Apele

ZMIANY CYWILIZACYJNE. KOŚCIÓŁ KATOLICKI: JEGO KONIEC JEST BLISKI

Zmiany cywilizacyjne. Kościół katolicki: jego koniec jest bliski

przemiany globalneOstrzegam, że ten felieton może się nie podobać wielu osobom. Dlaczego? Ponieważ krytykuje i pokazuje on niewydolność tych doktryn, które uznajemy za niezmienne, ponadczasowe. Ukazuje on przykry dla ludzkości proces rozpadania się fundamentów naszej cywilizacji, do których tak bardzo przywykliśmy. A więc zacznijmy od cytatu w temacie kościoła katolickiego. Zwolennikom katolicyzmu, którzy na pewno zarzucą mi, że atakuję kościół – odsyłam do przestudiowania oficjalnych źródeł historycznych:

W imię „boga” (ale jakiego?) papież katolicki Marcin V rzucił klątwę na króla Władysława II Jagiełłę i na cały naród polski. Żaden następny papież nigdy tej klątwy nie odwołał. Nawet nasz papież Polak umiłowany ojciec święty Jan Paweł II. Działa ona do dziś. Za co była ta klątwa? Za pobicie krzyżaków, zbirów ojca świętego. Co nie przeszkodziło ani Marcinowi V, ani jego następcom zdzierać z nas tzw. świętopietrza, jako swojej kolonii.

A teraz zmiana tematu. W poniższym filmie jest podane jedno ciekawe zdanie: „im bliżej zaczynasz przyglądać się temu, co wydaje się być solidną materią, tym bardziej dostrzegasz, jak mniej i mniej jest ona solidna„.
Link do filmu: https://www.youtube.com/watch?v=ubkgmoxdJOA

Jako że wszechświat jest wielowymiarowym hologramem, to tę samą zasadę można zastosować także do naszego umysłu i iluzji (kłamstw) jakie tworzy. Te iluzje to ideologie, religie, doktryny, modele światopoglądowe, schematy wierzeń.

Im bardziej zaczynasz się przyglądać ideologiom, religiom i doktrynom, które wg ich dumnych wyznawców mają trwać „po wsze czasy i jeden dzień dłużej„, tym bardziej zauważasz, jak relatywne, umowne, nieprawdziwe i niezwykle kruche one są.

Zaczynasz dostrzegać, że normy społeczne, ideologiczne i religijne mają podwójną naturę. Inne są oficjalnie, a inne „gdy nikt nie patrzy„. Istnieje od nich wiele wyjątków i ciągle dostrzegasz nowe. „Pijany byłem więc się nie liczy„, „to było w emocjach więc weź na to poprawkę„, „byłam wtedy na szalonych wakacjach więc puśćmy to w niepamięć” – któż tego nie zna?

Normy, dogmaty i zasady – tak sztywne, tak nieubłagane, tak surowo przestrzegane – okazują się być bardzo delikatną i kruchą iluzją, okazują się być bardzo relatywne, umowne, niejednoznaczne. Na dodatek zauważasz jeszcze jedną ciekawą rzecz. Gdy zaczynasz o tym mówić publicznie – spotykasz się wręcz z otwartą nienawiścią i agresją. Osiedlowe „swojskie chłopaki” mogą Ci wybić zęby za kilka słów prawdy.

Kobiety stosują inną metodę, najczęściej atakują tzw. „męskie ego„, mówiąc, że skrzywdziła Cię jakaś kobieta, że przeżyłeś traumę, że powinieneś się zakochać, to Ci przejdzie mówienie bzdur. Gdy jesteś w miarę „ogarnięty” i ludzie Cię po prostu lubią, mogą się Ciebie zacząć zwyczajnie bać. Koleżanki które dotychczas Ci się zwierzały ze swoich nieszczęśliwych związków z „dupkami„, mogą to przestać robić. Gdyż wiedza o swoich złych stronach i wiedza o tym, że społeczeństwo okłamuje nas na każdym kroku właściwie od zawsze, jest bardzo bolesna.

Nie dotyczy to jednak tylko dulszczyzny, którą ja nazywam „społeczną omertą„. Czasami możesz dojść do wniosku, że systemy wierzeń (ideologie polityczne i religijne) zamiast nieść światłość i budować świat – niszczą go. Zamiast próbować spełniać swoją rolę, czyli w uproszczony sposób tłumaczyć świat – robią co innego. Tworzą fanatyczne armie ślepych na jakiekolwiek argumenty wyznawców – biomaszyn, umarłych za życia.

Zamiast rzeczowej debaty publicznej nad zagrożeniami, zamiast świadomości, że coraz więcej światowych bolączek (np islam) wymywa się standardowym podziałom (lewica vs prawica), mamy okopywanie się po swoich stanowiskach niczym na wojnie światowej. Jestem pewien, że te lewaczki, anarchistki i feministki powołujące się na sfałszowane badania, że islam wcale nie jest taki agresywny – trwałyby w swoich przekonaniach do końca. Choćby gwałt i mord dział się na ulicach codziennie, i zaczął dotyczyć ich samych.

To samo dotyczy tej drugiej strony – prawicy. Prawicowe kobiety też deklarują, że aborcji u siebie nie przeprowadzą ani antykoncepcji nie będą stosować. Nawet gdy mają opinię od lekarza, że ciąża mogłaby ich zabić. Wszystko w imię systemu wierzeń, czyli czegoś z zasady obcego, niedoskonałego, często już bardzo zdezaktualizowanego (powstałego setki lub tysiące lat temu).

Dobrze, a co z innymi schematami wierzeń? Przecież monogamia, patriarchat, kapitalizm, racjonalizm – choć są przez nas postrzegane jako ten najbardziej podstawowy fundament cywilizacji – też są doktrynami. I też podlegają wszystkim związanym z nimi prawom. A więc są niejednoznaczne, relatywne i umowne. Od ich wydawałoby się rygorystycznych i restrykcyjnych zasad, jest bardzo dużo wyjątków.

Również one podlegają tym samym prawom, którym podlega wszystko co.. żyje. Żyć mogą państwa, imperia, cywilizacje, religie. Żyć mogą organizmy (roślinne, zwierzęce, ludzkie). Wszystkie one mają początek swojego życia, po nim następuje nieśmiały rozwój, najczęściej w trudach. Potem przychodzi czas zwiększenia zakresu, a z czasem coraz agresywniejszej ekspansji. Następuje szczyt wydolności, a po niej nieubłagany schyłek, i koniec.

U człowieka wygląda to tak, że rodzi się, wiedzę o świecie zdobywa w prawdziwych bólach w tzw procesie wychowawczym. Schyłek wieku nastoletniego i wczesna dorosłość to zwiększenie ekspansji. Młody człowiek zdaje się wtedy wykrzykiwać: „ja i moje ego podbijemy świat! drżyjcie, bo nadchodzę!”.

Ekspansja takiej osoby zwiększa się. Robi ona karierę, poznaje nowych ludzi. Nowe związki, nowi partnerzy, potem dzieci, rodzina, dom, drzewo, pies, majątek. To szczyt możliwości (ekspansji). Ale potem krzywa tego życiowego równania idzie w dół i nic na to nie poradzimy. Sfrustrowanie, trauma, poczucie straconego bezpowrotnie czasu, a nawet – straconego życia. Stres, choroba, potknięcie się, potem upadek, kolejny upadek..

A pewnego dnia przychodzi po nas „Zegarmistrz Światła Purpurowy” niczym w piosence. Wszystko to, co tak dumnie wypracowaliśmy i posiadaliśmy, musimy oddać. Nawet pokryte żyłami i zmarszczkami ciało, które wraca tam, skąd powstało – do ziemi, tej ziemi. Koło życia zatoczyło właśnie pełen okrąg.

Te same procesy narodzin, powolnego wzrostu, pełni dominacji a potem upadku – dotyczą także państw, imperiów, cywilizacji, ideologii, religii, doktryn. Doktryny te, choć za życia jawią się nam jako wszechwładne, potężne, nawet okrutne, to nie będą trwały „po wsze czasy„, jak sądzą ich wyznawcy i przywódcy. Może minie trochę czasu. Dziesięć, sto, tysiąc lat. Ale wszystkie one się rozpadną.

Powiem więcej. Obserwując obiektywnie to, co dzieje się na świecie, można stwierdzić, że wiele doktryn które jako tako się sprawdzało przez poprzednie stulecia i tysiąclecia, teraz okazują się być straszliwie niewydolne. Zbliżają się powoli do kolapsu, zapaści, tak jak i cała stworzona przez nie cywilizacja. Dlatego szczególnie bawią mnie argumenty chrześcijan katolików, mówiących, że kościół katolicki jest „domem Piotrowym zbudowanym na solidnej skale, którego bramy piekielne nie przemogą„.

W ich założeniu, kościół katolicki ma trwać aż do końca świata, i kto wie, może jeden dzień dłużej. Ale patrząc obiektywnie, trzeba być ślepym, żeby nie widzieć straszliwej zapaści tej zgniłej i skompromitowanej moralnie instytucji. Ilu Polaków bierze naprawdę – ale to naprawdę na serio wszystko to, co głosi kościół katolicki? Robiono jakieś badania, i jest to kilkanaście procent społeczeństwa. Kościół jak najbardziej podlega cywilizacyjnym procesom narodzin, rozwoju i upadku.

Są to uniwersalne i ponadczasowe prawa dotyczące wszystkiego i wszystkich co tylko istnieje i żyje. Trzeba naprawdę wielkiej pychy i braku zdrowej życiowej pokory, by uważać, że jego doktryna jest na te procesy odporna. Doktryna chrześcijańska rozpada się, jej droga ewolucyjna na Ziemi się kończy. Lub już się zakończyła. Synod biskupów na którym mają zostać wprowadzone nowinki na żądanie ludu, przypomina podtrzymywanie podstawowych funkcji życiowych trupa. Więc jak to wszystko się skończy?

Odejdą i tradycjonaliści, i tym bardziej katolicy letni. Liczne, skłócone i oszołomskie sekty tradycjonalistów będą artefaktami (reliktami) wymarłej przeszłości. Będą nam towarzyszyły jeszcze setki lat, ale koło zamachowe życia będzie je coraz bardziej nadwątlało. Tak samo rozpadały się inne systemy – feudalizm i patriarchat (w cywilizacji zachodniej). Artefakty patriarchatu są do dziś bardzo liczne i obecne, szczególnie w starszych pokoleniach, w Polsce. Co nie zmienia faktu, że jest on już systemem martwym.

Doktryna, szczególnie ta zakorzeniona solidnie, będąca fundamentem cywilizacji, po tym gdy umiera, zostawia jednak pozostałości (relikty, artefakty). To tak jak po wybuchu gwiazdy supernowej w kosmosie. Gwiazda wybucha z niewyobrażalną siłą miliardów bomb atomowych. Jej pozostałości mkną przez setki tysięcy lat z zawrotną prędkością po rubieżach kosmosu. Ale z czasem zwalniają niemal zupełnie. Nasze teleskopy obserwują to zjawisko jako mgławicę, nieraz bardzo widowiskową. Co nie zmienia faktu, że taka gwiazda – niegdyś potężna – dziś jest już martwa. Nie jest już w stanie dać światłości okolicom, które kiedyś rozświetlała.

Jakiś czas temu umarła jedna z doktryn – feudalizm. Jej ostatnie bastiony to I RP jak i USA w których panował ustrój niewolniczy. Nie zmienia to faktu, że w dzisiejszym kapitalizmie – neoliberalnym i opartym na „kanibalistycznej” moralności – nadal istnieje bardzo dużo reliktów ustroju feudalnego.

Weźmy również taką doktrynę jak monogamia. Jest ona doktryną fundamentu (rdzenia) naszej cywilizacji. No wyobraź sobie dzisiejszy świat bez monogamii? Nie da się, absolutnie się nie da. Monogamia wydaje się być wszechwładna, wszechpotężna, wszechobecna. Monogamia wydaje się rządzić wszystkimi i wszystkim, łącznie z planetą. Tylko gdy zaczynasz się temu systemowi przyglądać coraz dokładniej, jak to zostało opisane na początku felietonu – to zaczynają się schody.

Otóż możesz gdzieniegdzie trafić na statystyki zdrad i rozwodów. 50% młodych małżeństw w Polsce rozwodzi się. Z życia swojego i swoich znajomych wiesz, jak kruche i niestałe są związki damsko-męskie. I to nie tylko te w wieku 15 – 35 lat, ale u starszych ludzi identycznie. Możesz też przeczytać szokujące dla mężczyzn statystyki, że około 1/3 dzieci to owoce zdrady partnerki. Nie są to dzieci nasze, ale np sąsiada. Ręka do góry, jeśli ktoś słyszał o kuriozalnej sytuacji panującej w skrajnie katolickich Włoszech.

Tam zdrada małżeńska stała się sportem narodowym na tyle, że wręcz panuje na nią ciche przyzwolenie. Ja również słyszałem wręcz legendy o tym, jak odważne i bezkompromisowe są dziewczyny z równie ultra-katolickiej Irlandii. Słyszałem to od Polki, która długi okres czasu mieszkała w tym kraju. Na pewno też słyszałeś o portalach randkowych bądź społecznościach swingersów. Kto wie, może słyszałeś także o poliamorii.

Tak więc sięgający pod niebo gmach monogamii, strzeżony przez uzbrojonych po zęby bodygardów, zaczyna się chwiać, pękać, rozpadać. Okazuje on się być iluzoryczną konstrukcją zbudowaną z dykty, na piasku, przez nikogo nie strzeżoną, wręcz opuszczoną.

Zatem jakiej tradycji wiary jest przyjazny Jarek, autor tej strony?

Odpowiedź: żadnej. Nie jestem niewolnikiem żadnej religii ani żadnej ideologii, z kilku przyczyn:
-staram się myśleć samodzielnie, nie dopuszczam do możliwości, że jakaś ideologia i / lub religia mogłaby być kneblem na moje myślenie.
-choć ogranicza mnie na tym świecie tysiące rzeczy, staram się być w miarę wolny i czynić swoją wolę;
-wiem, że żadna religia ani żadna ideologia nie daje ostatecznej odpowiedzi, nie daje ostatecznej prawdy;
-żadna religia czy ideologia nie jest w stanie opisać skomplikowania i chaosu świata.
-wszystkie „ziemskie” doktryny uważam za przedawnione, zdezaktualizowane, nieprzystające do naszych czasów, moralnie skorumpowane, rozpadające się, zgniłe;
-staram się odnajdywać nieliczne „ziarna prawdy” które rozsiane są po niezmierzonych bezkresach całej Ziemi, pełnej plew.

Uważam że praktycznie cała debata światopoglądowa świata, cała ziemska debata publiczna opiera się o zły fundament, o zły „rdzeń”. Podział „lewica” kontra „prawica” jest już artefaktem (reliktem) przeszłości. Na początku XXI wieku mamy już zupełnie inne realia niż setki lat temu, gdy kilku sprytnych oszustów konstruowało podwaliny tego systemu.

Dobrze, ale czy to pora na to, by stać się jeszcze bardziej złymi, zrozpaczonymi niż jesteśmy do tej pory? Nie. Po pierwsze, tego typu podwójne normy społeczne musiały trwać przez wiele wieków trudnej i okrutnej rzeczywistości. Inaczej ludzkość by nie przetrwała. Gdyby nie one, ludzkość w ogóle by się nie rozwinęła. Zamiast siedzieć w cieple, pić kawę i oglądać z partnerem ulubiony film, walczyłbyś teraz o przetrwanie w jakiejś jaskini z odurzonym szalejem samcem alfa.

Co do samej monogamii, to nie oceniam jej w kategoriach moralnych. Teraz mamy czas na to, by przedefiniować podstawowe wartości. Bo jest to okres upadku tego co stare, przy jednoczesnym braku nowych alternatyw. Jest to więc okres ciemnej, listopadowej nocy, gdy nie wiemy, co nastąpi jutro. Warto dążyć jednak w tym kierunku, by to, co głosimy oficjalnie, było zgodne z tym, co czynimy. Także wtedy gdy nikt nie patrzy. To zasada tak prosta i tak logiczna, jednak tak trudna do wcielenia w życie.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Reklamy

208 odpowiedzi »

  1. mono gamia to przyzwyczajenie się do jednej osoby i później jak się ja straci to nie można dojść do siebie, lepiej mieć chyba pare duszyczek wielce kompatybilnych z soba nie tylko seks to jest zdrowsze gorzej jak dzieci no i finasowe sprawy dziedziczenie etc, jeszcze 2000 lat temu nie było ze stereogamia problemów zarówno dla kolesi i babeczek dzisiaj to istny labirynt prawno morlany (moralność koscielna oczywiście) nie do przejścia, ktoś zna M83 istnie kosmiczna muza fajnie się przy tym pisze no i M83 to brzmi jak nazwa galaktyki chyba nie przypadek, przy tej muzie moglbym odwiedzić nasz dom na Andromedzie skad my wszyscy biali slowianie/pelasgianie jesteśmy, M83 jest w ogonie hydry jak ktoś to ogarnia wogule

    Lubię to

    • Nie znam M83 ale na mnie niesamowicie działają dźwięki wydawane przez pszczoły.Kiedy latem siedzę na tarasie ,przy ścianie domu oplecionej kwitnącym winobluszczem,brzęczenie pszczół zbierających nektar z kwiatów potrafi mnie uśpić i przenieść w inne wymiary,po takim odlocie wracam wypoczęta jak z wakacji.Jest to coś wspaniałego,nie potrafię tego dokładnie określić.A tak żartobliwie co do monogamii,to mój kolega twierdzi,że bycie z jedną żoną,mężem to jest już zboczenie,coś w tym musi być?

      Lubię to

      • mi się wydaje ze yahwe od 1000 lat trenuje nam mozgi monogamia zebysmy byli przyzwyczajeni do „nie będziesz miał cudzych partnerow/bogow przedemna”, żeby uwielbiać tego jednego az do grobowej deski to mu widać pasuje

        Lubię to

    • Spośród wszystkich utworow tego zespołu, ta która z największą siłą dotknęła mojej duszy to bezapelacyjnie wait. Niezwykle psychodeliczna w której wyczuwa się, że autorzy tej piosenki chca nam coś przekazać, jakąś głębię. Pobudza głębsze rejony naszego umysłu pozostawiając po sobie dziwne uczucie nieskończoności.Sama melodia powoduje, że budzi się ta wysokowibracyjna część mnie podsuwając wspomnienia, które niekoniecznie należą do mnie, do mojego obecnego wcielenia, ale też pozostawia po sobie taką mgle smutku, nostalgii, która wybudza z tego zbioru wspomnień, wizualizacji, marzeń, przypominajac o tym, że nadal tkwię na tej planecie zmuszena znosić negatywne strony egzystencji.
      Daje wiarę, że już niedługo opuścimy to miejsce i w końcu zaznamy zasłużoną wolność naszych dusz. Troche się rozpisalam, ale chciałam uzewnętrznic swoje odczucia i to co przeżywam słuchając tej fascynującej muzyki 🙂 Przepraszam za niedokładnośc. Pozdrawiam.

      Lubię to

      • wlasnie zaladowalem cala diskografie mogę się podzielić jak ktoś chce ja po prostu odpływam ktora plyte nie puszcze ich to mi się wydaje ze to kosmici graja, nie moglbym wyrazić tego lepiej niż ty no coz jestem za prosty po prostu, dusycko jaki jesteś numerek ? jeżeli to nie tajemnica

        Lubię to

        • W czasach Homera było znane powiedzenie ,,strzeżcie się darów Greków”. Dlatego też nie wierzę w żadnych Kosmitów, a gdyby / puściwszy wodze fantazji / takowi byli, to bałbym się ich, ich muzyki, ich kultury, wszystkich darów Kosmitów. Kto wam u diabła zaręczy, że Obcy musieliby być dobrzy, święci, szlachetni? Dlatego nie ufam ludziom, a owym Obcym to już nigdy przenigdy bym nie zaufał. Co do muzyki, to może ona zawierać bodźce podprogowe i nadprogowe i czort wie co jeszcze. /wiedźma Anja/

          Lubię to

        • kosmici to kwestia wiedzy nie wiary i nie mówimy tu o obcych z gremlinsy rozrabiają tylko o naszych protoplastach którzy czuja i wygladaja tak samo jak my, wszystko jest kwestia odczuc jeżeli strach cie ogarnia po muzyce to znaczy ze to muza nie dla ciebie, „dobrzy szlachetni swieci” istnieja tylko w biblii i innych bajkach dla dzieci, w normalnym swiecie kosmosu sa odcienie szarości pokityka strefy wplywow tak samo jak na ziemi w z zgodzie z doktryna tak jak na gorze tak i na dole, jesteś albo 4 albo 7 nie ? „nie ufam ludziom” ja odcedzam ziarno od plew w ufaniu jednym ufam drugim nie, to bez sensu nie ufac nikomu

          Lubię to

        • Piątka. Oj coś czuje, że już mnie podświadomie szufladkujesz 😉

          Nota bene
          Czytałam co nieco o owej przypisanej czy tam pisanej mi piątce i nie potrafię się do końca utożsamić z jej opisem. Przedstawię piątki w skrócie:

          Żywiołowe, komunikatywne, rozrywkowe, łatwo zjednają że sobą ludzi, bardzo towarzyskie, wolą miejsca gdzie są ludzie, muzyka, ruch, konfliktowe, impulsywne.

          I niestety te cechy są wielkim przeciwieństwem mnie samej. Należę do tej spokojniejszej kategorii, bardziej obserwator, myśliciel. Nie potrafię się.odnaleźć w towarzystwie bo czuje, że jakoś tam nie pasuję, nie te fale. Wolę ciszę spokój, kontemplacje. A ludzi zjednuję do siebie chyba tylko tym, że emanuje ze mnie bardziej ta empatyczna strona i do nikogo nie potrafię byc wrogo nastawiona. Może to źle,może to dobrze.

          Jestem zdania, że mimo wszystko, to jaka cyfrę reprezentuje człowiek, nie można go od razu oceniać czy skreślac tylko z powodu zebranych nieprzyjemnych osobistych doświadczeń z osobami o tej samej liczbie 🙂 Przepraszam za nieścisłości.
          Pozdrówka w tę szarą lecz piekną niedzielę 🙂

          Lubię to

        • hej zobacz sobie tutaj i powiedz mi co ci wyszlo http://www.galacticcenter.org/wrapper/90.html
          jak czegos nie czaisz to daj mi znac, piatki to generalnie taniec wino spiew, nie ma złych numerow każdy się do czegos nadaje po prostu nie ze wszystkimi wszystkim po drodze -_- czworki wbrew swoim wiadomym wadom sa swietne do roboty np mogą pracować (jebac jak gornik przypis autora) bez końca -_- powiedz mi co masz pod moon nakshakra

          Lubię to

        • znasz angielski ? jak nie to pomoge to o mula
          Called the „Root Star” they have a passionate nature that wants to get to the bottom of things. They are good at investigation, and research. They feel bound and trapped by the circumstances of their life, and can get caught up in blaming others or their environment. There can be extreme reversals in their lives with great losses. There seems to be cruelty, pain, and sharpness. Material fortunes seem to be stripped away, the lesson of non-attachment leads to spiritual realization. Resentment and betrayal are common. The deep sense of loss forces them to look deeper and seek a higher power, transforming their experiences into enlightenment. Excesses lead to compulsive behavior. There may be an interest in healing with herbs or alternative medicine.

          Lubię to

        • gmo, pod moon nakshatra wyszlo mi mula, sun˙s sing : pisces, moon sign : sagittarius. Hmm duzo mi to nie mowi. Moglbys cos o tym powiedziec 🙂

          Lubię to

        • Coś tam rozumiem. Posiliłam się trochę w internetach i co nieco znalazłam. Chociaż to co jest tam zamieszczone zbytnio mnie nie raduje. Mula.uznawana jest jako korzeń, podstawa wszystkiego, powierzchowność, przyziemnosc. Zawsze straram się być człowiekiem ponad to wszystko. Nie przywiązywać się do rzeczy materialnych, doczesnych ,emocji oraz samej tej planety Ziemi, bo czuję, że jestem tu tylko na jakiś czas, że odrabiam swoją karmę. Aczkolwiek takie ciekawostki ezoteryczne traktuje jako pewne wskazówki pomagające mi w swoim rozwoju, które niekoniecznie muszę brać bardzo na poważnie ale podchodzić do nich jako alternatywne opcje charakterystyki mojej osoby pod kątem metafizycznym 🙂
          Więc myślę, że nawet wskazane jest zbierać taką wiedzę z tego zakresu aby podumać choć trochę nad swoją istotą i mieć świadomość tego jakie drzemią w nas możliwości i cechy, o których możemy nie mieć pojęcia, i w najlepszym przypadku, te najkorzystniejsze dla nas cechy wcielić w życie. Wiem, że dla takich osób jak Wy to są truizmy, ale miałam potrzebę dostatecznego rozwinięcia własnej myśli.
          Życzę anielskich snów dla wszystkich, u których wybiła już godzina szczytu 🙂

          Lubię to

      • cala plyta Dead Cities, Red Seas & Lost Ghosts tez super znowu sluchalem dzis, mloda fajnie by było z toba leciec na andromede mielibysmy o czym gadac, czuje ze zostaliśmy wyprodukowani w tej samej fabryce przez tych samych inzynierow… I robot

        Lubię to

        • Oj gmo, nawet nie wiesz jak takie słowa ocieplają moje wnętrze. Może kiedyś bedzie nam dane spotkać się w innym wymiarze. Zawsze chciałam spotkać osobę na swojej drodze, z którą moglabym pogadać o wszystkim, o nieziemskich tematach i w której moglabym znaleźć bezgranicznie zrozumienie 🙂 No cóż może nie potrafię takich przyciągać albo to jeszcze nie ten czas, w końcu jestem jeszcze młodą duszą.
          Album przesłuchałam, choć nie cały i muszę przyznać, że jest interesujący, ma takie brzmienia emanujące tajemnicą, które lubię 🙂 Trochę kosmiczne, nawet trafiłeś w moje klimaty. Jak będę miała lepsze warunki to sobie we własnym zaciszu dokładniej posłucham i postaram wtopić się w jego głębię 😉

          Lubię to

        • wolalbym w tym wymiarze -_-, jak cie znajde w 5d ? masz tam jakas ulubiona antyplanete na wlasnosc ? daj namiary, tylko żeby nie było dalej niż 10 lat świetlnych nie cieeeerpie podrozowac po lodowatym

          Lubię to

        • może wystarczy, że tylko pomyślimy o sobie i już będziemy czuć gdzie mamy się znaleźć 🙂 Gmo, mówisz o tym jakbyś naprawdę bardzo dobrze znał i pamiętał swoje wcześniejsze wędrówki, mam uczucie jakbym pisała z jakąś starą mądrą i jakże doświadczoną duszą 🙂

          Lubię to

        • mloda tego nie wiem ale często mam/mialem sny wogule nie z tej epoki cos jakies sredniowiecze czy cholera wie co to, w sumie to nie wiem czy bym chciał pamietac 1000 wcielen z jednym sobie ledwo radze bo to nie tylko pamięta się historie ale także zle emocje z tych 1000ca wcielen, slyszalem pare razy o ludziach pamietajacych swoje 2 ostatnie wcielenia czy nawet ostatnie i dostawali kuku od tego, po prostu za dużo tego było na ich glowe, wiec zależy od pojemności mózgu czy sobie byśmy poradzili z poprzednimi wcieleniami czy nie, ja nie chciałbym np chodz mam dużo tzw dejawu

          Lubię to

        • zaczynam dzień zawsze od LemON – Jutro, bez boju, ake, wiem ze nie spisz, no i oczywiscie napraw… wydaje mi się ze lemON to godny nastepca wspanialej polskiej muzy z lat 80tych której podświadomie zawsze szukam/szukałem, później pływanie 20 minutowe (medytacja TM) i wiecej po zaświatach czasem ale czesciej ziemia a jeszcze częściej po moim pojebanym życiorysie, polecam wszystkim zamiast psychotropow powodujących cukrzyce w stanach nieznosne 5latki dostają prochy a 5 lat później „mlodociana” cukrzyca

          Lubię to

        • Z tymi wcieleniami to niezly odjazd. Ja pamietam jak mialam taki sen w domku drewnianym na jakiejs wsi. Pamietam ten znany mi nastroj jaki tam panowal. Mimo, ze pierwszy raz widzialam to miejsce wydawalo mi sie takie znajome, takie domowe, wiazalam z nim jakies nieznane wspomnienia. Pamietam po obudzeniu takie dziwne uczucie, jakbym cofnela sie w czasie i nagle wrocila do swojego obecnego stanu. A lemona tez lubie, bo wyroznia sie taka czysta ekspresja i szczeroscia, ktora sobie bardzo cenie 🙂

          Lubię to

    • Jesli dobrze pamiętam, to Gmo wspomniałeś, że w zamierzchłych czasach nasi praojcowie i matki nie żyli w monogamii. Czy czasem nie jest to związane z latami życia? Jeżeli skrócono nam wiek do 120lat, a w rzeczywistości średnio 80, to za wiele się nie zwojuje. Może dlatego monogamia jest najlepszym wyjściem?
      Gdy się żyło 800 lat [biblia też o tym wspomina], to dopiero można było sobie życie rozplanować i doświadczać z wieloma partnerami.
      600 lat z jednym partnerem lub partnerką to trochę długo. 🙂 Jak to kiedyś było?
      Kto zajmował się, utrzymywał dzieci, które rodziły się z wielu związków partnerskich? Przecież ktoś musiał się nimi opiekować, wychowywać.
      Czy obecne posiadanie wielu żon – w niektórych kulturach – jest spuścizną tamtych czasów?

      ,, mi się wydaje ze yahwe od 1000 lat trenuje nam mozgi monogamia zebysmy byli przyzwyczajeni do „nie będziesz miał cudzych partnerow/bogow przedemna”, żeby uwielbiać tego jednego az do grobowej deski to mu widać pasuje”

      Większość zwierząt żyje stadnie. Wspólnie chronią potomstwo. Ale czym wytłumaczyć monogamię np. u gołębi, bocianów? Żyją w parach.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię to

      • dzieci były chowane u pelasgian przez spoleczenstwo szkoły placowki, im więcej ludzi dzieci miały do interakcji tym lepiej, obiad u cioci kolacja u babci troche jak prl, to było dobre bo dziecko moglo sobie wybrać „rodzicow” bo rodzeni mogli być patologia, dziecko czuje kogo lubi u kogo chce być, moja kolezanka lubila tylko babcie jak rodzice ja zabierali to plakala i w końcu przyplacila to choroba, tak chorujemy wlasnie z niemoznosci się spełnienia, braku wyjścia z sytuacji, tatuś mamusia, „będziesz szanowal rodzicow swoich” to wszystko narzucony 1000 letni yahwizm, no i weszlo nam wkrew, to samo ze wstydliwoscia seksualna, pruderyjnoscia itd yahwe wbil nam caly pakiet plus darmowe weekendy, a wracajac do rodzicow co to za jakiś syf żeby szanować kochac kogos z automatu pedofila mordercę boksera rodzinnego tez ? dzisiaj nie wytrzymujemy tempa bo wszystko kurwa skreca jak spiewal myslowitz, masz racje co gatunek to inne obyczaje trzeba się trzymać tego co wyplywa naturalnie, ogladalem film z jakims borsuczkami czy czyms które sa pedofilami gwalca swoje młode i nie wiadomo czemu to robia, czy to blad w rejestrze kto wie

        Lubię to

  2. Może najpierw zapytam was jak to się stało, że nieuczony /to co robił przez 30 lat w Aleksandrii w Egipcie?/ cieśla z Nazaretu nagle zostaje wielkim rabbim i tworzy nową, odmienną od pozostałych ksiąg żydowskich ideologię? Jego pomocnikami są zapewne niepiśmienni rybacy. Pisać umie zapewne jedynie celnik Mateusz. Mistrz ginie na krzyżu. Uczniowie są rozproszeni. Więc jak powstała ta religia? Do czasu odkrycia zapisków w Qumran była to nierozwiązywalna zagadka. Edward Schure w książce ,,Wielcy wtajemniczeni” pisze, że Jezus był jednym z Esseńczyków. Doktryna Jezusa została tak na dobre rozpropagowana przez Szawła z Tarsu. Co ciekawe, to fakt, że Paweł nigdzie nie wspomina o Judaszu. Zapewne zdrajca to twór późniejszy. Zdradzający Mistrza uczeń Judasz miał być symbolem całego narodu wybranego. Wszak Paweł pisze, wbrew Ewangeliom, że najpierw Jezus ukazał się Dwunastu. Widać zatem, że potem dorobiono owego zdrajcę. Judasz symbolizował wszystkich odstępców i wrogów KRK. Zaznaczam, że są to jedynie moje domysły.

