Kobiety związki i seks

MĘŻCZYZNA POWINIEN BYĆ MĘŻCZYZNĄ A KSIĄŻĘ NA BIAŁYM KONIU NIE PRZYJEDZIE!

Zapraszam Cię na wywiad z panem Mirkiem Czarko-Wasiutyczem. Opowwiada on o wielu ważnych kwestiach z dziedziny relacji damsko-męskich. Męskie kobiety i kobiecy mężczyźni są znakiem naszych czasów.

Jednak to męskie kobiety są wręcz uwielbiane jako te wartościowe, które są stabilne emocjonalnie, z którymi można pogadać na wiele ciekawych tematów. Za to kobiecy mężczyźni są pogardzani i wyśmiewani na różne sposoby. Jest to dowód na to, że żywioł patriarchalny jest wciąż silny.

Przykład pierwszy z brzegu. Silna kobieta lubiąca whisky, politykę, nauki ścisłe, poważne dyskusje i dylematy, gry komputerowe, szaleństwa na motocyklu – jest uwielbiana i pożądana. W drugą stronę w ogóle to nie działa. Facet wciąż ma być twardym, wręcz jaskiniowym macho.

kobiecość

Nagranie video porusza temat szukania „księcia z bajki„. Tak są obecnie wychowywane dziewczynki a później kobiety. „Masz znaleźć sobie najlepiej lekarza, prawnika, szanuj się!„, „rzuć go, zasługujesz na kogoś lepszego” itp itd. Dziewczynkom od początku mówi się, że mają się szanować i cenić.

To chłopiec ma non stop rywalizować, non stop sprawdzać się, non stop potwierdzać swoją męskość. To on ma być tym najlepszym z najlepszych, który przybywając na ognistym rumaku, pokona smoka i zdobędzie rękę królewny.

Wiem doskonale, że w drugą stronę te gorzkie żale także mają zastosowanie i także można napisać ich długą litanię. Wciąż rozwijamy się jako ludzkość i wciąż tkwimy bardziej w sferze nieświadomości (czyli w sferze zwierzęcości). Ciągłe drgania wahadła dziejów targają ludzkością od jednej skrajności do drugiej.

Kobiecy romantyzm, męski pozytywizm. Kobiece dwudziestolecie międzywojenne, męska epoka eksplozji nacjonalizmów. Kobiece, a więc liberalne dzieci kwiaty, i męska, a więc prawicowa epoka Donalda Trumpa. Bez względu na te dziejowe wahania, mamy obecnie na tapecie relacje i ich unormowanie. A to zajmie jeszcze kilka pokoleń.

Polecam to nagranie video wszystkim.

Pan Mirek Czarko-Wasiutycz prowadzi dobre ustawienia systemowe. Jego żona, Izabela Czarko-Wasiutycz również specjalizuje się w ustawieniach systemowych.

Strona pana Mirka jest tutaj: www.czarko.pl
Strona pani Izy jest tutaj: http://ogrodysukcesu.pl

 

Reklamy

148 odpowiedzi »

      • Jakie fakty??? Fakt kogos innego, nie musi byc wcale faktem dla mnie kropka. I nie uwazam ze kobieta, ktora piepr…. o polityce, pije i gra w gry komputerowa jest pociagajaca dla mezczyc, wrecz odwrotnie.

        • A co masz do polityki czy gier komputerowych. Żeby się wypowiadać o polityce to trzema mieć tą świadomość polityczną a co do gier to co w tym złego. Gry poprawiają refleks i jeśli nie pochłaniają większości czasu to czemu nie grać. Z resztą są gusta i guściki. Każdy ma inne upodobania. To ja bym wolał już pograć w grę komputerową z kobietą niż się z nią cały czas kłócić czy gadać o dupie marynie czy o plotkach.

          • Bardzo mądre przysłowie muszę sobie zapisać. Kto ma w dupie ten ma w dupie. Ja tam już świadomość polityczną osiągnąłem maksymalną. Niczego już się nie nauczę o polityce. Wystarczy wyciągać wnioski i mieć otwarty umysł .

          • Jestes zbyt konkretna jak na kobiete i emanujesz podobna ekspresja, moze ten profil to zenska wersja Jarka, eksperyment socjologiczny ?

            • Nie, Ruda 90 to nie jest mój profil czy też alter ego. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby to był jakiś eksperyment socjologiczny, haha! 😀 W internetach to nigdy nic nie wiadomo, nie takie wkręty widziałem xD 😀

            • A może my wszyscy bierzemy udział w tym eksperymencie co? Taka gra w psychologiczny labirynt.

            • Miej pretensje do infina to on jest sceptykiem. Uważam że jest tu tyle pozytywnej energii że chyba nikt tutaj nie wali ściemy i nie oszukuje.

            • Przykro, ze niestety padlas ofiara szczerosci i podejrzliwosci, ktora jest podstawa w tym systemie, inaczej sie nie da. W ramach rewanzu mnie tez mozesz sprobowac rozebrac na czynniki pierwsze, przyjme na klate, trudno, taki sport ;).
              Z powodu ograniczenia czasem i miejscem czlowiek nie ma pewnosci rzetelnosci informacji na rozne tematy, kazdy z nas operuje na danym poziomie prawdopodobienstwa bazujac na niepotwierdzonych informacjach, wlasnym doswiadczeniu i zaslyszanych historiach, informacjach wyczytanych w najbardziej wiarygodnych zrodlach, intuicji, wrazeniom i na tym bazujemy podejmujac zyciowe decyzje w pracy, srodowisku.

            • Bo ja słyszałem że każdy szanujący się blog ma jednego agenta prowadzącego który obserwuje i inwigiluje użytkowników. Ma za zadanie wyłapywać najbardziej wartościowe niekonwencjonalnie myślące jednostki.

            • To byla ironia, awansowalem z miss polonii na delfina ? Masz osobliwy skojarzeniowy hotch potch.

  1. Bo widzisz Ruda aby dostać prawo jazdy trzeba przejść szkolenie a potem zdać dwa egzaminy. W przypadku płodzenia dzieci nie trzeba żadnych szkoleń, egzaminów ani tym bardziej wiedzy. Nawet w seksie nie trzeba być jakimś adonisem, wystarczy raz czy kilka zamoczyć i już. To to jest paradoks że byle jaki żul czy debil może płodzić a gdy dodamy do tego socjalizm np. w wykonaniu Pis (500 zł na dziecko) o to dopiero będzie.

      • To nie ma znaczenia, bo to był żart, taki smaczek, dykteryjka, złudzenie………..a może żartuję, że to tylko żart………Tak czy tak, najważniejsze, by nie dać się nabrać. Ja mam tylko jedną pewną radę co do związku, nie wierzcie nigdy, że przeciwności się przyciągają. Jest wręcz odwrotnie. Należy szukać w tym samym środowisku, na tym samym poziomie intelektualnym. I jeżeli widzisz, że matka dziewczyny w żaden sposób nie pasowałaby do twojego ojca, to i dziewczyna do ciebie nie spasuje. Gdy zauroczenie minie, klapki spadną z oczu i to co inne będzie tylko drażnić, niepokoić, odpychać z coraz większą siłą.

      • ……………………… hormonami????? Endorfiny przyjdą razem ze słońcem, o reszcie mądrzej przemilczeć, bo to very private.

  2. „CZEGO KOBIETA OCZEKUJE OD MEZCZYZNY
    Kobieta, jako istota boska, pragnie mężczyzny
    o duchowych tendencjach, w przeciwnym razie stanie sie on przyczyna jej cielesnej pustki, braku spelnienia.
    Kobieta, jako energia zmysłowa, pragnie mężczyzny pelnego
    namiętnosci, ale nie wulgarnego,gdyz stalby sie on przyczyna jej wyniszczenia.
    Kobieta, jako radośc życia, chce mezczyzny szczęśliwego i radosnego, ale nie błazna, który niczego nie bierze na poważnie.
    Mezczyzna musi być nastawiony pozytywnie,aby przeciwdzialac i ròwnowazyc kobiecy negatywizm, ktòry ona posiada i ktòry moze nia owladnac, kiedy najmniej się tego spodziewa- są to zmiany hormonalne, a takze życie, ktòre wola w niej zawsze o wyjasnienie sensu życia.
    Mezczyzna musi być silny, ale nie arogancki; ma pomóc jej w trudach zycia, z których codzienne życie jest przecież zlozone. Bez takiego zabezpieczenia żadna kobieta nie bedzie zadowolona ze swojego mezczyzny. Zabezpieczenie to ma być i fizyczne, i materialne, i uczuciowe. Jeśli zabraknie jednego z nich, inne beda konsekwentnie słabnąć.
    Mezczyzna ma być ròwniez towarzyski, powinien posiadac zdolnosc komunikowania się z kimkolwiek, a szczególnie z nią. Kobieta bez dialogu czuje sie pusta. Kobieta nie chce mezczyzny, który robi z domu hotel, ale takiego, który może również zebrać smieci z podłogi, ktòry kocha ròwniez poprzez współprace (przynajmniej minimalna) porzadek w domu, w ktòrym mieszka. Jest to demonstracja przywiazania i szacunku, rzeczy, które kobieta ceni w najwyzszym stopniu.
    Wreszcie, co najważniejsze, meżczyzna ma darzyc miloscia, pozadaniem, szacunkiem, ma ja wypełnic miłościa i
    czułościa oraz dac jej do zrozumienia, że ona jest niezbędna w jego życiu. Kobieta, która wie, że jest inspiracją i MUZĄ mezczyzny, odnajdzie swòj boski wymiar.”

    • Zabrakło mi na koniec podsumowania „Kobieta w związku ma po prostu być. Bo jest równouprawnienie i jeśli wymagasz czegoś od kobiety to jesteś zacofanym szowinistą.” haha xD

    • Oj Sanctus tylko przyklasnąć i szukać dalej,wiem,ze takie ideały
      tak męskie jak i żeńskie są,trzeba tylko mieć farta i na takiego trafić,a to czasem bywa jak z wygraną 6 w lotto.Taki ideał to
      marzenie,real bywa jednak różny.

  3. „Akt seksualny między mężczyzną i kapłanką był środkiem do uzyskania gnozy, doświadczenia tego, co boskie(…), ponieważ seks jest źródłem energii posiadanej przez ciało, poprzez seks ciało dotyka granic ( zwanych orgazmami), limitòw transcendencji, doświadcza wyjścia poza siebie. Orgazm jest jak „mała śmierć”, jak „opróżnianie siebie”, jak dotknięcie palcem nieba, muśnięcie granicy między ciałem i duchem, właśnie poprzez połączenie z innym ciałem (tak jak wszyscy byliśmy połączeni w łonie matki z jej ciałem). Ciało kapłanki stawało się w sposòb nie do pomyślenia dla współczesnego zachodniego świata, dosłownie i w przenośni, sposobem na wejście w kontakkt z bóstwami, z boskim wymiarem. Dla pogan, w rzeczywistości, kobiety były w naturalny sposòb w kontakcie z tym, co boskie (to one tworzyły i prokreowały), podczas gdy mężczyzna, samodzielnie, nie mógł tego dokonać. ”
    Seks był więc świętym aktem, boskim zjednoczeniem, które miało miejsce w świątyniach przy udziale kapłanki, tak jak dzisiaj Msza odbywa się przy udziale księdza katolickiego. Ale wraz z pojawieniem się patriarchatu, jedynym pośrednikiem stał się mężczyzna, a kapłanki zostały wypchnięte ze świątyń na ulice i od tego czasu stały się prostytutkami pozbawionymi duchowej mocy. Pozostała im jedynie moc fizyczna i materialna oraz zwierzęcy i upokarzający seks, którego jesteśmy dzisiaj spadkobiercami.”

    • „Ale wraz z pojawieniem się patriarchatu, jedynym pośrednikiem stał się mężczyzna, a kapłanki zostały wypchnięte ze świątyń na ulice i od tego czasu stały się prostytutkami pozbawionymi duchowej mocy. Pozostała im jedynie moc fizyczna i materialna oraz zwierzęcy i upokarzający seks, którego jesteśmy dzisiaj spadkobiercami.” – a to ciekawe co mówisz. Niestety brak równowagi pomiędzy kobietą a mężczyzną doprowadził do takich właśnie sytuacji

    • Te wyzsze wibracje objawiaja sie w nadmiarze emocji, ktore pociagaja wybrakowanego w tej sferze faceta, z ktorego kipi ordynarny pragmatyzm, stabilizacja, przyziemne sprawy ukierunkowanie na wynik. Te przymioty zas pociagaja kobiete, ktora szuka gruntu pod nogami gdy jest poniewierana jak zaglowka na wietrznym morzu.

  4. „Mężczyzna zdobywa całkowitą indywidualność swej energii tylko pod wpływem kobiety. Kobieta stworzyła jego ciało, inna kobieta tworzy jego duszę; chyba że – gdy poświęci się duszy – to ona go zregeneruje i doprowadzi go do ponownych narodzin, ponieważ wymiar duchowy znajduje się w psychice kobiecej, trascendnetalej i boskiej.”

