Afery

CHOLESTEROL NIE JEST SZKODLIWY! NAUKA I FARMACJA OKŁAMYWAŁY NAS PRZEZ LATA!

„Szkodliwy cholesterol” i wegetarianizm: dwa kłamstwa nauki i farmacji, które mają mnóstwo ofiar na sumieniu

Wszystko zaczęło się od tego, że ktoś wpadł na pomysł, by obniżyć ludziom cholesterol. Już od lat 90-tych XX wieku WHO i FAO zaczęło promować destrukcyjną dietę opartą na węglowodanach, np zbożach. Organizm człowieka funkcjonuje dobrze przy następujących relacjach: 50% tłuszczy, 40% białek, 10% węglowodanów.

WHO i FAO postawiło tę dietę do góry nogami, każąc nam spożywać ponad 40% energii z węglowodanów. Na efekty nie trzeba było długo czekać – nastąpiła eksplozja otyłości i chorób cywilizacyjnych: raka, autoimmunologicznych, psychicznych, kardiologicznych, geriatrycznych i wielu innych.

Statyny, czyli zabójcze dla organizmu leki obniżające cholesterol, okazały się wtedy strzałem w dziesiątkę. WHO aż kilka razy obniżała maksymalne normy cholesterolu tak, by ze zdrowych ludzi czynić chorych. To samo zresztą zrobiono z maksymalnymi normami cukru we krwi, ciśnienia tętniczego, itp. Wszędzie tam, gdzie są na rynku leki obniżające jakiś parametr – tam zaniża się górne normy.

Najnowsze odkrycia naukowe miażdżą dotychczasową propagandę WHO i medycyny, która jak wiadomo, jest kupiona przez farmację. To nie cholesterol odpowiada za problemy kardiologiczne. Odpowiada za nie nadmiar wapnia nieorganicznego przy jednoczesnych niedoborach magnezu i witaminy D3. Dużo złego w tej materii robi też homocysteina.

wysoki cholesterol

Zrób może taki eksperyment – zapytaj swojego lekarza o homocysteinę i czy cokolwiek o niej wie. Możesz zapytać go także o nadmiar wapnia i blaszki wapniowe – główną przyczynę miażdżycy w żyłach. Cholesterol jest natomiast naturalnym „balsamem„, który otacza uszkodzoną przez blaszki wapniowe tkankę żylną.

Podwyższenie poziomu cholesterolu nie jest więc patologią, ale mechanizmem obronnym, który ma za zadanie nas chronić. Sztuczne zbijanie poziomu cholesterolu to destrukcja tego mechanizmu obronnego. Ale nie tylko. Bowiem i cholesterol i kwas moczowy są substancjami, które odpowiadają za inteligencję, dobry nastrój, aktywność, kreatywność, myślenie. Statyny i obniżanie cholesterolu, czynią z ludzi je biorących osoby cierpiące na depresję, z problemami ze snem, pamięcią, psychiką, nastrojem.

WHO, czyli kartel lobbingowy korporacji farmaceutycznych, i ogólnie, „racjonaliści naukowi” cz też „sceptycy” zaczynają oficjalnie promować wegetarianizm i weganizm. Najpierw obrzydzili ludziom cholesterol i obniżyli go destrukcyjną dietą (węglowodany, zboża) i toksycznymi statynami. A teraz chcą obniżyć ludziom poziom kwasu moczowego powstającego z puryn (mięso), by byli totalnie ogłupiali. Wegetarianie – nie szach, ale szach mat. Nie będzie od teraz pobłażania dla tego nowego dogmatu korporacyjnej nauki na moich profilach.

wysoki cholesterol

Zauważyłem, że ten trend nasila się coraz bardziej. Cała armia osób określających się jako racjonaliści, sceptycy, przeciwnicy teorii spiskowych, zwolennicy oficjalnej nauki – nagle jak jeden mąż zaczyna promować wegetarianizm. Dlaczego tak się dzieje? Czy nie jest to kolejny wielki przekręt? Wszak oni znani są z tego, że od lat manipulują nauką, medycyną, farmacją. Dziś to pieniądz dyktuje „prawdę” w oficjalnej, korporacyjnej nauce.

Mięso zawiera wysokojakościowe puryny. Z puryn powstaje substancja zwana kwasem moczowym. Wg mnie jest to nazwa myląca i niesłuszna. Jaką rolę pełni kwas moczowy i dlaczego jest tak ważny dla ludzkiego organizmu?

Człowiek jako jedyny ssak na Ziemi ma dwie cechy: ponad 10 razy większą ilość kwasu moczowego we krwi, i brak biosyntezy witaminy C. Przed tysiącami lat kwas moczowy zajął rolę mniej wydajnej witaminy C. Co ciekawe, im inteligentniejszy jest człowiek, tym wyższe stężenie kwasu moczowego i cholesterolu posiada.

Przed tysiącleciami nasze organizmy zaprzestały wytwarzania witaminy C, bo od tej pory rolę głównego antyoksydanta zajął właśnie kwas moczowy. Jest to substancja która była odpowiedzialna za znaczący wzrost inteligencji u Homo Sapiens. Być może to jest odpowiedź na pytanie, co tak naprawdę spowodowało ten wielki ewolucyjny przeskok.

