Bóg chrześcijan, muzułmanów i żydów (jahwe) jest najgorszym diabłem jakiego zna Ziemia

Bóg chrześcijan, muzułmanów i żydów (jahwe) jest najgorszym diabłem jakiego zna Ziemia

chrzescijanstwo judaizm islamTak jak w tytule. Bóg znany z pism żydowskich (tora, stary testament, nowy testament, koran) to istota zupełnie bez serca, o cechach najbardziej podłych i złych, niegodnych nie tylko prawdziwego Boga, ale nawet człowieka z jego wszystkimi ułomnościami i wadami. Istota ta zniewoliła lub stworzyłą (rózne są wersje) naszą planetę i pod względem ducha i energii, rządzi nią żelazną ręką do dziś. Rządzi poprzez tzw „egregory”, czyli „świadomości zbiorowe”, za pomocą których kradnie i zasysa energię z całej planety. Każdy twór stworzony do manipulacji – ideologia, religia, czy osobny schemat myślowy taki jak „wierność-monogamia-rodzina”, ma swoją świadomość zbiorową i jest mu podporządkowany. Ta istota znana jest w wielu kulturach świata pod wieloma nazwami. Oto niektóre z nich: jahwe, marduk, allah, bóg, demiurg, szatan. Jednak jest to jedna i ta sama istota, której cześć oddają dziś miliardy ludzi.

Najpotężniejszy ładunek, którym ten byt duchowy się żywi, to oczywiście energia zła i cierpienia. Analizowałem przez dosłownie tysiące, a nawet więcej, godzin, wiele elementów składowych tej planety. Takich jak: biologia, konstrukcja ego i psychiki, polityka, ekonomia, rozrywka, okrutna matka natura.. No co tylko można sobie wyobrazić. Analizowałem to pod względem holistycznym, tzn pod względem całościowym, starając się łączyć ze sobą elementy układanki, zamiast analizowania ich osobno. Dochodziłem zazwyczaj do jednego, szokującego w swej istocie wniosku.

Otóż każdy, dosłownie każdy element tego świata, każdy system – od najmniejszej, elementarnej zasady dotyczącej np polityki, aż po ekstremalnie skomplikowane systemy – jest stworzony i skonfigurowany tylko i wyłącznie w jednym celu. Cel takiej a nie innej konfiguracji jest taki, by było jak najwięcej zła, cierpienia, destrukcji, nienawiści, podziałów itp itd. Doprawdy, zdumiewa i jednocześnie nieco przeraża precyzja, artyzm i nieopisane wręcz mistrzostwo, z jakim to zostało wykonane. Ten system (matrix ziemski) to dzieło mistrza w swoim fachu, artysty, wirtuoza, takiego pełnego kunsztu i zimnego wyrafinowania Hannibala Lectera, tylko do potęgi miliardowej (bo kosmicznej) lub nie wiadomo ile wyższej.

bog chrzescijanskiTa planeta ma z zasady złą matrycę. Zło jest tutaj podstawą, jest jakby celem istnienia tego świata, rządzi tutaj. To właśnie dlatego ogromna większość dylematów światowych, choćby dotyczących telewizyjnej „debaty publicznej”, jest absolutnie nierozwiązywalnych. Zauważcie, że każde rozwiązanie rodzi ogromne problemy, kolejne nierozwiązywalne dylematy, czy wręcz otwarte zło. Życie najczęściej zmusza nas do wyboru pomiędzy opcją bardzo złą a opcją katastrofalnie złą. To system jest zły, matryca jest zła. W zasadzie nie zależy mi już na zmianie tej matrycy, choć część mówi, że jest to możliwe i że to się teraz dokonuje.

Może istnieje głebszy, kosmiczny sens istnienia takich „twardych” planet drugiej szansy, jak ta? Gdzie trafiają „skazańcy” i zesłańcy z normalnych światów by odpokutować, odpracować swoje winy? Dla mnie ważniejsze niż złudna nadzieja na poprawę sytuacji globalnej jest odnalezienie tych nielicznych, którzy są tutaj w tym celu, by szybciej oni odrobili swoje lekcje i wrócili do swoich duchowych ojczyzn, gdzie jest normalnie. Ja? Nie patrzę już na to w ten sposób, że muszę się stąd wyrwać, bo to patrzenie przez pryzmat egoizmu. W końcu tak czy owak, nie jestem tutaj bez powodu.

Według mnie, podstawą w rozwoju człowieka jest dystans do spraw ziemskich, do dylematów, miłostek, plotek, radości i problemów, jakie tu się toczą. Z drugiej strony – nie chodzi wcale o unikanie tych doświadczeń, które chcąc nie chcąc, tak czy owak musimy przepracować. Bo jak nie teraz, to w przyszłym, kto wie, może jeszcze gorszym życiu. Ważne jest to, by wiedzieć, że to, co jest typowo „ziemskie” – nie jest całością stworzenia. I że w istocie wiele rzeczy i spraw, które są traktowane ze śmiertelną powagą i z najwyższym priorytetem, rzeczy i spraw, za które ludzie gotowi byliby podkładać świnie, donosić, czy nawet zabić – są tylko tym „puchem marnym”, niczym więcej.

Cała ta moja filozofia, może czasami wydumana, może przeintelektualizowana – sprowadza się do bardzo prostego i bardzo logicznego wniosku: „życie na Ziemi nie ma sensu, a świat to piekło„. To twierdzenie jest oczywiście tylko do pewnego stopnia prawdziwe. Bowiem sens i radość życia musimy znaleźć sami, nie zrobi tego za nas cywilizacja żywych trupów, umarłych za życia. A piekło bądź niebo – to stan umysłu, a ściślej: stan świadomości.

Przykład dystansu do spraw ziemskich? Choćby pierwszy z brzegu – samochód warty w salonie 120.000 złotych. Większość ludzi gdy patrzy na ten produkt, od razu dołącza do niego szereg innych, niematerialnych wartości. Jest to tzw apoteoza (czyli: uświęcenie) martwej materii, nadanie jej wznioślejszych, ponad-materialnych cech. I tak: ludzie patrząc na samochód, widzą w tym martwym kawałku materii samorealizację, spełnienie, wzniosłość, przedłużenie penisa, wręcz powiedziałbym – metafizyczną legendę. Wszak samochód w pop kulturze jest otoczony niemal boską czcią, szczególnie przez płeć męską.

matrix i iluzjaCo widzę ja patrząc na samochód wart 120.000 złotych? Widzę kawałek materii – a materia fizyczna jest iluzją (numeryczną symulacją) opartą na algorytmach matematycznych. Ten kawałek materii to: metale, plastik (a więc: różnego rodzaju polimery), szkło, skóra, benzyna itp., któremu jakaś korporacja sztucznie zawyżyła wartość. Przykładowo: koszt wyprodukowania takiego samochodu to 15.000 do 20.000 złotych. Mógłby być on sprzedawany z całkiem konkretnym zyskiem za 40.000 złotych. Ale nie, legenda jaka jest z nim związana, powoduje sztuczne zawyżenie wartości – do tych 120.000 złotych w wersji podstawowej.

