Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Afery » Osoba z KOD demaskuje tę organizację. „Ania dostała zawału, kolejna koordynatorka siedzi na psychotropach”

Osoba z KOD demaskuje tę organizację. „Ania dostała zawału, kolejna koordynatorka siedzi na psychotropach”

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,675,500 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Osoba z KOD demaskuje tę organizację. „Ania dostała zawału, kolejna koordynatorka siedzi na psychotropach”

komitet obrony demokracjiSzokujące fakty o Komitecie Obrony Demokracji wypływają do mediów. Tym razem pracę tej organizacji stworzonej do obrony elit odsuniętych od władzy, demaskuje jedna z ważniejszych osób stamtąd. Chodzi o koordynatorkę KOD, Anna Grzybowską.

Okazuje się, że mamy do czynienia z próba medialnego wylansowania kilkunastu osób na polityków. Na tajnej grupie KOD jeden z członków zarządu miał napisać szokujące słowa: „wy tu kurwa nie jesteście od filozofowania, tylko od roboty. Jak się nie podoba to won”. Ale to lepiej dla nas, jeśli powstanie partia polityczne Komitet Obrony demokracji.

Dlaczego? Bowiem elektorat lemingowy jak i „grażynowo-januszowy” (tzw. „telenowelowy„) jest ograniczony, i kruczy się coraz bardziej. Jeśli będą trzy partie typowo lemingowe (PO, Nowoczesna, KOD) to ilość głosów się rozmyje i wprowadzą one mniej posłów do sejmu.

Anna Grzybowska jest koordynatorką KOD w województwie Warmińsko-Mazurskim. Zamieściła też inny wpis, ale szybko go usunęła. Oto ten wpis:

Cytuję: „Chciałabym poprosić o jeszcze jedną, drobna sprawę – Mateusz, czy możesz rozliczyć finanse KOD i pokazać faktury? Chciałabym wiedzieć, na co poszły między innymi moje pieniądze. Uzbierała się spora suma – byłoby miło, gdybyś zechciał zrobić zestawienie na co i dlaczego te pieniądze zostały wydane.”

Te dwa wpisy ujawniają prawdziwe i szokujące oblicze Komitetu Obrony Demokracji, czyli de facto komitetu obrony koryta. Polecam też inne wpisy o KOD na mojej stronie:
„Komitet Obrony Demokracji” zdemaskowany! Zobacz kto się za nim kryje!
Komitet Obrony Demokracji zdemaskowany! Kim oni są?!

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Zacznijmy od sprawy najważniejszej – w żaden sposób nie podważam idei KOD-u i sensu jego istnienia. Moim zdaniem to jeden z najwspanialszych ruchów społecznych, jakie kiedykolwiek w Polsce powstały, jednoczący dzisiątki tysięcy Polaków pod wspólnym szyldem. Jestem dumna z tego, że byłam w wąskim gronie, które ten ruch tworzyło i tego nic nie zmieni. Pozostaje jedno – KOD od środka przypomina skrzyżowanie bagna z PZPN-em, na dodatek zarzadzanego z drugiego fotela.

Przez ostatnie kilka tygodni byłam koordynatorem KOD na wojewodztwo warmińsko-mazurskie. W listopadzie dostałam dwie rzeczy – namaszczenie i grupę na FB założoną przez zastępcę Mateusza Kijowskiego, Jarka Marciniaka. Marciniak to bardzo ważna postać w KOD i o nim będzie jeszcze mowa. To ten człowiek, nie Mateusz, posiada „klucze” do FB wszystkich grup KOD w Polsce. Gdyby odskoczył Maciniak, regionalne struktury KOD pozostałyby przy nim. To on je zakładał i tylko on może je zlikwidować. Tak działa FB.

Nikt z nas nigdy przedtem czegoś takiego nie robił. Dostaliśmy puste grupy i poza tym nic. Nie znaliśmy ludzi i działaliśmy na bardzo niepewnym gruncie. Nie mieliśmy żadnych umocowań prawnych, na dodatek byliśmy wystawieni na wszelkie możliwe ataki – od narodowców, poprzez liczne partie, które w KOD-zie zobaczyły znakomite pole do złapania elektoratu, wariatów, chamów wszelkiej maści. Dysponowaliśmy kilkusettysięczna rzeszą głów do wyjęcia. Robiliśmy wszystko – od organizowania struktur, poprzez załatwianie słonych paluszków na spotkania i administrowania FB, po odpieranie nieustajacych ataków partii politycznych. Część z nas – w tym ja – uznała, ze idea KOD jest najważniejsza – rzuciliśmy absolutnie wszystko, żeby stworzyć z niczego ruch, który pociągnął miliony Polaków. Pracowaliśmy w koszmarnym stresie 24 godziny na dobę, ale wierzyliśmy w to, co robimy. Większość z nas ma dom, rodziny, dzieci – wszysystko poszło w odstawkę. Najważniejszy był KOD. Tworzyliśmy struktury, poznawaliśmy ludzi, braliśmy na siebie wszelkie możliwe ataki. Koordynatorzy byli odsądzani od czci i wiary, i traktowani jak chłopcy do bicia. Jeśli coś się działo w regionie, to była zawsze nasza wina. Nikt nie słuchał wyjaśnień. Mieliśmy robić, robić, robić. I robiliśmy.

Datą barierową było wyrzucenie z KOD Mazowsze jego koordynatora Andrzeja Miszka. To chyba w tym momencie KOD zaczał się sypać. Nie lubię Miszka i byłam za tym, żeby zniknął, ale sposób załatwienia sprawy był kompletnie idiotyczny. Miszka wyrzucił Mateusz i jak to zwykle w KOD-zie bywa nie poinformował o swojej decyzji pozostałych koordynatorów. Miał rację, ale tego w taki sposób się nie robi, zwłaszcza, że Andrzej prowadzil największą grupe regionalna w KODzie. Jeszcze dwa czy trzy dni wcześniej Miszk był jedna z wiodących postaci w KOD – prowadził demonstrację w Alei Szucha 12 grudnia. Kilka dni później stał się dla KOD-u persona non grata. Klepnęliśmy to, zwłaszcza, że Miszk nie jest osoba jakoś specjalnie sympatyczną i lubianą. Poza tym to była decyzja Mateusza, a w KOD z jego decyzjami się nie dyskutuje. Bijemy na lidera i robimy wszystko, żeby był bez skazy. On zawsze ma rację nawet gdyby tej racji nie miał. A przeważnie jej nie miał.

W tym czasie KOD stał się grupą wzajemnej adoracji – oprócz struktur wojewódzkich, które zarzad miał zazwyczaj w głebokim poważaniu, powstały niezliczone grupy i grupki zajmujące się nie wiadomo czym. Do legendy KOD przeszła grupa KOD_MEDIA, zwana „komedią”. W założeniu ta grupa miała zajmować się mediami i być takim naszym „biurem prasowym”. W rezultacie ta grupa nie zajmowała się niczym i napchało się do niej multum ludzi, którzy przepychali się między soba łokciami. Opowiem taka dykteryjkę: na samym początku istnienia KOD zwołałam duże spotkanie w Olsztynie, w którym uczestniczyli Mateusz Kojowski i Krzysztof Łoziński z małżonka – szara eminencją KOD. To był chyba 5 grudnia, czyli prapoczątki. Spotkanie nie miało najmniejszego sensu, podobnie jak wszystkie spotkania KOD – nie mamy nadal osobowości prawnej i w zasadzie chodziło o to, zeby poznać się w realu. No, ale skoro mamy mieć spotkanie, to musimy mieć jakiś gadżety. Cudem udalo mi się skontaktować z tajemniczą grupą KOD_MEDIA (przypominam, że byłam wówczas teoretycznie jedną z najbardziej prominentnych osób w KOD) w celu wycyganienia logotypu (BTW – bierzcie i czerpcie z tego wszyscy – logotyp do dzisiaj nie jest zastrzeżony). Wymyśliłam sobie, ze zrobię znaczki. Okazalo się, ze znaczki muszę zaopiniować – projekt zrobiła nasza grupowa graficzka ale jakoś się nie spodobał. Opiniowałam projekt przez grupę KOD_MEDIA. Co pół godziny miałam inną wersję, bo inna panienka dochodziła do głosu. W końcu po dwóch dniach uznałam, ze nie ma o czym mówić i znaczek kazałam wydać, bo gonił mnie czas. KOD_MEDIA nadal go opiniował, znaczek już dawno istniał, a po tygodniu od spotkania na którym go rozdałam dowiedziałam się, że jednak moge go wydać. Takich kretynizmow było sporo.

Zostawmy komedię, wroćmy do koordynatorów. W Polsce było nas chyba 18 osób. Jak mniemam – zaufanych, skoro prowadziliśmy regiony. Kilkanaście dni temu na tajnej grupie KOOII pojawił się taki wpis jednego z członków zarządu KOD – „wy tu kurwa nie jesteście od filozofowania, tylko od roboty. Jak się nie podoba to won” . Wpis zniknął po kilkunastu minutach, ale mnie zatkało. Bez sensu, bo doskonale wiedziałam, jak się nas traktuje. (mam screeny)

Kolejną datą barierową było ogłoszenie zbierania podpisów pod nikomu niepotrzebnym projektem obywatelskim. To był chyba jeden z największych skandali w KOD, który koordynatorzy przykryli. Zaczęło się od zarządu KOD, który miał miejsce dzień przed slawną konferencja pod sejmem. Z moich informacji wynika, że projekt miał być stworzony przez grupę naszych konstytucjonalistów, potem opiniowany przez prawników i wreszcie pokazany światu. Stało się nieco inaczej – następnego dnia Mateusz zwołał konferencję pod sejmem, pokazując niedopracowany prawnie bubel, napisany w nocy na kolanie. O co tu chodziło? O Marciniaka, który postanowił zaistnieć, a który już w tym czasie praktycznie zamieszkał u Mateusza i miał na niego absolutny wpływ. Absolwent prawa bez aplikacji postanowił, ze stworzy jeden z najważniejszych dokumentów KOD. (Zanim mnie podasz do sądu, Jarek, pamiętaj, że mam privy i maile od zarządu w tej sprawie, plus całkiem niezłych adwokatów. Tu akurat nie radzę.) Koordynatorzy nie mieli o tym zielonego pojęcia – dowiadywali się od osób trzecich, ze coś takiego w ogóle ma miejsce. Ja dowiedziałam się o tym od ekspedientki w sklepie rybnym, która zapytała mnie, jak ma zbierać podpisy. Nie miałam pojęcia o co chodzi i kompletnie osłupiałam. W tym czasie na mojej grupie się zagotowało, od głównego rozłamowca dowiedziałam się, że cos zamiatam pod dywan i nie chcę tego ujawnić. Do tego zaczęli dzwonić do mnie prawnicy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, którzy zgłaszali rozliczne poprawki (a część w ogóle się od tego odcięłą) motywując to kompletnym bezsensem prawnym. Kiedy zapytałam zarząd co z tym fantem robić, dowiedziałam się, ze opieram się na opiniach ludzi z jakiegoś prowincjonalnego uniwerku, oni mają za sobą tuzy konstytucjonalizmu, mam to jakoś przykryć i nie drzeć mordy. Zapytałam o nawiska, jedno z nich było mi znane, więc zadzwoniłam do człowieka bez złych intencji z prośba o radę i wyjaśnienia. Okazało się, ze kompletnie o niczym nie wie, a o sprawie dowiedział się ode mnie. Przykryłam to – taka była moja rola. Podpisy pod sławnym projektem do dzisiaj chyba nie są złożone do marszałka sejmu (potrzeba było 1000, co dla KOD nie jest żadnym problemem). Tu chylę czapkę z glowy przed Piotrem Cykowskim, członkiem ścisłego kierownictwa KOD, który juz na samym początku odciął się od tej inicjatywy.

Jak zwykle koordynatorzy dowiadywali się o wszystkim ostatni. Tak było z „misja KOD’. O „misji”, dokumecie stworzonym przez jakiegoś gimnazjalistę, dowiedzialam się z kolejnego tekstu Mateusza. Ktoś to wlepił na moją grupę. Z tekstu dowiedziałam się, ze ja o nim doskonale wiem i mam go dać do konsultacji. Tyle tylko, że ja nie miałam o nim pojęcia. W pocie czoła, w środku nocy udało mi się ten tekst zdobyć. W tym czasie od członków grupy po raz kolejny dowiedziałam się, że coś przykrywam. Boże, gdybym miała taką moc, chętnie bym to zrobiła, bo po przeczytaniu tego czegoś i po przejrzeniu „projektu obywatelskiego” chętnie zrobiłabym wszystko, zeby nikt tego nie zobaczył.

Jak to wygląda od srodka? Dramatycznie. Szefowa grupy POLONIA Ania Krok dostała zawalu – w jej grupie rozpisano wybory na nowego koordynatora. Kiedy okazało się, ze Ania wygrala je w przedbiegach, wybory unieważniono i prowadzono tam nowego koordynatora. Grupa się rozpadła. Dramatem Ani nikt sie nie przejął, zrobiono z niej wariatkę i rozłamowca, podkładając pod to fałszywe papiery dotyczace jakiegoś listu do PE w sprawie wstąpienia Polski z Unii. Wiedzialam o tym, ale nic z tym nie zrobiłam – KOD był najważniejszy. Kolejna koordynatorka od kilkunastu dni siedzi na psychotropach. Nie wytrzymala. Dziś posypała się grupa poznańska, wcześniej Łodź. Na monity, że dzieje się cos złego, zarząd nie reaguje.

Ja odeszłam sama. Uznalam, ze to jedyne rozwiazanie. Mogłam przetrzymać, kurczowo trzymając się mitycznego stołka, ale istnieje coś takiego jak przyzwoitość i dobro wspólne. Będę z KODem zawsze i zawsze będe Wam kibicować, ale soba tego ruchu już nie mogę firmowac. Za to co zrobilam dla KOD-u nnie uslyszłam od zarządu nawet zwykłego „dziękuję”. Dziekowali mi moi ludzie, szarzy i zwykli. Jestem z tego bardzo dumna i bardzo Wam dziękuję. Dla Was to robiłam.