Wg mnie prawda jest nieco bardziej złożona. Nie tylko o kwas moczowy może chodzić, ale również o spożywanie psychodelicznych grzybów przez hominidy. Psychodeliki odkrywają przed umysłami to, co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne, bo likwidują na jakiś czas pewną ochronną barierę. Niebagatelną rolę pełni również to „coś„, co ewolucję nadzoruje i inspiruje. Jest to bez wątpienia czynnik metafizyczny. Gdyby nie On, to nie byłoby możliwe powstawanie nawet prostych aminokwasów przed miliardami lat.

wegetariamizm-i-mieso

Ale do rzeczy. Czy to dlatego najpierw obrzydza nam się cholesterol i obniża statynami, a teraz próbuje odciąć nas od mięsa, które jest źródłem wysokojakościowych puryn? Robi to ta sama organizacja, czyli WHO:

Cytat: „Oficjalny raport WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) informuje, że spożywanie przetworzonego czerwonego mięsa (w ilości 50 gramów lub więcej dziennie czyli np. 2 plastry wędliny) zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworu jelita grubego aż o 18%. Naukowcy WHO wykazali również, mniejszą, ale wciąż korelację pomiędzy spożywaniem czerwonego nieprzetworzonego mięsa a występowaniem niektórych nowotworów złośliwych: jelita grubego, trzustki oraz prostaty.”

Od razu ta informacja ukazała się na tysiącach profili dietetyków popierających wegetarianizm i określających siebie jako „zwolennik oficjalnej nauki„, czy „przeciwnik teorii spiskowych„. Wegetarianie triumfalnie obwieścili to niedawno światu. Napisała o tym gazeta wyborcza i inne media. Jednak czy jest się czym cieszyć? Wątpię.

Argumenty wegetarian, szczególnie tych uduchowionych, a więc wielu Czytelników mojej strony, wydają się być w miarę oczywiste. Należą do nich takie argumenty jak barbarzyńskie zabijanie zwierząt, hormony strachu i stresu w mięsie, informacja komórkowa, toksyny.

Oczywiście, ubój jest barbarzyński i nie powinien być przeprowadzany w takiej formie. Ale o to miejcie pretensje do ustroju, który tak wielu z Was gorąco popiera, czyli kapitalizmu. Kapitalizm jest barbarzyńskim tworem psychopatów i szaleńców. Jest to system skonfigurowany na najniższym poziomie świadomości. To kapitalizm umożliwia m.in.: fałszowanie badań naukowych, wprowadzanie na rynek toksycznych statyn na cholesterol, eksploatację ludzi i planety, czy choćby przemysłową hodowlę i barbarzyński ubój zwierząt.

korporacje-farmaceutyczne

Mottem kapitalizmu jest: „zysk ponad wszystko„. Zysk ponad ludzkie życie, zysk ponad prawdę w nauce, zysk ponad dobro ekosystemów, i w końcu, zysk ponad humanitarne traktowanie zwierząt. I tu miejcie pretensje do siebie i do tych, którzy określają się modnym dziś hasłem „wolnorynkowa lewica„.

Dalej: humanitaryzm, wrażliwość u wegetarian? Te słowa które tu napiszę, wstrząsną wieloma osobami. Ale muszę to zrobić. Otóż popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko. Jest to tam traktowane jako „sprawa honoru„.

Ogromne połacie Indii (prowincja, przedmieścia) wciąż tkwią w niewolniczym systemie kastowym i w skrajnym konserwatyzmie, porównywalnym chyba tylko z europejskim średniowieczem. Nie ma tam też mowy o rozwoju duchowym, bowiem jest tam taka sama ciemnota religijna jak kiedyś u nas. A wiedzę o czakrach, hinduskich bóstwach i energiach, mają tylko kapłani i elita.

Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Jest to ścisły temat tabu związany ze środowiskiem wegetarian i „zwierzolubów„, ale muszę go złamać. Niejeden będzie chciał we mnie cisnąć pomidorem. Od razu zaznaczam, że dotyczy to tylko pewnej części wegetarian i osób wykazujących empatię do zwierząt, jak to określają.

Otóż wielu wegetarian i tych skupionych na ratowaniu zwierząt np za schronisk, to skryci mizantropi. Kochają oni zwierzęta, ale jednocześnie nienawidzą ludzi. Wypowiadają się o ludziach z nienawiścią, zajadliwością, niesłychaną pogardą. Bywa że popierają eugenikę i tym podobne pomysły. Sam znam na żywo taką osobę, która choć ma serce zimne jak lód – wiecznie wkleja na swojego facebooka apele o ratowanie zwierząt.

