Afery

Osoba z KOD demaskuje tę organizację. „Ania dostała zawału, kolejna koordynatorka siedzi na psychotropach”

Osoba z KOD demaskuje tę organizację. „Ania dostała zawału, kolejna koordynatorka siedzi na psychotropach”

komitet obrony demokracjiSzokujące fakty o Komitecie Obrony Demokracji wypływają do mediów. Tym razem pracę tej organizacji stworzonej do obrony elit odsuniętych od władzy, demaskuje jedna z ważniejszych osób stamtąd. Chodzi o koordynatorkę KOD, Anna Grzybowską.

Okazuje się, że mamy do czynienia z próba medialnego wylansowania kilkunastu osób na polityków. Na tajnej grupie KOD jeden z członków zarządu miał napisać szokujące słowa: „wy tu kurwa nie jesteście od filozofowania, tylko od roboty. Jak się nie podoba to won”. Ale to lepiej dla nas, jeśli powstanie partia polityczne Komitet Obrony demokracji.

Dlaczego? Bowiem elektorat lemingowy jak i „grażynowo-januszowy” (tzw. „telenowelowy„) jest ograniczony, i kruczy się coraz bardziej. Jeśli będą trzy partie typowo lemingowe (PO, Nowoczesna, KOD) to ilość głosów się rozmyje i wprowadzą one mniej posłów do sejmu.

Anna Grzybowska jest koordynatorką KOD w województwie Warmińsko-Mazurskim. Zamieściła też inny wpis, ale szybko go usunęła. Oto ten wpis:

Cytuję: „Chciałabym poprosić o jeszcze jedną, drobna sprawę – Mateusz, czy możesz rozliczyć finanse KOD i pokazać faktury? Chciałabym wiedzieć, na co poszły między innymi moje pieniądze. Uzbierała się spora suma – byłoby miło, gdybyś zechciał zrobić zestawienie na co i dlaczego te pieniądze zostały wydane.”

Te dwa wpisy ujawniają prawdziwe i szokujące oblicze Komitetu Obrony Demokracji, czyli de facto komitetu obrony koryta. Polecam też inne wpisy o KOD na mojej stronie:
„Komitet Obrony Demokracji” zdemaskowany! Zobacz kto się za nim kryje!
Komitet Obrony Demokracji zdemaskowany! Kim oni są?!

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Zacznijmy od sprawy najważniejszej – w żaden sposób nie podważam idei KOD-u i sensu jego istnienia. Moim zdaniem to jeden z najwspanialszych ruchów społecznych, jakie kiedykolwiek w Polsce powstały, jednoczący dzisiątki tysięcy Polaków pod wspólnym szyldem. Jestem dumna z tego, że byłam w wąskim gronie, które ten ruch tworzyło i tego nic nie zmieni. Pozostaje jedno – KOD od środka przypomina skrzyżowanie bagna z PZPN-em, na dodatek zarzadzanego z drugiego fotela.

Przez ostatnie kilka tygodni byłam koordynatorem KOD na wojewodztwo warmińsko-mazurskie. W listopadzie dostałam dwie rzeczy – namaszczenie i grupę na FB założoną przez zastępcę Mateusza Kijowskiego, Jarka Marciniaka. Marciniak to bardzo ważna postać w KOD i o nim będzie jeszcze mowa. To ten człowiek, nie Mateusz, posiada „klucze” do FB wszystkich grup KOD w Polsce. Gdyby odskoczył Maciniak, regionalne struktury KOD pozostałyby przy nim. To on je zakładał i tylko on może je zlikwidować. Tak działa FB.

Nikt z nas nigdy przedtem czegoś takiego nie robił. Dostaliśmy puste grupy i poza tym nic. Nie znaliśmy ludzi i działaliśmy na bardzo niepewnym gruncie. Nie mieliśmy żadnych umocowań prawnych, na dodatek byliśmy wystawieni na wszelkie możliwe ataki – od narodowców, poprzez liczne partie, które w KOD-zie zobaczyły znakomite pole do złapania elektoratu, wariatów, chamów wszelkiej maści. Dysponowaliśmy kilkusettysięczna rzeszą głów do wyjęcia. Robiliśmy wszystko – od organizowania struktur, poprzez załatwianie słonych paluszków na spotkania i administrowania FB, po odpieranie nieustajacych ataków partii politycznych. Część z nas – w tym ja – uznała, ze idea KOD jest najważniejsza – rzuciliśmy absolutnie wszystko, żeby stworzyć z niczego ruch, który pociągnął miliony Polaków. Pracowaliśmy w koszmarnym stresie 24 godziny na dobę, ale wierzyliśmy w to, co robimy. Większość z nas ma dom, rodziny, dzieci – wszysystko poszło w odstawkę. Najważniejszy był KOD. Tworzyliśmy struktury, poznawaliśmy ludzi, braliśmy na siebie wszelkie możliwe ataki. Koordynatorzy byli odsądzani od czci i wiary, i traktowani jak chłopcy do bicia. Jeśli coś się działo w regionie, to była zawsze nasza wina. Nikt nie słuchał wyjaśnień. Mieliśmy robić, robić, robić. I robiliśmy.

Datą barierową było wyrzucenie z KOD Mazowsze jego koordynatora Andrzeja Miszka. To chyba w tym momencie KOD zaczał się sypać. Nie lubię Miszka i byłam za tym, żeby zniknął, ale sposób załatwienia sprawy był kompletnie idiotyczny. Miszka wyrzucił Mateusz i jak to zwykle w KOD-zie bywa nie poinformował o swojej decyzji pozostałych koordynatorów. Miał rację, ale tego w taki sposób się nie robi, zwłaszcza, że Andrzej prowadzil największą grupe regionalna w KODzie. Jeszcze dwa czy trzy dni wcześniej Miszk był jedna z wiodących postaci w KOD – prowadził demonstrację w Alei Szucha 12 grudnia. Kilka dni później stał się dla KOD-u persona non grata. Klepnęliśmy to, zwłaszcza, że Miszk nie jest osoba jakoś specjalnie sympatyczną i lubianą. Poza tym to była decyzja Mateusza, a w KOD z jego decyzjami się nie dyskutuje. Bijemy na lidera i robimy wszystko, żeby był bez skazy. On zawsze ma rację nawet gdyby tej racji nie miał. A przeważnie jej nie miał.