    Lubię to

    • ciesla z nazaretu i elektryk z gdanska to ta sama osoba… wydaje się to dorabianiem ideologii do mialkosci osoby dla potrzeb większej grupy tj pejsatej grupy, jezus tak nie lubil zydow ciagle powtarzal a masz ty niedobry a masz, zabraniam ci przychodzic do stajenki zabraniam

      Lubię to

    • Pod tym Twoim komentarzem podpisuję się dwoma rękami,tylko do końcowego akapitu dodałabym „i słuchaj się tylko swojego serca”,Nie będę się wymądrzać,jestem daleko od tego,napomknę tylko,że moja droga do prawdy wiodła torem jaki widzę u Ciebie.Dużo przemyśleń w samotności,mnóstwo przeczytanych książek/mama prowadziła bibliotekę/całkowita izolacja od jakichkolwiek religi i ludzi nawiedzonych,no i długie ,długie rozmowy samej ze sobą/czytaj ze Żródłem/.W 1996r po operacji usunięcia tarczycy nastąpił u mnie zwrot o 360 stopni w postrzeganiu siebie,świata i wszystkiego wokoło.Teraz już wiem,że każdy z nas ma swoją drogę do prawdy,nie ma dróg takich samych.Ale po dojściu do mety człowiek wreszcie poznaje co to jest prawdziwe szczęście ,ale nie to ciągle reklamowane w masmediach.Z moim szczęściem człowiek czuje się WOLNY całkowicie,nikt nie jest w stanie nademną dominowć jest to stam pernamentnego fruwania w obłokach,stąpając przy tym twardo po ziemi.Nie będę się dłużej rozpisywała,bo nie o to w tym chodzi,ale z całego serca życzę Tobie i wszystkim z otwartym sercem,poszukującym TEJ PRAWDY aby do wszystkich jak najprędzej dotarła.Przesyłam miliony jednostek energii miłości Tobie i wszystkim poszukującym.Anna

      Lubię to

    • jak kazda bojaca sie kosmosu uniwersytecka glowa próbujesz wyjasnic wszystko w oparciu o czynniki ziemskie i to jest droga bez wyjścia ERROR, NO FLY ZONE, PROGRAM TERMINATED, PRESS CTRL ALT DEL i zawsze będziesz miał więcej pytan niż jest odpowiedzi, jedno slowo dla ciebie najzezca kosmiczny YAHWE który to wszystko organizuje, twój szawel to se mogl wymyslic jak jadzke podgladac czy tam marije najwyzej

      Lubię to

  3. Monogamia jest wymysłem cywilizacji stabilnej, osiadłej. Ludy pasterskie, wędrowne nie potrzebowały owej monogamii. Dzieci da się wychować i w monogamicznej grupie. Piszę grupa, bo dziś rodzina to kobieta i mężczyzna. U hippisów taka grupa była nazywana komuną. Nie jest istotny charakter związku: wspólne mieszkanie, oddzielne mieszkanie, śluby kościelny czy cywilny. Kiedyś KRK postanowił uporządkować społeczeństwo i zaprowadził swoje porządki.Monogamiczna rodzina jest o wiele łatwiejsza do kontroli. Pominąwszy grupę natchnionych ideą szerzenia wiary księży to tak naprawdę cały ten KRK już w swoim założeniu był nastawiony na robienie kasy. Oczywiście wspólnej kasy zarządzanej przez wąską /chodzących nogami po ziemi i twardo na niej stojących osobników/ grupę mającą realną władzę w KRK. Ta dobrze zorganizowana mafia pierwotna do dziś rządzi owym KRK. Dalej idzie mafia wtórna — kardynałowie. Potem mafia zewnętrzna: biskupi i księża. A na samym dole owieczki, masa ludzi ogłupionych przez KRK. W sektach jest podobnie. Jednym słowem siła złego na biednego Polaka.

    Lubię to

    • Jeśli słowo mafia oburza czyjeś uczucia, to podaję źródło. Wstęp do książki Roman Kotliński /Roman Jonasz/ drugiej z serii ,,Byłem Księdzem” pod tytułem ,,Owoce zła”. Ów eks ksiądz tak w niej twierdzi ,,wokół nas istnieje potężna organizacja nastawiona na własne interesy i maksymalny zysk, nie przebierająca w środkach w celu ich realizacji/czytaj mafia/, a naród polski jest pod jej największym wpływem”.

      Lubię to

  4. Władimir Putin,prezydent FR nie broni chrześcijaństwa tylko prawosławie.
    Przy podziale i ochronie tradycji religijnych jakiego dokonał można spodziewać się ZMARTWYCHWSTANIA idei od OD SŁOWIANOFILSTWA DO PANAZJATYZMU.Opisał ją Marian Zdziechowski,Kraków 1901.
    Nie zrozumiał prezydent Rosji testamentu Eugeniusza Trubeckiego.
    „Każda epoka katastroficzna w historii większe obejmuje przestrzenie,niż ta,co ją poprzedziła,i głębiej w działaniu swem sięga”.Dziś można mówić o skutkach jakie przyniesie WOJNA O PIENIĄDZ i analogiczne działalność koalicji petrodolarowej

    Lubię to

    • a i pewnie chronic powinien swoje prawoslawie,ktore po rewolucji rosyjskiej zostalo zrownane z ziemia i odbudowane na nowo przez komunistow ,z rozniac jednak ta ze glowa prawoslawia w Rosji komunistycznej zostal general KGB ale lud tego nie wiedzial.Starowiercy czyli kosciol a raczej juz nurt wiary w prawa kosmosu i natury przeszedl do podziemia w wiekszosci za Ural i jest bezwzglednie tepiony.Religie zyja w kompletnej symbiozie z wladza albo raczej to wladza zalezna od religi jest tylko kontrolerem zacmiania swiadomosci u ludzi.Adekwatnie do systuacji w Rosji zrobiono w Polsce,kiedy to zboczency z NKWD doszli do wniosku ,ze kazdy kasiadz ma byc agentem a ktory sie nie zgodzi to do piachu.Wiekszosc biskupow w latach 50 zostala wymieniona a nowi pasterze pracowali juz dla wladzy…w wiekszosci a lud dalej sie modlil i mogl byc kontrolowany z kazdej juz strony.Chrzescijanstwo to virus a religie nalezy oddzielic od panstwa ,mogloby to zapoczatkowac dopiero jakis proces budowania swiadomosci i normalnosci w kazdym wymiarze.

      Lubię to

  5. Tekst jest chyba zbyt delikatny. Kler i całe to religijne szaleństwo okrada nas ze zwyczajnej ludzkiej godności, zabiera nam dusze, wiarę w siebie i to co najgorsze, zabija ciekawość a to właśnie ona w przeważającej części powoduje rozwój!

    Polecam katolikom przeczytać także „Byłam z księdzem” :), ciekawa „kontynuacja” dzieła Jonasza.

    Kiedy wypowiadam się negatywnie o klerze to dlaczego budzi się w „Tobie” bunt na moje słowa? Nie interesuje mnie powód spięcia styków w główce. Interesuje mnie TYLKO Twoja świadomość przyczyn powstawania w Twojej głowie TWOJEGO buntu, nie mojego. Argumenty są ignorancją. Trzeba wejść nieco głębiej by dostrzec cały ten mechanizm. Jeżeli powstaje bunt to Twój problem. Ja jestem od tego już wolny.

    Wydaje mi się, że problem polega na tym, że prawda jest zbyt oczywista by mogła być prawdą. Możemy mieć odmienne zdania, ale nasze kosmiczne dziedzictwo, (pomijając hologramy, yachwe, multiświaty, fizykę kwantową, struny itd.) zobowiązuje nas do szerzenia braterstwa a nie wojny „o”.

    Człowiek jest Istotą obdarzoną świadomością, którą powinien się dzielić a nie ukrywać przed światem. Dlatego to w nas, niewielkiej grupie ludzi świadomych inaczej leży potencjał do wszelkich zmian. Razem zajdziemy dalej!

    Jeżeli przyszliśmy tu na Ziemię i wiemy, że jesteśmy wiecznymi duszami to nie pozostaje nam nic innego jak walczyć organicznie każdego dnia o każdą jedną wolną od przywiązań systemowych duszę.

    Wolność, ta o której marzymy każdego dnia kiedyś przyjdzie. To jeszcze potrwa, ale jeśli będziemy wytrwali i będziemy się zwyczajnie wspierać to uda nam się uwolnić ludzkość z umysłowej niewoli. Amen.

    Lubię to

  6. Jarku napisałeś:
    ,,Otóż możesz gdzieniegdzie trafić na statystyki zdrad i rozwodów. 50% młodych małżeństw w Polsce rozwodzi się. Z życia swojego i swoich znajomych wiesz, jak kruche i niestałe są związki damsko-męskie.”

    Taki stan rzeczy nie musi świadczyć o tym, że małżeństwa[monogamia] są złe i się nie sprawdzają.
    Przyczyna może również tkwić w niedorosłości, braku przygotowania, radzenia sobie w związku. Przechodzenie z beztroski w odpowiedzialność być może dla niektórych ludzi bywa szokiem, wynikłym z jedynie konsumpcyjnego dotąd życia pod skrzydełkami rodziców, którym przez myśl nie przeszło, że ich syn czy córka zderzy się kiedyś z twardym, dorosłym życiem. I nie chodzi tu zaraz o małżeństwo. Znam wielu ,,wolnych” ludzi, którzy swoją pracą i życiem wnoszą dla świata bardzo dużo.
    Często bywa, że więcej niż ci, którzy spłodzenie i ,,odchowanie” dzieci uznają za szczyt swoich możliwości i spełnienie obowiązku.

    Lubię to

    • @Krystyna – napisałaś:
      „Taki stan rzeczy nie musi świadczyć o tym, że małżeństwa[monogamia] są złe i się nie sprawdzają. Przyczyna może również tkwić w niedorosłości, braku przygotowania, radzenia sobie w związku.”

      To logika praktycznie każdej ideologii i religii która zamyka się w zdaniu:

      „to nie nasz system jest zły i nieprzystający do realiów. To 99,999% ludzi jest niegodnych jego idiotami. Ale system i tak musi trwać, bo nic innego nie mamy dla Was, ludzi”.

      Lubię to

      • W szerszym spojrzeniu, jakie Jarku przytoczyłeś, widzę, że nie mam racji. Gdyby system działał na rzecz człowieka, stworzyłby dla niego takie struktury i takie przygotowania do życia w nich, aby człowiek był szczęśliwy.
        To jest właśnie otwieranie oczu.

        Serdecznie pozdrawiam.

        Lubię to

  7. Drogi Jarku,
    masz 100% racji. monogamia to fikcja. jestesmy poligamiczni jak reszta ssakow lozyskowych choc ich strategie – w ramach gatunku – sa rozne. nasze samiczki tak naprawde chca sie rozmnazac z mniejszoscia mezczyzn: tych najprzystojniejszych, najzdrowszych, naj, naj naj. trzeba by to wresczie wprowadzic w szkolach i tlumaczyc chlopcom, ze tylko kilku z klasy jest naprawde pozadana a reszta to betaprowajderzy ktorym placic sie seksem (w ramach moge ale nie pragne) za kase, dom, zarcie itp. (semiprostytucja malzenska).
    z patraiarchatem juz gorzej bo nasze panie chca wlasnie owych samcow alfa na kochankow i dawcow genow (to sie laczy).
    jakos trudno mi uwierzyc, ze da sie w najblizszym czasie tak przeprogramowac podwzgorze naszych Pan, zeby lecialy na wrazliwych, empatycznych poetow a na pewno nie w systemie pieniadza dluznego nazucajacego nam rywalizacje zamiast kooperacji. moze implanty chipowe do mozgu sa wyjsciem? Okreslone kregi nad tym pracuja .-)
    PZDR!

    Lubię to

    • musze się zgodzić jak widze brzydkich nie apetycznych ludzi z wadami i z gromadka dzieci wygladajacych rownie ohydnie to chce mi sie wyc, fundują dzieciom te same tortury lustrzane, poprawność polityczna i dowolność genetyczna nas gubi i zgubi, najzdrowsze i najladniejsze dzieci sa z par o tej samej.podobnej urodzie budowie ciala tego samego/podobnego wzrostu ten sam kolor oczu najlepiej szary albo szafir, brazowooczni maja dużo genetycznych wad i chorob glownie z powodu nalecialosci genowej od zydow mongolow i arabow z gwaltow i mezaliansow

      Lubię to

    • @Radek:
      nasze samiczki tak naprawde chca sie rozmnazac z mniejszoscia mezczyzn: tych najprzystojniejszych, najzdrowszych, naj, naj naj.

      -ale zauważ że sami do tego doprowadziliśmy. Pisałem to w poprzednim artykule. Sami stworzyliśmy pokolenie roszczeniowych księżniczek, które chcą już tylko ideału. A człowiekiem normalnym gardzą.

      z patraiarchatem juz gorzej bo nasze panie chca wlasnie owych samcow alfa na kochankow i dawcow genow (to sie laczy).

      -no, to wiem. Często jest tak, że płodzi samiec alfa, a wychowuje niczego nie przeczuwający mąż 😉 1/3 dzieci nie jest nasze, a zostało spłodzonych np przez sąsiada. Albo na dyskotece, gdzie wręcz podświadomość tak steruje paniami, że idą one na genetyczne „łowy”. A potem teksty w stylu: „na boga, to szatan mnie opętał, ja taka nie jestem”, albo: „pijana byłam, nigdy bym się tak nie zachowała na trzeźwo!”

      Lubię to

      • Stworzyl owe ksiezniczki System cokolwiek on oznacza. Brednie Seweryna Krajewskiego (choc sa mile dla ucha), Frajer brudzacy bialy Garnitur w scenie z filmu „Noce i dnie” aby zebrac wodne kwiaty dla efemerydy bez odbytu ze tak pojde Kotonskim .-) To byl bardzo wazny i sprytny ruch bankierow emitujacych kredyty z powietrza. nieswiadomy samczyk HSS wpada w pulapke rozowej brzoskwinki, jest na haju i podpisuje kwit, ktory go uziemia na Cale zycie. haj mija, kredyt zostaje, zapladnia Chamek. Wiem, ze Islam jest prostacki ale jest skuteczny rozplodowo…
        Wspomogly to pseudokatolickie matki, ktore wypieraly swe zwierzece fantazje sprzedajac synom wizje niepokalanych swiatyn o aromacie Sushi. dzialaly tym samym w interesie bankiera i synowej oraz tesciowej ale nie syna. trzeba przyznac, ze Fatima bardziej kocha swego syna bo go mniej oklamuje co do harakteru samiczek HSS – „zapinasz Zone na krotka smycz i ma isc 2 metry za toba” .-)
        PS. Taki wolny cytat: celem jest stworzenie w Europie czlowieka o ciemniejszym kolorze skory i IQ ok. 90, zdolnym obslugiwac maszyny i swiadczyc uslugi ale niezdolnym do ogarnieca skomplikowanych zaleznosci…
        i to sie dzieje.

        Lubię to

    • Takie obrazki to typowy przykład patriarchalnego zidiocenia. Dodałbym, że osoby je wstawiające i wyznające mają ukrywane, krypto-pedofilskie kompleksy. Dodam jeszcze, że są to zasady wyłącznie dla mężusiów. A tymczasem podrywacze i amanci mają na nie wyjebane i wyprawiają z kobietami takie rzeczy, które przyprawiłyby o zawrót głowy ich ojców i mężów.

      Lubię to

    • yahwe jest pedofilem najgorszego rodzaju lacznie z uśmiercaniem ofiar u reptoidow to standard, podobie jak u jego dzieci w Azji, dlatego ksieza naturalnie maja takie sklonnosci programowani przez pana (z)bog(k)a, ale nie mowie tu o pannach z okresem nazwanych prawnie tylko dziecmi tylko o dzieciach bez 3cirzednych cech płciowych, w stanach dziewczynkami sa jeszcze18ki bo chodzi żeby takich przestepcow miejących seks z dzieckiem 18letnim zamknąć na 10 lat żeby mieć darmowgo pracownika pracującego za strawe i wyro, w stanach system więziennictwa jest korporacja a wiadomo korporacji zależy na zwiększaniu profitow, to przestroga przed prywatyzacja jakby kto myslal ze to takie zajebiste, muza nie moja bajka ale tekst fajny

      Lubię to

  8. KATOLICYZM CHWIEJE SIĘ I ROZPADA, ALE CO BĘDZIE ZAMIAST NIEGO?

    Wiedza i mądrość. Wiara spójna z odczuciami. Wiara w ducha drzewa, lasu, gór, wody, oceanu, Ziemi, Słońca, Wszechświata.
    Na szczęście istnieją jeszcze na Ziemi ludy nie skażone religiami i dogmatami. One wiedzą jak żyć bez religii, a jednocześnie mieć życie przepełnione duchowością, skierowaną w stronę Ducha wszelkiego stworzenia. Coraz mniej takich ludów. Macki religijnych ośmiornic zapuszczają się w te ludy coraz dalej i głębiej.
    Życie w symbiozie z NATURĄ, SIŁAMI I PRAWAMI WSZECHŚWIATA – oto co będzie po upadku religii, po którym człowiek nie powinien pozwolić na tworzenie następnych.

    Pozdrawiam.

    Lubię to

    • slowianie tak mieli wszystko z natura, nie szukaj za daleko ludzi bez religi, u chechow już prawie katole się spakowali, 20 procent wierzących zostało dlatego zamknęli granice przed ciapatymi bo pozbyli się myslowego jezusowego konia trojańskiego karzacego przyjmować braci gwałcicieli z południa i azji i naturalnie mysla jak zachować swoja rase a nie jak zgnoic bezpowrotnie smolistym owłosieniem i smolistymi oczami z zoltym bialkiem

      Lubię to

      • Gmo ratuj,napisałam długi komentarz i to coś mi zeżarło i nie wiem jak to odzyskać,drugi raz już nie mam tej weny co poprzednio,a nikogo nie ma w tej chwili w domu do pomocy.Nie jestem mocno oblatana w obsłudze komputera.Czy naciśnięcie przez pomyłkę Ctrl powoduje utratę tekstu komentarza na stałe.Dzieki za pomoc.

        Lubię to

        • Poniższe kombinacje klawiszy są powszechnie używane w aplikacjach dla systemu Microsoft Windows, lecz mogą zdarzyć się odstępstwa:

          Ctrl+A Zaznacz wszystko
          Ctrl+B Pogrubienie
          Ctrl+C lub Ctrl+Ins Kopiuj
          Ctrl+F Znajdź (i zamień)
          Ctrl+H Zamień
          Ctrl+I Kursywa
          Ctrl+L Wyrównaj do lewej
          Ctrl+R Wyrównaj do prawej
          Ctrl+N Nowe okno, nowy dokument
          Ctrl+O Otwórz
          Ctrl+P Drukuj
          Ctrl+S Zapisz
          Ctrl+U Podkreślenie
          Ctrl+V Wklej
          Ctrl+W Zamknij okno
          Ctrl+X Wytnij
          Ctrl+Y Ponów
          Ctrl+Z Cofnij
          Ctrl+Q Zakończ
          Ctrl+E Wyśrodkuj
          Ctrl+J Wyjustuj
          Ctrl+K Autoformatowanie
          Ctrl+G Przejdź do
          Ctrl+Del Autoformatowanie
          Ctrl+End Dół (koniec dokumentu lub okna)
          Ctrl+Home Góra (początek dokumentu lub okna)
          Ctrl+PgDn Następna zakładka/karta
          Ctrl+PgUp Poprzednia zakładka/karta
          Ctrl+Tab Następna zakładka/karta
          Ctrl+⇐ Poprzednie słowo
          Ctrl+⇒ Następne słowo

          Lubię to

  9. Katolicyzm się rozpada. Jak to powstrzymać? Kler KRK już podjął odpowiednie działania. Jakie? Zauważmy, że KRK jest /spełnia kryteria/ typową sektą. A zatem musi być wróg. Komuna okazała się za słaba. Chociaż 4 000 000 towarzyszy, członków PZPR /Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, 65 % miejsc w sejmie PRL z urzędu/ robili co mogli, aby walczyć z KRK na terenie PRL. Zatem teraz KRK jest za wpuszczeniem dużej liczby wyznawców Proroka, aby tu w UE został w oczach społeczeństwa uznany za oblężoną twierdzę. Uważajcie przywódcy KRK. Bo my Polaki, to już nie ciemniaki. A co zrobicie, jak my Polacy masowo przejdziemy na islam. Napływ świeżej krwi /genów/ nie zaszkodzi ani Polsce, ani Polakom. Jeśli ci nasi goście chcą tu przyjechać, to albo zaraz po przyjeździe muszą nauczyć się polskiej mowy, polskiej historii i tradycji. A kto nie chce, to wynocha. To nie rasizm. Chcesz żyć w Polsce zostań Polakiem. Tatarzy wyznają islam, a są patriotami Polakami. Wtedy rozważymy zmianę okupanta. Rozmawiałem z wielu ludźmi w różnym wieku. Są za. A zatem jak kler chce wynosić się do Watykanu to przybywajcie imigranci. Allah widać tak chce. Allah jest miłosierny. Allah jest z nami. A muhammedo honorowym Polakiem. Allahu akbar. Alejkum salem.

    Lubię to

  10. Czym jest Metryka Urodzenia ?

    von deutschelobby

    Dokumentacja Twojego Urodzenia powinna by była być szczera i przejrzysta, ale zamiast tego ta dokumentacja stanie się bardzo szybko najbardziej kompleksowym i najbardziej tajemniczym śladem/tropem papierowym, którego nie można sobie wyobrazić.

    Już ten pojedynczy fakt pozwala przypuszczać długą historię korupcji w ścisłym powiązaniu z urodzeniem i przebiegu narodzenia się.

    Ten faktycznie przeprowadzony i w większości zatajony przed nami przebieg zawiera labirynt tajemniczych trustów (poręczycieli) i różne części ustaw i przepisów prawnych, które wszystkie mają na celu ściągnąć Twoje DZIEDZICTWO na Twoim Kraju.

    Współczesna „metryka urodzeniowa“ powstała początkowo jako „Settlement Certificate“ = Certyfikat – Porozumienie, który został od 1837 wystawiony, żeby całkiem oficjalnie zebrać wszystkich Biednych Ludzi, (the Poor, the Paupers, spójrz również na P w każdym paszporcie u góry po prawej obok fotografii !!! ) pod pozorem gwarancji kilku podstawowych praw jako korzyści z dobroczynności i świadczeń.

    W zamian za to, zobowiązują się wszyscy biedni (rzekomo) zgodzić się z tym, że otrzymują status „prawomocnego posiadania“, status „prawomocnego niewolnika“, również znanego jako „sługi do przeszkolenia“ i „poddanego“.

    Miejsce urodzenia dziecka było więc jego „miejscem za-siedlenia“ i jego „miejscem umowy“ na którym rozpoczął się jego (rzekomo) prawomocny i dobrowolny ZWIAZEK. Z kolei jest „Settlement“,“zasiedlenie“ i „umowa“ równoznaczne z „dobrowolną plantacją niewolników“.

    Od roku 1933 zadecydowano poprzez zarządzenie/statuty, że wszyscy ludzie świata zachodniego potrzebują metrykę urodzenia i podatkowy numer identyfikacyjny.

    W końcu od roku 1990 poprzez Zjednoczone Narody (ONZ) i WHO – światową organizację zdrowia, środkiem „Konwencji Ochrony Praw Dziecka“, proces ten do „prawomocnego“ zniewolenia , który został przeprowadzony przez metrykę urodzenia stał się międzynarodowy.

    Cały ten proces z metryką urodzenia jest od tego czasu międzynarodowym systemem „Settlement“- „Zasiedlenia“ i „Umową do dobrowolnego zniewolenia“.

    Kiedy się urodzisz ( jest Tobie Twoje Zycie podarowane), to po pierwsze jest przygotowany „Record of Live Birth“ czyli „Oznaczenie Twojego żywego urodzenia.

    Jest to Twój „prima facie“ = dowód na to, że masz życie, że żyjesz. Jest to Twój „Affidavit of Live“, Twój „Affidavit Zycia“, czyli „Zaprzysiężone Potwierdzenie na to, że Ty żyjesz i zawiera to szczegóły, które Twój „Stan życia“ absolutnie identyfikuje i stwierdza.

    W Oficjalnym Rejestrze zaznaczone jest dane Ci imię, Twoje nazwisko, twoje zapisane imię, jako jednorazowy „tytuł“ , w sensie Jan/Max Twojego DZIEDZICTWA części gruntu.
    Autogram, podpis Twojej Matki stwarza pierwotne Pochodzenie Twojego Dziedzictwa, twojego majątku/gruntu (grunt/DZIEDZICTWO musi najpierw istnieć, zanim może być założone POWIERNICTWO/TRUST).

    Twoja Matka i to państwo są więc według obowiązujących przepisów , Trusttees – Powiernikami w jednym „expressed – wydrukowanym oficjalnymi Powiernikami i tym popieranym , korzystającym z tego powiernictwa jesteś Ty.

    Jesteś więc „Holder in Expectancy „- „właściciel w oczekiwaniu“ Twojego DZIEDZICTWA/gruntu, który zostanie Ci przydzielony, jeśli osiągniesz wiek dojrzałości czyli najpóźniej z Twoimi 21-letnimi Urodzinami. Twoje pierwotne powiernictwo, Twój Oryginalny Powiernik powinien dobrze o Ciebie dbać i Tobie służyć, ale …. .

    Wkrótce po Twoim Urodzeniu jest przekazane Twoim Rodzicom, że musisz zostać zarejestrowany. Ale tak po prawdzie nie istnieje na to żaden prawny i ustawowy obowiązek, kiedy to państwo z przyczyn, których otwarcie nie ujawnia i które to zawsze zostają zatajone, jest bardzo zainteresowane tym, żebyś był zarejestrowany.

    W obustronnym porozumieniu z eklestiastycznym/ kościelnym prawem ESTATE GRUNT, DZIEDZICTWO może być utrzymywane przez mężczyznę/man.

    Ale Twoja Matka była pytana przy Twoim urodzeniu o nazwisko panieńskie, przez co stworzono „macierzyństwo“.

    (Spoglądając na to z prawnego punktu widzenia „macierzyństwo“ może być prawne albo naturalne.

    Pierwsze jest stanem prawnym matki, która daje życie legalnemu dziecku, podczas gdy ostatni warunek/ stan matki jest sytuacją, w której daje życie dziecku nielegalnemu.

    Macierzyństwo jest zawsze pewne, kiedy ojcostwo tylko może być przyjęte albo przypuszczalne.
    Bouviers Law Dictionary 1856 ED.).

    Ponieważ ta (Twoja) Matka jest przy wystawianiu tego /Twojego potwierdzenia żywego urodzenia pytana celowo o nazwisko panieńskie i ten (Twój) Ojciec nie jest wpisany i przy czym „nieznany“, jesteś naturalnie urodzonym dzieckiem i z tym dzieckiem nieprawnym (nieprawny bękart), z nieznanym ojcostwem“.

    Następstwem jest to, że nie masz żadnego rodzicielskiego powiernika swojego dziedzictwa/gruntu.

    Dlatego podczas przebiegu Twojej rejestracji przy państwie wnosi jeden „INFORMUJACY“ ( bez wiedzy Twoich rodziców) sprawę oskarżenia/obwinienia z powodu Twojej nielegalności.

    INFORMUJACY : jedna osoba, która ( inform against someone = kogoś denuncjować, oskarżać.

    Ten „Status Aktu Dziecka“ z roku 1969 stwierdza:

    „For the purposes of this Act marriage includes a void marriage.“

    Zgodnie z celem i zamiarem tego aktu/przepisu zawiera on pojęcie małżeństwa również jako małżeństwo nieważne.

    Wskutek tego jesteś legalnym bękartem, bez praw.

    (Bastard: 4. Biorąc to pod uwagę jako „nullius filius“, (łac. żadny prawny syn, potomek), to żaden bękart nie ma dziedzicznej w sobie krwi i poprzez to nie może otrzymać żadnego dziedzictwa. Zobacz również do tego Bouviers Law Dictionary, 1856 Ed.)

    Dlatego wynika z tego, że Twoje dane Ci imię (your given name,Twój TYTUŁ zarejestrowany jest w registrze w kolumnie martwych urodzeń ( „stillborn=martwe urodzenie).

    (Urodzone martwe dziecko jest niezdolnym do życia dzieckiem, chyba,że przeżyje ono tak długo, dopóki to przypuszczenie prawne/przepisu zostanie faktycznie obalone, wtedy może DZIEDZICZYC, przyjąć swoje DZIEDZICTWO. Zobacz również Black ́s Law Dictionary, 2nd Ed.).

    Jak długo to się nie stanie, może państwo prawnie domagać się Twojego DZIEDZICTWA. Robi Ciebie przy tym jako „Podopiecznego Państwa“. (Word of the State) w jednym „dziedzictwie życia) Foreign Situs Trust . (ESTATE: To „DZIEDZICTWO życiowe“ jest porównywalne do usufruct Prawa Cywilnego. Zobacz do tego Bouviers Law Dictionary ́, 1856 Ed.)

    „Jointure“ (joinder =połączenie ) jest podobne do „usufruct“ = prawa otrzymywania dochodów z własności (majętności) posiadania ziemskiego kogoś innego.

    Ten (Twój) „ zapis żywego urodzenia“ i ten dowód od urzędnika stanu cywilnego/ urzędnika rejestrującego, są używane do tego, żeby w wykreowaniu i oficjalnego wystawienia certyfikatu powstało „świadectwo urodzenia z przepisaniem długu“ tak, że Twój tytuł posiadacza jest w Twoim imieniu uznane jako zabezpieczenie do narodowego zadłużania państwa. Jest to potwierdzenie przyjęcia towaru jako niemowlęcia, jako dostarczony towar.

    (SPIS DOMU TOWAROWEGO : Potwierdzenie przyjęcia towaru uważany jako dokument z TYTULEM z możliwością użycia go jako handlowy instrument, często używany do finansowania z tym inwentarzem jako zabezpieczenie . Zobacz również do tego Black ́s Law Dictionary, 7th Ed.).

    W tym samym czasie, ten konwertujący BOND (ZOBOWIAZANIE) przepisuje długi Twoim Tobie nadanym imionom i nazwiskom rodzinnym na nazwę handlową. Tylko przedsiębiorstwa/firmy mają swoje „imiona“ (nazwy).

    Ta „legalna osoba“ „prawna osoba“ została poprzez państwo jako „dziecko wyborców“ stworzona przez „rodzicielskie przedsiębiorstwo“. (Notatka: poprzez to, że rodzice przeszli przez taki sam etap, jak otrzymali swoje metryki urodzenia: ich „małżeństwo“ przy tym nie może być niczym innym niż „zezwoloną fuzją“ dwóch pojedynczych przedsiębiorców).

    Przepisanie długu zostaje sprzedane do Banku Swiatowego. BIZ – Bank do międzynarodowego wyrównywania płatności (ang. BIS=Bank for International Settlement, stworzony został w 1931 roku przez Watykan), jako główny twórca TRUSTU/Powiernika. Twoja waga w uncjach na oznaczeniu żywego urodzenia określa Twoją wartość rynkową w relacji do złota. Twoje przypisanie długu staje się zarejestrowanym potwierdzeniem, które używa ministerstwo finansów jako zabezpieczenia do pożyczek państwowych, wskazówek skarbowych, wymiany skarbowej, rachunków państwa.

    W ten sposób i na tej drodze zostajesz spieniężony.

    Ludzie („OSOBY“) są prawdziwym KREDYTEM NARODU.

    I jak zawsze w tym skorumpowanym systemie „kredyt ludzki“ efektywnie wchodzi w rachubę dla systemu i państwo jest niczym innym jak kapitałem ludzkim, albo „Livestock = stadem bydła“.

    Jeśli równocześnie Państwo „osoby prawnej“ jako jego „dziecko“, jako jego państwowy podopieczny może je wykorzystywać i z wyrwaniem dla siebie, jak tylko „Inwestycja“ państwa jest zagrożona, to jest to jednak największa wartość, którą państwo ze swojej stworzonej „osoby prawnej“ może wygrywać, którą to „dojrzali“ pracujący dorośli dla niego wygospodarowywują.

    Sprawcy za kulisami tego złudzenia wiedzą, że Ty pewnego dnia będziesz mógł odkryć prawdę i następnie będziesz mógł pójść z Twoim „Power of Attorney“ – Twoje „Pełnomocnictwo“ ( Inwokacja – Bóg) i móc je od wieku 18 lat ogłosić albo zaprzysiąc.

    Property Law Act 2007, Section 22.(1)„Person between 18 and 20 Years may do certain things,…(c) accept appointment, or act, as an attorney, 22.(2)…has the same effect as if the person were 20 years old.”

    Krótko mówiąc : Ty możesz być w swojej pełnoletności czy też w swoim pełnomocnictwie (poczytalności) już od 18 roku, jeśli Ty odpowiednio ogłosisz Twój własny „Power of Attorney“ do odpowiedzialności.

    Jeśli „Oni“ mówiąc zresztą prawnie osiągnęli, w prawnym sensie myślowym „zabójstwo“, to z kolei mogą „oni“ Twoje „dziedzictwo/grunt zmarłego“ przejąć dla siebie, które składa się z Twojego majątku i z Twojej osobistej własności (Twoje życie).

    Dlatego też osoba prawna jest w sensie przepisów ( a „vessel“ ) = naczyniem (statkiem) na którym państwo reklamuje sobie prawo bezpieczeństwa poprzez papier metryki urodzenia z przepisaniem wszelkich długów.

    Skoro tylko osiągasz pełny prawny i przepisowy wiek, to stajesz się Mistrzem Mr/MRS/Ms = po polsku Panem albo Panią tego „naczynia“.

    Twoje żyjące ty wyjechało więc „na wysokie morza“ czy też do morza i stoi odtąd pod „ Jurysdykcją Morskiej Admiralicji“, które znane jest również jako „Prawo morskie“.

    Jeśli więc Ty powyżej siedmiu lat uważany jesteś za zaginionego na „wysokim morzu“, to wtedy poprzez sąd morski uznany zostajesz prawnie i przepisowo, jako martwy.
    Jest to ta sama procedura, która jest stosowana dla statków i marynarzy, którzy rzeczywiście na wysokich morzach zaginęli i albo więcej niż siedem lat nigdy się więcej nie pojawili.
    Ale Ty być może „dobrowolnie i bezpłatnie“ postradasz i utracisz Twoje dziedzictwo.