Ma to głębsze uzasadnienie. Zwierzaka (psa, kota) jest łatwo kochać, bo gdy on się do nas przywiąże, to kocha bezwarunkowo. Trudniej kochać, lubić czy choćby akceptować drugiego człowieka. Człowieka, który tak samo jak my, bywa sterowany przez ego, przez swój niepokorny umysł, człowieka który ma wady, swoje przyzwyczajenia, ograniczenia, lęki, traumy. Dużo łatwiej przejść na wegetarianizm i powklejać na profil apele o adopcje zwierząt ze schroniska, i jednocześnie nienawidzić całej ludzkości. To bardzo uspokaja ego i pierze sumienie.

wysoki cholesterolChoć to co napisałem wydaje się szokujące – ale niestety, to naprawdę ma miejsce. Iluż znam takich, dla których wklejenie obrazka ze schroniska jest szczytem obywatelskiego aktywizmu? A tak naprawdę takie osoby mają serce zimne jak lód, poczucie wyższości, brak zdrowej pokory i żądzę mordu w oczach?

Wróćmy do meritum.

Na zakończenie felietonu mam wiadomość zgoła odmienną. Otóż oficjalnie wykazano, że cholesterol nie jest szkodliwy dla zdrowia. Prasa australijska (The Australian, 21 i 22 luty, 2015), napisała:

Cytuję: „Draft dietary guidelines issued by the US Office of Disease Prevention and Health Promotion have removed a warning that people should limit the amount of cholesterol they eat.”
(…)
Cholesterol. Previously, the Dietary Guidelines for Americans recommended that cholesterol intake be limited to no more than 300 mg/day. The 2015 DGAC will not bring forward this recommendation because available evidence shows no appreciable relationship between consumption of dietary cholesterol and serum cholesterol, (….) Cholesterol is not a nutrient of concern for overconsumption.”

W tłumaczeniu na język polski:

Cytuję: „Wstępne zalecenia wydane przez Amerykańskie Biuro d.s Zapobiegania Chorobom i Promocji Zdrowia usunęło ostrzeżenie, że ludzie powinni ograniczyć ilość cholesterolu jaki spożywają.”
(…)
Cholesterol. Poprzednio, “Wytyczne Dietetyczne dla Amerykanów”, zalecały, żeby spożycie cholesterolu nie było wyższe niż 300mg/dzień. Wytyczne w roku 2015 tego zalecenia już nie wprowadzają, ponieważ istniejące dowody naukowe NIE wskazują na istotny związek pomiędzy spożyciem cholesterolu w diecie i poziomem cholesterolu we krwi. Cholesterol nie jest substancją odżywczą, która stanowiłaby zagrożenie z powodu jej nadmiernego spożycia.”

O tym można przeczytać także w linku poniżej:
http://health.gov/dietaryguidelines/2015-scientific-report/PDFs/Scientific-Report-of-the-2015-Dietary-Guidelines-Advisory-Committee.pdf

Na zakończenie wszystkim wegetarianom polecam poszukać w Google:
rola kwasu moczowego w organizmie
kwas moczowy, witamina C i ewolucja
mięso, puryny i kwas moczowy

Źródło części informacji: Gaja

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

 

Reklamy

34 odpowiedzi »

  1. Jak sądzicie skąd u ogromnej ilości ludzi (epidemia wręcz) choroby reumo-podobne, wszelkie artretyzmy, dny moczanowe, reumatyzm kropelkowy (stwierdzony przez lekarza u mojej teściowej + artretyzm). Jest nam tłumaczone w ten sposób: och, jak Pani/Pan ma taką ilość kwasu moczowego, to dlatego choruje. Czemu lekarze, tak tłumaczą? Czy są niedouczeni? Ale, ale znam osobę (codziennie mięso) która ma tzw. ataki bólu np. po przepiciu alkoholowym i leki np. Allopurynol naprawdę pomaga. On przyjmuje bardzo dużą dawkę i po 2-3 dniach ból przechodzi. Może faktycznie, jest tego za dużo, albo znowu czegoś nie spożywamy, jak w przypadku cholesterolu? Lekarze wiedzą, że tyle ludzi po alkoholu choruje własnie na te ataki i można by się wysilić i zauważyć, że coś tam ten alkohol wypłukuje w ten sposób dochodzi do nadwyżki. Tak sądzę. Sądzę, również, że przy tak dużej promowanej ilości węglowodanów w naszym organizmie dochodzi do produkcji alkoholu, któremu być może towarzyszy powstanie zbyt dużej ilości kwasu moczowego ?

  2. Co mam powiedzieć na temat moich doświadczeń z wegetarianizmem? Najpierw dwa tygodnie diety wegetariańskiej, a po niej dwa miesiące kompletnego braku odporności organizmu. Za drugim podejściem zaliczyłem sześć tygodni wegetarianizmu. Wynik końcowy to sześć miesięcy braku odporności na rozmaite choroby bakteryjne i wirusowe. Od tej pory jem mięso i jego przetwory. Niewiele, ale co nieco przynajmniej pięć razy w tygodniu. Żadnych margaryn. Masło krowie. Smalec wieprzowy. Osobiście uważam, że objadanie się czymkolwiek nie ma sensu. Jaka powinna być struktura pokarmowa? To zależy od klimatu, pory roku i aktywności fizycznej. Życie wymaga ciągłego ruchu. Przynajmniej tyle aktywności fizycznej na ile zdrowie pozwoli. Siedzenie przy telewizorze, opijanie się piwem i obżeranie się przy braku aktywności ruchowej jest zabójcze dla każdego człowieka. A zatem ruszajmy się.