W tym czasie KOD stał się grupą wzajemnej adoracji – oprócz struktur wojewódzkich, które zarzad miał zazwyczaj w głebokim poważaniu, powstały niezliczone grupy i grupki zajmujące się nie wiadomo czym. Do legendy KOD przeszła grupa KOD_MEDIA, zwana „komedią”. W założeniu ta grupa miała zajmować się mediami i być takim naszym „biurem prasowym”. W rezultacie ta grupa nie zajmowała się niczym i napchało się do niej multum ludzi, którzy przepychali się między soba łokciami. Opowiem taka dykteryjkę: na samym początku istnienia KOD zwołałam duże spotkanie w Olsztynie, w którym uczestniczyli Mateusz Kojowski i Krzysztof Łoziński z małżonka – szara eminencją KOD. To był chyba 5 grudnia, czyli prapoczątki. Spotkanie nie miało najmniejszego sensu, podobnie jak wszystkie spotkania KOD – nie mamy nadal osobowości prawnej i w zasadzie chodziło o to, zeby poznać się w realu. No, ale skoro mamy mieć spotkanie, to musimy mieć jakiś gadżety. Cudem udalo mi się skontaktować z tajemniczą grupą KOD_MEDIA (przypominam, że byłam wówczas teoretycznie jedną z najbardziej prominentnych osób w KOD) w celu wycyganienia logotypu (BTW – bierzcie i czerpcie z tego wszyscy – logotyp do dzisiaj nie jest zastrzeżony). Wymyśliłam sobie, ze zrobię znaczki. Okazalo się, ze znaczki muszę zaopiniować – projekt zrobiła nasza grupowa graficzka ale jakoś się nie spodobał. Opiniowałam projekt przez grupę KOD_MEDIA. Co pół godziny miałam inną wersję, bo inna panienka dochodziła do głosu. W końcu po dwóch dniach uznałam, ze nie ma o czym mówić i znaczek kazałam wydać, bo gonił mnie czas. KOD_MEDIA nadal go opiniował, znaczek już dawno istniał, a po tygodniu od spotkania na którym go rozdałam dowiedziałam się, że jednak moge go wydać. Takich kretynizmow było sporo.

Zostawmy komedię, wroćmy do koordynatorów. W Polsce było nas chyba 18 osób. Jak mniemam – zaufanych, skoro prowadziliśmy regiony. Kilkanaście dni temu na tajnej grupie KOOII pojawił się taki wpis jednego z członków zarządu KOD – „wy tu kurwa nie jesteście od filozofowania, tylko od roboty. Jak się nie podoba to won” . Wpis zniknął po kilkunastu minutach, ale mnie zatkało. Bez sensu, bo doskonale wiedziałam, jak się nas traktuje. (mam screeny)

Kolejną datą barierową było ogłoszenie zbierania podpisów pod nikomu niepotrzebnym projektem obywatelskim. To był chyba jeden z największych skandali w KOD, który koordynatorzy przykryli. Zaczęło się od zarządu KOD, który miał miejsce dzień przed slawną konferencja pod sejmem. Z moich informacji wynika, że projekt miał być stworzony przez grupę naszych konstytucjonalistów, potem opiniowany przez prawników i wreszcie pokazany światu. Stało się nieco inaczej – następnego dnia Mateusz zwołał konferencję pod sejmem, pokazując niedopracowany prawnie bubel, napisany w nocy na kolanie. O co tu chodziło? O Marciniaka, który postanowił zaistnieć, a który już w tym czasie praktycznie zamieszkał u Mateusza i miał na niego absolutny wpływ. Absolwent prawa bez aplikacji postanowił, ze stworzy jeden z najważniejszych dokumentów KOD. (Zanim mnie podasz do sądu, Jarek, pamiętaj, że mam privy i maile od zarządu w tej sprawie, plus całkiem niezłych adwokatów. Tu akurat nie radzę.) Koordynatorzy nie mieli o tym zielonego pojęcia – dowiadywali się od osób trzecich, ze coś takiego w ogóle ma miejsce. Ja dowiedziałam się o tym od ekspedientki w sklepie rybnym, która zapytała mnie, jak ma zbierać podpisy. Nie miałam pojęcia o co chodzi i kompletnie osłupiałam. W tym czasie na mojej grupie się zagotowało, od głównego rozłamowca dowiedziałam się, że cos zamiatam pod dywan i nie chcę tego ujawnić. Do tego zaczęli dzwonić do mnie prawnicy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, którzy zgłaszali rozliczne poprawki (a część w ogóle się od tego odcięłą) motywując to kompletnym bezsensem prawnym. Kiedy zapytałam zarząd co z tym fantem robić, dowiedziałam się, ze opieram się na opiniach ludzi z jakiegoś prowincjonalnego uniwerku, oni mają za sobą tuzy konstytucjonalizmu, mam to jakoś przykryć i nie drzeć mordy. Zapytałam o nawiska, jedno z nich było mi znane, więc zadzwoniłam do człowieka bez złych intencji z prośba o radę i wyjaśnienia. Okazało się, ze kompletnie o niczym nie wie, a o sprawie dowiedział się ode mnie. Przykryłam to – taka była moja rola. Podpisy pod sławnym projektem do dzisiaj chyba nie są złożone do marszałka sejmu (potrzeba było 1000, co dla KOD nie jest żadnym problemem). Tu chylę czapkę z glowy przed Piotrem Cykowskim, członkiem ścisłego kierownictwa KOD, który juz na samym początku odciął się od tej inicjatywy.