    Jak Ty to robisz?

    Całkiem prosto: w tym kiedy Ty być może zaczynasz pracować i przy tym dajesz się zarejestrować jako podatnik z Twoim „Podatkowym numerem identyfikacyjnym“.
    Tak czy tak przekazujesz swój spadek na Tobie stworzoną „osobę prawną“ przez to, że się dałeś zarejestrować jako „accomodation party“ – część (partie), która otrzymała dokumenty.

    Jeśli wybierzesz decyzję co do tego, żeby Ciebie zarejestrować nie jako „osobę prawną“, to z kolei jest z punktu widzenia system „ jednym z naczyń/statkiem zagubionym na wysokim morzu i będziesz po siedmiu latach uznany znowu za „zmarłego“.

    Może być tak, że kiedy poprawnie ułożyłeś i oznajmiłeś testament i oświadczenie woli, z którego wynika, kogo uznałeś do administracji (zarządzania) w Twoim sensie i według Twojej woli Twoje dziedzictwo i twoje powiernictwo majątku – Twoje powiernictwo.

    W przeciwnym razie oficjalny powiernik (The Public Trust) złoży wniosek w Sądzie Rodzinnym, o administrację Twojego trustu, Twojego powiernictwa. (np. ang. Under the „Protection of Personal and Property Rights Act 1988.)

    Pod pierwszym „suwerennym“ Public Trust agreement“ – „Oficjalna umowa powiernictwa“, tym który został podstawiony Twojej matce ( o którym nie wiedziała w najmniejszym stopniu co robi!) .

    Ty byłeś jedynie popierany i korzystający, podczas gdy Twoja matka i Państwo byli włączeni jako powiernicy.

    Państwowi urzędnicy i współpracownicy służb oficjalnych są do tego zobowiązani, żeby pracować dla Twojej korzyści i ochraniać Twoje Prawa. Przy czym mają oni Fiduciale powierniczą odpowiedzialność ( A Fiduciale responsibility) do czynienia.

    Ale pod nowym „Foreign Situs Trust“ rząd staje się popieranym i korzystającym z Twojego powiernictwa majątkowego i będziesz sam powiernikiem i do tego zobowiązanym, żeby pracować dla powiernika, więc znaczy to:

    POWIERNIK PŁACI ZAWSZE

    Państwo postawiło wszystko na głowie. Ludzie są więc przez to współpracownikami państwa jako dłużnicy prywatnego systemu bankowego, który napędzany jest i utrzymywany poprzez „Private Bar Associaton“ Guild (Law Society) czyli poprzez prywatne Gildie i Izby Prawnicze !

    Podczas gdy Ty teraz działasz i „reagujesz“ jako powiernik Zagranicznego Powiernictwa ( Foreign Situs Trust) pod Twoim przekształconym przedsiębiorstwem ( Foreign Situs Trust) pod Twoim przekształconym przedsiębiorstwem ( = do nazwiska przekształconego nazwiska rodowego = Firma/Przedsiębiorstwo ) NAZWISKIEM, otrzymujesz stale „oferty“ w formie rachunków, które to współpracownicy państwa zobowiązani są płacić.

    Ale to całe złodziejstwo i rabunek Twojego DZIEDZICTWA i majątku opierają się na fałszywych insynuacjach, założeniach i przypuszczeniach.

    Te nigdy nie mogą być rzeczowo i rzeczywiście udowodnione.

    Fundamentalny błąd polega na tym, że warunkiem do tego jest, że metryka urodzeniowa może być wystawiona, dopiero kiedy mężczyzna albo kobieta musi być urodzona na lądzie, czyli na ziemi, na kuli ziemskiej.

    Widocznie nie jesteś rzeczywiście martwy, więc Ty masz jeszcze również życiowe prawa na gruncie ziemskim i na kraju.

    Ty jesteś z „nadania właścicielem“ = „Holder of due course“ Twojego dziedzictwa i Twojego Tytułu.

    Pod Cestui Qui Vie Act z 1666 zwie się to całkiem jasno:

    „If the supposed dead MAN proves to be alive, then the title is revested.“
    Jeśli za zmarłego uważany człowiek/man objawi się życiu, to jego tytuł. niezniszczalny Tytuł jest znowu przywrócony. Przypomnij sobie o tym, że masz „urodziny“, w którym to dniu zostałeś urodzony przez Twoją matkę na tej Ziemi.

    Sztucznie stworzona „Osoba prawna“ natomiast ma tylko jedną „Datę urodzenia“, czyli datę, przy której „Osoba Prawna“ wpisana jest do wielkiego registru poprzez urzędnika Urzędu Stanu Cywilnego/ urzędnika rejestrującego.

    Powszechnie przyjęta jest ta rejestracja rzeczywiście pod inną datą !!! (Spójrz na swoją metrykę urodzenia)

    Pewna maksyma prawa brzmi :

    „Ten, który nie dochodzi swoich praw nie ma ich wcale“

    * Foreign-situs trust refers to a trust created under foreign law. Such trusts are treated as a non-resident individual for federal tax purposes and therefore has no significant income-tax benefits. They are usually subject to greater reporting requirements than a domestic trust. Foreign-situs trust is also used as a means of asset protection as the creditors cannot easily reach the foreign trust’s assets. Foreign-situs trusts are also called foreign trusts or offshore trusts.

    Przypisek : Wprawdzie ta informacja opiera się głównie na prawie angielskim i ojcostwo jest wpisane w metrykach niemieckich i w wielu krajach europejskich, ale możemy się o to założyć, że w tym SYSTEMIE istnieje jakiś parszywy trik, który stwarza SYSTEMOWI jego zażyczony sobie stan.

    Tłumaczenie : Nieustraszona

    Lubię to

  11. Oj, słyszę, że pejsate trole internetowe wyją „ajwaj”, bo jak uderzyć w ich geszefiarski „stół” z przekrętami talmudycznego bezprawia, to zaraz się odzywają ich „nożyce”. Nic tu po okupanckich parchach i ich geszeftach obcej administacji grabiącej i terroryzującej bezprawnie,bo wszystkie te parchate geszefty musiały ogłosić upadłość handlową i czort z wami na drogę donikąd albo do Birobidżanu !

    Wcześniejsi patrioci też już wiedzieli, co jest grane i niewzruszali się anonimowymi papierzyskami zaborczych „urzędów” sprawiając rozlazłym jak wszy po gaciach parchom ostry łomot :

    I w tym współczesnym „geszefcie” na Łowicz zatajone jest nazwisko jego „szefa” z powodu wrodzonego tchórzostwa parchów, którzy od wieków wysysają krwawicę z całego narodu polskiego, a teraz to planują skok na całą ziemię „podatkiem” katastralnym !

    #24 Geszeft 2015-10-19 10:38
    Cytuję Kaliński:
    to marionetka!

    Żydowski geszeft zarejestrowany w Waszyngtonie:
    URZAD MIEJSKI W LOWICZU

    L D-U-N-S® Nummer 424095548
    L Geschäftssitz Pl. Stary Rynek 1
    L Postleitzahl 99 400
    L Postalische Stadt Lowicz

    Land Poland
    W Länder-Code 616

    Postfach Stadt
    L Telefon Nummer 468309151
    W Fax Nummer 468309160

    Name Hauptverantwortlicher BRAK NAZWISKA „SZEFA” !!!
    W Tätigkeit (SIC) 9111

    Niejaki „Kaliński” grający rolę burmistrza Łowicza to :

    #23 Kaliński 2015-10-19 10:35
    to marionetka! Nic nie wygrał, bo został namaszczony przez zydowstwo w sfałszowanych wyborach do dalszego niszczenia miasta w ramach prywatnej firmy jaką jest urzad miejski w Łowiczu, który tak jak wszystkie nie tylko urzędy sa zarejstrowane jako prywatny geszeft w Waszygtonie !!!
    KIEDY TO WRESZCIE DO WAS DOTRZE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Lubię to

    • często mam takie cofki w czasie i szczerze powiem nie przepadam za tym wiecznym budzeniem się z wcielen w ciągu dnia, sny ok ale w dzień mnie to meczy, zrob sobie regresje hipnotyczna ciekawe co ci wyjdzie, w mojej zawsze wychodzi cos z kosmosem tak jakbym nie miał wcielen na naszej planecie, jedna nawiedzona mowila ze jestem ziemskim aniołem i mnie dziwi wszystko ziemskie… na kogo glosowalas jak glosowalas ? jeżeli to nie tajemnica i nie będziesz mnie musiala zlikwidować po wyjawiemiu -_-?

      Lubię to

      • Wieść o tym na kogo bym zagłosowała jest ściśle tajna i tylko nieliczni mogą skosztować tej informacji 😉 A tak na serio to i tak wygrał pis więc nie jest to już istotne, chociaż pis traktowałam bardziej jako drugą opcję. Ogólnie to nie brałam udziału w tym wydarzeniu, bo sytuacja mi nie pozwala. A tak dzieląc się moją refleksją z czapy – jak tak obserwuje P.Dudę to wyczuwam u niego, że skrywa w sobie tę drugą mroczniejszą stronę, ogólnie jego osoba, gesty, są dla mnie jakieś takie nieszczere i mało wiarygodne, ale to może tylko moje chore domysły 🙂
        Słyszałam o owej regresji hipnotycznej i uważam, że taka podróż wgłąb siebie byłaby niezwykłym doświadczeniem. Cóż może kiedyś, może na pewno. Sama czysta ciekawość motywuje mnie do tego aby to doświadczyć.
        Jeszcze słowo o muzyce, gardzę wszelkiej maści muzyką wciskaną Nam w radiu, w mediach. Ludzie lykaja to jak pelikany.
        Nie rozumiem kultu disco polo, dla mnie to jest tak przyziemna i prosta muzyka, że nie potrafię wyobrazić sobie człowieka, który to słucha i się przy tym relaksuje. Wiele osób z mojego otoczenia tego słucha i szczyci się tym, próbując pokazać innym jaki mają zajebiscie wyrafinowany gust muzyczny. Niestety właśnie tacy ludzie nie są dla mnie zbyt godni głębszego zainteresowania. To wszystko mówię z autopsji i na pewno są wyjatki, ale chyba nieliczne. Te moje doświadczenia spowodowały, że zaczęłam oceniać ludzi po tym jakiej muzyki słuchają, i myślę, że takie sugerowanie się, może nam trochę przybliżyć drugą osobę, może nawet trochę bardzo 🙂 Moze to dobrze, może to źle.
        Spokojnych snow gmo, abyś nie musiał tonąć w odleglych bolesnych wspomieniach ze swoich dawnych wcieleń, ale abyś zaznał po prostu blogiego spokoju zatapiając sięw czystej formie snu. Gmo może zdradziłbyś swoje imię, bo tak dziwnie zwracać się do kogoś słowem, które tak naprawdę jest negatywnie kojarzone 🙂 Jeżeli nie masz nic przeciwko 😉

        Lubię to

        • Mloda ja mam to samo z duda skreca mnie w srodku jak na niego patrze nawet nie wiem czy na niego jako na mniejsze zlo mogbym glosowac, czas pokarze ale to nie moj idol, pasuje mi na ciote moze to ta jego ciemna stroma -_-, znam 2 skrytych gejow maja rodziny nawet co jest okropne bo te wstretne geny przekaza dalej,ta twoja muza smakuje lepiej za kazdy razem musze powiedziec, moje imie to tajemnica musialbym zlikwidowac ciebie i osoby z twojego otoczenia jakbym wyjawil, wrog nie spi a nawet czuwa -_-, pisz jak najwiecej swoich odczuc o wszystkim bo sa zbiezne jak narazie z moimi i bardzo mnie ciekawi czy tak dalej bedzie -_-

          Lubię to

  12. Dzisiejszy poranek zapowiadał się tak pięknie. Wychodząc z domu, od razu zaczepił mnie kojący wiatr delikatne muskajac moją skórę, słońce nieśmiało rzucało ciepłe promienie na moją twarz. Spojrzałam w niebo aby całkiem zatopić się w ulotnym pięknie tego dnia, kiedy moim oczom ukazała się opryskana tym shitem cała sfera niebieska. Zaobserwowałam, że pojawia się to coraz częściej, i to dosłownie nad moją chatą jest najwięcej tych smug. Obserwując często ludzi, z taką scenerią nad głowami zauważyłam, że oni mają to kompletnie gdzieś, nieświadomi, zabiegani, nawet pewnie ich umysły nie rzucają żadnych cieni podejrzeń, że to wygląda podejrzanie. Eh, szkoda mi tej mojej przestrzeni, w której sobie pomieszkuję, nawet nie mogę mieć zaufania do czystości powietrza, które wdycham. A co do mesity to zobaczysz, że jak będziesz częściej go słuchał, możesz się bardzo wciągnąć, ale to fajne uczucie. Wtedy zaobserwujesz taką mega głęboką relację między tobą a wypływającą melodią. Lubię to uczucie, i tobie też go życzę 🙂 Mam jeszcze parę przezajebiscie pasujących do mojej osoby piosenek i zespołów, które idealnie harmonizuja się z emitującymi przeze mnie częstotliwościami, jeżeli w ogóle można to tak nazwać 🙂 Eh, muzyka, jedna z lepszych słodyczy jakie oferuje Nam ta Planeta 🙂
    A jeszcze tak o wyborach, taka moja mysl czy przeczucie, ale wydaje mi się, że nastał dla Polski czas odetchnienia i oczyszczenia z destrukcyjnych demonów przeszłości. Takie mam przeczucie, że bedzie nieco lepiej, czuje jakąś lekkość…a może to po mojej dzisiejszej medytacji 😉

    Lubię to

    • ja tez czuje ze jakies takie odrodzenie idzie niewiem czy z pisem, być może, czas pokaze, smugi to kanal tez mnie to wk…., robie zdjęcia czy filmiki raczej tego dziadostwa dla potomnych, nie wiem czy czytalas moje wpisy o ksiezycowym yahwe ale chemtrails to kara dla bialych ludow Zeusowych na ziemi za przegrana bitwe w kosmosie przez yahwe, z zeusowymi oczywiscie cos jak Niemcy mordowali cala wies za to ze przegrali z partyzantami czy cos, najlepsze sa kapiele w soli epsoma na to dziadostwo wyciąga metale, no bo w masce nie będę chodzil chociaż rozwazalem to -_-,, sama medytacja przyciąga dobre czasy dla medytującego, jakby pisiarnia zaczela medytować zamiast modlic sie to yahwe by nie miał tu nic do roboty, ja już nawet w autobusie medytuje jak tylko mam gdzie siasc i autobis jedzie 20 minut np, i ciekawe ze zawsze wysiadam tam gdzie powinienem tak jakby medytacja sobie a autopilot zarzadzajacy organizmem sobie, bawi mnie to zawsze, dzisiaj się oczyszczam i chodze po scianach mam taki detox ale trzeba raz na jakiś czas

      Lubię to

      • Dzięki za ten idea z ta medytacją w autobusie, skorzystam jeśli nie masz nic przeciwko 😉 A o tej soli też pierwszy raz słyszę, może też skorzystam. Mi też przydałby się taki kompleksowy detox, bo czuje po sobie, za mam mało energii życiowej i zapału. W ogóle chciałabym się tak porządnie oczyścić z tego syfu, a ograniczam się zazwyczaj do zwykłych głębokich oddechow i dłuższych wędrowkach w miejsca gdzie da się odczuć obecność matki natury. Co prawda doładowuję się wtedy jakoś energetyczne, ale nie jest to tak potężne jak moje ciało się tego domaga.

        Ogólne ostatnio zaczęłam czuć, że ta planeta mnie jakoś tak po prostu nudzi, nie to, że nie muszę tutaj nic robić ciekawego, ale bardziej chodzi o to, że działania ludzi otaczających mnie są po prostu bezcelowe, bez głębszego sensu. Widok tego na co dzień utwierdza mnie w przekonaniu, że za chiny nie wiem co ja tutaj kur*a robię wśród nich. W moim środowisku nie ma ani jednej osoby, z którą moglabym sobie pogadać przykładowo tak jak z tobą. Dobrze, że jestem typem samotnika, bo inaczej bym pewnie nie wytrzymała albo zwariowala. Sama świadomość tego że zostaliśmy zamknięci w piecio-zmyslowym świecie, które ograniczają pojmowanie złożoności świata, powoduje, że nie mogę się doczekać momentu, kiedy opuszczę to miejsce. Miejsce wiecznego przygnebienia i gonitwy za niczym. Wierzę, iż polecę gdzieś w silną dal, z dała od tej planety Ziemi. Może powrót do swojego pierwotnego miejsca czekać mnie bedzie niebawem, hmmm. 😉 Na razie pozostaje mi po prostu działać na przekór innym, robić swoje, odrabiać swoją karmę, słuchać się tylko serca i cieszyć tym, że mogę doświadczać życia tutaj, na Ziemi, jakiekolwiek by ono było. Czuję, że nie do końca doprecyzowalam mój tok myślenia, ale jestem tylko i aż człowiekiem. Namaste 🙂

        Lubię to

        • no po to sie dziele z toba i innymi żeby wszyscy korzystali, ja tez tu pobieram lekcje nie tylko daje, treściwe piszesz cala ksiazka zawarta w jedym akapicie -_-, jesteś ze stanow czy co ? ja tez tak mam, powiem ci ze czuje b stara dusze w tobie szczególnie jak cie tu już niewiele trzyma, mnie tu trzymaja kobiety np, fajne jedzenie mozliwosc dzielenia się swoimi przemyslaniami, interakcja z innymi dusyckami jest troche tego, także natura las jezioro plaza morze, jak czujesz ze to ostania reinkarnacja to pewnie zostaniesz kogos guidem np roniego, chyba ze masz już inne plany, ja bym chciał np pozwiedzać i zrozumiec kosmos, nasz układ słoneczny na początek oczywiście jak pozbedziemy się tych wszystkich wezowych dziadow zakrzywiających nam przestrzen zyciowa, wiesz ile tu bytow chce zaistnieć w ciałach wystarczy tylko byle znieczulenie np rzed operacja i już się dziadostwo czepia jak cygan wozu, byty wchodzą w kable w chmury no dosłownie we wszystko tylko żeby poczuc 3d wiec wykorzystaj tu pobyt madrze i do końca na ile cie stac

          Lubię to

  13. Dlaczego twierdzisz, ze jestem że stanów?

    Mnie też tutaj trzyma w większości to samo co Ciebie.

    Jeszcze tyle życia przede mną, to co teraz przeżywam jest takim preludium do mojej przyszłości. Czuję, że mam tutaj misje, chodzi tutaj bardziej o sztukę, i siłę przekazu jaką muszę wywrzeć na odbiorcach. Muszę tym co stworzę uświadomić ludzi kim naprawdę są, obudzić, tknąć coś w nich, zmusić do zadania sobie tych najważniejszych pytań. To tak ostatnio mi się objawilo i to przy słuchaniu M83, tak mi się wtedy gorąca zrobiło, jakoś dziwnie. Więc, chyba to mnie tak bardziej tu trzyma. A obecny czas muszę poświęcić, do wyszkolenia siebie na nadchodzący etap. Oj ciekawe jak to bedzie, bo czasem mam po prostu wątpliwości, co do siebie samej, tych swoich reakcji. Nie potrafię zweryfikować źródła ich pojawienia się w mojej głowie.

    Ale ogólnie to czuję, że moglabym już opuścić to miejsce. Ze śmiercią się już pogodziłam, i tak kiedyś by nadeszła. Akceptuje ją. Więc się tak bardzo nie boję. W pewnym stopniu się na to przygotowuję. Chociaż moimi obecnymi lękami są demony, zle energie itp, sama myśl o tym, że coś takiego mogłoby mnie nawiedzic, przyjść we śnie czy coś podobnego, napawa mnie ogromnym lekiem. Na to nie potrafię się uodpornić. Zaakceptować tych bytów nie potrafię, a wiem, że powinnam bo są w pewnym stopniu nieodłącznym elementem wszechświata, muszą istnieć dualizmy 🙂 Gmo, może masz na to jakąś radę ? ^^

    Lubię to

    • mam rade sam tak nialem, demony to takie wredne dzieci owszem maja moce ale jak krzykniesz na nie to dzieciarnia ucieknie, musisz im rozkazac w tej chwili wypierdalac z mojego ciala nie zycze sobie dluzej waszej obecności, moje ciało jest tylko dla mnie, zostało stworzone tylko dla mnie i z mysla o mnie, nakazuje i zezwalam wszystkim ludziom/aniołom/straznikom kosmicznego uniwersalnego organizmu PAN 5d na calkowita ekstrakcje i anihilacje obecnych bytow i bytow ktore by chcilaly w przyszlosci sie do mnie doczepiac namaste, mloda masz ogromne energie dzialania a one ci robia wode z mózgu i mowia ze nie masz, one się pompują i choduja na twojej niewiedzy, wystraczy pare takich stanowczych sesji i po nich, krystyna zawsze podlacza się do zrodla swiadomosci jak ja probuja „gwalcic”, poszukaj jej wpisow albo zapytaj, i spalają sie demonki jak robaki nad ogniem no bo po prawdzie to sa takie nie kumate robaczki szukające jazdy na krzywy ryj
      namaste

      Lubię to

      • Dzięki za radę, jak poczuję otaczające mnie negatywne wibracje, to postaram się wykrzesać z siebie całą swoją pewność, odwagę i stanowczość. Czas w końcu stawić im czoła i pokazać z kim mają doczynienia.

        Czytałam gdzieś kiedyś, że niektórzy potrafią dostrzegać aury drugiego człowieka, otaczające go barwy, określały jego osobę, nastrój, charakter.
        Ja nie mam takiej umiejętności, ciekawe jak to jest z tobą 😉
        Na czas obecny potrafię wyczuć ale nie dostrzegać owe aury. Jak np. widzę danego człowieka pierwszy raz w życiu, czuję jaka energia z niego emanuje, jakim jest człowiekiem. Czy ma czyste intencje do otaczającego go świata. Mam tak w rodzinie i nie tylko, że jak ktoś nagle się pojawi w pomieszczeniu to czuje zaburzenie równowagi w przestrzeni, utratę energii, przygnębienie, spadek nastroju, napięcie, i w ogóle, że coś jest nie tak. U mnie dużo osób tak promieniuje na kilometr, to jest bardzo destrukcyjne, bo jak się ma wrażliwa duszę na takie bodźce to takie coś może być bardzo bolesne. Ja już jestem na takim etapie, że staram się odbijać od siebie te energię i nie zwracać uwagi na słowa jakie do moje wędrują, reagować milczeniem, i zachować stoicki spokój. Wtedy sobie po prostu po pewnym czasie odpuszczają. System, któremu są tak wiernie oddani, dostarcza im full energii, powera, co jest niebywałe. Ja jak odlaczylam się od Kościoła, było to dla mnie z jednej strony zbawieniem i uwolnieniem mojej duszy a z drugiej udręką dla ciała fizycznego. Nie miałam na nic siły, energii twórczej, wtedy jadłam od czasu do czasu fast foody itp. i było spoko, a teraz mój organizm po takim jadle chce się jak najszybciej oczyścić i to czuć, w bonusie odpłaca się jeszcze poczuciem beznadziejności, bierności, ospalosci. Kiedyś nad tym intensywnie rozmyślałam dlaczego tak jest, ale już wiem. I to dzięki tej stronie, czy może twojego komentarza, który kiedyś przeczytałam.
        Ci ludzie za to, że służą tak bezgranicznie swemu jahwe, dostają w prezencie za swoją posłuszność niebywałą ilość mocy.
        A my musimy sami, na własną rękę napełniac się energia kosmiczna, może i jest to trochę wysiłek ale czystszej energii nie dostaniemy nigdzie indziej, a na pewno nie od księżycowego bożka. Namaste 🙂

        Lubię to

        • klnij to pomaga jezeli jeszcze nie klniesz nie patrz na zydowskie formy grzecznościowe narzucone polakom, te diabelskie dzieciaki yahwe po pierwsze blokuja dostawy energi do wybranej ofiary przeważnie z gruby johna connora -_- i ofiara wpada w marazm depreske bo sami ja pochlaniaja i tylko troszczeczke przepuszczają na tyle żeby organizm ofiary mogl dzialac na awaryjnym zasilaniu w depression mode tylko niestety, tez nie widze aury ale spojrzenie w oczy i już mi więcej nie trzeba, zamienic pare zdan ale i bez gadania wiem, i jeszcze jak ktoś ma tendencje do podnoszenia glosu to zaraz kasuje znajomość już wiem wtedy ze nic z tego nie będzie nawet jakbym chciał, taka osoba jest na poczatku drogi i nie mam ochoty ani energii z nia polemizowac, polemizuje tylko z tymi co juz troche odskakuja od trampoliny, pan Mieciu jest wyjątkiem lubie kazac mu skakać coraz wyżej -_-, padalce yahwistyczne na ziemi nie dostają od yahwe zadnej jego energii tylko yahwe im odblokowywuje konto do energii kosmicznej, my razem z john conor resistance musimy walczyc sprytem o każdy jej kes, yawistycznych miedzyinnymi można poznac po tym ze jedza gowno i wygladaja i się czuja swietnie no kuba wojewodzki, jak księżyc odleci wylecza się wszystkie choroby no oprócz może genetycznych spowodowanych przez gwałty parobkow yahwe na nas bialych i będzie cacy poczujesz ulge i wszyscy nam podobni a parobki yahwe zydzi mongoly i araby nie wytrzymają czestotliwosci wysokiej i mozgi im się będą przegrzewac az pekna nie zartuje, dzisiaj arab jechal busem szybko weszlem na jakiś yt film o hodowli swin oczywiście z odgłosami francuskimi typu łi łi łi i wysiadł na następnym przystanku może to przypadek a może nie -_- może to jest tajma bron na kozojebcow? miał plecaczek taki plaski jakby w nim tylko było arkusz wybuchowy c4…, widać nie odpalil bo play odcielo mu zasieg albo miał ważniejszy cel -_-, tez to mam jak wampir wejdzie do pokoju albo skurwiel to mnie ssie ze musze zaraz się wynosic, to znaczy ze już jesteś dosc swiadoma jak czujesz ze od ciebie ciagna. czasami mam zjawisko odwrotne ze jestem wyssany np przez wizyte u reptyli yahwe w sadzie i ja ciagne od kogos z kolei, laduje sie można powiedzieć i to jest naturalne bo nikt nie ma stalej energii dlatego ważne jest żeby przebywać wśród swoich ze swojej rasy slowianskiej bo tylko tacy laduja, jak jesteś wśród zydow mongolow czy arabow to wszystko toto ma sztuczne elektryczne dusze (astrale) i nic cie nie podratuje, dlatego miedzy innymi multikulti nam wsadzaka żeby kradli energie nic nie dając w zamian, im ktoś ladniejszy tym więcej daje energii np aktorzy piosenkarze itd, aha muzyke tworza kosmici w ziemskich wcieleniach karnacjach nie ci z zielonymi czulkami i 12stoma nogami tylko bardziej wyzpecjalizowani ludzie, także byty yahwistczne niestety dlatego odczuwa się harmoniczne kosmosu jak się slucha ich muzy nie mowie tu o ich troje markowskiej itd. to kosmici innego rodzaju -_-, sorki ze pisze odnośnikami ale chce przekazac jak najwięcej i forma na tym cierpi, no ale czym jest forma bez treści be or not to be jak np u pana miecia… wiem jestem straaaaaaasznie zlosliwy -_-, uwazaj na zaczepiaczy meneli bokserow itd bo to wredne twory yahwe które chcą nawiazc kontakt energetyczny i ssac energie dlatego zaczepiają, normalni ludzie mogą być cale zycie sami i nie potrzebuja nikogo do towarzystwa chodz jest milo być z kims nie neguje tego, duszyczko trzymaj się a tak na marginesie jesteś duszyczka weteranka nie wiem dlaczego myślisz ze zaczynasz ? zaczyna to pan Mieciu… -_-

          Lubię to

        • Gmo, klnelam i to jeszcze nie tak dawno, ale zaprzestałam tego rytuału, bo zaczęłam odnosić wrażenie, że słowa wtedy mają nade mną kontrolę, i zawsze się źle czułam wtedy ze sobą, zwłaszcza jeśli przeklinalam z takich błahych spraw. Oczywiście nadal rzucam bluźnierstwami, ale w takich kryzysowych sytuacjach, gdzie muszę uzewnetrznic kłębiące się we mnie energie i dać im upust.
          A…dobra, już wiem o co Ci chodzi z tym klnieniem… no cóż gdybym powiedziała takie moje wyraźne, donośne Spierdalaj to może się przestraszą i zwieją.

          Może ten arab co go widziałeś w busie miał w tym plecaczku niewinną kanapeczkę na podróż, bądź kieszonkowy koranik jakby nagle zaszłaby u niego potrzeba zjednoczenia się że słowem najświętszego allaha jego, a ty tu wyjeżdzasz z bombą 😀
          Dobrze, że w moim środowisku nie bytują takie stworzenia, tylko raz u mnie w mieście widziałam taką wzorową muzułmańską rodzinke w galerii, dziewczynka w środku, wszystkie w burkach, zakneblowane do cna, ojciec jakiś stary z niekonczaca się brodą, wracali z obfitych zakupów, z całymi pełnymi siatkami z H&M, pomyślałam sobię, skąd oni kurwa mają tyle kasy, żeby się tak obkupić, i na chuj im te łachy jak oni tylko w tych szmatach lnianych paradują, czy jakichś tam innych-podobnych, nevermind. Utrzymałam taki dość długi kontakt wzrokowy z tym dzieckiem i matką, ale w moim wzroku było coś typu,, Co wy tu kurwa robicie, nie macie swojego domu ?” I już widziałam ich zaklopotanie, jeszcze ten ojciec się na mnie tak spojrzal dziwnie. Ale tak, puentujac tę wypowiedź to powiem po prostu że nie trawę tych ludników.

