Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Afery » Gdzie mieści się stolica NWO? Będziesz zaskoczony!

Gdzie mieści się stolica NWO? Będziesz zaskoczony!

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,609,345 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Gdzie mieści się stolica NWO? Będziesz zaskoczony!

NWO (2)Pisałem w czterech artykułach o konstrukcji systemu prawnego i ekonomicznego świata.

Otóż świat jest podzielony na państwa, które są traktowane jako korporacje. Korporacja-matka to londyńska „corporation of London”. Jest to stolica tego, co zwolennicy teorii spiskowych zwą NWO – czyli new world order, nowy porządek świata.

Dalej: system prawny naszej planety jest tak skonstruowany, że wszyscy ludzie mieszkający na terenie danego państwa-korporacji, są jej niewolnikami. Tak, niewolnikami. Podobnie wszytko co mamy na własność, tak naprawdę jest własnością państwa-korporacji.

Również dzieci są oficjalną własnością państwa, rodzice je tylko wychowują. Biorąc ślub godzisz się na daleko idącą ingerencję państwa w swój związek. Tak samo gdy bierzesz kredyt. Kredyty są ogólnie wielkim oszustwem, bowiem okazuje się, że banki tworzą te pieniądze z powietrza, z niczego, natomiast nam każą zwracać prawdziwe pieniądze, wypracowane w prawdziwej gospodarce.

Uwaga! Nie zrozumiesz poniższego filmu video, jeśli nie czytałeś czterech poprzednich wpisów na ten temat. Są one dostępne w linkach poniżej:
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 1]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 2]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 3]
BARDZO WAŻNE: zrozum kim jesteś i uwolnij się od systemu!

Korporacja Państwo Na Terenie Londynu:


332 komentarze

  1. Energetycznie juz dawno to wysledziłem, tam też jest powiedzmy zmiana 🙂

    Lubię

  2. Ruda90 pisze:

    Z tym ślubem to trafiłeś drogi adminie w dziesiątkę. I z dziećmi zresztą też. Kiedyś, gdy byłam tych parę lat młodsza, miałam jakieś 19 lat, przeszła mi przez głowę taka myśl, że wszyscy, którzy mają dzieci, tak naprawdę skazują je na piekło przebywania na tej planecie. Ile z tych dzieciaków dojdzie do czegoś wielkiego w życiu? Podejrzewam, że znikomy procent. Reszta będzie skazana na zapierdol u kapitalisty. Prawda to smutna, brzydka i niechciana, ale niestety. Dzieciaczki ledwo odrosną od ziemi, to fru do szkoły. Bo przecież trzeba je zindoktrynować, przerobić na swoją modłę. Zrobić z nich niewolników, którzy nie myślą za wiele, nie zadają pytań. Bo takie osoby są dla systemu niewygodne. Sama swój pobyt w szkole wspominam okropnie. Nigdy nie mogłam się tam odnaleźć. Szkoła nie uczy, nie daje odpowiedzi na najważniejsze pytania, nie zachęca do kreatywności. Szkoła indoktrynuje, wbijając nam do głowy rzeczy niepotrzebne, a nawet wręcz szkodliwe. W dodatku to tresowanie, dzwonki, wstawanie, siadanie, jak na komendę. Czekam, aż cały ten system się rozpieprzy w trzy dupy. I coś tak czuję, że to się będzie musiało stać.

    Lubię

    • Roni7 pisze:

      Najgorsza niewola to taka gdzie niewolnik uważa że jest wolny.

      Lubię

    • Roni7 pisze:

      Ten model szkoły to tzw. model pruski. Zapoczątkował go cesarz Pruski po tym jak jego żołdaki w czasie jednej z bitew po prostu zdali sobie sprawę że nie wygrają więc uciekli. Dlatego wprowadzono model pruski, który ma obrabiać młode duszyczki. Ten model zaczął być popularny w czasach dzikiego kapitalizmu w XIX w. Od jakiś 20 lat w dobie globalizacji i internetu jest on strasznie nie wydolny. Nawet studia są na fatalnym poziomie nawet te renomowane państwowe. Najlepsze AGH i UJ oraz UW są w czwartej setce więc o czym my mówimy. Rok w porządnej pracy nauczysz się więcej jak 5 lat na studiach tylko gdzie szukać tej porządnej pracy oprócz w korporacji. Szkoła=koszary=więzienia to te same tak naprawdę instytucje. Spytam tak dla ciekawości gdzie była fala z tych trzech instytucji?

      Lubię

      • Ruda90 pisze:

        No wiadomo Roni, że fala była w wojsku, choć ja tam w woju nigdy nie byłam 😛 Ale zgadzam się z tobą całkowicie, teraz nawet studia są na takim poziomie, że po prostu śmiech na sali. 26 lat rzekomej „wolności”. która trwa niemal całe moje życie, bo jestem prawie rówieśniczką tej śmiesznej III RP. I co? Jest coraz gorzej.

        Lubię

        • Roni7 pisze:

          Z tego co się orientuję pewnie jesteś 90 rocznik to jesteś rok starsza ode mnie. Fala była także w szkole i więzieniu dlatego dałem znak równości. Szkoła doskonale potrafi niszczyć pasje i zainteresowania młodego człowieka. Wiem to z własnego doświadczenia. W podstawówce była to historia, w gimnazjum także historia oraz geografia a w technikum geografia i biologia czyli nauki przyrodnicze i niestety . I tutaj nie chodzi o wytrwałość tylko wiesz jak się starasz się wybić i imponujesz wiedzą przed nauczycielami to jesteś skazany na pożarcie lwom klasowym którzy zrobią z ciebie kujona i nerda i masz wtedy przesrane. I wtedy zamiast rozwijać się intelektualnie i duchowo to walczysz o przerwanie jak jakimś popieprzonym wiezieniu. Na studiach też jakoś nie jest lepiej niestety. Wystarczy że znajdzie się jakiś jeden kutas z jednego przedmiotu na twoim ulubionym kierunku i możesz się zrazić do swoich zainteresowań i pasji albo wylecieć ze studiów i lata w plecy.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          po mojemu szkola nie jest idealna ale co jest, pruski model szkoly sie konczy amerykanski zaczyna wiec nie jest tak zle, najgorsze ze szczepia w szkolach przymusowo i naklaniaja do medycyny tabletkowo operacyjnej to mnie wkurwia

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Gdy był amerykański model szkoły to byśmy mieli rozpowszechnioną edukację domową .

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          w stanach to rzadkosc jezeli jest to tylko z powodu ucieczki przed szczepieniami

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Dokładnie Roni, trafiłeś w dziesiątkę, jestem rocznik ’90 🙂 Zgadzam się z twoim komentarzem w 100%. No i właśnie, czym to jest spowodowane? Że gdy jesteś w jakimś aspekcie oryginalny, nietuzinkowy, czymś się wyróżniasz, to natychmiast jesteś tępiony i tłamszony. To jest to, o czym pisałam – wszyscy mają być tacy sami, nikt ma nie wychodzić przed szereg. Tak samo mamy wszyscy wyglądać i tak samo myśleć. Jeżeli tylko czymkolwiek się różnisz (wyglądem, poglądami na życie, nietypowymi pasjami i zainteresowaniami, dużą wiedzą), to zaraz się na ciebie rzucają. To właśnie system tworzy takich ludzi. Uwierz mi, że gdyby wszyscy szli się wieszać, oni też by polecieli, bo tacy ludzie nie chcą w żaden sposób odstawać od grupy. A ten, kto ma odwagę myśleć i postępować po swojemu jest niestety skazany na wykluczenie.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          trzeba troszke musztrowac uczyc poszanowaia porzadku bo bedzie taki syf jak w stanach, dzieci nie beda czuly przynaleznosci wyjada zostawia starych i po kraju, jak wiekszosc „wyzwolonych myslicieli” typu biedronia ze moze zlikwidujmy armie i zamienmy ja na zupy w szkolach wszystko ok ale przy pierwszej lepszej okazji mongoly nas najada i wszyscy bedziemy potrzebowac zupy… nie gniewaj sie ale to jakis infantylizm kobiecy

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          A gdzie do ciężkiej cholery napisałam, że ma nie być w szkole szacunku?!! Nie przypisuj mi czegoś, czego nie napisałam, bo robisz to nagminnie! A teraz to może kurwa jest szacunek w szkołach? Co? Idź sobie do pierwszego lepszego gimnazjum i zobacz jak jest. Uczniowie nie szanują nauczycieli, a nauczyciele uczniów, a nawet niektórzy pomiatają nimi. Ja pierdolę, przypieprzyłeś się do mnie jak smród do gaci.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          wpadlas w pulapke ludzi przed 30ka z czegos dobrego probujesz zrobic demona, dokonczymy rozmowe za 10 lat

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Nie próbuję, bo sama przeszłam te wszystkie szkoły i piszę z własnego doświadczenia. Nie mówię, że sam fakt istnienia szkoły jest zły, tylko to jak ona na dzień dzisiejszy wygląda i jak jest zorganizowana. Ach, rozumiem, że fakt, iż mam 25 lat, upoważnia cię do tego, aby uważać mnie za pustą, głupią siksę, która nic nie wie o życiu i nadaje się tylko do wybzykania? Nie wiem, czy wiesz, ale takie coś to adultyzm, czyli odmiana ageizmu. A poza tym, może być tak, że moja dusza jest znacznie starsza od twojej, bo przeszła więcej inkarnacji, a młode jest tylko moje ciało.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          moze -_-

          Lubię

        • barra barra pisze:

          masz tupet ruda kobieto

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          A i owszem, zaprzeczać nie będę 😉 Wypierać i spychać do podświadomości swojej ciemniejszej strony charakteru również nie zamierzam 🙂

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          keep calm ludziska. Wysyłam Wam dobrą energię 🙂

          Liked by 1 osoba

        • barra barra pisze:

          tupet w mym rozumieniu nie oznacza, że pomimo twego młodego wieku ciała (a nie duszy) jesteś „gorsza”. Wręcz przeciwnie, mamy czasy takie, że znacząca większość ludzi chce być podobna lub/i taka sama. Prawdą jest, że ludzie „odmiennie” myślący i korzystający z życia są alienowani ze środowiska. I też dobrze, bo człek zauważa coraz większe dysproporcje pomiędzy niewolnikiem w więzieniu a wolnym niewolnikiem w więzieniu. Roni poniekąd również ma rację przytaczając słowa o niewolnictwie. Ale jednak nie do końca. W każdym więzieniu rewolucje wywołują wolni niewolnicy. I to jest perełka przyświecająca, że w momencie wybuchu rewolucji masa idiotów pójdzie za wolnym niewolnikiem.
          Zatem nie przejmuj się, bo nie ma czym, bo i tak pierwsi będą ostatnimi a ostatni pierwszymi 😉

          coś o waszym wątku – edukacyjnym. kiedyś, teraz i kiedyś 😉

          „Okres nauki ludzkiej trwa bardzo długo. Trzeba przejść lekcje od prymitywnego człowieka do istoty inteligentnej, znającej wszelkie poziomy istnienia. Trzeba doświadczyć wielokrotnego życia zarówno jako mężczyzna i jako kobieta, doświadczyć życia w bogactwie i w biedzie, poznać życie na wszystkich kontynentach, w każdej rasie i religii. Po prostu doświadcza się wszystkiego z każdej strony. Należy zrozumieć różne sposoby życia, istnienia, myślenia. Głównym konceptem reinkarnacji jest nauczyć się żyć bez oceniania i uprzedzeń. Wszyscy jesteśmy w tej samej szkole, na różnych poziomach nauki. Wszyscy dążymy do tego samego celu: dokończyć naukę, zostać absolwentem i wrócić do Boga. Jeśli mamy uprzedzenia do konkretnej rasy czy religii i, jeśli ‘nie poradzimy” sobie z tym w tym wcieleniu, w następnym doświadczymy wcielenia dokładnie w takiej religii czy rasie jakich nie potrafiliśmy zaakceptować! To jest zasada działania karmy. Nie ma jednak co się martwić. jeżeli czytasz taki tekst to znaczy, że poszukujesz i najprawdopodobniej przeszedłeś już tę część nauki.. Większość lekcji można przerobić w jednym wcieleniu. Istnieją jednak osoby, które uczą się powoli, ciągle powtarzają te same lekcje z tymi samymi ludźmi i nie robią postępów.” Dorota Ziemba-Miłek

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Złotowłosa kobietko, a jaki numerek jesteś?

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          bara to normalnie new age z ta karma, nie ma zadnej karmy to wszystko reptylstwo bawi sie nami w sima, nie ma zadnych kar ani nagrod, slowianie nie reinkarnuja w wezowe ciala, ladnie masz mozg wyprany ksiazkami, medytuj to bedziez lepiej odroznial ziarno od plew
          namaste

          Lubię

        • barra barra pisze:

          mówisz gmo, że mam wyprany mózg? sprawdź jakie znaczenie ma „namaste”, to może zaczniesz używać innego słowa, które nie będzie ciebie szufladkowało w gronie „zaczarowanych” 😉
          a z karmą jest tak, że za życia działa niezaprzeczalnie skutecznie. i jest też tak, że karma ma świadomość, może tylko nie poznałeś takich ludzi, którzy mają taką wiedzę, któej nie powinni posiadać. Karma i okultyzm ma wiele wspólnego.
          ps. okultyzmu broni człowiek, a karma broni się sama

          Lubię

    • gmo zabija pisze:

      co zamiast proponujesz wluczenie się m(l)o(z)dziezy po ulicy ? cpanie w domu i oglądanie tv ? gdzie spotkasz tyle plemnkow jak nie w szkole ? szkola jest dobra troche trzeba poprzestawiać ale nie będziesz 8latkow uczyc o yahwe czy nwo to nie na ich mozgi -_-

      Lubię

      • Ruda90 pisze:

        A gdzie ja napisałam, że chcę ich uczyć o yahwe lub nwo? Prosiłabym o czytanie ze zrozumieniem.

        Lubię

        • gmo zabija pisze:

          wiec co proponujesz zamiast ?

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Proponowałabym mniej tresury w szkole, więcej zaufania nauczycieli do uczniów, wyrzucenia z planu lekcji niepotrzebnych przedmiotów, a wprowadzenia zamiast nich filozofii oraz psychologii. Z tym, że nie psychologia ryta na pamięć, jak to bywa w akademickich środowiskach, ale w formie praktyczniejszej – nauczania o ludzkich emocjach, psychologii mężczyzn oraz kobiet. Nauka w małych grupkach, gdzie każdy może się na dany temat swobodnie wypowiedzieć. Przyjazna atmosfera, tak aby nikt nie czuł strachu. Lekcje w formie luźnej dyskusji, wyciągania logicznych wniosków. Coś na kształt zajęć prywatnych, a uwierz mi, że uczęszczałam osobiście na wiele zajęć prowadzonych przez prywatnych nauczycieli – m. in., na wokal, fortepian oraz języki obce. I tam zawsze nauczyciele byli otwarci, zawsze mogłam z nimi swobodnie porozmawiać, zapytać o wszystko co chciałam. Także sorry, ale szkoła < prywatne zajęcia.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          i mowimy caly czas o podstawowce ?

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Nie.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          wiec co bys chciala zmienic w podstawowce ? wprowadzic psychologie i pedagogike…

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Małym dzieciom nawet trudne rzeczy można wytłumaczyć językiem dostosowanym do ich wieku i poziomu. Sama mojemu 4-letniemu (!) bratu tłumaczyłam kiedyś czym był Holokaust. Oczywiście nie użyłam takiego słowa, bo nie zrozumiałby, ale wytłumaczyłam, że była taka i taka sytuacja, była wojna, itd, itp. I dziecko pojęło w mig. Chyba miałeś mało do czynienia z dziećmi, bo nie doceniasz ich. One chłoną wszystko jak gąbka.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          napewno chlona tylko po co na dziendobry o morderstwach ich uczyc wszystko musi byc dostosowane do wieku tematycznie, ja jednak bym nie uswiadamial za wczesnie, dzieci musza byc dzecmi a nie dzieciecymi doroslymi jak w stanach np

          Lubię

    • Podróżnik pisze:

      Gdy skończyłam szkołę i założyłam firmę, zdałam sobie sprawę, że większość rzeczy, które wyniosłam ze szkoły wcale mi nie były potrzebne. Te liczenie ułamków, potęg, pisanie referatów na określoną liczbę słów według jakiegoś wymyślonego klucza, itd. teraz w ogóle nie są mi przydatne.

      I ta gadanina nauczycieli (i często rodziców) od podstawówki: ucz się, ucz, bo jak nie to będziesz dostawać pały i dwóje. Nawet jak zdasz, to jak takie oceny będą wyglądać na świadectwie! Aaa… i czy odrobiłeś już lekcje? 😀

      Wielu z Nas nie raz, ani dwa słyszało te komendę: odrób lekcje! 😉

      Powiem jasno, na dzisiejszym rynku pracy nie liczą się oceny z liceum, czy studiów, a tym bardziej z podstawówki. Tu liczą się umiejętności, tak UMIEJĘTNOŚCI. Takie jak umiejętności interpersonalne, zarządzania, logicznego myślenia, sprzedawania (w Polsce jest deficyt handlowców).

      Nawet programisty ze świecą szukać, niby są te tysiące absolwentów z zawodem programisty, a jak powystawia się ogłoszenia, to zgłasza się tylko garstka i to jeszcze z małą wiedzą. Nawet jak proponujesz wysokie stawki, to i tak jest im źle. Śmieszne, co nie? Nie jeden by chciał tyle zarabiać, co im się proponuje, a wiem co mówię. 😉

      Studia, ani tym bardziej oceny ze szkoły nie definiują, czy ktoś będzie człowiekiem sukcesu, czy skończy tak jak reszta. Każdy, dosłownie każdy może się wybić, ale musi mieć inną mentalność niż pozostali. Być wolnym od zazdrości, zawiści i wszelkich negatywnych energii. Po prostu ich nie wzbudzać w sobie. W prawdzie to jest trudne do wykonania, ale da się.

      Gdy taki ktoś poradzi sobie z ludzkimi słabościami, będzie mógł koncentrować się na swoim życiu i kreować je tak jak chce. Nie będzie myślał co mają, myślą, czy robią inni. Nie będzie go już to obchodziło. Wówczas skoncentruje się dążeniu do wyznaczonego przez siebie celu. Dla jednych będzie to zapewnienie sobie i swojej rodzinie dobrobytu, a dla drugich pomaganie innym.

      Jeśli chcesz mieć bardzo dobrze płatną pracę, nie licz na to, że studia Ci je dadzą (nie mówię o medycynie, itp) Nawet absolwenci prawa nie mają w tych czasach aż tak łatwo z pracą, a jeśli już ją mają to nie koniecznie świetnie płatną. Papierek może mieć praktycznie każdy, ale nie wszyscy mają wewnętrzną mądrość.

      W tym świecie tak bardzo brakuje ludzi z mądrością życiową. Szkoda, o ile świat byłby bardziej kolorowy i przyjazny. Nie byłoby absurdalnych przepisów, konfliktów, ludzie nie pozwoliliby sobie na pomiatanie i wykorzystywanie przez szefów tyranów, którzy myślą że są nietykalni i mogą innym robić krzywdę. To samo tyczy się sędziów, lekarzy, polityków, urzędników i im pokrewnych. Ile razy słyszeliśmy o błędnych wyrokach, złych decyzjach urzędników ze szkodą dla obywatela, a nawet o błędnych diagnozach i podłym traktowaniu pacjenta?

      Czy to jest normalne?

      W dzisiejszych czasach trzeba mieć łeb na karku, być dobrym w networkingu i być dobrym sprzedawcą, tak dobrze czytacie SPRZEDAWCĄ. A dlaczego? Ponieważ codziennie wykorzystujecie te umiejętności. Nie tylko kiedy oferujecie swojemu klientowi produkty, usługi, ale zwykłe polecenie swoim bliskim jakiejś rzeczy już zmusza Was do wykorzystania jej. Nawet kiedy aplikujecie na stanowisko, które teoretycznie nie wymaga tej umiejętności. Bo w końcu wasz szef kupił to, co pisaliście w CV, a później to co mówiliście o sobie podczas rozmowy kwalifikacyjnej, czymś go przecież przekonaliście. 🙂 Mało tego, prosząc o podwyżkę, także musicie się dobrze sprzedać, oczywiście argumentując dlaczego na nią zasługujecie. 😉

      Apeluję do rodziców, aby nie kazali swoim dzieciom być prymusami od najmłodszych lat. Później Wasze dzieci się gorzko rozczarują. Rozumiem, że jak Wasze dziecko chce się dostać na jakiś prestiżowy kierunek tak jak medycyna, czy prawo, powinno się pilnie uczyć. Oczywiście i w tym przypadku było by absurdem kazać mu być najlepszym już od podstawówki i gimnazjum. 🙂 Bo w tym przypadku liczy się matura. 🙂

      Żałuję, że przez te wszystkie lata szkolne przejmowałam się ocenami i opiniami innych, a szczególnie nauczycieli. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że niepotrzebnie. Ci co byli pupilkami nauczycieli, dzisiaj są nie do poznania. Z „oficjalnie”, według nauczycieli, grzecznych, dobrze uczących się dzieci przerodzili się w butnych dorosłych. Może prawdziwe emocje im wyszły na wierzch. 🙂

      Szkoła uczy zdolności do uczestniczenia w wyścigu szczurów, vide masz być najlepszy w klasie!

      Powinno być zupełnie inaczej, więc to Wam RODZICE przyszło uczyć Wasze dzieci dobroci i pozytywnych zachowań. Ale… jak rodzice ich nie mają, to kółko się zamyka.

      Podsumowując, nie mówię, że studia są złe, ale dla jednych są koniecznością do podjęcia pracy w wymarzonych przez siebie zawodzie, a dla niektórych tylko dopełnieniem. Sama studiuję, w prawdzie nie są to studia dzienne, tylko zaoczne i bardzo oryginalne pod względem programu i trybu nauczania. 😉 Cóż, ale taka już jestem, przed tym jak się o nich dowiedziałam myślałam sobie, że nie ma dla mnie studiów, ale się znalazły.

      Lubię

      • Roni7 pisze:

        „Nawet programisty ze świecą szukać, niby są te tysiące absolwentów z zawodem programisty, a jak powystawia się ogłoszenia, to zgłasza się tylko garstka i to jeszcze z małą wiedzą. Nawet jak proponujesz wysokie stawki, to i tak jest im źle. Śmieszne, co nie? Nie jeden by chciał tyle zarabiać, co im się proponuje, a wiem co mówię. ” – wiesz podróżnik studia nigdy cię nie nauczą programowania. Oczywiście zdarzają się wyjątki ale to jeden na 1000 studentów Informatyki. Programowanie to jest coś takiego jak z grą na fortepianie lub skrzypcach albo się z tym rodzisz albo nie. Trzeba mieć potężne predyspozycje psychofizyczne do programowanie bo inaczej można nogi wyciągnąć w korporacji. Inną sprawą są stanowczo zawyżone wymagania co do ludzi szukających pracy oraz deficyt tych miejsc pracy. W Polsce musisz już po studiach albo i po szkole średniej być jak obrobiony produkt gotowy do eksploatacji przez pracodawcę. Musisz był przebojowy , wygadany, kreatywny, mieć 25 lat , posiadać 15 lat doświadczenia i trzy języki obce biegle. Kurwa mać w jakim my kraju żyjemy. Byłem w Niemczech i tam nie ma takich rzeczy jak u nas. U nas jest jak w USA musisz być do wszystkiego , jeden pracownik robi za trzech czy czterech. Tam w Niemczech to wszystkiego cię uczą od podstaw wystarczą tylko chęci i pracodawcą obejmie cię opieką i wsparciem a tutaj cały czas stres i pęd chyba do trumny bo nie widzę innej możliwości. W Polsce tam zorganizowano rynek pracy aby jak najwięcej ludzi walczyło o przetrwani i o to magiczne jedno miejsce pracy. Wyścig szczurów. Bo wtedy to pracodawca może ustalać warunki i powiedzieć do pracownika – Nie podoba ci się , zarabiasz te 2200 brutto to wypad mamy na twoje miejsce 1000 osób. I tak jest wymiana ludzi co 3 miesiące.

        Lubię

      • gmo zabija pisze:

        szkola jest potrzebna inzynieria technologia jak sie chcesz tego nauczyc na u tubie ? owszem sprzedac itd ok to raczej mamy we krwi od urodzenia, sumujac dla jednych zawodow jest potrzebna dla innych nie

        Lubię

        • młoda dusza pisze:

          gmo, w jakim ty świecie żyjesz?
          inżynieria? technologia?
          Jedyne podobne do tego to informatyka, gdzie uczą cię qurwa jakiejś logomocji, zmieniania czcionki w wordzie, czy robienia tabelki w exelu.
          Powinno być coś takiego jak wybór, dziecko idzie do szkoly i wybiera sobie to co rezonuje z jego zainteresowaniami pasjami. A tak to na dzień dobry masz narzucone przedmioty na chuj nikomu niepotrzebne. W szkołach niczego się nie nauczysz, to sama sucha teoria wbijana do głowy w koszmarne nudny sposób, ucząc się powinniśmy zaangażować w to wszystkie nasze zmysły, wtedy nauka jest najbardziej efektywna, a jak jest obecnie? bierne siedzenie w zamkniętej przestrzeni, w jednej pozycji przez pare ładnych godzin, gdzie pracuje tylko zmysł słuchu i wzroku. A, i jeszcze godzina rozpoczęcia zajęć, idioci specjalnie zrywają biedne dzieci z samego rana żeby były bardzie bierne, pasywne, przecież każdy to wie, że za młodu dzieci powinny się wysypiać, a zwłaszcza nastolatkowie! Powinno być więcej zajęć na świeżym powietrzu, wśród przyrody, na słońcu. Jeżeli myślisz, że szkola jest dobra, to tak, ale tylko i wyłącznie pod względem tresury, ujednolicenia i stłumienia swoich wyjątkowych zalet, cech i możliwości. Brakuje elementarnych przedmiotów, typu psychologia, nauczyciele również powinni być bardziej wyspecjalizowani, znać mechanizmy młodego człowieka, jego potrzeb, psychologię, bywają tacy co kompletnie nie powinni znaleźć się na takim stanowisku, stare konserwy uczące przestarzałych, niewydolnych schematów myślenia, ale i tak nikt ich już nie słucha, to powoli upada, i dobrze. Jest coś takiego jak szkola demokratyczna, to jest to! szkoda, że jest ich tak mało, w wawce chyba jedna jest, działają na zajebistych zasadach, jak macie swoje dzieci to posyłajcie je właśnie tam jak sytuacja pozwala, i jeżeli zależy wam aby nie były one zarażone tym całym syfem pruskim. Młodość to decydujący etap w naszym życiu gdzie powinniśmy być jak najpiej przygotowani na otaczający nas świat, gdzie powinniśmy już nabierać świadomości o swojej osobie, swoich możliwościach, a nie je zatracać jak to robi właśnie owa szkoła.
          Namaste

          Liked by 1 osoba

        • gmo zabija pisze:

          zgadzam sie co do godziny wszystko powinno byc na 10ta, 7ma 8ma to kanal dla kazdego organizmu zreszta, uwazam ze trzeba wymieniac cegly a nie burzyc mury w tym przypadku, w szkolemozna poznac rowiesnikow zawiazac przyjaznie milosci itd zmiany sa napewno potrzebne sam jestesm po colleague w stanach i luzactwo jest tam nieprzecietne chodz testy w rodzaju wybierz a b lub c to raczej debilizm wtorny, w grecji i w m85 tez sa szkoly wiec szkoly sa potzrebne, po mojemu ciezko zrobic zeby kazdy mial indywidualnego nauczyciela dlatego uczymy sie w kupie czasami niepotrzebnych rzeczy jednak dzieki temu moze np dwoje uczniow zaciekawi sie czyms tam i zostanie naukowcami wlasnie w tej dziedzinie, nie denerwuj sie kochanie tak bardzo -_- ale wyrzucaj wyrzucaj z siebie wszystko, pamietam najbardziej podobalo mi sie w tej szkole ocena nauczyciela przez uczniow i jak za mala byla to wylatywal wiec sie pilnowali i nie prusakowali uczniow -_-
          ege siege drecie buroki -_-

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Dzisiejszy system szkoły na jakiej funkcjonuje, po prostu się nie sprawdza, jest mega niewydolny. Aczkolwiek sama idea szkoły jest jak najbardziej w porządku, może nawet jest czymś pięknym, rzec bym mogła. Ale nie działa to tak jak pewnie pierwotnie było to założone, i nad tym ubolewam! No wiesz, ja nie miałam na myśli tego aby każdy miał indywidualnego nauczyciela, ale aby miał możliwość obracania się wokół takich, dzięki którym mógłby wynieść jak najwięcej
          wiedzy, doświadczenia itd, no wiesz o co mi chodzi 🙂
          Tak jak piszesz, tych dwóch przynajmniej by wyniosło z lekcji coś wartościowego, a reszta? o nich już mamy zapomnieć? dla nich to utrata cennego czasu, mogliby go spożytkować również na czerpaniu istotnej dla nich wiedzy, ale z takim nauczycielem z którym łącza go podobne zainteresowania, a tak to jest zmuszony uczestniczyć w czymś co go kompletnie nie interesi.
          ,,Wymieniać cegły”, niekoniecznie. Można wprowadzać odczuwalne zmiany już teraz, nawet powiedziałabym, że to konieczne, wymienianie cegieł następuje zbyt powoli, przynajmniej tutaj, w Polszy, wg mnie przydałoby się takie zburzenie murów, radykalne.
          Myślę też, że jesteśmy na to gotowi.
          Jeszcze muszę taplać się w tym błocie edukacji, więc moje doświadczenia, wnioski są jak najbardziej aktualne, na obecne czasy, narodziło się wiele kontrastów, jedni bardziej głupieją, drudzy stają się bardziej świadomi, i to jest dziwne, tu jest ten dysonans.
          Staram się jak najmniej odwiedzać tę instytucję, ale niestety, tak se ne da, jak prawisz. Łatwo można tam zglupieć, zwariować, zawsze byłam i jestem tą co najwięcej opuszcza lekcje, tą co nie przychodzi na pierwsze zajęcia, zaaaaaawsze się spóźniam. Shit. Ale kurwa, taka jestem, ja się nie potrafię przystosować, never ever forever.
          No, ty po collegu, to już jakoś inaczej, nie znam się za bardzo na tamtej amerykańskiej edukacji, ale tamtejsi chyba do tych górnolotnych to raczej nie należą. Można by duuuuuzo gadać o dzisiejszej edukacji, ale ja na razie kończę, i życzę dobrych snów, idę sobie posłuchać muzy…
          Też znam troszki wegierski, ty nie wiesz z kim masz doczynienia 😀 Ja się nie denerwuję spokojniee 😉
          Trzymajta się ciepło, brrr!

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          cyk cyk, aaaaa już wiem dlaczego mam inną ikonkę, o makko, nevermind : d

          Lubię

        • areckir pisze:

          Młoda Duszo… Jeszcze raz napiszę od serca. Nie szalej! Poczekaj chwilę…

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          sflustrowana jestes czuje ale bede sie upieral przy tendencji swiatowej mingracji ludnosci z krajow bez szkol do krajow ze szkolami, mi technikum duzo dalo do dzis wykorzystuje wiedze moze po LO jest inaczej nie wiem, polibuda byla ciezka dla mnie i tak troszke bezsensowna za pruska za bardzo niewybaczajaca chamska, dzisiaj slyszalem juz tak nie jest podobno, ze walcza o kazdego studenta ale moge sie mylic, kurka ikonke ci zmienili niech to, niolki polki, nie moge cie znalezc, kurcze ja tez spac do bra noc diabelku -_-

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Również wyczułam w swoich słowach pewną złość, rozgoryczenie ale uwierz, że pisałam to z ogromnym spokojem, to te moje niewinne bluźnierstwa dodają takiej ostrości mych słów ; ) aż chciałam momentalnie wpisać Twoją minkę, ale przypomniałam sobie, że nie mam do niej praw autorskich :/
          Ja tam zawsze szanuje zdanie innych ludzi, w tym Twoje, bo jednak ocenianie szkoly zawsze jest na swój sposób subiektywne, ktoś mimo wszystko bedzie starał się wyciągać się z niej plusy, jeżeli przeżył w niej wiele fajnych chwil, drugi zaś bardziej skupi się na minusach, bo akurat ten okres nie należał u tej osoby do przyjemnych. U mnie… właściwie nie jest źle, zawsze idzie z kimś pogadać, choć dobrze się tam nie czuję, ja tam nie pasuję, to nie te wibracje, bardzo ograniczające miejsce, jeszcze mam takiego księdza, co ma wzrok seryjnego mordercy, zaawsze się na mnie dziwnie patrzy, tak długo, konspiracyjnie. Jak wchodzę z końca korytarza, on jakoś wyczuwa moja obecność i się na mnie musi spojrzeć, nie wiem, mam ogromne uprzedzenie do księży, jeszcze się z nim wdaje w różne polemiki, on coś tam wie, mówił o matrixie, o koncernach wszechobecnych, właściwie to tylko garstka osób go słuchało, reszta niezainteresowana, zawsze mam wrażenie jakby miał mroczne koneksje z ciemną stroną mocy 😀 taki dziwny jak każdy ksieciuniu, z którymi miałam okazję się zderzyć.

