Tę wiedzę kobiety ukrywały od zawsze.. Poznaj ją, zanim feministki jej zabronią!

Tę wiedzę kobiety ukrywały od zawsze.. Poznaj ją, zanim feministki jej zabronią!

kobietyPrzyjęło się, że jeśli ktoś zauważa pewne niepoprawne politycznie fakty na temat kobiet, to od razu spotyka go zarzut ze strony pań: „skrzywdziła Cię kobieta, dlatego mówisz takie rzeczy„. Jest w tym pewna prawda, ale jak to zwykle bywa, to tylko połowa prawdy. Bowiem ani zaliczający co weekend inną kobietę „samiec alfa”, ani do reszty zakochany w swej partnerce „typowy misiek-informatyk”, nie będą mówić takich rzeczy. Ten pierwszy – nie musi tego robić, nie musi się starać, nie musi zdobywać wiedzy o kobietach, o ich psychice – bo kobiety same do niego lgną. Ten drugi – bo myśli, że Boga za nogi złapał.

Z drugiej strony. Zarzuca mi się, że nie szanuję i nie lubię kobiet. Dobrze, więc według tej logiki można powiedzieć to samo o mężczyznach. Bo o mojej nieszczęsnej, męskiej płci, pisze rzeczy dużo gorsze. M.in. takie, że duża wina tkwi w facetach, ich głupocie, naiwności i napaleniu / sfrustrowaniu seksualnym, że kobiety są jakie są. Kobiety po prostu wykorzystują daną im przez naturę przewagę – i to przewagę potężną. To normalne w naturze, że osobnik wykorzystuje daną przez naturę przewagę. Pamiętajmy, że pomimo ujarzmienia energii atomu i lotów w kosmos, wciąż dużo bliżej nam, ludziom, do okrutnego świata zwierzęcego, niż tego wyższego.

Poza tym, nie piszę przeciwko kobietom. Ale piszę przeciwko zakłamanym postrzeganiu świata relacji damsko-męskich. Czy szacunek i lubienie kobiet musi oznaczać wiarę w kłamliwe, powtarzane z pokolenia na pokolenie bzdury? Nie, wcale nie. Z drugiej strony, doskonale wiem, że gdyby nie ta zasłona dymna, gdyby nie ten zbiorowy hologram oszustwa – to niemożliwe byłoby trwanie cywilizacji. Gdyby wszyscy młodzi mężczyźni znali tę prawdę, to prawie żaden z nich nie chciałby się żenić i mieć dzieci. Większość wybierałaby trwałe metody antykoncepcji – takie jak wazektomia, bądź sterylizacja w krajach gdzie jest legalna. W Polsce sterylizacja nie jest legalna – masz płodzić nowych niewolników dla systemu, dla kapitalisty, dla religii – i basta!

Wielu mężczyzn wybrałoby pustelnictwo, czy też inne nieraz ekstremalne formy ucieczki od bezlitosnej i dehumanizującej cywilizacji, takie jak japońskie hikikomori. Wielu by nie wytrzymało i popadłoby w alkoholizm, narkomanie, choroby psychiczne, wielu popełniłoby samobójstwa. Tak, tego typu wiedza jest bardzo bolesna dla psychiki, która od dzieciństwa pompowana jest romantyzmem i innymi tego typu bzdurami. Wielu ezoteryków, gnostyków i poszerzających wiedzę z tego zakresu, skończyło jako „warzywa” po elektrowstrząsach i na psychotropach.

A teraz przejdźmy do rzeczy. Oficjalny trend w zbiorowej halucynacji zwanej światem relacji damsko męskich, głosi:
Tak, Kefir, owszem, są laski puszczalskie które zdradzają i patrzą tylko na kasę. Ale to wąski margines kobiet, tych <dyskotekowych szmat>, większość jest w porządku„. Czy jest to prawda? Nie jest. Prawda, jak to bywa, jest znacznie bardziej skomplikowana. Otóż w każdej kobiecie mamy dwa pierwiastki. Pierwszy z nich to ułożona, do bólu poprawna politycznie konserwatystka, która pragnie męża w papuciach, dzieci i rodziny, stabilizacji. Drugi pierwiastek to szalona i niewyżyta seksualnie dziwka.

Jedno z ulubionych zdań pań to: „Twój przyjaciel, mąż i kochanek powinien być jednym mężczyzną„. W praktyce bardzo, bardzo rzadko tak się dzieje. Bo wiele kobiet oprócz stałych partnerów, lubi mieć wokół siebie jednego, dwóch lub cały wianuszek tzw. przyjaciół we „friendzone”. Taka kobieta doskonale wie, że ten „przyjaciel” jest w niej zakochany, ale nie ukróci takiej znajomości. Bo to pompuje ego w myśl zasady, że „skoro tylu frajerów ślini się na widok mojego tyłka, to jestem zajebistą laską„.

Co do tych dwóch pierwiastków kobiecych. Są pewne etapy w życiu seksualnym kobiety, ale większość facetów o tym zupełnie nie wie. Etap pierwszy, najczęściej w wieku 15 – 25, max 30 lat, to etap szalonej zabawy. Młoda kobieta, świadoma swojej seksualnej mocy i przewagi nad mężczyznami, wybiera tych najlepszych z najlepszych, w typie silnego i męskiego „samca alfa”. W rozmowach między sobą kobiety określają takich facetów jako: „do bzykania„, lub: „na jedną noc„. Jednak przychodzi wiek 25 lat, a potem 30 lat. Kobieta zauważa, że zegar biologiczny cyka jej nieubłaganie. Rodzina i znajomi coraz częściej pytają: „kiedy się ustatkujesz?„, „kiedy znajdziesz sobie kogoś i założysz rodzinę?”, „kiedy dzieci? Chcesz zostać starą panną?

