Afery

Media w różnych krajach stosują te same triki i metody szantażu moralnego


Media w różnych krajach stosują te same triki i metody szantażu moralnego

Trybunal KonstytucyjnyZ mediów w Polsce popierających stary system kolonialny wobec Niemiec, wylewa się istne tsunami „bólu dupy”. Histeria, wrzask i panika – te słowa opisują to, co odczuwają obecnie elity III RP.

Ogólnie, to co nazywamy „postkomuną”, to elita polityczna, która zwasalizowała państwo polskie względem Niemiec. Doprowadziła do emigracji i do tego, że jesteśmy zasobnikiem niewolniczej siły roboczej dla zachodnich korporacji. Elita ta stworzyła skrajnie niekorzystny, kapitalistyczny system neoliberalny, który okrada obywateli z ich dochodów w straszny sposób.

Tylko tyle i aż tyle, nic ponad to, co powyżej. To dlatego jest taki medialny wrzask. To zrozumiałe, że Niemcy zainstalowały w naszym kraju swoje think-tanki, media, grupy lobbingowe, polityków, swoją elitę polityczną. W końcu przez lata byliśmy ich kolonią, a sprowadził nas do tej roli Leszek Balcerowicz. I teraz ci sami ludzie w obliczu bankierskiej, kapitalistycznej partii Nowoczesna, najsilniej bronią upadającego systemu.

Obecnie przeciwko temu kolonialnemu, kapitalistycznemu układowi, walczy partia Prawo i Sprawiedliwość. Kaczyńscy wywodzą się wprost z „ludzi systemu” solidarnościowego. Z tym że jest bardzo ważna uwaga – po 10 kwietnia 2010 roku to wszystko się zmieniło. Oni nie odpuszczą elitom III RP, oni chcą wprowadzić swoje rządy i swój system. Chcą uniezależnić się od wielkiego brata z Berlina i Brukseli.

Politycy PiS zdają się realizować plan przygotowania naszego kraju na jakiś nadciągający krach. W istocie tak jest – żyjemy w czasach największego w historii świata globalnego kryzysu, który dotyka każdej możliwej dziedziny życia. Zmiany klimatyczne, zapaść ekosystemów, islamska inwazja i inne przejawy tego kryzysu, nasilają się. Czekają nas czasy bardzo niespokojne i obecny rząd z szaleńczym tempem wprowadzania reform kraju, zdają się to wiedzieć.

Poniższy artykuł porusza temat polskich kompleksów wobec krajów zachodu. To jest właśnie szczyt typowo polskiego cebulactwa. Polityk PO nazwał taką postawę wprost – „murzyńskość„. Dla zakompleksionego Polaka zdanie jakiegoś szwaba, francuza czy innego amerykanina, jest nawet świętsze niż zdanie samego papieża. Stąd te tytuły: „zagraniczna prasa o Polsce„. Przez te kompleksy sprzeda się każde gówno z napisem „made in USA„.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Polska polityka od lat budzi uzasadnione skojarzenia z kabaretem lub nawet z ośrodkami psychiatrycznymi, co – niestety – odzwierciedla także stan politycznej świadomości polskiego społeczeństwa, które nie tylko daje się nabierać na ciągłe zmiany nazw partii politycznych tworzonych przez tych samych ludzi, ale także oddaje prawo reprezentowania ich piosenkarzom, aktorom, sportowcom czy uczestnikom telewizyjnych reality show, którzy w Sejmie i innych instytucjach robią zwykle za statystów.

Nie inaczej przedstawia się sytuacja w polskich mediach i poziomie serwowanego społeczeństwu przekazu. Histeryczne apele, dziwaczne historie pisane pod konkretne wydarzenie, czy całkowite oderwanie od rzeczywistości, a nawet zastępowanie jej rzeczywistością alternatywną to od wielu lat norma w polskich środkach masowego przekazu.