          Oglądałam dzisiaj w nocy tą Akimę w telewizorni, nie mogłam zasnąć, w twoim mniemaniu karma zajeżdża ,,nju ejdżem”, a ona sama zaczęła coś mówić o karmach rodowych, pokoleniowych, coś tam obliczała… więc chyba wie o czym mówi, coś w tym musi być, generalnie ja sama czuję, że na mojej rodzinie własnie spoczywa jakąś klątwa, karma do odrobienia, bo nie jest różowo, każdy u mnie, musi się z czymś męczyć, każdy, jeden mniej drugi bardziej doświadcza jakieś negatywne strony marnej egzystencji, takie kurde na serio pechowe :/ chociaż ja to zawsze na cztery łapy spadam, akurat ja. Zawsze mnie to dziwi… Chyba pozostaje domyślać się po występkach z przeszłości moich przodków, ale to takie trochę chore, dlaczego mamy brać na swoje barki brzemię przewinień z przeszłości osób, których nawet dobrze nie znałam. Tak Ci to bracie mówię, bo może jakieś słowa sobie do siebie wezmiesz. Czasem warto podpierać się na informacjach zawartych w książkach, aniżeli z własnych przeczuc, które tak naprawdę możemy błędnie interpretować… Ale właściwie, wszelką mądrość życiową powinniśmy czerpać ze swojego ja. Lubię jak różnimy się zdaniami, chociaż, kiedy zgadzamy się w pewnych kwestiach bezapelacyjnie, jest fajniej 🙂
          Śpij sobie jeszcze spokojnie, ja to taka insane trochę jestem, ludzie się budzą, a ja dopiero idę spać. Ale nie ja jedna.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          karma jest ale to jest sztuczne i to nic dobrego to reptylski wynalazek, reptyle bawia sie nami jaka kot mysza gdy jest najedzony po prostu z nudow, w swiecie bez yahwe nie byloby zadnych karm do przerabiania to jest tylko ziemski matrix, po smierci w normalnych warunkach mamy tylko retrospekcje podsumowanie niektorzy spedzaja troche czasu z mistrzami 5d michasiem i innymi takimi i znowu pletwy, maska i nurkujemy z powrotem na ziemie, system karmiczny reptyli to takie kurewstwi ze nie wiesz czy pomoc slepemu przejsc przez jednie bo moze reptyl numel 324234 chcial zeby wlasnie zginal i ty placisz za slepego bo nie zginal…, z karma jak z rakiem jak nie wchodzisz w to i masz przekonanie ze takie cos nie istniejej to dla ciebie nie istnieje jka sie w tym rozplywasz i potwierdzasz wierzysz to tak dla ciebie to bedzie istniec
          namaste nocny marku

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Wyłapałes moje imię z tego gąszcza niekończących się zdań, kochane to…
          Co do znaczenia mojego imienia, to sie jakoś zgadza ze mną, ale nie podoba mi się, że to imię samo w sobie jest dosyć popularne. Ale dobra, wow, ale informacja…

          Dzieci… wiąże się z nimi wiele ograniczeń, poświęceń, ale jak się tak dobrze je wychowa, przygotuje do otaczającego świata, to może być fajne uczucie, to taka namiastka ciebie, ogólnie czuje, że tak średnio się do tego nadaję, ale młoda jeszcze jestem. Co do zakładania rodziny mam mieszane uczucia, zresztą dzisiejsze czasy nie nadaja się do tego.
          Razem, z kimś raźniej byłoby wychowywać, i jeszcze gdyby ta druga osoba, miała podobna mentalność do mnie, ja już bym tak rozplanowala te życie, aby jak najmniej przypominało to z jakim spotykam się na co dzień.
          Starałabym się, takie dziecko, otoczyć największym ciepłem, rozwijac go, dać wolną wolę.
          Fajnie byłoby tak z rodziną podróżować po świecie, przeżywać takie zwykle fajne momenty. Żyć na swoich zasadach, na przekór systemowi. Hmm.

          Tak mnie to teraz zastanawia z jakiej jestem planety -_-
          brzmi trochę dziwnie, czytałam o tym i nadal tego nie wiem. Chyba pozostaje to zagadką do końca mego żywota. Ale na serio jest to mega ciekawa wiedza.
          Dobranoc braciszku, ale ja to długo pisałam, co ja tak wolno myślę… o ludu -_-
          To chyba dlatego, że u mnie najbardziej aktywna jest prawa półkula mózgu, i to z niej najbardziej korzystam, nawet test sobie robiłam, ale tak z reguły jest, jak ktoś jest leworęczny to bardziej pracuje u niego prawa, jak praworęczny to lewa, i tak jest w moim przypadku.
          so long see you tommorow, jak brzmi tytuł jednej z moich piosenek wybranych : )

          m

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          dzien dobry julio pasuje imie do „nie bedziesz wierna na balkonie” ? m_m, moze lepiej dzulia od jednostek energi ?leworęczne to zdolne psiajstwo, ja niestety praworęczny przecietny plebs m_m, tez jestem ciekawy ile wcielen tutaj i jaka planeta(y) wczesnej ale tez chyba mars bo jestem taki techniczny dość, ciagle tylko ulepszam cos i lubie latac i nie tylko we snach, to już mam wdrukowane chyba jak mowi ruda lisica tutaj, dusze raczej nie podrozuja daleko wbrew temu co newage plota, dusze tutaj to takie twory troche tchórzaste można powiedzieć boja się wszystkiego, wiadomo nie wszystkie ale może cos przeszly ze sa takie ostrozne, nie wiem nie oceniam, jak nam sin rozjebal nasza rodzinna planete maldeka(phaetona) to w godzine nie było wszystkiego do czego dusze były przyzwyczajone od tysiacleci, podobnie było z marsem ale to sami marsjanie sobie wysadzili atmosfere przy testowaniu nowej elektrowni czy cos tam, wiec stres po chuju jak mawial poeta -_-, kurde u nas te wszystkie bomby atomowe co testują tak samo mogą spowodować wybuch atmosfery i się podusimy jeżeli wcześniej nie zamarzniemy czy nie wyparujemy -_-, wogule ciekawe ze 80 procent atmosfery to azot wiec musi nam cos robic pożytecznego, już slyszalem ze można przejsc na odżywianie azotowe ale nie wiem czy to możliwe przy obecnej genetyce, kurde laska chodz przed 23cia spac bo się organzm nie oczyszcza, wiem ze woreczek i watroba oczyszczają się przed 23cia tylko
          namaste

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Dzień dobry Wasza Ekselencjo!
          Może być i Dżulia od dżuli : P ostatnio podpisuję się Julija, pa rosijski, bo mi wychodzi wtedy 9 numerologicznie. I chyba mi z tym lepiej…
          A ja raczej nie pasuje do marsa. W jaki sposób lubisz latać nie tylko w snach? -_-, bo np. samoloty to nudna sprawa, zero emouszyn, tylko jak się wnosisz i ladujesz. Balonem bym chciała się przelecieć, albo skoczyć ze spadochronu, kurde, to by było coś, może kiedyś…
          Ta planeta Maldeka, to chyba została odnowiona, kurde dopiero się zaglebiam w te tematy, tyle tego, że szok. To wszystko brzmi jak dobre science fiction, ale to chyba nie są zwykle wymysły ludnikow.
          Tak w ogóle, pozyskujemy azot chyba ze spożywania białka pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, więc no na pewno jakoś na nas działa, jak by wyglądało takie odżywianie azotowe?
          qurwa ja się boję tych wszelakich bomb atomowych, jak można takie coś testować? przecież to jest niebezpieczne,
          z prochu powstałeś, w proch się obrocisz. Masakracja.
          Ja nie potrafię spać przed 23, no co ty, musiałabym być ekstremalnie spiąca, jakby mój rytm życia był bardziej intensywny to pewnie by tak było, a tak to jeszcze niespozytkowana energia z całego dnia pozostaje mi na noc. Może na serio warto w końcu poddać się jakiemuś większemu wysiłkowi, bo ostatnio mi się nic nie chce.
          s u later bro -_-

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          czy ty właśnie napisałeś w Siedlcach? nie wierze, toż to moje miasto… jakoś nie wierze, jakie dziwne uczucie mną owladnelo, jakie miejsce tam najbardziej odwiedzasz? : D nie wierzę. Nie wierzę.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          ha ha dobre widzisz julcia miszcz cie wyczul -_-, dla mnie to nie nowosc mam cos takiego od kiedy zaczalem medytować ze odgaduje dużo rzeczy i wszyscy mowia ze przypadek, kurde ale to chyba niemożliwe, jeszcze mam z telefonami ze najpierw mi dzwoni w glowie a za chwilke już komorka nie tak 100 procent ale lwia czesc bym powiedział no i z numerami ale to już wiesz, nie byłem w Siedlcach jeszcze ale jakos tak mi przyszlo na myśl to miasto może się wybiorę ale to na wiosne teraz już zza zimmmno, przeważnie tak jezdzilem na pruszkow tłuszcz itd. chyba bym był dobrym detektywem ale musze miec jakies emocje z dana osoba bo inaczej nie umiem, medytuj będziesz mieć tak samo, deepak chopra zawsze mowi ze w podnoszeniu swiadomosci najważniejsze sa 3 rzeaczy medytacja medytacja i medytacja -_-

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          no jak drobna to faktycznie moglbym cie skrzywdzic ja pod 80 kilo podchodzę -_-, masz racje zadawaj się ze swója generacja -_-
          pozdrawiam

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Oj gmo, może źle mnie zrozumiałeś.
          Ja ważę jakieś 46 przy 163cm, i sama w sobie czuję się mała, chociaż niekoniecznie tak jest.
          A spotkać bym się chciała, bo to by było coś nietypowego, ale mam jakieś wewnętrzne blokady, boję się tej przepaści wiekowej. To głupie, że już na starcie wyobrażam sobie to jak moglabym się przy Tobie czuć, a przecież tego nie wiem. Równie dobrze moglibyśmy sobie gadać jak starzy kumple, kurde, jaka ja jestem słaba. Sorry, ale ja zawsze próbuje być szczera, czasem inaczej nie potrafię, nie lubię tkwić w jakichś nieporozumieniach : )
          A co do tej generacji, jestem na nią skazana przede wszystkim i dlatego sie przy niej kręce, chociaż nie za bardzo mi to odpowiada, bo są dla mnie jak rozpieszczone, niedojrzałe dzieci. Zawsze wolę starszych, bo mają coś ciekawego do powiedzenia, już mają to doświadczenie i wiedzę na temat tego jak się poruszać po tej ziemskiej materii, co poniektórzy przynajmniej. Często mnie po prostu onieśmielają, co powoduje, że ciężko zbudować mi z takowymi bliższe relacje, ale widzę po spojerzniach niektórych, że troszkę ich intryguje, wyczuwają, że w sobię coś kryję, i niech sobie tak myślą… Bezpieczniej mi jakoś z tymi ,,moimi”, chociaż nie jest to dobra postawa, może boję się tego, że pewne moje przemyślenia, które wypuszczam w eter do takich osób, nie będą brane na poważnie, zostanę wyśmiana czy coś podobnego? czasem mam dosyć tego niezrozumienia ze strony wszechotaczajacych mnie bytów, że po prostu już wolę tkwić w objęciach swojej bierności, introwertyzmu, i osamotnienia. Właściwie, co mnie to obchodzi. Wkroczyłam na ten obszar zwany życiem i muszę sobie jakoś radzić.
          Pamiętaj, że jestem Twoją młodszą siostrą, która wkracza dopiero do świata dorosłych, ale nie oznacza to, że jestem jakimś dzieckiem, o nie, trochę już przeżyłam, po krótce wiem jak to się wszystko je, kurwa na serio jestem jakas staro-młoda, ale to nieważne…
          Znasz mnie już w miarę dobrze, i mam nadzieję, że nie bije ode mnie aura gowniarza o_O wtedy bym się załamała… dosłownie.
          I znowu wkradł się ten klimat, którego nie lubię. Wolę pisać bardziej pozytywnie, ale może tak musi być? Może to jest ten nieodłączny element wymiany zdań. Ważne, że jesteśmy szczerzy, i nie tkwimy w jakiejś wzajemnej obłudzie czy wyidealizowaniu.
          I ja sobie to cenie.
          Trzymaj się, kurde już mnie irytuje moja osoba, na serio… ta samowzgarda, hmmm, nowość. Fajne uczucie odczuwać w swym ciele jakieś takie ,,utrapienie”, ale być jego obserwatorem, nie wnikać w jego korzenie, tylko patrzeć na nie z boku, z dystansu, z czystą świadomością, że to odczucie nie należy po prostu do mnie, tylko do niewypracowanego, w sumie obcego ciała, które łyka wszystko jak naiwne dziewczę, może to słabe porwnanie, ale to co mi pierowtnie przyszło do głowy, było nieco nietaktowne, więc wstawiam tu łagodniejszą jego wersję, 😀
          Niepoprawny głupek, to ja…
          Dobranoc pokrewna duszo, zakotwiczona w tajemniczym mi ciele.

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Dzień dobry Wasza Ekselencjo!
          Może być i Dżulia od dżuli : P ostatnio podpisuję się Julija, pa rosijski, bo mi wychodzi wtedy 9 numerologicznie. I chyba mi z tym lepiej…
          A ja raczej nie pasuje do marsa. W jaki sposób lubisz latać nie tylko w snach? -_-, bo np. samoloty to nudna sprawa, zero emouszyn, tylko jak się wnosisz i ladujesz. Balonem bym chciała się przelecieć, albo skoczyć ze spadochronu, kurde, to by było coś, może kiedyś…
          Ta planeta Maldeka, to chyba została odnowiona, kurde dopiero się zaglebiam w te tematy, tyle tego, że szok. To wszystko brzmi jak dobre science fiction, ale to chyba nie są zwykle wymysły ludnikow.
          Tak w ogóle, pozyskujemy azot chyba ze spożywania białka pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, więc no na pewno jakoś na nas działa, jak by wyglądało takie odżywianie azotowe?

          qurwa ja się boję tych wszelakich bomb atomowych, jak można takie coś testować? przecież to jest niebezpieczne,
          z prochu powstałeś, w proch się obrocisz. Masakracja.
          Ja nie potrafię spać przed 23, no co ty, musiałabym być ekstremalnie spiąca, jakby mój rytm życia był bardziej intensywny to pewnie by tak było, a tak to jeszcze niespozytkowana energia z całego dnia pozostaje mi na noc. Może na serio warto w końcu poddać się jakiemuś większemu wysiłkowi, bo ostatnio mi się nic nie chce.
          s u later bro -_-

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          -_- ale mnie tytujesz, dziekuje ksiezniczko julijo, no samolotem wiadomo latam, pare razy ladowalem nawet z instruktprem oczywiscie jednak wkurza mnie ryk i drgania silnika wole jako pasażer przynajmniej narazie jak czegos cichszego nie wymysla np liniowcami chodz tez nie za dlugo, cholera ze z ta antygrawitacja nie ida do przodu -_-, maldek był miedzy Jowiszem i marsem i jak ostanio sprawdzałem to caly czas jest tam tylko pas gruzu… widzialas dźwigi poważnie skladaja go do kupy ? -_- no w sumie tylko trzeba ziliard ton betonu i stali i planeta będzie jak nowa -_-, nie wiem jak z tym azotowym, wiem ze żeby na swiatlo się przezucic trzeba już gadac z aniołami 5d i oni robia operacje za twoja zgoda ale jest to bolesne bardzo, u niektorych komórki maja wbudowane dna odżywiania swiatlowego no ale trzeba to jakos uruchomić jeszcze…, z tymi bombami jeszcze, w sumie pomysl ile by musiało zginac białych z japońskimi mongolami jakby nie zrzucili bomb na nich, wojna to nie kolko rozancowe niestety, ja lubie podrozowac np wsiasc do pociągu byle jakiego nie dbac o bagaż ani o bilet, i wysiasc nie wiem w Siedlcach pozwiedzać zjeść obiad i na wieczor wrocic, robie tak często tylko tak do 2 godzin jazdy powyżej to już trzeba szukac hostelu itd, jak tak mnie nie ma w wawie troszke to mi sie później fajnie wraca, tak za miastem fajne powietrze jak akurat nie pala weglem czy plastikiem
          namaste princess julijo -_-

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          O ja, na serio połapałeś się w tym wszystkim lądujac? pewnie jakimś helikopterem?
          To tak można w ogóle, nie trzeba mieć do tego żadnych uprawnień? Mimo, że z instruktorem, to i tak szacun, przecież tam jest tyle przycisków. Nie no, fajnie, fajnie -_-
          Ale z tymi Siedlcami to trafiłeś, ja nie mogę, hmm, czyli musisz wiązać ze mną jakieś emocje, w takim razie:p
          Czasem też intuicyjnie coś przeczuwam, z telefonem nie raz tak miałam, po prostu czułam, że ktoś zamierza do mnie zadzwonić. Albo też była taka sytuacja, że w dzień śmierci mojej babci, kiedy jeszcze żyła, wchodząc do pomieszczenia, w którym jeszcze egzystowała, uderzyła mnie taka smutna, nietypowa aura, czułam, że niedługo stanie się coś przelomowego, widziałam wizje tego co miało się stać. Powiedziałam to wszystkim co akurat zebrali się przy niej w tym dniu, też dziwne, i mówili, że tego nie odczuwają. Mimo, że mieszkała obok mnie, to jakoś wszyscy tak często i w tak dużym gronie ją nie odwiedzaliśmy, a tu nagle w tym dniu, zbiorowa świadomość jakaś.
          Potem większość sobie poszła, ja jeszcze zostałam przy niej z ojcem, i w momencie kiedy już zbierałam się do wyjścia, babcia oddawała swoje.ostatnie tchnienie, to dziwne uczucie uczestniczyć przy czyjejś śmierci, czujesz taką dziwna energię opuszczenia, nie da się tego opisać. To był dla mnie taki szok, ona momentalnie się dusiła, z każda sekunda robiła się sina, zimna, sztywna, ale jakaś taka czujna. Szybka reakcja, panika, ojciec i siostra obok stracili przytomność umysłu, musiałam szybko działać. Nie mogłam się z tym jakaś pogodzić, mimo, że i tak jakoś wewnętrznie wiedziałam, że to nastanie. Boże to wszystko się ze sobą tak zgrywało, że szok, te znaki, jej zachowanie kiedy jeszcze żyła, ona już wiedziała, że zostało jej mało czasu, na wszystkich się tak indywidualnie patrzyła, jakby chciała każdego zachować sobie dobrze po śmierci, te jej bystre oczy, kurde, tylko ja to zauważyłam właściwie.
          Uczucie mega nietypowe, a uczestnictwo w czyjejś śmierci, to takie doznanie z pogranicza drugiej strony, jakaś świadomość się w Tobie budzi, że to tylko przejście do kolejnego etapu. Ale dobra, to już minęło, i się z tym pogodziłam, mimo, że było to we wrześniu, i odcinelo dużo ślad w moim pojmowaniu. Niesamowita kobieta to była..
          Ale dobrze, nie musi się już męczyć, może niedługo zreinkarnuje jako przyszły członek mojej rodziny, kto wie…
          Aj tam, 🙂
          Jak masz zamiar odwiedzić Siedlce, to tak Cię już na starcie ostrzegam, że wieje nudą, żadnych fajnych miejsc, żadnych ciekawych zabytków, beznadziejni ludzie…, ale jakaś tam energia tętni, nie lubię jakoś tego miejsca, i nie mogę się doczekać momentu kiedy stąd zwieję. Ale zawsze możesz przyjechać, nawet po to by poczuć namiastkę mojej obecności -_- haha. Zobaczysz z jakimi miejscami muszę obcować prawie na co dzień, nic fascynującego właściwie. Ale ja i tak docelowo tam nie mieszkam tylko jakieś 5,10 km stamtąd. Kurde, właściwie to jesteśmy tak blisko siebie…
          Jak ja byłam 3 tygodnie, ponad 1000 km od mojego domu, ten moment kiedy w końcu spotykam się z moim miejscem życia utęsknionym. Zajebiste uczucie, ma się wrażenie jakby się tyle zmieniło, ale mimo wszystko jakoby to miejsce było zamrożone w czasie specjalnie dla mnie. To własnie jest ten jeden z plusów podróżowania.
          Też czasem mam taka ochotę, wejść do pociągu byle jakiego, dać się poprowadzić własnym życiem jakimś niewidzialnym aniołom, i niech się dzieje wola nieba…
          Może niedługo sobie tak do Warszawki pojadę, spontanicznie, powłóczę się po tym gąszczu ulic, poodwiedzam jakieś obce miejsca, pobłądzę, bo i tak nie znam się na lokalizacjach, poobserwuję ludzi, i wrócę do domu. Jak gdyby nigdy nic…
          Mam nadzieję, że mnie zrozumiesz, bo nie chce mi się skupiać na finezynej retoryce mojej wypowiedzi.
          Miszczu ty :D, ciekawe jakbyśmy się minęli to byśmy się rozpoznali, to mnie tak ciekawi, że szok. Jak to brzmi.. ale co tam.
          Życzę Waszej Ekselencji (to chyba najwyższy stopień stanowiska, taki elitarny, bo Wasza Emitencjo to już chyba szczebel niżej, tak mnie się wydaje) -_- ciekawych snów, abyś sobie trochę polatał na te bloki, czy jakoś tam, jak lubisz, też bym chciała, ale pewnie universum mnie nie wysłucha -_-
          S u tomorrow brother. Mam nadzieję 😉

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          co ty mloda helikopter za trudny i niebezpieczny, na cessnie jak wszyscy, guziczkow nie ma tak dużo dla mnie najgorsza to obsluga radia nawigacja nie lubie tego, lubie tylko latac trzeba pilnować predkosci żeby nie spaść, najważniejsze to predkosc przy ladowaniu bo można nie trafic w pas albo zacząć skakać, tu trzeba się pilnować dość ale tylko na początku później już się nawet predkosc czuje i wsiadasz do samolotu jak do auta czy na rower, musisz rozwijać te swoje extra powers szczególnie ze jesteś leworęczna więcej widzisz bez widzenia, ja praworęczny wiec mam gorzej ale wiesz co robie na sile robie wszystko lewa reka i to zmusza do odpalania prawego cylindra nawet zaczynam się uczyc pisać lewa może to jest trik żeby widzieć więcej może specjalnie nas napietnuja żeby się przezucac na prawa zebysmy byli bardziej w strone schabowego legii mszy itd , wolalbym cala obecność niż namiastke -_- no ale jak się boisz kolesi to ok masz prawo, co ty z tymi ekscelencjami ja prosty chlop raczej troche tam wiem ale to wszystko take care siostrzyczko

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          no to walnęłam z tym helikopterem, ja cie… ale niestety nie orientuję się w tych tematach -_-
          Z moją leworęcznością to też tak super nie jest, bo jak mam bardziej aktywną prawą półkule, to z lewą mam problemy, i często gęsto wolno przetwarzam informacje, co mnie mega wkurza, łatwo się deprymuję, tracę koncentrację, a jak idzie z jakimś zadaniem matematycznym to lepiej nie komentować, za bardzo odpływam myślami, nie porafię być tui teraz, co bardzo komplikuje mi życie, a i wiecznie rozkojarzenie, zapominalstwo…
          Ja to tak trochę dwuręczna jestem, wiele rzeczy wykonuję prawą, ale to pewnie dlatego, że nie mam innej opcji, jak wiekszość rzeczy przystosowanych jest dla prawaków.
          Ale i tak nie jest taka super sprawna, np, czasem myję zęby przeciwną, ale trzeba na to poświecić drugie tyle czasu, więc się nie chce za bardzo, periodycznie też sobie piszę i idzie mi coraz lepiej. Więc, warto tak ćwiczyć, bo wtedy umysł lepiej ze sobą kooperuje.
          Też granie na instrumencie dobrze rozwija obie półkule, teraz to za późno u mnie żeby się uczyć, najlepiej od małego, ja nie umiem i szkoda.
          No.. chyba nie boję się dojrzałych ,,chłopców”, a co skrzywdził byś mnie, ze mam się bać?-_- Tylko po prostu.. to było na swój sposób dziwne, bo ja to jednak obracam się wśród swojej generacji, i takie interakcje są dla mnie obce, jednak. Zresztą ja taka drobiutka, chociaż jeszcze chyba urosnę, na pewno, nie no, mieszczę się w granicach normy, luz -_- hahaha.
          A co do – Waszej Ekscelencji, dajmy sobie żyć przynajmniej w imaginacji, że należymy do elity! No bo, któż bogatemu zabroni?
          Have a nice day my rude brother!

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Walczą o każdego studenta bo :
          po pierwsze jest niż demograficzny(duża emigracja oraz weszliśmy w ten niż)
          po drugie dużo ludzi zdało sobie sprawę że szkoda czasu, pieniędzy i zdrowia na stresujące studia i idą do pracy albo wyjeżdżają za granicę
          a po trzecie to z tych studentów uczelnia ma dotacje. Np. na Mechanice i Budowie Maszyn co roku przyjmuje się około 300-350 osób po I semestrze jest ich około 150, po roku już 80 a do końca studiów jest ich może 40-50.

          Lubię

      • Ruda90 pisze:

        Podpisuję się pod tym komentarzem obiema rękami. Pozdrawiam serdecznie 🙂

        Lubię

  3. Wed pisze:

    Wiekszość moich poprzedników dokonujących wpisów w komentarzach, jest w wieku autora bloga, ja jestem starszy. Moja swiadomość otaczającego mnie obecnie świata jest kuresko duża, na tyle duża, że uciekłam, gdzieś na obrzeża. Na tą świadomość nakładają sie obrazy rzeczywistości ze starszych światów i jedynie co mogę powiedzieć o tej degrengoladzie, że …coż karzda zasadzona marchewka na balkonie budynków mieszkalnych, a wlaściwie więzień jest walką z systemem, jednak ta walka jest dalszym pogrążaniem się w systemie. Nie znalazłem odpowiedzi na pytanie swoje i mojej dorastającej córki, a pytanie to brzmi: co robić by się nie zatracić.
    Nikt bedacy o zdrowych zmysłach i posiadający świadomość rzeczywistości nie powinien funkcjonować w takich upadlajacych warunkach.

    Lubię

    • barra barra pisze:

      Wed. Być może jesteśmy w tym samym/podobnym wieku. Zdziwiłem się, bo piszesz o córce;) I moja księżniczka pomimo młodego wieku zadaje pytania, na które nie sposób ot tak odpowiedzieć i mieć w jednym przemyśleniu „złoty środek”. Jednak powiem Tobie, że miałem kilka momentów, że myślałem, że z tego pieprzonego oświecenia/przebudzenia rozerwie mi czaszkę i fizycznie i psychicznie. Ciężar jaki nosiłem przez długi czas w końcu zniknął, dzięki upustowi fizycznemu, jaki zafundowałem sobie w postaci roweru, siłowni, całkowitej zmiany żywienia, etc.
      Dziś, oprócz dobrej kondycji ciała, kondycję ma i duch 😉 I wiem, że nie ma już takiej opcji, abym nawet myślał o „zatraceniu”, w tym Twoim i moim znaczeniu. Nie wiedziałem, jaki będzie efekt, gdy te zmiany stopniowo wprowadzałem w swoje życie ale dziś z mogę powiedzieć tylko tyle, że były to mądre zmiany z zajebistym skutkiem.
      Dalej dźwigam koszmar tego plugawego świata i to oświecenie/przebudzenie wciąż postępuje. Postępuje szybciej niż kiedyś i dlatego DODATKOWO męczę się fizycznie (rower, siłownia) a nie tylko psychicznie (móżdżenie).

      Lubię

    • gmo zabija pisze:

      a co maja powiedziec murzyni umierajacy z glodu, kurwa macie cieplo na lby wam nie pada zwierzeta was nie zzeraja, przewraca wam sie w glowach i tyle

      Lubię

  4. radek pisze:

    Drogi Jarku,
    w ramach tematow na felietony (jesli juz o tym pisales to olej posta bo jestem tu nowy): zapoznaj sie ze statusami Jersey i Isle of Man. ani to EU ani ZK ani City. majac 3 takie miejsca na swiecie – jako wspolnik moga sluzyc np. Cayman Islands – mozna sie pompowac w ramach rezerwy czastkowej w nieskonczonosc. Taki oscylator na grube kwoty.
    PS. wazne aby tlumacze i komentatorzy uwazali na nasze i anglosaskie biliony, tyliony etc bo to nie to samo tu i tam. Ordnung muSS sein!
    okay .-)

    Lubię

  5. barra barra pisze:

    inżynier magister na ZnZ napisał:

    Teraz chciałbym prosić wszystkich o uwagę !!! Proszęo UWAGĘ !!!! zaczynam cytat „Hesemann przyznał, że zainteresował się tematyką ludobójstwa Ormian przez przypadek. Jako historyk badał przede wszystkim fakty dotyczące życia Eugenio Pacelli, późniejszego papieża Piusa XII. Od 1917 do 1925 roku Pacelli był nuncjuszem w Monachium. Uczony poszukując w archiwum Nuncjatury Apostolskiej w Monachium materiałów na temat jego działalności, natknął się na folder „Prześladowania Ormian”.

    W tym samym zbiorze dokumentów historyk odnalazł kopię listu papieża Benedykta XV do sułtana. Ojciec Święty prosił o litość dla niewinnych Ormian. Dokumenty te bardzo poruszyły i zaciekawiły historyka. – Czułem, że po prostu dotknąłem czubka góry lodowej i byłem pewien, że znajdę więcej danych na ten temat, co też faktycznie się stało. Dotychczas zgromadziłem około 2500 stron dokumentów – tłumaczył. Hesemann szybko zdał sobie sprawę, że materiały, na które się natknął nie były nigdzie wcześniej publikowane. Nawet czołowi eksperci od ludobójstwa Ormian nie mieli ich w ręku. Biorąc pod uwagę znaczenie ich treści, niemiecki historyk postanowił napisać książkę na temat holocaustu Ormian, prezentując nieznane dotychczas wątki. W trakcie badań zaskoczyło go, że ludobójstwo Ormian w rzeczywistości było jedynie częścią znacznie większego planu eksterminacji wszystkich niemuzułmańskich mniejszości w Imperium Osmańskim.