Gnana tego typu pytaniami, często okraszonymi złośliwością i podśmiechujkami, kobieta, wpada w popłoch. 30-stka już na karku, uroda coraz słabsza. Więc pora się ustatkować. Kobieta ta, po zaliczeniu kilkudziesięciu, a czasami kilkuset ostrych, wytatuowanych kolesi w typie samca alfa, radykalnie zmienia priorytety. Do zarabiania na rodzinę i do wychowania dziecka, tego typu brutal, cham i pijak, się nie nadaje. Więc szuka ona sobie jakiegoś wrażliwego i nieśmiałego chłopaka, w typie informatyka z polibudy.

Zauważcie, że 5 czy 10 lat temu, ta sama kobieta powiedziałaby takiemu wrażliwcowi: „zostańmy przyjaciółmi” bądź, częściej: „z Tobą? Phi, chyba śnisz!„. Jednak teraz, gdy 30-stka na karku, taki pracujący w korporacji nieśmiały wrażliwiec po polibudzie, jest jej potrzebny. Do czego? Ano nie do dzikiego, namiętnego i perwersyjnego seksu, bo taki ślamazarny i nieśmiały facet nie wywołuje za dużego podniecenia. Jest potrzebny co najwyżej do spłodzenia dziecka (dlatego po ślubie i urodzeniu dziecka, ochota na seks u takiej kobiety zanika zupełnie), i do zarabiania na rodzinę – od bladego świtu aż do nocy. Bez hobby, bez chwili na relaks, bez chwili na przyjemności, seks.

Kolejnym elementem układanki jest to, że oba wyżej przeze mnie przedstawione pierwiastki kobiece, są w każdej kobiecie, niezależnie od tego, co ona deklaruje. Jeśli Twoja kobieta ujawnia przed Tobą oba te pierwiastki – to w porządku. Jednak często jest tak, że kobiety, znając seksualne sfrustrowanie facetów i zakorzeniony głęboko w nich toporny konserwatyzm, boją się ujawnić ten drugi, seksualny pierwiastek. Częstym schematem jest to, że kobieta mężowi nie mówi prawdy na temat tego, ilu miała partnerów i jak dzikie harce z nimi wyprawiała. Ale mówi to, i inne rzeczy, których w życiu nie powiedziałaby stałemu partnerowi, np swojemu kochankowi bądź kumatemu i świadomemu przyjacielowi. Facet który tego nie zaznał, kompletnie nie ma pojęcia o czym piszę. Ja to zaznałem, przeżyłem to, i swoje wiem.

Czy powyższa wiedza świadczy o nielubieniu kobiet? Czy świadczy ona o wylewaniu swoich frustracji, o nie szanowaniu ich? Nie. Przecież to samo mówi się np o czymś takim jak samochód. Nieumiejętne korzystanie z samochodu może skończyć się tragicznie. Żeby prowadzić samochód, trzeba długiej nauki, wprawy, i zdania dwóch egzaminów. Czemu więc nikt nie uczy, np w szkołach, o relacjach damsko-męskich, psychologii? Dlaczego prawda o relacjach damsko-męskich jest ukrywana? Szkopuł w tym, że zarówno kobiety, jak i system nie chcą świadomych mężczyzn. Jednostka świadoma, zamiast produkować, konsumować, pracować dla kapitalisty, napędzać gospodarkę, płodzić nowych niewolników dla systemu – nie będzie tego robić. Bo nie widzi w tym sensu.

Cała ta cywilizacja istnieje dzięki nieświadomości ludzi. Kłopot z tą cywilizacją jest taki, że gdyby ludzie nagle masowo zyskali większą świadomość, gdyby poznali prawdę – to ta cywilizacja rozpadłaby się z niewyobrażalnym hukiem. Czy to, co piszę, dotyczy wszystkich kobiet? Nie, jest to stereotyp – a stereotyp ma to do siebie, że nie bierze się znikąd, i dotyczy on większości. Jest niewielka grupa kobiet, które temu stereotypowi przeczą. Są to kobiety, które mają kilka cech:
-większą ilość testosteronu (hormonu stabilności) w stosunku do estrogenu (hormonu niestabilności, pretensji, fochów, sukowatości)
-myślenie obiema półkulami, w przeciwieństwie do „typowych kobiet”, które myślą głównie prawą, emocjonalną półkulą
-na planie duchowym – mają one bardziej aktywny „Archetyp Lilith” w stosunku do starego, patriarchalnego „archetypu Ewy”.

Ty, chłopcze młody, zanim zechcesz poznawać te kobiety z Archetypem Lilith – musisz najpierw poznać, jaka jest kobieca średnia statystyczna, jaki jest stereotyp. Po to piszę te felietony.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

28 myśli nt. „Tę wiedzę kobiety ukrywały od zawsze.. Poznaj ją, zanim feministki jej zabronią!

  1. Jarku, Jareczku, Jaruniu, proszę cię!
    Czy nie znudziło ci się pisanie w kółko tego samego?
    Wybacz, ale przytoczyłabym co najmniej dziesięć twoich felietonów na temat kobieta-mężczyzna i usłyszałabym ciągle to samo.
    Mało tego. Nie zauważam w tych wypowiedziach ani jednego argumentu, ani jednego słowa, w którym kobieta i mężczyzna mogliby tworzyć niepodważalne piękno.
    Wyobraź sobie, że takowe istnieje i społeczność facetów, którzy z różnych powodów takiego, skądinąd naturalnego piękna nie widzą, stanowi nawet nie połowę męskiej społeczności.
    Uwierz mi, jest bardzo wiele kobiet i mężczyzn, którzy nie dyskutują w ten sposób, po prostu jest to dla nich zbędne.
    Z prostej przyczyny. oni czują, przeczuwają, rozumieją się bez słów, płyną.
    Nie potrzeba słów, porad, osądów, recept, a co najgorsze, tworzenia ciągłych podziałów: ja tu, a ty tam. Masakra.