          Ja czuję, że najwięcej mojej energii ulatuje wśród rodziny, to są tak zacofani ludzie, że nie mam już ochoty z nimi przebywać, rozmawiać i tłumaczyć się ze swoich wyborów, których i tak nie potrafią zrozumieć, mianują się katolikami, ale jak coś im nie pasuje to plują jadem, już lepiej z rodzeństwem, ale gdybym mogła już teraz to bym się najchętniej odizolowała, najlepiej w jakimś domku w lesie, to by było twórcze miejsce, istna ostoja spokoju, hoho…:)

          Lubię to

        • laska nie możemy mieć wszystko tak samo -_-, tak tak kurwa miał koraliki z c4 i pewnie przeplatane chlebem i suszona slonina, na chuj plecaczek jak się w nim nic nie ma to tylko „denerwuje” wspolpasazerow, a kurwa jacy w wawie sa gościnni mowie ci ustepuja miejsca w pustym autobusie jakby mieli w instrukcji napisane proszę zaprzyjazniac się z miejscowymi sa idiotami bardzo lasymi na komplementy i uprzejmości to wcale k już mnie nie smieszy, wlasnie tak samo jak trzeba być wrogim do demonkow tak samo do arabkow w sumie t ta sama pasozytnicza mentalnosc, nie usmiech kurwa i welcome tylko spierdalac nie chcemy was tu, za to PIS lubie i orbana itd., duda nie podpisal sprzedaży lasow państwowych PO chcieli na koniec to przepchnąć Pojebane Owsiki, ja mam ta sama technikę zawsze im się patrze penetrujace w oczy i wysylam im fuck you message spierdalac lajzy message i zawsze działa plus mam nowa technikę pluje jak ich mijam, mysle żeby nosic ze soba szynke konserwowa krakusa i spozywac przy nich, kase maja od szejkow swoich bo to wszyscy agenci saudyjscy i te ich laski sa tak bezwiedne bezduszne nie pamiętam zebym widział smiejacego się araba/arabke albo mina mordercy albo zlodzieja, lubie naszych bramkarzy w klubach ze nie wpuszczają kozojebcow na imprezy a jak się stawiają ze do sadu podadza to za te chude flaki i na ulice itd. b podoba mi się taka patriotyczna postawa, uważam ze biale cipki sa dla białych kutaskow i tyle, boze i te ich zarosniete ciala nawet na palcach maja wlosy korwa i jak tu nie wierzyc w ewolucje ?, ja to samo nie trafie rodzinki strasznie zacofani kosciolek chlebeczek koszyczek jajeczko oplatek p Jezus kurwa tak zdrabniają jakby dzicinnieli na starość a młodsi odemnie tak wytrzymuje z nimi gora godzine a później jak mi te ich wywody podchodzą już pod czaszke to exploduje gniewają się nie oddzywaja i najgorsze ze mysla ze postradałem rozum traktują jak psychicznego proponowali psychotropy ze musze bo inaczej tak mi się zrobi ze w yladuje w psychiatryku no naparwde religia idzie w parze ze szczepionkami tabletkami itd. jak u dupy przepraszam dudy, tak m tez zabierają energie dlatego nie polemizuje już tutaj zalbo przynajmniej staram się nie polmizowac z maloczestotliwcami, z toba to jak z siostra bezstresowo mogę się slizgac po jednym gownie w nieskonczonosc, tak u mnie braciszek swietoszek a wkłada takie sztylety miedzy zebra ze szok oczywiscie miedzy modlami -_-, jego zona swieta julia z krakowa czulem zawsze się u nich jak na audiencji u papieża kapcie lsniace podłogi stoly na którym nic nie można polozyc tylko na filcu, k boziu zabierz ich już stad wszystkich i nie mecz nas -_- kurwa tyle planet i akurat tu musialas ich wpierdolic, sory musialem se ulzyc

          Lubię to

        • No cóż, może ten plecaczek był tylko po to aby dopełnił jego dzienną stylizację, (przytrafil ci się taki co dba o swój wizerunek, esteta), a może miał jakieś niecne plany z nim związane. Tego to już się nie dowiemy, ale powiem Ci, że jest to na swój sposób interesujące 😀
          Ohoho jak się przeprowadzę do wawy, to będę musiała się przyzwyczajać do ich widoku, na czas obecny są oni dla mnie bardzo irytujący, jak z innej epoki. Spróbuję wtedy podjąć pewne działania aby wkurzać ich moim przenikliwym wzrokiem ^^.
          No racja, ja też nie widziałam ich uśmiechniętych, beztroskich, normalnych, chodzą z takimi doczepionymi wyrazami na twarzy, jakby zawsze coś mieli na głowie, zawsze gdzieś kur*wa muszą być, jechać, to tu, to tam, muszą mieć niezwykle bujne, fascynujące życie, egzystują jak jakieś roboty, tylko aby żyć i przeżyć; co chwila zaspokając swoje przyziemne pragnienia- to chyba ich najbardziej ambitny cel w życiu. Nie czaję ich, jeżeli wiesz w ogóle o co mi chodzi 😀

          Tak już z rodzinami jest, nie zawsze ale zazwyczaj. Próbowałeś podjąć się pewnych prób wtajemniczenia ich, bądź powiedzienia co tak naprawdę o tym wszystkim myślisz? Naprowadzić i uświadomić, że to co oni odgrywają to jakas iluzja ? Bo ja coś tam swoją postawą, zaczepnymi zdaniami próbowałam zdziałać, ale oni uznają mnie wtedy za jakiegoś dziwaka, więc już wolę nie wszczynać żadnych kroków i żyć we własnym świecie, chodź nie wiem czy jest to odpowiednia postawa. Jeszcze może trochę popróbuję, ale bardzo często, jak okazują swoją wielką dezaprobatę do mojej opinii zwyczajnie nie mogę wtedy pozbierać myśli i wysłowić się w tak dostatecznym stopniu, żebym była z siebie zadowona w tej polemice. Ale to może dlatego, że łatwo da się wyczuć wypływają z nich niszczącą energię, jakże wyprowadzającą z równowagi, kiedy czują, że poddaję wątpliwości coś co przecież jest czymś normalnym i prawym- oczywiście w ich mniemaniu. Mam tu na myśli wpojone wzorce, wierzenia, tradycje, schematy myślenia itp- coś co dla nich nie powinno być podważane. Wtedy ich psychika czuje się nadszarpnieta i urażona, co właśnie daje taki skutek. Ci starsi to już naprawdę mają zamknięty umysł do grobowej deski, to jak odbijanie piłeczki od ściany. Bez zadowalających rezultatów.
          Tak ja też raz byłam w takim domu gdzie wszystko było perfekcyjnie, na błysk, i w ogóle bez żadnego deprymującego dla wlasciciela pyłku kurzu. Od razu człowiek taki jak ja, czuje się w takiej przestrzeni nieswojo i taki
          przytłoczony, cały czas trzeba się kontrolować. To nie moje klimaty. O nie.
          Moj numerek to piątka, nie pamiętasz już gmo ? 🙂 Sorki za niedokładndość 🙂
          Idę na wieczorną wyprawę po mojej okolicy, odetchnąć od dzisiejszego dnia i zatracić się w granacie nieba, aby poczuć namiastkę otaczającego mnie kosmosu, trzymaj się bracie 🙂

          Lubię to

        • im chodzi o to o co nikomu nie chodzi, moi po krwi sa na etapie tylenolu antybitykow szczepionek chcą emigrantow chcieli PO … wszystko maja obrócone o 180 stopni a mój brat powiedział ze ja mam wszystko obrócone o 360 stopni… chyba myslal ze im więcej stopni tym lepiej jak koni w samochodzie, no tak 5ka nie zapisałem a już pamięć nie ta co kiedyś -_-, tylko zaluz podwojne dżinsy nigdy nie wiadomo czy kozojebcy tamtędy nie będą szli albo przynajmniej zaloz koszulke ze swiecaca a nawet blyskajaca swinia czy cos, cos wymysl, może złamany księżyc na pol z napisem swinie wszystkich krajów laczcie sie no masz przeciez wyobraznie jak mniemam

          Lubię to

        • Po moich terenach wybranych nie stąpają żadne istoty, tylko ja. Przestrzeń, w której żyję można bardziej nazwać wsią, miasto mam jakieś 10 km od siebie. Tam dopiero można spotkać owe istoty yahwistyczne. To dla mnie mały luksus, że mogę sobie pozwolić na schadzki w miejsca gdzie panuje tylko cisza, przyroda, bez żadnych dusz obok. To swoistego rodzaju kwintesencja ciszy i kontemplacji. Więc nie muszę się bać wyskakującego nagle zza drzewa obcego mi jegomościa.
          Nie wiem jak za rok poradzę sobie z tym zgiełkiem Warszawy, który prawdopodobnie bedzie mnie czekał, ale wiem, że człowiek szybko przyzwyczaja się do nowych warunków.
          Już niebawem dzień zmarłych, nie wiem dlaczego ale to moje jedno z najbardziej ulubionych dni. Łatwo jest wtedy nawiązać głębszy kontakt z opuszczonymi. Panuje tajemnicza aura. Dla większości jest to dzień smutku, a ja bardziej traktuje to jako dzień świętowania tego iż ci zmarli (mówię tu w odniesieniu o osoby, które znałam) mają szansę się dalej rozwijać jako dusza oraz mogli nawiązać kontakt z najwyższą jaźnią. To piękne pogańskie święto.
          Dzisiaj byłam w księgarni i ledwo co weszłam, to mnie te typiarki zaczęły lustrować, jakbym przyszła tylko po to, aby im coś zajebać, delikatnie ujmując. Nie potrafię tego ździerżyć. Patrzą się na Ciebie jak na potencjalnego złodzieja, ani się skupić i w spokoju szukać pozycji, bo czuć ten przeszywajacy wzrok. God why.
          Wiesz co, zaczęłam praktykować medytację w autobusie, co prawda wszech otaczajacy hałas i obecność ludu może być trochę deprymujący, ale daje rade się jakoś skupić. Lepsze to niż myślenie o niczym. Cały czas powtarzałam sobie zdanie jak mantre, chociaż mimo wszystko nadal mój umysł był czujny. Praktyka czyni mistrza.
          Jeszcze moja dygresja odnośnie księży. Mam do nich jakąś odrazę, boję się ich. Zawsze kojarzą mi się z takimi psychodpatami, pedofilami. Brr. Ich oczy jakoś zdradzają to, że mają nieczyste, niecne myśli, przynajmniej ja tak odczuwam. Pamiętam jak znajomy mi księżulek przeprowadzał pogrzeb mojej babci, był taki rzeczowy, beznamietny, wszystko tylko żeby szybko, ta pusta twarz, jak kolejne zadanie do wypełnienia przypisane mu na dzień, tylko żeby hajs za to się zgadzał i to nie taki mały. Jeszcze mają czelnosc mówić że za mało, na serio. Bez taktu, żądni tych pieniędzy jak mało kto, a tak to głoszą, że trzeba być bezinteresownym, miłosiernym, pomagać innym w biedzie. Wszechwielcy hipokryci na maksa. Kropka.
          Wysyłam wszystkim Wam dobrą energię, zawsze jak medytuję, myślę o czytelnikach Kefira i wizualizuję wplywajacą do waszych serc energie miłości i mądrości, przynajmniej w taki sposób mogę okazać swoją wdzięczność za istnienie takiej strony jak ta :)~ Anielskich snów ~
          Za błędy i ogólne gryzące zdania przepraszam 😐

          Gmo, twój brat z tymi 360 stopniami to nieźle dowalił, rozbawiło mnie to 😀

          Polubione przez 1 osoba

        • dobrze ze nie 480 stopni albo 520 -_- a może chodzilo mu o napiecie w kontakcie nigdy nie wiadomo, zaraz ale to tez się nie zgadza…, no ksieza maja przesrane oczy to oczy bestii, tak sobie mysle i mysle ze ty jesteś taka delikatniejsza wersja mnie, w empiku tak nie trzepią u nas w wawce przynajmniej raczej już zachod no po wsiach to inaczej na pewno -_-, ale wiesz jak się super gada nawet pisze z ludzmi medytującymi to tacy wszyscy bracia i siostry po prostu to czuc, czuje to u ciebie anki kefira i tam jeszcze tych literkowych nikow nie do zapamiętania -_-

          Lubię to

        • Wiesz co gmo, po prostu wczoraj miałam ochotę odwiedzić jakąś mniej popularna księgarnie, gdzie praktycznie nie ma ludu, więc zachowanie typiarek może być już w jakimś stopniu uzasadnione. W empiku to już lajt, zawsze w czwartki po zajęciach, jak mam pół godziny do autobusu to sobie przychodzę poczytać. Jestem już ich stała bywalczynią 😉

          Też czuję, jak rozmawiam z Tobą, taką unikalną nić zrozumienia, podobne z nas dusze(tak myślę), mam nadzieję, że to nie tylko widać po naszych wystukanych literkach, ale odwierciedla się w rzeczywistości. Dzisiejszy księżyc jest przerażający, kojarzy mi się z wszystkowidzacym okiem, jakbyśmy byli przez niego permanentnie inwigilowani.

          Ten pierwszy link co mi zapodałeś nie za bardzo wiem jak mam interpretować. Nie dysponuję jakąś głębszą wiedzą z zakresu astrologii czy tam astronomii, czyżby to planetoida zbliżającą się na naszą Ziemię ? Mi się to coś kojarzy z jakimś bytem, jak się blizej przyjrzeć, to można ujrzeć jakąś twarz, dobra, pewnie gadam głupoty, możesz mi powiedzieć o tym coś więcej ?

          A co do tych częstotliwości, to dzięki Ci za link, to było naprawdę osobliwe doświadczenie, nawet nie wiem jak mam to opisać. W mojej głowie działy się i rodziły dziwne rzeczy, nieracjonalne wizje. Dla mnie to pewnego rodzaju enigma, coś jak trans, pojawiające się halucynajce. Dzięki za to, ja kiedyś słuchałam z samą częstotliwością 528hz, nie wiem czy dobrze pisze, ale to co mi zasugerowałeś, bardziej prowokuje nasz umysł do odchodzenia w jakieś kosmiczne wymiary. Na pewno do tego powrócę, dzięki : )

          Lubię to

        • dzisiaj to jest 31go ma być widoczna jak bedzie przechodzila blisko ziemi, może być potrzebna mala luneta, mam nadzieje ze nie zahaczy o nas mowia ze to latajacy pumpkim face i akurat mamy hellowin… -_-, te czestotliwosci u mnie przynajmniej jakos tak resetują mnie nawet nie umiem tego tak opisac do końca w każdym bądź razie na plus, mloda nie odlatuj za bardzo tylko -_-

          Lubię to

        • Weź ze sobą jakąś miłą dyszyczke pod rękę i wyruszaj, może z tego wykitnie coś więcej 😉 hmmm 🙂
          Gmo, co sądzisz w ogóle o związkach, czy wierzysz w to, że ludzie mogą być ze sobą całe życie, czy może jesteś za tym, by doświadczać związków z wieloma kobietami?
          Dla mnie związek to wolność, bycie sobie nawzajem nieosiągalnym, odkrywanie siebie cały czas na nowo, nie oddawanie się w całości. Ludzie w dzisiejszych czasach, żyją ze sobą praktycznie cały czas, co powoduje, że są owladnięci rutyną, znudzeniem, znają się siebie na wylot, nie ma tego zaskakiwania. Jeżeli sprawimy, że ktoś stanie się całkowicie nasz, miłość straci swoją pierwotną wartość, umrze. Kiedy ludzie będą świadomi tego, że nie mogą posiadać kogoś, kogo kochają, uczucie będzie wieczne, intensywne. Musimy stawiać sobie bariery, im więcej barier tym związek i miłość prawdziwsza. Trzeba się nawzajem zdobywać, zabiegać, nie obnażać siebie w całości. W związku nie można być w samotności i nie można być razem. Nie możemy siebie ograniczać poprzez określane limitów, stawiania warunków. Miłość to akceptacja, wolność, brak oczekiwań, brak zazdrości-przede wszystkim.
          To jest moje zdanie, nie wyobrażam sobie żyć z kimś razem w oparciu o dzisiejszy schemat pojmowania miłości, związków, małżeństwa etc. Nie czuje wielkiej potrzeby jednoczenia się z druga osobą, może to mój jakiś egoizm, a może czyste przeświadczenie, że bycie samowystarczalnym, jest bardziej korzystne dla mojej duszy. Choć zapewne jak to zazwyczaj bywa, kiedy znowu owladną mnie te reakcje chemiczno-miłosne, całkiem zapomnę o owej samowystarczalnosci …ehh

          Lubię to

        • nigdy nie ma tej jednej to jest fizycznie w astralu niemozliwe, mamy pare pare nascie soulmates reinkarnujacych w tym samym czasie na tej samej planecie dobrze jak sa w podobnym wieku ale wielokroc mlodsze i starsze i tu jest taki dyzonans lekki cielesny bym powiedzial, mlody nie chce ze starym itd chodz to pokrewne duszyczki byly juz przez lata, najwazniejsze zeby sie rozpoznac w tlumie zycia co jest piekielne trudne ale mozliwe , tzw poznanie sie to raczej rozpoznanie i sie czuje ze sie zna ta osobke wieki i z calkiem „obca”osoba idzie sie do sklepu na kawe i tylko „zasady” stopuja przed zamieszkaniem razem itd np tego samego dnia, piszesz o tych sztucznych barierach konwenansach, to wszystko jest wyuczone na ziemi moze sie to sprawdza tutaj w pewnym sense taka zabawa ktora tez jest przyjemna ale w astralu jest prosciej, wogule wszystko mesko damskie jest przyjemne nawet rozmowa/flirt w sklepie ja to uwielbiam, sport wiadomosci tv moze dla mnie nie istniec ale ta interakcja z babeczkami to jest to -_- , ale tak ogolnie nie lubie zmieniac babeczek i wole byc z kims dluzej niz krocej no ale dosc o mnie -_-, to nikt na EUROPE ?

          Lubię to

        • No wiesz Mój drogi, ja tutaj niczego ne neguje. Owszem takie interakcje są bardzo fajne, przyjemne. Dla większości właśnie to nadaje ich życiu sens, ale czy to słuszne patrzenie na otaczający nas świat? Może zostało to w nas zaprogramowane, takie zakochiwanie się, abyśmy nie oszaleli ze zdecydowanie liczniejszą ilością otaczających nas przykrych bodźców od tych pozytywnych, może to taki motywator, że mamy po co żyć, że nie jest tak źle, mamy przecież miłość, życie nie jest takie bezsensowne. Może to taka iluzja, która większość zaslepia w takim stopniu, że po prostu nie potrafią dotrzeć całości, głębi, nie potrafią skupić się na sobie i zrozumieć własnej istoty. Gmo, często jest też tak,jak pisaleś, że ludzie się spotykają, po raz pierwszy, czują jakby znali się całe życie, że są sobie pisani, a z biegiem czasu mimo wszystko relacja się psuje. Tego nie rozumiem. O co cho.
          Hmmmm, a może dlatego się opuszczają, bo czują potrzebę wymiany na coś nowego, świeższego. Może dlatego odchodzimy od ludzi, bo czujemy, że nauczyliśmy się od nich maximum i oni od nas też, i musimy szukać dalej by kolejne nowe maximum nauczyć się od nowej duszyczki.W taki sposób się rozwijamy i od każdego wynosimy jakąś istotną wiedzę. Nie wiem, może filozofuję, gadam glupoty, ja jeszcze jestem na etapie obserwowania, wyciągania nie zawsze słusznych wniosków, ale muszę przyznać, że dzięki Tobie i Wam wszystkim szybciej idę na przód.

          Chyba już wiem dlaczego większość związków jest nieszczęśliwych, ludzie nie wiedzą, że aby kochać kogoś dlugofalowo i bezwarunkowo trzeba najpierw pokochać SIEBIE. To jest niezwykle istotne wymaganie, jeżeli chcemy rozdawać energię miłości do wybranych jednostek.
          Mimo wszystko, fajnie, że mamy coś takiego jak miłość, może dobrze jest się tak zadurzyć i zapomnieć o całym otaczającym świecie. Może to taki dla nas reset, sama nie wiem…. Z moja duszą romantyka to tak ciężej w życiu, bo łatwo mi mieknie serce, zawsze chce przeżyć coś niekonwencjonalnego z tą drugą dyszyczką, a nie zawsze daje rade żeby się to ziściło. Ciężko jest znaleźć pokrewną istotkę, oj ciężko…
          Miłej niedzieli 🙂

          Lubię to

        • milosc to jest wielowymiarowe cudo dlatego takie mocne, na poziomie ciala jak się zabujamy znaczy kompatybilna genetyka można plodzic zdrowe dzieci, na poziomie neutrinowego astralu spędzanie z soba czasu w kompletnej ciszy nie nudzi ani nie nuzy, no bo przecież nie gadamy w astralu anyway wszystko telepatia, jak się psuje to znaczy ze to była pozyczka chwilowka, znajduje się duszyczke kompatybilna szybciutko jak jest chec szczera i człowiek czuje ze jest gotowy a jak tylko jest ze przydaloby się to uniwerse mowi no przydaloby się i na tym się konczy -_-
          energetyzujący mnie kawalek

          Lubię to

        • Więc teraz już co nieco rozumiem jak działa ten mechanizm miłości na naszej planecie.
          Mimo wszystko, jeszcze tyle rzeczy i zjawisk czeka do odkrycia, że aż szkoda zamykać się w jednym punkcie i poruszać się podobnymi ścieżkami co osoby z naszego otoczenia. To, że życie urozmaica nas w różnorodne sytuacje, są dla nas poznaniem siebie, lekcją sama w sobie i wystawianiem nas na próbę. System ,,dzielnie” strzeże swojego ludu przed czymś takim, trzyma nas na smyczy, lubią nas mieć na oku. Oh, jak rutyna dnia codziennego potrafi zniechęcić nas do bardziej spontanicznych działań… jak bym chciała uwolnić się od ograniczających mnie ,,obowiązkowych”, ustalonych przez jakiegos człowieczka, etapów, który musi przejść każda szara jednostka. Mam wrażenie jakby moje życie było już z góry zaplanowane przez niewidzialną rękę. Słowo przymus, od razu wycofuje mnie z życia. Ciężko jest się dostosować, jak ma się świadomość, że to ma na Ciebie destrukcyjny wpływ. Mój cichy bunt odbija się echem od ścian. Wyczuwam tę iluzję wolności, ale to kłamstwo, ludzie nadal tkwią w tym utwierdzeniu, że mogą znacząco wpływać na losy świata, że mają swój głos. Oczywiście mają, ale siła przebicia musi być znaczaca, co powoduje, że większości odechciewa się inicjować takowych prób. Może ta moja numerologiczna piątka czasami daje się we znaki, żeby iść, uciec, daleko, przed siebie, smakować życia, brać je garściami, uwolnić zlęknioną duszę, wyrwać się z tej monotonii. Tak sobie patrzę czasami na ludzi wokół mnie, i jakoś tak ciężko uwierzyć, ale mają w sobie coś z robotòw. To mnie trochę przeraża. To jest niewyobrażalne, wracają po 8-12 godzinach pracy, pogodzeni ze swoim marnym losem, następnego dnia znowu to samo, ale i tak mają tę moc, siłę by przeżyć kolejny dzień w tym samym rytmie. Ja bym dawno padla w takim zaprogramowaniu mojego życia.

          Co ją tu robię?- to codzienne, wręcz rytualne pytanie na każdy dzień, które sobie zadaję. I choć codziennie utwierdzam się w przekonaniu, że to co ziemskie jakoś do moje nie pasuje, czuję, że będę musiała jeszcze przez długi czas zmierzyć się z tą planetą i wcieleniem, które zostało mi dane.

          Sory, musiałam z siebie wyrzucić ten pył wewnętrznych żali, które tak się we mnie kłębią, nie zamierzam w sobie tego tłumić, bo bedzie jeszcze gorzej. Raz potrafię cieszyć się jak małe dziecko tym co mam i iść mimo wszystko przed siebie, a czasem po prostu odzywa się we mnie ta wrażliwa, egzystencjalna strona, która przypomina mi o prawdziwości mojej istoty i roli, jaką odgrywam w tym dziwnym świecie. W dobie dzisiejszego zabiegania, ta prawda jest gdzieś głęboko ukryta w ich wnętrzach. Ludzie nie mają czasu by się zatrzymać i obudzić w sobie ten nienamacalny pierwiastek, który drzemie u każdego z nas, i który mógłby być furtką do prawdziwych, zmian w ich życiu. Może piątki tak mają, co poniektóre, taką męcząca potrzebę uwolnienia się z tego wszystkiego…
          E tam, dosyć pieprzenia, ale tak przy Tobie, gmo, to jak z bratem, ale takim duchowym, mogę gadać sobie o tym wszystkim, bez oporów. Spojnych snów ; )

          Lubię to

        • 5ki sa raczej taniec wino spiew uciekają od zwiazkow nudy monotoni nie ty jedyna jesteś piatka -_- znam dosc dobrze jedna piatke i mogę potwierdzić te cechy , kazdy ma jakby dwa rozumy ciagle się raczej scierajace ze soba jeden cielesny mozg drugi astralny, obydwa maja numery jeden jest numerem w sloncu drugi w księżycu stad np fajny koles ale jak popije to lobuz, wlasnie te nahczakry co sobie liczylas to jest ten dualizm zobacz sobie czym jesteś w sloncu, jak troszku mozg wylaczysz to wlacza się astralny mozg np podczas spania jakiejś stresowej sytuacji czy medytacji, idealem jest żeby jeden drugiego nie napietnowal tylko kooperowali ze soba, wiadomo astral mądrzejszy bo ma dostep to kosmicznego internetu z wszelka wiedza z wszechczasow, nasz cielesny mozg no coz… ale tez jest potrzebny, astralny mozg przerabia info w 100kach gigabajtow na sek nasz cielesny mozg w kilobajtach ale może przez to jest bardziej stabilny jak mój brat przerabia info wolno ale jest stabilny -_- nie taki adhd jak ja, dobrze ze wyrzucasz nikomu wyrzucanie jeszcze nie zaszkodzilo no chyba ze to jest tusk czy Komorowski im prawda może zaszkodzić -_-, nie pekaj mala, moj korek od matmy zawsze mowil : walcz jak lew nie gin jak mucha może to smieszne ale zawsze ta instrukcja mi przychodzi we właściwych momentach zycia, popatrz dookoła ilu ludzi zareaguje na jakies przestępstwo np w autobusie 1 na 100 ? to wlasnie wynik 1000 lat wychowywania w religi i innych „cywilizowanych” ideologiach czas to zmienić i wrocic do mentalności lechitow

          Lubię to

        • Mloda duzo z nas reinkarnuje tylko po to zeby podnosic czestotliwosc ziemi i jej mieszkancow, to jeszcze nie mamy tak zle bo niektorzy z nas tylko medytuja pod ziemia prawie non stop, sa karmieni utrzymywani w czystosci tylko zeby wytwarzac energie albo raczej niwelowac zla, ich ciala wygladaja strasznie no ale taka jest cena poswiecania sie

          Lubię to

        • dzisiaj po medytacji mi przyszlo do glowy ze energetycznie jesteś jedna z tych 3 lasek w minority report ze maja sporo moc i ze mogą byc do czegos używane nie koniecznie dobrego tu zdjecie znasz ten film ? polski tytul chyba inny

          sorki ze tak pisze wszystko co mi wpadnie do lba ale później zapominam, medytacja to jak sen trzeba szybko zapisywać, nieraz nawet zapomnę przed samym pisaniem co wlasnie chciałem zapisac wkurza mnie strasznie to jakiś defekt mózgu pewnie nie jeden u mnie

          Lubię to

        • Żeby zmienić społeczeństwo i ich mentalność z tych gnijacych religii, ideologii trzeba wprowadzić naprawdę radykalne zmiany, to trudne ale wierzę, że to niedługo nastąpi. Musimy naprawdę pokazać swój sprzeciw wobec tego co dzieje się na naszych oczach. Pora pokazać Polakom kim naprawdę są, obudzić w nich te słowiańskie korzenie. Tak gmo, nie raz byłam świadkiem takich sytuacji gdzie ludzie wokół, w ogóle nie reagowali na sytuacje zagrażające czyjemuś zdrowiu itp. prawdziwi altruisci wokół nas mogło by się rzec, nawet przy swoich nie można czuć się w pełni bezpiecznym, bo każdy teraz myśli o sobie. Nie chcą maczać palców, boją się, że sami jeszcze oberwą. Jak mi się coś nie podoba próbuje to jakoś zakomunikować, bierna postawa do niczego nas nie zaprowadzi, a na pewno nie do zmian w lepszym kierunku.
          Ten cytat od twojego korepetytora, mimo, że prosty ma mocny przekaz, zapamietam sobie, bo takie zdania naprawdę potrafią nas jakoś wewnętrznie wesprzeć i pomóc w różnorodnych sytuacjach 🙂 Ja mam swój notatnik na wszystkie cytaty, które są dla mnie naprawdę ważne, jakieś myśli, sny, pomysły, marzenia, wiersze to wszystko tam mam, co uważam za ważne do zapamietania. Myślę, że każdy człowiek powinien mieć coś takiego, gdzie mógłby zamieszczać istotne do jego osobistego rozwoju informacje ; )

          Nie pekam, nie pekam, nie mogę 😉
          To ciekawe co piszesz o tych dwóch ścierających się umysłach, udowadnia to, że każdy ma jakby dwie strony swojej osobowości…
          Przy słońcu wychodzi mi pisces czyli ryby a przy księżycu sagittarius strzelec. Czytałam sobie trochę o tym i tak pół na pół się zgadzam, ale już koniec o mnie….
          Jak było w progresji, jeżeli w ogóle byłeś 🙂
          A co do tego spłodzenia, czy jakoś tak, to chyba jednak nie to, nie planuje mieć dzieci, nie chcę :l, w ogóle brzmi to jak z jakiegoś terminatora… o_O 😉

          Dobrej nocy, zaraz znowu ranek, znowu trzeba bedzie wstać i tak w kółko i w kółko, jak czas szybko leci…

          Trzymaj się bracie 🙂

          Lubię to

        • z krysia jestescie poetkami ja cie… co do mnie tylko jestem wojownikiem i mam nadzieje ze nie don kiszotem czy jego koniem… no coz kazdy na swoja misje ale natchnienie tez jest potrzebne wojownkowi nawet don czy von czy won kiszocie -_-, europe zawsze daja, troche zdziadziali ale spoko w normie, showmany jak zawsze, na koniec „final countdown”, jajcarze straszni, juz niby schodza publika bis bis bis a oni wracaja w 2 secundy i mowia ze to byl najkrotszy comeback w historii muzyki -_-, lubie jajcarzy i poetki tez -_-, tez mam swoj kajecik ale wiersza tam nie uswiadczysz raczej wszystko konkretne praktyczne ale dawno tam nie zagladalem jakos mi sie koduje w glowie wszystko „o dziwo” i nie mam tu na mysli prostytutki -_-, kiedys moze ksiazka ale na razie wole zywych ludzi i ich interakcje ksiazka to jak telewizja nie ma reakcji na biezaco a tego nie lubie, cos na dobranoc,

          no i jak zawsze this is johm conor if u listening to this u r the resistance

          Lubię to

        • Ja cię…, co?- przepraszam, bo nie doslyszalam 😉
          Dla mnie jesteś kimś więcej niż jakimś wojownikiem, co prawda masz w sobie coś z dosadności, dobitności
          Jesteś bardzo konkretny w tym co piszesz, ale czuję, że mimo twojej wyrazistosci jaka od Ciebie bije, w środku jesteś bardzo wrażliwym człowiekiem na wszelakie bodźce świata i nie tylko. Masz w sobie wielką intuicję, przenikliwość, i coś z dziecka, ale w tym pozytywnym znaczeniu, to co tak wielu ludzi utraciło w swoim procesie dorastania, ty nadal to w sobie masz, czuję to po twoich słowach, może ty tego nie wiesz bądź się nie zgadzasz, ale to jakoś tak emanuje..Ta twoja swoboda a zarazem żywotność powoduje, że w tej kafejce jak to ujęła Krysia, bardzo miło mi się gawędzi tu z tobą, i innymi wartościowymi osóbkami.

          A co do muzyyyy….na mnie niezwykle działaja męskie głosy, wtedy potrafię tak odpływać, zrelaksowac się,
          uwielbiam dźwięki gitary basowej, jak u nirvany, i po prostu takie dziwne, nietypowe dźwięki powstałe z z rzeczy wszechobecnych jak u mesity, idealna kompozycja, to są moje klimaty. Ale zaskoczyłeś mnie z tymi propozycjami, skąd w Tobie takie skrajności : D, przedwczoraj byłeś na koncercie jakiegoś metalowego, rockowego, nie wiem sama, zespołu (na którym mam nadzieję się dobrze bawiles), a tutaj wyjeżdzasz z finezyjną, delikatną muzyką dla takich jakby koneserów, kurcze, nie wiem za bardzo jak to nazwać, ale coś podobnego czasem puszcza Nam na zajęciach Nasz miszczu artysta, taka muzyka naprawdę uspokaja i koi, ale żeńskie tony jakoś tak na mnie nie działają, jak te wasze…Wy pewnie macie odwrotnie 🙂
          Ja tam lubię czytać, to taka osobista rozmowa sam na sam z bohaterami, nie raz zdarzyło mi się płakać, nawet z samej fikcji, śmiać jak glupek, rozkminiać…ja to kocham, uwielbiam uczucie kiedy odrywam się od rzeczywistości, bo taka jestem pochłonięta tym co się dzieje tam w środku, w słowach.

          Dzisiaj już nie mam siły skupiać się na mojej retoryce… o matko, ja już chyba powoli śnię, odplywam, to znak, znak, że muszę zakończyć moja wypowiedź i jak najszybciej pomaszerowac do mojego legowiska…zaraz, ale ja już w nim jestem …od dawna, ja już nie myślę, przynajmniej już nie dzisiaj 😉
          namaste

          Lubię to

        • Oj tam oj tam -_-
          Przeklenstwa maja uzdrawiajaca resetujaca wysoka wibracje bomby atomoweji dlatego zydzi telewizijni nam ich zabraniaja poglebiajac nasze jezusowa wyuczona nabyta pizdowatosc jakze potrzebna yahwe zeby wprowadzac nam bez protestu obce henetycznie rasy, w stanach juz obled z tym, znalezc biala bez obcorasowych nalecialosci to cud u nas moze byc podobnie, do wojny jak kto ze slowian hajtnal sie z zydem juz nie mowie o skosach czy murzynach to 100 lat ludzie o tym psioczyli dzis no problem mieszajcie sie a znajdziecie i z duchem twooooooiiim aaaameeeen 123 dziewice czy haubice – nigdy nie wiadomo co tam czeka kazdy zaklada promocyjna wersje – czekaja u allayahwe a swoja droga ciekawe ze sierototepoty katolickie nie kojarza slow allah z allelhuja no coz milosc jest slepa, kto nie klnie przy stesowej sytuacji i udaje jezusa z nastawiona dupa ten konczy na psychotropach pozniej oczywiscie cukrzyca czy spadki cukru i dowidzenia lekarskie wuje yahwe juz trzymaja za jaja do konca zycia, nikt wam nie powiedzial ze magiczne tabletki powoduja cukrzyce ? No to juz tersz wiecie, mloda o czym to pisalas ? -_-

          Lubię to

        • Oj tam oj tam -_-
          Przeklenstwa maja uzdrawiajaca resetujaca wysoka wibracje bomby atomoweji dlatego zydzi telewizijni nam ich zabraniaja poglebiajac nasze jezusowa wyuczona nabyta pizdowatosc jakze potrzebna yahwe zeby wprowadzac nam bez protestu swoje obce nam henetycznie rasy, w stanach juz obled z tym, znalezc biala bez obcorasowych nalecialosci to cud u nas moze byc podobnie, do wojny jak kto ze slowian hajtnal sie z zydem juz nie mowie o skosach czy murzynach to 100 lat ludzie o tym psioczyli dzis no problem mieszajcie sie a znajdziecie i z duchem twooooooiiim aaaameeeen 123 dziewice czy haubice – nigdy nie wiadomo co tam czeka kazdy zaklada promocyjna wersje – czekaja u allayahwe, a swoja droga ciekawe ze sierototepoty katolickie nie kojarza slow allah z allelhuja no coz milosc jest slepa, kto nie klnie przy stesowej sytuacji i udaje jezusa z nastawiona dupa ten konczy na psychotropach pozniej oczywiscie cukrzyca czy spadki cukru i dowidzenia lekarskie wuje yahwe juz trzymaja za jaja do konca zycia, nikt wam nie powiedzial ze magiczne tabletki powoduja cukrzyce ? No to juz tersz wiecie, mloda o czym to pisalas ? -_-

          Lubię to

        • No w stresowych sytuacjach, nie ma rady, trzeba sobie przekląć, bo inaczej wezbrana zła energia się kumuluje, i potem przeobraża się to w rozmaite choroby itp.
          U mnie w domu i nie tylko, wszyscy katolicy, a swoją jezusową postawę mają tylko w świętych miejscach i sytuacjach. Na co dzień to reaktory dziwnej energii, i jakoś nie widzę po nich aby się ograniczali w takich zachowaniach i słowach, boże, jak to mnie zawsze dziwi, kiedy potrafią tak pluć jadem, i rozrzucać dookoła negatywne wibracje, ale kiedy zbliżają się do miejsc świętych typu kościół, od razu przeobrażają się w poważnych, zamyślonych, grzecznych, niewinnych, przyzwoitych ludzi…Nie u wszystkich to następuje, ale np. moja babcia jest dobitnym przykładem takiego zachowania, taka postawa chyba nazywa sie dewocja, dewotyzm…
          Obejrzałam dzisiaj w końcu Stowarzyszenie Umarłych Poetów, naprawdę fajny film, uczy niezależnego myślenia od wpływu innych. A ty, gmo, polecasz jakiś ciekawy film ? 🙂

          Lubię to

        • home alone 2 ogladam w kazde swieta kaczora donalda – zajebiste relaksanty w zasadzie wszystko bez reklam ze starych lat prl bez wiadomosci i innych takich wkurwiaczy,scifi filmy fabularne lubie o kosmosie zawsze cos przemyca chcacy czy niechcacy, katolicyzm uczy zabierac innym rodzinom i dawac tylko swojej itd dlatego tak sie zachowuja dwulicowo bo maja mialkie charaktery dziecinne bardzo i potrzebuja pana nauczyciela jak w szkole zeby karal i nagradzal to pozostalosci wychowania szkolnego z prl widac nie wszyscy z tego wyrastaja, trzeba ich traktowac jak dzieci i tyle i robic swoje

          Lubię to

        • Cytuję: „Rosjanie zawsze twierdzili, że Księżyc został sztucznie wprowadzony do naszego systemu słonecznego. Strona skierowana ku Ziemi to kamuflarz. Nasi astralni nadzorcy pasają nas z pomocą pulsatorów magnetycznych dostrając ludzkie mózgi wedle swojej woli. Najczulsze mózgi odbierające te „inspiracje”i przekazy, to sataniści władający w ich imieniu. Taka załoga naziemna. W zamian za to, żyją w pałacach, a „bydleta” przed nimi klękają. Ale i ta faza dobiega końca.”

          Dalej:

          Lubię to

        • pierdoly z tym kamuflarzem, sa na yt filmiki nawet o wlatujacych i wylatujacych spodkach szarakow (ze zlotem i z ludzkim miesem dla yahwe i jego swity glownie) nawet wkleilem wam kiedys te spodki tutaj, ksiezyc nie zostal wprowadzony to nie przyczepa kampingowa, tylko sam lata jak na gwiezdnych wojnach planeta smierci – w zasadzie to jest planeta smierci udajaca okragla niewinna skale, ile anomali ksiezyc powoduje to glowa mala miedzyinnymi trzesienia ziemi tsuanmi tilt ziemski, skraca nam orbite z roku na rok dlatego coraz gorecej no ale czego spodziewac sie po pasozycie ? oficjalna nauka sponsorowana przez zydow yahwe albo milczy albo oczywiscie jest cala w skowronkach ze gdyby nie ksiezyc to ptaszki by nie cwierkaly koonie by nie rzaly i bylibysmy smutni… za arkadianow nie bylo jeszcze ksiezyca mamy go dopiero od 13500 lat, no ale nauka odkryje to dopiero w 2343 roku na gwaizdke kiedy ksiezyc nas opusci, nawet w psalmach biblijnych yawe jest napisane ze jak ksiezyc sie napelni (tym co od nas nakradnie glownie zloto i srebro) to odleci, yahwe nawet pisze dalej tez w bibli ze zloto i srebro nalez do pana, a ja mysle ze nie naleza i tylko naleza do nas a moze nawet naleza do ziemi, w bibli wbrew pozorom jest duzo prawd historycznych w tym o pedofilu mordercy yahwe ale malo ludzi czyta doslownie i mysla ze to wszystko alegorie… nie to nie alegorie i jak sie ksiezyc zdecyduje odleciec wraz ze swoimi zoltymi skosnymi skurwysynkami kiedys to bedzie znowu katastrofa na ziemi bo to jednak 1/4 ziemi rozmiarowo, samo to ze tyle lat i nie ma jednego filmu HD z ksiezyca swiadczy o tym ze yahwisci ksiezycowi zabaraniaja nam filmowania go jak u nas w bazach wojskowych

          Polubione przez 1 osoba

        • No pięknie, pięknie. W porównaniu z taką zimą w szarym wielkim mieście to przy takim krajobrazie chciało by się żyć.
          Tak sobie wyobrazilam, że stoję na jednej z tych gór, otoczona majestatem tej wspaniałości, w przyjemnym chłodzie, który delikatne przypomina mi o moim istnieniu, przenikam tym pięknem, łącznie z każdą komórką mojego ciała, łącząc się i jednocząc z naszą Matką Ziemią, jednocześnie nawiązując wieczną harmonię i integrację z całym wszechświatem…i znowu odpłynełam…

          Spokojnych snów bracia i siostry : ) (zabrzmiało jak z kościoła o_O)

          Lubię to

        • Filmu nie znam, więc nie wiem jak mam interpretować Twoje słowa, w jakim senie energetycznie, czy to dobrze czy źle?

          A co do filmów, no co ty, oglądałam Kevina, i to seetki razy, to klasykk, liczyłam na coś bardziej świeżego z Twojej strony 😀 Oglądałeś Marsjanina? był ostatnio w kinach, według mnie spoko, ale brakowało tego Czegoś…

          Lubię dzielić się z Tobą muzą, więc dzisiaj proponuję coś nadzmysłowego, otulającego moją duszę do snu, istna eteryczność..

          Lubię to

        • nie zaskoczyłem cie kevinem samym w domu ? hm… -_- nie oglądam filmow raczej, za bardzo ziemsko w tych filmach nie interesują mnie za bardzo te sztuczne nadymane sprawy o gejach jak im niedobrze, wole psom albo dzieciom robic wolantariat, Marsjanina ogladalem bo był na cda akurat nawet spoko koles mila dobre pomysły ale stres jak uj odliczać ile może dziennie zjeść albo wypic żeby nie zejść, u nas przynajmniej można do lasu jakby co troche owocow grzybow pojeść a tam masakra daje do myslenia i chce się ziemi, ale ciekawe ze na misje na marsa – w jedna strone oczywiście – zapisalo się już 140 tys ludzi to chyba same reinkarnacje marsjańskie i chcą doswiadczyc ojca marsa z powrotem, na tej kapeli co byłem europe ta pioseneczka final countdown ma fajny tekst wlasnie o opuszczaniu ziemi na venus dopiero to zalapalem na koncercie, film masz tu http://www.cda.pl/video/10576344 jeżeli nie ogladalas jeszcze, muza za bardzo gejowska -_- wiem wiem narażam się…, yahwe jest patronem muzyki niestety tez i neci nas swiatlem i muza wlasnie po śmierci do swoich pulapek księżycowych, a to tak na marginesie

          Lubię to

        • Ja też nie jestem jakimś wielkim fanem filmów, a od telewizji to w ogóle uciekam, ale czasem fajnie jest coś obejrzeć, coś co pochłania bez reszty, uczy, wywołuje jakieś emocje, (chociaż z drugiej strony to chore płakać przy fikcji)
          Jakis czas temu zmuszona byłam słuchać pewnego serialu, który moja siostra oglądała w telefonie, no i moim uszom obilo się to, że babki śmiały się z tego, że jeden z ich mężów, zaczął medytowac, mówić językiem miłości, o przebudzeniu, kontaktu ze źródłem itd, jednogłośnie te przyjaciółeczki, co ich głównym problemem to kur.. jakieś związki, jakby to była istota ich istnienia tutaj na tym świecie, uznały go za dziwaka, że zajmuje się głupotami, i zaczęły mu wciskać, żeby lepiej wrócił na ziemię i angażował się w poważniejsze sprawy, typu praca, kariera, miłostki- no wszystko co ziemskie… Wkurwiło mnie to strasznie. Sory, że tak piszę, ale jak to sobie przypominam, to mnie niesie. Ludzie to oglądają, i tak właśnie sobie wyrabiają opinię, bo ktoś w telewizji uważa, że medytacja to jakaś głupota dla nienormalnych, to i ja tak myślę!
          No ta moja muzyka to dla niektórych może się wydawać taka hispterska, ale ja po prostu lubię te ich brzmienia. Zawsze jak ich słucham, mam wrażenie jakbym już gdzieś kiedyś te dźwięki słyszała, dziwne to, może dlatego tak często do nich wracam.Czasem mam też wrażenie, również przez moje dziwne upodobania do mrocznych klimatów, przez wspomnienia, nie wiem skąd się biorące, sny, i moje jakieś tęskniące za czymś odległym stany, za czymś tajemniczym…sama nie wiem co to. W środku coś mi mówi, że byłam kiedyś jakąś wiedźmą, szamanką, zielarką, no nie wiem, coś tego typu, że mieszkałam sobie gdzieś w lesie w swojej chacie, zbierałam jakieś zioła, robiłam mikstury, ludzie się do mnie zwracali o pomoc, miałam jakiś niesamowity kontakt że zwierzętami, czasy jakieś średniowieczne. To jakoś we mnie jest. Brzmi dziwnie, ale może to jedne z moich wcieleń, po którym mam jakieś pozostałości…Może się za młodu bajek naoglądałam i teraz to jakoś się zakodowało w moim umyśle…ale, kurcze, dla mnie te klimaty są jakieś znajome, bliskie mojej duszy…
          Muszę trochę więcej medytować, to się w końcu czegoś więcej dowiem, na razie mam jakąś pustkę, może jeszcze nie potrafię tak wchodzić w swoje odległe zakamarki duszy.
          To co piszesz, że po śmierci możemy słyszeć muzykę, która może nas przywabić do jahwe, o kurcze, i co jak się wpadnie w sidła tej diabelskiej bestii? On może działać nawet na te oświecone dusze, które bardzej już zaliczają się do grona aniołów?(nie piszę tu o sobie).
          Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi, bo teraz jakoś ciężko mi uzewnętrznić myśli, nienawidzę tego.
          Trzymaj się ciepło bracie, nawet nie wiesz jaka emanuje z Ciebie dobra, heroiczna duszyczka, na serio, coraz bardziej to czuję 🙂
          Pozdrawiam.

          Lubię to

        • dla mnie filmy to raczej takie relaksujące mnie tlo, puszczam stopklatke i se leci i niech se leci, większość babek – nie wszystkie – szuka sponsora dlatego facetow stawiaja do pionu, babki zaczynają przewaznie rozmowy od gdzie pracujesz czym sie zajmujesz i jak zla odpowiedz to herbata i palto, jakby ludzie mieli swiadomosc jaka medtacja latwa i jak szybko resultaty to by sobie religia nie zawracali gitary, no to jak szamanka i sredniowiecze to nie boli cie szyja z tylu ? no bo wtedy, wiesz, scinali i nie masz tak ze ci goraco i widzisz dym i galezie pod soba i te galezie nie rosna tylko sa poukładane pod toba ?…-_-, anloly mogą jego reptylskiej niskosci skopać dupsko wiec za nich się nie bierze nawet jakby chciał, zeruje glownie nas takich ziemskich duszownych, jak się dostaniesz do księżyca yahwe do czyszczenie duszy pradem totalny reset formayuja dysk i z powrotem na ziemie w nowe ciało i zabawa od początku, proces formatowania nie jest doskonaly zresztą jak wszystko u yahwe i wielu z nas ma przebłyski wcielen w snach i dejavu ja mam co kawalek takie cos i mnie to normalnie w swiecie wqurwia, najgorzej jak zamkne oczy, to zaczyna się babci sranie, musze się pilnować, pa siostrzyczko i pozdrawiam -_-
          PS
          ty mi tyle piszesz a ja ci 5 zdan głupio mi tak troche, ale nie umiem pisać wypracowan zawsze raczej wolalem matme znaczy w sumie to biologie a w sumie to wf albo nawet wagary albo nawet wsiasc do pociągu byle jakiego…

          Lubię to

        • Ogólnie nie podoba mi się podejście kobiet do mężczyzn. Dzisiejsza płeć żeńska ma mentalność w większości, na podstawowym gruncie materializmu. Wiele nic sobą ciekawego nie reprezentuje, a pogadać też za bardzo nie ma o czym sensownym. Większość, tych co znam to fejsik, zakupy, ,,faszion” qqurwa, i te życiowe problemy, tak bardzo fascynujące, pełne akcji i grozy. Jakoś współczuję trochę tym chłopakom, co sami świadomie wybrali sobie takie niewiasty, i jeszcze muszą się z nimi uzerać, odpowiadać na te ,,fundamentalne” pytania typu, która buzka ładniejsza itd… To mnie śmieszy, i wydaje się jakieś kosmiczne, znaczy eee, ziemskie, za bardzo ziemskie, nawet nie wiem czy podziemskie. Jak wy(oni), znosicie te humorki, skąd macie taką cierpliwość, bo nawet z mojej perspektywy dziewczyny, to wydaje się być niepojęte, ja bym nie wytrzymała i spierdolila, takie współistnienie jest awykonalne, ale dobra, nie moja sprawa, ja to bardziej na dystans, nie angażuję się, zresztą nawet nie mam do kogo lgnąć, bo większość ma aury mało zachęcające, wszyscy wokół to taka szara masa, ale mimo wszystko wysyłam im zawsze dobra energię, bo szkoda mi ich, za bardzo są przywiązani do tych materialnych spraw, ale to w pewnym stopniu nie ich wina, taki proces ich życia, u każdego jest inny. Raz kolega mi powiedział, że zawsze uważał mnie za dziwną, wtedy mnie to jakoś dotknęło, a teraz jak sobie o tym przypomnę, to się uśmiecham, i traktuje to jako swoistego rodzaju komplement. Ale to nie ważne. Kiedyś w starych czasach to wszystko inaczej się rozgrywało, aż bym mogła się cofnąć, bo wszechobecna technologia, która ma dwojakie oblicze w czasach dzisiejszych, u większości młodego pokolenia, spowodawała pewien upadek cywilizacyjny, zapaść moralną, duchową. Są plusy i minusy, wiem, że teraz już jest lepiej, ludzie są coraz bardziej świadomi, tylko w moim środowisku, jeszcze nie jest to tak dostrzegalne. Dobra, koniec, nie lubię narzekać, nie jest tak źle! jestem dobrej myśli 🙂
          Wiesz co, nie mam takich odczuć, nie boli mnie głowa ani nic z tych rzeczy, może akurat byłam tą lucky,,,szamanką”, której udało się uniknąć spalenia na stosie czy zgilotynowania. Chociaż jak dzisiaj medytowalam to przyszła do mnie taka wizja, że dostalam w lesie jakąś strzałą prosto w serce od jakiegoś niegodziwca, i tak o to zakończyłam swój żywot… tak drogą dedukcji, doszłam do wniosku, że może coś w tym jest, bo czasem mam takie nagłe ukłucia w sercu, że aż muszę momentalnie znieruchomiec i przestać oddychać, a może to jakaś wada serca…
          A ty sam masz takie schizy jak napisałeś? pewnie nie fajne przeżycie…
          Ja tam zawsze preferowałam wagary : D wg mnie to najciekawsza froma spędzania czasu szkolnego, przesiedzenie tylu godzin w jednym miejscu, to strata życia, tylko moje biedne neurony obumierają z nudów…, matmy nigdy nie lubiłam i nie lubię, to dla mnie kosmos, nie lubię skupiania się na suchych obliczeniach, faktach, trzymanie się ściśle reguł, zasad, to nie dla mnie, nawet nie można poszaleć i puścić wodzy fantazji, ale podziwiam ludzi, którzy to wszystko ogarniają 🙂
          Znowu się naprodukowałam, ale nie martw się, pisz jak czujesz, bo najważniejsza to jakośc a nie ilość, ty piszesz tresciwie, ja to sama nie wiem czy moje wypowiedzi tak do końca mają sens, czasem palne jakieś fuck logic, ale co tam, dobra kończę bo dzisiejszy mój styl pisarski taki dystyngowany, wytworny, kurde, no czytać i rozplywac się w słowach tylko. Pora w końcu wziąć się za jakąś książkę. Błogosławię Ciebie no i siebie. Boże, jak mi dzisiaj głowa wariuje, nie poznaję siebie (czyżby to efekt uboczny medytacji?)…idę spać…jutro pewnie nastąpi całkowite przeciwieństwo nastroju dzisiejszego, jak to już mnie nie zaskakuje…
          Miłych snów braciszku 😉

          Lubię to

        • wlasnie ci medytujący/zakręceni/dziwni maja takie rozne symptomy cielesne i umysłowe, rzadko kiedy się można czuc normalnie tak na 100% ale to juz tak ci bardziej „czujacy” maja, wszystko w zyciu przychodzi w pakietach np mamy darmowe smsy ale do stacjonarnych juz musimy bulic czy odwrotnie -_- no I tak to jest z nami, duzo zlego samopoczucia to tez ataki niezaprzyjaznionych stworkow, chodz medytacja resetuje duzo tego to jednak ciagle nowe stworki probuja zaistnies w nas chocby na nanosekunde, a ze jestesmy pootwierani jak A2 to to wykorzystuja, co prawda nasza aura to jak pole ochronne ziemi no wkoncu jestesmy kopia ziemi to jednak dziadostwa zawsze znajda jakas luke, prostym ludkom sie nic nie dzieje dla nich wszystko jest qrwa proste dzizus tylenol ibuprofen kosciolek szkola urodziny policja glosowanie kac i najgorsze ze ladne laski sa tez takie w tym wzgledzie, a tylko sympatyczne i wyedukowane to no fly zone dla mnie albo jak mowisz „takie współistnienie jest awykonalne” -_-, powinnas dostac srebrne usta za to stwierdzenie ,-_-, pozwolisz siostrzyczko ze jeszcze to kiedys uzyje, namaste

          Lubię to

        • Ja to tam nie ogarniam dzisiejszych ludów z epoki współczesności. Pamiętam jak mój kolega się zapytał żartem koleżanki, czy należy do homo sapiens, ona nieco skonsternowana stwierdziła, że ,,nie”…
          Więc to już wszystko wyjaśnia, wśród jakich nie znanych nam cywilizacji żyjemy, może powinniśmy zacząć się bać, bo nie wiemy z kim mamy doczynienia, z jakim nieodkrytym gatunkiem obcujemy 😀
          Ehh… przesłuchałam sobie tę płytę Dead Cities red seas & lost ghost, totalnie mega kosmiczna, fajnie się słucha czytając knige, sama nazwa taka tajemnicza, związana z taką pustką, opuszczeniem, uczuciem samotności, mglista enigma…jak masz coś jeszcze ciekawego to możesz zapodać, jestem otwarta na nowe propozycje 😉

          Znalazłam fajny artykuł o poziomach dusz.
          Mogę trochę napisać w skrócie bo dużo tam tego.
          1.Dusza na poziomie noworodka. Stanowią 1% populacji, (wg mnie więcej)
          Są to świeże dusze wprost od stwórcy. Mają możliwość przeżyć mistycznych, żyją danym momentem, centrum intelektu nie jest rozbudzone, nie rozumieją tego co związane z etyką, moralnością, muszą być pouczani. Owe dusze zamieszkują w dużych częściach w Etiopii, Sudanie, w większości Irak i Iran
          2.Dusze na poziomie dziecka.
          Potrzebuja liderów, kierowania, prostolinijne
          3.Dusze na poziomie młodym.
          Materializm, sława, lubią rywalizację, pracoholicy, dążą do sukcesu, większość żyje w terenach Japonii, Niemiec, Izrael, Syria, Usa, Kanada, Australia, stanowią 45% populacji.
          4. Dusze dojrzałe.
          Emocjonalnosc, empatia, idealizm, skoncentrowanie na emocjach. Zamieszkują w większości w Polsce, Rosji.
          5. Dusze stare.
          Obiektywni, spokojni, pokojowi, przechodzą okres pracy nad intelektem, filozofią i rozwojem duchowym,
          Nowa Zelandia, Finlandia, Norwegia…

          Tu masz link
          http://prawda.xlx.pl/
          Nie wiem czy on docelowo przekierowuje na ten artykuł, bo pisze na telefonie, jak nie to wystarczy wpisać do wujka google poziomy duszy i znajdziesz…
          wszystko klarownie, ciekawie wyjaśnione.
          Ze względu na moją jeszcze taką emocjonalność, wrażliwość, (czuję, że to przejściowe), jestem jakby między duszą dojrzała a starą…nie, no bo młodą? materializm i rządza sukcesu jakoś do mnie nie przemawia, kurde, nick mam już nieaktualny 😀
          Ale młoda na razie jestem, więc jest ok.
          W Tobie drzemie stara dusza, ja wiem, to czuć, nie mam wobec tego żadnych zastrzeżeń. Tak mi się wydaje, że ty coraz bardziej się robisz kosmiczny, że mało zostało Ci już do tego by porzucić tę planetę, że ewoluujesz na takiego niezłomego anioła, a może już nim jesteś…
          Namaste, bro ; )

          Lubię to

        • No tak droga do M83 w andromedzie to faktycznie niezla wycieczka ale sama M83 to stajnia bialych ras roznej masci w tym slowian wiec nie byloby tam samotnie a wrecz odwrotnie, zapodaj sobie naukowe wrota do zaświatów Kimura Tadataka znajdziesz na google books tanio maja albo jakas biblioteja, moze gdzie mozna pozyczyc, nie mam pojecia skad koles ma to wiedze pewnie jak kazdy z internetu kosmicznego, fajne o tych duszach murzyni araby to zawsze wiedzialem ze to takie devil dzieci, skandynawowie pasuja na starych nic dziwnego ze arabow daja im na wychowanie -_- kurde nie przejmuja sie gwaltami itd to juz naprawde maja wyjebane na wszystko
          o to chodzilo tak ?
          https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/11/21/poziomy-duszy/
          jak to czytam to wiekszosc ze starej mam ale tez troche niemowlaka -_-, zawsze mam albo mnie ktos lubi albo nienawidzi rzadko po srodku, swietny artykul, do aniola ? no co ty ? materializm faktycznie to dla mnie takie cos obcego ale duzo ludzi tu chyba tak ma u nabiala, napewno nic nie mam z mlodej duszy moze troche z dziecka i dojrzalej tez, ciekawe jak inni maja tutaj
          pa siostrzyczko -_-

          Lubię to

  14. gmo, mnie też tutaj trzyma to samo co Ciebie, ale nie żywię do tego jakiegos większego przywiązania, mogę to brać jako istota mojej egzystencji tutaj, ale ja bardziej wolę odczuwać coś ze świadomością, że bedzie to rezonowac na przyszłość, że ma to jakiś głębszy sens, a to czy przeżyje tutaj wiele fajnych miłości, wiele wrażeń i w ogóle piekne chwile, średnio przekonuje mnie do tego abym chciała tutaj zostać i angażować się w to wcielenie. Choć pewnie nie tak dawno stwierdziłabym, że chciałabym żyć na takich filarach.
    Niczego tutaj nie neguję, ale chce po prostu przekazać, że czegoś tutaj brakuje na tej planecie, coś nieokreślonego ale jakze wyczuwalnego i to powoduje, że nie mogę żyć tu w pełni 🙂 To miejsce mnie
    nieco ogranicza 😉

    Mam nadzieję, że kiedyś będziesz mógł poznać i zrozumieć upragniony kosmos, jakze bym cieszyła się twoim szczęściem. Jak już go poznasz, to weź mnie tam kiedyś zawołał i poprowadzadz po najpiękniejszych jego zakątkach. Już się nie mogę doczekać 🙂 Myślę, że z Tobą się tam nie zgubię :]

    Auć, nagłe bolesne zderzenie z rzeczywistością boli po tak odległym odplynieciu wyobraznią, w przyszłość, która mimo wszystko nadejdzie,
    na pewno,
    ale jeszcze musimy na to tyyyle czekać …

    Trzymaj się 😀 ( wiem, dziwna jestem)

    Lubię to

    • dziwny jest swiat -_-, z yahwe jest nie za bardzo tutaj ale cwiczy to w nas hart ducha i walki, w 5d tak samo sa wojny niesnaski polityka nie hasamy tylko z lisciami palmowymi za dzisuem wiec lepiej już tutaj zaczynać pracować nad soba będzie tam mniej do roboty

      Lubię to

    • ,, Niczego tutaj nie neguję, ale chce po prostu przekazać, że czegoś tutaj brakuje na tej planecie, coś nieokreślonego ale jakze wyczuwalnego i to powoduje, że nie mogę żyć tu w pełni 🙂 To miejsce mnie
      nieco ogranicza 😉 ”

      Takie słowa mogą dowodzić, że dane ci jest odegrać tu na Ziemi szczególną rolę. Odnaleźć te ograniczenia i uświadomić innym, którzy nie potrafią pozbyć się łańcuchów. Ba, nawet trudno jest im je dostrzec.
      Jesteś wyjątkową Młodą duszą i życzę ci owocnych poszukiwań 🙂

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię to

      • Dzisiejszy dzień taki dziwny, chyba komuś tam wyżej zależało, abym nie widziała tej wiadomo od Ciebie Krysiu w nieodpowiednim momencie.
        I teraz, nagle, ciemność za oknem, ja, sama i takie słowa, w takim nastroju odbiór twoich słów jest naprawdę bardzo osobiście przeze mnie odebrany. To miło, naprawdę miło czytać takie słowa.
        Aż łzy się cisną z oczu, samoistnie, sama nie wiem dlaczego, czy to przez twe słowa czy przez stan mojej duszy, muzykę w tle. Po wczorajszym spacerze wśród zapierających dech w piersiach odcieniach czerwieni oplatających niebo, czułam obecność mojego anioła, przewodnika duchowego, chodziliśmy sobie po opuszczonych terenach za rękę, slyszalam jego głos w moim wnętrzu ,,dasz radę, masz mnie, nie bój się…wzywaj mnie, a otoczę Cię swoim ciepłem, zawsze, Jula, zawsze…tylko pamiętaj o tym, że jestem.”

        Oni naprawdę są przy nas, trzeba tylko wyczuć ich delikatna obecność, są jak piórko, gdy tylko się otrząśniemy z ich kojacego towarzystwa, oni rozpływają się w powietrzu, są jak nimfa, ale są, czuwają, i ja to czuję ; )
        Pamiętajmy o tym.

        Dla każdego ,,normalnego” człowieka, takie słowa brzmią jak jakieś brednie, a autora tych słów uznali by za psychiczne chorego, i ja to wiem, rozumiem, dlatego nic podobnego z moich ust takie istoty nie usłyszą i nie przeczytają, wiem jaki był by odbiór, ale przy Was…to co innego, to tutaj przekonałam się że istnieje coś ponad to wszystko, i tego się trzymam. Odnoszę się do tego co nieskończone, bo to jest kryterium ludzkiego życia.
        A moja przyszłość…jeżeli bedzie mi dane coś wnieść do tego świata, to jak najbardziej jestem skłonna przesiedziec tutaj jeszcze parę ładnych lat, by to coś zrealizować. Od dzieciństwa mam jakieś przeczucie, że coś mnie czeka, coś co oderwie mnie od dotychczasowego życia. Na razie muszę się dużo uczyć -o sobie, świecie, ludziach, tego co niewidoczne dla oczu, chyba już o tym wspominałam…
        Sama do końca nie wiem czy świat tak do końca jest w naszych rękach, czy najważniejsze wydarzenia w naszym życiu są i tak zaplanowane przez najwyższą istotę…

        Mam nadzieję, że z moich poszukiwań coś bedzie, dziękuje Ci za ciepłe słowa.
        Jeszcze przede mną tyle upadków, porażek, no i … dobrze, tak musi być.
        Wierzę, że odnajdę na tej planecie cos co pozwoli mi dojść do pełni szczęścia, i nie tylko mi…

        Pozdrawiam.

        Lubię to

        • może musisz splodzic johna connora, This is John Connor. If you’re listening to this, you are the resistance

          Lubię to

        • Wczoraj, ok. 23.00 twoje serce wibrowało wielkim szczęściem, które zamknęły w sobie pisane słowa [tylko tak to potrafię nazwać]. Skąd to wiem? Dziś rano, teraz, gdy zaczęłam czytać pierwsze słowa od ciebie, to szczęście, ta fala spłynęła na mnie. Odczułam ją prawie namacalnie. To przyszło tak nagle, znikąd!
          Niesamowite. Szukam słów, aby to opisać. Nie znajduję.
          A może to nasi przewodnicy? Może spojrzeli teraz na siebie porozumiewawczo, uśmiechnęli się i puścili do siebie oczko. 😉
          No! Nie myślałam, że tak pięknie zacznę dzień. Łapię się na tym, że uśmiecham się do kompa (!!).
          Czy jestem nienormalna? Boże, czyń mnie jak najczęściej taką wariatką.

          ,, Oni naprawdę są przy nas, trzeba tylko wyczuć ich delikatna obecność, są jak piórko, gdy tylko się otrząśniemy z ich kojacego towarzystwa, oni rozpływają się w powietrzu, są jak nimfa, ale są, czuwają, i ja to czuję ; )
          Pamiętajmy o tym.

          Dla każdego ,,normalnego” człowieka, takie słowa brzmią jak jakieś brednie, a autora tych słów uznali by za psychiczne chorego, i ja to wiem, rozumiem, dlatego nic podobnego z moich ust takie istoty nie usłyszą i nie przeczytają, wiem jaki był by odbiór, ale przy Was…”

          Nie ma normalności i nienormalności. To tylko człowiek przykleja definicje.

          Deszcz.Jaki jest deszcz?
          Cichy, bębniący, malutki, ulewny, powolny, nagły, zbawienny, groźny, oczekiwany, niespodziewany – można by tak długo …
          Czym jest deszcz?
          Czym jest deszcz dla meteorologa? Czym dla fizyka, chemika, pary zakochanych, sąsiadki, która wywiesiła pranie? Czym jest deszcz dla rolnika, który wczoraj ukończył zasiewy? Czym jest deszcz dla Lasów Deszczowych? Czym dla zapłakanej twarzy, która chce ukryć swoje łzy? Czym dla łodzi z małą szczeliną w dnie, usilnie płynącej do brzegu? Czym jest dla wyschniętego koryta rzeki, a czym dla chaty stojącej tuż przy gwałtownie wzbierającym górskim potoku? – można by tak długo …
          Więc czym jest deszcz?
          Pozbawiając go wszystkich form, ról, jakie odgrywa …
          Zostanie mu jedno określenie – on po prostu JEST
          Nie zna parasoli, dachów, rynien, pól, lasów i skał. Nie musi odgrywać żadnych ról, bo nie wie co to takiego. Nie istnieje dla niego pojęcie normalności i nienormalności.

          A Ty, jeśli mogę zapytać i skierować te pytanie w zasadzie do nas wszystkich? A Ty jaką rolę kreujesz? Jaką formę przybierasz? Która według meteorologa, fizyka, chemika, pary zakochanych … i wielu innych jest normalna?
          Komu chcesz się przypodobać? Czy możesz to uczynić dla wszystkich naraz? Po co się tak męczyć?
          Czy nie lepiej i prościej być jak deszcz? Po prostu BYĆ.
          Spróbuj BYĆ SOBĄ WSZĘDZIE.
          Uwierz mi, ci, którzy pierwsi nazwą cię wariatką, to oni potrzebują ciebie najbardziej. To oni po całym dniu, który był dla nich sceną, schodzą z niej wieczorami zmęczeni, są sobą tylko w samotności, cichutko płaczą w poduszkę. Dla ,,normalności”, w obawie przed ostracyzmem, odrzuceniem zduszają swoje serce, nie wiedzą, że za dnia też można BYĆ, a nie tylko grać.
          Nie bójmy się BYCIA. Ono nie lęka się żadnych definicji. Po prostu, jak deszcz, nie zna ich.

          Nie od parady nasz łebski Jarek zamieścił na swoim [naszym 😀 ] portalu słowa:
          ,, ?? 😮
          O, cholera! nie ma ich! Chciałam ci wkleić. Cały czas były! Czy ja jestem ślepa?
          No, dobrze. Brzmiały mniej więcej tak:
          ,, Paradoksalnie nie zwycięża w życiu ten, kto walczy, ale ten, który jest sobą.”

          Serdecznie pozdrawiam.

          PS. Jarek, jak to brzmiało dokładnie? Chciałam na koniec wypowiedzi zabłysnąć twoją złotą myślą, a tu kit. 😀

          Lubię to

        • Jakie to piękne uczucie kiedy ma się świadomość, że przyczyniłam sie do uśmiechu drugiej osoby. Może to właśnie dzięki naszym przewodnikom. Haha, może są w zmowie.
          To piękne co piszesz, masz w sobie coś z poety, nigdy dosłownie, wodzisz metaforami, zmuszasz do głębszego zastanawiania, niezwykle mi się to podoba. Kierujesz po nieznanych ścieżkach, w których każda Nas czegoś uświadamia, nikt z takim spokojem i zarazem dosadnoscią nie naprowadza, do głębi problemów naszych i smutkow. Dociekliwie badasz głębię danego zjawiska, na końcu przebudzając nas z twych a zarazem naszym rozmyślań, po których zaczyna rodzic się to zrozumienie, przekaz staje się jasny.

          Słowo -normalnych- specjalnie wzięłam w cudzyslowiu by podkreślić to, że nie pasuję do owej przypisanej współczesnej definicji normalności. Normalność w dzisiejszych czasach…no cóż wiemy jak wygląda, nawet jakoś ciężko mi to teraz opisać. Ludzie z tą etykietką ,,normalnych” tak naprawdę nie mają w sobie nic z pradziwnego człowieka i jego funkcji jaka dana mu jest sprawować na tej planecie. Nie chcę utożsamiać się z otaczającymi mnie ludźmi, bo łączy ich wszystkich właśnie ta ,,normalność”, i dlatego -normalność- kojarzy mi się z przyziemnością i powierzchownością, która nic po nas tu nie pozostawia…
          Tak masz wielką rację, trzeba być sobą, wszędzie, mimo wszystko, a wygramy tę ,,grę”, ćwiczę nad tym by nie grać a być, i wiem dokładnie, że dopiero z taką postawą, będziemy emanować najczystszą szczerością, i rozdawać tę energię ludziom dookoła. Musimy być prawdziwi, być tym kim jesteśmy naprawdę. Do pewnych rzeczy trzeba jeszcze w pełni dojrzeć, ja mam w sobie jeszcze takie pewne czujniki, które kontrolują moje zachowania przed innymi, ale jak się dłużej przyjrzeć, co jest podłożem mojego zachowania przed innymi? -egoizm?, lęk przed odrzuceniem, wyśmianiem, konformizm? Tak, to chyba mniej więcej takie obawy, są powodem ukrywania się mojego prawdziwego Ja, i patrząc z tej perspektywy muszę przyznać, że muszę się tych czujników jak najszybciej pozbyć, albo zaakceptować je, i już więcej do nich nie wracać, ignorować, po prostu.
          Musimy się zaakceptować, takimi jakimi jesteśmy. Może dlatego przybieramy maski, bo wstydzimy się tej prawdziwej strony nas samych…ale, dlaczego, dlaczego mamy wstydzić się tego kim jesteśmy.
          Kurczę, dzięki, naprowadziłaś mnie na nowe tropy. Co prawda, kiedyś się juz nad tym zastanawiałam, ale teraz oddając to bardziej wnikliwej analizie w mojej głowie, nadszedł moment porzuceniena tego ułamka rzeczy mnie ograniczających, wyrzucenia tych ,,masek” w cholerę, i nie martwić się tym co ktoś sobie o mnie pomyśli, po prostu żyć, w symbiozie ze swoim Ja.
          ,,Nie bójmy się BYCIA. Ono nie lęka się żadnych definicji. Po prostu jak deszcz, nie zna ich”
          Piękna puenta. Zmuszająca do dalszego rozumowania…

          A ten cytat u Jarka, wiem o który Ci chodzi, też przykuł moją uwagę, aż człowiek samoistnie się przy nim zamyśla.
          Czekaj…Mam go!

          A Posteriori. „Życie to gra. Paradoksalnie „wygrywa” ten co nie gra, a jest sobą”

          Trochę kanapka z chlebem wyszła z mojej wypowiedzi, ale mam nadzieję, że mnie rozumiesz;)
          Pozdrawiam ciepło 🙂

          Polubione przez 1 osoba

        • Od dłuższego czasu czytam Twoje wpisy na forum u Jarka,pozwoliłam sobie napisać parę słów od siebie,ponieważ wpisyTwoje ,Krysi i GMO w 100% współgrają z moją duszą.Wiem,że jesteś bardzo starą duszą w młodym ciele,ja to nazywam w skafandrze,bo przecież my boskie dusze jesteśmy jak astronauci w skafandrach podróżujący poprzez wszechświat.W którymś z wpisów zastanawiałaś się,dlaczego czujesz się wyobcowana na planecie na której przyszło Ci żyć.Miałam tak od dziecka.Teraz już wiem,jak to jest.Ponieważ nasza Wszechstwarzająca Świadomość a w moim nazewnictwie jest to Żródło mojego życia i essencja mojej miłości,a u innych Bóg zawezał nas stare dusze ,aby pomóc Matce Gaji i jej mieszkańcom wyzwolić się z ucisku sił ciemności/zła/ ale inkarnując się tu na ziemię zmuszeni byliśmy wyłączyć naszą pamięć świadomości poprzednich inkarnacji,by po doświadczeniu ziemskiego życia w dualności przypomnieć sobie po co tu przybyliśmy jako boskie istoty.I właśnie teraz po przebudzeniu naszych dusz musimy swoim przykładnym życiem ,czyniąc tylko dobro dawać boskie świadectwo innym.Aby móc to czynić,musimy pokochać siebie takimi jakimi jesteśmy,aby móc kochać innych,być zawsze sobą nawet kosztem niedoceniania nas.Twoje rozterki duszy są prawidłowe,bądż sobą wykonuj swoją powinność na którą tam u Ojca dobrowolnie wyraziłaś zgodę.Serdecznie pozdrawiam wysyłając miliony wiązek enegii miłości.Anna

          Lubię to

        • mlodej tez zawsze mowie ze jest stara tylko dopiero to odkrywa, dokladnie zapisalismy sie do gwardi narodowej na ziemi i musimy sluzyc ziemi wiernie, ziemia to tez nie taka znowu wspaniala mamusia potrafi przylozyc potrafi byc samolubna bywa okrutna ale dba o to zeby dalej mogla zapierdakac po orbicie a my zebysmy z niej nie spadli nawet kosztem nas czasami, mimo wszystko troche jestesmy jak pchly na psie czasami gryziemy czasami pomagamy

          Lubię to

    • ,, gmo zabija pisze:
      5 Listopad 2015 o 20:53

      Mloda duzo z nas reinkarnuje tylko po to zeby podnosic czestotliwosc ziemi i jej mieszkancow,’ …

      Jaką mam pewność, że mojej medytacji nie przechwytuje, wręcz nie reżyseruje WŁADCA PAN – reptil? Czy odchodząc w OBE omijam nieporządane wpływy ?
      Jaką mam pewność, że nie jestem manipulowana?
      ,, Nie czyńcie wychodzenia z ciała ziemskiego, na to czekają inni” – któryś, nie pamiętam Lama tybetański
      Jaką masz pewność, że świat OBE to nie zwiedzenie?

      Pozdrawiam serdecznie.

      Lubię to

      • Taka sama dla ktorej ziemia myslisz jest okragla sprawdzac z innymi z faktami z historia z doswiadczeniem, jak cos nie halo nawet wbrew ekspertom telewizyjnym czytaj platnym kurwom znaczy ze yahwe i spolka, ziemia okragla nie dlatego ze nasa tak mowi tylko dlatego ze statki znikaja za horyzontem itd, w TM nie wychodzisx z ciala tylko stajesz sie super obserwatorem , polecam kazdemu

        Lubię to

      • ,, Mieczysław Sylwester Kazimierzak pisze:
        5 Listopad 2015 o 08:50

        Przed ludzkością jeszcze tak tajemnica życia jak i śmierci.”

        Nie ma powodu, aby sądzić, że po śmierci fizycznej, po zrzuceniu skafandra, jak to fajnie określa Ania, wszystko stanie się jasne. Może jasne jedynie w stosunku do odcinka drogi, która przebyliśmy chodząc po Ziemi.

        Dlaczego człowiek został stworzony w takiej formie i w takim poziomie percepcyjnym, aby przed nim rozpościerała się potężna głębia poznania? Zarówno na planie fizycznym jak i w aspekcie duchowym.
        Odpowiedź jest tylko jedna. To droga, przejawianie się, doświadczanie, odczuwanie, zachwyt, ciągłe dokonywanie wyborów w TU I TERAZ jest celem większym w samym sobie niż sam akt poznania.
        Gdyby było inaczej, to po osiągnięciu wytyczonego celu, zadania, czulibyśmy się spełnieni.
        A tak nie jest. Kiedy tylko osiągniesz metę odkrycia, rozwiązania, zrozumienia czegoś, przeżyjesz olśnienie, natychmiast – o ile nie wcześniej – pojawiają się następne pytania, kierunki, wizje, tezy, dzięki którym możesz pokonywać następne dystanse w stronę głębszego pojęcia istoty rzeczy.
        I to jest cudowne. Cudowne, że nic nie jest przed nami zamknięte, ograniczone, skończone.
        Myśl jest zawsze pierwsza, z przodu. To z niej tworzysz słowa i czyny, które ciągle za nią podążają. Fakt, że myśl przychodzi(?), pojawia się sama, nie oznacza, że nie masz na nią wpływu. Możesz ją przyjąć, odrzucić, zatrzymać.
        Kiedy ją zatrzymujesz, skupiasz się na niej, ze zdziwieniem stwierdzasz, że zaczyna rozbudowywać się właśnie w tym miejscu, w jakim ją zatrzymałeś. Oznacza to, że myśl jest ciągle twórcza, otwierająca nowe światy, rozwijająca się, by człowiek, podążając za nią doświadczał, poznawał, czynił z tego przejaw swojego życia, bez względu na to, jakie rozważania podjął, co go do tego skłoniło.

        Trochę w naszym życiu pędzimy, wsłuchując się jedynie w myśli bytowania, przyczyn i skutków. Czasem już nawet nie wiemy, że można się zatrzymać.

        Życie można porównać do spaceru po parku.
        Czy przechodząc przez park myślisz jedynie o dotarciu do bramy wyjściowej?

        Trzeba czasem zwolnić, przystanąć, ,,zaparkować” 🙂
        Myślę, że wystarczająco wiele godzin przeznaczamy na sen, aby nie spać w ciągu dnia, nie pamiętać z niego nic i niczego się nie nauczyć.

        Serdecznie pozdrawiam.
        PS. A pan Mieciu miał zatrzymać mnie tylko na chwilę! 😀

        Lubię to

        • @Krystyna. Ten cel poznania tajemnicy życia i śmierci wiąże się z pytaniem o życie we Wszechświecie.Chrześcijańscy teologowie analizują stan rzeczy dotyczący Jezusa jako.Boga Syna jeżeli w Kosmosie istoty obdarzone są intelektem takim jak Ziemianie. Tym bardziej to jest interesujące,że jest różnica w interpretacji wcielenia między szkołą katolicką a stworzoną przez Marcina Lutra..

          W dniu 12 listopada 2015 10:38 użytkownik „Ciekawe i niesamowite: zdrowie,

          Lubię to

        • OKRUCIEŃSTWO ma swoją historię,którą opisał marian Zdziechowski w O OKRUCIEŃSTWIE.Kiedy się weźmie pod uwagę historię sposobu sprawowania władzy to można ją opisać jako HISTORIĘ ZBRODNI I MASOWYCH MORDÓW.

          W dniu 12 listopada 2015 13:49 użytkownik „Ciekawe i niesamowite: zdrowie,

          Lubię to

      • Japonia była, tam jest najwięcej młodych dusz, coś, że skupione na wiecznej rywalizacji i sukcesie, ale Chin nie kojarze. Dzięki, kiedyś napewno przeczytam tę książkę. Sory, że Tobie tak odpisuje w jednej porze, chociaż moglabym nawet z rana, ale w nocy mi sie najlepiej myśli, wtedy dopiero się tak wybudzam, aż mnie to wkurwia jak z rana jestem taka przymulona, ktoś coś do mnie mówi, a ja – fuck, what? repeat, please…. wkurza mnie to strasznie, nie potrafię funkcjonować w dzień, czy to jakaś klątwa? czasem to całą dobę mogę ,,przespać”
        Może te niedobre ,,stworki” się mnie tak czepiają i żrą moją energię, muszę u siebie jakąś barierę ochronną wypracować. Nie, no czuję, że ktoś żywi się moim cennym nektarem energetycznym…
        Ale nie poddaję się, życie to gra, a teraz toczy się jeden z moich leveli, który muszę zaliczyć. Kiedyś było ,,łatwej” ale nie cofnęłabym się już nigdy, jeżeli miałabym żyć z taką mentalnością jak wszyscy i miałabym czuć się z tym świetnie, chociaż tak naprawdę byłaby to iluzja, to nie, dzięki, ta świadomość, ponadzmyslowe odczucia, które się we mnie rozwijają, i które wskazują mi nowe ścieżki do prawdy – są dla mnie ponad to, i mimo, że jest to trochę bolesne, to i tak nie zamieniłabym tego na nic innego. Tak jak pisałeś my musimy walczyć o każdy kęs energii kosmicznej, nie poddaję się!
        Sory, że tak piszę, abym tylko nie zaraziła Cię, mój drogi, z mojej niedoli, która obecnie wypływa z mego wnętrza, bo tego nie mam w zamiarze 🙂
        Ale właściwie po co się martwić, co to w ogóle jest zmartwienie? Ostatnio mam na wszystko wyjebane, na to co ziemsko-destrukcyjne, i to co nie rezonuje z moim Ja, i tego się trzymam, tylko chcę odzyskać moją energię, tylko, ot co. Haha, o ludu, jakie to błocie uczucie kiedy mogę z siebie wyrzucić te błachostki, jak po medytacji po prostu : D
        Wysyłam Ci moją dobrą energię ; )
        A tak swoją drogą, mam od dawna takie uczucie jakbym Cię już znała z wcześniejszych wcieleń, jakbyśmy byli sobie jacyś znajomi, bliscy, kiedyś.
        Po prostu moja dusza Cię skądś kojarzy, tę twoją energię…Dziwne to uczucie, bo u nikogo takiego czegoś nie zaobserwowałam, nawet wśród mojej rodziny czuje się obco.
        No, w końcu jesteś moim ,,bratem” a to do czegoś obliguje, haha…
        Namaste waćpanie!

        Lubię to

        • kurcze ja tez tak mam u mnie dzien zaczyna sie od nie wiem, 17tej -_-, rano to dla mnie srodek nocy, zarazaj niedola spoko -_-, bardziej swiadomi maja zawsze pod gorke, it comes with territory, jest tarocistka nazywa sie no wlasnie zapomnilaem, troche wyglada jak jaszczurka ale jest mila i zawsze mowi ze najwazniejsze zeby ludzie sie nie tyle poznawali tylko rozpoznawali znaczy ze juz mieli z soba przyjemnosc pare razy sie slizgac w roznych aranzacjach i w roznych cialach, np zawsze mnie dziiwia zespoly ze tylko sie poznali i juz 5ciu przypadkowych ludzi robi takie kawalki jakby grali z soba 1000 lat… no i prawda jest dokladnie taka daja taka muze bo dokladnie grali z soba 1000 lat, w tym twoim opisie dusz cos bylo ze stare dusze zmieniaja sobie ciala raz z siusiakiem raz z cipka ja jakos nie czuje zebym mogl byc babka moze to tylko ograniczone myslenie w ciele, nie wiem musze podlaczyc sie do zrodla swiadomosci i podpytac, kurde zawsze jak pytam to przychodzi mi odpowiedz na cos innego tez wazne ale nie tak waznego wkurza mnie to jakby se jaja robili ze mnie, wogule jak czujesz ze obciazyly cie gagatki z 3ciejB to zawsze mow jak krysia radzi tutaj ze prosze o podlaczenie mnie do zrodla swiadomosc i juz samo to oczyszcza a dodatkowo o oczyszcznie mnie z wszelakich niskoenergetycznych czy zeroenergetyczncyh postaci ktorym swidomie badz nie pozwolilam sie podlaczyc, na tej twojej stronie co mi dalas jest koles cos ie nazywa newton czy cos mowi o regresjach i mowil ze nieraz nasz astral potrzebuje np 4000 lat zeby np pozbyc sie zazdrosci czyli np 40 stuletnich zyc ! kosmos ! posluchaj sobie tego, tam jest 5 czesci czy cos wszystkie tresciwe dosc, wlasnie chyba sobie jeszcze raz puszcze, jeszcze mowil ze zawsze przychodzimy w grupach soulmates a przynajmniej chcemy w nich przychodzic zeby czuc taka naturalna bliskosc, i ze kazdy z nas ma paru opiekunow i w momencie smierci wszyscy np uspokajaja wspolmalzonka ktory nagle zostal sam i to jest najciezsza praca pomocnkow uspokajanie tych co zostali w cialach bo ci juz poza cialami maja sie duzo lepiej
          pozdr siostrzyczko -_-

          Lubię to

        • dzisiaj bylem na marszu niepodleglosci jakby mie zamkli to pisz tutaj mango@jo.pl i nauczylem sie paru nowych przyspiewek jak np taka „cala polska spiewa z nami wypierdalac z uchodzcami” jeszcze pare moze sobie przypomne pozniej pozdr

          Lubię to

      • U mnie też tak od 17, kto to w ogóle wymyślił takie pory w pracy, szkole, żeby wstawać skoro świt już o 6, masakracja jakaś, dla mnie jest to mega dotkliwe, chociaż ja to tak o 8 wstaje, ale współczuję tym co się zrywają 5,6…
        Noc to moje powołanie, noc to moje życie..
        Daj linka do tych regresji, bo ja tego nie znajdę ;]
        Dzisiaj brat też był na marszu, ale nic się nie pytałam, w sumie to do wawy mam godzinę pociągiem, więc już wiem, że to moje miasto przyszłości, stety albo niestety… Mówisz o tej tarocistce, ale co nasz ją osobiście czy z neta ?

        Lubię to

        • Ciekawie opowiada, fajnie się słucha, ale czasem nie nadążam za tym potokiem informacji, ale zaskoczyło mnie to że mamy wśród siebie tylu opiekunów, myślałam że mamy jednego indywidualnego na osobę, a tu takie coś, ja osobiscie jestem najbardziej związana z jednym, to mój dobry duchowy kolega, zawsze mi pomaga, i otula swoim uspokajajcym towarzystwem w negatywnych sytuacjach.

          On jeszcze powiedział, że to i tak nie jest tak dużo czasu, kiedy dusza uwalnia się z zazdrości po 4000 latach, czaisz…
          Kiedyś czytałam książkę o śmierci klinicznej, było bardzo tam dużo przypadków o osobach które widziały piekło, jakieś demoniczne istoty, i mówili, że źródło/Bóg, dając im szansę ujrzenia tej sfery pośmiertnej, nawoływał ich do zmiany swojej postawy, bo mogą skończyć jak te biedne, nieszczęśliwe dusze, które dane im było zobaczyć. Były to dusze, które ,,niegodnie” przeżyły dane wcielenie, i przez to zostały zamkniete w jakimś odrębnym wymiarze, zamkniętej przestrzeni, owładnięte wiecznym smutkiem, żalem za swe czyny, przygnebieniem…dla mnie takie pojmowanie jest chore, to swoistego rodzaju profanacja naszych dusz, zbeszczeszczenie naszej szansy na zmianę naszych wcześnieszych zachowań i poprawę, na dalszy rozwój w nowej inkarnacji. Wg tego Newtona takie przypadki to tylko uwarunkowania świadomego umysłu. Myślę, że coś w tym jest.
          To przykre jak wielu ludzi jest tak ograniczonych w tej materii, tkwią w tych postulatach istnienia dwóch poziomów po śmieci – nieba albo piekła, itp. Taka istota nawet nie może poczuć się wolna, musi się wiecznie kontrolować, udawać jezusową postawę mimo tego, że nie jest to szczere z jej wnętrzem. To takie piętno i strach który wzrasta z przybliżającą się śmiercią, to wieczna niepewność i skupianie się na własnej beznadziejności. Tyle jest tych wymagań co do przyłączenia się do wspólnoty niebiańskiej, człowiek tyle musi spełniać kryteriów aby doznać tej wiecznej szczęśliwości. Od małego perspektywa wiecznej, WIECZNEJ szczęśliwości hasania po łąkach, zrywania kwiatkow, beztroskiego lezenia na ,,chmurce” wydawało się dla mnie nudne. Oczywiście to trochę takie metaforyczne. Niezły generator strachu, na serio, za młodu jak miałam gdzieś 11,12 lat, o boże… czytałam te książki o czyśćciach, pieklach, wszelkiej maści objawieniach, jakieś dzienniczki Faustyny, opisy nieba, piekła, relacje ludzi z tamtą stroną, pamiętam ten etap, z jednej strony jakoś się z tym utożsamiałam, z drugiej czułam, że to nie daje mi poczucia szczęścia, że za tym może się kryć coś mrocznego, ja żyłam w ciągłym strachu, żyłam w świecie wszechotaczajacego mnie zła, demonow, cierpietnictwa, grzechu, sama dla siebie byłam wrogiem, uważałam siebie, mimo tego, że byłam w dosyć niewinnym wieku za ogromnego grzesznika, z jednej strony jakaś część mnie się przed tym broniła, próbowała swoim cichym głosem powiedzieć, ze to nie tedy droga, i po jakimś czasie pozwoliłam temu glosowi wybrzmieć, ufff, ale to było dawno, i to było chore…i byłam dosyć mloda…

          Heh, na serio się dodzwoniłeś do tej Akimy? coś Ci powiedziała ciekawego? 🙂
          ja to lubię takie klimaty, takie gadanie wróżek w tle nieźle usypia jak nie można zasnąć, fajnie być wróżką, to też jest taka pewna forma pomocy ludziom, ale trzeba mieć gadane i jakiś urok osobisty, a ja to… sama nie wiem, zauważyłam, że większość tych wróżek ma takie specyficzne urody, takie tajemnicze, cygańskie, kosmiczne, po prostu na swój sposób nietypowe. Ja slyszalam, że wyglądam jak artystka, haha, ale to nie ważne, więc to chyba nie moje powołanie, a szkoda…ale ciągnie mnie do tego jakoś od dawna, choć moje umiejętności paranornalne w tym zakresie są mało wyczuwalne, i mało zadowalające, ale to też nie jest taka prosta, lekka sprawa, czai się przy tym zawodzie wiele zagrożeń z wszechwymiarowych stron, że tak to sobie ujmę.
          Hej, czy ty mi dzisiaj gdzieś po 21 wysłałes jakąś energię? bo jak wracałam z miasta to uderzył moje taki rozbudzajacy dreszcz po całym ciele, jakiś taki oczyszczajacy, to Twoja sprawka czy co? 😉 Czasem tak mam, ale zawsze mnie to zaskakuje..może to z kosmosu, haha, nie wiem, nie ważne, nie wnikam.
          Pa, braciszku.

          Lubię to

        • katolicyzm to jest takie sztuczne godzenie się na udawany nikomu nie potrzebny placz i smutek, jak u kim dzong unga w korei jak zawodowe zawodzaczki placzu udawaly placz po śmierci wlatcy takiego nie autentycznego placzu w zyciu nie slyszalem az na smiech bralo i to samo u nas w kościele nic nie wypada trzeba być troszke przerażonym troszke smutnym troszke ponurym bo yahwe widzi wszystko, a ja zawsze np wchodzę do kościoła w czapce z daszkiem wyciągam burito sok pomaranczowy i spokojnie sobie koncze w laweczce, b lubie jak mi zwracają uwagę ze to nie wypada i ze bog patrzy a ja zawsze mowie ze na zachodzie maja tabletki na urojenia to dostają wzroku mordercow, raz ksiądz kazal mi wyjść i zastanowić się nad soba to mu powiedziałem żeby mi oddal moje składki które przez 10 lat (niby) dawałem na tace to zrobil oczy mordercy ale się opamietal bo owieczki inne patrzyly i znowu wszedł w faze dobroczynnego ojczulka pokrecil się zniknal, prawdopodobnie mam przejebane już u yahwe na księżycu no ale coz, nie pamietam to bylo dawno, ale fajna babka nie mowi złych rzeczy nigdy no bo po co, raczej tak wszystko radośnie z nadzieja, szkoda ze nie ma na tv już ich a może sa ? wiesz cos na ten temat ? wrozki uspokajają generalnie, nie ma reklam, no oczywiście oprocz wrozbity macieja ten raczej działa na mnie jak plachta na byka ale trzeba przyznać ze numerologie ma w jednym palcu, zadzwon kiedyś do niego to zobaczysz co ci jeszcze powie oprocz tego ze jesteś piatka, a z jakiego dnia jestes ? maciej uważa ze dzień urodzenia jest bardziej prawdziwszy niż cala data albo go uzupelnia, no zna się koles, nic ci nie wysylalem, moglem myslec o tobie, tak myslalem o tobie, zastanawial mnie ten twój nocny marek, moja babka tez tak miała siedziała dotad az tv przestal nadawac a nieraz i przy sniezacym tv siedziała palila faje lampila się przez okno czytala cos, wstawala o 11tej no chyba ze ja sie wczesniej obudzilem to zaraz wyskakiwala mi robic jajecznice na boczku i masle z 1 cm tłuszczu, miala takie proste spokojne zycie no oczywiście praktykujacy katol ubrana zawsze od stop do glow jak zakonnica, myślisz ze to niebezpieczna praca tv wrozka ? nie wygladaja na specjalnie przestraszone -_- pozdr siostrzyczko
          PS
          ale się normalny facebook robi u nabiala, nie mogę, -_-

          Lubię to

        • Oglądałam kiedyś jakiś film o korei północnej, istny totalitaryzm, oni są jacyś poyebani, tak mają wyprane mózgi, że to szok, czczą jak jakiegoś najwyższego boga tego ich przywódcę, wszędzie jego obrazy wiszą, zawsze muszą oddać mu cześć, za wszystko muszą mu dziękować, za to że tak o nich ,,dba”, że żyją w takim pięknym kraju, nikt się nie może sprzeciwić, nawet chyba ciężko jest się wydostać z tego miejsca, taka propaganda i zakłamanie, że szok, sztuczne miasta, szpitale, sklepy świecące pustkami, nawet nie można z nich korzystać, stworzone dla pozorów pokazania jaki ten kraj jest cywilizowany i ten ich płacz po stracie, podobno albo raczej na pewno zostali do tego zmuszeni, slyszalam, że Ci co byli za mało przekonujący zostali unicestwieni albo coś tam z nimi robili..
          Swoją droga na ten czas po co przychodzisz do kościoła, masz w tym jakiś głębszy cel, lubisz powspominać stare dobre modłowe czasy, czy jesteś jakimś profanatorem? haha, podziwiam Cię za odwagę, tak prosto w twarz rzucić słowa takiej osobistości jak Ksiądz, noo szacun kolego.
          Ja to kiedyś w dresach przyszłam do świątyni, były te spojrzenia, były…to oburzenie…
          W telewizji zawsze jakieś wróżki po północy są, ale chyba w weekendy only,
          ta kobieta też raczej nadal działa, bo na youtube są jej audycje z niedawnych dni, więc raczej tak…
          Wróżbita Maciej… jego przepowiednie brzmią jak stwierdzenia typu ,,moi drodzy, moje karty mi mówią, że sylwester tego roku rozpocznie się 31 grudnia, to bardzo nietypowa data!”
          Jest trochę nieszczery i widać, że za kase to robi, widziałeś jego profil na fb? fury, podróże, kobiety, berety- te sprawy, ale tak, na numerologii jest świetny, mój dzień urodzin to 27, a u Ciebie? bo mnie też to ciekawi, kiedyś sobie już to sprawdzałam…
          A o tej ,,babce”, w sensie, że twoja była kobieta czy jakaś babcia twoja, bo nie czaje ^^
          Nasza konwersacja jest bardzo ogólnodostępna, ale co tam, dobrze mi się tu pisze 🙂
          Miłego dnia bracie!

          Lubię to

        • ksiadz to platny aktor jak dla mnie, ponadto reklamuje bandyte kosmicznego i nawet o tym nie wie, w kosciolku lubie mieszac zmieniac stereotypy inni nie maja odwagi wiec ktos musi ja tez 27ty -_- widzisz wg macieja jestes glownie 9ka i troche 5ka, 9ki sa wrazliwe bardzo to mamy wspolne,to moja babka byla nie kobieta oczywiscie -_-, pisz na maila jak za bardzo ci tu publicznie -_-, duzo tu 9ek u nabiala, sam nabial nawet 9ka, ja np mysle ze z twoja numerologia jestes 9ka o posmaku 5ki, a ja 9ka o posmaku 9ki -_-, nie chce tu podawac daty urodzenia ale mam 3 9 i 9 w niej, so long sinister sister -_-

          Lubię to

        • no powiedz, przecież to Cię nie zdekonspiruje 😉 to nie jest jakaś tajemnica, boisz się, że ktoś Cię tu pozna? a ta twoja zagadka matematyczna, czy podpowiedz, nic mi nie mówi, dlaczego sinister? coś naskrobałam? 😮

          Lubię to

        • mloda narozrabialas oj narozrabials ze szok, sam nie wiem czy cie jeszcze lubie -_- w poprzednim wcieleniu nie dalas mi cukerka pamietam to jak dzis -_-, zgaduj zgadula w ktorej rece jest zlota kula
          oj siostrzyczko sie czepiasz tak sobie piszo rozrywkowo szybciej pisze niz mysle
          -_-

          Lubię to

        • trzy dziewiątki i dziewiątka? nie no, nie wiem.
          Ale tak po prostu sobie czasem przychodzisz do kościoła, posiedzieć, popatrzeć, pogadać? haha, ja to jak z jestem na mszy bo sytuacja wzywa czy coś, to usiedzieć nie potrafię, jeszcze te kielichy po opłatku tak szoruje jak opętany, dobra nevermind 😉

          Lubię to

        • jak mi dzwonia za oknem to ide zjebac ze zaklucaja mi spokoj, bede chodzil az do skutku, msza to no go zone dla mnie jak arabska dzielnica w anglii, na msze jezeli to tylko z walkmenem no ale wtedy ciezko argumentoawc z 1000cem owieczek, lepeij sie argumenyuje w skromniejszym gronie z paroma owieczkami i jakims w spodnicy -_-

          Lubię to

        • Kurcze, myślałam, że już o tym zapomniałeś, jakże haniebny to był czyn z mojej strony, ale właściwie, zasłużyłeś sobie, bo podkablowałes mnie matce, za to, że ukradłam z pudełka parę groszy na słodycze. Eh, stare dobre czasy, wybaczam Ci, choć reprymenda mamusi nie była taka miła a twoje podsmieszki w tle były dla mnie kompromitacją…Dzieciństwo z Tobą w tamtym wcieleniu było istnym szaleństwem, ale przynajmniej czasem jak przyszło co do czego to mnie obroniłeś, więc jako tako wywiązałes się ze swojej roli 😀
          Haha, ej, a może w tym tkwi jakieś ziarnko prawdy, może tak kiedyś było? o_O

          Hmm, jestem ciekawa reakcji wszechootaczajątego ludu, kiedy wkraczasz do akcji w kościele, to byłoby naprawdę fascynujące wręcz komiczne przeżycie, chciałabym w tym uczestniczyć z popcornem w ręku, by poczuć się jak na dobrej komedii…
          U mnie jak o 12 biją dzwonami, to zawsze mi się kojarzy z taką regularnie rzucaną klątwą na moją wieś, tak jakby te dzwony rozrzucały taką negatywną, pasywną energię i to się jakoś odczuwa w moim przypadku, ale może to przez moje skojarzenie się kształtuje tak mój nastrój, newem oj newem….
          Take care my naughty brother!

          Lubię to

        • -_- nie pamietam wcielen niestety… ale na regresji jak bylem to ciagle cos z kosmosem jakies qrwa rozowe zieone planety jakies gonitwy strzelanina a mowia ze tam spokoj, mi bardziej wyglada ze na ziemi wzgledby spokoj i sielanka plus minus cos jak odpoczynek przed walka, moze nie dla wszystkich -_-, nie biegam na kazde dzwony nie mam na to czasu ale jak nic nie robie, przyklejam takze ogloszenia na kosciolach typy allah akbar zwycieza z polksiezycem to ich nastawia wrogo do braci z afryki, wbrew pozorom tepe katole moga sie przydac do walki przeciw arabom tylko jak oni beda walczyc ? bic ich mikro krzyzykami ? tego jeszcze nie rozpracowalem -_-, wszyscy bardziej rozwinieci tak maja ze ich dzwony wytracaja z rownowagi, jedyne zagrozenie jakie widze to ze yahwe moze spuszczac swinstwa tzw palgi jak sie pozbedziemy owieczek i kosciolow albo jak owieczki przejrza na oczy ze sa golone z energi na potege, nawet ciebie moze yahwe i spolka golic z energi nawet jak nie chodzisz do „domu boga” co niedziela bo te wszystkie rytualy chrzest komunia bierzmwanie slub koscielny itd to taki pakt z diablem yahwe na dozgonne ssanie energi, medytacja to odwraca na troche ale nie wiem czy na stale, trzeba duzo pracy zeby te umowy smieciowe spuscic w klozecie
          namaste siostrzyczko

          Lubię to

        • To dowodzi, że jesteś ziemskim kosmitą, raz chyba napisałeś, że jedna kobieta uznała Cię za ziemskiego anioła, więc coś w tym musi być 🙂 Oj gmo, gmo.
          Tak, katole i kibole to nadzieja na mozliwie zbliżającą się inwazję sztucznych dusz, ja wiem, że jak przyjdzie co do czego to Polacy nie okażą bierności tylko przejdą do rzeczy i pokażą czyje to miejsce, tutaj tak łatwo nie przejmą swojej ,,kultury”. U mnie wewnętrznie coś się przestawia, jakas gotowość do akcji, jakby już coś we mnie przeczuwało, że może się coś zbliżać. Z jednej strony nie chcę ignorować tych sygnałów a z drugiej, nie chcę się nakręcać, bo wiem, że to sie może zamanifestować, ale jak przyjdzie co do czego to mogę się przyłączyć i pomóc, cokolwiek, bo i tak nic mnie tu nie trzyma szczególnego. Chociaż z drugiej strony ta rasa napawa mnie lękiem, obrzydzeniem, pogardą, a myśl o gwałcie czy czymś podobnym jest nie na moje siły psychiczne, ja bym tego nie przeżyła, zresztą bardziej martwilabym się o moje siostry, zawsze jak śnią mi się istoty, które mają w zamiarze mnie zaatakować, jak mam sny rodem z horroru, to zazwyczaj nie widze innej opcji jak stawić czoła zagrozeniu i walczyć, nawet jeżeli mam świadomość, że nie mam nic do obrony i prawdopodobnie umrę, uczucie okropne, ból tak realistyczny, świadoma śmierć i od razu się budzę, z kolei siostra ma tak, że zawsze ucieka albo się chowa przed zagrożeniem.. Jakiś czas temu miałam sen o islamistach, było ich z czterech, łazili sobie po moim podwórku i wszystko niszczyli, u sąsiadów też, mieli jakieś pochodnie i wszystko palili, wszystko stało w płomieniach, pamiętam zbierającą się we mnie złość, że tak po prostu mają czelnosc wszystko niszczyć, wzięłam sprawy w swoje ręce, zwołałam ojca i braci na wielkie starcie my vs ciapaci, zorganizowałam pochodnie, a były to jakieś belki – patyki, które tylko podpaliłam, fuck logic, jak z filmu, wyszliśmy na ulicę, staliśmy w rzędzie face to face z tamtymi i nagle mi ten patyk zgasł, tak się wkurzyłam, wiedziałam, że już nie mam szans aby coś zdziałać, kazali mi wracać do domu, i pobiegłam… a chciałam tak walczyć, byłam taka gotowa, potem to już takie głupoty mi się plotły, coś, że się pogodzili i sobie gadali jak dobrzy kumple między sobą, dziwnie się czułam po tym śnie, moja nietolerancja do tej rasy wzrosła. Właściwie nie wiem po co Ci to piszę, bo mozliwe, że to Cię nie interesuje. Wkurza mnie jak od razu zapominam snów, to trochę tak jak bezsensowne spanie, bo nic ciekawego się z niego nie wyniosło…
          Ja to nie brałam i nie będę brała udziału w bierzmowaniu, miałabym pozwolić aby jakiś ludek rzucał na mnie jakieś tajemnicze zaklęcia, zamykał trzecie oko? – I say no! To niezrozumienie i krzywy wzrok ze strony domowników udziela się aż po dziś dzień, a zwłaszcza u mojej babci, ,,ty bezbożnico!” – jej typowy tekst, straszne zacofanana, ogromna hipokrytka jak wielu u mnie w rodzinie, strasznie wysysa energię, mimo, że robię wobec niej wielki ignore, zawsze godzinę przed mszą się zjawia by zająć swoją miejscowke i żeby przez ten czas wszystkie modlitwy świata odmówić, jak idzie na różaniec to, też przychodzi pół godziny przed żeby zdążyć go odmówić przed tym oficjalnym różancem, ma oczy bestii, ale jak jej w czymś pomogę czy coś podobnego, to od razu milutka, kochaniutka grandma. U mnie między babciami występował taki straszny paradoks, jedna babcia, która miała najmniej dawała najwięcej, a ta co ma najwięcej daje w dalszym ciągu najmniej… No comment, nie będę na nią traciła energii, sory, że tak piszę, ale przy Tobie bracie to tak na luzie, mówię Ci to i owo, bo wiem, że mnie na swój sposób rozumiesz 🙂
          Dobranoc, mój braciszku

          Lubię to

        • cos ty ja mam tyle wad, nieprzepracowanego syfu, zwierzęcych zachowan itd ze lepiej nie mowic daleko mi do czegokolwiek astralnego jak na razie, „inwazja sztucznych dusz” tez tak to czuje, z arabami to jak z takimi psotnymi ponurymi dziecmi które np mecza dla rozrywki koty… tylko niestety te dzieci mordują tez i gwalca, kup sobie paralizator elektryczny albo gas pieprzowy http://paralizator.com/ często gesto samo wyciagniecie srodka przymusu odstrasza amatorow białych cipek no i mozna dostac bez „recepty” -_-, jak prysniesz kolesiowi na ryj to chyba mu kopara opadnie szybciutko, zawsze pisz co ci na duszy gra nigdy nie wiadomo czy komus tym nie pomożesz w najgorszym wypadku wyrzucisz z siebie zalegajacy meczacy syf mentalny, no babcie jak babcie to już mentalność dziecieca raczej i tak to trzeba traktować szkoda przepuszczać jakiekolwiek kilobajty przez mozg na to, ja to traktuje takie cos jak przejezdzajacy smrodzący samochod zatykam nos a jak przejedzie zaczynam oddychać, moja mamusia zawsze mowi ze gowno należy omijac szerokim lukiem od zawietrznej najlepiej tylko to troche zahacza o bierność wiec w zaleznosci od rodzaju sytuacji trzeba dostosowywac swoja reakcje, wczoraj patrze hindus z jakas nasza to się na nich spojrzałem wzrokiem seryjnego mordercy to się zmieszali i po angielsku gadaja ze dużo ludzi odprowadza go wzrokiem no i smieja się ze musi być popularny wśród polakow, wniosek wyciagnal z dupy normalnie, wogule co to jest z arabami i hindusami wszyscy wygladaja jak geje cienkie nogi jak u kury barki jak u kota i ze na to ktoś leci to podziwiam, oczywiście spodnie z krokiem w kolanach to chyba na pieluche miejsce no bo jak nie wpuszczają ciapatych do toalet… qrwa i te okropne czarne druty zamiast wlosow i węgle zamiast oczów, zolte bialka oczów może powinny nazywać się zoltka w ich przypadku… i qrwa czaszki waskie jak ciesnina beringa brrr… qrwa „widzący więcej” to maja przejebane z tym obserwowaniem rzeczywistości, nie można później się z tego oczyscic do konca nawet we snie czy medytacji, czasami mysle ze lepiej być prostym hujem, mniej wiesz dalej zajedziesz nie wiem jak to będzie po rosyjsku ale czuje ze mogloby byc fajnie -_-, moze, mniej paniajesz sjuda zajdiosz ?, rusycyści chyba już leja w pory ze smiechu, kurde co ty tam jeszcze robisz z nimi dawaj do wawki, tu jest normalne zycie, tak mi się wydaje, nie ma mentow meneli katole tez na wymarciu, robia teraz koscioly ulczne bo slaba frekwencja w domu zboka (boga), w leclerku widziałem pierwszy raz meneli od dłuższego czasu az zrobiłem filmik na ta okazje -_-, nawet musze powiedzieć ze się ztesknilem -_-, tak tak stare dobre czasy z prl
          namaste bratnia duszyczko albo siostrzana raczej -_-

          Lubię to

        • aha przypomniało mi się jeszcze, cos wczoraj czytałem o polakach sluzacych w szeregach isis i pisali ze wiekszosz z nich to tacy polacy przyszywani tj z mieszanych par arabow z polkami wiec widać jakie to marnowstwo wychowywyac polaraba ktory i tak wroci do swoich wcześniej czy później, kiedyś golili glowy polkom co się szlajaly z hitlerowcami może warto wrocic do starych sprawdzonych metod, demografie mamy przesrana, starcow 60 procent i za 25 lat będzie po narodzie jak u niemcow gdzie pozostali mlodzi to prawie same turkmeny, depopulacja bialych pelna geba, wojna by się przydala by oczyscila ten unijno pedalsko arabski syf

          Lubię to

        • Mi też daleko do ideału, ale co tam, jestem jaka jestem.
          Taa, kupię paralizator za dwie stówy, u mnie cicho, spokojnie bezpiecznie, bardzej bałabym się w wawce, tam jest więcej przybyszów z pustyni, u mnie to rzadko można takowego spotkać, więc na razie się nie boję. Ale rozważam zakup gazu pieprzowego. Pamiętam jak sama musiałam koleżanki pod dom zaprowadzać wieczorem czy w nocy, bo się bały… jprdl, jak widzą jakiegoś menela to też od razu takie zleknione, a co oni mogą zrobić? ja to nawet o trzeciej sobie mogę spacerować, byleby nie w lesie i nie na cmentarzu – tam bym się już bała 😀
          Ja jak widzę jakiegoś zebraka, bezdomnego, to mi serce mięknie, nie wiem czy to dobrze czy źle, ja to taka naiwna dusza, slyszalam, że niektórzy żyją z takiego zbieractwa, udają poszkodowanych a tak naprawdę mają z tego niezłe chaty, pamiętam raz z koleżanka kupiliśmy takiemu jednemu bułki i narzekał, dlaczego nie z kurczakiem, ale on był jakiś chory psychicznie, haha stare czasy…
          Te araby to tacy początkujący hipsterzy, ajfony, złote zeby, łańcuchy, okulary D&G, no arystokracja kwitnie, jak oglądałam na yt coś o nich to mi się śmiać chciało, stają tacy koślawi, śmieją się głupawo, i te ich wyczucie stylu, wszystko z innej beczki, obleha, szpanują tymi telefonami, jak dzieci po prostu, te ich beznamiętne, puste spojrzenia, dla mnie ciężko sklasyfikować ten gatunek jako ludzki…
          Czasem też tak sobie myśle, że łatwej było być takim prostym ludkiem, żyłabym sobie z dnia na dzień, zajmowała się pierdołami, nie trapiła by mnie rozpacz duszy, przenikałabym tym całym wszechotaczajacym syfem z bananem na twarzy, egzystowałabym sobie bez głębszego celu, tak po prostu.
          Na ten czas już moglabym się wyprowadzić, byleby tylko opuścić wspolmieszkancow, to słabe uczucie jak wśród własnej rodziny czujesz się obco, jakby przez przypadek. Ale już niedługo, czuję to.
          Warszawa to taki mój drugi dom, daleko nie mam, siostra tam mieszka, czasem ją odwiedzam…spoko.
          Dzisiaj mi się śniło, że u mnie w okolicy ogłosili stan wojenny i musieliśmy Merkelową ukryć w jakimś samochodzie z przyciemnionymi szybami, bo jakaś armia czy coś ją szukali i jakby się dowiedzieli, że my czytaj moja rodzina ją ukrylismy to byłoby po nas, wygladala strasznie, nieźle mówiła po polsku, ale z takim niemieckim akcentem, nic nie można było wobec niej ukryć, nawet nie wiesz jak się jej bałam, miała takie zmarszczki jak trup wygladala, raz jak przez przypadek weszlam nieświadomie do tego auta gdzie była, to zamarłam, takie mi rzuciła spojrzenie, nigdy jeszcze takiego czegoś nie czułam u drugiego człowieka, jakby miała w sobie diabła, była straszna! jeszcze musiałam się chować, przechodzić jakieś testy survivalowe, ale byłam taką ciamajdą, tylko wkurzalam ludzi wokół, miałam wrażenie jakbym była na celowniku, bo się nie umiałam schować. Dziwny sen, za dużo strachu i emocji. Dawno nie miałam świadomego snu, a to jest takie piękne przeżycie! Musze znowu trochę poćwiczyć, bo to jest naprawdę niezapomniane uczucie, cały świat jest wtedy w twoich rękach!
          Dobra kończę, pa braciszku!!

          Lubię to

        • ja już nie reaguje na zebrakow, jak sa zdrowi maja wszystkie konczyny to po prostu pasozytuja na innych, takie polskie araby, z rumonow i cyganow z nacpanymi dziecmi już tez się wyleczyłem, sa rozne sytuacje ale jakos mysle ze umiem odcedzić pasozytow od potrzebujących, na stacji centrum stoi kleczy w zasadzie taka baba z rozancem z oczami spuszczonymi w dol i odmawia pacierze jak dla mnie niezły teatrzyk, to pan bog wiekuisty nie pomaga swojej owieczce w potrzebie ? mam wyjebane na takie cos ale jeszcze pol roku temu pewnie bym cos wrzucil do puszeczki -_-, no niezle masz te sny,wyglada mi na przerabianie materialu zebranego w ciągu dnia -_-, ja mam ciagle ze albo latam np potrafie wlecieć na blok kosztuje mnie to bardzo dużo sily i wszyscy się dziwia ze to wogule możliwe, b fajne uczucie, ostanio w realu widze ciagle rowne godziny np 22:44 11:11 19:19 już mnie to tak zaczelo wkurzac ze wyniosłem budzik do kuchni i zadowolony ze mam problem z glowy za chwile chciałem zobaczyć która godzina odpalam komorke a tam 10:10 ocipiec można -_-, nie wiem czy ktoś tutaj tak ma, kurde chciałbym być normalny tak raz w tygodniu no dobra 2 razy być takim durniem nic nie rozumieć qrwa tesknie do takiej PRLowskiej bezmuzgowej radosnej egzystencji dzieci kwiatow, dzieci sobie lataly beztrosko nie baly się zadnych meneli czy pedofilow a dzisiaj to jest po prostu jakas pieprzona wojna dzieci wozi się autami z pancernymi przyciemnionymi szybami nie może wpaść do kolegi tak po prostu, trzeba dzwonic umawiać co to się k porobilo ? otwarcie granic widać zgnoilo wszystko ludzie naoglądali się hollywuda i się sami strasza az strach się bac, za mojego dzieciństwa pamiętam tylko czarne wolgi co porywaly dzieci na krew i organy… ale czy to prawda była sam nie wiem, ja sam planuje kupic gaz pieprzowy ale uzywac bardziej jako bron zaczepna -_-
          PS
          do siostrzyczki jeździsz a braciszka nie odwiedzisz -_-

          Lubię to

        • Czyli na Ciebie też żebracy działali, ale już się uodporniłeś, no widzisz, ja jeszcze muszę pocwiczyć w tej materii, a co do tych snów moich to też uważam, że to taki przesyt informacji zebranego z całego dnia, który skumulowany objawia się właśnie w formie snu, no jakoś takoś…Ja jak mam świadomy sen to albo latam, albo się całuje, kocham to uczucie, mogę nawet wyjechać z tezą, że w snach uczucia są intensywniejsze, nawet nie wiesz jaki się ma po tym zajebisty nastrój, właśnie? dlaczego ja tego nie praktykuje?
          Bracie, nie wierzę, no po prostu nie wierzę, ja też tak mam z tymi godzinami, tyle, że to mnie nie wkurwia co zaskakuje, jakieś czujniki we mnie sterują czy co, siedzę sobie na lapku, czytam, czytam, i tak po prostu coś nieświadomie, automatycznie przekierowuje mój wzrok na powiedzmy 22:22, czasem nawet zdążę w ostatniej sekundzie zobaczyć na telefonie tą równą godzinę, mam tak juz od dłuższego czasu, kiedyś słyszałam, że właśnie jak się spojrzy na taka godzinę to znaczy, że ktoś o nas myśli, ile w tym prawdy nie wiem, ale zawsze sobie to przypominam. Moja siostra ma tak, że jak spojrzy na godzinę z trójką to już wie, że coś się niechcianego wydarzy, np 16:23 – konfrontacja z niechcianą osobą, godzina 16:33 to już apogeum nadchodzącego złego wydarzenia, nie wiem czy to już tak w podświadomości ma zakodowane i to się po prostu manifestuje, ale jest to na swój sposób dziwne. Ja to u niej potwierdzam, jak mamy gdzieś wychodzić, ona jeszcze tylko sprawdza godzinę, i jest…,,ja pierdole znowu trójka”, no i zazwyczaj coś się dzieje niechcianego.
          Ja ogólnie nie lubię dzisiejszych czasów, współczuję dzisiejszym dzieciom, czy one wiedzą co to beztroskie dzieciństwo? zamknięci w czterech ścianach,
          wpatrzeni w ten komputer, ja to pamiętam te przygody, mimo, że jestem z młodego rocznika to i tak jeszcze nie byliśmy zatruci tą technologia, nie chciało się siedzieć w domu, zajebiste czasy, szałasy się robiło, łuki z patykow, udawało sie wojownika, wszyscy ze wsi się zbieraliśmy, ze wszystkimi sztama, coś się wymyśliło i była przygoda, brat robił takie gokardy z desek, używał kółek po wózkach, zawsze coś rozkminił i się jeździło, robiło wyścigi, nikt się niczym nie przejmował, w zimę na workach po gorkach się zjeżdżało, budowało się bazy ze śniegu i toczyła się wojna, ubrania przemokniete do cna, nog nie czuło, ale co tam! i tak się bawiło dalej! cała dzieciarnia się zbierała i bawiła w chowanego po całej wsi, o, i podchody też były, domki na drzwie się budowało, skarby się wykopywalo w ziemi, poszukiwacze przygód – to my! kamieniami w nietoperze się rzucało, haha! o ludu, straszyło się nawzajem opowieściami o dachach w blaski księżyca, łupiąc pestki, jabłka się kradlo, szlajało bez celu… ale odpłynelam, tęsknię za tymi czasami jak nigdy, w dzisiejszych czasach o wszystko muszą się pytać rodziców, ja to miałam taką wyjebke, że jak szłam to szłam i się nie pytałam mamy, a potem się rodzice martwili czy zginęłam czy co… byłam taką wolną duszą, miałam w sobie tyle energii, ciekawości świata, niewinności, nie było tylu ograniczeń. A teraz jest co jest… wszędzie wokół jakieś teorie spiskowe, wojny, illuminaci, ataki, kościoły, pieniądze, psychopaci, chore żądze, araby, nwo, yahwe, ludzie jaszczury – kurwa, gdzie ja żyję, co to za popierdolone miejsce, to jakiś słaby spektakl, na serio muszę brać w nim udział, na serio?!
          Dokąd ten świat zmierza, chyba nie chcę wiedzieć, kurwa, ludzie byli mniej świadomi niż teraz, ale mimo wszystko było jakoś inaczej, lepiej, po prostu…przynajmniej w moim mniemaniu, chociaż parę osób z mojego otoczenia też tak uważa.
          Coś się chyba nieuchronnie zbliża, coś się we mnie przestawia, o co chodzi, patrzę na otaczający świat i czuje, że to niedługo nie bedzie tak wygladac, wszystko jest takie ulotne, ulotne…
          Kurwa, jak mi się nie chce jutro, dzisiaj właściwie, konfrontować z tymi popierdolonymi ludźmi, te usmieszki smieszki, słuchanie tych glupot, wywodów, problemów… na serio? na serio wybrałam sobie takie życie, kiedyś chyba napisałeś, że musisz pływać po swoim pojebanym zyciorysie, wiesz, ja też. Muszę. Muszę. Muszę. Okej, dobra zrobię to co mam zrobić i nara, nie chce mi się tu wracać. The end.
          No to co, kiedy mam wpadać na chatę na herbatę?

          Lubię to

        • znalazłem o tych godzinach, mnie to zaskakiwalo pierwsze pol roku później już myslalem ze mnie odwiozą -_-,
          http://www.vismaya-maitreya.pl/swiat_energii_liczby_mowia.html ,
          ja ciagle mam 22 44 11 a np 22:44 to standart, o której bym nie przyszedł to k 22:44 może cos nie tak z tym budzikiem ? i wlasnie to jest to, jakby jakis stworek mi kazazal patrzec na rowne godziny teraz sprawilem sobie analogowy zegareczek i mam wyjebane, w kuchni odwrocilem budzik do sciany i juz jest ok, wiem ze to sa podpowiedzi aniolow guidow itd ale chce byc troche prlowskim imbecylem przez troszkę -_-, dzisja czuje ze to jakiś skansen ta polska jak ogladalem film o czernobylowskim opuszczonym osiedlu to tak mi to teraz tu wygląda kurwa zero mlodziezy zero dzieci albo jakies niedobitki tylko, sami emeryci i niemowlaki, nie wiem może to tylko tak u mnie na osiedlu, straszne to, jak k… kolonia karna na marsie, no wlasnie dlaczego tego ty nie praktykujesz dziewczynko ? -_- wlasnie 22:22 tez mnie przesladuje jeszcze mam np 10:10 11:11 12:12 3:33 i to nie jest tak ze widze wszystkie inne godziny ja p prostu widze tylko te, ok jak musze spojrzeć z obowiązku czy np się gdzies nie spoznie ok to sa „normalne” godziny ale jak tylko mam taka nieodpatra chec spojrzenia na zegarek to w 90 proc przypadkow jest cos k parzystego przeważnie, fajnie ze udało ci się zachaczyc o prl, kto tego nie przezyl to jest normalnie w dupie, mam kuzyna rocznik 90ty czy cos to po prostu jakas schiza zero treści tylko ta komorka i i jakies znizki w mcdonaldzie i ze super mu koles napisał ze wykończyli armie bostwana w jakiejś tam grze ampirion k… 12, zero konekcji nie oddzywa się zapytany odpowiada żeby mu nie przeszkadzać bo wlasnie stracil k przeze mnie jedno zycie, no ludzie…
          o jezu wpadaj kiedy chcesz dam ci namiary na mailu mam się ochote z kims powloczyc po wawce, pogadać z kims kumatym -_-, ciekawe czy już ktoś tu na kefirze się spotkal w realu czy tylko się obrzucają blotem na pismie -_- ? znalazłem o tych stopniach duszy po angielsku co prawda ale wkleje w drugim poscie bo i tak dlugasnie wyszlo mi tutaj oczywiście wg moich standartow -_-
          c u soon siostrzyczko

          Lubię to

        • What you grandmother said an expression. An old soul: Someone who seems to do stuff right in life, like they have learned all of lifes lessons, like they have secret knowledge… (like they have lived life before and remember experiences and is drawing on them in daily experiences.)

          A good example is the child who seems older than its birthyears, expressing a maturity that is usually seen far beyond the age in years of the child.

          The following is a brief description of the characteristics of five basic soul levels. Each level has many lifetimes of lessons to teach us wisdom through trial and error.

          THE INFANT SOUL
          INFANT SOULS choose lessons of physical survival. They live in simple situations that include intense experiences – famine, plagues, floods, wars, oppression, etc. They don’t know the difference between right and wrong, though they can be taught to be decent human beings. They don’t usually seek higher education and often don’t seek employment, as such. Infant souls don’t question authority and willingly adopt the religion of their parents as is.

          THE BABY SOUL
          BABY SOULS display less fear than infant souls and are more
          sophisticated. But they tend to over apply rules. Black is black as far as they’re concerned. Their strong early beliefs remain fixed in their minds, regardless of lack of their wisdom or tolerance. Baby souls love to become big fish in their little puddles…but hate being opposed. Because of this they may spend much time in litigation. Baby souls don’t spend time navel-gazing into their own lives. They’re often „good students” that learn „proper subjects,” and are attracted to
          fundamentalist religions.

          THE YOUNG SOUL
          YOUNG SOULS are the „Donald Trumps” of the world…the movers and shakers. They usually set the bar too high for themselves. Achievement is paramount. They chase after what they believe will bring success without ever stopping to think why – because they’re so limited in their perception. They fear death and must have all the toys, experiences, fame and money they can possibly accumulate before they die. They are designers of civilization. Young souls usually seek higher education and graduate-level degrees. Their views of orthodoxy are at one end of the spectrum or the other. Monks and nuns are at one end and a belief in total sexual freedom, the other. They have difficulty with insight into other people’s behaviour.

          THE MATURE SOUL
          MATURE SOULS challenge the young soul’s desire to „have it all.” It is a hard cycle that demands seeking answers to life’s tough questions. They are attracted to gentler faiths, such as Quaker, Unitarian, or Buddhist. Mature souls are not as open to the occult as old souls. They look for and question the motivation for all of life’s actions. They often continue with inappropriate relationships – perhaps believing that through self-sacrifice, or tough lessons they will ultimately prevail. Often they can’t shake their sense of duty. Mature souls suffer from stress related illness that sometimes results in schizophrenia, psychosis and a higher suicide rate than other souls. [Cayce emphasized the role that `stress’ plays in not only physical illnesses but also mental illnesses; he believed it was `stress’ that wrecked havoc on the brain chemistry/balance]. But they’re smart enough to seek professional help without urging. Mature souls often make huge contributions to knowledge – particularly philosophical and scientific. But altogether they don’t necessarily have the drive for fame, many still achieve it. They’re emotionally high maintenance.

          THE OLD SOUL
          OLD SOULS live and let live. They seek the route of least
          resistance…they’re individualistic and usually easy going. They have an inner knowing of the waste of time in pursuing fame and fortune and therefore create the appearance of being „laid back.” Old souls are highly competent – even in roles they don’t particularly like. They tend to choose work that is pleasant and undemanding, leaving them free to pursue their desired goals easily…unless the job adds to the spiritual search. They may or may not seek higher education… but definitely will seek it if they sense it’s needed for their chosen path. Old souls create confidence in animals. And their choice of medical care tends to be alternative and holistic. Old souls are here to teach others their spiritual understandings. Their philosophies and writings are simple and easy to read. Old souls religion is far reaching and has no
          label. A grove of trees is a sacred place to them. They seldom cling to dogma and prefer personal spiritual practices. However, old souls are wise enough to be discreet in their religious practices and know how to pass in public undetected. They focus on searching for the spiritual truth and have a finer sense of knowing what is true than any other souls level. Old souls all over the world share the experience of emptiness and a longing for that feeling of home.

          signature
          I want YOU! To wake up. To wake others up. To know you are free. To think for yourself. To protect your rights and to resist tyranny

          book : Chelsea Quinn Yarbro s Micheal books

          Lubię to

        • Dla nastroju możesz sobie zapuścić ową piosnkę,[ mi się podoba], bo czeka Cię niezwykła podróż, po osobliwych słowach duszyczki, z którą dzieli Cię zaledwie jakieś 90km…nie no żarcik taki, chciałam Cię tylko tak nastroić to sytuacji 😛

          Dziwne to, co nie? w sensie na te liczby. Coś w tobie nieświadomie kieruje swoją uwagę, aby akurat spojrzeć na tą godzinę, dzisiaj to ja już z razy 5 tak trafiłam, oczywiście nieświadomie, dziwne to uczucie, to jakiś paranormal w delikatnym wydaniu, nie sądziłabym, że przez to anioły chcą nam coś powiedzieć. Cenna informacja, dzięki, że mnie naprowadziłeś w tym temacie jako tako.
          Spokojnie, młodzieży w miarę jeszcze dużo, dużo, w tym ja, aż tak smutno, pusto u Ciebie na osiedlu? no, ale trochę słabo, przyznaję, bo ogólnie to coraz mniej nas w tej Polskiej cebulandii, dzisiaj dzieci w szkole, powiedzmy 3 podstawówka -13 osób w klasie, gdzie
          kiedyś to było nawet ponad 30 osób na klasije, coraz mniej Nas, ale to się jakoś nie odczuwa…ale ta biel u jarka w tle daje w oczy, nie mogę, słabo trochę, aż ślepia me bolą…
          U mnie to było takie zahaczenie o prl w nowocześniejszym jednak wydaniu, bo to były nie tak dawne czasy, gdzie już każdy miał w chałupie jakiś kompjuter z windowsem 98, już to wszystko wkraczało, ale jeszcze umieliśmy się integrować i korzystać z natury, myślę, że to też kwestia ludzi wokół mnie – braci, sióstr, kolegów sąsiadów, gdyby nie oni, nie my, to jakże pewne jest, że spędzalibyśmy swój okres dzieciństwa nawalając na pegazusie w mario i inne takie, chociaż to też fajne wspomnienia, ale jednak te moje rozdziały z życia gdzie akcja rozgrywała się na zewnątrz – do nich żywię większy sentyment. Tak mnie ciekawi, jak to będzie niebawem swiat wyglądał, kiedy stery przejmie moje młode pokolenie, gdzie ich dzisiejsze problemy to niemożność przejścia jakiejś gry, za mało lajków na fejsie, platoniczne miłostki, za mało kieszonkowego od rodziców, wieczna chęć posiadania coraz to nowych, lepszych rzeczy, ślepe podążanie za modą i jakieś tam głupoty tak naprawdę, może na serio przydałby się taki reset, u większości chłopaków rozkwita jakiś żeński pierwiastek, takie ciamajdy trochę się robią, a dziewczyny jakieś bardziej męskie, nie wiem, tak mi się wydaje, tak jakoś to zaobserwowałam. Wszystko zmierza w jakimś nieznanym kierunku, za którym kryje się wielka otchłań nieznanego… Co będzie to będzie 🙂
          Dzięki za nową dawkę info o poziomach dusz, mój angielski jest naprawdę kulejący, tylu słówek nie znam, że szok, wbrew pozorom, ale coś zrozumiałam, dzięki.
          Wiesz braciszku, o tym wjeździe na chatę to tak pół żartem pół serio, u mnie taki problem, że najlepiej mi się przelewa myśli w słowach, miedzy nami czuję, że jest pewien dysonans wiekowy, ale nie mentalny, bo myślimy podobnie, tak mi się wydaje, jesteśmy sobie bratnimi duszami, ale…shit, wiekowo coś czuję, że się nie dobraliśmy, ale wiesz co, czasem tak sobie myślę, czy kiedyś rozpoznalibyśmy się w tym tłumie życia, omijając się w autobusie, sklepie, ulicy, intuicyjnie czując, czując, że właśnie ominęliśmy osobę, z którą mimo, że jest nam kompletnie obca, to jest znajoma powiedzmy te stetki lat, wspólnych wcieleń, czy też długich anonimowych rozmów w jakiejś internetowej przestrzeni. Może kiedyś…haha, aż dziwnie się zrobiło, ale wiesz, czuję, że sie kiedyś ,,stykniemy”, gdzieś tam kiedyś.[ od razu Ci mówię, że nie wyglądam jak typowa słowianka :/ nieszczęsne geny po matce, dlaczego nie po ojcu?]
          Już nawet nie chcę mi się czytać tego co napisałam, oczy nieźle bolą, jak palnęłam jakąś głupotę, to… wybacz, po prostu…
          Pozdrawiam Cię starszy braciszku, trzymaj się dzielnie w tym małym, wielkim, popapranym świecie!