Jak zwykle koordynatorzy dowiadywali się o wszystkim ostatni. Tak było z „misja KOD’. O „misji”, dokumecie stworzonym przez jakiegoś gimnazjalistę, dowiedzialam się z kolejnego tekstu Mateusza. Ktoś to wlepił na moją grupę. Z tekstu dowiedziałam się, ze ja o nim doskonale wiem i mam go dać do konsultacji. Tyle tylko, że ja nie miałam o nim pojęcia. W pocie czoła, w środku nocy udało mi się ten tekst zdobyć. W tym czasie od członków grupy po raz kolejny dowiedziałam się, że coś przykrywam. Boże, gdybym miała taką moc, chętnie bym to zrobiła, bo po przeczytaniu tego czegoś i po przejrzeniu „projektu obywatelskiego” chętnie zrobiłabym wszystko, zeby nikt tego nie zobaczył.

Jak to wygląda od srodka? Dramatycznie. Szefowa grupy POLONIA Ania Krok dostała zawalu – w jej grupie rozpisano wybory na nowego koordynatora. Kiedy okazało się, ze Ania wygrala je w przedbiegach, wybory unieważniono i prowadzono tam nowego koordynatora. Grupa się rozpadła. Dramatem Ani nikt sie nie przejął, zrobiono z niej wariatkę i rozłamowca, podkładając pod to fałszywe papiery dotyczace jakiegoś listu do PE w sprawie wstąpienia Polski z Unii. Wiedzialam o tym, ale nic z tym nie zrobiłam – KOD był najważniejszy. Kolejna koordynatorka od kilkunastu dni siedzi na psychotropach. Nie wytrzymala. Dziś posypała się grupa poznańska, wcześniej Łodź. Na monity, że dzieje się cos złego, zarząd nie reaguje.

Ja odeszłam sama. Uznalam, ze to jedyne rozwiazanie. Mogłam przetrzymać, kurczowo trzymając się mitycznego stołka, ale istnieje coś takiego jak przyzwoitość i dobro wspólne. Będę z KODem zawsze i zawsze będe Wam kibicować, ale soba tego ruchu już nie mogę firmowac. Za to co zrobilam dla KOD-u nnie uslyszłam od zarządu nawet zwykłego „dziękuję”. Dziekowali mi moi ludzie, szarzy i zwykli. Jestem z tego bardzo dumna i bardzo Wam dziękuję. Dla Was to robiłam.

To, dlaczego odeszłam, wyjaśniłam. Nie chce mi się powtarzać tych samych argumentów, więc wkleję mój tekst – po raz kolejny powtarzam, kulawy i koślawy, pisany ze łzami w oczach i w kosznarnym stresie. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze. Beze mnie. Nie pasuję do dworku i już niczego nie chcę przykrywać, łącznie z alimentami i finansami Mateusza, które osobiście uznaję za skandal. Nie chce być dłużej kopana i traktowana jak niewolnik. Nie mam zamiaru patrzeć przez palce na ruch, który sama tworzyłam, a który rozpada się w rekach. Nie chcę robić eventów takich jak dzisiejszy tylko to, zeby pokazać, ze ten ruch jeszcze istnieje i mamy MOC. Nie mamy żadnej mocy. Ta MOC opiera się na grupach założonych przez Marciniaka i jest to pistolet przyłożony do głowy.

Dziękuję za te kilka tygodni. Uwierzylam w coś, co jest jedynie trampoliną dla kilkunastu osób. Przepraszam za to. Wszystkich „moich ludzi” zrobiłam w bambuko. Taka była moja rola, ale wykonywaniem rozkazów nie da się niczego wyjaśnić.

Anka

Mateusz, moze w koncu powiesz, jak jest z rejestracją KOD-u i dlaczego tak długo to się ciągnie, mimo sympatii sędziów? Powiedz w końcu prawde.
„Kochani, sytuacja jest taka:
wczoraj wyrzuciłam Czachorowskiego. Sprawę znacie, bo dyskutowałam ja tu od wielu tygodni, dopytywałam o radę i razem z Wami zastanawiałam się co z tym zrobić. Wczoraj defetyzm faceta przekroczył masę krytyczną. Wyrzuciłam go, tworząc w ten sposób nowego Miszka.

Sprawę uciszaliśmy, awantura była niesamowita, ale częściowo udało się to jakoś uspokoic. Podejrzewam, że jeszcze dwa dni i zapanowałby spokój, zwłaszcza, ze jesteśmy w trakcie organizowania dużych imprez i ludzie mają co robić.

Kiedy już wszystk zaczęło się wyciszać, wczoraj późnym wieczorem zupełnie nie wiadomo skąd wmieszala się w to wszystko Agnieszka Łozińska, żona Krzysztofa. Zrobiła się awantura na forum między nią, a moimi współpracownikami – Łozińska na spotkanie w Olsztynie, zaplanowane na wtorek dla grupy Warmia, a przygotowywane od 10 dni przez moich sztabowców na forum publicznym zaprosiła całość grupy warmińsko-mazurskiej. Sale mam na 50 osób, może przyjść 300-400. Co ciekawsze – zaprosiła na nie również… organizatorów, którzy dostali szału. Niezgodnie z agenda Łozińska ma tam dyskutowac z osobami usuniętymi z grupy (czyli Czachorowskim i jego kolegami), ktorzy nie są już czonkami KOD, więc ich obecność tam jest co najmniej wątpliwa. Na dodatek twierdziła, ze uzgodniła to „z drugą stroną” czyli jak mniemam ze mną – problem w tym, że nikt niczego ze mną nie uzgadniał, a o sprawie dowiedzialm się dzisiaj rano z panicznych telefonów moich współpracowników. Moją ostatnią rolą w KOD będzie odwołanie tego spotkania – ze względów bezpieczeństwa nie mogę do niego dopuścić.

Dalej jest tylko śmieszniej. Na 19 stycznia Łozinska za moimi plecami zwołała własne zebranie, w jakiejś knajpie w Olsztynie dla całej grupy warmińsko-mazurskiej. Nie wiem, jak ona sobie to wyobraża organizacyjnie, ja się pod tym nie podpiszę. Na to spotkanie mnie wezwała. Po prostu kazala mi przyjść. Powiesiła ten post na stronie głównej grupy wraz z dramatycznym apelem, ze to, co robimy rozbija KOD od środka, etc. Tym samy pozbawiła mnie jakichkolwiek argumentów, podważyła mój autorytet i wytrąciła mi broń z ręki.

