Teoria o wszechświatach równoległych jest prawdą! [FOTO]

Teoria o wszechświatach równoległych jest prawdą! [FOTO]

wszechswiaty rownolegleWielu Czytelników zapewne zna teorię o istnieniu wszechświatów równoległych. Czy też światów równoległych. To w zasadzie to samo. Co ciekawe, nie musi to oznaczać czegoś „magicznego” i „nieuchwytnego„. Nie musi to oznaczać opowieści rodem z amerykańskiego serialu „Z Archiwum X„.

Światy równoległe mogą istnieć na jednej planecie, w jednym mieście, ba, nawet na jednej ulicy, co zaraz zobaczycie. Pozostaje też do rozpatrzenia kwestia, na ile pokrywają lub nie pokrywają się ze sobą takie równoległe światy. No i czy wyczerpuje to definicję świata / wszechświata równoległego.

Poniższe zdjęcie oddaje ironię życia na naszym łez padole. Na zdjęciu 3 wszechświaty / światy równoległe, nie pokrywające się w ogóle lub pokrywające się tylko w niewielkim stopniu. Jednak istnieją one tuż obok siebie. Podobne zjawiska można dostrzec choćby na plaży nad morzem w sezonie letnim. Inni ludzie idą na nią o 8 rano, inni o 12, inni o 18, gdy większość z plaży schodzi. Jeszcze inni przebywają na niej o 4 rano. A to ta sama plaża, to samo miasteczko.

Pozostaje otwartym pytanie, na ile możliwy jest swobodny przeskok z jednego świata do drugiego, i jakie konkretnie czynniki sprawiają że to się dzieje. Życie daje nam miliony możliwych opcji i dróg samorealizacji. Po to właśnie są reinkarnacje – by dusza zebrała jak najszerszą bazę doświadczeń. Bo nasze max 120 lat życia, to zdecydowanie za mało.

Ale to już zupełnie inny temat do dyskusji. Różne starożytne pisma mówią o tym, że żyliśmy kiedyś po 900, 1000, a nawet 1200 lat. To, że „ktoś” (a może: „coś„..?) skrócił nam życie 10 razy, jest niezwykle istotne. Nie ma kiedy zdobywać wiedzy, nie ma kiedy budować życiowej mądrości, doświadczeń. Ledwo człowiek zdąży się wybawić – ma już 30 lat. A wiek 30 lat to już powolne starzenie się organizmu.

Stąd może brać się też neurotyczność, niespokojność i agresywność współczesnych ludzi. Tyle opcji jest do wyboru, tyle możliwości rozwoju życiowego. A czasu? Wykształcenie, wybawienie się i założenie rodziny – biologia nam daje na to czas do 30 roku życia, niestety.

A teraz owo zdjęcie. Nie jest to fake (czyli fałszywka), nie jest to (foto)montaż. Zdjęcie jest autentyczne:

swiaty rownolegle

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

103 myśli nt. „Teoria o wszechświatach równoległych jest prawdą! [FOTO]

  1. Podoba mi się, że teoria światów równoległych przedstawiona przez Jarka jest taka prosta i prawdziwa.
    Kiedyś przeczytałam, że jakaś część mnie żyje w świecie alternatywnym czyli równoległym tylko powzięła inna decyzję i inaczej się jej czyli mnie – dzieje.. I co mi z takiej wiedzy i poczucia bycia, którego nie czuję – nie jestem świadomością w tamtym świecie, czyli nie jestem tamtą tylko tą. 🙂
    To tu w tym świecie są „światy alternatywne” świat duchowego ubóstwa ( jaka parodia! słowo u-boga (lepiej to widać w żeńskiej formie) – bez żadnego wysiłku będąca „u boga”, wystarczy się nie wysilać i być biedną A bogaty/bogactwo też ma związek z bogiem. To jak to jest? Ten sam bóg i dwa różne style życia?
    „Stan świadomości jest stanem życia”. jak mawiali starożytni i to się sprawdza w każdej dziedzinie i w każdej rzeczywistości.

    Lubię

    • u yahwe widać bieda jak to u zboga, bogaty znaczy bogowi yahwe i jego kompanom się wiedzie dobrze -_-, najaral się naszjarak, jarek jara ? to imie to chyba nie przypadek… ?, tak na serio to swiaty sa rownolegle a nie my w nich rownoczesnie, paru biblijnych było u zboga w księżycu ale w formie cielesnej, wychodzenie z ciala nie jest za ciekawe, ja raz miałem albo wydawalo mi się ze miałem, tego nie mogę stwierdzić, ale raczej bliżej strachu było niż anielskiego uniesienia -_-, astral drga z predkoscia 10 do 6tej predkosci swiatla wiec mówimy to o energiach spotykanych tylko w przyspieszaczu cząstek w CERN, wiec „dostać” się tam nie możemy za żadne skarby chyba ze zostawimy ciało ale wiąże nas 80letni stety czy niestety kontrakt najmu ciala, swiaty sa tak naprawdę 3 jeden pomiędzy astralem i naszym gęstym tzw strefa apolllo z jego wlasny sloncem czyli w naszych 3ech wyniarach miedzy którymi się przewalamy mamy 3 slonca i 3 swiaty, hera niewidzialne slonce 5d i pośmiertny swiat 5d astralny, miedzyswiat swiat apolla 4d i nasz swiat zeusa gesty 3d, tu lepiej wyjaśnione w tekście i na rysunku
      http://hellenandchaos.blogspot.com/2013/01/hebrew-saxon-fraud-regarding-planet.html
      namaste

      Lubię

      • Coś Wam opowiem.

        Jest zimowy wieczór(szybko zapada zmrok). Wracam do domu z czteroletnim synkiem. Idziemy ulicą oświetloną lampami, a konkretnie po chodniku, który jest tylko z jednej strony jezdni. Poza mną i synkiem nie widać ,,żywej duszy”(NO WŁAŚNIE!)
        Zbliżamy się – nieco pod górkę – do rogatek przejazdu kolejowego.

        Trzymając synka za rączkę, skupiam uwagę na jego osobie i odpowiadam na pytania( wiecie: cztery lata, buzia się nie zamyka, dziesiątki pytań). Gdy wzrok mam skierowany w prawo, na dół, na synka i odpowiadam(już nie pamiętam na jakie pytanie), on nagle mi przerywa i patrząc przed siebie spokojnie pyta: ,,Mama, dlaczego te panie są takie same?”

        Spojrzałam przed siebie. Do przejazdu, po przeciwnej stronie torów zbliżało się … czterech mnichów – takie odniosłam wrażenie, ponieważ wszyscy czterej ubrani byli w długie do ziemi, ciemnobrązowe habity, przepasane w pasie nieco jaśniejszymi sznurami. Nie widziałam ich twarzy, ponieważ kaptury(też brązowe) , które mieli na głowach rzucały cień na twarz – za torami paliła się również lampa.
        Ci mnisi, zakonnicy sprawiali wrażenie młodych mężczyzn. Szli dosyć dziarskim, nawet śpiesznym krokiem i byli zajęci jakąś ważną rozmową między sobą. Jeden z nich coś opowiadał, gestykulując rękami. Pozostali też żywo(!) zainteresowani dyskusją, gestykulowali i wtrącali jakieś półsłówka. Jakby komentowali jakieś zdarzenie i jednocześnie śpieszyli się do jakiegoś miejsca.
        Co mnie zdziwiło i … przestraszyło to to, że szli szpalerem, po jezdni, zajmując dwie trzecie jej szerokości! Po jezdni, po której co pewien czas przejeżdżał jakiś samochód! Dziwne, bo wtedy akurat nie jechał żaden!
        Szybko odwróciłam wzrok od idących w moją stronę mężczyzn i udając, że bardzo jestem zajęta rozmową z synem, pomyślałam ,,Nic nam złego nie zrobią, idę przecież z dzieckiem.”
        Ścisnęłam mocniej rączkę syna. Serce mi waliło jak młotem.Wiedziałam, że za chwilę będziemy mijać się z tymi mężczyznami(zakonnikami?), których rozmowy nagle ucichły(pewnie dlatego, że zauważyli mnie!!)
        Chciałam ocenić odległość (góra metr, dwa)i spojrzałam na nich. Nie wiem jakiego dęba strzeliły moje włosy, gdy zorientowałam się, że przede mną nikogo nie ma!
        Byłam tylko ja i mój syn, który znowu pytał: ,, O, nie ma pań, gdzie są?”
        To chyba było najbardziej niewygodne pytanie, jakie mi w życiu ktoś zadał.

        Do samego domu(ok. pół kilometra) buzia mi się nie zamykała: gadałam do dziecka o wszystkim i o niczym – aby nie myśleć o tym co zaszło. Nie da się opisać szczęścia, jakie mnie ogarnęło, gdy zamykałam za sobą drzwi swojego domu!

        Czy to były dwa równoległe światy?

        Zaznaczam, że w mojej miejscowości nie ma żadnego zakonu, a ja tego wieczoru nic nie piłam! Mój czteroletni synek też nie! 🙂

        Serdecznie pozdrawiam.
        PS. I tak wiem, że Areckir albo Gmo, albo Sanctus powiedzą do mnie, żebym tyle nie ćpała 😉
        Ale to wszystko co opisałam jest prawdą!

        Lubię

        • wiele osob po zrzuceniu ciala zyje w lekkich ciałach w 4 d przed przejściem do 5d no i bylas świadkiem ludzi w 4d, pod Krakowem gdzie była granica zaboru pruskiegi i austriackiego i gdzie zginelo wielu ludzi takie spotkania wieczorne to raczej norma niż przypadek, tak jak latajace spodki i trojkaty na południu stanow

          Lubię

          • Po raz pierwszy to opowiedziałam. Wam. Dzięki, Gmo, że nie dość, że nie uznałeś mojej opowięści za niedorzeczną, to wytłumaczyłeś mi ,,normal” takich zdarzeń. Twoje słowa są dla mnie b. ważne.
            Dziękuję i bardzo cię kocham. Czy za to? Nie. Tak w ogóle, … za całokształt 😉

            Lubię

            • jakby cie wzięli szaraki yahwe na spodek albo to ksiezyca i bys wrocila z relacja to byloby cos a tak 4 zakonnikow 4d tylko ? -_-

              Lubię

        • Krysiu po przeczytaniu Twojego wpisu uświadomiłam sobie,że to,co kiedyś widziałam to nie były „duchy” lecz możliwe,że znalazłam się w równoległym świecie:)
          Miałam 4 takie przypadki,wszystkie zdarzyły się w jednym miejscu na podmiejskich działkach.Opiszę jeden:wracałam z mężem z działki .Było widno,dokładnie ok.12 w południe.Dochodząc do bramy działek z odległości kilkunastu metrów zobaczyłam starszego,po 60 pana ubranego w czapkę,taki kaszkiet i brązową kurtkę.Stał i zaglądał do środka naszego samochodu przez szybę od strony kierowcy.Trochę się przestraszyłam i pomyślałam,czy aby nam nic z tego auta nie ukradł.(dziwne,że nie powiedziałam tego na głos do męża,byłam jakby w szklanej bańce,mąż niczego nie widział).Potem ów pan skręcił w lewo wzdłuż ogrodzenia.Kilka sekund później dotarłam do bramy,spojrzałam w lewo,pana ani śladu,pusta łąka nawet bez krzaków.
          Nie piję,nie palę,nie ćpam;DDD (czyli nie żyję jak mówią niektórzy;)) dziwne to było:))

          Lubię

          • Swego czasu widzialem wielu sb-ekow udajacych duchy,czesto wlasnie w przebraniu zakonnikow lub ksiezy. Zdarzalo mi sie tez widziec niezidentyfikowanych kiedykolwiek ,ani jako sbek ani jako ksiezycowi z kk.

            Lubię

            • ,, Swego czasu widzialem wielu sb-ekow udajacych duchy,czesto wlasnie w przebraniu zakonnikow lub ksiezy. …”

              Oj, Devingo!, proszę cię! Musisz? Nie bądź taki ,,bezduchowy” 🙂 A może ci sb-ecy udający duchów, faktycznie byli duchami w przebraniu sb- eków?
              No przecież, przerabialiśmy to! Pamiętasz? Bodaj na kanwie wypowiedzi Leszka(!!)

              No, ja na twoim miejscu, dziś przed zaśnięciem, bacznie nasłuchiwałabym, co się wokół mnie dzieje. Słuchy niosą, że ,,stróże” prawa i komornicy też przebierają się za duchy. 😀

              Czy to dziwne? Ja, na przykład, gdybym miała do wyboru spotkanie z duchem, czy komornikiem, na sto procent wybrałabym tego pierwszego. 😀 😀

              Pozdrawiam i sss …. po … koj …..nej …. no …. cy….

              Czy na pewno zamknąłeś drzwi? A po co idziesz do lodówki, otwierasz ją, udając, że chce ci się pić? Czy musisz chodzić po tym domu, jak esbek?

              Lubię

              • Aby Cie pocieszyc Krystyno ,powiem w sekrecie iz mialem takie zdarzenie-widzenie w latach 70-tych w Tyncu w klasztorze benedyktynow ,gdzie widzialem wlasnie zakapturzonego zakonnika,nasluchujacego pod oknem ,gdzie odbywala sie biesiada .Niestety jako dzieciakowi ,dorosli nie wierzyli mi ,iz ktos tam stal,bo byla pozna godzina a pobozni zakonnicy mieli juz zakaz wychodzenia o tej porze.Byla teoria iz to duch a wszystko odbywalo sie w miejscu ,gdzie rozegrala sie ostatnia faza walk konfederatow barskich ,miejsce bardzo historyczne .
                Krystyno duchow nie nalezy sie bac ale juz sb-ekow i komornikow raczej bym unikal. Obawiam sie czasem politykow ,byc moze to sa duchy klony ale nie ludzie, pierdola jak potrzeskani robiac na ciula ludzkosci. W rodzimym przypadku do dzis straszy nas Bolek elektryk ,Stolzman Kwasniewski ,oni maja wielu pomocnikow w starszeniu Polakow.

                Lubię

                • Drogi Devingo, przecież wiesz, że żartowałam.
                  Ja z dzieciństwa tego nie pamiętam, ale moi starsi bracia i owszem.
                  Pod naszym i nie tylko naszym domem chodziły ,,duchy” i nasłuchiwały, kto słucha ,,wolnej Europy”, kto opowiada dzieciom o Starobielsku, Ostaszkowie, czy Katyniu. Tata, gdy byłam dorosła, opowiadał mi wiele rzeczy. Nigdy nie wspomniał, że Rosjanie strzelali polskim oficerom w tył głowy. Kto? Nie chciał powiedzieć. Dziś wiemy.

                  Czy dziś jesteśmy wolni? Czy tylko wpojono nam, że tak jest?

                  Lubię

  2. Propo „Z Archiwum X” – oglądał ktoś ostatni odcinek najnowszej serii? Dużo prawdy w tym może być, już widzę jak ludzie zaczęli nagle perchać i się przeziębiać nieco częściej i mocniej niż rok temu, czy 2,3. Obejrzyjcie i sami oceńcie z resztą…

    Lubię

    • Choroby fizyczne sa tak naprawde mentalne, niska strachliwa wibracja wytwarza w sobie wszystkolie zle zdarzenia i choroby po kolei, taki chirurg amerykanski z wielka smialoscia i ego moze oddycha smugami i jesc gmo i nic mu nie bedzie bo ma wysokie smiale wibracje bo w gruncie rzeczy nazze cialo to tylko wibracja atomow bpodobnie jak smugi i gmo wiadomo ze cialu latwiej na czystym powietrzu i jedzeniu ale smiala wysoka wibracja nie zaszkodzi, jakby nam nie reklamowali raka np comiesiecznymi lapankami medycznymi to rak by wyszedl z.mentalnosci, swiadomosci i bylo by po raku a tak slabsze osobniki bez d3 i z duza strachlwoscia przed rakiem beda go regularnie dostawac

      Lubię

      • DLA JARKA I WSZYSTKICH PANÓW ODWIEDZAJĄCYCH TEN BLOG!!!

        WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO: SPEŁNIENIA MARZEŃ, MIŁOŚCI I ZAWSZE SŁONECZNEJ POGODY DUCHA, Z OKAZJI DNIA MĘŻCZYZNY,
        ŻYCZY KRYSIA!

        NAJBARDZIEJ NAMACALNYM DOWODEM ISTNIENIA ŚWIATÓW RÓWNOLEGŁYCH SĄ TE DWA: ŻYJĄCE OBOK SIEBIE, PRZENIKAJĄCE I UZUPEŁNIAJĄCE SIĘ WZAJEMNIE; ŚWIAT MĘŻCZYZN I ŚWIAT KOBIET!!!
        JEŚLI MĘŻCZYŹNI NABYLI UMIEJĘTNOŚĆ PORUSZANIA SIĘ W ŚWIECIE KOBIET, A KOBIETY W ŚWIECIE MĘŻCZYZN, TO PRZENIKANIE I ŻYCIE W POZOSTAŁYCH ŚWIATACH RÓWNOLEGŁYCH NIE JEST ŻADNYM PROBLEMEM! 🙂 🙂

        JESZCZE RAZ, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO PANOWIE!

        Lubię

  3. http://ecoego.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=690%3Aosho&Itemid=93

    „Ludzi którzy poznali prawdę było wielu. Prawda jest jedna, ale jej aspektów jest wiele, tyle ile ludzi którzy ją dostrzegają i opisują w znany sobie sposób. Dziś opiszę człowieka którego duchowy wpływ na ludzkość uważam za największy w 20 wieku.

    Osho czyli Bhagwan Shree Rajneesh , urodzony w Indiach mistrz duchowy, zmienił wiele w sposobie postrzegania duchowości – ogromu tych zmian do końca nie wszyscy rozumieją. Przybliżę Państwu przyczynę dla której Osho był realnym, jak najbardziej prawdziwym Mistrzem i na czym tak naprawdę polegała jego wielkość.