To, dlaczego odeszłam, wyjaśniłam. Nie chce mi się powtarzać tych samych argumentów, więc wkleję mój tekst – po raz kolejny powtarzam, kulawy i koślawy, pisany ze łzami w oczach i w kosznarnym stresie. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze. Beze mnie. Nie pasuję do dworku i już niczego nie chcę przykrywać, łącznie z alimentami i finansami Mateusza, które osobiście uznaję za skandal. Nie chce być dłużej kopana i traktowana jak niewolnik. Nie mam zamiaru patrzeć przez palce na ruch, który sama tworzyłam, a który rozpada się w rekach. Nie chcę robić eventów takich jak dzisiejszy tylko to, zeby pokazać, ze ten ruch jeszcze istnieje i mamy MOC. Nie mamy żadnej mocy. Ta MOC opiera się na grupach założonych przez Marciniaka i jest to pistolet przyłożony do głowy.

Dziękuję za te kilka tygodni. Uwierzylam w coś, co jest jedynie trampoliną dla kilkunastu osób. Przepraszam za to. Wszystkich „moich ludzi” zrobiłam w bambuko. Taka była moja rola, ale wykonywaniem rozkazów nie da się niczego wyjaśnić.

Anka

Mateusz, moze w koncu powiesz, jak jest z rejestracją KOD-u i dlaczego tak długo to się ciągnie, mimo sympatii sędziów? Powiedz w końcu prawde.
„Kochani, sytuacja jest taka:
wczoraj wyrzuciłam Czachorowskiego. Sprawę znacie, bo dyskutowałam ja tu od wielu tygodni, dopytywałam o radę i razem z Wami zastanawiałam się co z tym zrobić. Wczoraj defetyzm faceta przekroczył masę krytyczną. Wyrzuciłam go, tworząc w ten sposób nowego Miszka.

Sprawę uciszaliśmy, awantura była niesamowita, ale częściowo udało się to jakoś uspokoic. Podejrzewam, że jeszcze dwa dni i zapanowałby spokój, zwłaszcza, ze jesteśmy w trakcie organizowania dużych imprez i ludzie mają co robić.

Kiedy już wszystk zaczęło się wyciszać, wczoraj późnym wieczorem zupełnie nie wiadomo skąd wmieszala się w to wszystko Agnieszka Łozińska, żona Krzysztofa. Zrobiła się awantura na forum między nią, a moimi współpracownikami – Łozińska na spotkanie w Olsztynie, zaplanowane na wtorek dla grupy Warmia, a przygotowywane od 10 dni przez moich sztabowców na forum publicznym zaprosiła całość grupy warmińsko-mazurskiej. Sale mam na 50 osób, może przyjść 300-400. Co ciekawsze – zaprosiła na nie również… organizatorów, którzy dostali szału. Niezgodnie z agenda Łozińska ma tam dyskutowac z osobami usuniętymi z grupy (czyli Czachorowskim i jego kolegami), ktorzy nie są już czonkami KOD, więc ich obecność tam jest co najmniej wątpliwa. Na dodatek twierdziła, ze uzgodniła to „z drugą stroną” czyli jak mniemam ze mną – problem w tym, że nikt niczego ze mną nie uzgadniał, a o sprawie dowiedzialm się dzisiaj rano z panicznych telefonów moich współpracowników. Moją ostatnią rolą w KOD będzie odwołanie tego spotkania – ze względów bezpieczeństwa nie mogę do niego dopuścić.

Dalej jest tylko śmieszniej. Na 19 stycznia Łozinska za moimi plecami zwołała własne zebranie, w jakiejś knajpie w Olsztynie dla całej grupy warmińsko-mazurskiej. Nie wiem, jak ona sobie to wyobraża organizacyjnie, ja się pod tym nie podpiszę. Na to spotkanie mnie wezwała. Po prostu kazala mi przyjść. Powiesiła ten post na stronie głównej grupy wraz z dramatycznym apelem, ze to, co robimy rozbija KOD od środka, etc. Tym samy pozbawiła mnie jakichkolwiek argumentów, podważyła mój autorytet i wytrąciła mi broń z ręki.

W tym samym czasie screeny forum wypłynęły na zewnątrz i zaczęła dzwonić prasa, z pytaniami co się dzieje w KOD, skoro aż sam Ojciec Założyciel musi się w to wmieszać. Odbijam ich, ale sprawa stała się publiczna.

Dlaczego o tym piszę. Po namyśle uznałam, że nie mam już żadnej możliwości prowadzenia grupy. Uzałam, że dla dobra KOD, powinnam zrezygnować i poprosić Radka o wprowadzenie zarządu komisarycznego. Gdyby chodziło o kogoś innego, nie o Łozińskich, załatwiłabym to inaczej, ale nie mogę podważać autorytetu założyciela KOD-u, bo to może zaszkodzić nam wszystkim. To, co się stało jest dla mnie niezrozumiałe i absolutnie nie czuję się temu winna. Mimo to, zdając sobie sprawę z tego, czy ta cała przedziwna historia może się skończyć, biorę winę na siebie, zeby zdjąć odium z jednej z najważniejszych osób w KOD-zie, bo to rzutuje na cały ruch, a do tego nie mogę dopuścić. Nie chcę dochodzić, dlaczego tak się stało, bo bardzo lubię prywatnie oboje Łozińskich, a do Krzysztofa mam ogromny szacunek. Poprosiłam moich sztabowców o niewypowiadanie się w prasie na ten temat.

Dziękuję moim znakomitym sztabowcom i współpracownikom – bez Was nie dałabym rady.

Było mi bardzo miło Was wszystkich poznać. To były świetne tygodnie. Gdyby ktoś z Was był kiedyś na Mazurach, dajcie proszę znac, macie mój telefon. Spotkamy się nad Nidzkim. Będę Wam kibicować.”

Źródło: https://www.facebook.com/mazury/posts/1081968748500537


91 komentarzy

  1. Bogdan56 pisze:

    Ciągle powtarzałem – Spokojnie, spokojnie. I co widać? Gówno zaczyna śmierdzieć i muchy je roznoszą.
    Spokojnie – spokojnie – wszystko bedzie ok.

    Lubię

  2. Roni7 pisze:

    Ten kraj to szambo eh

    Lubię

  3. barra barra pisze:

    coraz więcej ludzi będzie świadomie opuszczać matrix 😉 nawet chrapiący się budzą 😉 jest dobrze a będzie śmieszniej. don petro i jego dyrygenci, po takich informacjach już są spaleni.

    nie odchodzi ode mnie myśl, że być może są to również realizowane scenariusze, bo hooje z wiejskiej od dłuższego czasu próbują wyprowadzić ludzi na ulicę a ludzie mają to w doopie. sądzę, że znacząca ilość tych protestujących to zaczarowane młodzieżówki i przeróżne organizacje sponsorowane z matrixa. więc jeśli te dzisiejsze newsy to ustawki, to znaczy że ciśnie „górę”, aby wywołać prawdziwą histerię społeczną. idzie majdan małymi krokami i tyle
    dla mnie szczegóły tematów nie są ważne, ważne, że info ma zbulwersować opinię publiczną a kolejna partia wezwie swoich obywateli aby tą złość zamanifestować w kolejnych weekendach.

    tu chodzi o sprawdzony schemat postępowania a nie informacje, których nie można w 100% zweryfikować. Ludzie się sprzedają, bo myślą, że bezpiecznie przejdą do nwo. ale qrwa się mylą, system ich i tak wyjebie w powietrze, bo są mięsem armatnim niczym innym

    Lubię

    • Roni7 pisze:

      I dlatego nie można nikomu nigdy ufać bo nigdy nie wiesz czy ktoś z twojej rodziny czy znajomy nie jest w tym systemie.

      Lubię

      • barra barra pisze:

        z brakiem zaufania zgadzam się. inaczej już myślę o rodzinie a zwłaszcza znajomych. każdy ma jakąś zakałę obok siebie. wampiry energetyczne wszelkiej maści należy od siebie odsuwać. w przeciwnym razie przesiąkasz gównem. w szczególności dystans z zakałą rodzinną, być może trudne ale konieczne

        Lubię

        • Krysia pisze:

          Ostro powiedziane, Barra Barra, ale niestety to chyba dzisiaj norma, że wokół nas żyje wielu cwaniaków. Co ciekawe postępują w tak prymitywny, prostacki sposób i są święcie przekonani, że my nie wiemy, że chcą z nas zrobić idiotów.
          Mam na to sposób. Już na wstępie, gdy jeszcze do końca nie znam zamiarów, pytam:,, Chcesz mi coś dać, czy zabrać? Jeśli dać, to rozmowa ma sens”
          Ciekawe, że ci, którzy chcą nas obdarować czymkolwiek, pomóc, mówią o tym od razu, na wstępie. Lub po prostu to robią. Pijawki energetyczne zachowują się zgoła odwrotnie – urabiają grunt, z którego chcą wyciągnąć korzyści.

          Wiesz, Barra Barra, czasem myślę, że tacy ludzie nieprzypadkowo stają na naszej drodze. To są poprzeczki, które powinniśmy pokonać. Po co? Aby zdemaskować, by innym nie robili krzywdy. aby pokonać przed nimi lęk, obawę – czyli pośrednio wzmocnić swoją wartość, której nikt nie powinien pomniejszać.
          Czasem wobec tych, przed którymi nie czujemy się jeszcze odpowiednio silni, rzeczywiście najlepszym wyjściem jest dystans. Szkoda zdrowia i zachodu, szczególnie wobec niewyuczalnych.

          Ale na szczęście otacza nas o wiele więcej dobrych, życzliwych, oddanych ludzi, z którymi można budować na prawdę swój mały, przyjazny świat. Nie tylko w rzeczywistości, również tutaj, z wami. Też na swój sposób pomagamy sobie wzajemnie. Czasem nawet bardzo, nie będąc tego świadomym.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

        • Jarek Kefir pisze:

          Agenci matrixa. Słyszałem, że każda osoba, która się „wybija” z szeregu choć trochę, ma wokół siebie dwóch „pilnowaczy”, którzy czuwają by nie miała lekko. Ich rola była zaplanowana już przed narodzinami. Jahwe pilnuje swoją demiurgiczną mocą i owieczki swoje rozmodlone, i tych niepokornych.

          Lubię

        • Krysia pisze:

          Gadaj! Ale ,,niusik! To aż do tego stopnia wszystko o nas wiedzą? Przed narodzinami? Nawet to, że w życiu mogę się odwrócić albo nawrócić? To skurczybyki!
          No tak, ksiądz na religii mówił, że za każdym stoi anioł i diabeł. A ty mówisz, że aż dwa diabły! To ci dopiero! Aż dwóch potrzeba, żeby jednemu aniołowi dać radę?
          A o aniołach słyszałeś?

          Toś mnie, Jarku zaciekawił! Te wiadomości to z tajnych akt watykańskich, czy z czego?

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Krysiu, coś o tym wiem niestety z autopsji. Sama mam wokół siebie takie osoby. Choćby po tym, że obrałam niezbyt typową ścieżkę życia i po jazgocie osób, które powinny być mi najbliższe (rodzina, znajomi). Ten jazgot nie bierze się stąd, że martwią się o mnie i chcą mojego dobra, tylko stąd, że nie chcą, abym podążyła swoją własną autorską ścieżką. Bo a nuż, obalę w ten sposób mity, którymi się przez całe życie karmili. Dlatego wszelkimi siłami starają się nawrócić mnie na utarty schemat. Na szczęście im się nie dam 🙂

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Ścieżka wiedzy,prawdy i wolności – godna czarodziejki.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          hah, widzisz Roni, ale ile to ja się muszę namęczyć, żeby móc żyć według własnych zasad i pragnień 😛 Ale tak, jak powiedziałam, nie dam im się, choćby ich ból dupy sprawiał, że będą mi jęczeć nad uchem dniami i nocami. Traktuję tych ludzi na zasadzie: „Pierdol, pierdol, ja posłucham”. 😄

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Zależy czy mieszkasz sama czy z rodziną. Bo jeśli z rodziną to sobie wyobrażam ten lament i bul dupy.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Akurat moi rodzice pod tym względem są w porządku 🙂 Mówiąc o rodzinie, miałam na myśli bardziej różnego rodzaju ciotki-klotki i mężate kuzynki. Moi rodzice mi nie trują. Myślę, że zrozumieli i zaakceptowali to. Bardziej jest mi przykro, jak mojej mamy koleżanki z pracy, dokuczają jej, że jej córka jest bezdzietną panną. Rozumiesz, moja mama obrywa za moje decyzje. Bo chcą też ją zgnoić, sprawić żeby poczuła się gorsza, bo ich córeczki mają mężusiów, kredyty, a one są już wielce babciami i przez to czują się lepsze.”No ja mam wnuczka, moja córka urodziła dziecko, a twoja to co? Na co ona czeka, nawet chłopaka nie ma.” Czaisz? Ludzie to chuje i tyle. A zwłaszcza baby. Są wredne i zawistne.

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          He he skąd ja to znam mam to samo a najgorzej jest na święta już od 2 może lat jestem u dalszej rodziny bo u wujka są zawsze kolacje świąteczne to chodzę tam tylko dal matki aby nie było jej przykro ale gdyby nie to to bym popierdolił wszystkie święta. I żebyś widziała jakie spojrzenia i jakie insynuacje są wobec mnie no i te zagrywki siostra cioteczna pochwaliła się pierścionkiem zaręczynowym celowo żeby wymusić w mnie jakieś poczucie wstydu czy poniżenia aby mnie sumienie ruszyło i tak była gadka przez całe święta tylko o tym.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          haha, no normalnie to samo! I zgadzam się w pełnej rozciągłości – oni to robią specjalnie, z premedytacją, bo liczą, że człowiekowi się wstyd zrobi, poczuje się gorszy od nich i że może pójdzie, przemyśli i zrobi tak jak oni chcą. Hahahaha, nigdy w życiu! Nie można im się dać, trzeba być nieugiętym 🙂

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Bo czarodziejki to mogą tylko z magami he he

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          No baaa, wiadomo 😉

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Mało tego babka straszy wydziedziczeniem. A mam majątek zapisany w testamencie że niby ja mam odziedziczyć na wsi duży dom plus działka z ogrodem.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          O kurwa. No to już grubo 😀 Ja tam żadnych majątków nie mam zapisanych, to się nie muszę martwić, hehe 😉 A co ty na te jej groźby?