    Nie szufladkujmy siebie. Nie twórzmy piramidy definicji i podziałów, które wieczorem i tak kończą się płaczem w poduszkę lub pseudo zwierzaniem w pubie dla pseudo przyjaciela.
    To takie trywialne, rodzące coraz większą różnicę między tym, kim jesteśmy, a tym, kim chcemy być.
    Myślę, że zrównoważony krzyk to dezaprobata dla krzywdy ludzi żyjących wokół nas.
    Emocjonalny krzyk to sprzeciw wobec nabytych, wpojonych przekonań w zderzeniu z rzeczywistością, którą i tak odczytujemy przez pryzmaty własnych frustracji.

    Po co szukać przejawów miłości i dobra, jeśli można tworzyć katów, ofiary i podziały.
    Takie myślenie przeczy prawdziwej naturze człowieka.

    Polakom nie potrzeba więcej niezadowolenia.
    Oni z mlekiem matki wyssali widzenie świata w czarnych barwach.
    Narzekanie to nasza narodowa specjalność …

    Serdecznie pozdrawiam.

    Lubię

    • Krystyno, gdy sie zranisz, to oczyszczasz rane z brudu, czy zostawiasz jak jest, zeby nie psuc sobie widokow i estetyki, optymistycznie od razu zawijasz bandazem z optymistyczna wizja leczenia, bo przeciez niewielu relatywnie umiera od zakazenia.

      Krystyno, doskonale wiadomo, ze wy kobiety, jedno piszecie na forach, mowicie oficjalne, a drugie robicie, w okreslonej dominujacej pozycji na szachach zycia miedzy toba, a partnerem, tak jak 99,9% rozegrasz go bez skrupulow jak dziecko i nie zawrocisz sobie glowy optymistycznymi bajkami, ktore pisalas na forum kefira, czyz nie ? Co najwyzej skanalizujesz dysonans, sumienie, tekstem w stylu ‚zasluzyl”.

      Takie wysublimowane kazania, a’la z ambony, niczym ksiedza ktory potepia chciwosc kasy,cudzolostwo i alkoholizm, a robi swoje sa skuteczne, ale wsrod ludzi slabych, a to nie na tym forum.

      Lubię

      • @ Infin:
        Przepraszam, jeśli mogę, skomentuję niektóre twoje cenne uwagi.

        Cyt. ,, Krystyno, gdy sie zranisz, to oczyszczasz rane z brudu, czy zostawiasz jak jest, zeby nie psuc sobie widokow i estetyki, optymistycznie od razu zawijasz bandazem z optymistyczna wizja leczenia, bo przeciez niewielu relatywnie umiera od zakazenia.”

        Oczywiście, że oczyszczam ranę z brudu, wierzę, że czas ją zagoi. Staram się nie rozdrapywać jej wiecznie, żywiąc się traumą bólu i rozczarowania i, co ważniejsze, nie przenoszę pryzmatu tych uczuć na wszystko co mnie spotka.
        Nie można po zjedzeniu jednej, czy kilku niesmacznych potraw z ryb, powiedzieć, że wszystkie ryby i dania z nich przyrządzone są krótko mówiąc do dupy. Ponadto tak sądząc, zawsze przyciągniesz do siebie jakąś niestrawną zgniliznę, choć podaną na pięknym talerzu.

        Cyt. ,,Krystyno, doskonale wiadomo, ze wy kobiety, jedno piszecie na forach, mowicie oficjalne, a drugie robicie, w okreslonej dominujacej pozycji na szachach zycia miedzy toba, a partnerem, tak jak 99,9% rozegrasz go bez skrupulow jak dziecko … ”

        DOSKONALE WIADOMO … – to pewnik, wiedza absolutna? Skąd ją posiadasz, Infin?
        Znasz wszystkie kobiety? No w zasadzie znasz wszystkie te, które poznałeś i o których usłyszałeś od [ nie obraź się], od podobnie widzących kumpli, którzy, choć przeżyli coś pięknego z kobietą, nigdy tego nie powiedzą, bo wyjdą na idiotów, słabeuszy, narażą się na kpinę mono – osądów, które nie pozwalają widzieć w kobiecie cokolwiek mądrego, dobrego.
        A odnośnie drugiej części cytatu …
        Powiedz, czy mogłabym czuć się prawdziwą kobietą przy facecie, którego, załóżmy, urobiłabym na przewidywalną, wyrobniczą, nie posiadającą ani mózgu, ani serca istotę?
        Przecież byłoby tylko kwestią czasu, że nazwałabym go łajzą, nieudacznikiem.
        Nie chcę żyć, a w zasadzie udawać życie przy takim kimś, zamykając jemu i sobie rozwój i dostęp do mądrych doświadcząń.
        Wiesz jakie to błogie uczucie znaleźć się w ramionach mężczyzny, gdy myśli się, że właśnie świat się zawalił? Czuć do niego szacunek, odczuwać jego siłę i mądrość, usłyszeć poradę.
        Usiąść z nim do dyskusji rzeczowej, niekoniecznie o pieluchach, kredytach i sąsiadach, bo o tym nawet głupi potrafi.