    Duchowość jest znana od tysięcy lat, i zawsze jej celem było zblizenie człowieka do sfery Boskości, zaznanie ukojenia, a także danie poczucia sensu i celu przed niebezpiecznym, wydawałoby się że bezsensownym i niezrozumiałym życiem. Njapierw byli w prymitywnych osadach szamani skaczący w amoku naćpani wokół ogniska, potem kapłani, pełniący w społeczeństwie bardzo ważne funkcje, przede wszystkim gloryfikowali biedę wmawiając ludziom że ta da im zbawienie po śmierci, po to by władca mógł nałożyć na nich podatki na armię którą chciał napadać innych, i wreszcie dodający otuchy żołnierzom by chętniej umierali za ambicje władcy wywołującego wojny, obiecując im niebo po śmierci gdy umrą w walce czy też zostaną kalekami. I ta właśnie duchowość, a także jej druga strona, materializm, były jasno zdefiniowane. Duchowość to biedny ubogi mnich, żebrzący o jedzenie by ukorzyć swoje ego, i nie chcący splamić swej duszy bogactwem czy diabelskim seksem i pożądaniem które wybija go z kontemplowania Boskości. Świat materializmu to sfera gdzie istnieje sex, pieniądze, władza, grzeszne uciechy i folgowanie swoim żądzom. Czas płynął – zmieniały się religie, strefy wpływów, terytoria zmieniały swoich władców, upadały cywilizacje i mocarstwa – ale ten podział pozostał, przetrwał wszelkie zmiany.

    I wtedy pojawił się Osho, człowiek który jasno się wyraził ze podział ten jest chory, nie mający nic wspólnego z duchowością. Bóg, życie, to wszystko co istnieje. Sex jest Boską siłą, pieniądze są też Boskim darem gdyż co to sa pieniądze? To odpowiednik towarów czy usług. Czy chleb jest zły w takim razie? To jest własnie pieniądz, stworzony by było łatwiej wymieniać się tym co nam trzeba. Chleb, buty, woda – czy to jest diabelstwo, grzech? Na pewno nie. Czy dentysta leczący nam bolące zęby jest szatanem? Tak się tylko wydaje, w czasie borowania – jednak gdyby nie on, ból zęba przeszedł by w agonię. A też jego usługa to pieniądze, gdyż wiedza czas i materiały kosztują. Gdy świętemu mnichowi psuje się ząb i zwija się z bólu, nie leczy go Bóg, a dentysta. Idzie wtedy do dentysty, który latami się uczył, musiał kupić sprzęt lekarski, wziąść kredyt, nie miał czasu na modlitwy bo uczył się leczyć zęby – i mnich musi skorzystać z pomocy tego który jest po drugiej stronie i żyje pieniędzmi. Gardzi pieniędzmi, jednak z nich korzysta. Czy to nie jaskrawa obłuda? Zdanie się na Boga jest bardzo polecane – ale który ze świętych mając ropień dziąsła zda się na Boga mając obok dentystę? No własnie. Bóg działa także poprzez dentystę, pieniadze, materię.

    Pieniądze są z natury dobre, jednak można je wykorzystać źle. Można zrobić dobry uczynek i dać mi, autorowi tegoż artykułu pieniądze na nowy zegarek casio (i iść niemalże żywcem do nieba). Można też wynająć killera by zabił człowieka czyli dokonać złego uczynku. A sex? Można nim ukazać w piękny sposób miłość swojej kobiecie, a można też używać go by związac ze sobą człowieka, upokorzyć go, wyżyć się traktując z pogardą czy też dzięki dobremu seksowi udać miłość i wykorzystać w celu podżyrowania kredytu czy innego oszustwa. Święci mnisi na wschodzie używali miseczek z których jedli, i traktowali je obojętnie. Ale miseczką można kogoś uderzyć i zabić. Tak samo można zrobić z pieniędzmi i seksem – czemu więc miseczki nie potępili, a potępili bogactwo i seks? To jak coś wykorzystasz zależy od Ciebie, nie od przedmiotu. Przedmiot w ręku zawsze robi to co każe głowa. Wniosek jest prosty – święci mnisi szli po linii najmniejszego oporu, modlili się i medytowali tak jak Mistrzowie ich nauczyli, i owszem – mieli kontakt z Boskością, uzdrawiali, mieli wizje szczęśliwości i stany wielkiej błogości – ale nie ruszali skostniałych wzorców myślowych, z lenistwa. Do rewolucji w myśleniu i prawdziwej zmiany nie wystarcza siedzenie w górach i jedzenie korzonków – tu trzeba prawdziwej wolności umysłu, i taką właśnie Osho posiadał.

    Gdy mnich siedział w medytacji, było mu dobrze. Gdy widział kobietę jak przechadzała się, leniwie ruszając biodrami, w młodym mężczyźnie, kandydacie na świętego rodziła się przemożna chuć. Chciał przemóc w sobie pragnienie schwytania niewiasty i wychędożenia jej w krzakach, by oddać się medytacji. Ale wizja bioder, smukłych łydek, połyskujących blaskiem rozkoszy ud prześladowała go na jawie i śnie. Czyż więc nie jest to dowód że kobieta jest wysłannikiem Szatana? A więc trzeba kobiety znienawidzić, wyrzec się ich, gardzić nimi. Gdy opada Cię żądza, biczujesz się, katujesz, wreszcie kastrujesz by zlikwidować te emocje które nie pozwalają Ci medytować. Co ciekawe, im więcej odsuwasz od siebie kobiety, tym bardziej myśli o nich Cię nachodzą, prześladują, niepokoją. Kastracja też niczego nie załatwia, „święci” za te okaleczenie którego dokonali zawsze obwiniają kobietę, nigdy siebie. Po pewnym czasie takiej walki nasz przykładowy „święty” to człowiek z silną nerwicą, nienawidzący kobiet, duchowo na poziomie legwana a jego medytacja to tylko sen albo silny trans hipnotyczny, gdyż w jego stanie umysłu jest tyle nienawiści i odrazy że medytacja jest absolutnie niemożliwa.

    Osho proponuje zamiast takich urągających zdrowemu rozsądkowi scen – kochać się z kobietą, najeść, wszystko z umiarem, wygodnie i modnie ubrać – i medytować. Nie ma presji, nie ma stresu, ciało jest zadowolone więc umysł może się wznieśc ponad nie – następuje rozwój duchowy. Miło, lekko, przyjemnie. Tak samo z pieniędzmi. Mnich dostrzega że bogacze to przeważnie kłamcy, uzależnieni od pozycji społecznej i pieniędzy. Korci też go do pieknych rzeczy, chciałby mieć ładny, elegancki i mocny samochód (zdrowego osła dawniej) apartament (jaskinia dawniej) ale ich nie może mieć, raz że nie może bo nie umie zarabiać pieniędzy gdyż całe życie klepał modlitwy na pamięć, a dwa że pieniądze to pierwszy krok w objęcia Szatana, tak miał powtarzane. Racjonalizuje więc, i zaczyna wierzyć że pieniądze są złe, gardzi nimi, nie mając ich czuje się lepszy, czystszy. Jednocześnie z nich korzysta – jedzenie, transport, wszystko kosztuje. Osho proponuje bogactwo, ale nieprzywiązywanie się do niego. Korzystanie z niego na czas pobytu na ziemi, bawienie się nimi. Nie odpychanie i nienawidzenie, a zaakceptowanie. Gdy tak się dzieje znika problem, nie ma problemów, pojawia się spontanicznie akceptacja, i wiernie za nią postępująca medytacja. Tylko w ten sposób jest możliwy wszechstronny rozwój człowieka.

    „Gdy mówię, że Bóg jest największym wrogiem religii, to takie twierdzenie szokuje tzw. religijnych ludzi, którzy myślą, że modlitwy do Boga i oddanie mu czci jest religią… Bóg jest największą fikcją jaką kiedykolwiek stworzył człowiek. Bez Boga, Raju, Nirwany, świat staje się przypadkowy, bez znaczenia. Moje zadanie to uczynić cię tak dojrzałym, abyś mógł żyć pięknie i szczęśliwie, bez znaczeń – cala egzystencja nie ma znaczenia. Gdy stajesz się cichy, współbrzmisz z egzystencją, staje się jasne, że nie jest potrzebne żadne znaczenie… ”

    Osho odrzucił od siebie wszystkie ścieżki, i traktował je jako sugestie a nie jako jedyne prawdy. Doskonale rozumiał ideę wschodu i zachodu. Wschód jest uduchowiony, wszyscy wierzą w karmę, modlą się, to dla tych ludzi jest naturalne. Każde dziecko na ulicy wie że żyło wcześniej, i to życie jest następstwem ostatniego. Z drugiej strony mamy brud, koszmarną biedę, slumsy. Na zachodzie jest inaczej, odwrotnie – nie ma duchowości, jest sukces. Wypachnione Panie na szpilkach z chirurgicznie odessanym tłuszczem by ładniej wyglądać gardzą słabymi i szukają bogatych facetów, mężczyźni marzą całe życie o sukcesie, drogim aucie, kto nie ma sukcesu i uśmiechu jest nikim, nie liczy się. Jednak ich życie duchowe to porażka, po pracy w korporacji następuje pustka, tak przerażająca że ludzie uciekają od niej w zakładanie rodziny, płodzenie dzieci (którym zamiast miłości i mądrości dadzą zabawki i pieniądze), alkohol, telewizję, sex. Ale to pomaga tylko na chwilę, by po niej nastąpił bolesny duchowy kac. Masz lexusa, dom nad oceanem, wysokie stanowisko – a nie cieszysz się tym, nadal rozpaczliwie czegoś pragniesz, albo boisz się śmierci czy choroby naiwnie nie dostrzegając że jesteś tylko marionetką na sznureczkach żądz, że życie trwa tylko chwilę a nasze istnienie to wieczność i jesteśmy czymś więcej niż pracownikiem korporacji, małpą. Tą intuicję ma przeciętny człowiek wschodu, w obszarpanych spodniach, brudny, nienajedzony. Identyczny podział istnieje w duchowosci – bieda, mądrość duchowa kontra siła, władza i bogactwo, ale duchowa pustka, brak sensu i nieszczęście. Indie to człowiek bez oczu, USA to człowiek bez słuchu. Uduchowiony idzie i nie widzi leżących dosłownie na ziemi możliwości, pieniędzy, materialista idzie i nie słyszy radosnych podszeptów Boga, jest skoncentrowany na pralce, nowym aucie, domu i żeby sąsiedzi zobaczyli nowe i większe przedmioty, i cierpieli z zazdrości.

    „Żyć życiem w całej jego totalności, żyć z taką pasją i intensywnością, że każdy moment staje się wiecznością — to powinno być celem religii. Nie mówię nic o niebie, o piekle, o nagrodzie i karze. Po prostu: odrzuć przeszłość — jej już nie ma. Odrzuć przyszłość — jeszcze nie nadeszła. Odrzuć te wszystkie śmiecie. Skoncentruj całą energię tu-i-teraz. Przeżyj ten moment tak intensywnie jak potrafisz, a poczujesz życie. Nie ma innego boga oprócz takiego życia.”

    Oto sens istnienia człowieka, niezwykle skomplikownej maszyny biologiczno duchowej, która aby zaistnieć i móc żyć musiały zostać stworzone słońce, atmosfera, planety – posiąść złom, kawałki blachy i świecące lampki. Człowiek zachodu przypomina dzikusów którzy za szklane paciorki oddawali złoto. Człowiek wschodu przypomina dzikusa który plynie po słodkim jeziorze, i umiera z pragnienia gdyż myśli że woda jest słona ale nie spróbuje gdyż mu się nie chce.

    Osho uznał że czlowiek powinien miec uczy i oczy. Powinien być uduchowiony i jednocześnie materialny. Być nogami na ziemi a głowa w niebie a nie głową i nogami na ziemi – pełzać jak człowiek na zachodzie, albo nogami i głową w chmurach, latać z gołym tyłkiem w marzeniach. Medytować o Bogu i cieszyć się seksem. Wychwalać wielkość Boskości i pławić się w pieniądzach, być bogatym ale nie przyzwyczajonym do tego. Osho wbił klin między odwieczną obłudę i kłamstwo. Efektem była szaleńcza nienawiść wszelkich religijnych liderów wobec Osho. Ci którzy gloryfikowali biedę i cierpiętnictwo byli przez Osho wyśmiewani tak samo jak Ci którzy wierzyli w bogactwo i materię. Kapłani i „mistrzowie” zarzucali mu że się sprzedał materii i mamonie, materialiści zarzucali mu że wierzy w takie bzdury jak dusza, niesmiertelność duchowa, jaźń. Wszyscy Ci którzy chcieli mieć jakikolwiek wpływ na ludzi, manipulować nimi według swoich często najlepszych chęci (ale swoich) nienawidzili Osho. Osho w środowisku ezoterycznym znienawidzony był też z innych powodow niż tylko seks i pieniądze. Wyśmiewał modlitwę, którą uważał za subtelne oszukiwanie się przez ego. To co ma sens to ćwiczenia uważności tu i teraz, śmiech, radość, zabawa, poznawanie swojego JA a przede wszystkim doświadczanie świata poza swoimi uprzedzeniami, chęciami, chceniami.

    „Nie próbuję dać wam filozofii, doktryny, dogmatu. Dogmat musi być spójny, wyznanie musi być spójne. Nie próbuję was nawracać na jakąś wiarę – wiara musi być spójna. Próbuję dać wam wizję, nie wiarę. Próbuję pomóc wam podejść do mego okna i zobaczyć niebo. Tej prawdy nie można opisać. Taka prawda nie może stać się dogmatem i ta prawda zawiera wszystkie sprzeczności, bo tak jest rozległa. Więc ciągle daję wam jej przebłyski, pokazuję jej aspekty. Jeden aspekt zaprzecza innemu aspektowi. Ale w całej prawdzie wszystkie aspekty spotykają się i łączą, i są jednym”

    Wszyscy mistycy ukazując nam Boga ukazywali wielką miłość, moc, chwałę, mądrość – ale zawsze szła za tym bieda, a czy Bóg władający wszechświatem jest biedny? Czy planety pełne uranu i innych substancji których nawet nie jesteśmy jeszcze w stanie wykorzystać, są nędzne? Wszechświat jest wypełniony bogactwem, nadmiarem. Czy naprawdę adept duchowości musi być żebrakiem, nędzarzem? Czy musi być obłudny, wyrzekając się dóbr duchowych, a jednak korzystających z nich? Osho ukazał nam oprócz wszystkich wyżej wymienionych cech Boga także te dwie, wzgardzone i nigdy nie pokazywane – lekkość i radość kreacji, oraz bogactwo. I to spowodowało taką agresję w stosunku do niego, oskarżenia o bezbożność, bluźnierstwo i szereg innych oskarżeń wśró których wieczne potepienie było najłagodniejsze. Człowiek ten połączył oderwane od siebie przez tysiące lat wartości. Owszem, byli tacy którzy to robili wcześniej, ale nigdy na taką skalę. Osho dzięki genialnym zdolnościom przemawiania i zmysłowi medialnemu, rozpropagował te idee na całym świecie, czym zrobił wyłom, osłabił te stare i zużyte struktury istniejące od tysięcy lat. To z czego znany jest Osho to przede wszystkim olbrzymia kolekcja rolls royców, żłotych zegarków, i własny harem zawsze chętnych, pięknych kobiet.

    Czy klęczący całe życie na zimnej posadzce w świątyni kapłan mógł nie przekląc Osho? Albo obłudnie modlić się za niego o jego „zbawienie”? Całe życie spędzone na głodówkach, biczowaniu, odtrącaniu darów Bożych rzekomo w Boskie imię – z drugiej strony Osho, kochający kobiety, bogaty, korzystający z życia, radosny, tańczący i szcześliwy. Do historii przeszlo jego stwierdzenie że znacznie lepiej medytuje się rolls roycem niż siedząc na grzbiecie osła. Osła się zamęcza, Rollsa nie.

    Osho podwazał każdy dogmat, każdy autorytet, wyśmiewał cierpiętników, papieży, Gandhiego, Matkę Teresę, był wszędzie tam gdzie ego przebierało się w szaty bezinteresowności, wyśmiewał też polityków. Walczono z Osho też według starych wzorców, przede wszystkim kłamano na jego temat. Mówiono że wyłudza pieniądze – ludzie mu sami dawali z radością, pieniądze te szły na budowę wielkiego centrum gdzie zjeżdzały się tysiące ludzi z całego świata by medytować, bawić się, powstało wiele praktyk, terapii, wiele książek, wykłady, utwory muzyczne – między innymi polecam kundalini autorstwa Deutera (doskonałe!) ale na to nie zwracał nikt uwagi – wyłudzał, żebrał, i basta. Kolejnym oskarżeniem było to że Osho ma harem – miał harem, ale dobrowolny, nikogo nie zmuszał do przebywania w nim. Osho sam się przyznawał że kocha kobiety, uwielbia sex i bawić się. Ale to co piekłiło wszystkich to obnoszenie się z bogactwem. Osho miał pieniądze, ale nie trwonił ich, wszystko to miało głębszy sens. Pokazując bogactwo uświadamiał że prawdziwa duchowość to nie bieda, a własnie dobrobyt, nieznana dotąd ludziom strona Boskości. Oskarżenia te zawsze były fałszywe – Osho nie promował sexu jako dewiacji, a jako zjednoczenie z Bogiem, po co tłumić tą piękna siłę? Pieniądze też są po to by z nich korzystać, nie zatracać się w nich – Osho w nich się nie zatracił, on z nich korzystał, do tego zostały stworzone.

    „Nigdy nie żyłem w celibacie. Jeśli ludzie w to wierzą, jest to tylko ich głupota. Zawsze kochałem kobiety – możliwe, że kobiety bardziej niż kogokolwiek innego. Spójrzcie na moją brodę: zrobiła się siwa tak szybko, bo żyłem tak intensywnie, że skompresowałem w pięćdziesięciu, prawie dwieście lat życia”

    Zachęcam chociażby do przeczytania jednej z książek Osho, geniusza duchowości, człowieka którego twórczość na mnie miała wielki wpływ. Osho i De Mello, głosiciele wielkiej prawdy ludzkości. Wyśmiani, wypędzeni, ale żyjący w milionach ludzkich serc. Uważam że nie warto iść ich ścieżkami, ale warto je poznać i zrozumieć je, by wzbogacily naszą własną prawdę.