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Jak na prawdziwego maga przystało obróciłem wszystko w żart i doradziłem babci wyjście na świeże powietrze bo wiadomo leki na serce mają swoje skutki uboczne – mózg.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Haha, no i prawidłowo! 😀 To mi się podoba 😀

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Sam nalegałem na ten majątek bo dziadki chcieli sprzedać od tak sobie dom z ziemią ale im to odradziłem bo na przyszłość nieruchomość się przyda bo czuję że idą ciężkie czasy i nigdy nic nie wiadomo może nie jestem jakimś ogrodnikiem czy farmerem ale własna ziemia i ogród się przyda.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Hmm, to ty jesteś obrotny facet, hehe 😉

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Ruda & Roni – dorzucę swoje przemyślenie do Waszego dialogu.
          ten „klimat” rodzinny, o którym wspominacie bierze się stąd, że wasi rówieśnicy rodzinni (kuzyni, kuzynki, ciotki kotki, wuski srujki, siostry, bracia, …) mają świadomość, że MUSZĄ, bo tak to przecież jest – druga połówka, rodzina, dzieci, … Ulegli tym namowom (przymusom) rodzinnym. Oprócz tego „szczęśliwego” schematu mają świadomość, że to jedna wielka złuda, bo jak qrwa ktoś w tym wieku może poznać drugiego człeka na tyle, aby mu w pełnym zaufaniu ofiarować swoje serce na przysłowiową ziemską wieczność. Dlatego ciągną innych w gówniane klimaty, bo ich ego jest szczęśliwe, że nie będzie kogoś szczęśliwszego od nich. Gdyby małżeństwo było w dzisiejszych czasach czymś na prawdę SZCZĘŚLIWYM, to by odradzali a nie zachęcali 😉

          Po II WŚ, związki ludzi – nawet nie małżeńskie – miały najsolidniejsze fundamenty, bo ludzie na gruzach budowali własną przyszłość. Dziś jest totalny odwrót tego stanu, każdy ma pełną dupę i jak ktoś kogoś wqurwi, to już miłość pryska w jeden dzień albo podczas jednej kłótni i rozwód. Rodzina pęka, ułomne rodziny wychowują dzieci. Później matka wpada w klimaty z lesbijskie albo ojciec w gejowskie. Wszystko rozpieprza się, zanim w ogóle pojawiła się okazja, aby coś wspólnie stworzyć. Ludzie chcą to natychmiast, dlatego wywraca się w dupach i po wejściu do UE jest tsunami rozwodów i porozbijanych rodzin. sex przez neta, sex na imprezie, … ale to nie jest ich wina, to ofiary matrixa, który precyzyjnie stworzył klimat dla tego typu zjawisk.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Barra, dokładnie tak to odczuwam. Oni już nie mają wyboru, bo go dokonali, więc postanawiają pociągnąć za sobą następne osoby i wpakować je w to samo gówno. No niestety, to są właśnie ci strażnicy matrixa. Oni zrobią wszystko, aby tylko ktoś się spośród nich nie wyłamał, nie wyszedł przed szereg. Bo ma on szansę być szczęśliwy, a zarazem za jego przykładem mogą pójść inne osoby. Oj tak, strażnicy bardzo zaciekle pilnują takich ludzi. Próbują im wiercić dziurę w brzuchu i obrzydzić ich niezależne decyzje, w taki sposób, aż będą mieli dość i dla świętego spokoju się poddadzą. Oj, znam dobrze tę taktykę.

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Zgadzam się bara bara nie powiem chciałbym być w związku z normalną kobietą na poziomie ale o taką ciężko ale jak się nie znajdzie to trudno przecież nie każdy musi być jak reszta, nie jestem desperatem przecież bo tego ludzie nie lubią i takimi gardzą w szczególności kobiety a wtedy byłbym spalony ,aha i nie chodzi mi o taki związek jak jest teraz bo to jakaś wydmuszka na pokaz. Typowe Polskie – dulszczyzna.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Roni, zgadzam się z tobą, myślę, że związek dwóch świadomych i przebudzonych osób, to coś kompletnie innego, no ale… Nie wydaje mi się, żeby było to możliwe na tej planecie, w tym świecie, w obecnej sytuacji.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          bardzo sanuję Twoją i Rudej decyzje. Gdyby ludzie mieli tyle oleju pod czaszką co Wy, ludzie mieliby wypracowany SZACUNEK (fundament po udane życie), którego dziś niestety brakuje (czyt. nie ma). Smutek hooja, że jesteście „dziś” w tak pojebanych czasach i nie macie możliwości, aby z pełnym zaufaniem serca oddać swoje życie innej osobie na wspólną drogę. Miła Wam się rozmawia i życzę Wam udanej znajomości, która być może…

          Po prostu bądźcie szczęśliwi, jak tylko się da. ja mam 41 wiosenek, mam wspaniałą córeczkę i zajebistego synka (niestety to dwa małżeństwa, ech…) i pójdę w każdy ogień, aby wyjebać każdego sqrwysyna, który Wam, młodym (jestem wciąż forever young) stawia kłody pod nogi w tym ziemskim padole.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Uuuuu, dzięki za miłe słowa, Barra 🙂 No cóż, nie da się ukryć, że dzisiejszy świat jest mocno popieprzony. Chociaż czasem zastanawiam się, czy to nie ja jestem popieprzona i czy ja się w ogóle nadaję do tego życia? Nie łudzę się, że znajdę faceta, który będzie podzielał moją wizję związku… Byłam w kilku związkach i każdy zmierzał do tego samego – facet chciał ślubu i dzieci, a na to nie zgodzę się i już. Pojebane to jest wszystko, bo tych osób przebudzonych i myślących niestandardowo jest naprawdę niewielka ilość, a jakby tego było mało, to jeszcze są rozrzuceni w takich odległościach od siebie, żeby maksymalnie utrudnić im życie. Słowem jest choojowo i nie zanosi się, żeby było lepiej. Brzmię może troszkę pesymistycznie, ale uwierzcie mi wszyscy, jak to czytacie, że pisząc te słowa czuję się szczęśliwa. Jestem szczęśliwa, bo uwolniłam się od złudzeń, złudzeń, które są fałszywe i sprawiają, że zamiast cieszyć się chwilą i być tu i teraz, człowiek czeka na jakieś wybawienie, że coś się wydarzy, że ktoś przyjdzie. To jest cholernie ciężkie, zdać sobie sprawę z tego, że ta planeta to padół łez, ale gdy to do ciebie dotrze, następuje ulga. Ja się czułam, jakbym zrzuciła kilkunastokilogramowy plecak z ramion. Tak już jest ta planeta skonstruowana, ale muszę przyznać, że odrobiłam kilka życiowych lekcji i to właśnie dzięki temu stałam się taką kobietą, jaką zawsze chciałam być. Zabawne to jest, że mając świadomość, że ten system jest tak zbudowany, aby istoty tutaj maksymalnie cierpiały, ja teraz patrzę w lustro i uśmiecham się do siebie. Jestem szczęśliwa tak po prostu. W moim życiu nigdy nie dał mi szczęścia żaden mężczyzna. To ja sobie dałam sama najwięcej szczęścia. W bardzo prosty sposób. Spojrzałam na siebie z wielką miłością, kiedy patrzę w lustro (a jak każda kobieta robię to wiele razy ;p), to nie widzę zahukanej dziewczynki, widzę fajną, młodą kobietę, która jest zadowolona z samej siebie. Jestem szczęśliwa i wdzięczna, że mam taki właśnie charakter, taką osobowość i taką, a nie inną wrażliwość. Jestem zadowolona z mojego ciała, bo uważam, że jest piękne, najpiękniejsze, jakie tylko mogłam dostać. Cieszę się, że jestem dokładnie taka, jaka jestem. To mnie uszczęśliwia. Uszczęśliwia mnie fakt, że autentycznie polubiłam siebie i że wiem, jak wielką złudą jest pokładanie wszystkich swoich nadziei w drugiej osobie. Trzeba mocno stąpać po tej ziemi i czuć twardy grunt pod nogami, kochać siebie. Ja innej recepty na szczęście nie znalazłam, dla mnie ta jest właśnie najlepsza.

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Dzięki Bara Bara kto kto wie a chciałbym żebyśmy się wszyscy w realu spotkali no muszę powiedzieć że wpakowałeś się w niezłą kabałę dzieci z dwiema kobietami to jednak duży koszt dla zdrowia podziwiam i życzę zdrowia i wytrwałości.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Oj, dokładnie. Co do dzieci, to rzeczywiście, podziwiam, no cóż, ja nie chcę ich mieć, ale ci, którzy chcą, powinni je mieć i się w tym spełniać.

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          No Ruda zdumiewasz mnie grunt to zdrowa samoocena i wiara we własne możliwości no i wytrwałość oraz odwaga to cechy prawdziwego świadomego człowieka

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Wiesz, ja myślę, że największą bolączką współczesnych kobiet jest mocno zaniżona samoocena. Stąd pakują się w związki z łajdakami, bo dla nich ważne jest, że jakiś facet w ogóle się nimi zainteresował. Wiem, że to co napisałam, pewnie dziwnie brzmi w ustach kobiety. Bo chyba rzadko kobiety to mówią, że ich ciało jest piękne, że dobrze się ze sobą czują. To, w jakim momencie życia teraz jestem, jest trochę ciężko określić słowami. To po prostu takie wewnętrzne poczucie, że nic, ale to nic nie muszę, a jedynie mogę – jeśli mam ochotę. Potrafię całymi tygodniami, a nawet miesiącami chodzić bez żadnego makijażu, w płaskich butach, dżinsach i swetrze, a jak mnie najdzie ochota raz na jakiś czas przeistoczyć się w femme fatale w obcisłej kiecce, na wysokich szpilach i w makijażu. I co jest w tym wszystkim najlepsze? Że w obu sytuacjach czuję się tak samo piękna, tak samo wartościowa. Udało mi się dojść do takiego punktu w życiu, że mój nastrój nie zależy od kiecki jaką mam na sobie. Zawsze czuję się tą samą, fajną dziewczyną, niezależnie od sytuacji i tego, co akurat mam na sobie, bo to jedynie dodatek do mnie. I dodam jeszcze, że lubię swój charakter. Lubię to, że nie jestem taka jak wszyscy, lubię to, że jestem tak pozytywnie walnięta, że sobie po domu chodzę w kapciach – króliczkach i że nie mam poglądów na życie takich jak wszyscy. Lubię też to, że zostało mi sporo z małej dziewczynki, cieszą mnie najdrobniejsze rzeczy, a najbardziej kwiaty, słońce i wiosenny deszcz. To jest niesamowite uczucie, nie czuję się ani lepsza, ani gorsza od nikogo, czuję się wspaniale, że jestem właśnie taka, jaka jestem, nie inna. Tyle razy ludzie próbowali mi wmówić, że te moje cechy to są wady. Ileż to razy słyszałam: „Dorośnij wreszcie”, „Zajmij się poważniejszymi rzeczami, masz już tyle i tyle lat”, „Przestań bujać w obłokach”. Hehe, strażnicy matrixa czuwają 😉 Ale ze mną nie wygrają, jeszcze nikt ze mną nie wygrał 😛 Wolałabym umrzeć, niż stać się taka jak oni.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          miałem wspaniałe dzieciństwo, kocham dzieci, ich naturalność, otwartość i szczerość. trzeciej płci nie ma, dziś żyję sobie i używam życia, jak tylko mogę. mam mnóstwo czasu bo nie mam etetu, jestem wolny od matrixa 😉
          Jesteście pozytywnie otwarci na siebie i powinniście się poznać w realu. nie po to aby szukać miłości, bo ona wyrośnie sama. Poznajcie się po prostu, tego Wam życzę, bo poznawać ludzi trzeba a Wy jesteście już „po” pierwszych słowach 😉 czuć przyjazną chemię u Was.

          Zapraszam do Wrocławia, ładne miasto, pokażę Wam wiele miejsc – nieturystycznych. Mam maila do Ciebie Ruda. Pozostawię kontakt, może skorzystacie. Może będzie wiele tematów, w których znajdziemy wiele wspólnych mianowników

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Dobrze wujku he he no to mnie teraz zaskoczyłeś i nie wiem co o tym myśleć.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          tzn???

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Tzw Bara Bara że mnie zaskoczyłeś.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          czym

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Swoją propozycją bara bara

          Lubię

        • barra barra pisze:

          też mi zaskoczenie. jesteście normalnymi ludźmi, dlatego normalny człowiek składa propozycję. Wrocław warto odwiedzić a skoro już będziecie, to mogę być przy okazji Waszym barmanem. Poza tym warto poznać arrab, hehe 😉
          wiele osób poznałem w ten sposób z różnych „www”, ktoś odwiedza miasto jakiegoś rozmówcy i nie ma tłoku w znajomości. Każdy chce coś opowiedzieć i jest niedosyt, że było mało czau na spotkanie w realu, gdzie jest „spęd bydła”. i np. 10 osób, bo ludzie skrzyknęli się na spotkanie. taka forma spotkań i zawierania znajomości posiada „kameralność/intymność”, dlatego to dobra propozycja, może niecodzienna, zwłaszcza od arraba, haha 😉
          w ogóle, jeśli ktoś ma zamiar odwiedzić Wrocław, to ma już przewodnika 😉 hej ludzie i otwierajcie się na innych, bo za szybko jedno szufladkują innych i wrzucają do jednego wora
          hey

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Zgadzam się, Wrocław to piękne miasto, kiedyś wybrałam się tam na weekend z jednym z moich ex. Powiadasz Barra, że czuć pozytywną chemię między mną a Ronim, hehe, ja generalnie myślę, że świetne klimaty panują na tym blogu, w końcu pierwszy raz w życiu czuję, że znalazłam moich ludzi. Naprawdę uważam, że świetną decyzją było to, że zaczęłam się tutaj udzielać, bo czytelniczką byłam już dużo wcześniej, aczkolwiek nie komentowałam. Ale w końcu stwierdziłam, że spróbuję, no i nie żałuję, wręcz przeciwnie 🙂 Ufff, w końcu mam takie poczucie, że ktoś mnie rozumie, bo na codzień nie mogę dogadać się z ludźmi, to jest naprawdę męka dla mnie funkcjonowanie w tym świecie.