Dalej: z tego ziemskiego matrixa można się mniej lub bardziej oswobodzić, do czego zachęcam. Jesteśmy nie tylko więźniami rzeczywistości fizycznej (nazywanej 3D, zaś astral czyli prymitywna świadomość duchowa to 4D, świadomość kosmiczna do której dążymy to 5D, zaś świadomości boskie to 6D i powyżej). Ale jesteśmy także, a może i przede wszystkim – więźniami rzeczywistości psychicznej, umysłowej. Jesteśmy bowiem więźniami prymitywnych, często wrogich naszej duchowej jaźni systemów, nazywanych ego i podświadomością.

Są to systemy, do których trzeba mieć specjalne kody (kod emocji, obrazów, bo kodu logiki one nie rozumieją), mają one własną, autonomiczną inteligencję na poziomie 2 do 4 letniego dziecka. Wyobraź sobie teraz Ciebie, duchową istotę nieskończoną, z iskrą samego Stwórcy kosmosu, z wgranym „programem” ego. To tak, jakby do komputera wyprodukowanego w 2015 roku (2000 giga dysk twardy, 16 GB pamięci RAM, procesor ok. 3 GHz) wgrać system Windows 95 z początku lat 90-tych XX wieku lub jeszcze starszy. Rozumiesz to porównanie?

Jednak są pewne konsekwencje takiego otwartego buntu, takiego powiedzenia: „nie będę (tobie, bałwanie jahwe) służył„. Przede wszystkim jest to utrata pewnej „ochrony”, bo jahwe nie tylko pasożytuje energetycznie na „swoich” ludziach, ale zapewnia im w zamian formę „ochrony”. Dzięki temu te wszystkie lemingi, telewizyjne zombie itp, są „gruboskórne”, działają jak takie robociki na wiecznie naładowanych bateriach. Dzięki tej ochronie zamiast popadać w depresję, rozpacz, poczucie bezsensu egzystencji itp, pracują oni na rzecz systemu, by był większy i potężniejszy. A więc: robią kariery, kupują, konsumują, płodzą dzieci (czyli zapewniają nowych niewolników dla systemu i żer energetyczny dla jahwe).

zmiana zyciaMy natomiast jesteśmy tej ochrony pozbawieni. Anthony de Mello swoje przebudzenie i oświecenie przypłacił tym, że jahwe odebrał mu ponad 20 lat życia. Zmarł przedwcześnie. System w jakim żyjemy, zawiera sprytnie ulokowane mechanizmy eliminacji tych, którzy do tego systemu nie pasują. Te mechanizmy są umiejscowione na najróżniejszych szczeblach tego systemu. Dla przykładu. W szkole piętnuje się każdą inność – jest to podświadoma służba dla systemu, by wyeliminować (zabić, zmusić do samobójstwa, ucieczki) tych, którzy mogą być dla systemu, wspólnoty, obciążeniem.

Podobnie na poziomie duchowym. Człowiek bez tej formy „ochrony” nie tylko żyje krócej i jest bardziej chorowity. Przykład? To mój wpis odnośnie tego całego „zdrowego stylu życia”, z facebooka. Otóż są ludzie którzy choćby wpieprzali toksyczne śmieci z kubła i popijali to odpadami z reaktora, to będą mieli i stalowe zdrowie, i potężne siły umysłowe, i pancerną psychikę. Jak myślicie, co ich chroni, co im daje tę potężną energię? Oto ten wpis:

Czy ten cały zdrowy styl życia nie jest aby trochę kłamliwy? Tak pół żartem pół serio..
Są naprawdę ludzie ze stali którzy są chronieni, no właśnie, przez co?
Otóż:

-Jedzą oni full niezdrowego żarcia (mięso, gluten, mleko, cukier, a chemii to na tony itp) a mimo to ich zdrowie nie szwankuje. Pomimo tego, że żrą gluten, cukier i kazeinę na potęgę, są wygadani, towarzyscy, kreatywni, twórczy, mają wysoki potencjał umysłowy itp. Ja osiągnąłem to dopiero po odstawieniu glutenu przed laty, i rygorystycznej diecie redukcyjnej.

-Ci sami ludzie piją hektolitry napojów gazowanych zawierających związki bromu w formie tłuszczowej. Stosują też fluorowaną pastę do zębów. Jak wiadomo, brom, fluor i chlor wypierają cenny jod z organizmu. Jod to pierwiastek nie do przecenienia, to czysta energia (hormony T3 i T4) i biosynteza energetycznych neuroprzekaźników. Jednak im te bromy i fluory nie szkodzą – mają energii życiowej aż do zerzygania, wylewa się z nich ta energia wszystkimi otworami, aż kipi. A mi dopiero uzupełnianie dużych dawek jodu dodało potężnej energii i rozwiązało problem chandry i stanów depresyjnych. Przed zaordynowaniem sobie tej terapii, przez długie lata żyłem jak na wyczerpanych bateriach, z ciągłymi brakami energii życiowej, i przez lata bezskutecznie dociekałem, co jest przyczyną.

-Jak wiadomo, alkohol etylowy ogranicza kreatywność, wenę twórczą, ale także umiejętność logicznego myślenia na 30 do 40 dni. Nawet jedno niewinne piwo. Niby powinni o tym pamiętać nie tylko artyści i twórcy, ale także lekarze, inżynierowie itp. Ale ludzie o których tutaj mowa, piją hektolitry alkoholu, jarają po 3 paczki szlugów dziennie, a co jakiś czas biorą sobie coś więcej – np kokaina, amfetamina itp. I jakoś im to nie szkodzi – po uchlaniu się jak zwierzę piszą wiersze, opowiadania, książki. Lub to ich alkoholizowanie się nie przeszkadza im w kreatywnej i często odpowiedzialnej pracy, w przeprowadzaniu skomplikowanych obliczeń, kreowaniu skomplikowanych projektów inżynieryjnych itp. Ja, jak wiecie, z alkoholu i innych sbstancji narkotycznych, oprócz kofeiny, zrezygnowałem.

Coś, co my osiągamy ogromnym nakładem kosztów, oni mają na zawołanie. Ja przez lata dociekałem, dlaczego nie mam energii. Odstawiłem gluten (pomogło częściowo), wypróbowałem dziesiątki suplementów i ziół. Dopiero jod okazał się pomocny. Zaś oni mają to nie tylko za friko, ale także pomimo tego, że robią w teorii wszystko, by się tego pozbyć. Mają za darmo dar, który jest naszym marzeniem, a kompletnie go nie doceniają i nie szanują. Czy to jest sprawiedliwe? Czy aby nie ma tu zastosowania jakaś teoria spiskowa?

zdrowy styl zyciaAle to nie wszystko, bo jesteśmy też podatni na wszelkie złe energie, ataki, wampiryzmy itp. My jesteśmy bezbronni jak małe dzieci. Narażeni jesteśmy choćby na ataki i wampiryzm ze strony wszelkich wampirów energetycznych, złodziei energii, i innych złoczyńców, których w tym duchowym światku jest na pęczki. W końcu taki „typowy leming” jest tylko bładzącym człowiekiem który czasami zachowuje się jak bestia. Takiej osobie staram się wybaczyć, bo ona nie wie co czyni, jest automatem, robocikiem sterowanym przez podświadomość. A osoba która świadomie używa „opcji” duchowych by szkodzić innym – kimże ona jest? I czy zasługuje ona na wybaczenie zgodnie z ewangeliczną i ezoteryczną zasadą: „wybaczam Wam, bo nie wiecie co czynicie„?