W tym samym czasie screeny forum wypłynęły na zewnątrz i zaczęła dzwonić prasa, z pytaniami co się dzieje w KOD, skoro aż sam Ojciec Założyciel musi się w to wmieszać. Odbijam ich, ale sprawa stała się publiczna.

Dlaczego o tym piszę. Po namyśle uznałam, że nie mam już żadnej możliwości prowadzenia grupy. Uzałam, że dla dobra KOD, powinnam zrezygnować i poprosić Radka o wprowadzenie zarządu komisarycznego. Gdyby chodziło o kogoś innego, nie o Łozińskich, załatwiłabym to inaczej, ale nie mogę podważać autorytetu założyciela KOD-u, bo to może zaszkodzić nam wszystkim. To, co się stało jest dla mnie niezrozumiałe i absolutnie nie czuję się temu winna. Mimo to, zdając sobie sprawę z tego, czy ta cała przedziwna historia może się skończyć, biorę winę na siebie, zeby zdjąć odium z jednej z najważniejszych osób w KOD-zie, bo to rzutuje na cały ruch, a do tego nie mogę dopuścić. Nie chcę dochodzić, dlaczego tak się stało, bo bardzo lubię prywatnie oboje Łozińskich, a do Krzysztofa mam ogromny szacunek. Poprosiłam moich sztabowców o niewypowiadanie się w prasie na ten temat.

Dziękuję moim znakomitym sztabowcom i współpracownikom – bez Was nie dałabym rady.

Było mi bardzo miło Was wszystkich poznać. To były świetne tygodnie. Gdyby ktoś z Was był kiedyś na Mazurach, dajcie proszę znac, macie mój telefon. Spotkamy się nad Nidzkim. Będę Wam kibicować.”

Źródło: https://www.facebook.com/mazury/posts/1081968748500537

Reklamy

60 odpowiedzi »

  1. Ciągle powtarzałem – Spokojnie, spokojnie. I co widać? Gówno zaczyna śmierdzieć i muchy je roznoszą.
    Spokojnie – spokojnie – wszystko bedzie ok.

  2. coraz więcej ludzi będzie świadomie opuszczać matrix 😉 nawet chrapiący się budzą 😉 jest dobrze a będzie śmieszniej. don petro i jego dyrygenci, po takich informacjach już są spaleni.

    nie odchodzi ode mnie myśl, że być może są to również realizowane scenariusze, bo hooje z wiejskiej od dłuższego czasu próbują wyprowadzić ludzi na ulicę a ludzie mają to w doopie. sądzę, że znacząca ilość tych protestujących to zaczarowane młodzieżówki i przeróżne organizacje sponsorowane z matrixa. więc jeśli te dzisiejsze newsy to ustawki, to znaczy że ciśnie „górę”, aby wywołać prawdziwą histerię społeczną. idzie majdan małymi krokami i tyle
    dla mnie szczegóły tematów nie są ważne, ważne, że info ma zbulwersować opinię publiczną a kolejna partia wezwie swoich obywateli aby tą złość zamanifestować w kolejnych weekendach.

    tu chodzi o sprawdzony schemat postępowania a nie informacje, których nie można w 100% zweryfikować. Ludzie się sprzedają, bo myślą, że bezpiecznie przejdą do nwo. ale qrwa się mylą, system ich i tak wyjebie w powietrze, bo są mięsem armatnim niczym innym

      • z brakiem zaufania zgadzam się. inaczej już myślę o rodzinie a zwłaszcza znajomych. każdy ma jakąś zakałę obok siebie. wampiry energetyczne wszelkiej maści należy od siebie odsuwać. w przeciwnym razie przesiąkasz gównem. w szczególności dystans z zakałą rodzinną, być może trudne ale konieczne

        • Ostro powiedziane, Barra Barra, ale niestety to chyba dzisiaj norma, że wokół nas żyje wielu cwaniaków. Co ciekawe postępują w tak prymitywny, prostacki sposób i są święcie przekonani, że my nie wiemy, że chcą z nas zrobić idiotów.
          Mam na to sposób. Już na wstępie, gdy jeszcze do końca nie znam zamiarów, pytam:,, Chcesz mi coś dać, czy zabrać? Jeśli dać, to rozmowa ma sens”
          Ciekawe, że ci, którzy chcą nas obdarować czymkolwiek, pomóc, mówią o tym od razu, na wstępie. Lub po prostu to robią. Pijawki energetyczne zachowują się zgoła odwrotnie – urabiają grunt, z którego chcą wyciągnąć korzyści.

          Wiesz, Barra Barra, czasem myślę, że tacy ludzie nieprzypadkowo stają na naszej drodze. To są poprzeczki, które powinniśmy pokonać. Po co? Aby zdemaskować, by innym nie robili krzywdy. aby pokonać przed nimi lęk, obawę – czyli pośrednio wzmocnić swoją wartość, której nikt nie powinien pomniejszać.
          Czasem wobec tych, przed którymi nie czujemy się jeszcze odpowiednio silni, rzeczywiście najlepszym wyjściem jest dystans. Szkoda zdrowia i zachodu, szczególnie wobec niewyuczalnych.

          Ale na szczęście otacza nas o wiele więcej dobrych, życzliwych, oddanych ludzi, z którymi można budować na prawdę swój mały, przyjazny świat. Nie tylko w rzeczywistości, również tutaj, z wami. Też na swój sposób pomagamy sobie wzajemnie. Czasem nawet bardzo, nie będąc tego świadomym.

          Serdecznie pozdrawiam.

          • Agenci matrixa. Słyszałem, że każda osoba, która się „wybija” z szeregu choć trochę, ma wokół siebie dwóch „pilnowaczy”, którzy czuwają by nie miała lekko. Ich rola była zaplanowana już przed narodzinami. Jahwe pilnuje swoją demiurgiczną mocą i owieczki swoje rozmodlone, i tych niepokornych.