        Cyt. ,, Bardzo dobrze, ze Kefir drąży, niech pisze do znudzenia, ze krol jest nagi, skoro tchorze, beneficjenci kapitalisci nie chca tego robic, a nuz uratuje niejednego studencine polibudy, bedacego pod pantoflem wlasnego penisa i matki, czekajacej na wnuka i malzenstwo syna, co by odkleic od syna srodowiskowa etykiete dziwaka czy kryptogeja.”

        Przed czym Kefir uratuje? Przed wszystkimi królami, którzy są nadzy? [wszystkimi, bez wyjątku]. Przed wszystkimi, nawet jeszcze tymi nie poznanymi kobietami, które też z góry należy postrzec jako puste cwaniaczki, robiące smycz z własnego tyłka i podwójnej gry?

        Po jasną cholerę twój przysłowiowy studencina polibudy wylewa sp …[ o przepraszam, lepiej będzie wodę] na koło młyna, w którym fruwają tylko plewy i kurz?
        Po co ciągle tracić energię życiową na bieganie po pustostanach?
        Czy chodzi o postanowienie: ,,Na myślenie mam jeszcze czas.”?
        Z pełnym szacunkiem do studentów i nie tylko – jeżeli przez dłuższy czas myśli się tylko rozporkiem i wiadomo czego oczekuje od kobiety – trudno jest zauważyć u niej głowę i jakąkolwiek zawartość.
        I takiego młodego człowieka, już prawie kończącego okres szaleństw, do których miał pełne, niezbywalne prawo, dopada dziewczyna z brzuchem, matka nie kryjąca radości typu;,,wreszcie się ustatkował!”, a w dalszej kolejności ksiądz, banki i zusy.

        Taka sama świetlana przyszłość czeka dziewczynę oznajmującą matkę o dodatnim wyniku testu ciążowego.
        – A gdzie ty, córciu, miałaś głowę? – pyta matka.
        – Pod kierownicą … – słyszy w odpowiedzi.
        Oczywiście to żart. Czy do końca? Nie wiem.

        Jeżeli przeszłe znajomości stają się matrycą i przekonaniem, jutro otrzymasz dokładnie to samo. Dostaniesz to, co widzisz, odczuwasz, preferujesz. A najbardziej dostaniesz to, czego się obawiasz, bo tym w swoim sercu najmocniej wibrujesz.
        Np. O! chciałbym poznać świetną dziewczynę, ale nie taką jak … . I już wytwarzasz w umyśle sto nieprzyjemnych obrazów, a twoje serce doznaje przykrych odczuć – to właśnie te odczucia przyciągną podobne.
        Zawsze masz obfitość.
        Szczęścia, jeśli je odczuwasz i obfitość braku, niedoskonałości, które w sobie nosisz.
        To niezmienne, kosmiczne prawo przyciągania, które nie ma nic wspólnego z amboną.

        O! Ja nie mogę!
        Infin! Jeśli dożyłeś do tych słów, to jesteś mistrzem cierpliwości, bo chyba babskie gadanie wystawia mężczyzn na największą z prób.

        Serdecznie pozdrawiam.

        Lubię

        • W swiecie degrengolady brak zaufania jest jedynym rozsadnym podejsciem, proba podwazenia prawidla, fenomenami pokroju Nicka Vujicica czy innym jackpotem, jest naiwnoscia niemalego kalibru, a historie o daniach rybnych to tandeta, nie na twoim poziomie intelektualnym, jedynie moralnym. Masz syna,brata ? Posiadanie syna, brata, corki siostry rozwija postrzeganie relacji damsko-meskich.

          Prawo przyciagania ? Nie, to niedorobiona synchronicznosc, poroniona(?) predestynacja, bycie kukielka w teatrzyku kreatora, szukajacego wrazen.

          Probuje wspolczuc operowania, w tylko czesciowo kontrolowanej przez siebie abstrakcyjnej rzeczywistosci.

          Lubię

    • On pisze prawde czyli o drugiej stronie medalu. Nie zakumalas? Ty wiec pisz o tej pozytywnej .. tylko nie wiem czy ty tez bys sie nie powielała …? Bo co tu wiecej pisac np na teamt: „pokochali sie + pobrali + mieli kupe dzievi – kochaja sie nadal…. ! Niestety to sie zdafrza niezmienie rzadko … najczesciej jestn tak jak pisze Jarek i chwala mu za to.

      Lubię

  2. Bardzo dobrze, ze Kefir drąży, niech pisze do znudzenia, ze krol jest nagi, skoro tchorze, beneficjenci kapitalisci nie chca tego robic, a nuz uratuje niejednego studencine polibudy, bedacego pod pantoflem wlasnego penisa i matki, czekajacej na wnuka i malzenstwo syna, co by odkleic od syna srodowiskowa etykiete dziwaka czy kryptogeja.

    Takie Krystyny i inni inteligentni ludzie, nieraz legitymizuja falsz systemu, bo gdy robi to TV, to mozna latwo zrzucic na karb manipulacji mass mediow, gorzej gdy niebezpieczne bzdury pisane sa elokwentnym jezykiem na alternatywnym portalu przez osobe z niemala wiedza.