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Wiesz Bara Bara ja się zgadzam Wrocław to piękne miasto ale wolalbym zwiedzać na wiosnę i lato bo teraz to hujowa pogoda jest. Pozdro ziomku.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          No, dokładnie, lato jest najlepsze, słońce, piękna pogoda i można założyć letnią sukienkę 🙂

          Lubię

        • barra barra pisze:

          no i git, przyjdzie właściwy moment 😉 zapraszam w dowolnym dla siebie czasie i porze roku, bo Wrocław potrafi zauroczyć tylko, jak jest zielony, w przeciwieństwie do klimatów pozamiejskich ;). Ruda dała mail, dostanie info, bo i tak kilka słów chcę do niej napisać, Ty wymień się z nią i mamy kontakty

          tym czasem inne ciekawostki, jakże oczywiste

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Wroclove 😉

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Ano tak 😄

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Ruda, w 100% podzielam myśl, że ta knajpa jest wyjątkowa na skalę całego neta, do jakiego mamy dostęp. też z przyjemnością zaglądam tutaj i lubię myśli kefirowych ludzi. coś w tym jest indywidualnego. szkoda tylko, ze dalej są osoby, które mają „coś” do mnie, ale to nie moja decyzja 😉 idę sobie z uśmiechem na pysku 😉

          Ciebie również areckir, sanctus, kefir, krysiu, aniu, gmo, bogdan, … zapraszam. Bądźcie sobą, bo wiem, że nikt z was nie jest wampirem energetycznym.

          w tych pojebanych czasach, ludzie mają soft do oddalania się, barra wgrywam inny soft

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          No właśnie, Barra, masz rację, jak to mówią „w kupie siła”, hehe 🙂 Btw, ciekawa jestem jak by nam się wszystkim rozmawiało ze sobą w realu 🙂

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Tak zgadzam się też długi czas tylko przeglądałem ten blog gdzieś od bodajże 2013 a udzielać się zacząłem we wrześniu 2015. A co do chemii pomiędzy nami jak to barra barra określił to nie mnie to oceniać. NO właśnie jak jest klimat to i rozmowa będzie się kleić. I też się cieszę że ciebie poznałem oraz innych to bardzo ciekawe doświadczenie porozmawiać a być może i spotkać z ludźmi którzy są podobni do mnie przynajmniej mentalnie a także duchowo.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Dokładnie Roni, tutaj jest miejsce dla takich wyjątkowych dusz, takie odnoszę wrażenie. Super, że ten blog istnieje i że można znaleźć tutaj tak sympatyczne osoby. Co prawda dołączyłam tu niedawno, ale czuję się jakbym was wszystkich znała od dawna 🙂

          Lubię

        • barra barra pisze:

          rozmawiać będzie się przezajebiście, niech nikt się tym ni martwi. Wroclove zaprasza na spacery po pięknych, urokliwych miejscach a wieczory są magiczne. ciekawostek milion trylion albo więcej

          roni, jakby co, Ciebie też nie może zabraknąć 😉

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Pożyjemy zobaczymy bara bara

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Hehe, otóż to 🙂

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          O to mój nieoficjalny meil – kwazar14@onet.pl
          Jak ktoś chce niech pisze w razie jakiś nieporozumień (lepiej niedomówienia wyjaśniać na meila i nie zaśmiecać tego dobrego bloga) czy informacji służę pomocą. Jakby ktoś się wybierał we wschodnie strony Polski (Roztocze-Zamość-Hrubieszów-Bug) turystycznie to pisać w razie wątpliwości postaram się odpisywać na zadane pytania i też mogę robić za przewodnika.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Już sobie zapisałam 🙂 Buźka, Roni :*:*

          Lubię

        • barra barra pisze:

          zatem do barra barra / Wrocław – freelander.wroc@gmail.com

          Lubię

        • barra barra pisze:

          kod-eina

          Lubię

        • Krysia pisze:

          ,, Ruda’90 pisze:
          11 Styczeń 2016 o 23:29

          Oj, dokładnie. Co do dzieci, to rzeczywiście, podziwiam, no cóż, ja nie chcę ich mieć, ale ci, którzy chcą, powinni je mieć i się w tym spełniać.”

          Wklejam jeden z twoich wpisów, ponieważ pod komentarzami nie ma ,,odpowiedz”

          Noc. Małe miasteczko zasypia. Kiedy ostatnie okno zamyka oczy, nad dachami domów pojawia się Anioł. Czyni to każdej nocy. Przygląda się snom ludzi. Otula ich błogim spokojem, oddala troski. Kończy swoją powinność z nastającym świtem.

          To pierwsze moje wrażenia po usłyszeniu skończonego już utworu. Nie mógł być więc niczym innym, jak tylko Aniołem Miłości.

          Grasz na fortepianie. To dla ciebie:

          A poniżej: na czas, kiedy sen długo nie chce przyjść

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

        • Krysia pisze:

          Doskonale ciebie rozumiem, Rudy Wodniku. Dobrze to ujęłaś ,,utarty schemat”.
          Człowiek widząc utarte schematy, według których życie przynosi często rozczarowania i niemoc, broni się przed nimi. Nie wyrzeka się miłości, empatii, życia z drugim człowiekiem przepełnionego zrozumieniem, jednością dwóch, obok siebie istniejących, wolności. Obawia się schematów, przygląda się im i wie czym mogą pachnieć.
          Więź, a raczej związanie zgodnie ze schematem [ nie zawsze, ale często] zaczyna się od dupy strony. W przenośni i dosłownie.
          Często ludzie po kilkumiesięcznej ,,rozmowie” ich ciał uznają, że wiedzą o sobie na tyle dużo, że to wystarczy dla reszty wspólnego życia.
          Zafascynowani wzajemną seksualnością uznają ją za najwyższy, jedyny wymiar duchowy. Nie mają pojęcia, że to nie wszystko. Ich dusze nie zdążyły się jeszcze poznać, zrozumieć, zbliżyć. Jedność ciał okazuje się nie być wystarczającą pieczęcią na długie lata. Okazuje się, że tak mocny na początku fundament, obciążany murami codziennych trosk nie wytrzymuje próby czasu.Następuje rozczarowanie, niemoc, szukanie winy poza sobą. Tak myślę.
          I uważam, że nie należy winić tych ludzi – winny jest system i wtłoczone schematy, które często można o kant dupy rozbić. O! Przepraszam. Dosłowność, która się tu wkrada, jest tu chyba nie na miejscu.

          To moje spostrzeżenia, a przecież może ich być tyle ilu jest ludzi na świecie.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Cóż, popieram twoje słowa Krysiu. Człowiek przede wszystkim powinien wiedzieć, czego chce w życiu. Ale czego ON autentycznie chce. Nie mama, nie tata, nie nauczyciel, sąsiadka czy ciotka-klotka. I jeśli ma jasno sprecyzowaną wizję, to powinien się jej trzymać i tyle. Ja tam wolę żyć po swojemu i być szczęśliwa, choćby nawet cały świat był przeciwko mnie. I uważam, że tak należy w życiu postępować. Jeśli chodzi o związki, to ludzie po prostu mają zakodowany taki schemat: chodzenie —-> zaręczyny—-> narzeczeństwo —-> ślub—-> dzieci—-> kredyt na 30 lat—-> emerytura Nie chcę tak żyć. Jeśli tak ma wyglądać dorosłość i życie, to ja się z takiego życia wylogowuję, wychodzę z tej imprezy. Nie dla mnie. Zgadzam się również z tym, co napisałaś o winie systemu – taki schemat ma do głowy od dawien dawna wtłoczone jakieś 90% ludzi. Zaraz im się wydaje, że jak ktoś jest w związku, to musi być ślub i dzieci. I nie mieści im się w głowie, że ktoś może mieć inną wizję.

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Wiesz Ruda bo to jest najpotężniejszy program jaki funkcjonuje w systemie tylko dogmaty religijne i ideologiczne są równie silne. Ale ja chyba znalazłem lukę w tym systemie jeśli chodzi o związki i tym podobne oraz wiem jak chyba temu przeciwdziałać bo presja rodziny to ogromna siła która wielu osobom zniszczyła życie.

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          No dokładnie. Hmmm, zaciekawiłeś mnie, jaka to luka?

          Lubię

        • Ruda'90 pisze:

          Ach, i dziękuję za piękne utworki :* Odpisuję tutaj, bo pod tamtym postem też nie mam możliwości odpowiedzi. Pozdrawiam cieplutko i wysyłam mnóstwo dobrej energii 🙂

          Lubię

        • Krysia pisze:

          Bardzo się cieszę, że kompozycje przypadły ci do gustu.
          Ciekawe towarzystwo. Ten kompozytor, Roni (o ile dobrze pamiętam też Piotrek) i Ty jesteście w tym samym wieku i macie bardzo podobne spojrzenie na życie; mądre, wolne (własne), i bardzo bogate wewnętrznie. Będą z was ludzie! 😀

          Pozdrawiam serdecznie.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Krysiu, dorzucę coś do Twych mysli

          „Ciekawe, że ci, którzy chcą nas obdarować czymkolwiek, pomóc, mówią o tym od razu, na wstępie” – dzieje się tak dlatego, że większość ludzi jest uległych i nie potrafią odmawiać, nie są asertywni, poza tym słyszą to, co chcą usłyszeć i „oni” o tym doskonale wiedzą. tacy urabiają innych w finansowym wymiarze

          „Pijawki energetyczne zachowują się zgoła odwrotnie – urabiają grunt, z którego chcą wyciągnąć korzyści” – tak, bo biorą ludzi na litość. jednak tacy ludzie są zagubieni, szukają dla swojego ego pożywki, bo zazwyczaj są pogubieni. tacy urabiają innych w duchowym wymiarze (no, pomijam wszystkie sekty wyznaniowe, o ci urabiają i finansowo i duchowo)

          „…tacy ludzie nieprzypadkowo stają na naszej drodze” – ani oni ni są przypadkowi na naszej drodze ani my na ich. w mojej ocenie, to nic innego jak karma, którą przerabiamy.

          Lubię

      • gość pisze:

        KOD jest potrzebny Petrowi w walce o władzę ,nie mylić z walką o Polskę. Gdy dojdzie do władzy zniszczy KOD ,to znaczy ludzi z tej organizacji ,nie będą już mu potrzebni .

        Lubię

  4. Sanctus Diavol pisze:

    http://www.nowaswiadomosc.pl/570-poradnik-przebudzonego-cz-1-archonci-pasozyty-umyslu.html

    „Sytuacja na Ziemi zaczyna być coraz bardziej napięta. Świat stoi niemal na krawędzi wojny. To samo dzieje się w relacjach międzyludzkich. Toczą się spory i walki; na wierzch wychodzą ukrywane dotąd urazy, animozje i problemy wewnętrzne; czuć coraz bardziej gorącą atmosferę. Byliśmy świadkami nagłej i niewyjaśnionej abdykacji papieża, przyspieszonego konklawe i wyboru nowej głowy stolicy apostolskiej. Obserwujemy coraz większy kryzys ekonomiczny, społeczny i duchowy. Matrix wymyśla coraz to więcej nowych restrykcji, zakazów i nakazów. Wydaje się jakby energie gnały coraz szybciej prowadząc nas do jakiegoś niewidzialnego celu. To programy starej epoki uwalniają się czyszcząc się do końca.

    Moim zdaniem wszystko, co jest wyznacznikiem starej energii ucisku i zniewolenia nie może pozostać dłużej na planecie, dlatego zmuszane jest do jej opuszczenia. Programy te jednak będą się bronić jeszcze ostatkiem sił, dlatego bądźmy przygotowani na naprawdę konkretne i znaczące wydarzenia na świecie, które prawdopodobnie przyczynią się do jeszcze większego szoku i przebudzenia następnej ogromnej ilości ludzi. Wszystko to dzieje się po to, aby zasłona iluzji mogła całkowicie opaść – ukazując ukrywaną dotąd prawdę, którą wszyscy tak bardzo pragniemy ujrzeć. To tym bardziej skłania do refleksji – co zrobić, aby nie dać się ponieść narzuconemu przez system prądowi konfliktów, który coraz bardziej uciska nas ze wszystkich stron w celu odwrócenia naszej uwagi od narodzin nowej ludzkości.”

    …………………………………………………………………
    polecam lekturę owych wykładów, szczególnie kilku nosicielom pasożytków, typu … wiadomo kogo mam na myśli, moja ulubiona trójca przenajświętszych świetoszków – arrab arrab, pani Krysia z gazowni, no i cichociemny lunatyk księżycowy – gmoś … haha 😀

    Lubię

  5. Sanctus Diavol pisze:

    http://www.paranormalne.pl/topic/11474-pasozyty-umyslu/
    „Pasożyty Umysłu, to nazwa nadana przez Colina Wilsona istotom, które nie tyle są niefizycznymi bytami, jakie zna większość z nas ezoteryków, co istotami bezpośrednio poruszającymi się w przestrzeni umysłowej naszego gatunku. Prawdopodobnie ich aktywność dotyczy zbiorowej podświadomości ludzi na naszej planecie, w której „pływają” jak kałamarnice w oceanie, a one same potrafią penetrować pokłady psyche pojedynczych ludzi prowadząc tym samym do różnych, raczej bardzo nieprzyjemnych implikacji.
    Grasują gdzieś na granicy wyobraźni, podświadomości, umysłu i zbiorowych urojeń naszego gatunku.
    Najważniejsze, co chcę zaznaczyć jest to, że pasożyty o wiele lepiej znają nasz umysł, niż my sami. Takiego stanu rzeczy nasz gatunek jest sam sobie winien, interesując się wieloma rzeczami „świata zewnętrznego”, a prawie zupełnie nie znając „królestwa własnego umysłu”. Ponieważ jednak bytowanie pasożytów bezpośrednio wiąże się z naszymi umysłami, a one same karmią się niskimi wibracjami takimi jak strach, złość czy nienawiść, wytwarzanymi obecnie przez ludzi na naszej planecie – poznały doskonale środowisko, w którym bytują i żerują – niestety. Ich siła drzemie, nie w potędze jako takiej, choć ta przekracza daleko typowe problemy z opętaniami – lecz w sprycie i lepszej znajomości pola, na którym toczy się ta walka. Podstawowym natomiast punktem ich siły i przewagi nad nami jest fakt, iż człowiek pozostaje nieświadomy ich istnienia oraz wpływu. Zrobią one wszystko, aby tak pozostało, aby człowiek nie uznał, że są prawdziwe i wpływają na jego ocenę sytuacji, oraz działania w niektórych, kluczowych momentach. Wiedzą bowiem, że jeśli uświadomimy sobie ich obecność i nauczymy się panować nad własnym umysłem i tym co do niego wpuszczamy, stracą swoich żywicieli.”

