Studium globalnego upadku systemowego: światowej przemiany nie będzie? Każdy koniec jest początkiem

Studium globalnego upadku systemowego: światowej przemiany nie będzie? Każdy koniec jest początkiem

przebudzenie i oświecenie

Trochę wiedzy ezoterycznej, z pogranicza tej tajemnej.. Dlaczego jest tyle zła i cierpienia na Ziemi? Wielu ludzi zadawało sobie to pytanie. Ja spróbuję dokonać w tym wpisie syntezy i odpowiedzi.

Rdzeń” = dyrektywy i programy matki natury, jakie rządzą naszą planetą. Do tego trochę ewolucjonizmu i tego, co nazywamy „świadomością zbiorową„, czy też „świadomością globalną „. Dlaczego „Rdzeń” tej planety (którego niektórzy nazywają Bogiem) jest skonfigurowany tak a nie inaczej? Dlaczego na tej planecie wszystko jest takie popieprzone, dlaczego tu wszystko jest nie tak jak trzeba? Jakiej dziedziny życia by się nie dotknęło – wszędzie wszystkie wartości i pojęcia są odwrócone niemal dokładnie o 180 stopni. Dlaczego tak jest?

Przez „Rdzeń” promowane są „wartości” niskie, programy matki natury:
-rozmnożyć się za wszelką cenę
-przetrwać za wszelką cenę
-zdobyć jak największe terytoria i jak największe zasoby za wszelką cenę.

Jednak to my, ludzie XXI wieku nazywamy wartości Rdzenia niskimi, pierwotnymi, prymitywnymi. Dla samego Rdzenia są one ważne i priorytetowe. Natury nie obchodzi moralność, wrażliwość, empatia, ani nawet szczęście powołanych do życia istot. Mają się pokornie rozmnażać, zaludniać ziemię, tę ziemię, i nie zadawać pytań. Owe powyższe dyrektywy i programy „Rdzenia” mają odwzorowanie praktycznie we wszystkich rzekomo „oświeconych” systemach jakie stworzyli ludzie. Porównajcie je – kapitalizm, religie, ideologie.

I teraz najważniejsza część tej mentalnej układanki. Otóż wielu z nas ma problemy ze zdrowiem. Można mówić co się chce o nowotworach, serotoninach, dopaminach, zawałach, udarach itp.. Ale moim zdaniem jesteśmy w ten sposób „karani” przez Rdzeń za to, że nie wypełniamy jego „programów„. Te programy i dyrektywy Rdzenia które przedstawiłem powyżej – mają dla niego dużą wartość, są priorytetem nadrzędnym.

Stąd nawet gdy 90% powołanych do życia osobników umrze, a pozostałe 10% będzie żyło w niedostatku – to dla Rdzenia i tak jest to w porządku i dobrze. Bo kryzys przetrwa 10% najsilniejszych genetycznie, fizycznie i psychicznie osobników i przekaże swoje geny dalej. Tak było jeszcze przed II wojną światową w społecznościach ludzkich – większość dzieci umierała. Bo nie było odpowiedniej higieny i świadomości rodziców. I taki stan rzeczy odpowiadał „Rdzeniowi„.

Kłopot w tym, że ludzka świadomość wyewoluowała i już wykracza nieco poza proste i prymitywne w swej istocie dyrektywy Rdzenia. Zaczynamy dostrzegać ile na świecie jest zła, cierpienia. Zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że ten świat został fatalnie urządzony. Widzimy i czujemy jakby więcej, niż zakłada to „program” podstawowy, przedstawiony powyżej. Coraz więcej ludzi ma tego typu świadomość – że coś z tym światem jest cholernie nie tak. A tego typu świadomość to początek drogi ku oświeceniu. Coraz mniej osób cechuje mentalność kapitalistyczna, czy też „osobowość rynkowa„. Coraz mniej osób zgodzi się ze zdaniem: „świat został urządzony poprawnie, wszystko jest w porządku i w ogóle tak jak trzeba.”

Chodzi mi tutaj o oświecenie własne, indywidualne, Twoje. To Ty jesteś celem, a nie społeczeństwo. Starałem się to pisać w delikatny sposób już od dwóch lat – od 2013 roku. Czasami pisałem wprost, czasami metaforami. Ale teraz zadam konkretne pytanie – a co, jeśli globalnego przebudzenia wcale nie będzie? Pisałem już powyżej, że my, jako osoby niekompatybilne z dyrektywami Rdzenia, jesteśmy za to karani. Wcześniej takich jak my palono na stosach. Obecnie Rdzeń planety przeszedł „ewolucję„, i karze nas na inne, bardziej „miękkie” sposoby. Np odbierając nam środki finansowe.