Poniższy artykuł, który wklejam, udowadnia, że chrześcijaństwo i judaizm są nielogiczne. I rzeczywiście tak jest. Patrząc na to pod kątem typowo „ścisłackiej”, racjonalistyczno-ateistycznej logiki, to biblia i koran wydają się być stekiem bzdur, niczym więcej niż „bredniami semickich pastuchów sprzed wieków„. Ale spróbujcie analizować te teksty pod kątem psychologii głębi, wiedzy ezoterycznej, wiedzy o UFO i obcych cywilizacjach ze starożytności. Wtedy te historie nabierają zupełnie nowego, całkiem logicznego sensu. Sensu tak logicznego, że aż przerażającego.

Poczytaj też na ten temat na mojej stronie:
O dziecięcej radości i bezwarunkowym szczęściu, które zostało nam odebrane. Jak zrobiono z nas nieszczęśliwych niewolników? Kluczem nie polityka i spiski, a psychologia
Alkohol i inne narkotyki to poziom rynsztoka. Popieram całkowitą abstynencję i prohibicję!
Łamię przerażające tabu. Wielu rodziców podświadomie nienawidzi swoich dzieci
Wstań z kolan i odródź się na nowo, po długiej i ciemnej nocy życia!
Masz siłę i moc by zmienić (swój) świat!
Nie wierzysz Kefirowi, spiskowemu oszołomowi, to może uwierzysz innemu, popularniejszemu autorowi? Mówimy głośno o tym, co ludzie chcieliby ukryć!
Richard Dawkins dostaje baty! Boska moc sprawcza istnieje

Polecam też moje autorskie artykuły na te i pokrewne tematy:
Szokująca wiedza tajemna: rzeczywistość jest numeryczną symulacją (hologramem) a my – jej więźniami
Rzeczywistość jest iluzją (hologramem) a my żyjemy w matrixie!
I upadłem, niczym Lucyfer..
Odważ się sięgnąć tych zadziwiających gwiazd!
Zbuntuj się przeciwko swoim katom! Ideologie i religie to więzienia umysłu, emocji i duszy
Szkodliwe wirusy wszczepiane małym dzieciom! [+18] „Pozostają tam całe życie, tak trudno je zwalczyć..”
Ziemia to planeta więzienna. Bezsensowny paradoks sensu życia

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Chrześcijaństwo i judaizm są nielogiczne i niespójne

Cytuję: „W naszej świadmości – ludzi wychowanych na bazie chrześcijaństwa od dziecka – utarło się utożsamianie chrześcijaństwa, Jezusa a co za tym idzie również Starego Testamentu (który jest równocześnie znany jako judaistyczna Tora) jako synonimu dobra oraz Boga. Czy tak jest naprawdę? Czy może to efekt indoktrynacji, która jest prowadzona przez duchowieństwo oraz nasze nieświadome (lub świadome) rodziny na umysłach małych dzieci, które nie potrafią jeszcze myśleć logicznie i trzeźwo?

W tym artykule postaram się udowodnić w prosty sposób, że to ta druga odpowiedź jest niestety prawidłowa, a co za tym idzie również chrzczenie noworodków jest nieprzypadkowe.

W Księdze Rodzaju jest napisane, że Bóg zakazał ludziom jeść z drzewa poznania dobrego i złego lecz skusił ich wąż który był najsprytniejszym ze zwierząt polnych, obiecał im, że wtedy otworzą się im oczy i poznają dobro i zło tak jak Bóg. Jak wiemy Adam i Ewa zjedli. Wtedy Bóg spacerujący po Edenie, czyli żydowski Jahwe, powiedział: „Oto człowiek stał się taki jak My, zna dobro i zło, niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki”. Po czym wydalił ich z Raju a na straży postawił cherubów z ostrzem miecza aby strzegli Raju. Po wygnaniu zostali skazani na życie pełne trudu i potu.

Pytania

1.Jak wszechmocny i wszechmogący Bóg, który jest wszędzie, mógł nie przewidzieć takiej sytuacji stwarzając węża?

2. Jak wszechmocny i wszechmogący Bóg, który jest wszędzie, słyszy nasze modlitwy itd., mógł spacerować po Raju? Po co – skoro jest wszędzie? Gdyby spacerował po Raju to nie byłby wszędzie.

3. Dlaczego Bóg nie chciał, żeby ludzie znali rzeczywistość i utrzymywał ich w stanie otępienia poznawczego?

4. Jak ludzie mieli rozpoznać, że spożywając owoc uczynili źle, skoro nie znali dobra i zła?

5. Dlaczego dobrotliwy i kochający Bóg nie chciał by ludzie żyli wiecznie jak… No właśnie, kto? Jest przecież wyraźnie napisane jak Jahwe mówi „MY”! A nie „JA”.

6. Dlaczego wygnał ludzi z Raju skoro jest kochający i dobry na wieczne trudy? Czym zawinili? Jednym występkiem, którego konsekwencji nie umieli przewidzieć? Tym samym skazał na cierpienia wszystkie kolejne pokolenia. Dalej w tej księdze jest napisane, że „Synowie Boży” obcowali z córkami ludzkimi.

7. Kim są „Synowie Boży” skoro Bóg jest w Trójcy Świętej i ma jednego Syna? (odnośnie chrześcijaństwa).

8. Skoro wszyscy ludzie wywodzą się od Adama i Ewy to dlaczego Żydzi są narodem wybranym? Na jakiej podstawie mieliby nim być? Jeśli wszyscy wywodzą się od pierwotnych rodziców to wszyscy teoretycznie musieliby być Żydami, a wiadomo że nie są!

9.Stary Testament opowiada wyłącznie dzieje Żydów. Jeśli tak to przed potopem żyli tylko Żydzi których Bóg zniszczył wodą. Jak się mają do tego opowieści innych nacji o potopie? Grecy, Inkowie, Tybetańczycy itd. Oni przecież nie czczą Jahwe. Z tego wynika, że jest to fałszywy opis rzeczywistości.

10. Jak Jezus może kazać czcić Jahwe i Stary Testament skoro jest on Bogiem Żydów, a on sam nazywa ich synami (bądź sługusami) diabła w Nowym Testamencie?

12. Jak dobry Bóg może pomagać Żydom w okradaniu pospolitych Egipcjan podczas ucieczki? Zabrali im całe złoto i srebro okłamując ich i zdobywając ich przychylność.

13. Jak ten sam Bóg rzekomo przeprowadzając ich przez morze jest w stanie nadać im chwilę potem dekalog, który ma w swej treści „nie zabijaj” i „nie kradnij”, a później nakazywać im wojny z innymi ludami i łupienie ich?

14. Jahwe zakazuje w piśmie noszenie odzieży z dwóch rodzajów nici. Czy żaden Żyd nigdy nie kupował ciuchów w normalnym sklepie?

15. W Księdze Powtórzonego Prawa Jahwe zakazuje Żydom nieuczciwości w handlu. W kontekście historii Żydów ten przepis jest zabawny.

16. Kto spisał wydarzenia z Księgi Rodzaju skoro wtedy jeszcze nie było ludzi? Kto spisał inne księgi? A zatem prorocy? Musieliby by chyba przez tydzień pisać w transie, a przecież mówi się, że mieli objawienia we śnie.