  3. Czy ja wiem Jarek, mysle ze kazdy powinien sie wczuc we wlasny organizm, ja np kwitne na diecie weganskiej niskotluszczowej. Cera mi sie poprawila, chudne, lepszy humor mam, latwiej mi sie skoncentrowac, czuje ze to naturalny dla mnie sposob odzywiania. Naprawde probowalam wielu rzeczy, ale dopiero jak jem w ten sposob to czuje sie ze soba w pelnej zgodzie, juz nie chodzi tylko o dobro zwierzat, ale moje samopoczucie. No i tak, faktycznie gdybym sama miala zabic zwierze to bym tego nie zrobila, proste, jak idziesz do sklepu i bierzesz golonke z folia, to duzo latwiej jest o tym nie myslec. Tak sie czuje ze soba „uczciwiej”.
    I Jarek, z tym ze wegetarianie czy weganie mniej sie przejmuja ludzmi niz zwierzetami generalizujesz, ale z drugiej strony nie dziwie sie im, bo ludzki gatunek jest lekko mowiac zjebany 😉 A tak na powaznie to nie dziwie sie im, bo to nie dotyka tylko ich, wszyscy sie od siebie oddalamy, porownujemy ze soba, czesto skrycie nienawidzimy za to, ze ktos jest lepszy, boimy sie pokochac szczerze i niewinnie. Gdzie jest prawda i niewinnosc? W tych dniach odbiera się już je nawet dzieciom, wiec czy to dziwne ze ludzie probuja sie chwytac chocby kotkow i pieskow, zeby zachowac w sobie choc iskre tego dobra, z ktorym sie naturalnie wszyscy rodza (no dobra, prawie wszyscy). W Indiach wegetarianie nie stanowia nawet polowy spoleczenstwa. W ogole ich historia, stan aktualny i zroznicowanie ludnosci sa tak skomplikowane, ze sprowadzanie tego do jedzenia czy niejedzenia miesa jest bez sensu i banalne.

    A co do tematu jeszcze bo odplynelam, spojrz sobie Jarek na lekarzy, ktorzy proponuja wysokotluszczowke, na tych co ją propaguja od wielu lat, popatrz jak mowia, jak sie ruszaja, jak wygladaja. 90% to ludzie z duza nadwaga, nalana twarza, powolnie mowiacy, ludzie o skostnialych pogladach, czesto nerwowi. I porownaj ich sobie z lekarzami proponujacych niskotluszczowke roslinna niskoprzetworzona, spokojni, zadowoleni, energiczni i szczupli ludzie o bystrych umyslach, zycze takiej starosci wielu ludziom. To nie sa ludzie zwiazani z medycznym estabilishmentem, czesto sa w kontrze z glownym nurtem. Albo chocby na witarian, ktorzy wybieraja np 80/10/10, albo wysokotluszczowa, nigdy posrodku (to jest problem, weglowodany z olejami, duza iloscia tluszczy zwierzecych, a nie same wegle). Ci ludzi daja do myslenia.
    Albo obejrzyj sobie jak na yt jak dziewczyny prowadza videoblogi na diecie starch solution, jaka przechodza przemiane a przede wszystkim jak zmienia sie ich zachowanie. To tez daje do myslenia.

    Od kiedy znowu jesz mieso?

    • Im większy poziom cholesterolu tym większy poziom testosteronu nie tylko tego wolnego, więc tutaj chyba się każdy ze mną zgodzi że jednak lepiej mieć więcej tego teścia aniżeli mniej. A najlepszy cholesterol to ten ze tłuszczów zwierzących czyli te demonizowane mięso.

      • Mało tego cholesterol jest prekursorem DHEA, vit D3 i pewnie wielu innych kluczowych dla młodości i zdrowia hormonów. Tłuszcze nasycone typu masło, olej kokosowy, śmietanki 30%. To daje prawdziwego powera i zdrowie : ) Na diecie ketogenicznej/wysokotłuszczowej jest bardzo wysoki poziom hormonu wzrostu.

    • A kto mowi o chlebie i cukrze, przeciez to sie nie nadaje dla ludzi
      Jak ja jem chleb (oprocz zytniego na zakwasie nie z piekarni) czy cukier to tez jest slabo, wrecz tragicznie. Jak jem kasze, warzywa i ziemniaki plus troche owocow, to to jest to. Z soi to tylko mleko, ale dlatego ze lubie, ale chyba zamienie na ryzowe, bo nie wiem co juz mam sadzic o tej soi, za duzo sprzecznego info. Czaje, ze sa ludzie ktorzy lepiej sobie radza na weglach, i na tych co lepiej metamobilzuja tluszcze, nigdzie nie powiedzialam, ze tluszcze sa be xd

      • @omega3 i d3 nie wystepuja w roślinach

        Ależ WYSTEPUJE Omega 3 w roślinach!
        Przykładem tego jest siemie lniane z którego wytłacza się na zimno olej lniany.
        Własnie w nim mammy biodostępną Omega 3 i 6 w bardzo dobrym stosunku

        Na marginesie soja nie nadaje sie do spozycia, bo ma działanie prozapalne i rozregulowujące organizm. Jedynie soja sfermentowana w postaci natto jest dla organizmu korzystna.

