Zakazana prawda o kobietach. Odważysz się przeczytać?

Zakazana prawda o kobietach. Odważysz się przeczytać?

1412668878_kr7fmu_600Tytuł nieco prowokacyjny, ale taki musi być. Tematyka felietonu jest nieco inna. Chcę kolejny już raz poruszyć tutaj bardzo drażliwy temat, będący ściśle strzeżonym i przestrzeganym tabu. Za jego złamanie, nieprzestrzeganie lub zdemaskowanie, grozi najbardziej dobitny i nienawistny ostracyzm ze strony nowej generacji Dulskich – wielkomiejskich „nowych purytan”. Mówi się, że każda rodzina, każda firma, każda klasa szkolna, każde społeczeństwo – ma swoje „trupy w szafie”, których pokazywać nie chcą, a wręcz przeciwnie – wszystkim zależy na schowaniu ich na zawsze. Te grupy ludzi zobowiązują też swoich członków do ścisłej zmowy milczenia – omerty – pod groźbą napiętnowania i ostracyzmu społecznego.

Ja jako sprawdzony Advocatus Diaboli, jako zbiorowy „wyrzut sumienia”, przyjąłem zasadę wręcz odwrotną. Ja im te trupy z szaf wyjmuję i pokazuję je publicznie, przed widownią liczącą 150 do 300 tysięcy osób miesięcznie, czyli tutaj. Nie robię jednak tego po to, by tych wszystkich nowoczesnych Dulskich jakoś zmienić – bo to nie jest możliwe. W zasadzie mnie to nawet nie interesuje. Mi chodzi o jednostki, których jest najwyżej kilka procent w społeczeństwie – o jednostki świadome, lub mające w tym kierunku potencjał. Pisząc te „odbierające nadzieję artykuły” – jak mówił jeden mój Czytelnik – chcę przestrzec tych świadomych przed tym, by nie popełniali tych błędów, jakie popełniają miliony, miliardy ludzi. Chcę im pokazać że to, co proponuje powszechnie świat, ma swoją drugą, bardzo mroczną stronę – stronę, która za wszelką cenę jest ukrywana.

Temat felietonu dotyczy męskości. Tak, to z tą sferą wiąże się wiele surowo przestrzeganych, przemilczanych tabu, które zamierzam powoli, raz za razem demaskować. Otóż jak pisałem już, w mediach, w internecie, ogólnie – w całej kulturze, mnożą i mnożą się treści mówiące o tym, jaki to „prawdziwy mężczyzna” powinien być, co powinien robić, jak wyglądać. Ba, nawet to, jakie powinien mieć poglądy. Bo jeśli dany mężczyzna będzie zechciał poznać tajniki kobiecej psychiki i umysłu, to zaraz straci miano „prawdziwego mężczyzny” i dotknie go mniejszy lub większy ostracyzm. A to wszystko okraszone słowami takimi jak: „pewnie skrzywdziła Cię jakaś kobieta”, „mięczak”, „co z Ciebie za facet że musisz się tego uczyć”, itp.

Nie tylko chodzi o to, co powyżej napisałem. Z każdym rokiem, a na pewno z każdą mijającą dekadą, wymogów, oczekiwań i żądań wobec „prawdziwych mężczyzn” jest coraz więcej i więcej. Aby być owym mitycznym prawdziwym mężczyzną, trzeba coraz bardziej i bardziej się starać. Coraz łatwiej natomiast wypaść z tego jakże zaszczytnego grona męskiego, coraz bardziej poszerza się margines odrzuconych, wykluczonych i społecznie napiętnowanych. Tutaj i rywalizacja i egzamin trwa już nie 24, ale wręcz 25 godzin na dobę. Bo tyle też musi mieć doba „prawdziwego mężczyzny” by wszystkie wymagania, oczekiwania i żądania dopiąć perfekcyjnie na ostatni guzik. No, może nie owe 25 godzin, ale na pewno więcej niż 24.

W przypadku kobiet tendencja jest, paradoksalnie, zupełnie przeciwna. Kładzie się nacisk na naturalność, na zdrowe, wręcz okrągłe kształty, ogólnie – na akceptowanie samej siebie, i to taką, jaką się jest. Tutaj poprzeczkę wręcz się obniża. Mówi się kobiecie, i słusznie, że nie trzeba się do przesady odchudzać. Mówi się, że każda kobieta jest piękna. Czy już widzicie to, co chcę przekazać? U płci męskiej wymagania i oczekiwania rosną i rosną, u kobiet – maleją.

Ja już jakiś czas temu powiedziałem, że wysiadam z tego pędzącego w szaleńczym tempie, ku przepaści, pociągowi. Nie chcę ani być ani dążyć do tego, by spełniać czyjeś z dupy wzięte oczekiwania – tu, dotyczące męskości. Ostatecznie chodzi o to, by wymówić służbę swojemu ego, swojej podświadomości, swojemu układowi hormonalnemu. To one mają służyć mi, a nie ja im. Choć podstawowy, zaprogramowany przez okrutną macochę naturę „program” jest taki, że ego, podświadomość i hormony – a co za tym idzie, ich nieprzebrane mroki – żądzą nami. Cała praca nad sobą we właściwym tego słowa znaczeniu, polega na tym, by się z tej kontroli wyrwać.

Dobrze, może jednak chcesz temu układowi służyć, chcesz być „taki jak wszyscy”, chcesz pobudzać w coraz to nowy sposób receptory przyjemności w mózgu? Dobrze, jednak chciałbym, abyś znał konsekwencje swojego wyboru. Ja jestem świadom konsekwencji swojego wyboru, bądź i Ty! Przede wszystkim chodzi mi o to, byś znał, byś był świadomy drugiego drugiego, trzeciego, a nawet dziesiątego dna kobiecej seksualności. To co Ci teraz przedstawię, to ledwie podstawa wiedzy o psychologii kobiet. Trzonem w tym wszystkim jest znane przez nas wszystkich powiedzonko: „Mąż, przyjaciel i kochanek powinien być dla kobiety jedną osobą„.

Tutaj jednak zaczynają się schody, i to schody do całej łamigłówki, którą niewielu umie rozgryźć. Otóż rzadko, a nawet bardzo rzadko jest tak, by dla kobiety mąż, kochanek i przyjaciel był jedną osobą. Najczęściej kobieta rozdziela „mężczyzn jej życia” na kilku. Inne zalety i cechy musi mieć facet do incydentalnego, szalonego seksu (kochanek), a inne facet do zarabiania na nią i jej dziecko (tzw. dostarczyciel zasobów, mąż). Do przygodnego, ale niezwykle szalonego seksu kobieta wybiera facetów silnych, draniowatych, w typie kulturysty, sportowca, gangstera. Dalej: taka kobieta kończy 25, 30 lat. Zaliczyła już kilkudziesięciu, a nawet kilkuset ostrych kolesi na Majorkach, Ibizach, Seszelach, w klubach. Ale nagle zdaje sobie sprawę, że zegar biologiczny jej bije, a rodzina i koleżanki co chwila zadają pytania o ustatkowanie się, dzieci i rodzinę.

Wtedy taka kobieta zmienia priorytety co do faceta, i na męża bierze sobie mniej męską „ofiarę losu” – jakiegoś wrażliwego i kompletnie nie znającego sztuki uwodzenia ani psychologii kobiecej absolwenta Polibudy. Byle tylko dobrze zarabiał, i chciał zapieprzać na dwa etaty (14 godzin dziennie) na kobietę i jej rodzinę. Oczywiście, taki nudny, wrażliwy i mało męski facet, taka „ofiara losu” nie wywołuje już tak silnych emocji, tak silnych wrażeń i pożądania. Więc taki facet, dostarczyciel zasobów, świeżo upieczony mężuś, ma coraz rzadziej seks, np raz na tydzień w sobotę. Praca wypełnia praktycznie całe jego życie. Musi rezygnować z hobby, zainteresowań, pasji, realizacji. Jego jedyna rozrywka to schlanie się do nieprzytomności w sobotę, jakaś gra na play station i gapienie się w telewizor.

To, co przedstawiłem, jest może szokujące, odbierające nadzieję. Ale musisz – powtarzam – musisz zrozumieć, że tu wcale nie chodzi o to, czy jakiś Jarek Kefir czy inny oszołom z internetu ma rację. Popatrz ile jest nieszczęśliwych małżeństw, zdrad, rozwodów, przemocy, dzieci ze spaczoną psychiką, alkoholizmu, oziębłości, nienawiści. Ostatecznie chodzi o to, że nieostrożnie wstępując w świat relacji damsko-męskich, możesz zostać wrobiony w alimenty na nie swoje dziecko (częste przypadki), możesz zostać wrobiony w ojcostwo wbrew Twej woli (bardzo, bardzo częste). Możesz w wyniku rozwodu stracić dom, samochód, majątek, zostać z ogromnym kredytem do spłacenia. Ale pal licho materialne zabawki! Więzienie w wyniku fałszywego oskarżenia przy rozwodzie, alkoholizm, zrujnowane zdrowie, psychika w strzępach, aż do kalectwa – to jest dopiero groza. I nie, nie są to wcale „incydentalne przypadki” jak wmawiają nam oszołomieni hormonami znajomi. Tak kończy większość.

Zastanów się, czy chcesz służyć takiemu schematowi i modelowi życia. Czy na pewno chcesz być tym „prawdziwym mężczyzną” i skończyć tak, jak większość tych „prawdziwych mężczyzn”. Pamiętajmy, że pokolenie naszych rodziców też sobie przyrzekało, że nie popełnią błędów dziadków, że u nich będzie inaczej. Skończyło się jak zwykle – wychowaniem jeszcze bardziej spaczonego i nieszczęśliwego pokolenia – dzisiejszych 20, 30 i 40 latków. Stawia się nam, mężczyznom, coraz większe i większe wymagania. Jednocześnie coraz więcej z nas, mających nieszczęście urodzić się pod płcią samczą, zauważa to drugie dno kobiecej seksualności, jak i zauważa, jaka jest rzeczywista cena wstępowania w świat damsko-męski na ślepo, bez wiedzy.

Na koniec polecam suchar zmieniony przeze mnie na potrzeby artykułu:

-A teraz musisz klęknąć, zaręczyć się ze mną, ustalić datę ślubu i poszukać lepiej płatnej pracy!
-Hahaha! Że co? Chyba kpisz, niby czemu mam to robić, lol!
-Bo mam coś, czego, bardzo, ale bardzo potrzebujesz!
-Cooo? Chodzi Ci o seks?! Lol, seks to ja mogę mieć za darmo z pierwszą lepszą, w końcu znajomość psychologii robi swoje! Hahahaha
-Chodzi mi o antidotum na truciznę, którą Ci podałam w winie.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

14 myśli nt. „Zakazana prawda o kobietach. Odważysz się przeczytać?

  1. … polecam Ci Jarek, oraz wszystkim czytelnikom na fejsie stronę : „Yin-Yang (duchowość uniwersalna)”, tam jest w albumach mnóstwo działów poświęconych relacjom damsko-męskim, czy tez samej kobiecości przez szerokie spektrum pryzmatów analitycznych, głównie psychologicznych, ale też anatomicznych-fizjonomicznych, kulturowych, religijnych, mitologicznych, etc … niech gnoza was oświeca! 😀

    Lubię

  2. „na akceptowanie samej siebie, i to taką, jaką się jest”

    To taka kolejna zmyłka. One wcale siebie nie akceptują ;p no może jest jakaś tam grupa myślących samodzielnie i szczęśliwych z tego jakie są. Reszta używa takich stwierdzeń w stylu „taki/taka jestem” tak jak kartę w grze, która generalnie „ochrania” takiego człowieka przed pracą nad sobą. To takie zamknięcie się w kloszu i relacje tylko z takimi samymi ludźmi żeby się za bardzo nie przemęczać i żeby było ciągle fajnie. (bo wiadomo, że najważniejszy jest uśmiechnięty ryj, prawda?:P nie liczy się, że w środku człowiek wcale nie jest zadowolony, ważne żeby grać taką rolę przed innymi bo jeszcze pomyślą, że nie jesteśmy fajni..)

    Bo jedno to naprawdę cieszyć się z tego jakim się jest a drugie to bać się przyznać (przed samym sobą nawet), że wcale się z tego nie cieszymy. To drugie to zwykły program samoobrony ego.

    To śmieszne jak ci wszyscy ludzie lecą zaprogramowani przez życie i nawet tego nie rozumieją 🙂 a każdy samodzielnie myślący człowiek jest dla nich po****y :p (dopóki z takim nie pogadają… wtedy albo się zatkają albo stwierdzą że to pewnie jakieś narkotyki tak mi zniszczyły mózg bo to ich myślenie jest dobre a moje nie) 😀

    „gmo zabija” mówi, że ma satysfakcję. Szczerze powiedziawszy to ja też bym miał satysfakcje (no ale nie z zarabiania na kobietę ;d chyba, że w ciąży by nie mogła na siebie zarobić ;d)

    Związki są fajne. Tu po prostu chodzi o to, żeby nie wiązać się z człowiekiem o mózgu małpy.
    Dokładnie to co napisałeś – panować nad hormonami. Fajnie czasem puścić stery i oddać się dla kogoś byle to był człowiek a nie jakaś tam pijawka. Trzeba sobie po prostu znaleźć mądrego człowieka. Milej się żyje. Panowanie nad hormonami nie oznacza, że musimy je całkiem wyłączać, nie?

    Lubię

    • ,,Bo jedno to naprawdę cieszyć się z tego jakim się jest a drugie to bać się przyznać (przed samym sobą nawet), że wcale się z tego nie cieszymy. To drugie to zwykły program samoobrony ego.”:

      Dla mnie, Roosiak, to kosmiczna myśl, która powinna zrobić wiele dobrego dla ludzi z rozdwojoną jaźnią. Pierwsza jaźń: to co czuję, myślę. Druga jaźń: gram, małpuję ogół, od czasu do czasu poluzowuję na szyi łańcuch, za pomocą którego wiodą mnie tam, gdzie chcą i jak chcą.
      Tyle jest zapisanych, przekazanych mądrych praw i wskazówek.
      A my, jak to bydło juczne, biegnące między wytyczonymi opłotkami mody, trendów, sztucznie przyswojonych przekonań, nawet przez chwilę nie pomyślimy, że możemy myśleć samodzielnie.
      Moim marzeniem jest, aby ludzie [chociaż ci z mojego najbliższego środowiska], mówili, zachowywali się, będąc sobą [niezależnym od nikogo i niczego myśleniem i odczuwaniem]
      To ważne dla mnie, bo bycie dziwną, śmieszną przestaje być dla mnie śmieszne.
      Masz rację Roosiaku. Ludzie się wykończą, oddzielając coraz bardziej to, co mówią od tego, co chcieliby powiedzieć – to, co grają od tego kim są naprawdę, w rzeczywistości, którą skrycie preferują.

      Dlaczego i kto powoduje takie rozdarcie w człowieku?
      Od kiedy współczesny człowiek, doznający nieskrępowanej jawności życia, zaczął się krępować i wstydzić samego siebie?

      Czy na przebicie muru potrzeba tyle samo czasu, przez jaki był tworzony?

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

  3. ‚W przypadku kobiet tendencja jest, paradoksalnie, zupełnie przeciwna. Kładzie się nacisk na naturalność, na zdrowe, wręcz okrągłe kształty, ogólnie – na akceptowanie samej siebie, i to taką, jaką się jest. Tutaj poprzeczkę wręcz się obniża.’

    ale się uśmiałam :’)

    Lubię

  4. Istota ludzka nie jest tylko męska lub tylko żeńska. W niej, jak prawie we wszystkim, występuje dualizm. Konieczny do przejawiania się jednej ze stron.

    Tak dalece będziesz widział światło, jak dalece jesteś świadom ciemności. Będziesz widział górę tylko wówczas, gdy porównasz ją z dołem.
    Kwestią osobną jest czy będziesz preferował górę i światło, czy wybierzesz dół i ciemności.
    Pierwiastek żeński w mężczyźnie, nie negowany lecz wykorzystywany jako podstawa, pozwala na kreację i uzewnętrznianie na planie fizycznym tego co męskie. Taki sam dualizm dotyczy kobiet.
    Mężczyzna, który zauroczył się kobietą i pragnie z nią być, nie widzi w niej siłacza, bezwzględnego wojownika gotowego ponieść ofiarę dla wyższych ideałów.
    Przyciąga go delikatność, wrażliwość, duchowe spojrzenie na świat. Przyciąga go to, co jest przeciwieństwem jego planu fizycznego, a więc jego wewnętrzny pierwiastek żeński.
    Mężczyzna, tworząc związek z kobietą pragnie niejako stać się zrównoważoną pełnią na planie fizycznym.
    Kobieta z kolei poszukuje ,,widzialnych” męskich cech zgodnych z jej duchowym, podświadomym pierwiastkiem męskim, po to aby dzięki nim stawać się zewnętrzną kobietą.

    Rzecz w tym, że wszyscy dążymy do równowagi duchowej z manifestacją zewnętrzną.
    Jak na górze tak i na dole.

    Nie należy zakładać, że każdy związek, kobieta – mężczyzna, od samego początku do końca będzie związkiem dwóch, zgodnie gruchających gołąbków.
    Gdyby tak miałoby być, przeczyłoby to zasadzie rozwoju, wzrastania. A do tego niezbędne jest ciągłe doświadczanie, dokonywanie wyborów. Nie można dokonać wyboru jakiejś opcji, gdy istnieje tylko ona jedna.
    Bardzo istotny w związku wydaje mi się sposób realizacji siebie. Naruszanie przestrzeni duchowej i energetycznej drugiej osoby dla własnych, egoistycznych celów zawsze prowadzi do zachwiania równowagi.
    Nie zawsze ludzie zdają sobie z tego sprawę.
    Winne są ich przekonania kształtowane przez wypaczone, społeczne, zewnętrzne schematy [ na zasadzie: mężczyzna musi być taki to a taki, kobieta powinna być taka i taka].
    Narzucane wzorce wymuszające konkretne postawy nie mają nic wspólnego z dobrym samopoczuciem i równowagą wewnętrzną.
    Wręcz przeciwnie. Stawiają kobietę i mężczyznę na przeciwnych, a nawet wrogich biegunach.
    Nieświadome zatracanie się w świecie materialnym rodzi coraz to większą różnicę między tym, co zwodzony człowiek preferuje, a tym kim naprawdę chciałby być.
    Konsekwencją są frustracje, za które w pierwszym odruchu obwinia się najbliższych.
    Rozdziały między ludźmi są zamierzone, celowe.
    Nie służą człowiekowi jego prawdziwemu urzeczywistnianiu.

    Miejmy tego świadomość i nie obierajmy ślepych dróg prowadzących do samozagłady.

    Drogowskazem niech będą poniższe słowa:

    RZECZ NIE W TYM, BY CZUĆ SIĘ LEPIEJ, LECZ BY LEPIEJ CZUĆ.

    Serdecznie pozdrawiam.

    Lubię

  5. To co napisales nie jest dla mnie zadnym szokiem. To oczywiste. Ale jesli sa jelenie kroezy chca tyrac na bachora i babe i na jej kiecki i kosmetyki to niech to robią i nie padną na twarz w iwelku 40 lat .. Baba poszuka sobie zaraz nastepna ofiare… Niektorzy faceci mowia ze „lubia zarabiac na kobiete’ .. ale mowia tak bo niby co maja mowic ? Ze sa pod jej pantoflem i są totalnie przez nią zmanipulowani .. i nie moga sie wyzwolic spod jej tyranii ?
    Ja jestem niezalezny i zadna kobieta mna nie rządzi i zadan nie ma nade mna ZADNEJ władzy. Rozwijam swoje zainteresowania, roszerzeszam wiedze i swoją swiadomosc. Jakiekolwiek więzy są wiezieniem i totalna przeszkodą powielana miliardy razy .. jako jeden jedyny model zycia…. TO JEST WLASNIE PROGRAMOWANIE UMYSLU 7 MILIARDOM LUDZI NA SWIECIE OBU PŁCI. A zwłaszcza mezycznom. Pieniadze wydaje na przyjemnosci dla sibie ale takze na kursy jezykow obcych, ksiazki i podroze. ZADNEJ kobiecie nigdy nie pozwolilem na zarzadzenie mną ani moimi dobrami przeze mnie wypracowanymi. Ja tez nie korzystam z niczyich dóbr …

    Lubię

      • Areckir, powiedz mi, dlaczego gdy przeczytam twój nieziemsko skrótowy komentarz, zawsze muszę się popłakać!
        Ze śmiechu oczywiście!!!

        No i na co mi to?! …, znowu ,,makijaż” szlag trafił!
        Naprawdę … , Ciebie ,,można czytać” tylko o szóstej rano …, przed porannym mizdrzeniem się przed lustrem!

        Serdeczne pozdrowionka.
        Znowu ,, przez ciebie” dopadł mnie humor na cały dzień!
        A! Jeszcze jedno …, przy twoim i moim koślawizmie niedbałej pisowni Bars [z pełnym szacunkiem dla niego], to on jawi się mistrzem.
        Od dzisiaj chylę czoła nie facetom, a ,,mezycznom”! [hi,hi]
        Wiem …, wiem …, wredna jestem.

        Lubię

    • O i w końcu oświecony facet. Rozwój świadomości przede wszystkim. Budzenie się z matrixa. Takich ludzi nam trzeba. Jeszcze mogę ci polecić duchowość, byś odnalazł swoją prawdziwą naturę i porzucił ego, uwarunkowania i inne pierdoły.

      Lubię

  6. Trafna uwaga odnośnie ideału mężczyzny w oczach kobiety. Facet powinien być często dla kobiety Trójca Świętą – romantykiem, przyjacielem i kochankiem. Jeśli dla niej nią nie jesteś tą trójcą – ona znajdzie takową w trzech innych osobach. Dla kobiety facet jest przedłużeniem jej własnej mocy, poczucia siły, której samej mieć nie może, więc często szuka go na zewnątrz w niegrzecznych chłopcach. Tak jak w tym, tak i wielu innych przypadkach, światem tym rządzi jednak nietzscheańska Wola Mocy – nie miłość. Miłość to zakamuflowane słowo, słodkowodna mgiełka zaślepienia, która jest jedynie tłem dla gry zupełnie innych sił i zupełnie innych interesów 🙂

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s