    ………………………………..
    no i jako, że w swoim gówniarzerskim życiu przeczytałem te kilkaset książek, które mi Lucyfer podsuwał, to szczerze polecam znakomite dzieło Colina Wilson – „Pasożyty umysłu”, które to posiadam w zasobach swej biblioteki diabelskiej… acz odradzałbym jej czytanie osobom z nikłym poziomem intelektualnego interpretowania wyższych strumieni świadomości, a tu są takie persony a deficytami analitycznego myślenia wielopłaszczyznowego, tylko przez grzeczność już nie wytyknę , haha 😀

    Lubię

    • Ktoś pisze:

      „Pasożyty Umysłu, – bardziej znana ich nazwa to PLEJADANIE ale zaraz przecież oni są tacy „trendy” we własnej propagandzie… I tylko chciało by się zapytać czemu w Apokalipsie mówią na nich Druga Biblijna Bestia….

      Lubię

    • aldona pisze:

      Prospuje bo to jeden z latwiejszych przekazow,genialnie prosto napisne trafi do kazdego bez zbednych rozmyslan.

      Lubię

    • Roni7 pisze:

      W gnozie zwani są oni Archontami a na ich czele stoi upadłe bóstwo Demiurg kreowany jest jako wielki geometra i architekt tego upadłego materialnego wszechświata. Archonci podszywają się pod dobre jak i złe istoty cały ten pieprzony dualizm dobro-zło to ich sprawka chodzi o zwiedzenie ludzkości poprze metodę dziel i rządź. Udają oni aniołów dobrych kosmitów w chengelingach i wiele innych.

      Lubię

  6. Ktoś pisze:

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/komitet-obrony-demokracji-kim-oni-sa-2015-12

    KOD w rozpisaniu nazwiska, pochodzenie i karierę w aparacie represji….

    Lubię

  7. Sanctus Diavol pisze:

    http://alexjones.pl/aj/aj-swiat/aj-gospodarka-swiatowa/item/76097-stratfor-za-10-lat-polska-silniejsza-i-bardziej-wplywowa-niz-niemcy

    „W tym sensie przeciwko Niemcom działa kilka sił. Po pierwsze – rosnący w siłę europejski nacjonalizm będzie coraz częściej wybierał protekcjonizm w gospodarce i na rynku pracy. Słabe kraje prawdopodobnie sięgną po różne mechanizmy kontroli nad kapitałem, a silne zaczną ograniczać przekraczanie przez obcokrajowców – w tym obywateli UE – swoich granic. W związku z tym możemy spodziewać się długotrwałego spadku gospodarczego w Niemczech, który doprowadzi do wewnętrznego kryzysu społecznego i politycznego i osłabi w ciągu najbliższej dekady wpływy Niemiec w Europie.

    Ośrodkiem wzrostu gospodarczego i politycznego będzie Polska. Polska cały czas będzie utrzymywać imponujące tempo wzrostu – najbardziej imponujące po Niemczech i Austrii. Ponadto, choć populacja Polski prawdopodobnie zacznie się kurczyć, ale nie tak bardzo, jak w Niemczech i Austrii. Ponieważ Niemcami wstrząsną globalne gospodarcze i społeczne wrzenia, Polska zdywersyfikuje handel zagraniczny i w końcu stanie się dominującą siłą w Niziny Środkowoeuropejskiej. Co więcej, Polska może stać się liderem nowej antyrosyjskiej koalicji, do której w pierwszej połowie dekady przyłączy się Rumunia. W drugiej połowie sojusz odegra ważną rolę w rewizji rosyjskich granic i w powrocie utraconych terytoriów formalnym i nieformalnym sposobem. W miarę słabnięcia Moskwy, ten sojusz zacznie dominować nie tylko nad Białorusią i Ukrainą, ale i nad obszarami położonymi dalej na wschód. Wzmocni to polityczne i gospodarcze znaczenie Polski i jej sojuszników.”

    …………………………………………….
    oby nam przyszło umierać w wielkiej i dumnej Polsce! … jak pokonamy szwabów, semitów dzikusów, i jak krul KORWIN dojdzie do władzy, to będziemy panować w Europie jak za dawnych czasów Imperium Lechii Słowian! …. no ale najpierw nas czeka czyszczenie kraju, z agenturalnych wpływów żydomasoneri aszkenazyjskich szwabów, lewackich bojówek żydomasońskich itp pasożydoskich antypolskich degeneratów i sprzedajnych zdrajców i kurew presstytutek medialnych typu Renia Kim i jej alfons z niużydneeka Lis!

    Lubię

    • Roni7 pisze:

      Ten krul KORWIN jest aszkenazyjczykiem. To ja bym wolał już Wiktora Orbana za króla Polski niż te tałatajstwo które czerpie benefity od 26 lat.

      Lubię

      • Sanctus Diavol pisze:

        Janusz Korwin-Mikke o historii Unii Europejskiej (warto posłuchać, zwłaszcza że mówi o masonach i spiskach) …

        kolego musisz w kwestii rozróżniania tożsamości nieco się dokształcić, bowiem Twoje sugestie a właściwe zarzut wobec Korwina jakoby był aszkenazyjczykiem, czyli szwabskim żydem, tak się pokrywają z rzeczywistością jak to, że Lech Wałęsa nie był „Bolkiem” 😀
        … no i skoro Korwin twierdzi, że Niemcy i Ukraina czyli de facto żydzi aszkenazyjczycy i chazarowie są zagrożeniem dla Polski, no to pewnie sam jest jednym z nich, taką można by wysnuć dedukcję na podstawie Twych przekonań co do Korwina 😀

        żeby Twoje luki czarnych dziur w świadomości oświecić, przytoczę Ci kilka kluczowych wiadomości, które mam nadzieję nakierują umysł na właściwe tory, bowiem trochę ktoś ci zwrotnice światopoglądowe musiał przestawić, a ty może nieświadomie tym wpływom uległeś 😉

        ……………………………………………….
        „A Niemiec czai się. Niemiec czeka. Niemiec jest tak „uprzejmy”, że w wolnej chwili, między mordowaniami Słowian, nawet nam naszą własną historię usiadł i napisał – no miał wolną chwilę bodajże w czasie naszych rozbiorów, których zresztą dokonał w imieniu i za pieniądze żydostwa.

        Ale jako, że ta niemiecka historia nas w ogóle nie interesuje – prawdziwą historię Polski poznamy w części drugiej… kiedyś tam przy okazji…

        A ta jest monumentalna i paraliżująca Niemca, który najchętniej to by ją… wymazał albo zaszczekał doszczętnie!

        Dla Niemca nasza historia jest niewygodna, bo nasze Państwo ma ponad 3 tysiące lat i to jest bardzo długa opowieść! Dziś powiem tylko tyle, że Mieszko Pierwszy wcale nie był… pierwszy. Był jedynie pierwszym… katolem 🙂

        Był przecież król Krak – który stworzył miasto Kraków, była królowa Wanda – od której pochodzi nazwa całego plemienia Wandalów, którzy z kolei zdobyli i utworzyli (na terenie dzisiejszej Hiszpanii !) prowincję Wandaluzję, (dziś się nazywa Andaluzja bo arabska dzicz nie wymawia litery „w”), był król Lech Pierwszy – nasz pierwszy władca, syn boga od którego pochodzi właściwa nazwa Polski i Polaków – Lechici i Lechistan – i tej nazwy jeszcze się oficjalnie używa dziś w niektórych krajach, na przykład w Turcji, była dynastia Popiela i bardzo wielu innych Polskich królów i władców…

        Nasza historia jest tak chwalebna i tak długa jak żadnego innego kraju na świecie, no może poza Chinami, i dlatego jest ona z premedytacją przez Niemca wyniszczana odkąd tylko został przez żydów… poroniony. Niemiec już prawie od 300 lat stara się przejąć nasz system edukacji oraz informacji i naszą historię prawdziwą zepchnąć w oficjalnych podręcznikach w krainę baśni albo legend. No ale sory szwaby, bo nazwy Kraków, Wandaluzja lub Lechistan nie są legendarne – legendarne jest jedynie skretynienie waszego prawdziwego francuskiego tatusia – monsieur Luisa Dewoty.

        I do przyszłych legend niewątpliwie wejdą barwne słowiańskie opowieści jak on całował śmierdzące nóżki papieża a wy przez tysiąc lat owłosione dupy „izraelitów” z jaskiń Kaukazu 🙂

        Innymi słowy Niemiec to tylko fikcja – i czy się to komuś podoba czy nie, nie ma czegoś takiego! W rzeczywistości „Niemcy” to jest tylko zlepek luźnych i barbarzyńskich plemion nie znających cywilizacji albo ludzkiej mowy. Genetyczny kocioł nie spokrewniony nawet między sobą na terenie „Niemiec”.

        Ponadto tak naprawdę Niemiecka Republika Federalna NIE ISTNUIEJE! Nie ma takiego tworu w świetle prawa. Jest jak już to tylko kolejny żydowski bękart, czyli tak zwana III Rzesza utworzona za pieniądze Rotschilda w latach trzydziestych ubiegłego wieku.

        Dlaczego?

        Bo w roku 1945 tylko Wehrmacht podpisał kapitulację, nigdy tego nie zrobiła… III Rzesza. A skoro nie zrobiła no to… nie ma traktatu pokojowego i ona… nadal istnieje.

        Polacy i pozostali Słowianie powinni o tym wiedzieć jak również o czymś znacznie ważniejszym – o tym że pomiędzy III Rzeszą i aliantami nawet dziś w roku 2014 panuje jedynie… zawieszenie broni. Oznacza to, że pewne pejsate siły mogą III Rzeszę w każdej chwili ponownie uruchomić. III Rzesza jest tym samym nadal w stanie wojny bo „po wojnie” tylko Japonia podpisała z aliantami traktaty pokojowe.

        Ponadto nawet te sztuczne, nieistniejące Niemcy nie są wcale suwerenne, bo ta cała tak zwana RFN to jest tylko proszę państwa tymczasowa… żydowska spółka handlowa. Ta Republika Federalna Niemiec tak naprawdę „istnieje” WYŁĄCZNIE na podstawie zarejestrowania jej na giełdzie, czyli w… izbie handlowej we Frankfurcie nad Menem jako… BRD GmbH czyli RFN spółka z ograniczoną odpowiedzialnością! No i dlatego Niemcy nie mają konstytucji, bo przecież spółkom z o.o. konstytucje są niepotrzebne, nieprawdaż? Efekty są takie, że Niemcy to nie jest państwo tylko handlowa marionetka Wall Street – tępa maszynka do pompowania w Izrael pieniędzy – te nieszczęśliwe Niemowy nawet nie mogą obecnie zorganizować „u siebie” żadnego referendum o podłożu politycznym a wszystkie urzędy, w tym nawet… policja są… sprywatyzowane 🙂

        Tak więc nie miejmy złudzeń – brak traktatu pokojowego między Polską a Niemcami – oznacza że jesteśmy w stanie wojny – i to chyba widać w gospodarce, nieprawdaż?”

        **************************************
        „Ciekawym przypadkiem są Żydzi aszkenazyjscy (biali Żydzi pochodzący z Europy, przede wszystkim środkowej i wschodniej, którzy prawdopodobnie pochodzą od Chazarów, ludu tureckiego, który przyjął judaizm w VIII wieku i miał państwo na wschód od Kijowa.) . Rodzi się tutaj pytanie: jakie prawo mają zatem Żydzi aszkenazyjscy do Palestyny skoro nie są semitami? I kim tak na prawdę są ? Według mnie to pierwszy w historii naród stworzony przez virusa umysłu o nazwie Jehova. Drugim są Arabowie, opętani przez virusa Jehova 3.0 „Allah”
        …………………………………
        Jeżeli Niemcy pojmują Unię Europejską jako kontynuację działalności Karła Wielkiego, to tym samym stawiają siebie w roli mentora wobec nowych państw UE. W niemieckiej wizji Europy państwa te, grają rolę aborygenów, których koniecznie trzeba nawrócić na jedyny słuszny model społeczny. Dokładnie widać, że zjednoczeniowa krucjata przeciwko wolnym ludziom, rozpoczęta 1300 lat temu, dzisiaj przybrała postać europejskiej biurokracji, która chce zawłaszczyć i ujednolicić wszelkie pola działalności człowieka. Paradoksem historii jest, że ludy który kiedyś stały sie ofiarami chrześcijańskiego imperializmu Karła Wielkiego – dzisiaj są wyznawcami jego ideii. Sasi i Bawarowie podbici przez niego stali się Niemcami, a Polacy i Chorwaci uwierzyli, że są katolickimi narodami wybranymi. W Watykanie toczy się ponoć znowu proces kanonizacyjny „ojca Europy”. Nie zdziwiłbym się, gdyby po wyniesieniu na ołtarze, Karl der Grosse został patronem UE. Jego idee polityczne właśnie nabierają realnego kształtu. Religijne częściowo również, bo jak pisał św. Paweł w liście do Galatów: „Nie ma więcej ni Żyda, ni Greka, ni niewolnika, ni człowieka wolnego, ani mężczyzny, ani kobiety, ponieważ wszyscy jesteście jedno w Jezusie Chrystusie”. Teraz wszyscy jesteśmy jedno w ramach UE, promującej chorobliwą równość i totalne ujednolicenie. Oczywiście, jakże mogłoby być inaczej, wszystko jest pod czujną kontrolą największego państwa wspólnoty, które pilnuje, aby kurs okrętu Europa zawsze był zgodny z kursem wyznaczonym w Berlinie.

        Specyficznym poczuciem humoru wykazali się Niemcy w 1950 roku, ustanawiając Międzynarodową Nagrodę Karola Wielkiego, przyznawaną corocznie wybitnym osobistościom i instytucjom za zasługi w promowaniu pokoju i jedności w Europie. Prawdopodobnie, gdyby Adolf Hitler wygrał wojnę i militarnie zjednoczył Europę, a przy okazji wymordował wszystkie niepokorne narody, to po 1000-cu lat byłby patronem podobnej nagrody. Jak sam mówił: „lud nie ma pamięci”. Laureatem Nagrody Karola Wielkiego byli m.in. Bronisław Geremek, Jan Paweł II, oraz w 2010 r. Donald Tusk. Zapewne Donald Tusk dostał ją jako symbol szczęśliwego dokończenia I-ego etapu budowy Rzeszy Europejskiej i wcielenia świętej polskiej ziemi do Imperium Europeum. Cóż, wyżej wymienionym laureatom nie można się dziwić – nie byli i nie są polskimi patriotami. Żaden polski patriota nigdy nie przyjąłby podobnej nagordy ! – Karol Wielki: najeżdżał, pali, grabił, eksterminował, przesiedlał i chrzcił kogo mu się spodoabało, w tym naszych słowiańskich przodków. Robił to w imię boże, rzymsko-katolickie, dla dobra niewolniczej kultury łacińskiej.

        Nie oskarżam tutaj pojedyńczych osób składających się na niemieckie społeczeństwo. Jak pokazuje historia, wielu etnicznych Niemców zostało polskimi patriotami na przekór swojemu pochodzeniu. Oskarżam niemieckie elity, które niezmiennie prowadzą politykę ekspansji, pewnego zespołu memów, całkiem innego niż ten, jaki można określić jednym krótkiem słowem – WOLNOŚĆ!”

        Lubię

        • Roni7 pisze:

          Przecież sam mówił że ma niemieckie pochodzenie a powiedz mi kto normalny w czasach stalinowskich dziedziczył majątek co ? BO chyba nie Polacy , skąd po wojnie wzięło mu się kilka milionów majątku jak każdy arystokrata czy burżuj je tracił albo ginął albo uciekał za granicę. I nie mam żadnych czarnych dziur w świadomości. Wypraszam sobie , zresztą góno mnie to obchodzi czy jest żydem czy nie wystarczy że jest psychopatą pozbawionym jakichkolwiek wartości empatii a taka persona to się nie nadaje na gospodarza państwa.

          Lubię

        • Sanctus Diavol pisze:

          mnie jego rodowód nie interesuje, skoro utożsamia się z polskim interesem narodu i program jego partii politycznej zawiera postulaty pro narodowego kapitalizmu, niezależnego od reżimu faszystowskiej IV rzeszy … bo jeśli mielibyśmy analizować rodowody obecnej grupy rządzącej, to tam judepolonia pełną gębą … dlatego KORWIN został z premedytacją ujebany podczas wyborów … no i ten rzekomy psychopata jako jedyny miał odwagę głośno mówić w kampanii o zagrożeniu inwazją islamistów, i to z jego obozu młodzieżówki patriotyczne wychodzą lewackie i niemieckie agentury tępić na ulicach, więc się lepiej ciesz, że w ogóle porwał młodych ludzi do interesowania się krajem, a nie chlaniem browarów, oglądaniem meczy i praniem mózgu przez massonmedia w jakości HD tv made in UE 😉

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Z korwinizmu wyrosłem a większość jego wyborców-wyznawców jest na utrzymaniu rodziców i nie ma bladego pojęcia o działaniu ekonomii w Polsce. A pro po on nie jest narodowym kapitalistą on chce przecież wpuszczać jeszcze więcej korporacji i firm zagranicznych więc jaki to pro narodowy kapitalizm co? Kto tu ma luki w świadomości bo chyba nie ja. Ciągle powtarza to samo i jak on ma ogarnąć niby państwo 35 milionowe jak nie potrafi zarządzać małymi kanapowymi partyjkami , która to już z kolei co ? Jest wentylem bezpieczeństwa aby kanalizować tą pozytywną młodzieńczą energię. Zamiast jednoczyć to dzieli , kto nie jest z nimi to pewnie socjalista. Aha no i jeszcze coś to że Ukraina ma żydowskie władze jak my nie oznacza że jest całą chazarska tak jak my. Przecież są to tacy sami ludzie nie licząc banderowców. I co z tego a co żyd nie może krytykować innych żydów, każdy może sobie mówić co mu się rzewnie podoba i co z tego. Jest dezinforamatorem. A tu masz racje już massmedia nie piorą mózgów młodych ludzi robi to on i jego wystąpienia. Co nie oznacza że we wszystkim się z nim nie zgadzam. Z paroma rzeczami się zgadzam.

          Lubię

        • infin pisze:

          Korwinizm to wirus żerujący na mlodzienczej witalnosci, poczuciu moznosci zdobycia swiata, egoizmie i checi nieograniczonej wolnosci

          Lubię

        • DEVINGO pisze:

          korupcja I chec zysku od wiekow jest w DNA pewnej nieciekawej rasy,pisaly juz wedy na temat ten, ale jasli to KOD DNA to nie zmienisz tego. Martwi mnie tylko skad wsrod Polakow tyle skundlonych kreatur,ktore daly sie skundlic najezdza I wchodza w kolaboraje z nimi ,dzialaja na szkoda Polski I Polakow.Dla rozluznienie sytuacji poniej;

          Lubię

  8. Ariel pisze:

    KODowi nie idzie… ah smuteczek.

    Lubię

  9. mpkfa pisze:

    Liga Świata też daje ciekawe info : )

    Swoją drogą Jarku, widziałem w poście u Dydymusa propozycję współpracy kierowaną do Ciebie.

    Lubię

    • DEVINGO pisze:

      wiekszosc tych KOD-owcow resortowych dzieci to potomkowie pionierow nie polakow ,zasiedlonych jeszcze przed ustanowieniem korporacji PKWN 45. Ich rodzice mocno sie musieli napocic i natrudzic aby mordowac Polakow inaczej myslacych,z AK i kazdego ktory mogl w przyszlosci zagrazac wprowadzonej komunistycznej demokracji. Czlonkowie KODU,maja niemal w genach walke o demokracje w kazdym wymiarze,w koncu walke o swoje mieli przekazane od rodzicow i dziadkow i jak rozprawiac sie z lachami w sprytny sposob dobrze wiedza.Warto pamietac o Polakach zakatowanych,pozabawianych przyszlosci i ojczyzny oraz znac katow i ich taktyki w umacnianiu demokracji w imie przyjazni sowieckiej po 45 roki oraz w imie Unijnej poprawnosci merkelowskiej w 2016.

      W latach 1945-1948 w Warszawie, na starej Pradze przy ulicy Strzeleckiej 8 istniała – i dalej istnieje – kamienica, w której zamieszkiwały i zamieszkują całe pokolenia „resortowych” byłych katów AK i żołnierzy wyklętych.

      Ta kamienica jest zbroczona krwią polskich patriotów. W 1948 r. oddana została pod tzw. kwaterunek, w którym zamieszkali oprawcy i kaci. Zamieszkali na morzu przez siebie przelanej krwi i niewyobrażalnych cierpień ludzkich.

      W latach 1944-1945 w tej kamienicy mieściła się główna kwatera NKWD na Polskę i jednostki sowieckiej nazywanej Smiersz, słynącej ze zwalczania Polskiego Podziemia, którą to kierował kat NKWD – gen. Iwan Sierow – zbrodniarz stalinowski odpowiedzialny osobiście za mord Polskich oficerów w Katyniu, działacz KGB, pogromca powstania na Węgrzech w 1956 r., odznaczony przez komunistę Bieruta Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari (kwiecień 1946), co pozostawiam bez komentarza, gdyż każdy komentarz musiał by składać się ze słów niecenzuralnych. To ten oprawca odznaczony najwyższymi honorami Polski wywoził do Moskwy z Polski 16 przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, kierował zsyłką tysięcy Polaków na Syberię. Osobiście to właśnie on mordował oficerów Polskiego Podziemia.

      Budynek ten w Warszawie po opuszczeniu go przez katów z NKWD został przejęty przez następnych katów i zdrajców ojczyzny, ale już spod znaku Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Po 1948 roku przekazany pod kwaterunek na mieszkania dla tych właśnie katów i oprawców.

      Na murach piwnicy tego strasznego domu, zbrukanego krwią żołnierzy i cywilów do dzisiaj uważny obserwator przeczyta wydrapane napisy na murach. ”Śmierć naszym wybawieniem”, „My z Bogiem, Bóg z nami”, „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”, ”Umieramy dla Polski mordowani przez katów sowieckich”…

      Jak podają świadkowie tamtych strasznych wydarzeń, o czym pisze prasa, w latach 1945 – 1948 w nocy słychać było głośną muzykę zagłuszającą niewyobrażalne krzyki i wycia katowanych ludzi. Krzyki i jęki katowanych były tak przeraźliwe, iż powodowały, że lokatorzy mieszkający w pobliżu tej kamienicy uciekali ze swoim mieszkań. Ludzkie sumienie nie mogło wytrzymać usłyszanego wówczas błagania o ratunek katowanych na śmierć niewinnych ludzi.

      Ubecy z rodowodem żydowskim, jak podaje literatura przedmiotu, funkcjonariusze NKWD – Sowieccy żołdacy przebrani w polskie mundury, byli oprawcami i katami. Katowani i mordowani, jak podaje prasa, byli żołnierzami podziemia patriotycznego oraz osób z nimi powiązanych, przywiezionymi do tej katowni z całego niemal terytorium kraju.

      JAK ZABIJALI

      Metody tortur jakie stosowali oprawcy były zróżnicowane. Wspominają je świadkowie tamtych wydarzeń. Oto kilka przykładowych:

      – Strzał w tył głowy, identyczny z tym stosowanym z powodzeniem w Katyniu. Tak mordowano najwybitniejszych patriotów Polski np. Rotmistrza Witolda Pileckiego i wielu innych. Ale to była według katów „zbyt pospolita śmierć”.

      – Bicie po plecach batem czy kawałkiem drąga. Oficerowie Polscy – żołnierze AK czy WiN , według zwierzeń tych katów z UB wytrzymywali 200 do 250 takich uderzeń po czym konali w męczarniach. Wnętrzności katowanych tak były zmasakrowane, iż przestawały sprawować swoje funkcje.

      – Przywiązywanie do stołka i bicie po głowie, oczach i ustach batem czy drewnianą linijką zaostrzoną żyletką, która maczana była w wodzie z nikotyną i solą.

      – Wbijania w paznokcie drewnianych drzazg i gwoździ zardzewiałych, później ich wyrywanie kombinerkami powoli, aż przesłuchiwany zemdleje.

      Oraz wielu innych wymyślnych torturach zapożyczonych od katów z SS i lepiej zmodyfikowanych. Ile trzeba było mieć w sobie nienawiści i braku człowieczeństwa, by stać się takim zwierzęcym oprawcą?

      Dzisiaj, gdy ludzie którzy pamiętają o tamtych wydarzeniach zapalają znicze – głównie w dniu 1 marca, w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – w piwnicy tego budynku, to „resortowi” są czujni i znicze szybko znikają – ot, taka wrażliwość tych ludzi!

      IPN opracował program upamiętnienia tego miejsca „ Cienie ze Strzeleckiej”, która ma przybliżyć młodzieży szkolnej miejsca zbrodni na polskich patriotach. Miejsca, w które na zawsze wsiąknęła ich krew…”

      http://ipn.gov.pl/__data/assets/pdf_file/0006/126681/Strzelecka-8-Historia-i-swiadectwa3.pdf

      ——————————————————————————————————–
      W uroczym domku pod Bydgoszczą, gdzie wynajmowała skromny pokój, w upalny, sierpniowy dzień, pod koniec lat 60 tych XX wieku ,przywitała mnie na wózku inwalidzkim pani, z widoczną szramą na prawym policzku i wesołych, pełnych życia, niebieskich oczach. Uściskała mnie wówczas mocno na powitanie. A przy smacznym, drożdżowym placku mojej babci, opowiedziała tę niesamowitą historię swego życia, którą teraz opowiem.

      WOJNA I KONSPIRACYJNA WALKA

      Wanda, tak miała na imię bohaterka tej opowieści, przyjaciółka mojej babci, była córką przedwojennego plutonowego zawodowego, który był podkomendnym mego dziadka – rotmistrza kawalerii. Byli oni przyjaciółmi, razem walczyli pod Krojantami i Bzurą, razem bronili Warszawy, później uczestniczyli w tworzeniu struktur AK. Walczyli w Powstaniu Warszawskim, później w partyzantce antykomunistycznego podziemia.

      Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, Wanda miała prawie 15 lat. W jej rodzinnym domu panował patriotyczny nastrój. W czasie okupacji należała, jak wiele jej rówieśniczek, do harcerstwa podziemnego, tam przeszła kurs sanitarny. Była piękną, czarnowłosą, wysoką dziewczyną, o niebieskich oczach. Koledzy z plutonu AK podkochiwali się w tej wrażliwej i pięknej dziewczynie.

      Wybuch Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 1944 r., zastaje ją w punkcie koncentracji swego oddziału na Starym Mieście w Warszawie. Dostaje ona przydział do punktu sanitarnego.

      W punkcie sanitarnym, jak opowiadała, operacje i zabiegi odbywały się 24 godziny na dobę. „Wszystko robiliśmy bez środków znieczulających, na żywca, więc pacjenci strasznie krzyczeli. Widziałam jak ludzie umierali, cierpieli z powodu urwanej ręki, nie mogli złapać tchu, ranni w płuca”. – tak wspominała te chwile ze łzami w oczach.

      Dokładnie pamiętała, jak wynikało z jej opowiadania, zajęcie Starego Miasta przez Niemców. W tym czasie, zajmowała się ciężko rannymi w punkcie sanitarnym, który mieścił się w piwnicy zbombardowanego dużego domu. Wokół, walki trwały cały czas. W czasie doprowadzenia kolejnych rannych żołnierzy AK do punktu sanitarnego, zobaczyła ciężko rannego młodego SS-mana, który prosił ją o pomoc – czując zbliżającą się niechybnie śmierć. Pomogła rannemu Niemcowi zabierając go na powstańczy punkt sanitarny.

      NIE POKŁONIŁA SIĘ ŚMIERCI – NIEMCY DAROWALI JEJ ŻYCIE – KATOWALI JĄ OPRAWCY Z UB

      W pewnym momencie usłyszała, jak wspominała, niemieckie głosy. Pierwsze, o co zapytali Wandę Niemcy wchodząc do punktu sanitarnego, to „czy leżą tu jacyś Niemcy”. Wówczas odezwał się ranny SS-man. Niemcy odpowiedzieli, żeby nie strzelać i że bardzo dobrze się nim opiekowaliśmy. „Wtedy uzbrojony po zęby SS-man – na szyi miał naboje, granaty w ręku – podszedł do mnie, chwycił w ramię i powiedział, żeby się nie bała, bo ze względu na to, że opiekowałyśmy się jego rodakami, nie wrzuci do środka granatów” – wspomina sanitariuszka.