        Także przestrzegam przed spozywaniem taniego a rafinoiwanego oleju palmowego.
        Żaden olej rafinowany nie nadaje sie do spozycia. Także uwaga na chwyt marketingowy ogłupiajacy klientów, czyli napis na olejach „tłoczony na zimno”. Owszem tłoczony był na zimno, ale dla możliwości przechowywania go przez kilka miesiecy a nawet roku zostal rafinowany.
        Wyznacznikiem tego, z jakim olejem mamy do czynienia jest tak naprawdę termin przydatności do spozycia. Oleje tłoczone na zimno i nierafinowane maja przydatność 2 miesiace i zawsze są w szklanej butelce a do tego z ciemnego szkła i przechowywane w lodówce.

      • Z tego co mi wiadomo człowiek ewolucyjnie jest przystosowany do czerpania energii z tłuszczy nasyconych. Węgle miały być alternatywnym paliwem na wypadek sytuacji walcz lub uciekaj. Organizm sam sobie umie wyprodukować glukozę w ilości potrzebnej w danej chwili. Przetwarza ketony lub wolne kwasy tłuszczowe na glukozę. Każda podaż węglowodanów nieważne czy złożonych czy prostych powoduje uwolnienie insuliny, insulina tłumi wydzielanie somatotropiny (hormon wzrostu). Ponadto insulina aktywuje podział komórek (szybkie starzenie się organizmu) oraz aktywuje geny przyspieszające starzenie organizmu. hGH natomiast odnawia oraz regeneruje komórki zamiast je dzielić, ponadto aktywuje gen młodości – zatrzymuje procesy starzenia. Napisałem i tak w wielkim uproszczeniu, procesy te są trochę bardziej zawiłe. Jestem przeciwnikiem węglowodanów, jedynie co akceptuję to jakieś porcje owoców szczególnie borówek, jagód, truskawek, jabłek i oczywiście warzywa. Fruktoza jest metabolizowana bez udziału insuliny. : D

      • @omega 6 jest toksyczny, i tak jak mowilem omega 3 nie wystepuje samodzielnie w swiecie roslin

        Omega 6 nie jest toksyczna, a zawsze występuje w roślinach z innymi Omega np. 3 i 9.
        Toksyczne jest zażywanie samej Omega 3 albo 6 albo 9
        Omega wymagaja zachowania stosownego stosunku względem siebie.
        Dlatego obecnie ludzie maja tyle stanow zapalnych w organizmie, które z czasem przeksztalcaja się w choroby autoimmunologiczne, bo w zywności jest nadmiar omega 6.
        Skoro jednak masz inne zdanie, to bardzo proszę o zalinkowanie dowodów 🙂

        W świecie roślin NIC nie występuje samodzielnie, tak samo jakkwas askorbinowy potocznie nazywany witamina C absolutnie nia nie jest, gdyż jest wyłącznie izolatem, gdyż prawdziwa witamina C składa się z kilkudziesiącią składników, z których jednym jest kwas askorbinowy, ale nie jest jedynym.

      • Co do tego że w roślinach niby nie ma omega 3, to się zgadzam z Gają. Sam piję olej zawierający mnóstwo omega 3 i omega 6 w stosunku 1:1, i jego źródłem są rośliny. Olej lniany zaś to esencja życia. To bardzo egzotyczny pogląd że niby w roślinach nie ma omega-, który jest bzdurą dla tych którzy interesują się medycyną naturalną.

      • @jesteś cudownie pyskata jak moja ex -_-,

        Gmo@ powiadasz „ex”, a to wiele wyjasnia 🙂

        Widać kobieta ma wysokie miano cholesterolu i kwasu moczowego, co gwarantuje wysokie IQ, zatem szybko pojęła z kim ma do czynienia …

        Wiele zdrowia zycze …

        • Celna riposta 😉 Czytam wasze posty, trochę już starawe, ale mam pytanie, czy ktoś spotkal się z żywieniem wg. grupy krwi? Może to jednak ma znaczenie. Grupa A jest idealnymi wegetarianami, ja mam 0 i mogę jeść wszystko ale niektóre produkty , jak np. kalafior ( który uwielbiam) ponoć mi szkodzi… Może warto pokopać w temacie skoro tyle różnych zdań? Może właśnie grupa krwi predysponuje nas do mięcha albo vege?

  4. Przykro mi jest, że wrzucasz wszystkich wegetarian i wegan do jednego worka. A czy zjadacze mięsa tak pałają miłością do innych ludzi ? Ja w życiu staram się robić jak najwięcej dobrego dla ludzi. A dla katowanych zwierząt ? Jedyne co mogę zrobić to ich nie jeść.