17. Dlaczego aniołowie, którzy im się objawiali, potrafiący się materializować, nie przynieśli im gotowej Tory tylko „objawiali im się” przez wiele stuleci?

18. W Nowym Testamencie jest napisane, że Jezus wisiał na krzyżu kilka godzin. Natomiast według badań śmierć krzyżowa następuje po kilkunastu do kilkudziesięciu godzinach.

19. W Nowym Testamencie jest napisane, że Elżbieta po przybyciu do grobu odwróciła się i zobaczyła Jezusa przebranego za ogrodnika. Czyli Jezus się przebrał za ogrodnika! No i skąd wziął rzeczy? Jednocześnie zabronił się dotykać bo „nie wstąpił jeszcze do Pana”…

20. Jak jest możliwe, żeby krew i woda płynęły jednocześnie z boku Jezusa oddzielnie płynąc z jednej rany?

21.Jak Żydzi mogą nazywać się narodem wybranym skoro sami nie przestrzegają setek precyzyjnych nakazów i zakazów zawartych w Torze czyli w Starym Testamencie Jahwe uzależnia ich wybraństwo?

22. Dlaczego w Nowym Testamencie znajdują się niezgodności w relacji tej samej sytuacji, którą ponoć widzieli ludzie, którzy się znali i spotykali jako uczniowie Jezusa?

Wnioski

Zarówno judaizm jak i chrześcijaństwo które jest z nim w nierozerwalnej koneksji i bez niego nie może istnieć są bez sensu i są niewiarygodne. Tora czyli ST to po prostu zbiór opowieści żydowskich szamanów (kapłanów), którzy pisali tę księgę by panować nad ludem i używając argumentu Boga rozkazywać mu. Utrzymaniu ciągłości tych praktyk sprzyjała dziedziczna rola kapłańska jednego tylko pokolenia, którego członkowie dziedziczyli tę funkcję.

Kapłani żydowscy przejęli natomiast sztukę manipulowania ludem prawdopodobnie od starszych od siebie cywilizacji, u których przebywali w niewoli takich jak Egipcjanie czy Babilończycy. Obydwie były bardzo potężne w swoich czasach i miały wysoko rozwinięty system ogłupiania ludu w celu manipulowania nim. Podobną sytuacje dobrze ilustruje scena w filmie „Apocalypto” Gibsona. Poza tym Żydzi to naród krótko mówiąc od prawie zawsze „włóczący się po świecie”, dzięki czemu udoskonalił sposoby manipulacji analogicznie do np. Cyganów.

Jezus był natomiast przywódcą jednej z małych sekt żydowskich. Prawdopodobnie wzbudził litość u Piłata który kazał go celowo zdjąć z krzyża wcześniej i dlatego nie połamano mu też goleni. Możliwe też, że miał też wcześniej układ w tej sprawie co miało pokazać „jak wypełnia się pismo”. Przeżył on po prostu ukrzyżowanie dzięki temu, a później swoim prostym uczniom wmówił że zmartwychwstał, aby uwiarygodnić swoją naukę. Prawdopodobny grób Jezusa znajduje się w Indiach gdzie prawdopodobnie zbiegł później bo niby przecież „wniebowstąpił”, a może i również w obawie prawdziwego zabicia go przez fanatycznych Żydów sterowanych przez swoich kapłanów-faryzeuszy, którzy sprawowali władze nad narodem i nie chcieli „króla żydowskiego”, który by im tą władzę siłą rzeczy odebrał. Dokładnie analogiczny z resztą mit jest zawarty w egipskim micie o Ozyrysie, który też zmartwychwstał. To potwierdza tezę o skopiowanej od Egipskich kapłanów mistyfikacji.

Podobnych pytań ukazujących błędy logiczne jest za pewne znacznie więcej i zainteresowani mogą ich poszukać na własną rękę. Niektóre z przypowieść w Nowym Testamencie są po prostu śmieszne jak ta o kobiecie, która krwawiła latami i w 5 minut już była pewna, że jest zdrowa bo dotknęła Jezusa. Ten facet to był czystej wody hochsztapler. Następny więc wniosek jest taki, że jesteśmy od stuleci ogłupieni przez zbrodniczą organizację, która służy manipulowaniu ludem, ogłupianiu go i dojeniu z forsy. Myślicie, że ludzie po studiach teologicznych nie zdają sobie sprawy z takich rzeczy?

Od siebie dodam, że uważam wiarę naszych przodków – Słowian – za uczciwą ponieważ czcili oni wszechświat i jego siły przyrody jako Boga/Bogów, co w mojej opinii jest racjonalnym i mądrym podejściem ponieważ to on daje nam życie i je zabiera, jest naszą matka i ojcem, jest wszędzie, jest w nas a my w nim i łączy nas wszystkich. Spełnia wszystkie kryteria zawłaszczonej przez chrześcijaństwo definicji Boga. Istnieje zresztą coraz więcej teorii, że wszechświat jest obdarzony świadomą inteligencją. Natomiast jeśli chodzi o dobro to jest ono w nas – od zawsze i naturalnie. Jest logiczne w przeciwieństwie do zła i było również praktykowane i cenione przed pojawieniem się chrześcijaństwa, również w cywilizacjach, do których ono nigdy nie dotarło. Nie mam natomiast zamiaru nikomu tu nic sugerować by wierzył znowu w to czy tamto. Zapraszam do przemyślenia sprawy na własną rękę, a raczej mózg.”

Autorstwo: wolchw
Nadesłano do: „Wolnych Mediów”

65 myśli nt. „Bóg chrześcijan, muzułmanów i żydów (jahwe) jest najgorszym diabłem jakiego zna Ziemia

    • Co by nie powiedziec o lewicowcach, to swiat sie dzieli na ludzi ze sklonnosciami empatycznymi, czyli ci o pogladach ekonomicznych i obyczajowych blizszych tzw. lewicy, i tych z deficytem takowych, czyli prawicowcach. To tylko generalny zarys, ale ma ogromne znaczenie.

      Kabaret, ze wyzyskiwani Polacy w Holandii skarża sie … Mikkemu

      Liked by 1 osoba

    • Pytanie po czym wsnioskujesz ze opisany w twojim innym artykule boski plan…jest realizowany skoro zrodlem nie jest biblia skoro uwazasz ja za niewiarygodne przestarzale cos…a nie pomyslales ze wersja oddana do obiegu i uzytku mas tez moze zostala specjalnie okojona by mowila nie wszystko.bardziej realne jest to ze mowa o podmiocie, ktory reprezentuje obca cywilizacje i o polu energetycznym ziemi ktore budowane jest przez nasze emocje i odczucia i zgadzam sie ze strach przed stworca i jakies ponizenie by jego wyzszosc zaspokajac jest zastanawiajace…

      Lubię

    • Jarek, coś ty! Nowy samochód za 15000 PLN?
      I dzięki Najwyższemu, że tak nie jest!
      Ta bardziej cywilizowana, no może inaczej – bardziej unowocześniona – ludność budowałaby garaże większe od mieszkań. Każdy miałby po dwa, trzy rzęchy w cenie tysiąca PLN za sztukę.
      Ja kupiłabym sobie pięć! Do pracy, na zakupy, do przejażdżki[zamiast spaceru], do …, do … , no nie wiem, ale znalazłabym powód! Jak by już stał w garażu, pomysł by się pojawił.
      Ulice musiałyby być cztery razy szersze lub byłoby ich cztery razy więcej kosztem lasów i pól, parkingi wielkości pegerowskich areałów.
      A paliwo? Wojen byłoby sześć razy tyle, bo o tę ciecz, między innymi, tłuką się barany!
      Wszędzie smród spalin.
      Zakłady mechaniki pojazdowej przeszłyby do lamusa – kto naprawiałby i tracił na to czas, który mógłby wykorzystać na zakup następnego rzęcha?

      Brak ruchu, kondycji. Skrzywienia, zwiotczenia, zwisy! Korpo zaciera ręce!
      Skurcze w coraz mniej używanych, odrętwiałych nogach.
      A wiesz, Jarek, jaką ty byś zbił fortunę na wysyłkowej sprzedaży swojej maści na ból dupy?!
      No i chyba dochodzimy do sedna. To dlatego marzą ci się tanie samochody!

      Nic z tego! Ani mi się waż wypisywać bzdury o nowej bryce za 15000 złotych!

      Jeżeli ten świat wydaje się czasami byle jaki, to nie dąż, aby całkiem zwariował.

      Serdecznie pozdrawiam.

      PS. A jakie kolory aut lubisz? [hi, hi]
      No nie mów, ten nowo wyczajony mechanik jest w porządku. Słowny i nie taki drogi …
      Nawet ostatnio wziął pod uwagę rocznik twojego samochodu i zjechał z kasą za naprawę o całe pięć dych! Są jeszcze na tym świecie uczciwi …

      Lubię

      • Fakt Krysia! Mądrze prawisz. Jak zwykle, wszystko ma nie tylko dwie strony, a czasami – wiele różnych stron, odcieni..
        Ot, próżna ludzka natura. Ten system ego-podświadomość to partactwo tak idealne, że chyba nie jest partactwem, ale celowo zainstalowanym w naszych głowach „więzieniem” – „więzieniem bez ścian, więzieniem umysłów” jak mówił Morfeusz z Matrixa 😉

        Lubię

        • Ale, stary! Jakie więzienie?!

          Czy idąc chodnikiem, strzelisz, ot tak sobie, pierwszemu lepszemu przechodniowi w pysk? [fizycznie, werbalnie?]
          Nie! Nie zrobisz tego!
          Dlaczego masz czasami ochotę, w swoim środowisku – Rodziny, Znajomych, Czytelników – przywalić komuś? [ też mam takie odczucia ]

          PRZECIEŻ TO TYLKO PRZECHODNIE! – W TWOIM ŻYCIU!

          Wchodzą do twojej rzeki Życia ,,zaproszeni” mniej lub bardziej podświadomie.
          Ty z ich rzeką ŻYCIA czynisz dokładnie to samo!

          Czy rzekę będziesz oskarżał za to, że cię pochłonęła?
          Czy raczej siebie, że nie umiałeś pływać?

          Czy ŹRÓDŁO, porównywane przeze mnie [np] do OCEANU i RZEKI, która do niego dąży, wiele może zrobić, gdy wybrałeś skwar i piaski pustyni?

          Więzieniem pustynię nazywasz, modlisz się, aby rzeka choć meandrem ciebie zahaczyła.

          Czekaj więc tysiące lat, aż poczujesz pod stopami wodę.

          A przecież łatwiej i prościej jest pójść do niej i płynąć z nią …, do OCEANU.

          KROPLĄ jesteś współtworzącą nurt.

          Możesz nie znać drogi do RZEKI.
          Ale jeśli liczysz na to, że ONA do ciebie przypłynie – uwierz mi – twoje jęki, narzekania i biadolenia obchodzą tylko ciebie.

          Serdecznie pozdrawiam.

          PS. To, Jarku, nie do ciebie. To tak w ogólności …

          Liked by 1 osoba

  1. Masz, w co wierzysz. podobne przyciąga podobne i tak dalej. Jest jeszcze inny Bóg/Energia/Czy co tam chcesz, który mówi „jestem, który jestem”. Dlatego najlepiej żyć chwilą, tu i teraz, a resztę… olać.
    PS: Czy katolicy wiedzą o usuniętym przykazaniu? Nie będziesz czynił rzeźby, obrazu itp a tu od groma czarnych madonnów, JP2, jezusów (świebodzin) i wszystko na chwałę… którego boga? A może jeszcze inaczej: z tego samego materiału wykonane jest to, czym ludzie się podcierają i to, co wieszają na ścianie.

    Lubię

  2. Chudy byku, nie wiedzą o tym przykazaniu katolicy. Znam ich. Oni tylko w to wierzą… „Dlatego najlepiej żyć chwilą, tu i teraz, a resztę… olać.”, A to nieładnie…

    Lubię

    • Wypłynąć kajakiem w morze i czerpać energię ze słońca… I olać system 😉 Katolicy nie czytają biblii (co więcej. potrzebują do tego guru i tłumaczenia), a to przykazanie jest w ST. Czy ktoś ich w końcu uświadomi?

      Lubię

  3. sprobowanie weza to seks z chinczykami ktory byl zabroniony bialym bo mongolskie geny to geny gmo a czym sie konczy jedzenie gmo widac po stanach, nawet szczury sie sterylizuja na diecie gmo a co dopiero my

    Lubię

    • Gmo Zabija, ty wiesz dobrze co to jest i czym grozi gmo – zwłaszcza te dalekosiężne, nieprzewidywalne przez idiotów inżynierii genetycznej skutki.
      Nawiązując do twojej powyższej wypowiedzi:
      1. okazuje się, że Polska do stycznia 2015 była rajem
      2. Komorowski podpisał ustawę zezwalającą na produkcję gówności w Polsce
      3. Co nasz czeka? Powolna komora, albo szybki rów
      4. Monsato zlegalizowane! ciekawe, co Komorow – ski mo-za-to.
      5. ZDROWA POLSKA ŻYWNOŚĆ – co to takiego? Czytałam o tym , chyba w Wedach Słowiańskich …
      6. Skutki sa nieodwracalne. Pyłki z kwitnących roślin gmo rozprzestrzeniają się na wszystko, na każdą inną roślinę, powodując mutacje
      7. po co kulka? Wystarczy kolbą [kukurydzianą ] w łeb!
      8. Artykuły, ba! … całe blogi mówiące o poszukiwaniu zdrowej żywności, przetworów, ziół staną się jeszcze jedną iluzją, czczą modlitwą …

      Po prostu śmiech przez łzy …

      Przepraszam, że tak w niedzielę, przed mszą …

      Ale są takie skurwysyństwa, których nie da się ogarnąć ramionami miłości, choć ta ostatnia trzyma nas przy życiu …

      Liked by 1 osoba

      • Kochana Krysiu, wyluzuj. Na przestrzeni ostatnich lat sprzedaż produktów ekologicznych poprostu eksplodowała. Rynek rządzi sie podstawowymi zasadami popytu i podaży. Jesli nie będzie popytu na GMO to i nie będzie GMO. I wlasnie najważniejsze sa tu te blogi ktore wyśmiewasz. BO WLASNIE NA TYCH BLOGACH DOSTĘPNA JEST INFORMACJA, RZETELNA, CO JEŚĆ A CZEGO NIE JEŚĆ. Twierdzenie producentów GMO ze jest to nieuniknione to zwykle straszenie z chęcią wzbudzenia w nas poczucia bezradności. Ja mowię GOWNO PRAWDA!!!. Mamy internet. Jak ktos zasieje GMO to znajdzie sie ktos kto mu te pole podpali. POLAK POTRAFI I W TEJ DZIEDZINIE, NIE MARTW SIE!!!

        Lubię

        • Jak zweryfikować czy na polu sąsiada jest GMO ROUNDAP READY?Trzeba rośliny uprawne polać roudapem, GMO przeżyje. informacje przekazać organizacjom ekologicznym, upublicznić ja gdzie sie da

          Jak zweryfikować czy u sąsiada na polu jest GMO BT? Złapać owada, dać mu do jedzenia GMO BT od sąsiada. Jesli owad zdechnie to przekazać to info organizacjom ekologicznym i upublicznić gdzie sie da.

          Buziaki dla wszystkich anty-GMO-wców.

          Lubię

        • Masz rację, trochę mnie poniosło. Przepraszam. Nie wyśmiewam się z żadnych mądrych blogów.
          Tylko jedno mnie przeraża. Owady i wiatr przenoszą pyłki, które mogą zapylić roślinę tego samego gatunku. Np. pyłki z kukurydzy gmo mogą zapylić i zmutować ,,naturalną ” kukurydzę. Niebo jest jedno.
          Z wieloma gatunkami roślin tak jest.
          Okazuje się, że po kilku latach uprawiania obok siebie dwóch , różnych odmian ziemniaka, te odmiany mieszają się, nabywają cech wspólnych, skrzyżowanych.
          Czy żywność wolna od gmo jest i będzie hodowana pod szklanymi kapsułami?

          Jest 2014, koniec lata. Idziemy polna drogą obok pobliskich lasów.
          Droga rozdziela dwie uprawy. Po jednej stronie kukurydza gmo, wielka, ciemne liście i duże kolby.
          Po drugiej stronie kukurydza dwa razy mniejsza, liscie jasne.

          I co w tym takiego atrakcyjnego?
          Otóż to!
          W kukurydzy normalnej [znajomy biolog doskonale na tym sie zna] słychać owady, widać wlatujące i podrywające się do lotu ptaki.
          A na ziemi? Pobuchtowane [rozryte w poszukiwaniu pędraków] przez dziki, leżą resztki obgryzionych kolb – mleczko z miękkich ziaren jest przysmakiem dzików. Próbowałam. Jest słodkie i pożywne.

          Po drugiej stronie drogi martwa cisza. Żadnych śladów, oznak, aby jakiekolwiek zwierzę tam weszło i cokolwiek zjadło.
          Stoi w otępieniu ciemno zielona, wyniosła śmierć i czeka na swoje żniwo!

          Uwierz mi, Dbam o Zdrowie, straszny widok i odczucia!

          A gdy dzik, sarna, jeleń nie będą już mogły żreć to, co naturalne?
          Wyginą czy się zmutują?
          Populacje ptaków giną, szczególnie w zapestycydowanej Europie …

          No nijak nie da się o tym spokojnie rozmawiać.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

          • Krysia, nie jest tak źle z GMO. Popatrz na USA – tam producenci nie mają obowiązku pisać że stosują GMO w produktach. Póki co, upraw GMO jest u nas niewiele i są one nielegalne. A w UE jest trend odwrotny niż w USA – czyli delegalizacja GMO, która już nastąpiła w wielu krajach.

            Lubię

            • No właśnie! Mam tę mądrość, przebicie i to zrobię.
              Nie teraz, niech przyjdzie wiosna.
              Zrobię to, bo żyję wśród lasów i pól.
              Bo my wszyscy [czy mamy tego świadomość, czy nie], przejawiamy swoją fizyczność, duchowość i inteligencję dzięki Gai.

              Twoje mięśnie – gleba
              Twoje kości – skały
              Twoja woda w tobie – tyle samo i we mnie
              Twój krwioobieg – rzeki i prądy oceaniczne
              Twoje pulsowanie serca – to jeszcze nie znane jądro Ziemi
              A płuca oddychające?
              Masz mój eter mnie okalający
              Nawet ci z drzew dwutlenek węgla w tlen zamieniam
              Czy jeszcze tobą nie jestem?
              Czy mam więcej ci powiedzieć?
              Czy prochu potrzebujesz
              Aby pojąć, że dla życia, ciebie noszę?
              Popioły to nie ty,
              Ja Ziemia z nich się odradzam
              Wiecznie
              Aż mnie ty, człowieku, z tego nie zwolnisz …

              Ja nie moge! Ale świetny tekst napisałam! No Krysia, powiem krótko.
              Jesteś the best!

              Lubię

  4. … brawo Jarek, kapitalny felieton własny, jak i zamieszczony artykuł!
    … gnoza Lucyfera w Erze Wodnika rozlewa się na coraz szersze pola świadomości , coraz więcej powstaje buntowników i zrywa kajdany z niewoli religii Demiurga:) … dlatego on widząc jak ludzkość się budzi, wybrał teraz umysłu virusa Allaha, do podboju świata, bo lubi te krwiste ofiary jak mu spływają … ale Niosący Światło daje prometejski ogień, który rozpala boską iskrę świadomości w ludzkich duszach …

    “Filozofia ezoteryczna nie uznaje
    dobra ani zła per se, jako istniejących
    niezależnie w naturze. Przyczynę obydwu
    znajdziemy, ze względu na Kosmos,
    w konieczności istnienia przeciwieństw i
    kontrastów, w związku z człowiekiem,
    jego ludzką naturą, jego ignorancją i
    namiętnościami. Nie ma więc diabła ani
    kompletnego zdeprawowania, tak jak
    nie istnieją Aniołowie absolutnie doskonali,
    chociaż mogą być duchy Światła i
    Ciemności; w ten sposób LUCYFER –
    duch intelektualnego oświecenia i wolności
    myśli – jest metaforycznie przewodnią
    latarnią, która pomaga człowiekowi
    odnaleźć drogę przez skały i
    ławice Życia, ponieważ Lucyfer jest Logosem
    w jego najwyższym, a „Przeciwnikiem”
    w najniższym aspekcie – obydwa
    zaś odzwierciedlają się w naszym
    Ego.” Helena Bławatska- „Doktryna tajemna”

    ……………………………

    Podczas gdy ortodoksja widzi w Lucyferze
    jedynie negatywny aspekt, gnostyczna,
    a także w ogólności ezoteryczna
    tradycja, najwyraźniej dostrzega
    zbawczą, oświecającą rolę upadłego
    anioła. Nie przypadkiem zresztą Lucyfer
    uosabia planetę Wenus – Jutrzenkę,
    poprzedzającą przecież Wschód Słońca.
    Podobnie jak w przypadku omówionego
    już mitu Sofii, możemy mit
    Lucyfera odnieść do umysłu. W swym
    niskim aspekcie – diabelskim, buntowniczym
    – oznaczałby naszą niższą jaźń,
    ego-umysł, a w wyższym – naszą jaźń
    wyższą. W ten sposób Lucyfer staje się
    symbolem umysłu, a jego upadek i ponowne
    wzniesienie odpowiada naszej
    duchowej drodze. To my więc jesteśmy
    poniekąd lucyferami, upadłymi aniołami,
    które w początkowym buncie i
    chęci dotarcia do światła, w końcu dostępują
    oświecenia. Albowiem jak pisał
    Carl Gustav Jung „człowiek nie doświadcza
    oświecenia, wyobrażając sobie świetliste
    postaci, ale sprawiając, że ciemność
    zyskuje świadomość”, a mistyczna
    tradycja doskonale wie, że aby wstąpić
    na niebiosa, trzeba najpierw zstąpić do
    piekieł duszy. Drogą więc zbawienia
    duszy, zrozumiałą dla ezoteryków, jest
    transformacja Lucyfera, przemiana
    naszego wewnętrznego diabła w anioła
    światłości, co doskonale wyraził Samael
    Aun Weor, gnostycki nauczyciel urodzony
    w Kolumbii, w książce Pistis
    Sophia Unveiled.

    Lubię

    • Jarku, wreszcie się zbudził… Ibisek… A Ty do ludzi, to tak możesz pisać? Pozwolono Ci?… Tam z „góry”. A o tych 444 to sobie czytam… Coś nowego dla mnie…

      Lubię

      • … mi nikt nie pozwala, bowiem czynie swoją wolę, która jest moim prawem 🙂 … nie sil się dziecko drogie, na te infantylne przytyki, bo ego ci skomleje jak małemu yorkowi, który zobaczył stół z karmą duchową ale do niego sam nigdy nie doskoczy, dlatego ciesz się, że okruszki ci spadają i możesz posmakować tego, co ja otrzymuję na zawołanie i mam dostęp do wiedzy, o jakiej nawet ci się nie skomlało 😛

        Liked by 1 osoba

            • To nie błędy Twoje i ich wybaczenie mają tu głos.
              Energia weny, miłości potrzebuje synchronizacji i zagęszczenia siebie do poziomu pojmowania. I jedna i druga nie są sługami czasu i miejsca wyobraźni. One są wolne od naszych ograniczeń. Sanctus Diavol jest wolną energią.
              Zmuszanie to ograniczanie …
              Bądź cierpliwy, drogi Areckir.
              Dostrój się do Sanctusa Diavola a wiele się dowiesz …
              Nie zawsze, tacy jak on, mogą i mają siłę [tracąc energię] schodzić na poziomy rządzące się innymi zasadami pojmowania.
              Dostroić się to podobnie brzmieć, choć oktawę czy dwie niżej …
              Spróbuj to uczynić …

              Przepraszam, jeśli z moim wtrąceniem się w Twoją rozmowę z Sanctus Diavolem źle się poczułeś.

              Bardzo cię szanuję i pozdrawiam.

              Lubię

              • Hmm, Krystyna, wiem dobrze o czym mówisz.. Ja mam takie samo „ciężkie” uczucie gdy idę np na serwis wykop.pl, który jest wyjątkowo opanowany przez bezkrytycznych do swoich poglądów radykałów, i z prawa i z lewa. Ten ich radykalizm i fanatyzm aż się wyczuwa, stąd przebywam tam coraz rzadziej.

                Inna sprawa to moment, gdy „szaleję” na demotywatorach, generuję jakąś treść która jest poza standardową debatą publiczną, i obserwuję jak rozwija się dyskusja. To trzeba robić – zawirusowywać system poprzez „wstrzykiwanie” takich kodów i burzenie spokoju wielkomiejskich „nowych purytan”.. Systemu nie da się pokonać bo jest miliardy razy potężniejszy niż my wszyscy razem wzięci. Więc trzeba go zawirusować od środka, by zaczął gnic od środka. I doprowadzić, w skali mikro i makro, do Stadium Globalnego Upadku Systemowego.. Czaisz może o co mi chodzi, Krystyna? 😉

                Lubię

                • Doskonale ,,czaję bazę”, choć skomentuję to dwojako.
                  W aspekcie energetycznym i świata zdominowanego póki co przez pryzmat fizyczności, która jest jednym z przejawów zagęszczonej subtelnej Natury Wszechświata.
                  Z tym ,,zawirusowaniem” systemu od wewnątrz, które miałoby skutkować jego osłabieniem i w przyszłości rozpadem to nie jest taka prosta sprawa. System to nie struktura państwa, które można zainfekować, skłócić, osłabić i uderzając w odpowiednim momencie podbić, przejmując nad nim kontrolę.

                  Zwróć uwagę, że priorytetowym orężem obecnego systemu sprawowania władzy nad drugim człowiekiem nie jest ekonomia materialna, a raczej wpływanie, infiltracja na umysł ludzki, któremu podaje się iluzję wolności jako rzeczywistość.

                  Zawsze chodzi o Twój stan energetyczny. Dopływ, przepływ i emanacja energii [bądź wręcz wysysanie jej wbrew twojej woli].
                  Coraz rzadsze wejścia na serwis wykop.pl tłumaczysz – moim zdaniem – w stylu: ,,głową muru nie przebiję, więc energię tam wkładaną uważam póki co za straconą”
                  Czy na demotywatorach mur jest słabszy, czy Twoja głowa mocniejsza? Zauważ, Jarku, że jedno tworzy drugie.
                  Chociaż byś bardzo szanował ludzi, nie dotrzesz do tych, którzy nie są na to gotowi.
                  Ciekawe, że siebie rzadziej uznajemy za takowych. Ba, mało tego, chcąc za wszelką cenę ,,dorównać” innym zaczynamy aktorzyć, usadawiając siebie na środku sceny. To po części nie jest złe, bo kieruje nas na nowe poznanie.

                  ,,Systemu nie da się pokonać bo jest miliardy razy potężniejszy niż my wszyscy razem wzięci.”

                  To skazujące na niemoc stwierdzenie, które tworzy w głowach ludzi podrzędność a wręcz nicość, gdzie beznadzieja zamienia się w przyzwolenie na taki stan.
                  System jakikolwiek by nie istniał – czy na planie fizycznym lub astralnym, czy tworzony w obydwu obszarach jednocześnie – jest wymyślony i realizowany przez ludzi wykorzystujących niewiedzę pozostałych. Dlatego tak istotne jest utrzymywanie społeczeństw na niskim poziomie intelektualnym, dla którego miałkie emocje stają się najwyższym z możliwych osiągów.

                  Olbrzymia wiedza technologiczna, wiedza z zakresu psychologii człowieka, nauk tajemnych – okultyzmu, magii, energii symboli, zaklęć etc. – to atrybuty ludzi tworzących tryby mechanizmu nazywanego systemem.

                  Tak zwana przeciętność raduje się zjadaniem chleba, utrzymując swoją egzystencję na poziomie zwierzęcego przetrwania.

                  Ktoś wielki powiedział, że nie tylko chlebem człowiek żyje. Ci, którzy pojęli to jako pierwsi, a miało to miejsce tysiące, setki tysiecy lat temu, niebawem zdali sobie sprawę z faktu, że wiedza i z niej płynąca mądrość daje przewagę. Rozwijającą ludzkość czy pasożytującą na niej, to kwestia celu wykorzystania tej przewagi.
                  Można pójść dalej i dojść do wniosku, że to ludzkość, a w zasadzie jej niewiedza, sama wychodowała na sobie pasożyta, który do tego stopnia zainfekował organizm, że przyjął miano niezniszczalnego systemu.