    „Gdy z tej ziemi odejdę, powiedz mi: żegnaj. I nie przywiązuj się do wspomnień, nie przywiązuj się do tego, czego już nie ma. Znajdź sobie innego, żyjącego mistrza. Nie chcę, aby ktokolwiek o mnie pamiętał, nawet wtedy, gdy odejdę. Jeśli naprawdę mnie kochałeś, to proszę: znajdź kogoś innego, kogoś, kto pomoże twojej miłości kwitnąć, kto pomoże twojemu istnieniu się rozwijać.“

    „OSHO. Nigdy się nie narodził, nigdy nie umarł. Tylko odwiedził tę planetę Ziemia między 11 grudnia 1931 a 19 stycznia 1990.”

    Lubię

    • ,, Osho uznał że czlowiek powinien miec uczy i oczy. Powinien być uduchowiony i jednocześnie materialny. Być nogami na ziemi a głowa w niebie a nie głową i nogami na ziemi – pełzać jak człowiek na zachodzie, albo nogami i głową w chmurach, latać z gołym tyłkiem w marzeniach. Medytować o Bogu i cieszyć się seksem. Wychwalać wielkość Boskości i pławić się w pieniądzach, być bogatym ale nie przyzwyczajonym do tego. Osho wbił klin między odwieczną obłudę i kłamstwo. Efektem była szaleńcza nienawiść wszelkich religijnych liderów wobec Osho.”

      Osho to wielki Mistrz. Jako, że piszemy pod Jarkowym artykułem o światach równoległych, to aż się prosi, by zauważyć, że Osho, dostrzegając dwa współzależne, przenikające się nawzajem światy: duchowy i materialny proponował życie w nich bez przesadnego wyolbrzymiania lub poniżania jednego świata wobec drugiego, co czynią albo religie albo ideologie materialistyczne.
      Człowiek urodził się w dwóch równoległych światach i wyrywanie go z jednego na rzecz drugiego zawsze uczyni go niespełnionym kaleką.

      Osho żył w naszych czasach! Oby jego nauk i prawdziwie życiowych przesłań nie dopadło jakieś żądne władzy ugrupowanie, chcące z jego przekazów zrobić religię, a z niego samego duchowego cięrpiętnika, by w ludziach wzbudzić poczucie winy i małości służące obrzydzaniu radosnego, szczęśliwego życia tu i teraz.

      Dzięki Sanctus za bardzo dobry i ciekawy komentarz.

      Pozdrawiam.

      Lubię

    • Moim ulubionym przewodnikiem duchowym jest De Mello:)Czytałam Osho ale najczęściej sięgam po „Przebudzenie”.Powiedzmy,że najlepiej „czuję”De Mello;))
      długi czas trzymałam się zasady,że ludzie powinni unikać cierpienia i korzystać z życia.Lecz kiedy dosięgło mnie bardzo głębokie cierpienie zrozumiałam,że dzięki cierpieniu można się rozwinąć duchowo i że wszystko ma swój sens.
      Przyszedł moment,że na wpół załamana(a twarda ze mnie zawodniczka) prawie się poddałam i moim marzeniem było stać się Buddą,nic nie czuć ni cierpienia ni szczęścia.
      I wtedy moja przyjaciółka ,wyluzowana,pijąc piwko mówi:ależ ty nigdy nie pójdziesz drogą Buddy,to nie jest dla ciebie.A wiesz dlaczego?Bo jesteś kobietą!A Budda to facet!;DD

      Lubię

  4. zdecydowanie odradzam Panom malzenstwo gdy oboje maja po 30 lat. ona ma najlepsze za sobą a on przed. wiem co mowie bo mam 46,5 lat. wyszalalem się do 36 roku zycia a moja obecna konkubentka miała wtedy 29. oboje po „Ibizach i Formenterach” tego swiata poszliśmy w Zlota Bezdzietna Jesien. Albo tak albo 30 latek z 20 latka. Wtedz jada razem w gore i w dol w temacie SMV.

    Lubię

    • popieram i zachęcam do lektury, znawcy tematu 😉

      http://www.eioba.pl/a/4glf/malzenstwa-toksyczny-czar

      „Środa a,la czwartek, czerń nieba pulsuje gwiazdami których pragnę dotknąć, poczuć ich smak i oddechu żar, nie wiem… Moc jałowca (zioła są zdrowe) pulsuje w mych tętnicach, świat wiruje, spice girls (Mama) wypełnia przestrzeń którą CO2 lubieżnym rechotem napełniam. Pragnień zew czarę twórczości wypełnia, łzami pragnień wszetecznych podlaną, pragnę zasnąć w ukojenia pluszowego misia przytulności.

      Silny miłosną euforią

      Mogę pisać o tym tysiące razy, ale chyba nigdy nie przestanie szokować mnie ten mechanizm. Tego że ludzie nakładają maski, to chyba każdy z nas doświadczył; ale Panie robią to tak doskonale, rzekłbym – naturalnie. Najpierw jest tak cudownie… wszystko co mówisz jest rozumiane i nawet akceptowane przez Twą Panią. Mówisz jej o testach DNA? jasne, ona to rozumie, przecież tyle kobiet zdradza… intercyza? pewnie, „przecież większość kobiet to suki!” Mówisz o ego, podświadomości? jest zafascynowana. Tak, nawet sama się rozwija duchowo. Czujesz że wreszcie po tylu latach szukania odnalazłeś swe miejsce w życiu… gdy w nią wchodzisz, bramy niebios otwierają się na chwilę, by blask z nich bijący opromienił Twą duszę. To cudowne doznanie, gdy mroki spowijające Twe uczucia nagle się rozświetlają, gdy czujesz że życie ma sens. Jesteś totalnie naćpany miłością, hormony w Tobie szaleją, rozsadzają pulsujące euforią żyły; jesteś tak silny, tak żywotny, a gwiazdy są świadkiem Twego triumfu i spełnienia, w amoku pchnięć bioder zaklętego.

      Upadek Lucyfera

      Gdybyś tylko sięgnął swą mocarną pięścią, słońce spadło by na ziemię, w płonącym krzyku więżąc jej cień. Jesteś na szczycie, a niebo jest Twym podnóżkiem. Rozsadza Cię i rozpycha cudowna moc, Boska emanacja; nie ma rzeczy niemożliwych, a ziemia to trampolina z której odbijasz się do innych światów, by pieprzyć w szaleńczym uniesieniu eksplodujące neutrinami gwiazdy… gdy jej szczupłe, długie palce pieszczą Twe pośladki, karzesz ją swą miłością na kilkanaście centymetrów rozkosznie bolesną… ta chwila, ten moment chwilę przed eksplozją gwiazdy… chwytasz w mocny ścisk swój jej włosy, jej piękne, gęste włosy, wtulasz blond główkę w swój tors, uciszasz i dławisz mięśniowym tonusem… jej ból w rozkoszy skąpany, staje się schodami do niebios, wrotami cudownej chwili która trwać wiecznie nie chce, strącając Cię z nieba błogości w zimny, nieczuły świat. Spadasz jak Lucyfer w mroki materii, tęskniąc i łkając za rajem, miłości krainą od której siedmioma górami i rzekami cierpienia jesteś oddzielony.

      Uwięziony w ciele i M3

      A gdy się już ożenisz, gdy nie masz możliwości odejścia ani ucieczki, to wszystko okazuje się być tylko atrapą, maską, iluzją. Ludzie żyją latami w swoich M3 na kredyt, i niewiarygodnie wręcz cierpią. Zlikwiduj małżeństwo i daj ludziom zamożność by mieli gdzie zwiać, a nie trzeba będzie programów antyalkoholowych. Tam gdzie ludzie są związani, gdzie nie mogą złapać oddechu – pojawia się frustracja, a wraz z nią zawsze idzie jakaś forma odurzania się, najczęściej alkohol i papierosy.

      Małżeństwo… nie ma już seksu ani namiętności, są za to wrzaski, pogardliwe, złośliwe zachowania, porównywanie do innych mężczyzn zawsze na minus. Np. taki przypadek który wkleił mi w komcie czytelnik (wkleję link w komciach jutro), kobieta wie że facet prowadzi samochód, ale wyżarta i wynudzona chce się po prostu na kimś wyładować… a co dalej? facet pójdzie pewnie do więzienia, żona się z nim rozwiedzie, zabierze dziecko, mieszkanie. Mógł nie odbierać telefonu, tylko wtedy miałby awanturę że zdradza, ignoruje, a ona tak się poświęca, wypruwa sobie żyły gotując ziemniaki w garnku kiedy on sobie baluje w pracy, jeździ samochodzikiem, czysta zabawa i błogość… mógłby mieć bluetootha, może żal mu było dwustu złotych na dobry zestaw?

      Z euforii szczytów do kryminału

      Nie wiesz co robić – gdy próbujesz rozmawiać, pytasz dlaczego tak się zachowuje – natrafiasz na mur pogardy, milczenia i niestworzonych historii. Uczysz się więc by już o to nie pytać. Rozwiązaniem wydawałaby się ucieczka, ale gdzie? mieszkanie wspólne, na kredyt, swoje sprzedałeś bo Ona tak smutno na Ciebie patrzyła, płakała, od tej rozpaczy strasznie bolała ją głowa więc nie było seksu, bo ona nie czuła się bezpiecznie… jej rodzice dali pięć tysięcy, Ty czterysta, mieszkanie jest już wspólne, a w wypadku gdy pojawi się dziecko żadna siła jej z niego nie ruszy – to oznacza pójście pod most, albo mieszkanie w drugim pokoju i słuchanie jak kolejny facet posuwa Twoją żonę. Gdy nie starczy Ci na alimenty, pójdziesz do więzienie gdzie Ciebie będą posuwali. Musisz zrozumieć że statystyki trzeba ratować – Rutkowski za pół miliarda nie pójdzie, Gessler za pięćdziesiąt baniek też nie, to ktoś przecież pójść musi; pójdzie alimenciarz i złodziej batonika.

      Upudrowane kłamstwa

      To są dziwne podobieństwa. Jeśli przestępcy wzięli Cię na celownik, zawsze Ci mówią „jak pójdziesz na policję, zaje… Cię”. Wniosek jest oczywisty, boją się policji. I jeśli ulegniesz lękowi, nie udasz się na komisariat, zrobią z Tobą co zechcą. Każdy pasożyt i drapieżnik żeruje na ludzkim strachu – żona (czy w wielu wypadkach mąż – psychopata) także. Każdy drapieżnik nie chce by ofiara miała kogoś, do kogo może się w problemach zwrócić. Przestępca boi się policji, naiwny fan Korwina Mikke państwa, które nie pozwala na doszczętną, morderczą eksploatację pracownika przez silniejszą korporację, a żona każdej siły, która nie pozwoli jej na pełną władzę nad mężem. Kobiety na całym świecie nienawidzą prostytutek i pogardzają mężczyznami uprawiającymi masturbację (dzięki nim łamią szantaż seksualny, im dłużej on trwa, tym na więcej ustępstw pójdzie mężczyzna), wpadają w histerię albo zimną mściwość na samo napomknięcie o testach DNA (kobieta chce mieć możliwość wyboru „nasionek”, bo wbrew temu co Ci mówi, nasionka się jak najbardziej liczą) oraz syczą na myśl o rozwodnikach i dzieciatych (masz mieć wiarę w to, że po rozwodzie żadna Cię nie zechce).

      Wszystko co Panie mówią, to upudrowane kłamstwa. Największym z nich jest wstrzemiężliwość seksualna. To tzw. Boże kobiety, które są tak uduchowione że seks z mężem uprawiają tylko od święta. A ze mną znacznie częściej… „

      Lubię

  5. http://www.ecoego.pl/index.php/archiwum/1180-teoria-spiskowa

    „Gdy tworzy się plan ataku na inne państwo, dogrywa się wszystkie szczegóły. Nie wiem czy Państwo wiecie, ale każda armia ma plany, gdzie przewiduje się niemal wszystko w najdrobniejszych szczegółach; kto zajmie się urzędami, policją, polityką, ochroną zaopatrzenia i setką innych ważnych i mniej ważnych spraw.

    Plan

    Setki tysięcy ludzi ma dokładnie określone zadania do wykonania. Bardzo ważną sprawą jest siatka szpiegowska – utrzymuje się w wielu krajach doskonale przeszkolonych agentów, którzy wtapiają się w „tło”. Są zwykłymi obywatelami, zakładają rodziny, uczciwie pracują, chodzą do świątyni. W wypadku wojny zmieniają się w dywersantów, szpiegów… robią zdjęcia ważnym strategicznie obiektom (by ułatwic bombardowania), mostom, podkładają bomby, pomagają grupom zabójców w wykonaniu zadania (np. zamach na Heydricha). Ustala się też fałszywą opozycję; lojalnych wobec reżimu ludzi wsadza do więzienia (luksusowe warunki, nauka potrzebnych agentowi rzeczy) by ich uwiarygodnić w oczach uciskanych mas, wspiera ją i ochrania – szczeka ona na oprawców i zbiera wokół siebie prawdziwych opozycjonistów. Dzięki temu system ma ich pod kontrolą, a w razie szykowania poważniejszej akcji, od razu wiadomo kogo aresztować. Tak robiło się od niepamiętnych czasów, robi i będzie robić.

    To są rzeczy oczywiste, opisywane w każdej książce o działaniach wojennych – chociaż każdy kto o niej mówi, dostaje łatkę fana teorii spiskowych i wariata. Im potężniejsze państwo, tym większe możliwości ukrytych działań, rozleglejsza siatka wywiadowcza. Wszystkim niedowiarkom polecam poczytać o wywiadzie w przedwojennym ZSSR; skala inwigilacji w obcych państwach była po prostu niewiarygodna.

    Kontrolowany upadek

    ZSSR upada. Nie wiem dlaczego, czy była to ruina gospodarcza albo inny powód. Super imperium które trzymało w atomowym strachu cały świat, ma w swoich służbach najlepszych speców od wojny psychologicznej, wywiadu – geniuszy matematycznych którzy planują każdy najdrobniejszy krok wiele lat naprzód. Wiedzą że komunizm upadnie także w Polsce, więc wspólnie z Polskimi towarzyszami przygotowują taki plan, by na tym upadku jawnej władzy jak najmniej stracić.

    Pomyślmy logicznie – komuniści mają władzę, wielkie majątki. Mają też krew Polaków na rękach, i możliwości by tę władzę zatrzymać. Jak więc Państwo myślą, zrezygnowali z luksusów i władzy, czekali biernie na zmianę ustrojową by zostać powieszonymi na latarniach? to oczywista oczywistość że zaplanowali sobie przetrwanie. W nowym systemie chcieli mieć co najmniej tak samo dobrze jak wtedy, gdy rządzili całym krajem. By się przygotować do tej wielkiej zmiany mieli czas, najlepszych fachowców z każdej dziedziny, nieograniczone fundusze, pomoc bratniego ZSSR. Zaczęto działać.

    Bezpieczna opozycja

    Pierwsze co robią, to kontrolowana opozycja która rzekomo przejmie władzę od komunistów. Władza oczywiście przejdzie w zaufane ręce, gdyż obce – mogłyby trzymać topór który zetnie głowy dawnym funkcjonariuszom reżimu. Służby przygotowują charyzmatycznego mówcę, szczęściarza loteryjnego Wałęsę (TW Bolek) a także kilka warstw opozycji. Gdy opozycja się ujawni jako zdrajcy, ich miejsce zajmie kolejna grupa krzykaczy – takich warstw przygotowanych było co najmniej kilkanaście. Wiadomo było że byli komuniści (teraz już demokraci i socjaldemokraci) przejmą za grosze zakłady, firmy, cały majątek kraju. Staną się elitą a reszta ludzi ich parobkami – tylko w ten sposób można było utrzymać władzę, już nie polityczną ale ekonomiczną, czyli znacznie mocniejszą. By ludzie w końcu się nie zbuntowali, trzeba było tych ludzi przekonać że zabieranie im ich majątku jest dobre i nowoczesne.

    Zadbano więc o swoich dziennikarzy – promowano za schyłkowej komuny tych, którzy podpisali lojalkę o współpracy. Ci dziennikarze mieli zrobić oszałamiającą karierą już za „demokracji”, gdzie mocno ich wspierano, ochraniano i „pchano” ku awansom i pozycji społecznej. Zadbano też o kanalizowanie energii młodych ludzi, która mogłaby narobić poważnych problemów – w tym celu wypromowano bardzo cennego agenta, świetnego mówcę Korwina Mikke – którego to zadaniem było przekonywanie młodzieży do niskich zarobków, braku praw pracowniczych, danie nadziei że sami będą niedługo milionerami. Pamiętajmy że bogactwo elit (a nasze „elity” to nie ludzie którzy wypracowali uczciwie majątek, a dzieci tych którzy strzelali w głowę Ak owcom) to głównie niewolnicza praca. I taką właśnie pracę mamy w Polsce, o czym nie mówi żaden ekonomista ale mówią dane – trzy miliony Polaków nie chce żyć jak kloszard ciężko harując.

    Korwinizm, choroba wieku młodzieńczego

    Jednak gdy zadasz proste pytanie, w internecie – w Niemczech elektronika tańsza, koszty pracy biznesmena znacznie wyższe, podatki wyższe, pensja wyższa… jak to więc możliwe, że w Polsce pracodawcy (głosem konfederacji pracodawców, czyli też podstawionych ludzi) krzyczą o tym, że koszty pracy i pensja minimalna (dziadowska, na poziomie trzeciego świata) ich rujnuje? takie pytanie od razu wzbudza mur agresji i szaleńczych wręcz „argumentów” młodych wyznawców Korwina Mikke; jak pracodawca da wyższą pensję to zbankrutuje. I nieważne że wszędzie na świecie tę pensję wyższą daje i nie bankrutuje – zbankrutuje bo tak. Coś takiego jak obniżanie własnych kosztów (zmiana windowsa na linuksa, gaz w aucie, tańsi dostawcy itd.) dla młodych wyznawców Korwina Mikke nie istnieje. Nie wiedzą też co zrobić z milionami ludzi, którzy bez pracy, socjalu i opieki zdrowotnej muszą umrzeć z głodu – ale zanim umrą, część z nich wywoła rewolucję, wojnę. Mają dla nich tylko jedną radę – załóż firmę i płać miliony. Po czym wracają na fejsa, podjadając przyniesione przez ciężko harująco w fabryce matkę. Niska pensja i brak socjalu jest tylko w jednym celu – by ludzie nie chcieli się buntować, żyli w rozpaczy i strachu przed utratą pracy. Agenci tacy jak Korwin Mikke osładzają tę brzydką, smutną prawdę. Człowiek żyjący w strachu przed utratą dziadowsko płatnej pracy, jest niewolnikiem. Nie będzie miał na chleb, a więc nie będzie się stawiał. Jest to proste i logiczne, jasne jak słońce.

    Korwinizm jest zaraźliwą chorobą, ale krótkotrwałą, Bardzo dobrze z niej leczy rok u prywaciarza, gdzie poniżany i zastraszany człowiek jest eksploatowany do granic możliwości za nędzne ochłapy. Jednocześnie widzi, że szef wcale biedy nie cierpi. Mógłby więcej zapłacić, ale ponieważ nie musi (niska pensja minimalna, brak zasiłków) to nie płaci. Proste.

    Nieuk u władzy

    Ekonomiści… w telewizji puszczani są ci, którzy byli wcześniej zagranicą na szkoleniach. To ludzie głównie z ekipy Leszka Balcerowicza (ze stajni Pana Sachsa) jedni udają jego stronników a inni przeciwników, ale wszyscy grają oczywiście w jednej drużynie. Ekonomiści prawdziwi, jak profesor Kierżun muszą przemawiać na Youtube – telewizja rzekomo obiektywna jest dla nich i ich opinii zamknięta. A mówią oni wprost – profesor Balcerowicz to z punktu widzenia naukowego nieuk, a Polska jest ekonomicznie zdewastowana gorzej niż po ostatniej wojnie. Bo kto spłaci biliony długu? gdzie są te pieniądze pożyczane u zagranicznych lichwiarzy? mamy drogi, szpitale? jakieś budowle, fabryki? ano nie, wszystko sprzedane, drogi budowane z funduszy UE płatne… a olbrzymi dług każdy musi spłacić.

    Kwestia kleru, to historia zdrady i przekupstwa. Obiecano hierarchom wielkie połacie ziemi, budynki i majątki by ten był opozycją mierną, słabą i lekką. By nie zagrażał prawdziwie kryminalistom u władzy, z czego kler się doskonale wywiązał. Za pieniądze dbali o to, by Polacy się naprawdę nie sprzeciwili władzy. Gdyby kler chciał, na początku przemian miał taką władzę że mógłby przewrócić ten system do góry nogami – ale nie przewrócił. Do tego dochodzi pomoc władzy przy zamiataniu pod dywan spraw pedofilii, która odbija się teraz bolesną zgagą kościołowi, czyli organizacji obiecującej gruszki na wierzbie za pieniądze. Jakoś nikogo nie dziwi, że wśród księży byli TW, czyli agenci udający księży, a mający za zadanie skompromitować tę organizację. Ale gdy mówi się o ludziach pokroju Owsiaka czy JKM jako agentach, pojawia się oburzenie. To jest przykrywka – by ludzie wierzyli kontrolowanemu opozycjoniście. Korwin Mikke nawet chciał lustracji, a geniusz i brydżysta zrobił to w taki sposób, że od początku nie miała szans na przeprowadzenie. Przypadek? wątpliwe. Po prostu miał się uwiarygodnić, by co tydzień w telewizji płakać, że reżimowe media go nie pokazują w telewizji. Nasza młodzież naprawdę to łyknęła, jak stado pelikanów. Korwin jest rzekomo antysystemowy, pokazuje się z muzykami, jest pozornym buntownikiem. Młodzi to lubią.

    Żydzi, nasi odwieczni przyjaciele

    Kwestia żydowska. Wiadomym jest że ZSSR w postaci wszechwładnego Stalina, wysługiwał się żydami. Znając ich bezdenną nienawiść do Polaków, dał im wszelką władzę w Polsce. To był gwarant tego, że Polska będzie wierną satelitą ZSSR. Żydzi pozmieniali nazwiska na Polskie, ponieważ Polacy doskonale wiedzieli co stało się po wybuchu wojny – żydzi nie chcieli walczyć za Polskę, a kolaborowali z oboma najeźdźcami. Sami żydzi opisują, że holocaust był możliwy w takiej skali tylko z dwóch powodów – po pierwsze żydzi wysługiwali się wiernie gestapo, i sami łapali swoich braci by załadować ich do bydlęcych wagonów, po drugie – żydzi nie mogli uciec do USA, zawrócono ich stamtąd. Bogaci żydzi którzy już wtedy drukowali pieniądze, mieli hollywood, banki i wielkie koncerny, nie chcieli biednych braci z Europy wschodniej. Zostawiono ich na pastwę Hitlera, kiedy dokładnie wiedziano o jego nienawiści wobec tej rasy.

    Żydzi nienawidzą nie tylko Polski, ale ogólnie wszystkich tych, którzy nie są żydami. Są tego uczeni od najwcześniejszych lat – talmud wielokrotnie wspomina, że goj (czyli nie – żyd) jest bydłem bez duszy, można i wręcz trzeba go okraść a nawet zabić. Wszystkim naiwniakom polecam przeczytać słowa wielkiego żydowskiego polityka i mędrca; rabin Josef Owadia (umarł niedawno) to duchowy przywódca partii Szas, wchodzącej w skład koalicji rządzącej Izraelem:

    „Goje rodzą się po to, by służyć Żydom. Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie”

    „Gdyby goje nie mogli służyć Żydom „nie mieliby po co istnieć”.

    „Wyobraźcie sobie, że zdechł wam osioł. Stracilibyście w ten sposób pieniądze. To jest taki sam sługa. Właśnie dlatego goj otrzymuje długie życie. By dobrze pracować dla Żyda”

    Ofiara i kat

    Ludzie wyznający takie poglądy, rządzą Polską; pozmieniali tylko nazwiska. Żydzi to najmądrzejszy naród świata, Polska pod ich panowaniem powinna być mocarstwem – a jest tylko złupiono kolonią, żebraczym terytorium zadłużonym po wieki wieków amen. O żydach napisałem dwa fajne teksty. Dzielą je trzy lata, w trakcie których o wiele więcej zrozumiałem. Ludzka dżungla ma drapieżniki i ofiary. O tym kto jest kim, decyduje model świata instalowany dziecku. Jakie przekonania i postawy dziecku damy, takie będzie miało możliwości. Żydzi mają wgrywany do głowy program drapieżnika, ataku i ofensywy, wiecznego niezaspokojenia. Bóg dał im ziemię, są panami świata, goje nie mają duszy więc można ich okradać itd. Chrześcijanie mają wgrany obraz umiłowania cierpienia, smutku (za nagrodę w niebie, czyli nie za darmo się cierpi) pokory, służenia. Jedni grają rolę katów drudzy ofiar; te dwie role są sztuczne, nie są prawdziwe. To tylko ideologiczne wirusy, które są przenoszone drogą nauczania dzieci. Jedno pokolenie bez prania mózgu, i wszystko to zniknie. Oto prawdziwa siła tych religii, oparta na unieszczęśliwianiu i skrzywieniu psychiki dziecka na swoją modłę. Dlatego dla każdej religii (matecznik wirusa) dzieci są najważniejsze. Bez dzieci i ich indoktrynacji kiedy nie mogą samodzielnie ocenić wiarygodności informacji, żadna rzekomo Boska idea nie przetrwa dwóch pokoleń.”

    Lubię

  6. http://www.eioba.pl/a/527k/katoliczki-unikac-jak-diabel-wody-swieconej

    „Piekło na ziemi

    Wchodząc w związek z katoliczką, masz sporą szansę na przeżycie piekła już na ziemi. Dlaczego?

    1. Katolicy od niemowlęcia są „tresowani” (brzydkie słowo, ale prawdziwe – bardziej miłe i naukowe, ale rozmywające istotę problemu to „warunkowani”), by czuć się winnymi za śmierć Jezusa, oraz za grzech pierworodny. Pytanie dlaczego słowianin w 2016 roku ma się czuć winny za śmierć jakiegoś Żyda w Azji dwa tysiące lat temu, nie ma najmniejszego sensu.

    Powód nie jest istotny – ważne jest to, że uczucia i emocje wzbudzone przez tę historyjkę są realne, oraz w bardzo destrukcyjny sposób wpływają na życie okaleczonego nią człowieka. Bajka może być nierealna, ale skutki są bardzo realne. Bardziej szczegółowo mechanizm ten opisałem tu: KLIK, oraz bardzo dokładnie w moich książkach: „Stosunkowo dobry” i „Kobietopedia”.

    Poczucie winy to nienawiść do siebie

    Poczucie winy to nienawiść skierowana wobec siebie samego – uznanie się za złą, grzeszną, skalaną osobę. By te straszne, ciężkie uczucie w człowieku wzbudzić, księża bardzo ciężko pracują całymi latami od najwcześniejszych lat dziecka. To nie tylko wmawianie dzieciom podczas lekcji religii własnej grzeszności, ale przede wszystkim msze, gdzie klęka się i wyznaje swoje winy, oraz niegodność wobec Boga miłości, której konsekwencją są zakatowane zwłoki wiszące na krzyżu, narzędziu bestialskich tortur. Czyli są to afirmacje, zmieniające człowiekowi psychikę, warunkujące go w określony sposób – żeby się źle czuł. Powtarzaj dziecku że jest kochane, dodaj do tego ciepły głos i serdeczne spojrzenie – a będziesz miał przyjaciela na zawsze. Powtarzaj że jest złe – stworzysz wariata. To naprawdę jest takie proste.

    Czyni się tak dlatego, by zatrutemu człowiekowi dać lekarstwo (np. spowiedź, po której ma się przez chwilę poczucie ulgi, albo rozmowę z księdzem). Ale nie takie które raz wyleczy – biznes by wtedy upadł. Lekarstwo trzeba przyjmować do końca życia, oraz zatruć własne potomstwo by też potrzebowało lekarstwa – jeśli nie oddasz umysłu swego młodego dziecka kapłanom, straszą Cię wiecznym piekłem i plotkami sąsiadów, więc oddajesz dla świętego spokoju. A oni robią to co od wieków, czyli wmawiają mu poczucie winy i strach przed diabłem – jest to tak skuteczne, że nawet już jako dorosły człowiek, naukowiec, będzie się bał odejść od swej wiary. Tak silny jest ten strach, który dziecku się „instaluje” w głowie. Tak ten genialny biznes działa – uszkadza człowiekowi wizję samego siebie, plugawi ją i zohydza. Tworzy się emocjonalny nawyk brzydzenia się samego siebie. Oczywiście nazywa się to miłością, pokojem, że tak chce Pan Bóg – no bo co mają mówić?

    Katoliczka źle się czuje

    Kobieta mająca od dziecka wmawiane poczucie winy, po prostu nienawidzi siebie. Nie oznacza to że będzie się ciąć żyletkami (chociaż się zdarza u bardziej wrażliwych dziewczyn), ale coś znacznie gorszego. Ona się po prostu źle czuje sama ze sobą – dlatego tak lubi wyjścia, randki, tańce, zakupy, fajne przedmioty. Odciągają ją one od myślenia o sobie – które związane jest z bardzo przykrymi emocjami.

    W jakimś magazynie popularnonaukowym, czytałem o pewnym eksperymencie – trzymali grupę osób bez smartfonów bodajże pół godziny w zamkniętym pokoju, w którym leżał tylko paralizator. Część ludzi (nie pamiętam ile, strzelam – 30%) raziła się nim. Przeżywali takie katusze pod wpływem własnych myśli, że MUSIELI robić cokolwiek, byle uciec od WŁASNYCH myśli. I tacy ludzie uważają się za normalnych – ale wcale nimi nie są. Są wytworem, produktem cywilizacji, któremu zaszczepiono niechęć do samych siebie. Taki człowiek to idealny niewolnik, który poświęci swoje bezcenne życie dla zabawek i gadżetów albo wiary – i nigdy nie wyjrzy za zasłonę iluzji w której żyjemy.

    Rozpacz tworzy tylko rozpacz

    Gdy katoliczka pozna chłopaka, euforia zakochania niejako „przykrywa” te nieprzyjemne uczucia – ale zakochanie trwa maksymalnie do dwóch lat, i w końcu różowa mgiełka zostaje rozwiana przez realność… wtedy rozpadają się małżeństwa i związki. Chłop miał dać szczęście, a nadal boli w środku. Kobieta dochodzi do wniosku, że coś z chłopem nie tak – tymczasem została uszkodzona, okaleczona. Jest chora duchowo, ale rzadko która kobieta (czy mężczyzna) jest w stanie to zrozumieć. Problem nie tkwi w świecie, na zewnątrz – ale w zestawie naszych własnych wzorców emocjonalnych. Czyli zamiast zmieniać świat, trzeba zmieniać siebie – łatwiej jest zmienić świat, bo zmienianie siebie oznacza zetknięcie się z często strasznymi stanami swej psychiki.

    Będąc z kobietą która źle się czuje sama ze sobą, będziesz obwiniany za te uczucia. Mało tego, ona będzie bardziej skłonna do kłótni, awantur – będzie po prostu nieszczęśliwa, a człowiek nieszczęśliwy bardzo chętnie rozlewa truciznę z siebie dookoła siebie. Dasz radę to znieść? Bo na genialnym forum braciasamcy.pl, sporo jest opowieści chłopaków, co niesieni falą entuzjazmu (i erekcji, nie ukrywajmy tego) myśleli że dadzą radę. Nie dali. Ty też nie dasz, ale może będziesz musiał – kredyt hipoteczny, presja rodziny, dzieci. Są łańcuchy których przepiłować się nie da.

    2. Oprócz poczucia winy które się „umieszcza” w człowieku, są też inne „kwiatki”. Dlaczego Matka Boska jest święta? Nie tylko przez fakt urodzenia Jezusa, ale głównie przez to że nie współżyła seksualnie. Zapłodnił ją nie małżonek, a duch święty (niejeden listonosz czy hydraulik tu się teraz ironicznie uśmiechnie). I teraz zwróćmy na bardzo ważne słowo „czystość”. Matka Boska jest czysta – ponieważ nie uprawiała seksu. Czyli brak seksu to CZYSTOŚĆ, a kochanie się to BRUD – analogie są oczywiste.

    Wchodzi to tak głęboko w podświadomość kobiety, że im mocniejsze ma poczucie winy za swoje grzechy, tym większa potrzeba zrównoważenia – więc rezygnuje z seksu, by uświęcić swoje życie. Nawet nie musi sama rezygnować – zaczyna się go bać, brzydzić – jest to reakcja emocjonalna, nad którą nie ma żadnej kontroli. Nikt nie zliczy, ile w ten sposób zostało rozbitych i zniszczonych rodzin, gdy kobieta chciała „dobrze”, czyli pójść do nieba i zmusiła zdrowego, pragnącego bliskości męża do celibatu zarzucając mu zwierzęcą chuć, egoizm, nawet opętanie diabelskie. Sfrustrowany mąż stawał się niemiły, zgorzkniały, dziecko dostawało tym emocjonalnym rykoszetem – no ale małżonka w swoim dążeniu do świętości na takie rzeczy nie zwraca uwagi. Czyli szykuj się na celibat Przyjacielu, bardzo bolesny, albo zdradę – równie bolesną i niebezpieczną w skutkach. Pan Bóg dał Ci chęć do figli, a rozmodlona małżonka w imię rzekomo Boże jej zakaże. Czy jest większe piekło?

    3. Obłuda i hipokryzja. I śmieszne, i straszne zarazem. Od kobiet autentycznie zaangażowanych w katolicyzm, znacznie niebezpieczniejsze są Panie, które nie za bardzo wierzą – ale udają zaangażowanie w katolicyzm. To ich społeczna maska, za którą ukrywają normalne, ludzkie instynkty – które są nazwane grzechem przez korporację, która ma ponoć moc ich odpuszczania za pieniądze i nie tylko.

    Co to oznacza w praktyce? Ano to, że dziewczyna ma ochotę na seks, ale boi się że przyszły mąż albo jego i jej rodzina uznają ją za grzeszną, nieczystą. Co wtedy robi? Odmawia mu seksu – ale ponieważ młodość ma swoje prawa, najczęściej realizuje tę potrzebę z kimś innym, grzesznym. Z kimś, kto sprawia wrażenie że bierze ją siłą. W takim układzie ona staje się niewinna w oczach Boga… jak bardzo trzeba być naiwnym, by wierzyć że istota kreująca wszechświaty nabierze się na tani kit, na który taki prostaczek jak ja się nabrać nie da?

    Bóg tak chciał

    To taka specyficzna gra, gdzie dziewczyna chce, ale udaje że nie chce – dlatego dobry, poczciwy chłop nie dostanie, a tzw. zły chłopak dostanie. Często po takim seksie dziewczyna płacze… czasem jest to prawdziwa emocja, czasem udawana. A że prezerwatywa to grzech… więc najczęściej poczciwina wychowuje dziecko hulaki. Panie najczęściej nie mają z tym problemu, po prostu tłumaczą sobie, że Bóg tak chciał. I po sprawie.

    Faceci „zawodowo” zajmujący się przytulaniem cudzych małżonek (mniejszy strach przed ich zaangażowaniem i koniecznością wychowywania ewentualnych dzieci), doskonale wiedzą że największe cyrki odstawiają katoliczki. Znałem sporo takich osób, i myślałem że wciskają mi kit… ale sam spróbowałem (wstydzę się tego), no i okazało się że właśnie tak się dzieje. A więc gumek najczęściej nie chcą, bo grzech – to mi się podobało. Po seksie były próby nawracania, albo mówienia że mąż nie kocha i pójdzie do piekła – przypominam że to piekło w wierzeniach katolików to miejsce, gdzie cierpi się niewyobrażalne męczarnie CAŁE WIEKI. Wyliczenie wszystkich idiotyzmów i mówiąc wprost – podłości, które zauważyłem u Pań pobożnych, przerasta chyba moje możliwości literackie. Zawsze byłem trochę naiwniakiem, więc nie sądziłem że kobiety mogą być tak nieprawdopodobnie zakłamane. No ale są. Stwierdzenie tego faktu automatycznie umieszcza mnie w szufladce płytkiego, pustego, niedojrzałego emocjonalnie, co poznał tylko złe kobiety – a dobrych nie pozna, bo te dobre brzydzą się takich frajerów jak ja i wyczuwają ich na odległość.”