    • Czytam o tych wszystkich wega i mięsożercach. Jedni drugim doradzają swój styl, lub odradzają, a nikt nie porusza bodaj najbardziej istotnej kwestii.
      A mianowicie grupy krwi. Ktoś żarł mięso, przerzucił się na wegany i czuje się świetnie. Ktoś inny po takim przeskoku wraca do diety z mięchem, bo chce jeszcze pochodzić po tej Ziemi.
      ,, Na początku” istniała grupa ,,0″[ w zasadzie mięsna] Grupy A, B, AB powstawały przystosowując organizm do roślin, do roślin +mięso, do żywności w różnych częściach swiata itd.
      Każdy z nas jest spadkobiercą konkretnej grupy krwi i to ona jest wykładnikiem tego, jakie jedzenie nam służy, a co źle nasz organizm trawi i przyjmuje jako paliwo energetyczne.
      Każdy, komu od dzieciństwa smakowało mięsko i nagle gdy dorósł i uwrażliwił się na krzywdę zwierząt i postanowił BEZ SPRAWDZENIA PREDYSPOZYCJI SWOJEJ GRUPY KRWI przejść na wegi, wyrządza sobie więcej szkody niż pożytku.
      W żadnym wypadku nie należy namawiać na swoją dietę tylko dlatego, że nam jest z tym dobrze.
      Łażę już po tej Ziemi parę lat i w mojej diecie cały czas jest mięso[oczywiście w rozsądnych ilościach] i nie czuję się z tym źle. Jestem grupą ,,0″, tą, która pierwsza zeszła z drzew i zaczęła jeść zwierzęta.
      Oczywiście, że wiele czynników warunkuje łatwość w przyswajaniu pokarmów, ale bardzo istotnym jest predyspozycja genetyczna, a nie moda czy ideologia.

      To co dla mnie jest dobre, może być zabójcze dla innych. Warto dowiedzieć się dlaczego i nie stosować się do trendów.
      Jest takie mądre chińskie przysłowie: ,,Lepiej zjeść szynkę niż myśleć szynkę”.
      To samo dotyczy innych potraw .
      Nasz organizm najlepiej wie czego potrzebuje. Tylko trzeba pozwolić mu to powiedzieć i go usłyszeć.

      Serdecznie pozdrawiam.

    • Zgadzam się , owszem jeśli ktoś nie toleruje mięsa tak jak na przykładzie glutenu to mogę zrozumieć ale nie jadanie bo nie to taka fanaberia New Age, prawdziwe mięso to takie upolowane gdzieś dziko żyjące w lesie czy na polance a nie przetworzona papka mięsna z obozów koncentracyjnych dla świń, krów czy kur. Prawdziwe mięcho to jakaś kiełbacha z dzika czy inne czerwone mięso nieprzetworzone nie tak jak dzisiaj stresują te biedne zwierzęta każą im jeść paszę gmo, szprycują sterydami i innymi hormonami aby szybciej rosło bo wiadomo zysk to rzecz święta no i jeszcze jak zwierzę się stresuje to wydziela z reszta tak jak człowiek ogromne ilości hormonów stresu które to hormony infekują cały organizm, mięśnie, narządy wew. i tak dalej taki obronny mechanizm przed potencjalnym drapieżnikiem aby zjadając zainfekowane naturalnymi toksynami potem po prostu zachorował albo zdechł a my to żremy na potęgę i potem jest dziw że chorujemy. Mięso jak najbardziej tak ale czyste dzikie i nieprzetworzone potem zbadać czy nie ma jakieś salmonelli i samemu przetwarzać. Bardziej duchowe jest zachowanie jednak jak tego dzika czy sarenkę zabiję jednym strzałem na jej terenie i umrze z godnością będąc wolna aniżeli kisić się w niewoli w obozie koncentracyjnym.

  5. Nie wiem skąd masz takie informacje. Lwy spokojne ?, A co inne zwierzęta roślinożerne są agresywne ? No z tego co ja zaobserwowałem to zwierzęta mięsożerne zabijają tych drugich, a nie na odwrót. Największym ssakiem lądowym jest słoń. Zarzucisz mu, że jest słaby bo zjada owoce i trawę ? Przecież gdyby nie rośliny to nie było by życia na tej planecie i nie upolowałbyś sobie jedzenia. Ja kapitalistom którzy mordują zwierzęta i trzepią niesamowitą kasę nie dam zarobić ani złotówki. Rośliny reagują na bodźce, ale bólu nie czują. Wbij nóż w pomidora i małego prosiak to zobaczysz który z nich odczuwa ból.

    • Jak to ktoś powiedział posiłek bez mięsa to jak sex bez partnerki. Polecam także rostbefa dobre mięsko , najlepiej kupować o znajomych rolników albo samemu jak ktoś ma warunki. Na samych ziółkach i roślinkach to długo się nie poleci bo skąd brać tłuszcze zwierzęce potrzebne są budowy mózgu i komórek.

    • Ja uważam,że każdy powinien jeść to na co ma ochotę i na co go stać,mój organizm wie co jest mu w danym momencie potrzebne i daje znak ,że ma ochotę na to właśnie.Ja w tej chwili np. piję sobie piwo domowej roboty,bo tak mnie wkurzyli panowie z magistratu,którzy zaczipowali mi kubły na śmieci,no ludzie czy my śmy już tak zidiocieli,pytam ich w jakim celu, oni mi na to ,że panie biura tak kazały.No i jak nie wypić piwa,przecież musi się człowiek uspokoić.Nie wiem cz te czipy to tylko w Bielsku,czy u was też.Dajcie znać.

    • ,, gmo zabija pisze:
      29 Październik 2015 o 11:51

      dziczyzna ma dzisiaj boreliozy aidsy i inne syfy” …

      Co ty Gmosiu pieprzysz! Czy ty chociaż raz byłeś na prawdziwym polowaniu? Czy ty wiesz, co to znaczy strzelić do zwierzaka w kniei, a potem zmówić modlitwę za jego duszę? Aby i ona i myśliwy[prawdziwy] żyli nadal w zgodzie z odwiecznymi prawami natury?
      Jaka borelioza? Tę chorobę mogą przenosić domowe krowy. U zwierzyny płowej, spowinowaconej z bydłem domowym nie spotyka się takiego nosicielstwa.
      Dzik, owszem, może być zainfekowany włośnicą, podobnie jak świnia [zżarła se np. szczurka, lub on ją w fermie w nocy podgryzł 😀 ]
      Każda świnia i dzik podlega badaniu metodą wytrawiania próbek i oględzin takowych przy pomocy elektronicznych mikroskopów. Włosień ginie w obróbce termicznej w temperaturze powyżej 70stopni, lub w środowisku alkoholu.
      To dlatego słyszało się o przypadkach, że po świniobiciu włosień inwazyjnie zasiedlił się[na to się nie umiera] w ciele dzieci i niepijącej gospodyni, która nie dosmażyła świerzynki, a panowie ją suto zakrapiali.
      No, ale jeśli zdarzali się i, uwierz mi, dziś się zdarzają debilni gospodarze i myśliwi, którzy nie dają mięsa do badania, to narażają na szwank zdrowie swoje i rodzin.
      Kupując mięso wieprzowe na wsi zawsze możesz zażądać zaświadczenia badania lub je sam zrobić. Masz pewne, że nie jesz tyle chemii co ze sklepu i ,,wspomagasz” polskiego rolnika.

      W długoletniej tradycji istnieją w mojej rodzinie rybacy, myśliwi i żeby było śmieszniej weterynarze – tak, że te ,,boreliozy, aidsy i inne syfy” 😀 , przyznaj się, po prostu wziąłeś z dupy 😉
      Mięso z dziczyzny jest zdrowe, a wręcz zdrowotne – leśne zwierzaki póki co GMO i chemii nie ruszają. Widać które uprawy są zbuchtowane, a które nie tknięte.

      Serdecznie pozdrawiam i zapraszam na pieczeń z dzika. 🙂

    • wiesz co GMO, czytam te twoje wypowiedzi i wegan czy też wegetarian, i widzę,w tobię jakąś agresję i nienawiść.Skąd w tobie tyle zła?Może to ten testosteron z mięsa :D.Nikt z jedzących „sałatę” nie atakuje jak ty.Nie wiem dlaczego ludzi niejedzących mięso oskarżasz o nienawiść do innych i widzisz u niech w oczach chęć mordu.Jedzący mięso są łagodniejsi,bardziej przyjacielscy,milsi?Nie rozumiem zupełnie twoich wywodów.Wiesz co odróznia te dwie diety EMPATIA.Mięsożercy jej nie mają(są wyjątki :)) a weganie czy wegetarianie tak.Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – w psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób[1] (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).Spójrz na mnichów tybetańskich,poznaj ich religię,naukę,styl życia,dietę.Czego potrzeba więcej ludziom w życiu jak nie spokoju ,miłości,zdrowia,czystej wody,powietrza,życia na pięknej nie zdewastowanej planecie.Dla mnie przedstawiasz sobą typowy zachodni sposób bycia i życia i już słyszę jak mówisz,że to silniejsi przeżywają .Tak to prawda ale jakim kosztem?Kosztem innych którzy mają takie samo prawo do życia jak inni i kosztem planety która umiera.Nie jesteś mądrzejszy ani inteligentniejszy od wielu znanych wegan czy wegetarian.Ja ufam ,że to Leonardo da Vinci czy też Einstein mieli rację.To są ludzie którzy są godni naśladowania ,a ty ze swoimi wywodami….eh

  6. Nie gmo, to odpowiedz na poziomie twojego argumentu, zebym zaszla sobie w ciaze, zebym przekonala sie o swoich bledach zywieniowych, bardzo zabawne. Widze ze dzieki tym kielbasom i smalcu masz nie tylko niezwykle poczucie taktu, ale i dowcip blyszcze inteligencja rodem spod budki z piwem (i kielbasa), zycze dalszego wsuwania golonek, bycia trolem i po prostu chamem.

      • @Doyda: „facet od glutenu już się wycofał ze swoich teorii,słyszałeś?

        -zastraszyli go, więc się wycofał, nie takie rzeczy w nauce się dzieją, tam mają miejsce nie tylko jawne fałszerstwa, ale i trup ściele się gęsto.
        Doyda bardzo mi się nie podoba ten komentarz, typowo pro-korporacyjny i pro-oficjalny. Wpisałaś w polu: „strona www” adres: „gazeta.pl” – dlaczego?
        Od tej pory masz moderację komentarzy.

  7. Ciekawy artykuł. Najlepsze jest to że polski lekarz Jan Kwaśniewski mówił o tym już w latach 70 tych. Od roku jestem na diecie optymalnej i była to najlepsza decyzja w moim życiu. Mam gdzieś WHO, wegetarianizm i bzdety typu „cholesterol zabija”. Nie trzeba być geniuszem żeby skojarzyć fakty – odkrycie statyn – walka z cholesterolem – epidemia otyłości – większa promocja statyn. Czyżby teraz odkryto „statyny” na citric acid? Coś tu grubo śmierdzi….

  8. W takim razie czy ktoś się orientuje, co z osobami które przeszły na wegetarianizm/weganizm ze względów zdrowotnych i ich choroby faktycznie się cofnęły (łuszczycowe czy reumatoidalne zapalenie stawów, egzema i inne choroby skóry, tarczycy itd?), czyli ich dieta jest bogata w węglowodany, a po powrocie do produktów odzwierzęcych problemy wracają? czy jest to kwestia samego mleka i jego przetworów?. W ich przypadku weganizm nie szkodzi a pomaga. sama od lat mam problemy z kolanami i jeśli tylko dieta była by ceną zdrowie – jestem w stanie odrzucić mięso..

    • dziękuje, na pewno poczytam.. chociaż skoro dieta warzywna jest silnie oczyszczająca to na chłopski rozum, po co jeść coś co nas „zanieczyszcza”.. mam też książkę w której porównano cechy anatomiczne i ich wpływ na trawienie; roślinożerców, wszystkożerców, drapieżców i człowieka; kwasowość żołądka, ślinę-obecność enzmów, budowę jelit, pojemność żołądka, żucie i inne, cechy człowieka pokrywają się z roślinożercami .. i bądź tu mądry 🙂

      • tylko tu absolutnie nie chodzi o żadne metamorfozy, ewolucyjne przemiany, dziedziczenie od małpy, stwierdzono fakt jak jest porównując te 4 grupy. krew mam grupę 0 czyli pewnie powinnam jeść mięso 😉 jakoś dieta dopasowana do grupy krwi mnie nie przekonuje 🙂

  9. Ja wegetarianinem nie jestem i nie śledzę co wymyśla WHO czy co propagują w TV, ale też coraz bardziej krytyczny jestem wobec mięsa. Proponuję posłuchać wykładu prof. Siergieja Batieczki o tym jak się samemu uzdrowić na you tube (ok. 2 h). Mówi on, że jedzenie każdego mięsa poza surowym jest szkodliwe. Mięso surowe zawiera enzymy konieczne do jego strawienia. Gdy je ugotujemy lub usmażymy tracimy te enzymy i organizm nie jest w stanie go dobre strawić. Dlatego wg niego powinno się jeść dziennie tylko 100 g mięsa i do niego zjadać 300 g zieleniny – w niej są enzymy potrzebne do strawienia mięsa. Samo mięso bez zieleniny lub z małą ilością szkodzi (oczywiście nie w rok czy dwa, ale w perspektywie 20-30 lat szkody będą widoczne). Batieczko mówił o eksperymencie z trawieniem żaby gotowanej i surowej. Wrzucono żaby gotowaną i surową do naczyń z roztworem soku żołądkowego. Po dobie (albo 2) żaba surowa była całkowicie strawiona a żaba gotowana tylko w niewielkim stopniu. Mam torbielowatość nerek i jak mi ostatnio robili USG to lekarka powiedziała, że mam lekkie stłuszczenie wątroby i że wszyscy którzy jedzą mięso mają stłuszczenie wątroby. Wysoki poziom kwasu moczowego nie jest dobry, bo odkłada się on w stawach i powoduje ból. Za niski też oczywiście nie jest dobry. Poza tym wielu wegetarian nie ma wcale niskiej inteligencji więc jeśli kwas moczowy za nią odpowiada to muszą go czerpać z innych źródeł.

    • najlepszy jest tatar z indyka, jest taki spiosob na dobre strawienie miesa, dusimy wołowina az sie zrobi nastepnie do miksera dodajemy 3 razy tyle natki pietruszki miksujemy na papke i wlala

  10. Jestem racjonalistą, sceptykiem i przeciwnikiem teorii spiskowych, i choć miałem w życiu epizody wegetarianizmu, to obecnie jestem zdeklarowanym mięsożercą, mógłbym się niemal samym mięsem odżywiać, i choć nie będę ukrywał że żal mi zwierzątek, to nie wyobrażam sobie bym miał przestać jeść mięso.

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.