    Czołowi członkowie rządzącego ruchu „Młodych Turków”, wykształceni na francuskich uczelniach, zetknęli się z europejskimi ideami masonerii i koncepcją, zgodnie z którą tylko jednorodne pod względem etnicznym i religijnym państwo może być silne. Uważali oni, że Imperium Osmańskie jest słabe z powodu wieloetnicznego i multi-religijnego charakteru. Turcy, by usprawiedliwić masakrę, oskarżyli niektórych ormiańskich przywódców o spiskowanie z Rosjanami. W rzeczywistości jednak turecki sekretarz ds. wewnętrznych Talat Bey wyznał niemieckiemu ambasadorowi Johannowi Mordtmannowi – jak wynika z raportu przesłanego do Berlina – że „turecki rząd wykorzystuje wojnę, aby pozbyć się wewnętrznych wrogów – rdzennych chrześcijan wszystkich denominacji – bez interwencji dyplomatycznej obcych państw”. I dalej czytam „Wśród dokumentów zawartych w książce znajduje się także list napisany przez przełożonego kapucynów w Ezrurum, ojca Norberta Hofera, skierowany do Watykanu w październiku 1915 roku. Czytamy w nim, że „kara dla ormiańskiego narodu (za rzekome bunty) jest jedynie pretekstem używanym przez masoński rząd turecki w celu eksterminacji wszystkich elementów chrześcijańskich w tym kraju”.

    cały tekst na tym adresie !

    http://www.pch24.pl/szokujace-odkrycie-historyka–ludobojstwo-ormian-to-dzielo-masonerii–benedykt-xv-probowal-temu-zapobiec,35232,i.html#ixzz3sijzhfwC

    POWTÓRZMY !!! „Czołowi członkowie rządzącego ruchu „Młodych Turków”, wykształceni na francuskich uczelniach, zetknęli się z europejskimi ideami masonerii ” to oznacza że mamy TURECKĄ MASONERIĘ !!! Po co jezdzi do Turcji masonka Merkel i zaprasza ich do Uni Kołchozniczej masonów europejskich ?!?! NWO chce wywołać III wojnę światową już o tym mówią otwarcie ! sami przeczytajcie ! Oto co Alex Jones przedstawia na jego stronie dziś 27 listopada ! http://www.infowars.com/former-cia-operative-get-ready-for-wwiii/ Former CIA Operative: Get Ready for WWIII

    Tylko Maryja dzięki Jezusowi może nas uratować od Turków i NWO !

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      tylko jednorodne pod względem etnicznym i religijnym państwo może być silne, zgadzam sie z tym, multikulti oslabia wszystko co jest do oslabienia w narodzie, turcy to arabomongoly yahwe ich zadaniem jest zabic bialego europejskiego goja wczoraj chcieli wciagnac biala rosje do wojny ale sie nie udalo ale bede probowac bo to zaprogramowane roboty yahwe uzbrojone po zeby, powoli zaczynaja patrolowac greckie wyspy, hm ciekawe o co im moze chodzic… ? chyba chca wprowadzac turecka demokracje u grekow…

      Lubię

    • gmo zabija pisze:

      arrab nie chodzi o mordowanie religijne tylko rasowe, turki to wezowe arabomongoly a ormianie to heleni biala rasa pozeusowa, i jak zawsze yahwe chce wybijac wszystko co pozeusowe

      Lubię

  6. barra barra pisze:

    qrwa, dlaczego mnie nie dziwi – a mówię to od kilku miesięcy – że nie ma złych sztanów zjednoczonych ani dobrej rosji ani średniej … Każdy kraj w osobach zarządców/prezydentów/polityków wykonuje polecenia swego nadzorcy. XXI wiek to przewroty, wojny, kryzysy, etc. i wsadzanie na stołki swoich masońskich kapucynów. Biblia nie jest opisem przeszłości tylko teraźniejszości (no chyba, że nowa religia będzie miała innego bożka ale scenariusz znowu ten sam – nowy świat zbudowany na starym. W końcu mamy 6 wymieranie, jak mawia wielu masonów). Globalizm oznacza wszech pojęty chaos w najgorszym tego słowa znaczeniu. wszystko jest ze sobą zsynchronizowane z mega perfekcją.
    i doczytajcie biblię (ja ateista ale w biblii macie scenariusz!! – że złodziej przyjdzie w nocy, kiedy wszyscy będą się bawić. i dlaczego 1 stycznia 2016 to 11/9, jeśli kto kuma, o co chodzi w okultystycznej toto lotku – jedenastka wiadomo, co symbolizuje i odwrócona szóstka również).

    1 stycznia to również święto ciapatych – ich bogini isis

    od pierwszego dnia nowego roku zacznie się prawdziwy chaos a rok 2016 będzie … tym, czego wszyscy się obawiają – spełnieniem koszmarów. globalnych koszmarów

    Lubię

    • areckir pisze:

      No i znowu za dużo mszalnego wina. Opłatków zjadanych w zachrystii ukratkiem. Nie sil się… Znam to. Zacznij wreszcie myśleć Barra… Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

      • barra barra pisze:

        nie obawiaj się o moje myślenie, bo jest na właściwym torze od wielu lat
        nie oceniaj ludzi bo gówno o nich wiesz a najmniej wiesz o sobie
        przestań żreć psychotropy, to rozjaśni się sufit
        daj sobie spokój z tymi durnymi tekstami
        jak chcesz przekazać coś treściwego to zrób to
        używaj minimum słów, to merytoryka pojawi się w końcu w twych „rozmowach”

        gówno mnie obchodzi co ty wiesz, bo od czasu, kiedyś zacząłeś się wpieprzać z tymi chorymi komentarzami, mam wrażenie że wiesz nic

        serdecznie pozdrawiam

        ps. masz chyba strasznie smutne wspomnienia z kościołem

        Lubię

        • barra barra pisze:

          krecik. gdybym opisał twój portret psychologiczny, to chyba sam byś nie uwierzył, jakim jesteś popaprańcem i strzeliłbyś sobie sam w pysk

          Grzecznie więc zadam tobie pytanie
          MOŻESZ SIĘ ODPIERDOLIĆ CZY JESTEŚ PIERDOLNIĘTY?

          bo jak jesteś, to przepraszam, pisz co chcesz, będę tylko wiedzieć, że jakaś sztuczna inteligencja próbuje nawiązać kontakt z człowiekiem. i będziesz pisać do siebie, bo w końcu przestanę zwracać na ciebie uwagę.
          totalna przeźroczystość, to najgorsza karma, jaka wraca do głupich ludzi

          Lubię

        • areckir pisze:

          Tak, mam. I dlatego się od Kościoła uwolniłem. I myślę! I myślę, że jesteś jakiś odrzucony od Twojej całej reszty. Taki poraniony. Serdecznie współczuje…

          Lubię

        • barra barra pisze:

          od jakiej reszty jestem odrzucony? i jaki „taki poraniony”?
          czy za tymi słowami kryje się jakiś głębszy „sens”? jak tak to rozszerz ją a jak nie, to niech będzie cisza 😉

          Lubię

    • gmo zabija pisze:

      isis czyli isztar czyli ester to zona yahwe czyli allaha, ukladnaka sie ukladac zaczyna pieknie

      Lubię

  7. barra barra pisze:

    wszystkie konflikty są wywoływane sztucznie, aby był pretekst do „rozstawiania” pionków na masońskiej politczno-militarnej szachownicy.
    wojska na lądzie i morzu są już rozstawione. pytam: tak dla jaj? to dotyczy całego globu, każdego kontynentu
    to jest docelowa mapa nwo
    https://www.google.pl/search?q=post+war+nwo&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiI4dagtrHJAhWCwhoKHYUJCvAQsAQIHA&biw=1474&bih=770#imgrc=WmSQfPhVF-okpM%3A

    proponuję zgrać na kompa bo zajebista rozdzielczość i zobaczcie, gdzie kończy się „zachodnia europa” i co jest napisane na niemcach, no w ogóle jest na niej wiele ciekawych informacji

    wszelka wiedza masońska była skutecznie ukrywana przez setki lat przed ludźmi. wielu dziwi, że nie może być to prawdą, skoro takie informacje/dokumenty/mapy/nagrania krążą w sieci. ale okultyzm ma to do siebie, że musi się zamanifestować, w rozumieniu „za minutę dwunasta”

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      jak to rozowe to panstwo slowianskie to jesttem za

      Lubię

      • barra barra pisze:

        qrde, gmo – jakie słowiańskie państwo? o czym ty gadasz?
        są u ruskich meczety? ogarnij jak dziś wygląda np. uzbekistan albo kazachstan (astana!!!) i inne kraje w tym regionie i porównaj z danymi z lat 80-tych ubiegłego stulecia
        tam islam jest już taką potęgą, że tylko europa zachodnia została a jak popatrzysz na mapę, to ujrzysz zapędzonego „kozła” do rogu – kontynentu. rozumiesz strategię masonów?

        Lubię

  8. barra barra pisze:

    kij z kolorami skóry bo jak widać nie mają one żadnego znaczenia – za wyjątkiem koloru białego;(

    gmo. jaki jest jeden dzień w roku, kiedy wszyscy się bawią?

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      hanuka ? dobrze ?

      Lubię

      • barra barra pisze:

        Żydzi to niewielka nacja ze swoim świętem
        ja myślę o dwóch dniach i jednej nocy – cały świat – SYLWESTER (kiedy wszyscy będą się bawić). pomyśl, jak ludzie są nieprzygotowani, u znajomych, w innym mieście, kraju, z podręcznymi rzeczami.
        a jak w sylwestra będą odpalać race w każdym kraju…
        proponuję zajrzeć w mapę ze strefami czasowymi, to dostrzeżesz „efekt motyla” – oby nie atomowego

        Lubię

        • gmo zabija pisze:

          jakos sylwester mnie nie bierze chyba juz wyroslem z tego, swietuje kiedy chce a nie na rozkac a d 31go -_-

          Lubię

  9. barra barra pisze:

    tak gmo, wszystkich nie można wrzucić do „jednego wora” ale w rozumieniu strategii „wszyscy” to właśnie sylwester i oczywiście setki tysięcy osób nie bawi się, nie wyjeżdża, itd.
    ale te setki tysięcy z prawie 10 miliardów, to chyba promil, co?
    ten promil nie ma żadnego znaczenia dla okultystów

    ps. dla mnie jest ważne, jakie organizacje knują. od tych skrótów można pierdolca dostać, to tak jakbyś kupował nowe auto – abs, esp, rsd, dtr, sdx, … qrwa AUTO

    i tak samo z tymi wszystkimi organizacjami, które ogólnie można nazwać OKULTYZM, chyba że jest inne określenie zawarte w jednym słowie, aby się za dużo nie rozpisywać a żeby było wiadomo o kogo / o co chodzi

    Lubię

    • Ruda90 pisze:

      Barra barra, piszę tutaj, bo pod tamtym naszym wątkiem nie mogę odpisać, don’t know why. Dzięki wielkie za tak dobre słowa. No cóż, jest dokładnie tak, jak napisałeś, człowiek uczy się przez całe życie. Zapytałeś mnie o to, jakim numerkiem jestem. Cóż, jestem numerologiczną dziewiątką, data urodzenia – 06.02.1990 🙂

      Lubię

      • barra barra pisze:

        to pięknie, wiem co niesiesz w sobie a przynajmniej podejrzewam, bo ja sam „9”. Wyjątkowe dusze, cieszę się, bo dużo u Kefira dziewiątek, super
        a ty co batwoman? nie śpisz w nocy?

        Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Lisica – poluję więc nocami, haha 😀 Żartuję oczywiście 😉 Raczej jestem po prostu typem nocnego marka 😉 Co do mojej duszy, to muszę ci powiedzieć, że ja od wczesnego dzieciństwa miałam takie poczucie, jakby ktoś dla jaj wysadził mnie na tej planecie i kazał tutaj zostać. Zawsze czułam się bardziej obserwatorką życia, niż jego uczestniczką. No i mam problem – bo przez to nie mogę się dogadać z większością ludzi, bo oni mi o kredytach i dzieciach, a ja bym chciała o sensie życia.

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Mam to samo ale nie jestem dziewiątką. Zawsze obserwowałem ludzi zawsze spoglądałem na szczegóły oraz wyciągałem wnioski z tych obserwacji. Zawsze stałem z boku i nikomu nie przeszkadzałem ale i to było źle bo wiadomo ” albo jesteś z nami albo giń” wchodząc miedzy wrony trzeba krakać tak jak one”

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          ja już nie potrafie nawet na impreze pojsc upic sie dobrze się bawic jakos nie mogę nie mowie ze nie probuje -_-, kurwa ci ludzie jakby byli w innym wymiarze za jakas membrana wogule, mam wrazenie ze w końcu ta membrana będzie coraz mniej pzezroczysta i z czasem dźwiękoszczelna coraz bardziej ze będę się naprawdę musial wytężać żeby cos uslyszec czy zobaczyć, tylko fajne panie mnie sprowadzają na ziemie tak naprawdę -_- lubie tez dzieci rozczulają mnie bardzo, nieraz jak walna sentencje to się zastanawiam czy to aby napewno z tej buzki wyszlo, raz jechalem w autobusie i patrze taka mala gada przez telefon z ojcem ale wsadza takie teksty ze na miejscu ojca bym już strofowal chyba i se mysle ale koles ma cierpliwość ale sie później okazało ze to co trzymala przy uchu to nie był telefon i później laski 20 lat później dziwic się ze maja takie gadany kurde czasami im zazdroszczę -_-

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          no tak roni wg mojego kajecika jesteś 4ka a zobacz nahczakre w ksiezycu ciekawi mnie to bardzo, bo często gesto księżyc jako sztuczny twor zaburza numerologie wszystko zresztą zaburza -_- no ale mniejsza o wiekszosc i ta babka oopracowala metode no korekcje tego tu masz link http://www.galacticcenter.org/wrapper/90.html
          daj znac

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Zauważyłem że za bardzo podniecacie się to numerologią jak by to miało jakieś kluczowe znaczenie. Są ochy i achy nad 9 a co z resztą – pewnie słabsi. Za bardzo karmicie swoje ego. Znowu dzielenie i segregowanie eh.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          roni już bez robienia loda 9kom przyznasz ze jednak cos w tym jest, ok holota spadam do roboty pa

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Roni, każda podnieta jest dobra 😉 bo jest pozytywna. z tym ego to chyba za szybko wyskoczyłeś bo można też powiedzieć, że jeśli ktoś w ogóle wypowiada własne zdanie to ma ego nadmuchane. nikt tutaj się nie wywyższa, tylko miło jest spotkać człeka, co niesie to samo co ty. i nie ma to nic wspólnego z zauroczeniem bo się nie znamy 😉 tytaj w tym wirtualnym świecie ludzie mają okazję lepiej się poznać bo bez abs-ów można „przyjebać” komuś słowem i przerwać znajomość. a pomimo różnych zdań np. w kefirowej knajpie są ludzie, którzy potrafią sobie nabluzgać i na drugi dzień normalnie rozmawiać. I to coś cennego u Kefira i na prawdę rzdko spotykane, takie wąskie grono, żadnego tłoku i fajni ludzie. Każdy z Was ma coś i faktycznie nie jest istotne kto z nas jaki ma numerek, bo łączy nas wszystkich coś zupełnie innego – WYBUDZENIE. czy jest coś ważniejszego w tej znajomości?
          może przyjdzie czas, że będziemy spotkamy się na jakimś „skrzyżowaniu” i pogadamy jak stare znajome dusze w ludzkich skafandrach

          Lubię

        • Krysia pisze:

          Myślę, Roni, że to ,,podniecanie się” mniej dotyczy bycia ,,9″ a bardziej tego, że autorzy tekstów wklejanych na tym blogu nie czują się ,,oszołomami, niepoprawnymi romantykami, ludźmi, krótko mówiąc dziwnymi, bujającymi w obłokach miast stąpać trzeźwo po ziemi”.
          W zewnętrznym świecie często tak są odbierani, więc tu towarzystwo im odpowiada.
          A jak towarzystwo, to może jakiś sztandarek? No to wymyślili sobie numerek identyfikacyjny! Ot i cała podnieta.

          Numeropowinowactwo, jak każde inne nadmierne ,,wactwo” bywa bardzo niebezpieczne, bo po pewnym czasie wpada się w monokanał.
          I dlatego tacy ,,Roniowie” są niezbędni, aby towarzystwu ,,nie stanęło w poprzek”.
          Zresztą czy istniałaby dziewiątka, gdyby nie było innych liczb?

          Żaden człowiek nie jest monotematyczny, ale z niektórych tematów nie da się zrobić stereo.

          Serdecznie pozdrawiam

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Krystyno, straszne bzdury napisałaś. Chyba nie było Tobie dane w tym zyciu, aby dowiedzieć się więcej o sobie samej. Nie znasz ludzi i szufladkujesz ich do „wactwa”???
          Zastanów się czy więcej powiedziałaś o kimś czy najwięcej o sobie tym pseudo komentarzem,
          no ale co mogłabyś teraz odpowiedzieć, skoro najłatwiej przychodzi Tobie ocenianie innych, żałosne Krycha, nic więcej, jak tylko smutno-żałosny wywód.
          Podniecasz się Słowianami a nie potrafisz rozmawiać JA, choć jakąś próbę podjęłaś. Gdyby ludzie na świecie myśleli i mówili w pierwszej osobie, to miałabyś na tej planecie dosłowny raj i nie posunęłabyś się do tak idiotycznych myśli. Tym czasem najłatwiej jest oceniać a siebie wybielać płytkim komentarzem, który Ciebie zaszufladkował do ograniczonego umysłu na jednym, życiowym podwórkowym śmietnisku.

          Wiele piszesz komentarzy ale dziś mówiąc o innych, najwięcej powiedziałaś o sobie 😉

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Krystyno, jak nie czujesz jakiegoś tematu, to go nie komentuj a zwłaszcza nie oceniaj ludzi.

          coś specjalnie dla Ciebie: Numerologia nie jest przesądem, to natura świata. Numerologia nie jest logiczna ani racjonalna, jest magiczna. Istnieje ścisły związek pomiędzy wszystkimi zdarzeniami. Czas nie posiada struktury linearnej. Czasami skutki pojawiają się przed przyczynami. Zdarzają się tajemnice. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć być może 99% świata. Zostało nam jeszcze bardzo dużo do nauczenia się. To rzeczywistość jest cudowna i magiczna. Kieruje się zasadami, które nie mają charakteru naukowego. Numerologia nie jest naukowa

          Przekonania to myśli, dotyczące nas i świata, którymi się najczęściej ślepo kierujemy. To niezamierzone myślokształty, które rodzą się w ludzkiej wyobraźni. Przechowywane są w banku podświadomej pamięci i kwalifikują nasze przeżycia zarówno w świecie wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Przekonania programują zatem na sukces lub porażkę. Ogólnie rzecz biorąc, przy optymistycznym podejściu do świata, automotywacji i pozytywnym nastawieniu przeżywamy życie radośnie i entuzjastycznie, jeśli jednak nasz światopogląd skłania się ku pesymizmowi oraz negatywnej interpretacji rzeczywistości a zwłaszcza niewiedzy, poczucie bezsilności i rozpaczy przysłoni cieniem każde doświadczenie. Ludzie cierpią z powodu pewnego nieporozumienia: starej jak świat, błędnej wiary we własną niemoc. Wszystkie formy istnienia muszą przejść przez rozmaite poziomy odpowiedzialności za własną moc, która związana jest z każdym aspektem życia. Wszystko, z czym spotykamy się w świecie zewnętrznym, jest odbiciem waszej wewnętrznej rzeczywistości. Stań się zatem tym, kim myślisz, że jesteś, a wtedy, zmieniwszy swój sposób myślenia, niezawodnie odmienisz też swoje życie.

          Lubię

        • Krysia pisze:

          ,, I dlatego zwłaszcza 9 od razu odbierają siebie na zasadzie „qrwa, chemia działa”, czyli nie musimy nic mówić ani dopowiadać, bo rozumiemy, jakie znaczenie kryjemy pod każdym słowem. To nic innego jak „wspólny mianownik”, który 9 błyskawicznie u siebie wykrywają.”

          Szkoda, Barra barra, że zgodnie z powyższym, nie zaczaiłeś mojej środkowej części wpisu, jako pseudo komentarza, żartu, po którym dałeś sobie upust, robiąc wycieczkę osądów w moją stronę.

          ,, Krystyno, jak nie czujesz jakiegoś tematu, to go nie komentuj a zwłaszcza nie oceniaj ludzi.”

          Przeczytaj, Barra barra, swoją wypowiedź adresowaną do mnie. Czy nie ma w niej osądów?

          Czy nie wystarczyło zacytować fragmentu mojej wypowiedzi, który budził twoje kontrowersje i zapytać, czy myślę poważnie? Jak swego czasu zrobił to Roni i wszystko na spokojnie zostało wyjaśnione.
          Jeśli już o to chodzi, że dziewiątki są takie the best, o czym piszesz w innych postach, a do czego ja nie podchodzę z taką wielką euforią, to oznajmię ci, że też jestem dziewiątką (z 27) i dziwne, że nie wyczułeś żartu na zasadzie ,,qrwa, chemia działa”.
          Przytoczę ci moją wcześniejszą wypowiedź do Rudej90, może trochę cię odpręży i wyciszy. Czego ci serdecznie życzę.

          ,, Krysia pisze:
          28 Listopad 2015 o 13:03

          O! Wodniczku, jesteś młodszym ode mnie – gdy idzie o dni miesiąca – tylko o jeden dzień! Rocznikowo, ziemsko, ja jestem ,,trochę” starsza. Też jestem dziewiątką, ale tu, na Jarka blogu, nie jest to eureką, ponieważ bardzo tu wiele numerologicznych dziewiątek.

          A czemuż to tak? ( Pójdziesz ze mną na spacer?)

          Widzę długą, wąską uliczkę, wśród wielu innych, odchodzących promieniście od starodawnych budowli rynku miasta. Jest wieczór, cicho, spokojnie, bezludnie.

          Wieczorny spacer, ale nie bez celu.
          Przechodzę obok kafejek, kawiarenek, małych restauracyjek, nocnych klubów, na drzwiach których dopiero co odwrócono wywieszkę z napisem ,,zamknięte” na ,,otwarte”.

          Cichą dotąd uliczkę zaczynają wypełniać odgłosy z trudem pokonujące szklaną granicę okien.
          Do moich uszu dobiegają dźwięki muzyki, odgłosy śmiechu, szkła uderzającego o siebie, bliżej nie określonych słów, urywanych zdań. Gdzie indziej niekończących się dyskusji.
          Idę wolniej, zatrzymuję się na chwilę przy coraz to kolejnych drzwiach. Udaję, że szukam coś w torebce. Wytężam słuch, aby chociaż po kilku zasłyszanych zdaniach zorientować się ,,o czym mówią”.
          O meczu, o jakiejś durnej licealnej matematyczce, o świetnym akademickim wykładowcy z historii muzyki starożytnej …, o modzie i szmatkach, o wścibskiej koleżance z pracy, o zdradzie męża przez jakąś Julkę, o istocie życia i duszy, o jakimś muzycznym zespole …

          Zaraz, czy dobrze słyszałam? O istocie życia? O duszy?

          Cofam się. Tak dobrze słyszałam. Naciskam klamkę. W moją stronę biegną krótkie spojrzenia i lekkie, przyjazne uśmiechy. Nikt z mojego powodu nie przerywa dyskusji, czuję się do niej zaproszona.
          Jedynie barman pytającą miną prosi na chwilę do siebie. Chce wiedzieć co podać. Zerkam na menu, w którym zamiast nazw potraw widnieją pytania. Nie ma żadnego cennika.

          ———————————————————-

          Myślę, że większość z nas tu dyskutujących odbywa wieczorami takie spacery, aby dowiedzieć się co tak na prawdę znajduje się pod powierzchnią zwykłego, codziennego życia lub ponad nim.

          I co jest znamienne. Ani wygląd, ani płeć, ani ziemskie lata, ani status nie mają najmniejszego znaczenia.
          Jeżeli coś się liczy, to wiek duszy, jej doświadczenia i odczucia.

          Dziwnie to wygląda, gdy ziemskie pięćdziesiąt lat wsłuchuje się z otwartą ze zdziwienia buzią w opowieść dwudziestoletniej osoby …, ze starą, bardzo starą duszą …

          Serdecznie pozdrawiam.
          PS. Pamiętajmy, że inne ,,cyfry” też są bardzo ważne. Numerologia nie jest stuprocentową wyrocznią. Największą stałą we Wszechświecie jest jego odwieczna i ciągła zmienność.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Krysia, dziękuję za kubeł zimnej wody. Chyba faktycznie nie złapałem rytmu tym razem. Nie wiem co mam powiedzieć, może Przepraszam Krysia. Głupio mi. The best nie zadziałało 😉 No to będę edukować się dalej. Qrwa, strasznie nawaliłem, strasznie. żenada. Gdybym mógł, to wysłałbym Tobie kwiaty, czekoladkę i buziaka w liście odręcznie napisanym na pergaminie. Poważnie.
          Przepraszam

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          kysiu pytalas kiedyś czemu tv jest PO caly czas tu fajny komentarz babki Jadwigi Jaworskiej (lubie ja czytac) na FS
          Media pompują tego skompromitowanego gościa(o komorowskim mowa), bo wiedzą, że to już są ich ostatnie chwile. W głównych mediach zmieniły się dwie rzeczy – kiedyś brylowali tam ludzie władzy, dziś brylują ludzie opozycji, oraz to, że media flekują dziś rządzących a nie opozycję. Poza tym – bez zmian. A, no jeszcze to, ze gwiazdy tvp pozwalają sobie wobec obecnej władzy na duuuużo więcej a obecna opozycja ma jeszcze większe względy, niż wtedy, gdy była władzą.

          Lubię

        • Krysia pisze:

          ,, barra barra pisze:
          28 Listopad 2015 o 20:20

          Krysia, dziękuję za kubeł zimnej wody. ” …

          Przepraszam, Barra barra, ale dopiero teraz zauważyłam twój wpis.
          Oszukałabym sama siebie, twierdząc, że nie było mi smutno. Może dlatego, że nie rozumiałam swojej winy.

          Ale od czego jest nowy dzień!?
          Wszyscy popełniamy błędy. Nie popełnia ich tylko ten, który nic nie robi. Ważne, że nie urywamy rozmowy, ale wyjaśniamy sporne kwestie do końca.
          To daje miłe przeświadczenie, że honor, sumienie i serce istnieje w nas, dzięki czemu i chyba tylko z tego powodu, mamy prawo nazywać siebie ludźmi.

          Serdecznie pozdrawiam.
          PS. Jeszcze nie raz gonić nas będą z kubłem zimnej wody! 😉 Życie ma to w swoim pakiecie!

          Lubię

      • gmo zabija pisze:

        z 27 to co kefir

        Lubię

      • Rozsądna Anna pisze:

        No no nie dość,że 9-tka to jeszcze wodnik,znak powietrza,lotny umysł,piękne serce,czegóż chcieć więcej.Mam to w domu ,wiem coś o tym i jest to moja przekamarzająca się ciągle ze mną „Perełka.
        /szkoda ,że nie mąż/.

        Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Och, dokładnie, sama osobiście widzę, że najlepiej dogaduję się właśnie ze znakami z trygonu powietrza. No cóż, rzeczywiście jako wodnik, muszę przyznać, że najbardziej pociąga mnie w innych ludziach ich umysł, intelekt i erudycja. I to takich ludzi poszukuję sobie na przyjaciół i znajomych. Dodam jednak, iż nie jest łatwo znaleźć takie osoby w realu.

          Lubię

      • Krysia pisze:

        O! Wodniczku, jesteś młodszym ode mnie – gdy idzie o dni miesiąca – tylko o jeden dzień! Rocznikowo, ziemsko, ja jestem ,,trochę” starsza. Też jestem dziewiątką, ale tu, na Jarka blogu, nie jest to eureką, ponieważ bardzo tu wiele numerologicznych dziewiątek.

        A czemuż to tak? ( Pójdziesz ze mną na spacer?)

        Widzę długą, wąską uliczkę, wśród wielu innych, odchodzących promieniście od starodawnych budowli rynku miasta. Jest wieczór, cicho, spokojnie, bezludnie.

        Wieczorny spacer, ale nie bez celu.
        Przechodzę obok kafejek, kawiarenek, małych restauracyjek, nocnych klubów, na drzwiach których dopiero co odwrócono wywieszkę z napisem ,,zamknięte” na ,,otwarte”.

        Cichą dotąd uliczkę zaczynają wypełniać odgłosy z trudem pokonujące szklaną granicę okien.
        Do moich uszu dobiegają dźwięki muzyki, odgłosy śmiechu, szkła uderzającego o siebie, bliżej nie określonych słów, urywanych zdań. Gdzie indziej niekończących się dyskusji.
        Idę wolniej, zatrzymuję się na chwilę przy coraz to kolejnych drzwiach. Udaję, że szukam coś w torebce. Wytężam słuch, aby chociaż po kilku zasłyszanych zdaniach zorientować się ,,o czym mówią”.
        O meczu, o jakiejś durnej licealnej matematyczce, o świetnym akademickim wykładowcy z historii muzyki starożytnej …, o modzie i szmatkach, o wścibskiej koleżance z pracy, o zdradzie męża przez jakąś Julkę, o istocie życia i duszy, o jakimś muzycznym zespole …

        Zaraz, czy dobrze słyszałam? O istocie życia? O duszy?

        Cofam się. Tak dobrze słyszałam. Naciskam klamkę. W moją stronę biegną krótkie spojrzenia i lekkie, przyjazne uśmiechy. Nikt z mojego powodu nie przerywa dyskusji, czuję się do niej zaproszona.
        Jedynie barman pytającą miną prosi na chwilę do siebie. Chce wiedzieć co podać. Zerkam na menu, w którym zamiast nazw potraw widnieją pytania. Nie ma żadnego cennika.

        ———————————————————-

        Myślę, że większość z nas tu dyskutujących odbywa wieczorami takie spacery, aby dowiedzieć się co tak na prawdę znajduje się pod powierzchnią zwykłego, codziennego życia lub ponad nim.

        I co jest znamienne. Ani wygląd, ani płeć, ani ziemskie lata, ani status nie mają najmniejszego znaczenia.
        Jeżeli coś się liczy, to wiek duszy, jej doświadczenia i odczucia.

        Dziwnie to wygląda, gdy ziemskie pięćdziesiąt lat wsłuchuje się z otwartą ze zdziwienia buzią w opowieść dwudziestoletniej osoby …, ze starą, bardzo starą duszą …

        Serdecznie pozdrawiam.
        PS. Pamiętajmy, że inne ,,cyfry” też są bardzo ważne. Numerologia nie jest stuprocentową wyrocznią. Największą stałą we Wszechświecie jest jego odwieczna i ciągła zmienność.

        Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Krysiu, uwielbiam twoje posty. Podglądałam je już wcześniej, zanim sama zaczęłam się tutaj udzielać 😉 Myślę, że jesteś bardzo intrygującą osobą, a do takich mam ogromną słabość. Zgadzam się, że nasz ziemski wiek, wygląd, kolor skóry itp., to mało istotne szczegóły. Liczy się właśnie porozumienie dusz i zawsze zwracam uwagę tylko i wyłącznie na to, jaka dana osoba jest w środku. Nie wiem, nie potrafię tego wytłumaczyć, dlaczego tak jest (a może potrafię – reinkarnacja), ale ja od dzieciństwa miałam i mam takie poczucie, że ta planeta to nie mój dom, nie moje miejsce docelowe. Jestem tu tylko na chwilę. Odkąd tylko poszłam do szkoły, nie mogłam, nie byłam w stanie porozumieć się z rówieśnikami. I niestety zawsze obwiniałam o to samą siebie, bo przecież wszyscy są normalni, to znaczy, że ze mną musi być coś nie tak. Teraz już wiem, że na tej planecie wszystko jest odwrócone o 180 stopni. I nie ma co się za to obwiniać. Zaakceptowałam to wszystko przez co przeszłam, a także polubiłam swoją samotność, nawet nie nazwałabym tego samotnością, tylko wewnętrzną emigracją. Nie zdradzam się za bardzo z tym, co wiem, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że do większości ludzi to nie dotrze. Udało mi się zainteresować tym moją mamę, która w tym roku w grudniu skończy 50 lat i przez większą część życia była typem sceptyczki. Podsuwam jej w delikatny sposób pewne treści lub artykuły i widzę, że troszkę złapała bakcyla 😉 Wczoraj wieczorem udałam się właśnie z moją mamą na spacer i powiedziałam jej, że w nocy wszystko jest inne, takie bardziej magiczne. I przyznała mi rację 🙂 Tak więc też uwielbiam nocne spacery i rozmyślania. Najczęściej jednak udaję się na nie sama. Kiedyś miałam pretensje do Wszechświata, do Uniwersum, że taka jestem, nawet chciałam być „normalna” (czytaj: taka, jak reszta ludzi). Teraz się cieszę, że taka nie jestem. Nie mam zamiaru nikomu niczego udowadniać. Nie mam zamiaru udowadniać, że jestem super, bo mam najdroższe, markowe ciuchy. Nie mam zamiaru udowadniać mężczyznom, że jestem piękna i zabiegać o ich atencję, bo ja się czuję piękna, tak po prostu. Ze swojego wnętrza. Jeśli tego, kobieta nie osiągnie, na nic drogie kiecki i najlepsze makijaże. Choćby była miss świata, i tak będzie przyciągać dupków, bo nie będzie miała miłości i szacunku dla samej siebie. Sprawy tego świata są tak małe i błahe. Wierzę w to, że nie bez znaczenia jest czas i miejsce, w którym przychodzimy na świat. Słowem, wierzę w rzeczy, o których się nawet filozofom nie śniło. Pozdrawiam serdecznie i ściskam cieplutko 🙂

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Ruda kobietko, o samotności znam taki cytat, który bardzo odbieram do siebie:
          Zaprzyjaźniłem się z samotnością, a ona się we mnie zakochała

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Och, piękne 🙂

          Lubię

        • Krysia pisze:

          Masz, Ruda90, bardzo dobre i rozsądne – moim zdaniem – spojrzenie na wiele aspektów.
          Co to oznacza? Akceptację, która u nas, ludzi, może mieć przynajmniej dwa powody: po pierwsze zgodność poglądów, po drugie akceptacja człowieka takiego, jakim on jest.