    Lubię

  7. http://www.ecoego.pl/index.php/start/38/733-wazektomia

    „Wazektomia, bardzo popularny na zachodzie zabieg antykoncepcyjny, w polsce oczywiście zabroniony. Bezboleśnie, w 20 minut i beż żadnych efektów ubocznych, facet staje się bezpłodny. Zmienia się jedynie to że w nasieniu nie ma tych małych rozrabiaków i huncwotów, dzięki którym moi czytelnicy mają to szczęście (bądź nieszczęście) mnie czytać.

    Zabieg ten ma wiele korzyści jeśli ktoś nie chce mieć dzieci. Załóżmy że małżeństwo ma dwójkę dzieci, i kategorycznie nie chce mieć ich więcej, może nie mogą z powodu powikłań zdrowotnych i kobieta może umrzeć przy porodzie, może nie chcą. Prezerwatywy są dobre w przypadkowych kontaktach seksualnych, chronią przed chorobami wenerycznymi. Jednak w stałym związku gdzie wskazana jest maksymalna rozkosz i poczucie bliskości, prezerwatywa jest bardzo nieprzyjemna, hamuje doznania i poczucie więzi między dwojgiem kochanków (więź to przede wszystkim kontakt wzajemny ust i śliny, oraz poczucie wilgoci kobiecej na męskim prąciu) Jednak jest konieczna, jeśli nie chcemy z pewnych względów mieć dzieci. Z prezerwatywy można zrezygnować i korzystać z kalendarzyka kościelnego (przyczyna większości ciąż), nie uzywać nic (ale co to za sex jeśli mężczyzna nie może wypełnić nasieniem łona niewiasty i stresuje się tym?Mężczyzna zestresowany to meżczyzna nieszczęśliwy. Metoda bardzo niebezpieczna, gdyż przed wytryskiem pojawia się trochę plemników i mamy później kinder niespodziankę) stosować hormony które u niektórych Pań działają dobrze znosząc problemy dermatologiczne i bolesne miesiączki, ale niekiedy powodując wypadanie włosów, puchnięcie nóg i szereg dolegliwości. Żaden prawdziwy facet nie powinien w takim wypadku pozwolić by jego kobieta dla jego przyjemności cierpiała i chorowała – to oczywista oczywistość. Można skoncentrować się także na miłości greckiej, i wiele Panów powita tę koncepcje z radosnym, entuzjastycznym błyskiem w oku (i erekcją). Jednak przy tej metodzie po zakończonym akcie seksuanym kobieta może zajść dalej niż byśmy sobie tego życzyli – nasienie przelewa się z pucharu namiętności do różowego muchomora miłości, to raz, dwa że taki seks oczywiście jest wskazany (kobiecie trzeba czasem konkretnie dać pod ogon, chodzi wtedy jak szwajcarski zegarek) jednak wszystko co jest częste jest także z czasem nudne, i jak mawia z oburzeniem mój żonaty znajomy, nie będzie wkładał w tyłek matce swojego dziecka gdyż ją szanuje. Matce swych dzieci z szacunku uprawia brzoskwiniowy ogródek w ramach małżeńskich obowiązków, a grzeszne przyjemności są dla kochanki której nie szanuje i nie musi się powstrzymywać wyższymi uczuciami, których rezerwuar tryska w nim tylko w małżeństwie, uświęconym Bożymi sakramentami.

    Jedynym sensownym wyjściem z sytuacji kiedy nie chcemy już mieć dzieci, albo nie chcemy mieć ich w ogóle, pozostaje wazektomia, w krajach zachodu refundowana przez państwo. Nasieniowiody zostają przecięte i podwiązane, i plemnik nie jest transportowany do masy nasienia. Nasienie jest, a jakże – ale już nie stanowi takiego słodkiego zagrożenia. Brzmi groźnie, jednak jest to robione przez skórę powierzchniowo, i jest to całkowicie bezbolesne. Koszt to około 2 tysiące złotych.

    Jeśli nie masz dzieci, i nie chcesz ich mieć ale dopuszczasz do siebie że kiedyś może Ci się odmienić, dokonujesz wazektomii, a nasienie umieszczasz w banku spermy (przywrócenie drożności ma max 75% szans na udanie się więc lepiej zachować chłopaków na inne czasy) Gdy kiedyś Ci się odmieni, szatańską i zakazaną przez świety kościół powszechny metodą in vitro Twoja kobieta zostanie zapłodniona Twym dziarskim ejakulatem, a jeśli nie zechcesz, nie zdarzy się to czego nie pragniesz. Skoncentrujmy się więc na korzyściach.

    Jak wiecie moi kochani i hojni czytelnicy, Panie często nie są uczciwe wobec nas (i wice wersja, naturlich) i nader często zdarza się tak że Pani bioraca tabletki, „zapomina” ją skonsumować, albo „nie zadziałała”. Tu sprawa jest jasna, Pani chce mieć rodzinę, ślub, dzieci, więc wrabia Pana. Jednak są też Panie uczciwe, i te wydawałoby się nie wrobią partnera. I tu następuje błąd męskiego myślenia – taka uczciwa Pani „zapominając” tabletki nie robi nic nieuczciwego, ależ skąd – ona chce żeby jej facet był szczęśliwy, miał dziecko, ślub. A że mówi że nie chce? A co on tam wie, jak będzie miał dziecko to je pokocha i wszystko będzie dobrze, a ja będę wreszcie szczęśliwa, jak inne mężatki z seriali w tv. Dziecko dla kobiety z w pełni wykształconym instynktem macierzyńskim jest priorytetem i celem wegetacji, i w tej kwestii nie liczy się uczciwość. Facet jest od zapłodnienia i utrzymywania. W razie czego, dziecko jest na pierwszym miejscu a mężczyzna to tylko dodatek do tortu, często ulubiona spluwaczka na którą można zrzucić winę za swoje życiowe niepowodzenia. Jest to naturalne, gdyby nie ten mechanizm kobiet ludzkość nie przetrwałaby.

    Wazektomia daje Ci więc pewność że decyzję o dziecku podejmiesz sam, nie zostaniesz niczym zaskoczony. Czy ktoś kto łamie Twoją wolę w tak ważnej sprawie, może być partnerem życiowym któremu się ufa? Moim zdaniem na pewno nie. Jeśli Cię przekona do tego kobieta, ok, Twój wolny wybór. Ale jesteś tego świadomy, i to Ty sam decydujesz się na bycie ojcem. Zły albo dobry, ale to Twój własny wybór. Często jest też tak że Pani zachodzi w ciążę z kimś innym, i wtedy masz pewność. Nie musisz czekać 9 miesięcy, a potem jeszcze kilka na badania DNA co dla wielu facetow skończyło się terapia psychiatryczną. Masz przeczucie że dziecko nie jest Twoje, opiekujesz się kobietą w ciąży, przyzwyczajasz do dziecka, gdy się rodzi kochasz je, i test pokazuje że nie jest Twoje – co wtedy? Albo udajesz ze nic się nie stało, ale Twoje zaufanie do partnerki spada do zera, i nienawidzisz ją i dziecko. Jak wiesz z teorii podświadomości, nienawiści nie ukryjesz, wyjdzie z Twoich gestów, głosu, nawet zapachu. Oszukasz się ze kochasz, a nieświadomie będziesz ranił i kobietę i dziecko nawet o tym nie wiedząc. Gdy Ci odpłacą będziesz płakać i szlochać – za co? Nie za darmo przyjacielu. Za nieznajomość zasad się płaci. Albo odchodzisz od nich, co kończy się załamaniem nerwowym gdyż zdążyłeś się przezwyczaić, pokochać. Wazektomia daje Ci pewność uniknięcia większości życiowych dramatów, kontrolę nad własnym życiem. Nie wspomnę już o seksie przypadkowym gdy nie ma prezerwatywy, gdy kobieta do której nie czujesz nic zachodzi w ciążę, Twoje życie właśnie zamienia się w horror – tylko jeszcze tego nie czujesz.

    Decyzja o wazektomii jest objawem głębszej dojrzałości. To Twoje życie, i nikt nie ma prawa w nie ingerować. Oczywiście Twoje prawa nie obchodzą ludzi, i w przeróżne sposoby będą próbowali zmienić Twoje życie, zamienić je w bagno „dla Twojego dobra”, jakżeby inaczej. Ponieważ żyjemy w społeczeństwie a nie dżungli, przemoc przeważnie odpada, została walka psychiczna. Najczęstsze poglądy którymi kierują się ludzie którzy okażą Ci swą nienawiść i pogardę to przede wszystkim to że jesteś egoistą, i że gdyby Twoi rodzice myśleli tak nieodpowiedzialnie, podle i wstrętnie jak Ty, to teraz nie byłoby Ciebie. Twój egoizm ma polegać na tym że nie chcesz się rozmnażać, w świecie w którym jest przeludnienie i ponad połowa chodzi w oberwanych portkach i nie dojada.

    Usłyszysz także że na starość zostaniesz sam i nikt Ci nie poda szklanki wody, oraz że gdy inni będą szczęśliwi bawić się z wnukami, Ty będziesz płakał w samotności. Oprócz tej wzruszającej troski o Ciebie, co można na ten temat odpowiedzieć? Proponuję milczeć, gdyż na świecie są pewne w tym momencie cztery rzeczy – moje artykuły, podatki, śmierć, i idiotyzm osoby która tak Ci mówi. Co więcej, tu wcale nie chodzi o żaden egoizm a o to że ludzie mają w głowie schemat poza który nie wychodzą – ślub, dzieci rodzina, i gdy ktoś nie robi tego samego, budzi to silny lęk, gniew. To raz, dwa że życie rodzinne czesto jest źródłem wielkich frustracji, więc gdy nawijasz się na celownik, można „legalnie” i „szlachetnie” Cię obsobaczyć, okazać zaowalowaną pogardę, poczuć się lepszym ponieważ się nie nałożyło prezerwatywy i nie wytrzymało w końcowym momencie, można wreszcie wyżyć, popouczać Cię jaki to jesteś nieszczęśliwy bo nie robisz „tak jak trzeba” czyli bezmyślnie nie kopulujesz i się nie rozmnażasz bez planowania gdzie mieszkać, jak utrzymać dziecko i tak dalej. Jaki więc sens przekonywac kogoś logicznie że nie ma racji? Owszem, można to uczynić, ale to nic nie da. Można za to się pocieszyć że osoba która tak mówi żyje w schemacie, i nie jest na pewno dobrym pomysłem przyjaźń z nią gdyż jest ograniczona. To ważna wiedza, wiedzieć na pewno że ktoś jest osłem, mozna tej osoby unikać, można się zabezpieczyć przed nią. Logika natomiast jest prosta – większość staruszków w cuchnących fekaliami i uryną domach starców to rodzice i dziadkowie których dzieci wygonili z domu, a mieszkanie przehandlowali żeby sobie kupic telewizor i samochód.

    Nikt z rodziców nie jest szczęśliwy – widzieliście kiedyś spełnionego z życia rodzica? Ja nie, zawsze coś nie gra. Niech zgadnę, pewnie jesteś szczęśliwa, prawda? Tak bardzo że mogłabyś mnie walić wałkiem do ciasta z całej siły by mi udowodnić swoje szczęście i spełnienie. Dziecko nie daje szczęścia, nic nie zmienia, jak ktoś lubi być nieszczęśliwy to będzie taki też z dzieckiem czy bez niego.Dziecko daje spełnienie biologiczne i psychiczne, nigdy duchowego, oznacza to że zawsze będzie jakas pustka, nic nigdy nie będzie grało. Co do egoizmu, to egoizmem jest powołanie na świat człowieka tylko dlatego że tak trzeba, albo co inni powiedzą. Takie rodzicielstwo nie ma sensu, sens jest jedynie wtedy gdy dziecko się kocha i go oczekuje z pełnią świadomości że jest to osobna od nas istota, która kiedyś nas opuści i będzie żyła tak jak zechce – o ile terrorem psychicznym nie zrobimy z dzieciaka wraka który robi to co chcą rodzice, a potem całe życie nie może się wyleczyć z poczucia że spieprzyło sobie życie. Chociaż prawdę mówiąc, dzięki temu mam czytelników. Sami powiedzcie – czy ja mam nie lubić zła? Jeśli bylibyście szczęśliwi, komu bym pisał? W jaki sposób zapraszałbym eleganckie i zgrabne czytelniczki na osobiste wykłady do mojej kawalerki? Nauczyciel dobra którym jestem, istnieje tylko dzięki złu i ciemnocie. Jednak leczę tak by wyleczyć, nie martwię się o klientelę – miliardy osłów do wyboru do koloru, nie przerobię nawet promila za swego życia. Żyć nie umierać.

    Jest jeszcze jeden powód, ten który ja przedstawiłem sobie. Podjąłem już decyzję o wazektomii, kierując się przede wszystkim dobrem ewentualnego dziecka. Dzieci lubię, one mnie też lubią, jednak fakty są miażdzące – mam 31 lat, od 10 lat IBS zrobił ze mnie inwalidę, do tego mam astmę i hit ostatniego tygodnia – wykryta rozedma na zdjęciu rtg czyli już po mnie. Umrę jak każdy, tylko szybciej i możliwe że w bardziej emocjonujący sposób. Moje dziecko przejmie te geny, a nie chciałbym by była taka sytuacja że nie pójdę z synem pograć w piłkę bo źle się czuję. Płuca mam po tacie genetycznie, a doskonale wiem jak wyglada dzieciństwo dziecka z chorym na płuca ojcem. I tego dla swojego dziecka nie chcę, byłoby świństwem z mojej strony gdybym wiedząc jak to jest, zrobił coś takiego maluszkowi. Nie wiem też ile z tą chorobą pożyję. Pewnie do 50 tki dociągnę ale z niewydolnością oddechową. Zakładam wersję oczywiście średnio negatywną. Pozytywna jest taka że używając wiedzy duchowej wyzdrowieję, jednak wtedy tym bardziej nie chcę mieć dzieci. To czego nie wiedzą ludzie nie znający swoich poprzednich żyć to to że dziecko nie jest czystą taśmą w sensie że jest świeże i jest tu pierwszy raz. Dziecko było kiedyś z nami związane, żyło tu niejeden raz, i ma wobec rodziców pewne intencje. Jeśli dziecko ma intencje zemsty za coś co stało się kiedyś, żadne rady nie pomogą, i rodzic będzie osiwiałym wrakiem ze stresu. Jesli dziecko chce się odwdzięczyć, będzie dobrze chociażby rodzice byli negatywnie nastawieni.

    Dziecko jest też traktowane przede wszystkim jako sens życia. Gdy przypominam sobie swoje poprzednie niektóre żywoty, doskonale widzę że żadnego szczęścia nie miałem, co więcej moje dzieci też go nie miały. Sens życia to coś więcej niż fizjologiczne instynkty, a rozmnażanie to czysta biologia, piękna gdy dziecko jest do lat 6, gdy jest słodkie i bezbronne. Uwielbiam takie dzieciaczki, jednak coś jest za coś. Potem dziecko zaczyna robić problemy i zaczyna się przeważnie gehenna. To jak w związkach – gdy kobieta da Ci w twarz na ulicy odejdziesz jeśli jesteś gentlemanem, albo oddasz gdy jesteś taki uduchowiony jak ja. Ale gdy będziesz z kobietą która była słodka parę lat, nie odejdziesz ani nie oddasz. W imię przeszłości jesteś lojalny i cierpisz. Tak samo jest z dziećmi – są kochane do pewnego czasu. Potem mimo tego ze się starasz, zawsze popełnisz jakieś błędy wychowawcze i uderzany dzień w dzień, będziesz kochać w imię przeszłości. Im bardziej ich nie chcesz popełnić, tym cześciej one wystąpią. Potem te dzieci będą się z tego leczyć latami, albo żyć moca rozpędu, jak żywe trupy z oczami w telewizorze. Natura te wszystkie psychologiczne mechanizmy obmyśliła niezwykle skrupulatnie. Dla natury liczysz się tylko jako rozpłodowy byczek a kobieta jako samobieżna macica której celem życia jest rodzenie i gderanie. Gdy stworzycie dzieci, nie liczycie się. Liczy się tylko przetrwanie, nigdy wasza duchowość.

    Nie liczy się jakość, tylko ilość. Liczy się przetrwanie za wszelką cenę. Dlatego też gdy rozwijacie się duchowo, tak niezwykle ważne jest by przemyśleć tą sprawę bardzo przenikliwie i dokładnie. Czy moje pragnienie dzieci jest stworzone przez społeczeństwo? Chcesz mieć dzieci bo Cię wyśmieją, bo się nudzisz? Czy też naprawdę chcesz przywołać duszę jakiegoś człowieka który umarł, by dać mu nowe życie? Słyszeliście Państwo że sperma zawiera w sobie trupi jad? Urodziny zawierają w sobie śmierć, a śmierć nowe narodziny. Sperma zawiera trupi jad, a prochy trupa użyzniają ziemię która daje nam warzywa którymi żywią się zwierzaczki. Oto koło samsary, iluzji. Gdy chcesz być szczęśliwy i wolny, musisz z niej wyjść. Gdy kobieta z wypiekami na twarzy Ci mówi że dziecko jest pragnieniem jej duszy, nie jest – to pragnienie biologiczne. Tak samo jak lęk wysokości nie jest lękiem duszy, a lękiem biologicznym, który Ci służy byś przetrwał.