            • Gadaj! Ale ,,niusik! To aż do tego stopnia wszystko o nas wiedzą? Przed narodzinami? Nawet to, że w życiu mogę się odwrócić albo nawrócić? To skurczybyki!
              No tak, ksiądz na religii mówił, że za każdym stoi anioł i diabeł. A ty mówisz, że aż dwa diabły! To ci dopiero! Aż dwóch potrzeba, żeby jednemu aniołowi dać radę?
              A o aniołach słyszałeś?

              Toś mnie, Jarku zaciekawił! Te wiadomości to z tajnych akt watykańskich, czy z czego?

            • Zależy czy mieszkasz sama czy z rodziną. Bo jeśli z rodziną to sobie wyobrażam ten lament i bul dupy.

            • He he skąd ja to znam mam to samo a najgorzej jest na święta już od 2 może lat jestem u dalszej rodziny bo u wujka są zawsze kolacje świąteczne to chodzę tam tylko dal matki aby nie było jej przykro ale gdyby nie to to bym popierdolił wszystkie święta. I żebyś widziała jakie spojrzenia i jakie insynuacje są wobec mnie no i te zagrywki siostra cioteczna pochwaliła się pierścionkiem zaręczynowym celowo żeby wymusić w mnie jakieś poczucie wstydu czy poniżenia aby mnie sumienie ruszyło i tak była gadka przez całe święta tylko o tym.

            • Mało tego babka straszy wydziedziczeniem. A mam majątek zapisany w testamencie że niby ja mam odziedziczyć na wsi duży dom plus działka z ogrodem.

            • Jak na prawdziwego maga przystało obróciłem wszystko w żart i doradziłem babci wyjście na świeże powietrze bo wiadomo leki na serce mają swoje skutki uboczne – mózg.

            • Sam nalegałem na ten majątek bo dziadki chcieli sprzedać od tak sobie dom z ziemią ale im to odradziłem bo na przyszłość nieruchomość się przyda bo czuję że idą ciężkie czasy i nigdy nic nie wiadomo może nie jestem jakimś ogrodnikiem czy farmerem ale własna ziemia i ogród się przyda.

            • Ruda & Roni – dorzucę swoje przemyślenie do Waszego dialogu.
              ten „klimat” rodzinny, o którym wspominacie bierze się stąd, że wasi rówieśnicy rodzinni (kuzyni, kuzynki, ciotki kotki, wuski srujki, siostry, bracia, …) mają świadomość, że MUSZĄ, bo tak to przecież jest – druga połówka, rodzina, dzieci, … Ulegli tym namowom (przymusom) rodzinnym. Oprócz tego „szczęśliwego” schematu mają świadomość, że to jedna wielka złuda, bo jak qrwa ktoś w tym wieku może poznać drugiego człeka na tyle, aby mu w pełnym zaufaniu ofiarować swoje serce na przysłowiową ziemską wieczność. Dlatego ciągną innych w gówniane klimaty, bo ich ego jest szczęśliwe, że nie będzie kogoś szczęśliwszego od nich. Gdyby małżeństwo było w dzisiejszych czasach czymś na prawdę SZCZĘŚLIWYM, to by odradzali a nie zachęcali 😉

              Po II WŚ, związki ludzi – nawet nie małżeńskie – miały najsolidniejsze fundamenty, bo ludzie na gruzach budowali własną przyszłość. Dziś jest totalny odwrót tego stanu, każdy ma pełną dupę i jak ktoś kogoś wqurwi, to już miłość pryska w jeden dzień albo podczas jednej kłótni i rozwód. Rodzina pęka, ułomne rodziny wychowują dzieci. Później matka wpada w klimaty z lesbijskie albo ojciec w gejowskie. Wszystko rozpieprza się, zanim w ogóle pojawiła się okazja, aby coś wspólnie stworzyć. Ludzie chcą to natychmiast, dlatego wywraca się w dupach i po wejściu do UE jest tsunami rozwodów i porozbijanych rodzin. sex przez neta, sex na imprezie, … ale to nie jest ich wina, to ofiary matrixa, który precyzyjnie stworzył klimat dla tego typu zjawisk.

            • Zgadzam się bara bara nie powiem chciałbym być w związku z normalną kobietą na poziomie ale o taką ciężko ale jak się nie znajdzie to trudno przecież nie każdy musi być jak reszta, nie jestem desperatem przecież bo tego ludzie nie lubią i takimi gardzą w szczególności kobiety a wtedy byłbym spalony ,aha i nie chodzi mi o taki związek jak jest teraz bo to jakaś wydmuszka na pokaz. Typowe Polskie – dulszczyzna.

            • bardzo sanuję Twoją i Rudej decyzje. Gdyby ludzie mieli tyle oleju pod czaszką co Wy, ludzie mieliby wypracowany SZACUNEK (fundament po udane życie), którego dziś niestety brakuje (czyt. nie ma). Smutek hooja, że jesteście „dziś” w tak pojebanych czasach i nie macie możliwości, aby z pełnym zaufaniem serca oddać swoje życie innej osobie na wspólną drogę. Miła Wam się rozmawia i życzę Wam udanej znajomości, która być może…

              Po prostu bądźcie szczęśliwi, jak tylko się da. ja mam 41 wiosenek, mam wspaniałą córeczkę i zajebistego synka (niestety to dwa małżeństwa, ech…) i pójdę w każdy ogień, aby wyjebać każdego sqrwysyna, który Wam, młodym (jestem wciąż forever young) stawia kłody pod nogi w tym ziemskim padole.

            • Dzięki Bara Bara kto kto wie a chciałbym żebyśmy się wszyscy w realu spotkali no muszę powiedzieć że wpakowałeś się w niezłą kabałę dzieci z dwiema kobietami to jednak duży koszt dla zdrowia podziwiam i życzę zdrowia i wytrwałości.