  5. „DLACZEGO wewnętrzny duch JEST żeński?
    Kto daje życie? Kobieta. Kto nosi w swym łonie stworzenia? Kobieta. W ten sam sposób, z psychologicznego i duchowego punktu widzenia, w każdym z nas (u mężczyzn i u kobiet) istnieje czysto kobieca jakość : psychologiczna kobiecość. Nie chodzi tu o charakterystykę właściwą jedynie kobietom, ale o jakość dotyczącą ludzkiego ducha. Jest to tolerancja, zdolność do czułości, ciekawość nowego, akceptacja tego, co inne, nowe, nieznane, słabe i obce. Jest to energia, która napędza i kieruje światem. Jest to uczucie świeże i słodkie, silne i ospałe, erotyczne i płomienne, które szepcze do ucha każdej istoty tajemnice życia. Jest to Księżyc, Artemida, Persefona, Isis, Isztar, Matka, ktòra obserwuje, szuka, myśli, kocha i nie osądza. Jest to nasza zdolność do zrozumienia i pojmowania, pozbawiona uprzedzeń i animozji. Jest to energia promieniująca, która unosi się życzliwie nad wszelkim stworzeniem. Jest to możliwość świata wolnego od konfliktów i nienawiści. Jest to spokój umysłu i ciała. Jest to szaleństwo, świadomość. Jest to zarówno światło i ciemność, dzień i noc. Jest to możliwość zmiany i transformacji. Bowiem kobiecość to najlepsza część naszego wnętrza, ktòrą stłumiła historia przemocy patriarchalnej, żądna krwi i walki przedkładanej nad ekstazę promiennej intuicji.”

    • gmoś, brałeś już psychotropy na noc, czy znów będziesz wył lunatycznie? … apropos księżyca, to mam dla ciebie pewną mistyczną wiedzę antyczną, i ciekawią mnie twoje urojone konfabulacje na ten temat, masz przetraw trochę gnozy duchowej o kobiecości 😉

      …………………
      „KOBIETA była miarą wszelkiego RUCHU
      Cały ruch życia obracał się wokół świata kobiet, nawet kolejność dni, miesięcy i lat: człowiek prymitywny zauważył, że natura ulegała zmianom w sposòb regularny, narodziny roślin na wiosnę i śmierć przyrody w zimie, cykl rozpoczynający się zawsze od nowa. Widział, że księżyc pojawiał się dwanaście razy, a czasami trzynaście w cyklu sezonowym, więc informacja „wrócę za dwa księżyce” oznaczała powròt za dwa miesiące. Ale miesiąc śledził cykl księżycowy, więc miał 28 dni, czyli okres, jakiego księżyc potrzebował na okrążenie ziemi, co odpowiadało w sposòb ogòlny także cyklowi miesiączkowemu u kobiet. Rok trzynastu księżyców, nazywany przez nas rokiem przestępnym, uzyskał więc wydźwięk przesądu, ponieważ w przypadku jakiejkolwiek nieprawidłowości królowa musiała złożyć ofiarę z mężczyzny, z króla. Śmierć króla następowała w trzynastym miesiącu (co nadaje temu numerowi negatywny charakter), w tygodniu pełni księżyca, po najkrótszym dniu roku, co dało przesileniu zimowemu męski charakter słońca, ktòre umiera (właśnie w zimie słońce może być podziwiane gołym okiem, co oznaczało dla ludòw antycznych śmierć mężczyzny, gasnące światło). Następujący potem wzrost słońca starożytni przypisywali pozytywnie odebranej ofierze złożonej z króla. Stąd bierze się święty numer 7. Starożytni zauważyli, że cień Słońca wzrastał i malał w ciągu dnia i to samo działo się w ciągu miesiąca. Powiedzieć „wrócę po dwóch słońcach” oznaczało „wrócić w ciągu dwóch dni.” Miesiąc Księżycowy (28 dni) został podzielony na święte 7 i stąd wzięły się cztery tygodnie. Każdemu dniu tygodnia została przypisana jedna z pięciu planet ( znanych wòwczas jako najjaśniejsze z gwiazd). Przychodzi nam tu z pomocą bliski łacinie j. włoski:
      Marte(Mars) – martedì(wtorek),
      Mercurio(Merkury) – mercoledì(środa),
      Giove(Jowisz) – giovedì(czwartek),
      Venere(Wenus) – venerdì(piątek),
      Saturno( Saturn) – sabato(sobota),
      podczas gdy słońce (Dominus, Pan, Kròl) otrzymała niedziela(domenica), a poniedziałek(lunedì) otrzymał księżyc – Luna.”

      • „Feminizm jest jednym z przykładów na to jak potężny kartel rodziny Rockefellerów wykorzystał siłę mass mediów oraz propagandy do manipulacji społeczeństwem.

        Jednym z narzędzi zniszczenia normalnej rodziny oprócz wszechobecnej promocji związków homoseksualnych jest propagowanie feminizmu, jako odpowiedzi na rzekomą potrzebę wyzwolenia kobiet. Jak to zwykle bywa przy propagowaniu agresywnych ideologii osoby będące pod ich wpływem nie zauważają, że są manipulowane.
        … Warto pochylić się nad losem kobiet, które mają rodziny i muszą pracować, bo panowie nie są w stanie ich utrzymać. Taka kobieta pracuje w pracy i w domu, więc jej sytuacja jest jeszcze gorsza. To feministki stworzyły wrażenie, że praca w domu to nie praca, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie. Praca w urzędach, gdzie dominują panie to nie praca a praca w domu to ciężka robota, która i tak na nich spada a pan i władca facet ogranicza swoje działania do przełączania kanałów pilotem od telewizora. Ich los wygląda tak źle właśnie przez wynaturzone „zdobycze” feministek, których celem nie jest bynajmniej wyzwolenie kobiet, lecz ich zniewolenie i uczynienie trybikiem systemu fiskalnego wyzysku projektowanego przez elity finansowe żerujące na naszej pracy. Oby ten chory stan rzeczy trwał jak najkrócej, bo inaczej czeka nas powolna zagłada.

        • Zostały wyzwolone spod jarzma facetów tylko po to aby musiały być znowu niewolnicami tylko teraz systemu fiskalnego czy rynku pracy. I tak oto właśnie cały świat został obłożony podatkiem dochodowym.

  6. „Biegnąca z wilkami „… UWAGA!!!
    Jest to tytuł CUDOWNEJ książki, ktòra moze okazac sie jednak ròwniez NIEBEZPIECZNA!Jest to bowiem książka posiadająca język złożony z terminów technicznych, ktòre nalezy WLASCIWIE ZROZUMIEC …Gdy Clarissa Pinkola Estès mówi o psychice kobiecej, ma na myśli jakośc psychiki, ktòrą posiadają zarówno mężczyźni,jak i kobiety (chodzi wiec o półkule mózgowa). Często jednak książka ta wpada w ręce kobiet, które nie rozumieją tej psychologicznej terminologii-tym gorzej, jesli kobiety te są zranione i zmęczone zyciem w świecie zdominowanym przez mężczyzn.Kobiety o delikatnym i przewrazliwionym na punkcie męskim umyśle beda mialy, niestety , tendencje do zwiększenia-pod wplywem niewlasciwej interpretacji lektury- roli kobiecości i nie zostana oświecone; wrecz odwrotnie-ryzykuja przeobrazenie się w skrajne feministki (feminizm powstaly z nienawisci jest skrajnoscia bardzo niebezpieczna) .Po niewlasciwej interpretacji lektury kobiety znienawidzą wilki, nie bedą potrafily zlaczyc sie z nimi w biegu, ani tym bardziej pomòc im w biegu. Książka ta może prowadzić kobiete do nienawisci wzgledem mężczyzn i nierealnego wywyższenia kobiet .Podczas gdy w rzeczywistosci jest swietna lektura dla obojga plci!!! Książka ta jest napisana przede wszystkim z mysla o mezczyznach, najbardziej zranionych i zagubionych jezeli chodzi o psychologie kobiet. Trzeba wiec zawsze pamietac o konfrontacji pomiedzy swiatem meskim i zenskim, inaczej stworzymy świat, który nie istnieje: nasz jedyny, nalezacy do tylko jednej plci; i nie uczynimy nic poza ponownym otwarciem ran w sposòb subiektywny,czyli zamknięty na plec przeciwna. Jezeli nie bedziemy w stanie podejsc do tej lektury w sposòw obiektywny,a wiec z mysla o kobiecej sferze psychiki ludzkiej wlasciwej obydwu plciom, książka Estès moze stac sie bronia w rękach kobiety-dziecka,kobiety niedojrzalej. Polecam tę książkę wszystkim kobietom. Należy przeczytać ja wielokrotnie, przedyskutowac..jest ona mala , basniowa Biblia , ktòra ma dopomòc w odnalezieniu pierwotnej madrosci i swietosci drzemiacej w kazdej kobiecie i w kazdym MEZCZYZNIE. Kobiety, wejdzcie na ścieżkę przebudzenia poprzez lekture, muzyke, filmy, ale nie zamykajcie sie w waszym swiecie,badzcie otwarte na dialog .W przeciwnym razie skrzywdzicie same siebie – zbyt wiele światła oslepia.”

    ………………..
    polecam książkę i stronę o tej książce i tematyce
    https://biegnaczwilkami.wordpress.com/

  7. *-* <3.. a na sen polecam wszystkim ten boski utwór … dla mnie to kojąca nasennie mantra, jak słyszę jej głos w tej pieśni, to czuję że się rozpływam w onirycznym błogostanie …

  8. zgodnie z twoja tezą gdyby myślały tak twoje mama, i babcia i ich poprzedniczki nie miał by kto wypisywać takich bzdur- zastanów się

    • Ale nie myślały . Nie każdy musi mieć dzieci i nie każdy może mieć dzieci.. Zaoszczędzony czas można spożytkować np. na działalność charytatywną czy tworzenie nowych technologii. Tam jednak posiadanie dzieci może przeszkadzać. Bzdury nie bzdury kwestia subiektywnej opinii. Nie każdy ma za najwyższy cel posiadanie dzieci.

      • Ta lepiej dać 200 zł i mieć spokój niż potem męczyć się z alimentami czy ze sprawą rozwodową i jeszcze się majątek straci. A śmieją się z facetów co korzystają z usług prostytutek że oni tacy nieudacznicy. Kto tu nieudacznik. Żal dupę ściska.
        Głupia nie głupia po prostu brak im podstawowej wiedzy na temat psychologii. Większość boi się jej lub nie chce z lenistwa jej poznać bo po co. Jeszcze runie ten landrynkowy wspaniały świat i będzie kabała. Ileż ja od kolegów się nasłuchałem różnych rzeczy eh. Mógłbym ksiązkę napisać.

        • Oj nie nie są mądrzejsi. Myślą penisami czując presje otoczenia,rodziny,znajomych wchodzą w związki bo wiedzą że potem może tak łatwo nie będzie z szukaniem tej jednej jedynej.

          • A ta jedna jedyna może być już zajęta – mężem i dziećmi. Życie to nie je bajka. Według mnie to może być tak, że w życiu szukamy naszej połówki a gdy znajdziemy właściwą to wówczas możemy wspólnie wejść do Wieczności. Nieważne czy był młodszy, starszy, chromy ale to był TEN / TA. Jednak oszukujemy się, mężczyźni zakochują się w loczku, oczku, nóżce a nie w kobiecie. Kobiety zaś wabią upiększając się sztucznie.
            Róża piękna jest i nie stroi się by zwabić czyjś wzrok.

          • Kazdy wybiera najlepsza opcje z dostepnej palety mozliwosci. Scisk w jądrach plus presja otoczenia i ucieczka ze szuflady dziwaka powoduje, ze jak nie ma sie co sie lubi, lub nie stac na to co sie lubi, to sie lubi co sie ma. Walka z wlasnym cialem i presja psychiczna jest dla wiekszosci zbyt trudna. And show must go on.

        • Ruda jak pewnie zauważyłaś to na tym blogu komentują przeważnie 4 osoby płci żeńskiej,Ty,Krysia,Ja i do niedawna
          jeszcze Młoda Duszą,nie wiem za którą z nas się wstydzisz.

          • Ruda ok, nie uraziłas mnie,poczułam tylko małe ukłucie,ja tak mam przy ocenach i osądach.
            A sens Twojego wpisu zrozumiałam po przeczytaniu wpisów
            nowo komentujących pań.Ja temat spraw kobieco-męskich
            traktuję jak studnię bez dna i wolę go roztrząsać tylko w duecie.
            Jak tonąć to we dwóch a nie gromadnie.

            Pozdrawiam serdecznie

            • No i zobacz, Aniu i Ruda jak ,,mądrejsze” kobiety zażegnują dysonans, wyjaśniają nieporozumienie, cieplutko i serdecznie siebie pozdrawiając.
              Nasi, ,,mądrejsi” od kobiet faceci nie używają woalek, pudru i tuszu. 😀 😀
              Spokojnie, w ciszy ustawiają na przeciw siebie działa zakupione w składzie broni, nad którym widnieje hasło: ,, Pokaż sqrwysynowi na co cię stać!” 😀
              ,,Zjeb, padalec, debil, psychol, idiota, hiena, patafian, niedorozwój umysłowy” – to tylko niektóre, mniej kalibrowe, kule miotane w ,,przeciwnika” 😀 😀 😀
              Zawartości krocza to przeżytek, mała siła rażenia, ryzyko niewybuchu 😀 😀
              Pełno zdaniowe, metaforyczno poetyckie – to dopiero klasyka literacka! 😀

              No ja nie mogę ze śmiechu! 😀

              Także Aniu i Ruda … No cóż.
              Chyba to pokłosie dzieciństwa, w którym nas dziewczynki uczono zabawy w szmatki, a chłopczyków przyzwyczajano do pociągania spustu w plastikowych pistoletach i karabinach …
              Więc z tą ,,mądrejszością” różnie bywa i nie czyniłabym z niej cechy przynależnej do płci, ponieważ można czasem zobaczyć oczy mądrości wielkie, wybałuszone ze zdziwienia 😀

              A tak poważniej. Niestety jesteśmy tak skonstruowani, że możemy patrzeć na świat i go oceniać jedynie przez swój pryzmat własnych uwarunkowań i doświadczeń. Kłopot polega na tym, że czasem na siłę przykładamy ten pryzmat do oczu innych.

              Serdecznie pozdrawiam.
              PS. Ruda, Aniu, mogłybyście tak kobiecym sprytem ,,wywiedzieć się” , gdzie jest ten skład broni? Cóż … od przybytku głowa nie boli … A nóż się przyda! … 😀 😀 😀

            • Do Krysi.Krysiu ja znam dwa wypróbowane rodzaje broni na panów tzw.kaliber łóżkowo-kuchenny.Wszystko zależy od rozwijającej się sytuacji na domowym froncie.Trzeba tylko zaobserwować na co „wróg”pan jest nastawiony.Wtedy pytanko
              spokojnie jakby nigdy nic”kochanie a może tak gołąbeczki i tu zdaje egzamin broń kuchenna.A dalej to już sama wiesz co ……..

              Pozdrawiam i zapraszam na poligon wymienny.

            • Bron kuchenna i lozkowa czyli kupczenie seksem i jedzeniem, jakie to prymitywne i kobiece, znajdujace podatny prymitywny meski grunt bez wiekszej godnosci.

            • ,, ”kochanie a może tak gołąbeczki i tu zdaje egzamin broń kuchenna.A dalej to już sama wiesz co ……..”

              Mówisz, Aniu, ze najpierw gołąbeczki a później gołębica?
              No to ja wolałabym w takim wypadku dołożyć jeszcze 15 gołąbeczków – trzy z samymi głąbami w środku, co by ,,pan” miał wyborne dla siebie towarzystwo … 😀 😀
              Nie można plamić bieli swoich skrzydeł, no chyba że … wpadło się niechcący w sos do gołąbeczków! 😉 Ale ten akurat da się zmyć … 🙂

              Serdecznie pozdrawiam.

          • Teraz są pampersy,a ich się fajnie zakłada.wszystko jeszcze przed Tobą.Ja uwielbiam dzieciaczki.Moje wnusie są do schrupania,pomimo że czasem chcą mnie zamęczyć.

          • ,, slyszalem to juz, ale ja jestem za bardzo zakrecony chodz lubie dzieci ale nie wiem czy bym przetrwal 3 lata zmieniania pieluch i wstawania w nocy”

            To czyste czarnowidztwo. W naszej knajpie dziecko kojarzone jest z udreką, męczarnią, poświęceniem – a to nie jest prawdą.

            Przecież ktoś, kto nie ma dzieci, nie ma też absolutnie pojęcia jak to jest. Nigdy się nie przedstawi pełnego obrazu dziecka, gdy się nie jest matką lub ojcem.
            Bez obrazy, ale słychać tu tylko (na tym blogu – z małymi wyjątkami) o zmienianiu pieluch, nocnym wstawaniu i płaczu dziecka, co zaczyna być nudne.
            Ciekawe, że ci, którzy z różnych powodów (ich osobista sprawa) nie chcą i nie mają dzieci, potrafią mówić o ich posiadaniu najwięcej i to w czarnych barwach. [Oczywiście pojęcie ,,posiadać” oznacza tu urodzić, wychowywać, uczyć, ale też współistnieć z istotą ludzką.]
            Wytaczane są powody, dla jakich posiadanie dzieci jest straszne, niemożliwe. To tylko tłumaczenie, szukanie poklasku dla niechęci. Po co te sztuczne, nie mające pokrycia z pełną rzeczywistością barykady?

            Ktoś, kto czegoś nie chce i jest do tego w stu procentach, podkreślam, w stu procentach przekonany, nie widzi żadnego zagrożenia dla swoich wizji, nie musi bronić swojej postawy, jest daleki od wyjaśniania komukolwiek, że jego decyzja życiowa jest słuszna. Oczywiście chodzi tu o decyzje, które nie krzywdzą podważających je ludzi. Wydaje mi się, że to zrozumiałe.

            Natomiast człowiek, który wewnętrznie nie jest do końca pewien, będzie przyglądał się swojej decyzji, rozkminiał, rozkładał na czynniki pierwsze, ogłaszał, aby poznać na jej temat opinię innych. W zależności od stopnia przekonania będzie poszukiwał akceptacji lub kontrował dezaprobatę.
            Człowiek pewny swojej decyzji nie musi rzucać jej na sito, filtrować, poddawać pod dyskusję i ocenę innych.
            Jasno określona linia nie ma na swej drodze przeszkód. Jasno określona linia zachowuje niczym nie zmącony spokój.

            Jeżeli ludzie wybierają opcję życiową, w której nie ma miejsca na dzieci, to jest to ich wybór i podkreślę dobitnie: ICH SPRAWA – KONIEC, KROPKA.
            Ale już nie ICH sprawą jest ,,obrzydzanie” innym chęci posiadania dzieci. To może głupie słowo, ale każdy z nas ma jakiś wpływ na przekonania innych, zwłaszcza tych, którzy kształtują w sobie jakiś pogląd.

            Absolutnie nie jest moją intencją jednostronna agitacja lub dezaprobata. Chcę tylko spojrzeć na rzecz nieco głębiej. Nikt nie musi zgadzać się ze mną. Po prostu pragnę wyrazić swoje odczucia i wiem, że w knajpie Jarka nie jestem w tym względzie ani pierwsza, ani ostatnia. [ Tak nawiasem: pamiętasz Jarku czasy i okoliczności, w których ,,tworzyliśmy” z twojego blogu ,,knajpkę, knajpę”? To był czas, kiedy zaglądałam do ciebie z wielkim przejęciem i sercem na ramieniu! 🙂 Dziś słowo ,,knajpa” weszło do ,,użytku powszechnego”! 😀 ]

            Ale do rzeczy. Jeśli się mylę, spróbujmy to wyjaśnić. Odnoszę wrażenie, że na naszym blogu temat dzieci traktujemy bardzo przedmiotowo.

            Nikt w kwestii bycia lub nie bycia przyszłą matką lub przyszłym ojcem nie porusza sprawy uczuć. A to jest najistotniejsze. Nie porusza, bo wielu z nas nie ma o tym pojęcia – bo niby skąd?

            Nie być rodzicem i mówić o dziecku podobne jest do ekscytacji widokówką, na której uwieczniono słońce, zatrzymane w kadrze fale morza i przyległą do jego brzegu plażę. Nigdy nie poczuje się ciepła słońca na sobie, nie pozna uczucia fal muskających ciało, nie dozna błogości jaką przynosi leżenie na rozgrzanym, miękkim piasku. Trzymając w dłoni widokówkę można tylko marzyć, pod warunkiem, że kiedykolwiek było się nad morzem.

            Nikt z nas nie mówi o cudownej więzi emocjonalnej rodzica z dzieckiem, która kształtuje piękną, wspaniałą osobowość w dorosłym życiu.
            My jesteśmy tego przykładem! 😉 To jacy jesteśmy, jak potrafimy patrzeć na świat, jak kreujemy swoją rzeczywistość zawdzięczamy w dużej mierze Naszym Rodzicom. Nawet, jeśli dziś uważamy, że popełniali jakieś błędy, to też się na nich uczyliśmy.

            Dla potrzeby chwili przytoczę słowa Rudej, która ma niezbywalne prawo tak sądzić, ponieważ jest to wyłącznie jej sprawa.

            ,, Właśnie, zaskakuje mnie fakt, jak niesamowitymi optymistami są ludzie, którzy pragną mieć dzieci. I jakimi przy okazji cholernymi hipokrytami i egoistami są ci ludzie. Och, bo oni chcą dziecko, słodkiego bobaska, będzie cudnie, różowo i słitaśnie. Kurwa ludzie! Za 18 lat (a to zleci jak z bicza strzelił), to już nie będzie słodki dzidziuś! To będzie dorosły człowiek! W co wy tego człowieka wyposażycie? Macie jakąś wiedzę psychologiczną, choćby podstawową? Co nałożycie mu do głowy? Jesteście na 100% pewni, że wychowacie go na szczęśliwego, pewnego siebie, znającego swoją wartość człowieka? Macie ku temu, że tak powiem, jakiekolwiek kompetencje?”

            Nie mam zamiaru rozkminiać tego cytatu, a raczej spojrzeć z innej strony.

            Tak, dzieci stają się szybko dorosłe, ale zanim to nastąpi rzeźbimy ich osobowość, wydobywamy talenty, pamiętając jednocześnie, aby nie zgubić, tłumić w dziecku jego oryginalności, wyjątkowości, bycia sobą.
            Robimy jeszcze jedną rzecz. W kształtującego się młodego człowieka ,,przemycamy” swoje marzenia, wiedzę, która dla nas wydaje się najwyższym osiągiem.
            Doświadczamy jednego z najcudowniejszych uczuć, kiedy widzimy jak nasi dorastający synowie czy córki zaczynają żyć naszymi marzeniami i czynią je rzeczywistością! Realizują! Rozwijają się w nich! Naszą przekazaną wiedzę uznają za punkt wyjścia, dalej ją zgłębiają, odkrywają. To cudowne wiedzieć, że przed dorastającymi dziećmi tyle jeszcze czasu, tyle odkryć i mądrości, które teraz oni – dorośli już ludzie – przekazują swoim rodzicom, uczą ich. Błędem jest sądzić, że mądrość rodziców jest dozgonnie największa. To niesamowite uczyć się od dorosłych dzieci.
            Nieodkryte w nas talenty, prześwitujące w naszych umysłach jako marzenia, stają się rzeczywistością! To my je realizujemy poprzez nasze dzieci, które w swoim życiu odkrywają coraz to nowe fascynacje!

            Dzieci są niejako przedłużeniem nas, realizacją tego, na co rodzice nie mogą przeznaczyć już tyle czasu, zapału i energii, jakie przejawiali w młodości.

            To niesamowite uczucie wynieść z młodości umiejętność ,,brzdąkania” na gitarze :), marzyć o byciu muzykiem i widzieć teraz syna wstającego od fortepianu i kłaniającego się owacjom publiczności.
            A jak jeszcze wspomni, że na jego artystyczną drogę bardzo wielki wpływ wywarli rodzice, to serce urasta do rozmiarów sali koncertowej!

            To niesamowite dawno temu, z fascynacją przeczytać książkę Josteina Gaardera ,,Świat Zofii”, a dziś czytać rozprawy filozoficzne swojego dziecka!
            To niesamowite kiedyś zgłębiać tajniki fizyki, a dziś móc uczyć się od syna opowiadającego o najnowszych odkryciach subtelnej fizyki kwantowej.

            Przykłady można by mnożyć, zahaczając o wiele innych dziedzin.

            Odnoszę takie wrażenie, że przychodzące na świat dzieci nie sa jedynie biorcami pomocy, doświadczeń i wiedzy od rodziców – ci ostatni w pewnym momencie życia doświadczają podobnych sytuacji od dzieci. Człowiek w swoim dziecku nie tylko żyje, przekazując to co najcenniejsze, ale również dalej rozwija się.
            Powiedziałabym ,,dusze wzajemnie się uzupełniają”, świadomie wcześniej wybierając daną rodzinę, dane środowisko, najbardziej optymalne miejsce, w którym poprzez wzajemne doświadczenia mogą wznosić się na wyższe poziomy. Ale to już osobny temat.

            Ludzie, którzy dotąd mnie czytali i tak są mistrzami świata! 😀 😀

            Serdecznie pozdrawiam. Wszystkich cierpliwych! 😀

            • ,, slyszalem to juz, ale ja jestem za bardzo zakrecony chodz lubie dzieci ale nie wiem czy bym przetrwal 3 lata zmieniania pieluch i wstawania w nocy”

              To czyste czarnowidztwo. W naszej knajpie dziecko kojarzone jest z udreką, męczarnią, poświęceniem – a to nie jest prawdą.

              Przecież ktoś, kto nie ma dzieci, nie ma też absolutnie pojęcia jak to jest. Nigdy się nie przedstawi pełnego obrazu dziecka, gdy się nie jest matką lub ojcem.
              Bez obrazy, ale słychać tu tylko (na tym blogu – z małymi wyjątkami) o zmienianiu pieluch, nocnym wstawaniu i płaczu dziecka, co zaczyna być nudne.
              Ciekawe, że ci, którzy z różnych powodów (ich osobista sprawa) nie chcą i nie mają dzieci, potrafią mówić o ich posiadaniu najwięcej i to w czarnych barwach. [Oczywiście pojęcie ,,posiadać” oznacza tu urodzić, wychowywać, uczyć, ale też współistnieć z istotą ludzką.]
              Wytaczane są powody, dla jakich posiadanie dzieci jest straszne, niemożliwe. To tylko tłumaczenie, szukanie poklasku dla niechęci. Po co te sztuczne, nie mające pokrycia z pełną rzeczywistością barykady?

              Ktoś, kto czegoś nie chce i jest do tego w stu procentach, podkreślam, w stu procentach przekonany, nie widzi żadnego zagrożenia dla swoich wizji, nie musi bronić swojej postawy, jest daleki od wyjaśniania komukolwiek, że jego decyzja życiowa jest słuszna. Oczywiście chodzi tu o decyzje, które nie krzywdzą podważających je ludzi. Wydaje mi się, że to zrozumiałe.

              Natomiast człowiek, który wewnętrznie nie jest do końca pewien, będzie przyglądał się swojej decyzji, rozkminiał, rozkładał na czynniki pierwsze, ogłaszał, aby poznać na jej temat opinię innych. W zależności od stopnia przekonania będzie poszukiwał akceptacji lub kontrował dezaprobatę.

              Człowiek pewny swojej decyzji nie musi rzucać jej na sito, filtrować, poddawać pod dyskusję i ocenę innych.
              Jasno określona linia nie ma na swej drodze przeszkód. Jasno określona linia zachowuje niczym nie zmącony spokój.

              Jeżeli ludzie wybierają opcję życiową, w której nie ma miejsca na dzieci, to jest to ich wybór i podkreślę dobitnie: ICH SPRAWA – KONIEC, KROPKA.
              Ale już nie ICH sprawą jest ,,obrzydzanie” innym chęci posiadania dzieci. To może głupie słowo, ale każdy z nas ma jakiś wpływ na przekonania innych, zwłaszcza tych, którzy kształtują w sobie jakiś pogląd.

              Absolutnie nie jest moją intencją jednostronna agitacja lub dezaprobata. Chcę tylko spojrzeć na rzecz nieco głębiej. Nikt nie musi zgadzać się ze mną. Po prostu pragnę wyrazić swoje odczucia i wiem, że w knajpie Jarka nie jestem w tym względzie ani pierwsza, ani ostatnia. [ Tak nawiasem: pamiętasz Jarku czasy i okoliczności, w których ,,tworzyliśmy” z twojego blogu ,,knajpkę, knajpę”? To był czas, kiedy zaglądałam do ciebie z wielkim przejęciem i sercem na ramieniu! 🙂 Dziś słowo ,,knajpa” weszło do ,,użytku powszechnego”! 😀 ]

              Ale do rzeczy. Jeśli się mylę, spróbujmy to wyjaśnić. Odnoszę wrażenie, że na naszym blogu temat dzieci traktujemy bardzo przedmiotowo.
              Nikt w kwestii bycia lub nie bycia przyszłą matką lub przyszłym ojcem nie porusza sprawy uczuć. A to jest najistotniejsze. Nie porusza, bo wielu z nas nie ma o tym pojęcia – bo niby skąd?

              Nie być rodzicem i mówić o dziecku podobne jest do ekscytacji widokówką, na której uwieczniono słońce, zatrzymane w kadrze fale morza i przyległą do jego brzegu plażę. Nigdy nie poczuje się ciepła słońca na sobie, nie pozna uczucia fal muskających ciało, nie dozna błogości jaką przynosi leżenie na rozgrzanym, miękkim piasku. Trzymając w dłoni widokówkę można tylko marzyć, pod warunkiem, że kiedykolwiek było się nad morzem.

              Nikt z nas nie mówi o cudownej więzi emocjonalnej rodzica z dzieckiem, która kształtuje piękną, wspaniałą osobowość w dorosłym życiu.
              My jesteśmy tego przykładem! 😉 To jacy jesteśmy, jak potrafimy patrzeć na świat, jak kreujemy swoją rzeczywistość zawdzięczamy w dużej mierze Naszym Rodzicom. Nawet, jeśli dziś uważamy, że popełniali jakieś błędy, to też się na nich uczyliśmy.

              Dla potrzeby chwili przytoczę słowa Rudej, która ma niezbywalne prawo tak sądzić, ponieważ jest to wyłącznie jej sprawa.

              ,, Właśnie, zaskakuje mnie fakt, jak niesamowitymi optymistami są ludzie, którzy pragną mieć dzieci. I jakimi przy okazji cholernymi hipokrytami i egoistami są ci ludzie. Och, bo oni chcą dziecko, słodkiego bobaska, będzie cudnie, różowo i słitaśnie. Kurwa ludzie! Za 18 lat (a to zleci jak z bicza strzelił), to już nie będzie słodki dzidziuś! To będzie dorosły człowiek! W co wy tego człowieka wyposażycie? Macie jakąś wiedzę psychologiczną, choćby podstawową? Co nałożycie mu do głowy? Jesteście na 100% pewni, że wychowacie go na szczęśliwego, pewnego siebie, znającego swoją wartość człowieka? Macie ku temu, że tak powiem, jakiekolwiek kompetencje?”

              Nie mam zamiaru rozkminiać tego cytatu, a raczej spojrzeć z innej strony.
              Tak, dzieci stają się szybko dorosłe, ale zanim to nastąpi rzeźbimy ich osobowość, wydobywamy talenty, pamiętając jednocześnie, aby nie zgubić, tłumić w dziecku jego oryginalności, wyjątkowości, bycia sobą.
              Robimy jeszcze jedną rzecz. W kształtującego się młodego człowieka ,,przemycamy” swoje marzenia, wiedzę, która dla nas wydaje się najwyższym osiągiem.

              Doświadczamy jednego z najcudowniejszych uczuć, kiedy widzimy jak nasi dorastający synowie czy córki zaczynają żyć naszymi marzeniami i czynią je rzeczywistością! Realizują! Rozwijają się w nich! Naszą przekazaną wiedzę uznają za punkt wyjścia, dalej ją zgłębiają, odkrywają. To cudowne wiedzieć, że przed dorastającymi dziećmi tyle jeszcze czasu, tyle odkryć i mądrości, które teraz oni – dorośli już ludzie – przekazują swoim rodzicom, uczą ich. Błędem jest sądzić, że mądrość rodziców jest dozgonnie największa. To niesamowite uczyć się od dorosłych dzieci.

              Nieodkryte w nas talenty, prześwitujące w naszych umysłach jako marzenia, stają się rzeczywistością! To my je realizujemy poprzez nasze dzieci, które w swoim życiu odkrywają coraz to nowe fascynacje!

              Dzieci są niejako przedłużeniem nas, realizacją tego, na co rodzice nie mogą przeznaczyć już tyle czasu, zapału i energii, jakie przejawiali w młodości.

              To niesamowite uczucie wynieść z młodości umiejętność ,,brzdąkania” na gitarze :), marzyć o byciu muzykiem i widzieć teraz syna wstającego od fortepianu i kłaniającego się owacjom publiczności.
              A jak jeszcze wspomni, że na jego artystyczną drogę bardzo wielki wpływ wywarli rodzice, to serce urasta do rozmiarów sali koncertowej!

              To niesamowite dawno temu, z fascynacją przeczytać książkę Josteina Gaardera ,,Świat Zofii”, a dziś czytać rozprawy filozoficzne swojego dziecka!

              To niesamowite kiedyś zgłębiać tajniki fizyki, a dziś móc uczyć się od syna opowiadającego o najnowszych odkryciach subtelnej fizyki kwantowej.

              Przykłady można by mnożyć, zahaczając o wiele innych dziedzin.

              Odnoszę takie wrażenie, że przychodzące na świat dzieci nie sa jedynie biorcami pomocy, doświadczeń i wiedzy od rodziców – ci ostatni w pewnym momencie życia doświadczają podobnych sytuacji od dzieci. Człowiek w swoim dziecku nie tylko żyje, przekazując to co najcenniejsze, ale również dalej rozwija się.
              Powiedziałabym ,,dusze wzajemnie się uzupełniają”, świadomie wcześniej wybierając daną rodzinę, dane środowisko, najbardziej optymalne miejsce, w którym poprzez wzajemne doświadczenia mogą wznosić się na wyższe poziomy. Ale to już osobny temat.

              Ludzie, którzy dotąd mnie czytali i tak są mistrzami świata! 😀 😀

              Serdecznie pozdrawiam. Wszystkich cierpliwych! 😀

            • Ludzie, ktorzy tutaj pisza maja rodzenstwo, nosili pieluchy tetrowe do prania, slyszeli placz rodzenstwa w nocy, widza zmeczone twarze dzieciatych wspolpracownikow , ktorym mamy i ciotki pomagaja a i tak ledwo daja rade. Wlasne dziecko daje kopa plus presja odpowiedzialnosci, wiec jakos sie to toczy, bo nie ma czasu pomyslec.
              Chylinska o macierzynstwie
              „Macierzyństwo to ściema! Wiem to na pewno! Poradniki, gazetki, reklamy pieluch nawet: wszyscy kłamią! To pułapka, w którą dałam się złapać i teraz zdezorientowana i zaszczuta chowam się po kątach, by mnie nie zauważył ssak, którego powiłam parę tygodni temu, by mnie nie wypatrzył, nie wyczuł, że jestem w pobliżu. Nawet nie o mnie ssakowi chodzi, ale o dwa nabrzmiałe balony, które przy delikatnym nawet ruchu sikają strugami mleka. Zostałam oszukana, uległam propagandzie, poleciałam na tysiaka i teraz mam!”

              http://kobieta.interia.pl/news-macierzynstwo-to-sciema,nId,398598

          • ,, To, co tu napiszę, dla wielu będzie pewnie szokujące, ale – nie zdecydowałabym się urodzić, gdybym wpadła…”

            Czy ja wiem, droga Ruda, że będzie to szokujące? Pewnie wywołała byś tym stwierdzeniem kilkoro do tablicy, ale tych, którzy chcieliby wyrazić na ten temat swoje zdanie. Nic poza tym.
            To człowiek dokonuje wyborów, opierając się na swoich myślach, przekonaniach zdobytych do dziś. Dziś urabia grunt, sieje, by jutro zebrać owoce.
            A te nie wszystkie są słodkie. bo bywa, że wrzucamy w nasze życie nasiona, po wyglądzie których jedynie możemy domyślać się kształtu rośliny i smaku owoców. Nasze domysły zmieniamy w pewność. Z przyszłych wizji lepimy fakty.
            To dlatego nasza dzisiejsza pewność może nie mieć nic wspólnego z rzeczywistością jutra i ze smakiem zebranych przez nas owoców.

            Serdecznie pozdrawiam.

          • ,, … nie da się nie zgodzić z tym, masz racje ci co nie mieli nie maja pojęcia o tym w tym ja i „wymyslaja” ale przyznasz ze to zmienia o 191 stopni zycie, wspolistnienie z nowa istotka jest wspaniale na pewno, …”

            Chcesz znać moje zdanie?
            Największym cudem na Ziemi jest ŻYCIE. A jeśli jeszcze możesz stać obok, napawać oczy jego widokiem, mieć wpływ na nie, chronić je będąc aniołem, rozwijać je będąc nauczycielem i przytulać je do swojego życia przez resztę dni i lat, to choćbym wybrała najpiękniejsze słowa świata, to i tak będą one jedynie nieudolnym opisem uczucia, jakie człowiekowi towarzyszy.
            Wiesz dobrze Gmosiu, że są rzeczy na tym świecie, których nie da się w pełni oddać słowami i można tylko wówczas zaśpiewać z Lombardem:

            ,, Przeżyj to sam, przeżyj to sam
            Nie zamieniaj serca w twardy głaz
            Póki jeszcze serce masz” 🙂

            Serdecznie pozdrawiam.

      • ,, nie pamietam zebym kogos tutaj zjebal a pamięć mam dobra caly tydzień nieraz pamiętam -_- a noż czy a nuż ? się przyda… -_-, co ty bys chciała robic z nozem ? obierać parowke ze skorki ? tylko troche sanktus sika na braci ale moze lucek mu kaze reszta raczej w normie, okazjonalne kurwy się nie licza jak mniemam”

        Jeśli słowa człowieka mogą wyrażać istotę ludzką, to ja kocham taka istotę! 😀
        Ja po prostu nie mam na ciebie słów! Ty niebieski, ty wiesz! Nie zaczynaj! Dla Ani i dla mnie wiele nie potrzeba … abyś potem przy nas rżnął (nożem 😀 ) wielkiego poważniaka : D 😀

        A tak się cieszyłam, że miałam piątkę z polaka! …

        Serdecznie pozdrawiam.

        • ,, ,, to jest skomplikowane nie można upraszczać, ale rozumiem i pochwalam twoje zapatrywania -_-”

          Oczywiście, że tak – stąd ta buźka. Znasz moje poczucie humoru
          Chciałabym, żebyś wiedział, że nie jest moim zamiarem kogokolwiek do czegokolwiek namawiać, przekonywać lub odradzać, Mogę jedynie wyrażać swoje zdanie, w którym słowa dobrało i wypowiada moje życie.
          W kwestii posiadania dzieci widzimy naszą przyszłość jedynie przedmiotowo, ponieważ nie mamy pojęcia o uczuciach, jakie tworzą te relacje. Miłość do dziecka porównujuemy z uczuciem, jakie darzyliśmy, czy darzymy do dorosłego partnera. To nie to samo. To zupełnie inny wymiar. Dla tej miłości jesteś w stanie zrobić wszystko, dosłownie wszystko – i co ciekawe – masz na to potężną siłę i energię. To tyle.

          Wiesz, przyszły mi teraz do głowy myśli o miłości. O miłości jako takiej, ogólnie pojętej, a raczej o ciekawych w tym temacie zjawiskach, jakie obecnie obserwuję.

          Niektórzy próbują ten stan nazwać chemią, zdefiniować jako biologiczno fizyczny proces. Takie ,,naukowe” działanie służy w dzisiejszym świecie pomniejszeniu, zmaterializowaniu, włożeniu stanu duchowego między molekuły.
          Są już tego efekty. Słyszę jak ktoś mówi: ,,Między nimi zaistniała chemia”, ,, Ciekawe, jak długo będą pod wpływem tego narkotyku”, ,,Chemia przestała działać, przyszło normalne (?) życie.”

          Słowo miłość ,,wychodzi z mody”, przyjmuje znamiona reakcji chemicznej, bo tą potrafimy pojąć. Eureka! Tajemnica odkryta! To tylko chemia!

          Miłości nie wyrazi się słowami. Chemię i owszem.

          Wrażenia wywołane widokiem pięknych kwiatów też można nazwać tylko chemią. Niesamowity zachód słońca to zjawisko optyczne – katalizator reakcji chemicznej itd.

          Ale chemią jest również reakcja organizmu w stanie złości, nienawiści, żalu, depresji. Zatem chemią można nazwać każdy emocjonalny stan!
          Słowo ,,miłość” zastępowane jest słowem ,,chemia”. Nie tylko dlatego, że chemię rozumiemy lepiej, ale też dlatego, że wstydzimy się mówić o miłości.

          No wyobrażasz sobie kumpla w barze, który z ekscytacją wyszukuje słowa, aby opisać ci miłość jaką żywi do swojej partnerki? Bo ja nie.

          Człowieka mówiącego o miłości zaczynamy odbierać jako dziwaka, chorego wrażliwca( zniewieściałego słabeusza) a w najlepszym wypadku – chcąc być grzecznymi – skrywamy w sobie współczujący, drwiący uśmieszek.

          Ciekawe, że dopiero w wieczornej ciszy, z głową wtuloną w poduszkę wracają do nas te słowa – wtedy nikt nie słyszy, nie widzi, tak jest bezpieczniej.

          Kiedyś Jarek, opisując zło tego świata zadał pytanie ,,Co poszło nie tak?”
          Areckir zdziwiony pytaniem Jarka odpowiedział: ,,Wszystko! Wszystko nas oszukało!”( proszę wybaczyć mi brak dosłowności)
          I jest to nieprawdą. To nie WSZYSTKO nas oszukało. To my siebie oszukaliśmy i robimy to nadal!
          Spójrz, Gmo, ile tysięcy negatywnych słów używamy dla opisu zła, oburzenia, wrogości, nieuczciwości, nieprawości. Mówiąc o tym jesteśmy zdenerwowani, gniewni,smutni z jakichś powodów, czasem wściekli i agresywni. Jaką ,,chemię” wytwarzamy w naszym organizmie? Jakie energie ściagamy, wzmacniamy I wysyłamy?
          Piętnując zło tak na prawdę sami stajemy się jego generatorami! Owszem, należy piętnować, demaskować zło, ale nie do tego stopnia, żeby siedzieć tylko w nim, otaczać się ciagłą negacją. Jak negacja może stworzyć stan przez nas akceptowany? Negacja tylko odrzuca zło. Nie stwarza ani jednej wizji dla dobra!

          To człowiek, nie tworząc przeciwwagi oszukuje samego siebie.
          Powiedz, Gmo, ile pozytywnych energi tworzymy dla przeciwwagi wobec negatywnych myśli, słów, odczuć?
          Czy tak samo dużo – żeby bilans wyszedł chociaż na zero! – myślimy, mówimy o pięknie, radości, miłości, szacunku, spokoju, pozytywnym odczuwaniu?

          ,,Nosz kurwa!” – ktoś powie. – ,,Jak tu mówić jakieś bzdety o radości, kiedy człowieka otacza same gówno???!!!”
          Na to jest tylko jedna odpowiedź:
          – ,,To tkwij w tym gównie, nie mając niczego innego na myśli.”
          Zanim malarz zabierze się do namalowania obrazu, tworzy jego wizję, której towarzyszą uczucia. To czy obraz będzie przedstawiał grozę, czy piękno i sielankę, zależy wyłącznie od wizji i uczuć wcześniej zgromadzonych.

          Słynne ,,Jarkowe” pytanie: ,,Co poszło nie tak?”
          Według praw, jakimi rządzi się ten Wszechświat jest wszystko w porządku.
          Wizje i plany [MENTALNE!] ,,tajemniczych artystów” realizują się w obrazie dzisiejszego świata.
          Nic, albo prawie nic im nie przeszkadzało, a gdyby nawet ktoś wychodził z szeregu, to od czego jest manipulacja psychologiczna?
          Jedno z przesłań zamieszczonych na tym portalu:

          „Kto wmawia sobie sukces osiągnie sukces. Kto wmawia sobie porażke poniesie porażkę. Umysł potrzebuje jasnego komunikatu w postaci kierunku lub celu. Inaczej poniesie nas do miejsca, któremu w wyobrażeniach i emocjach poświęcamy najwięcej uwagi, a my to nazwiemy przeznaczeniem”

          W to, że zamysły innych mogą się zmaterializować – wierzymy(bo są!), ale w to, że nasze wizje mogą zaistnieć w realu – już absolutnie nie, bo uważamy, że do tego trzeba mieć władzę i pieniadze.
          A po co nam władza i pieniądze, jeśli nie mamy w sobie żadnej wizji? Mentalnego obrazu dobra, przyjaźni, radości, miłości i co ważne wiary w to wszystko.
          Czasem się zastanawiam: ile jest ludzi na Ziemi, którzy żyją czyniąc dobro dla samego dobra, a ilu czyni dobro tylko dlatego, że obawia się kary?

          Dla praw jakimi rządzi się Wszechświat jest całkowicie obojętne czy to sukces w stronę zła czy dobra. Wszechświat jest wszystkim więc zawiera w sobie wszystkie dualizmy. Boskie, duchowe istoty mogą nakierowywać, ale nie odwalą za nas całej roboty, ponieważ pozbawieni bylibysmy wolnej woli, prawa wyboru.
          Od każdego człowieka zależy czemu poświęca najwięcej uwagi, wyobrażeń i odczuć.
          A to z kolei ma ogromny wpływ na jego jutro.

          Serdecznie pozdrawiam i życzę miłych snów.
          PS. Ja tak pod twoimi komentarzami piszę, bo pewnie inni nie mieli by takiej, jak ty, cierpliwości 😀

          • ,, na jednego negatywniaka potrzeba dziesieciu pozytywniakow, niestety ciemna strone mocy mamy z automatu i dlatego jest silniejsza to niestety wina wychowania w kultach religijnych ostatnich 13000 lat, tak zgadzam się mozg to jak dziki rumak trzeba nad nim pracować i panować i puszczac na pozytywne roduktywne szlaki nawet troche go oszukiwać kusic owsem np -_- bo inaczej zatarga nas na pole sąsiada albo nawet do rwacej rzeki a tego byśmy nie chcieli, czynia dobro STO ale niestety 99 procent to STSy na ziemi, no ale wszystko przed nami ”

            Twój wpis to sentencja mojego wcześniejszego wywodu o miłości i malowaniu chcianego świata.
            Po pierwsze wiemy dlaczego jest jak jest, a po drugie wiemy jak to zmienić.
            Szukanie winny wokół, a nie w sobie to największa hipokryzja, wygodnictwo, leżenie brzuchem do góry i oczekiwanie na kokosy!
            No to do roboty!

            Serdecznie pozdrawiam.
            PS. Zabrakło mi w twoim wpisie jednego: słowa miłość 😀
            [,,Nosz cholera! Ja konkretny facet, mam migdalić o miłości! Czego jeszcze?! No tak …, daj babie palec … 😀 😀 😀 ]

      • ,, Bron kuchenna i lozkowa czyli kupczenie seksem i jedzeniem, jakie to prymitywne i kobiece, znajdujace podatny prymitywny meski grunt bez wiekszej godnosci.”

        Pozwolisz Infin, że wtrącę ,,dwa” słowa.
        Mówisz ,,prymitywne i kobiece”, ,,prymitywny męski grunt”. Tak. Tak to widzieć można z biegu, z powierzchni. Jarek dużo o tym pisał w swoich artach. Można to nazwać kupczeniem, sprytem, przebiegłością, lecz ma to swoje przyczyny o wiele głębsze. To stereotypy przekazywane z pokolenia na pokolenie, w których kobieta uosabiała spolegliwość, służalczość wobec decydującego o wszystkim mężczyzny.
        Jarek, choć dosadnie, ale trafnie określa to jednym zdaniem: ,,Nie ważne, że pił, bił, ale ważne, że był”. To niepisany patriarchat, który jeszcze przez dziesięciolecia powojenne miewał się bardzo dobrze.

        Uwielbiam słuchać opowieści starszych ludzi – to kopalnia wiedzy.
        Osiemdziesięcioletnia staruszka, taka drobniutka poczciwinka, w rozmowie ze mną rzuca takie zdanie:
        ,, Jakem wychodziła za mojego śp.Stanisława, mama powiedziała do mnie: Pamiętaj; jaki by nie przyszedł do domu – trzeźwy czy pijany – zawsze podaj mu obiad. A jak chłopu się zachce, to nie sprzeciwiaj się, bo pójdzie do innej”

        To na pozór zabawne zdanie zawiera w sobie swego rodzaju tragizm. Tak w większości były wychowywane córki i synowie. To jest to, o czym mówi Jarek.

        Dziś taki stereotyp odchodzi do lamusa. Zastępuje go inny – uważam, ze też do dupy. Nie sadzę, że dotyczy to wszystkich, ale wiele kobiet chciałoby mieć partnera silnego wewnętrznie, zdecydowanego, dającego poczucie bezpieczeństwa, umiejącego w domu wszystko naprawić, a z drugiej strony gościu ma się znać na myciu okien, wieszaniu firan, gotowaniu bigosu, kąpaniu dziecka, robieniu zakupów i wielu innych sprawach, uważanych za tzw. babskie.

        W pewnym momencie taki facet odkrywa, że nie ma już przyjaciół płci męskiej, bo bardzo go interesują pogaduszki z żoną i jej koleżankami.

        No i co? Czar pryska. Miał być mężczyzną z krwi i kości, a jest zniewieściałą ,,babą”, w podnieceniu komentującą telewizyjne tasiemce.
        Tak sobie teraz pomyślałam, że może między innymi dlatego niektórzy ludzie nie są pewni swojej płci, wszak udowodniono, że człowiek myślami jest w stanie wpływać na swój genotyp. A może moja myśl jest całkowicie błędna.

        Suma sumarum, każdy z nas, oprócz tego co w sobie kreuje obecnie, posiada bagaż pokoleniowy, zakodowany gdzieś w podświadomości.
        Sądzę, że złotym środkiem w tym wszystkim jest poszukiwanie i odnajdywanie równowagi, w której uczucia w relacjach odgrywają kapitalną rolę.
        Jak wielu z nas zauważa [m.in. Ruda, Ania], relacje damsko męskie to studnia bez dna. Jakakolwiek myśl w ty temacie jest jedynie czubkiem góry lodowej, co nie oznacza, że nie należy o tym rozmawiać.

        Serdecznie pozdrawiam.

        • Krysiu piszę pod tym spotem,bo nie ma możliwości już pod Twoim poprzednim,gdzie mówisz o dzieciach.Otóż nie chcę oceniać nikogo,kto nie chce mieć dzieci,bo to jest indywidualny wybór każdego.Nie przepadam natomiast za osobami określającymi dzieci „bachorami”wg mnie jest to haniebne i ubliżające określenie dzieci.
          Ja osobiście uwielbiam i kocham wszystkie dzieci.”Bądżcie jak dzieci” te słowa Jezusa powinny na zawsze być zakorzenione
          w umysłach i sercu dorosłych ludzi.To od dzieci powinniśmy się
          uczyć jak być prawdziwym samym sobą.A już ktoś znęcający się
          psychicznie czy fizycznie nad słabszym od siebie dzieckiem,
          napewno nie jest godzien zwać się człowiekiem.

    • Dorosłe dzieci mają żal? Ja też wolałabym, żebym nie musiała być na tym padole łez i rozpaczy ale stało się.Teraz jesteśmy bardziej świadomi jaki jest ten świat i podejmujemy mądrzejsze decyzje.

  9. Komplikacje we współżyciu pomiędzy mężczyzną a kobietą wskazują, że partnerzy nie osiągnęli wewnętrznej harmonii, ale zaznaczmy, że nie ma tu mowy o winie. Tematyka seksualności sięga w odległą przeszłość ewolucji i dotyczy duszy przyczynowej. Prawie każdy z nas – zarówno mężczyźni, jak i kobiety – doświadczył traumatycznego wyobcowania i skutków klasztornego celibatu. U mężczyzn objawia się to dzisiaj nadpobudliwością, u kobiet brakiem akceptacji dla własnej płci i cielesności. Męska nadaktywność wynika z podświadomego poszukiwania Energii Kundalini, którą mężczyzna może znaleźć tylko dzięki kobiecie, to kobiety sa nieświadomymi opiekunkami Energii i tylko od nich zależy, kiedy zostanie otwarty dopływ rajskiego potencjału, są kluczem otwierającym “rajskie wrota”. Z tego względu my, mężczyźni, od zawsze podświadomie uganialiśmy się za kobietami, wcale nie wiedząc, czym one mogą nas obdarować. Bogactwo to skupia się w ich genach. [siła Kundalini – kosmiczna energia tworzenia; żeńska forma wyrazu Najwyższego Źródła].Ten stan jest przyczyną wielu poważnych frustracji zarówno kobiet, jak i mężczyzn. To one decydują, kiedy uaktywnić tę siłę. Dopiero wtedy, kiedy zaistnieje równowaga (akt miłosnego zjednoczenia), uaktywni się Siła Kundalini, obdarowując kochanków swoim ogromnym potencjałem energetycznym.
    Ten energetyczny generator może zostać uruchomiony podczas stosunku seksualnego, ale pod warunkiem, że towarzyszy mu BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ oraz ŚWIADOMOŚĆ CAŁKOWITEJ CZYSTOŚCI I NIEWINNOŚCI SEKSU. Oznacza to, że dopóki będziemy wiązać sferę seksu z grzechem – a dzieje się tak w większości wypadków – dopóty uruchomienie generatora Kundalini będzie absolutnie niemożliwe.

  10. Tez nie mam dzieci i juz pewnie nie bede miala, wiec czesciowo sie z toba zgadzam. Ale kto mialby robic te badania psychologiczne psychiatrzy,.. psycholodzy??? Niewiem czy wiesz, ale ta grupa zawodowa popelnia najwiecej samobojstw, a za nimi zaraz sa nieudacznicy lekarze, ktorych srednia zycia jest 55 lat i kompletnie nie ma pojecia o swoim zawodzie! Wiec nie jestem taka pewna, ze to bylby najlepszy pomysl. pozd.

    • Ta pani jest gwiazdą internetu. U Marka Kotońskiego została „rozłożona na czynniki pierwsze”. Taki ideał a co w zamian. Seks to za mało na tyle cech.

  11. Albo az sex, miażdżąca większość mężczyzn w Polsce, nie ma najmniejszych szans z nią być. Części z nas by się zapewne nie spodobała, ale świadomość że się dla niej nie istnieje, że byłoby się odrzuconym jako nieudacznik i frajer jest bolesna. Panie od milionów lat lecą dokładnie na to, co Pani Dorota wymieniła w swoim filmie – inaczej byśmy jako ludzkość nie przetrwali. Wrażliwi, nieudaczni i słabi psychicznie faceci są super w komediach romantycznych, ale przez miliony lat brutalnej egzystencji bez antybiotyków, pojazdów mechanicznych, lodówek i technologii, po prostu wymierali i ciągnęli za sobą w otchłań swoją kobietę z dziećmi. Pani Dorota zrywa więc zasłonę kobiecych kłamstw, czego Panie jej darować nie mogą – no i jest przy okazji zadbana, więc jest dodatkowy powód do wylewania pomyj. Kobiety wiecznie ze sobą konkurują wyglądem, bo wygląd daje zamożniejszego samca, a ten przyjemniejsze życie i większe szanse dla potomstwa. Jeśli Pani Dorota wygląda lepiej od innych Pań, większość instynktownie obrzuca ją błotem, by zepsuć jej wizerunek w oczach potencjalnych samców. Tylko nieliczne i cwańsze chcą z nią przyjaźni, by w jej blasku samej wyładnieć, skorzystać na jej pozycji w znacznie zamożniejszym środowisku, gdzie łatwiej o zamożniejszego samca.

    • aha, i może frytki do tego?
      Jak mnie wkurzaja takie niewiasty, nieskończona spirala wygórowanych oczekiwań.
      Hm, no ciekawe co ona może od siebie dać w zamian, bo przecież to musi się równoważyć między partnerami. Nie będę zbytnią optymistką w stwierdzeniu, że takowego kiedyś znajdzie. A jeżeli już pewien facet wpasuje się w jej wyidealizowaną wizję to nevem czy ten związek oparty bedzie o prawdziwe uczucie i pewne zbieżne czynniki, które są fundamentami w bezgranicznym zrozumieniu dogadaniu, miłości, duchowej synchronizacji… i takich tam 😉

  12. Fragment z 7 części „Diagnostyki Karmy: Przezwyciężenie zmysłowego szczęścia” Siergieja Łazariewa (oryginał z 2001 roku):
    „Pewnego razu w męskim gronie podczas rozmowy wypłynął kobiety temat.
    – Powiedz mi, czy powinna być równość pomiędzy mężczyzną a kobietą? – zostałem zapytany.
    – Oczywiście, że powinna. Właśnie dlatego jest niemożliwa – odpowiedziałem.
    Przyjaciele już przyzwyczaili się do moich wypowiedzi, dlatego odpowiedź ich nie zdziwiła.
    – Wyjaśnij proszę, o co chodzi – zażądał jeden z nich.
    – Gdy mówimy o całkowitej równości pomiędzy mężczyzną a kobietą, zakładamy równość na wszystkim poziomach. Logiczne? Logiczne. Na subtelnym poziomie energetyczno-informacyjnym kobieta wpływa na mężczyznę w 60-70%, a mężczyzna na nią w 30-40%, czyli, mówiąc prostym językiem, zależność mężczyzny od kobiety jest dwukrotnie większa. Dlatego gdy kobieta żąda całkowitej równości to nierówność. Gwałtownie wrazsta znaczenie pierwiastka kobiecego, koncentracja na życiu, jego kontynuacji i pragnieniach. Ta tendencja jest wyraźnie widoczna w zachodnim społeczeństwie. A dalej następuje utrata pragień i życia, czyli homoseksualizm, rozpad rodzin, bezpłodność itp.”

  13. „eśli chcesz zmienić świat… pokochaj mężczyznę – naprawdę go pokochaj.
    Wybierz tego, którego dusza przyciąga twoją jasno i wyraźnie,
    który cię widzi, który jest dość odważny, by się bać.
    Przyjmij jego dłoń i prowadź go łagodnie do krwi swojego serca,
    gdzie poczuć może ciepło, które mu dajesz i odpocząć tam,
    i spalić swój ciężki ładunek w twoich ogniach.
    Spójrz w jego oczy, zajrzyj głęboko i zobacz co leży tam uśpione,
    lub przebudzone, lub nieśmiałe, lub oczekujące.
    Spójrz w jego oczy i zobacz tam jego ojców i dziadków
    i wszystkie wojny i szaleństwa,
    w których ich duchy walczyły w jakimś dalekim kraju, w jakimś odległym czasie.
    Spójrz na ich ból i zmagania, udręki i winę; bez osądzania,
    i pozwól temu wszystkiemu odejść.
    Wczuj się w ten ciężar przodków
    i wiedz, że to czego szuka, to bezpieczne schronienie w tobie.
    Pozwól mu roztopić się w twoim pewnym spojrzeniu
    i wiedz, że nie musisz odbijać tego szaleństwa,
    ponieważ masz łono, słodką, głęboką bramę, aby zmyć i zaleczyć stare rany.

    Jeśli chcesz zmienić świat… pokochaj mężczyznę, naprawdę go pokochaj.
    Siądź przed nim w pełnym majestacie swojej kobiety z oddechem bezbronności,
    w zabawie niewinności swego dziecka, pozwalając jego męskiej mocy
    pokazać się przed tobą… i płyńcie w łonie Ziemi, w cichym wiedzeniu, razem.
    A kiedy on się odsunie… ponieważ będzie uciekać bojąc się tej jaskini…
    Zbierz wokół siebie babcie… owiń się ich mądrościami,
    słuchaj, jak łagodnie szepczą,
    uspakajają twoje przestraszone dziewczęce serce,
    namawiając cię, byś była spokojna…
    I czekaj cierpliwie na jego powrót.
    Usiądź przy jego drzwiach i śpiewaj, pieśń o pamiętaniu,
    że może jeszcze raz go ukoisz.

    Jeśli chcesz zmienić świat… pokochaj mężczyznę, naprawdę go pokochaj.
    Nie nakłaniaj jego małego chłopca,
    podstępem i fortelem, uwodzeniem i naciąganiem,
    tylko, by go zwabić… w sieć zniszczenia,
    do miejsca chaosu i nienawiści
    straszniejszego niż jakakolwiek wojna prowadzona przez jego braci.
    To nie jest kobiecość, to jest zemsta
    To jest trucizna pokręconych dróg
    wiekowych nadużyć, gwałt naszego świata,
    A to nie daje kobiecie mocy, zmniejsza moc, gdy odcina się ona od jego jąder,
    i to zabija nas wszystkich.
    I niezależnie od tego, czy jego matka opiekowała się nim, czy nie mogła,
    pokaż mu prawdziwą matkę teraz.
    Obejmij go i prowadź z wdziękiem i swoją głębią
    tlącymi się w centrum jądra Ziemi.
    Nie karz go za jego rany, gdy myślisz, że nie zaspakaja twoich potrzeb
    lub nie spełnia kryteriów.
    Wezwij dla niego słodkie rzeki
    Krwią sprowadź to wszystko do domu.

    Jeśli chcesz zmienić świat, pokochaj mężczyznę, naprawdę kochaj go.
    Pokochaj go dostatecznie, by być naga i wolna,
    Pokochaj go dostatecznie, by otworzyć swoje ciało i duszę
    na cykle narodzin i śmierci.
    I podziękuj mu za sposobność,
    gdy razem tańczycie wśród szalejących wichrów i milczących lasów.
    Bądź dość odważna, by być krucha, i pozwól mu pić z delikatnych,
    upojnych płatków twojej istoty.
    Niech wie, że może wspierać cię, byś stała, i ochraniać cię.
    Upadnij w tył w jego ramiona i ufaj, że cię złapie,
    nawet jeśli upuszczono cię tysiące razy przedtem.
    Naucz go, jak się poddawać, poddając się sama.
    I wtop się w słodką nicość serca tego świata.

    Jeśli chcesz zmienić świat… pokochaj mężczyznę, naprawdę kochaj go.
    Dodawaj mu odwagi, karm go, pozwalaj mu, słysz go, obejmuj go, uzdrawiaj go,
    a ty w zamian będziesz żywiona i wspierana,
    przez silne ramiona i czyste myśli i skoncentrowane strzały,
    ponieważ on może, jeśli mu na to pozwolisz, stać się wszystkim, o czym marzysz”

    • no to niezłe są te plukanki w takim razie, bo na serio masz takie ognisto czerwone włosy… a co robisz, że masz takie ciemne końcówki? bo mi się wydaje na twym zdjęciu, jak byś miała takie ombre, you know;) Ogólnie rudzielce kojarzą się z dużym temperamentem, zdecydowaniem – również w kwestiach między partnerskich:D
      Ja mam włosy – w mym mniemaniu, w odcieniu kasztanowym, prawie do pasa już mi sięgają, ale jeeeszcze mi brakuje z 10cm, no i też mam trochę bzika na ich punkcie, zawsze muszą być umyte, świeże, pachnące i rozczesane;D Chociaż męczy mnie te codzienne ich mycie, bo się szybko przetluszczaja, może to hormony, młody wiek.
      A ja u siebie słońce widziałam w święta, coś się ostatnio nie chce pokazywać, męczy mnie już ta zima, chciałoby się wyjść gdzieś, ale myśl, że za oknem pizdzi odechciewa w człowieku takowych prób, kurde kiedyś to się bałwany lepiło, igla(a?) się budowało, z gorek zjeżdżało na workach czy sankach, była jazda na całego, a teraz? … chyba się starzeje ;'( Dzieciństwo to jednak błogosławieństwo.
      Pozdrawiam;)

      • „A ja u siebie słońce widziałam w święta, coś się ostatnio nie chce pokazywać, męczy mnie już ta zima, chciałoby się wyjść gdzieś, ale myśl, że za oknem pizdzi odechciewa w człowieku takowych prób, kurde kiedyś to się bałwany lepiło, igla(a?) się budowało, z gorek zjeżdżało na workach czy sankach, była jazda na całego, a teraz? … chyba się starzeje ;'( ” – nie wiem ile masz lat ale przecież jesteś młodą duszą. Trzeba się hartować bo nigdy nic nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Radzę częściej wychodzić na zewnątrz aby trochę hartować układ odpornościowy. Jeśli brakuję tobie słońca to może warto się zaopatrzyć w witaminę d3.

        • wiesz Roni, gdy jestem na zewnątrz przy takiej pogodzie, gdzie jest niezły mróz, zawsze budzi się we mnie świadomość, jak i pewne obrazy w mojej głowie się nasuwają, że niedługo nastanie taka sytuacja, kiedy będę musiała sobie poradzić z takimi temperaturami, że będę na nie skazana. Wbrew pozorom wychodzę dużo na zewnątrz, lubię wieczorne zimowe nocne spacery, ale nie trwają one długo ze względu na to, że szybko marznę, ale masz rację, powinnam tę kwestię poważniej rozpatrzyć, tym bardziej, że od dawna widze u siebie dwie alternatywne przyszłości, widzę jakieś skrawki mnie w lasach, jakieś tułaczki, nie wiem co to jest, wojny mi się intensywnie ostatnio śnią i jakieś walki o przetrwanie, ukrywanie się… może to skumulowane wiadomości z całego dnia, które się tak krystalizują w formie snu, a jak nie.. chyba nie powinnam tego ignorować. No cóż, trzeba być przygotowanym na nagły nieoczekiwany zwrot akcji na tej planecie, najgorzej obudzić się z ręką w nocniku.
          pzdr

          • Spróbuj imbiru z kurkumą pobudzają krążenie to wtedy lepiej się znosi zimno. W moich stronach zawsze były hardkorowe amplitudy. W zimie do -25 lub niżej za dnia, a w lecie to standardowo 30-35 stopni. Dlatego dla mnie zima ta zima co jest teraz to pikuś, wszystko zależy też od poziomu wilgotności. To wilgotność zabija anie temperatura,oczywiście jakaś tam ekstremalna temperatura także może zabić ale nie jesteśmy na Syberii.

            • A wiesz gdzie jest notowany rekord najniższej temperatury w Polsce? ano u mnie w Siedlcach, minus 41 stopni, to był chyba rok ’40. A w tamte lato też coś do 40 dochodziło.
              No temperatury są znośne u nas, ja na te mrozy aż tak nie narzekam, ale przyjemne to nie jest, zimno daje się we znaki zwłaszcza czekając na spóźniony autobus;) ale ogólnie to w normie. Podobno hipotermia jest najmniej bolesną śmiercią, na końcówce uwalniają się w człowieku endorfiny, hm.
              Kurkumę dodaję do wszystkiego co się da, ale najbardziej jest skuteczna jak się ją połączy z pieprzem, ogólnie moglabym przytyć z dwa kilo, ale mam mega szybką przemianę materii. to taki plus w minusie.
              …Ale wiadomo, że wiosna lepsza, ciepłe długie wieczory, czyste powietrze, bo już nie palą w tych piecach, słońce, rower … Cooming soon, mam nadzieję.

        • Nic dziwnego, kazdy z wolnosciowcow to przezywal, to jest logiczne. Szkola to jest wiezienie, oboz koncentracyjny, gniazdo kontrolerow matrixa – nauczycieli, okrajajaca mlodych z indywidualizmu, niezaleznosci myslenia,to gwalt na psychice i duszy. To maszyna przygotowujaca produkt do rzezni pt miejsce pracy.

          • Pełna zgoda infin , mnie natomiast zniszczono psychikę, długo dochodziłem do siebie. Podstawówka i gimnazjum było najgorsze , technikum trochę lżej ale też bez rewelacji. W technikum to głównie się zawiodłem na kilku kolegach.

            • Pacyfikacja jednostek ma na celu zastraszenie do cna reszty obserwatow, po to by masa zapamietala na cale zycie, ze wystajacy gwozdz predko zostanie przybity.
              Ciekawostka jest, ze jedna z charakterystycznych cech dzieci indygo jest wlasnie tzw nieprzystosowanie do systemow m.in szkolnego, ale to nieprawda, tu chodzi o nieprzystosowanie do irracjonalnego systemu nastawionego na krzywde, ograniczenie wolnosci wbrew logice i rozsadkowi. Wyklarowaly sie tandetne powiedzenia ktore urosly do rangi wyroczni czyli „pokorne ciele dwie matki ssie” „co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie” „dzieci i ryby glosu nie maja” „tak juz jest i tak ma byc, tyle lat tak bylo, wszyscy tak robia, nie dyskutuj”. Teksty rodem z krypto-faszystowskiego systemu.

            • O widzę że już się wyspałaś. Jak tam sny. Wiem co czujesz bo miałem to samo ale u mnie było gorzej bo wiadomo jak się traktuje zbyt wrażliwych chłopców. Ale wiadomo co cię nie zabije to cię wzmocni ale swoje piętno zostaje do końca życia pewnie. JA miałem takie traumy że nawet prześladowali mnie za to że jestem jedynakiem bo wiedzieli( pewnie wampiry-bordeline) że nie będę mógł na nikogo liczyć. Nigdy nikomu nie można ufać, ja się przejechałem nie raz w szczególności w technikum.

            • Uwielbiam Herberta, wojenne Tadeusza Borowskiego , Orwella, Huxleya, Herbert George Wells Tolkiena, Lema, Jules Verne, Ferdynanda Ossendowskiego. Ogólni przygodowe, fantasy, opisujące realizm życiowy oraz socjologiczna fantastyka.

            • „Nigdy jednak nie zrobiłam niczego wbrew sobie i się z tego niesamowicie cieszę. Żadnych kurwa kompromisów, żadnego dostosowywania się do masy.” – ja aby przetrwać musiałem się wkupić w łaski a co najgorsze to w technikum przez jakiś okres byłem tak jak oni (imprezki alkohol oj dużo alkoholu) ale się w porę opamiętałem i uświadomiłem sobie – Co ja kurwa robię przecież nie jestem sobą a to zawsze było moją siłą. Bo inaczej to byłoby jak za czasów gimnazjum czy podstawówki, ale i to nie pomogło nawet imprezki i alkohol nie pomogły mi się zintegrować. Ludzie zawsze coś ode mnie chcieli a tak to w dupie mieli. Byłem legendarny w całej szkole nawet nauczyciele się śmiali że na dyskoteki nie chodzę a matka na wywiadówkach musiała. świecić oczami.
              „Świat mnie nie chciał, odrzucił mnie, dlatego postanowiłam sobie stworzyć swój własny. Mój świat to dom, filmy, które kocham, muzyka, którą uwielbiam, starocie, książki. Mam w domu pełno książek, uważam, że dom bez książek to nie jest dom.” – i za to cię cenię.

            • Ja już dawna nie mogę się porządnie wyspać, ogólnie może być ale to nie jest to co kiedyś. Zawsze spałem twardym snem i nigdy mi się nic nie śniło. A jak już mi się śni to jest to kurewsko realistyczne że nie wiem czy to jawa czy sen.

            • Coś czuje że w realu naszych rozmów nie byłoby końca i pewnie na rozmowach by się nie skończyło.

            • „Jeśli chodzi o alkohol, to był w moim życiu taki czas, gdy piłam dużo, wódka lała się strumieniami. Tylko, że ja nie piłam w żadnym towarzystwie, na żadnych imprezach czy dyskotekach. Ja piłam sama, w czterech ścianach. To jest dopiero żałosne. Raz pojechałam na wakacje do takiej dziury, pod niemiecką granicę. Miałam tam tylko jezioro, pokój i bar. W barze byłam stałą klientką. Kupowałam sobie alko, szłam do pokoju, włączałam TV i uchlawałam się do nieprzytomności. Bo tylko gdy się napiłam, przestawałam myśleć, tylko wtedy mogłam zapomnieć choć na trochę” – to długa historia na osobny temat, ale grunt że się podniosłaś nie każdy to potrafi. Też coś o tym wiem, u mnie było podobnie a nawet gorzej bo jeszcze nieodpowiednie towarzystwo doszło.

            • Z tego co widzę to nasza rozmowa to chyba jeden z najdłuższych dialogów ostatnich dni na tym blogu.

            • Jestem tylko ciekawy ile osób przeczyta nasz dialog w tym gąszczu postów. Czuję się trochę niezręcznie.

            • Wolę jednak czerwone. Dobre czerwone wino rozpala, jest niczym jak ogień, jest jak krew bez której nie byłoby życia. Ale białe też mógłbym spróbować.

            • Aha zapomniałbym. Chciałbym cię o coś zapytać. Wiem że jesteś erudytą – lubisz dużo czytać , poznawać. A czy lubisz uprawiać jakieś sporty np. biegi , siłownia, może rower?

            • O taniec ! To bardzo ciekawe co mówisz. Dryg do tańca to kiedyś miałem mimo że nie byłem bywalcem klubów, może to poczucie rytmu? Nie wiem. Ale biegi w szczególności na łonie natury letnim wieczorkiem przy zachodzie słońca truchcikiem to też są spoko.

            • No tak zależy od muzyki. W klubach zawsze było chujowo bo był ścisk. To już na weselach było trochę lepiej. Ale wiadomo wszystko zależy od publiki i od muzyki. Ale taniec w domu hmm czemu nie. Przynajmniej nikt nie widzi.

            • Tylko wiesz aby tańczyć to też trzeba mieć kondycję bo to też jest niezła gimnastyka. Oj pobiegalibyśmy razem . Bo z tego co słyszę to masz słabszą kondycję ?

            • A tobie? Wiem wiem może i gadamy o dupie marynie ale od czegoś trzeba zacząć, a wrzucanie tutaj już poważnych długich postów no tylko jeszcze bardziej zaśmieci forum.

            • Mnie się z tobą rozmowy nie znudzą wręcz przeciwnie, po prostu nie mogę już się tutaj odnaleźć w tym natłoku. No chyba że ci się znudziło. Co real to jednak real.

            • Wiesz co napisałem psot ale chyba nie doszło. Powiem tak to temat rzeka i chyba lepiej aby rozmawiać na privie i nie zaśmiecać bloga. Meila mojego znasz. Ja się opieram o cybernetyczną teorię doboru charakterów. Tu masz link tam jest wszystko i o przyszłości szkół i o cybernetyce i pożądaniu.
              http://www.autonom.edu.pl/publikacje.php

              Aby związek był trwały i stabilny muszą być spełnione pewne warunki:
              1. Poziom mentalny na podobnym poziomie
              2. Dzielenie się pasjami zainteresowaniami i hobby.
              3. Zbieżność charakterów
              4. W pożądaniu(sprawy łóżkowe) musi być zachowana równowaga hormonalna – męski samiec i kobieca kobieta.
              5. Pół żartem pół serio – nigdy nie bierz dupy z własnej grupy

              Wiem że ogólniki ale nie chcę zaśmiecać bloga. Jestem pragmatykiem z romantyczną duszą. Ale związek to nie tylko haj hormonalny , chodziarz to też ale przede wszystkim , wierność , zaufanie i szczerość. Bez tego to niczego niczego będzie.

            • Nie wiem chyba moje posty nie przechodzą jak chcesz pogadać to dawaj na priv. Meila mojego już znasz.

          • Gdyby chociaz 3-4 osoby podobnie myslace o podobnym stopniu odwagi byly w jednej klasie, to byloby inaczej. Niestety tacy ludzie sa porozrzucani i musza lawirowac. Ten system jest zaprojektowany na izolacje i pacyfikacje niewygodnej jednostki.

            • Podziwiam cię też bym pokazał twarz ale wolę robić to na priv. Kiedyś miałem przez to pewien kwas przez zdjęcie w internecie.

            • „musisz sobie wyrobić dystans do siebie bo przepadniesz w zyciu” – tak jak bym gdzieś to już słyszał hmm. A no tak to chyba najczęstsza gadka wypowiadana przez rodzinę do mnie.

            • Ostatnio masa spadła przez zioła – 178 cm 77 kg. Normalnie to 80 kg. Piwne oczy czarne włosy. Ale czy przystojny – nie nie to oceniać.

            • Ja nie zapomnę mam pamięć fotograficzną. Zawsze pamiętam szczegóły i to bardzo długo.

            • A co do zdjęć w internecie to hmm, wolę jednak w realu kiedy można sobie spojrzeć w prosto w oczy , poczuć dotyk i porozmawiać. Internet nigdy nie zastąpi prawdziwej komunikacji werbalnej i niewerbalnej pomiędzy ludźmi.

            • „Na odpowiednich ludzi mogłabym się otworzyć, ale nie spotkałam takich dotychczas.” – a ja ?
              Ogólnie to milczenie jest złotem i niech tak pozostanie. Ludzie kłapią jęzorem – kocham cię, jestem zakochany, i tak dalej i tak dalej ale widać co się na świecie dzieje to jednak to jest tylko iluzja może nawet hipokryzja. Wolę być praktykiem i w czynach okazywać miłość bo „po czynach i owocach ich poznacie” czyż nie? A rozmawiać warto zawsze szczerze.

            • Kiedyś ćwiczyłem teraz powoli po długiej przerwie wracam. Najpierw ogólnorozwojówka. A potem trening obwodowy – całego ciała na treningu.

            • To wazne, ze masz rodzinny support na podobnych wibracjach, dzieki temu mozesz sobie pozwolic na wiecej, wlacznie z ujawnieniem twarzy. Jednak gdy traci sie support wtedy nastepuje przewartosciowanie pewnych decyzji i odwaga nabiera troche innej definicji, obok tej od brawury :).

  14. „ERA lub GEA, Matka Ziemia
    Ziemia jest matką, ponieważ daje swoje owoce; Księżyc jest kobietą, ponieważ jego trzy fazy odzwierciedlają wiek kobiety: półksiężyc to wiek dziewczęcy, pełnia księżyca to kobieta niezamężna, dojrzała i piękna, zmniejszający się księżyc to wiek podeszły i starość kobiety (dawniej nie był uwzględniany nòw). Nawet pory roku odzwierciedlają formy kobiet: dziewczęca wiosna, panieńskie lato (jesieni jeszcze nie ustalono), zimowa starość. Pojawiają się klasyczne, przestrzenne triady: księżniczka powietrza, nimfy ziemi i czarownica podziemia (Selen, Afrodyta, Hekate). Numer trzy staje się boski, a ponieważ każda bogini przejawiała się w swej osobistej triadzie(kobiety młodej, dojrzałej i starej), trzy razy trzy stało się dziewięć – dokladną liczbą księżyców (lub miesięcy), których kobieta potrzebowała, aby urodzić. Mimo to starożytne mity podkreślały, że nie istnieją trzy boginie, ale tylko jedna bogini matka: Era.”

    • ,, Poza realem, na video skype mozna sie napic z kims i tez wykreowac klimat :).”

      A jakbyś, Infin, miał do wyboru jedną z dwóch opcji:
      1 Możesz z bliską ci osobą rozmawiać na video skype pół godziny dziennie przez pół roku
      2 Możesz raz na pół roku widzieć się z tą osobą przez pięć dni ( to ten sam czas, dodałam godziny snu)

      Którą z opcji byś wybrał?

      Pozdrawiam.

      • Naturalnie, ze skype, regularnosc kontaktu wzrokowego i glosowego jest najwazniejsza.
        Poza tym jesli nie ma wokol siebie osoby z ktora wymienia sie prywatne informacje przynajmniej co tydzien, to jest to obca osoba, a zycie takiego czlowieka to iluzja przynaleznosci i bezpieczenstwa.

    • Mam przemyślenie takie, że prawdopodobnie jesień- to ta kobieta, która już nie ma wolności często- dzieci, mąż, praca, obowiązki, jej życie przypomina takową jesień- czasem wyjrzy słońce, dużo deszczu, wiatru, niepogody, piszę, bo w cytacie Sanctus, nie było o jesieni i tak sobie pomyślałem, że teraz mamy już w pełni, owszem w mojej opinii.
      W ogóle zapiszę sobie to, świetny cytat, pozdrawiam!

  15. „ERA MATRIARCHALNA (jej plusy i minusy)
    – ARCHAICZNE MITY I ARCHETYPY przejścia z matriarchatu do patriarchatu

    Wykluczenie mężczyzny z tajemnic życia oraz pozbawienie go czynnego udziału w poczęciu i duchowej sile poczęcia (ktòra znajdowała się w rękach kobiet), strącenie go jedynie do roli siły fizycznej sprawiło, że stał się brutalny, gwałtowny i lękliwy. Przemoc i strach przeważyły nad urokiem kobiety i przeobraziły się w tyranię.
    Kobiety: odbierzcie mężczyznom udział w duchowości, nie pomagajcie im odkryć ich duszy, a obudzicie w nich swego najgorszego wroga.
    W niektórych mitach greckich przejście z matriarchatu do patriarchatu opisane jest w sposòb symboliczny: Perseusz ścina głowę Meduzie, Bellerofont zabija Chimerę (wariant historii Perseusza; w obydwu pojawia się motyw skrzydlatego konia Pegaza, znak władzy w rękach mężczyzny, ponieważ koń jest symbolem królewskości), babiloński bóg Marduk zabija boginię morza Tiamat, i wreszcie, w Biblii, kobieta o imieniu Ewa zostaje oszukana przez węża, ktòry „przypadkowo” w całej mitologii został opisany jako „Ophion”, mąż Eurinome, przyszły grecki Zeus, mężczyzna Bóg, Ojciec i Władca. Od tego czasu Bóg jest mężczyzną i patriarchalne jest społeczeństwo.

    ***************
    „Kiedy bogowie byli kobietami, kiedy mòwiono o bohaterkach, a nie jedynie o bohaterach, świat obracał się wokół radości i płodności, był miejscem bardziej przyjaznym, człowiek był bardziej przywiązany do ziemi, a jego środek ciężkości znajdował się przy ognisku domowym, którego centrum była kobieta wychowująca dzieci; człowiek nie czuł się na tym świecie jak obcy, ale czuł się jego mieszkańcem, jego częścią, częścią całego stworzenia. To pòźniejsze religie doprowadziły do tego, byśmy czuli się obco we własnym świecie, w naszym środowisku naturalnym, byśmy stali się emigrantami z odległego i nieznanego nieba.”

    ***************
    „OD MATRIARCHATU DO PATRIARCHATU
    W pewnym momencie środek ciężkości w historii uległ przesunięciu: nastąpiło przejście od matriarchatu do patriarchatu: od ziemi, ciała, przyjemności, kobiety … itd. do ruchu skierowanego ku męskości: ku niebu, duchowi, mądrości, mężczyźnie. Mężczyzna nie odkrywa swojej roli w zapłodnieniu kobiety, ale odkrywa wyłączność jednego partnera. Odkrywa, że to jego nasienie doprowadza do zapłodnienia w łonie kobiety, przejmuje więc władzę. Penis stał się symbolem uwielbienia i adoracji u wielu plemion, podczas gdy kobieta została zepchnięta na margines, by cierpieć przez wiele wieków, nawet w dzisiejszych wielu kulturach. Ciężar tego odkrycia nie jest pozbawiony męskiej urazy wobec czasòw, kiedy to jego „moc” została zdradzona przez kobiecą delikatność, która go oczarowała. Zasłona świętości stała się burką segregacji. Ognisko domowego centrum stało się zamkniętym domem, gdzie kobieta była oswajana, udomowiona. Ze świętej kapłanki w świątyniach, wyrzucona na ulice, stała się prostytutką; z mądrej, znającej tajemnice natury i opowiadającej historie kobiety stała się czarownicą. Przestały być czczone posągi kobiet w ciąży, zastąpione męskim członkiem. Wtedy mężczyzna „wyszedł” z domu, z siedzącego i trybalnego trybu życia przeszedł do koczowniczego trybu życia, czyli do społeczeństwa i cywilizacji. W matriarchacie dziedziczność wyznaczana była w zgodzie z linią żeńską rodu, bo tylko matka dziecka była znana (rodzina nie koncentrowała się na ojcowskiej władzy mężczyzny), społeczeństwo utrzymywało się na solidarności kobiet, które wychodziły ponad konkurencyjność seksualną i zazdrość. Z nadejściem patriarchatu zaczęto wymagać od kobiet dziewictwa przed ślubem (matri monio (ślub ) = obowiązki matki) oraz wierności po ślubie. Dziedzictwo (patrimonio, władza ekonomiczna) nie jest przyczyną, lecz skutkiem. To nie rolnictwo, ale posiadanie kobiety było rdzeniem tej zmiany, więc seks jest jej wyłącznością.”

  16. „Kobiecość jest sferą psychiki ludzkiej (zarówno mężczyzn, jak i kobiet): twórczą, intuicyjną, bardziej wrażliwą, pozostającą w harmonii z naturą, cykliczną, podatniejszą na cierpienie, ale zdolną do samodzielnego odrodzenia sie; jest zalążkiem życia duchowego oraz naszego pragnienia nieskończoności i transcendencji.

    ***********
    „Kobiecość jest ta psychologiczną zdolnością (zarówno u mężczyzn jak i kobiet), która potrafi wychowywać nasz męski wymiar psychologiczny(obecny zaròwno u kobiet jak i u mężczyzn) w celu zespolenia sie z naturą. Kto nie szanuje natury i nie żyje z nią w harmonii , jest dowodem na brak wewnętrznej ewolucji;konsekwencje sa logiczne: natura sie wyzwala i stajemy się ofiarą naszych wrodzonych i nieświadomych sił.”

  17. „PROSTYTUTKA… święte medium ZAPOMNIANEGO ARCHAICZNEGO świata …

    Seks w starożytności uważano za prawdziwą liturgię, sakramentalny akt mistyczny (hierogamy), który pozwalał obu partnerom na przekroczenie siebie, aby dostać się do nowego wymiaru duchowego. Seks nie jest otchłanią ciała, ale progiem duszy.
    Początkowo seks był rytuałem przejścia i transformacji wewnętrznej, stąd Hierodula, sługa-kochanka, zwana była „Wielką Nierządnicą” (przyjmując przydomek bogini, w której usługi została zaangażowana) i wykonywała za każdym razem szczególny akt seksualny z „coitus reservatus”, długotrwały i intensywny orgazm całego ciała bez emisji nasienia, co miało doprowadzić mężczyznę do ‚horasis”, duchowego oświecenia lub „Sophia”, który to stan był w istocie odpowiednikiem wyższej formy wewnętrznej odnowy osiąganej dzięki wysublimowanemu erotycznemu doświadczaniu Kobiecości.
    W Indiach ta specjalna technika seksualna jest znana jako doktryna tantryczna „maithuna”, wyrafinowana metoda seksualna, która pozwala mężczyźnie przyswoić sobie wrodzoną i magiczną mądrość kobiety.
    Seks jest życiem. Poprzez seks przychodzimy na świat, jest źródłem energii. Kto nie cieszy się aktywnością seksualną, staje się albo skamieniały (zgorzkniałość i histeria), albo zdolny do przemocy (3 są przyczyny, dla ktòrych zwierzę jest gwałtowne: samoobrona, brak żywności i seksu; w przeciwnym razie zwierzę jest zawsze spokojne).”

    • Dodam też dawne obrzędu Zaślubin Boga i Bogini- mistyczne Heros Gamos, tam właśnie uczestniczyli i mężczyźni i kobiety, które dziś zostało sprowadzone w kulturze dość wulgarnej do „tzw. sexu”, znaczy jeśli idzie o samą nazwę tego czynu, a nie zmiany, bo zawsze jest to świetym połączeniem dwóch energii, dwóch ciał.
      Była też prostytucja świątynna i w ogóle w dawnych czasach prostytutka nie była poniżana i obrażana jak potem w czasie patriarchalnym, to pewnie czasy zemsty kapłanów, którzy już nie pozwalali kobietom na pełnienie swoich ważnych funkcji- tak twierdzi m.in. Marek Taran.
      Co do postaci prostytutki lubiłem Sonię z Zbrodni i Kary, choć wiadomo, że przez swój chrystianizm autor- Dostojewski Fiodor uświęca ją i kieruje w religijne teksty, ale to taki obraz prostytuki bardzo ludzki, wytłumacznie co ją tam skierowało, dlaczego tak żyła,ukazanie jej pięknej duszy, wpływ na Raskolnikowa, w ogóle lubię tę książkę, ale atmosfera jest bardzo trudna, ten Petersburg jest ponury bardzo.
      I nie powinna być, bo i za co? Konserwatywna moralność jest hipokrytyczna, nie wiem czy ktoś się zgodzi, ale czepmy się prawdziwie złych ludzi- banksterów, złodziejów, polityków, Iluminatów, pedofilstwa, islamistów, gwałcicieli i morderców.
      O tantrze mam cały artykuł z gazety Czwarty Wymiar jak znajdę dziś/jutro ochotę, bo to jest kilka stron to wrzucę na bloga, co go założę, bo tutaj u Jarka to bym zaspamił pół strony, a po drugie, tu wiele z was pisze bardzo długie komentarze i nie myślał nikt z was o własnym blogu? Chodzi o taki fakt, że komentarz wrzucony tu w komentarze nieraz nie dwa zniknie z uwagi ludziom, bo to trzeba przewijać itd. A treści są naprawdę cenne.
      Pozdrawiam.

  18. Ostra selekcja kandydatow na rodzicow adopcyjnych to fasada, trick systemu by obywatele uwierzyli, ze ten system jest dla nich, a nie przeciw nim. Gdyby tak samo robiono z klasa robotnicza to elita i klasa srednia stracilaby tania sile robocza dzieki ktorej sa wielcy. Im mniej niewolnikow, tym mniej komfortu maja ci ponad nimi. Spisek klasowy to fakt, po to jest m.in system edukacji, nastawiony na indoktrynacje, a nie praktyczna nauke znajomosci praw, radzenia sobie w rzeczywistosci zawilych artykulow, kodeksow, przebijania sie przez biurokracje.

    • A najbardziej haniebne gdy w tym systemie taki nauczyciel ktory uciekl do szkoly przed wyzyskiem ze strony kapitalistow, moze leczyc kompleksy majac wladze nad bezbronnymi, startuje z pozycji niepodwazalnego autorytetu, ktory rzekomo chce dobrze wyposazyc podopiecznych w wiedze, ktora „kiedys” im sie przyda i to docenia. Wielka obluda jest gdy taka wychowawczyni łzawym tonem zegna swoich ulubiencow w klasie maturalnej, co by wyczyscic sobie rekord bo przestanie miec nad nimi wladze, a po co miec wrogow w tym samym miescie ? Co ciekawe prawie wszyscy popieraja ten schemat, broniac szkoly, i wspominaja jak to nauczyciele byli swietni a oni byli tymi zlymi ;D. Ten swiat to jest makabryczny kabaret. Ta glupota i cyrk trwa codziennie w calym cywilizowanym swiecie od czasow wprowadzenia edukacji prosystemowej.

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.