Ośrodki medialne, blisko związane z konkretnymi środowiskami, co kilka dni raczą nas niesamowitymi historiami, w które trudno uwierzyć nawet przy największych chęciach. Stałym elementem jest także publicystyka strachu, która nasiliła się tuż przed wyborami i trwa w najlepsze po wygraniu ich przez Prawo i Sprawiedliwość. Medialni politrucy przyzwyczaili nas do straszenia „faszyzmem”, szantażowania „zaściankowością”, zawstydzania „śmiejącą się z nas Europą”. Jednak w momentach, gdy zwykłe straszaki zdają im się niewystarczającymi, sięgają po paniczne apele i ataki w tak prymitywnym stylu, że powodują one efekt odwrotny od zamierzonego – nie tylko budzą uśmiech politowania ale odkrywają prawdziwe oblicze mediów, będących nie ośrodkami informacji ale typowymi politycznymi agendami, politycznymi lobby danych grup, partii i interesów. Takie odsłanianie się tłumaczyć można najprawdopodobniej świętym przeświadczeniem redaktorów o swojej szanowanej pozycji w społeczeństwie. Zdajemy sobie przecież sprawę, że większość znanych i „cenionych” dziennikarzy to, podobnie jak politycy, ludzie żyjący w innym od przeciętnego obywatela świecie, a dodatkowo mających go za skończonego idiotę.

W ostatnich czasach na pierwszy szereg takich histerycznych i chyba nie do końca przemyślanych zachowań wysunęli się tekściarze niezawodnej Gazety Wyborczej oraz „ikona polskiego dziennikarstwa” w osobie Tomasza Lisa. Słynny przedwyborczy apel Gazety Wyborczej, w którym bez ogródek pisano już, że działania tego medium skierowane są na uniemożliwienia zwycięstwa PiS-owi i paluszkiem wskazywano Polakom partie, na które powinni głosować jest najlepszym przykładem takiego „odkrycia się”.

W podobny lament uderzył tuż po wyborach Newsweek, który opublikowaną na okładce klepsydrą, z żalem pożegnał wymarzone państwo „postępowców”, czyli III Rzeczpospolitą. Niestety dla nas, żyje ona nadal i nie zanosi się w najbliższych czasach na jej zgon. I, pomimo, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią, którą uważam za alternatywę dla obecnego systemu (który ludzie tej partii tworzą od momentu jego narodzin) to przyjemnością jest obserwowanie wśród medialnych „ikon” zjawiska nazywanego przez internautów bólem pewnej części ciała.

Na wyżyny usilnego straszenia, z którego wyszedł właśnie kabaret wspiął się redaktor naczelny owego Newsweeka, publikując swoje słynne „tweety” zapowiadające „Majdan w Warszawie”. Czy wielu z nas oczyma wyobraźni nie zobaczyło wylegających ze sklepów i kawiarni w Złotych Tarasach tłumów zmierzających bronić demokracji? Podobnie rozpaczliwym tonem naczelny ogłaszał nam koniec tejże demokracji, nastanie dyktatury i tym podobne rzeczy. Pierwsza myśl jaka nachodziła po lekturze tych doniesień to taka, że redaktor Lis, przy pisaniu swoich spostrzeżeń osuszył więcej kieliszków niż Zbigniew Stonoga kręcąc niektóre ze swoich filmów. Apele Tomasza Lisa były o wiele bardziej zabawne dla ludzi zdających sobie sprawę z apatii polskiego społeczeństwa w kluczowych dla niego sprawach i braku jakiegokolwiek sprzeciwu wobec władzy. Podczas gdy w innych krajach europejskich wybuchały masowe protesty, często przeradzające się w zamieszki, gdy władze wprowadzały cięcia budżetowe, dodatkowe opłaty czy podwyżki podatków, w Polsce bez echa przechodziło podwyższenie wieku emerytalnego czy kolejne afery polityczne bądź finansowe.

Po wygranej PiS, media głównego nurtu oszalały, prześcigając się w straszeniu państwem klerykalnym, eurosceptycyzmem czy wręcz nacjonalizmem, z którym próbuje się powiązać centroprawicowy PiS nie tylko w naszym kraju ale i w mediach zagranicznych. Oczywiście, ciężko pokonać w tych wyścigach tak zaprawionych w medialnych bojach weteranów jak Lis czy zespół Gazety Wyborczej. Straszenie „widmem nacjonalizmu” i „zaściankowością” to wieloletnia norma w podobnych mediach.

Jedną z metod takiej medialnej walki jest ciągłe zawstydzanie opinii publicznej publikacjami zagranicznych odpowiedników „naszych mediów”. Co kilka dni raczeni jesteśmy dawką opinii na temat naszego kraju i nas samych ze strony a to Niemców, a to Francuzów, sugerujących, że medialne wynurzenia tamtejszych redaktorów oddają rzeczywisty pogląd na nas mieszkańców tych krajów, a właściwie to, że w ogóle obchodzi ich to co dzieje się w państwie nad Wisłą. I, co zabawne, wielu ludzi traktuje to całkiem poważnie z czym wielokrotnie się spotykałem. To z kolei świadczyć może o wyuczonych kompleksach Polaków względem „postępowego Zachodu”. „Le Monde o Polakach…”, „Die Welt o wyborach w Polsce…” i tym podobne tytuły opatrzone są bardzo często stosownym komentarzem rodzimych redaktorów, którzy sugerują nam za co powinniśmy się wstydzić, przeciwko czemu występować, czego bronić a z czym walczyć.

Inną metodą szantażowania opinii publicznej i wywierania na niej presji jest podpieranie się tzw. autorytetami. A tych mamy w naszym kraju co nie miara. Można śmiało mówić o dyżurnym komitecie takich autorytetów, który pojawia się zawsze wtedy gdy trzeba wstawić się za jakąś sprawą lub przeciwko jakiejś zaprotestować. To wiele „wybitnych” postaci świata kultury, sztuki, pisarzy, reżyserów, aktorów itp. Zawsze na posterunku, zawsze gotowi bronić czy to demokracji czy to tzw. wartości europejskich.

Ale znani ludzie to przecież jakby osobna kasta, nie żyjąca obok zwykłych śmiertelników, dlatego też mamy osobny zestaw czyli „oburzonych przechodniów”, „zbulwersowanych rodziców”, „zaniepokojonych mieszkańców”, „pana Andrzeja” i „panią Krystynę”. Zwykłych obywateli, którzy tak samo jak ich medialni idole są zaniepokojeni, są gotowi przelać swoje obawy na łamy Gazety Wyborczej, bo tak się składa, że to ona jest najczęściej miejscem gdzie zgłaszają się ze swoimi obawami czy oburzeniem wyżej wymienieni obywatele.

Dodatkowymi oskarżycielami naszej polskiej mentalności, tradycji czy zachowań są mieszkający w Polsce obcokrajowcy, którzy także w pierwszej kolejności spieszą ze swoją krytyką wprost do redakcji Gazety Wyborczej. Ostatnim ciekawym przypadkiem, który mógłby być podręcznikowym przykładem zaburzeń psychicznych połączonych z kabaretowym występem był tekst Irlandczyka Peadara de Burca, jaki ukazał się w katowickiej Gazecie Wyborczej, której jest on stałym współpracownikiem, można by rzec etatowym krytykiem polskiej mentalności.

Tekst pana de Burci budzi uśmiech politowania nie tylko ze względu na rozpaczliwy ton jego obaw związanych ze „skręcaniem w prawo” przez Polskę, ale także ze względu na jego nadinterpretacje polskiej rzeczywistości. Irlandczyk „wyczuwa zmianę nastroju”, czuje unoszącą się w powietrzu nienawiść i nietolerancję. Oprócz tego dowiadujemy się np., że prezydent Andrzej Duda to… negacjonista holocaustu! Do tego dodajmy „rasistów w rządzie” i standardowe w takich tekstach oburzenie Marszem Niepodległości. Oprócz tego obawia się on, że Polacy zaczną analizować czystość rasową jego córeczki. Przy tym wszystkim dziennikarz ów określa się mianem anty-katolika. Nie jakiegoś tam ateisty, nie jest neutralny, on jest anty!

Jednak prawdziwym hitem jego tekstu jest jego wielka obawa przed… utraceniem przez Gazetę Wyborczą części ogromnych zysków z reklam (które w dużej części pochodzą z instytucji państwowych). No bo, jeśli zyski takie zostałyby ograniczone to kto „będzie bronił wartości liberalnych i europejskich”?

Taka postawa mediów to nie tylko polski przypadek. W związku z kryzysem imigracyjnym jaki przeżywa teraz Europa, media głównego nurtu stanęły przed wielkim wyzwaniem – muszą skupić się na podtrzymaniu pięknej wizji tzw. społeczeństw otwartych, multikulturalizmu, który wychodzi bokiem zachodnim Europejczykom. Muszą one skupić się na odpieraniu ataków niezadowolenia społecznego z zaistniałej sytuacji , będącej wynikiem wieloletniej działalności liberalnych rządów oraz zewrzeć szeregi przeciwko zyskującym poparcie partiom prawicowym czy narodowym występującym przeciwko masowej imigracji.

