Afery

Prezydent który powiedział prawdę. Za to zginął..

Prezydent który powiedział prawdę. Za to zginął..

john f kennedy prawdaPrzedstawiam dziś nagranie z przemówienia Prezydenta USA, Johna F. Kennedy’ego. Człowiek ten przypłacił życiem to, co mówił i robił. Przede wszystkim, chciał przejąć ponownie bank narodowy USA (FED) z rąk prywatnych, czyli należących do wiadomej mniejszości etnicznej. Nie będę pisał jakiej w powodów oczywistych.

Chciał przywrócić FED Amerykanom, a konkretniej, amerykańskiemu rządowi. Gdyż FED w rękach prywatnych (kilka rodów bankierskich) podejmuje niekorzystne dla Amerykanów i dla całej ludzkości decyzje. Niektóre decyzje FED na przestrzeni historii miały wręcz niszczącą siłę.

Oczywiście, nie obwiniam TYLKO FED’u za to, że mamy obecnie wielki globalny kryzys, który dotyczy nie tylko ekonomii, ale każdej możliwej dziedziny życia. Wiemy przecież, że to nie chodzi tylko o FED, bo chory jest cały system, zwany neoliberalnym kapitalizmem. System ten w założeniu ma wbudowany algorytm kryzysów, resetów, z prostej przyczyny. Gdyż nie da się w nieskończoność generować zadłużenia, inflacji i wzrostu gospodarczego.

Globalny krach ekonomiczny?

Reset który zbliża się wielkimi krokami teraz, będzie resetem dużo większym niż ten z 1929 i 2008 roku. Globalny krach dotyczy bowiem wszystkiego, co stworzyli ludzie, jak i natura. Najbardziej dramatyczna jest trwająca od wielu lat powolna zagłada biosfery, bo nie mamy planety „B„, którą moglibyśmy podbić, demokratyzować, nawracać na jedynie słuszne religie i ideologie, kapitalizować, na której wilki mogłyby gnębić owieczki, jak to dzieje się od zawsze.

FED nie zrobił nic, by po 2008 roku ustabilizować sytuację w USA i tym samym na świecie. Ba, dalej kontynuowano proceder rozmyślnego, totalnego już dewastowania światowej ekonomii. Obecnie praktycznie wszystkie mechanizmy kontrolowania sytuacji ekonomicznej, nawet te najbardziej „kreatywne„, wyczerpały się.

Warto też dodać, że to właśnie po tajemniczym zabójstwie Johna Kennedy’ego inżynierowie ludzkich emocji z CIA wymyślili termin „teoria spiskowa„. Jest on używany dziś na całym świecie w celu ośmieszania niewygodnych dla elit faktów i de facto do cenzurowania debaty publicznej. Został on wymyślony wtedy po to, by ośmieszyć wszelkie fale spekulacji i próby dociekania prawdy o tej tajemniczej śmierci.

Zapraszam do obejrzenia poniższego video:

Autor: Jarek Kefir

 

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Reklamy

11 odpowiedzi »

  1. http://www.eioba.pl/a/1rv5/prawdziwa-przyczyna-zabojstwa-kennediego

    „Po wojnie regularnego zamachu stanu dokonał następca Roosevelta, Harry Truman w 1951 roku. Media łączą Trumana głównie z bombą atomową i z Hiroszimą ale jego rozkaz wykonawczy 10289 (E.O. 10289) ma do dziś siłę rażenia wielokrotnie większą. Precyzuje on że sekretarz skarbu jest odpowiedzialny za wykonywanie szeregu newralgicznych funkcji prezydenckich bez aprobaty, zatwierdzenia, ratyfikacji, czy innej akcji ze strony prezydenta. Następnie rozkaz wymienia i opisuje wszystkie te funkcje. Sekretarz skarbu może wykonywać te zadania bez kłopotania nimi prezydenta. Zadania dotyczą polityki gospodarczej i monetarnej a dekret oznacza oddanie pełni władzy nad gospodarką i systemem monetarnym w ręce finansowej elity. Mogła ona odtąd rządzić bez powiadamiania o swych krokach prezydenta, nie mówiąc już o takim „drobiazgu” jak kongres, a prezydent stał się figurantem. Ciekawe czy jakiś podręcznik historii o tym pisze, przedstawiając obiektywnie jak rzeczy stoją…

    I tu dochodzimy do rzeczy niewątpliwie najważniejszej i najbardziej brzemiennej w skutki. Rzeczy o której również cicho a wagę implikacji której trudno przecenić. Czwartego czerwca minęła właśnie 45 rocznica wydania rozkazu wykonawczego 11110 (E.O. 11110) przez prezydenta Kennedy’ego.

    Rozkazy wykonawcze charakteryzują się tym że na bazie konstytucji USA muszą zostać wykonane. Słowem, ruki po szwam i nie dyskutować. W tym miejscu historia robi się interesująca, nawet bardzo interesująca. Okazuje się mianowicie że numer 11110 był jedynym rozkazem wykonawczym który został całkowicie zignorowany. Dosłownie zniknął, przepadł, rozpłynął się, słuch po nim zaginął. Co oczywiście prowadzi do intrygującego pytania co w nim takiego było że grupa trzymająca władzę tak się tego obawiała?

    Otóż następcy Trumana, zarówno prezydent Eisenhower jak i Kennedy, rozumieli powagę sytuacji i istotę faktycznego zamachu stanu dokonanego za kadencji poprzednika. Ike nie odważył się jednak wystąpić otwarcie przeciwko trzymającej władzę elicie. Być może dlatego przeżył. Dopiero w swoich uwagach na zakończenie prezydentury zdobył się na szczerość, przestrzegając przed dyktaturą gospodarczo- wojskowego lobby. Natomiast prezydent Kennedy też się orientował czym grozi taka sytuacja i zdecydował się na konfrontację. Chcąc ratować resztki wpływu prezydenta na gospodarkę i przeciwdziałać wykupywanej własności Stanów Zjednoczonych wydał właśnie ów feralny rozkaz wykonawczy 11110.

    Z zewnątrz miało to wyglądać jako poprawka do rozkazu wykonawczego 10289 Trumana. W istocie jednak rozkaz wywracał całą elitę finansową USA. Kennedy rozkazał aby departament skarbu (tj rząd federalny) wypuścił certyfikaty na posiadane srebro. Skarb USA miał wówczas olbrzymie rezerwy srebra i srebro było w powszechnym obiegu monetarnym. Na każdą posiadaną uncję srebra musiałby być wystawiony papier. Tylko takiego papieru można by było używać jako pieniądza. Innymi słowy, wyprodukowano by tylko taką ilość dolarów jaka miała pokrycie w srebrze. Kontrola tej produkcji miała znajdować się w rękach rządu. Kennedy zdecydował się na srebro zamiast złota ponieważ rynek srebra jest dużo trudniej kontrolować, a tym samym trudniej go manipulować grupom nacisku. Postanowił wypuścić w obieg 4,3 miliarda dolarów, powstałych w oparciu o realną wartość posiadanego przez USA srebra. Była to pierwsza od pół wieku emisja pieniędzy przez skarb państwa, z pominięciem FEDu.

    Z pieniędzy tych nominały $2 i $5 dolarów zdążono nawet wydrukować i puścić w obieg, natomiast nominały $10 i $20 zostały jedynie wydrukowane. Czasu aby i je puścić w obieg zabrakło. Banknoty rządowe miały nagłówek “United States Notes”, w odróżnieniu od “Federal Reserve Notes”. Do dzisiaj są w Ameryce osoby które posiadają takie pieniądze (Fig.1).

