Lifestyle

Dobro i zło, wartości uniwersalne, i „trupy w szafie”, które chcemy ukryć

Dobro i zło, wartości uniwersalne, i „trupy w szafie”, które chcemy ukryć

dobro i zloWklejam krótki wpis anonimowego autora z portalu Wolne Media. Dotyka on spraw ważnych, takich jak zło i traumy które są niesione przez wiele pokoleń naprzód. Nie wyczerpuje on jednak całości zagadnienia. Otóż, każda rodzina, każda klasa w szkole / uczelni, każdy naród, każda zbiorowość – ma swoje „trupy w szafie” które za wszelką cenę chciałaby ukryć.

Wielu ludzi, szczególnie tych młodych, zaczyna dostrzegać te skrywane przed światem „trupy w szafie„. Często są to prawdziwe, przerażające „szkielety„, choć na zewnątrz rodzina jawi się jako porządna, szczęśliwa, i oczywiście purytańska, czyli zgodna z tym, co głosi i żąda społeczeństwo. Rodzi to dysonans poznawczy i ból istnienia.

Przejście przez taki bunt jest w zasadzie naturalne. Jednak ten „bunt” nie powinien polegać na ślepej negacji i ładowaniu w swoje ciało całej tablicy Mendelejewa, jak to jest obecnie. Bunt jest potrzebny, by dostrzec a potem przepracować traumy rodziców, lub wręcz traumy ciągnące się od kilku pokoleń.

My mamy dziejową szansę, by chociaż niektórych błędów powielanych od zarania dziejów, nie powtarzać. Mamy dostęp do informacji, szczególnie tej dotyczącej psychologii i pracy nad sobą. Kłopot polega na tym, że naprawdę niewielu ludzi taką pracę podejmuje. Z wcześniej zbuntowanych młokosów, na powrót stają się typowymi „Dulskimi” i powielają tragedie pokoleń poprzednich.

Inni natomiast zauważają, że z całym systemem wartości i przekonań jest coś bardzo nie tak. Że od początku do końca został on zbudowany na fałszu. Świadomość tego, że całe życie było się okłamywanym, jest szokująca i bardzo bolesna dla psychiki. Dlatego często możesz wręcz usłyszeć zdanie: „nie wywołuj wilka z lasu, takich pytań lepiej nie zadawać i lepiej o tym nie rozmyślać.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Każda osoba na tym świecie przynależy do jakiejś nacji. Każda osoba identyfikuje się mniej lub bardziej z jakąś zbiorowością. Zbiorowości mogą być mniejsze lub większe.

Jeśli zbiorowość w postaci narodu miała w swej niedalekiej przeszłości zapisaną niechlubną kartę np. w postaci wywołanej wojny i zbiorowych morderstw w jej ramach, to może wpływać to na mentalność nowych pokoleń. Wyobraźmy sobie sytuację że młody Niemiec o emocjonalnym i sentymentalnym charakterze, dowiaduje się w wieku 30 lat, że jego ulubiony dziadek do którego jeździł na wakacje (będąc młodym chłopcem) był nazistowskim oprawcą. Co więcej, dowiaduje się że jego ojciec wiedział o tym, a jednak szanował i kochał swego ojca-czyli jego dziadka.

Można zapytać: co dzieje się w głowie takiego młodego Niemca? Na pewno jest to w pierwszej kolejności szok i niedowierzanie. Natomiast następnie jego umysł będący pod nagłą presją sytuacji usiłuje gorączkowo znaleźć wytłumaczenie. Próbuje jakoś to sobie uporządkować i sobie z tym poradzić. Jest to tym bardziej karkołomne zadanie, że w grę wchodzą przeciwstawne sobie elementy umysłowości. Jego system wartości – do tej pory logiczny i jak najbardziej prawidłowy – zaczyna być nagle podważany przez emocje, które drążą jego umysł w przeciwnym można by rzec kierunku. Czuje się oszukany przez ludzi, którym ufał i do których czuł sympatię, a nawet miłość.

Zaczyna nagle inaczej na nich patrzeć, analizować ich zachowanie. Z przerażeniem odkrywa, że jego postrzeganie tych osób nie było dotąd prawidłowe. Próbuje znaleźć rozwiązanie. Analizuje więc siebie, skoro już wie o tych osobach, kim są w rzeczywistości. Czując się oszukany zaczyna podważać swój dotychczasowy system wartości, gdyż dochodzi do wniosku, że został on ukształtowany na bazie kłamstw. Druga opcja – podważa go ze względu na sentyment jaki czuje do tych osób. Obydwie jednak opcje są oczywiście absurdalne i nie prowadzą donikąd, ponieważ zło nadal pozostaje złem, a dobro dobrem – są to bowiem wartości uniwersalne. Natomiast system wartości jest zakodowany w każdym zdrowym człowieku naturalnie – w postaci sumienia.

Czy jednak taki młody człowiek jest w stanie odpowiednio się do tego zdystansować i uporządkować to w swym umyśle? Tym bardziej w czasach, gdy mowa o sumieniu nie jest podobno trendy? Czy jednak będzie walczył z własnym sumieniem i umysłem by usprawiedliwić zło przodków? Jest to prawdopodobne i sądzę, że ten problem jako wyjątkowo trudny jest celowo przemilczany w kontekście rozmów o przeszłości i poprzednich pokoleniach. Jest to swoiste dziedzictwo pokoleniowe, które w tym przypadku jest dziedzictwem zła.

Ktoś może powiedzieć, że równie dobrze dziedziczymy dobro, jak i zło. I w tym momencie widać zatem uniwersalizm dobra i zła, ponieważ wszystko co jest dobre bądź złe, a co odziedziczymy po przodkach, dobrem pozostaje niezależnie od tego co to jest, natomiast wszystko co złe (czyli błędne) też pozostaje złem niezależnie od tego co to jest. Tak więc dobro rodzi następne dobro, a zło rodzi kolejne zło.

Czy warto więc zastanawiać się nad tym co oczywiste i kontynuować błędy przodków? Czy pozwolimy na to leży w sile sumienia i charakterze konkretnej osoby. Taka sytuacja dotyka zapewne wielu ludzi na Ziemi. Istnieje wiele nacji, które w niedalekiej przeszłości nie uniknęły czynienia zła i błędów na skalę makro. Jest to skala makro, lecz skalą, która najbardziej nas dotyka, jest skala mikro – najbliższa rodzina. Dlatego też narody często są podzielone wewnętrznie.

Nie ominęło to niestety również Polski – oczywiście mowa o kolaboracji z systemem komunistycznym… Osobiście sądzę jednak, że dobrzy oraz inteligentni ludzie zawsze są w stanie zdystansować się do takiego zjawiska i pójść właściwą drogą. Nawet jeśli zrobią to po jakimś czasie. Każdy bowiem, kto idzie drogą złą, musi mieć prędzej czy później wyrzuty sumienia. A każdy dzień z życia, kiedy nią szedł, staje się wówczas dniem straconym. Nawet jeśli znieczulony umysł wydaje się mówić coś innego, to ta najważniejsza część, która świadczy o naszym człowieczeństwie oraz wyższej inteligencji w nim, nie funkcjonuje. Jest bowiem udowodnione że upośledzanie sumienia to też walka z własną inteligencją i ograniczanie możliwości umysłowych.

Każdy musi sobie zadać pytanie czy chce i powinien z nią walczyć, oraz czy taka walka da się czymkolwiek usprawiedliwić.

Autor: Freedom
Nadesłano do: WolneMedia.net

Reklamy

4 odpowiedzi »

  1. Trupy w szafie wcale nie muszą być w cudzysłowiu. Odkryłem (ale to jeszcze nie jest w 100% pewne), że człowiek może zjeść czyjąś duszę. Ale nie ma się podobno czego bać, trzeba najpierw połączyć się umysłowo z piekłem. Chociaż… miłość podobno ma swoje ofiary… oczywiście ta pomiędzy-ludzka, chociaż ja na razie odkryłem fałszywą miłość z demonami, którzy omamili mnie… no właśnie, czym? Tą samą złudą co politycy potrafią? Na prawdę, znając te różne brudy spoza świata materialnego ciężko mi żyć.

    Polubienie

  2. Odkryłem (ale to jeszcze nie jest w 100% pewne), że człowiek może zjeść czyjąś duszę. Ale nie ma się podobno czego bać, trzeba najpierw połączyć się umysłowo z piekłem.
    ———————-
    Proponuje na poczatek zjesc wlasna, i opowiedziec na blogu jak smakowala.
    IL.

    Polubienie

  3. Powiem ci szerze, że nie odkryłem czy można, ale wiem, że można siebie zabić (umysłowo) poprzez niespełnienie jakiegoś warunku. Po tym zamieniasz się w „robota” (wspomnienia zapisane w pamięci. etc.). Dlaczego i jak się to dzieje, jeszcze nie odkryłem.

    Polubienie

  4. Jak to jest z nami ludźmi?
    Ile w nas tego co przejęliśmy od ojców, dziadów, pradziadów. Ile w nas zachowań przodków sprzed tysięcy lat, a ile w nas samych siebie, tych rzeczywistych nie podlegających żadnym kulturom, wiatrom historii- nawet tej najstarszej- systemom, które w gruncie rzeczy są tylko jedną z możliwych form?
    Czy mamy w sobie coś, co pomoże odrzucić, odcedzić wszelki mursz, błędne przekonania i pokazać prawdziwą, bezwarunkową istotę, która będzie doświadczać i oceniać w sposób obiektywny, niezależny?
    Tym czymś jest sumienie stojące w opozycji do percepcji myślowej, która jest w stanie wytłumaczyć dosłownie wszystko, tak aby nasze ego i otaczająca nas powierzchowność były zadowolone.
    Świadomość przynależności do rodziny, środowiska, społeczeństwa zaciemnia obiektywizm, bo tu, kierowani chęcią więzi często stajemy w obronie niesłusznych, nieprawdziwych przekonań.
    Odwieczne, pierwotne prawo silniejszego instynktownie nie pozwala nam na okazywanie słabości grupy, której jesteśmy składową. Stąd też chowanie przysłowiowych trupów w szafie staje się koniecznością przetrwania i paradoksalnie im ich więcej, tym scalenie danej grupy większe [bez względu na uczciwość trupa, o ile w ogóle trup może być uczciwy!]
    Sęk w tym, że znakomita większość ludzi będąca członkami rodzin, społeczności lokalnych, zrzeszeń religijnych nie ma ochoty rozejrzeć się za szafą, a cóż dopiero ją otworzyć.
    Na przykład mało kto chce poznać faktyczną historię kościoła katolickiego, ponieważ wiązałoby się to z otwieraniem takich właśnie szaf z trupami – i co najgorsze – z przeświadczeniem utraty więzi z Bogiem, jako jedynym, słusznym, rekomendowanym przez tę i tylko tę religię.
    A co z innymi religiami? Czy ich Bogowie są nieważni podobnie jak ich wyznawcy?
    To na prawdę trudne wybory wymagające odwagi, zwłaszcza, że nie da się w ciągu jednego dnia odciąć oplatające nas od wieków korzenie.

    Ludzkość pomimo dostępu do informacji nie chce otwierać szaf, udając, że takowych nie ma, ponieważ szok, niedowierzanie, zmiana systemu wartości i odczuwania mogłyby stać się ich udziałem.

    Sumienie w obliczu dobra czyni nas wewnętrznie spokojnymi. Jeśli myślimy, czynimy negatywnie, jakaś siła prędzej czy później chce z nas to wyrzucić w postaci poczucia winy. Nazywamy to wyrzutami sumienia.
    Jeśli masz sumienie, z łatwością odróżnisz dobro od zła.
    Natomiast, gdy pozbawia się ciebie sumienia [za twoim przyzwoleniem z resztą], nie masz ochoty na głębszą obserwację, analizę i ocenę. Nie otworzysz żadnej szafy, bo się boisz zobaczyć tam siebie.
    Dostajesz więc na talerzu miałkie życie, coraz bardziej niestrawne, sztuczne, oszukane.
    Możliwym jest, że zapadniesz na choroby, które będą sygnałem, krzykiem dysonansu, braku równowagi w tobie.
    Jeżeli liczysz, że jednym z lekarstw, które ci podadzą będzie twoje, wcześniej odebrane sumienie, to popełnisz błąd – jeden z ostatnich.
    Uspokoją cię, wyciszą i wreszcie zamkną w szafie.
    Będziesz przestrogą dla takich jak ty, a potem odkryciem dla innych, którzy nigdy nie pozbyli się sumienia i tym bardziej nie pozwolili je sobie odebrać.

    Może z lekka dołujące myśli.
    Ale czyż nie wtedy dowiadujemy się o braku sumienia, jak tylko wówczas, gdy dzieje się coś złego?

    Serdecznie pozdrawiam.

    Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s