          Lubię to

        • kurde mloda zawsze mnie rozbawiasz i tak uduchawiasz taki ancymonek z ciebie w dobrym znaczeniu, muza przednia az sobie jeszcze raz zapuszcze -_-, wordpress nie daje mu opcji do zmiany na czarne tlo chyba, większość idzie w czarne tlo najnowszy Microsoft np, daj sobie high contrast black theme jak masz windowsa i bedziez mieć u jarka czarne tlo biale litery to samo w YT, jak nie wiesz jak daj znac to naprowadze, tak feminizacja kolesi i odwrotnie postepuje ale to od diety GMO i szczepionek to specjalnie zydki robia żeby rasa się przekrecila, ale tez sami kolesie uciekają od odpowiedzialnosci w pedalstwo narkotyki dopalacze itd. no tak chyba moglbym być twoim wujkiem -_-
          dobrej nocy siostrzyczko

          Lubię to

        • Jak słowo wujek tutaj dziwnie brzmi, nasze współistnienie jako rodzeństwo to najlepsze z możliwych opcji, no i chyba najbardziej zgodne z prawdą, no bo przecież jestes moim bratem, ja to przecież czuję, wewnętrznie. Wiek to tylko liczba, może było tak, że w naszym wcześniejszym wspólistnieniu ty wcześniej ode mnie umarłes o jakieś 10,15, może 20 lat przede mną, w tym czasie inkarnowales do nowego ciała, a kiedy ja umarłam ty już byłeś sobie duzym ludkiem, ja dopiero co zaczynalam zaklimatyzowywac się w nowym ciele, mimo wszystko jako dusze nadal jesteśmy spokrewnione, połączone, mam nadzieję, że czaisz mój tok myślenia, może właśnie tak było – jest. Nie wiem czy to tak działa, ale ok. Heh. Kurcze odłączenie się od Ciebie było bolesne, pamiętam to… obecnie daję sobie radę, ale brakuje mi twojego szalonego sposobu bycia, nieznośnych zaczepek, ciepła w twoich oczach, uczucia bezpieczeństwa w twoim towarzystwie, moi dzisiejsi bracia nie dorównują Tobie w żadnym procencie, no ale musieliśmy sie kiedyś odłączyć, ile razy można być razem! haha.
          Jak ta piosenka fajnie na mnie działa, najlepiej słucha się w nocy na/w/przy słuchawkach, (nie wiem, który przyimek tutaj pasuje, master of polish po prostu) odpływam, moja wyobraźnia pracuje przy niej na pełnych obrotach, kurde, skoro lubię tak tą swoją samotność, to na chuy mi te cechy romantyka, to wszystko komplikuje. Mam w sobie tyle sprzeczności, jestem jak niekończące się zadanie matematyczne, którego nie da się rozwiązać…Już tyle w mojej głowie działo się projekcji romantycznych momentów z drugą duszyczka, że aż szkoda by się to miało nie ziscic, miało by się to tak zmarnować? zginąć w otchłani plątaniny myśli? To musi się kiedyś urzeczywistnić 😉 Życz mi poznania na swojej drodze kogoś wspolgrajacego z moim wnętrzem, ja też Ci tego życzę, właściwie Tobie się to bardziej przyda, wiem, że dla Ciebie, albo po prostu dla mężczyzn, taka samotność jest bardziej dotkliwa, dokuczliwa, bo u was to inaczej trochę działa niż np. u mnie, jak chcecie kogoś poznać, mieć, to między innymi, może i nawet głównie po to, by dać upust swoim pragnieniom, no przynajmiej wielu ludzi porusza się po takich ,,zasadach”, niekoniecznie tu mam na myśli Ciebie, wiesz o co mi chodzi, nie no… nie lubię dotykać takiej tematyki, ale wiesz, dla mnie związanie się z druga osobą to taki trochę kosmiczny odlot, to przyjemne tonięcie w oceanie wspólnych powiązań, przemyśleń, tajemnic, to takie nieustąpliwe uczucie ciepła, pamięci, bezgranicznej miłości, które towarzyszy nam u boku nawet w głębokiej samotności, zawsze. Przenikanie się sobą nawzajem, widzenie całego wszechświata w parze zakochanych oczu. To jednocześnie głębokie zapoznanie i zarazem głęboko owiana tajemnica.
          Dla mnie cielesność dwóch osób to taki zwierzęcy odruch, wiem, że to tak naprawdę jest coś normalnego, ale w moim mniemaniu to jest… nieludzkie? no jakieś takie prymitywne, podstawowe. Nic nie przychodzi mi do głowy aby to jakoś lepiej ubrać w słowa, sprecyzować, określić
          Ja na serio nie pasuje do tego świata, wszystko co uznawane jest tutaj za naturalne, normalne, powszechnie akceptowane, dla mnie jest czymś przeciwnym, czymś powierzchownym, chorym, niezrozumiałym. Odkrywam świat, i cały czas nie przestaje mnie on zaskakiwać.
          Ancymonek powiadasz, wbrew pozorom mojej spokojnej postawie zewnętrznej, jestem takim typem buntownika, wszystko robię po swojemu, nie lubię jak mi ktoś coś dyktuje, nienawidzę przymusu, zakazów, nakazów, planowania za mnie, chociaż czasem jak mam wszystko gdzieś to już wolę, żeby ktoś za mnie decydował w pewnych kwestiach. Jestem ogromnie niesubordynowana, w końcu piątka, jednocześnie pozostaję ogromnie spokojna i zamknięta. Dlatego od dzieciństwa próbuje kierować swoim życiem tak jak dyktuje mi serce, rodzice nigdy nie byli dla mnie autorytetem, nie mam autorytetu, robię jak chcę nawet jak wiem, że oberwę i będę musiała się z tego tłumaczyć. Ale to nie oznacza, że krzywdzę tym innych, do tego bym nie dopuściła, czasem za bardzo wpadam w sidła własnej naiwności, pracuję nad własną asertywnością, bo często trudno jest mi powiedzieć ,,nie” kiedy mam świadomość, że mogę tym urazić drugą osobę.
          I na chuj ja tak o sobie piszę? aż mi głupio, na serio.
          W realu nie lubię o sobie mówić, przez to często (gęsto ;D) jestem uznawana za tajemny byt, i dobrze, bo jak by ktoś wiedział o mnie za dużo, to nie czułabym się pewnie na tej planecie. Więc pozostaję w cieniu swojej nieprzenikliwości. Sama tak do końca siebie nie znam…więc…
          Hej, czy to Cię nie wkurza jak widzisz wszechotaczajacy ,,kult” świąt, ledwo się listopad zaczął a qurwa już jakieś choineczki, lapeczki, mikołajeczki, reklamy ,,Cooraz bliżej święta…”, no ok to jest fajne, lubię takie klimaty, ale nie w listopadzie! no ludziska, bo od nadmiaru wigilijnych bodźców w tak wczesnym okresie, magia świąt w święta straci swą magię, inaczej tego nie ujmę, wybacz. A! i gazetki z promocjami na prezenty i ozdoby świąteczne, ta… już lecę pędzę choinkę kupować, bo nie zdążę…i jeszcze wystawię sobie ją przed domem by przypomnieć przechodniom, że ,,Cooraz bliżej święta”.
          Za wcześnie, po prostu, ale jak se chceta.
          Namaste braciszku 🙂

          Lubię to

  15. W ten piękny liryczny dzień, teraz już wieczór, idealnie wtapia się, tworząc nostalgiczny nastrój ten kawałek, który jest dla mnie ulotną chwilą odlecenia w przestworza. Zdecydowanie za krótki, jak ja lubię ten zespół….

    i ten …od 3:00

    Pozdrawiam, a tymczasem ja znikam na cmentarz, by pomodlić się, po swojemu, za dusze, za ich wolność… : )

    Lubię to

    • Do Mieczysław Kazimierz .Pozwolę sobie poraz pierwszy na tym forum z Panem porozmawiać,mam dzisiaj trochę melancholijny dzień,opowiem Panu wymyśloną przez siebie bajeczkę,dla rozweselenia.Na początku był chaos ,wszechstwórcza świadomość nudził się sam leżąc na chmurce,nagle pomyślał,coś stworzę dla siebie żeby się nie nudzić i stworzył planety,gwiazdy i inne wszechświaty min naszą piękną planetę ziemię ,poczym pomyślał,że nie jest to nic przyjemnego cieszyć się tylko samemu ze stworzonego piękna.I tak postanowił podzielić się sobą na wielu siebie czyli nas istot duchowych abyśmy dalej tworzyli piękno ,a On będzie się przyglądał tworzonym przez nas/jego dziełom.Ponieważ jedną z planet naszą Ziemię stworzył jako twór fizyczny,włożył zatem ziemskie dusze w skafandry czyli nasze ciała.gdzie dusza pełni rolę superświadomego komputera,a umysł i serce są jego pracownikami.I tu dochodzimy do sedna Pana wpisu tj.tajemnicy życia i śmierci ,tajemnicę życia już mamy rozwiązaną,stworzono nas dla zabawy ale żebyśmy się nie zabawiali zbyt długo w jednym miejscu,przecież jeszcze tyle wszechświatów jest do oglądania,dlatego w pewnym momencie życia zdejmujemy ziemski skafander/ciało i to jest odkryta tajemnica śmierci,by przenieść się w inne miejsce we wszechświecie i dalej bawić się wesoło ze swoim stwórcą,bo on jest jak figlarne dziecko.Bądżmy więc jak dzieci.To tyle moja bajka,nie wiem czy Pan się chociaż uśmiechnie,bo jak wnioskuję z Pana wpisów,to Pan twardo preferuje umysł i racjonalizm,może Panu brakuje figlarnej duszyczki.Pozdrawiam serdecznie Anna

      Lubię to

    • ,, mimo wszystko troche jestesmy jak pchly na psie czasami gryziemy czasami pomagamy”

      Gmosiu powiedz mi, proszę, kiedy pchły na psie mu pomagają? 🙂
      Przekażę to mojemu psu.
      Może przestanie chodzić ciągle taki wk……ony! 😀 😀 😀 !

      Oj! Już dawno się tak nie uśmiałam! Bedzie chyba od wczoraj!

      Pozdrowionka. O mojego psa też łapa! 😀

      Lubię to

      • Krysiu jeżeli twierdzisz ze pchly tylko gryza to, to, to,
        masz racje… -_-,
        chodzilo mi o to bardziej ze ziemia może nas zrzucić ze swojego grzbietu np wejściem do wody kiedy tylko uzna za stosowne, chociaż może alegoria do sonia czy wiejoryba bylaby byłaby tu bardziej na miejscu np z ptaszkami wydziobujacymi mu robaki

        Lubię to

    • Aniu, nie sądziłam, że ktoś oprócz gmo, czyta moje słowa, które tak naprawdę są cichymi dygresjami przebudzajacej się duszy. Po Twych słowach coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Wasze towarzystwo, to zbawienie z Góry, dla mojej niezroumiałej w dobie wszechobecnego jestestwa ludu, dlaczego tak mało jest na świecie ludzi, takich jak Wy…
      Kiedy stwierdziliście, że drzemie we mnie stara dusza, z każdym nowym dniem to uczucie się we mnie nasila, dziwne to doznanie, powoli goszczące w mym wnętrzu…
      Myślę, że masz wielką rację, mówiąc, że przybylismy tu, by pomoc zleknionym, będącym w ciągłym letargu duszom. Jesteśmy tu po to, by siać miłość, opatrywać rany tego świata naszymi czynami i słowami. Aby tak działać, musimy właśnie zaakceptować i pokochać Siebie. Mam od dawna poczucie ciążenia na mnie jakiejś misji tutaj, na tym, patrząc moim wzrokiem obserwatora, biednym, uśpionym, świecie. Bardzo celnie zobrazowałaś nasze dusze jako te, ubrane w skafandry. Podoba mi się to porównanie 🙂 Podróżujący poprzez wszechświat…

      Przede mną jeszcze wiele poszukiwań, zadanych pytań, wiedzy do zdobycia i setki dróżek czekających do przebycia, gdzie będę musiała znaleźć, tę jedną jedyną, przez którą powiodę całe moje dalsze życie, i która okaże się kluczem do spełniania owej misji…
      Pozdrawiam i również wysyłam od sobię garstkę energii miłości i zdrowia, która tak jak spłynela do mnie, trafi tak samo do Twojego wnętrza 😉

      Lubię to

      • Jak mądrze piszesz… Czytam Cię… Hmm? Serdecznie pozdrawiam! I posyłam Mnóstwo Pozytywnej Siły!!! A, troszkę uszknę z Twojej Energii Młoda Duszko… Mniam, mniam.. Przepraszam.

        Lubię to

      • Dziękuję Ci za strumień Twojej energii miłości młodo- stara duszo,ja to już jestem staro-stara dusza,ważne ,że wciąż czuję się jak 18-to latka.Ale nie o tym chciałam……………,wrócę do Twoich słów,że przed Tobą jeszcze setki dróżek,tak to prawda,że aby odkryć sens naszego życia tu na tej pięknej planecie i zrealizować swoją misję,musimy wydeptać wiele,prostych i krętych dróżek jak Ty to nazwałaś,ale wierz mi,że żadna z nich nie jest mniej ważna,każda wnosi coś konkretnego do naszej duszy i naszego duchowego rozwoju,nawet ta z największą liczbą upadków.Ważny jest efekt końcowy.Stare dusze mają zazwyczaj piękne wnętrza i to można wyczuć od ciebie.Nie przechodzisz obojętnie nawet obok lekkiego muśnięcia wiatru,który chce Ci też coś powiedzieć.My stare dusze nie jesteśmy rozumiane przez otoczenie a nawet naszych bliskich,Zamykamy się w sobie ,rozmawiamy sami ze sobą,z otaczjącą nas przyrodą,poprostu jesteśmy jacyś inni,moja mama mówiła o mnie,że jestem „cudak” bo wymyślam niestworzone rzeczy.ale co tam….to nieważne.Ty młodo-stara duszo fruwaj sobie po ziemskich przestworzach,bądż sobą i realizuj swoje marzenia mając zawsze na uwadze tylko dobro i miłość ,bo tylko one prowadzą nas celu naszego istnienia tu i teraz.Namaste jak mówi GMOś.Pozdrawiam Anna

        Lubię to

  16. GMOsiu dziękuję za tłumaczenie i życzę Ci samych przyjemności w tą piękną niedzielę,przynajmniej u nas na południu tak jest,miłe słoneczko,lekki wiaterek,żyć nie umierać jak na listopad.Namaste

    Lubię to

  17. Fajnie, kolejna noc wyjęta ze snu, przynajmniej pooglądam sobie wschód słońca w romantycznym klimacie sama ze sobą, taaaa, jasne, raczej bezkształtną mgłę spowitą całym zajebistym majestatem wylewajacym się z mego okna. Wszyscy w stanie hibernacji,
    za chwilę wyjdą ze swoich jaskiń,
    zaczną kolejne 16.11,
    dla jednego, dziś
    to skrawek najpiękniejszych momentów, które czekają do zmaterializowania,
    dla drugiego, dziś
    to skrawek ostatecznej rozpaczy, która zakończy żywot w najbardziej bezduszny, jaki stworzył czas, tok zdarzeń.
    A dla Nas?
    czym bedzie dzień ten?
    czym dla jednych?
    czym dla drugich?
    czy znowu obojętnie damy się mu ,,zaliczyć”?
    beznamiętnie
    sucho
    gorzko
    cicho
    Dajmy się wytrącić z hipnotycznego rytmu,
    Dajmy sobie wolność,
    bo możemy,
    choć boimy się,
    i tak właśnie tok zdarzeń, rytmu bieg, zabiera nam życie,
    płynie bez zgody wnętrza naszego, decydując za Nas,
    nie dając rozprzestrzenić się
    temu nienamacalnemu, duszy głosu w nas każdego.

    To taki mały efekt uboczny niemożności uśpienia swojego ciała, zawsze w takie pory budzi się we mnie moja marna twórczość. Jak ja będę funkcjonowała, dzisiaj?
    To bedzie trudny dzień, fuck this shit, wysyłam światu dobrą energię, niech się dzieje wola nieba, którego nie ma.
    Dobranoc.

    Lubię to

    • moja koleznaka mowila mi ze jak nie zamknie laptopa o 20tej to nie może spac cala noc często gesto, spróbuj tak bo sen jednak wazny odnawia wszystkie komórki naszego ciala, no prawie wszystkie
      namaste siostrzyczko, walnij sobie yerba mate albo zielona to stawia do pionu jak musisz być trzezwa -_-

      Lubię to

  18. Jak słowo wujek tutaj dziwnie brzmi, nasze współistnienie jako rodzeństwo to najlepsze z możliwych opcji, no i chyba najbardziej zgodne z prawdą, no bo przecież jestes moim bratem, ja to przecież czuję, wewnętrznie. Wiek to tylko liczba, może było tak, że w naszym wcześniejszym wspólistnieniu ty wcześniej ode mnie umarłes o jakieś 10,15, może 20 lat przede mną, w tym czasie inkarnowales do nowego ciała, a kiedy ja umarłam ty już byłeś sobie duzym ludkiem, ja dopiero co zaczynalam zaklimatyzowywac się w nowym ciele, mimo wszystko jako dusze nadal jesteśmy spokrewnione, połączone, mam nadzieję, że czaisz mój tok myślenia, może właśnie tak było – jest. Nie wiem czy to tak działa, ale ok. Heh. Kurcze odłączenie się od Ciebie było bolesne, pamiętam to… obecnie daję sobie radę, ale brakuje mi twojego szalonego sposobu bycia, nieznośnych zaczepek, ciepła w twoich oczach, uczucia bezpieczeństwa w twoim towarzystwie, moi dzisiejsi bracia nie dorównują Tobie w żadnym procencie, no ale musieliśmy sie kiedyś odłączyć, ile razy można być razem! haha.
    Jak ta piosenka fajnie na mnie działa, najlepiej słucha się w nocy na/w/przy słuchawkach, (nie wiem, który przyimek tutaj pasuje, master of polish po prostu) odpływam, moja wyobraźnia pracuje przy niej na pełnych obrotach, kurde, skoro lubię tak tą swoją samotność, to na chuy mi te cechy romantyka, to wszystko komplikuje. Mam w sobie tyle sprzeczności, jestem jak niekończące się zadanie matematyczne, którego nie da się rozwiązać…Już tyle w mojej głowie działo się projekcji romantycznych momentów z drugą duszyczka, że aż szkoda by się to miało nie ziscic, miało by się to tak zmarnować? zginąć w otchłani plątaniny myśli? To musi się kiedyś urzeczywistnić 😉 Życz mi poznania na swojej drodze kogoś wspolgrajacego z moim wnętrzem, ja też Ci tego życzę, właściwie Tobie się to bardziej przyda, wiem, że dla Ciebie, albo po prostu dla mężczyzn, taka samotność jest bardziej dotkliwa, dokuczliwa, bo u was to inaczej trochę działa niż np. u mnie, jak chcecie kogoś poznać, mieć, to między innymi, może i nawet głównie po to, by dać upust swoim pragnieniom, no przynajmiej wielu ludzi porusza się po takich ,,zasadach”, niekoniecznie tu mam na myśli Ciebie, wiesz o co mi chodzi, nie no… nie lubię dotykać takiej tematyki, ale wiesz, dla mnie związanie się z druga osobą to taki trochę kosmiczny odlot, to przyjemne tonięcie w oceanie wspólnych powiązań, przemyśleń, tajemnic, to takie nieustąpliwe uczucie ciepła, pamięci, bezgranicznej miłości, które towarzyszy nam u boku nawet w głębokiej samotności, zawsze. Przenikanie się sobą nawzajem, widzenie całego wszechświata w parze zakochanych oczu. To jednocześnie głębokie zapoznanie i zarazem głęboko owiana tajemnica.
    Dla mnie cielesność dwóch osób to taki zwierzęcy odruch, wiem, że to tak naprawdę jest coś normalnego, ale w moim mniemaniu to jest… nieludzkie? no jakieś takie prymitywne, podstawowe. Nic nie przychodzi mi do głowy aby to jakoś lepiej ubrać w słowa, sprecyzować, określić
    Ja na serio nie pasuje do tego świata, wszystko co uznawane jest tutaj za naturalne, normalne, powszechnie akceptowane, dla mnie jest czymś przeciwnym, czymś powierzchownym, chorym, niezrozumiałym. Odkrywam świat, i cały czas nie przestaje mnie on zaskakiwać.
    Ancymonek powiadasz, wbrew pozorom mojej spokojnej postawie zewnętrznej, jestem takim typem buntownika, wszystko robię po swojemu, nie lubię jak mi ktoś coś dyktuje, nienawidzę przymusu, zakazów, nakazów, planowania za mnie, chociaż czasem jak mam wszystko gdzieś to już wolę, żeby ktoś za mnie decydował w pewnych kwestiach. Jestem ogromnie niesubordynowana, w końcu piątka, jednocześnie pozostaję ogromnie spokojna i zamknięta. Dlatego od dzieciństwa próbuje kierować swoim życiem tak jak dyktuje mi serce, rodzice nigdy nie byli dla mnie autorytetem, nie mam autorytetu, robię jak chcę nawet jak wiem, że oberwę i będę musiała się z tego tłumaczyć. Ale to nie oznacza, że krzywdzę tym innych, do tego bym nie dopuściła, czasem za bardzo wpadam w sidła własnej naiwności, pracuję nad własną asertywnością, bo często trudno jest mi powiedzieć ,,nie” kiedy mam świadomość, że mogę tym urazić drugą osobę.
    I na chuj ja tak o sobie piszę? aż mi głupio, na serio.
    W realu nie lubię o sobie mówić, przez to często (gęsto ;D) jestem uznawana za tajemny byt, i dobrze, bo jak by ktoś wiedział o mnie za dużo, to nie czułabym się pewnie na tej planecie. Więc pozostaję w cieniu swojej nieprzenikliwości. Sama tak do końca siebie nie znam…więc…
    Hej, czy to Cię nie wkurza jak widzisz wszechotaczajacy ,,kult” świąt, ledwo się listopad zaczął a qurwa już jakieś choineczki, lapeczki, mikołajeczki, reklamy ,,Cooraz bliżej święta…”, no ok to jest fajne, lubię takie klimaty, ale nie w listopadzie! no ludziska, bo od nadmiaru wigilijnych bodźców w tak wczesnym okresie, magia świąt w święta straci swą magię, inaczej tego nie ujmę, wybacz. A! i gazetki z promocjami na prezenty i ozdoby świąteczne, ta… już lecę pędzę choinkę kupować, bo nie zdążę…i jeszcze wystawię sobie ją przed domem by przypomnieć przechodniom, że ,,Cooraz bliżej święta”.
    Za wcześnie, po prostu, ale jak se chceta.
    Namaste braciszku 🙂

    Lubię to

  19. Jak słowo wujek tutaj dziwnie brzmi, nasze współistnienie jako rodzeństwo to najlepsze z możliwych opcji, no i chyba najbardziej zgodne z prawdą, no bo przecież jestes moim bratem, ja to przecież czuję, wewnętrznie. Wiek to tylko liczba, może było tak, że w naszym wcześniejszym wspólistnieniu ty wcześniej ode mnie umarłes o jakieś 10,15, może 20 lat przede mną, w tym czasie inkarnowales do nowego ciała, a kiedy ja umarłam ty już byłeś sobie duzym ludkiem, ja dopiero co zaczynalam zaklimatyzowywac się w nowym ciele, mimo wszystko jako dusze nadal jesteśmy spokrewnione, połączone, mam nadzieję, że czaisz mój tok myślenia, może właśnie tak było – jest. Nie wiem czy to tak działa, ale ok. Heh. Kurcze odłączenie się od Ciebie było bolesne, pamiętam to… obecnie daję sobie radę, ale brakuje mi twojego szalonego sposobu bycia, nieznośnych zaczepek, ciepła w twoich oczach, uczucia bezpieczeństwa w twoim towarzystwie, moi dzisiejsi bracia nie dorównują Tobie w żadnym procencie, no ale musieliśmy sie kiedyś odłączyć, ile razy można być razem! haha.
    Jak ta piosenka fajnie na mnie działa, najlepiej słucha się w nocy na/w/przy słuchawkach, (nie wiem, który przyimek tutaj pasuje, master of polish po prostu) odpływam, moja wyobraźnia pracuje przy niej na pełnych obrotach, kurde, skoro lubię tak tą swoją samotność, to na chuy mi te cechy romantyka, to wszystko komplikuje. Mam w sobie tyle sprzeczności, jestem jak niekończące się zadanie matematyczne, którego nie da się rozwiązać…Już tyle w mojej głowie działo się projekcji romantycznych momentów z drugą duszyczka, że aż szkoda by się to miało nie ziscic, miało by się to tak zmarnować? zginąć w otchłani plątaniny myśli? To musi się kiedyś urzeczywistnić 😉 Życz mi poznania na swojej drodze kogoś wspolgrajacego z moim wnętrzem, ja też Ci tego życzę, właściwie Tobie się to bardziej przyda, wiem, że dla Ciebie, albo po prostu dla mężczyzn, taka samotność jest bardziej dotkliwa, dokuczliwa, bo u was to inaczej trochę działa niż np. u mnie, jak chcecie kogoś poznać, mieć, to między innymi, może i nawet głównie po to, by dać upust swoim pragnieniom, no przynajmiej wielu ludzi porusza się po takich ,,zasadach”, niekoniecznie tu mam na myśli Ciebie, wiesz o co mi chodzi, nie no… nie lubię dotykać takiej tematyki, ale wiesz, dla mnie związanie się z druga osobą to taki trochę kosmiczny odlot, to przyjemne tonięcie w oceanie wspólnych powiązań, przemyśleń, tajemnic, to takie nieustąpliwe uczucie ciepła, pamięci, bezgranicznej miłości, które towarzyszy nam u boku nawet w głębokiej samotności, zawsze. Przenikanie się sobą nawzajem, widzenie całego wszechświata w parze zakochanych oczu. To jednocześnie głębokie zapoznanie i zarazem głęboko owiana tajemnica.
    Dla mnie cielesność dwóch osób to taki zwierzęcy odruch, wiem, że to tak naprawdę jest coś normalnego, ale w moim mniemaniu to jest… nieludzkie? no jakieś takie prymitywne, podstawowe. Nic nie przychodzi mi do głowy aby to jakoś lepiej ubrać w słowa, sprecyzować, określić
    Ja na serio nie pasuje do tego świata, wszystko co uznawane jest tutaj za naturalne, normalne, powszechnie akceptowane, dla mnie jest czymś przeciwnym, czymś powierzchownym, chorym, niezrozumiałym. Odkrywam świat, i cały czas nie przestaje mnie on zaskakiwać.
    Ancymonek powiadasz, wbrew pozorom mojej spokojnej postawie zewnętrznej, jestem takim typem buntownika, wszystko robię po swojemu, nie lubię jak mi ktoś coś dyktuje, nienawidzę przymusu, zakazów, nakazów, planowania za mnie, chociaż czasem jak mam wszystko gdzieś to już wolę, żeby ktoś za mnie decydował w pewnych kwestiach. Jestem ogromnie niesubordynowana, w końcu piątka, jednocześnie pozostaję ogromnie spokojna i zamknięta. Dlatego od dzieciństwa próbuje kierować swoim życiem tak jak dyktuje mi serce, rodzice nigdy nie byli dla mnie autorytetem, nie mam autorytetu, robię jak chcę nawet jak wiem, że oberwę i będę musiała się z tego tłumaczyć. Ale to nie oznacza, że krzywdzę tym innych, do tego bym nie dopuściła, czasem za bardzo wpadam w sidła własnej naiwności, pracuję nad własną asertywnością, bo często trudno jest mi powiedzieć ,,nie” kiedy mam świadomość, że mogę tym urazić drugą osobę..
    I na chuj ja tak o sobie piszę? aż mi głupio, na serio.
    W realu nie lubię o sobie mówić, przez to często (gęsto ;D) jestem uznawana za tajemny byt, i dobrze, bo jak by ktoś wiedział o mnie za dużo, to nie czułabym się pewnie na tej planecie. Więc pozostaję w cieniu swojej nieprzenikliwości. Sama tak do końca siebie nie znam…więc…
    Hej, czy to Cię nie wkurza jak widzisz wszechotaczajacy ,,kult” świąt, ledwo się listopad zaczął a qurwa już jakieś choineczki, lapeczki, mikołajeczki, reklamy ,,Cooraz bliżej święta…”, no ok to jest fajne, lubię takie klimaty, ale nie w listopadzie! no ludziska, bo od nadmiaru wigilijnych bodźców w tak wczesnym okresie, magia świąt w święta straci swą magię, inaczej tego nie ujmę, wybacz. A! i gazetki z promocjami na prezenty i ozdoby świąteczne, ta… już lecę pędzę choinkę kupować, bo nie zdążę…i jeszcze wystawię sobie ją przed domem by przypomnieć przechodniom, że ,,Cooraz bliżej święta”.
    Za wcześnie, po prostu, ale jak se chceta..
    Namaste braciszku 😉

    Lubię to

    • kurcze słucham tej syreny i tak ty chyba jesteś taka ziemska syrena bez ogona… -_-

      ja jednak troche bardziej ziemski mimo wszystko, swieta tzw boze narodzeniowe to zjawisko astronomiczne zrównania planet dlatego jest taka fajna energia wymuszana przez ustwienie planet to nic religijnego owszem pastuchy kk to wykorzystują
      jesteś taka cma niby jesteś a cie nie ma -_-

      poradzisz na pewno sobie ze wszystkim, przejdziesz sama na druga strone

      ten twój post taki cudny nawet nie mialbym na tyle polotu żeby na niego odpowiedzieć poza tym to już przerasta publiczne forum pozdrawiam

      Lubię to

  20. To tylko słowa,
    bo czym są słowa?
    piszesz o smutku który zżera Cię od środka, brzmi nieco przerażająco nie?
    a jaka jest rzeczywistość?
    po prostu patrzysz przez okno i myślisz ,,kurwa to wszystko jest takie chore”
    piszesz o złości, która brzmi tak ,,niewinnie”, to słowo samo w sobie jest puste, może trochę szorstkie, beznamiętne,
    a w rzeczywistości
    twoje oczy są zarazą, płoniesz w swoim wkurwieniu, twoja złość to namiastka nieistniejącego piekła.
    Piszesz o pięknie, które brzmi tak enigmatycznie,
    a możesz tak naprawdę tylko upajać się tym krótką chwilę, powracając znowu do codzienności, całkiem zapominając o swojej wrażliwości.
    Piszesz ,,jak ja ją ją kocham”
    a tak naprawdę rzucasz te słowo ,,kocham” na odczepnego, z przyzwyczajenia, w takiej formie ono straciło już swoją prawdziwą wartość, ale jako słowo nadal brzmi ciepło. Bo to tylko słowo.
    Tak samo jak czytamy o wojnie,
    czy czujemy wewnętrznie to co ofiary, czy angażujemy w to swoje serce, czy tylko traktujemy jako ot taka informacja, powspółczujemy trochę tamtym osobom i zaraz znowu powrócimy do rzeczywistości. Znowu zajmiemy się swoimi sprawami jakby nic nie miało miejsca.
    Słowa nigdy nie oddają rzeczywistości, potrafią przejaskrawiać, ale też powiedzieć za mało. Słowa mają w sobie takie smutne piekno, że można rozumieć ich treść, ale nie czuć tak do końca tego co autor. To dowodzi, że słowa są martwe.
    Z jednej strony to jest coś dziwnego, takie porozumiewanie się za pomocą liter, no pomysl, czytamy czyjeś słowa i już wyobrażamy sobie czyjś głos, zachowanie, nastrój, reakcje, procesy myślowe zachodzace w mózgu, czujemy tę namiastkę stanu duszy, i to tylko dzięki jakimś literkom, nie wiem, to takie trochę dziwne… ale fajnie, że mamy to do dyspozycji.
    Dobra, koniec tych takich dziwnych dywagacji mych…
    Akurat wiem, że w święta jest bardzo korzystny układ planet, który tak nas fajnie oddziałuje.
    Ale to jest tak only w świąteczny okres, czy może jeszcze w jakieś inne święta jak np wielkanoc? 🙂
    A jeszcze powracając do twojej daty urodzenia, napisałeś że masz 3 9 i 9 w niej, w takim razie wychodzi mi, że jesteś 27 jak ja o_O no bo jak inaczej interpretować twoją zagadkę : | Ja jestem jakims tępym patykiem, czy co…. facepalm myself… Piosenka – bardzo fajna, ale ja i syrena, oj nie negują istnienia owych istot, ale jestem sobie zwykłą dziwaczną osobką, która sobie cichutko dryfuje po własnym życiorysie.
    Wiesz, twoje słowa co do mojego postu, czy to jakiś sarkazm? żeby rozmawiać ze mną nie trzeba żadnego polotu, sama jego nie mam, czasem mnie samą wkurzają moje wypowiedzi, bo albo narzekam, albo gadam o sobie, o jakieś własnej niedoli, o moich słabych przemyśleniach jakze filozoficznych zresztą, mogę tylko dołować wspolczytajacych jak tacy są, i w ogóle zarażać smutkiem. Ale trochę ciężko jest być tak w pełni szczęśliwym jak ma się wokół ludzi, którzy zaburzają mój dobry nastrój, który sobie z rana, że tak powiem wypracowałam.
    Mimo wszystko cieszę się tym co mam, nie jestem tu za karę, cieszę się z tego, że jest mi dane doświadczać życia tutaj na tej pięknej planecie, bo jest ona naprawdę wyjątkowa, oferuje ona nam tak wiele i to w wielu aspektach, no np właśnie porównując z marsem, że życie tutaj może być naprawdę ciekawym, obfitym etapem dla naszych dusz, bądźmy zawsze dobrych myśli, bo mówienie o bezsensownosci naszego istnienia do niczego nie prowadzi.
    Zatem wysyłam moc pozytywnej energii, bo tylko z pozytywnym nastawieniem można poczuć prawdziwą naturę naszego życia.
    Pozdrawiam 🙂 🙂

    Lubię to

    • Wielkanoc wyznaczane jest zawsze wg polozenia księżyca tzw przypadanie na ktorys dzień, wielkanoc to jest swieto zony yhwe isztar dlatego mamy easter z angielska z tego co wiem, sarkazm nie no cos ty daleki jestem od jakichkolwiek sarkazmow czasem jak mnie PO wkurzy to jade ale tez wole przypierać do muru niż osmieszac chodz zdarza mi sie -_-, jestem 36 z calosci a wogule jestem dz9 m3 r6 mam nadzieje ze zagadka rozwiazana -_- trzymaj się cieplo

      Lubię to

  21. Niee, spokojnie. Edukacja na końcówce ot co. Taki okres już dawno za mną…
    Ale wiesz co chyba utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że jestem naprawdę tępym patykiem, czasami za bardzo jestem szczera w swoich słowach, co powoduje, że nie zawsze jestem rozumiana. Dzisiejszy dzień jakoś dziwnie się toczy. To było dziwne uczucie, teraz wiem co ono oznaczaczało, ale to wszystko jest nieważne… dobranoc.

    Lubię to

    • oj nie gniewaj się nawet tak nie pomyslalem wlasnie odwrotnie raczej tak zaczelas z tym wiekeim przeraziłem się ze jesteś jeszcze w podstawówce jeszcze czy cos, nic zlego z podstawowka ale to już byłoby dla mnie too much to handle -_-
      dziendobry

      Lubię to

  22. Bracie, ja się nie potrafię gniewać, mogłeś jedynie trochę nadszarpnąć moje ,,mnie”, ale nie moje ,,ja”, bo ja żyje w takim rozszczepieniu.

    Dzisiaj to już z czterech arabów widziałam, w tym jeden dzielnie zamiatał chodnik, o co chodzi, zawsze się na mnie tak dziwnie patrzą, wywują u moje takie dziwne uczucia, chyba na serio lepiej bym sie czuła z tym gazem, bo wiadomo, jak to się tak rozprzestrzenia jak zaraza, chociaż jakby tak naskoczyli z nienacka to bym raczej nie zdążyła wyjąć z torby mojej tajnej broni. Podobno u nas właśnie przyjęli setkę czy iluś tam tych ,,uchodźców” z nowiutkimi domkami w gratisie, ja się pytam za co?
    U nas tylu ludzi ich potrzebuje, Czy to slepota czy ludzka głupota… No szkoda jakoś tak mi tych bardziej potrzebujących…

    Dzisiejszy dzień taki miły, chyba najbardziej lubię czwartki… zawsze sobie mogę pogadać na poziomie z normalnymi ludźmi, o życiu, sztuce, obecnej sytuacji na świecie, no po prostu nie wiesz jak mnie to energetyzuje, pozytywnie nastraja, to tak jak dla katoli wyjście z niedzielnej mszy i jeszcze lepiej 🙂
    Ale to tak jest jak się przebywa z ludzmi bliskimi naszemu sercu, z którymi ma się podobne zainteresowania, poglądy. Dzisiaj właśnie mogłam tak uwolnić moja duszę i się uzewnętrznić, brakowało mi tego.
    Mam nadzieję, że u Ciebie też dzień dobrze minął 🙂 i w ogóle wszystkim zebranym.
    Wiesz, ja też jestem z marca, w ogóle masz fajne rozstawienie liczbowe 3 6 i 9, to wygląda wyjątkowo. Posyłam moc najczystszej pozytywnej energii, którą dzisiaj z taką łatwością pozyskałam, i która wręcz wylewa się z mojego wnętrza 🙂
    Ściskam mocno!

    Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s