Felietony i artykuły autorskie

Teoria o wszechświatach równoległych jest prawdą! [FOTO]

Teoria o wszechświatach równoległych jest prawdą! [FOTO]

wszechswiaty rownolegleWielu Czytelników zapewne zna teorię o istnieniu wszechświatów równoległych. Czy też światów równoległych. To w zasadzie to samo. Co ciekawe, nie musi to oznaczać czegoś „magicznego” i „nieuchwytnego„. Nie musi to oznaczać opowieści rodem z amerykańskiego serialu „Z Archiwum X„.

Światy równoległe mogą istnieć na jednej planecie, w jednym mieście, ba, nawet na jednej ulicy, co zaraz zobaczycie. Pozostaje też do rozpatrzenia kwestia, na ile pokrywają lub nie pokrywają się ze sobą takie równoległe światy. No i czy wyczerpuje to definicję świata / wszechświata równoległego.

Poniższe zdjęcie oddaje ironię życia na naszym łez padole. Na zdjęciu 3 wszechświaty / światy równoległe, nie pokrywające się w ogóle lub pokrywające się tylko w niewielkim stopniu. Jednak istnieją one tuż obok siebie. Podobne zjawiska można dostrzec choćby na plaży nad morzem w sezonie letnim. Inni ludzie idą na nią o 8 rano, inni o 12, inni o 18, gdy większość z plaży schodzi. Jeszcze inni przebywają na niej o 4 rano. A to ta sama plaża, to samo miasteczko.

Pozostaje otwartym pytanie, na ile możliwy jest swobodny przeskok z jednego świata do drugiego, i jakie konkretnie czynniki sprawiają że to się dzieje. Życie daje nam miliony możliwych opcji i dróg samorealizacji. Po to właśnie są reinkarnacje – by dusza zebrała jak najszerszą bazę doświadczeń. Bo nasze max 120 lat życia, to zdecydowanie za mało.

Ale to już zupełnie inny temat do dyskusji. Różne starożytne pisma mówią o tym, że żyliśmy kiedyś po 900, 1000, a nawet 1200 lat. To, że „ktoś” (a może: „coś„..?) skrócił nam życie 10 razy, jest niezwykle istotne. Nie ma kiedy zdobywać wiedzy, nie ma kiedy budować życiowej mądrości, doświadczeń. Ledwo człowiek zdąży się wybawić – ma już 30 lat. A wiek 30 lat to już powolne starzenie się organizmu.

Stąd może brać się też neurotyczność, niespokojność i agresywność współczesnych ludzi. Tyle opcji jest do wyboru, tyle możliwości rozwoju życiowego. A czasu? Wykształcenie, wybawienie się i założenie rodziny – biologia nam daje na to czas do 30 roku życia, niestety.

A teraz owo zdjęcie. Nie jest to fake (czyli fałszywka), nie jest to (foto)montaż. Zdjęcie jest autentyczne:

swiaty rownolegle

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

51 odpowiedzi »

  1. Podoba mi się, że teoria światów równoległych przedstawiona przez Jarka jest taka prosta i prawdziwa.
    Kiedyś przeczytałam, że jakaś część mnie żyje w świecie alternatywnym czyli równoległym tylko powzięła inna decyzję i inaczej się jej czyli mnie – dzieje.. I co mi z takiej wiedzy i poczucia bycia, którego nie czuję – nie jestem świadomością w tamtym świecie, czyli nie jestem tamtą tylko tą. 🙂
    To tu w tym świecie są „światy alternatywne” świat duchowego ubóstwa ( jaka parodia! słowo u-boga (lepiej to widać w żeńskiej formie) – bez żadnego wysiłku będąca „u boga”, wystarczy się nie wysilać i być biedną A bogaty/bogactwo też ma związek z bogiem. To jak to jest? Ten sam bóg i dwa różne style życia?
    „Stan świadomości jest stanem życia”. jak mawiali starożytni i to się sprawdza w każdej dziedzinie i w każdej rzeczywistości.

    • @dakini – no, widać jakoś Ty łapiesz to co chciałem przekazać, a niektórzy już nie.. O dziwo, większość nie kumających tego to faceci. Przypadek?

      • Coś Wam opowiem.

        Jest zimowy wieczór(szybko zapada zmrok). Wracam do domu z czteroletnim synkiem. Idziemy ulicą oświetloną lampami, a konkretnie po chodniku, który jest tylko z jednej strony jezdni. Poza mną i synkiem nie widać ,,żywej duszy”(NO WŁAŚNIE!)
        Zbliżamy się – nieco pod górkę – do rogatek przejazdu kolejowego.

        Trzymając synka za rączkę, skupiam uwagę na jego osobie i odpowiadam na pytania( wiecie: cztery lata, buzia się nie zamyka, dziesiątki pytań). Gdy wzrok mam skierowany w prawo, na dół, na synka i odpowiadam(już nie pamiętam na jakie pytanie), on nagle mi przerywa i patrząc przed siebie spokojnie pyta: ,,Mama, dlaczego te panie są takie same?”

