Afery

Gdzie mieści się stolica NWO? Będziesz zaskoczony!


Gdzie mieści się stolica NWO? Będziesz zaskoczony!

NWO (2)Pisałem w czterech artykułach o konstrukcji systemu prawnego i ekonomicznego świata.

Otóż świat jest podzielony na państwa, które są traktowane jako korporacje. Korporacja-matka to londyńska „corporation of London”. Jest to stolica tego, co zwolennicy teorii spiskowych zwą NWO – czyli new world order, nowy porządek świata.

Dalej: system prawny naszej planety jest tak skonstruowany, że wszyscy ludzie mieszkający na terenie danego państwa-korporacji, są jej niewolnikami. Tak, niewolnikami. Podobnie wszytko co mamy na własność, tak naprawdę jest własnością państwa-korporacji.

Również dzieci są oficjalną własnością państwa, rodzice je tylko wychowują. Biorąc ślub godzisz się na daleko idącą ingerencję państwa w swój związek. Tak samo gdy bierzesz kredyt. Kredyty są ogólnie wielkim oszustwem, bowiem okazuje się, że banki tworzą te pieniądze z powietrza, z niczego, natomiast nam każą zwracać prawdziwe pieniądze, wypracowane w prawdziwej gospodarce.

Uwaga! Nie zrozumiesz poniższego filmu video, jeśli nie czytałeś czterech poprzednich wpisów na ten temat. Są one dostępne w linkach poniżej:
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 1]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 2]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 3]
BARDZO WAŻNE: zrozum kim jesteś i uwolnij się od systemu!

Korporacja Państwo Na Terenie Londynu:

Reklamy

213 odpowiedzi »

  1. Z tym ślubem to trafiłeś drogi adminie w dziesiątkę. I z dziećmi zresztą też. Kiedyś, gdy byłam tych parę lat młodsza, miałam jakieś 19 lat, przeszła mi przez głowę taka myśl, że wszyscy, którzy mają dzieci, tak naprawdę skazują je na piekło przebywania na tej planecie. Ile z tych dzieciaków dojdzie do czegoś wielkiego w życiu? Podejrzewam, że znikomy procent. Reszta będzie skazana na zapierdol u kapitalisty. Prawda to smutna, brzydka i niechciana, ale niestety. Dzieciaczki ledwo odrosną od ziemi, to fru do szkoły. Bo przecież trzeba je zindoktrynować, przerobić na swoją modłę. Zrobić z nich niewolników, którzy nie myślą za wiele, nie zadają pytań. Bo takie osoby są dla systemu niewygodne. Sama swój pobyt w szkole wspominam okropnie. Nigdy nie mogłam się tam odnaleźć. Szkoła nie uczy, nie daje odpowiedzi na najważniejsze pytania, nie zachęca do kreatywności. Szkoła indoktrynuje, wbijając nam do głowy rzeczy niepotrzebne, a nawet wręcz szkodliwe. W dodatku to tresowanie, dzwonki, wstawanie, siadanie, jak na komendę. Czekam, aż cały ten system się rozpieprzy w trzy dupy. I coś tak czuję, że to się będzie musiało stać.

    Polubienie

    • Ten model szkoły to tzw. model pruski. Zapoczątkował go cesarz Pruski po tym jak jego żołdaki w czasie jednej z bitew po prostu zdali sobie sprawę że nie wygrają więc uciekli. Dlatego wprowadzono model pruski, który ma obrabiać młode duszyczki. Ten model zaczął być popularny w czasach dzikiego kapitalizmu w XIX w. Od jakiś 20 lat w dobie globalizacji i internetu jest on strasznie nie wydolny. Nawet studia są na fatalnym poziomie nawet te renomowane państwowe. Najlepsze AGH i UJ oraz UW są w czwartej setce więc o czym my mówimy. Rok w porządnej pracy nauczysz się więcej jak 5 lat na studiach tylko gdzie szukać tej porządnej pracy oprócz w korporacji. Szkoła=koszary=więzienia to te same tak naprawdę instytucje. Spytam tak dla ciekawości gdzie była fala z tych trzech instytucji?

      Polubienie

      • No wiadomo Roni, że fala była w wojsku, choć ja tam w woju nigdy nie byłam 😛 Ale zgadzam się z tobą całkowicie, teraz nawet studia są na takim poziomie, że po prostu śmiech na sali. 26 lat rzekomej „wolności”. która trwa niemal całe moje życie, bo jestem prawie rówieśniczką tej śmiesznej III RP. I co? Jest coraz gorzej.

        Polubienie

        • Z tego co się orientuję pewnie jesteś 90 rocznik to jesteś rok starsza ode mnie. Fala była także w szkole i więzieniu dlatego dałem znak równości. Szkoła doskonale potrafi niszczyć pasje i zainteresowania młodego człowieka. Wiem to z własnego doświadczenia. W podstawówce była to historia, w gimnazjum także historia oraz geografia a w technikum geografia i biologia czyli nauki przyrodnicze i niestety . I tutaj nie chodzi o wytrwałość tylko wiesz jak się starasz się wybić i imponujesz wiedzą przed nauczycielami to jesteś skazany na pożarcie lwom klasowym którzy zrobią z ciebie kujona i nerda i masz wtedy przesrane. I wtedy zamiast rozwijać się intelektualnie i duchowo to walczysz o przerwanie jak jakimś popieprzonym wiezieniu. Na studiach też jakoś nie jest lepiej niestety. Wystarczy że znajdzie się jakiś jeden kutas z jednego przedmiotu na twoim ulubionym kierunku i możesz się zrazić do swoich zainteresowań i pasji albo wylecieć ze studiów i lata w plecy.

          Polubienie

        • Dokładnie Roni, trafiłeś w dziesiątkę, jestem rocznik ’90 🙂 Zgadzam się z twoim komentarzem w 100%. No i właśnie, czym to jest spowodowane? Że gdy jesteś w jakimś aspekcie oryginalny, nietuzinkowy, czymś się wyróżniasz, to natychmiast jesteś tępiony i tłamszony. To jest to, o czym pisałam – wszyscy mają być tacy sami, nikt ma nie wychodzić przed szereg. Tak samo mamy wszyscy wyglądać i tak samo myśleć. Jeżeli tylko czymkolwiek się różnisz (wyglądem, poglądami na życie, nietypowymi pasjami i zainteresowaniami, dużą wiedzą), to zaraz się na ciebie rzucają. To właśnie system tworzy takich ludzi. Uwierz mi, że gdyby wszyscy szli się wieszać, oni też by polecieli, bo tacy ludzie nie chcą w żaden sposób odstawać od grupy. A ten, kto ma odwagę myśleć i postępować po swojemu jest niestety skazany na wykluczenie.

          Polubienie

    • Gdy skończyłam szkołę i założyłam firmę, zdałam sobie sprawę, że większość rzeczy, które wyniosłam ze szkoły wcale mi nie były potrzebne. Te liczenie ułamków, potęg, pisanie referatów na określoną liczbę słów według jakiegoś wymyślonego klucza, itd. teraz w ogóle nie są mi przydatne.

      I ta gadanina nauczycieli (i często rodziców) od podstawówki: ucz się, ucz, bo jak nie to będziesz dostawać pały i dwóje. Nawet jak zdasz, to jak takie oceny będą wyglądać na świadectwie! Aaa… i czy odrobiłeś już lekcje? 😀

      Wielu z Nas nie raz, ani dwa słyszało te komendę: odrób lekcje! 😉

      Powiem jasno, na dzisiejszym rynku pracy nie liczą się oceny z liceum, czy studiów, a tym bardziej z podstawówki. Tu liczą się umiejętności, tak UMIEJĘTNOŚCI. Takie jak umiejętności interpersonalne, zarządzania, logicznego myślenia, sprzedawania (w Polsce jest deficyt handlowców).

      Nawet programisty ze świecą szukać, niby są te tysiące absolwentów z zawodem programisty, a jak powystawia się ogłoszenia, to zgłasza się tylko garstka i to jeszcze z małą wiedzą. Nawet jak proponujesz wysokie stawki, to i tak jest im źle. Śmieszne, co nie? Nie jeden by chciał tyle zarabiać, co im się proponuje, a wiem co mówię. 😉

      Studia, ani tym bardziej oceny ze szkoły nie definiują, czy ktoś będzie człowiekiem sukcesu, czy skończy tak jak reszta. Każdy, dosłownie każdy może się wybić, ale musi mieć inną mentalność niż pozostali. Być wolnym od zazdrości, zawiści i wszelkich negatywnych energii. Po prostu ich nie wzbudzać w sobie. W prawdzie to jest trudne do wykonania, ale da się.

      Gdy taki ktoś poradzi sobie z ludzkimi słabościami, będzie mógł koncentrować się na swoim życiu i kreować je tak jak chce. Nie będzie myślał co mają, myślą, czy robią inni. Nie będzie go już to obchodziło. Wówczas skoncentruje się dążeniu do wyznaczonego przez siebie celu. Dla jednych będzie to zapewnienie sobie i swojej rodzinie dobrobytu, a dla drugich pomaganie innym.

      Jeśli chcesz mieć bardzo dobrze płatną pracę, nie licz na to, że studia Ci je dadzą (nie mówię o medycynie, itp) Nawet absolwenci prawa nie mają w tych czasach aż tak łatwo z pracą, a jeśli już ją mają to nie koniecznie świetnie płatną. Papierek może mieć praktycznie każdy, ale nie wszyscy mają wewnętrzną mądrość.

      W tym świecie tak bardzo brakuje ludzi z mądrością życiową. Szkoda, o ile świat byłby bardziej kolorowy i przyjazny. Nie byłoby absurdalnych przepisów, konfliktów, ludzie nie pozwoliliby sobie na pomiatanie i wykorzystywanie przez szefów tyranów, którzy myślą że są nietykalni i mogą innym robić krzywdę. To samo tyczy się sędziów, lekarzy, polityków, urzędników i im pokrewnych. Ile razy słyszeliśmy o błędnych wyrokach, złych decyzjach urzędników ze szkodą dla obywatela, a nawet o błędnych diagnozach i podłym traktowaniu pacjenta?

      Czy to jest normalne?

      W dzisiejszych czasach trzeba mieć łeb na karku, być dobrym w networkingu i być dobrym sprzedawcą, tak dobrze czytacie SPRZEDAWCĄ. A dlaczego? Ponieważ codziennie wykorzystujecie te umiejętności. Nie tylko kiedy oferujecie swojemu klientowi produkty, usługi, ale zwykłe polecenie swoim bliskim jakiejś rzeczy już zmusza Was do wykorzystania jej. Nawet kiedy aplikujecie na stanowisko, które teoretycznie nie wymaga tej umiejętności. Bo w końcu wasz szef kupił to, co pisaliście w CV, a później to co mówiliście o sobie podczas rozmowy kwalifikacyjnej, czymś go przecież przekonaliście. 🙂 Mało tego, prosząc o podwyżkę, także musicie się dobrze sprzedać, oczywiście argumentując dlaczego na nią zasługujecie. 😉

      Apeluję do rodziców, aby nie kazali swoim dzieciom być prymusami od najmłodszych lat. Później Wasze dzieci się gorzko rozczarują. Rozumiem, że jak Wasze dziecko chce się dostać na jakiś prestiżowy kierunek tak jak medycyna, czy prawo, powinno się pilnie uczyć. Oczywiście i w tym przypadku było by absurdem kazać mu być najlepszym już od podstawówki i gimnazjum. 🙂 Bo w tym przypadku liczy się matura. 🙂

      Żałuję, że przez te wszystkie lata szkolne przejmowałam się ocenami i opiniami innych, a szczególnie nauczycieli. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że niepotrzebnie. Ci co byli pupilkami nauczycieli, dzisiaj są nie do poznania. Z „oficjalnie”, według nauczycieli, grzecznych, dobrze uczących się dzieci przerodzili się w butnych dorosłych. Może prawdziwe emocje im wyszły na wierzch. 🙂

      Szkoła uczy zdolności do uczestniczenia w wyścigu szczurów, vide masz być najlepszy w klasie!

      Powinno być zupełnie inaczej, więc to Wam RODZICE przyszło uczyć Wasze dzieci dobroci i pozytywnych zachowań. Ale… jak rodzice ich nie mają, to kółko się zamyka.

      Podsumowując, nie mówię, że studia są złe, ale dla jednych są koniecznością do podjęcia pracy w wymarzonych przez siebie zawodzie, a dla niektórych tylko dopełnieniem. Sama studiuję, w prawdzie nie są to studia dzienne, tylko zaoczne i bardzo oryginalne pod względem programu i trybu nauczania. 😉 Cóż, ale taka już jestem, przed tym jak się o nich dowiedziałam myślałam sobie, że nie ma dla mnie studiów, ale się znalazły.

      Polubienie

      • „Nawet programisty ze świecą szukać, niby są te tysiące absolwentów z zawodem programisty, a jak powystawia się ogłoszenia, to zgłasza się tylko garstka i to jeszcze z małą wiedzą. Nawet jak proponujesz wysokie stawki, to i tak jest im źle. Śmieszne, co nie? Nie jeden by chciał tyle zarabiać, co im się proponuje, a wiem co mówię. ” – wiesz podróżnik studia nigdy cię nie nauczą programowania. Oczywiście zdarzają się wyjątki ale to jeden na 1000 studentów Informatyki. Programowanie to jest coś takiego jak z grą na fortepianie lub skrzypcach albo się z tym rodzisz albo nie. Trzeba mieć potężne predyspozycje psychofizyczne do programowanie bo inaczej można nogi wyciągnąć w korporacji. Inną sprawą są stanowczo zawyżone wymagania co do ludzi szukających pracy oraz deficyt tych miejsc pracy. W Polsce musisz już po studiach albo i po szkole średniej być jak obrobiony produkt gotowy do eksploatacji przez pracodawcę. Musisz był przebojowy , wygadany, kreatywny, mieć 25 lat , posiadać 15 lat doświadczenia i trzy języki obce biegle. Kurwa mać w jakim my kraju żyjemy. Byłem w Niemczech i tam nie ma takich rzeczy jak u nas. U nas jest jak w USA musisz być do wszystkiego , jeden pracownik robi za trzech czy czterech. Tam w Niemczech to wszystkiego cię uczą od podstaw wystarczą tylko chęci i pracodawcą obejmie cię opieką i wsparciem a tutaj cały czas stres i pęd chyba do trumny bo nie widzę innej możliwości. W Polsce tam zorganizowano rynek pracy aby jak najwięcej ludzi walczyło o przetrwani i o to magiczne jedno miejsce pracy. Wyścig szczurów. Bo wtedy to pracodawca może ustalać warunki i powiedzieć do pracownika – Nie podoba ci się , zarabiasz te 2200 brutto to wypad mamy na twoje miejsce 1000 osób. I tak jest wymiana ludzi co 3 miesiące.

        Polubienie

  2. Wiekszość moich poprzedników dokonujących wpisów w komentarzach, jest w wieku autora bloga, ja jestem starszy. Moja swiadomość otaczającego mnie obecnie świata jest kuresko duża, na tyle duża, że uciekłam, gdzieś na obrzeża. Na tą świadomość nakładają sie obrazy rzeczywistości ze starszych światów i jedynie co mogę powiedzieć o tej degrengoladzie, że …coż karzda zasadzona marchewka na balkonie budynków mieszkalnych, a wlaściwie więzień jest walką z systemem, jednak ta walka jest dalszym pogrążaniem się w systemie. Nie znalazłem odpowiedzi na pytanie swoje i mojej dorastającej córki, a pytanie to brzmi: co robić by się nie zatracić.
    Nikt bedacy o zdrowych zmysłach i posiadający świadomość rzeczywistości nie powinien funkcjonować w takich upadlajacych warunkach.

    Polubienie

    • Wed. Być może jesteśmy w tym samym/podobnym wieku. Zdziwiłem się, bo piszesz o córce;) I moja księżniczka pomimo młodego wieku zadaje pytania, na które nie sposób ot tak odpowiedzieć i mieć w jednym przemyśleniu „złoty środek”. Jednak powiem Tobie, że miałem kilka momentów, że myślałem, że z tego pieprzonego oświecenia/przebudzenia rozerwie mi czaszkę i fizycznie i psychicznie. Ciężar jaki nosiłem przez długi czas w końcu zniknął, dzięki upustowi fizycznemu, jaki zafundowałem sobie w postaci roweru, siłowni, całkowitej zmiany żywienia, etc.
      Dziś, oprócz dobrej kondycji ciała, kondycję ma i duch 😉 I wiem, że nie ma już takiej opcji, abym nawet myślał o „zatraceniu”, w tym Twoim i moim znaczeniu. Nie wiedziałem, jaki będzie efekt, gdy te zmiany stopniowo wprowadzałem w swoje życie ale dziś z mogę powiedzieć tylko tyle, że były to mądre zmiany z zajebistym skutkiem.
      Dalej dźwigam koszmar tego plugawego świata i to oświecenie/przebudzenie wciąż postępuje. Postępuje szybciej niż kiedyś i dlatego DODATKOWO męczę się fizycznie (rower, siłownia) a nie tylko psychicznie (móżdżenie).

      Polubienie

  3. Drogi Jarku,
    w ramach tematow na felietony (jesli juz o tym pisales to olej posta bo jestem tu nowy): zapoznaj sie ze statusami Jersey i Isle of Man. ani to EU ani ZK ani City. majac 3 takie miejsca na swiecie – jako wspolnik moga sluzyc np. Cayman Islands – mozna sie pompowac w ramach rezerwy czastkowej w nieskonczonosc. Taki oscylator na grube kwoty.
    PS. wazne aby tlumacze i komentatorzy uwazali na nasze i anglosaskie biliony, tyliony etc bo to nie to samo tu i tam. Ordnung muSS sein!
    okay .-)

    Polubienie

  4. wszystkie konflikty są wywoływane sztucznie, aby był pretekst do „rozstawiania” pionków na masońskiej politczno-militarnej szachownicy.
    wojska na lądzie i morzu są już rozstawione. pytam: tak dla jaj? to dotyczy całego globu, każdego kontynentu
    to jest docelowa mapa nwo
    https://www.google.pl/search?q=post+war+nwo&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiI4dagtrHJAhWCwhoKHYUJCvAQsAQIHA&biw=1474&bih=770#imgrc=WmSQfPhVF-okpM%3A

    proponuję zgrać na kompa bo zajebista rozdzielczość i zobaczcie, gdzie kończy się „zachodnia europa” i co jest napisane na niemcach, no w ogóle jest na niej wiele ciekawych informacji

    wszelka wiedza masońska była skutecznie ukrywana przez setki lat przed ludźmi. wielu dziwi, że nie może być to prawdą, skoro takie informacje/dokumenty/mapy/nagrania krążą w sieci. ale okultyzm ma to do siebie, że musi się zamanifestować, w rozumieniu „za minutę dwunasta”

    Polubienie

  5. kij z kolorami skóry bo jak widać nie mają one żadnego znaczenia – za wyjątkiem koloru białego;(

    gmo. jaki jest jeden dzień w roku, kiedy wszyscy się bawią?

    Polubienie

  6. tak gmo, wszystkich nie można wrzucić do „jednego wora” ale w rozumieniu strategii „wszyscy” to właśnie sylwester i oczywiście setki tysięcy osób nie bawi się, nie wyjeżdża, itd.
    ale te setki tysięcy z prawie 10 miliardów, to chyba promil, co?
    ten promil nie ma żadnego znaczenia dla okultystów

    ps. dla mnie jest ważne, jakie organizacje knują. od tych skrótów można pierdolca dostać, to tak jakbyś kupował nowe auto – abs, esp, rsd, dtr, sdx, … qrwa AUTO

    i tak samo z tymi wszystkimi organizacjami, które ogólnie można nazwać OKULTYZM, chyba że jest inne określenie zawarte w jednym słowie, aby się za dużo nie rozpisywać a żeby było wiadomo o kogo / o co chodzi

    Polubienie

    • Barra barra, piszę tutaj, bo pod tamtym naszym wątkiem nie mogę odpisać, don’t know why. Dzięki wielkie za tak dobre słowa. No cóż, jest dokładnie tak, jak napisałeś, człowiek uczy się przez całe życie. Zapytałeś mnie o to, jakim numerkiem jestem. Cóż, jestem numerologiczną dziewiątką, data urodzenia – 06.02.1990 🙂

      Polubienie

      • to pięknie, wiem co niesiesz w sobie a przynajmniej podejrzewam, bo ja sam „9”. Wyjątkowe dusze, cieszę się, bo dużo u Kefira dziewiątek, super
        a ty co batwoman? nie śpisz w nocy?

        Polubienie

        • Lisica – poluję więc nocami, haha 😀 Żartuję oczywiście 😉 Raczej jestem po prostu typem nocnego marka 😉 Co do mojej duszy, to muszę ci powiedzieć, że ja od wczesnego dzieciństwa miałam takie poczucie, jakby ktoś dla jaj wysadził mnie na tej planecie i kazał tutaj zostać. Zawsze czułam się bardziej obserwatorką życia, niż jego uczestniczką. No i mam problem – bo przez to nie mogę się dogadać z większością ludzi, bo oni mi o kredytach i dzieciach, a ja bym chciała o sensie życia.

          Polubienie

        • Mam to samo ale nie jestem dziewiątką. Zawsze obserwowałem ludzi zawsze spoglądałem na szczegóły oraz wyciągałem wnioski z tych obserwacji. Zawsze stałem z boku i nikomu nie przeszkadzałem ale i to było źle bo wiadomo ” albo jesteś z nami albo giń” wchodząc miedzy wrony trzeba krakać tak jak one”

          Polubienie

      • No no nie dość,że 9-tka to jeszcze wodnik,znak powietrza,lotny umysł,piękne serce,czegóż chcieć więcej.Mam to w domu ,wiem coś o tym i jest to moja przekamarzająca się ciągle ze mną „Perełka.
        /szkoda ,że nie mąż/.

        Polubienie

        • Och, dokładnie, sama osobiście widzę, że najlepiej dogaduję się właśnie ze znakami z trygonu powietrza. No cóż, rzeczywiście jako wodnik, muszę przyznać, że najbardziej pociąga mnie w innych ludziach ich umysł, intelekt i erudycja. I to takich ludzi poszukuję sobie na przyjaciół i znajomych. Dodam jednak, iż nie jest łatwo znaleźć takie osoby w realu.

          Polubienie

      • O! Wodniczku, jesteś młodszym ode mnie – gdy idzie o dni miesiąca – tylko o jeden dzień! Rocznikowo, ziemsko, ja jestem ,,trochę” starsza. Też jestem dziewiątką, ale tu, na Jarka blogu, nie jest to eureką, ponieważ bardzo tu wiele numerologicznych dziewiątek.

        A czemuż to tak? ( Pójdziesz ze mną na spacer?)

        Widzę długą, wąską uliczkę, wśród wielu innych, odchodzących promieniście od starodawnych budowli rynku miasta. Jest wieczór, cicho, spokojnie, bezludnie.

        Wieczorny spacer, ale nie bez celu.
        Przechodzę obok kafejek, kawiarenek, małych restauracyjek, nocnych klubów, na drzwiach których dopiero co odwrócono wywieszkę z napisem ,,zamknięte” na ,,otwarte”.

        Cichą dotąd uliczkę zaczynają wypełniać odgłosy z trudem pokonujące szklaną granicę okien.
        Do moich uszu dobiegają dźwięki muzyki, odgłosy śmiechu, szkła uderzającego o siebie, bliżej nie określonych słów, urywanych zdań. Gdzie indziej niekończących się dyskusji.
        Idę wolniej, zatrzymuję się na chwilę przy coraz to kolejnych drzwiach. Udaję, że szukam coś w torebce. Wytężam słuch, aby chociaż po kilku zasłyszanych zdaniach zorientować się ,,o czym mówią”.
        O meczu, o jakiejś durnej licealnej matematyczce, o świetnym akademickim wykładowcy z historii muzyki starożytnej …, o modzie i szmatkach, o wścibskiej koleżance z pracy, o zdradzie męża przez jakąś Julkę, o istocie życia i duszy, o jakimś muzycznym zespole …

        Zaraz, czy dobrze słyszałam? O istocie życia? O duszy?

        Cofam się. Tak dobrze słyszałam. Naciskam klamkę. W moją stronę biegną krótkie spojrzenia i lekkie, przyjazne uśmiechy. Nikt z mojego powodu nie przerywa dyskusji, czuję się do niej zaproszona.
        Jedynie barman pytającą miną prosi na chwilę do siebie. Chce wiedzieć co podać. Zerkam na menu, w którym zamiast nazw potraw widnieją pytania. Nie ma żadnego cennika.

        ———————————————————-

        Myślę, że większość z nas tu dyskutujących odbywa wieczorami takie spacery, aby dowiedzieć się co tak na prawdę znajduje się pod powierzchnią zwykłego, codziennego życia lub ponad nim.

        I co jest znamienne. Ani wygląd, ani płeć, ani ziemskie lata, ani status nie mają najmniejszego znaczenia.
        Jeżeli coś się liczy, to wiek duszy, jej doświadczenia i odczucia.

        Dziwnie to wygląda, gdy ziemskie pięćdziesiąt lat wsłuchuje się z otwartą ze zdziwienia buzią w opowieść dwudziestoletniej osoby …, ze starą, bardzo starą duszą …

        Serdecznie pozdrawiam.
        PS. Pamiętajmy, że inne ,,cyfry” też są bardzo ważne. Numerologia nie jest stuprocentową wyrocznią. Największą stałą we Wszechświecie jest jego odwieczna i ciągła zmienność.

        Polubienie

        • Krysiu, uwielbiam twoje posty. Podglądałam je już wcześniej, zanim sama zaczęłam się tutaj udzielać 😉 Myślę, że jesteś bardzo intrygującą osobą, a do takich mam ogromną słabość. Zgadzam się, że nasz ziemski wiek, wygląd, kolor skóry itp., to mało istotne szczegóły. Liczy się właśnie porozumienie dusz i zawsze zwracam uwagę tylko i wyłącznie na to, jaka dana osoba jest w środku. Nie wiem, nie potrafię tego wytłumaczyć, dlaczego tak jest (a może potrafię – reinkarnacja), ale ja od dzieciństwa miałam i mam takie poczucie, że ta planeta to nie mój dom, nie moje miejsce docelowe. Jestem tu tylko na chwilę. Odkąd tylko poszłam do szkoły, nie mogłam, nie byłam w stanie porozumieć się z rówieśnikami. I niestety zawsze obwiniałam o to samą siebie, bo przecież wszyscy są normalni, to znaczy, że ze mną musi być coś nie tak. Teraz już wiem, że na tej planecie wszystko jest odwrócone o 180 stopni. I nie ma co się za to obwiniać. Zaakceptowałam to wszystko przez co przeszłam, a także polubiłam swoją samotność, nawet nie nazwałabym tego samotnością, tylko wewnętrzną emigracją. Nie zdradzam się za bardzo z tym, co wiem, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że do większości ludzi to nie dotrze. Udało mi się zainteresować tym moją mamę, która w tym roku w grudniu skończy 50 lat i przez większą część życia była typem sceptyczki. Podsuwam jej w delikatny sposób pewne treści lub artykuły i widzę, że troszkę złapała bakcyla 😉 Wczoraj wieczorem udałam się właśnie z moją mamą na spacer i powiedziałam jej, że w nocy wszystko jest inne, takie bardziej magiczne. I przyznała mi rację 🙂 Tak więc też uwielbiam nocne spacery i rozmyślania. Najczęściej jednak udaję się na nie sama. Kiedyś miałam pretensje do Wszechświata, do Uniwersum, że taka jestem, nawet chciałam być „normalna” (czytaj: taka, jak reszta ludzi). Teraz się cieszę, że taka nie jestem. Nie mam zamiaru nikomu niczego udowadniać. Nie mam zamiaru udowadniać, że jestem super, bo mam najdroższe, markowe ciuchy. Nie mam zamiaru udowadniać mężczyznom, że jestem piękna i zabiegać o ich atencję, bo ja się czuję piękna, tak po prostu. Ze swojego wnętrza. Jeśli tego, kobieta nie osiągnie, na nic drogie kiecki i najlepsze makijaże. Choćby była miss świata, i tak będzie przyciągać dupków, bo nie będzie miała miłości i szacunku dla samej siebie. Sprawy tego świata są tak małe i błahe. Wierzę w to, że nie bez znaczenia jest czas i miejsce, w którym przychodzimy na świat. Słowem, wierzę w rzeczy, o których się nawet filozofom nie śniło. Pozdrawiam serdecznie i ściskam cieplutko 🙂

          Polubienie

        • Ruda kobietko, o samotności znam taki cytat, który bardzo odbieram do siebie:
          Zaprzyjaźniłem się z samotnością, a ona się we mnie zakochała

          Polubienie

        • Masz, Ruda90, bardzo dobre i rozsądne – moim zdaniem – spojrzenie na wiele aspektów.
          Co to oznacza? Akceptację, która u nas, ludzi, może mieć przynajmniej dwa powody: po pierwsze zgodność poglądów, po drugie akceptacja człowieka takiego, jakim on jest.

          Bywa, że człowiek swój pryzmat widzenia świata uważa za tak bardzo właściwy, a wręcz jedyny, do tego stopnia, że pomniejsza szacunek do innych, którzy myślą inaczej.
          Taka postawa nie jest dobrym rozwiązaniem. Sprzeciwiamy się poglądom utożsamiając je z człowiekiem, na temat którego nie zadajemy sobie podstawowego pytania:
          ,,Dlaczego tak myśli? Co chce przez to powiedzieć? Dlaczego i po co właśnie ja to słyszę? Czy tylko po to, aby wziąć udział w przeciąganiu liny?”

          Każdy z nas jest wyjątkowy, inny, potrzebny, niezbędny.
          Brak jednego z nas, czy jednej maleńkiej rzeczy byłoby zaprzeczeniem istnienia WSZYSTKIEGO, które jest przejawem ŹRÓDŁA, KREATORA, UNIWERSUM, STWÓRCZEGO PIERWIASTKA ŻYCIA, czy jak kto woli inaczej, dla siebie w odpowiedni sposób, to nazwie, określi.

          Jeśli mogę ci czegoś, Wodniczku, zabronić i to stanowczo, to obwiniania siebie. Nawet, gdy nie jest to ,,prawdziwe” myślenie o sobie, a stworzone na potrzeby tzw. ,,normalnej większości”, która, choć zagubiona, uważa siebie za ,,normalność” tylko dlatego, że stanowi większość.
          Na takim właśnie przekonaniu system realizuje swoje cele – bierność, uległość, kontrola.
          Oczywiście nie mam tu na myśli twórczych, rozwijających dyskusji [takich jak na tym blogu], które wzbogacają wszystkich bez względu na to po jakiej ,,stronie” stoją …
          Ale nie o tym chciałam …

          Niezrozumienie, czasem cicha drwina, ostracyzm – to cena bycia innym niż ,,wszyscy”.

          Przykre jest to – jak choćby w twoim przypadku – że zaczyna dotyczyć to ludzi już w wieku dzieciństwa. Dziecko zauważa swoją inność, lecz nie umie wytłumaczyć sobie dlaczego tak się dzieje, nie umie być jednocześnie i ,,innym”, i żyć w pełnych relacjach z rówieśnikami.
          Myślę, że jest tego dalsza, możliwa kolej rzeczy.
          Dziecko izoluje się, a tym samym tworzy swój świat, w którym nie ma ośmieszenia, drwiny.
          Z biegiem czasu ten świat nabiera zasad, bo te, przy zderzeniu z zewnętrzną rzeczywistością, niczym tarcza, pozwolą utrzymać, obronić swoją wyłączność.
          Świat taką wyłączność nazywa samotnością.
          Nie zastanawia się nad tym, że może być nam z nią dobrze. Sprawdza to. Czasem przedziera nasz kokon, ,,wsadza głowę” i pyta: ,,dobrze się czujesz? Tylko tyle chcę wiedzieć.”

          Paradoksalnie my robimy to samo. Ale w innym celu. Przekonujemy się, czy ktoś z ,,zewnątrz”może też ma swoją bańkę, myśli podobnie jak my.

          Jakże wielką radością jest dla nas fakt, że taki człowiek, tacy ludzie istnieją! Możemy z nimi szczerze porozmawiać o tym, co od dawna nosiliśmy w sobie, ale z drugiej strony nie zapraszamy ich do swojego świata, bo zbyt cenimy wolność, którą póki co daje nam właśnie samotność.

          To w niej słyszymy siebie, pracę swojej duszy, wibracje swojego serca. Poszukujemy odpowiedzi na pytania, które, naszym zdaniem, w zewnętrznym świecie nie istnieją.

          Jednakże powiem coś, co mnie początkowo bardzo dziwiło, a mianowicie doszłam do wniosku, że dwa, na pozór inne światy są sobie wzajemnie bardzo potrzebne.

          Sadzę, że relacje, jakiekolwiek by nie były, istnieją głównie w celu pomocy innym ludziom, aby odkryli więcej tego kim są, podczas gdy oni pomagają nam dokładnie w tym samym.
          Nie jesteśmy przyciągani do niewłaściwych osób. Jesteśmy przyciągani do dokładnie tych ludzi, którzy odzwierciedlają rzeczy, przez które przechodzimy w sobie i te, którym musimy się przyjrzeć [np. podniesienie własnej wartości, wyzbywanie się emocji podszytych strachem, że ktoś nas atakuje a więc wyzbywanie się zniewolenia tym strachem]
          Myślę, że jeśli jest ,,coś”, czemu się sprzeciwiamy, to z pewnością to ,,coś” przepracowujemy właśnie w sobie i dlatego ludzi, których spotykamy na swej drodze śmiało możemy nazwać naszym lustrzanym odbiciem.

          ŻYCIE nie ma nazwy, znaczenia. Ono po prostu jest.
          To od nas zależy jakie znaczenie mu nadamy, jak będziemy widzieć, interpretować swoje i innych zachowania, odczucia. To od tej reakcji zależy jakimi energiami będziemy emanować, przyciągać podobne i zagęszczać aż do manifestacji na planie fizycznym.
          Bardzo, ale to bardzo pomocnym w tym procesie jest głos naszego serca i sumienia.

          Ruda90, jeśli ,,dotrwałaś” w czytaniu moich myśli aż do tego miejsca, to jesteś mistrzem świata! 😀 , obojętnie jakiego! 😀

          Serdecznie pozdrawiam.

          Polubienie

        • Krysieńko kochana! Oczywiście, że dotrwałam, bardzo przyjemnie czyta mi się twoje posty. Masz całkowitą rację, pisząc, że akceptacja jest najważniejsza. Dlatego zawsze to podkreślam, że swe przemyślenia piszę tutaj wyłącznie w moim imieniu i nie namawiam nikogo do własnej wizji świata. Słusznie zauważyłaś, że wszyscy tutaj, na tej planecie są potrzebni. I ci przebudzeni, i ci, którzy się nie przebudzili. Nie ma bowiem dnia bez nocy, a światłości bez ciemności. Zgadzam się również, że należy wyzbyć się obwiniania samego siebie. Cóż, każdy z nas jest taki, jaki jest. Czasem tylko muszę odpierać różnorakie ataki na moją osobę, a powodem ich są właśnie poglądy, które głoszę. Nigdy nie podążałam za tłumem i zapłaciłam za to strasznie wysoką cenę, w postaci samotności i niezrozumienia. Ale gdybym cofnęła czas, postąpiłabym dokładnie tak samo. Niektórzy tutaj zarzucają mi chłód, ale myślę, że jest to bardzo nietrafiona ocena. A dlaczego? Ponieważ tutaj nie widzimy siebie nawzajem, nie widać naszej mimiki twarzy, gestykulacji, mowy ciała, nie słychać tembru głosu. A wiadomo, że kluczową rolę w rozmowie odgrywa tak naprawdę komunikacja niewerbalna. A ja muszę powiedzieć, że lubię ludzi. Lubię słuchać tego, co mają mi do powiedzenia, lubię obserwować ich w kawiarni, sklepie, na przystanku. Tylko może moje poglądy na sferę damsko-męską są nieco kontrowersyjne, zwłaszcza jak na kobietę. No, ale trudno, taka już jestem i tyle 🙂 Grunt to być wiernym sobie. Pozdrawiam cię Krysiu bardzo serdecznie 🙂

          Polubienie

        • ” Ponieważ tutaj nie widzimy siebie nawzajem, nie widać naszej mimiki twarzy…” ale my widzimy ciebie , he he ten avatar to mam rozumieć jest prawdziwy i aktualny ?

          Polubienie

        • Hehe, tak avatar jest prawdziwy i aktualny, zdjęcie jest z wakacji tego roku. 🙂 No ofkors, wiecie jak wyglądam, ale nie widać tu mojej gestykulacji, mimiki, grymasów, no i nie słychać tembru mojego głosu. Jest tylko słowo pisane, stąd pewnie czasem mogą wynikać różne nieporozumienia 😉

          Polubienie

  7. ja pierniczę ale numer ruda. mógłbym teraz zrobić ctrl-c i ctrl-v. qrwa aż dreszcze
    moja świadomość wybudziła się w wieku niespełna dwóch lat. od tamtego czasu pamiętam wszystkie swoje slajdy, tzw. prekognicja & synchromistycyzm. nigdy żadne imprezy mnie qrwa nie potrafiły rozbawić, żaden horror przestraszyć i komedia rozbawić (choć było kilka tytułów i sam się dziwiłem, że śmieję się z czegoś sztucznego). wodzirej imprezy? qrwa to nie ja. ja to obserwator, czasami nie słucham ludzi tylko obserwuję. mikroekspresja jest piękna i brutalna, bo to broń doskonała na „obcych”. hmmm… jakieś odbicie lustrzane dziś

    Polubienie

    • Kurczę, ja też mam właśnie tak, że nie lubię takich „typowych” imprez. Ja to bym sobie najchętniej zaprosiła do domu jakichś fajnych ludzi, zaparzyła nam ziółka i rozmowa do białego rana na temat sensu życia i tego, dokąd zmierzamy. Pamiętam, gdy Jarek napisał w jednym ze swoich artykułów, że mało jest takich kobiet, z którymi można porozmawiać o teoriach spiskowych, duchowości, ziołolecznictwie, itp. Że łatwiej jest je spotkać w internecie, nie zaś na żywo. I tak, i nie. Widzisz, jestem dla ciebie tylko nieznajomą z neta, ale ja egzystuję w świecie realnym. Chodzę do sklepu, do pracy, na przystanek. Jestem w realnym świecie. Tylko, że nie wyskoczę do nikogo z moich znajomych z rzeczami, o których tu rozmawiamy, bo oni kompletnie tego nie pojmą.

      Polubienie

  8. rozmowy o życiu są gilgotkami dla mojej duszy. też mógłbym siedzieć po nocach i dniach i gadać gadać, słuchać… tak, to jest moje wnętrze, które prosi się wciąż o więcej podobnych dusz dookoła. Wokół mnie jest jedna osoba, która ma świadomość tego, co się dzieje i dokąd zmierzamy. I nic więcej. w pewnym momencie swego życia, zresetowałem się z matrixa tak, jak chyba nikt. Ludzie, którzy znają mnie i to co wydarzyło się w moim życiu, nie ogarniają tego, po prostu nie wierzą. zresztą gówno mnie to obchodzi, bo to „życiowi apacze” ( nie mylić ze szlachetnymi indianinami)
    I fakt jest taki, że kobiet, które potrafią i chcą rozmawiać o takich tematach, to chyba nie znam. Cieszę się, że jesteś wśród nas albo ja wśród was

    Polubienie

    • I ja również bardzo się cieszę 🙂 Cóż, ja nigdy nie byłam typową kobietą. Lubię ładnie wyglądać, ale nie cierpię gadek o tym. Nie rozumiem kobiet, które w kółko paplają o swoim wyglądzie, albo o tych wszystkich ślubach, kieckach ślubnych i tortach weselnych. A później o swoich dzieciach, pracach, itp. A z drugiej strony widzę, że większość kobiet ma totalne kompleksy na swoim punkcie i rekompensują to sobie, poniżając inne laski. A ja tam lubię ciało, które zostało mi podarowane i uważam, że jest piękne. Z tym, że jestem duszą. Mam ciało. Nie na odwrót 🙂 Jako, że otrzymałam je, a nie należy do mnie, szanuję je i dbam o nie. Ale nie zamierzam w kółko o tym gadać. Co do mojej duszy, mam wrażenie, że byłam już tu wiele razy. Często śnią mi się kompletnie nieznane miejsca, ale we śnie bezbłędnie wiem, jak się po nich poruszać 🙂

      Polubienie

    • No widzisz, barra, cieszę się, że chociaż ty mnie tak świetnie tutaj rozumiesz. Ja nie namawiam nikogo do swojej wizji, życia, ale wiem, że dla mnie jest ona idealna. Napisałeś, że piszę w dojrzały sposób. Nie wiem, ponieważ nie chcę sama siebie tutaj oceniać, ale faktem jest, że mam od zawsze takie poczucie, jakbym była tu już wiele razy, wszystko widziała i przeżyła. I jakbym wiedziała, czym to wszystko się kończy. „Zwiedziłam cały świat, robiłam wszystko, dostałam już swój kawałek tortu”. Powiadasz, że zbyt mocno po sobie pojechałam. To oczywiście raczej taka hiperbola, skierowana do osób, które drwią z mojego sposobu na życie, rzucając cyniczne uśmieszki i mówiąc „jeszcze parę lat i ci się odmieni”. Och, słyszę to już od 10 lat i nic mi się przez ten czas nie odmieniło. Jakże bardzo się ci ludzie mylą! Spędziłam tak wiele swojego życia w samotności, słuchając swojego serca, że znam siebie na wylot. To tak naprawdę większość ludzi nie zna siebie, a ich pragnienia nie są tak w rzeczywistości ich pragnieniami, tylko zostały im wdrukowane poprzez religię, kulturę, tradycję, itd. Nikt nie wpadnie na pomysł, że można przecież inaczej, nie tak jak wszyscy, niestandardowo. Nosce te ipsum – oto klucz do wszystkich problemów tego świata.

      Polubienie

  9. można więc rzec, że ludzi nietypowych jest coraz mniej a typowych coraz więcej, nieźle nie? smutna rzeczywistość i kreacja przyszłości przez okultystycznych architektów. Taki to azymut XXI wieku.
    W kwestii kobiet, to będąc obserwatorem, zauważyłem, że posiadanie dzieci na prawdę dużo zmienia. Ale zmienia tylko u tych osób, które są wybudzone. Cała reszta prezentuje się tak, jak to opisałaś. Żenada. I z facetami jest tak samo. Też żenada. Albo smutek. Albo olać ich, to nie ich wina, że śpią. I to nie nasza wina, że się wybudziliśmy. Tak ma być i takich wątków nie należy rozciągać, bo kto miał wstać, ten się obudził.
    Może dziwnie to zabrzmi ale to nie są czasy na zakładanie rodziny. To czasy strachu i totalnego upodlenia człowieka w formie psychicznej i fizycznej, dlatego tyle młodych rodzin nie daje rady przejść razem przez życie. I nie zmieni się to za szybko.
    Ja mam wspaniałą córeczkę i synka i dziś wiem, że do pewnego momentu nie czułem potrzeby posiadania rodziny. Dziś bez nich nie potrafiłbym oddychać. Nikt tego nie ujmie w słowach i nie zachęci nikogo do założenia rodziny ale jak już kto jest wybudzony i rodzinę zakłada, to szczęście gwarantowane. niestety moje dwie żonki nie były wybudzone i żyję sobie sam, spokojnie, bez stresu i pogoni za niczym.
    szanuję życie bo kilka razy mogło już mnie tutaj nie być. a jestem. i wiem dokąd idę i wiem co będzie jeszcze w moim życu

    Polubienie

    • Zgadzam się z tobą w 100%. Ciężkie czasy nastały, zresztą nie wiem czy na tej planecie kiedykolwiek było dobrze. I masz rację, że na tym świecie swoją rolę mają również ci nieprzebudzeni. Bo po prostu spora część ludzi nie jest na to przebudzenie gotowa. Więc może to bezpieczniej dla nich, żeby utrzymać status quo. Jestem zwolenniczką teorii, że ta planeta to jeden wielki eksperyment. Dlatego staram się nie przywiązywać zbyt mocno do tego, co ziemskie. Ale też nie negować wszystkiego, jak choćby technologii. Np. internet, to wspaniała rzecz, jeśli mądrze się z niego korzysta. Myślę, iż w dużej mierze dzięki niemu udało się obudzić znaczną część osób.

      Polubienie

    • „Może dziwnie to zabrzmi ale to nie są czasy na zakładanie rodziny. To czasy strachu i totalnego upodlenia człowieka w formie psychicznej i fizycznej, dlatego tyle młodych rodzin nie daje rady przejść razem przez życie. I nie zmieni się to za szybko.” – zgadzam się w pełnej rozciągłości , a tak na marginesie sąd oddał ci dzieci nie matkom to dziwne w tych czasach. Jestem pełen podziwu i powodzenia.

      Polubienie

  10. tak, dzięki netowi ludzie się wybudzili, bez niego nikt by się nie wybudził. wybudzenie jest potrzebne okultystom, bo manifestacja ciemności może być widoczna tylko wtedy, gdy ludzie wiedzą na co zwracać uwagę. zauważ, że gdyby w necie nie było tych informacji, to każdy z nas patrzyłby na symbole masońskie jak coś zwyczajnego, normalnego, na coś, co nie zwraca uwagi – normalka, codzienność. jest też dużo nadinterpretacji ale to akurat mało istotne. Więc net w odpowiednim czasie musiał zaistnieć i jest w 100% kontrolowany od samego początku a te bzdury, że wchodzi jakaś inwigilacja…. ech.. ludzie z założenia są łatwowierni

    korzystaj z neta, bo nastanie dzień, w którym zostanie wyłączony, komóreczki również

    zauważyłaś, że technologia, która tak się Tobie podoba, dziś nie ma nic wspólnego z np. z systemami radiowymi? wszystko cyfrowe 😉 wszystko ma swój czas, wybudzeni również. zakulisowi panowie wiedzą, kto jest wybudzony a kto śpi, to widać po kartach płatniczych, logowaniu komórek, …

    Polubienie

    • No zgadza się. Już jesteśmy inwigilowani na potężną skalę i czy coś da się z tym zrobić? Chyba niestety nie…Dlatego tak ważne jest, abyśmy zrozumieli samych siebie, swoją psychikę, bo to w niej czai się najwięcej „demonów”. I trzeba to rozparcelować.

      Polubienie

      • da się zrobić ale jeszcze nie czas 😉 człowiek musi swoje wycierpieć i wtedy pojawi się na horyzoncie moment przełomowy. jeśli człowiek prześpi ten moment, to historia ponownie zatoczy koło i spirala zacznie nakręcać się znowu tak samo. schemat jest zawsze ten sam, bo jest sprawdzony, zmienia się tylko technologia. tak według mnie jest skonstruowany świat, który postrzegam swoimi zmysłami. Czuję się qrwa czasami jakbym był w kulistej pozytywce ze styropianowym śniegiem. qrwa dzyn dzyn dzyn, muza w tle a przed szkłem jakieś istoty się przyglądają, no ale sprężynka nakręcona, muza gra, trza tańczyć. oooo ja pierniczę, a ja siedzę gdzieś w „kącie” tej kulistej maszyny, schowany i wqrwiony, że inni w magicznej kulce robią z siebie idiotów i qrwią się za centy.
        nie ogarnia tego moja czaszka, jak można upodlić własną duszę do takiego stopnia, aby być szmacianą lalką???? no wolałbym być rozjechanym przez walec drogowy a duszy nie sprzedałbym nawet za kilka innych planet (jeśli w ogóle są inne planety, bo kto je widział oprócz grafików???? hehehe)

        Polubione przez 1 osoba

      • To przecież wiadomo że takie GOOGLE to potężna wyrocznia. Inwigilacja na pełną skalę tutaj chodzi o świadomość tego zjawiska a nie że na takim fejsie wrzuca się wszystko co się da. Wystarczy że wyrabiasz prawko , dowód czy paszport to już mają twoją twarz w bazie danych mimo np. że oficjalnie nie ma cię w internecie ( brak fejsa czy twittera). Moja matka wczoraj odebrała nowy dowód i jest on całkowicie inny od tego starego. Zdjęcie większe tylko sama twarz szaro-biała na wprost bez uśmiechu jak jakiś recydywista z ZK. Żyjemy w czasach ostatecznych w czasach ucisku gdzie każdego traktuje się jak potencjalnego terrorystę i recydywistę, ja bym takiego dowodu osobistego nie odebrał w cale. Mieć plastik a na plastiku wyglądać jak by się wczoraj wyszło z zakładu karnego. Czasy wielkiego ucisku nastaną po nadchodzącej III wojnie.

        Polubienie

  11. czy Ty miewasz slajdy/obrazy/migawki z sytuacjami, które nie mają nic wspólnego z bieżącą otaczającą Ciebie rzeczywistością, bieżącymi aktualnymi „tu i teraz” zdarzeniami/sytuacjami?

    Polubienie

      • pojawiły nam się dwa wątki, więc nie musimy czekać aż ktoś odpisze. walimy na krzyż 😉
        ciekawe, że miałem takie przypuszczenie ale dla 9 to nic dziwnego, trzeba tylko je dostrzegać i odkładać w specjalną „szufladkę” a wtedy niespodziewanie wyskakują i miażdżą czachę. qrwa!!! widziałem/am to, to było wtedy i wtedy… I wiesz co Ruda? jak zsynchronizujesz się z pulsem Ziemi i zaczniesz bawić się swoimi slajdami, to dostrzeżesz również pewien schemat a mianowicie taki, że slajdy mają swoją częstotliwość. a bardziej ich tematyka emocjonalna – nie związana z konkretnymi okolicznościami a jedynie z wewnętrznymi impulsami duszy, która w różnych momentach czuje się dobrze lub źle. Po jakimś czasie zaczynasz slajdy materializować sama. Nie tak dosłownie ale można prognozować z dużym wyprzedzeniem, jak inne slajdy układają się w ciąg liczbowy, który to fascynujące ma przełożenie na synchroniczność związaną z datami.
        ja nie wiem, czy takie coś w sobie uruchomiłem poprzez życie „na boku” cywilizacji czy przyszedłem już z tym tutaj? zawsze mnie to interesowało. jak byłem małym dzieckiem, więcej czułem spraw, które nie były ziemskie, wiedziałem, że właśnie przeniosłem się na ziemię ale wszystko było dziwne. z czasem zacierają się szczegóły z „przylotu” i pojawiają się detale związane z czymś nowym, tzw. „odlotem”. hmmm….
        szkoda, że tyle trzeba napierdalać w klawiaturę, aby się wysłowić. jak to głupio brzmi, nie – „nastukać w klawiaturę, aby coś powiedzieć”, hehehe

        Polubienie

  12. Cóż, mam bardzo podobne odczucia do twoich 🙂 Może faktycznie tak to jest, że dziewiątki tak już mają, bardzo to możliwe. Haha, co do stukania w klawiaturę, to prawda, no ale niestety nie da się tutaj w inny sposób przeprowadzić konwersacji 😛 No nic, będę się chyba ewakuować do łóżka, to może chociaż trochę pośpię, hehe. Zawsze lepsze coś, niż nic. Dziękuję za jakże miłą wymianę zdań i poglądów, to fajnie, że nasuwają nam się podobne wnioski. Będę tutaj na pewno stale zaglądać, więc pisz, jeśli tylko będziesz miał ochotę, ja tam zawsze chętnie podyskutuję. A na dziś życzę dobrej nocy (czy raczej dnia:P). Pozdrawiam cię baaardzo serdecznie. 🙂

    Polubienie

  13. Człowiek wolny nie stawia sobie ograniczeń na przyszłość. W każdym momencie może skorzystać z wolnych dróg, jakie mogą pojawić się.Wolność to znaczy żyć tu i teraz.

    Polubienie

    • To nie żadne ograniczenia, raczej wiedza o tym, czego w życiu chcę, a czego nie. Np. nie chcę skoczyć na bungee i na pewno nie skoczę. To, że świadomie czegoś nie chcę jest ograniczeniem? W mojej ocenie nie. Pozdrawiam.

      Polubienie

  14. hmmm, no nieźle, widać kto ma czas 😉 yyy, tzn. jest wolnym więźniem na tej planecie.
    nooo, powiem Tobie Ruda kobitko, że Kefir chyba takiego papieru toaletowego z komentarzami to nie miał nigdy
    a jak przeglądam te wszystkie komentarze, to qrde ryj się cieszy. ludzie się otworzyli a wystarczyło pogadać o dupczeniu. sztywność zniknęła choć wiele zaczepek i widać, że w kilku miejscach zaczęła się nakręcać spirala emocji. mnie też poniosło aż mi głupio sięzrobiło, bo odpisałem Krysi jak burak cukrowy.
    mega dialog

    Polubienie

    • Haha, no dokładnie. Hmmm, obawiam się, że ten komentarzowy spam, wyniknął tutaj w durzej mierze przeze mnie, hihi 😉 Ale mam nadzieję, barra, że wniosłam jakiś powiew świeżości w tego bloga 😉 Cóż, emocje, ludzka rzecz, mnie czasami też ponoszą, ale nigdy nie chowam w sobie do nikogo urazy.

      Polubienie

  15. dla mnie to nie spam a raczej dowód na to, że wolne tematy – i nie tylko sex – to jakieś tabu wyryte w czaszkach ludzkich. ludzie boją się poruszać wiele tematów albo z przyczyny ,że ktoś zostanie wyśmiany i uznany za bałwana albo bardziej wręcz kojarzę to jako głosy więźniów mówiących: ej, nie gadaj o tym, bo dostaniemy po łbie, cicho cicho, dają jeść, mamy gdzie spać, to siedźmy cicho.
    qrwa, rozpieprzają mnie takie postawy. osobiście to dziś odczułem. po przeczytaniu komentarza zaadresowanego do mnie, wyraźnie ujrzałem obrazek, na którym był zaprogramowany człowiek. ech…

    miejmy nadzieję, że Jarek napisze coś o dupczeniu, bo często odkrywa jakieś żeńskie ciemne karty. może lepiej więc przez łózko wejść do strefy X

    muzyki jakiejś trzeba posłuchać bo spać się nie chce

    Polubienie

    • No zależy jak dla kogo, dla mnie seks akurat nie jest tematem tabu. Ludzie tak już mają, że lubią okopywać się na bezpiecznych pozycjach i to jest widać. Ale warto jest pokonwersować z każdym, byle by za bardzo nie brać wszystkiego do siebie, a będzie git. Cóż, barra, wiesz, że świetnie mi się z tobą pisze, ale uciekam już spać, bo ostatnio ciągle chodzę niewyspana, a sen jest ważny dla zdrowia 😉 Tak więc życzę dobrej nocki i do następnego 🙂 Całusy :*

      Polubienie

  16. wzajemności Ruda kobietko. całus przyjęty i leci drugi. XXI wiek, to czas wirtualnego sexu, pewnie będą w sprzedaży jakieś przystawki albo przyssawki do kompów sprzedawać, hehe
    dzień dobry poproszę termos na usb 😉
    dobrej nocy złotowłosa! narra

    Polubienie

      • krecik, co się z tobą dzieje? co ciebie tak wqrwia? w czym rzecz człowieku, ze siejesz taki jadem? to, że masz traumatyczne wspomnienia z przeszłości, to czuć, również że nie potrafisz sobie pomóc i masz poważne rozdwojenie, a wystarczy przeczytać kilka twych zdań adresowanych do mnie, w których próbujesz mnie zaszufladkować np w watykańskiej schizofrenii.
        jak sam nie wyjdziesz z cienia, to nikt tobie nie pomoże, smutne masz życie

        Polubienie

  17. Tak Jarku, przepraszam. Już się uspokajam, bo idę sobie spać :-). Ale jak On mnie wkurwia tą swoją „wiedzą” nabytą… Żałosny, zniszczony odpad… Serdecznie Cię Jarku Pozdrawiam!!!

    Polubienie

  18. @młoda dusza Hmmm, faktycznie, coś z tym Marsem może być na rzeczy, bo ja mam takie chyba nieco bardziej „męskie” spojrzenie na te sprawy. I w ogóle bardziej trzymam stronę mężczyzn w tej kwestii. Jak widzę to, co wyprawiają niektóre kobiety – te wszystkie fochy, szantaże, polowania na pierścionki, łapanie faceta na dziecko, to po prostu robi mi się słabo. I takie właśnie za przeproszeniem, pustaki robią czarny PR naszej płci. Wiele razy byłam też świadkiem tego, jak bardzo kobiety są zazdrosne o urodę innych kobiet. Czym to jest spowodowane? Ano tym, że czym piękniejsza laska, tym większa konkurencja dla nich. No i natychmiast następuje próba poniżenia takiej kobiety, poprzez wygadywanie kłamliwych osądów i powielanie stereotypów, takich jak: „Może i jest ładna, ale na pewno głupia”, „to kretynka, która myśli tylko o pindrzeniu się”, „Makijaż? Pfff, to dobre dla głupich blondynek, ja tam zajmuję się ważniejszymi sprawami”, „noo, ja przynajmniej mam wiedzę, a tamta jaką szkołę skończyła?” I mogłabym tak długo jeszcze wymieniać. No niestety ładna i zadbana kobieta to konkurencja i panie, które czują się wartościowe tylko wtedy, gdy otrzymają uwagę jakiegoś mężczyzny, muszą taką laskę zrównać z ziemią. Zresztą, przejedź sobie po komentarzach pod fotkami jakiejkolwiek celebrytki – aktorki, piosenkarki, czy modelki. Ilość jadu w nich wyrzucanego, może po prostu zatruć. I to w 80% piszą kobiety. Typowy ból dupy, spowodowany tym, że one tak nie wyglądają, nie mają takiej kasy, takich facetów, ciuchów, uwielbienia, zagranicznych wycieczek. Nawet, jeśli na poziomie świadomym wypierają się tego, mówiąc: „Ja? Ja wcale nie jestem zazdrosna, no wiesz, czego miałabym jej zazdrościć, pfff.”, to i tak wiadomo, że na poziomie podświadomym jest to właśnie ta zawiść. Ja znam te tricki i wiem do czego są w stanie się posunąć zawistne, złośliwe baby. A to wszystko przez to, że pragną, by adoratorzy zachwycali się tylko nią, haha. A może ci faceci w tyłku to mają i wcale nie chcą się zachwycać kobietami, jakie to one piękne są, ach i och. Może by tak jedna z drugą pokochała siebie taką szczerą, prawdziwą miłością? Bo od tego się zaczynają dobre rzeczy. Miłość do świata zaczyna się wtedy, kiedy kochasz samą siebie (nie mylić z wywyższaniem się, tudzież narcyzmem). A z tego, co widzę, większość kobiet nie kocha samych siebie i dowartościowuje się, poprzez dowalanie innym. Przykro mi to mówić, tak, sram we własne gniazdo, ale niestety taka jest prawda. Wielokrotnie miałam to okazję zaobserwować, więc nie piszę tutaj rzeczy urwanych z choinki. Niemniej jednak, przesłanie, jakie mam dla wszystkich to „Żyjmy i dajmy żyć innym”. Tak btw, młoda duszyczko, może masz nieco inne spojrzenie na te sprawy, niż ja, ale dobrze mi się czyta twoje posty i wyczuwam w tobie dobre wibracje 😉 Tobie też życzę podążania za głosem swojego ja, bo nigdy nie należy słuchać „autorytetów” z zewnątrz. To my jesteśmy architektami swojego życia. Także usiądźmy wygodnie, zapnijmy pasy i… w drogę! 🙂 Pozdrawiam cieplutko i życzę pięknego popołudnia! 🙂

    Polubienie

    • Jarku, ten pojedynek lub „wymiana słów” pomiędzy: „Ruda90 vs Młoda Dusza”, to będzie niezła walka… A jak dwie baby się biją, to… Można się będzie wiele dowiedzieć… Who gains? Kefir!

      Polubienie

  19. w sumie racja, tak rozdaję na prawo i lewo i nic potem nie zostaje dla mnie, ale ja się lubię dzielić, lubię rozdawać, lubię sprawiać radość. Czego się nie robi dla kumpli. Łapcie jeszcze trochę tej słodyczy wypływającą z mej duszy, delektujcie się, bo kolejna dawka w kolejny czwartek, dopiero.
    Stwierdzam, że jestem głupkiem. Spokojnie. Pewnie jednodniowym.
    Ale co ja poradzę jak pewien człowiek tak na mnie działa, a może człowieki. A może tak mi się wydaje.
    Bywajcie!

    Polubione przez 1 osoba

  20. może być i tak, chociaż bardziej chodziło mi o skrót od dobranoc/branoc, ale podoba mi się Twoje kombinatorstwo;)
    Braciszku, odpisujesz tak zdawkowo, czuję jakby Cię coś trapilo, jakby jakiś smutek się do Ciebie przedarł. A może jesteś zmęczony, ja ledwo wstałam, to jakiś cud, bo siła przyciągnia łóżka dzisiaj była tak wielkia, że tylko za pomocą Bożą się z niego uwolniłam, jakaś grawitacja czy co, magnez? Ja tam walczę jak lew, nie ginę jak mucha. Przynajmniej próbuje 🙂
    Życzę Ci takie najszczersze Miłego dnia, ale tak od serca;)
    Mam nadzieję, że to do Ciebie przypłynie, od czasu do czasu będę się na tym bardziej skupiała. Trzymaj się

    Polubienie

  21. Myślę, że ta odpowiedź mnie satysfakcjonuje, aczkolwiek lepszą opcją byłoby wbicie do Twej chaty i przekonanie się na własne oczy. ugotowalabym bym Ci rosołek, którego nie umiem robić, ale co tam, może by mi wyszedł za pierwszym razem, rosołek mojej babci – czysta wykwintność i poezja, może gdzieś kryje się we mnie namiastka jej kunsztu 😉 kulinarnego, na razie nic nie zapowiada się aby we mnie tkwił, ale może musi dojrzeć.
    Kuurwa, co ja pierdolę, dobra idę.
    Zdrastfujcje, dobrze?
    Jak ja dziękuje przewielebnie mojej pani, dzięki której w 3 lata ruskiego, nauczyłam się zaledwie kilku marnych słów, nauka nie poszła w las, oj nie!
    Tyle godzin straconego życia, nie daruję…

    Polubienie

  22. oj przestań, ja nie potrafię żądzić, źle bym się z tym czuła, ja tylko wyskoczyłam z propozycja ugotowania rosołu, to zwykła bezinteresowna troska;)
    Widzę masz bardzo zróżnicowane i bogate menu, ja to jak jem jajecznice to mnie na wymioty bierze, najlepsza jak się nawali dużo masła i troche cebuli, inaczej nie zjem. Smak wtedy ujdzie. Niestety nie mam tej iście ułańskiej fantazji kulinarnej, najlepiej wychodzi mi kasza gryczana z przecierem pomidorowym i tymiankiem, ot co. Ale powiem Ci, że jestem wielką miłośniczką ziemniaków, to chyba miłość do końca życia, bo nigdy mi się nie przejedzą. Może nie jest to zbyt zdrowa opcja, ale pozwalam sobie na takie szaleństwo tylko z tym warzywem. Więc wiesz, jak do Ciebie kiedyś wpadne, to szykuj frytki albo gotuj ziemniory:D
    Z czego piszesz dzisiaj egzamin? u mnie dzisiejszy dzień w ,,pracy” dobiegł końca. Jak mi szybko minęło…

    Może lepiej jednak żebym się nie mieszała do Twej kuchni, bo pójdzie cała z dymem -_-
    Sama idę coś wszamać.
    Namaste 😉

    Polubienie

  23. coś me wnętrze mi mówiło, że napisałam jakieś słowo błędnie, patrzę, i się nie myliłam. Szósty zmysł.
    Zatem poprawka: zamiast żądzić – rządzić.
    Ja cie…

    Polubienie

  24. Myślę, że tak, większość rzeczy robię bezinteresownie. Jak mnie ktoś o coś prosi, to pomagam, chociaż nie zawsze. .. Zdarzy mi się czasem odpalic coś, żebym sama miała z tego jakąś korzyść, ale to chyba normalne, i robie to wtedy kiedy nie szkodzę i nie krzywdzę tym innych 😉
    Nie jestem wegetarianką, ogólnie mało jem mięsa, bo się jakoś dziwnie po nim czuje, zawsze ciągle mnie do zielska, badyli. Kiedyś trochę byłam wege, ale nigdy taka 100%, bo zawsze o jakieś mięso raz na jakiś czas się zahaczyło. Jedyne co mi podchodzi to kurczak, sama naoglądałam się tych filmów o rzeźniach, że trochę to odcineło swój ślad w mojej łepetynie, moje serce krawawiło kiedy to oglądałam.
    Mogę Ci dać przepis na tą kaszę, bardzo syci i rozgrzewa, łatwo i szybko się robi, aż może niedługo znowu sobie zrobię…
    Powodzenia na egzaminie, postaram się wspierać Cię duchowo 😉
    Wiesz, kiedyś mi przyszło na myśl, że pasujesz na takiego co pracuje w jakimś komisie. Ale to pewnie błędne odczucie.
    Trzymaj się bracie!

    Polubienie

  25. No, A+ jestem, ja to mogę mięsa nie jeść nawet trzy tygodnie, i mam się dobrze, nie jestem jakas agresywna, niestabilna emocjonalnie. Ostatnio jadłam kurczaka tydzień temu, i nie czuję tego pożądania aby znowu wgryźć się niczym wampir do mięska -_- U mnie żrą to syfiaste żarcie, więc mam niezbity dowód co to u nich powoduje, potrafią być agresorami do potęgi entej. Ja nie wiem, jak można jeść te parówki, pasztety, jak ja to widzę u siebie w lodówce, to moje oczy wręcz płaczą…
    Tym bardziej, że to jedno wielkie mom, ble.

    I jak tam Tobie Poszedł egzamin? zaliczysz? 😉
    Na razie nie czuje potrzeby pogadania in real, nawet internetowo. Dlaczego mielibyśmy ułatwiać naszym duszom rozpoznanie się w tym tłumie życia, znalibyśmy swoje głosy, reakcje, a ja tak nie lubię, sama nie wiem. Może kiedyś.
    Chyba dobrze mi tutaj.
    Ale prawdopodobnie jak Cię kiedyś tam może spotkam, to już będziesz miał swoją kobietę, może dzieci. Mozliwe, że to Cię bedzie czekać. Ciekawe czy bym Cię wyczuła, hm.
    A gdyby się dziewczyna tak po prostu do Ciebie uśmiechnęła, np. w autobusie, jakbyś zareagował? Bo nie wiem jak miałabym się przygotować w razie owej sytuacji 😀
    Hahahah, co to za absurdalne dywagacje, ja nie mogę….
    Ale dobra, puszczę to w eter, widocznie anioły tego chcą -_-
    A może, pieprznie w nas jakiś grzyb, plaga arabów, i wszystko pójdzie w zapomnienie. Kto wie.
    A co do tego rosołu, myślisz, że z moją propozycją może kryć się jakiś niecny interes? 😉

    Łap przepis:
    * 1 szklanka kaszy gryczanej
    * 2 szklanki soku pomidorowego albo domowego przecieru rozmieszanego z wodą (może być też puszka pomidorów rozmieszana z wodą)
    * ½ łyżeczki soli, szczypta pieprzu
    * 1 świeża papryka czerwona
    * 1 średnia cebula
    * 1 łyżeczka suszonej bazylii lub tymianku (wybrałabym tymianek)
    * kilka liści świeżej bazylii (może być nać pietruszki albo oregano) /-nie trzeba się w to bawić/
    * 1 łyżka masła
    * mały gęsty jogurt naturalny (najlepiej typu greckiego)
    W garnku na rozpuszczonym maśle przez około 2 minuty uprażyć surową kaszę (dzięki temu kasza będzie ugotowana na sypko). Dodać pokrojoną w kostkę paprykę, cebulę i sól. Zalać wszystko przecierem/sokiem pomidorowym i dusić pod przykryciem na małym ogniu przez około 20 minut. Potem walnij na to łyżkę jogurtu naturalnego, czy co tam preferujesz. Można posypać czymś zielonym – świeżymi ziołami. Ogólnie dodaj może więcej ziół, fajnie jak są tak intensywnie wyczuwalne, mam nadzieję, że Ci posmakuje. Ja tam to lubię. Wuala -_-

    Jak napisałam coś beznadziejnego to wybacz, bo jakas taka zamulona się zrobiłam. I nie wiem już sama co ja tam Tobie napisałam:l
    Take care!

    Polubienie

  26. dziękuje kochany za energię. Po ósmej – jakoś tak, wyczulam taką nietypową, choć bardzo przyjemną falę ciepła. To było fajne uczucie, pomogło mi na lajcie wkroczyć do tej instytucji, i o nic się nie martwić.
    Udało mi się dzisiaj z nią nie konfrontować, jakoś sie wymigałam przed nią, tak jakby ktoś niewidzialny nad tym czuwał. Nawet wysłała po mnie swojego pośrednika, ha ha, ale nie dałam jej uswiadczyc mej obecności.
    Pamiętam z nią taką sytuację, kiedy wychodząc ze szkoly mnie akurat wyłapała, wzięła na osobności, złapała za ramię – i to dość mocno, swoimi czarnymi jak węgiel slepiami i głosem, który zmieniał się w ton opetanej kobiety – ,,Dlaczego nie przychodzisz na moje lekcje!!? i nie robisz tego co inni!!!?” Jak bym była jakimś dzieckiem. No porażka! 😀 Jej mentalność jest równa ameby (bez obrazy dla owych organizmów). Przerazilam się jej, przeobrazila się w jakiegoś diabła, wypompowala ze mnie całą energię, chyba też z tego ściśnięcia ręki, no po prostu przejebała mi cały dalszy dzień, to było ciekawe doświadczenie uczestniczyć w czyjejś mrocznej przemianie. Nie wiedziałam, że ludzie zdolni są się tak angażować w życie drugiej osoby i działać tak destrukcyjnie. Teraz mnie to śmieszy, ale wtedy, to było coś jak zimne zetknięcie z psychopatą, jak z horroru. Nadszarpnęła moją przestrzeń, skubana dziewka, czy ona jest świadoma, że właśnie z tego się żywi, hm.
    Tak drogą dedukcji, to dziwne, że akurat te babki uczące cięższych przedmiotów są tak zimnymi bitches, może swój czynnik ma to, że zazwyczaj kończą jako stare niechciane panny, i nie mając w domu osóbki na rozładowanie napięcia, reagują właśnie na niewinnych nas 😉
    qurwa, takie tępe, konspiratorskie. Konserwatywne i perfekcyjne. Same baby w tej ,,kadrze” nauczycielskiej, tak mało panów, a szkoda, bo oni lepiej do tego pochodzą, jakaś większą mądrość życiowa z nich wypływa. Są konkretni,zdecydowani, może bardziej lajtowi, nie ma u nich tych aluzji, dwuznaczności, emocjonalności, humorków złośliwości.
    Tak naprawdę to chuj z tym, to nie są moje problemy i powody dla których miałaby w bólach konwulsywnych tarzać się ma dusza. One same sobie tworzą problemy, one to kochają, doszukuja się czegoś czego w ogóle nie ma. Muszą mieć do bólu nudne życie.
    Wiem, że moje wywody są dosyć małostkowe, sama nie respektuje tego w czym tkwie obecnie, doświadczam, ale nie przeżywam, jestem jednym wielkim obserwatorem tej gry, ale nie jestem graczem, i to widać. Bo z tego mojego mało aktywnego uczestnictwa grozi mi już nieklasyfikowanie. Niedobra ja. Ale dam sobie radę.

    Dziękuje, że się tak oferujesz 🙂
    Fajnie, że mogę na Ciebie liczyć w tej Warszawce, więc jak coś, to będę o Tobie pamiętała i może się zwracała;) jak mi się ,,zamarzy” powiadasz ;D może się nie zgubię… No co ty, ja?
    Ale pamiętaj, że zarezerwalam sobie już u Ciebie wspólne spacerowanie po kosmosie. Nie wiem może to głupie, ale mam taką wewnętrzną bezgraniczną pewność, że to nastąpi. Ja już o to zadbam -_-
    Zawsze moja dusza się odzywa, kiedy o tym pomyślę, wrażliwa jest bardzo na takie wizualizacje 🙂
    I masz mi nigdzie nie uciekać, ja tam moglabym odejść, ale ty… wczuj się w sytuację i zobacz jak by bez Ciebie było. Toż to pustka i rozpacz, napewno nie tylko dla mnie -_-
    Kto nam bedzie pisał o kebabie księżycowym, he?
    No przemyśl to dobrze, albo już to przemyślałeś 😉
    Tu jest względnie bezpiecznie. Tak mi się wydaje.
    Branoc.

    Polubienie

  27. No właśnie przeczytałam wczoraj, ja w ogóle mam sposobność do pojawienia się w miejscach, w których być nie powinnam, zawsze nie są to dla mnie miłe sytuacje, ale większość mnie czegoś uczy. Coś mnie garnie na sobotę, ale jednak zostanę już w domu, zrobię na przekór mojemu wewnętrznemu głosowi. Ciekawe czy coś mogłoby się stać, ja nic nie czuję, pustka. Hmm. Oby nie.
    Ci iluzjoniści zawsze z twarzy tacy niewinni, spokojni, a tak naprawdę mało kto zdaje sobie sprawę, że kryją w sobie jakiś mroczny cel i zaprzedali swe dusze yahwe.
    Dzizus ze swoim przedstawieniem chodzenia po wodzie, może się schować, może akurat u niego ktoś go pod wodą podtrzymywał?
    Kto wie 😀 A zamiana wodę w wino, była czystą mistyfikacją… nie wiem, akurat wtedy nie mogłam przy tym uczestniczyć,a szkoda. Musiałam prać łachy dzieciarni, ech, pamiętam.
    Najbardziej przeraziło mnie, (to już chyba było 4/5 filmiku) kiedy wbijał typek sobie w ramię drut, i ten aktor musiał go wyciągać. Ałła, to mnie bolało. Albo jakieś miecze jednemu wbijali i sobie normalnie z nimi biegał, nie wiem, to mnie jakoś rozśmieszyło 😛 może nie powinno. To jest tak absurdalne…
    Teraz mi przyszła taka myśl. Chyba wiem dlaczego poniedziałki są takie chujowe, zobacz,
    Monday – moon-day – dzień księżyca, teraz patrzę w neta i się zgadza… Ja wiem, że ty to pewnie wiesz, ale to moje małe olśnienie na dzisiejszy dzień i jakoś tak musiałam to napisać 🙂 Poniedziałki na serio mają dla mnie niekorzystną aurę, i chyba dla większości…
    Dobry mail ? – mango@jo.pl ?
    Jak tak, to już się czuję bezpieczna 😀
    do miłego

    Polubienie

  28. Tak, widziałam jak przeistaczał tą kawę, właśnie to wygląda jak taki jezusek, przychodzi, robi zadyme i se idzie… jak gdyby nigdy nic -_- To ten dynamo chyba był.
    No teraz czuje, że nadchodzi u mnie faza obsesyjnego analizowania słów.
    Zaczynam bardziej na to zwracać uwagę.
    No to chyba prawda, że w dzień śnimy kebabowym snem, bo w ową porę nie da się za bardzo dojść do głębszych refleksji, wszystko jest takie pojebane, a zwłaszcza z samego rana, ludzie wokół są dla mnie jak zombii, wszystko jest jakieś takie oderwane od rzeczywistości, takie beznadziejnie bezcelowe, nie u wszystkich, ale w mojej sytuacji tak -_-
    Nawet przecież większość rzeczy zostało odkrytych wieczorem/w nocy.
    Ja sama nawet żyje takim trybem, kiedy to w nocy budzę swoją dusze, i pozwalam jej roztopic się z wszystkiego, co nie pozwoliło jej za dnia uleciec. Nawet pisanie wieczorne jest takie bardziej osobliwe, ciekawsze.
    Aczkolwiek, ja już dzisiaj zakończam moją działalność, i idę spać, bo o dziwo już jestem mega spiaca. Bardzo bardzo. kurww, ja już prawie śpię.
    A ten… to nie było z Johny Depp-em, czy jakoś tak? nie wiem jak się go pisze, bo właśnie coś kojarze, że on tak powiedział.
    Też za dnia siebie nie lubię, wszystko jest takie przezroczyste, i ja trochę tym przesiąkam.
    Nawet nie lubię słońca, światła. Najlepiej jak jest pochmurnie, może trochę wilgotno, ale przyjemnie ciepło. Wtedy jest tak enigmatycznie, kocham to uczucie, i ten otulajacy powiew wiatru, ospale przelatujące ciemne chmury,
    kołyszący szelest liści, ten moment kulminacyjny, kiedy zrywa się burza i lub albo ulewa. Spacery w deszczu, przemokniecie do suchej nitki, ja to kocham, w tym się odnajduję. Ta aura unoszaca się w powietrzu idealnie komponuje się ze mną. Moje nocne spacery wśród upojnej mgielki powietrza, muskającą mą duszę niczym najwierniejszy przyjaciel u boku, w tej samotnej wędrówce, po uspionym świecie…
    A jak tak świeci słońce, wszystko jest takie leniwe, ospałe, męczące.
    Przynajmniej dla mnie. Chociaż, mam wiele fajnych wspomnień z tymi ciepłym promieniami w tle 😉
    No i zapach skoszonej trawy jest dla mnie taki zajebiscie orzeźwiajacy, samo koszenie jest fajne, ale tylko przez pierwsze 10 minut;)
    Aż zachcialo mi się wiosny.
    Może jej jeszcze dożyję.
    Dobranoc braciszku, tak odpłynęłam myślami, że trochę mi się przysnęło.

    Ps Napisałeś, że kobiety to tylko z tym bezpieczeństwem jadą, tak na marginesie Ci powiem, że ja żyje z taką zasadą :
    ,,Życie nie jest życiem, jeżeli się przez nie tylko prześlizgnę”, i tak sobie żyje, nie zważając w większym stopniu na to, jak te moje działania mogą się skrystalizować, po prostu. Żyję.

    Polubienie

  29. znaaam, stary hicior ;D jaki trójkącik, i przystojny nawet chłopak w tej koszulce biało czerwonej, ha ha, kogoś mi przypomina, a! już wiem. Jakież mnie głębokie refleksje nawiedziły po tej pieśni, dobra, nie zaczepiaj mnie ;D idę spać, znaczy zaczepiaj, i zapodawaj, ale na dzisiaj już mówię dobranoc 😉 Jutro też Ci wyśle muze

    Polubienie

  30. ok, i wszystko jasne 😀
    Nie, no wiesz, tak patrze – jakiś numer napisałeś i taka pierwsza myśl mi przyszła, ale to było tylko pierwsze wrażenie.
    Kurde, gmo, słuchasz tego samego co ja, ja tam uwielbiam Dawida, tylko mówię Ci, nie bierz dosłownie teledysku do siebie, obejrz sobie go pare razy, wczuj się w tekst, spróbuj obaczaić o co chodzi, bo on coś chce powiedzieć. Też lubię tę piosenkę! sama chciałam Ci ją zapodać.
    Narencja!

    Polubienie

  31. O, Witaj Synu.
    Jprdl, całe popołudnie przespałam, jeszcze gorzej się czuje niż rano… ledwo wstałam i znowu trzeba spać.
    A czo te siostry?
    Ja się takiej muzy boję, bo wzbudza we mnie takie dziwne wspomnienia, jakbym była po lsd,:/ albo w jakiejś psychodelicznej, surrealistycznej krainie dziwnosci i przesyconej pustki, może to dziwne, ale tak czasem mam.
    Ale pasuje idealnie do Księcia Ciemności.
    Dobranoc

    Ps nie żadne marramba tylko karramba, ha ha…

    Polubienie

  32. Sama coś kiedyś czytałam, że organizm ma dwa tryby funkcjonowania jak śpimy,
    tryb czuwania i tryb snu.
    tryb snu już powoduje, że aktywność neuronów bardzo spada i się resetujemy. Już sama dobrze nie pamiętam jak to szło.
    No cóż, ja mogę spać nawet 10 godzin, tak śpię właśnie w weekendy, nie powiem o której czasem wstaje, aż mi głupio, ale i tak się beznadziejnie czuje, zazwyczaj.

    A nie masz tak czasem, że coś Cię goni, a ty nie możesz biec, masz nogi jak z waty?
    Właśnie to dlatego, że mimo iż tak usilnie chcemy zareagować, mózg nie dostaje sygnału od mięśni. Co właśnie powoduje, że ni ch*ja nie można uciekać, bo nogi w ogóle nie słuchają się naszego umysłu, są jak z ołowiu. Nienawidzę tego uczucia.
    Albo jest coś takiego jak śmierć we śnie, że opuszczając swoją dusze w trakcie snu, ona nie może potem wrócić do ciała, jest jakaś blokada i zostaje zaatakowana tymi stworkami z niższych sfer, co może spowodować śmierć duszy, hmm…
    Muszę to sobie przeanalizowac.

    Hej, czujesz te zbliżające się święta? bo ja tak bardzo, że aż wcale. U nas w rodzinie z każdym rokiem wigilia coraz gorsza-_- trochę tradycja ulegnie zmianie po opuszczeniu babci, bedzie inaczej.
    I w ogóle tak mi to jakoś wisi wyjątkowo w tym roku.
    Dla mnie wigilia i te podobne to tylko okazja żeby się nażreć, ot co, wiem, jestem w tej kwestii taka jednostronna, ale w tym roku moja percepcja na pewne sprawy uległa kompletnej transformacji. Chociaż dobra… nie tylko jedzenie doceniam, jeszcze się coś znajdzie, już nie będę taka… -_-
    Mmm, bigosik, barszczyk.. cóż jestem koneserem zacnego jadła -_-
    Dobra, dobra, koniec julka, jeszcze się najjesz…
    Dobranoc, a ty zdradzisz mi swoje ulubione przysmaki, jeżeli w ogóle uczestniczysz w tym wielkim wydarzeniu. Pewnie nie trawisz pierogów bo z glutenem i inne tam..
    Rozmowa o niczym istotnym, wiem… wiem, ale ja już tak czasem mam.;)

    Polubienie

  33. Wiesz, chyba wszyscy tak mają, że nie mogą biec we śnie przed niebezpieczeństwem, to raczej normalne wręcz;)
    Jest jeszcze coś takiego, że zasypiasz, i sni ci się, że spadasz w bezdenną przepaść, spadasz np z jakiejś góry i się momentalnie budzisz w takim drygu, to jest mega realistyczne. Slyszalam albo bardziej czytałam, że dzieje się to dlatego, że w czasie snu dusza opuszcza ciało, (chociaż nie wiem czy to prawda, nie potrafię sobie tego jakoś wyobrazić i przetrawić), no.. i kiedy tak się momentalnie budzimy to oznacza, że dusza chce jak najszybciej znaleźć się w ciele, to taka nagła reakcja obronna przed stoworkami… coś takiego.
    W ogóle, Twoim okiem bracie, opuszczamy cialo śpiąc?
    Da radę tak się dziać? -_-
    Wiem, że na inne sposoby można… ale we śnie?
    Istnieje teoria, że podczas świadomego śnienia opuszczamy, ale dla mnie to niemożliwe, ja sama przeżywając takowy sen czułam, że to tylko projekcja w moim umyśle, moja fantazja. Może to zostało już obalone…
    Dla mnie to też wielkie marnotrawstwo, ścinac tyle choinek, i tak większość zostaje potem wyrzuconych, bo nie mają co z nimi zrobić, albo właśnie mimo takiej możliwości, i tak skazują je na marny los uschnięcia. Mają to gdzieś.
    A ty jedziesz do rodziny czy w wawce sobie bedziesz siedział? Chociaż… nie wyobrażam sobie Ciebie, jako takiego pustelnika -_- zresztą co ja mogę sobie wyobrażać…
    Sama chciałam iść na star wars, ale szkoda mi na razie hajsu. Polecasz?
    Dobra koniec tej paplaniny, smacznego karpia, który już gdzieś tam na Ciebie czeka -_- zapewne, chociaż chyba troszkę za wcześnie na takie życzenia, hm, dobranoc branoc

    Polubienie

  34. Dziękuje bardzo za informacje, teraz już troszki więcej wzbogadziłam swą widzę od Pana Profesora, cóżże mam dać w zamian Panie? może karpia Ci wyśle paczką, a co tam, bedziesz miał o jednego więcej, albo albo albo troszki bigosu, w słoiku oczywiście, mogę sama zrobić!
    Ja to bym sernik zjadła, the best cake ever, for me.
    Z tym star warsem to trochę nieporozumienie, bo źle zrozumiałam, nie zauważyłam, że napisałeś ,,trójkę”, myślałam, że byłeś na tym nowym. Dobra.
    Nota bene szkoda, że nie pamiętamy przeżyć duszy, która opuściła nasze ciało, może niektórzy pamiętają, ale ja w niczym nie jestem advanced, czy z reguły jest tak, że kiedy nam się coś Śni, dusza akurat sobie zwiała, a kiedy nie śni nam się nic, to ona prostu tkwi sobie w naszych ciałach? czy sny są oznaką tego? Może zadaje głupie, oczywiste pytania, sama już nie wiem.
    Również Tobie życzę ,,Spokojnego” karpia, bo z tymi szalonym to tylko same problemy są, ja to wiem -_-

    Polubienie

  35. Kurde, jak ja pisze nieprecyzyjnie.
    Z tym drugim karpiem chodziło mi bardziej, że … pierwszy będziesz przecież jadł u rodziny, a drugi zasmakujesz ode mnie, nie wiem może jestem za bardzo skomplikowana -_-
    Też nie chodziło mi o wcielenia, miałam na myśli po prostu pamietanie tego co robiła sobie nasza dusza w trakcie snu naszego ciała, ale chyba to już by było za dużo, gdyby każdy to pamiętał, to wszystko wyglądało by inaczej.
    Twoja wersja, że sny są takim relaksantem jednocześnie dla duszy i ciała, jest dobra, coś w tym chyba musi być, zacna eksplikacja z Twej strony. Sama nie chciałabym tak doszczętnie pamiętać każdy skrawek wcześniejszych wcieleń, z takimi wspomnieniami, obecna egzystencja byłaby awykonalna.
    No dobra dobra, let’s fall asleep, me and you, because is very late, late for our bodies and souls. To mój zajebisty angielski, Dobranoc. Ej, nie wkurza Cię takie moje dziwne gadanie? jak coś to wiesz… pisz, to się ogarnę, bo sama siebie za bardzo nie umiem zweryfikować w tej kwestii. Hm.

    Polubienie

  36. Konwersacja, w której głównym wątkiem jest przeplatający się wszędzie karp, hmm ciekawe zjawisko-_-
    A w ogóle co chcesz pod choinkę od siostry? -_-, ja już z tego wyrosłam, nie wiem jak ty.
    Pamiętam jak kiedyś, zawsze buszowałeś po całym domu, żeby tylko znaleźć ukryte prezenty. Ale rodzice nie dali się Tobie okiełznać, mieli dobre kryjówki przed Tobą. Choć twe bezowocne
    poszukiwania zawsze kończyły się u Ciebie smutkiem i frustracją. Ach ta Twoja niecierpliwość!
    No i zawsze cukierki z choinki wyjadałeś ukradkiem, myślałeś, że nikt się nie dowie, ale ja widziałam… bądź mi wdzięczny, że Cię nie podkablowalam matce, bo miałbyś przerąbane.
    W ogóle, zawsze zabierałes mi słodycze, które dostalam na święta, mimo, że mieliśmy po równo, to Tobie zawsze było mało, byłeś bardzo sinister! Chyba powinnam jeszcze się na Ciebie gniewać za to -_- Hmm.
    I zobacz jak się pięknie wyłaniają Twe niewybaczalne występki z zamierzchłej przeszłości, osz ty!
    Zdecydowanie byłeś największym słodyczożercą jakiego znałam, i z którym musiałam jakoś żyć na co dzień! he he;)
    To ykhym.. tego ten, jak będziesz u siebie w rodzince, to nie zjedz im całego ciasta, tak od serca Ci mówię;) a zwłaszcza sernika, zostaw innym trochę -_- ©_©
    Ja radio nie za bardzo, nie lubię tych narzuconych piosenek. Jak mam ochotę sobie coś fajnego posłuchać, to sobie sama puszczam.
    miłego wieczoru |°__°| – patrz jaką piękna minkę stworzyłam!

    Polubienie

  37. O kurcze, to aby zrozumieć głębszy fenomen karpia trzeba do niego dojrzeć? hm, chyba coś w tym jest, bo na razie dla mnie karp zawsze bedzie karpiem samym w sobie. Nie wiedziałam, że on kryje w sobie jakąś enigme i trzeba spiełniać wytyczne wieku aby to zczaić. Sama już nie wiem o co mi chodzi i co miałeś na myśli w kontekście karpia, ale dobra tam -_-
    Karpia karpia karpia, wszędzie karp, karp everywhere, karpie życiem, jakież to dziwne słowo, po wielorakim powtórzeniu go sobie w mej głowie. Karpie wszędzie!
    Coś czuje, że jak zobaczę karpia na moim stole wigilijnym to od razu będę miała Ciebie przed oczyma -_-
    Może my kiedyś byliśmy karpiami w pierwotnych wcieleniach? I potem ewoluowalismy jako ludki? Kto wie |°__°|
    No serniki nielegalne… wiem niestety, ale na serio masz przepis na taki po którym jest niezły odlot?
    Kurde, ja mam jednego dilera w domu, który karmi mnie i to za darmochę ściśle tajnie przygotowanymi działkami sernikowymi, ale nie mają takich mocy jak pewnie Twój, nie ma po nim tego dostatecznego stanu błogości i ekstazy, którego pożądam, wiesz… Ty też cichosza, ja nic takiego nie jadłam! nic takiego się u mnie nie wyprawia, mam alibi! albo i nie…
    A nie możesz mi jakimś tajnym kodem zaopodac ten przepis? może właśnie pisząc od końca? z pewnością nikt się nie zczai -_- z pewnością.
    Albo jakimiś hieroglifami podziałaj na kamiennej tabliczce, i mi wyslij pocztą, ja zrozumiem, spokojnie -_-
    Zatem czekam.
    No wiesz, obcując z Tobą w poprzednim wcieleniu, mogę sobie wyobrazić, że pewne cechy, pozostały w Tobie do dziś, nawet to widać słychać i czuć, (pomimo tej rozłąki, i tego, że nie widziałam Cię w fizycznej postaci, hmm, pewnie się nieźle zmieniłeś) w dalszym ciągu mam wrażenie jakbym rozmawiała z moim starszym nieznośnym bratem!

    Okej, w takim razie będę sobie czasem słuchała tego radia, bo jezyki jednak ważne, trzeba szlifować, trzeba.

    Bywaj karpiu z dawnych lat, hmm, może bardziej karpiu i bracie, kurwa wszędzie razem… jak nie materialnie to w jakiejś cyberprzestrzeni… ~_~
    Ja cię.

    Polubienie

  38. Błogosc i ekstaza to dopiero w trakcie jedzenia, a nie pieczenia… chociaż może, nie wiem, ja nie mam osobistego pomocnika więc nie wiem jak to wygląda z tej strony. Jestem bardziej konsumentem.
    Ale może, jak zabraknie Ci czasem pomocnicy to możesz mnie wzywać, chętnie pomogę i zobaczę jak to wygląda ,,od kuchni”, może się sprawdzę w tej roli, może z moja obecnością będziemy bardziej produktywni -_- Kto wie -_-

    Już nie mogę się doczekać kiedy wżdy w świąteczny czas, zaspokoje swe kubki smakowe szczyptą niebiańskiego uniesienia smakiem owego ciasta. Mam nadzieję, że mój sprawdzony diler mnie nie zawiedzie pod tym względem… Chociaż jeszcze nigdy nie udało mu się osiągnąć maksimum tego czego oczekiwałam. To jeszcze nie to całkowite zatracenie. Może po twoim udało by mi się dostapic tego uczucia. Pewnie na pewno, skoro tak piszesz…
    Bez żadnych aluzji tutaj sobie rzecze, niechaj ulegnie destrukcji, wiatr dwuznaczności, który możesz błędnie tutaj wyłapać, wiedz, że opisywane moich sernikowych przeżyć, są tylko i wyłącznie czysto sernikowe, ale i też bez obaw, źródło poczęcia mej osobistości nie wie nawet jak odpalic kompa, więc przeczytanie mego monologu, który sobie tutaj czytasz, w jej przypadku jest impossible.
    W ogóle zgodzisz się ze mną, że sernik kryje w sobie niezbadaną głębię, więc opisywanie moich jak i Twoich ponadwymiarowych przeżyć z nim związanych, są jak najbardziej w porządku.

    To jak z tym przepisem? działasz na hieroglifach, tajnych kodach, czy może mojego gołębia pocztowego po niego wysłać? co wolisz, bo nie wiem na co mam się przygotować?
    Ja bym polecała gołębia, ostatnio zakuplowalam się z takim jednym, zwie się Meciu23, sumiennie wykonuje swoją prace, moglabym go wysłać pod Twoją chatę. Dla mnie i dla niego – no problemo;)

    Odbiór i dobrej nocy! 😉

    Polubienie

  39. Racja, kucharza u siebie już i tak nie zmienię, ale to nie zwalnia mnie od tego aby w dalszym ciągu szukać takiego, który należycie mnie nasyci.
    Może i sernik wychodzi dobry, ale nie jest to apogeum eksplozji smaku!
    Zresztą po świętach zdam Ci relację z kunsztu wypieku, Ty też!

    Ojeju, nie marudź -_- te Twoje fanaberie… Miecio fajny kolo, specjalnie mam dla ciebie szukać Halinki? nie chce mi się jej wołać, Miecia mam na wyciągnięcie ręki, może sami się zakumplujecie. Tylko pamiętaj, w przepisie nie może zabraknąć czerwonej pieczęci na znak poważania danego dokumentu.
    Drogą meilową niebezpiecznie, zawsze ktoś może się przedrzeć do naszej parceli rozmów, jak sam mówiłeś – wróg czai się wszędzie, a tym bardziej w internetowej przestrzeni, a do Mietka mam sto pro zaufania.
    Zatem zaopatrz się w pióro, atrament, pergamin, pieczęć i pisz czym prędzej, bo jutro zapuka do Twego okna ptaszyna -_-
    Seriously, już się z nim zgadałam. Chociaż nie wiem czy to tak fair z mojej strony, bo nawet nie dałeś jednogłośnego potwierdzenia… ale już nie masz wyboru -_- I spokojnie, klatka odbiorcza i tak nie jest potrzebna;)

    A w ogóle, nie odrzekłeś mi na kluczowe pytanie, co chcesz pod choinkę? Bo tak głupio z pustymi rączynami, ty mi przepis, a ja co?!

    Dziękuję serdecznie za rekomendację filmu, też nie lubię dabbingu, to nie to samo co prawdziwe głosy, może się wybiorę, podobno dużo kobiet/dziewczyn dorzucili, i w ogóle tak feministycznie wyszło trochę |°__°| Niewiem… ale chętnie się przejdę.

    Dobranoc 😉

    Polubienie

  40. Oj, chyba masz błędne co do mojej osoby zamiary.
    Miecio jest już na urlopie tak nawiasem, niestety. Był u Ciebie wczoraj, ale w mieszkaniu pusto… Ja już się poddaję, szkoda, ze nie doceniasz mojego trudu, a zwłaszcza Jego!

    A ja, życzę Tobie powodzenia w owocnych poszukiwaniach niewiasty, z którą mógłbyś obradować owe tematy, mówiąc eufemistycznie;) bo z siostrą to chyba tak nie za bardzo uważam -_-
    Czuć na kilometr, że Ci tego brakuje…
    Chciałam jeszcze coś napisać, ale wstrzymam się jednak, niechaj pozostanie to mą tajemnicą …

    Do zobaczenia na Andromedzie.

    Ps. Nie słuchaj się wujka!
    It’s a TRAP!

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s