    Niezwykle rzadko jest tak że dziecko nas uduchawia. Dziecko to przeważnie spłacanie starych długów karmicznych które nas ściągają do ziemi. Zaden z poważnych nauczycieli duchowych nie miał dzieci, oni dokładnie wiedzieli czym to pachnie. Ale to nie wszystko. Dzieci rzekomo dają satysfakcję, przyjemność. Satysfakcja wynika z tego ze nasza część, nasze geny pójdą w świat. To daje satysfakcję, ale tylko komuś kto nie doznał reinkarnacji i tego że odradzamy się wciąż i wciąć. Jak ma mi dać satysfakcję przekazanie genów, skoro wiem że to wcale nie ja stworzę to dziecko które przyjdzie? I jaką może mi dać to przyjemność skoro w medytacji mam o wiele większą z samego faktu że żyję? Chciałbym jednakże podkreślić fakt, ze są ludzie stworzeni do rodziny i dzieci. I ok, jeśli daje im to spełnienie, jeśli to lubią, czemu nie? To co ważne to rozpoznanie swoich prawdziwych motywacji. Gdy pojawi się dziecko, będzie za późno. Zostaniemy wciągnięci w tryby maszyny która nas wyciśnie jak zgniłą pomarańczkę.

    Dziecko też zabiera Ci czas. Czas potrzebny na lekturę, swoje pasje, medytację, rozwijanie się, wciąga Cię w świat emocji i zależności. To zwykła mechanika – im wiecej poświęcisz na rozwój siebie, tym więcej poznasz siebie i tym więcej się zmienisz. Im więcej czasu poświęcisz na dzieci, tym mniej będziesz go miał dla siebie. Proste? Nie dla wszystkich. Dziecko ma Cię wciągnąć w odwieczną grę z której chcesz się wydostać. Hipnoza społeczeństwa jest straszna, miażdzy Cię, zabija wszelka indywidualność, wrażliwość. Liczy się tylko konsumpcja, kopulacja i kolorowe światełka żeby zabić czymś pustkę. Witaj w mięsnym świecie przybyszu.”

    Lubię

    • … osobiście, jako zdeklarowany antynatalista, jestem totalnym zwolennikiem wazektomii, która powinna być w Polsce dopuszczalna, albowiem ja nie zamierzam nigdy popełniać grzechu ojcostwa i skazywać jakąkolwiek duszę na ten wyrok życia w tym upadłąym matrixie … to moja ostatnia inkarnacja, wreszcie zrozumiałem czym to grozi, to życie w ciągłym dualizmie duch-materia 🙂 …

      Lubię

        • Jeśli już, to w tempie geometrycznym 😀 😀 Może być ,,tempo”(ciąg Fibonacciego), ale jest ,,wolniej” postępowy.

          Ale się baba przypierdzieliła!

          No, OK. to tylko żarty!

          A tak, swoją drogą, co myślisz,Jarku o świętej geometrii? To dopiero kosmos!

          Lubię

          • mi to bardziej podchodzi pod geometrie uzytkowa niż snieta , grecy oczywiście wszystko maja od pelasgian a pelasgianie od andromedan jak zawsze ale o pelasgianach cicho sza tylko imie pelagia nam się ostalo b ośmieszane nawet przez laskowika żeby ludzie nie nazywali tak nikogo i zeby samo zaniklo z czasem ile pelagi znacie ze swojego otoczenia ?

            Lubię

            • ,, mi to bardziej podchodzi pod geometrie uzytkowa niż snieta …”

              Oczywiście, że tak. Człowiek, odkrywając zależności liczbowe, matematyczne, jakimi ,,posłużył się” Kreator, dlatego nazywa je świętymi, boskimi.
              A z tą Pelagią to masz rację. Wszyscy wiemy jaką osobę, o jakich cechach nazywano ,,pelaśką”.
              Można by pójść dalej i w wielu innych ośmieszeniach, zafałszowaniach, utajnieniach – tam doszukiwać się prawdy. Jesli ktoś chciał coś ukryć, zniszczyć, to właśnie ośmieszał lub zakazywał. Miał w tym swój cel – ukrycie prawdy.

              Lubię

    • ,, Dziecko też zabiera Ci czas. Czas potrzebny na lekturę, swoje pasje, medytację, rozwijanie się, wciąga Cię w świat emocji i zależności. To zwykła mechanika – im wiecej poświęcisz na rozwój siebie, tym więcej poznasz siebie i tym więcej się zmienisz. Im więcej czasu poświęcisz na dzieci, tym mniej będziesz go miał dla siebie. Proste? Nie dla wszystkich. Dziecko ma Cię wciągnąć w odwieczną grę z której chcesz się wydostać….”

      To jedne z najgłupszych, wyrażających całkowity brak znajomości tematu, stwierdzeń.
      I pisze to człowiek, który kiedyś był dzieckiem. Ponadto miał wielkie szczęście, że jego Rodzice nie rozpatrywali jego istnienia pod względem ,,zwykłej mechaniki” i kogoś zbędnego.
      To książkowe tłumaczenie niechęci posiadania dzieci z pobudek czysto egoistycznych, zaznaczam, czysto egoistycznych(istnieją inne przyczyny, dla których ludzie nie mają dzieci i tych przyczyn absolutnie nie należy kwestionować). Mówię tu tylko o egoizmie.
      Zadziwia mnie fakt, że najwięcej na temat dzieci mają do powiedzenia ci, którzy nie mają zielonego pojęcia o ich posiadaniu i dlatego siłą rzeczy stać ich tylko na przedmiotowe traktowanie sprawy.
      Z jednej strony podnosimy larum o niszczeniu rasy białej – w naszym przypadku jeszcze konkretniej, o odkrywaniu szumnej historii Słowian i odradzaniu się ich ducha(DLA KOGO I W KIM?) – a z drugiej strony wsłuchujemy się w PROPAGANDĘ SAMOZAGŁADY. Bo czym że jest niechęć dla istnienia nowych pokoleń, jak nie SAMOZAGŁADĄ? Wydaje mi się, że w ten sposób sprzyjamy tym, których celem jest depopulacja. Czy nie jest to zainfekowanie ludzkości wirusem zagłady od środka? Cichego samobójstwa na własne życzenie?
      Idąc za ,,racją” powyższego cytatu można zadać pytanie: ,,Po co w ogóle są ludzie na Ziemi?” Jak określić człowieka, który korzysta z dorobku życiowego innych, czyta lekturki, rozwija się dzięki nim, a sam nie przekaże nic, bo nie będzie miał komu?
      Gdyby tak wszyscy myśleli, to autor powyższego cytatu biegałby do dziś w skórach i z maczugą w dłoni – o ile by żył, nie zżarty przez dzikie zwierzę.
      Czy to jest w porządku, czerpać z wielopokoleniowej, wielowiekowej myśli ludzkiej i wziąć ją tylko dla siebie? Na sobie zakończyć istnienie człowieka na Ziemi?
      Autor cytatu(sadzę po wypowiedzi) sprawia wrażenie człowieka, który uważa, że podczas tego wcielenia osiągnie szczyt swojego rozwoju. Tak, gdyż w przeciwnym razie, gdyby zechciał wrócić na plan ziemski i coś ,,dopracować”, to do kogo by wrócił? Do drzew i zwierząt? Dziwne, że teraz nie korzysta tylko z mądrości przyrody, a raczej w dużej mierze z osiągnięć myśli ludzkiej.

      A patrząc z jeszcze innej perspektywy: może to być naturalny proces śmierci cywilizacji – w przypadku naszej – bardzo niedoskonałej.
      Zaryzykuję pytanie:
      Może dlatego, że cywilizacja zachodu obrała niewłaściwą, destrukcyjną drogę, to musi ,,cofnąć się” ( inwazja muzułmańska???), by w przyszłości wejść na dobre dla jej rozwoju tory, albo umrzeć? Czy czasem NWO nie jest celowo zaplanowanym aktem śmierci tej cywilizacji, by na jej zgliszczach odrodziła się nowa, lepsza? Przecież tak na prawdę, to obecna cywilizacja niczego nie nauczyła się od poprzednich, które wyginęły. Wszechobecna zapaść cywilizacyjna, o której tak wiele pisze chociażby Jarek, jest tego dowodem.
      Hm … z globalnego punktu widzenia chyba coś jest na rzeczy …
      To, że jakieś barany uczyniły z Ziemi wiecznie kotłujące się, energetyczne laboratorium – o czym mówi Gmo – nie musi być wyrocznią. Cywilizacja może wznieść się i uwolnić od pasożyta. O ile sama przestanie zachowywać się jak pasożyt niszczący wszystko wokół siebie.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

      • Pani Krysiu, jak pani przejdzie korowód tysięcy inkarnacji, to może pani coś zrozumie, bo póki co reakcjonizm wskazuje typowe podejście samiczej kobiecości, która owszem jakąś tam inteligencję emocjonalną ma, ale żyje w swoim świecie wielu nie rozkodowanych programów podświadomości. Ten człowiek pisze prawdę przez pryzmat wysoko rozwiniętej świadomości duchowej, a nie przyziemnego egzystencjalizmu, którego miarą pani go ocenia ( znów subiektywne emocje kobiece biorą górę ). Jako, że szanuję pani mądrośc, to zachęcam do lektury uzupełniającej powyższe rozważania autora, może Pani się oświeci 😉

        http://www.eioba.pl/a/4xw6/czy-pragnienie-zwiazku-jest-autentycznie-nasze

        http://www.eioba.pl/a/4vnd/single-i-bezdzietni-wrogowie-publiczni

        http://www.ecoego.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=950%3Aqw-dupie-bylicie-gowno-widzielicieq&Itemid=93

        Poza tym Słowianie mają swój Wyraj w wyższych wymiarach, więc może lepiej, żeby nasze wysoko rozwinięte dusze opuściły ten padół nieszczęsny, a nie tkwiły w tej iluzji matrixowych pigułek „szczęścia” z którymi błędnie utożsamia się rodzinę, dzieci, czy związki podyktowane w 99% hormonalnych hajem „zakochania”, bo to wszystko zaczyna się rozpadać. Ja uważam, że cywilizację powinno się wygaszać w pokojowy sposób, poprzez sterylizację humanitarną, i jednocześnie rozwijać świadomość duchową, bo tam jest kierunek naszej ewolucji jak ludzi, tymczasowo przebywających w powłokach umartwionych ciał. Pozdrawiam 🙂

        Lubię

        • Do GMO i Sanctusa,proszę mnie oświecić jaką przyjemność
          macie z rzucania na siebie nawzajem chamskich inwektyw,bo
          ja nie widzę w tym nic miłego.A może ja w swoim rozwoju cos
          przeoczyłam i jestem obecnie zapóżniona .

          Lubię

        • ,, Pani Krysiu, jak pani przejdzie korowód tysięcy inkarnacji, to może pani coś zrozumie, bo póki co reakcjonizm wskazuje typowe podejście samiczej kobiecości, która owszem jakąś tam inteligencję emocjonalną ma, ale żyje w swoim świecie wielu nie rozkodowanych programów podświadomości….”

          Bardzo dziekuję, Sanctus za twój komentarz. Każdy z nas jest na różnym etapie rozwoju i bardzo się cieszę, że jeśli czegoś jeszcze nie pojmuję, żyję w rzeczywistości, którą inni już ,,przerobili”, to jest mi to pokazywane, mogę się uczyć.
          Dobrze jest być uczniem, dobrze jest być nauczycielem, ale ten drugi z pewnością musi mieć o wiele większą cierpliwość i wyrozumiałość, za co jestem ci wdzięczna.
          Jeśli czegoś nie rozumiemy, stawiani jesteśmy przed ,,nowym”, często pierwszym odruchem jest bunt, na kanwie którego nadal chcemy patrzeć przez ,,stare pryzmaty”.
          Wydaje mi się, drogi Sanctusie, że to naturalne. Człowiek transformujący siebie powoli wyzbywa się ograniczających przekonań na rzecz lepszych, bardziej uniwersalnych. Cieszę się, że w naszej Jarkowej rodzinie możemy to robić, będąc otoczonymi życzliwymi ludźmi. To bardzo ważne. Określenie ,,rodzina” trochę tu pasuje, ponieważ w niej są różne poziomy wiekowe, różne poziomy rozwoju, różne możliwości asymilacji wiedzy, a wszyscy wzajemnie wspierają się, pomagając sobie wzajemnie.

          Dzięki i serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

  8. https://fraktalnarewolucja.wordpress.com/2016/03/09/iii-wojna-swiatowa-czyli-jak-przetrwac-zaplanowana-depopulacje/

    „Zwolennicy spiskowych teorii sugerują, iż do owej depopulacji ludzkości można doprowadzić na różne sposoby. Między innymi poprzez promowanie aborcji, eutanazji, polityki jednego dziecka(Chiny), szczepionek i żywności GMO obniżające naturalną płodność, a nawet poprzez kontrolowane epidemie różnych śmiertelnych chorób(AIDS, Ebola, różne odmiany grypy). Są to jednak sposoby, które wymagają skoordynowanej polityki w dłuższym okresie czasu, ścisłej kontroli i zachowania absolutnej tajemnicy, aby ludobójstwo w białych rękawiczkach nie wyszło na jaw. Dlatego w przypadku państw trzeciego świata, w szczególności tradycyjnych państw muzułmańskich, posiadających liczne rodziny, jest to często nieskuteczne.

    Krytycy alarmistycznych tez pozostają jednak sceptyczni wobec zagrożeń związanych z nadmiarem populacji. Ich zdaniem mitem jest, iż globalna populacja w pewnym momencie może przekroczyć pewien limit, przez co zacznie brakować jedzenia, zasobów, a środowisko naturalne zostanie zniszczone. Powołując się na statystyki i analizy krzywych demograficznych podkreślają, że ów przyrost następuje tylko do pewnego etapu. W przypadku rozwiniętych państw Zachodu występuje bowiem proces odwrotny – liczba ludności spada. Podniesienie standardu jakości życia często wpływa bowiem na bardziej hedonistyczne i konsumpcyjne postawy, przez co ludzie tracą zainteresowanie zakładaniem licznych rodzin. Chcą się bawić, korzystać życia i uprawiać seks, tylko dla przyjemności. Istnieje więc uzasadnione przypuszczenie, iż sam przyrost populacji właściwie nie jest problemem, zaś troska o środowisko naturalne i zasoby jest tylko pretekstem. Problem leży gdzie indziej. Kłopotliwa może okazać się bardzo niekorzystna zmiana proporcji pomiędzy ludnością krajów trzeciego świata, w tym państw muzułmańskich, a populacją krajów wysokorozwiniętych, o wyższym standardzie życia. Krótko mówiąc światu nie grozi przerost populacji, ale zalew zakładających liczne rodziny fanatyków religijnych z państw muzułmańskich. Zaś to może doprowadzić na przestrzeni czasu do swoistego regresu cywilizacyjnego porównywalnego z okresem średniowiecza. Rzym padł pod ciosami barbarzyńców i wiele wskazuje na to, że ten sam los może spotkać rozwinięte państwa Zachodu. Demokracja może się wtedy okazać zabójcza dla całej cywilizacji.

    Wojna z terroryzmem czy prowokowanie terroryzmu?

    Jestem daleki od stawiania paranoicznej tezy, iż wojna z terroryzmem jest fikcją napędzaną przez operacje fałszywej flagi. Moim zdaniem zamachów terrorystyczne są w większości wypadków faktycznie dokonywane przez terrorystów muzułmańskich, a służby specjalne, co najwyżej biernie się temu przyglądają. Istnieje bowiem coś takiego jak ciche przyzwolenie na określone działania i ciche wsparcie. W historii bardzo dobrze znany jest fakt, iż w latach międzywojennych amerykańskie banki finansowały partię Hitlera. Dzisiaj nikt tego nie podważa. Współcześnie pogląd, iż USA finansowały zarówno Al-Ka’idę, jak i finansują obecnie Państwo Islamskie uważany jest za teorię spiskową. Dziwne, że nikt też nie zauważa, że zarówno Husajn, jak i Kadafi byli właściwie świeckimi dyktatorami trzymającymi w ryzach ugrupowania fanatyków islamskich. Wszystkie te operacje wojskowe, począwszy od wojny w Iraku i Afganistanie, a skończywszy na wspieraniu arabskiej wiosny przyniosły de facto efekt odwrotny do zamierzonego. Radykalny Islam święci triumfy na całym Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce. Rośnie liczba terrorystów, powstaje nawet całe państwo groźnych fanatyków – ISIS. Tłumaczenie całej tej polityki USA, Izraela i UK li tylko czynnikami ekonomicznymi(zyskami korporacji naftowych, zbrojeniowych, banksterów itp.), również, moim zdaniem, nie trzyma się kupy. Tak głęboka destabilizacja całych regionów nie może bowiem korzystnie wpłynąć na ekonomię państw Zachodu w dłuższym okresie czasu. Istnieje więc uzasadnione przypuszczenie, iż cały ten blok państw islamskich ma być najpierw zradykalizowany, a następnie pokazowo zniszczony w ramach działań wojennych określanych jako III wojna światowa. Islam = nazizm, a więc trzeba doprowadzić do wielkiej wojny światowej, aby doszło do jego ostatecznej delegalizacji. Być może więc wpuszczenie tysięcy uchodźców do Europy, z których część może być zwolennikami Państwa Islamskiego, ma pewien sens, podobnie jak polityka multi-kulti. Zderzenie cywilizacji Zachodu ze światem islamskim tak czy inaczej byłoby nieuchronne w dłuższej perspektywie czasu. Jednak proces ten można znacznie przyspieszyć, a następnie pokierować nim z dużą większą korzyścią dla przyszłych pokoleń.

    Uproszczony, czarno-biały obraz rzeczywistości

    Charakterystyczną cechą ludzi, którzy sami określają się jako antysystemowcy lub też obrońcy tradycyjnych wartości(państw narodowych i religii), jest tendencja do demonizowania wszelkich poczynań globalnej elity rządzącej. Przy czym zwykli, prości ludzie są w ich mniemaniu bardziej uczciwi od rządzący nami „psychopatów”. Wydaje się jednak, iż ten czarno-biały, dychotomiczny obraz świata nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Mentalność elity rządzącej zawsze jest pewną wypadkową stanu świadomości całego społeczeństwa, a zwykli ludzie nie są wcale bardziej moralni od tych na górze. Mają tylko dużo mniejsze możliwość działania, podczas gdy wpływowi politycy lub szefowie korporacji są często bezkarni, dzięki posiadanej przez siebie władzy. Dlatego też wbrew obiegowym opiniom intencje ludzi stojących za planem wdrażania NWO(Nowego Porządku Świat) nie muszą być wcale złe. Iluminatom(zakładając, że faktycznie istnieją) nie musi zależeć na tym, aby zrobić z nas wszystkich niewolników. Jest to dość paranoiczny punkt widzenia, niezwykle popularny zwłaszcza wśród zwolenników wszelkich teorii spiskowych. Wydaje się, że w tym przypadku mamy do czynienia ze swoistym makiawelizmem(cel uświęca środki). Elity postrzegają zwykłych ludzi jako pionki, a każdy szachista wie, że aby wygrać trzeba czasami poświęcić słabsze figury. Ludobójstwo na skalę masową(redukcja populacji), jest więc w ich przekonaniu środkiem do budowy nowego, lepszego świata. Świata bez wojen, bez podziałów etnicznych i religijnych, z jednym wspólnym rządem i jedną wspólną armią. Gospodarką, która nie niszczy środowiska naturalnego. A wiec w ostatecznym rozrachunku niekoniecznie musi zmienić się na gorsze. Po zdelegalizowanych religiach ogłupiających masy i państwach narodowych generujących konflikty zbrojne prawdopodobnie nikt nie będzie płakał. Tak samo jak po II wojnie światowej nikt nie rozczulał się nad ostatecznym upadkiem faszyzmu i nazizmu. Warto więc przygotować się do tego, aby ten okres przetrwać.

    Jak przetrwać ? Miejsca ewakuacji

    Najskuteczniejszym sposobem przetrwania jest ewakuacja z zagrożonych terenów. A zagrożona może być przede wszystkim Europa zachodnia, północna Afryka, Bliski Wschód, USA, Rosja oraz Chiny, ponieważ wiele wskazuje na to, że prawdopodobnie na tych obszarach będą toczyć się działania wojenne. Nie wydaje mi się, aby którekolwiek z mocarstw zdecydowało się na użycie broni jądrowej, ponieważ byłoby to samobójstwo nie tylko dla samego człowiek, ale także dla organizmów żywych na całej planecie. Jestem przekonany o tym, że po ponad 70 latach od zakończenia II wojny światowej istnieją bronie dużo groźniejsze, a przy tym mniej inwazyjne. Prawdopodobnie więc istnieją sposoby, aby wymordować armię wroga w sposób chirurgiczny, bez niszczenia infrastruktury i środowiska naturalnego. I tutaj mamy cały wachlarz możliwości od broni elektromagnetycznej, akustycznej, przez chemiczną i biologiczną. Ujawniony plany III wojny światowej może sugerować, że mocarstwa będą dążyły do tego, aby zabić jak najwięcej ludzi, jak najmniejszym kosztem, ponieważ nikt nie zamierza żyć w świecie nie dość, że przeludnionym, to jeszcze skażonym radioaktywnie. Wydaje mi się, że depopulacja stanie się jednym z głównych celów tej wojny. A zatem w tej sytuacji należałoby się ewakuować w miejsca, gdzie nie sięgają wpływy globalnej elity. Wbrew pozorom takie miejsca istnieją i były wykorzystywane w tym celu od tysięcy lat. Jednakże z przyczyn oczywistych nie chciałbym się teraz o nich rozpisywać. Jeśli ktoś chciałby uzyskać więcej informacji na ten temat, to zapraszam do korespondencji emailowej, mój adres: sladami@wp.pl

    Świat po III wojnie światowej

    Można oczekiwać, że po III wojnie światowej wiele się zmieni. Przypuszczam, iż w pierwszej kolejności nastąpi redefinicja pojęcia państwa. Państwa od tej pory staną się organizacjami o charakterze zbliżonym do przedsiębiorstw, koporacji lub też luźnych stowarzyszeń. Żadne państwo nie będzie już narodowe i żadne nie będzie posiadało własnej armii, ponieważ armię państw narodowych zastąpi jedna, wspólna, światowa armia. Z resortów siłowych pozostanie natomiast policja i służby bezpieczeństwa, które nadal mogą działać tylko regionalnie, tak jak do tej pory. Być może więc dopiero w tym okresie możliwie stanie się wdrożenie nowych systemów, takich jak opisywany na tym blogu fraktalizm wraz z demokracją fraktalną.

    Zdelegalizowany zostanie nie tylko Islam, ale również większość światowych religii, w tym chrześcijaństwo. Od tej pory zyskają one status niebezpiecznych sekt destrukcyjnych, i będą ścigane z urzędu, tak samo jak po II wojny światowej propagowanie nazizmu i faszyzmu.

    Narastająca presja ze strony środowisk proekologicznych może nawet doprowadzić do delegalizacji produkcji i sprzedaży mięsa, połączonym z definitywnym zakazem zabijania wszystkich zwierząt poza owadami. Już dzisiaj w tym aspekcie prawodawstwa państw są wyjątkowo niekonsekwentne. Istnieją kary za zabijanie i znęcanie się nad zwierzętami, natomiast w celach spożywczych można naszych mniejszych braci mordować w sposób absolutnie bezkarny. W przypadku narkotyków może być natomiast odwrotnie. Mogą one stać się legalne i sprzedawane na receptę, podobnie jak dzisiejsze leki. Nie będą to już jednak narkotyki w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, ale dużo bezpieczniejsze dla zdrowia wspomagacze nastroju, którym bliżej do leków, aniżeli do takich używek jak papierosy czy alkohol.

    Tak, czy inaczej wydaje mi się, że tym, którzy przetrwają będzie się żyło znacznie lepiej niż teraz. Być może jest to kontrowersyjny pogląd, niemniej jednak wiele wskazuje na to, że Nowy Porządek Świata, to po prostu świat, o którym śpiewał John Lennon w utworze „Imagine”:”

    Lubię

  9. http://www.eioba.pl/a/43vd/lichwa-serca

    „Dużo młodych chłopaków, poucza mnie o pieniądzu, sile oszczędzania, pomnażaniu majątku. Oburzają się, że wydałem cały swój „majątek” na coaching (czyli 2400 zł) który niewiele pomógł, zamiast oszczędzać; oburzenie wzrasta gdy wzruszam ramionami, bo i co mam powiedzieć komuś, kto nie wie co znaczy spędzić kilka lat w zamknięciu? powiedzą że to fajne, że też by tak chcieli; wątpię. Dlatego tylko się rozbawiony uśmiecham, ale jest w tym uśmiechu wiele gorzkich akcentów.

    Kąpiel w szampanie

    Fanatycy Roberta Kiyosakiego, z pulsem ponad sto osiemdziesiąt, gdy myślą jak będą kąpali się z pięknymi dziewczynami w najlepszym szampanie, rozbijali po imprezach luksusowymi, najdroższymi mercedesami, młodzi liberałowie i gimnazjaliści; pryszczate szwadrony Korwina Mikke okupujące fora internetowe, wierzący że rzucą świat na kolana liberalnymi teoryjkami, wymyślanymi w gabinetach bankierów i działów PR wielkich koncernów, by dodać sobie kolejne miliardy kosztem ludzi. Latka mijają, a basenów z szampanem, złotych rolexów i pięknych modelek jak nie ma, tak nie ma nadal – pojawia się za to nędza i bieda, upodlenie u prywaciarza za nędzne grosze od którego nie można zwiać, bo nie ma zasiłków, poczucie frustracji, wściekłość, rozhisteryzowana grubaska przekonana że nasz mędrzec zniszczył jej życie, bo mogła wyjść za szejka a nie takiego nieudacznika. I pal licho że szejka raz w życiu widziała w telewizji. Poczucie że zostali oszukani narasta, ale nie można się do niego przyznać; nie można obwieścić światu, że oto zostaliśmy nabrani. Nauczanie i łajanie trwa więc do końca – show must go on. Ja to naprawdę rozumiem, przyznanie się do błędu wiele kosztuje.

    Zbrodnia i gniew

    Wiem to doskonale, bo sam byłem taki sam. Wszystko wiedzący, napchany sloganami z Korwinowskiej ówczesnej gadzinówki; życie jednak brutalnie zweryfikowało poglądy które uznałem za prawdziwe, a które takimi nie były. Do tej pory dębieję ze zdumienia, gdy słyszę ludzi którzy mówią że zabranie zasiłków i pensji minimalnej, pobudzi gospodarkę; tymczasem na podkarpaciu są teraz (2012/2013) ludzie, pracujący za sześćset złotych. I się cieszą, bo pracy nie ma. Po prostu nie ma. Posprzedawali wszystkie zakłady, jedne zniszczono, drugie prowadzi niemiec czy francuz, płacąc nędzne ochłapy. Lublin, Łódź, Rzeszów, Przemyśl; bieda, nędza, brak jakichkolwiek perspektyw, samobójstwa z rozpaczy i ulice pełne placówek bankowych. Gdy człowiek wejrzy głębiej poza główne ulice miast i miasteczek, widzi straszne rzeczy, patologię, czającą się w zaułkach i zrodzoną z nędzy zbrodnię i gniew. Zabrać im resztki pomocy społecznej – pobudzeni impulsem liberalnym, zaczną na wsiach i miasteczkach, gdzie rodzina utrzymuje się z kilkuset złotych, zakładać firmy i tworzyć bogactwa. Że bogacze ryzykujący więzieniem dla paru groszy, będą charytatywnie te pieniądze dawać biednym i chorym. Że jak nie dasz pieniedzy pracownikowi tylko biznesmenowi, to on zainwestuje w pracownika. Żeby w to uwierzyć, trzeba naprawdę mocno zrezygnować z logiki i takiego życiowego rozsądku. Z jednej strony pryszczaci liberałowie, utrzymywani przeważnie przez rodziców, z drugiej równie odrealnieni lewacy, uważający że kilka milionów imigrantów z obcej kultury, a nienawidzący obecnej która ich utrzymuje, to żaden problem. Że zakazanie i poddanie wszystkiego kontroli państwa, to recepta na udane życie, a zakaz posiadania broni i brak kary śmierci, będzie dla ludzi dobry. Obie strony straszą swoimi przeciwieństwami, i są tacy sami jak sztuczni podjudzacze w sprawie otyłości; istnieją dla nich albo szkieletory, albo wielkie masą Panie. A przecież nie trzeba być po żadnej stronie ekstremum, i być zwyczajnie normalnym. Iść pośrodku ścieżką, jak Budda. Trochę z liberalizmu, trochę z socjalizmu. Bo każdy z tych wzorców ma coś dobrego, ale także coś złego.

    Mówią…

    Mówią że jestem nieudacznikiem. Mówią że kompletnie nie znam się na finansach. Mówią że jestem leniwy, Mówią że mam małego… W sumie mają rację. Ale nie wiedzą najważniejszego, bo o tym żaden guru finansów już im nie napisze, tak jak nie piszą o tym, że największe fortuny zawsze powstają na wyzysku, nieszczęściu, wojnie, i wielkich, międzynarodowych przekrętach. Na wynalazkach, pracowitości, co najwyżej rosną milionerzy, a niezwykle rzadko trafi się miliarder. Dlatego ja to napiszę, ponieważ nie czuję się ani trochę, ani ociupinkę gorszy od multimiliarderów. Wypełnia nas ta sama krew, mamy takie same narządy wewnętrzne, trochę różni nas napletek, ponieważ ja go posiadam; nie widzę więc powodu, by się czuć mniejszym.

    W życiu wymieniamy się pieniędzmi, które uznaliśmy za wymiennik towarów i usług. Tymczasem istnieje znacznie większa wymiana w każdej chwili naszego życia, a jest nią energia duchowa (mana, prana, chi) czyli prawdziwa przyczyna życia i naszych stanów emocjonalnych. Obliczałem sobie, jak bardzo jesteśmy poddani energetycznej lichwie. Proszę zauważyć że upicie się alkoholem, to lepszy humor na jakąś godzinę do dwóch, z kilkunastoma minutami euforii. Oczywiście te czasy mogą się zmieniać, podałem przybliżoną średnią, opartą na swoich doświadczeniach. Tak więc mamy jakieś dwie do trzech godzin przyjemności, a przyjemność w głębszym znaczeniu tego słowa, to wzrost energii. Pijąc więc zwiększamy (nie my, a byt który transerfing nazywa wahadłem, DEIR meduzą, ezoterycy myślokształtem, Castaneda latawcem a okultyści egregorem) poziom energii (co przekłada się oczywiście na dopaminę itd.) na te trzy godziny – a co później? ile trwa popularny „zrzut”? co najmniej sześć, do dziesięciu godzin. Później także trwa, tylko jest subtelniejszy, mniej zauważalny. A czym jest tzw. „dół”? drenażem z energii, i niczym więcej. To coś pozbawia nas energii duchowej, której skutki nazywamy detoksykacją organizmu. Śmiało można więc założyć, że trzy godziny ekstazy, kontra co najmniej kilkanaście godzin cierpienia, w tym pierwsze kilka potrafi być naprawdę ostre – tak ostre, że niemal każdy obejmując toaletę i płacząc, przysięga sobie że to był ostatni raz. Czy to jest uczciwy interes? nie, to provident w najlepszym wydaniu. Na tym interesie, można tylko stracić. Tych którzy uwierzyli w opary szczęścia, czeka rynsztok i w najlepszym wypadku odwyk. W najgorszym cuchnąca melina, niewyobrażalny ból, upodlenie i straszna, pełna piekielnych wizji śmierć. Zaczęło się fajnie, skończyło – jak zwykle. Kolejny który myślał, że wygra zderzenie z walcem.

    Uciekał na ryby

    Podobnie jest z seksem. To nie jest tak, że naciskasz przycisk i następuje przyjemność. Najpierw byś chciał seksu, jesteś napięty, sprężony, buzuje w Tobie hormonalna chuć. Często tygodniami, miesiącami. Eksplozja przyjemności jest tym większa, ile napięcia wcześniej doświadczysz. Tak naprawdę, rozkosz jest wynikiem rozładowania napięcia; im większe, tym większa przyjemność. Im mniejsze, tym rozładowanie słabsze, mniej satysfakcjonujące. Dlatego ludzie stale mający seks, często wolą poczytać gazetę zamiast się rozbierać, i wykonywać te śmieszne ruchy na żonie. Kiedyś znajomy opowiadał mi o facecie, który miał zawsze gorącą jak wulkaniczna lawa, piękną żonę. I uciekał od niej na ryby – byłem wściekły słysząc te prawdziwe słowa, bo jak to tak, ja latami nic, a ten sku.. ucieka od takiej kobiety na ryby? z czasem zrozumiałem, i sam wolałem coś napisać, niż znowu się wygłupiać bez majtek. Prawiczkowie i wiecznie napaleni pryszczaci, przecierają oczy ze zdumienia; czy ten facet oszalał? rezygnować z seksu? sa napaleni, napięci, aż z nich iskrzy; ich orgazm jest wybuchowy, ponieważ kończy często wieloletnie napięcie emocjonalno – fizjologiczne. Ileż można kopulować z własną dłonią? Seks jest jak ciężka praca; im większa harówka i stres, tym większą radość daje odpoczynek i cisza. Chwila rozładowania w seksie, wcale nie jest dla Ciebie za darmo; płacisz za nią co najmniej kilkanaście razy więcej. Wahadło poleci dalej tylko wtedy, gdy mocniej je wcześniej odepchniesz. Tu nic nie ma za darmo.

    A papierosy? odprężają, luzują; kilka „buchów”, i człowiek czuje że wszystko ma sens. Paliłem kilkanaście lat, więc takie obliczenia prowadziłem już dawno temu. Papierosa spalałem w około pięć do siedmiu minut, paląc na spokojnie. Początek, delikatna euforia, zmniejszenie odczucia lęku i napięcia. Człowiek zwalniał, czuł się lepiej. Pod koniec papierosa już czułem się trochę gorzej. Po wszystkim przez godzinę odczuwałem tzw. „kapeć” w ustach, ogólne obniżenie nastroju, łapałem „dół”. Ust przeważnie przemyć nie mogłem, dlatego że gdy znikał „kapeć”, napadała mnie chęć na kolejnego dymka. Z tym oczywiście walczyłem, jakieś kilkaset razy zanim skutecznie poradziłem sobie z nałogiem. Luz po papierosie, wcale nie jest za darmo; proszę pamiętać, że mówię o energii, a nie dotykam kwestii straty pieniędzy, zniszczonych zębów, większej szansy na rozedmę, serce i raka. Prawdopodobnie do końca życia będę ponosił konsekwencje palenia papierosów, najpopularniejszego środka antylękowego. To są dodatkowe „bonusy” od chwili przyjemności. Dostajesz zastrzyk energii, a musisz jej oddać znacznie więcej. Kilka chwil fajnie, kilkadziesiąt i więcej – znacznie mniej fajnie.

    Pierwsza działka za free

    Podobnie działa hazard. „Mądry” diler daje kilka pierwszych działek za darmo. Później wyniosą wszystko z domu, pobiją matkę, by znowu teleportować się do chemicznej krainy szczęścia. A więc pierwsza wygrana w grę hazardową, daje niezwykłe poczucie zadowolenia, mocy; człowieka zalewa euforia, dopaminowe szczęście. System daje Ci pierwszą działkę za darmo. Znikają troski, problemy precz wypędzone przez kolejne, końskie dawki serotoniny wyzwalane przy automatach do gry. Przy okazji pojawiają się pieniądze, których każdemu zawsze brakuje. Frajer połknął haczyk, a teraz wyciąga się go powoli na brzeg, by swoim szarpaniem nie zerwał się z żyłki. Na poziomie energii duchowej, frajer dostaje jej trochę, by chciał doświadczać tego stanu częściej i częściej. Gdy przychodzi po energię, zamiast ją dostać, oddaje swoją. Ale się nie poddaje, chce się odegrać „jeszcze rozbiję bank”. Nic nie rozbijesz, jesteś już na patelni – nie czujesz tego smrodku przypalanej rybiej łuski? Smutne historie wisielców i topielców, którzy przehulali dorobek życia w kasynie, to norma w świecie gdzie nikt Ci nie da euforii za darmo. W tym świecie, za darmo są znacznie lepsze rzeczy; ale nie wiesz że istnieją, nikt Ci o tym nie powiedział. Jedni nie wiedzą, inni wiedzą, ale zyskują na Twoim nieszczęściu, więc na pewno Ci nie powiedzą, ba! będą nawet źli że ktoś to mówi. „Najważniejszy jest spokój” mówią, spokój staje się ich najcenniejszą rzeczą jaką mają. Tymczasem pod wstrętnym kożuchem spokoju i fajności, skrywane są straszne tragedie. Gdy znika spokój, ktoś może się zorientować że jest okradany.

    Słodycze. O, mój temat ulubiony i znienawidzony zarazem. Tak samo to działa; ekscytacja i luz po zjedzeniu czekolady czy tortu, a później? ile narzekania, wyrzutów sumienia, fizjologicznych skutków jedzenia cukru, który zakwasza organizm? to taka sama lichwa energetyczna, drenująca z energii, a co za tym idzie, zdrowia i pieniędzy. Religia także jest takim właśnie kredytem; zauważ że religia nigdy nie leczy całkowicie z poczucia grzechu, poczucia winy; wyzwolenia masz oczekiwać na tamtym, rzekomo lepszym świecie, a żeby je dostać, musisz uczestniczyć w ceremoniach i rytuałach; płacisz więc nie tylko pieniędzmi. Zauważ że religia najpierw Ci wmawia od dziecka że jesteś winny śmierci Jezusa, byś czuł się winny, niegodny, fałszywie skromny bo tylko tacy rzekomo mają posiąść ziemię. Później oferuje Ci cały zestaw leków przeciwbólowych, które zmniejszą ten stworzony przez nich ból; ale nigdy go nie wyleczą. Gdyby wyleczyli, musieliby się przekwalifikować, stracili by utrzymanie, prestiż społeczny, pieniądze. I tak płacisz latami, bo jedna chwila ulgi po spowiedzi, równoważona jest przez cały tydzień bądź miesiąc, sztucznie stworzonych problemów i cierpienia.

    Lichwa

    Każda lichwa energetyczna, opiera się na Twoim napięciu, poczuciu niedowartościowania. Gdy jesteś stale odprężony, spokojny, nie odczuwasz napięcia; nie ma więc czego rozładowywać, tworząc iluzję rozkoszy. Nie można Ci zaoferować energetycznego kredytu, za który zawsze słono się płaci. Możesz teraz zapytać – cóż więc warte jest życie bez rozkoszy i przyjemności? i masz rację. Przyjemność to rzecz wspaniała, i wcale nie musisz z niej rezygnować. Otóż w chwili odprężenia, odczuwasz ciszę i błogość. Są to uczucia subtelne, ciche, jednak niezwykle kojące, rozkoszne. By ich doznawać, nie musisz odczuwać napięcia, brać jakikolwiek kredyt; to staje się zwykłym stanem istnienia. Na drugim biegunie są głośne, hałaśliwe, euforyczne emocje, za które jednak musisz zapłacić. Na początku dostajesz gratis, później płacisz mało, a jak wsiąkłeś, jesteś zrujnowany. Gry komputerowe, to też kredyt.

    Sprytni bankierzy tworzą biedę, wykupują firmy i je rujnują, by zapanowała nędza. Wtedy ustawiają swoje placówki na każdej ulicy, płacą znanemu aktorowi (np. Pan Kondrat) by ich reprezentował, a ludzie ufając jego miłemu głosowi i aparycji, zaciągają kredyty których nie mogą spłacić; ponieważ nie ma pracy i zasiłków. W ten sposób kończą zlicytowani, bez ziemi, domu od pokoleń w ich rodzinie, wszystkiego co mają. Dokładnie w ten sam sposób działa wielki Lichwiarz energetyczny. Sprawiają że nie odczuwasz tu i teraz, tylko ciągle koncentrujesz się na tym głosiku w głowie. Budują w Tobie porównanie do modeli, miliarderów, sportowców, byś czył się gorszyi napięty, byś kupował i pragnął. W ten sposób budują napięcie, a później dają Ci sposoby na jego rozładowanie, i wzmacniają Twoje nieszczęście. Wiecej pieniędzy i rozrywek, wcale nie załatwi Twoich problemów. Ktoś, coś – chce byś tak myślał. Tylko że to nieprawda.

    Ciągły smutek, przygnębienie, lękowe myśli, to spłacanie zaciągniętego kredytu. A Ty? co dzisiaj spłacasz? bo ja nadal spłacam, wczorajsze szaleństwo z raffaello i migdałami w czekoladzie…”

    Lubię

      • Tu jest różnica cywilizacji !

        W dniu 10 marca 2016 16:04 użytkownik „Ciekawe i niesamowite: zdrowie, wiedza, duchowość, psychologia, polityka i gospodarka” napisał:

        > gmo zabija commented: „btygady lucyfera i yahwe w akcji” >

        Lubię

      • Araby to lilithians przywiozl je brat yahwe lucyfer czarnym ksiezycem zwanym takze lilith 4000 lat temu, czy sa gorsi od azjatyckich meneli levanow ? Po mojemu to samo menelstwo tak samo agresywnie mordercze jezeli nie pilnowane, wszystkie mordercze rasy charakteryzuja sie mdlymi kobitami i powpuszczamy takie niewiniatka i za 10 lat ich bachory beda nam lby podzynac

        Lubię

  10. wybierac miedzy inwazja nielegalnych uchodzcow w numerach milionowych a akceptacja tureckich rzadan i ugod miedzy agentka ciemnosci Merkel a nauczycielem teroryzmu Erogan to tak jak wybierac miedzy dyferytem a tyfusem plamistym.

    Lubię

    • Dobrze zgnoja rfn i biali beda spierdalac do nas prxeciex tyfud plamisty nie wie jak sie nawet ogrzac w zimie, odnosxe wrarzenie wrazenie ze poza koranem nie znaja niczego wiecej dziw ze 4000 lat przezyli juz tutaj

      Lubię

  11. nie wiedza jak zarobic na zycie lub wyrobic technologie,stworzyc cos pozytywnego sluzace ogolowi ale jak gwlacic i glowy odcinac bialym to wiedza,bydlo i tyle,szympansy przy nich to geniusze.

    Lubię

  12. Policja w Hiszpani przechwyciła 20 tysiecy mundorów ISIS wysłanych do Europy. Nie mogą podać kraju-odbiorcy. Włoski odpowiednik ABW twierdzi, że są prawnie pewni co do 22 tysięcy członków ISIS działających pod przykrywką imigrantów na terenie UE. Z przechywconych informacji w telefonie jednego z ” imigrantów” były dokładnie informacje co do sposobu zachowywania się, miejsce do którego ma się udać po dobrowolnym opuszczeniu ośrodka oraz gdzie ma czekać na odbiór pieniędzy potrzebnych na życie. Zkolei niemiecka policja bezradna jest co do 130 tysięcy zaginionych „imigrantów” , nieoficjalnie mówi się nawet o 300 tysiącach ludziach -widm w samych Niemczech. W Szwecji stało się dosłownie to samo , liczby przez media oczywiście zaniżane. W Grecji, Bułgarii, Macedonii, we Włoszech skonfiskowano tony broni oraz amunicji, od strzel po karabiny snajperskie, nawet wyrzutnie rakiet i granaty. Szef Nato jankes mówi nam oficjalnie , że w Europie są już siatki ISIS do któcyh zmierzają w tysiącach imigranci. Wg nie któcyh szacunków do końca tego roku samych wojowników i wkurwionych imigrantów co z chęcia utną łeb Tobie na ulicy będzie ok milion. Nie mówie już tutaj o „umiarkowanych” muzułmanach. Pomyślcie ile nie wiemy o ilu przemytach itd może już w Berlinie jest gdzieś w piwnicy mały atom, kóry czeka na aktywacje. Pomyslcie ile idzie pieniędzy na propagandę i dezinformację ludzi. Trzeba być głupim żeby tego nie widziec. Wiadomo ze uklad Merkel i Turcja to tylko juz sposob na legalne sciagniecie tego talatajstwa,oby ludz europy sie nie burzyl i zamknal granic ,wystepujac przeciw swoim rzada ,lepiej omamic wszystkich wmawiajac pierdoly o ruchu bezwizowym i jeszcze placa miliardy za to. Inny wymiar zbiza sie do naszego wymiaru i warto sobie popatrzec na czyny i wibracje bojownikow islamskich ,bo uciecie glowy tepym nozem bialem to zadne problem dla nich.Film ,ktory zamiescil grzegorzdodam powinien kazdy sobie ogladnac w ramach przyswajania wiedzy o ruchu bezwizowym miedzy turcja a strefa EU.

    Lubię

    • jesteśmy idealnymi bezbronnymi cielakami do uboju rytualnego nie dość ze nie mamy broni to jeszcze nie umiemy strzelac i na to kozojebcy licza, najgorsze ze nato jest z kozojebcami, tylko trump może cos tu zdzialac jak nie zrobia mu ksiezycowi zawalu czy samobója wczesniej takze zakladajac ze diebolt nie sfałszuje wyborow na rzecz clinton jak zawsze

      Lubię

  13. Pingback: Teoria o wszechświatach równoległych jest prawdą! [FOTO] | komp13

  14. …no to opowiem Wam moją historię…Działo się to onegdaj sławnego roku „2012” ! Lubię pograć sobie w STS-a, a wieczorem sprawdzać wyniki na żywo (wtedy jeszcze (livescore.pl) aktualnie ta sama witryna nazywa się flashscore.pl. W międzyczasie czytam Jarka ew. inne ciekawe strony. To był wtorek, bo grałem mecze w piłce nożnej z kilku lig angielskich (od 2 – 5). Ok godz.22.30 mecze się kończą(lecz bywa też doliczony czas). W układzie tabelarycznym podają kto z kim gra i aktualny wynik oraz aktualną minutę gry – połowy- uwaga wynik i czas na czerwono; po zakończeniu w kolumnie czas jest FT(full time) na czarno i końcowy wynik także. Nazwa drużyny, która wygrała – pogrubiona. …no to „wchodzę” na oną stronę i sprawdzam – wszystko na czarno, i do tego moje typy nietrafione!!!Zamykam stronę. Nieskolko wkurzony idę do kuchni, zaparzam sobie herbatę i za ok. 5 min.wracam i wchodzę by sprawdzić ostatni (nie położony) kupon. jAKIE JEST MOJE ZDZIWIENIE , KIEDY JĄ OTWIERAM – mecze trwają w najlepsze (zostało śr. ok. 5 min. każdego i wszystkie na czerwono)! Aby było ciekawiej, mecze kończą się (zupełnie inne wyniki) po mojej myśli i kasuję…. Wytłumaczy mi ktoś ten fenomen?.Dodam tylko, że parę miesięcy pózniej miałem „powtórkę z rozrywki”, czyli tak samo „się działo” jak opisane wyżej…

    Lubię

    • astral ci zamanifestowal wygrana widocznie potrzebowales i żyjesz w nim w zgodzie, mój jebany nic nie da tylko przed smiercia chroni

      Lubię

    • też gram w buki, ale ja miałem inne przeżycia, zgoła odmienne, otóż niezliczoną ilość razy miałem tak, że w kuponie miałem tak, że na kilka zdarzeń zawsze udupiało jedno, zazwyczaj był to kurs na gola w meczu, i było tak, że akurat w tym meczu z całej kolejki nie było gola! i to się zdarzało notorycznie … wiem, że to sprawka Archontów, bo oni wiedzą, że gdybym zdobył kasę, to bym ruszył do większej akcji bo moim planem jest stworzenie partyzanckiego ruchu oporu, pogańskich wojowników światła gnozy lucyferycznej i uświadamianie innych w jakim, żydomasońskim matrixie żyją … Demiurg się boi mnie, dlatego jego pomagiery robią wszystko, żebym nie stał się bogaty i silny społecznie ( w biegłym roku jak zaczynałem robotę, to się wyjebałem na rowerze i złamałem łapę, co gorsza to było niedaleko od chaty, czułem jakby mi ktoś w szprychy niewidzialny kij wjebał ) … ONI wiedzą, że ja wiem, że oni wiedzą … wiele razy widziałem po santa marji w ludziach gadzie aury, bo mam mega silny 6 zmysł jak rentgen i empatię … takich sytuacji, że Archonci upierdalają mój rozwój i doskonalenie miałem mnóstwo w życiu, od dziecka mnie atakują, ale ja się kurew saturnicznych nie lękam …

      Lubię

  15. ….dzięki gmo i sanctus…mi się wydaje, że jednak, te światy równoległe istnieją, tylko są przesunięte nieznacznie w czasie (tak tłumaczę ten mój przypadek), zwłaszcza, że wtedy odniosłem wrażenie jakbym oglądał niby ten sam obraz, ale w innym miejscu(ciele?); tu z kolei przypomina mi się gdzieś przeczytana historia o tzw.rozszczepieniu (nie pamiętam, czy się teraz właściwie wyraziłem)duszy i możliwości przebywania jednocześnie w kilku ciałach – słyszał może ktoś z Was o tym?… zaiste temat bardzo mnie intryguje!

    Lubię

    • Oko opowiem Ci mój przypadek,niejedyny zresztą,ale ten akurat został potwierdzony przez policję,otóż podczas wybudzania mnie w szpitalu po operacji tarczycy,nastąpiło
      zatrzymanie akcji sercowo-oddechowych,po 20 minutowej
      akci reanimacyjnej,którą ja sobie z góry obserwowałam,udało się mnie przywrócić do życia.
      I nie byłoby w tym nic dziwnego na dłuższą metę,gdyby po jakimś okresie już pobytu w domu nie zapukał do moich drzwi
      policjant,który pokazał mi fotografię na której byłam oczywiście
      ja jako jeden z gapiów wypadku samochodowego.
      Stwierdził,że jestem jednym ze świadków i żebym złożyła
      zeznanie.
      Zdjęcie zostało zrobione w momencie mojej reanimacji w szpitalu,ja miałam wiedzę o tym wypadku,ale myślałam,że
      znam to z prasy,powiedziałam to policjantowi pokazując mój
      wypis ze szpitala,uwierzył mi bo takie były fakty.
      Na zdjęciu które mi pokazał byłam ja w mojej sukience w grochy,którą do dzisiaj trzymam na pamiątkę.
      Od tamtego wydarzenia zaczęłam czytać o tych sprawach
      dostępną literaturę,ale też moje życie zmieniło się nie do
      poznania,nie rozmawiam o tym z innymi,bo miałam już taką
      sytuację,że pukano się w czoło jak tylko napomknęłam
      o tej sprawie.Powiem Ci,że tylko jedna osoba mnie rozumiała
      o czym mówiłam, to zmarły niedawno mój jedyny przyjaciel wspólnych dyskusji .
      Jako,że nie był to jedyny tego typu przypadek w moim życiu,
      też jestem tym mocno zaintrygowana,kiedyś tu na blogu napisałam o jednym przypadku,ale zostałam wyśmiana przez
      GMO więc odpuściłam sobie dalszą dyskusję na te tematy.

      Lubię

      • Ciekawe bardzo!
        Kiedyś racjonalizm kazałby mi to (takie wieści) zlekceważyć..

        Już nie śmieję się z niczego.
        Wszystko jest inne niż widzimy..

        Lubię

      • POwaznie ? ja ? wysmialem ?-_-, nie można być naraz w dwóch takich samych gestych ciałach, musialas być w lżejszym które jest kopia gęstego z tym ze nie musi jesc spac nie ma organow wewnetrznych itd

        Lubię

    • poczytaj o twin souls, mamy master dusze które wchodzą w schorowane ciala zastepujac slabe duszyczki zyjace w nich od urodzenia zeby oszczedzic im agoni i uczucia umierania z którym później po śmierci nie umiały by sobie poradzic

      Lubię

  16. ” Archonci upierdalają mój rozwój i doskonalenie miałem mnóstwo w życiu, od dziecka mnie atakują”
    W rozwoju duchowym są dwie drogi (nie mówię tu o człowieku biologicznym – człowieku natury)
    droga WOJOWNIKA i droga ŁOWCY PRZYGÓD.
    Ten, na którego napadają ma naturę Wojownika i dostanie to czego oczekuje – walki, trudu, przeszkód i zmagania.
    Natomiast Łowca Przygód – luzak – nie ma wrogów, zdobywa doświadczenia i idzie od przygody do przygody trochę żartując z Wojowników, którzy gdzie by się nie znaleźli przyciągają wrogów – a to komary, a to teściową, no ewentualnie Archontów 🙂 a to ci z „wyższej półki 😛
    Każdemu wg życzeń i oczekiwań. To są te „równoległe” światy ! To tu w tym świecie się to rozgrywa.
    „A kto sieje wiatr ten zbiera burzę”

    Lubię

    • Sprawa jest prosta. „Łowcy przygód” to uduchowieni którzy zasilają system. Zaś „Buntownicy” to uduchowieni, którzy ów system osłabiają. Te dwie postawy dotyczą również nie uduchowionych. To utrzymuje system w stanie stabilizacji / homeostazy.

      Lubię

  17. Aniu – dziękuję i wierzę CI, albowiem „dzieją się na tym świecie dziwy, o których największym filozofom się nie śniło”…dakini – może to jeden z aspektów, ale z pewnością nie jedyny…ja obstaję jednak przy „równoległych” jako że „nakręcają” mnie do poszukiwań takie właśnie „przypadki” …pozdrawiam obydwie Panie

    Lubię

  18. (…EDYTOWANO, ADMIN) wasze księżyce już wkrótce będą tylko kamyczkami, tak na marginesie wszystkie rasy wezowe yahwistow i lucyferystow i im pomagajace będą kastrowane i zabijane jak się nie zgodza na kastracje przez andromedanow, andromedanie się nie pierdola z koksem jak mowil mój wujek no ale w sumie nikt nie chce zyc z genetycznymi chorabami lucyferycznymi i yahwistycznymi, okulary slaby wzrok slabe żeby kosci itd. itp

    Lubię

  19. Nie rozumiem dlaczego przywołując temat światów równoległych ciągle jest mowa o serialu „Archiwum X”. Przecież serial który był o światach równoległych to „SLIDERS”

    Lubię

    • czy sliders czy x to nic nie ma wspólnego z rzeczywistoscia, wogule pojecie rownolegle jest nie na miejscu bo nie zyjemy rownolegle tylko tu albo tu, rownolegle znaczy naraz nie tu albo tu

      Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s