      W ten sposób uratowała życie swoje jak i 15 rannych żołnierzy AK. Dostają się oni do niewoli. Przeżyli wojnę.

      W 1950 r. zostaje aresztowana jako „element wywrotowy i klasowo obcy”. Wówczas, po ukończeniu matury, pracowała przed aresztowaniem w magistracie jednego z miast na tzw. terenach wyzwolonych.

      W katowniach UB, zamknięta w piwnicy pełnej lodowatej wody sięgającej do pasa, była bita kilka razy dziennie. Oprawcy wyrywają jej paznokcie i wbijają bagnet w policzek, domagając się informacji o żołnierzach AK, walczących na barykadach Warszawy. Wanda milczy przypłacając zdrowiem. Traci na chwilę wzrok. Oprawcy wyłamują jej nogę, bijąc kołkiem po kolanie przez 4 godziny bez przerwy. W ranę wdaje się gangrena. Noga zostaje amputowana.

      Zeszpeconą kalekę oprawcy komunistyczni spod znaku UB wypuszczają na wolność, wsadzają do pociągu i każą jechać do… Niemiec.

      Sponiewierana fizycznie, upodlona psychicznie, trafia do wrogiego sobie kraju. Tam zaopiekowali się nią polscy żołnierze, służący w amerykańskiej armii. Niestety odniesione rany i załamanie psychiczne doprowadza do bardzo poważnych komplikacji wewnętrznych. Dni Wandy są, według lekarzy, już policzone. Przed śmiercią, opowiada swoją historię dziennikarzowi wojskowemu, ten publikuje jej fotografie i wspomnienia w prasie.

      WRÓG RATUJE JEJ ŻYCIE

      Do szpitala, gdzie przebywa Wanda, zgłasza się znany chirurg Niemiec. Zabiera Wandę do swojej prywatnej kliniki i poddaje intensywnemu leczeniu. Tam, okazuje się, że ten lekarz spłaca swój dług gdyż to on, jak się okazało, był tym uratowanym SS-manem w 1944 r. w Warszawie przez Wandę.

      Podleczona w latach 1960. wraca do Polski, do swojej ojczyzny. Władze komunistyczne odmawiają jej renty. Pozostaje bez środków do życia. Śpi w piwnicach, wyjada resztki ze śmietników. Pomaga je środowisko byłych żołnierzy AK dając żywność i schronienie. „Nie chciała być ciężarem” – jak mówiła, płacząc. „Dla Polski walczyłam, w Polsce umrę” i powoli umierała, a życie w niej się ledwo tliło.

      Środowisko byłych żołnierzy AK, w Stanach Zjednoczonych, finansuje jej wyjazd na stałe do USA. Tam jest leczona, otrzymuje rentę, ufundowaną przez byłych żołnierzy AK. Zdrowieje.

      O Polsce nie zapomina, odwiedzając rodzinne strony i stąd moje spotkanie z ta niesamowitą bohaterką.

      ZAKOŃCZENIE

      Wanda sanitariuszka, powstaniec warszawski, bohaterka i żołnierz AK, umiera w latach 1980., w otoczeniu swoich kolegów z czasów Powstania Warszawskiego, na obcej ziemi w USA. Tam jest jej skromny grób i napis na nim „Wanda, sanitariuszka Powstania Warszawskiego”

      http://interia360.pl/ciekawostki/artykul/wanda-sanitariuszka-powstania-warszawskiego-uszanowal-ja-wrog-okaleczyli-kaci-z-ub,74112

      —————————————–
      Resortowe dzieci oprawcow Polakow po 45 roku maja sie dobrze i musza walczyc o demokracje,nawet jesli by nie chcialy to sa winni to swoim rodzica i ich genom.Przerazajaca jest tylko skala polaczen miedzy nimi i zmowy niczym mafia,ktora za nic juz ma Polakow i jest pewna,ze moga z nami robic co chca,lacznie z manipulowaniem i podrzeganiem do wyjscia na ulice przeciw nowemu rzadowi.Swiat im sie zawalil na leb ale najwazniejsze to trzymc sztame i nie dac sie wyrzucic ze siodla jak twierdza.
      Obsadzili najważniejsze sektory życia publicznego – sądy, uczelnie, państwowe spółki, media. Dziś te dzieci i wnuki stalinowskich oprawców tworzą „elitę” i jak każda tego typu „elita” wściekle reagują na każdą próbę przypomnienia im, kim są i komu zawdzięczają swoją obecną pozycję. Nie ma w tym nic dziwnego – w końcu nie od dziś wiadomo, że atak to najlepsza forma obrony. Współczesne „elity” stosują tę właśnie metodę. Wiedzą, że w merytorycznej dyskusji są bez szans, więc „walczą” po swojemu – opluwając każdego, kto ośmieli się zwrócić im uwagę. Nawiasem mówiąc – to też metoda odziedziczona po dziadkach z UB. To oni wymyślili „zaplutego karła reakcji”, „ciemnogród”, „klechów”, „kułaków”, „prywaciarzy”, którym przeciwstawiali nowoczesnych, postępowych proletariuszy. Proletariusza zastąpił „europejczyk”, kułaka – homofob, itp. Pozostałe elementy debaty publicznej nie zmieniły się ani na jotę. Co więcej – czasami można odnieść wrażenie, że po usunięciu podpisów trudno byłoby odróżnić, który cytat pochodzi z plenum KC PZPR, a który z tzw. zaprzyjaźnionych z Tuskiem mediów

      „Przykładów jest wiele. I to zaczynając od samej „góry”. Żona Bronisława Komorowskiego, Anna Komorowska to córka ubeków – Jana Dziadzi i Żydówki – Hany Rojer. O byłym prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim, wciąż regularnie typowanym na stanowisko premiera, od dwudziestu lat krąży informacja, że jest synem Izaaka Stoltzmana – wyjątkowo sadystycznego ubeka z Pomorza. Jego żona Jolanta to córka płk. Kontego – oficera Informacji Wojskowej. Generał Marian Janicki – to syn Włodzimierza Janickiego – funkcjonariusza BOR w czasach PRL, kierowcy partyjnych aparatczyków. W karierze pomógł mu także wyszkolony jeszcze przez sowietów szef BOR Olgierd Darżynkiewicz. Z dokumentów służb specjalnych PRL wynika, że zanim Darżynekiewicz przyjął go do BOR, przez prawie rok Marian Janicki służył w MO.

      Danuta Hübner, swego czasu towarzyszka z PZPR, to wnuczka i córka ubeków. Jej dziadek – Józef Młynarski – jako ubek odznaczył się wyjątkowo bestialskimi przesłuchaniami, ojciec Ryszard Młynarski także był ubekiem – następcą przełożonego swego ojca, czyli osławionego zbrodniarza Stanisława Supruniuka.
      Ojciec Magdaleny Środy zawodowo zajmował się zwalczaniem Kościoła Katolickiego. O komunistycznym pochodzeniu Ryszarda Schnepfa – ambasadora Polski w USA – już pisaliśmy. Jego żona – Dorota Wyscoka-Schnepf to jedna z czołowych „dziennikarek” TVP. Karierę w III RP zrobił też Tomasz Turowski – niegdyś szpieg w Watykanie, tuż przed katastrofą smoleńską wysłany na placówkę dyplomatyczną do Rosji, obecny 10 kwietnia 2010 roku na lotnisku w Smoleńsku. MSZ zresztą przyznało się, że w jego strukturach pracuje 131 TW, w tym siedmiu z nich kieruje placówkami dyplomatycznymi.

      Swego czasu Dyrektorem Departamentu Studiów i Planowania MSZ był Henryk Szlajfer, syn Ignacego Szlajfera – oficera UB we Wrocławiu w latach 1947-1952, a następnie cenzora w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Stanowisko dyrektora Departamentu Promocji i Informacji w tym resorcie piastowała córka znanego działacza komunistycznego, pierwszego szefa Głównego Zarządu Politycznego Ludowego Wojska Polskiego, gen. Wiktora Grosza, który jeszcze przed wojną nosił nazwisko Izaak Medres, czyli Małgorzata Lavergne.

      Byłego już ambasadora Polski w Chile – Daniela Passenta (według akt IPN-u – TW „Johna” i „Daniela”) wychowywał wuj – przedwojenny komunista, generał Jakub Prawin, po wojnie wiceprezes NBP i wojewoda olsztyński

      Doradca Bronisława Komorowskiego Tadeusz Mazowiecki (żydowski szkodnik,komunista,Dikman/Polonuska) co prawda w UB nie był, ale w 1953 roku, kiedy w Polsce szaleli ubeccy siepacze, opublikował artykuł krytykujący biskupa Kaczmarka (skazanego w tym samym roku w sfingowanym procesie) i uważał, że Polska może być tylko socjalistyczna. „Sławę” zdobył za to inny długoletni doradca byłego marszałka, a obecnego prezydenta – Waldemar Strzałkowski, który „zasłynął” składaniem wieńca na pogrzebie śp. Anny Walentynowicz w stanie wskazującym na „wirusa filipińskiego”. Ale to nie wszystko – z akt w IPN wynika, że Waldemar Strzałkowski w 1956 roku ukończył Wydział Historii i trafił do pracy w Wojskowym Instytucie Historycznym (WIH) im. Wandy Wasilewskiej, gdzie był szefem Podstawowej Organizacji Partyjnej. Do 1990 r. był członkiem PZPR. Z jego akt paszportowych wynika, że wielokrotnie jeździł służbowo do ZSRR – WIH zajmował się historią wojskowości, rygorystycznie stosując metody historiografii marksistowskiej.

      Również Roman Kuźniar, obecny doradca prezydenta, był członkiem PZPR i przeszedł specjalne szkolenie wojskowe. W 1982 roku, kiedy w najlepsze trwał stan wojenny, został nawet odznaczony „Za zasługi dla obronności kraju”. Portal niezalezna.pl podał, że Kuźniar został zarejestrowany jako kontakt operacyjny „Uniw” pod numerem 16?645. Zdzisław Lachowski do 31 grudnia 2012 roku – wiceszef BBN – miał być zarejestrowany jako kontakt operacyjny „Zelwer”. Do grona doradców Komorowskiego należy też generał Wojciech Jaruzelski – autor i wykonawca stanu wojennego, współpracownik informacji wojskowej i postać wyjątkowo nikczemna, nie bez przyczyny w słynnym „Bluzgu” nazwany m.in. „kacapskim przybłędą”. Ludwika Wujec – żona Henryka Wujca, doradcy prezydenta Komorowskiego – to córka przedwojennej działaczki KPP Reginy Okrent, która w latach 1946-1949 pracowała w Urzędzie Bezpieczeństwa w Łodzi.
      A skład osobowy SLD? Czołowi działacze to dawni „towarzysze” – Kwaśniewski, Cimoszewicz, Miller, Oleksy, Kalisz albo dzieci „towarzyszy”, nawet jeśli ich „inteligencja” jest bardziej niż wątpliwa, czego wymownym przykładem była Anita Błochowiak, córka towarzysza Jerzego Błochowiaka – sekretarza KW PZPR w Sieradzu. Matka eurodeputowanego Marka Siwca była prokuratorem (R. Szubstarski, Misjonarz prezydenta, „Życie” z 26-27 października 1996 r.).

      Znamienne jest, że żaden z SLD-owskich działaczy nigdy nie tylko nie został rozliczony za działalność w PZPR, ale nawet nigdy nie poczuwał się do okazania skruchy za komunistyczne zbrodnie, zachowując tym samym typową komunistyczną mentalność. Znamienne jest, że nie oni jedni – rozliczenia komunistycznych zbrodni stanowczo odmawiają też czołowi „dziennikarze” III RP. Przypadek? Raczej nie. Wystarczy przyjrzeć się bliżej, kto zabiera najczęściej głos w publicznej debacie i kto jest kreowany na „autorytet”.
      I tu można zacząć od najbardziej prestiżowych stanowisk. Oto polskiemu oddziałowi Agencji Reutera szefował Michał Broniatowski, syn pułkownika Mieczysława Broniatowskiego, który od roku 1945 był dyrektorem Centralnej Szkoły Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi, a następnie dyrektorem Departamentu Społeczno-administracyjnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. „Zeszytami Literackimi” kieruje Barbara Toruńczyk, córka Henryka Torańczuka, przedwojennego komunisty i Romany – do 1968 roku zatrudnionej w Zakładzie Historii Partii przy KC PZPR.

      Uparcie lansowany dziennikarz TVN – Andrzej Morozowski – to syn Mieczysława Morozowskiego, a właściwie Mordechaja Mozesa – działacza Komunistycznej Partii Polski. W czasie wojny Mozes Morozowski przebywał w ZSRR, po wojnie pracował w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, a potem w MSW.
      A tu nasz ulubieniec ,ktory tak zawziecie krzyczal w obronie demokracji.