Popatrzcie na to – ludzie źli, zdemoralizowani są promowani przez Rdzeń i robią wielkie kariery. Zaś ludzie tacy jak my często cierpią finansowe niedostatki. Również jesteśmy karani poprzez rozmaite choroby. Mówi się wszak że „złego diabli nie biorą„. I tak w istocie jest. Rockefellerowie żyją po 97, 110 lat. Ludzie, którzy traktują swój organizm jak śmietnik, a żołądek jak zlew – wręcz tryskają energią, radością, chęcią życia, ekstrawertyzmem. Podczas gdy wielu z nas ma spore braki energii życiowej.

Dobrze, a czy cywilizacja jako całość, również może być karana przez Rdzeń za niedostateczne realizowanie jego dyrektyw i programów? Prostych i prymitywnych w swej istocie? Owszem, może. Tak było za czasów Atlantydy. Ludzie uzyskali technologię, wiedzę, świadomość. I to zostało im zabrane przez wielki kataklizm. Potem wiadomo – przyszła bardzo powolna odbudowa świata po upadku Atlantydy. Przetrwały jedynie konserwatywne, brutalne i nie mające skrupułów jednostki.

Nastały czasy prastarych kultów pre-totemicznych. Echa wiedzy Atlantów możemy znaleźć w cywilizacjach pogańskich (Grecja, Rzym, Babilonia, Judea) i w ich wierzeniach. Tylko to już było maksymalnie zniekształcone i pełne metafor. Cywilizacje te były antyczne, barbarzyńskie. Potem nastały czasy ponurych monoteizmów – chrześcijaństwo, judaizm, islam. Pozostawiły po sobie spuściznę z którą zmagamy się po dziś dzień. Czy to w postaci zarówno konserwatywnego modelu świata, czy to w postaci kartezjańskiego, newtonowskiego i darwinowskiego spojrzenia na świat. Bowiem kartezjański racjonalizm wyrósł wprost ze struktury chrześcijaństwa.

Czy możliwe jest, że teraz szykuje się nam druga Atlantyda? Bo zdobyliśmy za dużą technologię, wiedzę i świadomość? Wiele wskazuje na to, że tak. Wiele wskazuje na to, że po prostu zajmą nas tacy islamiści, Chińczycy czy Rosjanie, i zrównają swoją mentalnością ponownie do wczesnego średniowiecza. Wiele wskazuje na to, że z naszą gwiazdą – Słońcem – dzieje się coś dziwnego. Poprzez takie a nie inne zachowanie Słońca, ziemskie ochronne pole magnetyczne jest bardzo dziurawe. Zagrażają nam więc cały czas rozbłyski słoneczne i emisje z kosmosu. Mogą one nam skasować całą elektronikę i cofnąć nas do realiów XIX wieku.

Podobnie jest z groźbą wojny. Wiele niszczących wojen zaczynało się wtedy, gdy ludzkość osiągała zbyt wysoki poziom świadomości. Były to więc impulsy korygujące, sprowadzające ludzkość na powrót do zwierzęcej walki o byt. Nie demonizujmy więc technologii, bo to dzięki niej mamy dostęp do wiedzy, do tekstów, artykułów i książek poszerzających świadomość. Lubisz studiować wiedzę duchową, ale jednocześnie wyznajesz „eko” styl życia i nie lubisz technologii? To wyobraź sobie siebie 100 czy 200 lat temu.

Zamiast studiowania wiedzy tajemnej – studiowałbyś raczej budowę pługa konnego i jego użytkowania na Twoim polu. Zamiast czytania książek o duchowości na swoim komputerze, czytałbyś albo biblię albo koran, o ile stać Cię by było na papierową książkę. Cieszmy się z tego co mamy, m.in. z tej tak niedoskonałej i zanieczyszczającej planetę technologii. Bo wiele wskazuje na to, że na nas, uświadomionych – już czas. Będzie kolejna systemowa zapaść, kolejny blackout, kolejna Atlantyda. My wrócimy do swoich domów, a na tej planecie przetrwają jednostki najbardziej prymitywne i proste, czyli zgodne z dyrektywami i programami Rdzenia.

Wyobraź sobie.. Co będzie, jeśli globalne przebudzenie wcale się nie dokona? Co będzie, jeśli my już wykonaliśmy swoje „zadanie„? Co będzie, jeśli na nas już czas, jeśli musimy wrócić do swoich domów, i zostawić tę mało rozwiniętą planetę „w pizdu„? I ewakuować się przed godziną zero, przed wielkim boom, poprzez śmierć naszych ciał? Co będzie, jeśli za chwilę rozpęta się tutaj piekło i ta planeta znowu wróci do realiów wspólnoty jaskiniowej? Co będzie, jeśli znowu nam się nie udało, tak jak za czasów Atlantydy i wielu, wielu poprzednich tego typu kryzysów?

A istota, która naprawdę jest Bogiem? Wielki Architekt, Kreator Światów, Akasza? Cóż, ta efemeryczna energia może powiedzieć nam, że póki co, to sobie radzimy, że mamy jeszcze 432.000 lat na ewolucję.. Albo jeszcze lepiej, że mamy kilkadziesiąt milionów lat na rozwój i na zrozumienie pewnych odwiecznych praw. Że czeka nas jeszcze tysiące takich kryzysów jak ten podczas upadku Atlantydy. I co, kto chce w tym uczestniczyć?

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę strony Jarka Kefira? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, obrazki? Dołącz do grona dobroczyńców i wesprzyj moje niezależne kanały informacji! 🙂 Link z informacją, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

7 myśli nt. „Studium globalnego upadku systemowego: światowej przemiany nie będzie? Każdy koniec jest początkiem

  1. Technologia jest nieoceniona, o ile jest traktowana jako konstruktywny instrument do redukcji spolecznego cierpienia, do pracy organicznej, u podstaw, komunikacji like-minded ludzi, a nie jako dekoracja, wyznacznik statusu, moda czyli destrukcja. Teraz zyjemy w neonowej dzungli ogolonych wymakijazowanych dzikich małp z przyklejonym usmiechem, wysoka technologia to kolorowa nakladka na zbrodniczy system,ekstremalnego kryzysu zaufania, nakladka ta falszuje ludziom percepcje no bo skoro jest tani internet, komorki, modne ubrania, to nie moze byc tak zle.
    Jakis leming powie, a czego wam wiecej trzeba ?
    A k… sprawiedliwosci i minimalnego poziomu zaufania nam trzeba.

    Lubię

    • za wikipedia

      Osobowość dyssocjalna, psychopatia, osobowość antyspołeczna – zaburzenie struktury osobowości o charakterze trwałym, dotyczące 2–3% każdego społeczeństwa. Zaburzenie to wiąże się z obecnością trzech deficytów psychicznych: lęku, uczenia się i relacji interpersonalnych.

      Kazimierz Pospiszyl dzieli zaburzenie na typ impulsywny i typ kalkulatywny.

      Pospiszyl wyróżnia w psychopatii:

      deficyt lęku – defekt emocjonalny polegający na braku przyswajania odruchów moralnych i braku empatii;
      deficyt uczenia się – dominujące w typie impulsywnym zachowania agresywne;
      upośledzenie związków – relacje oparte na przydatności innych do własnych celów, płytkie związki – dominujące w typie kalkulatywnym, ignorowanie konwencji społecznych;
      cierń psychopatyczny – zubożone życie psychiczne, kompensowane przez narcyzm – wyczulenie na przejawy niedoceniania.

      Lubię

  2. Myślę, że masz rację. Miałam w roku 2006 sen wizję, po którym przez wiele miesięcy bałam się zasypiać, by znów tego nie przeżyć. Usłyszałam najpierw głos, że to co zobaczę nie jest snem i że się wydarzy naprawdę. Widziałam zagładę całej planety. Gdy potem opowiadałam o tym ludziom śmiano się ze mnie. Dlatego teraz już nie przytaczam szczegółów, tylko jedno mogę powiedzieć. Wszystko zacznie się, gdy po lewej stronie nieba wszystkie planety będą ustawione w linii, a po prawej stronie będą dwa słońca, świecące bladym światłem. Dnia nie będzie, a niebo będzie w kolorze przejmującego granatu. To będzie ok. 9:40 rano, gdy ziemia się zatrzyma i zacznie obracać w drugą stronę. Więcej nie powiem, bo to i tak nie będzie miało znaczenia. Prawdopodobnie 99% świata zginie.

    Liked by 1 osoba

  3. „Zamiast studiowania wiedzy tajemnej – studiowałbyś raczej budowę pługa konnego i jego użytkowania na Twoim polu. Zamiast czytania książek o duchowości na swoim komputerze, czytałbyś albo biblię albo koran, o ile stać Cię by było na papierową książkę.”
    No i bardzo dobrze- zresztą.. podobne „złote myśli” mają ludzie przyszłości O NAS.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s