        Spojrzałam przed siebie. Do przejazdu, po przeciwnej stronie torów zbliżało się … czterech mnichów – takie odniosłam wrażenie, ponieważ wszyscy czterej ubrani byli w długie do ziemi, ciemnobrązowe habity, przepasane w pasie nieco jaśniejszymi sznurami. Nie widziałam ich twarzy, ponieważ kaptury(też brązowe) , które mieli na głowach rzucały cień na twarz – za torami paliła się również lampa.
        Ci mnisi, zakonnicy sprawiali wrażenie młodych mężczyzn. Szli dosyć dziarskim, nawet śpiesznym krokiem i byli zajęci jakąś ważną rozmową między sobą. Jeden z nich coś opowiadał, gestykulując rękami. Pozostali też żywo(!) zainteresowani dyskusją, gestykulowali i wtrącali jakieś półsłówka. Jakby komentowali jakieś zdarzenie i jednocześnie śpieszyli się do jakiegoś miejsca.
        Co mnie zdziwiło i … przestraszyło to to, że szli szpalerem, po jezdni, zajmując dwie trzecie jej szerokości! Po jezdni, po której co pewien czas przejeżdżał jakiś samochód! Dziwne, bo wtedy akurat nie jechał żaden!
        Szybko odwróciłam wzrok od idących w moją stronę mężczyzn i udając, że bardzo jestem zajęta rozmową z synem, pomyślałam ,,Nic nam złego nie zrobią, idę przecież z dzieckiem.”
        Ścisnęłam mocniej rączkę syna. Serce mi waliło jak młotem.Wiedziałam, że za chwilę będziemy mijać się z tymi mężczyznami(zakonnikami?), których rozmowy nagle ucichły(pewnie dlatego, że zauważyli mnie!!)
        Chciałam ocenić odległość (góra metr, dwa)i spojrzałam na nich. Nie wiem jakiego dęba strzeliły moje włosy, gdy zorientowałam się, że przede mną nikogo nie ma!
        Byłam tylko ja i mój syn, który znowu pytał: ,, O, nie ma pań, gdzie są?”
        To chyba było najbardziej niewygodne pytanie, jakie mi w życiu ktoś zadał.

        Do samego domu(ok. pół kilometra) buzia mi się nie zamykała: gadałam do dziecka o wszystkim i o niczym – aby nie myśleć o tym co zaszło. Nie da się opisać szczęścia, jakie mnie ogarnęło, gdy zamykałam za sobą drzwi swojego domu!

        Czy to były dwa równoległe światy?

        Zaznaczam, że w mojej miejscowości nie ma żadnego zakonu, a ja tego wieczoru nic nie piłam! Mój czteroletni synek też nie! 🙂

        Serdecznie pozdrawiam.
        PS. I tak wiem, że Areckir albo Gmo, albo Sanctus powiedzą do mnie, żebym tyle nie ćpała 😉
        Ale to wszystko co opisałam jest prawdą!

        • Krysiu po przeczytaniu Twojego wpisu uświadomiłam sobie,że to,co kiedyś widziałam to nie były „duchy” lecz możliwe,że znalazłam się w równoległym świecie:)
          Miałam 4 takie przypadki,wszystkie zdarzyły się w jednym miejscu na podmiejskich działkach.Opiszę jeden:wracałam z mężem z działki .Było widno,dokładnie ok.12 w południe.Dochodząc do bramy działek z odległości kilkunastu metrów zobaczyłam starszego,po 60 pana ubranego w czapkę,taki kaszkiet i brązową kurtkę.Stał i zaglądał do środka naszego samochodu przez szybę od strony kierowcy.Trochę się przestraszyłam i pomyślałam,czy aby nam nic z tego auta nie ukradł.(dziwne,że nie powiedziałam tego na głos do męża,byłam jakby w szklanej bańce,mąż niczego nie widział).Potem ów pan skręcił w lewo wzdłuż ogrodzenia.Kilka sekund później dotarłam do bramy,spojrzałam w lewo,pana ani śladu,pusta łąka nawet bez krzaków.
          Nie piję,nie palę,nie ćpam;DDD (czyli nie żyję jak mówią niektórzy;)) dziwne to było:))

        • Po raz pierwszy to opowiedziałam. Wam. Dzięki, Gmo, że nie dość, że nie uznałeś mojej opowięści za niedorzeczną, to wytłumaczyłeś mi ,,normal” takich zdarzeń. Twoje słowa są dla mnie b. ważne.
          Dziękuję i bardzo cię kocham. Czy za to? Nie. Tak w ogóle, … za całokształt 😉

  2. Propo „Z Archiwum X” – oglądał ktoś ostatni odcinek najnowszej serii? Dużo prawdy w tym może być, już widzę jak ludzie zaczęli nagle perchać i się przeziębiać nieco częściej i mocniej niż rok temu, czy 2,3. Obejrzyjcie i sami oceńcie z resztą…

    • DLA JARKA I WSZYSTKICH PANÓW ODWIEDZAJĄCYCH TEN BLOG!!!

      WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO: SPEŁNIENIA MARZEŃ, MIŁOŚCI I ZAWSZE SŁONECZNEJ POGODY DUCHA, Z OKAZJI DNIA MĘŻCZYZNY,
      ŻYCZY KRYSIA!

      NAJBARDZIEJ NAMACALNYM DOWODEM ISTNIENIA ŚWIATÓW RÓWNOLEGŁYCH SĄ TE DWA: ŻYJĄCE OBOK SIEBIE, PRZENIKAJĄCE I UZUPEŁNIAJĄCE SIĘ WZAJEMNIE; ŚWIAT MĘŻCZYZN I ŚWIAT KOBIET!!!
      JEŚLI MĘŻCZYŹNI NABYLI UMIEJĘTNOŚĆ PORUSZANIA SIĘ W ŚWIECIE KOBIET, A KOBIETY W ŚWIECIE MĘŻCZYZN, TO PRZENIKANIE I ŻYCIE W POZOSTAŁYCH ŚWIATACH RÓWNOLEGŁYCH NIE JEST ŻADNYM PROBLEMEM! 🙂 🙂

      JESZCZE RAZ, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO PANOWIE!

  3. zdecydowanie odradzam Panom malzenstwo gdy oboje maja po 30 lat. ona ma najlepsze za sobą a on przed. wiem co mowie bo mam 46,5 lat. wyszalalem się do 36 roku zycia a moja obecna konkubentka miała wtedy 29. oboje po „Ibizach i Formenterach” tego swiata poszliśmy w Zlota Bezdzietna Jesien. Albo tak albo 30 latek z 20 latka. Wtedz jada razem w gore i w dol w temacie SMV.

  4. … osobiście, jako zdeklarowany antynatalista, jestem totalnym zwolennikiem wazektomii, która powinna być w Polsce dopuszczalna, albowiem ja nie zamierzam nigdy popełniać grzechu ojcostwa i skazywać jakąkolwiek duszę na ten wyrok życia w tym upadłąym matrixie … to moja ostatnia inkarnacja, wreszcie zrozumiałem czym to grozi, to życie w ciągłym dualizmie duch-materia 🙂 …

    • kim jesteś? czyzby Kefir i Kotonski zostali zmiksowani w jedno jestestwo? ja pierdacze! ale technologia… pewnie od Rotszyldow .-)

      • Jeśli już, to w tempie geometrycznym 😀 😀 Może być ,,tempo”(ciąg Fibonacciego), ale jest ,,wolniej” postępowy.

        Ale się baba przypierdzieliła!

        No, OK. to tylko żarty!

        A tak, swoją drogą, co myślisz,Jarku o świętej geometrii? To dopiero kosmos!

        • ,, mi to bardziej podchodzi pod geometrie uzytkowa niż snieta …”

          Oczywiście, że tak. Człowiek, odkrywając zależności liczbowe, matematyczne, jakimi ,,posłużył się” Kreator, dlatego nazywa je świętymi, boskimi.
          A z tą Pelagią to masz rację. Wszyscy wiemy jaką osobę, o jakich cechach nazywano ,,pelaśką”.
          Można by pójść dalej i w wielu innych ośmieszeniach, zafałszowaniach, utajnieniach – tam doszukiwać się prawdy. Jesli ktoś chciał coś ukryć, zniszczyć, to właśnie ośmieszał lub zakazywał. Miał w tym swój cel – ukrycie prawdy.

  5. ,, Osho uznał że czlowiek powinien miec uczy i oczy. Powinien być uduchowiony i jednocześnie materialny. Być nogami na ziemi a głowa w niebie a nie głową i nogami na ziemi – pełzać jak człowiek na zachodzie, albo nogami i głową w chmurach, latać z gołym tyłkiem w marzeniach. Medytować o Bogu i cieszyć się seksem. Wychwalać wielkość Boskości i pławić się w pieniądzach, być bogatym ale nie przyzwyczajonym do tego. Osho wbił klin między odwieczną obłudę i kłamstwo. Efektem była szaleńcza nienawiść wszelkich religijnych liderów wobec Osho.”

    Osho to wielki Mistrz. Jako, że piszemy pod Jarkowym artykułem o światach równoległych, to aż się prosi, by zauważyć, że Osho, dostrzegając dwa współzależne, przenikające się nawzajem światy: duchowy i materialny proponował życie w nich bez przesadnego wyolbrzymiania lub poniżania jednego świata wobec drugiego, co czynią albo religie albo ideologie materialistyczne.
    Człowiek urodził się w dwóch równoległych światach i wyrywanie go z jednego na rzecz drugiego zawsze uczyni go niespełnionym kaleką.

    Osho żył w naszych czasach! Oby jego nauk i prawdziwie życiowych przesłań nie dopadło jakieś żądne władzy ugrupowanie, chcące z jego przekazów zrobić religię, a z niego samego duchowego cięrpiętnika, by w ludziach wzbudzić poczucie winy i małości służące obrzydzaniu radosnego, szczęśliwego życia tu i teraz.

    Dzięki Sanctus za bardzo dobry i ciekawy komentarz.

    Pozdrawiam.

  6. http://www.eioba.pl/a/43vd/lichwa-serca

    „Dużo młodych chłopaków, poucza mnie o pieniądzu, sile oszczędzania, pomnażaniu majątku. Oburzają się, że wydałem cały swój „majątek” na coaching (czyli 2400 zł) który niewiele pomógł, zamiast oszczędzać; oburzenie wzrasta gdy wzruszam ramionami, bo i co mam powiedzieć komuś, kto nie wie co znaczy spędzić kilka lat w zamknięciu? powiedzą że to fajne, że też by tak chcieli; wątpię. Dlatego tylko się rozbawiony uśmiecham, ale jest w tym uśmiechu wiele gorzkich akcentów.

    Kąpiel w szampanie

    Fanatycy Roberta Kiyosakiego, z pulsem ponad sto osiemdziesiąt, gdy myślą jak będą kąpali się z pięknymi dziewczynami w najlepszym szampanie, rozbijali po imprezach luksusowymi, najdroższymi mercedesami, młodzi liberałowie i gimnazjaliści; pryszczate szwadrony Korwina Mikke okupujące fora internetowe, wierzący że rzucą świat na kolana liberalnymi teoryjkami, wymyślanymi w gabinetach bankierów i działów PR wielkich koncernów, by dodać sobie kolejne miliardy kosztem ludzi. Latka mijają, a basenów z szampanem, złotych rolexów i pięknych modelek jak nie ma, tak nie ma nadal – pojawia się za to nędza i bieda, upodlenie u prywaciarza za nędzne grosze od którego nie można zwiać, bo nie ma zasiłków, poczucie frustracji, wściekłość, rozhisteryzowana grubaska przekonana że nasz mędrzec zniszczył jej życie, bo mogła wyjść za szejka a nie takiego nieudacznika. I pal licho że szejka raz w życiu widziała w telewizji. Poczucie że zostali oszukani narasta, ale nie można się do niego przyznać; nie można obwieścić światu, że oto zostaliśmy nabrani. Nauczanie i łajanie trwa więc do końca – show must go on. Ja to naprawdę rozumiem, przyznanie się do błędu wiele kosztuje.

    Zbrodnia i gniew

    Wiem to doskonale, bo sam byłem taki sam. Wszystko wiedzący, napchany sloganami z Korwinowskiej ówczesnej gadzinówki; życie jednak brutalnie zweryfikowało poglądy które uznałem za prawdziwe, a które takimi nie były. Do tej pory dębieję ze zdumienia, gdy słyszę ludzi którzy mówią że zabranie zasiłków i pensji minimalnej, pobudzi gospodarkę; tymczasem na podkarpaciu są teraz (2012/2013) ludzie, pracujący za sześćset złotych. I się cieszą, bo pracy nie ma. Po prostu nie ma. Posprzedawali wszystkie zakłady, jedne zniszczono, drugie prowadzi niemiec czy francuz, płacąc nędzne ochłapy. Lublin, Łódź, Rzeszów, Przemyśl; bieda, nędza, brak jakichkolwiek perspektyw, samobójstwa z rozpaczy i ulice pełne placówek bankowych. Gdy człowiek wejrzy głębiej poza główne ulice miast i miasteczek, widzi straszne rzeczy, patologię, czającą się w zaułkach i zrodzoną z nędzy zbrodnię i gniew. Zabrać im resztki pomocy społecznej – pobudzeni impulsem liberalnym, zaczną na wsiach i miasteczkach, gdzie rodzina utrzymuje się z kilkuset złotych, zakładać firmy i tworzyć bogactwa. Że bogacze ryzykujący więzieniem dla paru groszy, będą charytatywnie te pieniądze dawać biednym i chorym. Że jak nie dasz pieniedzy pracownikowi tylko biznesmenowi, to on zainwestuje w pracownika. Żeby w to uwierzyć, trzeba naprawdę mocno zrezygnować z logiki i takiego życiowego rozsądku. Z jednej strony pryszczaci liberałowie, utrzymywani przeważnie przez rodziców, z drugiej równie odrealnieni lewacy, uważający że kilka milionów imigrantów z obcej kultury, a nienawidzący obecnej która ich utrzymuje, to żaden problem. Że zakazanie i poddanie wszystkiego kontroli państwa, to recepta na udane życie, a zakaz posiadania broni i brak kary śmierci, będzie dla ludzi dobry. Obie strony straszą swoimi przeciwieństwami, i są tacy sami jak sztuczni podjudzacze w sprawie otyłości; istnieją dla nich albo szkieletory, albo wielkie masą Panie. A przecież nie trzeba być po żadnej stronie ekstremum, i być zwyczajnie normalnym. Iść pośrodku ścieżką, jak Budda. Trochę z liberalizmu, trochę z socjalizmu. Bo każdy z tych wzorców ma coś dobrego, ale także coś złego.

    Mówią…

    Mówią że jestem nieudacznikiem. Mówią że kompletnie nie znam się na finansach. Mówią że jestem leniwy, Mówią że mam małego… W sumie mają rację. Ale nie wiedzą najważniejszego, bo o tym żaden guru finansów już im nie napisze, tak jak nie piszą o tym, że największe fortuny zawsze powstają na wyzysku, nieszczęściu, wojnie, i wielkich, międzynarodowych przekrętach. Na wynalazkach, pracowitości, co najwyżej rosną milionerzy, a niezwykle rzadko trafi się miliarder. Dlatego ja to napiszę, ponieważ nie czuję się ani trochę, ani ociupinkę gorszy od multimiliarderów. Wypełnia nas ta sama krew, mamy takie same narządy wewnętrzne, trochę różni nas napletek, ponieważ ja go posiadam; nie widzę więc powodu, by się czuć mniejszym.

    W życiu wymieniamy się pieniędzmi, które uznaliśmy za wymiennik towarów i usług. Tymczasem istnieje znacznie większa wymiana w każdej chwili naszego życia, a jest nią energia duchowa (mana, prana, chi) czyli prawdziwa przyczyna życia i naszych stanów emocjonalnych. Obliczałem sobie, jak bardzo jesteśmy poddani energetycznej lichwie. Proszę zauważyć że upicie się alkoholem, to lepszy humor na jakąś godzinę do dwóch, z kilkunastoma minutami euforii. Oczywiście te czasy mogą się zmieniać, podałem przybliżoną średnią, opartą na swoich doświadczeniach. Tak więc mamy jakieś dwie do trzech godzin przyjemności, a przyjemność w głębszym znaczeniu tego słowa, to wzrost energii. Pijąc więc zwiększamy (nie my, a byt który transerfing nazywa wahadłem, DEIR meduzą, ezoterycy myślokształtem, Castaneda latawcem a okultyści egregorem) poziom energii (co przekłada się oczywiście na dopaminę itd.) na te trzy godziny – a co później? ile trwa popularny „zrzut”? co najmniej sześć, do dziesięciu godzin. Później także trwa, tylko jest subtelniejszy, mniej zauważalny. A czym jest tzw. „dół”? drenażem z energii, i niczym więcej. To coś pozbawia nas energii duchowej, której skutki nazywamy detoksykacją organizmu. Śmiało można więc założyć, że trzy godziny ekstazy, kontra co najmniej kilkanaście godzin cierpienia, w tym pierwsze kilka potrafi być naprawdę ostre – tak ostre, że niemal każdy obejmując toaletę i płacząc, przysięga sobie że to był ostatni raz. Czy to jest uczciwy interes? nie, to provident w najlepszym wydaniu. Na tym interesie, można tylko stracić. Tych którzy uwierzyli w opary szczęścia, czeka rynsztok i w najlepszym wypadku odwyk. W najgorszym cuchnąca melina, niewyobrażalny ból, upodlenie i straszna, pełna piekielnych wizji śmierć. Zaczęło się fajnie, skończyło – jak zwykle. Kolejny który myślał, że wygra zderzenie z walcem.

    Uciekał na ryby

    Podobnie jest z seksem. To nie jest tak, że naciskasz przycisk i następuje przyjemność. Najpierw byś chciał seksu, jesteś napięty, sprężony, buzuje w Tobie hormonalna chuć. Często tygodniami, miesiącami. Eksplozja przyjemności jest tym większa, ile napięcia wcześniej doświadczysz. Tak naprawdę, rozkosz jest wynikiem rozładowania napięcia; im większe, tym większa przyjemność. Im mniejsze, tym rozładowanie słabsze, mniej satysfakcjonujące. Dlatego ludzie stale mający seks, często wolą poczytać gazetę zamiast się rozbierać, i wykonywać te śmieszne ruchy na żonie. Kiedyś znajomy opowiadał mi o facecie, który miał zawsze gorącą jak wulkaniczna lawa, piękną żonę. I uciekał od niej na ryby – byłem wściekły słysząc te prawdziwe słowa, bo jak to tak, ja latami nic, a ten sku.. ucieka od takiej kobiety na ryby? z czasem zrozumiałem, i sam wolałem coś napisać, niż znowu się wygłupiać bez majtek. Prawiczkowie i wiecznie napaleni pryszczaci, przecierają oczy ze zdumienia; czy ten facet oszalał? rezygnować z seksu? sa napaleni, napięci, aż z nich iskrzy; ich orgazm jest wybuchowy, ponieważ kończy często wieloletnie napięcie emocjonalno – fizjologiczne. Ileż można kopulować z własną dłonią? Seks jest jak ciężka praca; im większa harówka i stres, tym większą radość daje odpoczynek i cisza. Chwila rozładowania w seksie, wcale nie jest dla Ciebie za darmo; płacisz za nią co najmniej kilkanaście razy więcej. Wahadło poleci dalej tylko wtedy, gdy mocniej je wcześniej odepchniesz. Tu nic nie ma za darmo.

    A papierosy? odprężają, luzują; kilka „buchów”, i człowiek czuje że wszystko ma sens. Paliłem kilkanaście lat, więc takie obliczenia prowadziłem już dawno temu. Papierosa spalałem w około pięć do siedmiu minut, paląc na spokojnie. Początek, delikatna euforia, zmniejszenie odczucia lęku i napięcia. Człowiek zwalniał, czuł się lepiej. Pod koniec papierosa już czułem się trochę gorzej. Po wszystkim przez godzinę odczuwałem tzw. „kapeć” w ustach, ogólne obniżenie nastroju, łapałem „dół”. Ust przeważnie przemyć nie mogłem, dlatego że gdy znikał „kapeć”, napadała mnie chęć na kolejnego dymka. Z tym oczywiście walczyłem, jakieś kilkaset razy zanim skutecznie poradziłem sobie z nałogiem. Luz po papierosie, wcale nie jest za darmo; proszę pamiętać, że mówię o energii, a nie dotykam kwestii straty pieniędzy, zniszczonych zębów, większej szansy na rozedmę, serce i raka. Prawdopodobnie do końca życia będę ponosił konsekwencje palenia papierosów, najpopularniejszego środka antylękowego. To są dodatkowe „bonusy” od chwili przyjemności. Dostajesz zastrzyk energii, a musisz jej oddać znacznie więcej. Kilka chwil fajnie, kilkadziesiąt i więcej – znacznie mniej fajnie.

    Pierwsza działka za free

    Podobnie działa hazard. „Mądry” diler daje kilka pierwszych działek za darmo. Później wyniosą wszystko z domu, pobiją matkę, by znowu teleportować się do chemicznej krainy szczęścia. A więc pierwsza wygrana w grę hazardową, daje niezwykłe poczucie zadowolenia, mocy; człowieka zalewa euforia, dopaminowe szczęście. System daje Ci pierwszą działkę za darmo. Znikają troski, problemy precz wypędzone przez kolejne, końskie dawki serotoniny wyzwalane przy automatach do gry. Przy okazji pojawiają się pieniądze, których każdemu zawsze brakuje. Frajer połknął haczyk, a teraz wyciąga się go powoli na brzeg, by swoim szarpaniem nie zerwał się z żyłki. Na poziomie energii duchowej, frajer dostaje jej trochę, by chciał doświadczać tego stanu częściej i częściej. Gdy przychodzi po energię, zamiast ją dostać, oddaje swoją. Ale się nie poddaje, chce się odegrać „jeszcze rozbiję bank”. Nic nie rozbijesz, jesteś już na patelni – nie czujesz tego smrodku przypalanej rybiej łuski? Smutne historie wisielców i topielców, którzy przehulali dorobek życia w kasynie, to norma w świecie gdzie nikt Ci nie da euforii za darmo. W tym świecie, za darmo są znacznie lepsze rzeczy; ale nie wiesz że istnieją, nikt Ci o tym nie powiedział. Jedni nie wiedzą, inni wiedzą, ale zyskują na Twoim nieszczęściu, więc na pewno Ci nie powiedzą, ba! będą nawet źli że ktoś to mówi. „Najważniejszy jest spokój” mówią, spokój staje się ich najcenniejszą rzeczą jaką mają. Tymczasem pod wstrętnym kożuchem spokoju i fajności, skrywane są straszne tragedie. Gdy znika spokój, ktoś może się zorientować że jest okradany.

    Słodycze. O, mój temat ulubiony i znienawidzony zarazem. Tak samo to działa; ekscytacja i luz po zjedzeniu czekolady czy tortu, a później? ile narzekania, wyrzutów sumienia, fizjologicznych skutków jedzenia cukru, który zakwasza organizm? to taka sama lichwa energetyczna, drenująca z energii, a co za tym idzie, zdrowia i pieniędzy. Religia także jest takim właśnie kredytem; zauważ że religia nigdy nie leczy całkowicie z poczucia grzechu, poczucia winy; wyzwolenia masz oczekiwać na tamtym, rzekomo lepszym świecie, a żeby je dostać, musisz uczestniczyć w ceremoniach i rytuałach; płacisz więc nie tylko pieniędzmi. Zauważ że religia najpierw Ci wmawia od dziecka że jesteś winny śmierci Jezusa, byś czuł się winny, niegodny, fałszywie skromny bo tylko tacy rzekomo mają posiąść ziemię. Później oferuje Ci cały zestaw leków przeciwbólowych, które zmniejszą ten stworzony przez nich ból; ale nigdy go nie wyleczą. Gdyby wyleczyli, musieliby się przekwalifikować, stracili by utrzymanie, prestiż społeczny, pieniądze. I tak płacisz latami, bo jedna chwila ulgi po spowiedzi, równoważona jest przez cały tydzień bądź miesiąc, sztucznie stworzonych problemów i cierpienia.

    Lichwa

    Każda lichwa energetyczna, opiera się na Twoim napięciu, poczuciu niedowartościowania. Gdy jesteś stale odprężony, spokojny, nie odczuwasz napięcia; nie ma więc czego rozładowywać, tworząc iluzję rozkoszy. Nie można Ci zaoferować energetycznego kredytu, za który zawsze słono się płaci. Możesz teraz zapytać – cóż więc warte jest życie bez rozkoszy i przyjemności? i masz rację. Przyjemność to rzecz wspaniała, i wcale nie musisz z niej rezygnować. Otóż w chwili odprężenia, odczuwasz ciszę i błogość. Są to uczucia subtelne, ciche, jednak niezwykle kojące, rozkoszne. By ich doznawać, nie musisz odczuwać napięcia, brać jakikolwiek kredyt; to staje się zwykłym stanem istnienia. Na drugim biegunie są głośne, hałaśliwe, euforyczne emocje, za które jednak musisz zapłacić. Na początku dostajesz gratis, później płacisz mało, a jak wsiąkłeś, jesteś zrujnowany. Gry komputerowe, to też kredyt.

    Sprytni bankierzy tworzą biedę, wykupują firmy i je rujnują, by zapanowała nędza. Wtedy ustawiają swoje placówki na każdej ulicy, płacą znanemu aktorowi (np. Pan Kondrat) by ich reprezentował, a ludzie ufając jego miłemu głosowi i aparycji, zaciągają kredyty których nie mogą spłacić; ponieważ nie ma pracy i zasiłków. W ten sposób kończą zlicytowani, bez ziemi, domu od pokoleń w ich rodzinie, wszystkiego co mają. Dokładnie w ten sam sposób działa wielki Lichwiarz energetyczny. Sprawiają że nie odczuwasz tu i teraz, tylko ciągle koncentrujesz się na tym głosiku w głowie. Budują w Tobie porównanie do modeli, miliarderów, sportowców, byś czył się gorszyi napięty, byś kupował i pragnął. W ten sposób budują napięcie, a później dają Ci sposoby na jego rozładowanie, i wzmacniają Twoje nieszczęście. Wiecej pieniędzy i rozrywek, wcale nie załatwi Twoich problemów. Ktoś, coś – chce byś tak myślał. Tylko że to nieprawda.

    Ciągły smutek, przygnębienie, lękowe myśli, to spłacanie zaciągniętego kredytu. A Ty? co dzisiaj spłacasz? bo ja nadal spłacam, wczorajsze szaleństwo z raffaello i migdałami w czekoladzie…”

  7. Tu jest różnica cywilizacji !

    W dniu 10 marca 2016 16:04 użytkownik „Ciekawe i niesamowite: zdrowie, wiedza, duchowość, psychologia, polityka i gospodarka” napisał:

    > gmo zabija commented: „btygady lucyfera i yahwe w akcji” >

  8. Turcja zaraz przerzuci ich tu, w czerwcu bez wiz…
    Przyspieszyli o 4 miesiące.
    Porozumienie Merkel- Erdogan.

  9. Moim ulubionym przewodnikiem duchowym jest De Mello:)Czytałam Osho ale najczęściej sięgam po „Przebudzenie”.Powiedzmy,że najlepiej „czuję”De Mello;))
    długi czas trzymałam się zasady,że ludzie powinni unikać cierpienia i korzystać z życia.Lecz kiedy dosięgło mnie bardzo głębokie cierpienie zrozumiałam,że dzięki cierpieniu można się rozwinąć duchowo i że wszystko ma swój sens.
    Przyszedł moment,że na wpół załamana(a twarda ze mnie zawodniczka) prawie się poddałam i moim marzeniem było stać się Buddą,nic nie czuć ni cierpienia ni szczęścia.
    I wtedy moja przyjaciółka ,wyluzowana,pijąc piwko mówi:ależ ty nigdy nie pójdziesz drogą Buddy,to nie jest dla ciebie.A wiesz dlaczego?Bo jesteś kobietą!A Budda to facet!;DD

  10. …no to opowiem Wam moją historię…Działo się to onegdaj sławnego roku „2012” ! Lubię pograć sobie w STS-a, a wieczorem sprawdzać wyniki na żywo (wtedy jeszcze (livescore.pl) aktualnie ta sama witryna nazywa się flashscore.pl. W międzyczasie czytam Jarka ew. inne ciekawe strony. To był wtorek, bo grałem mecze w piłce nożnej z kilku lig angielskich (od 2 – 5). Ok godz.22.30 mecze się kończą(lecz bywa też doliczony czas). W układzie tabelarycznym podają kto z kim gra i aktualny wynik oraz aktualną minutę gry – połowy- uwaga wynik i czas na czerwono; po zakończeniu w kolumnie czas jest FT(full time) na czarno i końcowy wynik także. Nazwa drużyny, która wygrała – pogrubiona. …no to „wchodzę” na oną stronę i sprawdzam – wszystko na czarno, i do tego moje typy nietrafione!!!Zamykam stronę. Nieskolko wkurzony idę do kuchni, zaparzam sobie herbatę i za ok. 5 min.wracam i wchodzę by sprawdzić ostatni (nie położony) kupon. jAKIE JEST MOJE ZDZIWIENIE , KIEDY JĄ OTWIERAM – mecze trwają w najlepsze (zostało śr. ok. 5 min. każdego i wszystkie na czerwono)! Aby było ciekawiej, mecze kończą się (zupełnie inne wyniki) po mojej myśli i kasuję…. Wytłumaczy mi ktoś ten fenomen?.Dodam tylko, że parę miesięcy pózniej miałem „powtórkę z rozrywki”, czyli tak samo „się działo” jak opisane wyżej…

  11. Do GMO i Sanctusa,proszę mnie oświecić jaką przyjemność
    macie z rzucania na siebie nawzajem chamskich inwektyw,bo
    ja nie widzę w tym nic miłego.A może ja w swoim rozwoju cos
    przeoczyłam i jestem obecnie zapóżniona .

  12. ….dzięki gmo i sanctus…mi się wydaje, że jednak, te światy równoległe istnieją, tylko są przesunięte nieznacznie w czasie (tak tłumaczę ten mój przypadek), zwłaszcza, że wtedy odniosłem wrażenie jakbym oglądał niby ten sam obraz, ale w innym miejscu(ciele?); tu z kolei przypomina mi się gdzieś przeczytana historia o tzw.rozszczepieniu (nie pamiętam, czy się teraz właściwie wyraziłem)duszy i możliwości przebywania jednocześnie w kilku ciałach – słyszał może ktoś z Was o tym?… zaiste temat bardzo mnie intryguje!

    • Ciekawe bardzo!
      Kiedyś racjonalizm kazałby mi to (takie wieści) zlekceważyć..

      Już nie śmieję się z niczego.
      Wszystko jest inne niż widzimy..

  13. ” Archonci upierdalają mój rozwój i doskonalenie miałem mnóstwo w życiu, od dziecka mnie atakują”
    W rozwoju duchowym są dwie drogi (nie mówię tu o człowieku biologicznym – człowieku natury)
    droga WOJOWNIKA i droga ŁOWCY PRZYGÓD.
    Ten, na którego napadają ma naturę Wojownika i dostanie to czego oczekuje – walki, trudu, przeszkód i zmagania.
    Natomiast Łowca Przygód – luzak – nie ma wrogów, zdobywa doświadczenia i idzie od przygody do przygody trochę żartując z Wojowników, którzy gdzie by się nie znaleźli przyciągają wrogów – a to komary, a to teściową, no ewentualnie Archontów 🙂 a to ci z „wyższej półki 😛
    Każdemu wg życzeń i oczekiwań. To są te „równoległe” światy ! To tu w tym świecie się to rozgrywa.
    „A kto sieje wiatr ten zbiera burzę”

    • Sprawa jest prosta. „Łowcy przygód” to uduchowieni którzy zasilają system. Zaś „Buntownicy” to uduchowieni, którzy ów system osłabiają. Te dwie postawy dotyczą również nie uduchowionych. To utrzymuje system w stanie stabilizacji / homeostazy.

  14. Aniu – dziękuję i wierzę CI, albowiem „dzieją się na tym świecie dziwy, o których największym filozofom się nie śniło”…dakini – może to jeden z aspektów, ale z pewnością nie jedyny…ja obstaję jednak przy „równoległych” jako że „nakręcają” mnie do poszukiwań takie właśnie „przypadki” …pozdrawiam obydwie Panie

  15. ,, Pani Krysiu, jak pani przejdzie korowód tysięcy inkarnacji, to może pani coś zrozumie, bo póki co reakcjonizm wskazuje typowe podejście samiczej kobiecości, która owszem jakąś tam inteligencję emocjonalną ma, ale żyje w swoim świecie wielu nie rozkodowanych programów podświadomości….”

    Bardzo dziekuję, Sanctus za twój komentarz. Każdy z nas jest na różnym etapie rozwoju i bardzo się cieszę, że jeśli czegoś jeszcze nie pojmuję, żyję w rzeczywistości, którą inni już ,,przerobili”, to jest mi to pokazywane, mogę się uczyć.
    Dobrze jest być uczniem, dobrze jest być nauczycielem, ale ten drugi z pewnością musi mieć o wiele większą cierpliwość i wyrozumiałość, za co jestem ci wdzięczna.
    Jeśli czegoś nie rozumiemy, stawiani jesteśmy przed ,,nowym”, często pierwszym odruchem jest bunt, na kanwie którego nadal chcemy patrzeć przez ,,stare pryzmaty”.
    Wydaje mi się, drogi Sanctusie, że to naturalne. Człowiek transformujący siebie powoli wyzbywa się ograniczających przekonań na rzecz lepszych, bardziej uniwersalnych. Cieszę się, że w naszej Jarkowej rodzinie możemy to robić, będąc otoczonymi życzliwymi ludźmi. To bardzo ważne. Określenie ,,rodzina” trochę tu pasuje, ponieważ w niej są różne poziomy wiekowe, różne poziomy rozwoju, różne możliwości asymilacji wiedzy, a wszyscy wzajemnie wspierają się, pomagając sobie wzajemnie.

    Dzięki i serdecznie pozdrawiam.

  16. gmo – zdecydowanie popieram…I tak ma się stać!!! Salve
    Jarek – fajnie to ująłeś i brzmi przekonująco…

  17. Nie rozumiem dlaczego przywołując temat światów równoległych ciągle jest mowa o serialu „Archiwum X”. Przecież serial który był o światach równoległych to „SLIDERS”

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.