Media głównego nurtu dwoją się i troją, aby ukazywać jakiekolwiek pozytywne aspekty masowej imigracji, choć nie jest to łatwe w świetle zamieszek, przestępstw i roszczeniowej postawy przybyszy z Afryki i Bliskiego Wschodu. Muszą także szantażować Europejczyków litością, wyrzutami sumienia, aspektami moralnymi. Są gorącymi agitatorami idei multi-kulti, którzy muszą ukazać jej przeciwników w świetle jak najgorszym, jako nienawistników odmawiających schronienia potrzebującym.

Jawne działania funkcjonariuszy mediów na rzecz wsparcia katastrofy, która na naszych oczach rozgrywa się w Europie nakazuje jasno określić ich jako wrogów Europejczyków, tak jak oni coraz bardziej otwarcie mówią, że są wrogami tych, którzy protestują przeciwko opanowaniu ich krajów przez kolorowe masy spoza Europy. W tym przypadku także dochodzi do „odsłaniania się”. Media europejskie nie próbują już udawać, że są bezstronnymi sprawozdawcami zachodzących zmian, jasno stawiają się po stronie imigrantów i przychylnych im polityków.

Media zachodnioeuropejskie natychmiast reagują na jakiekolwiek formy sprzeciwu wobec masowej imigracji, próbują dyskredytować organizatorów takich akcji i oczywiście karcą „nietolerancje i nienawiść” społeczeństw dotkniętych multikulturalizmem, gdy te nieśmiało próbują powiedzieć „dość”. Przy wsparciu mediów organizowane są kampanie na rzecz imigrantów oraz te wymierzone w broniące się społeczeństwa europejskie.

Posłużę się w tym miejscu przykładem takiego „odkrycia się” przez mainstremowe media zaczerpniętym z niemieckiego wydania „The Local”. Autor opublikowanego w tej gazecie artykułu otwarcie pisze, że Niemcom nie udało się „wyeliminować rasizmu” poprzez ustawy parlamentarne i działania sądów i resortów siłowych, a więc to właśnie na mediach spoczywa teraz otwarta walka z jego przejawami, piętnowania go i wychowywania, choć bardziej pasuje tu określenie tresura, „społeczeństw otwartych”.

W tekście zatytułowanym „Niemcy nie mogą ustawowo znieść nienawiści” redaktor portalu, niejaki Tom Barfield, pisze, że należy zmienić stosunek do „mowy nienawiści” w Europie. Pisze on, że policji, prokuraturom i sądom, „pomimo ciężkiej pracy na rzecz zdefiniowania dopuszczalnego dyskursu publicznego nie udało się nawiązać kontaktu z ludźmi narażonymi na skrajnie prawicowe myślenie i przekonać ich do pozytywnej wizji społeczeństwa, które popiera nowoczesne, europejskie wartości”.

Tym samym na łamach poczytnego portalu przyznaje się otwarcie, że granice wolności słowa, w kluczowych dla społeczeństwa sprawach definiowane są przez policje i prokuratorów, a jednocześnie ubolewa nad tym, że pomimo tych wysiłków obywatele mają czelność myśleć samodzielnie. A taka postawa to oczywiście „nienawiść”. Autor wskazuje także jasno wrogów, podobnie jak Gazeta Wyborcza w swoim apelu wskazała na PiS, tak „The Local” wrogów „nowoczesnych i europejskich wartości” widzi w ruchu Pegida oraz partii Alternatywa dla Niemiec (AfD), oraz oczywiście w NPD i wszystkich tych, którzy masowej imigracji nie przyjmują z aprobatą lub milczeniem.

Wytacza także inny arsenał: obawa przed masową imigracją i wymieszanymi rasowo społeczeństwami, w których biali Europejczycy mają coraz mniej do gadania i coraz mniejszą kontrolę nad swoimi krajami określa mianem teorii spiskowej. Szkodliwą, antyeuropejską politykę prowadzoną przez Unię Europejską także nazywa on teorią spiskową i pisze, że policji i sądom nie udało się wyeliminować tejże teorii ze świadomości Europejczyków.

I w tym miejscu pojawia się apel, który jest przykładem „odkrycia się” opowiedzenia się jasno mediów po konkretnej stronie. Autor pisze, że to na mediach spoczywa szczególna odpowiedzialność za zmianę nastrojów społecznych, oskarża je o zaniechania, które doprowadziły do powstania takich ruchów jak Pegida. Ubolewa, że pozytywny przekaz, który powinny serwować media został zastąpiony szyderstwami, które tylko umocniły przeciwników multi-kulti, a dodatkowo dały im argumenty do nazywania mediów kłamliwymi. Sugeruje współpracę mediów i polityków w celu wypracowania wspólnego planu działania przeciwko podobnym ruchom i przeciwnikom zmian zachodzących w Europie.

Media w różnych krajach stosują te same triki i metody szantażu moralnego, etykietowania „nienawistników”, wymuszanej litości, której konsekwencje są ogromne, zawstydzania. Można spodziewać się intensyfikacji takich działań ze strony mediów w związku z rosnącą świadomością Europejczyków na temat zagrożeń ze strony liberalizmu i jego skutków, a także wzrostu poparcia dla bardziej konserwatywnych partii w Europie. Miejmy jednak nadzieję, że funkcjonariusze mediów utrzymają dzisiejszy poziom groteskowości i kabaretowego charakteru swoich działań, a przy okazji będą wyraźnie podkreślać po czyjej stoją stronie.”

Autor: Ajwaj
Źródło: Autonom.pl

Reklamy

40 odpowiedzi »

  1. Nie ulega wątpliwości że 2016 rok będzie bardzo ciekawy a może nawet przełomowy , coś mi się zdaje że nagle jebnie to wszystko w pizdu. Będzie szok , płacz i zgrzytanie zębami oraz pytania dlaczego my, dlaczego teraz , za jakie grzechy i tak dalej ale to dopiero będzie początek. Coś czuję że w 2016 może być wojna domowa w Polsce oraz militarna III wojna na zachodzie.

    Polubienie

    • „Politycy PiS zdają się realizować plan przygotowania naszego kraju na jakiś nadciągający krach. ” – tak ponieważ są wtajemniczeni w plany nadzorców dostali cynk od swoich przełożonych oficerów prowadzących se Stanów więc robią co im przykazano ale reszta tałatajstwa tego nie wie i nie chce wiedzieć dlatego nie rozumieją dlaczego tak jest i dlaczego Pis tak postępuje, nie tak się z Pisem umawiali ale Pis pamięta zdradę niemieckiej agentury w 2010 roku 10 kwietnia dlatego teraz się mści. Tak samo jest z Węgrami i Orbanem. Orban ma tak silną pozycję na Węgrzech i w europie ponieważ stoją za nim służby dawnego węgierskiego wywiadu. A wiesz Jarek dlaczego ponieważ służby węgierskie zostały wystrugane na dudka przez służby zachodnie no i przez samych biurokratów z brukseli więc się teraz mszczą. A wiesz dlaczego nikt nie ruszy tych malutkich Węgier bo służby węgierskie maja mase haków na wiele znanych person ze świata zachodniego. Widzisz jak patriotyczne służby mogą wzmocnić kraj. A Węgry to nie całe 10 milionów ludzi.

      Polubienie

    • Roni,że piżnie jak Ty to ująłeś,to pewne jak jutro jest poniedziałek.
      Ja też mam takie przeczucie,a ono mnie raczej nie zawodzi,mam tylko cichą nadzieję,że to piżnięcie będzie na naszą korzyść.
      Nie przewiduję ani wojny domowej,ani III wś,ja przewiduję interwencję z góry,w końcu żyjemy w czasach ostatecznych,jak przepowiedziano.Napewno spotkamy się w nowym świecie i Ty stawiasz mi piwo.

      Polubienie

  2. http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wsciekly-atak-lewicowych-mediow-kandydata-w-wyborach-prezydenckich-w-usa-donalda-trumpa
    „Lewackie media bardzo często stosują takie międzynarodowe nagonki. Gdy tylko na horyzoncie pojawia się ktoś, kto mówi jak jest, wzbudza to w lewactwie wściekłość. Zwalczanie ludzi o niewłaściwych zdaniem tej grupy poglądach jest więc bardzo brutalne.
    Obecnie, oprócz Trumpa, dużą nagonkę prowadzi się przeciwko Polsce. Zdaniem międzynarodowego lewactwa Polacy źle wybrali władze i dlatego rozpętano histerię w mediach zagranicznych, jakoby w Polsce, tak jak na Węgrzech, stało się coś strasznego i wygrała „brunatna dyktatura”. Schizofreniczni lewacy potrafią jednocześnie bohatersko bronić demokracji, ale uznają ją za mądrą tylko gdy ludzie wybierają lewicę. Gdy tak się nie dzieje uważają, że demokracja to zło prowadzące do faszyzmu.”

    Polubienie

  3. http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-gospodarka-polska/item/73218-pierwszy-deal-pis-u-z-banksterami
    „Tak więc wtedy, gdy będą demonstracje pod TK i niedzielne demonstracje w obronie sekty Jarosława Kaczyńskiego, sejm ubije deal z banksterami, który będzie nas kosztował prawie 30 mld zł. Te pieniądze z pewnością obrócą się przeciwko polskim interesom. Jeszcze ponoć mamy coś do sprzedania.
    Wierzcie mi. Ta notka ma posmak pocałunku z lwicą: przyjemność żadna a strach wielki. Jednak – jak kiedyś powiedziałem – Polakiem jestem, więc moje obowiązki są polskie. Moim obowiązkiem jest to Wam powiedzieć, i jeszcze to, że wyjście z tej sytuacji jest proste. Wystarczy zmienić architekturę monetarną polegająca na kreacji oprocentowanego długu zastępując ją emisją pieniądza suwerennego. Nam jednak w tym przeszkadza… no nie powiem co, bo nie chciałbym powtarzać rodzinnych tradycji z okresu sanacji.
    Do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy.
    Szanowny Panie Prezydencie. Zawetuj tę ustawę. Zmuś ten „orszak pogrzebowy” do myślenia. Udowodnisz, po której stronie stoisz. Liczymy na to i damy merytoryczne wsparcie.”

    Polubienie

  4. Nie zawetował szczepień.
    Podpisze wszystko co mu plemienni małżonki podsuną.
    Już do ukropów pojechali sie układać.
    Karty sa już dawno rozdane.

    Polubienie

  5. Wszyscy premierzy zaraz po przyjęciu władzy dostają informację kto jest ponad nimi, może nie kto rządzi faktycznie światem ( nie można ujawnić informacji kto rzadzi światem bo to byłby początek końca tej wielkiej konspiracji). Trzeba się podporządkować. Nie jestem zwolennikiem PiSu, bo było w ich poprzednich rządach obok wiellu spraw, które napawały mnie głebokim niepokojem, jednak….kilka spraw ruszyło. Te sprawy ruszyły bo mogli zadziałać uczciwi ludzie.
    Skoro PiS wygrał wybory wg obowiązujących obecnie zasad to niech nikt tego faktu nie neguje.

    Polubienie

  6. http://alexjones.pl/aj/aj-polska/aj-polityka-polska/item/73329-wojna-na-marsze
    „Polska potrzebuje przede wszystkim zmian ustrojowych a nie kadrowych. Choć kadrowych też. Polska ma złą konstytucję, ma złe prawo, ma złe fundamenty ideowe, na których opiera swoją państwowość. Te fundamenty to socjaldemokratyzm. To trzecia droga między socjalizmem i kapitalizmem. Tą trzecią drogą idzie i PO i PiS. W tym sensie oba marsze idą w tym samym kierunku. Wszyscy, którzy demonstrowali w tę sobotę i niedzielę akceptują państwową, finansowaną z budżetu, służbę zdrowia, edukację i ubezpieczenia społeczne. A to jest największy wrzód, który niszczy Polskę. Te dziedziny marnotrawią połowę wysiłku Polaków. Żyjemy w połowicznej komunie.
    Podział na socjalistów demokratycznych i narodowych nic wartościowego nie wnosi do polityki. Ta wojna plemion socjaldemokratów, która podzieliła Polskę na pół, służy tylko i wyłącznie interesom tych, którzy się w tę wojnę politycznie angażują, ale jest ona destrukcyjna dla Polski i Polaków. Oni się biją, a my płacimy. Oni się kłócą, ale zgodnie nas grabią. Oni toczą spory, a my im potulnie oddajemy połowę owoców naszej pracy. Oni robią konkurencyjne marsze, a my zapłacimy za ich wszystkie pomysły.”

    Polubienie

  7. ==Antoni Macierewicz pojedzie do Kijowa rozmawiać o współpracy z Ukrainą i państwami bałtyckimi
    W poniedziałek minister obrony narodowej Antoni Macierewicz poleci do Kijowa by spotkać się z ministrem obrony Ukrainy generałem brygady Stepanem Poltorakiem.

    Rozmowy między politykami mają dotyczyć współpracy dwustronnej i wielostronnej pomiędzy państwami regionu. Chodzi między innymi o współdziałanie razem z Litwą, Łotwą i Estonią.

    Od paru dni toczy się, na rozkaz szefa MON, szkolenie ukraińskich żołnierzy w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Wiceminister Fałkowski powiedział, że szkolenie to jest formą współpracy i okazania solidarności z narodem ukraińskim w obliczu panującej tam sytuacji.

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,bezpieczenstwo-i-obrona?zobacz/antoni-macierewicz-pojedzie-do-kijowa-rozmawiac-o-wspolpracy-z-ukraina-i-panstwami-baltyckimi==

    Czyli reasumując, ‚naszymi przyjaciółmi” są wszyscy wrogowie Rosji!
    I nie zdziwię się jak na Wawę spadnie grzybek, politycy szubrawcy nie
    moga o tym nie wiedzieć.
    Jedynym papierowym sprzymierzeńcem białej Rosji są kraje BRICS, ale z niepewnymi Chińczykami, którzy będą chcieli ugotować swoją zupke na tym ogniu, i mogą Putina wystawić.. Syberia jest piękna.. i Duża..
    Brazylia i RPA poza zasięgiem.
    Makrela oficjalnie mówi o likwidacji Assada..
    Czyli wszyscy na jednego!

    Polubienie

  8. Francja

    I jak takie dziwolągi (pederaści, transy i podobni..) mają bronić swoich ojczyzn?
    A Niemki zamiast dzieci wolą czesać i głaskać wielkie psy!
    Co jeszcze można się domyslać..

    To jest upadek cywilizacji, ”Rzym” upada,…
    Nastąpi wymiana na dzicz z testosteronem właściwym, z której
    łatwo uczynić uległych niewolników.

    Polubienie

  9. Pali głupa..

    ==Choć Merkel wciąż sprzeciwia się wprowadzeniu limitów uchodźców przyjmowanych do Niemiec, jej wypowiedź wyraźnie świadczy o zmianie stanowiska.==

    Jaki interes ma kanclerz Niemiec w importowaniu bezrobotnych szabrowników i gwałcicieli !??
    Wciąż się sprzeciwia… !
    I chce zabic Assada.. Agentka na smyczy, Niemcy dawno powinni to czupiradło wykopać..

    Polubienie

  10. no panowie – piszecie całkiem kiepski scenariusz na koniec tego roku, ale bardzo prawdopodobny…”allahangela” tonuje, bo rodaki już na nią patrzeć nie mogą, ale to ściema – nie ma się co łudzić…faktycznie może być powtórka z historii – szwaby z zachodu, a ukraince z południowego wschodu – tyle, że bez paktów a cichaczem…prosi się pewien hymn, ale nie lubię zapeszać…tfu,tfu…a te „punkty” do realizacji Jarosławowi za gmo radzę jednak posłać – może się przebudzi!

    Polubienie

  11. a propos haniebnej ustawy 1066 – skoro ani Jarek ani duda nie „ruszali” jej i nadal cisza, to tylko świadczy o tym , że „wsie grajom” do jednej bramki….i jak tu się nie wkurwiać?

    Polubienie

  12. ==J.W. Dean stwierdza wprost: „Masz na myśli te biedne kraje bałtyckie… Nie wiem, dlaczego chcą służyć za mięso armatnie w jakimś sporze, lub walce, pomiędzy Rosją, a USA.”
    Głównym celem V Kolumny jest w Polsce promocja „amerykańskich i zachodnich wartości oraz propagowanie nienawiści do Rosji, zachęcające m.in. do dostarczania broni na Ukrainę.
    Jaki będzie los krajów bałtyckich? „Los państw bałtyckich i Polski jest już przesądzony.
    Zostaną zmiecione. Nic z nich nie będzie.”==

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjPtfm6sdzJAhXl_XIKHQYnCZAQFgghMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.polishclub.org%2F2015%2F02%2F02%2Fdr-jerzy-jaskowski-matrix-epidemia-powiklan-poszczepiennych-odra%2F&usg=AFQjCNEeSDEjlU4uSvTKFU4XTaLnCk6ZDw&sig2=7DZCLI5wc0QhyPjodEcBYQ

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s