          Bywa, że człowiek swój pryzmat widzenia świata uważa za tak bardzo właściwy, a wręcz jedyny, do tego stopnia, że pomniejsza szacunek do innych, którzy myślą inaczej.
          Taka postawa nie jest dobrym rozwiązaniem. Sprzeciwiamy się poglądom utożsamiając je z człowiekiem, na temat którego nie zadajemy sobie podstawowego pytania:
          ,,Dlaczego tak myśli? Co chce przez to powiedzieć? Dlaczego i po co właśnie ja to słyszę? Czy tylko po to, aby wziąć udział w przeciąganiu liny?”

          Każdy z nas jest wyjątkowy, inny, potrzebny, niezbędny.
          Brak jednego z nas, czy jednej maleńkiej rzeczy byłoby zaprzeczeniem istnienia WSZYSTKIEGO, które jest przejawem ŹRÓDŁA, KREATORA, UNIWERSUM, STWÓRCZEGO PIERWIASTKA ŻYCIA, czy jak kto woli inaczej, dla siebie w odpowiedni sposób, to nazwie, określi.

          Jeśli mogę ci czegoś, Wodniczku, zabronić i to stanowczo, to obwiniania siebie. Nawet, gdy nie jest to ,,prawdziwe” myślenie o sobie, a stworzone na potrzeby tzw. ,,normalnej większości”, która, choć zagubiona, uważa siebie za ,,normalność” tylko dlatego, że stanowi większość.
          Na takim właśnie przekonaniu system realizuje swoje cele – bierność, uległość, kontrola.
          Oczywiście nie mam tu na myśli twórczych, rozwijających dyskusji [takich jak na tym blogu], które wzbogacają wszystkich bez względu na to po jakiej ,,stronie” stoją …
          Ale nie o tym chciałam …

          Niezrozumienie, czasem cicha drwina, ostracyzm – to cena bycia innym niż ,,wszyscy”.

          Przykre jest to – jak choćby w twoim przypadku – że zaczyna dotyczyć to ludzi już w wieku dzieciństwa. Dziecko zauważa swoją inność, lecz nie umie wytłumaczyć sobie dlaczego tak się dzieje, nie umie być jednocześnie i ,,innym”, i żyć w pełnych relacjach z rówieśnikami.
          Myślę, że jest tego dalsza, możliwa kolej rzeczy.
          Dziecko izoluje się, a tym samym tworzy swój świat, w którym nie ma ośmieszenia, drwiny.
          Z biegiem czasu ten świat nabiera zasad, bo te, przy zderzeniu z zewnętrzną rzeczywistością, niczym tarcza, pozwolą utrzymać, obronić swoją wyłączność.
          Świat taką wyłączność nazywa samotnością.
          Nie zastanawia się nad tym, że może być nam z nią dobrze. Sprawdza to. Czasem przedziera nasz kokon, ,,wsadza głowę” i pyta: ,,dobrze się czujesz? Tylko tyle chcę wiedzieć.”

          Paradoksalnie my robimy to samo. Ale w innym celu. Przekonujemy się, czy ktoś z ,,zewnątrz”może też ma swoją bańkę, myśli podobnie jak my.

          Jakże wielką radością jest dla nas fakt, że taki człowiek, tacy ludzie istnieją! Możemy z nimi szczerze porozmawiać o tym, co od dawna nosiliśmy w sobie, ale z drugiej strony nie zapraszamy ich do swojego świata, bo zbyt cenimy wolność, którą póki co daje nam właśnie samotność.

          To w niej słyszymy siebie, pracę swojej duszy, wibracje swojego serca. Poszukujemy odpowiedzi na pytania, które, naszym zdaniem, w zewnętrznym świecie nie istnieją.

          Jednakże powiem coś, co mnie początkowo bardzo dziwiło, a mianowicie doszłam do wniosku, że dwa, na pozór inne światy są sobie wzajemnie bardzo potrzebne.

          Sadzę, że relacje, jakiekolwiek by nie były, istnieją głównie w celu pomocy innym ludziom, aby odkryli więcej tego kim są, podczas gdy oni pomagają nam dokładnie w tym samym.
          Nie jesteśmy przyciągani do niewłaściwych osób. Jesteśmy przyciągani do dokładnie tych ludzi, którzy odzwierciedlają rzeczy, przez które przechodzimy w sobie i te, którym musimy się przyjrzeć [np. podniesienie własnej wartości, wyzbywanie się emocji podszytych strachem, że ktoś nas atakuje a więc wyzbywanie się zniewolenia tym strachem]
          Myślę, że jeśli jest ,,coś”, czemu się sprzeciwiamy, to z pewnością to ,,coś” przepracowujemy właśnie w sobie i dlatego ludzi, których spotykamy na swej drodze śmiało możemy nazwać naszym lustrzanym odbiciem.

          ŻYCIE nie ma nazwy, znaczenia. Ono po prostu jest.
          To od nas zależy jakie znaczenie mu nadamy, jak będziemy widzieć, interpretować swoje i innych zachowania, odczucia. To od tej reakcji zależy jakimi energiami będziemy emanować, przyciągać podobne i zagęszczać aż do manifestacji na planie fizycznym.
          Bardzo, ale to bardzo pomocnym w tym procesie jest głos naszego serca i sumienia.

          Ruda90, jeśli ,,dotrwałaś” w czytaniu moich myśli aż do tego miejsca, to jesteś mistrzem świata! 😀 , obojętnie jakiego! 😀

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Krysieńko kochana! Oczywiście, że dotrwałam, bardzo przyjemnie czyta mi się twoje posty. Masz całkowitą rację, pisząc, że akceptacja jest najważniejsza. Dlatego zawsze to podkreślam, że swe przemyślenia piszę tutaj wyłącznie w moim imieniu i nie namawiam nikogo do własnej wizji świata. Słusznie zauważyłaś, że wszyscy tutaj, na tej planecie są potrzebni. I ci przebudzeni, i ci, którzy się nie przebudzili. Nie ma bowiem dnia bez nocy, a światłości bez ciemności. Zgadzam się również, że należy wyzbyć się obwiniania samego siebie. Cóż, każdy z nas jest taki, jaki jest. Czasem tylko muszę odpierać różnorakie ataki na moją osobę, a powodem ich są właśnie poglądy, które głoszę. Nigdy nie podążałam za tłumem i zapłaciłam za to strasznie wysoką cenę, w postaci samotności i niezrozumienia. Ale gdybym cofnęła czas, postąpiłabym dokładnie tak samo. Niektórzy tutaj zarzucają mi chłód, ale myślę, że jest to bardzo nietrafiona ocena. A dlaczego? Ponieważ tutaj nie widzimy siebie nawzajem, nie widać naszej mimiki twarzy, gestykulacji, mowy ciała, nie słychać tembru głosu. A wiadomo, że kluczową rolę w rozmowie odgrywa tak naprawdę komunikacja niewerbalna. A ja muszę powiedzieć, że lubię ludzi. Lubię słuchać tego, co mają mi do powiedzenia, lubię obserwować ich w kawiarni, sklepie, na przystanku. Tylko może moje poglądy na sferę damsko-męską są nieco kontrowersyjne, zwłaszcza jak na kobietę. No, ale trudno, taka już jestem i tyle 🙂 Grunt to być wiernym sobie. Pozdrawiam cię Krysiu bardzo serdecznie 🙂

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          ” Ponieważ tutaj nie widzimy siebie nawzajem, nie widać naszej mimiki twarzy…” ale my widzimy ciebie , he he ten avatar to mam rozumieć jest prawdziwy i aktualny ?

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Hehe, tak avatar jest prawdziwy i aktualny, zdjęcie jest z wakacji tego roku. 🙂 No ofkors, wiecie jak wyglądam, ale nie widać tu mojej gestykulacji, mimiki, grymasów, no i nie słychać tembru mojego głosu. Jest tylko słowo pisane, stąd pewnie czasem mogą wynikać różne nieporozumienia 😉

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          idąc dalej tym tropem można powiedzieć ze nie ma araba bez białego i białego bez araba -_-

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          dopowiem za poeta ze najbardziej tropimy i napiętnujemy swoje cechy u innych, kysiu pan nie chciał 4 bilony mongolow i arabow jak myślisz ? ze pan ich chciał ?

          Lubię

        • Krysia pisze:

          A dlaczego Pan, sprowadzając swoje białe dzieci na Ziemię, zapytał mieszkających już na niej murzynów czy zechcą z nami dzielić tę planetę?
          Nie dość, że biali ją zasiedlili, to poczuli się panami tej Ziemi, traktując czarnych bardzo źle. Może przychodzi czas, abyśmy też poznali uczucie niższości?
          Czyżby powrót karmy?
          Czy niedoskonała konstrukcja człowieka, który nabywa cech ludzkich najbardziej po cierpieniu?
          Jeśli z historii nie wyciąga się lekcji, potrafi ona powtarzać się do skutku.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          mówisz o zydosaksonach udających białych, slowianie nie organizowali szalup po kubta kinte do Afryki z tego co mi wiadomo -_-

          Lubię

        • DEVINGO pisze:

          Trudno okreslic czy Mieszko wybil iles tam lechitow I byl zdrajca ,ulegajac germanskiej agenturze watykanu,przyjmujac chrzest .Moze nie mial innego wyjscia I po bitwie pod Augsburgiem nad rzeka Lech musial porzucic wszystkie malzonki z podbitych krajow ,zeniac sie z tylko z jedna narzucona przez globalistyczna organizacje KK w celu przyklepania rzekomego chrztu.Musimy pamietac tez ze propaganda KK moglabyc dobra I to narowni z ta bolszewika przowadzona przez NKWD po 45. Prym wiodl zakon benedyktynow ktory pozniej mial zaslugi we flaszowaniu I wymazywaniu prawdy historycznej,a mieli falszerza jednego z najlepszych choc I prawde musial czasem pisac tez, bo Gala Anonima na ktorego powoluja sie wszystkie poprawnie politycznie zasoby historyczne.Zakon benedyktynow byl od zawsze podleglym zakonem bezposrednio pod papieza,wiec I lokalizacja pierwszego zakonu byla we Wielkopolsce gdzie bylo najwiecej roboty w nawracaniu slowian.Pierwsi byli w Tyncu nastepni w Lubiniu ok 1070 r I tak czuwaja do dzis nad owcami.Warto posluchac Szydlowskiego co ma do powiedzenia bo calkiem do rzeczyc;

          Lubię

        • DEVINGO pisze:

          To Slowianie handlowali czarnymi z Afryki? Z tego co wiem odbywal sie handel towarem nie slowianskim na wysokosci Kalisza na wschod I zachod od tego miasta ,dalej na polnoc byla to granica nie do przekrozenia przez obcych. Zreszta na wrotach katedry gniezniensjkiej jest motyw uwalnianych przez „sw”Wojcieha ,zydomonglow z lancuchow I niewoli slowianskiej.Raczej nie handlowalismy czarnymi ,nie te rejony.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          który to wiek ? masz linki ? tylko ze swieci kościelni to tez zydomongoly, i zydomongoly uwalniali zydomongoly ? hm

          Lubię

        • DEVINGO pisze:

          Denerwuja mnie wszystkie propagandy na temat slowian kojarzonych ze slowem slaves ze niby to odwieczni niewolnicy.Jest I byla to propaganda zachodnich zydo-saksonow jak to ujmuje GMO ,w celu osmieszania I zanizania samooceny I wartowsci przyszlych generacji slowian.Slowianie byli zbyt zorganizowani I silni aby dac sie wylapac w niewole,niemniej jednak zawsze jakas czesc w wyniku wojen lub najazdow dostawala sie w niewole I byla sprzedawana do krajow arabskich. Jednak to slowianie dopuszczali handlarzy I kupcow nie dalej niz do Kalisza gdzie dokonywano handlu z kupcami arabskimi,rzymskimi czy zydowskimi.:”Wiemy już, że dużą część brańców przeznaczano na eksport, nie tylko do państw okolicznych, ale także znacznie dalej. Dla niektórych stacją pośrednią była Praga czeska, w owym czasie kluczowy węzeł handlowy na pograniczu słowiańsko-niemiecko-naddunajskim, a zarazem słynne miejsce handlu ludźmi. Do Pragi i do kilkunastu innych miast słowiańskich oraz niemieckich (takich jak Magdeburg) znanych z pośrednictwa w obrocie niewolnikami przybywali kupcy żydowscy, arabscy, skandynawscy, chorezmijscy, bizantyjscy, rusko-warescy. Wywozili tysiące jeńców, także Słowian, do krain tak egzotycznych, że ówcześni mieszkańcy Europy Środkowej nawet nie wyobrażali sobie ich istnienia. „Ale Slowianie, przynajmniej zachodni
          byli zbyt silni aby Rzymianie mogli ich podbic. Najbardziej na polnoc wysunieta
          (w tej czesci Europy) placowka wojskowa
          byla Gerulata, obecnie dzielnica Bratyslawy na poludniowym brzegu Dunaju – Peterzalka. I nie byly ziemie
          Slowian zbyt biednymi aby sie nimi nie interesowac. Nie tylko z bursztynu
          slynely ale i z plodow rolnych, tkanin
          i skor dzikich zwierzat. Ale najwazniejszym produktem eksportowym
          bylo zelazo wytapiane z rudy darniowej
          w pasie od Starachowic do Pecic i Brwinowa. Stad pochodzilo 1/3 zelaza,
          zuzywanego przez Imperium Romanum.
          Rzymianie woleli prowadzic ze Slowianami
          pokojowa wymiane handlowa niz sie na nich porywac.
          Dopiero ekspansyjna polityka KK jatrzenia I przekupstwa na zachodnich przywodcach slowianskich tych blizej Renu zmieniala stopniowo polityke handlu niewolnikami.To KK w miare jak postepowal na wschod przejmowal kontrole nad procederem handlu niewolnikami.”Państwo polskie przez całe wczesne średniowiecze prowadziło politykę osadzania na swoich ziemiach niewolników schwytanych w czasie wojen. Mieszko I, zawierając na początku lat 80. X wieku pokój z królem Ottonem II, oddał mu niemieckich jeńców, których zagarnął w czasie wygranej przez siebie wojny roku 979. Gdzie ci brańcy spędzili poprzednie lata? Zapewne we wsiach państwa piastowskiego, rozlokowani jako niewolnicy-osiedleńcy rolni. Z kolei Kazimierz Odnowiciel, uzgadniając w latach 40. XI wieku roku przymierze z księciem kijowskim Jarosławem Mądrym, podarował mu kilkuset ruskich jeńców, którzy zostali zdobyci przez Bolesława Chrobrego podczas wyprawy na Kijów, czyli spędzili w polskiej niewoli prawie trzydzieści lat. Jeszcze w XII wieku politykę uprowadzania brańców prowadził Bolesław Krzywousty – po zajęciu Pomorza Zachodniego przesiedlił stamtąd na wschodnie krańce swego państwa aż osiem tysięcy rodzin, co dawało od 50 do 70 tysięcy ludzi. Ich zadaniem była nie tylko uprawa roli, ale też ochrona niespokojnej granicy z Rusią. Do kiedy w Polsce korzystano z niewolników, skoro jeszcze dwunastowieczne zapisy wymieniają ich w darowiznach władców na rzecz Kościoła? Zjawisko niewolnictwa stopniowo zanikało wraz z przemianami gospodarczo-społecznymi stuleci XII i XIII, kiedy w Polsce, Czechach, na Węgrzech czy Rusi zaczął panować feudalizm w swej dojrzałej formie. Wtedy wolna ludność wiejska została podporządkowana szlachetnie urodzonym i Kościołowi, przekształcając się w warstwę chłopską. „Wcielono” do niej także tych niewolników, których przodków osadzono niegdyś na roli w ramach „gospodarki państwowej”. Wprawdzie teraz zyskali teoretyczną wolność, ale niewiele mogli z nią zrobić – podobnie jak inni chłopi stali się ludnością zależną od swych panów. „Sw Wojciech jako biskup zydo-saksonow mogl uwalniac niewolnikow z rak „brzydkich slowian „,wszak to KK przejmowal role decydujaca nad wladcami ziem slowianskich.W koncu namaszczajac swoich cesarzy ,krolow,szlachte,plebanow mogl uczynic zwyklych chlopow z wolnych slowian .

          I jeszcze to”Głośny był jego spór w obronie chrześcijańskich niewolników wysyłanych do krajów muzułmańskich i ich wykupywanie (Słowiańszczyzna była wówczas ważnym źródłem niewolników). ” Czy wyslannik KK ,nawracajacy niewiernych slowian ,martwilby sie tak bardzo o slowian sprzedawanych w niewole?Nie bylo jego zadniem obrona slowian przeciez tylko tempienie ich ,tak wygladalo nawracanie.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          dobre info ale ja caly czas uważam ze polska skonczyla się przed mieszkiem I, później to już same roszady knucia i spiski zydosaksonow przeciwko slowianom, mieszko pierwszy wyrabal do 2 milionow naszych pogan

          Lubię

    • Roni7 pisze:

      Okultyzm to scienta oculta czyli wiedza tajemna to nie okultyzm jest zły tylko ludzie którzy się nim posługują tak samo jest z magią czy z technologią.

      Liked by 1 osoba

      • barra barra pisze:

        racja, więc jakie słowo proponujesz aby określić tą człekokształtną ciemną materię?

        Lubię

        • Roni7 pisze:

          A trzeba nazywać już dość nazywano od szatanów , innowierców, masonów , illuminati , szaraków , reptylian, archontów i tak dalej. Po co nie lepiej rozpracowywać swoją ciemną stronę a nie zrzucać wszystko na mitycznego Jahve czy masonów. Ja nazwałbym tę materię jako Zbiorowa Nieświadomość, czyli świadomość- kreacja, życie, miłość, wolność druga strona medalu nieświadomość- śmierć, chaos, niewola, entropia.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          a w jednym słowie?

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Nie wiem skąd mam wiedzieć może po prostu – EGO (izm)

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          roni chowanie glowy w piasek nic nie da, dopóki ich nie zdemaskujemy dopoty będą robic tu te swinstwa co robia, każdy by wolal zebysmy tu byli sami ale nie jesteśmy niestety, widać jesteś przerażony yahwe i jego księżycem i próbujesz już dywersyfikować, nie tedy droga po mojemu

          Lubię

  10. barra barra pisze:

    ja pierniczę ale numer ruda. mógłbym teraz zrobić ctrl-c i ctrl-v. qrwa aż dreszcze
    moja świadomość wybudziła się w wieku niespełna dwóch lat. od tamtego czasu pamiętam wszystkie swoje slajdy, tzw. prekognicja & synchromistycyzm. nigdy żadne imprezy mnie qrwa nie potrafiły rozbawić, żaden horror przestraszyć i komedia rozbawić (choć było kilka tytułów i sam się dziwiłem, że śmieję się z czegoś sztucznego). wodzirej imprezy? qrwa to nie ja. ja to obserwator, czasami nie słucham ludzi tylko obserwuję. mikroekspresja jest piękna i brutalna, bo to broń doskonała na „obcych”. hmmm… jakieś odbicie lustrzane dziś

    Lubię

    • Ruda90 pisze:

      Kurczę, ja też mam właśnie tak, że nie lubię takich „typowych” imprez. Ja to bym sobie najchętniej zaprosiła do domu jakichś fajnych ludzi, zaparzyła nam ziółka i rozmowa do białego rana na temat sensu życia i tego, dokąd zmierzamy. Pamiętam, gdy Jarek napisał w jednym ze swoich artykułów, że mało jest takich kobiet, z którymi można porozmawiać o teoriach spiskowych, duchowości, ziołolecznictwie, itp. Że łatwiej jest je spotkać w internecie, nie zaś na żywo. I tak, i nie. Widzisz, jestem dla ciebie tylko nieznajomą z neta, ale ja egzystuję w świecie realnym. Chodzę do sklepu, do pracy, na przystanek. Jestem w realnym świecie. Tylko, że nie wyskoczę do nikogo z moich znajomych z rzeczami, o których tu rozmawiamy, bo oni kompletnie tego nie pojmą.

      Lubię

    • gmo zabija pisze:

      9ki obserwatorzy potwierdzam -_-, jakby juz przechodzili przez wszystko wiele razy i im to wisi, jakby robili zdjecia z wycieczki tylko do centralnego serwera akaszik

      Lubię

      • barra barra pisze:

        dokładnie gmo. fundament 9, to neutralność na każdym poziomie. objawia się przede wszystkim akceptacją wszystkie co jest i czego nie, np. tego, czego nie widać/nie czuć. Z 9 jako samą liczbą jest tak samo i więcej ludzi zaczyna łapać o co chodzi, jak pokazuję to na liczbach. 4+9 zawsze będzie 4, 7+18 (9) zawsze będzie 7, 8+36 będzie 8, itd. dziewiątkę jako jedyną liczbę można wielokrotnie mnożyć a w efekcie i tak wynik sprowadzimy wynik do 9. Nie ma innej podobnej ani sobie równej z takim „zjawiskiem”.
        9 jest ostatnią liczbą w numerologii. czytałem stare opracowania, że liczby mistrzowskie pojawiły się dopiero w XVIII wieku, zatem uważam, że w 99% liczby mistrzowskie to bzdury, bo np. jest wiele teorii czy liczby mistrzowskie mają swój „koniec” na 33 czy 44. Osobiście liczby mistrzowskie nie przekonują mnie.
        Dlatego też uważam, że 9 mają wszytko to, co mają liczby mistrzowskie i jest kraniec numerologii o której mało kto wie, ale nawet numerologiczne 9 mają swoją „drabinę”, bo tworzą je 9, 18, 27, 36 i 45. liczby mistrzowskie, to takie, które dopiero mają okazję zaistnieć w czasie, np 54. I taki schemat dotyczy każdej liczby w numerologii. Z czasem ujawniają się nowe stopnie, które rozszerzają spektrum każdej numerologicznej liczby. Zatem kiedy pojawi się istota na Ziemi, która będzie numerologiczną 9 złożoną z 54, to mało kto będzie ją rozumiał a le 9 na pewno tak 😉
        I dlatego zwłaszcza 9 od razu odbierają siebie na zasadzie „qrwa, chemia działa”, czyli nie musimy nic mówić ani dopowiadać, bo rozumiemy, jakie znaczenie kryjemy pod każdym słowem. To nic innego jak „wspólny mianownik”, który 9 błyskawicznie u siebie wykrywają.

        Lubię

        • gmo zabija pisze:

          wiem wiem 9ki z daleka czuc nawet dzieci 9ki, najgorsze ze wszyscy chcą ruchac 9ki bo takie głupie dziecinne naiwne niewinne nawet mam często ze chcą się opiekować,podpowiadac -_-, ale jak 9ka zacznie gadac to im szczeki opadają i ze powinienem napisac ksiazke ale i tak do końca nie wierza w to co mowie to na huj mowia zebym napisał ksiazke, mam tak od dawna już nie reaguje na to robie swoje

          Lubię

        • barra barra pisze:

          tak gmo;) cośw tym jest. ja już kilka razy słyszałem „jak pan to wymyślił” zawsze sobie myślałem, ja kto qrwa jak? przecież to proste! nooo ale widać nie jest proste dla innych

          ps. a propo „ruchania” 9, to coś w tym jest i jest też to, że 9 dobrze się ruchają w tym prawdziwym znaczeniu hehe, jesteśmy mistrzami nad mistrzami. qrde, dobre

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Tak, z tym ruchaniem to jest prawda. Potwierdzam 😉

          Lubię

        • barra barra pisze:

          morda mi się cieszy bo nikt tu chyba takich tematów nie poruszał, dobre, na prawdę dobre! hahaha!!!

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Haha, no to może ja zacznę 😛 Otóż miałam kiedyś chłopaka, no i jak przyszło do spraw łóżkowych, to on stwierdził, że rozczarował się mną. A dlaczego? Powiedział, ze mam taką niewinną buzię i wygląd słodkiej dziewczynki, a tu okazało się, że w sprawach seksu jestem zbyt odważna i wyzwolona. Ups… Dodam, że on był w tej kwestii strasznie konserwatywny, byłam w szoku, bo nie spotkałam jeszcze w życiu takiego faceta. No i chyba chłopa przeraziłam. Ale on to w ogóle był ewenement, bo po 4 miesiącach chciał się ze mną żenić, mieć dzieci i zaraz razem zamieszkać. O nieee, o to to nie 😀 No ja już mówiłam, jestem wadliwą kobietą, bo nadaję się bardziej na kochankę, niż na żonę. To mu zresztą powiedziałam na odchodne. Że jak będzie kiedyś potrzebował dobrej kochanki, niech zadzwoni do mnie 😀

          Lubię

        • barra barra pisze:

          qrde robi się ciepło z tymi historiami 😉
          wyzwolenie seksualne to coś co na prawdę lubię a przede wszystkim podnosić sobie poprzeczkę. Różne wariatko-nimfomanki spotykałem i te znajomości pozostały na lata. Dziś to cenne osobowości w moim żywocie, bo mamy dobry kontakt i nikt nikogo nie ściemnia tylko wali prosto z mostu. I dziwne a może nie ale łózko pokazało „otwartość” i to całkiem nieźle przekłada się normalne relacje międzyludzkie.

          Zachęcam Jarka, aby spróbował podnieść kiedyś temat wybryków seksualnych, bo czasami widać po wypowiedziach, że mają jakieś przykre lub wesołe doświadczenia. Oczywiście nie chodzi mi, aby zmienić azymut tego portalu, ale tak dla rozluźnienia zwieraczy warto czasami odskoczyć od tych przykrych spraw światowych i zmienić temat. a im bardziej zmieniona rozmowa, tym lepiej, bo ludzie robią się bardziej otwarci.

          Kto wie, może kiedyś umówimy się wszyscy na wspólne ruchanie, hahaha!!!!

          poważnie hahaha!!!!

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Hahahaha, ja się piszę na tą wspólną orgię 😀

          Lubię

        • barra barra pisze:

          no to będzie kolorowo 😉
          niech kto zapoda swoją historię – dozwolone tylko dla singli 😉
          związkowcom mówię NIE 😉 nie żeby kogoś dyskryminować ale po co? jeszcze się komu spodoba i nie będzie mógł przyjechać 😉

          Lubię

        • pawelborys2014 pisze:

          Wyzwolenie seksualne jest ok, byle nie jakieś dewiacje. Jarek pisał kiedyś o tym filmie z dziwnym facetem Grey`em. I tam był krótki komentarz, że takie coś jest zaburzeniem.
          Właśnie zastanawiam się skąd takie coś się bierze u ludzi? Mam swoje teorie, że to coś z dzieciństwa? Tu są osoby, które dużo czytają, może ktoś coś wie?

          Lubię

        • Jarek Kefir pisze:

          @PawełBorys2014 – Jedna z teorii głosi, że niedobór dopaminy powoduje takie perturbacje w umyśle.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          to idzie z iq im wyższe tym więcej perwesji po prostu trzeba więcej emocji żeby zresetować „cięższy” mozg seksem

          Lubię

        • barra barra pisze:

          @PawełBorys. A jakie według Ciebie są „dewiacje”. Dobry wątek podniosłeś. Gdzie się kończy zdrowa wolność seksualna a gdzie zaczyna dewiacja?

          Lubię

        • Dewiacje?
          Chodzi o te BDSM i poniżanie drugiej osoby wg mnie to jest nienormalne.
          Dlaczego pytam? Oglądałem Nimfomankę i tam pojawił się jeden taki człowiek.
          Zaciekawiło mnie to skąd takie coś pochodzi?

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          będę się upieral przy mojej tezie ze im większe IQ tym większe perwersje, kloszardzi sa na samym dole seksualności prawdopodobnie im wystarcza oglądanie umalowanej lali w spodnicy

          Lubię

        • areckir pisze:

          Haha. Nie pij tyle.

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          „Powiedział, ze mam taką niewinną buzię i wygląd słodkiej dziewczynki, a tu okazało się, że w sprawach seksu jestem zbyt odważna i wyzwolona.” – he lubię takie energiczne kobiety jednak konserwatyzm nie popłaca nie obraź się Ruda ale jest takie stare mądre ludowe porzekadło – „Zardzewiały dach to i piwnica wilgotna”. No robi się coraz ciekawie.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          z powiedzeniem też coś dorzucę 😉 mam zajebistych kolegów grotołazów, jaskiniowców, ludzi, którzy potrafią jechać wgłąb Rosi i robić spedycję w odkrywaniu nowych podziemnych apartamentów. Kiedyś byłem na imprezie świątecznej, składamy sobie życzenia i kolo obok mnie (jaskiniowiec) słucha życzeń od mojej Pani: „Życzę tobie, abyś zawsze na wyciągnięciu ręki miał piękną, a raz na jakiś czas wąską albo wielką albo jasną albo czarną ale zawsze mokrą i wilgotną … (qrwa patrzyłem na swoją partnerkę i nie wierzyłem co ona gada) jaskinię.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          ha ha moze chciała go zaliczyc

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Tak, wiem, znam to powiedzenie Roni 🙂 No ja w sprawach seksu nie jestem konserwatywna, na pewno 😛

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          hmm, sam nie poznaje swoich wpisow

          Lubię

        • barra barra pisze:

          gmo, napisz książkę a pierwszą ja kupię pod warunkiem, że ładną dedykację zrobisz barra barra, taki od serca z grubej rury

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Ej, muszę ci powiedzieć, że osobiście zawsze uważałam (i nadal uważam) osoby nie będące w żadnym związku za ciekawsze. Nie wiem dlaczego, być może jest to spowodowane tym, że większość osób leci tym podstawowym programem, czyli związki i rodzina. Więc ci, którzy wybierają inną opcję na życie, są w mniejszości.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          bo związek jak sama nazwa mówi, wiąże emocjonalnie więź z inną osobą. Szanuję tradycje rodzinne i nie mam sobie niczego do zarzucenia, gdy były inne czasy. Zawsze czułem się jak więzień, być może dlatego, że dzieliłem życie z osobą, która nie była „taka jak ja” albo ja nie byłem jak „ona”. to mało ważne dziś.
          Prawda jest taka, co napisałaś – ludzie w wolnych związkach są wolni pod każdym względem i nie oznacza to przysłowiowego więźnia w związku. Czas brutalnie weryfikuje ten „wspólny mianownik” nazywany chemią, który niestety prawie zawsze jest zauroczeniem.
          Mówiłem tobie dziś w nocy, że fajnie i dobrze mieć rodzinę, bo zaczynają się dziać rzeczy na prawdę niewyobrażalnie pozytywne – tego nie da się ubrać w słowa. Człowiek poznaje siebie w przeróżnych sytuacjach, których nie mógłby nawet sobie wymyślić.
          Wracając do wątku, więcej widzę zadowolonych ludzi w luźnych relacjach. I nie mam szacunku dla tych, którzy mają rodziny i szukają wrażeń. To jest chore i podłe postępowanie, fałszywe i plugawe. Przykre wręcz i smutne

          Lubię

        • Poza iluzją pisze:

          Barra barra, jesteś kolejną „świadomą” istotą, która dała się ponieść kolejnej młodej damie na tym blogu. Ciekawi mnie względem kogo/czego mierzysz tych, „którzy mają rodziny i szukają wrażeń”? Wydawanie dualnych osądów nie jest oznaką przebudzenia, lecz coraz bardziej postępującego snu. Zacznij od siebie Drogi Bracie i gdy już zaczniesz się budzić, to już nigdy z Twoich ust nie wyjdzie żadne nieprzyzwoite, czy wulgarne słowo w stronę innych. Bycie świadomym to istnienie poza dualnością, czasem i światem materialnym. Rozpoznaj to, bo dotychczas nieustannie zatruwasz swoje fizyczne ciało, które coraz szybciej zmierza w stronę unicestwienia, będącego ciągle powtarzającym się kołem narodzin i śmierci. Nieważne jest to, co wkładamy do ust, ale to, co z tych ust wychodzi. Pozdrawiam Ciebie i tych, którzy nieustannie „mierzą” innych swoja miarą.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Poza iluzją. Dziwne badania statystyczne prowadzisz, „…kolejnej młodej damie na tym blogu”. Hmmm, w mojej ocenie Ruda Dama ma otwarty umysł i jasno wyraża własne myśli a Ty masz z tym problem. jaki?

          Czy według Ciebie, osoby posiadające rodziny powinny szukać wrażeń w obcych łóżkach? Bo jeśli tak, to po co rozmawiamy. Może zbyt duże różnice są pomiędzy nami. Widzisz Drogi Bracie, ja nikomu nie narzucam co ma robić, mówię tylko, że w konkretnych sytuacjach, nie chcę znać ludzi, którzy oszukują swego/oją partnera/rkę, i zapominają o złożonej przysiędze (nie tylko aktem małżeństwa).
          A jak myślisz? Zdradzić można ciałem czy myślą również? Bo jeśli uważasz, że myślą również, to właśnie nie zapraszam do takiej „łóżkowej” rozmowy osób, które pod jednym dachem tworzą związek z drugą osobą. Wycofam się z własnych słów wtedy, gdy partner osoby robiącej tutaj erotyczne wpisy, będzie miał świadomość o poruszanych tematach. Jeśli ktoś takiej odwagi mieć nie będzie, aby ze swoim partnerem porozmawiać o tym, to o jakiej „etyce międzyludzkiej” próbujesz edukować mojego ducha?

          Dualny osąd, o którym mówisz to dość obryty scenariusz polegający na manipulacji rozmową. Z jednego wątku rozszerzasz go na więcej, którymi łatwo już sterować. Próbujesz prawić mi morale, bo ja je prawie innym a sam to czynisz? nie uważasz, że dualizm wymknął się Tobie spod kontroli? Również i w tym znaczeniu Twoich słów – „Bycie świadomym to istnienie poza dualnością, czasem i światem materialnym” – na prawdę tak żyjesz, że „czasami” jesteś tu a „czasami” gdzie indziej? Bo to już przystanek „rozdwojenie jaźni” 😉

          Cóż więcej dodać mogę do Twej dzisiejszej lekcji? Chyba tylko to, że potrafię przyznać się do błędów i lubię mówić przepraszam, bo mówię to do siebie i błyskawicznie wybaczam sam sobie błędy, bo kto jest idealny?. Lubię się uczyć i jestem tam gdzie chcę być w życiu i jest ok, nie martw się.

          Masz rację, że emocje czasami biorą górę nad rozumem. Dziś u Ciebie jest podobnie.

          Pozdrawiam

          ps. Nie ważne co mówimy, ważne co robimy. Widzisz Drogi Bracie, na tym świecie najwięcej zła wychodzi od ludzi, którzy jedno mówią a drugie robią a cytat, który napisałeś niestety jest nietrafiony w obecnej sytuacji, bo jak mawiał Forest Gump „Poznać głupiego po czynach jego”.

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Barra, pewnie, że są kobiety, które nie zdecydowały się na dziecko, ponieważ wcześniej ważniejsza była kariera, imprezki, a później obudziły się z przysłowiową ręką w nocniku. Tylko, że jeśli chodzi o mnie to ja nie robię żadnej kariery – więcej siedzę w domu, niż w pracy, ani nie chodzę na żadne imprezy, nawet w życiu nie byłam na dyskotece, bo nie pociągają mnie takie klimaty. Moja decyzja, że nie chcę brać ślubu ani mieć dzieci, jest decyzją w pełni świadomą, podjętą dawno temu. I nic tego nie zmieni. Przykro mi, może jestem jedynym wyjątkiem od tej reguły, że WSZYSTKIE kobiety chcą mieć dzieci. Natomiast ja nie jestem „wszyscy” i nie mam na imię „każdy”. Poza tym, przyznam się szczerze, iż jestem dosyć mocno rozpieszczona i w wieku 25 lat nie potrafię się nawet dobrze zająć swoim psem. Mama się nim zajmuje, bo ja nie umiem. Więc taka osoba jak ja miałaby mieć dziecko? A mam mnóstwo znajomych w moim wieku, a nawet młodszych, które są już mężatkami i mają dzieci. Przykro mi, jeśli kogoś tym urażę, ale piszę za siebie – dla mnie dzieci to utrata wolności, jeszcze większa niż małżeństwo, bo z mężem mogę się rozwieść, a dzieckiem muszę na co najmniej 18 lat (lub więcej) się zająć. I widzę te koleżanki, które mają dzieci, jak do mnie wpadną z wizytą, to zaraz muszą lecieć do domu, bo dziecko trzeba uśpić, nakarmić, odrobić z nim lekcje, itd. Nie chcę tego dla siebie. Tak, wiem. Jestem emocjonalnie niedojrzała, jestem głupią pindzią, zimną suką, rozpieszczoną księżniczką, pustym lachonkiem, może nawet żeńską wersją Jarka Kefira. Jedno wiem na pewno – nie mam karmy na związki i dzieci. I choćby nie wiem co, kto tu pisał, ja lepiej znam samą siebie i lepiej wiem, co jest dla mnie dobre, a co nie. Tak, za kilkadziesiąt lat, obudzę się w swoim łóżku stara i pomarszczona i nikt nie poda mi przysłowiowej szklanki wody. Wiem o tym. Nie napawa mnie to absolutnie żadnym lękiem. Gdy ciało się zużyje, odejdę tam, gdzie będzie mi dane odejść.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          wspaniale mówisz o sobie w rozumieniu takim, że wiesz czego chcesz i czego nie chcesz. taka świadomość jest wystarczająca „na teraz”, aby żyć mądrze i właściwe podejmować wybory. I masz rację, że są laski, które mają życiowy scenariusz taki, jak piszesz.
          Nie pisz, że „Przykro mi, może jestem jedynym wyjątkiem od tej reguły…” – przecież to jest świadomość !!!! dla jednych niezrozumiała a dla innych oczywista
          Tak też proszę nie pisz „Tak, wiem. Jestem emocjonalnie niedojrzała, jestem głupią pindzią, zimną suką, rozpieszczoną księżniczką, pustym lachonkiem…” bo po co??
          Jesteś emocjonalnie dojrzała niż niejedna babeczka po 50-ce

          ech… Ruda, pojechałaś po sobie niepotrzebnie 😉

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          ważne jedno i drugie teraz ty zakrzywiasz przestrzen -_-

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Wiesz co, ja ci powiem, że za każdym razem, kiedy dochodziło do rozstania z którymś z moich chłopaków, czułam niesamowitą ulgę. Że oto znów jestem wolna, nie muszę znosić czyichś fochów, pretensji, nikomu się tłumaczyć. Dodam, że z żadnym z moich eks nie mieszkałam. I nie wyobrażam sobie tego, po prostu nie jestem w stanie. Ja to w domu muszę się zrelaksować, odprężyć, zamknąć sama z moimi myślami i rytuałami. Nie mogłabym mieszkać z facetem, mieć tej osoby w domu codziennie, w dzień i w nocy. Jak mi facet mówi o jakichś zaręczynach, ślubach, dzieciach i wspólnym mieszkaniu, to pragnę z całego serca spieprzać od niego najdalej, jak tylko się da. Już milion razy bardziej wolę być sama, niż utracić swoją wolność. Dla mnie zawsze będzie ona stała na pierwszym miejscu, a ja wiem czym pachnie jej utrata, bo już w jednym związku tak miałam, że spotykałam się z chłopakiem, a do naszego związku wtrącała się cała jego rodzinka. To co by było po ślubie? Wpadłabym jak śliwka w kompot. I niestety, ale praktycznie w każdym związku tak jest. Bo bierzemy sobie nie tylko partnera, ale też całą jego rodzinę, rodziców, babki, ciotki, itd. Kto mówi „Nie biorę przecież ślubu z teściową, tylko z wybrankiem” ten gorzko się rozczaruje, gdyż myli się całkowicie. Ja już wiem, jak to wygląda, jestem szczęśliwa, że te związki się rozpadły. Także wiem to na 100%, że jestem azwiązkowalna 🙂

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Poczekaj jeszcze 5 może 10 lat uruchomi ci się program „chcicy macicy” i zapragniesz mieć dziecko bo taka jest natura i tego nie oszukasz im bardziej z tym będziesz walczyć tym mocniej będzie cię naciskać. To tylko kwestia czasu. Każda kobieta tak ma najpierw kariera imprezki a jak się nie obróci a już czterdziestka na karku i wtedy jest płacz i zgrzytanie zębami.

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Nie robię kariery i nie chodzę na imprezki. Nie chcę mieć dzieci. Nigdy nie chciałam. Mówiłam to już 10 lat temu, że nie chcę ich mieć, dziś mówię to samo i za 10 lat również tak powiem. Poza tym jestem leniwa i nie chce mi się zapieprzać przy dziecku. Nie znasz mnie więc nie oceniaj.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          hehe, coś w tym jest. myślę ,że może to jest tak, że kobietki zdają sobie sprawę z czasu, który brutalnie przemija a ja jestem dalej sama. Znam wiele kobiet, które przespały dobry moment w życiu, bo za długo balowały, później słyszałem od jednej „w dupie mam faceta, chcę mieć tylko dziecko i niech wypierdala”. to też dużo mówi, jak w singlowym życiu, aż tak długa swoboda/wolność robi destrukcję w głowie, bo kobitki (nie pakuję wszystkich do jednego wora) patrzą na facetów tylko jak maszynki do bzykania. To trochę jst smutne, bo to los na własne życzenie. hmmm
          To widać i czuć, że nasza Ruda kobitka korzysta z wolności, wiek Rudej nie stanowi dziś żadnego problemu ani przymusu do założenia rodziny. Jest dziś takie myślenie a nie inne. Może moglibyśmy rozciągać ten temat, gdyby Ruda kobitka miała 40 lat, nie miała dziecka ani faceta na stałe, tylko dalej pragnęła latać sobie tu i tam. Znam taką jedną Panią, co zawodowo miałem z nią kontakt, ma dziś koło 55 lat, brak dziecka, brak faceta i na prawdę jest strasznie gorzka w odbiorze. Smutne ale taki los sama sobie wybrała i dziś widać, że coś przepłynęło jej między palcami w życiu, czego nie jest w stanie złapać

          Lubię

        • Jarek Kefir pisze:

          @Barra – „w dupie mam faceta, chcę mieć tylko dziecko i niech wypierdala”

          -i alimenty, bo ktoś to dziecko musi utrzymać. Zapomniałeś o najważniejszym szczególe 😉

          Tu poniżej jest opisane to, nad czym dyskutujemy. U kobiet kryzys egzystencjalny zaczyna się około 27, 30 roku życia. U mężczyzn zaczyna się on po 40-stce i szczególnie po 50-tce. Ale my mamy z założenia trudniej, u faceta liczy się wszystko.

          Cytuję: „Wiek od 26 do 28 lat:
          Początek strefy małżeństw. Kobiecy zegar biologiczny zaczyna coraz głośniej tykać, a mężczyźni najczęściej posiadają już stabilną pracę, Pomimo, że SMV kobiet jest w dalszym ciągu na wysokim poziomie, zaczynają one zauważać, że ich rówieśnicy mają coraz szerszy wybór i są w stanie wyrywać kilka lat młodsze panienki. Oczywiście nie podoba się to bardzo tym kobietom. Tym bardziej, że faceci w coraz mniejszym stopniu doświadczają wobec nich oneitis – ciągle są dla mężczyzn atrakcyjne i zdobywają męską atencję, ale mało który spośród nich stawia je na piedestale. Faceci są coraz mądrzejsi i też widzą to, że ich wachlarz opcji z każdym rokiem staje się coraz szerszy, a poderwanie kobiety i dostęp do seksu stają się coraz prostsze. Wszystkie te czynniki powodują, że kobieta musi jak najszybciej zdobyć męskie zaangażowanie – zanim będzie za późno i straci bezpowrotnie szansę na zaobrączkowanie faceta na poziomie.”

          Dalej:
          http://www.redpillman.pl/zwiazki/strefa-malzenstw/

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Nie oceniam ale zawsze tak jest jeśli nie to jesteś jakimś wyjątkiem teraz może nie chcesz mieć ale kto wie co będzie potem , może wojna i całkowita depopulacja i wtedy zostaniesz ty i jakiś mężczyzna i co wtedy byś zrobiła ? Przedłużyłabyś gatunek czy może nie?

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Ruda, ja już tracę „równowagę” kto z kim rozmawia, tyle tych wątków. jeśli twoja odpowiedź jest adresowana do mnie, to nie wiem dlaczego? Gdzie Ciebie oceniłem? w którym słowie, bo może albo ja źle dobrałem słowa do swojego wpisu albo Ty coś źle interpretujesz. qrde, jakiś dziwny dym

          Lubię

        • barra barra pisze:

          @Jarek, Akurat ta kobitka nie była zainteresowana alimentami, przynajmniej tak mi mówiła. To bardzo zła kobieta, bo sama dużo mi o sobie opowiadała. Qrwa jak cieszę, że jej już nie znam. Na prawdęsą źli ludzie, bardzo źli

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Roni, nie chcę mieć dzieci ani teraz, ani za 10, 20, 30 i 40 lat. Tak jak już tu odpisałam koledze o nicku barra barra, od zawsze miałam taką wizję swojego życia, że zostanę bezdzietną panną. I tę wizję w swoje życie wprowadzę. Gdybym została jedyną kobitą na świecie, nie przedłużałabym gatunku, bo bardziej liczy się dla mnie moje szczęście, niż jakiś tam gatunek. Przykro mi, przeze mnie w takiej sytuacji ta planeta wyginęłaby w pizdu.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          JA TEZ LUBIE WOLNOSC A JEDNAK MI MIE PRZESZKADZALA DRUGA OSOBA WIEC TO KWESTIA WYLACZNIE DOBRANIA SIE, WIDOCZNIE NIE BYLI POD CIEBIE I JUZ

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Niewiasto, trochę za bardzo demonizujesz związki i rodzinę. Samo to, w sobie jest piękne. Za szybko się zniechęciłaś, i to tylko dlatego, że otaczającą Cię rzeczywistość od razu zszufladkowalas jako jedyny kanon poruszania się w tych materiach. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz. Dla Ciebie, posiadanie dziecka to tylko i wyłącznie utrata wolności, swojego życia, skazanie na nudne, typowe życie. Tak być nie musi, to tylko reguła, to pewien popularny obraz, z którym musisz się stykać na co dzień, ale to ty kreujesz swoją rzeczywistość, i będąc matką nie musisz od razu stawać się jak te większość, będąc w związku również nie musisz poruszac się tak jak większość.
          Życie ze statusem kochanka, to trochę smutne, czyż nie fajniej jest znaleźć sobie pokrewną duszyczke i tonąc z nią razem w tym małym wielkim dziwnym świecie? mieć to uczucie, że ktoś nas bezwarunkowo kocha? Przebieranie w mężczyznach tylko dla jednego celu, jakie to przyziemne, aby tylko zaspokoić swoje żądze, aby tylko pobudzić receptory przyjemności… i co macie z tego? jak za pare dni znowu jak narkomani błąkacie się po tej sferze. Znowu. I znowu. To tylko chwilowe. To tylko ulotne. Ale to tylko moje odczucia. Będąc osobą świadomą, posiadanie dziecka czy bycie w związku to wielowymiarowe odczucia, to już patrzenie z innej perspektywy, na pewno musi być to piękne uczucie, do tego dążmy. To są moje domniemania, sama cenie sobie wolność, i na ten czas nie planuję mieć dzieci, no może jedno, właściwie nie wiem… nie myślę o tym teraz.
          Może mam inne pojmowanie rzeczywistości, może źle odbieram Twoje słowa, ale wyczułam coś nie tak, i musiałam napisać co czuje moje wnętrze na ten temat.
          Nie doprecyzowalam mojego toku myślenia, ale nie mam już na to siły.
          Namaste

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Barra, nie mój wpis nie był skierowany do ciebie, tylko do Roniego, który twierdzi, że na pewno teraz nie chcę mieć dziecka, a za parę lat włączy mi się instynkt macierzyński. A ja wiem, że nie włączy mi się, ponieważ w moim życiu nie ma miejsca na dzieci ani teraz ani w ogóle. Moja wizja życia jest taka, że jestem bezdzietną panną do końca moich dni.

          Lubię

        • barra barra pisze:

          niezły plan, pewnie kiedyś zaproponuję Tobie spotkanie. Normalne spotkanie, bo nocne tematy które poruszyliśmy są bardzo ciekawe, gdyby nie klepanie w klawiaturę, to moglibyśmy porozmawiać sensowniej.
          Twoja wizja na życie jest taka, że chcesz być wolna od początku do końca i to szanować należy

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Z miłą chęcią porozmawiałabym w cztery oczy 🙂 Tak jak napisałeś, tematy, które poruszamy tutaj są trudne i skomplikowane. No, dokładnie tak jak napisałam – mam prawdziwą obsesję na punkcie wolności i chcę żyć tak, aby mieć jej maksymalnie jak najwięcej w swoim życiu. Dlatego właśnie wiem, że związki i dzieci nie są dla mnie. Zdaję sobie, że pod tym względem jestem prawdziwym ewenementem wśród kobiet, ale cóż poradzić. Od razu jest widać, że większość osób tu mi nie dowierza, ale naprawdę to nie jest kwestia wyszalenia się, a później przerażenia, że mam 40 lat i zostałam sama. Nic z tych rzeczy. I myślę, że zgorzknienie też mi na stare lata nie grozi, bo czemu niby? Sama podjęłam tę decyzję i wiem, że dla mnie jest dobra, więc tu trzeba się tylko cieszyć, że dokonało się słusznego dla siebie wyboru 🙂

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          Czytaj ze zrozumieniem kobieto nic nie mówiłem o tym że będziesz mieć dziecko zastrzegłem że być może jesteś wyjątkiem a co do instynktu to pożyjemy zobaczymy ale życzę ci powodzenia. A kto powiedział że ten świat jest do wolności , jesteśmy tutaj z jakieś przyczyny i na pewno nie dla wolnego życia.

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          No właśnie, już i tak jest wiele rzeczy, które muszę robić. Bo trzeba i już. Zastrzegam więc sobie prawo do decyzji o swoim życiu osobistym, gdyż tutaj decyzja należy wyłącznie do mnie.

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          No i stałaś się przebojową gwiazdą tego bloga. W takim razie mam ci życzyć powodzenia , wytrwałości i tej „wolności” czy czegoś innego?

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          Jeśli życzenia są szczere i z głębi serca, to życz mi czego tylko chcesz 🙂 A czy stałam się gwiazdą tego bloga? Eeeee, nie powiedziałabym tak o sobie 😉

          Lubię

        • barra barra pisze:

          Roni, napisałeś: „No i stałaś się przebojową gwiazdą tego bloga. W takim razie mam ci życzyć powodzenia , wytrwałości i tej „wolności” czy czegoś innego?”

          Sam wiesz jaki ten świat popieprzony, jak bardzo ludzie są uwięzieni w wewnętrznej klatce światowego strachu, fałszu, destrukcji, … Zmierzam do tego, że być może bardzo celnie zauważyłeś, że Ruda kobietka stała się albo może jest „przebojową gwiazdą”. na pewno nie tego portalu ale swojego życia, choć na pewno wniosła tutaj dużo świeżego powietrza a dialog pomiędzy ludźmi eksplodował, co widać po ilości komentarzy a także osób, które włączyły się do wielu poruszonych wątków. Dla mnie, taki zjawisko nie może być „tępione” a musi być podtrzymywane, aby kefirowa knajpka była miejscem spotkań ludzi o otwartych i odważnych umysłach. Każdy chce być dobry, uśmiechnięty, na swój sposób szczęśliwy i uważam, że z tego właśnie wszyscy powinniśmy zdawać sobie sprawę.
          Zobacz ile w jednym arcie pojawiło się tematów i poważnych geopolitycznie i erotycznych i ezoterycznych i edukacyjnych i … Qrwa, o to właśnie chodzi!
          Ja bardzo chciałbym, aby takich istot było więcej i więcej, musimy przesiąknąć do ostatniej chrząstki i przypomnieć sobie, ja kto być swawolnym w życiu, wznieść się ponad ograniczenia, które wgraliśmy sobie przez te wszystkie lata życia. O od kogo możemy złapać ten wiatr we włosach i w umyśle? Tylko od młodych, bo ile się mówi, że gdyby dorośli nie dorastali w rozumieniu „zwapnienia umysłowego”, to ten świat byłby choć trochę lepszy a może byłby dziś zajebisty.
          taka myśli mi przyszła. Byś może trudno niektórym osobom komunikować się z drugą osobą a przestrzeń wiekowa pomiędzy nimi, to np. 20 albo 30 lat? to różne pokolenia ale nie rózne oczekiwania od życia.

          Przyjmijcie do serc bardzo mądre powiedzenie, które chwyta za serce i za umysł i jest najprawdziejszą prawdą: Nie otrzymaliśmy Ziemi od naszych przodków, pożyczyliśmy ją od naszych dzieci.

          Slava dobrzy ludzie, jesteście przezajebiści i zmaterializuje się dzień, w którym spotkamy się na wspólnym wypadzie, gdzieś w kraju. I tak się stanie. Chciałbym, aby był to weekend, chciałbym, aby każdy przyjechał albo sam (forumowicze) albo z osobą/osobami towarzyszącymi, które na pewno będą miały świadomość, jakie pozytywne towarzystwo będzie miało okazję pogadać o czymś więcej. Widzę, że wiele kefirowych osób zna się dobrze a może bardzo dobrze. Pomyślcie, jak bardzo to spotkanie będzie błyskotliwe, gdy zaczniemy dzielić się rozmową pomiędzy wieloma osobami „na już” – prawdziwy dialog. I fajniej będzie też wrócić później do swoich światów i ponownie spotykać się w wirtualnej knajpce.

          Życzmy Rudej tego, czego życzymy w ciszy sobie, np. już wypowiedzianych słów przez Roniego – „powodzenia, wytrwałości i wolności”. I tak było, jest i będzie 😉

          dobrego popołudnia wszystkim zyczę, pzdr, barra barra

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          no fajnie by było ale w lato, teraz to kila

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          @młoda dusza W porządku, ty masz prawo sądzić tak, a ja inaczej. Za każdym razem podkreślam, iż piszę tutaj personalnie, za siebie. To, co odczuwam, to nie zniechęcenie. Wręcz przeciwnie – jestem bardzo szczęśliwa, że wiem czego w życiu pragnę, a czego nie. Jedyne co mnie nieco irytuje, to fakt, iż niektórzy nie potrafią zrozumieć mojej decyzji i na siłę narzucają mi swój tok myślenia. Zauważ, że ja nikomu nie każę być bezdzietną panną/kawalerem. Ale jest masa osób, które są na 100% PEWNE, że ja tylko tak gadam, że odmieni mi się, włączy mi się instynkt macierzyński, itd. Nic z tych rzeczy. Więc jeżeli z jakiegoś powodu się wkurzam, to tylko z tego, że ktoś narzuca mi swoje rozumowanie i swoją wizję życia. Może sobie ktoś nawet spłodzić 10 dzieci, nie interesuje mnie to. Ale prosiłabym o nie namawianie mnie do tego samego, nie narzucanie mi swoich poglądów na temat zakładania rodziny oraz o uszanowanie moich poglądów i suwerennych decyzji. Z góry dziękuję 🙂

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Ja nie należę do tych co narzucają swoje poglądy, szanuję Twoje zdanie, mam nawet podobne podejście do życia co Ty w jakichś tam kwestiach, ale wyczułam od Ciebie taki chłód na te sprawy, jakąś namiastkę pogardy, od razu stwierdzasz, że mając dziecko, nie można być szczęśliwym. Uważam, że można, ale dzisiejszy świat wygląda jak wygląda, a to tylko dlatego, że tak wielu ludzi zakłada rodziny, gdzie sami są jeszcze niedojrzali i nieprzygotowani do tego swiata.
          To wielki krok, większość nie nadaje się do wychowywania, bo nie znają konstrukcji tego swiata i ich samych, to jest smutne. Godzenie się na zakładanie rodziny jest zbyt pochopne. Świadomość. Przede wszystkim.
          Po krótce.

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          @młoda dusza Wiesz, ja mam taki styl wypowiadania się, że walę od razu z grubej rury. Absolutnie nie gardzę tymi, którzy wybierają założenie rodziny. Wszakże, to jakieś 90%, więc musiałabym gardzić większością ludzkości, a tak absolutnie nie jest! Lubię ludzi. No chyba, że mnie ktoś wkurzy, ale wtedy mu wygarniam od razu. Ten chłód, który jak mówisz, odczułaś, może brać się stąd, że wnerwiam się właśnie dlatego, że wielu ludzi nie potrafi uszanować i zrozumieć mojej decyzji. I od razu stygmatyzują mnie jako dziwną, nienormalną, lub wpierają mi, że na bank mi się odmieni. Sama widzisz, że nawet tutaj, na blogu gdzie większość osób widzi więcej, niż inni, moja wypowiedź wywołała niemałe kontrowersje. Ja zdaję sobie sprawę z tego, że większość ludzi może się dziwić moim poglądom na te sprawy. Sama osobiście nie znam żadnej kobiety, która nie chce mieć dzieci. Jedyną, jaką znam jestem ja. Cóż, najwyraźniej jestem po prostu pod tym względem jakaś pierdolnięta, ale nic na to nie poradzę. Nie rzucę się z tego powodu pod pociąg, nie podetnę żył i nie odkręcę gazu. Będę sobie żyła swoim życiem, niezrozumiana przez wszystkich. Akurat bycie nierozumianą to dla mnie od 25 lat normalka. Poza tym dodam jeszcze, że wiele razy czytałam na tym blogu artykuły Jarka, dotyczące spraw damsko-męskich. I widziałam te ataki kobiet na niego, że jest niedojrzały, Piotruś Pan, że pewnie się zraził w jakimś związku, rzuciła go kobieta i jest sfrustrowany. A widzisz, ja jestem kobietą i nie czuję się w żaden sposób obrażona, tudzież urażona, tym co Jarek pisze na temat związków. Jest wręcz przeciwnie, uważam, że to, co tutaj zamieszcza jest w 100% prawdą. Tylko, że ta prawda jest dla wielu ludzi niewygodna, więc natychmiast rozpoczyna się mechanizm zaprzeczania. I dlatego ciśnie się w taką osobę gromy, że jest taka, siaka, albo jak się zakocha to jej się odmieni. Byłam wiele razy zakochana i o mało nie spieprzyłam sobie życia, przez swoje uderzenia hormonów do tego zardzewiałego łba. I wystarczy mi zakochania na całe moje życie. Spróbowałam – to nie dla mnie. Wolę przyjaźń z ludźmi obu płci. I nie wierzę w coś takiego, że znajdę tego odpowiedniego faceta, tego jedynego przeznaczonego mi i wtedy wszystko się odmieni jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, a ten piękny książę zmieni mój pogląd na związki. To kolejna bzdura, którą wciska się młodym dziewczętom. Oparta jest na tworzeniu sobie nadziei i życiu tą nadzieją. A tak naprawdę to zatruwa umysły dziewcząt. Moje szczęście jest w środku mnie, ono jest we mnie. Inni niech sobie robią co chcą, to nie moje życie, ale pozwólmy, żebym i ja robiła to, co chcę, nawet jeśli byłabym w tym jedyna na świecie 🙂 Pozdrawiam 🙂

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Nie rozumiesz za bardzo moich słów, ja sama nie jestem zwolenniczką dzisiejszych standartow po jakichś porusza się dzisiejszy lud.
          Uwierz, że sama mam ogromną potrzebę wolności, zawsze byłam samotnikiem, ciężko jest mi się dogadać z ludźmi wokół mnie, tak żeby zbudować fajny kontakt. Ja żyje w innym świecie, i dlatego jestem nierozumiana, ale to mnie nie obchodzi. Gmo dobrze zna moje zdanie na temat związków, bo przerabialismy ten temat. W przyszłości chcę być samowystarczalna, nie być zależna od drugiej osoby z którą bym współistniala, ale mimo wszystko musi istnieć ta jedność, to powiązanie. Ja inaczej pojmuje miłość, to nie tylko zwykle reakcje chemiczno miłosne, ale rozpoznanie swojej bratniej duszy, z którą istniałam sobie w poprzednich wcieleniach, lubię to zdanie ,,Rozpoznanie się w tłumie życia” – na to czekam, i czuje, że to kiedyś nastąpi, tutaj to ja tak mam z moim bratem gmo, mam wewnętrzne przeświadczenie, że już z nim obcowałam, moja dusza go skądś zna, jest to niezwykle uczucie, bardzo osobliwe.
          Mieszkanie razem – spoko, ale z przerwami, wspólne zaskakiwanie się, bez zarażenia się rutyną dnia codziennego. Podstawy.
          Dzisiaj wszyscy są uzależnieni emocjonalnie od siebie, pojawia się zazdrość, która nie jest tak naprawdę naszym naturalnym odruchem, ludzie się nawzajem ograniczają, stawiają sobie limity, warunki, i po co? Myślą, że są swoją własnością. To raczej nie tedy droga, miłość jest ponad to wszystko.
          Myślę, że taki pogląd jaki ty preferujesz, w tym ja, jeżeli chodzi o rodzinę, związki, nie jest czymś nietypowym, wiele ludzi się tak porusza, mnie to w żaden sposób nie zaskakuje, żyjemy jak chcemy, nie myśl, że jesteś jakaś nienormalna (pierdolnieta:D) pod tym względem, bo to po prostu bardziej świadome, nieco nowoczesne patrzenie na świat. W tym nie ma nic nietypowego, uwierz, nie tkwij w tym błędnym przekonaniu, że należysz do tej tyci tyci mniejszości, która propaguje taki kanon myślenia 😉

          Piszesz, że o mało nie spieprzylas sobie życia przez swoje zakochania. To widocznie nie była miłość. Jak to by powiedział gmo – pożyczki chwilówki. Miłość to nie tylko uderzenia hormonów, to już wyższa matematyka, to metafizyczne doznanie, którego nie da się zdefiniować.

          Zawsze wolę pisac z chłopakami, i tak mi trochę dziwnie, ale dodam jeszcze, że ja jestem duszą romantyka, więc możesz mnie nie zrozumieć, masz bardziej ziemskie pojmowanie, i ok, tego nie neguje, ale u mnie takie coś się nie sprawdza, to jest krotkofalowe 🙂
          Każdy jest inny i tak ma być.
          Pozdrawiam Cię serdecznie ciekawa dziewczyno 😉
          Wysyłam od siebie garstkę pozytywnej energii!

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          rudzi to reinkarnacja techniczna z marsa tam nie bylo milosci tylko technologa waśnie swawole itd., czy to dobrze czy zle nie wiem co planeta to rozne reinkarnacje, zależy pewnie tez dla kogo, nie oceniam, dla mnie dzieci sa fajne, tez by mnie chyba wkurzalo ze się zesra i trzeba się plawic w ich kupie ale mimo wszystko -_-, leci technicznym chlodem od rudej ja cie, ciekawe ile mieli stopni na marsie ?…
          wole mentalność juli -_- ale dla każdego jest ktoś dla marsjanki marsjanin dla uranki uranin itd. -_-, jula możesz uzywac mojej buzki ale to nie moja buzka tez od kogos zerznalem, a co…, kto bogatemu zabroni… c u sinister sister karammba mammamija

          Lubię

        • A ja szanuję bardzo podejście Rudej.
          Żadnych dzieci, po co wysyłać na świat nowe istoty, które będą doświadczać tego piekła systemu? I jeszcze odpowiadać za nie całe życie, martwić się pilnować, bo tak nam system narzucił? Wchodzić w systemowe śluby, spełnianie norm, spotkanie z rodzinkami, chrzcinki- czyli wpisane do sekty KK i walnięcie pięczęci duchowej bo tak chcą jakieś „święte babcie dziadki i cholera wie kto jeszcze”, a no tak ksiądz pleban, alkoholizujące się w dużej mierze Mirki I Janusze na imprezach i gadające o bzdurach takich jak awans na jakieś EURO czy ostatnim odcinku serialu.

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          to już ci mowie dzieci to nasze przyszle ciala które zrobia nam ciala, w nie najlatwiej reinkarnukemy bo sa nam najbliższe genetycznie, zawsze na ziemie inkarnujemy w tych samych zestawach ludzkich np twoja matka bedzie twoja wnuczka itd na oprah show byla dziewczynka 5 lat ktora oddzywala sie do matki jak do corki no oczywiscie wszystko wkleili w fanatazje dziecieca jak zwykle… po mojemu yahwe zle sformatowal dysk twardy u dziecka, jak nie będziemy mieć cial to będziemy w zimnie czekac na orbicie byc moze duzo dluzej az jakies kompatybilne z nami się narodzi, od razu mowie nie wchodzimy w ciala pomazancow smolisto wlosych chodz dużo jest zdesperowanych zmarzniętych astrali które nie chcą dluzej czekac a za zycia nie zadbali o potomstwo to jest prawdziwy powod posiadania potomstwa nie ze ciało chce mieć ciało tylko astral chce bo wie ze się obudzi z reka w nocniku jak cialo przejdzie 50ke, astrale nie chcą czy nie moga przejść do 5d np przez blokady yahwe i sie tu walesaja straszac zywych albo się boja do 5d z jakiegos powodu i chcą od razu wrocic na ziemie w nowych cialach 3d

          Lubię

        • Ruda90 pisze:

          @młoda dusza Hmmm, powiem ci tak – sama lubię poczytać sobie piękne romantyczne wiersze lub powieści, posłuchać wzruszających piosenek lub nawet obejrzeć jakiś przelukrowany film. Tylko właśnie oddzielam teorię od praktyki. W teorii romantyczna miłość jest czymś wspaniałym, w praktyce jednak to się kompletnie nie sprawdza. Widzę to, obserwuję
          ludzi wokół mnie i wyciągam wnioski. Tak jak już wcześniej wspomniałam, mam mnóstwo znajomych, którzy mają swoje rodziny i dzieci. Właściwie ja jako jedyna wśród nich jestem sama. I zgadnij proszę, moja miła komu wypłakują się w rękaw? Tak, właśnie mi. Jedna z kuzynek nie odzywała się do mnie przez pół roku, a mieszkamy w tej samej miejscowości. Zadzwoniła do mnie z płaczem, gdy miała awanturę z mężem. Ileż to ja się w swoim niezbyt długim życiu nasłuchałam, zarówno od kobiet, jak i od mężczyzn! Inna znajoma ma taki problem, że mąż się w ogóle do niej nie odzywa. Nigdy nie był gadatliwy, ale teraz w ogóle nie reaguje na nic. I ona biedna płacze, myśli już nad rozwodem, bo mówi, że nie da się tak żyć. I dziewczyna tylko mi to powiedziała, bo przecież nie wyżali się ciotkom i całej rodzince, bo powiedzą jej: „W dupie ci się poprzewracało, ciesz się, że nie pije i nie bije”. Czego to dowodzi? Ano, że takie osoby jak ja, też są w społeczeństwie potrzebne. Czy gdybym miała swoją rodzinę, swoje dzieci, znalazłabym czas na wysłuchiwanie tego wszystkiego? Może tak, ale nikt nie śmiałby mi się wyżalić, bo wiedziałby, że mam swoją rodzinę i swoje problemy. A tak? Mam czas, nie spieszę się do męża, nie pędzę do dziecka… I słucham sobie, słucham, co mi ludzie mówią… Tak, mi, tej samotnej, nie swoim mamom, nie teściowym, nie babciom, nie ciociom, ale dziewczynie, od której ponoć wieje chłodem. I co mi najczęściej mówią? Ano to: „Ja nawet nie chcę od ciebie żadnych rad ani pomysłów jak to rozwiązać, ja chcę, żebyś mnie tylko wysłuchała, bo nie mam się komu wyżalić i zaraz przez to zwariuję”. I tutaj jest doskonale widać, jaka społeczna omerta panuje wokół małżeństw. Nie można powiedzieć rodzinie, że źle, oj źle się dzieje w małżeństwie naszym. Kobiety latami potrafią ukrywać fakt, że mąż je bije, pije, zdradza, itp. Mężczyźni ukrywają, że żony dają im za mało seksu, że ciągle mają do nich nieuzasadnione pretensje,itd. A nam, samotnym, płaczą do uszka. Tak po ludzku, gdy słucham tych zwierzeń, to naprawdę robi mi się strasznie przykro i współczuję. Bo oszukano tych ludzi. Miało być pięknie i romantycznie. „Nam na pewno się uda, bo przecież, my się kochamy, nie to, co inni”.Cóż… Polska to specyficzny kraj, ponieważ panuje tutaj swoisty kult rodziny i małżeństwa. Nie wolno tych instytucji krytykować, wytykać ich niewydolności i wad. Bo zaraz zostanie się uznanym za chłodną osobę lub niedojrzałą, bez uczuć. Wolno natomiast krytykować singli, robić sobie z nich podśmiechujki, pytać ciągle kiedy ślub i dzieci. Och tak, mentalność Kalego. To się jeszcze dłuuuugo nie zmieni. Tak jak to fantastycznie ujął pawełborys2014, porozumienie dwóch dusz nie może dla społeczeństwa istnieć, bez tych wszystkich szopek, cyrków, papierków, kredytów oraz niedzielnych obiadków u teściów, imieninek, urodzinek, dupinek. A to się totalnie nie sprawdza, więc na bank w to nie wejdę. Aczkolwiek, jeśli ktoś tego właśnie pragnie – nic mi do tego. Nikogo nie będę nawracać na swój tok myślenia 🙂 Osobiście, najbliższa jest mi teoria pana Romana Nachta na temat związków. Polecam wszystkim zapoznanie się z nią 🙂 Cóż, każdy jest inny i każdy czego innego pragnie, i bardzo dobrze. Ja przedstawiłam tutaj swoją wizję. Ta planeta jeszcze długo będzie obwarowana tymi wszystkimi konwenansami, zasadami, pseudomoralnością, dulszczyzną. Dlatego właśnie uważam, że nie ma co tutaj się z kimś wiązać. Powiedziałaś, że związek dwóch przebudzonych osób to zupełnie inna bajka. Pewnie masz rację, tylko zauważ, moja kochana, że znalezienie takiego mężczyzny, to jak trafienie szóstki w totka. Czyli prawdopodobieństwo bardzo, bardzo małe. A może nawet jeszcze mniejsze. Dlatego właśnie, zamiast żyć fałszywymi iluzjami i ułudami, wolę żyć swoim życiem. Pozdrawiam cieplutko i ściskam mocno, moja droga 🙂

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          jak będziesz gotowa to znajdziesz na razie widze się obwarowywujesz to wysyla sygnal w swiat spierdalac bo poszczuje psami -_- tez nie znosze tych szopek kościelnych ale fajnie być tak wśród fajnej rodzinki, oczywscie niefajnie wśród niefajnej -_-, wiesniacka mentalność króluje w Polsce i tak to się szybko nie zmieni

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Zgodzę się z tym, że tu, w Polsce, panuje kult rodziny i małżeństwa. Tradycyjnie, dla większości to jedyna droga jaką mogą obrać w swoim życiu. Nie przyjmuja do swojej świadomość, że nie muszą kierować swoim życiem tak jak jest to powszechnie uznawane, aprobowane.
          Instytucja małżeństwa to trochę syf, a zwłaszcza kościelny. Kurde, jakie to smutne, wszyscy poruszają się po tych typowych wydeptanych ścieżkach, boją się tego ostracyzmu ze strony rodziny, znajomych,
          -bo co rodzice powiedzą?-
          Rzeczywistość bardzo dobitnie pokazuje, jak tkwienie w tych schematach, odzwierciedla się w zachowaniu, życiu ludzi wokół nas, dlatego ja tego nie będę powielala, między innymi z tych względów jakie wymieniłaś, i z którymi zetknełaś się tu, na Ziemi.
          Związkom mówię tak, małżeństwu niekoniecznie.

          Na znalezienie bratniej duszy, potrzeba odpowiedniego czasu, to nie jest awykonalne, niemożliwe, trudne, nie trzeba mieć tego farta, na to nie mają wpływu Twoje ,,łowy” i samo mówienie sobie, że się chce, że fajnie by było gdyby to już nastało. Tutaj brana jest pod uwagę wewnętrzna gotowość. Gotowość do tej kluczowej inicjacji.

          Może kiedyś nastąpi w Twoim życiu taki moment, że spotykasz na swojej drodze jakiegoś jegomościa, i stwierdzisz
          ,,Boże, mam wrażenie jakbym znała Cię tysiące lat, przy Tobie moje wnętrze dziwnie, wręcz niewytlumaczalnie, promieniuje nie podlegającym żadnej definicji odczuciom, które są namiastką mojej pierwotnej natury, moich wcześniejszych żyć, co to za impresja? nieznana dla
          obecnego ciała, ale jakze znana mojej duszy. Znalazłam Cię! To w tym tkwi cały sens! Teraz już wszystko rozumiem”

          Ale z jednej strony, chyba na serio jesteś tą wielo-aspektowo wolną, wyzwoloną duszą, i ok, chyba potrzebujemy takich ludzi na ziemskim padole. Jesteś chyba właśnie z tego marsa, bo też mi do niego pasujesz, na serio, trochę sobie o tym czytałam. Piszesz prosto z mostu, tak jak jest. Ja tam wolę teksty gdzie trzeba wtopić się między wiersze, ale ja nie o tym i to nie do tematu…
          Wszystko podlega systematycznym zmianom, świat przeskakuje z jednego etapu do drugiego. My też.

          Eee, Loading 99%
          Trochę się teraz zacięłam i zgubiłam wątek, i może nie dotknęłam wszystkiego co napisać powinnam, kurcze co ja miałam powiedzieć?
          No, ten tego, ten… trzymaj się, i żyj tak jak podpowiada Ci serce, obieraj w swoim życiu takie ścieżki, które rezonują z twoim Ja, no i… miej gdzieś zdanie innych, potwierdzona technika, polecam!
          Ale ty to już dobrze wiesz… ja tam pozostaję w swoim własnym świecie, dla mnie romantyzm to nie do końca ta typowa jego definicja, którą przedstawiłaś.
          Tego nie da się powiedzieć, to już we mnie jest, i domaga się karmienia, to taka totalna alienacja od świata. To dryfowanie po sferach, które nie są wyczuwalne dla zwykłego śmiertelnika. To… coś nie mieszczącego się w granicach ludzkiego pojmowania. No właśnie, widzisz jak ciężko jest mi to opisać, dowodzi to, że zdefiniować się tego dostateczne dobrze nie da, nawet jakbyśmy się bardzo starali. Ale spokojnie, odbieraj sobie moje słowa jak chcesz, bo ja do tego świata i tak nie pasuję, więc.. wystarczy mi to, że ja sama się rozumiem.
          Namaste

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          to prawda zonaci mezaci sa przewidywalni jak wata cukrowa żeby więcej nie powiedziec

          Lubię

  11. barra barra pisze:

    rozmowy o życiu są gilgotkami dla mojej duszy. też mógłbym siedzieć po nocach i dniach i gadać gadać, słuchać… tak, to jest moje wnętrze, które prosi się wciąż o więcej podobnych dusz dookoła. Wokół mnie jest jedna osoba, która ma świadomość tego, co się dzieje i dokąd zmierzamy. I nic więcej. w pewnym momencie swego życia, zresetowałem się z matrixa tak, jak chyba nikt. Ludzie, którzy znają mnie i to co wydarzyło się w moim życiu, nie ogarniają tego, po prostu nie wierzą. zresztą gówno mnie to obchodzi, bo to „życiowi apacze” ( nie mylić ze szlachetnymi indianinami)
    I fakt jest taki, że kobiet, które potrafią i chcą rozmawiać o takich tematach, to chyba nie znam. Cieszę się, że jesteś wśród nas albo ja wśród was

    Lubię

    • Ruda90 pisze:

      I ja również bardzo się cieszę 🙂 Cóż, ja nigdy nie byłam typową kobietą. Lubię ładnie wyglądać, ale nie cierpię gadek o tym. Nie rozumiem kobiet, które w kółko paplają o swoim wyglądzie, albo o tych wszystkich ślubach, kieckach ślubnych i tortach weselnych. A później o swoich dzieciach, pracach, itp. A z drugiej strony widzę, że większość kobiet ma totalne kompleksy na swoim punkcie i rekompensują to sobie, poniżając inne laski. A ja tam lubię ciało, które zostało mi podarowane i uważam, że jest piękne. Z tym, że jestem duszą. Mam ciało. Nie na odwrót 🙂 Jako, że otrzymałam je, a nie należy do mnie, szanuję je i dbam o nie. Ale nie zamierzam w kółko o tym gadać. Co do mojej duszy, mam wrażenie, że byłam już tu wiele razy. Często śnią mi się kompletnie nieznane miejsca, ale we śnie bezbłędnie wiem, jak się po nich poruszać 🙂

      Lubię

    • Ruda90 pisze:

      No widzisz, barra, cieszę się, że chociaż ty mnie tak świetnie tutaj rozumiesz. Ja nie namawiam nikogo do swojej wizji, życia, ale wiem, że dla mnie jest ona idealna. Napisałeś, że piszę w dojrzały sposób. Nie wiem, ponieważ nie chcę sama siebie tutaj oceniać, ale faktem jest, że mam od zawsze takie poczucie, jakbym była tu już wiele razy, wszystko widziała i przeżyła. I jakbym wiedziała, czym to wszystko się kończy. „Zwiedziłam cały świat, robiłam wszystko, dostałam już swój kawałek tortu”. Powiadasz, że zbyt mocno po sobie pojechałam. To oczywiście raczej taka hiperbola, skierowana do osób, które drwią z mojego sposobu na życie, rzucając cyniczne uśmieszki i mówiąc „jeszcze parę lat i ci się odmieni”. Och, słyszę to już od 10 lat i nic mi się przez ten czas nie odmieniło. Jakże bardzo się ci ludzie mylą! Spędziłam tak wiele swojego życia w samotności, słuchając swojego serca, że znam siebie na wylot. To tak naprawdę większość ludzi nie zna siebie, a ich pragnienia nie są tak w rzeczywistości ich pragnieniami, tylko zostały im wdrukowane poprzez religię, kulturę, tradycję, itd. Nikt nie wpadnie na pomysł, że można przecież inaczej, nie tak jak wszyscy, niestandardowo. Nosce te ipsum – oto klucz do wszystkich problemów tego świata.

      Lubię

  12. barra barra pisze:

    można więc rzec, że ludzi nietypowych jest coraz mniej a typowych coraz więcej, nieźle nie? smutna rzeczywistość i kreacja przyszłości przez okultystycznych architektów. Taki to azymut XXI wieku.
    W kwestii kobiet, to będąc obserwatorem, zauważyłem, że posiadanie dzieci na prawdę dużo zmienia. Ale zmienia tylko u tych osób, które są wybudzone. Cała reszta prezentuje się tak, jak to opisałaś. Żenada. I z facetami jest tak samo. Też żenada. Albo smutek. Albo olać ich, to nie ich wina, że śpią. I to nie nasza wina, że się wybudziliśmy. Tak ma być i takich wątków nie należy rozciągać, bo kto miał wstać, ten się obudził.
    Może dziwnie to zabrzmi ale to nie są czasy na zakładanie rodziny. To czasy strachu i totalnego upodlenia człowieka w formie psychicznej i fizycznej, dlatego tyle młodych rodzin nie daje rady przejść razem przez życie. I nie zmieni się to za szybko.
    Ja mam wspaniałą córeczkę i synka i dziś wiem, że do pewnego momentu nie czułem potrzeby posiadania rodziny. Dziś bez nich nie potrafiłbym oddychać. Nikt tego nie ujmie w słowach i nie zachęci nikogo do założenia rodziny ale jak już kto jest wybudzony i rodzinę zakłada, to szczęście gwarantowane. niestety moje dwie żonki nie były wybudzone i żyję sobie sam, spokojnie, bez stresu i pogoni za niczym.
    szanuję życie bo kilka razy mogło już mnie tutaj nie być. a jestem. i wiem dokąd idę i wiem co będzie jeszcze w moim życu

    Lubię

    • Ruda90 pisze:

      Zgadzam się z tobą w 100%. Ciężkie czasy nastały, zresztą nie wiem czy na tej planecie kiedykolwiek było dobrze. I masz rację, że na tym świecie swoją rolę mają również ci nieprzebudzeni. Bo po prostu spora część ludzi nie jest na to przebudzenie gotowa. Więc może to bezpieczniej dla nich, żeby utrzymać status quo. Jestem zwolenniczką teorii, że ta planeta to jeden wielki eksperyment. Dlatego staram się nie przywiązywać zbyt mocno do tego, co ziemskie. Ale też nie negować wszystkiego, jak choćby technologii. Np. internet, to wspaniała rzecz, jeśli mądrze się z niego korzysta. Myślę, iż w dużej mierze dzięki niemu udało się obudzić znaczną część osób.

      Lubię

      • gmo zabija pisze:

        ziema to jedna z wielu ponad 80 bilionow planet szkol szkolenia dusz, nic wiecej, jezeli tu jestes to masz misje, jaka ? to juz samam musisz zczaic

        Lubię

    • Roni7 pisze:

      „Może dziwnie to zabrzmi ale to nie są czasy na zakładanie rodziny. To czasy strachu i totalnego upodlenia człowieka w formie psychicznej i fizycznej, dlatego tyle młodych rodzin nie daje rady przejść razem przez życie. I nie zmieni się to za szybko.” – zgadzam się w pełnej rozciągłości , a tak na marginesie sąd oddał ci dzieci nie matkom to dziwne w tych czasach. Jestem pełen podziwu i powodzenia.

      Lubię

  13. barra barra pisze:

    tak, dzięki netowi ludzie się wybudzili, bez niego nikt by się nie wybudził. wybudzenie jest potrzebne okultystom, bo manifestacja ciemności może być widoczna tylko wtedy, gdy ludzie wiedzą na co zwracać uwagę. zauważ, że gdyby w necie nie było tych informacji, to każdy z nas patrzyłby na symbole masońskie jak coś zwyczajnego, normalnego, na coś, co nie zwraca uwagi – normalka, codzienność. jest też dużo nadinterpretacji ale to akurat mało istotne. Więc net w odpowiednim czasie musiał zaistnieć i jest w 100% kontrolowany od samego początku a te bzdury, że wchodzi jakaś inwigilacja…. ech.. ludzie z założenia są łatwowierni

    korzystaj z neta, bo nastanie dzień, w którym zostanie wyłączony, komóreczki również

    zauważyłaś, że technologia, która tak się Tobie podoba, dziś nie ma nic wspólnego z np. z systemami radiowymi? wszystko cyfrowe 😉 wszystko ma swój czas, wybudzeni również. zakulisowi panowie wiedzą, kto jest wybudzony a kto śpi, to widać po kartach płatniczych, logowaniu komórek, …

    Lubię

    • Ruda90 pisze:

      No zgadza się. Już jesteśmy inwigilowani na potężną skalę i czy coś da się z tym zrobić? Chyba niestety nie…Dlatego tak ważne jest, abyśmy zrozumieli samych siebie, swoją psychikę, bo to w niej czai się najwięcej „demonów”. I trzeba to rozparcelować.

      Lubię

      • barra barra pisze:

        da się zrobić ale jeszcze nie czas 😉 człowiek musi swoje wycierpieć i wtedy pojawi się na horyzoncie moment przełomowy. jeśli człowiek prześpi ten moment, to historia ponownie zatoczy koło i spirala zacznie nakręcać się znowu tak samo. schemat jest zawsze ten sam, bo jest sprawdzony, zmienia się tylko technologia. tak według mnie jest skonstruowany świat, który postrzegam swoimi zmysłami. Czuję się qrwa czasami jakbym był w kulistej pozytywce ze styropianowym śniegiem. qrwa dzyn dzyn dzyn, muza w tle a przed szkłem jakieś istoty się przyglądają, no ale sprężynka nakręcona, muza gra, trza tańczyć. oooo ja pierniczę, a ja siedzę gdzieś w „kącie” tej kulistej maszyny, schowany i wqrwiony, że inni w magicznej kulce robią z siebie idiotów i qrwią się za centy.
        nie ogarnia tego moja czaszka, jak można upodlić własną duszę do takiego stopnia, aby być szmacianą lalką???? no wolałbym być rozjechanym przez walec drogowy a duszy nie sprzedałbym nawet za kilka innych planet (jeśli w ogóle są inne planety, bo kto je widział oprócz grafików???? hehehe)

        Liked by 1 osoba

      • Roni7 pisze:

        To przecież wiadomo że takie GOOGLE to potężna wyrocznia. Inwigilacja na pełną skalę tutaj chodzi o świadomość tego zjawiska a nie że na takim fejsie wrzuca się wszystko co się da. Wystarczy że wyrabiasz prawko , dowód czy paszport to już mają twoją twarz w bazie danych mimo np. że oficjalnie nie ma cię w internecie ( brak fejsa czy twittera). Moja matka wczoraj odebrała nowy dowód i jest on całkowicie inny od tego starego. Zdjęcie większe tylko sama twarz szaro-biała na wprost bez uśmiechu jak jakiś recydywista z ZK. Żyjemy w czasach ostatecznych w czasach ucisku gdzie każdego traktuje się jak potencjalnego terrorystę i recydywistę, ja bym takiego dowodu osobistego nie odebrał w cale. Mieć plastik a na plastiku wyglądać jak by się wczoraj wyszło z zakładu karnego. Czasy wielkiego ucisku nastaną po nadchodzącej III wojnie.

        Lubię

        • gmo zabija pisze:

          wlasnie ja tez nie dość ze wyszlem tragicznie jakby zdjęcia specjalnie podbrzydzali i bez koloru to jest dziwne

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          moja matka tez beznadziejnie wyszla nie poznałbym jej wśród setek innych zdjęć jakbym musial nawet, robia to specjalnie ?

          Lubię

  14. barra barra pisze:

    czy Ty miewasz slajdy/obrazy/migawki z sytuacjami, które nie mają nic wspólnego z bieżącą otaczającą Ciebie rzeczywistością, bieżącymi aktualnymi „tu i teraz” zdarzeniami/sytuacjami?

    Lubię

    • Ruda90 pisze:

      Oczywiście, że mam 🙂

      Lubię

      • barra barra pisze:

        pojawiły nam się dwa wątki, więc nie musimy czekać aż ktoś odpisze. walimy na krzyż 😉
        ciekawe, że miałem takie przypuszczenie ale dla 9 to nic dziwnego, trzeba tylko je dostrzegać i odkładać w specjalną „szufladkę” a wtedy niespodziewanie wyskakują i miażdżą czachę. qrwa!!! widziałem/am to, to było wtedy i wtedy… I wiesz co Ruda? jak zsynchronizujesz się z pulsem Ziemi i zaczniesz bawić się swoimi slajdami, to dostrzeżesz również pewien schemat a mianowicie taki, że slajdy mają swoją częstotliwość. a bardziej ich tematyka emocjonalna – nie związana z konkretnymi okolicznościami a jedynie z wewnętrznymi impulsami duszy, która w różnych momentach czuje się dobrze lub źle. Po jakimś czasie zaczynasz slajdy materializować sama. Nie tak dosłownie ale można prognozować z dużym wyprzedzeniem, jak inne slajdy układają się w ciąg liczbowy, który to fascynujące ma przełożenie na synchroniczność związaną z datami.
        ja nie wiem, czy takie coś w sobie uruchomiłem poprzez życie „na boku” cywilizacji czy przyszedłem już z tym tutaj? zawsze mnie to interesowało. jak byłem małym dzieckiem, więcej czułem spraw, które nie były ziemskie, wiedziałem, że właśnie przeniosłem się na ziemię ale wszystko było dziwne. z czasem zacierają się szczegóły z „przylotu” i pojawiają się detale związane z czymś nowym, tzw. „odlotem”. hmmm….
        szkoda, że tyle trzeba napierdalać w klawiaturę, aby się wysłowić. jak to głupio brzmi, nie – „nastukać w klawiaturę, aby coś powiedzieć”, hehehe

        Lubię

  15. Ruda90 pisze:

    Cóż, mam bardzo podobne odczucia do twoich 🙂 Może faktycznie tak to jest, że dziewiątki tak już mają, bardzo to możliwe. Haha, co do stukania w klawiaturę, to prawda, no ale niestety nie da się tutaj w inny sposób przeprowadzić konwersacji 😛 No nic, będę się chyba ewakuować do łóżka, to może chociaż trochę pośpię, hehe. Zawsze lepsze coś, niż nic. Dziękuję za jakże miłą wymianę zdań i poglądów, to fajnie, że nasuwają nam się podobne wnioski. Będę tutaj na pewno stale zaglądać, więc pisz, jeśli tylko będziesz miał ochotę, ja tam zawsze chętnie podyskutuję. A na dziś życzę dobrej nocy (czy raczej dnia:P). Pozdrawiam cię baaardzo serdecznie. 🙂

    Lubię

    • barra barra pisze:

      wzajemnie dobra duszo. otaczaj się dobrymi ludźmi. do następnego kefirowego tematu 😉 ciekawe co zapoda, aby lepiej porozciągać czaszki

      Lubię

  16. infin pisze:

    Po tym co tu pisze widac, ze GMO to pseudowolnosciowiec, fan reżimowej quasi alternatywy lansujacy sie na doswiadczonego, ktory ma na celu zbijac z tropu prawdziwych buntownikow. Dla tych ktorzy widza, ze szkola to oboz, zbrodnicze wiezienie polecam to http://www.youtube.com/watch?v=5ujmOMsIvA0

    Lubię

  17. Agata pisze:

    Człowiek wolny nie stawia sobie ograniczeń na przyszłość. W każdym momencie może skorzystać z wolnych dróg, jakie mogą pojawić się.Wolność to znaczy żyć tu i teraz.

    Lubię

    • Ruda90 pisze:

      To nie żadne ograniczenia, raczej wiedza o tym, czego w życiu chcę, a czego nie. Np. nie chcę skoczyć na bungee i na pewno nie skoczę. To, że świadomie czegoś nie chcę jest ograniczeniem? W mojej ocenie nie. Pozdrawiam.

      Lubię

  18. barra barra pisze:

    halo, jest tu ktoś?

    Lubię

  19. barra barra pisze:

    hmmm, no nieźle, widać kto ma czas 😉 yyy, tzn. jest wolnym więźniem na tej planecie.
    nooo, powiem Tobie Ruda kobitko, że Kefir chyba takiego papieru toaletowego z komentarzami to nie miał nigdy
    a jak przeglądam te wszystkie komentarze, to qrde ryj się cieszy. ludzie się otworzyli a wystarczyło pogadać o dupczeniu. sztywność zniknęła choć wiele zaczepek i widać, że w kilku miejscach zaczęła się nakręcać spirala emocji. mnie też poniosło aż mi głupio sięzrobiło, bo odpisałem Krysi jak burak cukrowy.
    mega dialog

    Lubię

    • Ruda90 pisze:

      Haha, no dokładnie. Hmmm, obawiam się, że ten komentarzowy spam, wyniknął tutaj w durzej mierze przeze mnie, hihi 😉 Ale mam nadzieję, barra, że wniosłam jakiś powiew świeżości w tego bloga 😉 Cóż, emocje, ludzka rzecz, mnie czasami też ponoszą, ale nigdy nie chowam w sobie do nikogo urazy.

      Lubię

  20. barra barra pisze:

    dla mnie to nie spam a raczej dowód na to, że wolne tematy – i nie tylko sex – to jakieś tabu wyryte w czaszkach ludzkich. ludzie boją się poruszać wiele tematów albo z przyczyny ,że ktoś zostanie wyśmiany i uznany za bałwana albo bardziej wręcz kojarzę to jako głosy więźniów mówiących: ej, nie gadaj o tym, bo dostaniemy po łbie, cicho cicho, dają jeść, mamy gdzie spać, to siedźmy cicho.
    qrwa, rozpieprzają mnie takie postawy. osobiście to dziś odczułem. po przeczytaniu komentarza zaadresowanego do mnie, wyraźnie ujrzałem obrazek, na którym był zaprogramowany człowiek. ech…

    miejmy nadzieję, że Jarek napisze coś o dupczeniu, bo często odkrywa jakieś żeńskie ciemne karty. może lepiej więc przez łózko wejść do strefy X

    muzyki jakiejś trzeba posłuchać bo spać się nie chce

    Lubię

    • Ruda90 pisze:

      No zależy jak dla kogo, dla mnie seks akurat nie jest tematem tabu. Ludzie tak już mają, że lubią okopywać się na bezpiecznych pozycjach i to jest widać. Ale warto jest pokonwersować z każdym, byle by za bardzo nie brać wszystkiego do siebie, a będzie git. Cóż, barra, wiesz, że świetnie mi się z tobą pisze, ale uciekam już spać, bo ostatnio ciągle chodzę niewyspana, a sen jest ważny dla zdrowia 😉 Tak więc życzę dobrej nocki i do następnego 🙂 Całusy :*

      Lubię

  21. barra barra pisze:

    wzajemności Ruda kobietko. całus przyjęty i leci drugi. XXI wiek, to czas wirtualnego sexu, pewnie będą w sprzedaży jakieś przystawki albo przyssawki do kompów sprzedawać, hehe
    dzień dobry poproszę termos na usb 😉
    dobrej nocy złotowłosa! narra

    Lubię

    • areckir pisze:

      I cały EROTOMAN Ty… Żałosne wypowiedzi… Cytuję, Tadeusz Dołęga Mostowicz: „Taki Mądry, a taki Głupi”. Pomyśl czasem pod tą wapienną czachą. narra.

      Lubię

      • Jarek Kefir pisze:

        Spokój, nie kłócić się!

        Lubię

      • barra barra pisze:

        krecik, co się z tobą dzieje? co ciebie tak wqrwia? w czym rzecz człowieku, ze siejesz taki jadem? to, że masz traumatyczne wspomnienia z przeszłości, to czuć, również że nie potrafisz sobie pomóc i masz poważne rozdwojenie, a wystarczy przeczytać kilka twych zdań adresowanych do mnie, w których próbujesz mnie zaszufladkować np w watykańskiej schizofrenii.
        jak sam nie wyjdziesz z cienia, to nikt tobie nie pomoże, smutne masz życie

        Lubię

  22. areckir pisze:

    Tak Jarku, przepraszam. Już się uspokajam, bo idę sobie spać :-). Ale jak On mnie wkurwia tą swoją „wiedzą” nabytą… Żałosny, zniszczony odpad… Serdecznie Cię Jarku Pozdrawiam!!!

    Lubię

  23. Ruda90 pisze:

    @młoda dusza Hmmm, faktycznie, coś z tym Marsem może być na rzeczy, bo ja mam takie chyba nieco bardziej „męskie” spojrzenie na te sprawy. I w ogóle bardziej trzymam stronę mężczyzn w tej kwestii. Jak widzę to, co wyprawiają niektóre kobiety – te wszystkie fochy, szantaże, polowania na pierścionki, łapanie faceta na dziecko, to po prostu robi mi się słabo. I takie właśnie za przeproszeniem, pustaki robią czarny PR naszej płci. Wiele razy byłam też świadkiem tego, jak bardzo kobiety są zazdrosne o urodę innych kobiet. Czym to jest spowodowane? Ano tym, że czym piękniejsza laska, tym większa konkurencja dla nich. No i natychmiast następuje próba poniżenia takiej kobiety, poprzez wygadywanie kłamliwych osądów i powielanie stereotypów, takich jak: „Może i jest ładna, ale na pewno głupia”, „to kretynka, która myśli tylko o pindrzeniu się”, „Makijaż? Pfff, to dobre dla głupich blondynek, ja tam zajmuję się ważniejszymi sprawami”, „noo, ja przynajmniej mam wiedzę, a tamta jaką szkołę skończyła?” I mogłabym tak długo jeszcze wymieniać. No niestety ładna i zadbana kobieta to konkurencja i panie, które czują się wartościowe tylko wtedy, gdy otrzymają uwagę jakiegoś mężczyzny, muszą taką laskę zrównać z ziemią. Zresztą, przejedź sobie po komentarzach pod fotkami jakiejkolwiek celebrytki – aktorki, piosenkarki, czy modelki. Ilość jadu w nich wyrzucanego, może po prostu zatruć. I to w 80% piszą kobiety. Typowy ból dupy, spowodowany tym, że one tak nie wyglądają, nie mają takiej kasy, takich facetów, ciuchów, uwielbienia, zagranicznych wycieczek. Nawet, jeśli na poziomie świadomym wypierają się tego, mówiąc: „Ja? Ja wcale nie jestem zazdrosna, no wiesz, czego miałabym jej zazdrościć, pfff.”, to i tak wiadomo, że na poziomie podświadomym jest to właśnie ta zawiść. Ja znam te tricki i wiem do czego są w stanie się posunąć zawistne, złośliwe baby. A to wszystko przez to, że pragną, by adoratorzy zachwycali się tylko nią, haha. A może ci faceci w tyłku to mają i wcale nie chcą się zachwycać kobietami, jakie to one piękne są, ach i och. Może by tak jedna z drugą pokochała siebie taką szczerą, prawdziwą miłością? Bo od tego się zaczynają dobre rzeczy. Miłość do świata zaczyna się wtedy, kiedy kochasz samą siebie (nie mylić z wywyższaniem się, tudzież narcyzmem). A z tego, co widzę, większość kobiet nie kocha samych siebie i dowartościowuje się, poprzez dowalanie innym. Przykro mi to mówić, tak, sram we własne gniazdo, ale niestety taka jest prawda. Wielokrotnie miałam to okazję zaobserwować, więc nie piszę tutaj rzeczy urwanych z choinki. Niemniej jednak, przesłanie, jakie mam dla wszystkich to „Żyjmy i dajmy żyć innym”. Tak btw, młoda duszyczko, może masz nieco inne spojrzenie na te sprawy, niż ja, ale dobrze mi się czyta twoje posty i wyczuwam w tobie dobre wibracje 😉 Tobie też życzę podążania za głosem swojego ja, bo nigdy nie należy słuchać „autorytetów” z zewnątrz. To my jesteśmy architektami swojego życia. Także usiądźmy wygodnie, zapnijmy pasy i… w drogę! 🙂 Pozdrawiam cieplutko i życzę pięknego popołudnia! 🙂

    Lubię

  24. młoda dusza pisze:

    w sumie racja, tak rozdaję na prawo i lewo i nic potem nie zostaje dla mnie, ale ja się lubię dzielić, lubię rozdawać, lubię sprawiać radość. Czego się nie robi dla kumpli. Łapcie jeszcze trochę tej słodyczy wypływającą z mej duszy, delektujcie się, bo kolejna dawka w kolejny czwartek, dopiero.
    Stwierdzam, że jestem głupkiem. Spokojnie. Pewnie jednodniowym.
    Ale co ja poradzę jak pewien człowiek tak na mnie działa, a może człowieki. A może tak mi się wydaje.
    Bywajcie!

    Liked by 1 osoba

  25. młoda dusza pisze:

    chyba idę spać, nikt za mnie przecież jutro nie wstanie.
    Głupieję już od tych internetów.
    słodkie Branoc -_-

    Lubię

  26. młoda dusza pisze:

    może być i tak, chociaż bardziej chodziło mi o skrót od dobranoc/branoc, ale podoba mi się Twoje kombinatorstwo;)
    Braciszku, odpisujesz tak zdawkowo, czuję jakby Cię coś trapilo, jakby jakiś smutek się do Ciebie przedarł. A może jesteś zmęczony, ja ledwo wstałam, to jakiś cud, bo siła przyciągnia łóżka dzisiaj była tak wielkia, że tylko za pomocą Bożą się z niego uwolniłam, jakaś grawitacja czy co, magnez? Ja tam walczę jak lew, nie ginę jak mucha. Przynajmniej próbuje 🙂
    Życzę Ci takie najszczersze Miłego dnia, ale tak od serca;)
    Mam nadzieję, że to do Ciebie przypłynie, od czasu do czasu będę się na tym bardziej skupiała. Trzymaj się

    Lubię

  27. młoda dusza pisze:

    Myślę, że ta odpowiedź mnie satysfakcjonuje, aczkolwiek lepszą opcją byłoby wbicie do Twej chaty i przekonanie się na własne oczy. ugotowalabym bym Ci rosołek, którego nie umiem robić, ale co tam, może by mi wyszedł za pierwszym razem, rosołek mojej babci – czysta wykwintność i poezja, może gdzieś kryje się we mnie namiastka jej kunsztu 😉 kulinarnego, na razie nic nie zapowiada się aby we mnie tkwił, ale może musi dojrzeć.
    Kuurwa, co ja pierdolę, dobra idę.
    Zdrastfujcje, dobrze?
    Jak ja dziękuje przewielebnie mojej pani, dzięki której w 3 lata ruskiego, nauczyłam się zaledwie kilku marnych słów, nauka nie poszła w las, oj nie!
    Tyle godzin straconego życia, nie daruję…

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      wpadaj ale nie jestem chory -_-, u was tylko opiekować się i rzadzic, ja cie, wszystkie takie same no może oprócz lisiczki -_-, ja z gotowaniem slabo codziennie jajecznica, kakao i Frosta na obiad, masz szkole dzisiaj ? ja się bycze na razie o 16tej do 18tej mam tylko egzamin, jak masz maila mojego to pisz, czyli co mam kupic na rosol ? o-_-o kurde ale się naszamalem nie chce mi się az pisać ani myslec o jedzeniu

      Lubię

  28. młoda dusza pisze:

    oj przestań, ja nie potrafię żądzić, źle bym się z tym czuła, ja tylko wyskoczyłam z propozycja ugotowania rosołu, to zwykła bezinteresowna troska;)
    Widzę masz bardzo zróżnicowane i bogate menu, ja to jak jem jajecznice to mnie na wymioty bierze, najlepsza jak się nawali dużo masła i troche cebuli, inaczej nie zjem. Smak wtedy ujdzie. Niestety nie mam tej iście ułańskiej fantazji kulinarnej, najlepiej wychodzi mi kasza gryczana z przecierem pomidorowym i tymiankiem, ot co. Ale powiem Ci, że jestem wielką miłośniczką ziemniaków, to chyba miłość do końca życia, bo nigdy mi się nie przejedzą. Może nie jest to zbyt zdrowa opcja, ale pozwalam sobie na takie szaleństwo tylko z tym warzywem. Więc wiesz, jak do Ciebie kiedyś wpadne, to szykuj frytki albo gotuj ziemniory:D
    Z czego piszesz dzisiaj egzamin? u mnie dzisiejszy dzień w ,,pracy” dobiegł końca. Jak mi szybko minęło…

    Może lepiej jednak żebym się nie mieszała do Twej kuchni, bo pójdzie cała z dymem -_-
    Sama idę coś wszamać.
    Namaste 😉

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      julijo czy wszytsko robisz tak bezinteresownie ? -_-, gryka przecier tymianek, hm niecodzienne zestawienie -_-, ja i ortografia prawie zawsze się mijamy w holu, certyfikat znaczy robie nie wiem po co ale dobrze na cv bedzie wygladal jak zdam znaczy (z kompow) a już się nie ucze pieprze co będzie to będzie, ty wegetarianka ? do jajek pasuje duza kielbasa i dużo majonezu -_-

      Lubię

  29. młoda dusza pisze:

    coś me wnętrze mi mówiło, że napisałam jakieś słowo błędnie, patrzę, i się nie myliłam. Szósty zmysł.
    Zatem poprawka: zamiast żądzić – rządzić.
    Ja cie…

    Lubię

  30. młoda dusza pisze:

    Myślę, że tak, większość rzeczy robię bezinteresownie. Jak mnie ktoś o coś prosi, to pomagam, chociaż nie zawsze. .. Zdarzy mi się czasem odpalic coś, żebym sama miała z tego jakąś korzyść, ale to chyba normalne, i robie to wtedy kiedy nie szkodzę i nie krzywdzę tym innych 😉
    Nie jestem wegetarianką, ogólnie mało jem mięsa, bo się jakoś dziwnie po nim czuje, zawsze ciągle mnie do zielska, badyli. Kiedyś trochę byłam wege, ale nigdy taka 100%, bo zawsze o jakieś mięso raz na jakiś czas się zahaczyło. Jedyne co mi podchodzi to kurczak, sama naoglądałam się tych filmów o rzeźniach, że trochę to odcineło swój ślad w mojej łepetynie, moje serce krawawiło kiedy to oglądałam.
    Mogę Ci dać przepis na tą kaszę, bardzo syci i rozgrzewa, łatwo i szybko się robi, aż może niedługo znowu sobie zrobię…
    Powodzenia na egzaminie, postaram się wspierać Cię duchowo 😉
    Wiesz, kiedyś mi przyszło na myśl, że pasujesz na takiego co pracuje w jakimś komisie. Ale to pewnie błędne odczucie.
    Trzymaj się bracie!

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      twoje upodobania pasuja na grupa krwi A ? co jesteś ? przepis poproszę ale i tak będę tam musial dorzucic kilo wołowiny albo indyka -_-, ale ostatni tydzien nie mogę miesa az mnie cofa, teraz tylko jajo mleko ser tylko ananasy ryz tak mam często ale jak mnie wezmie po abstynencji to 3 dni jem non stop miensko, komis nie, nic z pieniedzmi nie mogę robic bo zawsze mialbym manko, o kurde ale slowo , masz skypa ? chcesz sobie popisac real time ?

      Lubię

  31. młoda dusza pisze:

    No, A+ jestem, ja to mogę mięsa nie jeść nawet trzy tygodnie, i mam się dobrze, nie jestem jakas agresywna, niestabilna emocjonalnie. Ostatnio jadłam kurczaka tydzień temu, i nie czuję tego pożądania aby znowu wgryźć się niczym wampir do mięska -_- U mnie żrą to syfiaste żarcie, więc mam niezbity dowód co to u nich powoduje, potrafią być agresorami do potęgi entej. Ja nie wiem, jak można jeść te parówki, pasztety, jak ja to widzę u siebie w lodówce, to moje oczy wręcz płaczą…
    Tym bardziej, że to jedno wielkie mom, ble.

    I jak tam Tobie Poszedł egzamin? zaliczysz? 😉
    Na razie nie czuje potrzeby pogadania in real, nawet internetowo. Dlaczego mielibyśmy ułatwiać naszym duszom rozpoznanie się w tym tłumie życia, znalibyśmy swoje głosy, reakcje, a ja tak nie lubię, sama nie wiem. Może kiedyś.
    Chyba dobrze mi tutaj.
    Ale prawdopodobnie jak Cię kiedyś tam może spotkam, to już będziesz miał swoją kobietę, może dzieci. Mozliwe, że to Cię bedzie czekać. Ciekawe czy bym Cię wyczuła, hm.
    A gdyby się dziewczyna tak po prostu do Ciebie uśmiechnęła, np. w autobusie, jakbyś zareagował? Bo nie wiem jak miałabym się przygotować w razie owej sytuacji 😀
    Hahahah, co to za absurdalne dywagacje, ja nie mogę….
    Ale dobra, puszczę to w eter, widocznie anioły tego chcą -_-
    A może, pieprznie w nas jakiś grzyb, plaga arabów, i wszystko pójdzie w zapomnienie. Kto wie.
    A co do tego rosołu, myślisz, że z moją propozycją może kryć się jakiś niecny interes? 😉

    Łap przepis:
    * 1 szklanka kaszy gryczanej
    * 2 szklanki soku pomidorowego albo domowego przecieru rozmieszanego z wodą (może być też puszka pomidorów rozmieszana z wodą)
    * ½ łyżeczki soli, szczypta pieprzu
    * 1 świeża papryka czerwona
    * 1 średnia cebula
    * 1 łyżeczka suszonej bazylii lub tymianku (wybrałabym tymianek)
    * kilka liści świeżej bazylii (może być nać pietruszki albo oregano) /-nie trzeba się w to bawić/
    * 1 łyżka masła
    * mały gęsty jogurt naturalny (najlepiej typu greckiego)
    W garnku na rozpuszczonym maśle przez około 2 minuty uprażyć surową kaszę (dzięki temu kasza będzie ugotowana na sypko). Dodać pokrojoną w kostkę paprykę, cebulę i sól. Zalać wszystko przecierem/sokiem pomidorowym i dusić pod przykryciem na małym ogniu przez około 20 minut. Potem walnij na to łyżkę jogurtu naturalnego, czy co tam preferujesz. Można posypać czymś zielonym – świeżymi ziołami. Ogólnie dodaj może więcej ziół, fajnie jak są tak intensywnie wyczuwalne, mam nadzieję, że Ci posmakuje. Ja tam to lubię. Wuala -_-

    Jak napisałam coś beznadziejnego to wybacz, bo jakas taka zamulona się zrobiłam. I nie wiem już sama co ja tam Tobie napisałam:l
    Take care!

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      A sa dobre duszyczki wg dadamo, B – jak ja lubia zarzadzac ludzmi, znaczy nie ze lubia tylko ze latwo im to przychodzi, w japoni szukają zawsze grupy B na stanowiska menadżerskie wiec cos na rzeczy chyba jest, podziwiam cie ze tym się najadasz no coz inna genetyka ale w sumie lepiej nie musisz niczego zabijac -_-, niedługo się będę zwijal od kefira to najwyżej lap mnie w warszawie na telepatie -_-, pozdr

      Lubię

  32. młoda dusza pisze:

    czy ja wiem czy takie dobre duszyczki, tę grupę ma większość populacji, właśnie Ci z grupą B są dla mnie bardziej empatyczni.
    U mnie więszość w rodzinie to A, a jedzą dużo mięsa i tych cięższych potraw, tylko ja jakoś odbiegam w tej kwestii.Moja mama zawsze neguje moją kuchnię, po prostu się w niej nie odnajduje, mimo, że jest przedstawicielem tej samej krwi co ja.
    Dlaczego się zwijasz? Chcesz opuścić Anię, Krysię, Jarka i inne osóbki?
    Tak po prostu?

    Okej, może złapię Cię telepatycznie 😉
    Kiedyś tam…
    Chyba sobie w sobotę pojadę do wawki, bez celu, bo się tu już duszę… ale to nieważne. Zimno nie zimno. Chuj z tym.

    Trzymaj się ciepło : )
    Wesprzyj mnie trochę mentalnie na jutro, bo poniedziałki to dla mnie level hard. Aż nie chce mi się myśleć o tych ludziach. Kurw… jutro czeka mnie niemila konfrontacja z wampirem energetycznym. Może się przed nią jakoś wymigam, coś wymyślę, ma oczy bestii, wieczne coś ode mnie chce. Czasem mam ochotę spalić ją na stosie. Metaforycznie. Jeszcze tego nie zrobiłam.
    Ona ma jakieś żydowsko-arabskie geny z oczu, niepohamowana emocjonalnie, brr. Dobrze, że na wymarciu.
    Sorry. Musiałam ją z siebie wyrzucić. Oficjalnie mam ją gdzieś.
    no to pa;)

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      sle energie dużo energii -_- no tak zydoarabskie facjaty to prusaki tego swiata trzeba tepic bo maja tendencje do rozlazenia się i składania jaj, ja unikam jak ognia takich facjat, pamiętam miałem matematyczkę i fizyczke z takimi gebami takie bezwzgledne france jedna mowila dziendobry rybenki jakby nas chciała lowic zaraz a druga dziebdobry i zaraz dodawala dla kogo dobry to sie okaze, wlacz wszystkie powloki obronne w tym biala i fioleiowa powodzenia, jak się zgubisz w wawie albo przewodnika ci sie zamarzy jak jeszcze nie masz to dawaj znac -_-, juz chciałem skasować konto w ten weekend ale nie wiedziałem czy moje posty się skasuja tez, jak juz mi wewnętrznie cos karze uciekać to się zawsze słucham pozdr

      Lubię

  33. młoda dusza pisze:

    dziękuje kochany za energię. Po ósmej – jakoś tak, wyczulam taką nietypową, choć bardzo przyjemną falę ciepła. To było fajne uczucie, pomogło mi na lajcie wkroczyć do tej instytucji, i o nic się nie martwić.
    Udało mi się dzisiaj z nią nie konfrontować, jakoś sie wymigałam przed nią, tak jakby ktoś niewidzialny nad tym czuwał. Nawet wysłała po mnie swojego pośrednika, ha ha, ale nie dałam jej uswiadczyc mej obecności.
    Pamiętam z nią taką sytuację, kiedy wychodząc ze szkoly mnie akurat wyłapała, wzięła na osobności, złapała za ramię – i to dość mocno, swoimi czarnymi jak węgiel slepiami i głosem, który zmieniał się w ton opetanej kobiety – ,,Dlaczego nie przychodzisz na moje lekcje!!? i nie robisz tego co inni!!!?” Jak bym była jakimś dzieckiem. No porażka! 😀 Jej mentalność jest równa ameby (bez obrazy dla owych organizmów). Przerazilam się jej, przeobrazila się w jakiegoś diabła, wypompowala ze mnie całą energię, chyba też z tego ściśnięcia ręki, no po prostu przejebała mi cały dalszy dzień, to było ciekawe doświadczenie uczestniczyć w czyjejś mrocznej przemianie. Nie wiedziałam, że ludzie zdolni są się tak angażować w życie drugiej osoby i działać tak destrukcyjnie. Teraz mnie to śmieszy, ale wtedy, to było coś jak zimne zetknięcie z psychopatą, jak z horroru. Nadszarpnęła moją przestrzeń, skubana dziewka, czy ona jest świadoma, że właśnie z tego się żywi, hm.
    Tak drogą dedukcji, to dziwne, że akurat te babki uczące cięższych przedmiotów są tak zimnymi bitches, może swój czynnik ma to, że zazwyczaj kończą jako stare niechciane panny, i nie mając w domu osóbki na rozładowanie napięcia, reagują właśnie na niewinnych nas 😉
    qurwa, takie tępe, konspiratorskie. Konserwatywne i perfekcyjne. Same baby w tej ,,kadrze” nauczycielskiej, tak mało panów, a szkoda, bo oni lepiej do tego pochodzą, jakaś większą mądrość życiowa z nich wypływa. Są konkretni,zdecydowani, może bardziej lajtowi, nie ma u nich tych aluzji, dwuznaczności, emocjonalności, humorków złośliwości.
    Tak naprawdę to chuj z tym, to nie są moje problemy i powody dla których miałaby w bólach konwulsywnych tarzać się ma dusza. One same sobie tworzą problemy, one to kochają, doszukuja się czegoś czego w ogóle nie ma. Muszą mieć do bólu nudne życie.
    Wiem, że moje wywody są dosyć małostkowe, sama nie respektuje tego w czym tkwie obecnie, doświadczam, ale nie przeżywam, jestem jednym wielkim obserwatorem tej gry, ale nie jestem graczem, i to widać. Bo z tego mojego mało aktywnego uczestnictwa grozi mi już nieklasyfikowanie. Niedobra ja. Ale dam sobie radę.

    Dziękuje, że się tak oferujesz 🙂
    Fajnie, że mogę na Ciebie liczyć w tej Warszawce, więc jak coś, to będę o Tobie pamiętała i może się zwracała;) jak mi się ,,zamarzy” powiadasz ;D może się nie zgubię… No co ty, ja?
    Ale pamiętaj, że zarezerwalam sobie już u Ciebie wspólne spacerowanie po kosmosie. Nie wiem może to głupie, ale mam taką wewnętrzną bezgraniczną pewność, że to nastąpi. Ja już o to zadbam -_-
    Zawsze moja dusza się odzywa, kiedy o tym pomyślę, wrażliwa jest bardzo na takie wizualizacje 🙂
    I masz mi nigdzie nie uciekać, ja tam moglabym odejść, ale ty… wczuj się w sytuację i zobacz jak by bez Ciebie było. Toż to pustka i rozpacz, napewno nie tylko dla mnie -_-
    Kto nam bedzie pisał o kebabie księżycowym, he?
    No przemyśl to dobrze, albo już to przemyślałeś 😉
    Tu jest względnie bezpiecznie. Tak mi się wydaje.
    Branoc.

    Lubię

  34. młoda dusza pisze:

    No właśnie przeczytałam wczoraj, ja w ogóle mam sposobność do pojawienia się w miejscach, w których być nie powinnam, zawsze nie są to dla mnie miłe sytuacje, ale większość mnie czegoś uczy. Coś mnie garnie na sobotę, ale jednak zostanę już w domu, zrobię na przekór mojemu wewnętrznemu głosowi. Ciekawe czy coś mogłoby się stać, ja nic nie czuję, pustka. Hmm. Oby nie.
    Ci iluzjoniści zawsze z twarzy tacy niewinni, spokojni, a tak naprawdę mało kto zdaje sobie sprawę, że kryją w sobie jakiś mroczny cel i zaprzedali swe dusze yahwe.
    Dzizus ze swoim przedstawieniem chodzenia po wodzie, może się schować, może akurat u niego ktoś go pod wodą podtrzymywał?
    Kto wie 😀 A zamiana wodę w wino, była czystą mistyfikacją… nie wiem, akurat wtedy nie mogłam przy tym uczestniczyć,a szkoda. Musiałam prać łachy dzieciarni, ech, pamiętam.
    Najbardziej przeraziło mnie, (to już chyba było 4/5 filmiku) kiedy wbijał typek sobie w ramię drut, i ten aktor musiał go wyciągać. Ałła, to mnie bolało. Albo jakieś miecze jednemu wbijali i sobie normalnie z nimi biegał, nie wiem, to mnie jakoś rozśmieszyło 😛 może nie powinno. To jest tak absurdalne…
    Teraz mi przyszła taka myśl. Chyba wiem dlaczego poniedziałki są takie chujowe, zobacz,
    Monday – moon-day – dzień księżyca, teraz patrzę w neta i się zgadza… Ja wiem, że ty to pewnie wiesz, ale to moje małe olśnienie na dzisiejszy dzień i jakoś tak musiałam to napisać 🙂 Poniedziałki na serio mają dla mnie niekorzystną aurę, i chyba dla większości…
    Dobry mail ? – mango@jo.pl ?
    Jak tak, to już się czuję bezpieczna 😀
    do miłego

    Lubię

    • GMOzabija pisze:

      bezszelestny spodek nad nim skurczybyka lewitowal, nie wiem czy dotarlas jak kawe ktorys z magow (wlasnie magog to slowianie w biblii) zamienil w monety ? no wypisz wymaluj dzizus, kurde sam tu pisalem o tym metrze mam nadzieje ze nic nie wykreowalem -_- no wiem moon day juz to przerabialem a po polsku jak pieknie i nieswiadomie po niedzieli, no tak kobietki to tylko bezpieczenstwo uber alles -_-, a zobacz ile negatywnych slow z moon ,monster,money,mondrala,moonsun,moonich, monstrualny monarcha a po polsku ksiezyc ksiazka ksiazeta ksieza itd pewnie jeszcze wiecej wymyslisz bo swiezo w szkole masz na biezaco,ja tez tak mam dlugo nic nic i nagle wysiadam z metra albeo se sklepu i jakas eureka, nic nie moge dojsc na trzezwo wszystko jak cos robie innego czy medytuje, normalnie chyba prawda ze snimy w dzien snem kebaba i tylko w nocy jakos odpuszcza, podobnie z aktorami byl wywuad u lettermana z tym co gral piratow i sie tak zachowywyal jakby byl przerazony i mowil ze nie moze na siebie patrzec jak gra moze znahjde pozniej c u siostrzyczko

      Lubię

    • gmo zabija pisze:

      lubisz ? mnie energetyzuje tp

      dobrej nocy nie siedz za dlugo

      Lubię

  35. młoda dusza pisze:

    Tak, widziałam jak przeistaczał tą kawę, właśnie to wygląda jak taki jezusek, przychodzi, robi zadyme i se idzie… jak gdyby nigdy nic -_- To ten dynamo chyba był.
    No teraz czuje, że nadchodzi u mnie faza obsesyjnego analizowania słów.
    Zaczynam bardziej na to zwracać uwagę.
    No to chyba prawda, że w dzień śnimy kebabowym snem, bo w ową porę nie da się za bardzo dojść do głębszych refleksji, wszystko jest takie pojebane, a zwłaszcza z samego rana, ludzie wokół są dla mnie jak zombii, wszystko jest jakieś takie oderwane od rzeczywistości, takie beznadziejnie bezcelowe, nie u wszystkich, ale w mojej sytuacji tak -_-
    Nawet przecież większość rzeczy zostało odkrytych wieczorem/w nocy.
    Ja sama nawet żyje takim trybem, kiedy to w nocy budzę swoją dusze, i pozwalam jej roztopic się z wszystkiego, co nie pozwoliło jej za dnia uleciec. Nawet pisanie wieczorne jest takie bardziej osobliwe, ciekawsze.
    Aczkolwiek, ja już dzisiaj zakończam moją działalność, i idę spać, bo o dziwo już jestem mega spiaca. Bardzo bardzo. kurww, ja już prawie śpię.
    A ten… to nie było z Johny Depp-em, czy jakoś tak? nie wiem jak się go pisze, bo właśnie coś kojarze, że on tak powiedział.
    Też za dnia siebie nie lubię, wszystko jest takie przezroczyste, i ja trochę tym przesiąkam.
    Nawet nie lubię słońca, światła. Najlepiej jak jest pochmurnie, może trochę wilgotno, ale przyjemnie ciepło. Wtedy jest tak enigmatycznie, kocham to uczucie, i ten otulajacy powiew wiatru, ospale przelatujące ciemne chmury,
    kołyszący szelest liści, ten moment kulminacyjny, kiedy zrywa się burza i lub albo ulewa. Spacery w deszczu, przemokniecie do suchej nitki, ja to kocham, w tym się odnajduję. Ta aura unoszaca się w powietrzu idealnie komponuje się ze mną. Moje nocne spacery wśród upojnej mgielki powietrza, muskającą mą duszę niczym najwierniejszy przyjaciel u boku, w tej samotnej wędrówce, po uspionym świecie…
    A jak tak świeci słońce, wszystko jest takie leniwe, ospałe, męczące.
    Przynajmniej dla mnie. Chociaż, mam wiele fajnych wspomnień z tymi ciepłym promieniami w tle 😉
    No i zapach skoszonej trawy jest dla mnie taki zajebiscie orzeźwiajacy, samo koszenie jest fajne, ale tylko przez pierwsze 10 minut;)
    Aż zachcialo mi się wiosny.
    Może jej jeszcze dożyję.
    Dobranoc braciszku, tak odpłynęłam myślami, że trochę mi się przysnęło.

    Ps Napisałeś, że kobiety to tylko z tym bezpieczeństwem jadą, tak na marginesie Ci powiem, że ja żyje z taką zasadą :
    ,,Życie nie jest życiem, jeżeli się przez nie tylko prześlizgnę”, i tak sobie żyje, nie zważając w większym stopniu na to, jak te moje działania mogą się skrystalizować, po prostu. Żyję.

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      no wlasnie musze skonczyc ten film nie dotrwalem do konca ,kurde ale mi sie szymborska trafila jestes jak krysia i ania troche, jeszcze tylko nie jedziesz z pila tarczowa po kolesiach ale pewnie i przyjdzie czas na to -_-, chociaż kto wie może jedziesz tylko masz maske Szymborskiej -_-, ja tez slonce nie za bardzo wiem tylko ze pol godziny trzeba siedzieć zeby wit d dostać z polowa odslonietego ciala i nie mozna się myc mydlem 48 godzin no tam rozrywki pachy buzia ok, to jest chyba tajemnica dlaczego codziennie prysznicowani chorują częsciej, słowa dużo mowia bo eskimosi księżycowi nie maja za bardzo metody żeby wszystko zmieniac, szczególnie dużo mowi greka angielski rosyjski polski tez troche, slachili pewnie tez ale nie zamierzam zglebiac,
      dziendobry pani, ha ha ale nabialowi zmieniamy tematyke chodz w sumie tez podchodzimy pod kategorie dziwne i ciekawe czy cos tam -_-

      Lubię

      • młoda dusza pisze:

        Weź przestań, nie porównuj mnie do Krysi, bo mi głupio, ona jak coś napisze, to potrafi nieźle namieszać swoimi słowami w głowie, oczywiście w kontekście pozytywnym, dochodzi do tak głębokich wniosków, że aż czasami wytrzeszczam oczy, jej słowa prowokują do patrzenia w jakiś daleki, niewidzialny punkt i wręcz rozpustnego rozmyślania, to zawsze mi się podoba… Ja to tam tylko piszę co czuję, nic wielkiego, to tylko słowa mojej duszy, której tak zbawiennie pozwalasz się wygadać.

        Spokojna Twoja, piła tarczowa to obcy mi obiekt, jestem ucieleśnieniem spokoju i bezkonfliktowości, bo po co mi w to się bawić? Masek też nie potrzebuję, kiedyś może jakąś tam używałam, ale nie była wygodna, więc zaprzestałam jej noszenia -_-

        Pamiętam w wakacje, to ja prawie się nie opalałam, tak uciekałam od słońca, że trochę żałuję tego występku, ale o dziwo jakoś się trzymam! jeszcze zipie, jeszcze.
        Ja jestem codzienno-prysznicowcem, hmm.
        A! miałam Ci muze moją dać, ostatnio cały czas tego słucham, łap. Może nie Twoje klimaty, ale może, może…


        tę to już nałogowo słucham.
        No i, dzień dobry Waszej Ekscelencji (będę Cię tym męczyła) 😀

        Lubię

        • GMOzabija pisze:

          caly czas sie zastanawiam czy skromnosc to pozytywna cecha, czy nie wyuczona na diabelskich niedzielnych sesjach kk -_-, no cudna muza psychodeliczna dosc ale chyba wlasnie stalem sie funem dumplings 0(-_-)0 , pierwszej chce sie wkolko sluchac i moj ogorek tez jest ehhh… , mialem wrazenie ze to twoj tekst w ogorku -_-, jezeli juz to czarna eminencja bardziej -_-, babki zawsze staja sie ostrzejsze z wiekiem chyba kolesie daja im popalic i sie ucza szybko bestyjki, a po dziecku jeszcze im inteligencja podskakuje, kurwa nie mamy szans z takim czyms wypadalo by sie poddawac walkowerem -_-, i jeszcze francki przezywaja nas o 10 lat lekko, no ale o czym to ja chcialem pisac -_-, puscilem sobie pierogi na autoplay chyba juz tak zostanie dzisiaj nie ma sie do czego przyczepic…
          narka

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          w takim razie życz mi tego, abym z wiekiem nie stała się tą zimną ,,biczys”, chociaż myślę, że nie czeka mnie taka wyczuwalna transformacja, zawsze jestem wrażliwcem, więc uważam, że tej cechy i innych zbieżnych dosyć ze sobą nie zgubię, nie pozwolę nawet wręcz. Źle bym się czuła gdyby emanowała ode mnie wyższość do was… no tak przejebane macie z ,,nami”, kurwa, kobiety lubią wszystko komplikować, mnie to wkurza, doszukują się tego czego nie ma, myślą, że są potęgą płci… no większość przynajmniej.
          No tak, są jeszcze wiecznie żywe o te plus minus dziesiec lat, dlaczego czarna eminencja? aż taki bestialski chyba nie jesteś 😉

          Lubię

        • GMOzabija pisze:

          nie rze poczucie wyzszosci tylko b konkretna bedziesz jak kazda piatka nie das sobie kitu wciskac itd, okropnie bestialski jak ide to zajace kula uszy a wilki je przepraszaja ze byly dla nich nie dobre -_-

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Nie wiem jaka będę, kiedyś. Też będzie zależało jacy ludzie pojawią się na mojej ścieżce życia. Bo to ma wpływ.
          Obym tylko nie wpadła w sidła monotonni codziennego życia i zamknęła się w ziemsko materialnym świecie, bo może być tak, że jakiś ludek ściągnie moją duszę na ciemną stronę mocy. Ale raczej tak nie bedzie, raczej na pewno. I see it.
          Obliczałam sobie ostatnio numerki znajomych i bliskich, i się trochę załamałam, same 2,4,7,8, najwięcej 4, chociaż parę czwórek mi nie pasowało do ten liczby, jedna dziewiątka, która jest miła, ale jakaś taka nienaturalna w swoim zachowaniu. Brat u mnie też piątka, a mnie tak czasem wkurwia swoją osobą, ale trochę jest do mnie podobny, ehh..
          Moja matka i siostra czwórka, i pewnie nie one jedne jeszcze, ale już nie pamiętam, takie kotolki, hipokrytki, mentalność dziecka, pamiętam jak się tłumaczyłam, że nie będę brała udziału w bierzmowaniu, były tak świecie przekonane, że będę żałowala tego do końca mego żywota, że zechce mi się ślubu kościelnego, i wszystkiego co tam związane z kościołem i etapami jakie ,,musi” (one uwielbiają to słowo) każdy ,,normalny” człowiek.
          Yhym, na pewno będę żałowala, na pewno…
          Babcia też jest nie do okiełznania, kochany moherek, ten nadajnik na tej czapce to chyba po to by wyłapywać ochoczo wołające dzwony kościelne. No bo jak inaczej wytłumaczyć ten fenomen masowo noszonych słynnych,,kaskow” senioralnych… Kurwa.
          Bezlitosna, jednak jej niebieskie ślepia potrafią być zwodnicze -_-

          Diabełku Ty, siejesz postrach zajęcy w swojej dzielni, o kurde. To ja się boję z tobą skonfrontować, bo wiadomo, może ty sam byś mnie uprowadzil do lochu 😀

          Miłego słuchania mej muzy, Książe Ciemności -_-

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          1ki 4ki 8mki raczej nie za bardzo 7ki jak sie uda 2ki moga bycl 5ki sa rozrywkowe dosc troche krolewny, jak masz u siebie zajace to lepiej mnie mie zapraszaj bo zaraz go dopadne i zezre -_-, 9ki troche kosmici to prawda ale w koncu jak sie leci w kosmosie to nie ma czasu na pogadozki -_-

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          ja tam jeżeli miałabym się bawić, to z jedną najbliższą osobą, (interpretuj jak chcesz ;D) nie lubię imprez, nienawidzę wszechobecnej masy. Tłumy, to nie dla mnie.
          A wszelakie weseliska to dla mnie wiocha na potęgę. W wakacje mam siostry, będę musiała to zdzierżyć jakoś, już sobie wyobrażam jak wywijam na parkiecie…
          ha ha, mam wiele zajęcy u siebie, aj wiele, może dobrym pomysłem będzie odgrodzenie moich dworzyszczy przed Panem Ciemności, bo nie wiadomo, może niedługo będziesz chciał wkroczyć i pochłonąć je, na końcu podstępnie zostawiając mnie sobie jako zwieńczenie biestialsko, ale jakże smacznej uczty, kto wie… 😉

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          najemniczy don Pedro z krainy dreszczowców marramba czy cos nigdy nie mogę zapamietac, skad te siostry ? moze te siostry https://www.youtube.com/watch?v=-o-6ftmw8CE

          Lubię

        • areckir pisze:

          Przepraszam duszo, to do gmo. A mnie to zawsze kręciło: https://www.youtube.com/watch?v=TMETa77dUrg

          Lubię

        • gmo zabija pisze:

          tez mam sentyment ale prosta muza raczej była -_-

          Lubię

        • Roni7 pisze:

          A słuchałaś może Bokka albo Kamp! ewentualnie Tycho to dopiero muza.

          Lubię

        • młoda dusza pisze:

          Bokka, Tycho znam, toć to piosnki mej przeszłości. Bardzo lubię… z Tycho mam ciekawe mentalne wspomnienia.
          Kamp – nie znam, właśnie słucham, kurde, dzięki, moje klimaty, kolejny polski zespół, ktory będę sobie słuchać! 😛

          Lubię

  36. młoda dusza pisze:

    znaaam, stary hicior ;D jaki trójkącik, i przystojny nawet chłopak w tej koszulce biało czerwonej, ha ha, kogoś mi przypomina, a! już wiem. Jakież mnie głębokie refleksje nawiedziły po tej pieśni, dobra, nie zaczepiaj mnie ;D idę spać, znaczy zaczepiaj, i zapodawaj, ale na dzisiaj już mówię dobranoc 😉 Jutro też Ci wyśle muze

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      czyli juz nigdy nie przyezdzaj do mnie do siedlec na nowatorska 45 m13 w godz 19 – 23 i nie dzwon do mnie na numer 756856254 najlepiej zaraz po szkole tak ? o(-_-)o

      Lubię

      • młoda dusza pisze:

        może byc i tak, chociaż nie za bardzo łapię o co chodzi ;p heh
        myślałam, że juz mi swoj numer podajesz…

        Lubię

        • GMOzabija pisze:

          no tak numer na publice ci dam jasne cienie tylko na to czekaja zeby mnie zaciagnac do lochu -_- , to z panie sulku z trojki kiedys wlasnie bylo cos podonego no ze ona gra taka trudna do zdobycia i juz niby odchodzi ale podaje mu wszystkie dane swoje pod jaki numer ma sulek niedzwonic i pod jaki adres nie pzyjezdzac -_-, nowy podsiadlo to prince normalnie i ciagle mysle ze to podklad do reklamy biura podrozy czy cos -_- https://www.youtube.com/watch?v=5iB2C8D5ezE

          Lubię

        • areckir pisze:

          Gmo_zabija, no stary wyluzuj! Potrzeba Cię! Nie zwijaj się…

          Lubię

  37. młoda dusza pisze:

    ok, i wszystko jasne 😀
    Nie, no wiesz, tak patrze – jakiś numer napisałeś i taka pierwsza myśl mi przyszła, ale to było tylko pierwsze wrażenie.
    Kurde, gmo, słuchasz tego samego co ja, ja tam uwielbiam Dawida, tylko mówię Ci, nie bierz dosłownie teledysku do siebie, obejrz sobie go pare razy, wczuj się w tekst, spróbuj obaczaić o co chodzi, bo on coś chce powiedzieć. Też lubię tę piosenkę! sama chciałam Ci ją zapodać.
    Narencja!

    Lubię

  38. młoda dusza pisze:

    O, Witaj Synu.
    Jprdl, całe popołudnie przespałam, jeszcze gorzej się czuje niż rano… ledwo wstałam i znowu trzeba spać.
    A czo te siostry?
    Ja się takiej muzy boję, bo wzbudza we mnie takie dziwne wspomnienia, jakbym była po lsd,:/ albo w jakiejś psychodelicznej, surrealistycznej krainie dziwnosci i przesyconej pustki, może to dziwne, ale tak czasem mam.
    Ale pasuje idealnie do Księcia Ciemności.
    Dobranoc

    Ps nie żadne marramba tylko karramba, ha ha…

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      o wreszcie spac chodzisz normalmie -_- ja tez dzisiaj nie za bardzo nie wiem o co chodzi moze wrogie sily dzialaja -_-, tam zapodałem dr ramireza mowi ze większość chorob to jest ze się nie zasypia i nie wchodzi w stan delta który wszystko naprawia, tylko ludzie spia na alfa albo beta na takim polczuwaniu stad te wszystkie syndromy przewlekłego zmeczenia stwardnienia itd., tylko po angielsku znowu ale chyba czaisz troche nie ? wyraźnie mowi dosc jak w wiadomościach -_-

      Lubię

  39. młoda dusza pisze:

    Sama coś kiedyś czytałam, że organizm ma dwa tryby funkcjonowania jak śpimy,
    tryb czuwania i tryb snu.
    tryb snu już powoduje, że aktywność neuronów bardzo spada i się resetujemy. Już sama dobrze nie pamiętam jak to szło.
    No cóż, ja mogę spać nawet 10 godzin, tak śpię właśnie w weekendy, nie powiem o której czasem wstaje, aż mi głupio, ale i tak się beznadziejnie czuje, zazwyczaj.

    A nie masz tak czasem, że coś Cię goni, a ty nie możesz biec, masz nogi jak z waty?
    Właśnie to dlatego, że mimo iż tak usilnie chcemy zareagować, mózg nie dostaje sygnału od mięśni. Co właśnie powoduje, że ni ch*ja nie można uciekać, bo nogi w ogóle nie słuchają się naszego umysłu, są jak z ołowiu. Nienawidzę tego uczucia.
    Albo jest coś takiego jak śmierć we śnie, że opuszczając swoją dusze w trakcie snu, ona nie może potem wrócić do ciała, jest jakaś blokada i zostaje zaatakowana tymi stworkami z niższych sfer, co może spowodować śmierć duszy, hmm…
    Muszę to sobie przeanalizowac.

    Hej, czujesz te zbliżające się święta? bo ja tak bardzo, że aż wcale. U nas w rodzinie z każdym rokiem wigilia coraz gorsza-_- trochę tradycja ulegnie zmianie po opuszczeniu babci, bedzie inaczej.
    I w ogóle tak mi to jakoś wisi wyjątkowo w tym roku.
    Dla mnie wigilia i te podobne to tylko okazja żeby się nażreć, ot co, wiem, jestem w tej kwestii taka jednostronna, ale w tym roku moja percepcja na pewne sprawy uległa kompletnej transformacji. Chociaż dobra… nie tylko jedzenie doceniam, jeszcze się coś znajdzie, już nie będę taka… -_-
    Mmm, bigosik, barszczyk.. cóż jestem koneserem zacnego jadła -_-
    Dobra, dobra, koniec julka, jeszcze się najjesz…
    Dobranoc, a ty zdradzisz mi swoje ulubione przysmaki, jeżeli w ogóle uczestniczysz w tym wielkim wydarzeniu. Pewnie nie trawisz pierogów bo z glutenem i inne tam..
    Rozmowa o niczym istotnym, wiem… wiem, ale ja już tak czasem mam.;)

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      dokładnie miałem tak długo, wow ty tez ! ? ze gonili mnie a ja dostawałem blokady nog ale we snie tylko chodz na real tez to się troche przekladalo mysle ze to cos z poprzednich wcielen albo reakcja na cos z reala np resetowanie stresu po kolokwiach czy klasówkach sesjach -_-, stworki ci nic nie zrobia tym bardziej nie zabija duszy to niemożliwe, zabic dusze mogą zeusowi z 5d za np jakies mordy na społeczeństwie itd. wtedy nie maja litości, smierc duszy jest potworna wszyscy to czuja bo to wszystko naczynia polaczone już nie mowie o tym co go maja zabic duchowo dlatego raczej wiezia bandyckie dusze , nie spotkałem się nigdzie z takimi blokadami astrala żeby nie można było wrocic do ciala, dusza jest dość przywiazana do ciala, ponadto odporna i za silna na takie knowania stworkow, chodz pewnie sa jakies pojedyncze przypadki jak ze wszystkim -_-, to samo mam ze swietami od dawna już, ale zakupiłem sobie mini choinke wysokości 15 cm w ziemi zywa i posadze wiosna gdzies bo to marnotrawstwo scinanie 10 milionow choinek w pare dni…, karpie ok ale tylko mrozone bo zywe sie mecza w chlorowanej wodzie na glodowce, ja wszystko lubie pierogi lubie ale np jak długo nie jadlem to później mi się wydaly takie jakbym klej jadl wole pyzy tam tylko maka ziemniaczana, pyzy z mięsem np sa super już jem ze 3 dni cos mnie naszlo kupuje sobue gotowce w leclerku bez syfu maja czyli bez azotanow glutaminianow soji kukurydzy maki glutenowej itd., jak jest z kim to i fajnie o niczym pogadać -_- milczy się tez fajnie z kims kompatybilnym -_- ile można o dziadku księżycowym -_- dzisiaj ogladalem trojke star wars i tytul cos był atak sytow czy cos czyli prawie scytow czyli nas ? no ale to już tylko takie skojarzenia -_-, nie mogę spac napilem się koli i winka -_- wiec nie mowie dobranoc -_- ale ty lepiej spij obys spala snem delta -_-

      Lubię

  40. nieustraszona pisze:

    Ruda ! Niezła jesteś ! I mówię ci to ja, koleżanka kolegi Friedricha Nietzsche, który zawsze grzmi, rozwalcie mi te kamienne tablice !!!

    Lubię

  41. młoda dusza pisze:

    Wiesz, chyba wszyscy tak mają, że nie mogą biec we śnie przed niebezpieczeństwem, to raczej normalne wręcz;)
    Jest jeszcze coś takiego, że zasypiasz, i sni ci się, że spadasz w bezdenną przepaść, spadasz np z jakiejś góry i się momentalnie budzisz w takim drygu, to jest mega realistyczne. Slyszalam albo bardziej czytałam, że dzieje się to dlatego, że w czasie snu dusza opuszcza ciało, (chociaż nie wiem czy to prawda, nie potrafię sobie tego jakoś wyobrazić i przetrawić), no.. i kiedy tak się momentalnie budzimy to oznacza, że dusza chce jak najszybciej znaleźć się w ciele, to taka nagła reakcja obronna przed stoworkami… coś takiego.
    W ogóle, Twoim okiem bracie, opuszczamy cialo śpiąc?
    Da radę tak się dziać? -_-
    Wiem, że na inne sposoby można… ale we śnie?
    Istnieje teoria, że podczas świadomego śnienia opuszczamy, ale dla mnie to niemożliwe, ja sama przeżywając takowy sen czułam, że to tylko projekcja w moim umyśle, moja fantazja. Może to zostało już obalone…
    Dla mnie to też wielkie marnotrawstwo, ścinac tyle choinek, i tak większość zostaje potem wyrzuconych, bo nie mają co z nimi zrobić, albo właśnie mimo takiej możliwości, i tak skazują je na marny los uschnięcia. Mają to gdzieś.
    A ty jedziesz do rodziny czy w wawce sobie bedziesz siedział? Chociaż… nie wyobrażam sobie Ciebie, jako takiego pustelnika -_- zresztą co ja mogę sobie wyobrażać…
    Sama chciałam iść na star wars, ale szkoda mi na razie hajsu. Polecasz?
    Dobra koniec tej paplaniny, smacznego karpia, który już gdzieś tam na Ciebie czeka -_- zapewne, chociaż chyba troszkę za wcześnie na takie życzenia, hm, dobranoc branoc

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      dusza podczas snu jest lekko nad cialem przewazne, zależy jeszcze jaka faza snu i jaka dusza, jak plytki sen to jest w srodku jak za dnia trzeba b głębokiego snu ze nam się snia rzeczy żeby dusza odpoczywala sobie puszcza mózgowi jakiś film a sama idzie na odpoczynek, dusza tez spi -_- no jak musi przeprowadzac/korygowac reperacje ciala to zapierdala na trzy zmiany żeby zdarzyć przed ranem jak gornik w kopalni na dolna szifta -_-, dusza widzi nasz budzik i jak przestepca opuszcza miejsce zbrodni zawsze na czas tuz przed przybyciem policji -_-, opuszczamy cialo i nie opuszczamy priorytetem jest zachowanie relacji z cialem mamy to w kontrakcie pierwszy pukt primo nigdy nie opuszczamy ciala chyba ze wlasnie walec po nim przejechal, drugi punkt primo (a wlasnie u mojego brata zawsze wszystkie punkty so kurwa primo ale już się do tego przyzwyczaiłem -_-) a jak chcemy opuscic ciało patrz punkt pierwszy primo -_-, jak jestes advanced soul to możesz nawet prowadzic wojny zwiedzac planety kolaborować z innymi duszyczkami z miliardow innych planet i wymiarow, ale priorytetem zawsze pozostanie wreinkarnowane ciało to jak nasze dziecko nigdy tak naprawdę go nie opuszczamy najwyzej chwilowo a jak umrze to go zawsze pamiętamy, na karpia do rodziny chyba ze ty się zjawisz -_-, nie byłem na SW jeszcze wiec nie wiem czy ci polecać chyba od jutra dopiero graja czy cos, wzajemnie tobie i wszystkim tutaj tez zycze smacznego spokojnego karpa

      Lubię

  42. młoda dusza pisze:

    Dziękuje bardzo za informacje, teraz już troszki więcej wzbogadziłam swą widzę od Pana Profesora, cóżże mam dać w zamian Panie? może karpia Ci wyśle paczką, a co tam, bedziesz miał o jednego więcej, albo albo albo troszki bigosu, w słoiku oczywiście, mogę sama zrobić!
    Ja to bym sernik zjadła, the best cake ever, for me.
    Z tym star warsem to trochę nieporozumienie, bo źle zrozumiałam, nie zauważyłam, że napisałeś ,,trójkę”, myślałam, że byłeś na tym nowym. Dobra.
    Nota bene szkoda, że nie pamiętamy przeżyć duszy, która opuściła nasze ciało, może niektórzy pamiętają, ale ja w niczym nie jestem advanced, czy z reguły jest tak, że kiedy nam się coś Śni, dusza akurat sobie zwiała, a kiedy nie śni nam się nic, to ona prostu tkwi sobie w naszych ciałach? czy sny są oznaką tego? Może zadaje głupie, oczywiste pytania, sama już nie wiem.
    Również Tobie życzę ,,Spokojnego” karpia, bo z tymi szalonym to tylko same problemy są, ja to wiem -_-

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      najlepszy sernik to sernik kwasniewskiego na masle, już mi leci slinka, no sernik wszyscy lubia wiadomo, taki polmokry najlepszy słodzony zdrowa w miare gliukoza albo cukrem brzozowym, czasem mysle ze astral nam wlacza bajke w mózgu jak my dzieciom żeby się mogl sam zrelaksować albo polajdaczyc po wszechświecie, nie wiem czy szkoda ze nie pamiętamy wcielen z jednym jest tyle problemów, może żeby wiedzieć kim się było ale żeby nie pamietac dokładnie, ja np nie wiem gdzie co poloze i mogę szukac długo a jakbym jeszcze miał pamietac w którym wcieleniu polozylem cos na stole to już była by masakra dla mnie, to jest dobre dla ludzi z dobra pamiecia -_-, ja akurat nie mam karpia -_- no krewetki tez nie ale wszystko w norme jak mniemam -_- , astral meczy się w naszym ciele szczególnie pod koniec i nieraz po zrzuceniu ciala potrzebuje 10 lat i wiecej na odpoczynek analizę zregenerowanie itd. zakladajac ze nie dostaniemy się do moon wodza po drodze -_-
      pozdrawiam

      Lubię

  43. młoda dusza pisze:

    *wzbogaciłam, ja cię, korekta

    Lubię

  44. młoda dusza pisze:

    Kurde, jak ja pisze nieprecyzyjnie.
    Z tym drugim karpiem chodziło mi bardziej, że … pierwszy będziesz przecież jadł u rodziny, a drugi zasmakujesz ode mnie, nie wiem może jestem za bardzo skomplikowana -_-
    Też nie chodziło mi o wcielenia, miałam na myśli po prostu pamietanie tego co robiła sobie nasza dusza w trakcie snu naszego ciała, ale chyba to już by było za dużo, gdyby każdy to pamiętał, to wszystko wyglądało by inaczej.
    Twoja wersja, że sny są takim relaksantem jednocześnie dla duszy i ciała, jest dobra, coś w tym chyba musi być, zacna eksplikacja z Twej strony. Sama nie chciałabym tak doszczętnie pamiętać każdy skrawek wcześniejszych wcieleń, z takimi wspomnieniami, obecna egzystencja byłaby awykonalna.
    No dobra dobra, let’s fall asleep, me and you, because is very late, late for our bodies and souls. To mój zajebisty angielski, Dobranoc. Ej, nie wkurza Cię takie moje dziwne gadanie? jak coś to wiesz… pisz, to się ogarnę, bo sama siebie za bardzo nie umiem zweryfikować w tej kwestii. Hm.

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      już pisałem ze jak z kim się miało już wcielenia to fajnie nawet z takim kims se pomilczeć -_- , pisanie spoko tylko szkoda ze mi nie zrobisz karpia -_- ha ha, na swieta oczywiście #(-_-)#, nieprecyzyjnosci sa fajne można je przekuwać na srebrne usta d(-_-)b, najlepiej sluchac amerykańskiego radia np tutaj wyraźnie mowia czasem maja anglikow z tym ich skomplikowanym jezykiem ale przewaznie amerykancy http://player.chicagopublicmedia.org/#wbez
      pzdr

      Lubię

  45. młoda dusza pisze:

    Konwersacja, w której głównym wątkiem jest przeplatający się wszędzie karp, hmm ciekawe zjawisko-_-
    A w ogóle co chcesz pod choinkę od siostry? -_-, ja już z tego wyrosłam, nie wiem jak ty.
    Pamiętam jak kiedyś, zawsze buszowałeś po całym domu, żeby tylko znaleźć ukryte prezenty. Ale rodzice nie dali się Tobie okiełznać, mieli dobre kryjówki przed Tobą. Choć twe bezowocne
    poszukiwania zawsze kończyły się u Ciebie smutkiem i frustracją. Ach ta Twoja niecierpliwość!
    No i zawsze cukierki z choinki wyjadałeś ukradkiem, myślałeś, że nikt się nie dowie, ale ja widziałam… bądź mi wdzięczny, że Cię nie podkablowalam matce, bo miałbyś przerąbane.
    W ogóle, zawsze zabierałes mi słodycze, które dostalam na święta, mimo, że mieliśmy po równo, to Tobie zawsze było mało, byłeś bardzo sinister! Chyba powinnam jeszcze się na Ciebie gniewać za to -_- Hmm.
    I zobacz jak się pięknie wyłaniają Twe niewybaczalne występki z zamierzchłej przeszłości, osz ty!
    Zdecydowanie byłeś największym słodyczożercą jakiego znałam, i z którym musiałam jakoś żyć na co dzień! he he;)
    To ykhym.. tego ten, jak będziesz u siebie w rodzince, to nie zjedz im całego ciasta, tak od serca Ci mówię;) a zwłaszcza sernika, zostaw innym trochę -_- ©_©
    Ja radio nie za bardzo, nie lubię tych narzuconych piosenek. Jak mam ochotę sobie coś fajnego posłuchać, to sobie sama puszczam.
    miłego wieczoru |°__°| – patrz jaką piękna minkę stworzyłam!

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      z karpiem zrozumiesz jak dorosniesz siostrzyczko (-_-) no tak niecierpliwa jestem ogromnie (-_-) jednostka jak nie ma tu i teraz i zaraz to bezpieczniki siadaja -_- a skad wiesz ze niecieroliwy? nie nie odwrotnie mam ja zawsze rozdaje a pozniej sam nie mam, teraz mniej rozdaje bo „zmadrzalem”, tak tak slodyczozerca bylem strasznym, na serio, ale tez zmadrzalem, minka niczego sobie, to radio to jest takie amerykanskie talk fm muzy nie ma albo jest wieczorami ale rzadko to tylko dla jezyka szlifowania ci zapodalem, sernika ci zapodam ale jak juz cykor spotkania z gmo ci przejdzie a gmo zna dobrych dealerow serinka na masle, tylko nikomu nic nie mow, sernik nielegalny bo sie przyjemnie robi po nim a wiadomo nie moze byc nam przyjemnie kk czuwa (-_-) mozemy tylko sie smucic bac i zalowac, kuwa ale jak tu sie bac sernika (-_-)
      norka znaczy narka

      Lubię

  46. młoda dusza pisze:

    O kurcze, to aby zrozumieć głębszy fenomen karpia trzeba do niego dojrzeć? hm, chyba coś w tym jest, bo na razie dla mnie karp zawsze bedzie karpiem samym w sobie. Nie wiedziałam, że on kryje w sobie jakąś enigme i trzeba spiełniać wytyczne wieku aby to zczaić. Sama już nie wiem o co mi chodzi i co miałeś na myśli w kontekście karpia, ale dobra tam -_-
    Karpia karpia karpia, wszędzie karp, karp everywhere, karpie życiem, jakież to dziwne słowo, po wielorakim powtórzeniu go sobie w mej głowie. Karpie wszędzie!
    Coś czuje, że jak zobaczę karpia na moim stole wigilijnym to od razu będę miała Ciebie przed oczyma -_-
    Może my kiedyś byliśmy karpiami w pierwotnych wcieleniach? I potem ewoluowalismy jako ludki? Kto wie |°__°|
    No serniki nielegalne… wiem niestety, ale na serio masz przepis na taki po którym jest niezły odlot?
    Kurde, ja mam jednego dilera w domu, który karmi mnie i to za darmochę ściśle tajnie przygotowanymi działkami sernikowymi, ale nie mają takich mocy jak pewnie Twój, nie ma po nim tego dostatecznego stanu błogości i ekstazy, którego pożądam, wiesz… Ty też cichosza, ja nic takiego nie jadłam! nic takiego się u mnie nie wyprawia, mam alibi! albo i nie…
    A nie możesz mi jakimś tajnym kodem zaopodac ten przepis? może właśnie pisząc od końca? z pewnością nikt się nie zczai -_- z pewnością.
    Albo jakimiś hieroglifami podziałaj na kamiennej tabliczce, i mi wyslij pocztą, ja zrozumiem, spokojnie -_-
    Zatem czekam.
    No wiesz, obcując z Tobą w poprzednim wcieleniu, mogę sobie wyobrazić, że pewne cechy, pozostały w Tobie do dziś, nawet to widać słychać i czuć, (pomimo tej rozłąki, i tego, że nie widziałam Cię w fizycznej postaci, hmm, pewnie się nieźle zmieniłeś) w dalszym ciągu mam wrażenie jakbym rozmawiała z moim starszym nieznośnym bratem!

    Okej, w takim razie będę sobie czasem słuchała tego radia, bo jezyki jednak ważne, trzeba szlifować, trzeba.

    Bywaj karpiu z dawnych lat, hmm, może bardziej karpiu i bracie, kurwa wszędzie razem… jak nie materialnie to w jakiejś cyberprzestrzeni… ~_~
    Ja cię.

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      ha ha -_- karpie potrafią być b pozteczne ale sa często nawet b często bardzo niedoceniane, no tak ciekawe slow i watpie czy polskie cos z arabska brzmi, wogule wszystko r sz cz ż ś ł to takie nienaturalne dobre do rozpoznania wrogow którzy dopiero co się nazuczyli naszego jezyka jak ten wygolony klon don petru z krainy dreszczowców kaaramba, mam swietny przepis tylko zawsze robie go z pomocnica w nocy wtedy tyle sera potrafimy zrobić ze szok, no tak blogosc i ekstaza to podstawa w pieczeniu sernika (-_-) mam nadzieje ze twoja mamusia tego nie czyta -_- no tak, fajna ta buzka taka dziewczynka bardziej dobranoc spac jutro do robota pa pa

      Lubię

  47. młoda dusza pisze:

    Błogosc i ekstaza to dopiero w trakcie jedzenia, a nie pieczenia… chociaż może, nie wiem, ja nie mam osobistego pomocnika więc nie wiem jak to wygląda z tej strony. Jestem bardziej konsumentem.
    Ale może, jak zabraknie Ci czasem pomocnicy to możesz mnie wzywać, chętnie pomogę i zobaczę jak to wygląda ,,od kuchni”, może się sprawdzę w tej roli, może z moja obecnością będziemy bardziej produktywni -_- Kto wie -_-

    Już nie mogę się doczekać kiedy wżdy w świąteczny czas, zaspokoje swe kubki smakowe szczyptą niebiańskiego uniesienia smakiem owego ciasta. Mam nadzieję, że mój sprawdzony diler mnie nie zawiedzie pod tym względem… Chociaż jeszcze nigdy nie udało mu się osiągnąć maksimum tego czego oczekiwałam. To jeszcze nie to całkowite zatracenie. Może po twoim udało by mi się dostapic tego uczucia. Pewnie na pewno, skoro tak piszesz…
    Bez żadnych aluzji tutaj sobie rzecze, niechaj ulegnie destrukcji, wiatr dwuznaczności, który możesz błędnie tutaj wyłapać, wiedz, że opisywane moich sernikowych przeżyć, są tylko i wyłącznie czysto sernikowe, ale i też bez obaw, źródło poczęcia mej osobistości nie wie nawet jak odpalic kompa, więc przeczytanie mego monologu, który sobie tutaj czytasz, w jej przypadku jest impossible.
    W ogóle zgodzisz się ze mną, że sernik kryje w sobie niezbadaną głębię, więc opisywanie moich jak i Twoich ponadwymiarowych przeżyć z nim związanych, są jak najbardziej w porządku.

    To jak z tym przepisem? działasz na hieroglifach, tajnych kodach, czy może mojego gołębia pocztowego po niego wysłać? co wolisz, bo nie wiem na co mam się przygotować?
    Ja bym polecała gołębia, ostatnio zakuplowalam się z takim jednym, zwie się Meciu23, sumiennie wykonuje swoją prace, moglabym go wysłać pod Twoją chatę. Dla mnie i dla niego – no problemo;)

    Odbiór i dobrej nocy! 😉

    Lubię

    • gmo zabija pisze:

      No to jak wam sernik dobrze wychodzi to po co zmieniac kucharza ? -_- , bylem na gw woj i dosc taki relaksant w porownaniu z tymi anty polskimi bojowkami PO walajacymi sie po ulicach, moge polecic najlepiej 3d z napisami bo dubbingi to zawsze kanal… What ? miecio23 do mnie ? -_- nie wpuszvzam nic co sie konczy na o tylko wszystko na a np kasia basia mania itd, moze lepiej mailem niz golebiem bo wyzmam ci po cichu bez swiadkow ze sprzedalem klatke odbiorcza -_- , ze wszystkiego robisz poezje, bezcenne -_-

      Lubię

  48. młoda dusza pisze:

    Racja, kucharza u siebie już i tak nie zmienię, ale to nie zwalnia mnie od tego aby w dalszym ciągu szukać takiego, który należycie mnie nasyci.
    Może i sernik wychodzi dobry, ale nie jest to apogeum eksplozji smaku!
    Zresztą po świętach zdam Ci relację z kunsztu wypieku, Ty też!

    Ojeju, nie marudź -_- te Twoje fanaberie… Miecio fajny kolo, specjalnie mam dla ciebie szukać Halinki? nie chce mi się jej wołać, Miecia mam na wyciągnięcie ręki, może sami się zakumplujecie. Tylko pamiętaj, w przepisie nie może zabraknąć czerwonej pieczęci na znak poważania danego dokumentu.
    Drogą meilową niebezpiecznie, zawsze ktoś może się przedrzeć do naszej parceli rozmów, jak sam mówiłeś – wróg czai się wszędzie, a tym bardziej w internetowej przestrzeni, a do Mietka mam sto pro zaufania.
    Zatem zaopatrz się w pióro, atrament, pergamin, pieczęć i pisz czym prędzej, bo jutro zapuka do Twego okna ptaszyna -_-
    Seriously, już się z nim zgadałam. Chociaż nie wiem czy to tak fair z mojej strony, bo nawet nie dałeś jednogłośnego potwierdzenia… ale już nie masz wyboru -_- I spokojnie, klatka odbiorcza i tak nie jest potrzebna;)

    A w ogóle, nie odrzekłeś mi na kluczowe pytanie, co chcesz pod choinkę? Bo tak głupio z pustymi rączynami, ty mi przepis, a ja co?!

    Dziękuję serdecznie za rekomendację filmu, też nie lubię dabbingu, to nie to samo co prawdziwe głosy, może się wybiorę, podobno dużo kobiet/dziewczyn dorzucili, i w ogóle tak feministycznie wyszło trochę |°__°| Niewiem… ale chętnie się przejdę.

    Dobranoc 😉

    Lubię

  49. młoda dusza pisze:

    Oj, chyba masz błędne co do mojej osoby zamiary.
    Miecio jest już na urlopie tak nawiasem, niestety. Był u Ciebie wczoraj, ale w mieszkaniu pusto… Ja już się poddaję, szkoda, ze nie doceniasz mojego trudu, a zwłaszcza Jego!

    A ja, życzę Tobie powodzenia w owocnych poszukiwaniach niewiasty, z którą mógłbyś obradować owe tematy, mówiąc eufemistycznie;) bo z siostrą to chyba tak nie za bardzo uważam -_-
    Czuć na kilometr, że Ci tego brakuje…
    Chciałam jeszcze coś napisać, ale wstrzymam się jednak, niechaj pozostanie to mą tajemnicą …

    Do zobaczenia na Andromedzie.

    Ps. Nie słuchaj się wujka!
    It’s a TRAP!

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 126 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: