Afery

Skorumpowana przez korporacje nauka to forma religii. Astronom stracił pracę bo zadawał niewygodne pytania

Skorumpowana przez korporacje nauka to forma religii. Astronom stracił pracę bo zadawał niewygodne pytania

1397753552_gfv7hh_600Dziś, dnia 17 lutego 2015 roku, czytałem taką opinię na jednej z grup ateistycznych. Głosiła ona mniej więcej:

Nauka jeśli się myli, to przyzna Ci rację. Religia jeśli się myli, to Cię zabije„.

Jest to według mnie typowy schemat demonizowania religii z jednoczesnym uświęceniem nauki, która staje się powoli, acz niepostrzeżenie, nowym, świeckim „sacrum”. Symboliczne są nawet poszukiwania, jakie prowadzi instytut CERN ze swoim Wielkim Zderzaczem Hadronów (LHC). Szuka się tam „boskiej cząstki”, bozonu Higgsa nadającego materii masę. Tak więc nazewnictwo „boskie” daje się.. materii. To materia, a co za tym idzie – mamona, gadżety, przedmioty – są dziś bożkami. Nawet wejście do CERN zdobi figura hinduskiego boga Shiwy przechodzącego przez portal (?):

racjonalizmJa natomiast śmiem twierdzić co innego. Nauka ma swój zbiór dogmatów i wiar, za których podważanie grożą rozmaite sankcje. Np: utrata pracy, wyrzucenie ze szkoły, utrata grantów na badania, środowiskowy i społeczny ostracyzm, a także łatka oszołoma. Nauka, jeśli powiesz jej, że się myli – nazwie Cię oszołomem, zwolennikiem teorii spiskowych itp. Jeśli jesteś zagrożeniem dla systemu – stracisz pracę, granty na badania, czasami także prawo do wykonywania zawodu, np lekarza. Dla tych, którzy śledzą korupcje, zaprzedanie i konspiracje w świecie nauki, jest to znane od dawna. Ja czytam i publikuję na ten temat już od 2009 roku.

Zapraszam do lektury krótkiej notki i obejrzenia nagrania video, gdzie astronom stracił pracę po tym, jak w logiczny sposób zakwestionował teorię „wielkiego wybuchu”. Oto prawdziwe, bardzo mroczne oblicze uwielbianej przez ateistów i racjonalistów „nauki”.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Cytuję: „A może wszystko wygląda zupełnie inaczej, a prawda jest zupełnie inna i dwie teorie – o Wielkim Wybuchu i o Ewolucji Człowieka od Małpy można między bajki włożyć. Zawsze wprowadzały mnie w pewną myślową irytację odległości rzędu miliardów lat świetlnych. Niedawno w 2013 roku zmarł astronom Halton Arp, który zakwestionował teorię Wielkiego Wybuchu badając zachowania kwazarów.

Badał dokładnie most świetlny pomiędzy dwoma kwazarami w pobliżu galaktyki NGC 4319 i stwierdził, że w obu kwazarach są zupełnie różne tzw. przesunięcia w podczerwieni. Świadczyć to może o tym, że dogmat astronomiczny o obliczaniu odległości obiektów astronomicznych na podstawie przesunięcia w podczerwieni może być błędny! Zaobserwowano również, że w pobliżu kwazarów ”stwarzana” jest materia, która wyrzucana jest z pobliskich galaktyk.

Jeśli materia jest stale tworzona to znaczy, że Wszechświat istnieje wiecznie, a Wielkiego Wybuchu nigdy nie było! Halton Arp, po tym jak zaprezentował środowisku naukowemu swoją teorię, kontrowersyjną wobec teorii Wielkiego Wybuchu, stracił swoja pracę, jego teoria została zakwestionowana i znalazła się na cenzurowanym. Po prostu stał się niewygodny dla establishmentu naukowego o ściśle utartych poglądach.”
Za: https://nnka.wordpress.com/2015/02/02/ukrywane-wyniki-badan-astronomow-teoria-wielkiego-wybuchu-nieprawdziwa/

Reklamy

7 odpowiedzi »

  1. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego ateiści kurczowo trzymają się teorii Wielkiego Wybuchu, przecież ta teoria aż prosi się o wstawienie Boga przed „wybuch” . Natomiast istnienie odwiecznej materii i Wszechświata, poniekąd rozwiązuje problem stwórcy.

    Lubię to

    • dokladnie, nauka uniwersytecka to instytucja kamuflujaca prawde uzywa do tego „wyksztalconych” w glupocie uzytecznych idiotow wierzacych w ewolucje i bing bang i z e nie ma ufo pod ziemia i w ksiezycu jak w 10 przykazan

      Lubię to

    • Wielki wybuch to teoria stworzona na podstawie obserwacji dokonanych przy użyciu dostępnej technologii. Celowo używa się wielkich liter, aby podnieść wagę, a wręcz prawdziwość.
      Tyle, że dzisiejsza nauka zaczyna już wątpić w wielkie bum, ponieważ coraz dalej i dogłębniej poznawany Wszechświat i zasady nim rządzące nie mieszczą się w tej teorii.

      Mało tego. Fizyka kwantowa odkrywa procesy, które nijak nie dają się wytłumaczyć znanymi prawami ziemskimi.

      Tak, że to wszystko jest względne.
      Największą stałą we Wszechświecie jest zmienność.

      Paradoksalnie, w świecie naukowym jest bardzo wielu, którzy hamują rozwój myśli ludzkiej.
      A dzieje się to za sprawą ich teorii, za którymi stoi całe mnóstwo wydań naukowych, a więc kasy.
      Karmi się więc świat akademicki teoriami, które często przestały już funkcjonować.

      Istnienie odwiecznej materii i Wszechświata to też teoria bez pokrycia, ponieważ póki jesteśmy uwięzieni czasem i przestrzenią, nigdy nie zdobędziemy dowodów naukowych na wieczność i nieskończoność Wszechświata.
      To może się stać, gdy nauczymy się istnieć poza czasem i przestrzenią.
      Narzędzia do tego potrzebne nie są konstrukcją laboratoriów naukowych.
      One ponoć istnieją w nas i wszystko wskazuje na to, że tak jest.
      Prawa, jakimi rządzi się nasz umysł poznaliśmy w małym procencie.
      Wszystko przed nami …

      A co do istnienia Boga [tego prawdziwego, nie przybyszy z Kosmosu] i ateistów, to zauważyłam ciekawą rzecz.

      To właśnie ateiści [z wielkim szacunkiem] zajmują się niewspółmiernie bardziej kwestią Boga, aniżeli przeciętny Kowalski idący w niedzielę do kościoła.
      Aby podać sto powodów na nieistnienie czegoś, trzeba się tym zajmować, trzeba mieć to na ustach. Trzeba nieustannie w życiu potwierdzać nieistnienie, aby utrzymywać swoje przekonanie.

      Cóż, pan Kowalski przyjmuje istnienie Boga jako pewnik i nie musi sobie niczego udowadniać.

      Każdy z nas ma prawo do własnych myśli i poszukiwań.
      Jeśli na przykład dla ateisty miłość to czysta chemia, a dla wyznawcy religii to wzniosłe niepojęte uczucie, to niech tak będzie.

      Ważne, żeby się obaj kochali. Nie muszą definiować miłości, która ich łączy. Najważniejsze, że istnieje.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię to

      • Tylko czy istnienie poza czasem i przestrzenią ma jakikolwiek sens? Czy celem życia nie jest doświadczać? Jakoś nie wyobrażam sobie takiej egzystencji w której jesteśmy odcięci od wszystkiego i pozostaje nam tylko własny umysł. Z resztą 100% zgoda.

        Lubię to

  2. Musial kiedys powstac. „Istnial od zawsze” – to rozwiazuje sytuacje. Bylem tam i przepomnialem sobie pierwsza mysl. To ze chce byc to ta mysl zabrzmiala i wszystko co mialo byc, tez zabrzmialo i tak ze soba rezonowalo: Aa uu mm (Om). Uni wers um ( zjednoczony werset (chce istniec w swietle). Wiem ze troche to religijne, ale to pra stara wiedza (nie wiara) a religie zawsze dopisywal rzadny wladzy skurczybyk jak i bogow. Jezus prawdy glosil -to go na krzyz jebneli i bajki o nim napisali, pozniej ten krzyz na przestroge zostawiali, co by nikt nie wazyl sie podwazyc iluzjii „czarnego kaplana”. No i wystarczylo 500 czy 600 lat by zdeformowac prawdy Jezusa.
    https://m.facebook.com/profile.php?id=449663361856160&ref=bookmark

    Lubię to

    • Taka prawde nosil do jakiej stworzenia budowali hadronowy zderzacz czegos tam. Czastka stworzenia jest w kazdym z nas i wszyscy jestesmy rowni. Lepiej taka wiedze bylo kamuflowac. Dzis, to my – swinie przy korycie czekajace na glos pana.

      Lubię to

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s