            • No Ruda zdumiewasz mnie grunt to zdrowa samoocena i wiara we własne możliwości no i wytrwałość oraz odwaga to cechy prawdziwego świadomego człowieka

            • miałem wspaniałe dzieciństwo, kocham dzieci, ich naturalność, otwartość i szczerość. trzeciej płci nie ma, dziś żyję sobie i używam życia, jak tylko mogę. mam mnóstwo czasu bo nie mam etetu, jestem wolny od matrixa 😉
              Jesteście pozytywnie otwarci na siebie i powinniście się poznać w realu. nie po to aby szukać miłości, bo ona wyrośnie sama. Poznajcie się po prostu, tego Wam życzę, bo poznawać ludzi trzeba a Wy jesteście już „po” pierwszych słowach 😉 czuć przyjazną chemię u Was.

              Zapraszam do Wrocławia, ładne miasto, pokażę Wam wiele miejsc – nieturystycznych. Mam maila do Ciebie Ruda. Pozostawię kontakt, może skorzystacie. Może będzie wiele tematów, w których znajdziemy wiele wspólnych mianowników

            • ,, Ruda’90 pisze:
              11 Styczeń 2016 o 23:29

              Oj, dokładnie. Co do dzieci, to rzeczywiście, podziwiam, no cóż, ja nie chcę ich mieć, ale ci, którzy chcą, powinni je mieć i się w tym spełniać.”

              Wklejam jeden z twoich wpisów, ponieważ pod komentarzami nie ma ,,odpowiedz”

              Noc. Małe miasteczko zasypia. Kiedy ostatnie okno zamyka oczy, nad dachami domów pojawia się Anioł. Czyni to każdej nocy. Przygląda się snom ludzi. Otula ich błogim spokojem, oddala troski. Kończy swoją powinność z nastającym świtem.

              To pierwsze moje wrażenia po usłyszeniu skończonego już utworu. Nie mógł być więc niczym innym, jak tylko Aniołem Miłości.

              Grasz na fortepianie. To dla ciebie:

              A poniżej: na czas, kiedy sen długo nie chce przyjść

              Serdecznie pozdrawiam.

            • też mi zaskoczenie. jesteście normalnymi ludźmi, dlatego normalny człowiek składa propozycję. Wrocław warto odwiedzić a skoro już będziecie, to mogę być przy okazji Waszym barmanem. Poza tym warto poznać arrab, hehe 😉
              wiele osób poznałem w ten sposób z różnych „www”, ktoś odwiedza miasto jakiegoś rozmówcy i nie ma tłoku w znajomości. Każdy chce coś opowiedzieć i jest niedosyt, że było mało czau na spotkanie w realu, gdzie jest „spęd bydła”. i np. 10 osób, bo ludzie skrzyknęli się na spotkanie. taka forma spotkań i zawierania znajomości posiada „kameralność/intymność”, dlatego to dobra propozycja, może niecodzienna, zwłaszcza od arraba, haha 😉
              w ogóle, jeśli ktoś ma zamiar odwiedzić Wrocław, to ma już przewodnika 😉 hej ludzie i otwierajcie się na innych, bo za szybko jedno szufladkują innych i wrzucają do jednego wora
              hey

            • Wiesz Bara Bara ja się zgadzam Wrocław to piękne miasto ale wolalbym zwiedzać na wiosnę i lato bo teraz to hujowa pogoda jest. Pozdro ziomku.

            • no i git, przyjdzie właściwy moment 😉 zapraszam w dowolnym dla siebie czasie i porze roku, bo Wrocław potrafi zauroczyć tylko, jak jest zielony, w przeciwieństwie do klimatów pozamiejskich ;). Ruda dała mail, dostanie info, bo i tak kilka słów chcę do niej napisać, Ty wymień się z nią i mamy kontakty

              tym czasem inne ciekawostki, jakże oczywiste

            • Ruda, w 100% podzielam myśl, że ta knajpa jest wyjątkowa na skalę całego neta, do jakiego mamy dostęp. też z przyjemnością zaglądam tutaj i lubię myśli kefirowych ludzi. coś w tym jest indywidualnego. szkoda tylko, ze dalej są osoby, które mają „coś” do mnie, ale to nie moja decyzja 😉 idę sobie z uśmiechem na pysku 😉

              Ciebie również areckir, sanctus, kefir, krysiu, aniu, gmo, bogdan, … zapraszam. Bądźcie sobą, bo wiem, że nikt z was nie jest wampirem energetycznym.

              w tych pojebanych czasach, ludzie mają soft do oddalania się, barra wgrywam inny soft

            • Tak zgadzam się też długi czas tylko przeglądałem ten blog gdzieś od bodajże 2013 a udzielać się zacząłem we wrześniu 2015. A co do chemii pomiędzy nami jak to barra barra określił to nie mnie to oceniać. NO właśnie jak jest klimat to i rozmowa będzie się kleić. I też się cieszę że ciebie poznałem oraz innych to bardzo ciekawe doświadczenie porozmawiać a być może i spotkać z ludźmi którzy są podobni do mnie przynajmniej mentalnie a także duchowo.

            • rozmawiać będzie się przezajebiście, niech nikt się tym ni martwi. Wroclove zaprasza na spacery po pięknych, urokliwych miejscach a wieczory są magiczne. ciekawostek milion trylion albo więcej

              roni, jakby co, Ciebie też nie może zabraknąć 😉

            • O to mój nieoficjalny meil – kwazar14@onet.pl
              Jak ktoś chce niech pisze w razie jakiś nieporozumień (lepiej niedomówienia wyjaśniać na meila i nie zaśmiecać tego dobrego bloga) czy informacji służę pomocą. Jakby ktoś się wybierał we wschodnie strony Polski (Roztocze-Zamość-Hrubieszów-Bug) turystycznie to pisać w razie wątpliwości postaram się odpisywać na zadane pytania i też mogę robić za przewodnika.