    Łatwo jest zrozumieć czym groził sprawującej faktyczną władzę w USA elicie dekret Kennedy’ego. Odbierał on Rezerwie Federalnej rzecz najważniejszą w całym przekręcie – prawo do pożyczania na procent rządowi Stanów Zjednoczonych wygenerowanego z czystego powietrza “pieniądza”. Ruch ten natychmiast eliminowałby z biznesu wiele organizacji finansowych, oczyściłby giełdę ze spekulantów i efektywnie wymusił zawieszenie działalności FEDu.

    Odebrane Rezerwie Federalnej (FEDowi) prerogatywy generowania pieniądza powróciłyby do rządu federalnego, dokładnie tak jak wymaga tego konstytucja Stanów Zjednoczonych. Rozkaz wykonawczy 11110, autoryzując generowanie pieniądza przez departament skarbu a nie przez prywatny bank jakim jest FED, zawierał dosłowną stypulację “ to issue silver certificates against any silver bullion, silver, or standard silver dollars” [do wypuszczania certyfikatów srebra opartych na srebrnym bullionie, srebrze lub standardowych srebrnych dolarach]. Oznacza to że na każdą uncję srebra w sejfach departamentu skarbu rząd mógł wprowadzić pieniądz oparty na przechowywanym tam metalu.

    Krótko mówiąc – rozkaz wykonawczy Kennedy’ego oznaczał w praktyce koniec FEDu, koniec przekrętu z papierowym pieniądzem bez pokrycia i koniec związanej z tym bonanzy dla ukrywającej się za tym elity. Do dzisiaj skrzętnie ukrywa się też fakt że tego samego dnia kiedy prezydent Kennedy podpisał rozkaz wykonawczy 11110, podpisał on również rozporządzenie zmieniające oparcie (backing) dla banknotów jedno i dwudolarowych ze srebra na złoto.

    Jeszcze 12 listopada 1963 roku, przemawiając do studentów Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku Kennedy mówił: “Stanowisko prezydenta zostało użyte do zorganizowania spisku, który zniszczy wolność. Zanim opuszczę Biały Dom, muszę o tym poinformować amerykańskich obywateli”. Poinformować nie zdążył. W dziesięć dni później został zamordowany w Dallas w stanie Teksas. Wcześniej zamordowany został kongresman McFadden usiłujący ujawnić zasady działalności FEDu. Był on o krok od przegłosowania odpowiedniej ustawy w tej sprawie. Z grupą trzymającą władzę nie ma żartów.

    Materiały dotyczące zabójstwa utajniono na dziesiątki lat. Sprawców nie odnaleziono, mocodawców nie ukarano. Banknoty rządu federalnego po zabójstwie prezydenta Kennedy’ego natychmiast wycofano z użycia. Rozporządzenie wykonawcze 11110 zignorowano, wszelką dyskusję o nim wyciszono. Utrzymując przez lata sztucznie niską cenę srebra jego rezerwy w departamencie skarbu wyprzedano co do ostatniej uncji, najwyraźniej aby nikt znowu nie wpadł na pomysł opierania na nim waluty i ominięcia w ten sposób FEDu.

    Próba uzdrowienia systemu finansowego i wydarcia go z rąk międzynarodowej finansjery się nie powiodła. Elita okazała się silniejsza, jej przekręt z prywatnym bankiem emitujacym pieniądz z powietrza i pożyczającym go rządowi federalnemu na procent trwa. Trwa też demokracja i ma się całkiem dobrze.”

    Lubię to

    • Trzyliterowe agencje też go nie kochały… „Zamach” na FED był jednym gwoździem do trumny, a wola ukrócenia samowoli FBI drugim. Dogadywanie się z Chruszczowem i dążenie do pewnej normalizacji stosunków z Castro też mu nie pomagało. Potem był drugi strzelec na trawiastym pagórku, a Oswald był niewinny. JFK mimo swego niewątpliwego uroku miał zadziwiającą łatwość przysparzania sobie wrogów…

      Lubię to

  2. http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka/item/79821-na-klopoty-walesa

    „„Panie Lechu, pan się nie boi. Dziś gorszy sort za panem stoi” – jak wieść niesie postkomuna ,tajni współpracownicy sprzed lat i „tłuste koty” na państwowym wikcie odliczyli się co do jednego. Wyborcza już dostała orgazmu doliczając się kilkunastu tysięcy głów. Falujący od czerwonych moherowych beretów tłum resortowych emerytów skanduje solidarnościowe hasło ”My naród!” Cuż za paradoks…. Tematem przewodnim marszu jest obrona Lecha Wałęsy, którego agenturalne dokumenty znaleziono niedawno w domu Czesława Kiszczaka. Organizatorzy na początku zapowiedzieli ze sceny prowadzenie „ściepy” na rzecz KOD, który jak widać ma lekką rękę do wydawania pieniędzy bankiera Sorosa. Działalność Sorosa nie ogranicza się tylko do Ameryki, on wpływa na wyniki wyborów we wszystkich krajach, sponsoruje rewolucje w wschodniej Europe i na Bliskim Wschodzie – złowieszczy ślad George Soros jest wszędzie. Wierchuszka marszu rozszerza się politycznie wzdłuż i w szerz. Jest i Grzegorz Schetyna z ziomkiem z tej samej piaskownicy Ryśkiem Petru, wodzirejem jest od poczatku „alimenciarz” Mateusz Kijowski, a lewą flankę reprezentuje postkomunistyczna „młodzież” w osobie Barbary Nowackiej. Europoseł Platformy Obywatelskiej Jarosław Wałęsa uważa że za każdym razem, jak PiS dochodzi do władzy, to pojawiają się nowe kwity na jego ojca. Czy Lech Wałęsa jest bohaterem bez skazy? Czy może jak twierdzi jego syn jest bohaterem skomplikowanym? Zabawne jest to po co Prawo i Sprawiedliwość wyciąga kwity na kogoś kto jak nikt roztrwonił społeczne poparcie do swojej kandydatury i swojej osoby (w 2000 ponownie przegrał wybory prezydenckie, otrzymując śladowe poparcie (1,01% głosów, dało to 7 miejsce spośród 12 kandydatów), po którym ogłosił ostateczne odejście na polityczną emeryturę).

    Sprawa Lecha Wałęsy i jego pokretne tłumaczenie co robił, a czego nie robił podczas swojego życiorysu dziś nie ma większego znaczenia skoro i sam Jarosław i Lech Kaczyńscy na początku zabawy w prawdziwą politykę walcząc o apanaże i polityczny sukces tak mówili o swoim idolu: „w 1990 r. z Wałęsą można było zrobić dwie rzeczy. Zrobić go prezydentem albo zastrzelić”. Wałęsa nie wskazał Lecha na premiera i Kaczyńscy postawili na inne senariusze.

    Jakieś dwa-trzy lata później przypomnieli sobie, że już od 79′ wiedzieli o agenturalnej przeszłości Wałęsy. Dziwnym zbiegiem okoliczności olśnienie to zbiegło się z wyautowaniem Porozumienia Centrum z bieżącej polityki. Dziś Jarosław Kaczyński przejął wraz z Prawem i Sprawiedliwością kraj zadłużony bilionami długów nie do spłacenia, kraj który od kilku lat nie posiada czytelnej polityki zagranicznej z uporem stawiając na mającą faszystowsko-imperialistyczne zapędy Ukrainę, Rosję jako najważniejszego partnera gospodarczego za namową Unii Europejskiej spychając w niebyt. Minęło 100 dni rządów Prawa i Sprawiedliwości zakończonych sukcesem programu 500+, który ma sprawić poprawę polskiej demografii oraz wspomóc rodziny wielodzietne. Były też czytelne wpadki. Protestują już ekolodzy przeciw planowanej wycince części drzew w Puszczy Białowieskiej (leśnicy uzasadniają, że jest to konieczne z racji rozprzestrzeniającej się plagi korników).

    To co pod rządami Prawa i Sprawiedliwości dzieje się w Białowieży, przyprawia ekologów o palpitacje serca! Ostatnia decyzja wydana przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska oburza nie tylko miłośników zwierząt. Zadecydował on o odstrzale 35 żubrów po tym jak jeden z nich poturbował staruszka, a nie zapominajmy że w Polsce żubr jest prawnie chroniony już od XVI wieku.

    Kolejna sprawa tyczy się również zwierząt. Prezesi stadnin koni w Janowie Podlaskim i Michałowie odchodzą. Taką decyzję podjęła w piątek Agencja Nieruchomości Rolnych. Ekspertów z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem i światowymi sukcesami w hodowli koni arabskich mają zastąpić nominaci z nadania Prawa i Sprawiedliwości. Choć dziś otwarcie się o tym nie mówi, Prawo i Srawiedliwość nie mając żadnego pomysłu na ratowanie górnictwa, część nierentownych kopalń będzie musiała zamknąć.

    Rząd musi się z tego powodu przygotować na falę górniczych protestów. Chyba, że władza dogada się ze związkowcami. Ale wtedy podpadnie Unii, a w konsekwencji może to przynieść Polsce jeszcze większe straty. Jak widać już od kilku miesięcy zachęceni taktyką PiS u polscy liberałowie oraz „resortowe dzieci” po matce komunie razem robią medialno polityczne show nastawione na przedterminowe wybory. Prawo i Sprawiedliwość na uliczne protesty poza konserwatywną propagandą nie ma żadnej recepty. By kłopoty zamieść pod dywan stosuje się zawsze te samą metodę medialną – temat rzeka na przeczekanie. Wałęsa i jego agenturalna historia idealnie się do tego nadaje. Jednak ci którzy dziś go tak zapalczywie opluwają zapomnieli z kim przez lata szli pod rękę budując Polskę rozrośniętej biurokracji i partujnej bandyterki wszystkich opcji i ile razy przy czymś mocniejszym przyklepywali Bruderschaft. Odwieczne prawo natury podpowiada że by opanować zainfekowaną ranę – wrzód trzeba usunąć, a nie jak to widzimy dziś przypudrować. Politycy (również ci z PiS-u) i tak mają klawe życie – najwyżej znów po raz enty zostaną konstruktywną opozycją…:) „

    Lubię to

    • Obecna afera Kiszczakowa zawiera w sobie dwa kłamstwa – dogmaty, które massmedia usiłują zaszczepić w umysłach Polaków:

      – Wałęsa jako prezydent był politykiem prawym i pożytecznym Polsce, a jego dokonania są heroizmami „ojca narodu” i nie mogą być kwestionowane.

      – To „dobro”, którym jest obecna „rzeczpospolita”, zawdzięczamy właśnie Wałęsie, a sytuacja polityczno-cywilizacyjna obecnej Polski – wywalczona heroicznie przez Wałęsę – jest czymś pożądanym i właściwym. I tego też nie wolno nikomu kwestionować.

      Jedno kłamstwo jest fundamentem drugiego, całość zaś jest świętym dogmatem tego dosłownego szataństwa rozsiadłego we wszystkich władzach RP, IPN ´nie i mediach.

      Tego dogmatu ruszyć nikomu nie wolno, a to niemal pod karą śmierci. To dosłownie w przypadku Wałęsy!

      Jeżeli „Prezydent-Wałęsa” nie potrafi się skutecznie oderwać od „Bolka – Wałęsy”, to będzie zabity. Bo „Prezydent Wałęsa” jest nietykalny dla nikogo – nawet dla samego Wałęsy! A nie chodzi o „Prezydenta” ale o zbrodnicze skutki jego „prezydentury”. Zbrodnicze skutki, które mają być nie tylko przemilczane, ale traktowane jako cnoty, skarby ludzkości, prezydentura Wałęsy to czarodziejski klucz do lepszej Polski – to dogmat.

      To na Wałęsie jako pierwszym będzie wykonany wyrok śmierci z powodu niebezpieczeństwa złamania tego dogmatu dwóch kłamstw. Obecna cukrzyca Wałęsy będzie formalnym powodem powikłań, które doprowadzą Wałęsę do zgonu. Tą śmiercią zamknie się wszelki krytyczne dociekania o stanie Polski i jej skutkach, wynikających z tamtego i tego okresu. Cisza nad trumną Wałęsy będzie rozpostarta na obowiązkową ciszę na całość kłamstw. Bo w obecnym społeczeństwie obowiązuje prawo niemówienia źle o zmarłych, tzn. osoby publiczne są mylone z prywatnymi. Rodzina Wałęsy zachowa synekury, ubecy swoje renty, żydzi do spółki z Niemcami będą rozkradać resztki majątku i pracować przy instalacjach swoich kolonii w Polsce, a dogmat dwóch kłamstw będzie błyszczał blaskiem świetności i nikt nie odważy się go pokalać.

      +

      Widzimy wyraźnie, jak w związku z publikacjami Kiszczakowej, występuje niebezpieczne zjawisko manipulacji społecznej: przy okazji mów i zarzutów przeciw Wałęsie Bolkowi pojawia sie nowy wysyp apologetów Wałęsy demokraty, lidera, którzy bezkrwawo obalił totalitaryzm i dał nam wolność.

      Brednie takie wygadują nie tylko miernoty najbliższego kręgu Wałęsy okresu Solidarności: Wujec, Bujak, Frasyniuk, a co naturalne, bo broniąc Wałęsy bronią się przed zawartością własnych teczek.

      Ale nie chodzi tu o tych żałosnych bohaterów-UB`owców, KOR ´owców i inne szumowiny, ale dotyczy klasy „badaczy” naszych dziejów: różnych profesorów, gdzie oprócz odchodzących do lamusa profesorów paczkowskich, pojawia się już nowa generacja intelektualistów, Dudek, Żaryn, Cenckiewicz (ten ostatni to kłamca smoleński – list Walentynowicz) – młodzi – a to, co najgorsze.

      Ci młodzi badacze są najgroźniejsi i to nie tylko ze względu na wiek, ale i na system, bo to nowa generacja już nie oszustów politycznych, wychowanych w okresie późnego Gierka, ale nowa klasa systemowego zła, która ma zabezpieczyć przyszłość ideologiczną obecnego układu zniewolenia Polski. Ta nowa antypolska „nomenklatura 2016”, która ma utrwalić już nie prymitywne kłamstwa wymuszone przez SB, ale ma dokonać czegoś bardziej skomplikowanego, perspektywicznego – ostatecznie niszczącego nas jako naród. Mają oni stworzyć grunt ideologiczno-historyczny dający zaplecze „faktów historycznych” pod budowę nowego społeczeństwa.

      Ta młoda generacja historyków – ideologów opłacanych synekurami IPN, zwolenników PIS, konserwatystów etc., ma za zadanie dokonane takich zakłamań historycznych, dzięki którym Polacy będą bardziej podatni na subwersję z Polaków czy nawet Lechitów na nową jakość społeczeństw nowego bytu-czasu.

      Zauważmy prosty mechanizm medialno-ideologiczny– nadmieniony na wstępie: przejścia od Wałęsy – Bolka do Wałęsy – zbawcy.

      Wszyscy badacze historii i krytycy polityczni różnej maści, rugający Wałęsę za Bolka, odżegnują się od jakiejkolwiek krytyki Wałęsy jako prezydenta.

      Ich pochwała Wałęsy – Prezydenta wydaje się być niezbywalnym kanonem narzuconym przez masonerię w Warszawie i ze wszystkich ust padają słowa: noblista, prezydent, ten, który obalił mur berliński, wyprowadził wojska rosyjskie z Polski, twórca wielkiego zwycięstwa, bez którego nie mielibyśmy tego, co mamy, etc., etc.

      Widać wyraźnie, jak ci piewcy Wałęsy drugiego lepszego etapu są prowadzeni na smyczy przez nowych-starych panów nowego porządku w Polsce i jak przystało na zdyscyplinowanych pachołków gorliwe wypluwają z siebie te słowa zaklęć-prawd.

      Aż trudno oprzeć się myśli, że ten nowy Wałęsa nietykalny jest zbudowany na konstrukcji myślowej użytej do budowy kościoła posoborowego. Gdzie Sobór oddzielił grubą kreską „zły” kościół poprzedni od „dobrego” posoborowego, którego nie wolno krytykować, a nawet krytycznie myśleć o nim. I z Wałęsą jest podobnie: stary Wałęsa jest oddzielony grubą kreską do nowego Wałęsy, który już jest nietykalny, tak podobnie jak wszytko to, co jest stworzone z nowym porządkiem z nowym kościołem posoborowym.

      A przecież jest zupełnie odwrotnie; to ten stary Wałęsa był szkodliwy, ale dość ludzki i można go jakoś zrozumieć, ale już ten drugi Wałęsa prezydent to osoba – symbol wszelkiego zła, które spadło na nasz Naród i on Wałęsa ma być przeklęty na wieki, bo zło, które przez niego przeszło na Polskę, nie będzie nigdy wybaczone. Bo nikt nie ma władzy wybaczania w cudzym imieniu, w imieniu pokrzywdzonych. A krzywdy sąstraszne:

      Naród stojący na skraju przepaści wymarcia, zniszczone państwo oddane w jasyr żydom i Prusakom, sprzedane całe miasta i ludzie, 10% społeczeństwa wypchnięte z własnego kraju na tułaczkę, pozostali w Polsce wystawieni jako mięso armatnie NATO pod topór rakiet Putina, oczywista perspektywa rozbiorów w najgorszej wersji – instalacja w obecnej państwowości judeopolonii z nowym osadnictwem żydów z Izraela w Polsce.

      Tak klakierzy, jak i sam Wałęsa, podkreślają niezbywalne walory bojownika Wałęsy, którzy zmienił bieg historii. A przecież to brednie.

      Bo historia, wydarzenia są jak rzeka, której jednostka nie jest w stanie odwrócić, co najwyżej może być ona porwana przez silny nurt i popłynąć z jej biegiem. I tak przecież było z Wałęsą, który był małym, podłym człowiekiem o znikomym wykształceniu i niskim statusie społecznym, prostackiej pazerności i jako taki żadnej rzeki historii nie był w stanie ani zatrzymać, ani zmienić jej biegu.

      Nie o Wałęsie jednak chcemy tu napisać, ani nawet o tych niebezpiecznych, ale podobnych Wałęsie nikczemnych klakierach – profesorach, ale chcielibyśmy nakreślić te „solidarnościowe” wydarzenia, które tak dramatycznie rozegrały się na naszych oczach i zniszczyły naszą Ojczyznę, a jej Naród wypędziły na obczyznę.

      Powstanie i upadek Solidarności.

      Powstanie i upadek Solidarności trzeba koniecznie ukazać w szerszej perspektywie nurtu historycznego, a to z dwóch powodów:

      – Nie można zrozumieć wydarzeń „solidarnościowych” bez szerszego tła, a ramy tego tła powinny rozpościerać się od okresu Rewolucji Październikowej po dzień dzisiejszy, bo w wydarzeniu upadku Polski jest obecne śmiertelne już zagrożenie związane z bolszewizmem i jego skutkami po dzień dzisiejszy.

      – Historia współczesna jest bardzo zakłamana i młodzi ludzie, niebędący świadkami tamtych wydarzeń, nie znając faktów, nie mogą zrozumieć też i prawdy, a jako tacy są łatwo manipulowani przez antypolskie media, jak prawie każde słowo, które rozchodzi się po Polsce.

      +

      Rewolucja bolszewicka w Rosji w 1917 roku była wielkim projektem rabunkowym żydów skierowanym głównie na Rosję, jako siedliska religio – cywilizacyjnego oporu wobec żydostwa. Kościół Katolicki już tysiąc lat po Chrystusie zaczął popadać w żydowskie zniewolenie, którego kulminacja jest zapowiadana przez okropności władzy Bergoglio. Kościół schizmatycki ortodoksyjny zaś zachował dla siebie nauki pierwszych wieków chrześcijaństwa i w jego społeczeństwach brzmiały odwieczne słowa św. Chryzostoma czy św. Atanazego – a katolikom zakazane. A są to słowa żydom tak straszne, że gdyby je powtórzyć w obecnej „synagodze soborowej”, to trzeba liczyć się i z karami kościelnymi, i z najazdem policji, a i z żydowskim napadem na ulicy lub bombą pod samochodem.

      Na taką to Rosję i na takiego to Cara, na Naszego Króla – tak, żydzi zamordowali Króla Naszego Królestwa!https://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3lestwo_Polskie_(kongresowe) – żydzi całego świata zachodniego napadli, Cara zamordowali, a Rosję rzucili na kolana.

      Ten projekt – bo to tak nazywali postronni handlarze amerykańscy kupujący na giełdzie w USA zrabowane dobra Rosji – toczył się dobrze przez pierwszy okres bolszewizmu. Nawet wielki głód nie był wstanie odebrać bolszewikom władzy nad Rosją, bo „Zachód” wolał handlować – kupować zrabowane dobra – aniżeli moralizować.

      Ta obecna klęska komunizmu nie jest żadną klęską czy upadkiem „imperium zła”, które padło pod ciosami Wałęsy, ale była kontrolowaną likwidacją na własne życzenie komunizmu, według własnych planów, ale rękami takich Wałęsów – to w Polsce, a w Rosji np. rękami Sołżenicynów, który to Sołżenicyn też był agentem, ale jednakże o wyższym poziomie i intelektualnym, i moralnym, ale agentem KGB był – co bezdyskusyjne.

      Upadek komunizmu odbył się na życzenie żydowskie, a to z prostego powodu: po okresie początkowej prosperity żydobolszewizmu w Rosji, władza żydów zaczęła ulegać systematycznemu osłabieniu pod wpływem rosyjskiego żywiołu narodowego. Proces ten jest uosabiany z Józefem Stalinem, który był nikim innym, jak bolszewickim Wałęsą, a który w przeciwieństwie do Lecha Wałęsy potrafił swoją ojczyznę nie zniszczyć, ale unieść z upadku i żydowskiego zagrożenia, czyli uczynił dokładnie coś przeciwnego do tego, co dokonał Wałęsa, który użyczył swojej osoby – nazwiska symbolu – aby Polskę zniszczyć i oddać w ręce żydów.

      Stalin, jako gojska miernota wśród żydowskich bandytów w żydowskobolszwieckiej wierchuszce (prawie 100 % żydów), został nominowany na następcę Lenina, a to jako zupełne zero moralne nie stanowiące zagrożenia dla władzy żydowskiej. Żydzi walcząc między sobą o władzę, a i stosując się do zaleceń talmudu, postanowili – kompromisem – oddać władzę bandycie Stalinowi, który jako sutener burdeli kaukaskich, a i fizyczny inwalida, nie mógł stanowić dla nich żadnego zagrożenia.

      Pomylili się srodze! Historycy są zgodni: to Stalin umniejszył władzę żydowską w Rosji i zbudował potęgę tego kraju jako największą w historii i gdyby nie skrytobójcza śmierć, oczyściłby Rosję z żydów, bo tak planował. To mu się nie udało, ale straty, jakie żydzi ponieśli skutkiem jego władzy tak umocniły władzę Rosjan w ZSRR, że sprytniejszym było doprowadzić do upadku imperium sowieckiego jako całości, aniżeli patrzeć na to, jak całe żydostwo traci w Rosji sowieckiej swe wpływy i spełnienie marzeń o rewolucji bolszewickiej w świecie, a właściwe światowego terroru żydowskiego, wspartego na bolszewickich bagnetach– pali się na panewce.

      Jak pomyślano, tak zrobiono, po śmierci Stalina – faktycznie po śmierci Berii, którego zastrzelił marszałek Żukow – hasłem do likwidacji imperium stało się tzw. przemówienie Chruszczowa w KC KPZPR, gdzie Chruszczow miał wyliczyć zbrodnie „Stalina” i podjąć kroki przeciw powtórzeniu się tego okresu „błędów i wypaczeń”. Były to wczesne lata pięćdziesiąte i to wtedy właśnie rozpoczęto proces demontażu komunizmu i rozbiórki „muru berlińskiego”, połączenia Niemiec czy prywatyzacji naszych stoczni, hut czy szpitali albo PGR `ów, a może nawet i stworzono Owsiaka, bo Lenin wiedział, jak zła muzyka łatwo może zniszczyć społeczeństwo.

      To żydzi, a nie Wałęsa dokonali tych „heroizmów”:

      – wyzwolenia i demokratyzacji życia, i wolności słowa, i nie w latach 80-tych, ale trzydzieści lat wcześniej, i nie w Polsce, w stoczni w Gdańsku, ale w ZSRR i na Kremlu, ale tu to już do spółki żydami w USA i W. Brytanii.

      Komunizm w ZSRR i krajach satelickich miał swoją inercję i nie można go było ogłosić jako do likwidacji , ot tak sobie, ale trzeba było wykreować ruchy polityczne, które ten komunizm obalą za pomocą mas ludowych: i robotniczych, i innych. Oczywiście komunizm musiał się „bronić”, aby nie wzbudzać żadnych podejrzeń ze strony tzw. betonu i stąd te represje wobec wszelkich myśliciel i dziwadeł politycznych niszczonych i mordowanych, a dzięki temu to było nie tylko uwiarygodnione, ale i unicestwiano ewentualne elementy niebezpieczne, jako tako podobne to tego nieszczęsnego Stalina. Wojna chamów i żydów w PZPR, to właśnie nic innego, jak realizacja planu likwidacji komunizmu, który mógł powstać już w latach 30-tych. Figurą personalną , która w Polsce dała sygnał do likwidacji komunizmu, był żydowski święty, marksista Leszek Kołakowski (Kołakowski żydem nie był).

      +

      To na tym tle procesu samolikwidacji komunizmu trzeba widzieć powstanie „Solidarności”, a nie w „zwycięstwach” Wałęsy. A i wydarzania „Solidarności” nie pojawiły się przypadkowo: zostały sprowokowane przez SB. Był to ciąg wydarzeń-rozruchów robotniczych: 1956, 1968 (prowokacja marcowa żydów na UW), 1970 – wydarzenia na wybrzeżu, 1976 – Radom oraz 1978 – wybór Wojtyły na papieża.

      Podkład pod obecny upadek dało dojście do władzy Gierka, który obalił w 1970 Gomułkę, a to pod pretekstem wydarzeń w Trójmieście, które to wydarzenie z wielką ilością ofiar w Trójmieście i w Szczecinie było narzędziem do obalenia Gomułki.

      Gomułka rządził bardzo długo w Polsce i był niewątpliwie najuczciwszym polskim powojennym politykiem i to do dnia dzisiejszego. Przedwojenny komunista z wykształceniem 7 klas szkoły podstawionej, ożeniony później z żydówką (jako swoistą legitymacją partyjną), doszedł do władzy w 1956 roku, a wcześniej możliwe, że otarł się o śmierć ze strony żydowskich towarzyszy, którzy chcieli go oskarżyć i rozstrzelać. Brutalna likwidacja Berii i łapanki marszałka Żukowa wymierzone w żydów w Moskwie wywołały przerażenie wśród tych nadwiślańskich ludożerców, którzy szybko zaczęli się liberalizować albo uciekać do Izraela. Gomułka uratował nie tylko głowę, ale i stał się nadzieją Polaków na poprawę bytu i ratunek Polski. To on uratował Polskę przed kolektywizacją wsi i obecna sytuacja w rolnictwie – nawet wobec szkodliwości Brukseli – jest skutkiem politycznym tamtych decyzji Gomułki. Choć nadzieje na poprawę bytu politycznego Polaków okazały się płonne już po dwóch latach panowania Gomułki, to i tak PRL Gomułki – „tow. Wiesława” był przykładem dobrobytu, stabilności i praworządności.

      Gomułka był człowiek twardym i jego osobista skromność była ością w gardle żydów, którym on wszystko ukrócił, choć było błędem to, że nie potrafił wyrzucić ich z Polski. Sam mieszkał w prostych dwóch pokojach z kuchnią i jadał salceson, a nie szynkę. Przy takim towarzyszu, patrzącym wszystkim na ręce, trudno było żyć.

      O ile obowiązywała tzw. „wiodąca rola partii” i niepartyjni byli jaskrawo dyskryminowani, to jednak pospolita niesprawiedliwość społeczna w Polsce za jego czasów nie miała miejsca. Każdy bezpartyjny, a nawet zwykły wikary mógł pójść na skargę, nie do sądu, ale jakiegoś tam sekretarza czy komitetu i poskarżyć się na oczywiste krzywdy. Biada była sędziemu, prokuratorowi czy towarzyszowi partyjnemu, któremu ktoś wytknął palcem przestępstwo nieuczciwości społecznej lub osobistej.

      Za Gomułki nikt nie spał na śmietniku, w szkołach był porządek, po ulicach ludzie chodzili bez strachu. Wszyscy mieli małe pensje, ale dzieci miały śniadania w szkołach z gorącym mlekiem i bułkami z kiełbasą. Komunikacja była b. tania, a na urlopy wyjeżdżali praktycznie wszyscy. Była to Polska siermiężna, szarobura z obrazami towarzysza pierwszego sekretarza na każdym kroku – ale nawet taka nie była tak wulgarna i męcząca ja ta obecna, narzucająca nam coś znacznie gorszego niż tamto spojrzenie towarzysza Wiesława.

      Gomułka musiał być obalony, bo stał na przeszkodzie żydowskiej hydry, która po śmiertelnym przerażeniu z lat pięćdziesiątych zaczęła się buntować na nowo. Marzec 1968 był żydowskim wyprzedzającym samouderzeniem żydów w swe własne środowiska żydowskie, ale tylko po to, aby odwrócić uwagę od żydów w aparacie władzy, którzy faktycznie nie zostali ruszeni. Żydzi, którzy wyjechali, zostali uplasowani na Zachodzie – w Polonii – jako Polacy i dokonali totalnej destrukcji w ośrodkach kultury emigracyjnej i na polonijnym przywództwie, które już wtedy było wysoce podstarzałe i nie wygenerowało nowych pokoleń, a żydzi zajęli ich miejsca. W Polsce ci dyskryminowani „wewnętrzni uciekinierzy” znaleźli swe schronienia w instytucja kościelnych czy katolickich, które za komuny były bardzo bogate i możne, i było gdzie się kryć, a dostało się konfitury na bułkę z masłem. Michnik, który ukończył sobie studia na KUL w Lublinie, był takim przykładem.

      Na upadek Gomułki w 1970 roku miał wpływ nacisk żydów z zachodu, a nie strajki w stoczniach. Żydzi w Polsce nie mogli się pogodzić z tym, że Gomułka ukrócił im budowanie w Polsce judeopolonii czy apartheidu. To Gomułka wprowadził tzw. punkty za pochodzenie społeczne dla kandydatów na studia. Chodziło o to, że Polacy byli dyskryminowani w dostępie do szkół wyższych, które to miejsca studenckie były zdominowane przez chmary młodzieży żydowskiej, osadzonej głównie w dużych miastach i chodzącej do faktycznie elitarnych szkół średnich i podstawowych. Punkty za pochodzenie były taką próbą oddania Polakom Polski, a naturalnie ze szkodą dla planów żydowskich – było to nie do wybaczenia. Gomułka nakazał weryfikację podręczników, a nawet encyklopedii i wtedy wyszło na jaw, że żydzi są wyeksponowani jako ofiary drugiej wojny światowej, a Polacy przemilczani, a wtedy kłamstwa te zostały usunięte.

      Za Gomułki podlegały ochronie prawnej polskość, Polacy, godła narodowe. Marsze pederastów czy mniejszości narodowych nie były możliwe. Procesje Bożego Ciała odbywały w pokoju i spokoju, było faktycznie niezapomnianie święto pochodów ulicznych, których pięknej atmosfery nikt nie wymaże z pamięci.

      Ekonomia PRL Gomułki była wręcz książkowa, nie było żadnych długów i Polska pracowała nad systemem, który zapewni jej samodzielne przeżycie i rozwój. Kiedy Gomułka zastał obalony przez Gierka, dług Polski wahał się na poziomie 100 – 200 milionów USD, czyli miał charakter poziomu clearingów w wymianie handlowej. Upadek Gomułki był przygotowywany na długo przed grudniem i od lata odbywała się w radio totalna propaganda klęski gospodarczej. Radio i prasa podawały alarmujące wieści o problemach z produkcją i dostawami żywności. Zamach w Gdańsku miał swoich planistów w Warszawie i innej stolicy, a na Wybrzeżu były tylko marionetki i ew. ślepe ofiary tej atmosfery terroru . A to w takim stopniu, że helikoptery wojskowe latały nocą nad domami na peryferiach miasta i strzelały na ślepo z karabinów maszynowych po dachach domów. Tam Lechy Wałęsy były potrzebne jedynie do reprezentacji gniewu ludu, który to głos będzie podjęty przez nowego pierwszego sekretarza – odnowiciela, aby odnawiać socjalizm na życzenie ludu.

      Takim „odnowicielem” był Gierek, który chyba oprócz Jaruzelskiego i Kociołka był jednym z głównych zamachowców przeciw Gomułce. Inspiracja musiała pochodzić z moskiewskich kręgów żydowskich, bo zaraz po dojściu do władzy Gierek poluzował żydom i zaczął pożyczać pieniądze w zachodnich bankach i są podejrzenia, że część tej „twardej waluty” szła do Moskwy.

      Gierek natychmiast zaczął pożyczać na Zachodzie, ale nie były to tylko pożyczki twardej waluty na dowolne cele, ale kredyt pod określone technologie. Było to niekorzystne, a nawet głupie. Oznaczało to, że PRL kupił np. nową fabrykę traktorów URSUS (Ferguson) o wielkości i stopniu komplikacji przekraczającej zdolności logistyczne i technologiczne samego sprzedawcy, tj. Fergusona, bo Ferguson był dużo mniejszą fabryką niż Ursus i dużo mniej kompleksową – bo Ferguson dużą część podzespołów kupował u kooperantów, a sam nie miał know-how w zakresie tego, co sprzedał Polsce. Skutkiem czego Polska – Ursus- miał problem z uruchomieniem tej produkcji. Tak było z Fiat-em, Hutą Katowice czy Berliet-em. Co najgorsze, w ramach tego zakupu know-how Polska kupowała nie tyle know – how, ile gotowy wyrób (np. fabrykę), która wytworzona pracą żywą robotnika na Zachodzie była 10 krotnie droższa, niż gdyby taką samą wybudować w Polsce przez polskich robotników. A to wszystko było w zasadzie zbędne, bo polska miała swoich własnych zdolnych inżynierów i robotników, i mogła sama budować własne samochody, autobusy czy huty, a jedno co było potrzebne, to podkupienie jedynie fragmentów technologii wytwarzania lub podobnych elementów, a nie trzeba było kupować całości. Inwestycje te – tak kupione – były około 10 razy droższe, niż robione własnymi rękami i niekoniecznie lepsze, niż gdyby były polskie własne.

      Gierek był megalomanem – Ślązakiem i traktował Polaków jako leni i idiotów, z czym się nie krył, a do tej szowinistycznej pogardy podłączył główny element: strach partii przed utratą wpływów w kadrze przemysłowej. Komuniści woleli płacić kapitalistom na Zachodzie bajońskie sumy za kwiatek do kożucha, aby tylko nie pozwolić własnej kadrze technicznej na samoorganizację przy produkcji np. siekier czy ołówków, bo taka samoorganizacja była zawsze utratą kontroli ub-owców na ludem pracującym i groziła kontrrewolucją. Zresztą temu celowi służyło niewolnicze stosowanie technologii „podarowanych” nam z ZSRR.

      Te lekkomyślne (albo celowe – dla spowodowania zadłużenia) kredyty i chybione priorytety sprawiły, że robotnik polski w swoim trudzie musiał płacić robotnikowi na Zachodzie za jego pracę, która była 10 krotnie droższa niż jego własna. Na skutki nie trzeba było długo czekać. W 1976 – zaraz po dramatycznych podwyżkach cen żywności, powstały rozruchy w Radomiu. A Radom dał okazję do wylansowani ruchu KOR, o potem zmienionej nazwie KSS KOR.

      Charakter wydarzeń w Radomiu – rozpatrywany w aspekcie obalenia Gomułki i przyjęcia polityki ekonomicznej całkowicie sprzecznej z erą lat 1956-1970, gdzie ten okres był w Polsce trudny, ale dawał bezpieczny rozwój i kraju, i społeczeństwa – wskazywał na to, że pomawianie Gierka o agenturalność wobec lichwy czy marionetkowość ma swe poważne uzasadnienie.

      W tej hipotezie podejrzeń Gierek był sabotażystą Polski, którego najpierw pchnięto do zlikwidowania Gomułki, a potem wpuszczono w pułapkę zadłużenia kraju, gdzie kredyty poszły i na konsumpcję prostą, i na mocno nieefektywne projekty, które szybko sprawiły, że Polska miał kłopoty ze spłatami. Wyglądało to wręcz jako wyłom w linii państw socjalistycznych, które broniły się przed lichawą na zachodzie i nie brały zatrutych kredytów. Dodać należy, że lata 70-te były po słynnym „naftowym szoku” latami inflacyjnymi na zachodzie i zaciągane tam kredyty dawały wraz z rosnącą inflacją stale rosnące odsetki, powodując pułapkę zadłużenia i załamanie oficjalnego kursu wymiany wraz z hiperinflacją złotego, wywołaną celowo pod koniec lat 80-tych, z perspektywą prowadzenia operacji finansowych stowarzyszonych z zaplanowaną na lata 90-te „transformacją ustroju”.

      Podejrzenia te uległy wzmocnieniu kiedy przyjrzymy się okolicznościom powstania KOR oraz tolerancji SB wobec jego członków.

      Jakakolwiek działalność polityczna niezależna była w Polsce zakazana, a to do tego stopnia, że nawet harcerstwo podlegało kontroli służb. A tu KOR, który żywiołowo i brutalnie nawet wystąpił przeciw aparatowi SB, nie spotkał się z jakąkolwiek kontrakcją władz PRL.

      Wystraszonemu społeczeństwu wytłumaczono – szeptaną propagandą – że tow. Gierek tak musi, bo inaczej będzie trudniej wynegocjować korzystniejsze warunki spłat tych chybionych kredytów. Co tylko potęguje podejrzenia odnośnie intencji Gierka o to, że o ile KOR otrzymał immunitet, to reszta społeczeństwa była traktowana równie surowo i podejrzliwie jak dotychczas (a jak surowo i drobiazgowo widać po opublikowanych dzisiaj w IPN teczkach TW Bolka). A można nawet powiedzieć, że było gorzej, bo aparat inwigilacji uległ ogromnej wręcz rozbudowie. Było to więc nic innego, jak selektywne formowanie opozycji przez PZPR – taka konkluzja jest czymś więcej niż hipotezą, bo jest wiele faktów mówiących o skrytobójstwach na szeregowych Polakach, a KOR ´owcom włos z głowy nie spadał. Do tego – co możliwe – terroru wojny psychologicznej przeciw społeczeństwu mogły należeć: wysadzenie Rotundy w powietrze, podpalenie Domu handlowego Smyk czy pożar na moście na Wiśle.

      Można zatem zaryzykować tezę, że formowanie okrągłego stołu w Magdalence 1989 ma swoje korzenie w Radomiu (KSS KOR) w 1976, czyli 15 lat wcześniej. Specyficzny zaś rasowy skład KOR`owcow – żydzi w dużej większości – kompatybilny rasowo z emigracją 1968 daje wyobrażenie o skali żydowskiego planowania w Polsce.

      Daje na asumpt do konkluzji, że był to proces dalekosiężny: marzec 1968, obalenie Gomułki i sabotaż ekonomiczny Gierka, kreacja KOR na jakąś grupę opozycyjno-siłową – był to jeden ciąg planowania sterowny przez jakiś ośrodek władzy, znajdujący się tak w Polsce, jak i za granicą, ale zauważalnie spójny – spójny rasowo i ideowo czy pod względem realizowanych planów.

      W KOR siedzieli tacy prominenci – widoczni obecnie na scenie politycznej – jak np. Macierewicz czy Naimski. A jakieś 80% członków tej organizacji było żydami, zaś gdyby tak pogrzebać głębiej w metrykach, to może faktycznie wszyscy mieli jedno pochodzenie rasowe.

      KOR 1976 był niczym innym, jak kontynuacją tradycji żydowskich organizacji bojowych w Polsce okresu międzywojennego. Byli to osobnicy zahartowani w boju: oni sami, lub pochodzący z takich rodzin i środowisk, a ich ryzyko strat nie było jednak wielkie, bo podlegali rygorystycznej ochronie – ochronie ze strony SB.

      SB pilnowało dokładnie, aby KOR nie miał kłopotów z żadną konkurencją i mógł zachować monopolistyczne stanowisko opozycji. A to do tego stopnia, że wszyscy współpracownicy KOR, którzy mieli niewłaściwe pochodzenie albo nie byli agentami SB, z czasem podlegali likwidacji przez skrytobójstwa.

      Tak było dosłownie i ktokolwiek pracował w opozycji w latach 1970 – 1980, a został namierzony w okolicy KOR, był albo żydem, albo agentem SB, bardzo często funkcyjnym prowokatorem. Ci, którzy byli Polakami i nie donosili do SB, byli skrytobójczo mordowani.

      Okres tamten cechował się np. w środowiskach studenckich – akademiki – nadzwyczajnie dużą frekwencją zgonów w niewyjaśnionych okolicznościach: wypadnięcia z okna, wypadniecie z pociągu, potrącenia przez nieznanych sprawców, śmiertelne pobicia w bramie lub zapicia się na śmierć. Rodziny zabitych mieszkające na prowincji nie były w stanie wyświetlić okoliczności śmierci, a orzeczenia w świadectwa zgonu nie dały podstaw do skutecznego doszukiwania się prawdy. Ta armia cichych bohaterów naszej walki o Polskę: ofiar skrytobójstw SB może być przerażająco wielka.

      Ktoś, kto mówi, że dany TW zrezygnował ze współpracy i został skreślony z listy, lub inny aktywista był ujawnionym opozycjonistą w jakimś ruch studenckim lub robotniczym, ale nie współpracował z SB, jest durniem lub oszustem. Bo faktycznie osób takich prawie nie było, a to poza oczywistymi skrajnymi wyjątkami, które zawsze mogą się znaleźć. O przypadkach takich trzeba mówić wyraźnie w kategoriach curiosum, bo inaczej szerzy się kłamstwa.

      Ci opozycjoniści – kolaboranci SB – nie byli również ludźmi wolnymi w swojej działalności, taką płacili cenę. Podpisanie listy TW dawało różne przywileje, dobra stanowiska, paszport do wyjazdów na wyjątkowo opłacalne roboty – fuchy – na Zachodzie. Student, który wyjechał do Niemiec lub Szwecji na 2 miesiące roboty, wracał z pieniędzmi, za które mógł kupić sobie małego fiata czy jakieś tańsze mieszkanie. Ale ludzie ci już nigdy nie byli wolni i żadnej „gry” z SB-kami nie mogli podjąć. Jeden ksiądz zwerbowany na TW opowiadał, że jego oficer prowadzący nakazywał mu szczegółowy plan pracy, a nawet przyszedł z tematem pracy doktorskiej, którą ten ksiądz ma napisać, a co temu SB-owi było potrzebne, bo za 5-10 lat zwolni się jedno biskupstwo, które jest zaklepane dla tego księdza TW, ale najpierw trzeba zrobić doktorat z teologii. Ksiądz ten został uplasowany w środowisku innych księży i członków hierarchii, którzy oprócz tego, że wszyscy byli TW, to na dodatek – wg postrzeń tego księdza – należeli do jakiejś innej tajnej organizacji, którego to charakteru ten ksiądz nie mógł zrozumieć. Ale jak przypuszczał, był to specjalny związek masoński dla kleru. Ta sytuacja tego księdza, całkowicie wiarygodna, ukazuje zatrważającą skrupulatność SB w okresie Gierka, gdzie wszystko i wszyscy byli nie tylko śledzeni, ale i sterowani niemal w najmniejszym szczególe.

      Sytuacja z dominacją żydowską w opozycji w Polsce pogorszyła się znacznie na niekorzyść Polaków w roku 1978, kiedy papieżem został Wojtyła. Polacy ulegli wówczas poczuciu fałszywego bezpieczeństwa i łatwiej się odsłaniali w swych upodobaniach czy aktywnościach, a to głównie polegało na wzajemnej wymianie „trefnej” literatury, jak autorstwa Sołżenicyna lub podobnych „dysydentów”.

      Pobyt Kaczyńskiego w szpitalu, afera z Poznańskim, walki w KG policji, śmierć pułkownika Sławomira Berdychowskiego winny być rozpatrywane na szerszym tle wydarzeń i czas pierwszej wizyty, a potem drugiej wizyty wdowy Kiszczakowej w IPN nakłada na te wydarzenia swoiste ramy tej sytuacji.

      Znamienne jest również i to, że IPN nie przestawił – na dzień dzisiejszy -„inwentaryzacji” dokumentów zawartych w innych paczkach czy workach otrzymanych od Kiszczakowej. Jest to arcyważne, a może najważniejsze, bo właśnie podczas szumu o teczkach Wałęsy może odbywać się nieoficjalna, nielegalna kontrola ich zawartości oraz zniszczenie informacji niewygodnych!

      A chodzi tu o wiele faktów oraz o nazwiska: Geremek, Michnik, Kuroń, Olszewski, Turowicz, Glemp, Wojtyła, Kaczyński, Tusk, etc,… czy kwestie zadłużenia PRL, problem Rotundy w Warszawie, tajnych kont bankowych męczenników solidarności, zagadnienia powstania samej Solidarności, szmugiel żydów z Rosji do Izraela via Warszawa lub serię mordów politycznych w III RP.

      Mordy i rabunek to swoista „ewangelia” tych 25 lat demokracji i „wolnego rynku” w Polsce – a szafa Kiszczaka i innych, to niewątpliwie jakaś rozgrywka „wewnętrza” POPiS, ale i też obawy wynikające ze strachu przed równoległymi publikacjami w Moskwie, bo Rosja też się modli wobec tej samej „ewangelii” i rytuały polskie zna dobrze.+

      Jest wielu, którym wydarzenia teczkowe są bardzo na rękę i tych wielu mogło poruszyć tę obecną lawinę, czekającą od lat……

      ………..ale….. ale biedny Jarosław,…. biedny Lechu,….. biedny Adaś, biedny ten, biedny tamten, ileż to będzie samobójców! ho ho !

      A te pomniki postawione za życia? Trzeba to będzie zburzyć. Bardzo chętnie – ważne, aby tylko nie dać wciągnąć Polski w wojnę i to jak zwykle: w cudzym interesie.

      Lubię to

  3. wiekszosc z nich wyglada jak dzieci diabla lub przynajmniej sa otumanieni i na jego uslugach.Wyglada na to ,ze Kenedy chcial wyjsc z tego diabelskiego kregu i zrobic cos dobrego ale sie przeliczyl.

    Lubię to

  4. wiekszosc z nich to pierdolone bioroboty na uslugach szatanistycznego mosadu ,ktory ma za pazucha wiekszosc licencjonowanych agencji do kontroli i mordow na prezydentach ale i na zwyklych osobnikach.Wiekszosc z nich ustawionych jest do swoich rol a kiedy im sie one znudza lub hipnoza nie dziala wtedy wkraczaja seryjni samobojcy lub mrdercy jak kto woli.Czy ktos uwierzy w dobe intecji np prezydenta Dudy ,ktory mial wystep w jarmulce na obradach knesetu? ale nie tylko on bo ,czy Tusk wyglada na szczescliwego idiote w UE.?Tusk klamca rudy ,ktory nosi jaja w imadle co pozwala jemu na podejmowanie decyzji zgodnych z oczekiwaniami rezyserow.Wiekszosc z nich ,kiedy juz odegra role ,bedzie zbeszczeszczony za zycia lub po smierci.

    Lubię to

  5. „Sędzia Sądu Najwyższego Antonin Scalia zginął podczas spotkania tajnego austriackiego stowarzyszenia założonego przez Bohemian Grove będącego pośrednikiem pomiędzy realnym zakonem Iluminatów. Ośrodek w którym zginął, będący miejscem spotkań tej grupy jest wypełniony ezoteryczną sztuką. Scalia zmarł podczas wizyty w Cibolo Creek Ranch w Teksasie Presidio Co., wśród członków kapituły amerykańskiego Międzynarodowego Zakonu św Hubertusa. Zakon został powołany do życia w 1966 roku przez współpracowników Bohemian Grove. Z kolei Bohemian Grove jest odnogą Zakonu Bawarskich Iluminatów powstałego w 1776 roku w celu przeciwdziałania zarówno amerykańskiej rewolucji jak i powstających ruchów populistycznych w Europie.
    „Przed śmiercią George Washington w swych słynnych listach przeciw Illuminati mówił o tym jak oni próbowali przejąć renesans i ruch wolności w Europie i Stanach Zjednoczonych i jak niebezpieczną stała się rewolucja francuska prowadzona przez tych ludzi. Gdy zdobyli pełną kontrolę zmanipulowali społeczeństwo by zaakceptowało dyktatora na tronie Francji: Napoleona Bonaparte”, dodał.

    Wykorzystując Bonaparte, Illuminati wykorzystało Francję by zaatakować inne kraje. I to jest model Illuminati kopiowany dzisiaj przez agencje wywiadowcze i grupy finansowane przez Georgea Sorosa by obalać rządy w europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej.
    Oni przejmują oddolne rewolucje takie jak arabska wiosna by umieścić swoich ludzi u władzy by następnie wykorzystywać zdominowany w taki sposób kraj i by przejąć kolejny kraj” kontynuował Jones. „Tak samo działają komuniści, który wyszli z ruchu jakobinów i rewolucji francuskiej. Friedrich Engels i Karol Marks przyznali jakie są ich korzenie, a oni tylko kodyfikowali plan Illuminati.”
    Dzieła sztuki nagrane na ranczu przez Infowars.com ujawniają złowieszczą atmosferę otaczającą przed śmiercią sędziego Scalia. Sędzia najprawdopodobniej zjadł swój ostatni posiłek w jadalni rancza, która jest ozdobiona ezoterycznymi maskami w stylu Illuminati, podobnymi do masek widzianych w filmie Stanleya Kubricka pt “Oczy szeroko zamknięte.”

    Zdaje sie ze przed takimi dewiantami ostrzegal Kenedy .

    Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s