    Lubię

    • Infin proszę nie brać tego co napiszę,jako moralizowanie,czy wymądrzanie się.Mam swój pokażny wiek,trochę w życiu przeżyłam i mogę z całą pewnością napisać,że co człowiek/mężczyzna,kobieta/ wysyła,to zbiera.Jakie myśli,takie słowa,czyny,nawyki,charakter a wkońcu taki LOS.Po 45-ciu latach w związku z jednym partnerem,bez zdrad może bywało różnie,ale nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszło,jak mówi przysłowie.Na początku swojej wspólnej drogi,trzeba ustalić co kto lubi,preferuje w każdej dziedzinie,90% tolerancji,90% zaufania100% miłości i życie TU i Teraz.Niby takie proste,ale zawsze jest jakieś ALE.Smutkom mówię Nie,pozytywne myślenie i dużo miłości ma przyszłość.A tak nawiasem,lubię czytać komentarze Krystyny,mają swoją głębię.Serdecznie pozdrawiam Anna

      Liked by 1 osoba

      • Wiele tak zwanych dlugoterminowych milosci, to uczucia nie wystawione na powazna probe, uklady niczym bratersko siostrzane relacje, oparte na hipotece i odchowaniu dzieci; mezalianse sa ciekawym przykladem milosci, bo zewnetrzny system dziala przeciw nim, podobnie wewnetrzne ego dominanta. Czlowieka poznaje sie po tym, jak sie zachowuje gdy dostaje bonusa od losu, kilka mocnych figur, ktore otwieraja mu cale spektrum mozliwosci na szachownicy.

        Jesli chodzi o karme, to jestem sceptykiem/agnostykiem.

        Lubię

        • W tej Waszej dyskusji wziąłbym pod uwagę bardzo ważny, moim zdaniem czynnik. Jarek pisze felietony, takie mam wrażenie, głównie o kobietach w wieku do lat 30, góra do 35. Ma rację i podzielam jego zdanie na temat relacji damsko – męskich w 100 procentach. Kobiety starsze, w większości mogą mieć dobre intencje i widzieć sens i radość z bycia z drugą osobą w normalnym związku, gdyż nie są tak po….ne jak te młódki, które są niestety częścią dekadenckiego, straconego pokolenia. Te starsze są nieraz osobami bardzo wartościowymi.

          Lubię

            • Jakie są przyczyny tego, że pokolenie 25 – 35 lat nazywa się pokoleniem straconym?
              Czy wszystko w wygodny sposób da się zamieść pod dywan z napisem ,,SYSTEM”?

              A to młodsze pokolenie? Czy przyczyny tkwią pod jeszcze grubszym dywanem?
              A może napis ,,SYSTEM” bardzo cwanie zakrywa słowa zapisane drobnym drukiem: nieudolność, brak odpowiedzialności, brak wiedzy, wygodnictwo, brak sumienia, nieumiejętność wychowywania w nadrzędnych wartościach?

              Wszyscy i wszystko! Tylko nie ja!
              A jak słyszę: ,,Młodzież dzisiaj jest niedobra!”, to mnie skręca!
              Gdzie owoc, a gdzie drzewo?

              A może dzisiaj pierwsza dama, trzpiotka Ewunia na powrót przyczepia drucikiem jabłko do drzewa poznania dobra i zła, czyli wiedzy i mądrości, wszak nie chce być już grzeszną, a raczej grzeCZną?
              Dobra głupiutka Ewunia …
              A ten Adam, co on robi?!
              Na co mu ta wielka piła firmy Husqvarna?!
              No i patrz! Przykłada do pnia!
              Czyżby nie chciał już grzeszyć mądrością?

              Nawet nie wie, osioł jeden, że nigdy nią nie grzeszył!
              Jedynie Husqvarna patrzy na to obojętnym, z lekka przyjaznym okiem …

              Na szczęście wąż zdołał w porę uciec.
              Przecież ma w zamyśle wpełzanie na wiele innych drzew, czyniąc je wyborem między głupotą a mądrością …

              Zewsząd słychać odgłosy rżnięcia i okrzyki:
              ,,Mam wyrąbane!”…

              A wąż, dopełniacz wiedzy o STWÓRCY cicho zasyczał:
              ,, Jak ja was nie cierpię …”

              Lubię

  3. Koleś, jeśli Ty chcesz babochłopa (bo wspominasz o takim typie kobiety) to nie wiesz, o co prosisz.

    Kobieta, żeby dała Ci spełnienie, jako facetowi, musi być jak najbardziej kobieca i delikatna.

    A poziom duchowy to inna działka.

    Generalnie, nie bez powodu uważa się w prawie wszystkich religiach, że seks jest zły. Tak, zwyczajnie zły.
    Seks prowadzi głębiej w ciemność i coś takiego nie może być dobre.
    Nie może być nawet „narzędziem dla dobra i rozwoju” jak głoszą chore populizmy tego zdeumanizowanego i znarkotyzowanego w przyjemności świecie.

    Nie bez powodu rasy kosmitów, które nie mają seksualności nawet nie próbują uwalniać ludzi z niewoli seksu. Takie próby nie mają sensu.

    Wolność to wolność od seksu i tylko bardzo nieliczni mają odwagę w ogóle dopuścić do siebie myśl spokoju wynikającym z nie odczuwania uporczywej seksualności.

    Seks przynależy do instynktu, do naszej zwierzęcości i tylko tam może zaprowadzić.
    Seks jest jak ćpanie, należy go uprawiać tylko po to, by czym prędzej stwierdzić, że jest chciwy i podły.

    Im wyższe światy, tym subtelniejsza ich natura i nie ma w nich seksu.

    Mówię to jako samiec alfa.

    Lubię

    • Prawie wszystkie religie? Zapomniałeś chyba dodać, że te młode, nurtu monoteistycznego z chrześcijaństwem na przedzie. A co bardziej znamienne i godne do przemyślenia, że promujące patriarchalny model społeczeństwa.
      Bzdury piszesz i to takie, które poddają w wątpliwość Twoje określenie siebie „samcem alfa”.
      O kosmitach i ich zwyczajach wiem tyle, co sama sobie o nich wymyśle, lub powie mi o swoich na kosmitów pomysłach ktoś inny. Nie neguję ich istnienia, nie wierzę, że w tak ogromnym wszechświecie nie ma innych inteligentnych ras prócz naszej. Ale by mówić o ich upodobaniach… to sugeruje zbytnie bezkrytyczne zaczytanie się (lub naoglądanie) w prace UFO fanatyków. Ale jak kto woli i lubi.
      Mówienie natomiast, że seks jest złem…. to już trąci chrześcijańską propagandą, którą częstują nas od wieków.
      A na chłopski rozum – jeśli Bóg jest dobry i stworzył świat i zwierzęta do pary i ludzi i było to dobre, to jak można uważać, że połączenie się w pary jego stworzeń mogłoby być złe? W dodatku połączenie tak przyjemne.
      Seks nie jest zły, jest przyjemy, a przyjemność ma to do siebie, że zawsze znajdzie więcej zwolenników niż uczucie przeciwne – skrzywdzenie, smutek… itd.
      Głoszenie, że seks jest złem jest zwykłą demagogią mającą na celu zastraszanie, by tym mocniej przywiązać ludzi do kościoła i uzależnić od księży mających moc wybaczenia w im. Boga tak strasznych grzechów, a w dalszej perspektywie zasłużenie na „niebo”.
      Głoszenie, że seks to zło jest po prostu manipulacją, która przez wieki sprawdzała się idealnie.
      W dawnych kulturach religijnych, pomimo wielobóstwa, które zresztą często odnoszono do sił natury, ludzie mieli zdrowszy pogląd na życie i seks. Wzorców doszukiwali się w otaczających ich świecie i dalecy byli od sądzenia, co z tego jest złe a co dobre.

      Chrześcijaństwo sprzedało nam grzech. W dawnych wierzeniach takiego pojęcia nie było.
      A, co do wolności…
      Wolność jest wtedy, gdy w zgodzie ze sobą samym staramy się żyć jak najlepiej i szczęśliwiej, a przy tym nie zagrażając szczęściu innych. Wolność od seksu to zaprzeczenie swoim naturalnym potrzebom, które w końcu może się skończyć frustracją i złością (ale z obietnicą nieba w tle) 😉

      Lubię

  4. A ja mam pytanie. Czy odmówiłbyś Jarku sexu kobiecie (szczupła, zadbana, nie puszczalska, ładna itp. itd.) napalonej na Ciebie? A w dodatku, to taka, którą Twój „szablon” akceptuje?
    Szczerze 🙂

    Lubię

  5. Tak, kobieta z którą można pogadać o sprawach egzystencjalnych, która nie myśli tylko o ciuchach i imprezach to prawdziwy skarb, niestety bardzo rzadko spotykany.

    Lubię

    • Ja znam dużo takich kobiet – i wiele z nich przewyższa mnie potencjałem. I to w różnych dziedzinach. I ja do takich kobiet garnę, bardzo cenię sobie choćby przyjaźnie z nimi, podczas gdy większość facetów od nich ucieka.

      Lubię

      • Twoja, Jarku,wypowiedź zaświadcza o najważniejszej w swym wymiarze głębi człowieka, a nie o rodzaju płci, którą w poprzednich wcieleniach mogliśmy być odmienną i pełnić, często w tej samej rodzinie, całkowicie przeciwne role w relacji z bliskimi i środowiskiem.

        To jest dopiero fascynat godny uwagi, zwłaszcza, że często nie umiemy wyjaśnić swoich, obecnych zachowań, a w szczególności lęków i fobii.

        Przynajmniej dla mnie jest to dowodem [niejednokrotnie odczutym i nie tylko], że krąg, w jakim w tej chwili żyje człowiek [plan fizyczny] jest o wiele szerszy.
        No cóż, różne zaawansowania, różne potencjały, różne rozumienie – i to też jest fascynujące, bo tworzy uczniów i nauczycieli, adeptów i mistrzów, czyli naukę.

        Serdecznie pozdrawiam.

        Lubię

    • Bardzo Tobie współczuję doświadczeń, które zrodziły takie spostrzeżenia. Podobne zresztą znaleźć można wszędzie, co budzi moje ogromne zdziwienie. Bo choć nie uważam, by zebrane przeze mnie doświadczenia miały mieć odniesienie do całego świata, to jednak gdziekolwiek się znalazłam, a bywałam, mieszkałam w różnych miastach i wielu ludzi po drodze się poznało, to jednak takich bezmyślnych panienek nie aż tak wiele spotkałam. Po prawdzie to mniej więcej tyle samo, co głupawych zakochanych w sobie chłoptasiów. Sprawy egzystencjalne, szeroko zakrojone zainteresowania – światem, nauką, odkryciami, historią, itd., szukanie odpowiedzi, zadawanie pytań i w ogóle bycie ciekawym świata w każdym jego przejawie to cechy wcale nie tak wyjątkowe, jak wielu chciałoby myśleć. Trudniej na pewno zawrzeć przypadkową znajomość z osobami o takich zainteresowaniach niż z głośnymi, rozrywkowymi grupkami, których myśli okupowane są przez raczej przyziemne sprawy i nie wybiegające dalej po za czekającą ich imprezę. To jednak tych „myślących” ale nie robiących wokół siebie gwaru wcale nie ma tak mało. Życzę powodzenia w poznawaniu ludzi z którymi o interesujących Cię sprawach będziesz mógł godzinami rozmawiać.

      Lubię

  6. o jeju, cóż za dykusja! Chciałam tylko dodać, że ja jestem tą z nielicznych kobiet, co to mają „więcej testosteronu”, a przy tym muszę powiedzieć, że nie jestem „babochłopem”. Moj facet jest bardzo inteligentny i nie dał by się urobić na manipulatywne gierki. pozdro

    Lubię

  7. Witam,
    trafiłam tu zupełnie przypadkiem, szukając informacji o szczepionkach, a właściwie o społecznym do nich nastawieniu. O szczepionkach przeczytałam, przy okazji odkrywając mnogość ciekawych tematów, jakie porusza autor w swoich felietonach. Do przeczytania tego felietonu skusił mnie tytuł, bo choć sama jestem kobietą, to jak się okazuje ukrywam coś, co kobiety ukrywały od zawsze i to ukrywam tak dobrze, że sama o tym pojęcia nie mam.
    Tytuł ciekawy, felieton rozczarowujący.
    Bardzo wąskie spojrzenie na relacje damsko-męskie i jeszcze węższe na postawy prezentowane przez daną płeć.
    Musiałeś mieć pecha do kobiet, skoro takie
    Mam 30 lat i ogromną nadzieję, że pierwiastków w sobie noszę trochę więcej. A wiadomo, że sposób prezentacji siebie zależy od tego, komu jest się prezentowanym.
    Z moich obserwacji (jestem osobą bardzo ciekawą świata) wynika, że największy wpływ na układy damsko-męskie ma rzeczywistość, w której żyjemy, która kreuje pewne modele, niemal agresywnie nam je narzuca a każde odstępstwo uważa za nienormalne. Postępująca zapaść szkolnictwa znacznie w tym pomaga, wiadomo im mniej wykształcona grupa tym łatwiej nią sterować i uformować. Ja miałam szczęście, bo choć obracałam się w wielu „grupach” subkulturowych i społecznych to zawsze udawało mi się trafić na osoby o nieco szerszym spojrzeniu na świat i przede wszystkim umiejętności analizowania i wyciągania własnych wniosków. Poznałam też oczywiście wiele osób, które hołdowały jakimś skamieniałym naleciałościom z minionych wieków, albo bezkrytycznie wierzyły we wszystko, co usłyszały w TV. Nie utrzymywałam z nimi zażyłości większych od tych, które mi niejako narzucono, np. współpracownicy, klasa, czy też studenci z roku. Nie pogłębiałam takich znajomości nie dlatego żebym się uważała za lepszą, tylko dlatego, że uważałam, że należeliśmy do różnych kręgów, które na niewielu polach są wstanie osiągnąć porozumienie i zrozumienie.
    W dawnych „prawdach ludowych” na temat i chłopców i dziewcząt niewątpliwie jest coś z prawdy, z tym że nie można dawnych prawd przyłożyć do dzisiejszych czasów i nie zauważyć, że wiele się jednak zmieniło. Postępująca technicyzacja i informatyzacja życia ma niebagatelny wpływ na ludzi. Gdy chcemy możemy poznać więcej, więcej doświadczyć i starać się zrozumieć. Ma to n pewno także swoje odniesienie do relacji w związkach. Zauważ, że na przestrzeni ostatniego wieku dokonała się niesamowita przemiana w seksualnej i osobistej świadomości ludzi. Niektórzy gnani ciekawością i poczuciem zupełniej swobody próbują wszystkiego, co tylko mogą, bez obaw przed napiętnowaniem, nasz kręgosłup moralny kształtują media, a autorytety, które wcześniej czerpano z rodziny, najbliższych czy po prostu z pamięci o przodkach zastąpiły kreacje filmowe. Łatwo więc dać się uwieść tej swobodzie i uznać – hulaj dusza diabła nie ma.
    I tak przyjęło się, że młodość musi się wyszaleć, przy czym próg przekroczenia młodości wciąż się przesuwa, więc niegdyś było do 20 lat, potem 25 za chwile pewnie dojdzie do 50. Czarują nas świecidełkami, oddziałują na nasze zmysły, zakodowując w nas narzucany przez media obraz pragnień, naszą uwagę skupiają na materii, cielesności ,drwiąc i piętnując jakieś sentymentalne i romantyczne (żeby nie powiedzieć w ogóle uczuciowe) zapędy. Po swoim pokoleniu widzę, jak to postępowało, a po znajomych parę lat młodszej siostry i brata widzę, że postępowało to bardzo szybko. Teraz prędzej można usłyszeć, wyznanie – pragnę cię, niż kocham. Miłość stała się igraszką, romantyczne jej przejawy dobre są może dla tych nieszczęśników, którzy z braku „ciała do kochania” muszą zadowolić się ckliwymi opowiastkami o drugiej połowie, albo o miłości aż po grób. I odnosi się to na równi do obu płci.

    Gorzej mają mężczyźni. Bum kulturalnie sprawiło, że kobiety zaczęły walczyć o pracę kiedyś nie do pomyślenia dla nich, kształcić się, piąć po szczeblach kariery, dorównywać mężczyznom na każdym niemal polu, a im wyższy szczebel czy też zawód przedtem będący jedynie męską domeną, tym i spojrzenie ma mężczyzn i ewentualnych partnerów się zmienia.
    Wszystko w przyrodzie dąży do rozmnożenia – to nieprzerwany łańcuch życia, z którego człowiek przy całym swoim wysokim rozwoju i jeszcze wyższym mniemaniu o sobie, nie jest w stanie się „wypisać”. Toteż pisanie, że poznanie tej prawdy sprawiłoby, że przestano by łączyć się w pary, kopulować i się rozmnażać, w zamian wybierając samotność jest – nie obraź się – po prostu śmieszne. Człowiek jest zwierzęciem stadnym i nic tego nie zmieni, a to że niektóre jednostki dobrowolnie wybierają pustelnię, żeby nie powiedzieć banicję jest wynikiem mechanizmów mających wpływ na zmiany społeczeństwie, które to silnie i różnie oddziałują na człowieka. I choćbyśmy nie wiem jak się starali to wciąż pozostając częścią natury, jesteśmy też skazani na przynależne nam naturalne instynkty. Nic więc dziwnego, że dziewczyna, która folgowała swoim namiętnościom, ciekawości i zachciankom w końcu dochodzi do takiego momentu, że zaczyna myśleć o potomstwie. Zaczyna się w niej odzywać najbardziej podstawowy instynkt – chęć przedłużenia gatunku. A im mocniej i częściej się odzywa, tym większym zmianom ulega spojrzenie na świat. A co za tym idzie i na potencjalnego partnera. Budzące się instynkty macierzyńskie narzucają kryteria wyboru, toteż taki klubowy Casanova, czy inny jak to określiłeś „samiec Alfa’, przestają być dla niej interesujący, bo w długofalowym myśleniu – w którym główną rolę odgrywa chęć zapewnienia bezpieczeństwa sobie i potomstwu i przekazaniu potomstwu najlepszych genów – taki typ samca absolutnie się nie sprawdza. Podany przez Ciebie typ „zamienny” – nieśmiały informatyk z polibudy, uznaję za odwołanie się do stereotypów podziału – maczo i kujon, bo do rzeczywistości nie przystają wcale – w każdym razie nie na tyle by uogólniać. A że się zdarza, że przedtem gustująca w lekkoduchach i łobuzach panienka nagle wiąże się z ich zupełną odwrotnością, nieczęsto nawet o zupełnie przeciętnym, a nawet nieciekawym (wg dawnych kategorii) wyglądzie, nie jest niczym dziwnym. Inne kryteria i wcale nie do najważniejszych z nich należą pieniądze. Nie od dziś wiadomo, że większość z podstawkowych popychadeł, ofiar drwin i złośliwości wyrastają, o ile nie dadzą się totalnie stłamsić, na mądrych, rozsądnych, mających do siebie dystans ludzi. Oczywiście nie wszyscy. Nie mniej popularność, bycie lubianym i podziwianym przez większość nie sprzyja, choć nie musi wykluczać rozwijaniu się zainteresowań związanych z nauką i rozwijaniu indywidualności i samoświadomości.
    Kobieta „matka” zaczyna innymi kategoriami oceniać i ludzi i świat. I nie jest prawidłowością, że taki przemyślany wybór partnera musi wróży nie najszczęśliwszą przyszłość. Z tego, co po znajomych, których wybory nieraz były szokiem dla ich znajomych, widzę są to bardzo udane związki. Takie wskoczenie na wyższy level.
    Sytuacja opisana przez Ciebie ma zastosowanie do garstki i odnosi się jedynie do kobiet perfidnych, które porównując możliwości potencjalnych partnerów w uczynieniu jej życia wygodnym, skłaniają się prędzej ku ustatkowanemu acz nie specjalnie je pociągającego niż ku gorącemu, rozrywkowemu kochankowi.
    Perfidia w „kryteriach” i wyborach nie jest jedynie domeną kobiet. Nie aż tak bardzo się od siebie różnimy. A Ty opisałeś wzór kobiety wyrachowanej, przebiegłej i mocno interesownej, przy czym mężczyzn potraktowałeś jak bezwolne, bezradne, pozbawione myśli narzędzia w jej dłoniach.
    I choć niestety rozpanoszenie się nawet po męskich domenach kobiet zatrzęsło nieco pewnością mężczyzn, to przecież nie pozbawiło ich wszystkich rozumu i prawa do decydowania o sobie.
    Łatwiejsze może byłby relacje międzyludzkie gdybyśmy wbrew okolicznościom umieli myśleć o sobie z dumą i pewnością. Jakby taki pokrzywdzony przez kobietę z Twojego wzorca miał więcej oleju w głowie , większy do siebie szacunek i zaufanie to nie poleciałby za panienką, która mrugnie na niego parę razy, pouśmiecha się, po przymila i połechta jego miłość własną, bez zastanowienia czego taka laleczka z tych, u których nigdy nie miał szans, się nagle w nim doszukała, że się tak przed nim kryguje i wygłupia jakby nie wiadomo kogo spotkała.

    Trzeba myśleć, statystyki nie są miarodajne a uogólnianie i to w negatywnym sensie na pewno nie rokuje na lepiej. Trzeba się liczyć – co człowiek to inny świat, to obcy zestaw zalet i wad, do których albo jesteśmy w stanie przywyknąć albo nie.
    Jak wyżej w komentarzu ktoś już napisał – plon jaki się zbiera jest efektem tego, co się siało.
    A jeśli pomimo niepowodzeń chcesz dać sobie szansę na doświadczenia lepsze, to radzę nastawiać się pozytywnie, a w kontekście związków myśleć ile można samemu dać i ile chce się za to dostać. Nawet najpiękniejsza twarzyczka dzień w dzień oglądana powszednieje 😉
    Pozdrawiam

    Lubię

  8. Przerośnięty w formie, świetny treściowo wpis, podoba mi się! 😀
    Zajrzę jeszcze poczytać inne, ale podejście do tematu robi wrażenie!
    Pozdrawiam! 😀

    Lubię

  9. „Jest potrzebny co najwyżej do spłodzenia dziecka”- Błąd. Usidlenie biednego kuca-frajerzyny wcale nie obliguje do płodzenia JEGO potomostwa. Wszak on jest tylko stabilizacją (emocjonalną, finansową etc.) a dobre geny bierze się od pana Alfa… 😉 Gdzieś krążą te statystyki o nieślubnych dzieciach 😀 Wzbudziłyby większą grozę od mądrości p. Kefira, które tak naprawdę zna każdy facet po przejściach. Ale wtedy to juz jest wolny, w każdym znaczeniu tego słowa.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s