      Tomasz Lis, który na łamach „Newsweeka” dopuścił do publikacji obrzydliwego paszkwilu na temat Rajmunda Kaczyńskiego, podkreślał, że jego ojciec był „najuczciwszym człowiekiem pod słońcem”. Zapomniał tylko dodać, że ten „najuczciwszy człowiek pod słońcem” był też prominentnym działaczem PZPR. Sam Lis pobierał naukę zawodu w latach 80. na praktykach studenckich na Uniwersytecie im. Karola Marksa w Lipsku. Lis to podobno także najbliższy krewny jednego z tajnych współpracowników Wojskowej Służby Wewnętrznej.
      Jego druga żona Hanna Kedaj to córka Aleksandry i Waldemara Kedajów – należących do „największych kanalii stanu wojennego”. Piotr Kraśko to wnuk Wincentego Kraśko – cenzora i komunistycznego dygnitarza okresu PRL. Monika Olejnik – do radia trafiła w stanie wojennym, kiedy wyrzucono lub odeszli z niego wszyscy przyzwoici dziennikarze. Olejnik – to córka Tadeusza Olejnika, który pracował w SB razem z mjr Lucyną Tuleyą – prywatnie matką sędziego Igora Tulei, który metody działania CBA określił mianem stalinowskich. Ojciec Grzegorza Miecugowa – Bruno Miecugow – razem z Wisławą Szymborską podpisał w 1953 roku haniebny „apel krakowski” – poparcie „literatów” dla procesu biskupa Kaczmarka.
      Rozliczenie okresu komuny atakuje „Gazeta Wyborcza”. Nieprzypadkowo. Jej redaktor naczelny Adam Michnik, jak sam powiedział – wywodzi się z „żydokomuny”. Jego rodzice to komunistyczni działacze, a matka Helena Michnik położyła po wojnie szczególne zasługi w zwalczaniu Kościoła i fałszowaniu podręczników do historii. Zastępczyni Michnika, Helena Łuczywo, to córka Ferdynanda Chabera przed wojną należącego do KPP, a po wojnie – kierownika wydziału w KC PZPR. Drugim zastępcą Michnika był Ernest Skalski, syn Jerzego Wilkera-Skalskiego i Zofii Nimen-Skalskiej, przedwojennych komunistów, którzy później pracowali w Komendzie Wojewódzkiej MO w Krakowie. Przyrodni brat Michnika – Stefan to stalinowski zbrodniarz, którego Polska bezskutecznie próbuje ściągnąć ze Szwecji. To w „Wyborczej” opinię publiczną swoimi artykułami kształtował Lesław Maleszka – TW „Ketman” – wyjątkowo nikczemny zdrajca. To dla „Wyborczej” pracuje Edward Krzemień – syn Ignacego Krzemienia, obywatela sowieckiego, który walczył w l. 30 w Hiszpanii w XIII Brygadzie – zorganizowanej przez Komintern i NKWD, a po wojnie pracował w komunistycznym aparacie represji. To do GW korespondencje z Moskwy słał Bartosz Węglarczyk – wedle wszelkich informacji – wnuk Józefa Światło (Izaaka Flejschfarba), a do dnia dzisiejszego pisuje do niej Dawid Warszawski, czyli Konstanty Gebert – syn Bolesława Geberta – agenta wywiadu ZSRR działającego w USA Po wojnie Bolesław Gebert był ambasadorem PRL w Turcji, a matka, Krystyna Poznańska-Gebert, w latach 1944-1945 organizowała Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie.

      Inny publicysta „Gazety Wyborczej” – Michał Komar – to według ustaleń Doroty Kani – syn gen. Wacława Komara, a właściwie Kossoja. Zanim został generałem, Kossoj-Komar w młodym wieku przeszedł szkolenie w NKWD. Potem uczestniczył w zabójstwach tajnych współpracowników Policji Polskiej, do których dochodziło na mocy wyroków KPP. Po wojnie został szefem wywiadu cywilnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego. W zespole „Gazety Wyborczej” znalazła się też Anna Bikont – córka żydowsko-komunistycznej dziennikarki Wilhelminy Skulskiej. Do PZPR przez wiele lat należał też Stefan Bratkowski – jeden z „ojców założycieli” GW. Również „Polityka” zdaje się nieprzypadkowo potępiać „grzebanie w życiorysach”. Jak podała Dorota Kania – jej redaktor naczelny – Jerzy Baczyński w aktach SB został zarejestrowany jako tajny współpracownik komunistycznych służb specjalnych ps. „Bogusław”. Jedną z najbliższych współpracowniczek skazanej w aferze FOZZ Janiny Chim była Renata Pochanke, matka Justyny Pochanke, dziennikarki TVN-u.
      A tu ulubieniec mlodziezy z kolorowych programow typu jak zadobyc popularnosc,pieniadze i odniesc sukces w demokratycznym kraju biedy ;tylko przez taniec ,spiew i rozwiazlosc seksualna.
      Nawet medialny wesołek Kuba Wojewódzki pochodzi z resortowej rodziny – jego ojciec Bogusław był funkcjonariuszem SB i prokuratorem. Jak pisał Jan Piński – „Wojewódzki senior zapisał się w historii, pełniąc rolę prokuratora z ramienia Prokuratury Generalnej w sprawie tzw. „prowokacji bydgoskiej” z 19 marca 1981 roku. Kuba zaczynał karierę od harcerskiej rozgłośni radiowej w latach 80-tych a potem rozwijał ją w prywatnych mediach aż do statusu gwiazdy TVN-u”

      Resortowe korzenie ma mieć też „autorytet” Salonu – Jerzy Owsiak. Marcin Meller – dziennikarz m.in. „Polityki”, „Wprost” i felietonista „Nesweeka” to syn Stefana Mellera i wnuk komunistycznego działacza. Monika Jaruzelska została stylistką i oprócz własnego „butiku” chętnie współpracuje z „prestiżowymi” gazetami. Oczywiście nigdy nie zdobyła się na potępienie tatusia. Na potępienie komunistycznych rodziców nie zdobyły się także czołowe „autorytety III RP”. Nieprzypadkowo. Tu także wystarczy popatrzeć na „rodowody”.
      „Autorytetów” ma III RP co niemiara. Chętnie występują w „zaprzyjaźnionych mediach”, udzielając wywiadów dziennikarzom z resortowych rodzin albo sami tworzą – nader często w oderwaniu od faktów, czego przykładem jest chociażby twórczość Pawła Śpiewaka. Ale bardzo rzadko opowiadają o sobie. Nie bez przyczyny. Oto pierwszy z brzegu przykład. Aleksander Smolar – „autorytet” z Fundacji Batorego to syn Grzegorza Smolara – do 1968 roku redaktora naczelnego „Folks-Sztyme”, organu popieranego przez władze PRL Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Matka Smolara pracowała w KC PZPR. Sekretarzem tej Fundacji był Józef Chajn, syn Leona – w latach 1945-1949 wiceministra sprawiedliwości.

      Znane rodzeństwo filmowe to Agnieszka Holland i Magdalena Łazarkiewicz, obie reżyserki to córki Henryka Hollanda, przedwojennego komunisty, w czasie wojny ochotnika w armii Czerwonej, później redaktora naczelnego „Walki Młodych”, dziennikarza „Trybuny Ludu” i w końcu prominentnego działacza PZPR. Agnieszka Holland zasłynęła podziwem i zachwytem nad motłochem sikającym na znicze pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. I oczywiście filmami, w których Polacy to prawdziwi żydożercy. Nawet jej najnowsze dzieło „W ciemności” niewiele ma wspólnego z prawdziwą historią żydowskiej rodziny ukrywającej się w kanałach Lwowa. Inny reżyser Andrzej Titkow jest synem Walentego, byłego I sekretarza KW PZPR w Warszawie. Do grona znanych reżyserów należy też Jerzy Vaulin – morderca Antoniego Żubryda i jego żony Janiny – bohaterów walki z komuną. Co prawda nie jest zapraszany jako komentator w czołowych mediach, ale patrząc na to, kto jest – to tylko kwestia czasu.
      Tomasz Jastrun to syn Mieczysława Jastruna, który karierę rozpoczął 17 września 1940, kiedy wstąpił do Związku Sowieckich Pisarzy Ukrainy. Miał tam doborowych towarzyszy m.in. starego agenta NKWD Jerzego Borejszę, Wandę Wasilewską, Jerzego Putramenta i Adama Ważyka. Jastrun, który nie ukrywał żydowskiego pochodzenia, już 17 czerwca 1945 roku w tekście opublikowanym w krakowskim „Odrodzeniu” stwierdził, że za wymordowanie ponad 3 mln Żydów ponosi odpowiedzialność na równi z hitlerowskim okupantem całe bez mała polskie społeczeństwo. A potem „popłynął” na dobre. Żadna antologia stalinowskiej poezji nie mogła się wręcz obejść bez jego grafomańskiej twórczości, którą walczył z Kościołem i Armią Krajową. Szybko zaczął dostawać profity i to do tego stopnia, że na komunistycznych libacjach zasiadał obok samego Bieruta. Nawet Wisława Szymborska nie łkała nad śmiercią Stalina tak rzewnie, jak uczynił to Mieczysław Jastrun. Jastrun senior na system komunistyczny obraził się dopiero 1957 roku, gdy gomułkowskie władze cofnęły zgodę na druk „Europy” – czasopisma komunistycznych kosmopolitycznych rewizjonistów, w którym miał zaklepaną główną rolę. Jego syn godnie przejął pałeczkę – obrażając, szkalując i opluwając każdego, kto ma inne spojrzenie na świat i jak tatuś zachwycający się „wielkimi budowami”, chociażby miałyby to być blokowiska Pragi oglądane przez „panoramiczne okno”.

      Pamiętać trzeba, że chociaż zbrodniarze, to stalinowcy prowadzili normalne życie. Mieli żony/mężów, dzieci, wnuki. Bolesław Bierut w czasie, gdy w gdańskiej katowni UB torturowano Inkę – Danusię Siedzikównę – spacerował z córką po nadbałtyckich plażach. Rodziny mieli też inni czołowi komunistyczni zbrodniarze – Fejgin, Światło, Różański, Berman, sędzia Widaj i Kryże, kaci z ubeckich więzień, którzy łamali ręce i nogi, wyrywali paznokcie, wybijali zęby. Co się z nimi stało? Czy naprawdę mamy wierzyć, że dzieci komunistycznych ministrów, stalinowskich ambasadorów rozpłynęły się w powietrzu? A może raczej zgodnie ze stalinowską praktyką pozmieniały nazwiska? Tak jak uczyniła to rodzina zbrodniarza Grzegorza Piotrowskiego czy pozostałych morderców ks. Popiełuszki. Dlaczego więc dziś nikt nie pyta, co stało się z rodzinami stalinowskich zbrodniarzy? Może właśnie dlatego, że wymienione wyżej przykłady to tylko wierzchołek góry lodowej, a prawda jest jeszcze grosza, niż się wszystkim wydaje.

      Coraz więcej bowiem wskazuje, że dzisiaj praktycznie każda dziedzina życia publicznego w Polsce jest obsadzona jakimiś potomkami stalinowskich zbrodniarzy. Resztę tych tak zwanych „autorytetów” uzupełniają Tajni Współpracownicy, byli działacze PZPR itd. itp. Nic dziwnego, że w momencie próby lustracji całe to towarzystwo wręcz zawyło z oburzenia. Nic dziwnego, że towarzysze z SLD i Ruchu Palikota domagają się zlikwidowania IPN-u. I trzeba mieć świadomość jednego faktu – oni nigdy nie dopuszczą, by Polacy poznali prawdę. Trzeba mieć świadomość, że wściekły atak na Cezarego Gmyza ujawniającego rodzinne korzenie Igora Tulei był w pełni świadomy. Każdy, kto zapyta „staliniątko” o jego dziadka, spotka się z taką samą reakcją – wyzwiskami i potępieniem.

      Tymczasem głupotą jest dowodzenie, że wychowanie nie ma wpływu na poglądy głoszone w dorosłym życiu. Ma wpływ i to olbrzymi, co już dawno stwierdzili psychologowie i socjologowie. Wpływ ma także społeczność, otocznie w którym człowiek wyrasta. To prowadzi do prostego wniosku – osoba, która wyrosła w kulcie komunizmu, nie potępi go nawet, gdy na własne oczy zobaczy dowody jego zbrodni. Nie można oczekiwać, że dzisiejsze „elity” potępią komunizm, opowiedzą się za osądzeniem jego prowodyrów. Gdyby to zrobili, podpisaliby wyroki na własnych ojców i dziadków. Będą więc ze wszystkich sił bronić tamtego systemu pod płaszczykiem obiektywizmu, humanizmu i liberalizmu.Dlatego też decyzja co do tego, jak długo jeszcze ta patologia potrwa, należy do nas samych. Owszem – wyrwanie chwastów miłym zajęciem nie jest. Ale bez niego nie zaprowadzimy porządku na naszym „podwórku” i nadal kaci będą pławić się w luksusach, śmiejąc się ze swoich ofiar.”

      http://www.upadeknarodu.cba.pl/rodowody.html
      https://wzzw.wordpress.com/2013/03/07/jak-dlugo-beda-nami-rzadzic-dzieci-bieruta-i-wnuki-stalina/
      ———————————————

      a tu jeszcze na podwieczorek tzw rodzynka ,archiwalna ,kariery tego resorciaka mkna od tego czasu z predkoscia swiatla i nie jest to spowodowane zaiste blyskotliwoscia lub talentem.

      http://www.bibula.com/?p=63672
      ————————————-
      Mam nadzieje ze zaden p Polak nie da sie nabrac na krzyki zawodowych rewoucjonistow wyszkolonych w propagandzie medialnej,obiecujacej i straszacej.Nie warto i nie ma potrzeby wychodzic na ulice,nadstawiac karku w ich sprawie.Byly juz powstania i wojny ,ktore prowadzily do wybicia Polakow oraz zerowania na pracy naszej i naszych przodkow.Byc moze niebawem pojawi sie szansa pogonic okupanta.

      Lubię

  10. Sanctus Diavol pisze:

    http://www.gdansk.pl/wiadomosci/Liga-Muzulmanska-grala-z-WOSP-Kto-ratuje-jedno-zycie,a,47440

    Owsik widzę z musilmami zaczyna się integrować, pewnie niedługo na Brudstocku przystanek Allah …. względem WOŚP i Owsika, to jestem dumny z 2 faktów – nigdy nie dałem nawet 1zł na WOŚP, nigdy nie byłem i nie będę na alkoćpunowym cyrku Brudstocku, a widze tam się niezłe multi kulti rozkręca, aby patrzeć jak muslimów z Niemiec nasprasza …

    Lubię

  11. młoda dusza pisze:

    Witaj w dzisiejszym świecie.

    Lubię

  12. KOD to ściema POstkomuny do obrony stanowisk i przede wszystkim utraconych wysokich profitów lub obawy o utratę ich.Osoby demonstrujące z KOD to stara PZPR-owska UB-ecja,ich POtomkowie oraz naiwni,niedouczeni,zindoktrynowani lemingowaci czytelnicy GW czy widzowie TVN 24.

    Lubię

  13. Chateaubriand pisze:

    Już to wszystko przerabialiśmy wiele razy od tzw. Rewolucji Francuskiej. Z początku wzajemne wyżynanie się trwało latami, dzisiaj wystarczy kilka miesięcy…

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 127 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: