Afery

TAJEMNICE ELIT: GDZIE MIEŚCI SIĘ STOLICA NWO?! BĘDZIESZ ZASKOCZONY!

Gdzie mieści się stolica NWO? Będziesz zaskoczony!

Czy wiesz, czym jest tajemnicze prawo morskie? Jest to nieoficjalny system prawny świata. Nie mówi o nim minister czy kodeks karny, ale każdy sąd, każda korporacja, każdy rząd się nim posługuje.

Czy wiesz, że świat jest podzielony na państwa, które są traktowane jako korporacje? Korporacja-matka to londyńska „corporation of London”. Jest to stolica tego, co zwolennicy teorii spiskowych zwą NWO – czyli new world order, nowy porządek świata.

NWO (3)

Dalej: system prawny naszej planety jest tak skonstruowany, że wszyscy ludzie mieszkający na terenie danego państwa-korporacji, są jej niewolnikami. Tak, niewolnikami. Podobnie wszytko co mamy na własność, tak naprawdę jest własnością państwa-korporacji.

Również dzieci są oficjalną własnością państwa, rodzice je tylko wychowują. Biorąc ślub godzisz się na daleko idącą ingerencję państwa w swój związek. Tak samo gdy bierzesz kredyt. Kredyty są ogólnie wielkim oszustwem, bowiem okazuje się, że banki tworzą te pieniądze z powietrza, z niczego, natomiast nam każą zwracać prawdziwe pieniądze, wypracowane w prawdziwej gospodarce.

Uwaga! Nie zrozumiesz poniższego filmu video, jeśli nie czytałeś czterech poprzednich wpisów na ten temat. Są one dostępne w linkach poniżej:
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 1]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 2]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 3]
BARDZO WAŻNE: zrozum kim jesteś i uwolnij się od systemu!

Korporacja Państwo NWO Na Terenie Londynu:

Tematykę Illuminatów podejmowałem także w moim cyklu artykułów „Illuminaci i Ty”:
Illuminaci oficjalnie ujawnili swoje plany światu! „Rozpoczynamy projekt NWO”
Czy tajemniczy „agenci ewolucji” zakulisowo wpływają na losy Ziemi?
Kim naprawdę są Illuminaci? Jaka rzeczywista konspiracja kryje się za tą tajną organizacją?!
Illuminata ujawnia szokujące fakty o tajnym stowarzyszeniu rządzącym światem!
Czego nie wiesz o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy illuminati istnieją?! Potężna organizacja ujawniła się światu i przedstawiła swoje szokujące, tajne plany!

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Reklamy

203 odpowiedzi »

  1. Wiekszość moich poprzedników dokonujących wpisów w komentarzach, jest w wieku autora bloga, ja jestem starszy. Moja swiadomość otaczającego mnie obecnie świata jest kuresko duża, na tyle duża, że uciekłam, gdzieś na obrzeża. Na tą świadomość nakładają sie obrazy rzeczywistości ze starszych światów i jedynie co mogę powiedzieć o tej degrengoladzie, że …coż karzda zasadzona marchewka na balkonie budynków mieszkalnych, a wlaściwie więzień jest walką z systemem, jednak ta walka jest dalszym pogrążaniem się w systemie. Nie znalazłem odpowiedzi na pytanie swoje i mojej dorastającej córki, a pytanie to brzmi: co robić by się nie zatracić.
    Nikt bedacy o zdrowych zmysłach i posiadający świadomość rzeczywistości nie powinien funkcjonować w takich upadlajacych warunkach.

    • Wed. Być może jesteśmy w tym samym/podobnym wieku. Zdziwiłem się, bo piszesz o córce;) I moja księżniczka pomimo młodego wieku zadaje pytania, na które nie sposób ot tak odpowiedzieć i mieć w jednym przemyśleniu „złoty środek”. Jednak powiem Tobie, że miałem kilka momentów, że myślałem, że z tego pieprzonego oświecenia/przebudzenia rozerwie mi czaszkę i fizycznie i psychicznie. Ciężar jaki nosiłem przez długi czas w końcu zniknął, dzięki upustowi fizycznemu, jaki zafundowałem sobie w postaci roweru, siłowni, całkowitej zmiany żywienia, etc.
      Dziś, oprócz dobrej kondycji ciała, kondycję ma i duch 😉 I wiem, że nie ma już takiej opcji, abym nawet myślał o „zatraceniu”, w tym Twoim i moim znaczeniu. Nie wiedziałem, jaki będzie efekt, gdy te zmiany stopniowo wprowadzałem w swoje życie ale dziś z mogę powiedzieć tylko tyle, że były to mądre zmiany z zajebistym skutkiem.
      Dalej dźwigam koszmar tego plugawego świata i to oświecenie/przebudzenie wciąż postępuje. Postępuje szybciej niż kiedyś i dlatego DODATKOWO męczę się fizycznie (rower, siłownia) a nie tylko psychicznie (móżdżenie).

  2. Drogi Jarku,
    w ramach tematow na felietony (jesli juz o tym pisales to olej posta bo jestem tu nowy): zapoznaj sie ze statusami Jersey i Isle of Man. ani to EU ani ZK ani City. majac 3 takie miejsca na swiecie – jako wspolnik moga sluzyc np. Cayman Islands – mozna sie pompowac w ramach rezerwy czastkowej w nieskonczonosc. Taki oscylator na grube kwoty.
    PS. wazne aby tlumacze i komentatorzy uwazali na nasze i anglosaskie biliony, tyliony etc bo to nie to samo tu i tam. Ordnung muSS sein!
    okay .-)

  3. wszystkie konflikty są wywoływane sztucznie, aby był pretekst do „rozstawiania” pionków na masońskiej politczno-militarnej szachownicy.
    wojska na lądzie i morzu są już rozstawione. pytam: tak dla jaj? to dotyczy całego globu, każdego kontynentu
    to jest docelowa mapa nwo
    https://www.google.pl/search?q=post+war+nwo&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiI4dagtrHJAhWCwhoKHYUJCvAQsAQIHA&biw=1474&bih=770#imgrc=WmSQfPhVF-okpM%3A

    proponuję zgrać na kompa bo zajebista rozdzielczość i zobaczcie, gdzie kończy się „zachodnia europa” i co jest napisane na niemcach, no w ogóle jest na niej wiele ciekawych informacji

    wszelka wiedza masońska była skutecznie ukrywana przez setki lat przed ludźmi. wielu dziwi, że nie może być to prawdą, skoro takie informacje/dokumenty/mapy/nagrania krążą w sieci. ale okultyzm ma to do siebie, że musi się zamanifestować, w rozumieniu „za minutę dwunasta”

  4. No i znowu za dużo mszalnego wina. Opłatków zjadanych w zachrystii ukratkiem. Nie sil się… Znam to. Zacznij wreszcie myśleć Barra… Serdecznie pozdrawiam.

    • nie obawiaj się o moje myślenie, bo jest na właściwym torze od wielu lat
      nie oceniaj ludzi bo gówno o nich wiesz a najmniej wiesz o sobie
      przestań żreć psychotropy, to rozjaśni się sufit
      daj sobie spokój z tymi durnymi tekstami
      jak chcesz przekazać coś treściwego to zrób to
      używaj minimum słów, to merytoryka pojawi się w końcu w twych „rozmowach”

      gówno mnie obchodzi co ty wiesz, bo od czasu, kiedyś zacząłeś się wpieprzać z tymi chorymi komentarzami, mam wrażenie że wiesz nic

      serdecznie pozdrawiam

      ps. masz chyba strasznie smutne wspomnienia z kościołem

      • krecik. gdybym opisał twój portret psychologiczny, to chyba sam byś nie uwierzył, jakim jesteś popaprańcem i strzeliłbyś sobie sam w pysk

        Grzecznie więc zadam tobie pytanie
        MOŻESZ SIĘ ODPIERDOLIĆ CZY JESTEŚ PIERDOLNIĘTY?

        bo jak jesteś, to przepraszam, pisz co chcesz, będę tylko wiedzieć, że jakaś sztuczna inteligencja próbuje nawiązać kontakt z człowiekiem. i będziesz pisać do siebie, bo w końcu przestanę zwracać na ciebie uwagę.
        totalna przeźroczystość, to najgorsza karma, jaka wraca do głupich ludzi

      • Tak, mam. I dlatego się od Kościoła uwolniłem. I myślę! I myślę, że jesteś jakiś odrzucony od Twojej całej reszty. Taki poraniony. Serdecznie współczuje…

        • od jakiej reszty jestem odrzucony? i jaki „taki poraniony”?
          czy za tymi słowami kryje się jakiś głębszy „sens”? jak tak to rozszerz ją a jak nie, to niech będzie cisza 😉

  5. kij z kolorami skóry bo jak widać nie mają one żadnego znaczenia – za wyjątkiem koloru białego;(

    gmo. jaki jest jeden dzień w roku, kiedy wszyscy się bawią?

  6. tak gmo, wszystkich nie można wrzucić do „jednego wora” ale w rozumieniu strategii „wszyscy” to właśnie sylwester i oczywiście setki tysięcy osób nie bawi się, nie wyjeżdża, itd.
    ale te setki tysięcy z prawie 10 miliardów, to chyba promil, co?
    ten promil nie ma żadnego znaczenia dla okultystów

    ps. dla mnie jest ważne, jakie organizacje knują. od tych skrótów można pierdolca dostać, to tak jakbyś kupował nowe auto – abs, esp, rsd, dtr, sdx, … qrwa AUTO

    i tak samo z tymi wszystkimi organizacjami, które ogólnie można nazwać OKULTYZM, chyba że jest inne określenie zawarte w jednym słowie, aby się za dużo nie rozpisywać a żeby było wiadomo o kogo / o co chodzi

    • Barra barra, piszę tutaj, bo pod tamtym naszym wątkiem nie mogę odpisać, don’t know why. Dzięki wielkie za tak dobre słowa. No cóż, jest dokładnie tak, jak napisałeś, człowiek uczy się przez całe życie. Zapytałeś mnie o to, jakim numerkiem jestem. Cóż, jestem numerologiczną dziewiątką, data urodzenia – 06.02.1990 🙂

      • to pięknie, wiem co niesiesz w sobie a przynajmniej podejrzewam, bo ja sam „9”. Wyjątkowe dusze, cieszę się, bo dużo u Kefira dziewiątek, super
        a ty co batwoman? nie śpisz w nocy?

        • Lisica – poluję więc nocami, haha 😀 Żartuję oczywiście 😉 Raczej jestem po prostu typem nocnego marka 😉 Co do mojej duszy, to muszę ci powiedzieć, że ja od wczesnego dzieciństwa miałam takie poczucie, jakby ktoś dla jaj wysadził mnie na tej planecie i kazał tutaj zostać. Zawsze czułam się bardziej obserwatorką życia, niż jego uczestniczką. No i mam problem – bo przez to nie mogę się dogadać z większością ludzi, bo oni mi o kredytach i dzieciach, a ja bym chciała o sensie życia.

          • Mam to samo ale nie jestem dziewiątką. Zawsze obserwowałem ludzi zawsze spoglądałem na szczegóły oraz wyciągałem wnioski z tych obserwacji. Zawsze stałem z boku i nikomu nie przeszkadzałem ale i to było źle bo wiadomo ” albo jesteś z nami albo giń” wchodząc miedzy wrony trzeba krakać tak jak one”

            • Zauważyłem że za bardzo podniecacie się to numerologią jak by to miało jakieś kluczowe znaczenie. Są ochy i achy nad 9 a co z resztą – pewnie słabsi. Za bardzo karmicie swoje ego. Znowu dzielenie i segregowanie eh.

            • Roni, każda podnieta jest dobra 😉 bo jest pozytywna. z tym ego to chyba za szybko wyskoczyłeś bo można też powiedzieć, że jeśli ktoś w ogóle wypowiada własne zdanie to ma ego nadmuchane. nikt tutaj się nie wywyższa, tylko miło jest spotkać człeka, co niesie to samo co ty. i nie ma to nic wspólnego z zauroczeniem bo się nie znamy 😉 tytaj w tym wirtualnym świecie ludzie mają okazję lepiej się poznać bo bez abs-ów można „przyjebać” komuś słowem i przerwać znajomość. a pomimo różnych zdań np. w kefirowej knajpie są ludzie, którzy potrafią sobie nabluzgać i na drugi dzień normalnie rozmawiać. I to coś cennego u Kefira i na prawdę rzdko spotykane, takie wąskie grono, żadnego tłoku i fajni ludzie. Każdy z Was ma coś i faktycznie nie jest istotne kto z nas jaki ma numerek, bo łączy nas wszystkich coś zupełnie innego – WYBUDZENIE. czy jest coś ważniejszego w tej znajomości?
              może przyjdzie czas, że będziemy spotkamy się na jakimś „skrzyżowaniu” i pogadamy jak stare znajome dusze w ludzkich skafandrach

            • Myślę, Roni, że to ,,podniecanie się” mniej dotyczy bycia ,,9″ a bardziej tego, że autorzy tekstów wklejanych na tym blogu nie czują się ,,oszołomami, niepoprawnymi romantykami, ludźmi, krótko mówiąc dziwnymi, bujającymi w obłokach miast stąpać trzeźwo po ziemi”.
              W zewnętrznym świecie często tak są odbierani, więc tu towarzystwo im odpowiada.
              A jak towarzystwo, to może jakiś sztandarek? No to wymyślili sobie numerek identyfikacyjny! Ot i cała podnieta.

              Numeropowinowactwo, jak każde inne nadmierne ,,wactwo” bywa bardzo niebezpieczne, bo po pewnym czasie wpada się w monokanał.
              I dlatego tacy ,,Roniowie” są niezbędni, aby towarzystwu ,,nie stanęło w poprzek”.
              Zresztą czy istniałaby dziewiątka, gdyby nie było innych liczb?

              Żaden człowiek nie jest monotematyczny, ale z niektórych tematów nie da się zrobić stereo.

              Serdecznie pozdrawiam

      • No no nie dość,że 9-tka to jeszcze wodnik,znak powietrza,lotny umysł,piękne serce,czegóż chcieć więcej.Mam to w domu ,wiem coś o tym i jest to moja przekamarzająca się ciągle ze mną „Perełka.
        /szkoda ,że nie mąż/.

        • Och, dokładnie, sama osobiście widzę, że najlepiej dogaduję się właśnie ze znakami z trygonu powietrza. No cóż, rzeczywiście jako wodnik, muszę przyznać, że najbardziej pociąga mnie w innych ludziach ich umysł, intelekt i erudycja. I to takich ludzi poszukuję sobie na przyjaciół i znajomych. Dodam jednak, iż nie jest łatwo znaleźć takie osoby w realu.

      • O! Wodniczku, jesteś młodszym ode mnie – gdy idzie o dni miesiąca – tylko o jeden dzień! Rocznikowo, ziemsko, ja jestem ,,trochę” starsza. Też jestem dziewiątką, ale tu, na Jarka blogu, nie jest to eureką, ponieważ bardzo tu wiele numerologicznych dziewiątek.

        A czemuż to tak? ( Pójdziesz ze mną na spacer?)

        Widzę długą, wąską uliczkę, wśród wielu innych, odchodzących promieniście od starodawnych budowli rynku miasta. Jest wieczór, cicho, spokojnie, bezludnie.

        Wieczorny spacer, ale nie bez celu.
        Przechodzę obok kafejek, kawiarenek, małych restauracyjek, nocnych klubów, na drzwiach których dopiero co odwrócono wywieszkę z napisem ,,zamknięte” na ,,otwarte”.

        Cichą dotąd uliczkę zaczynają wypełniać odgłosy z trudem pokonujące szklaną granicę okien.
        Do moich uszu dobiegają dźwięki muzyki, odgłosy śmiechu, szkła uderzającego o siebie, bliżej nie określonych słów, urywanych zdań. Gdzie indziej niekończących się dyskusji.
        Idę wolniej, zatrzymuję się na chwilę przy coraz to kolejnych drzwiach. Udaję, że szukam coś w torebce. Wytężam słuch, aby chociaż po kilku zasłyszanych zdaniach zorientować się ,,o czym mówią”.
        O meczu, o jakiejś durnej licealnej matematyczce, o świetnym akademickim wykładowcy z historii muzyki starożytnej …, o modzie i szmatkach, o wścibskiej koleżance z pracy, o zdradzie męża przez jakąś Julkę, o istocie życia i duszy, o jakimś muzycznym zespole …

        Zaraz, czy dobrze słyszałam? O istocie życia? O duszy?

        Cofam się. Tak dobrze słyszałam. Naciskam klamkę. W moją stronę biegną krótkie spojrzenia i lekkie, przyjazne uśmiechy. Nikt z mojego powodu nie przerywa dyskusji, czuję się do niej zaproszona.
        Jedynie barman pytającą miną prosi na chwilę do siebie. Chce wiedzieć co podać. Zerkam na menu, w którym zamiast nazw potraw widnieją pytania. Nie ma żadnego cennika.

        ———————————————————-

        Myślę, że większość z nas tu dyskutujących odbywa wieczorami takie spacery, aby dowiedzieć się co tak na prawdę znajduje się pod powierzchnią zwykłego, codziennego życia lub ponad nim.

        I co jest znamienne. Ani wygląd, ani płeć, ani ziemskie lata, ani status nie mają najmniejszego znaczenia.
        Jeżeli coś się liczy, to wiek duszy, jej doświadczenia i odczucia.

        Dziwnie to wygląda, gdy ziemskie pięćdziesiąt lat wsłuchuje się z otwartą ze zdziwienia buzią w opowieść dwudziestoletniej osoby …, ze starą, bardzo starą duszą …

        Serdecznie pozdrawiam.
        PS. Pamiętajmy, że inne ,,cyfry” też są bardzo ważne. Numerologia nie jest stuprocentową wyrocznią. Największą stałą we Wszechświecie jest jego odwieczna i ciągła zmienność.

        • Krysiu, uwielbiam twoje posty. Podglądałam je już wcześniej, zanim sama zaczęłam się tutaj udzielać 😉 Myślę, że jesteś bardzo intrygującą osobą, a do takich mam ogromną słabość. Zgadzam się, że nasz ziemski wiek, wygląd, kolor skóry itp., to mało istotne szczegóły. Liczy się właśnie porozumienie dusz i zawsze zwracam uwagę tylko i wyłącznie na to, jaka dana osoba jest w środku. Nie wiem, nie potrafię tego wytłumaczyć, dlaczego tak jest (a może potrafię – reinkarnacja), ale ja od dzieciństwa miałam i mam takie poczucie, że ta planeta to nie mój dom, nie moje miejsce docelowe. Jestem tu tylko na chwilę. Odkąd tylko poszłam do szkoły, nie mogłam, nie byłam w stanie porozumieć się z rówieśnikami. I niestety zawsze obwiniałam o to samą siebie, bo przecież wszyscy są normalni, to znaczy, że ze mną musi być coś nie tak. Teraz już wiem, że na tej planecie wszystko jest odwrócone o 180 stopni. I nie ma co się za to obwiniać. Zaakceptowałam to wszystko przez co przeszłam, a także polubiłam swoją samotność, nawet nie nazwałabym tego samotnością, tylko wewnętrzną emigracją. Nie zdradzam się za bardzo z tym, co wiem, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że do większości ludzi to nie dotrze. Udało mi się zainteresować tym moją mamę, która w tym roku w grudniu skończy 50 lat i przez większą część życia była typem sceptyczki. Podsuwam jej w delikatny sposób pewne treści lub artykuły i widzę, że troszkę złapała bakcyla 😉 Wczoraj wieczorem udałam się właśnie z moją mamą na spacer i powiedziałam jej, że w nocy wszystko jest inne, takie bardziej magiczne. I przyznała mi rację 🙂 Tak więc też uwielbiam nocne spacery i rozmyślania. Najczęściej jednak udaję się na nie sama. Kiedyś miałam pretensje do Wszechświata, do Uniwersum, że taka jestem, nawet chciałam być „normalna” (czytaj: taka, jak reszta ludzi). Teraz się cieszę, że taka nie jestem. Nie mam zamiaru nikomu niczego udowadniać. Nie mam zamiaru udowadniać, że jestem super, bo mam najdroższe, markowe ciuchy. Nie mam zamiaru udowadniać mężczyznom, że jestem piękna i zabiegać o ich atencję, bo ja się czuję piękna, tak po prostu. Ze swojego wnętrza. Jeśli tego, kobieta nie osiągnie, na nic drogie kiecki i najlepsze makijaże. Choćby była miss świata, i tak będzie przyciągać dupków, bo nie będzie miała miłości i szacunku dla samej siebie. Sprawy tego świata są tak małe i błahe. Wierzę w to, że nie bez znaczenia jest czas i miejsce, w którym przychodzimy na świat. Słowem, wierzę w rzeczy, o których się nawet filozofom nie śniło. Pozdrawiam serdecznie i ściskam cieplutko 🙂

          • Ruda kobietko, o samotności znam taki cytat, który bardzo odbieram do siebie:
            Zaprzyjaźniłem się z samotnością, a ona się we mnie zakochała

          • Masz, Ruda90, bardzo dobre i rozsądne – moim zdaniem – spojrzenie na wiele aspektów.
            Co to oznacza? Akceptację, która u nas, ludzi, może mieć przynajmniej dwa powody: po pierwsze zgodność poglądów, po drugie akceptacja człowieka takiego, jakim on jest.

            Bywa, że człowiek swój pryzmat widzenia świata uważa za tak bardzo właściwy, a wręcz jedyny, do tego stopnia, że pomniejsza szacunek do innych, którzy myślą inaczej.
            Taka postawa nie jest dobrym rozwiązaniem. Sprzeciwiamy się poglądom utożsamiając je z człowiekiem, na temat którego nie zadajemy sobie podstawowego pytania:
            ,,Dlaczego tak myśli? Co chce przez to powiedzieć? Dlaczego i po co właśnie ja to słyszę? Czy tylko po to, aby wziąć udział w przeciąganiu liny?”

            Każdy z nas jest wyjątkowy, inny, potrzebny, niezbędny.
            Brak jednego z nas, czy jednej maleńkiej rzeczy byłoby zaprzeczeniem istnienia WSZYSTKIEGO, które jest przejawem ŹRÓDŁA, KREATORA, UNIWERSUM, STWÓRCZEGO PIERWIASTKA ŻYCIA, czy jak kto woli inaczej, dla siebie w odpowiedni sposób, to nazwie, określi.

            Jeśli mogę ci czegoś, Wodniczku, zabronić i to stanowczo, to obwiniania siebie. Nawet, gdy nie jest to ,,prawdziwe” myślenie o sobie, a stworzone na potrzeby tzw. ,,normalnej większości”, która, choć zagubiona, uważa siebie za ,,normalność” tylko dlatego, że stanowi większość.
            Na takim właśnie przekonaniu system realizuje swoje cele – bierność, uległość, kontrola.
            Oczywiście nie mam tu na myśli twórczych, rozwijających dyskusji [takich jak na tym blogu], które wzbogacają wszystkich bez względu na to po jakiej ,,stronie” stoją …
            Ale nie o tym chciałam …

            Niezrozumienie, czasem cicha drwina, ostracyzm – to cena bycia innym niż ,,wszyscy”.

            Przykre jest to – jak choćby w twoim przypadku – że zaczyna dotyczyć to ludzi już w wieku dzieciństwa. Dziecko zauważa swoją inność, lecz nie umie wytłumaczyć sobie dlaczego tak się dzieje, nie umie być jednocześnie i ,,innym”, i żyć w pełnych relacjach z rówieśnikami.
            Myślę, że jest tego dalsza, możliwa kolej rzeczy.
            Dziecko izoluje się, a tym samym tworzy swój świat, w którym nie ma ośmieszenia, drwiny.
            Z biegiem czasu ten świat nabiera zasad, bo te, przy zderzeniu z zewnętrzną rzeczywistością, niczym tarcza, pozwolą utrzymać, obronić swoją wyłączność.
            Świat taką wyłączność nazywa samotnością.
            Nie zastanawia się nad tym, że może być nam z nią dobrze. Sprawdza to. Czasem przedziera nasz kokon, ,,wsadza głowę” i pyta: ,,dobrze się czujesz? Tylko tyle chcę wiedzieć.”

            Paradoksalnie my robimy to samo. Ale w innym celu. Przekonujemy się, czy ktoś z ,,zewnątrz”może też ma swoją bańkę, myśli podobnie jak my.

            Jakże wielką radością jest dla nas fakt, że taki człowiek, tacy ludzie istnieją! Możemy z nimi szczerze porozmawiać o tym, co od dawna nosiliśmy w sobie, ale z drugiej strony nie zapraszamy ich do swojego świata, bo zbyt cenimy wolność, którą póki co daje nam właśnie samotność.

            To w niej słyszymy siebie, pracę swojej duszy, wibracje swojego serca. Poszukujemy odpowiedzi na pytania, które, naszym zdaniem, w zewnętrznym świecie nie istnieją.

            Jednakże powiem coś, co mnie początkowo bardzo dziwiło, a mianowicie doszłam do wniosku, że dwa, na pozór inne światy są sobie wzajemnie bardzo potrzebne.

            Sadzę, że relacje, jakiekolwiek by nie były, istnieją głównie w celu pomocy innym ludziom, aby odkryli więcej tego kim są, podczas gdy oni pomagają nam dokładnie w tym samym.
            Nie jesteśmy przyciągani do niewłaściwych osób. Jesteśmy przyciągani do dokładnie tych ludzi, którzy odzwierciedlają rzeczy, przez które przechodzimy w sobie i te, którym musimy się przyjrzeć [np. podniesienie własnej wartości, wyzbywanie się emocji podszytych strachem, że ktoś nas atakuje a więc wyzbywanie się zniewolenia tym strachem]
            Myślę, że jeśli jest ,,coś”, czemu się sprzeciwiamy, to z pewnością to ,,coś” przepracowujemy właśnie w sobie i dlatego ludzi, których spotykamy na swej drodze śmiało możemy nazwać naszym lustrzanym odbiciem.

            ŻYCIE nie ma nazwy, znaczenia. Ono po prostu jest.
            To od nas zależy jakie znaczenie mu nadamy, jak będziemy widzieć, interpretować swoje i innych zachowania, odczucia. To od tej reakcji zależy jakimi energiami będziemy emanować, przyciągać podobne i zagęszczać aż do manifestacji na planie fizycznym.
            Bardzo, ale to bardzo pomocnym w tym procesie jest głos naszego serca i sumienia.

            Ruda90, jeśli ,,dotrwałaś” w czytaniu moich myśli aż do tego miejsca, to jesteś mistrzem świata! 😀 , obojętnie jakiego! 😀

            Serdecznie pozdrawiam.

            • Krysieńko kochana! Oczywiście, że dotrwałam, bardzo przyjemnie czyta mi się twoje posty. Masz całkowitą rację, pisząc, że akceptacja jest najważniejsza. Dlatego zawsze to podkreślam, że swe przemyślenia piszę tutaj wyłącznie w moim imieniu i nie namawiam nikogo do własnej wizji świata. Słusznie zauważyłaś, że wszyscy tutaj, na tej planecie są potrzebni. I ci przebudzeni, i ci, którzy się nie przebudzili. Nie ma bowiem dnia bez nocy, a światłości bez ciemności. Zgadzam się również, że należy wyzbyć się obwiniania samego siebie. Cóż, każdy z nas jest taki, jaki jest. Czasem tylko muszę odpierać różnorakie ataki na moją osobę, a powodem ich są właśnie poglądy, które głoszę. Nigdy nie podążałam za tłumem i zapłaciłam za to strasznie wysoką cenę, w postaci samotności i niezrozumienia. Ale gdybym cofnęła czas, postąpiłabym dokładnie tak samo. Niektórzy tutaj zarzucają mi chłód, ale myślę, że jest to bardzo nietrafiona ocena. A dlaczego? Ponieważ tutaj nie widzimy siebie nawzajem, nie widać naszej mimiki twarzy, gestykulacji, mowy ciała, nie słychać tembru głosu. A wiadomo, że kluczową rolę w rozmowie odgrywa tak naprawdę komunikacja niewerbalna. A ja muszę powiedzieć, że lubię ludzi. Lubię słuchać tego, co mają mi do powiedzenia, lubię obserwować ich w kawiarni, sklepie, na przystanku. Tylko może moje poglądy na sferę damsko-męską są nieco kontrowersyjne, zwłaszcza jak na kobietę. No, ale trudno, taka już jestem i tyle 🙂 Grunt to być wiernym sobie. Pozdrawiam cię Krysiu bardzo serdecznie 🙂

            • ” Ponieważ tutaj nie widzimy siebie nawzajem, nie widać naszej mimiki twarzy…” ale my widzimy ciebie , he he ten avatar to mam rozumieć jest prawdziwy i aktualny ?

            • Hehe, tak avatar jest prawdziwy i aktualny, zdjęcie jest z wakacji tego roku. 🙂 No ofkors, wiecie jak wyglądam, ale nie widać tu mojej gestykulacji, mimiki, grymasów, no i nie słychać tembru mojego głosu. Jest tylko słowo pisane, stąd pewnie czasem mogą wynikać różne nieporozumienia 😉

    • Okultyzm to scienta oculta czyli wiedza tajemna to nie okultyzm jest zły tylko ludzie którzy się nim posługują tak samo jest z magią czy z technologią.

  7. ja pierniczę ale numer ruda. mógłbym teraz zrobić ctrl-c i ctrl-v. qrwa aż dreszcze
    moja świadomość wybudziła się w wieku niespełna dwóch lat. od tamtego czasu pamiętam wszystkie swoje slajdy, tzw. prekognicja & synchromistycyzm. nigdy żadne imprezy mnie qrwa nie potrafiły rozbawić, żaden horror przestraszyć i komedia rozbawić (choć było kilka tytułów i sam się dziwiłem, że śmieję się z czegoś sztucznego). wodzirej imprezy? qrwa to nie ja. ja to obserwator, czasami nie słucham ludzi tylko obserwuję. mikroekspresja jest piękna i brutalna, bo to broń doskonała na „obcych”. hmmm… jakieś odbicie lustrzane dziś

    • Kurczę, ja też mam właśnie tak, że nie lubię takich „typowych” imprez. Ja to bym sobie najchętniej zaprosiła do domu jakichś fajnych ludzi, zaparzyła nam ziółka i rozmowa do białego rana na temat sensu życia i tego, dokąd zmierzamy. Pamiętam, gdy Jarek napisał w jednym ze swoich artykułów, że mało jest takich kobiet, z którymi można porozmawiać o teoriach spiskowych, duchowości, ziołolecznictwie, itp. Że łatwiej jest je spotkać w internecie, nie zaś na żywo. I tak, i nie. Widzisz, jestem dla ciebie tylko nieznajomą z neta, ale ja egzystuję w świecie realnym. Chodzę do sklepu, do pracy, na przystanek. Jestem w realnym świecie. Tylko, że nie wyskoczę do nikogo z moich znajomych z rzeczami, o których tu rozmawiamy, bo oni kompletnie tego nie pojmą.

    • dokładnie gmo. fundament 9, to neutralność na każdym poziomie. objawia się przede wszystkim akceptacją wszystkie co jest i czego nie, np. tego, czego nie widać/nie czuć. Z 9 jako samą liczbą jest tak samo i więcej ludzi zaczyna łapać o co chodzi, jak pokazuję to na liczbach. 4+9 zawsze będzie 4, 7+18 (9) zawsze będzie 7, 8+36 będzie 8, itd. dziewiątkę jako jedyną liczbę można wielokrotnie mnożyć a w efekcie i tak wynik sprowadzimy wynik do 9. Nie ma innej podobnej ani sobie równej z takim „zjawiskiem”.
      9 jest ostatnią liczbą w numerologii. czytałem stare opracowania, że liczby mistrzowskie pojawiły się dopiero w XVIII wieku, zatem uważam, że w 99% liczby mistrzowskie to bzdury, bo np. jest wiele teorii czy liczby mistrzowskie mają swój „koniec” na 33 czy 44. Osobiście liczby mistrzowskie nie przekonują mnie.
      Dlatego też uważam, że 9 mają wszytko to, co mają liczby mistrzowskie i jest kraniec numerologii o której mało kto wie, ale nawet numerologiczne 9 mają swoją „drabinę”, bo tworzą je 9, 18, 27, 36 i 45. liczby mistrzowskie, to takie, które dopiero mają okazję zaistnieć w czasie, np 54. I taki schemat dotyczy każdej liczby w numerologii. Z czasem ujawniają się nowe stopnie, które rozszerzają spektrum każdej numerologicznej liczby. Zatem kiedy pojawi się istota na Ziemi, która będzie numerologiczną 9 złożoną z 54, to mało kto będzie ją rozumiał a le 9 na pewno tak 😉
      I dlatego zwłaszcza 9 od razu odbierają siebie na zasadzie „qrwa, chemia działa”, czyli nie musimy nic mówić ani dopowiadać, bo rozumiemy, jakie znaczenie kryjemy pod każdym słowem. To nic innego jak „wspólny mianownik”, który 9 błyskawicznie u siebie wykrywają.

      • tak gmo;) cośw tym jest. ja już kilka razy słyszałem „jak pan to wymyślił” zawsze sobie myślałem, ja kto qrwa jak? przecież to proste! nooo ale widać nie jest proste dla innych

        ps. a propo „ruchania” 9, to coś w tym jest i jest też to, że 9 dobrze się ruchają w tym prawdziwym znaczeniu hehe, jesteśmy mistrzami nad mistrzami. qrde, dobre

            • Haha, no to może ja zacznę 😛 Otóż miałam kiedyś chłopaka, no i jak przyszło do spraw łóżkowych, to on stwierdził, że rozczarował się mną. A dlaczego? Powiedział, ze mam taką niewinną buzię i wygląd słodkiej dziewczynki, a tu okazało się, że w sprawach seksu jestem zbyt odważna i wyzwolona. Ups… Dodam, że on był w tej kwestii strasznie konserwatywny, byłam w szoku, bo nie spotkałam jeszcze w życiu takiego faceta. No i chyba chłopa przeraziłam. Ale on to w ogóle był ewenement, bo po 4 miesiącach chciał się ze mną żenić, mieć dzieci i zaraz razem zamieszkać. O nieee, o to to nie 😀 No ja już mówiłam, jestem wadliwą kobietą, bo nadaję się bardziej na kochankę, niż na żonę. To mu zresztą powiedziałam na odchodne. Że jak będzie kiedyś potrzebował dobrej kochanki, niech zadzwoni do mnie 😀

            • qrde robi się ciepło z tymi historiami 😉
              wyzwolenie seksualne to coś co na prawdę lubię a przede wszystkim podnosić sobie poprzeczkę. Różne wariatko-nimfomanki spotykałem i te znajomości pozostały na lata. Dziś to cenne osobowości w moim żywocie, bo mamy dobry kontakt i nikt nikogo nie ściemnia tylko wali prosto z mostu. I dziwne a może nie ale łózko pokazało „otwartość” i to całkiem nieźle przekłada się normalne relacje międzyludzkie.

              Zachęcam Jarka, aby spróbował podnieść kiedyś temat wybryków seksualnych, bo czasami widać po wypowiedziach, że mają jakieś przykre lub wesołe doświadczenia. Oczywiście nie chodzi mi, aby zmienić azymut tego portalu, ale tak dla rozluźnienia zwieraczy warto czasami odskoczyć od tych przykrych spraw światowych i zmienić temat. a im bardziej zmieniona rozmowa, tym lepiej, bo ludzie robią się bardziej otwarci.

              Kto wie, może kiedyś umówimy się wszyscy na wspólne ruchanie, hahaha!!!!

              poważnie hahaha!!!!

            • no to będzie kolorowo 😉
              niech kto zapoda swoją historię – dozwolone tylko dla singli 😉
              związkowcom mówię NIE 😉 nie żeby kogoś dyskryminować ale po co? jeszcze się komu spodoba i nie będzie mógł przyjechać 😉

            • Wyzwolenie seksualne jest ok, byle nie jakieś dewiacje. Jarek pisał kiedyś o tym filmie z dziwnym facetem Grey`em. I tam był krótki komentarz, że takie coś jest zaburzeniem.
              Właśnie zastanawiam się skąd takie coś się bierze u ludzi? Mam swoje teorie, że to coś z dzieciństwa? Tu są osoby, które dużo czytają, może ktoś coś wie?

            • @PawełBorys. A jakie według Ciebie są „dewiacje”. Dobry wątek podniosłeś. Gdzie się kończy zdrowa wolność seksualna a gdzie zaczyna dewiacja?

            • Dewiacje?
              Chodzi o te BDSM i poniżanie drugiej osoby wg mnie to jest nienormalne.
              Dlaczego pytam? Oglądałem Nimfomankę i tam pojawił się jeden taki człowiek.
              Zaciekawiło mnie to skąd takie coś pochodzi?

            • „Powiedział, ze mam taką niewinną buzię i wygląd słodkiej dziewczynki, a tu okazało się, że w sprawach seksu jestem zbyt odważna i wyzwolona.” – he lubię takie energiczne kobiety jednak konserwatyzm nie popłaca nie obraź się Ruda ale jest takie stare mądre ludowe porzekadło – „Zardzewiały dach to i piwnica wilgotna”. No robi się coraz ciekawie.

            • z powiedzeniem też coś dorzucę 😉 mam zajebistych kolegów grotołazów, jaskiniowców, ludzi, którzy potrafią jechać wgłąb Rosi i robić spedycję w odkrywaniu nowych podziemnych apartamentów. Kiedyś byłem na imprezie świątecznej, składamy sobie życzenia i kolo obok mnie (jaskiniowiec) słucha życzeń od mojej Pani: „Życzę tobie, abyś zawsze na wyciągnięciu ręki miał piękną, a raz na jakiś czas wąską albo wielką albo jasną albo czarną ale zawsze mokrą i wilgotną … (qrwa patrzyłem na swoją partnerkę i nie wierzyłem co ona gada) jaskinię.

            • Tak, wiem, znam to powiedzenie Roni 🙂 No ja w sprawach seksu nie jestem konserwatywna, na pewno 😛

      • gmo, napisz książkę a pierwszą ja kupię pod warunkiem, że ładną dedykację zrobisz barra barra, taki od serca z grubej rury

        • Ej, muszę ci powiedzieć, że osobiście zawsze uważałam (i nadal uważam) osoby nie będące w żadnym związku za ciekawsze. Nie wiem dlaczego, być może jest to spowodowane tym, że większość osób leci tym podstawowym programem, czyli związki i rodzina. Więc ci, którzy wybierają inną opcję na życie, są w mniejszości.

          • bo związek jak sama nazwa mówi, wiąże emocjonalnie więź z inną osobą. Szanuję tradycje rodzinne i nie mam sobie niczego do zarzucenia, gdy były inne czasy. Zawsze czułem się jak więzień, być może dlatego, że dzieliłem życie z osobą, która nie była „taka jak ja” albo ja nie byłem jak „ona”. to mało ważne dziś.
            Prawda jest taka, co napisałaś – ludzie w wolnych związkach są wolni pod każdym względem i nie oznacza to przysłowiowego więźnia w związku. Czas brutalnie weryfikuje ten „wspólny mianownik” nazywany chemią, który niestety prawie zawsze jest zauroczeniem.
            Mówiłem tobie dziś w nocy, że fajnie i dobrze mieć rodzinę, bo zaczynają się dziać rzeczy na prawdę niewyobrażalnie pozytywne – tego nie da się ubrać w słowa. Człowiek poznaje siebie w przeróżnych sytuacjach, których nie mógłby nawet sobie wymyślić.
            Wracając do wątku, więcej widzę zadowolonych ludzi w luźnych relacjach. I nie mam szacunku dla tych, którzy mają rodziny i szukają wrażeń. To jest chore i podłe postępowanie, fałszywe i plugawe. Przykre wręcz i smutne

            • Barra barra, jesteś kolejną „świadomą” istotą, która dała się ponieść kolejnej młodej damie na tym blogu. Ciekawi mnie względem kogo/czego mierzysz tych, „którzy mają rodziny i szukają wrażeń”? Wydawanie dualnych osądów nie jest oznaką przebudzenia, lecz coraz bardziej postępującego snu. Zacznij od siebie Drogi Bracie i gdy już zaczniesz się budzić, to już nigdy z Twoich ust nie wyjdzie żadne nieprzyzwoite, czy wulgarne słowo w stronę innych. Bycie świadomym to istnienie poza dualnością, czasem i światem materialnym. Rozpoznaj to, bo dotychczas nieustannie zatruwasz swoje fizyczne ciało, które coraz szybciej zmierza w stronę unicestwienia, będącego ciągle powtarzającym się kołem narodzin i śmierci. Nieważne jest to, co wkładamy do ust, ale to, co z tych ust wychodzi. Pozdrawiam Ciebie i tych, którzy nieustannie „mierzą” innych swoja miarą.

            • Poza iluzją. Dziwne badania statystyczne prowadzisz, „…kolejnej młodej damie na tym blogu”. Hmmm, w mojej ocenie Ruda Dama ma otwarty umysł i jasno wyraża własne myśli a Ty masz z tym problem. jaki?

              Czy według Ciebie, osoby posiadające rodziny powinny szukać wrażeń w obcych łóżkach? Bo jeśli tak, to po co rozmawiamy. Może zbyt duże różnice są pomiędzy nami. Widzisz Drogi Bracie, ja nikomu nie narzucam co ma robić, mówię tylko, że w konkretnych sytuacjach, nie chcę znać ludzi, którzy oszukują swego/oją partnera/rkę, i zapominają o złożonej przysiędze (nie tylko aktem małżeństwa).
              A jak myślisz? Zdradzić można ciałem czy myślą również? Bo jeśli uważasz, że myślą również, to właśnie nie zapraszam do takiej „łóżkowej” rozmowy osób, które pod jednym dachem tworzą związek z drugą osobą. Wycofam się z własnych słów wtedy, gdy partner osoby robiącej tutaj erotyczne wpisy, będzie miał świadomość o poruszanych tematach. Jeśli ktoś takiej odwagi mieć nie będzie, aby ze swoim partnerem porozmawiać o tym, to o jakiej „etyce międzyludzkiej” próbujesz edukować mojego ducha?

              Dualny osąd, o którym mówisz to dość obryty scenariusz polegający na manipulacji rozmową. Z jednego wątku rozszerzasz go na więcej, którymi łatwo już sterować. Próbujesz prawić mi morale, bo ja je prawie innym a sam to czynisz? nie uważasz, że dualizm wymknął się Tobie spod kontroli? Również i w tym znaczeniu Twoich słów – „Bycie świadomym to istnienie poza dualnością, czasem i światem materialnym” – na prawdę tak żyjesz, że „czasami” jesteś tu a „czasami” gdzie indziej? Bo to już przystanek „rozdwojenie jaźni” 😉

              Cóż więcej dodać mogę do Twej dzisiejszej lekcji? Chyba tylko to, że potrafię przyznać się do błędów i lubię mówić przepraszam, bo mówię to do siebie i błyskawicznie wybaczam sam sobie błędy, bo kto jest idealny?. Lubię się uczyć i jestem tam gdzie chcę być w życiu i jest ok, nie martw się.

              Masz rację, że emocje czasami biorą górę nad rozumem. Dziś u Ciebie jest podobnie.

              Pozdrawiam

              ps. Nie ważne co mówimy, ważne co robimy. Widzisz Drogi Bracie, na tym świecie najwięcej zła wychodzi od ludzi, którzy jedno mówią a drugie robią a cytat, który napisałeś niestety jest nietrafiony w obecnej sytuacji, bo jak mawiał Forest Gump „Poznać głupiego po czynach jego”.

            • Barra, pewnie, że są kobiety, które nie zdecydowały się na dziecko, ponieważ wcześniej ważniejsza była kariera, imprezki, a później obudziły się z przysłowiową ręką w nocniku. Tylko, że jeśli chodzi o mnie to ja nie robię żadnej kariery – więcej siedzę w domu, niż w pracy, ani nie chodzę na żadne imprezy, nawet w życiu nie byłam na dyskotece, bo nie pociągają mnie takie klimaty. Moja decyzja, że nie chcę brać ślubu ani mieć dzieci, jest decyzją w pełni świadomą, podjętą dawno temu. I nic tego nie zmieni. Przykro mi, może jestem jedynym wyjątkiem od tej reguły, że WSZYSTKIE kobiety chcą mieć dzieci. Natomiast ja nie jestem „wszyscy” i nie mam na imię „każdy”. Poza tym, przyznam się szczerze, iż jestem dosyć mocno rozpieszczona i w wieku 25 lat nie potrafię się nawet dobrze zająć swoim psem. Mama się nim zajmuje, bo ja nie umiem. Więc taka osoba jak ja miałaby mieć dziecko? A mam mnóstwo znajomych w moim wieku, a nawet młodszych, które są już mężatkami i mają dzieci. Przykro mi, jeśli kogoś tym urażę, ale piszę za siebie – dla mnie dzieci to utrata wolności, jeszcze większa niż małżeństwo, bo z mężem mogę się rozwieść, a dzieckiem muszę na co najmniej 18 lat (lub więcej) się zająć. I widzę te koleżanki, które mają dzieci, jak do mnie wpadną z wizytą, to zaraz muszą lecieć do domu, bo dziecko trzeba uśpić, nakarmić, odrobić z nim lekcje, itd. Nie chcę tego dla siebie. Tak, wiem. Jestem emocjonalnie niedojrzała, jestem głupią pindzią, zimną suką, rozpieszczoną księżniczką, pustym lachonkiem, może nawet żeńską wersją Jarka Kefira. Jedno wiem na pewno – nie mam karmy na związki i dzieci. I choćby nie wiem co, kto tu pisał, ja lepiej znam samą siebie i lepiej wiem, co jest dla mnie dobre, a co nie. Tak, za kilkadziesiąt lat, obudzę się w swoim łóżku stara i pomarszczona i nikt nie poda mi przysłowiowej szklanki wody. Wiem o tym. Nie napawa mnie to absolutnie żadnym lękiem. Gdy ciało się zużyje, odejdę tam, gdzie będzie mi dane odejść.

            • wspaniale mówisz o sobie w rozumieniu takim, że wiesz czego chcesz i czego nie chcesz. taka świadomość jest wystarczająca „na teraz”, aby żyć mądrze i właściwe podejmować wybory. I masz rację, że są laski, które mają życiowy scenariusz taki, jak piszesz.
              Nie pisz, że „Przykro mi, może jestem jedynym wyjątkiem od tej reguły…” – przecież to jest świadomość !!!! dla jednych niezrozumiała a dla innych oczywista
              Tak też proszę nie pisz „Tak, wiem. Jestem emocjonalnie niedojrzała, jestem głupią pindzią, zimną suką, rozpieszczoną księżniczką, pustym lachonkiem…” bo po co??
              Jesteś emocjonalnie dojrzała niż niejedna babeczka po 50-ce

              ech… Ruda, pojechałaś po sobie niepotrzebnie 😉

            • Wiesz co, ja ci powiem, że za każdym razem, kiedy dochodziło do rozstania z którymś z moich chłopaków, czułam niesamowitą ulgę. Że oto znów jestem wolna, nie muszę znosić czyichś fochów, pretensji, nikomu się tłumaczyć. Dodam, że z żadnym z moich eks nie mieszkałam. I nie wyobrażam sobie tego, po prostu nie jestem w stanie. Ja to w domu muszę się zrelaksować, odprężyć, zamknąć sama z moimi myślami i rytuałami. Nie mogłabym mieszkać z facetem, mieć tej osoby w domu codziennie, w dzień i w nocy. Jak mi facet mówi o jakichś zaręczynach, ślubach, dzieciach i wspólnym mieszkaniu, to pragnę z całego serca spieprzać od niego najdalej, jak tylko się da. Już milion razy bardziej wolę być sama, niż utracić swoją wolność. Dla mnie zawsze będzie ona stała na pierwszym miejscu, a ja wiem czym pachnie jej utrata, bo już w jednym związku tak miałam, że spotykałam się z chłopakiem, a do naszego związku wtrącała się cała jego rodzinka. To co by było po ślubie? Wpadłabym jak śliwka w kompot. I niestety, ale praktycznie w każdym związku tak jest. Bo bierzemy sobie nie tylko partnera, ale też całą jego rodzinę, rodziców, babki, ciotki, itd. Kto mówi „Nie biorę przecież ślubu z teściową, tylko z wybrankiem” ten gorzko się rozczaruje, gdyż myli się całkowicie. Ja już wiem, jak to wygląda, jestem szczęśliwa, że te związki się rozpadły. Także wiem to na 100%, że jestem azwiązkowalna 🙂

            • Poczekaj jeszcze 5 może 10 lat uruchomi ci się program „chcicy macicy” i zapragniesz mieć dziecko bo taka jest natura i tego nie oszukasz im bardziej z tym będziesz walczyć tym mocniej będzie cię naciskać. To tylko kwestia czasu. Każda kobieta tak ma najpierw kariera imprezki a jak się nie obróci a już czterdziestka na karku i wtedy jest płacz i zgrzytanie zębami.

            • Nie robię kariery i nie chodzę na imprezki. Nie chcę mieć dzieci. Nigdy nie chciałam. Mówiłam to już 10 lat temu, że nie chcę ich mieć, dziś mówię to samo i za 10 lat również tak powiem. Poza tym jestem leniwa i nie chce mi się zapieprzać przy dziecku. Nie znasz mnie więc nie oceniaj.

            • hehe, coś w tym jest. myślę ,że może to jest tak, że kobietki zdają sobie sprawę z czasu, który brutalnie przemija a ja jestem dalej sama. Znam wiele kobiet, które przespały dobry moment w życiu, bo za długo balowały, później słyszałem od jednej „w dupie mam faceta, chcę mieć tylko dziecko i niech wypierdala”. to też dużo mówi, jak w singlowym życiu, aż tak długa swoboda/wolność robi destrukcję w głowie, bo kobitki (nie pakuję wszystkich do jednego wora) patrzą na facetów tylko jak maszynki do bzykania. To trochę jst smutne, bo to los na własne życzenie. hmmm
              To widać i czuć, że nasza Ruda kobitka korzysta z wolności, wiek Rudej nie stanowi dziś żadnego problemu ani przymusu do założenia rodziny. Jest dziś takie myślenie a nie inne. Może moglibyśmy rozciągać ten temat, gdyby Ruda kobitka miała 40 lat, nie miała dziecka ani faceta na stałe, tylko dalej pragnęła latać sobie tu i tam. Znam taką jedną Panią, co zawodowo miałem z nią kontakt, ma dziś koło 55 lat, brak dziecka, brak faceta i na prawdę jest strasznie gorzka w odbiorze. Smutne ale taki los sama sobie wybrała i dziś widać, że coś przepłynęło jej między palcami w życiu, czego nie jest w stanie złapać

            • @Barra – „w dupie mam faceta, chcę mieć tylko dziecko i niech wypierdala”

              -i alimenty, bo ktoś to dziecko musi utrzymać. Zapomniałeś o najważniejszym szczególe 😉

              Tu poniżej jest opisane to, nad czym dyskutujemy. U kobiet kryzys egzystencjalny zaczyna się około 27, 30 roku życia. U mężczyzn zaczyna się on po 40-stce i szczególnie po 50-tce. Ale my mamy z założenia trudniej, u faceta liczy się wszystko.

              Cytuję: „Wiek od 26 do 28 lat:
              Początek strefy małżeństw. Kobiecy zegar biologiczny zaczyna coraz głośniej tykać, a mężczyźni najczęściej posiadają już stabilną pracę, Pomimo, że SMV kobiet jest w dalszym ciągu na wysokim poziomie, zaczynają one zauważać, że ich rówieśnicy mają coraz szerszy wybór i są w stanie wyrywać kilka lat młodsze panienki. Oczywiście nie podoba się to bardzo tym kobietom. Tym bardziej, że faceci w coraz mniejszym stopniu doświadczają wobec nich oneitis – ciągle są dla mężczyzn atrakcyjne i zdobywają męską atencję, ale mało który spośród nich stawia je na piedestale. Faceci są coraz mądrzejsi i też widzą to, że ich wachlarz opcji z każdym rokiem staje się coraz szerszy, a poderwanie kobiety i dostęp do seksu stają się coraz prostsze. Wszystkie te czynniki powodują, że kobieta musi jak najszybciej zdobyć męskie zaangażowanie – zanim będzie za późno i straci bezpowrotnie szansę na zaobrączkowanie faceta na poziomie.”

              Dalej:
              http://www.redpillman.pl/zwiazki/strefa-malzenstw/

            • Ruda, ja już tracę „równowagę” kto z kim rozmawia, tyle tych wątków. jeśli twoja odpowiedź jest adresowana do mnie, to nie wiem dlaczego? Gdzie Ciebie oceniłem? w którym słowie, bo może albo ja źle dobrałem słowa do swojego wpisu albo Ty coś źle interpretujesz. qrde, jakiś dziwny dym

            • @Jarek, Akurat ta kobitka nie była zainteresowana alimentami, przynajmniej tak mi mówiła. To bardzo zła kobieta, bo sama dużo mi o sobie opowiadała. Qrwa jak cieszę, że jej już nie znam. Na prawdęsą źli ludzie, bardzo źli

            • Roni, nie chcę mieć dzieci ani teraz, ani za 10, 20, 30 i 40 lat. Tak jak już tu odpisałam koledze o nicku barra barra, od zawsze miałam taką wizję swojego życia, że zostanę bezdzietną panną. I tę wizję w swoje życie wprowadzę. Gdybym została jedyną kobitą na świecie, nie przedłużałabym gatunku, bo bardziej liczy się dla mnie moje szczęście, niż jakiś tam gatunek. Przykro mi, przeze mnie w takiej sytuacji ta planeta wyginęłaby w pizdu.

            • Niewiasto, trochę za bardzo demonizujesz związki i rodzinę. Samo to, w sobie jest piękne. Za szybko się zniechęciłaś, i to tylko dlatego, że otaczającą Cię rzeczywistość od razu zszufladkowalas jako jedyny kanon poruszania się w tych materiach. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz. Dla Ciebie, posiadanie dziecka to tylko i wyłącznie utrata wolności, swojego życia, skazanie na nudne, typowe życie. Tak być nie musi, to tylko reguła, to pewien popularny obraz, z którym musisz się stykać na co dzień, ale to ty kreujesz swoją rzeczywistość, i będąc matką nie musisz od razu stawać się jak te większość, będąc w związku również nie musisz poruszac się tak jak większość.
              Życie ze statusem kochanka, to trochę smutne, czyż nie fajniej jest znaleźć sobie pokrewną duszyczke i tonąc z nią razem w tym małym wielkim dziwnym świecie? mieć to uczucie, że ktoś nas bezwarunkowo kocha? Przebieranie w mężczyznach tylko dla jednego celu, jakie to przyziemne, aby tylko zaspokoić swoje żądze, aby tylko pobudzić receptory przyjemności… i co macie z tego? jak za pare dni znowu jak narkomani błąkacie się po tej sferze. Znowu. I znowu. To tylko chwilowe. To tylko ulotne. Ale to tylko moje odczucia. Będąc osobą świadomą, posiadanie dziecka czy bycie w związku to wielowymiarowe odczucia, to już patrzenie z innej perspektywy, na pewno musi być to piękne uczucie, do tego dążmy. To są moje domniemania, sama cenie sobie wolność, i na ten czas nie planuję mieć dzieci, no może jedno, właściwie nie wiem… nie myślę o tym teraz.
              Może mam inne pojmowanie rzeczywistości, może źle odbieram Twoje słowa, ale wyczułam coś nie tak, i musiałam napisać co czuje moje wnętrze na ten temat.
              Nie doprecyzowalam mojego toku myślenia, ale nie mam już na to siły.
              Namaste

            • Barra, nie mój wpis nie był skierowany do ciebie, tylko do Roniego, który twierdzi, że na pewno teraz nie chcę mieć dziecka, a za parę lat włączy mi się instynkt macierzyński. A ja wiem, że nie włączy mi się, ponieważ w moim życiu nie ma miejsca na dzieci ani teraz ani w ogóle. Moja wizja życia jest taka, że jestem bezdzietną panną do końca moich dni.

            • niezły plan, pewnie kiedyś zaproponuję Tobie spotkanie. Normalne spotkanie, bo nocne tematy które poruszyliśmy są bardzo ciekawe, gdyby nie klepanie w klawiaturę, to moglibyśmy porozmawiać sensowniej.
              Twoja wizja na życie jest taka, że chcesz być wolna od początku do końca i to szanować należy

            • Z miłą chęcią porozmawiałabym w cztery oczy 🙂 Tak jak napisałeś, tematy, które poruszamy tutaj są trudne i skomplikowane. No, dokładnie tak jak napisałam – mam prawdziwą obsesję na punkcie wolności i chcę żyć tak, aby mieć jej maksymalnie jak najwięcej w swoim życiu. Dlatego właśnie wiem, że związki i dzieci nie są dla mnie. Zdaję sobie, że pod tym względem jestem prawdziwym ewenementem wśród kobiet, ale cóż poradzić. Od razu jest widać, że większość osób tu mi nie dowierza, ale naprawdę to nie jest kwestia wyszalenia się, a później przerażenia, że mam 40 lat i zostałam sama. Nic z tych rzeczy. I myślę, że zgorzknienie też mi na stare lata nie grozi, bo czemu niby? Sama podjęłam tę decyzję i wiem, że dla mnie jest dobra, więc tu trzeba się tylko cieszyć, że dokonało się słusznego dla siebie wyboru 🙂

            • Czytaj ze zrozumieniem kobieto nic nie mówiłem o tym że będziesz mieć dziecko zastrzegłem że być może jesteś wyjątkiem a co do instynktu to pożyjemy zobaczymy ale życzę ci powodzenia. A kto powiedział że ten świat jest do wolności , jesteśmy tutaj z jakieś przyczyny i na pewno nie dla wolnego życia.

            • No właśnie, już i tak jest wiele rzeczy, które muszę robić. Bo trzeba i już. Zastrzegam więc sobie prawo do decyzji o swoim życiu osobistym, gdyż tutaj decyzja należy wyłącznie do mnie.

            • No i stałaś się przebojową gwiazdą tego bloga. W takim razie mam ci życzyć powodzenia , wytrwałości i tej „wolności” czy czegoś innego?

            • Jeśli życzenia są szczere i z głębi serca, to życz mi czego tylko chcesz 🙂 A czy stałam się gwiazdą tego bloga? Eeeee, nie powiedziałabym tak o sobie 😉

            • Roni, napisałeś: „No i stałaś się przebojową gwiazdą tego bloga. W takim razie mam ci życzyć powodzenia , wytrwałości i tej „wolności” czy czegoś innego?”

              Sam wiesz jaki ten świat popieprzony, jak bardzo ludzie są uwięzieni w wewnętrznej klatce światowego strachu, fałszu, destrukcji, … Zmierzam do tego, że być może bardzo celnie zauważyłeś, że Ruda kobietka stała się albo może jest „przebojową gwiazdą”. na pewno nie tego portalu ale swojego życia, choć na pewno wniosła tutaj dużo świeżego powietrza a dialog pomiędzy ludźmi eksplodował, co widać po ilości komentarzy a także osób, które włączyły się do wielu poruszonych wątków. Dla mnie, taki zjawisko nie może być „tępione” a musi być podtrzymywane, aby kefirowa knajpka była miejscem spotkań ludzi o otwartych i odważnych umysłach. Każdy chce być dobry, uśmiechnięty, na swój sposób szczęśliwy i uważam, że z tego właśnie wszyscy powinniśmy zdawać sobie sprawę.
              Zobacz ile w jednym arcie pojawiło się tematów i poważnych geopolitycznie i erotycznych i ezoterycznych i edukacyjnych i … Qrwa, o to właśnie chodzi!
              Ja bardzo chciałbym, aby takich istot było więcej i więcej, musimy przesiąknąć do ostatniej chrząstki i przypomnieć sobie, ja kto być swawolnym w życiu, wznieść się ponad ograniczenia, które wgraliśmy sobie przez te wszystkie lata życia. O od kogo możemy złapać ten wiatr we włosach i w umyśle? Tylko od młodych, bo ile się mówi, że gdyby dorośli nie dorastali w rozumieniu „zwapnienia umysłowego”, to ten świat byłby choć trochę lepszy a może byłby dziś zajebisty.
              taka myśli mi przyszła. Byś może trudno niektórym osobom komunikować się z drugą osobą a przestrzeń wiekowa pomiędzy nimi, to np. 20 albo 30 lat? to różne pokolenia ale nie rózne oczekiwania od życia.

              Przyjmijcie do serc bardzo mądre powiedzenie, które chwyta za serce i za umysł i jest najprawdziejszą prawdą: Nie otrzymaliśmy Ziemi od naszych przodków, pożyczyliśmy ją od naszych dzieci.

              Slava dobrzy ludzie, jesteście przezajebiści i zmaterializuje się dzień, w którym spotkamy się na wspólnym wypadzie, gdzieś w kraju. I tak się stanie. Chciałbym, aby był to weekend, chciałbym, aby każdy przyjechał albo sam (forumowicze) albo z osobą/osobami towarzyszącymi, które na pewno będą miały świadomość, jakie pozytywne towarzystwo będzie miało okazję pogadać o czymś więcej. Widzę, że wiele kefirowych osób zna się dobrze a może bardzo dobrze. Pomyślcie, jak bardzo to spotkanie będzie błyskotliwe, gdy zaczniemy dzielić się rozmową pomiędzy wieloma osobami „na już” – prawdziwy dialog. I fajniej będzie też wrócić później do swoich światów i ponownie spotykać się w wirtualnej knajpce.

              Życzmy Rudej tego, czego życzymy w ciszy sobie, np. już wypowiedzianych słów przez Roniego – „powodzenia, wytrwałości i wolności”. I tak było, jest i będzie 😉

              dobrego popołudnia wszystkim zyczę, pzdr, barra barra

            • @młoda dusza W porządku, ty masz prawo sądzić tak, a ja inaczej. Za każdym razem podkreślam, iż piszę tutaj personalnie, za siebie. To, co odczuwam, to nie zniechęcenie. Wręcz przeciwnie – jestem bardzo szczęśliwa, że wiem czego w życiu pragnę, a czego nie. Jedyne co mnie nieco irytuje, to fakt, iż niektórzy nie potrafią zrozumieć mojej decyzji i na siłę narzucają mi swój tok myślenia. Zauważ, że ja nikomu nie każę być bezdzietną panną/kawalerem. Ale jest masa osób, które są na 100% PEWNE, że ja tylko tak gadam, że odmieni mi się, włączy mi się instynkt macierzyński, itd. Nic z tych rzeczy. Więc jeżeli z jakiegoś powodu się wkurzam, to tylko z tego, że ktoś narzuca mi swoje rozumowanie i swoją wizję życia. Może sobie ktoś nawet spłodzić 10 dzieci, nie interesuje mnie to. Ale prosiłabym o nie namawianie mnie do tego samego, nie narzucanie mi swoich poglądów na temat zakładania rodziny oraz o uszanowanie moich poglądów i suwerennych decyzji. Z góry dziękuję 🙂

            • Ja nie należę do tych co narzucają swoje poglądy, szanuję Twoje zdanie, mam nawet podobne podejście do życia co Ty w jakichś tam kwestiach, ale wyczułam od Ciebie taki chłód na te sprawy, jakąś namiastkę pogardy, od razu stwierdzasz, że mając dziecko, nie można być szczęśliwym. Uważam, że można, ale dzisiejszy świat wygląda jak wygląda, a to tylko dlatego, że tak wielu ludzi zakłada rodziny, gdzie sami są jeszcze niedojrzali i nieprzygotowani do tego swiata.
              To wielki krok, większość nie nadaje się do wychowywania, bo nie znają konstrukcji tego swiata i ich samych, to jest smutne. Godzenie się na zakładanie rodziny jest zbyt pochopne. Świadomość. Przede wszystkim.
              Po krótce.

            • @młoda dusza Wiesz, ja mam taki styl wypowiadania się, że walę od razu z grubej rury. Absolutnie nie gardzę tymi, którzy wybierają założenie rodziny. Wszakże, to jakieś 90%, więc musiałabym gardzić większością ludzkości, a tak absolutnie nie jest! Lubię ludzi. No chyba, że mnie ktoś wkurzy, ale wtedy mu wygarniam od razu. Ten chłód, który jak mówisz, odczułaś, może brać się stąd, że wnerwiam się właśnie dlatego, że wielu ludzi nie potrafi uszanować i zrozumieć mojej decyzji. I od razu stygmatyzują mnie jako dziwną, nienormalną, lub wpierają mi, że na bank mi się odmieni. Sama widzisz, że nawet tutaj, na blogu gdzie większość osób widzi więcej, niż inni, moja wypowiedź wywołała niemałe kontrowersje. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że większość ludzi może się dziwić moim poglądom na te sprawy. Sama osobiście nie znam żadnej kobiety, która nie chce mieć dzieci. Jedyną, jaką znam jestem ja. Cóż, najwyraźniej jestem po prostu pod tym względem jakaś pierdolnięta, ale nic na to nie poradzę. Nie rzucę się z tego powodu pod pociąg, nie podetnę żył i nie odkręcę gazu. Będę sobie żyła swoim życiem, niezrozumiana przez wszystkich. Akurat bycie nierozumianą to dla mnie od 25 lat normalka. Poza tym dodam jeszcze, że wiele razy czytałam na tym blogu artykuły Jarka, dotyczące spraw damsko-męskich. I widziałam te ataki kobiet na niego, że jest niedojrzały, Piotruś Pan, że pewnie się zraził w jakimś związku, rzuciła go kobieta i jest sfrustrowany. A widzisz, ja jestem kobietą i nie czuję się w żaden sposób obrażona, tudzież urażona, tym co Jarek pisze na temat związków. Jest wręcz przeciwnie, uważam, że to, co tutaj zamieszcza jest w 100% prawdą. Tylko, że ta prawda jest dla wielu ludzi niewygodna, więc natychmiast rozpoczyna się mechanizm zaprzeczania. I dlatego ciśnie się w taką osobę gromy, że jest taka, siaka, albo jak się zakocha to jej się odmieni. Byłam wiele razy zakochana i o mało nie spieprzyłam sobie życia, przez swoje uderzenia hormonów do tego zardzewiałego łba. I wystarczy mi zakochania na całe moje życie. Spróbowałam – to nie dla mnie. Wolę przyjaźń z ludźmi obu płci. I nie wierzę w coś takiego, że znajdę tego odpowiedniego faceta, tego jedynego przeznaczonego mi i wtedy wszystko się odmieni jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, a ten piękny książę zmieni mój pogląd na związki. To kolejna bzdura, którą wciska się młodym dziewczętom. Oparta jest na tworzeniu sobie nadziei i życiu tą nadzieją. A tak naprawdę to zatruwa umysły dziewcząt. Moje szczęście jest w środku mnie, ono jest we mnie. Inni niech sobie robią co chcą, to nie moje życie, ale pozwólmy, żebym i ja robiła to, co chcę, nawet jeśli byłabym w tym jedyna na świecie 🙂 Pozdrawiam 🙂

            • Nie rozumiesz za bardzo moich słów, ja sama nie jestem zwolenniczką dzisiejszych standartow po jakichś porusza się dzisiejszy lud.
              Uwierz, że sama mam ogromną potrzebę wolności, zawsze byłam samotnikiem, ciężko jest mi się dogadać z ludźmi wokół mnie, tak żeby zbudować fajny kontakt. Ja żyje w innym świecie, i dlatego jestem nierozumiana, ale to mnie nie obchodzi. Gmo dobrze zna moje zdanie na temat związków, bo przerabialismy ten temat. W przyszłości chcę być samowystarczalna, nie być zależna od drugiej osoby z którą bym współistniala, ale mimo wszystko musi istnieć ta jedność, to powiązanie. Ja inaczej pojmuje miłość, to nie tylko zwykle reakcje chemiczno miłosne, ale rozpoznanie swojej bratniej duszy, z którą istniałam sobie w poprzednich wcieleniach, lubię to zdanie ,,Rozpoznanie się w tłumie życia” – na to czekam, i czuje, że to kiedyś nastąpi, tutaj to ja tak mam z moim bratem gmo, mam wewnętrzne przeświadczenie, że już z nim obcowałam, moja dusza go skądś zna, jest to niezwykle uczucie, bardzo osobliwe.
              Mieszkanie razem – spoko, ale z przerwami, wspólne zaskakiwanie się, bez zarażenia się rutyną dnia codziennego. Podstawy.
              Dzisiaj wszyscy są uzależnieni emocjonalnie od siebie, pojawia się zazdrość, która nie jest tak naprawdę naszym naturalnym odruchem, ludzie się nawzajem ograniczają, stawiają sobie limity, warunki, i po co? Myślą, że są swoją własnością. To raczej nie tedy droga, miłość jest ponad to wszystko.
              Myślę, że taki pogląd jaki ty preferujesz, w tym ja, jeżeli chodzi o rodzinę, związki, nie jest czymś nietypowym, wiele ludzi się tak porusza, mnie to w żaden sposób nie zaskakuje, żyjemy jak chcemy, nie myśl, że jesteś jakaś nienormalna (pierdolnieta:D) pod tym względem, bo to po prostu bardziej świadome, nieco nowoczesne patrzenie na świat. W tym nie ma nic nietypowego, uwierz, nie tkwij w tym błędnym przekonaniu, że należysz do tej tyci tyci mniejszości, która propaguje taki kanon myślenia 😉

              Piszesz, że o mało nie spieprzylas sobie życia przez swoje zakochania. To widocznie nie była miłość. Jak to by powiedział gmo – pożyczki chwilówki. Miłość to nie tylko uderzenia hormonów, to już wyższa matematyka, to metafizyczne doznanie, którego nie da się zdefiniować.

              Zawsze wolę pisac z chłopakami, i tak mi trochę dziwnie, ale dodam jeszcze, że ja jestem duszą romantyka, więc możesz mnie nie zrozumieć, masz bardziej ziemskie pojmowanie, i ok, tego nie neguje, ale u mnie takie coś się nie sprawdza, to jest krotkofalowe 🙂
              Każdy jest inny i tak ma być.
              Pozdrawiam Cię serdecznie ciekawa dziewczyno 😉
              Wysyłam od siebie garstkę pozytywnej energii!

            • A ja szanuję bardzo podejście Rudej.
              Żadnych dzieci, po co wysyłać na świat nowe istoty, które będą doświadczać tego piekła systemu? I jeszcze odpowiadać za nie całe życie, martwić się pilnować, bo tak nam system narzucił? Wchodzić w systemowe śluby, spełnianie norm, spotkanie z rodzinkami, chrzcinki- czyli wpisane do sekty KK i walnięcie pięczęci duchowej bo tak chcą jakieś „święte babcie dziadki i cholera wie kto jeszcze”, a no tak ksiądz pleban, alkoholizujące się w dużej mierze Mirki I Janusze na imprezach i gadające o bzdurach takich jak awans na jakieś EURO czy ostatnim odcinku serialu.

            • @młoda dusza Hmmm, powiem ci tak – sama lubię poczytać sobie piękne romantyczne wiersze lub powieści, posłuchać wzruszających piosenek lub nawet obejrzeć jakiś przelukrowany film. Tylko właśnie oddzielam teorię od praktyki. W teorii romantyczna miłość jest czymś wspaniałym, w praktyce jednak to się kompletnie nie sprawdza. Widzę to, obserwuję
              ludzi wokół mnie i wyciągam wnioski. Tak jak już wcześniej wspomniałam, mam mnóstwo znajomych, którzy mają swoje rodziny i dzieci. Właściwie ja jako jedyna wśród nich jestem sama. I zgadnij proszę, moja miła komu wypłakują się w rękaw? Tak, właśnie mi. Jedna z kuzynek nie odzywała się do mnie przez pół roku, a mieszkamy w tej samej miejscowości. Zadzwoniła do mnie z płaczem, gdy miała awanturę z mężem. Ileż to ja się w swoim niezbyt długim życiu nasłuchałam, zarówno od kobiet, jak i od mężczyzn! Inna znajoma ma taki problem, że mąż się w ogóle do niej nie odzywa. Nigdy nie był gadatliwy, ale teraz w ogóle nie reaguje na nic. I ona biedna płacze, myśli już nad rozwodem, bo mówi, że nie da się tak żyć. I dziewczyna tylko mi to powiedziała, bo przecież nie wyżali się ciotkom i całej rodzince, bo powiedzą jej: „W dupie ci się poprzewracało, ciesz się, że nie pije i nie bije”. Czego to dowodzi? Ano, że takie osoby jak ja, też są w społeczeństwie potrzebne. Czy gdybym miała swoją rodzinę, swoje dzieci, znalazłabym czas na wysłuchiwanie tego wszystkiego? Może tak, ale nikt nie śmiałby mi się wyżalić, bo wiedziałby, że mam swoją rodzinę i swoje problemy. A tak? Mam czas, nie spieszę się do męża, nie pędzę do dziecka… I słucham sobie, słucham, co mi ludzie mówią… Tak, mi, tej samotnej, nie swoim mamom, nie teściowym, nie babciom, nie ciociom, ale dziewczynie, od której ponoć wieje chłodem. I co mi najczęściej mówią? Ano to: „Ja nawet nie chcę od ciebie żadnych rad ani pomysłów jak to rozwiązać, ja chcę, żebyś mnie tylko wysłuchała, bo nie mam się komu wyżalić i zaraz przez to zwariuję”. I tutaj jest doskonale widać, jaka społeczna omerta panuje wokół małżeństw. Nie można powiedzieć rodzinie, że źle, oj źle się dzieje w małżeństwie naszym. Kobiety latami potrafią ukrywać fakt, że mąż je bije, pije, zdradza, itp. Mężczyźni ukrywają, że żony dają im za mało seksu, że ciągle mają do nich nieuzasadnione pretensje,itd. A nam, samotnym, płaczą do uszka. Tak po ludzku, gdy słucham tych zwierzeń, to naprawdę robi mi się strasznie przykro i współczuję. Bo oszukano tych ludzi. Miało być pięknie i romantycznie. „Nam na pewno się uda, bo przecież, my się kochamy, nie to, co inni”.Cóż… Polska to specyficzny kraj, ponieważ panuje tutaj swoisty kult rodziny i małżeństwa. Nie wolno tych instytucji krytykować, wytykać ich niewydolności i wad. Bo zaraz zostanie się uznanym za chłodną osobę lub niedojrzałą, bez uczuć. Wolno natomiast krytykować singli, robić sobie z nich podśmiechujki, pytać ciągle kiedy ślub i dzieci. Och tak, mentalność Kalego. To się jeszcze dłuuuugo nie zmieni. Tak jak to fantastycznie ujął pawełborys2014, porozumienie dwóch dusz nie może dla społeczeństwa istnieć, bez tych wszystkich szopek, cyrków, papierków, kredytów oraz niedzielnych obiadków u teściów, imieninek, urodzinek, dupinek. A to się totalnie nie sprawdza, więc na bank w to nie wejdę. Aczkolwiek, jeśli ktoś tego właśnie pragnie – nic mi do tego. Nikogo nie będę nawracać na swój tok myślenia 🙂 Osobiście, najbliższa jest mi teoria pana Romana Nachta na temat związków. Polecam wszystkim zapoznanie się z nią 🙂 Cóż, każdy jest inny i każdy czego innego pragnie, i bardzo dobrze. Ja przedstawiłam tutaj swoją wizję. Ta planeta jeszcze długo będzie obwarowana tymi wszystkimi konwenansami, zasadami, pseudomoralnością, dulszczyzną. Dlatego właśnie uważam, że nie ma co tutaj się z kimś wiązać. Powiedziałaś, że związek dwóch przebudzonych osób to zupełnie inna bajka. Pewnie masz rację, tylko zauważ, moja kochana, że znalezienie takiego mężczyzny, to jak trafienie szóstki w totka. Czyli prawdopodobieństwo bardzo, bardzo małe. A może nawet jeszcze mniejsze. Dlatego właśnie, zamiast żyć fałszywymi iluzjami i ułudami, wolę żyć swoim życiem. Pozdrawiam cieplutko i ściskam mocno, moja droga 🙂

            • Zgodzę się z tym, że tu, w Polsce, panuje kult rodziny i małżeństwa. Tradycyjnie, dla większości to jedyna droga jaką mogą obrać w swoim życiu. Nie przyjmuja do swojej świadomość, że nie muszą kierować swoim życiem tak jak jest to powszechnie uznawane, aprobowane.
              Instytucja małżeństwa to trochę syf, a zwłaszcza kościelny. Kurde, jakie to smutne, wszyscy poruszają się po tych typowych wydeptanych ścieżkach, boją się tego ostracyzmu ze strony rodziny, znajomych,
              -bo co rodzice powiedzą?-
              Rzeczywistość bardzo dobitnie pokazuje, jak tkwienie w tych schematach, odzwierciedla się w zachowaniu, życiu ludzi wokół nas, dlatego ja tego nie będę powielala, między innymi z tych względów jakie wymieniłaś, i z którymi zetknełaś się tu, na Ziemi.
              Związkom mówię tak, małżeństwu niekoniecznie.

              Na znalezienie bratniej duszy, potrzeba odpowiedniego czasu, to nie jest awykonalne, niemożliwe, trudne, nie trzeba mieć tego farta, na to nie mają wpływu Twoje ,,łowy” i samo mówienie sobie, że się chce, że fajnie by było gdyby to już nastało. Tutaj brana jest pod uwagę wewnętrzna gotowość. Gotowość do tej kluczowej inicjacji.

              Może kiedyś nastąpi w Twoim życiu taki moment, że spotykasz na swojej drodze jakiegoś jegomościa, i stwierdzisz
              ,,Boże, mam wrażenie jakbym znała Cię tysiące lat, przy Tobie moje wnętrze dziwnie, wręcz niewytlumaczalnie, promieniuje nie podlegającym żadnej definicji odczuciom, które są namiastką mojej pierwotnej natury, moich wcześniejszych żyć, co to za impresja? nieznana dla
              obecnego ciała, ale jakze znana mojej duszy. Znalazłam Cię! To w tym tkwi cały sens! Teraz już wszystko rozumiem”

              Ale z jednej strony, chyba na serio jesteś tą wielo-aspektowo wolną, wyzwoloną duszą, i ok, chyba potrzebujemy takich ludzi na ziemskim padole. Jesteś chyba właśnie z tego marsa, bo też mi do niego pasujesz, na serio, trochę sobie o tym czytałam. Piszesz prosto z mostu, tak jak jest. Ja tam wolę teksty gdzie trzeba wtopić się między wiersze, ale ja nie o tym i to nie do tematu…
              Wszystko podlega systematycznym zmianom, świat przeskakuje z jednego etapu do drugiego. My też.

              Eee, Loading 99%
              Trochę się teraz zacięłam i zgubiłam wątek, i może nie dotknęłam wszystkiego co napisać powinnam, kurcze co ja miałam powiedzieć?
              No, ten tego, ten… trzymaj się, i żyj tak jak podpowiada Ci serce, obieraj w swoim życiu takie ścieżki, które rezonują z twoim Ja, no i… miej gdzieś zdanie innych, potwierdzona technika, polecam!
              Ale ty to już dobrze wiesz… ja tam pozostaję w swoim własnym świecie, dla mnie romantyzm to nie do końca ta typowa jego definicja, którą przedstawiłaś.
              Tego nie da się powiedzieć, to już we mnie jest, i domaga się karmienia, to taka totalna alienacja od świata. To dryfowanie po sferach, które nie są wyczuwalne dla zwykłego śmiertelnika. To… coś nie mieszczącego się w granicach ludzkiego pojmowania. No właśnie, widzisz jak ciężko jest mi to opisać, dowodzi to, że zdefiniować się tego dostateczne dobrze nie da, nawet jakbyśmy się bardzo starali. Ale spokojnie, odbieraj sobie moje słowa jak chcesz, bo ja do tego świata i tak nie pasuję, więc.. wystarczy mi to, że ja sama się rozumiem.
              Namaste

  8. rozmowy o życiu są gilgotkami dla mojej duszy. też mógłbym siedzieć po nocach i dniach i gadać gadać, słuchać… tak, to jest moje wnętrze, które prosi się wciąż o więcej podobnych dusz dookoła. Wokół mnie jest jedna osoba, która ma świadomość tego, co się dzieje i dokąd zmierzamy. I nic więcej. w pewnym momencie swego życia, zresetowałem się z matrixa tak, jak chyba nikt. Ludzie, którzy znają mnie i to co wydarzyło się w moim życiu, nie ogarniają tego, po prostu nie wierzą. zresztą gówno mnie to obchodzi, bo to „życiowi apacze” ( nie mylić ze szlachetnymi indianinami)
    I fakt jest taki, że kobiet, które potrafią i chcą rozmawiać o takich tematach, to chyba nie znam. Cieszę się, że jesteś wśród nas albo ja wśród was

    • I ja również bardzo się cieszę 🙂 Cóż, ja nigdy nie byłam typową kobietą. Lubię ładnie wyglądać, ale nie cierpię gadek o tym. Nie rozumiem kobiet, które w kółko paplają o swoim wyglądzie, albo o tych wszystkich ślubach, kieckach ślubnych i tortach weselnych. A później o swoich dzieciach, pracach, itp. A z drugiej strony widzę, że większość kobiet ma totalne kompleksy na swoim punkcie i rekompensują to sobie, poniżając inne laski. A ja tam lubię ciało, które zostało mi podarowane i uważam, że jest piękne. Z tym, że jestem duszą. Mam ciało. Nie na odwrót 🙂 Jako, że otrzymałam je, a nie należy do mnie, szanuję je i dbam o nie. Ale nie zamierzam w kółko o tym gadać. Co do mojej duszy, mam wrażenie, że byłam już tu wiele razy. Często śnią mi się kompletnie nieznane miejsca, ale we śnie bezbłędnie wiem, jak się po nich poruszać 🙂

    • No widzisz, barra, cieszę się, że chociaż ty mnie tak świetnie tutaj rozumiesz. Ja nie namawiam nikogo do swojej wizji, życia, ale wiem, że dla mnie jest ona idealna. Napisałeś, że piszę w dojrzały sposób. Nie wiem, ponieważ nie chcę sama siebie tutaj oceniać, ale faktem jest, że mam od zawsze takie poczucie, jakbym była tu już wiele razy, wszystko widziała i przeżyła. I jakbym wiedziała, czym to wszystko się kończy. „Zwiedziłam cały świat, robiłam wszystko, dostałam już swój kawałek tortu”. Powiadasz, że zbyt mocno po sobie pojechałam. To oczywiście raczej taka hiperbola, skierowana do osób, które drwią z mojego sposobu na życie, rzucając cyniczne uśmieszki i mówiąc „jeszcze parę lat i ci się odmieni”. Och, słyszę to już od 10 lat i nic mi się przez ten czas nie odmieniło. Jakże bardzo się ci ludzie mylą! Spędziłam tak wiele swojego życia w samotności, słuchając swojego serca, że znam siebie na wylot. To tak naprawdę większość ludzi nie zna siebie, a ich pragnienia nie są tak w rzeczywistości ich pragnieniami, tylko zostały im wdrukowane poprzez religię, kulturę, tradycję, itd. Nikt nie wpadnie na pomysł, że można przecież inaczej, nie tak jak wszyscy, niestandardowo. Nosce te ipsum – oto klucz do wszystkich problemów tego świata.

  9. można więc rzec, że ludzi nietypowych jest coraz mniej a typowych coraz więcej, nieźle nie? smutna rzeczywistość i kreacja przyszłości przez okultystycznych architektów. Taki to azymut XXI wieku.
    W kwestii kobiet, to będąc obserwatorem, zauważyłem, że posiadanie dzieci na prawdę dużo zmienia. Ale zmienia tylko u tych osób, które są wybudzone. Cała reszta prezentuje się tak, jak to opisałaś. Żenada. I z facetami jest tak samo. Też żenada. Albo smutek. Albo olać ich, to nie ich wina, że śpią. I to nie nasza wina, że się wybudziliśmy. Tak ma być i takich wątków nie należy rozciągać, bo kto miał wstać, ten się obudził.
    Może dziwnie to zabrzmi ale to nie są czasy na zakładanie rodziny. To czasy strachu i totalnego upodlenia człowieka w formie psychicznej i fizycznej, dlatego tyle młodych rodzin nie daje rady przejść razem przez życie. I nie zmieni się to za szybko.
    Ja mam wspaniałą córeczkę i synka i dziś wiem, że do pewnego momentu nie czułem potrzeby posiadania rodziny. Dziś bez nich nie potrafiłbym oddychać. Nikt tego nie ujmie w słowach i nie zachęci nikogo do założenia rodziny ale jak już kto jest wybudzony i rodzinę zakłada, to szczęście gwarantowane. niestety moje dwie żonki nie były wybudzone i żyję sobie sam, spokojnie, bez stresu i pogoni za niczym.
    szanuję życie bo kilka razy mogło już mnie tutaj nie być. a jestem. i wiem dokąd idę i wiem co będzie jeszcze w moim życu

    • Zgadzam się z tobą w 100%. Ciężkie czasy nastały, zresztą nie wiem czy na tej planecie kiedykolwiek było dobrze. I masz rację, że na tym świecie swoją rolę mają również ci nieprzebudzeni. Bo po prostu spora część ludzi nie jest na to przebudzenie gotowa. Więc może to bezpieczniej dla nich, żeby utrzymać status quo. Jestem zwolenniczką teorii, że ta planeta to jeden wielki eksperyment. Dlatego staram się nie przywiązywać zbyt mocno do tego, co ziemskie. Ale też nie negować wszystkiego, jak choćby technologii. Np. internet, to wspaniała rzecz, jeśli mądrze się z niego korzysta. Myślę, iż w dużej mierze dzięki niemu udało się obudzić znaczną część osób.

    • „Może dziwnie to zabrzmi ale to nie są czasy na zakładanie rodziny. To czasy strachu i totalnego upodlenia człowieka w formie psychicznej i fizycznej, dlatego tyle młodych rodzin nie daje rady przejść razem przez życie. I nie zmieni się to za szybko.” – zgadzam się w pełnej rozciągłości , a tak na marginesie sąd oddał ci dzieci nie matkom to dziwne w tych czasach. Jestem pełen podziwu i powodzenia.

  10. tak, dzięki netowi ludzie się wybudzili, bez niego nikt by się nie wybudził. wybudzenie jest potrzebne okultystom, bo manifestacja ciemności może być widoczna tylko wtedy, gdy ludzie wiedzą na co zwracać uwagę. zauważ, że gdyby w necie nie było tych informacji, to każdy z nas patrzyłby na symbole masońskie jak coś zwyczajnego, normalnego, na coś, co nie zwraca uwagi – normalka, codzienność. jest też dużo nadinterpretacji ale to akurat mało istotne. Więc net w odpowiednim czasie musiał zaistnieć i jest w 100% kontrolowany od samego początku a te bzdury, że wchodzi jakaś inwigilacja…. ech.. ludzie z założenia są łatwowierni

    korzystaj z neta, bo nastanie dzień, w którym zostanie wyłączony, komóreczki również

    zauważyłaś, że technologia, która tak się Tobie podoba, dziś nie ma nic wspólnego z np. z systemami radiowymi? wszystko cyfrowe 😉 wszystko ma swój czas, wybudzeni również. zakulisowi panowie wiedzą, kto jest wybudzony a kto śpi, to widać po kartach płatniczych, logowaniu komórek, …

    • No zgadza się. Już jesteśmy inwigilowani na potężną skalę i czy coś da się z tym zrobić? Chyba niestety nie…Dlatego tak ważne jest, abyśmy zrozumieli samych siebie, swoją psychikę, bo to w niej czai się najwięcej „demonów”. I trzeba to rozparcelować.

      • da się zrobić ale jeszcze nie czas 😉 człowiek musi swoje wycierpieć i wtedy pojawi się na horyzoncie moment przełomowy. jeśli człowiek prześpi ten moment, to historia ponownie zatoczy koło i spirala zacznie nakręcać się znowu tak samo. schemat jest zawsze ten sam, bo jest sprawdzony, zmienia się tylko technologia. tak według mnie jest skonstruowany świat, który postrzegam swoimi zmysłami. Czuję się qrwa czasami jakbym był w kulistej pozytywce ze styropianowym śniegiem. qrwa dzyn dzyn dzyn, muza w tle a przed szkłem jakieś istoty się przyglądają, no ale sprężynka nakręcona, muza gra, trza tańczyć. oooo ja pierniczę, a ja siedzę gdzieś w „kącie” tej kulistej maszyny, schowany i wqrwiony, że inni w magicznej kulce robią z siebie idiotów i qrwią się za centy.
        nie ogarnia tego moja czaszka, jak można upodlić własną duszę do takiego stopnia, aby być szmacianą lalką???? no wolałbym być rozjechanym przez walec drogowy a duszy nie sprzedałbym nawet za kilka innych planet (jeśli w ogóle są inne planety, bo kto je widział oprócz grafików???? hehehe)

      • To przecież wiadomo że takie GOOGLE to potężna wyrocznia. Inwigilacja na pełną skalę tutaj chodzi o świadomość tego zjawiska a nie że na takim fejsie wrzuca się wszystko co się da. Wystarczy że wyrabiasz prawko , dowód czy paszport to już mają twoją twarz w bazie danych mimo np. że oficjalnie nie ma cię w internecie ( brak fejsa czy twittera). Moja matka wczoraj odebrała nowy dowód i jest on całkowicie inny od tego starego. Zdjęcie większe tylko sama twarz szaro-biała na wprost bez uśmiechu jak jakiś recydywista z ZK. Żyjemy w czasach ostatecznych w czasach ucisku gdzie każdego traktuje się jak potencjalnego terrorystę i recydywistę, ja bym takiego dowodu osobistego nie odebrał w cale. Mieć plastik a na plastiku wyglądać jak by się wczoraj wyszło z zakładu karnego. Czasy wielkiego ucisku nastaną po nadchodzącej III wojnie.

  11. czy Ty miewasz slajdy/obrazy/migawki z sytuacjami, które nie mają nic wspólnego z bieżącą otaczającą Ciebie rzeczywistością, bieżącymi aktualnymi „tu i teraz” zdarzeniami/sytuacjami?

      • pojawiły nam się dwa wątki, więc nie musimy czekać aż ktoś odpisze. walimy na krzyż 😉
        ciekawe, że miałem takie przypuszczenie ale dla 9 to nic dziwnego, trzeba tylko je dostrzegać i odkładać w specjalną „szufladkę” a wtedy niespodziewanie wyskakują i miażdżą czachę. qrwa!!! widziałem/am to, to było wtedy i wtedy… I wiesz co Ruda? jak zsynchronizujesz się z pulsem Ziemi i zaczniesz bawić się swoimi slajdami, to dostrzeżesz również pewien schemat a mianowicie taki, że slajdy mają swoją częstotliwość. a bardziej ich tematyka emocjonalna – nie związana z konkretnymi okolicznościami a jedynie z wewnętrznymi impulsami duszy, która w różnych momentach czuje się dobrze lub źle. Po jakimś czasie zaczynasz slajdy materializować sama. Nie tak dosłownie ale można prognozować z dużym wyprzedzeniem, jak inne slajdy układają się w ciąg liczbowy, który to fascynujące ma przełożenie na synchroniczność związaną z datami.
        ja nie wiem, czy takie coś w sobie uruchomiłem poprzez życie „na boku” cywilizacji czy przyszedłem już z tym tutaj? zawsze mnie to interesowało. jak byłem małym dzieckiem, więcej czułem spraw, które nie były ziemskie, wiedziałem, że właśnie przeniosłem się na ziemię ale wszystko było dziwne. z czasem zacierają się szczegóły z „przylotu” i pojawiają się detale związane z czymś nowym, tzw. „odlotem”. hmmm….
        szkoda, że tyle trzeba napierdalać w klawiaturę, aby się wysłowić. jak to głupio brzmi, nie – „nastukać w klawiaturę, aby coś powiedzieć”, hehehe

  12. Cóż, mam bardzo podobne odczucia do twoich 🙂 Może faktycznie tak to jest, że dziewiątki tak już mają, bardzo to możliwe. Haha, co do stukania w klawiaturę, to prawda, no ale niestety nie da się tutaj w inny sposób przeprowadzić konwersacji 😛 No nic, będę się chyba ewakuować do łóżka, to może chociaż trochę pośpię, hehe. Zawsze lepsze coś, niż nic. Dziękuję za jakże miłą wymianę zdań i poglądów, to fajnie, że nasuwają nam się podobne wnioski. Będę tutaj na pewno stale zaglądać, więc pisz, jeśli tylko będziesz miał ochotę, ja tam zawsze chętnie podyskutuję. A na dziś życzę dobrej nocy (czy raczej dnia:P). Pozdrawiam cię baaardzo serdecznie. 🙂

    • wzajemnie dobra duszo. otaczaj się dobrymi ludźmi. do następnego kefirowego tematu 😉 ciekawe co zapoda, aby lepiej porozciągać czaszki

  13. Człowiek wolny nie stawia sobie ograniczeń na przyszłość. W każdym momencie może skorzystać z wolnych dróg, jakie mogą pojawić się.Wolność to znaczy żyć tu i teraz.

    • To nie żadne ograniczenia, raczej wiedza o tym, czego w życiu chcę, a czego nie. Np. nie chcę skoczyć na bungee i na pewno nie skoczę. To, że świadomie czegoś nie chcę jest ograniczeniem? W mojej ocenie nie. Pozdrawiam.

  14. hmmm, no nieźle, widać kto ma czas 😉 yyy, tzn. jest wolnym więźniem na tej planecie.
    nooo, powiem Tobie Ruda kobitko, że Kefir chyba takiego papieru toaletowego z komentarzami to nie miał nigdy
    a jak przeglądam te wszystkie komentarze, to qrde ryj się cieszy. ludzie się otworzyli a wystarczyło pogadać o dupczeniu. sztywność zniknęła choć wiele zaczepek i widać, że w kilku miejscach zaczęła się nakręcać spirala emocji. mnie też poniosło aż mi głupio sięzrobiło, bo odpisałem Krysi jak burak cukrowy.
    mega dialog

    • Haha, no dokładnie. Hmmm, obawiam się, że ten komentarzowy spam, wyniknął tutaj w durzej mierze przeze mnie, hihi 😉 Ale mam nadzieję, barra, że wniosłam jakiś powiew świeżości w tego bloga 😉 Cóż, emocje, ludzka rzecz, mnie czasami też ponoszą, ale nigdy nie chowam w sobie do nikogo urazy.

  15. dla mnie to nie spam a raczej dowód na to, że wolne tematy – i nie tylko sex – to jakieś tabu wyryte w czaszkach ludzkich. ludzie boją się poruszać wiele tematów albo z przyczyny ,że ktoś zostanie wyśmiany i uznany za bałwana albo bardziej wręcz kojarzę to jako głosy więźniów mówiących: ej, nie gadaj o tym, bo dostaniemy po łbie, cicho cicho, dają jeść, mamy gdzie spać, to siedźmy cicho.
    qrwa, rozpieprzają mnie takie postawy. osobiście to dziś odczułem. po przeczytaniu komentarza zaadresowanego do mnie, wyraźnie ujrzałem obrazek, na którym był zaprogramowany człowiek. ech…

    miejmy nadzieję, że Jarek napisze coś o dupczeniu, bo często odkrywa jakieś żeńskie ciemne karty. może lepiej więc przez łózko wejść do strefy X

    muzyki jakiejś trzeba posłuchać bo spać się nie chce

    • No zależy jak dla kogo, dla mnie seks akurat nie jest tematem tabu. Ludzie tak już mają, że lubią okopywać się na bezpiecznych pozycjach i to jest widać. Ale warto jest pokonwersować z każdym, byle by za bardzo nie brać wszystkiego do siebie, a będzie git. Cóż, barra, wiesz, że świetnie mi się z tobą pisze, ale uciekam już spać, bo ostatnio ciągle chodzę niewyspana, a sen jest ważny dla zdrowia 😉 Tak więc życzę dobrej nocki i do następnego 🙂 Całusy :*

  16. wzajemności Ruda kobietko. całus przyjęty i leci drugi. XXI wiek, to czas wirtualnego sexu, pewnie będą w sprzedaży jakieś przystawki albo przyssawki do kompów sprzedawać, hehe
    dzień dobry poproszę termos na usb 😉
    dobrej nocy złotowłosa! narra

    • I cały EROTOMAN Ty… Żałosne wypowiedzi… Cytuję, Tadeusz Dołęga Mostowicz: „Taki Mądry, a taki Głupi”. Pomyśl czasem pod tą wapienną czachą. narra.

      • krecik, co się z tobą dzieje? co ciebie tak wqrwia? w czym rzecz człowieku, ze siejesz taki jadem? to, że masz traumatyczne wspomnienia z przeszłości, to czuć, również że nie potrafisz sobie pomóc i masz poważne rozdwojenie, a wystarczy przeczytać kilka twych zdań adresowanych do mnie, w których próbujesz mnie zaszufladkować np w watykańskiej schizofrenii.
        jak sam nie wyjdziesz z cienia, to nikt tobie nie pomoże, smutne masz życie

  17. Tak Jarku, przepraszam. Już się uspokajam, bo idę sobie spać :-). Ale jak On mnie wkurwia tą swoją „wiedzą” nabytą… Żałosny, zniszczony odpad… Serdecznie Cię Jarku Pozdrawiam!!!

  18. @młoda dusza Hmmm, faktycznie, coś z tym Marsem może być na rzeczy, bo ja mam takie chyba nieco bardziej „męskie” spojrzenie na te sprawy. I w ogóle bardziej trzymam stronę mężczyzn w tej kwestii. Jak widzę to, co wyprawiają niektóre kobiety – te wszystkie fochy, szantaże, polowania na pierścionki, łapanie faceta na dziecko, to po prostu robi mi się słabo. I takie właśnie za przeproszeniem, pustaki robią czarny PR naszej płci. Wiele razy byłam też świadkiem tego, jak bardzo kobiety są zazdrosne o urodę innych kobiet. Czym to jest spowodowane? Ano tym, że czym piękniejsza laska, tym większa konkurencja dla nich. No i natychmiast następuje próba poniżenia takiej kobiety, poprzez wygadywanie kłamliwych osądów i powielanie stereotypów, takich jak: „Może i jest ładna, ale na pewno głupia”, „to kretynka, która myśli tylko o pindrzeniu się”, „Makijaż? Pfff, to dobre dla głupich blondynek, ja tam zajmuję się ważniejszymi sprawami”, „noo, ja przynajmniej mam wiedzę, a tamta jaką szkołę skończyła?” I mogłabym tak długo jeszcze wymieniać. No niestety ładna i zadbana kobieta to konkurencja i panie, które czują się wartościowe tylko wtedy, gdy otrzymają uwagę jakiegoś mężczyzny, muszą taką laskę zrównać z ziemią. Zresztą, przejedź sobie po komentarzach pod fotkami jakiejkolwiek celebrytki – aktorki, piosenkarki, czy modelki. Ilość jadu w nich wyrzucanego, może po prostu zatruć. I to w 80% piszą kobiety. Typowy ból dupy, spowodowany tym, że one tak nie wyglądają, nie mają takiej kasy, takich facetów, ciuchów, uwielbienia, zagranicznych wycieczek. Nawet, jeśli na poziomie świadomym wypierają się tego, mówiąc: „Ja? Ja wcale nie jestem zazdrosna, no wiesz, czego miałabym jej zazdrościć, pfff.”, to i tak wiadomo, że na poziomie podświadomym jest to właśnie ta zawiść. Ja znam te tricki i wiem do czego są w stanie się posunąć zawistne, złośliwe baby. A to wszystko przez to, że pragną, by adoratorzy zachwycali się tylko nią, haha. A może ci faceci w tyłku to mają i wcale nie chcą się zachwycać kobietami, jakie to one piękne są, ach i och. Może by tak jedna z drugą pokochała siebie taką szczerą, prawdziwą miłością? Bo od tego się zaczynają dobre rzeczy. Miłość do świata zaczyna się wtedy, kiedy kochasz samą siebie (nie mylić z wywyższaniem się, tudzież narcyzmem). A z tego, co widzę, większość kobiet nie kocha samych siebie i dowartościowuje się, poprzez dowalanie innym. Przykro mi to mówić, tak, sram we własne gniazdo, ale niestety taka jest prawda. Wielokrotnie miałam to okazję zaobserwować, więc nie piszę tutaj rzeczy urwanych z choinki. Niemniej jednak, przesłanie, jakie mam dla wszystkich to „Żyjmy i dajmy żyć innym”. Tak btw, młoda duszyczko, może masz nieco inne spojrzenie na te sprawy, niż ja, ale dobrze mi się czyta twoje posty i wyczuwam w tobie dobre wibracje 😉 Tobie też życzę podążania za głosem swojego ja, bo nigdy nie należy słuchać „autorytetów” z zewnątrz. To my jesteśmy architektami swojego życia. Także usiądźmy wygodnie, zapnijmy pasy i… w drogę! 🙂 Pozdrawiam cieplutko i życzę pięknego popołudnia! 🙂

    • Jarku, ten pojedynek lub „wymiana słów” pomiędzy: „Ruda90 vs Młoda Dusza”, to będzie niezła walka… A jak dwie baby się biją, to… Można się będzie wiele dowiedzieć… Who gains? Kefir!

      • No tak… przecież ja toczę istną krwawą batalię słowną z Panną Rudowłosą. Nie wiedziałam. Na jakich płaszczyznach tak sugerujesz o_O Jak ty to odbierasz, powiedz mi, bo ja nie wiem 😀
        Toż to grzeczna wymiana zdań, wy wszystko błędnie odbieracie czy co? o_O
        To może lepiej nie czytajcie tego co tam sobie nawzajem wypisujemy, bo źle to zinterpretujecie, i nie wiadomo jak to niecnie uzyjecie, jeszcze dopiszecie sobie jakieś dziwne wnioski. Bo wy tak macie w zwyczaju, i sugerując się naszym tokiem myślenia coś przekręcicie i będziecie się tym błędnie posługiwać do swoich kobietek.
        Tu już bym się troszki o to bała.
        A! i w ogóle dzięki, bo nie widziałam tej wiadomości powyższej, od starszej damy do mnie, aż mi głupio, bo powinnam odpisać, a tak to mogłam zostać posądzona o ignorancję.
        Dziena kumplu.
        Bracie, Twoje weksle nie są mnie warte, i te Twe folkwarki, uważaj, bo skończysz pod mostem, i to przeze mnie 😀
        Ale dziękuje, że jesteś skłonny się tak poświęcić, dobra duszo.
        Namaste, jestem dzisiaj pozytywnie naenergetyzowana, więc jedzcie i pijcie z tego Wszyscy.

        • No właśnie, panowie wyciągnęli tutaj jakieś błędne wnioski 😀 Ze niby trwa między nami zażarta walka, no i najchętniej wydrapałybyśmy sobie oczy, ahahahah 😀 Btw, młoda duszo, nic się nie stało, że nie odpisałaś 😉 Też mam dzisiaj dobry humor, pomimo choroby, także przesyłam mnóstwo pozytywnej energii, pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, a w szczególności ciebie, młoda duszo 🙂

        • uważaj braciszku, bo jeszcze zachlysniemy się tymi demotami, ale dawaj dalej…
          Bardzo mnie to fascynuje, sama mam swoje favourites, które gdzieś sobie zachowałam, ale nie da rady przesłać, może jutro jak mi pozwolisz.

          • co nie, taka smutna i sfrustrowana, jej marzenie się nie ziscilo, a tak bardzo chciała, i tak bardzo się starała, ona już prawie płakała, ale może, w następnym wcieleniu uświadczy tej przyjemnosćci bycia ową syreną 🙂
            Życzmy jej tego, mimo wszystko 😉 😀

  19. w sumie racja, tak rozdaję na prawo i lewo i nic potem nie zostaje dla mnie, ale ja się lubię dzielić, lubię rozdawać, lubię sprawiać radość. Czego się nie robi dla kumpli. Łapcie jeszcze trochę tej słodyczy wypływającą z mej duszy, delektujcie się, bo kolejna dawka w kolejny czwartek, dopiero.
    Stwierdzam, że jestem głupkiem. Spokojnie. Pewnie jednodniowym.
    Ale co ja poradzę jak pewien człowiek tak na mnie działa, a może człowieki. A może tak mi się wydaje.
    Bywajcie!

  20. chyba idę spać, nikt za mnie przecież jutro nie wstanie.
    Głupieję już od tych internetów.
    słodkie Branoc -_-

  21. może być i tak, chociaż bardziej chodziło mi o skrót od dobranoc/branoc, ale podoba mi się Twoje kombinatorstwo;)
    Braciszku, odpisujesz tak zdawkowo, czuję jakby Cię coś trapilo, jakby jakiś smutek się do Ciebie przedarł. A może jesteś zmęczony, ja ledwo wstałam, to jakiś cud, bo siła przyciągnia łóżka dzisiaj była tak wielkia, że tylko za pomocą Bożą się z niego uwolniłam, jakaś grawitacja czy co, magnez? Ja tam walczę jak lew, nie ginę jak mucha. Przynajmniej próbuje 🙂
    Życzę Ci takie najszczersze Miłego dnia, ale tak od serca;)
    Mam nadzieję, że to do Ciebie przypłynie, od czasu do czasu będę się na tym bardziej skupiała. Trzymaj się

  22. Myślę, że ta odpowiedź mnie satysfakcjonuje, aczkolwiek lepszą opcją byłoby wbicie do Twej chaty i przekonanie się na własne oczy. ugotowalabym bym Ci rosołek, którego nie umiem robić, ale co tam, może by mi wyszedł za pierwszym razem, rosołek mojej babci – czysta wykwintność i poezja, może gdzieś kryje się we mnie namiastka jej kunsztu 😉 kulinarnego, na razie nic nie zapowiada się aby we mnie tkwił, ale może musi dojrzeć.
    Kuurwa, co ja pierdolę, dobra idę.
    Zdrastfujcje, dobrze?
    Jak ja dziękuje przewielebnie mojej pani, dzięki której w 3 lata ruskiego, nauczyłam się zaledwie kilku marnych słów, nauka nie poszła w las, oj nie!
    Tyle godzin straconego życia, nie daruję…

  23. oj przestań, ja nie potrafię żądzić, źle bym się z tym czuła, ja tylko wyskoczyłam z propozycja ugotowania rosołu, to zwykła bezinteresowna troska;)
    Widzę masz bardzo zróżnicowane i bogate menu, ja to jak jem jajecznice to mnie na wymioty bierze, najlepsza jak się nawali dużo masła i troche cebuli, inaczej nie zjem. Smak wtedy ujdzie. Niestety nie mam tej iście ułańskiej fantazji kulinarnej, najlepiej wychodzi mi kasza gryczana z przecierem pomidorowym i tymiankiem, ot co. Ale powiem Ci, że jestem wielką miłośniczką ziemniaków, to chyba miłość do końca życia, bo nigdy mi się nie przejedzą. Może nie jest to zbyt zdrowa opcja, ale pozwalam sobie na takie szaleństwo tylko z tym warzywem. Więc wiesz, jak do Ciebie kiedyś wpadne, to szykuj frytki albo gotuj ziemniory:D
    Z czego piszesz dzisiaj egzamin? u mnie dzisiejszy dzień w ,,pracy” dobiegł końca. Jak mi szybko minęło…

    Może lepiej jednak żebym się nie mieszała do Twej kuchni, bo pójdzie cała z dymem -_-
    Sama idę coś wszamać.
    Namaste 😉

  24. coś me wnętrze mi mówiło, że napisałam jakieś słowo błędnie, patrzę, i się nie myliłam. Szósty zmysł.
    Zatem poprawka: zamiast żądzić – rządzić.
    Ja cie…

  25. Myślę, że tak, większość rzeczy robię bezinteresownie. Jak mnie ktoś o coś prosi, to pomagam, chociaż nie zawsze. .. Zdarzy mi się czasem odpalic coś, żebym sama miała z tego jakąś korzyść, ale to chyba normalne, i robie to wtedy kiedy nie szkodzę i nie krzywdzę tym innych 😉
    Nie jestem wegetarianką, ogólnie mało jem mięsa, bo się jakoś dziwnie po nim czuje, zawsze ciągle mnie do zielska, badyli. Kiedyś trochę byłam wege, ale nigdy taka 100%, bo zawsze o jakieś mięso raz na jakiś czas się zahaczyło. Jedyne co mi podchodzi to kurczak, sama naoglądałam się tych filmów o rzeźniach, że trochę to odcineło swój ślad w mojej łepetynie, moje serce krawawiło kiedy to oglądałam.
    Mogę Ci dać przepis na tą kaszę, bardzo syci i rozgrzewa, łatwo i szybko się robi, aż może niedługo znowu sobie zrobię…
    Powodzenia na egzaminie, postaram się wspierać Cię duchowo 😉
    Wiesz, kiedyś mi przyszło na myśl, że pasujesz na takiego co pracuje w jakimś komisie. Ale to pewnie błędne odczucie.
    Trzymaj się bracie!

  26. dziękuje kochany za energię. Po ósmej – jakoś tak, wyczulam taką nietypową, choć bardzo przyjemną falę ciepła. To było fajne uczucie, pomogło mi na lajcie wkroczyć do tej instytucji, i o nic się nie martwić.
    Udało mi się dzisiaj z nią nie konfrontować, jakoś sie wymigałam przed nią, tak jakby ktoś niewidzialny nad tym czuwał. Nawet wysłała po mnie swojego pośrednika, ha ha, ale nie dałam jej uswiadczyc mej obecności.
    Pamiętam z nią taką sytuację, kiedy wychodząc ze szkoly mnie akurat wyłapała, wzięła na osobności, złapała za ramię – i to dość mocno, swoimi czarnymi jak węgiel slepiami i głosem, który zmieniał się w ton opetanej kobiety – ,,Dlaczego nie przychodzisz na moje lekcje!!? i nie robisz tego co inni!!!?” Jak bym była jakimś dzieckiem. No porażka! 😀 Jej mentalność jest równa ameby (bez obrazy dla owych organizmów). Przerazilam się jej, przeobrazila się w jakiegoś diabła, wypompowala ze mnie całą energię, chyba też z tego ściśnięcia ręki, no po prostu przejebała mi cały dalszy dzień, to było ciekawe doświadczenie uczestniczyć w czyjejś mrocznej przemianie. Nie wiedziałam, że ludzie zdolni są się tak angażować w życie drugiej osoby i działać tak destrukcyjnie. Teraz mnie to śmieszy, ale wtedy, to było coś jak zimne zetknięcie z psychopatą, jak z horroru. Nadszarpnęła moją przestrzeń, skubana dziewka, czy ona jest świadoma, że właśnie z tego się żywi, hm.
    Tak drogą dedukcji, to dziwne, że akurat te babki uczące cięższych przedmiotów są tak zimnymi bitches, może swój czynnik ma to, że zazwyczaj kończą jako stare niechciane panny, i nie mając w domu osóbki na rozładowanie napięcia, reagują właśnie na niewinnych nas 😉
    qurwa, takie tępe, konspiratorskie. Konserwatywne i perfekcyjne. Same baby w tej ,,kadrze” nauczycielskiej, tak mało panów, a szkoda, bo oni lepiej do tego pochodzą, jakaś większą mądrość życiowa z nich wypływa. Są konkretni,zdecydowani, może bardziej lajtowi, nie ma u nich tych aluzji, dwuznaczności, emocjonalności, humorków złośliwości.
    Tak naprawdę to chuj z tym, to nie są moje problemy i powody dla których miałaby w bólach konwulsywnych tarzać się ma dusza. One same sobie tworzą problemy, one to kochają, doszukuja się czegoś czego w ogóle nie ma. Muszą mieć do bólu nudne życie.
    Wiem, że moje wywody są dosyć małostkowe, sama nie respektuje tego w czym tkwie obecnie, doświadczam, ale nie przeżywam, jestem jednym wielkim obserwatorem tej gry, ale nie jestem graczem, i to widać. Bo z tego mojego mało aktywnego uczestnictwa grozi mi już nieklasyfikowanie. Niedobra ja. Ale dam sobie radę.

    Dziękuje, że się tak oferujesz 🙂
    Fajnie, że mogę na Ciebie liczyć w tej Warszawce, więc jak coś, to będę o Tobie pamiętała i może się zwracała;) jak mi się ,,zamarzy” powiadasz ;D może się nie zgubię… No co ty, ja?
    Ale pamiętaj, że zarezerwalam sobie już u Ciebie wspólne spacerowanie po kosmosie. Nie wiem może to głupie, ale mam taką wewnętrzną bezgraniczną pewność, że to nastąpi. Ja już o to zadbam -_-
    Zawsze moja dusza się odzywa, kiedy o tym pomyślę, wrażliwa jest bardzo na takie wizualizacje 🙂
    I masz mi nigdzie nie uciekać, ja tam moglabym odejść, ale ty… wczuj się w sytuację i zobacz jak by bez Ciebie było. Toż to pustka i rozpacz, napewno nie tylko dla mnie -_-
    Kto nam bedzie pisał o kebabie księżycowym, he?
    No przemyśl to dobrze, albo już to przemyślałeś 😉
    Tu jest względnie bezpiecznie. Tak mi się wydaje.
    Branoc.

  27. No właśnie przeczytałam wczoraj, ja w ogóle mam sposobność do pojawienia się w miejscach, w których być nie powinnam, zawsze nie są to dla mnie miłe sytuacje, ale większość mnie czegoś uczy. Coś mnie garnie na sobotę, ale jednak zostanę już w domu, zrobię na przekór mojemu wewnętrznemu głosowi. Ciekawe czy coś mogłoby się stać, ja nic nie czuję, pustka. Hmm. Oby nie.
    Ci iluzjoniści zawsze z twarzy tacy niewinni, spokojni, a tak naprawdę mało kto zdaje sobie sprawę, że kryją w sobie jakiś mroczny cel i zaprzedali swe dusze yahwe.
    Dzizus ze swoim przedstawieniem chodzenia po wodzie, może się schować, może akurat u niego ktoś go pod wodą podtrzymywał?
    Kto wie 😀 A zamiana wodę w wino, była czystą mistyfikacją… nie wiem, akurat wtedy nie mogłam przy tym uczestniczyć,a szkoda. Musiałam prać łachy dzieciarni, ech, pamiętam.
    Najbardziej przeraziło mnie, (to już chyba było 4/5 filmiku) kiedy wbijał typek sobie w ramię drut, i ten aktor musiał go wyciągać. Ałła, to mnie bolało. Albo jakieś miecze jednemu wbijali i sobie normalnie z nimi biegał, nie wiem, to mnie jakoś rozśmieszyło 😛 może nie powinno. To jest tak absurdalne…
    Teraz mi przyszła taka myśl. Chyba wiem dlaczego poniedziałki są takie chujowe, zobacz,
    Monday – moon-day – dzień księżyca, teraz patrzę w neta i się zgadza… Ja wiem, że ty to pewnie wiesz, ale to moje małe olśnienie na dzisiejszy dzień i jakoś tak musiałam to napisać 🙂 Poniedziałki na serio mają dla mnie niekorzystną aurę, i chyba dla większości…
    Dobry mail ? – mango@jo.pl ?
    Jak tak, to już się czuję bezpieczna 😀
    do miłego

  28. Tak, widziałam jak przeistaczał tą kawę, właśnie to wygląda jak taki jezusek, przychodzi, robi zadyme i se idzie… jak gdyby nigdy nic -_- To ten dynamo chyba był.
    No teraz czuje, że nadchodzi u mnie faza obsesyjnego analizowania słów.
    Zaczynam bardziej na to zwracać uwagę.
    No to chyba prawda, że w dzień śnimy kebabowym snem, bo w ową porę nie da się za bardzo dojść do głębszych refleksji, wszystko jest takie pojebane, a zwłaszcza z samego rana, ludzie wokół są dla mnie jak zombii, wszystko jest jakieś takie oderwane od rzeczywistości, takie beznadziejnie bezcelowe, nie u wszystkich, ale w mojej sytuacji tak -_-
    Nawet przecież większość rzeczy zostało odkrytych wieczorem/w nocy.
    Ja sama nawet żyje takim trybem, kiedy to w nocy budzę swoją dusze, i pozwalam jej roztopic się z wszystkiego, co nie pozwoliło jej za dnia uleciec. Nawet pisanie wieczorne jest takie bardziej osobliwe, ciekawsze.
    Aczkolwiek, ja już dzisiaj zakończam moją działalność, i idę spać, bo o dziwo już jestem mega spiaca. Bardzo bardzo. kurww, ja już prawie śpię.
    A ten… to nie było z Johny Depp-em, czy jakoś tak? nie wiem jak się go pisze, bo właśnie coś kojarze, że on tak powiedział.
    Też za dnia siebie nie lubię, wszystko jest takie przezroczyste, i ja trochę tym przesiąkam.
    Nawet nie lubię słońca, światła. Najlepiej jak jest pochmurnie, może trochę wilgotno, ale przyjemnie ciepło. Wtedy jest tak enigmatycznie, kocham to uczucie, i ten otulajacy powiew wiatru, ospale przelatujące ciemne chmury,
    kołyszący szelest liści, ten moment kulminacyjny, kiedy zrywa się burza i lub albo ulewa. Spacery w deszczu, przemokniecie do suchej nitki, ja to kocham, w tym się odnajduję. Ta aura unoszaca się w powietrzu idealnie komponuje się ze mną. Moje nocne spacery wśród upojnej mgielki powietrza, muskającą mą duszę niczym najwierniejszy przyjaciel u boku, w tej samotnej wędrówce, po uspionym świecie…
    A jak tak świeci słońce, wszystko jest takie leniwe, ospałe, męczące.
    Przynajmniej dla mnie. Chociaż, mam wiele fajnych wspomnień z tymi ciepłym promieniami w tle 😉
    No i zapach skoszonej trawy jest dla mnie taki zajebiscie orzeźwiajacy, samo koszenie jest fajne, ale tylko przez pierwsze 10 minut;)
    Aż zachcialo mi się wiosny.
    Może jej jeszcze dożyję.
    Dobranoc braciszku, tak odpłynęłam myślami, że trochę mi się przysnęło.

    Ps Napisałeś, że kobiety to tylko z tym bezpieczeństwem jadą, tak na marginesie Ci powiem, że ja żyje z taką zasadą :
    ,,Życie nie jest życiem, jeżeli się przez nie tylko prześlizgnę”, i tak sobie żyje, nie zważając w większym stopniu na to, jak te moje działania mogą się skrystalizować, po prostu. Żyję.

    • Weź przestań, nie porównuj mnie do Krysi, bo mi głupio, ona jak coś napisze, to potrafi nieźle namieszać swoimi słowami w głowie, oczywiście w kontekście pozytywnym, dochodzi do tak głębokich wniosków, że aż czasami wytrzeszczam oczy, jej słowa prowokują do patrzenia w jakiś daleki, niewidzialny punkt i wręcz rozpustnego rozmyślania, to zawsze mi się podoba… Ja to tam tylko piszę co czuję, nic wielkiego, to tylko słowa mojej duszy, której tak zbawiennie pozwalasz się wygadać.

      Spokojna Twoja, piła tarczowa to obcy mi obiekt, jestem ucieleśnieniem spokoju i bezkonfliktowości, bo po co mi w to się bawić? Masek też nie potrzebuję, kiedyś może jakąś tam używałam, ale nie była wygodna, więc zaprzestałam jej noszenia -_-

      Pamiętam w wakacje, to ja prawie się nie opalałam, tak uciekałam od słońca, że trochę żałuję tego występku, ale o dziwo jakoś się trzymam! jeszcze zipie, jeszcze.
      Ja jestem codzienno-prysznicowcem, hmm.
      A! miałam Ci muze moją dać, ostatnio cały czas tego słucham, łap. Może nie Twoje klimaty, ale może, może…
      https://www.youtube.com/watch?v=W7GvOvjNwDI

      https://www.youtube.com/watch?v=GqZxi3nonqQ

      https://www.youtube.com/watch?v=3lhuQdskTdc
      tę to już nałogowo słucham.
      No i, dzień dobry Waszej Ekscelencji (będę Cię tym męczyła) 😀

      • Bokka, Tycho znam, toć to piosnki mej przeszłości. Bardzo lubię… z Tycho mam ciekawe mentalne wspomnienia.
        Kamp – nie znam, właśnie słucham, kurde, dzięki, moje klimaty, kolejny polski zespół, ktory będę sobie słuchać! 😛

      • w takim razie życz mi tego, abym z wiekiem nie stała się tą zimną ,,biczys”, chociaż myślę, że nie czeka mnie taka wyczuwalna transformacja, zawsze jestem wrażliwcem, więc uważam, że tej cechy i innych zbieżnych dosyć ze sobą nie zgubię, nie pozwolę nawet wręcz. Źle bym się czuła gdyby emanowała ode mnie wyższość do was… no tak przejebane macie z ,,nami”, kurwa, kobiety lubią wszystko komplikować, mnie to wkurza, doszukują się tego czego nie ma, myślą, że są potęgą płci… no większość przynajmniej.
        No tak, są jeszcze wiecznie żywe o te plus minus dziesiec lat, dlaczego czarna eminencja? aż taki bestialski chyba nie jesteś 😉

        • Nie wiem jaka będę, kiedyś. Też będzie zależało jacy ludzie pojawią się na mojej ścieżce życia. Bo to ma wpływ.
          Obym tylko nie wpadła w sidła monotonni codziennego życia i zamknęła się w ziemsko materialnym świecie, bo może być tak, że jakiś ludek ściągnie moją duszę na ciemną stronę mocy. Ale raczej tak nie bedzie, raczej na pewno. I see it.
          Obliczałam sobie ostatnio numerki znajomych i bliskich, i się trochę załamałam, same 2,4,7,8, najwięcej 4, chociaż parę czwórek mi nie pasowało do ten liczby, jedna dziewiątka, która jest miła, ale jakaś taka nienaturalna w swoim zachowaniu. Brat u mnie też piątka, a mnie tak czasem wkurwia swoją osobą, ale trochę jest do mnie podobny, ehh..
          Moja matka i siostra czwórka, i pewnie nie one jedne jeszcze, ale już nie pamiętam, takie kotolki, hipokrytki, mentalność dziecka, pamiętam jak się tłumaczyłam, że nie będę brała udziału w bierzmowaniu, były tak świecie przekonane, że będę żałowala tego do końca mego żywota, że zechce mi się ślubu kościelnego, i wszystkiego co tam związane z kościołem i etapami jakie ,,musi” (one uwielbiają to słowo) każdy ,,normalny” człowiek.
          Yhym, na pewno będę żałowala, na pewno…
          Babcia też jest nie do okiełznania, kochany moherek, ten nadajnik na tej czapce to chyba po to by wyłapywać ochoczo wołające dzwony kościelne. No bo jak inaczej wytłumaczyć ten fenomen masowo noszonych słynnych,,kaskow” senioralnych… Kurwa.
          Bezlitosna, jednak jej niebieskie ślepia potrafią być zwodnicze -_-

          Diabełku Ty, siejesz postrach zajęcy w swojej dzielni, o kurde. To ja się boję z tobą skonfrontować, bo wiadomo, może ty sam byś mnie uprowadzil do lochu 😀

          Miłego słuchania mej muzy, Książe Ciemności -_-

          • ja tam jeżeli miałabym się bawić, to z jedną najbliższą osobą, (interpretuj jak chcesz ;D) nie lubię imprez, nienawidzę wszechobecnej masy. Tłumy, to nie dla mnie.
            A wszelakie weseliska to dla mnie wiocha na potęgę. W wakacje mam siostry, będę musiała to zdzierżyć jakoś, już sobie wyobrażam jak wywijam na parkiecie…
            ha ha, mam wiele zajęcy u siebie, aj wiele, może dobrym pomysłem będzie odgrodzenie moich dworzyszczy przed Panem Ciemności, bo nie wiadomo, może niedługo będziesz chciał wkroczyć i pochłonąć je, na końcu podstępnie zostawiając mnie sobie jako zwieńczenie biestialsko, ale jakże smacznej uczty, kto wie… 😉

  29. znaaam, stary hicior ;D jaki trójkącik, i przystojny nawet chłopak w tej koszulce biało czerwonej, ha ha, kogoś mi przypomina, a! już wiem. Jakież mnie głębokie refleksje nawiedziły po tej pieśni, dobra, nie zaczepiaj mnie ;D idę spać, znaczy zaczepiaj, i zapodawaj, ale na dzisiaj już mówię dobranoc 😉 Jutro też Ci wyśle muze

  30. ok, i wszystko jasne 😀
    Nie, no wiesz, tak patrze – jakiś numer napisałeś i taka pierwsza myśl mi przyszła, ale to było tylko pierwsze wrażenie.
    Kurde, gmo, słuchasz tego samego co ja, ja tam uwielbiam Dawida, tylko mówię Ci, nie bierz dosłownie teledysku do siebie, obejrz sobie go pare razy, wczuj się w tekst, spróbuj obaczaić o co chodzi, bo on coś chce powiedzieć. Też lubię tę piosenkę! sama chciałam Ci ją zapodać.
    Narencja!

  31. O, Witaj Synu.
    Jprdl, całe popołudnie przespałam, jeszcze gorzej się czuje niż rano… ledwo wstałam i znowu trzeba spać.
    A czo te siostry?
    Ja się takiej muzy boję, bo wzbudza we mnie takie dziwne wspomnienia, jakbym była po lsd,:/ albo w jakiejś psychodelicznej, surrealistycznej krainie dziwnosci i przesyconej pustki, może to dziwne, ale tak czasem mam.
    Ale pasuje idealnie do Księcia Ciemności.
    Dobranoc

    Ps nie żadne marramba tylko karramba, ha ha…

  32. Sama coś kiedyś czytałam, że organizm ma dwa tryby funkcjonowania jak śpimy,
    tryb czuwania i tryb snu.
    tryb snu już powoduje, że aktywność neuronów bardzo spada i się resetujemy. Już sama dobrze nie pamiętam jak to szło.
    No cóż, ja mogę spać nawet 10 godzin, tak śpię właśnie w weekendy, nie powiem o której czasem wstaje, aż mi głupio, ale i tak się beznadziejnie czuje, zazwyczaj.

    A nie masz tak czasem, że coś Cię goni, a ty nie możesz biec, masz nogi jak z waty?
    Właśnie to dlatego, że mimo iż tak usilnie chcemy zareagować, mózg nie dostaje sygnału od mięśni. Co właśnie powoduje, że ni ch*ja nie można uciekać, bo nogi w ogóle nie słuchają się naszego umysłu, są jak z ołowiu. Nienawidzę tego uczucia.
    Albo jest coś takiego jak śmierć we śnie, że opuszczając swoją dusze w trakcie snu, ona nie może potem wrócić do ciała, jest jakaś blokada i zostaje zaatakowana tymi stworkami z niższych sfer, co może spowodować śmierć duszy, hmm…
    Muszę to sobie przeanalizowac.

    Hej, czujesz te zbliżające się święta? bo ja tak bardzo, że aż wcale. U nas w rodzinie z każdym rokiem wigilia coraz gorsza-_- trochę tradycja ulegnie zmianie po opuszczeniu babci, bedzie inaczej.
    I w ogóle tak mi to jakoś wisi wyjątkowo w tym roku.
    Dla mnie wigilia i te podobne to tylko okazja żeby się nażreć, ot co, wiem, jestem w tej kwestii taka jednostronna, ale w tym roku moja percepcja na pewne sprawy uległa kompletnej transformacji. Chociaż dobra… nie tylko jedzenie doceniam, jeszcze się coś znajdzie, już nie będę taka… -_-
    Mmm, bigosik, barszczyk.. cóż jestem koneserem zacnego jadła -_-
    Dobra, dobra, koniec julka, jeszcze się najjesz…
    Dobranoc, a ty zdradzisz mi swoje ulubione przysmaki, jeżeli w ogóle uczestniczysz w tym wielkim wydarzeniu. Pewnie nie trawisz pierogów bo z glutenem i inne tam..
    Rozmowa o niczym istotnym, wiem… wiem, ale ja już tak czasem mam.;)

  33. Wiesz, chyba wszyscy tak mają, że nie mogą biec we śnie przed niebezpieczeństwem, to raczej normalne wręcz;)
    Jest jeszcze coś takiego, że zasypiasz, i sni ci się, że spadasz w bezdenną przepaść, spadasz np z jakiejś góry i się momentalnie budzisz w takim drygu, to jest mega realistyczne. Slyszalam albo bardziej czytałam, że dzieje się to dlatego, że w czasie snu dusza opuszcza ciało, (chociaż nie wiem czy to prawda, nie potrafię sobie tego jakoś wyobrazić i przetrawić), no.. i kiedy tak się momentalnie budzimy to oznacza, że dusza chce jak najszybciej znaleźć się w ciele, to taka nagła reakcja obronna przed stoworkami… coś takiego.
    W ogóle, Twoim okiem bracie, opuszczamy cialo śpiąc?
    Da radę tak się dziać? -_-
    Wiem, że na inne sposoby można… ale we śnie?
    Istnieje teoria, że podczas świadomego śnienia opuszczamy, ale dla mnie to niemożliwe, ja sama przeżywając takowy sen czułam, że to tylko projekcja w moim umyśle, moja fantazja. Może to zostało już obalone…
    Dla mnie to też wielkie marnotrawstwo, ścinac tyle choinek, i tak większość zostaje potem wyrzuconych, bo nie mają co z nimi zrobić, albo właśnie mimo takiej możliwości, i tak skazują je na marny los uschnięcia. Mają to gdzieś.
    A ty jedziesz do rodziny czy w wawce sobie bedziesz siedział? Chociaż… nie wyobrażam sobie Ciebie, jako takiego pustelnika -_- zresztą co ja mogę sobie wyobrażać…
    Sama chciałam iść na star wars, ale szkoda mi na razie hajsu. Polecasz?
    Dobra koniec tej paplaniny, smacznego karpia, który już gdzieś tam na Ciebie czeka -_- zapewne, chociaż chyba troszkę za wcześnie na takie życzenia, hm, dobranoc branoc

  34. Dziękuje bardzo za informacje, teraz już troszki więcej wzbogadziłam swą widzę od Pana Profesora, cóżże mam dać w zamian Panie? może karpia Ci wyśle paczką, a co tam, bedziesz miał o jednego więcej, albo albo albo troszki bigosu, w słoiku oczywiście, mogę sama zrobić!
    Ja to bym sernik zjadła, the best cake ever, for me.
    Z tym star warsem to trochę nieporozumienie, bo źle zrozumiałam, nie zauważyłam, że napisałeś ,,trójkę”, myślałam, że byłeś na tym nowym. Dobra.
    Nota bene szkoda, że nie pamiętamy przeżyć duszy, która opuściła nasze ciało, może niektórzy pamiętają, ale ja w niczym nie jestem advanced, czy z reguły jest tak, że kiedy nam się coś Śni, dusza akurat sobie zwiała, a kiedy nie śni nam się nic, to ona prostu tkwi sobie w naszych ciałach? czy sny są oznaką tego? Może zadaje głupie, oczywiste pytania, sama już nie wiem.
    Również Tobie życzę ,,Spokojnego” karpia, bo z tymi szalonym to tylko same problemy są, ja to wiem -_-

  35. Kurde, jak ja pisze nieprecyzyjnie.
    Z tym drugim karpiem chodziło mi bardziej, że … pierwszy będziesz przecież jadł u rodziny, a drugi zasmakujesz ode mnie, nie wiem może jestem za bardzo skomplikowana -_-
    Też nie chodziło mi o wcielenia, miałam na myśli po prostu pamietanie tego co robiła sobie nasza dusza w trakcie snu naszego ciała, ale chyba to już by było za dużo, gdyby każdy to pamiętał, to wszystko wyglądało by inaczej.
    Twoja wersja, że sny są takim relaksantem jednocześnie dla duszy i ciała, jest dobra, coś w tym chyba musi być, zacna eksplikacja z Twej strony. Sama nie chciałabym tak doszczętnie pamiętać każdy skrawek wcześniejszych wcieleń, z takimi wspomnieniami, obecna egzystencja byłaby awykonalna.
    No dobra dobra, let’s fall asleep, me and you, because is very late, late for our bodies and souls. To mój zajebisty angielski, Dobranoc. Ej, nie wkurza Cię takie moje dziwne gadanie? jak coś to wiesz… pisz, to się ogarnę, bo sama siebie za bardzo nie umiem zweryfikować w tej kwestii. Hm.

  36. Konwersacja, w której głównym wątkiem jest przeplatający się wszędzie karp, hmm ciekawe zjawisko-_-
    A w ogóle co chcesz pod choinkę od siostry? -_-, ja już z tego wyrosłam, nie wiem jak ty.
    Pamiętam jak kiedyś, zawsze buszowałeś po całym domu, żeby tylko znaleźć ukryte prezenty. Ale rodzice nie dali się Tobie okiełznać, mieli dobre kryjówki przed Tobą. Choć twe bezowocne
    poszukiwania zawsze kończyły się u Ciebie smutkiem i frustracją. Ach ta Twoja niecierpliwość!
    No i zawsze cukierki z choinki wyjadałeś ukradkiem, myślałeś, że nikt się nie dowie, ale ja widziałam… bądź mi wdzięczny, że Cię nie podkablowalam matce, bo miałbyś przerąbane.
    W ogóle, zawsze zabierałes mi słodycze, które dostalam na święta, mimo, że mieliśmy po równo, to Tobie zawsze było mało, byłeś bardzo sinister! Chyba powinnam jeszcze się na Ciebie gniewać za to -_- Hmm.
    I zobacz jak się pięknie wyłaniają Twe niewybaczalne występki z zamierzchłej przeszłości, osz ty!
    Zdecydowanie byłeś największym słodyczożercą jakiego znałam, i z którym musiałam jakoś żyć na co dzień! he he;)
    To ykhym.. tego ten, jak będziesz u siebie w rodzince, to nie zjedz im całego ciasta, tak od serca Ci mówię;) a zwłaszcza sernika, zostaw innym trochę -_- ©_©
    Ja radio nie za bardzo, nie lubię tych narzuconych piosenek. Jak mam ochotę sobie coś fajnego posłuchać, to sobie sama puszczam.
    miłego wieczoru |°__°| – patrz jaką piękna minkę stworzyłam!

  37. O kurcze, to aby zrozumieć głębszy fenomen karpia trzeba do niego dojrzeć? hm, chyba coś w tym jest, bo na razie dla mnie karp zawsze bedzie karpiem samym w sobie. Nie wiedziałam, że on kryje w sobie jakąś enigme i trzeba spiełniać wytyczne wieku aby to zczaić. Sama już nie wiem o co mi chodzi i co miałeś na myśli w kontekście karpia, ale dobra tam -_-
    Karpia karpia karpia, wszędzie karp, karp everywhere, karpie życiem, jakież to dziwne słowo, po wielorakim powtórzeniu go sobie w mej głowie. Karpie wszędzie!
    Coś czuje, że jak zobaczę karpia na moim stole wigilijnym to od razu będę miała Ciebie przed oczyma -_-
    Może my kiedyś byliśmy karpiami w pierwotnych wcieleniach? I potem ewoluowalismy jako ludki? Kto wie |°__°|
    No serniki nielegalne… wiem niestety, ale na serio masz przepis na taki po którym jest niezły odlot?
    Kurde, ja mam jednego dilera w domu, który karmi mnie i to za darmochę ściśle tajnie przygotowanymi działkami sernikowymi, ale nie mają takich mocy jak pewnie Twój, nie ma po nim tego dostatecznego stanu błogości i ekstazy, którego pożądam, wiesz… Ty też cichosza, ja nic takiego nie jadłam! nic takiego się u mnie nie wyprawia, mam alibi! albo i nie…
    A nie możesz mi jakimś tajnym kodem zaopodac ten przepis? może właśnie pisząc od końca? z pewnością nikt się nie zczai -_- z pewnością.
    Albo jakimiś hieroglifami podziałaj na kamiennej tabliczce, i mi wyslij pocztą, ja zrozumiem, spokojnie -_-
    Zatem czekam.
    No wiesz, obcując z Tobą w poprzednim wcieleniu, mogę sobie wyobrazić, że pewne cechy, pozostały w Tobie do dziś, nawet to widać słychać i czuć, (pomimo tej rozłąki, i tego, że nie widziałam Cię w fizycznej postaci, hmm, pewnie się nieźle zmieniłeś) w dalszym ciągu mam wrażenie jakbym rozmawiała z moim starszym nieznośnym bratem!

    Okej, w takim razie będę sobie czasem słuchała tego radia, bo jezyki jednak ważne, trzeba szlifować, trzeba.

    Bywaj karpiu z dawnych lat, hmm, może bardziej karpiu i bracie, kurwa wszędzie razem… jak nie materialnie to w jakiejś cyberprzestrzeni… ~_~
    Ja cię.

  38. Błogosc i ekstaza to dopiero w trakcie jedzenia, a nie pieczenia… chociaż może, nie wiem, ja nie mam osobistego pomocnika więc nie wiem jak to wygląda z tej strony. Jestem bardziej konsumentem.
    Ale może, jak zabraknie Ci czasem pomocnicy to możesz mnie wzywać, chętnie pomogę i zobaczę jak to wygląda ,,od kuchni”, może się sprawdzę w tej roli, może z moja obecnością będziemy bardziej produktywni -_- Kto wie -_-

    Już nie mogę się doczekać kiedy wżdy w świąteczny czas, zaspokoje swe kubki smakowe szczyptą niebiańskiego uniesienia smakiem owego ciasta. Mam nadzieję, że mój sprawdzony diler mnie nie zawiedzie pod tym względem… Chociaż jeszcze nigdy nie udało mu się osiągnąć maksimum tego czego oczekiwałam. To jeszcze nie to całkowite zatracenie. Może po twoim udało by mi się dostapic tego uczucia. Pewnie na pewno, skoro tak piszesz…
    Bez żadnych aluzji tutaj sobie rzecze, niechaj ulegnie destrukcji, wiatr dwuznaczności, który możesz błędnie tutaj wyłapać, wiedz, że opisywane moich sernikowych przeżyć, są tylko i wyłącznie czysto sernikowe, ale i też bez obaw, źródło poczęcia mej osobistości nie wie nawet jak odpalic kompa, więc przeczytanie mego monologu, który sobie tutaj czytasz, w jej przypadku jest impossible.
    W ogóle zgodzisz się ze mną, że sernik kryje w sobie niezbadaną głębię, więc opisywanie moich jak i Twoich ponadwymiarowych przeżyć z nim związanych, są jak najbardziej w porządku.

    To jak z tym przepisem? działasz na hieroglifach, tajnych kodach, czy może mojego gołębia pocztowego po niego wysłać? co wolisz, bo nie wiem na co mam się przygotować?
    Ja bym polecała gołębia, ostatnio zakuplowalam się z takim jednym, zwie się Meciu23, sumiennie wykonuje swoją prace, moglabym go wysłać pod Twoją chatę. Dla mnie i dla niego – no problemo;)

    Odbiór i dobrej nocy! 😉

  39. Racja, kucharza u siebie już i tak nie zmienię, ale to nie zwalnia mnie od tego aby w dalszym ciągu szukać takiego, który należycie mnie nasyci.
    Może i sernik wychodzi dobry, ale nie jest to apogeum eksplozji smaku!
    Zresztą po świętach zdam Ci relację z kunsztu wypieku, Ty też!

    Ojeju, nie marudź -_- te Twoje fanaberie… Miecio fajny kolo, specjalnie mam dla ciebie szukać Halinki? nie chce mi się jej wołać, Miecia mam na wyciągnięcie ręki, może sami się zakumplujecie. Tylko pamiętaj, w przepisie nie może zabraknąć czerwonej pieczęci na znak poważania danego dokumentu.
    Drogą meilową niebezpiecznie, zawsze ktoś może się przedrzeć do naszej parceli rozmów, jak sam mówiłeś – wróg czai się wszędzie, a tym bardziej w internetowej przestrzeni, a do Mietka mam sto pro zaufania.
    Zatem zaopatrz się w pióro, atrament, pergamin, pieczęć i pisz czym prędzej, bo jutro zapuka do Twego okna ptaszyna -_-
    Seriously, już się z nim zgadałam. Chociaż nie wiem czy to tak fair z mojej strony, bo nawet nie dałeś jednogłośnego potwierdzenia… ale już nie masz wyboru -_- I spokojnie, klatka odbiorcza i tak nie jest potrzebna;)

    A w ogóle, nie odrzekłeś mi na kluczowe pytanie, co chcesz pod choinkę? Bo tak głupio z pustymi rączynami, ty mi przepis, a ja co?!

    Dziękuję serdecznie za rekomendację filmu, też nie lubię dabbingu, to nie to samo co prawdziwe głosy, może się wybiorę, podobno dużo kobiet/dziewczyn dorzucili, i w ogóle tak feministycznie wyszło trochę |°__°| Niewiem… ale chętnie się przejdę.

    Dobranoc 😉

  40. Oj, chyba masz błędne co do mojej osoby zamiary.
    Miecio jest już na urlopie tak nawiasem, niestety. Był u Ciebie wczoraj, ale w mieszkaniu pusto… Ja już się poddaję, szkoda, ze nie doceniasz mojego trudu, a zwłaszcza Jego!

    A ja, życzę Tobie powodzenia w owocnych poszukiwaniach niewiasty, z którą mógłbyś obradować owe tematy, mówiąc eufemistycznie;) bo z siostrą to chyba tak nie za bardzo uważam -_-
    Czuć na kilometr, że Ci tego brakuje…
    Chciałam jeszcze coś napisać, ale wstrzymam się jednak, niechaj pozostanie to mą tajemnicą …

    Do zobaczenia na Andromedzie.

    Ps. Nie słuchaj się wujka!
    It’s a TRAP!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.