            • Doskonale ciebie rozumiem, Rudy Wodniku. Dobrze to ujęłaś ,,utarty schemat”.
              Człowiek widząc utarte schematy, według których życie przynosi często rozczarowania i niemoc, broni się przed nimi. Nie wyrzeka się miłości, empatii, życia z drugim człowiekiem przepełnionego zrozumieniem, jednością dwóch, obok siebie istniejących, wolności. Obawia się schematów, przygląda się im i wie czym mogą pachnieć.
              Więź, a raczej związanie zgodnie ze schematem [ nie zawsze, ale często] zaczyna się od dupy strony. W przenośni i dosłownie.
              Często ludzie po kilkumiesięcznej ,,rozmowie” ich ciał uznają, że wiedzą o sobie na tyle dużo, że to wystarczy dla reszty wspólnego życia.
              Zafascynowani wzajemną seksualnością uznają ją za najwyższy, jedyny wymiar duchowy. Nie mają pojęcia, że to nie wszystko. Ich dusze nie zdążyły się jeszcze poznać, zrozumieć, zbliżyć. Jedność ciał okazuje się nie być wystarczającą pieczęcią na długie lata. Okazuje się, że tak mocny na początku fundament, obciążany murami codziennych trosk nie wytrzymuje próby czasu.Następuje rozczarowanie, niemoc, szukanie winy poza sobą. Tak myślę.
              I uważam, że nie należy winić tych ludzi – winny jest system i wtłoczone schematy, które często można o kant dupy rozbić. O! Przepraszam. Dosłowność, która się tu wkrada, jest tu chyba nie na miejscu.

              To moje spostrzeżenia, a przecież może ich być tyle ilu jest ludzi na świecie.

              Serdecznie pozdrawiam.

            • Wiesz Ruda bo to jest najpotężniejszy program jaki funkcjonuje w systemie tylko dogmaty religijne i ideologiczne są równie silne. Ale ja chyba znalazłem lukę w tym systemie jeśli chodzi o związki i tym podobne oraz wiem jak chyba temu przeciwdziałać bo presja rodziny to ogromna siła która wielu osobom zniszczyła życie.

            • Bardzo się cieszę, że kompozycje przypadły ci do gustu.
              Ciekawe towarzystwo. Ten kompozytor, Roni (o ile dobrze pamiętam też Piotrek) i Ty jesteście w tym samym wieku i macie bardzo podobne spojrzenie na życie; mądre, wolne (własne), i bardzo bogate wewnętrznie. Będą z was ludzie! 😀

              Pozdrawiam serdecznie.

          • Krysiu, dorzucę coś do Twych mysli

            „Ciekawe, że ci, którzy chcą nas obdarować czymkolwiek, pomóc, mówią o tym od razu, na wstępie” – dzieje się tak dlatego, że większość ludzi jest uległych i nie potrafią odmawiać, nie są asertywni, poza tym słyszą to, co chcą usłyszeć i „oni” o tym doskonale wiedzą. tacy urabiają innych w finansowym wymiarze

            „Pijawki energetyczne zachowują się zgoła odwrotnie – urabiają grunt, z którego chcą wyciągnąć korzyści” – tak, bo biorą ludzi na litość. jednak tacy ludzie są zagubieni, szukają dla swojego ego pożywki, bo zazwyczaj są pogubieni. tacy urabiają innych w duchowym wymiarze (no, pomijam wszystkie sekty wyznaniowe, o ci urabiają i finansowo i duchowo)

            „…tacy ludzie nieprzypadkowo stają na naszej drodze” – ani oni ni są przypadkowi na naszej drodze ani my na ich. w mojej ocenie, to nic innego jak karma, którą przerabiamy.

      • KOD jest potrzebny Petrowi w walce o władzę ,nie mylić z walką o Polskę. Gdy dojdzie do władzy zniszczy KOD ,to znaczy ludzi z tej organizacji ,nie będą już mu potrzebni .

  3. http://www.nowaswiadomosc.pl/570-poradnik-przebudzonego-cz-1-archonci-pasozyty-umyslu.html

    „Sytuacja na Ziemi zaczyna być coraz bardziej napięta. Świat stoi niemal na krawędzi wojny. To samo dzieje się w relacjach międzyludzkich. Toczą się spory i walki; na wierzch wychodzą ukrywane dotąd urazy, animozje i problemy wewnętrzne; czuć coraz bardziej gorącą atmosferę. Byliśmy świadkami nagłej i niewyjaśnionej abdykacji papieża, przyspieszonego konklawe i wyboru nowej głowy stolicy apostolskiej. Obserwujemy coraz większy kryzys ekonomiczny, społeczny i duchowy. Matrix wymyśla coraz to więcej nowych restrykcji, zakazów i nakazów. Wydaje się jakby energie gnały coraz szybciej prowadząc nas do jakiegoś niewidzialnego celu. To programy starej epoki uwalniają się czyszcząc się do końca.

    Moim zdaniem wszystko, co jest wyznacznikiem starej energii ucisku i zniewolenia nie może pozostać dłużej na planecie, dlatego zmuszane jest do jej opuszczenia. Programy te jednak będą się bronić jeszcze ostatkiem sił, dlatego bądźmy przygotowani na naprawdę konkretne i znaczące wydarzenia na świecie, które prawdopodobnie przyczynią się do jeszcze większego szoku i przebudzenia następnej ogromnej ilości ludzi. Wszystko to dzieje się po to, aby zasłona iluzji mogła całkowicie opaść – ukazując ukrywaną dotąd prawdę, którą wszyscy tak bardzo pragniemy ujrzeć. To tym bardziej skłania do refleksji – co zrobić, aby nie dać się ponieść narzuconemu przez system prądowi konfliktów, który coraz bardziej uciska nas ze wszystkich stron w celu odwrócenia naszej uwagi od narodzin nowej ludzkości.”

    …………………………………………………………………
    polecam lekturę owych wykładów, szczególnie kilku nosicielom pasożytków, typu … wiadomo kogo mam na myśli, moja ulubiona trójca przenajświętszych świetoszków – arrab arrab, pani Krysia z gazowni, no i cichociemny lunatyk księżycowy – gmoś … haha 😀

  4. http://www.paranormalne.pl/topic/11474-pasozyty-umyslu/
    „Pasożyty Umysłu, to nazwa nadana przez Colina Wilsona istotom, które nie tyle są niefizycznymi bytami, jakie zna większość z nas ezoteryków, co istotami bezpośrednio poruszającymi się w przestrzeni umysłowej naszego gatunku. Prawdopodobnie ich aktywność dotyczy zbiorowej podświadomości ludzi na naszej planecie, w której „pływają” jak kałamarnice w oceanie, a one same potrafią penetrować pokłady psyche pojedynczych ludzi prowadząc tym samym do różnych, raczej bardzo nieprzyjemnych implikacji.
    Grasują gdzieś na granicy wyobraźni, podświadomości, umysłu i zbiorowych urojeń naszego gatunku.
    Najważniejsze, co chcę zaznaczyć jest to, że pasożyty o wiele lepiej znają nasz umysł, niż my sami. Takiego stanu rzeczy nasz gatunek jest sam sobie winien, interesując się wieloma rzeczami „świata zewnętrznego”, a prawie zupełnie nie znając „królestwa własnego umysłu”. Ponieważ jednak bytowanie pasożytów bezpośrednio wiąże się z naszymi umysłami, a one same karmią się niskimi wibracjami takimi jak strach, złość czy nienawiść, wytwarzanymi obecnie przez ludzi na naszej planecie – poznały doskonale środowisko, w którym bytują i żerują – niestety. Ich siła drzemie, nie w potędze jako takiej, choć ta przekracza daleko typowe problemy z opętaniami – lecz w sprycie i lepszej znajomości pola, na którym toczy się ta walka. Podstawowym natomiast punktem ich siły i przewagi nad nami jest fakt, iż człowiek pozostaje nieświadomy ich istnienia oraz wpływu. Zrobią one wszystko, aby tak pozostało, aby człowiek nie uznał, że są prawdziwe i wpływają na jego ocenę sytuacji, oraz działania w niektórych, kluczowych momentach. Wiedzą bowiem, że jeśli uświadomimy sobie ich obecność i nauczymy się panować nad własnym umysłem i tym co do niego wpuszczamy, stracą swoich żywicieli.”

    ………………………………..
    no i jako, że w swoim gówniarzerskim życiu przeczytałem te kilkaset książek, które mi Lucyfer podsuwał, to szczerze polecam znakomite dzieło Colina Wilson – „Pasożyty umysłu”, które to posiadam w zasobach swej biblioteki diabelskiej… acz odradzałbym jej czytanie osobom z nikłym poziomem intelektualnego interpretowania wyższych strumieni świadomości, a tu są takie persony a deficytami analitycznego myślenia wielopłaszczyznowego, tylko przez grzeczność już nie wytyknę , haha 😀

    • „Pasożyty Umysłu, – bardziej znana ich nazwa to PLEJADANIE ale zaraz przecież oni są tacy „trendy” we własnej propagandzie… I tylko chciało by się zapytać czemu w Apokalipsie mówią na nich Druga Biblijna Bestia….

    • W gnozie zwani są oni Archontami a na ich czele stoi upadłe bóstwo Demiurg kreowany jest jako wielki geometra i architekt tego upadłego materialnego wszechświata. Archonci podszywają się pod dobre jak i złe istoty cały ten pieprzony dualizm dobro-zło to ich sprawka chodzi o zwiedzenie ludzkości poprze metodę dziel i rządź. Udają oni aniołów dobrych kosmitów w chengelingach i wiele innych.

  5. Ten krul KORWIN jest aszkenazyjczykiem. To ja bym wolał już Wiktora Orbana za króla Polski niż te tałatajstwo które czerpie benefity od 26 lat.

    • mnie jego rodowód nie interesuje, skoro utożsamia się z polskim interesem narodu i program jego partii politycznej zawiera postulaty pro narodowego kapitalizmu, niezależnego od reżimu faszystowskiej IV rzeszy … bo jeśli mielibyśmy analizować rodowody obecnej grupy rządzącej, to tam judepolonia pełną gębą … dlatego KORWIN został z premedytacją ujebany podczas wyborów … no i ten rzekomy psychopata jako jedyny miał odwagę głośno mówić w kampanii o zagrożeniu inwazją islamistów, i to z jego obozu młodzieżówki patriotyczne wychodzą lewackie i niemieckie agentury tępić na ulicach, więc się lepiej ciesz, że w ogóle porwał młodych ludzi do interesowania się krajem, a nie chlaniem browarów, oglądaniem meczy i praniem mózgu przez massonmedia w jakości HD tv made in UE 😉

      • Korwinizm to wirus żerujący na mlodzienczej witalnosci, poczuciu moznosci zdobycia swiata, egoizmie i checi nieograniczonej wolnosci

  6. Liga Świata też daje ciekawe info : )

    Swoją drogą Jarku, widziałem w poście u Dydymusa propozycję współpracy kierowaną do Ciebie.

  7. http://www.gdansk.pl/wiadomosci/Liga-Muzulmanska-grala-z-WOSP-Kto-ratuje-jedno-zycie,a,47440

    Owsik widzę z musilmami zaczyna się integrować, pewnie niedługo na Brudstocku przystanek Allah …. względem WOŚP i Owsika, to jestem dumny z 2 faktów – nigdy nie dałem nawet 1zł na WOŚP, nigdy nie byłem i nie będę na alkoćpunowym cyrku Brudstocku, a widze tam się niezłe multi kulti rozkręca, aby patrzeć jak muslimów z Niemiec nasprasza …

  8. KOD to ściema POstkomuny do obrony stanowisk i przede wszystkim utraconych wysokich profitów lub obawy o utratę ich.Osoby demonstrujące z KOD to stara PZPR-owska UB-ecja,ich POtomkowie oraz naiwni,niedouczeni,zindoktrynowani lemingowaci czytelnicy GW czy widzowie TVN 24.

  9. Już to wszystko przerabialiśmy wiele razy od tzw. Rewolucji Francuskiej. Z początku wzajemne wyżynanie się trwało latami, dzisiaj wystarczy kilka miesięcy…

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.