Ciekawe

Kim / czym jest Bóg? Wiedza ukrywana przez elity


Kim / czym jest Bóg? Wiedza ukrywana przez elity

duchowośćWe wszelkich dyskusjach dotyczących religii, potrzebna jet wg mnie radykalna zmiana paradygmatu dyskusji. Nie może to już dalej polegać na tym, że ateista-racjonalista, zwolennik naukowej utopii (a de facto naukowej tyranii opisanej rzez Huxleya) kłóci się z moherowym katolikiem z radia Maryja, czy trzeba się modlić do jakiegoś żydowskiego bóstwa sprzed 2000 lat.

Wiele, bardzo wiele niezrozumienia w takich dyskusjach bierze się stąd, że zarówno wierzący (chrześcijanie, islamiści, żydzi, buddyści, new age’owcy) jak i ateiści (tak, tak) zakładają a priori pewne rzeczy. A priori, czyli bez sprawdzenia, jak dana koncepcja czy pogląd działa naprawdę, w rzeczywistości realnej, tu i teraz.

Zakładają oni mianowicie, że bóg, obojętnie jaki mają pogląd na jego istnienie, ma pewne cechy, których wg mnie NIE POSIADA. Bóg ma więc być: dobry, miłosierny, sprawiedliwy, ma nas kochać, ma słuchać naszych modlitw, ma spełniać nasze prośby.

A co, jeśli jest DOKŁADNIE NA ODWRÓT? Czyli bóg:
-jest zły (taki Hannibal Lecter do potęgi miliardowej, bo globalnej);
-niemiłosierny i niesprawiedliwy (premiuje i nagradza zło, niszczy i poniewiera ludzi dobrych);
-nie kocha nas (tylko używa jak zabawek według swojego okrutnego i zboczonego widzimisię, bądź jako matrixowych bateryjek);
-ma wyjebane na nasze modlitwy (wręcz drażnią i wkurzają go);
-i jeszcze bardziej wyjebane ma na nasze prośby (to my sami je spełniamy siłą naszej woli, energii, myśli, ducha).

Co wtedy? Dlaczego nadajemy bogowi różnych religii cech, których prawdopodobnie nie posiada? Piszę prawdopodobnie, bo tę opinię potwierdzają realne fakty i obiektywne obserwacje. Spójrzmy na ten świat. Nieustająca rzeź, mord, wojny, niesprawiedliwość, nienawiść, płacz, cierpienie – od zarania dziejów aż po dziś dzień. Identycznie w świecie zwierząt, gdzie życie zjada drugie życie, gdzie nawet członkowie jednego stada wyniszczają i gnębią swoich słabszych członków.

Jeśli chodzi o istotę Boga, to nie powinniśmy mylić „zarządcy” planety Ziemia, z prawdziwym Bogiem. Zarządca planety Ziemia nazywany jest różnymi słowami. Oto one:
-pan bóg (chrześcijanie);
-jahwe (żydzi);
-allah (islamiści);
-szatan (niektóre wczesne, gnostyckie odłamy chrześcijaństwa);
-adonai (masoneria);
-demiurg (gnostycy).

Bóg, a raczej zarządca tej planety Ziemi (demiurg) to właśnie ten zły, kapryśny, nienawistny bóg. Czy to ze starego testamentu, czy koranu. Bóg prawdziwy (Architekt całego wszechświata) zleca demiurgowi wychowywanie przez cierpienie dusz słabo rozwiniętych, bardzo młodych, krnąbrnych bądź tych, które „nabroiły” na innych planetach.

Takie trudne planety piekła, czyśćca, czy też planety drugiej szansy, także mają swoje miejsce we wszechświecie. Nie powinniśmy się buntować, nie powinniśmy się emocjonować tym. Powinniśmy po prostu robić swoje. Rozwój duchowy to także nabranie zdrowego dystansu do piekielnych warunków tej planety jak i do ich krnąbrnych, słabo rozwiniętych mieszkańców.

Gnostycy i ezoterycy rozważają kilka dylematów:

-czy możliwa jest zmiana na lepsze, choćby częściowe uspokojenie trudnych warunków na Ziemi? Czy możliwe jest szersze przebudzenie ludzkości? Ta idea nosi nazwę „globalna świadomość„. Według licznych przekazów, począwszy od starożytnych, po Majów i gnostyków współczesnych, ma to się dziać właśnie teraz. Cykl precesyjny (rok platoński) związany z epoką zła (era ryb / kali juga) trwający około 26.000 lat, miał się zakończyć dnia 28 września 2015 roku. Osobiście jestem zdania, że zmiany będą następowały, owszem, ale powoli. Ziemia i jej zegar odlicza czas w tysiącleciach. Zaś my, ludzie, żyjący tu maleńką chwilę, odliczamy czas w sekundach lub wręcz ułamkach sekund (sport, nauka itp);

-czy demiurg jest pełnoprawnym zarządcą, „aniołem-opiekunem„, świadomością zbiorową naszej planety, czyli świadomością także nas wszystkich? Czy raczej jest złowrogim najeźdźcą, przybyłym tu przed tysiącami lat, by nas niewolić, eksploatować, niszczyć?

-czy jest możliwe opuszczenie Ziemi po odrobieniu wszystkich możliwych lekcji? Tak głosi jedna z ezoterycznych interpretacji. Że dusze bardzo stare, po wypełnieniu wszystkich zadań i lekcji, odchodzą z Ziemi na inne, bardziej rozwinięte planety. A może jest inaczej? Może Ziemia to nasz odwieczny dom, i lepiej po śmierci nie uciekać z pola astralnego planety do bezkresnej „kosmicznej zamrażarki„? Może jesteśmy do tej planety na trwale przypisani, i my, dusze dojrzałe lub dusze stare, musimy za każdym wcieleniem pchać jej rozwój do przodu? I to pomimo tego, że w świecie materii (kapitalizm, polityka) od zarania dziejów rządzą bardzo agresywne dusze niemowlęce? I jaka jest rola tzw „wędrowców” z innych, wysoko rozwiniętych planet, przybyłych tutaj by pomagać ziemskim duszom dojrzałym i starym?

Poniżej ambitna Muzyka. Balsam dla duszy i odtrutka na śmieciową „muzykę” subkulturową:

Proponuję dziś przeczytanie dwóch artykułów z portali Pistis i Taraka na ten temat. Zostały one podesłane w komentarzach przez Czytelnika.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Nieznany Bóg Ojciec i zły „bóg” demiurg (zamieszczam tylko fragment artykułu, aby przeczytać ciąg dalszy kliknij na link zamieszczony pod artykułem\):

Cytuję: „Czytając wnikliwie Biblię dojdziemy do wniosku, że Bóg prezentowany w jej różnych, niezależnych od siebie księgach ma niespójny charakter, czy też osobowość. Mówiąc o charakterze i osobowości Boga mam na myśli jego wizerunek przedstawiony przez pisarzy, nie zaś faktyczny Boży charakter, bo mowa o osobowości Boga jest dla mnie czymś, jeśli nie bezsensownym, to czymś nie na miejscu. Albowiem niegodziwym, a wręcz bałwochwalczym i grzesznym jawi mi się możliwość poddania Prawdziwego Boga analizie psychologicznej, czy charakterologicznej. Dlatego musimy precyzyjnie stwierdzić, o czym tak naprawdę rozmawiamy.

Tak naprawdę pragnę omówić charakter postaci literackiej przedstawionej w Biblii, a nazywanej Bogiem. Ta postać jest niejako obrazem, opisem rzeczywistego Boga. Że jest to tylko opis, wynika oczywiście z ograniczoności naszego myślenia i poznania, a także i z ograniczoności języka. Jest to, więc mowa mrówek o słoniu.

Opis ten jednak pozostaje faktyczną relacją między Bogiem a człowiekiem. Rzeczywistym opisem tego, co nieopisane. Dlatego potocznie możemy mówić „charakter Boga”.

I ten charakter, jako postać literacka przedstawiona w Biblii, jest różnorodna. Surowy, sprawiedliwy (rzekomo), ale zarazem gniewny Bóg wyłania się z większości kart Starego Testamentu. Co więcej, obok swej niewątpliwej potęgi i władzy (którą ciągle Bóg akcentuje) dysponuje często cechą wręcz naiwności, czy niewiedzy (pozornej?). Tak jakby z własnej woli wyrzekał się atrybutu Wszechwiedzy. Dzieje się tak na przykład w historii rajskiej Adama i Ewy, czy też w opowieści o Hiobie.

Bóg Starego Testamentu to głównie Bóg jednego ludu, który to lud strzeże i ochrania, a jednocześnie go łaja i wychowuje. Temu Bogu jest obojętny los Filistynów, Egipcjan, czy Kananitów. Są wręcz wrogami jego ludu, któremu pomaga ich niszczyć.

Bogu zdarza się często postępować w sposób z naszej perspektywy niemoralny i niegodziwy. Łamie ustanowione przez siebie prawa, stawiając się ponad prawem. Przykład zaś z Księgi Hioba ukazuje nam Boży charakter chyba z najgorszej strony. Oto Bóg paktuje z szatanem, naigrywa ze swojego wiernego sługi Hioba, zabawia się jego uczuciami, zabiera mu to, co najcenniejsze – dzieci, a także dobytek jego życia. A w jakim celu? Po to by jeszcze bardziej pokazać swoją chwałę i potęgę. Lecz potem Hiobowi wynagradza jego cierpienia. W jaki sposób? Dając mu nowe dzieci i dobytek. Ale zaraz, czy dzieci to jakiś towar, który można zwrócić? Czy nawet wspaniałe drugie dziecko może zastąpić tęsknotę, cierpienia związane z utratą pierwszego? Jak zauważył C. G. Jung, Hiob, przedstawiciel rodzaju ludzkiego, odnosi triumf moralny nad samym Bogiem.

W innych księgach z kolei widzimy ogrom miłosierdzia Boga. Miłosierdzie tak wręcz wielkie, że prorok Jonasz nie może go zaakceptować i zrozumieć, dlaczego Bóg powstrzymuje swój gniew wobec ewidentnych winowajców. Bóg miłosierdzia i przebaczenia to też Bóg, którego głosi Jezus. Naucza o Bogu, który wybacza i miłuje grzeszników. Podobnie i Bóg, którego głosi Apostoł Paweł.

Te niespójności w opisie Boga prezentowanego w Starym Testamencie, w stosunku do Boga Nowego Testamentu, zauważył między innymi herezjarcha Marcjon (II wiek). Przepaść jaka istnieje między Bogiem Sprawiedliwym (Stary Testament), a Bogiem Miłosiernym (Nowy Testament) była dla niego tak wielka, że bogów tych nie utożsamiał ze sobą. Uznał, że Jezus głosił dotychczas nieznanego Boga, a Bóg Starego Testamentu, Bóg Stwórca jest innym bogiem – Złym Demiurgiem. Podczas gdy Bóg miłosierny, Bóg Jezusa, odnosi się do tego, co duchowe, Bóg Jahwe jest zaś władcą tego świata, czyli tego, co materialne.

Podobne rozdzielenie bogów uznawali również już przed Marcjonem chrześcijańscy gnostycy różnych ugrupowań, między innymi Walentynianie, którzy czuli się częścią powszechnego Kościoła i powoływali się na autorytet samego Pawła. Dla gnostyków wartościowe było to, co duchowe, materia zaś i świat były czymś przeciwnym duchowości, przeciwstawnym prawdziwemu Bogu. Stwórca więc świata materialnego – demiurg Jahwe – nie był dla nich godnym czci i uwielbienia najwyższym Bogiem. Ten najwyższy Bóg, w którego wierzyli, to nieznany ogółowi świata Ojciec, którego objawił Jezus Chrystus. To nie Bóg prawa, lecz Bóg miłości, dobroci i gnozy.

Niezwykle intrygujące jest to, że tradycja Janowa (wykluczając Apokalipsę) prawdopodobnie zawiera takie właśnie nauczanie. Odnajdziemy w niej całkowitą negację tego świata, zarówno w liście Jana, jak i w wypowiedziach samego Jezusa. Jezus bezpośrednio oskarża żydowskich kapłanów, że nie poznali Boga, a zbawienie to nic więcej jak poznanie Prawdziwego Boga! (por. Jan 8,31-59). To zaskakujące, że odnajdujemy w Ewangelii Jana tak mocne oskarżenia wobec Boga Żydów, a prawdziwy Bóg zdaje się być dotychczas nieznany. Co więcej, w Liście Jana odkryjemy, że można pochodzić albo od Boga albo od Złego. Zły, tradycyjnie utożsamiany z szatanem, być może w zamiarze autora tego Listu jest samym Jahwe! Wniosek ten można wysnuć na przykład na stwierdzeniu, że „Kain, który wywodził się od złego”. Kiedy sprawdzimy dokładnie Księgę Rodzaju zobaczymy, że Ewa wydała Kaina z pomocą Jahwe („Wydałam na świat mężczyznę z pomocą Jahwe”), że Bóg Jahwe chroni właśnie Kaina. Tego typu twierdzenia są uprawomocnione, jeżeli różne określenia na bóstwo (lub moc) w języku hebrajskim nie utożsamimy ze sobą (tzn. elohim niekoniecznie oznacza Jahwe itd.). Na potwierdzenie tego można przytoczyć historyczne argumenty mówiące o pierwotnym politeizmie. Temat ten jednak jest na tyle szeroki, że należałoby mu poświęcić osobny wątek.

Każdy krytycznie myślący człowiek, który jest zdolny do uczciwego osądu, czytając Biblię, musiał stanąć przed dylematem na temat postaw i charakteru Boga, a także z pewnością zwrócił uwagę na niekonsekwencje Boga Starego Testamentu czy niespójności w opisach Boga. Jak rozwiązać tego typu dylemat?

Jak napisałem we wstępie, niedorzecznością, czy wręcz bałwochwalstwem jest uważać, że Bóg na wzór człowieka ma swoje cechy, czy przywary. To mogłoby prowadzić do tego, że moglibyśmy stworzyć psychologiczny profil Boga, dopasować do Niego typ charakteru itd. Bóg byłby wówczas jak człowiek i to człowiek wcale o nie najwyższej moralności. Co ciekawe taką charakterystykę przeprowadził na biblijnym Jahwe C. G. Jung w swojej książce „Odpowiedź Hiobowi”.

(…)

Dalsza część artykułu w linku poniżej:
http://www.pistis.pl/nieznany-ojciec-i-zly-demiurg

__________________________________________________________

Jahve – bóstwo indyferentne moralnie

Cytuję: „Bóg Żydów często zachowuje się jak bóstwo plemienne: ma dziką, żądną krwi naturę, zgodnie z którą mści się na wrogach. Wpada w gniew, jest złośliwy i zazdrosny, a jego zazdrość przejawia się tym, że mści się do czwartego pokolenia na potomkach kogoś, kto ‚wybrał za przedmiot kultu inne bóstwo (Pwt 5.9). To Jahwe sprawił, że odrzucono dobre rady Absaloma, które mogłyby przynieść pożytek całemu narodowi, ponieważ były wymierzone w jego faworyta Dawida (2Sm 17.14). Pochwala grabież, jeśli dotyczy ona ‚niewiernych’ (Wj 12.36). Popiera cudzołóstwo, skłóca z sobą członków rodziny (2Sm 12.11) i narody (Sdz 9.22-23), stosuje odpowiedzialność zbiorową, zezwala swojemu ludowi na uprawianie lichwy (Pwt 15.6) pod warunkiem, że nie obciąża ona Żydów (Wj 22.25). Trudno się więc dziwić, że takie bóstwo budzi grozę: „Lęk mój wzbudzę przed tobą i wprawię w przerażenie wszelki lud (…)” (Wj 23.27) Wyższość Jahwe nad ludźmi ma polegać m.in. na tym, że z góry, kierując się tylko sobie wiadomym planem, przeznacza pewnych ludzi i całe narody na zatracenie (1Sm 2.25).

Jahwe nakazuje więc podwójną moralność: jedną dla Hebrajczyków, którym objawił dekalog (Wj 20), inną dla pozostałych ludów. Co więcej, akceptuje również zbiorowe mordy na obcoplemieńcach w celu zyskania przestrzeni życiowej dla swojego narodu wybranego, czyli czystki etniczne na narodach wyznających inne religie (Pwt 13.16). Tak doszło do wymordowania Kananejczyków (Joz 11.10-15), którym Izraelczycy tyle zawdzięczali i sześciu innych narodów (Pwt 7.1). Starotestamentowy autor pisze: „Obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z nimi przymierza ani się nad nimi me zlitujesz (Pwt 7.2). Później jego najlepsi synowie kapłani, chcąc scentralizować kult swojego Boga, a więc w jego imieniu, wymordowali 850 kapłanów Ba’ala i Aszery (1Krl 18.40; 2Krl 10.18-25), którzy samym swoim istnieniem stanowili zagrożenie dla ich polityki centralizacji i uniformizacji. Autor Księgi powtórzonego prawa (7.10) uważał oddanie i szacunek, jakie inne narody miały dla swoich bogów, za nienawiść do Jahwe i uznał to za wystarczający powód ich wymordowania. „Niewielu bogów w Egipcie, Babilonii czy Kanaanie było tak bezlitosnych, jak Jahwe”, pisał J. B. Russell.

„Dziką naturę Jahwe” w pierwotnym, wędrownym, nomadycznym okresie historii Żydów Russell tłumaczył „dzikim moresem wędrownych, wojujących Izraelitów”. W tym okresie Jahwe wykazuje cechy „krótkowzrocznego, zazdrosnego, zawistnego, kapryśnego, stronniczego” oraz „partykularnego” boga i dlatego można nazwać go bóstwem „ludu pierwotnego i nieokrzesanego” (Cochrane). Chcąc pokazać, że psychika Żydów w tym okresie była zdominowana przez „mentalność oblężonej twierdzy”, R. S. Robins i J. M. Post przytoczyli kilka perykop (Rdz 15.13; Lb 21.9; Ps 119.157). Skoro Jahwe nie potrafi ochronić nawet swego „ludu wybranego” przed klęskami, musi być bezsilny albo – jeśli czyni to z wyrachowania – złośliwy. Natomiast u osiadłych Hebrajczyków nacisk na karę za złamanie kultowego tabu przesunął się w stronę „praktycznej i ludzkiej etyki wzajemnej odpowiedzialności”. W konsekwencji zmienił się obraz Jahwe w oczach autorów biblijnych: z boga ambiwalentnego stał się etycznym Bogiem sprawiedliwości i dobroci. Jednak ten jego nowy wizerunek prawodawcy o wykluczających się cechach wszechdobroci, wszechsprawiedliwości, wszechmądrości, Boga zawsze skorego do niesienia pomocy potrzebującym, razi infantylizmem, przypomina bowiem dziecięce (magiczne) marzenia o wszechmocy, których realizacją są współcześni bohaterowie komiksowi.

Chcąc usprawiedliwić niegodziwe czyny Jahwe w oczach czytelników Biblii, autorzy jej późniejszych ksiąg wydzielili w Jahwe dwa odrębne aspekty: dobry stał się „Panem”, a zła, mroczna strona, która stymulowała jego zachowania trickstera, stała się „Szatanem”. W początkowym okresie judaizmu jednak Jahwe i Szatan były jedną istotą. „We wczesnym okresie religii izraelickiej nie znano szatana: kiedy jakaś potęga spotyka człowieka i mu zagraża, również w niej, choćby była okrutnym nocnym koszmarem, należy rozpoznać JHWH i dotrzymać mu pola”, pisał M. Buber, komentując walkę Jakuba z Jahwe (Rdz 32.22-32). Biblijny Jahwe zachowuje się jak Szatan, ma podobne preferencje i wygląda jak Szatan. Zarówno Boga, jak i Szatana jeszcze w czasach chrześcijańskich wiązano z ognistymi epifaniami.

Tym niemniej znalezienie odpowiedzi, która dokładnie wyjaśniałaby, jak i kiedy Szatan pojawił się w tradycji żydowskiej, nie jest proste. W opinii niektórych uczonych postać tę dodali do późniejszych rękopisów redaktorzy, próbujący uchronić reputację Jahwe. Zazwyczaj przyjmuje się, że w judaizmie postać Szatana pojawiła się w Księdze Hioba, której autor nazywa go ‚synem Bożym’ (Hi 1.6). Jednak już w Księdze Wyjścia (12.23) pojawia się ‚Niszczyciel’,13″1 będący, zdaniem J. B. Russella, „personifikacją mrocznej natury Boga”. Jej „korzeni zdaniem katolickiego autora należy szukać w pasterskim świecie Beduinów”. Prawdopodobnie to właśnie on stał się modelem dla postaci Szatana, ponieważ również w późniejszej chronologicznie Księdze Hioba (1.6-12; 2.1-7) Szatan jest aniołem, który wykonuje za Boga ‚brudną robotę’. Jest on jednak tylko jednym z wielu niszczycielskich aniołów Jahwe.

W Księdze Hioba to jeszcze Bóg – który dopuszcza, aby Szatan wystawiał Hioba na próbę – jest współodpowiedzialny za nieszczęścia, jakie spotykają człowieka. Dopiero w powstałych w III w. p.n.e. Księgach Kronik (np. w 1Krn 21.1-27) Szatan uniezależnił się od Jahwe i zaczął pracować na własny rachunek. Odtąd niemal cała odpowiedzialność za zło przeszła z Boga na Szatana (Mc-Ginn) niemal cała, gdyż jeszcze autor Księgi Mądrości (powstałej na przełomie I w. p.n.e. i I w. n.e.) obarczył słowo (gr. lōgos) Jahwe odpowiedzialnością za śmierć i zniszczenie (Mdr 18.14-15; Rahfls). Wcześniej autorzy biblijni podkreślali, że złe, a więc ‚szatańskie’ duchy (1Sm 16.14-16; 18.10-11; 19.9-10), tak jak zaraza (2Sm 24.13-16), pochodzą od Boga.’307

Pierwowzorem podziału Jahwe na Boga i Szatana mogła być też bliźniaczość bogów Kanaanu albo bogów egipskich i to, że Jahwe w pewnym okresie rozwoju swojego wizerunku miał partnerkę, krwiożerczą ugarycką boginię miłości Anat, której atrybuty zlały się z jego atrybutami i z którą tworzył boską parę Anat-Jahu.
W czasach przedprorockich „Szatan jest personifikacją mrocznej strony Boga, tym elementem w Jahwe, który opiera się dobru” (Russell). Buber pisał o demoniczności Jahwe. Ciemna strona Boga pojawia się jako postać walcząca z Jakubem, któremu zwichnęła staw biodrowy (Rdz 32.22-32),13’2 albo podczas próby zabójstwa Mojżesza wracającego do Egiptu (Wj 4.24). Jahwe – jego cień (Russell) albo „demon” (Buber) – próbował zamordować Mojżesza, ale życie ocaliła mu jego żona Sypora. Na tym etapie rozwoju Jahwe był bóstwem, które akceptuje krew nie tylko zwierząt ofiarnych, ale także ludzi.

Na podstawie Biblii niektórzy myśliciele gnostyccy utożsamiali Jahwe z Szatanem. Gnostyccy Samarytanie, opierający się wyłącznie na Torze, uznali Jahwe za Złego Demiurga-Stwórcę. Rozpoznali w nim cechy trickstera (w czym byli bliscy pierwotnej tradycji żydowskiej), a Dobremu Pozaświatowemu Bóstwu przypisali cechy czysto duchowe, transcendentne wobec skalanego świata. Gnostycki demiurg-trickster jako poroniony płód boskiej Mądrości, Sofii, łączy w sobie element duchowy (boski), psychiczny (ludzki) oraz hyliczny (zwierzęcy), czyli te wszystkie elementy, których posiadanie tradycje duchowe przypisują człowiekowi (Sieradzan).

Przywódca tajemniczych „synów bożych” (nephilim), którzy z ziemskimi kobietami płodzili olbrzymów (Rdz 6.4), został w interpretacji gnostyckiej przekształcony w postać złego demiurga (Fallon; Stroumsa). Wspólne cechy gnostyckiego demiurga i trickstera to seksualność (w tym ityfalliczność) i nieudolna kreatywność (stworzenie złego świata). Gnostycki demiurg z jednej strony jest przedstawiany jako potencjalny zbawca, a z drugiej jako buntownik; w tej drugiej roli jest postacią demoniczną i budzącą grozę, a zarazem śmieszną i głupią, która np. sądzi, że wszystko (w tym duchową wiedzę) można nabyć w prosty sposób (np. przez kradzież), bez ciężkiej pracy. Nie uczy się na błędach, tylko powtarza je na nowo, licząc, jak dziecko, że tym razem mu się uda; łączy więc w sobie cechy szaleństwa, niewiedzy, błazeństwa i głupoty. Demiurg bowiem bez względu na to, czy jest to Jaldabaoth (aram. „Syn Chaosu”), Saklas, czy Samael („Ślepiec”) skradł moc swojej matki Sofii, aby obrócić tę moc przeciw ludziom. Gnostycyzm dowartościowuje człowieka jako istotę duchową, stworzoną na obraz Boga (Rdz 1.26), a nie z prochu ziemi (2.7) jak w głównym nurcie judaizmu, uznawanym przez gnostyków za pozostający na usługach złego demiurga. Gnostycy ukazują człowieka jako istotę rozdartą między duchowością swojej prawdziwej boskiej natury a cielesnością iluzji narzuconej przez demiurga, która przedstawia się żyjącemu w niewiedzy człowiekowi jako jedyna rzeczywistość.

W postaci Jahwe można dostrzec wiele cech szamana i maga. To, czy Jahwe można uznać za „maga”, czy za „cudotwórcę”, jest kwestią interpretacji (Sieradzan). Przejęta przez Żydów z religii kananejskiej (Gaster), i zastosowana do Jahwe symbolika boga podróżującego na obłoku występuje też w szamanizmie. Zdaniem P. Haymana, Jahwe jest przedstawiany zarówno w Biblii Hebrajskiej, jak w kabalistycznej Księdze Stworzenia jako Wielki Mag. Źródła idei boga-maga, a zatem również Jahwe jako maga, znajdują się w legendach kreacyjnych Bliskiego Wschodu. Szamańsko-magiczny charakter ma epizod o przeniesieniu przez Jahwe „nieco” swojego ducha do ciał 70 Izraelitów (Lb 11.25). Ale Jahwe zsyła także – jak „czarny” mag – grad, ogień i szarańczę, niszcząc w ten sposób zbiory (Ps 105.32-35) i wywołując klęskę głodu (w. 16). Odpowiada za choroby: trąd (Lb 12.9-10), „ducha zarazy” (lOGenAp 20.16-17, Muchowski) oraz przewlekłe, trwające wiele lat choroby (40242, s. 173).”

Źródło: http://www.taraka.pl/jahwe_bostwo_indyferentne_moralnie

Reklamy

16 odpowiedzi »

  1. http://www.pistis.pl/nieznany-ojciec-i-zly-demiurg
    Dziękuję za poruszony tematy oraz wskazanie, tego linku, w którym zamieszczony tekst kończy się mądrą sekwencją. „Tak czy inaczej najlepiej w moim odczuciu polegać na poznaniu Boga w Duchu i w Prawdzie, a nie na poznaniu Boga w studiowaniu liter, które wszakże mogą być inspiracją duchową i intelektualną, ale nie są wyznacznikiem całej prawdy. Poznawać Boga wgłębiwszy się we własne wnętrze, bo istnieje w nas iskra Boża. Za zło zaś obwiniać wyłącznie siebie samych, bo Bóg Prawdziwy nie ma nic wspólnego z tym, co niegodziwe, obrzydliwe i fałszywe.”
    Wszechświat jest hologramem, stąd rzeczywistość ma naturę holograficzną. Wynika z tego, że całość istnieje w każdej jej części. Osobę ludzką otacza nieskończony wir, różnych częstotliwości. To, co z tego wiru wydobędzie i przekształci w fizyczną rzeczywistość, stanowić będzie jedynie jeden jej aspekt , spośród wielu istniejących w hologramie wszechświata. Fizyczna struktura ciała ludzkiego stanowi jedynie holograficzną projekcję świadomości. Przemiana (zmiana) świadomości znajduje swoje odwzorowanie w zmienionym hologramie ciała. Ludzka percepcja oparta jest na koncepcji rzeczywistości utrwalonej. Uzgodniona i utrwalona rzeczywistość zostaje zaakceptowana na poziomie ludzkiej podświadomości, gdzie wszystkie umysły są ze sobą połączone. W holograficznym wszechświecie nie istnieją żadne granice, stąd każdy poznaje Boga jedynie aspektowo. Najbardziej pewne i pryncypialne przekonania co do rzeczywistości, w tym i o Osobie Boga, stają się podejrzane, ponieważ są one wynikiem programowania umysłu ludzkiego. Programowanie to dokonuje się na poziomie tradycji, wychowania i kultury. Wszechświat jednak nie dba o ludzkie kategorie. To programy wpływają na ludzkie losy i wywierają wpływ na samosprawdzające się przepowiednie. To, jakie informacje przyjmuje osoba ludzka, czy ogół ludzi, decyduje nieświadomy umysł na podstawie kategorii, którymi jest oprogramowany. Dopóki osoba ludzka nie wyzwoli się z narzuconych programów, trudno jej jest zrozumieć i poznać prawdziwą naturę i oblicze Boga, nie mającego „nic wspólnego z tym, co niegodziwe, obrzydliwe i fałszywe.”

    Polubienie

    • „Poznawać Boga wgłębiwszy się we własne wnętrze, bo istnieje w nas iskra Boża. Za zło zaś obwiniać wyłącznie siebie samych, bo Bóg Prawdziwy nie ma nic wspólnego z tym, co niegodziwe, obrzydliwe i fałszywe.”

      I to jest cała prawda i prawdziwa wolność każdego z nas i tylko taką drogą dojdzie każdy z nas do sedna istnienia Boga i nas jako jego iskier. Bóg jest naszym oddechem a my wszyscy jesteśmy JEDNO co zatem idzie jesteśmy więc Bogami co przejawia się tym,że jesteśmy Bogami Stwórcami swojego życia tu i teraz.Nikt i nic nie ma wpływu na moją wolę i moje czyny,każdy kto twierdzi inaczej,jeszcze znajduje się na ścieżce poznania siebie a zatem Boga.

      Błogi stan jaki osiągnęłam po rozpoznaniu w moim sercu
      Boga z którym rozmawiam jak z przyjacielem trwa nadal.
      Jest to stan wiecznego szczęścia,ale trzeba być ugruntownym
      w życiu z cnotami serca,wspólczucia,odwagi,skromności,
      wdzięczności,przebaczenia i zrozumienia.

      Stosując w codziennym żuciu powyższe 6 cnót serca wyrażam Boską miłość w wymiarze ludzkim.Oddając tak mało
      od siebie otrzymujemy w zamian wieczne wewnętrzne
      ziemskie szczęście czyli Boską błogość.
      Taka była i jest nadal moja droga do poznania siebie a co zatem idzie odkrycia Boskiej Iskry w moim sercu i tak jestem
      ugruntowana ,nie pragnę powrotu do Domu Ojca gdyż jestem
      z nim tu i teraz i na wieki.Taka jest moja prawda i moje życie.

      Polubienie

    • ,, Wszechświat jest hologramem, stąd rzeczywistość ma naturę holograficzną. Wynika z tego, że całość istnieje w każdej jej części. Osobę ludzką otacza nieskończony wir, różnych częstotliwości. To, co z tego wiru wydobędzie i przekształci w fizyczną rzeczywistość, stanowić będzie jedynie jeden jej aspekt , spośród wielu istniejących w hologramie wszechświata. ”

      Otóż to i dlatego człowiek, który ,,wydobył z nieskończonego wiru jedną z częstotliwości” i przekształci ją w fizyczną rzeczywistość, ba!, nawet zakotwiczoną w tej fizyczności duchowość, naraża się na bunt tych, którzy ,,wydobyli” inny aspekt.

      Restauracja z nieskończoną ilością dań zawsze pozostanie takową, pomimo, że jeden człowiek będzie do niej zaglądał przez całe, czasem, swoje życie i zjadał tylko jedno danie. Dla tego jednego człowieka wydawać się będzie, że szef kuchni wymyśla, urozmaica menu tylko w obrębie tego jednego dania, którego podstawowe, niezmieniajace się składniki staną się (fizyczną, duchową, mentalną) prawdą, jedynie istniejącą.
      Każdy z nas z osobna jest takim człowiekiem wchodzącym do restauracji z nieskończoną ilością dań. Choć wchodzimy jednymi drzwiami (życie), jesteśmy uwarunkowani konkretnymi wzorcami świadomości i podświadomości. Siadamy przy różnych stolikach, zamawiamy różne – czasem skrajnie odmienne – dania.

      I co się wówczas dzieje?

      Wśród ,,emocjonalistów”( tak, tak, nawet zakochanych w swoich ,,strawach”) dochodzi do wrzawy:
      ,, Moje danie jest najlepsze, najmądrzejsze! Prawdziwe! Koniecznie masz je spróbować, a przekonasz się, że mam rację!” – ktoś wyrokuje.
      ,, Gadasz bzdury! To moje danie jest ,,prawdziwym pokarmem!” – obrusza się inny.
      ,, Wasze żarcie to szkodliwa, zatruta iluzja! Mogę wam to udowodnić, tylko przysiądźcie się do mojego stolika!” – wtrąca następny.

      Do restauracji wchodzą też tacy, którzy już dawno ,,jadali” te potrawy, a szef kuchni podaje im teraz bardziej ,,złożone”, z nowymi, nieznanymi składnikami. Ci ludzie dostrzegają bezsens kłótni, są ponad nimi.
      Ich wyciszone umysły poszukują teraz sensu, dla jakiego restauracia istnieje, jakimi rządzi się prawami … Ci ludzie swoją percepcją, rozumieniem i odczuwaniem rezonują z zupełnie innym światem, niepojętym dla tych, którzy się ,,jeszcze kłócą” i ,,przeciągają liny”.
      Dla tych rozumiejących więcej ludzi szef ma osobne pomieszczenie, ale nigdy za zamkniętymi drzwiami – każdy, kto będzie gotów, może tam się znaleźć.

      Tak to widzę, oczywiście w olbrzymim uproszczeniu 😀

      I dlatego usilne namawianie, przekonywanie do ,,jedynej” prawdy, jaką przejawia jeden człowiek( ideologie, religie, przekonania, wierzenia -każdy znajdzie co szuka) są bez sensu, choć pewnie nieuniknionym, w pewnym sensie twórczym etapem.

      Spotykamy innych ludzi nie po to, by ich nawracać na naszą prawdę, ale po to, by jej się przyjrzeć, skonfrontować, znaleźć coś powyżej, wyjść ze swoich ograniczeń(jedno danie), hermetyzmu i brać z przekonań innych ludzi to, co zbliża do wiedzy i mądrości ponad podziałami, do zrozumienia istoty rzeczy i sensu istnienia.

      Każdy człowiek ze swoimi przekonaniami, wierzeniami niesie w sobie jakąś mądrość.
      Nie ma zdarzenia, człowieka, które nie uczyłyby. Jeśli nie dają wiedzy dla nas przydatnej, to uczą wyzbycia się impulsywności, emocji, które tak na prawdę obnażają nasze wewnętrzne niedowartościowanie, zgromadzone w nas lęki, z których często nie zdajemy sobie sprawy.

      I po to tu jesteśmy, w Jarkowej knajpie, z czego bardzo się cieszę 🙂
      W umyśle ,,naszego szefa” – Jarka też istnieje nieskończona ilość dań 🙂
      Czyż nie? A skąd wiecie jakie menu poda nam jutro?

      Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

      • Pani Krysiu, pani to powinna tu jakiś kącik kulinarny trzasnąć, jakieś hell’s kitchen, bo ciągle pani o tym jedzeniu, daniach, knajpie 😛

        Polubienie

        • ,, Pani Krysiu, pani to powinna tu jakiś kącik kulinarny trzasnąć, jakieś hell’s kitchen, bo ciągle pani o tym jedzeniu, daniach, knajpie :P”

          No widzisz, Sanctus, piekę babki wielkanocne, przyprawiam dziczyznę na pieczenie i ,,maluję” jajka! Porównanie w moim wpisie prosto z ,,kuchni” 😀

          A ponadto co byś powiedział, gdybym mogła ci oznajmić, że mam ,,pod sobą” spory hotel i restaurację” ? Mówiłbyś czemu koszula jest bliższa? Pewnie tak …

          Oj! Chyba trafiłam na głodnego człowieka! A to nieładnie tak – przepraszam.

          Mogę też o łowieniu ryb pisać. Cholera! Przecież to też żarcie!

          Serdecznie pozdrawiam.
          PS. Jarek, dawno temu – gdzieś w paleolicie – nazwał swój blog knajpką. No to się zaczęło: knajpa, barman, goście etc. Lubię nas wszystkich ,,gdzieś widzieć”, a to określenie, jakiego użył swego czasu Jarek, przypadło mi do gustu … Myślę, że nie ma w tym nic złego …

          Polubienie

      • Pięknie piszesz Krysiu!
        Ja osobiście widzę cos w rodzaju wulkanu na który się wchodzi różnymi ścieżkami, ale to tylko wyobrażenia. Tak jak napisałas – nie ma lepszych i gorszych. Zrozumienie tego stanowi juz połowe sukcesu
        Pozdrawiam

        Polubienie

  2. http://ecoego.pl/index.php/component/content/article/38/1260-droga-do-boga-wiedzie-poprzez-wyparcie-si-go

    „Niechęć bądź życzliwość do danego produktu, marki czy osoby, „instaluje” się ludziom w głowie przez reklamę. Tak, właśnie tę która na Ciebie rzekomo nie działa. Twoje miłe uczucia do proszku do prania nie są tak naprawdę Twoje, a zostały wykreowane w Tobie przez marketingowców. Gdyby było inaczej, nikt nie ładowałby miliardów dolarów rocznie w reklamy, bo i po co?

    Znawcy życia, czy zrobieni w trąbę pajace?

    Czy spece od finansów potężnych koncernów, tworzących modne marki, korzystający z niewolniczej pracy dzieci żeby zaoszczędzić na czym tylko się da i każdym kosztem, wyrzucaliby miliardy dolarów w błoto? Jasne że nie. To działa i wiele osób nie zdaje sobie sprawy z przerażającego faktu, że większość naszych „lubię/nie lubię” nie jest wcale wynikiem naszych doświadczeń, a zostało nam „wsadzone” do głowy. Wystarczy dać ładną muzyczkę, mocno kolorowy obrazek czegoś ładnego (np. piękną dziewczynę) – i skojarzyć wszystko z tym, co chcemy żeby ktoś polubił. Można też dać ponurą, budzącą strach i zagrożenie muzykę, czarno biały obraz i nieprzyjemne obrazy (pająk, wąż, sceny przemocy) i skojarzyć z tym, co chcemy żeby ludzie nienawidzili, żeby się tego bali. A później ktoś wyraża swoje zdanie, nie wiedząc że został zmanipulowany, zrobiony w trąbę przez tych, którzy wiedzą jak działa ludzki umysł. Jak ktoś czytał moją książkę „Stosunkowo dobry”, zmanipulować się już tak łatwo nie da, a na pewno nie przez byle kogo.

    Podobnie jest z kwestią Boga. Tak naprawdę jest dwóch bogów.

    Jest bóg i jest BÓG

    Jeden to ten prawdziwy, który nie wiemy kim albo czym jest; Jest wielką tajemnicą. Drugi to ten, o którym wydaje się nam że sporo wiemy. Np. Uprawiając seks w naszej kulturze, czujemy że Bóg zasłania oczy ze wstydu, gdy modlimy się w kościele (i wrzucamy kasę na tacę) cieszy, a gdy nie pójdziemy do kościoła czy bluźnimy – płacze.

    Niestety – wszystkie te uczucia, pewniki i emocje na temat Boga, nie są nasze. Są wyuczone przez otoczenie i religię w której się wychowaliśmy. Jak reklamy kształtują nasze opinie i reakcje emocjonalne na dany produkt, tak religie robią nam dokładnie to samo w odniesieniu do Boga. Wszystko co o nim wiemy, to tylko czyjeś chcenie, cudza wizja którą chce nam „wcisnąć” do głowy, żeby mieć dzięki niej pieniądze, władzę i wiernych niewolników.

    Wyrzuć wszystko co masz

    Ludzie którzy z ogniem w oczach nas nawracają, najczęściej zarażają nas kłamstwem, którym ich ktoś kiedyś zaraził. Bóg to moim zdaniem moc poza wszelkimi słowami, ideami i przekonaniami.

    Droga do Boga, to przede wszystkim oczyszczenie się z wszystkich pewników na Jego temat, które nie są nasze – nie powstały z naszego doświadczenia, a z tego co nam opowiadano. A ludzie kłamią nawet o Bogu, zwłaszcza gdy dobrze na tym zarabiają. Warto zdobyć własne doświadczenie Boskości, ale żeby tego doświadczyć, trzeba ukruszyć fundament starych wierzeń. Dopiero wtedy można otworzyć się na nowe doświadczenia.”

    Polubienie

    • To co opisałeś na początku to [programowanie osobnika]
      Czy wiesz ze istnieje zakazana metoda pozwalajaca pozbyc się oprogramowania?
      Nazywa sie trening EST. Pochodzi ze Stanów, ale dotarło i tu.
      Kiedys z moja [Mistrzynią] poddałem sie temu. Chodziło o jakies tam wspomnienie z dzieciństwa które odbierałem jako krzywdę. Co ta baba ze mna nie zrobiła! Zgnoiła mnie tak, że gdyby była obok chyba bym zabił [program sie bronił]. Potem nagle wystapiła niesamowita ulga i swoboda. Teraz właściwie nie pamietam dokładnie co to było. Po prostu – nie ma go. Byłem tym wszystkim zszokowany ze taki byłem agresywny w chwili uśmiercania programu.
      Innym razem zaznajamialem się z bólem. Zjadłem kawałek chili i trzymałem na jezyku opisujac wrażenia. Okazuje się ze jak opiszesz wszystkie aspekty – ból znika
      Pozdrawiam

      Polubienie

  3. ” „Bóg i wszystkie skojarzenia które się z nim wiążą, to iluzja, wierzysz w coś co sam stworzyłeś. Jeśli z etykietką i słowem Bóg wiążą się nieprzyjemne wspomnienia, fanatyczny tatuś wierzący w moc cierpienia i bicia dziecka dla chwały Bożej, lubiący po stłuczeniu żonki czy dziecka sobie porządnie golnąć, będziesz nienawidził Boga i zostaniesz satanistą. Jeśli masz dobre skojarzenia z tym słowem, zostaniesz wiernym wyznawcą. Wszystko co czujesz, wszystkie Twoje przekonania jakie masz o życiu, ludziach, autach, i wszelakich innych sprawach, to zaprogramowane reakcje, jak w komputerze. Komputer programuje się – wciskasz zakładkę xxx i wyskakują nagie Panie i Panowie. Naciskasz koniec, i maszyna się wyłącza. Podobnie jest z Tobą, ktoś wciska guzik „komplement” i jesteś szczęśliwy. Potem wciska guzik „krytyka” i rwiesz włosy z głowy, masz depresję, ciągle śpisz, a niektórzy nawet się zawieszają – na gałęzi i sznurku do bielizny. Ja, człowiek, a może – Ja, komputer?

    A więc jak wspomniałem, obserwuję film. Kto w nim gra? sami topowi aktorzy – lęki, gniew, nienawiść, zazdrość, poczucie bycia nieudacznikiem i ofiarą życia, pogarda. Leżę w czystym, wywietrzonym pokoju, moje ciało jest odprężone, najedzone ale nie przejedzone, jestem dobrze ubrany, jest mi przyjemnie, ani za ciepło, ani za zimno, łóżko jest szerokie i wygodne, chociaż trochę skrzypi. Trzymam w mentalnej dłoni taki przełącznik, którym przełączam się między dwoma rzeczywistościami. Jedna to świat moich myśli, gdzie aktualnie odgrywa się dramat obyczajowy z elementami sensacyjnymi (i z rzadka porno wstawkami) a druga to świat bez nazw i bez myśli, świat doznań, świat tu i teraz gdzie czuję tylko to co jest, gdzie jestem zatopiony w rzeczywistości. Istnieje dla mnie tylko ciało, jego łagodne pulsowanie, ciepło, poczucie ciężkości, odgłos lodówki, dziwne w niej kapanie gdy mruczy, tykanie zegarka, radio eska, szelesty świata przejawionego… W tej rzeczywistości jest tylko to co jest, a wszystko przesiąknięte jest głębokim pokojem, nabożnym skupieniem, promieniami swojskiego, przyjacielskiego słońca, delikatnością porannej rosy, wrażliwym, ulotnym i niezdobytym jaśnieniu tęczy, dzikim i pełnym życia spojrzeniem kota. Jest w tym jakaś nieopisana świętość, namaszczenie. Nagle się zapominam, tracę przytomność, przełączam się na tryb wewnętrzny, znika uważność i wchodzę w wyimaginowany świat, który wydaje się realny ale tak naprawdę go nie ma. Czuję w nim lęki, gniew, nienawiść, ale ich nie ma, mój umysł sam je tworzy i sam się boi swoich ułud. Czujesz lęk, którego tak naprawdę nie ma, wiesz? Wystarczy być przez chwilę uwaznym, świadomym, i przejść do odczuwania świata rzeczywistego, nagle wszystkie demony, strzygi i diabły znikają, a zostaje tylko głęboki wewnętrzny spokój, poczucie lekkości i odrodzenia. Nie trzeba egzorcyzmów, świętych książek, religijnych uroczystości. Wszystko co piękne, jest tu i teraz, tak samo święte gdy siedzisz w wychodku, burdelu, czy też gdy w salonie zajadasz bezy z wytwornymi damami.

    To jest prawda i życie, niebiański świat gdzie nie ma żadnego zła, nieszczęścia, rozpaczy ani smutku. I każdy z nas ma klucze do tego niebieskiego królestwa, wystarczy tylko zmienić swoje spostrzeganie. Nie trzeba zapisywać mieszkania kapłanom, spowiadać się, chodzić do budowli z cegieł i klękać w niej, szeptać latami rozpaczliwych próśb do obrazków i figurek… wystarczy się przełączyć, za darmo, kiedy tylko zechcesz. Najlepsze rzeczy na świecie są za darmo – bycie tu i teraz, miłość, moje felietony… wszystko za free. Ale Ty chcesz mieć nowy samochód, willę, wczasy w Egipcie. Co tam rzeczywistość, ważne by rodzinka i znajomi zazdrościli. No i słusznie, ja też tego pragnę, lubię pieniądze, mocne samochody, ładne i uśmiechnięte dziewczyny, to jest w porządku. Ale najpierw to co najważniejsze, szczęście. Co Ci po miliardzie euro, skoro jesteś nieszczęśliwy, ograniczony swoimi przekonaniami które Ci „sprzedano” w dzieciństwie? kupisz ferrari, zaliczysz kilka modelek, kupisz sobie luksusową żonę która wyzna Ci miłość, ogrodzisz murem żeby Cię nie porwali dla okupu. To za mało, żądaj od życia znacznie więcej, żądaj szczęścia, i weź je w swoje ręce. Nie pozwalaj by kierowali nim kapłani, wymyśleni Bogowie… to Twoja sprawa ponieważ Ty decydujesz jak patrzeć na siebie, na świat, i gdzie być, w świecie iluzji, w swoich myślach, czy też w rzeczywistości. Twój wybór, nie mieszaj w to Boga, tą decyzję musisz podjąć sam. Żyć w ułudzie, czy w prawdzie.””

    Polubienie

  4. Napisałeś [tykanie zegarka, radio eska, szelesty świata przejawionego…]
    Opisz te szelesty. Ja tez słyszę jakies szumy lub swisty i tylko nie potrafię ich opisać ani sklasyfikować

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s