                  W dobie dzisiejszej dostępności do informacji ludzie oprócz narzekania na system, powinni zacząć zauważać, że to ich niewiedza [szkolona niechęć do wiedzy], ignorancja, pasywność są idealna pożywką dla sprawowania nad nimi władzy i kontroli.

                  ,, Więc trzeba go zawirusować od środka, by zaczął gnic od środka. I doprowadzić, w skali mikro i makro, do Stadium Globalnego Upadku Systemowego..”

                  Tylko godny i silniejszy przeciwnik jest w stanie pokonać.
                  Najpotężniejszym wirusem dla systemu jest twoja świadomość, że nikt oprócz ciebie nie ma nad tobą władzy. Świadomość ludzi, setek tysięcy ludzi.
                  Powiesz: Krysia! to dalekosiężna utopia, nierealna.

                  A w jaki sposób staliśmy się bezwolnymi realizatorami ,,systemu”?
                  Czyż nie poprzez wtłaczanie w nasze mózgi konkretnych struktur myślowych?
                  A główna zasada brzmi: ,, Nie musisz myśleć, my za ciebie myślimy, my wiemy co dla ciebie jest dobre.”

                  Studiując wiele tekstów nigdzie nie spotkałam się z oskarżeniem: ,, To ty człowieku winien jesteś swojego stanu. To ty własnym wygodnictwem przyzwoliłeś na to, że inni zaczęli myśleć za ciebie. Liczyłeś na to, że inni, tracąc swoją energię, stworzą dla ciebie raj, po którym możesz się tylko przechadzać? Raj, w którym nie musisz niczego doglądać, o nic zabiegać? To ty, człowieku, pozwoliłeś dysponować swoją energią, której resztki pozostawione dla ciebie przeznaczasz na bieg w wyścigu szczurów i wszechogarniający lęk. Teraz płaczesz, lamentujesz w niemocy, narzekasz? Obwiniasz, oskarżasz wszystko i wszystkich tylko nie siebie. Tylko nie szanujący siebie głupiec pozwoli odebrać sobie własność – wiarę w siebie, godność, sumienie, poczucie wartości. Jak to się dzieje, że nie szanując siebie, liczysz na to, że inni będą cię szanować? Wymagasz od innych tego, czego sam nie potrafisz dla siebie uczynić?”

                  Do czasu, dopóki ludzie nie pojmą, że są generatorami potężnej energii, którą mogą dysponować z pożytkiem dla siebie i innych, tysiące wirusów niczego nie zmieni.
                  System bez organizmu, na którym może być zastosowany, nie istnieje.
                  Człowiek zgnije razem z zainfekowanym systemem, bo nie jest świadom, że go współtworzy.

                  To człowieka należy pozbawić infekcji. Nikt za niego tego nie uczyni. Postawienie go w pozycji właśnie winnego, współtwórcy systemu daje szansę, że wreszcie otworzy oczy.

                  Serdecznie pozdrawiam.

                  Lubię

  5. Świetny artykuł, a treść taka o której ostatnio rozważam (może faktycznie coraz bardziej się budzimy ????) OK , przedstawiłeś Ty oraz osoba wysyłająca do Wolnych Mediów swoje spojrzenie. Zgadzam się w większości kwestii. Jednak przypisałabym podświadomości pozytywniejsze cechy. Sądzę, że TAM ?, jest również coś na kształt rywalizacji, albo powstał układ, gdzie zło (kolonia karna) ma za zadanie spowodować, abyśmy coś tam odpokutowali – (dostarczając energii), ale dostaliśmy „koło ratunkowe”, czyli podświadomość (wie i może) – dostarcza spełnienia, dobra dla danej jednostki. Nie zaistniała by żadna emocja, gdyby nie dualność. Gdyby zostało samo zło nie było by emocji, po prostu wykończylibyśmy się nawzajem i koniec z czerpaniem energii. Najbardziej energetyczna jest energia za znakiem minus, dlatego tak łatwo się urzeczywistnia. Dobro, radość, dobrobyt … niestety nie dla wszystkich, albo tylko po to, aby dać nadzieje innym
    Aby nie było za łatwo z zaistnieniem dobra (z podświadomości) …, na straży stoi umysł, który nie dopuszcza do, że tak powiem, świadomego kontaktu z podświadomością. Jest logiczny i wszystkie nienazwane, niepoukładane wg. jego wzoru sytuacje uważa za BAJKI.

    Pytanie, co zrobić z takim układem ???

    Przedstawionym przez Ciebie lub ten przeze mnie (trochę łagodniejszy).
    Wszystko co nas otacza, to ENERGIA – fakt i chyba w tym względzie się nie różnimy.

    Aby nie oddawać swojej energii, zarówno tej ze znakiem minus (złość, zazdrość, bieda, nienawiść ……), czy ze znakiem plus (miłość, empatia, radość,dobro, szacunek ….) należy zachować UMIAR, czyli wszelkie emocje tłumić do poziomu neutralnego.
    Jest to trudne, bo jak tu się nie cieszyć, gdy jest się zakochanym, czy jak nie rozpaczać, gdy ktoś bliski umiera.
    Dlatego to co nie przysparza cierpienia, to kochanie przede wszystkim siebie, miłość jeżeli już to bezwarunkowa, dostatek to nie za duży (bo wtedy ludziom odbija) …..
    Nie bez przyczyny mówi się nie myśl pesymistycznie, bo tym samym wzmacniasz niepomyślne zdarzenia- urzeczywistniasz je. Mówi się też „po śmiechu nastąpi płacz” …..
    Prawdopodobnie można się tego nauczyć, po prostu robić to sztucznie i zdawać sobie sprawę, że to sztuczne, czyli dopuszczalne przez nasz system wartości.
    A może są inne metody ?
    A może to co napisałam, oczywiście pod wpływem wielu tekstów, przemyśleń …. po prostu, taki wysnułam końcowy (póki co – bo może się zmieni) wniosek, jest BAJKĄ ???.

    Liked by 1 osoba

  6. „Czy ten cały zdrowy styl życia nie jest aby trochę kłamliwy? Tak pół żartem pół serio..
    Są naprawdę ludzie ze stali którzy są chronieni, no właśnie, przez co?
    Otóż:

    -Jedzą oni full niezdrowego żarcia (mięso, gluten, mleko, cukier, a chemii to na tony itp) a mimo to ich zdrowie nie szwankuje. Pomimo tego, że żrą gluten, cukier i kazeinę na potęgę, są wygadani, towarzyscy, kreatywni, twórczy, mają wysoki potencjał umysłowy itp. Ja osiągnąłem to dopiero po odstawieniu glutenu przed laty, i rygorystycznej diecie redukcyjnej.”

    [ciach]

    Tak mi się skojarzyło z tym zagadnieniem: https://swiatducha.wordpress.com/obciazenia-duchowe/krokodyle/

    Czy to nie powiązane?

    Lubię

  7. Tańczące Słońce w Święto Miłosierdzia Bożego na Filipinach w 2013r. – czy widziałeś to? klatka 0:44 do 0:46 sek. oraz 8:10 do 8:12 sek. – jak dla mnie UFO, obiektów aż się roi. z 5 naliczyłam…

    Lubię

    • @ Areckir
      Świeczki w oczach, świeczki na stoliku, świeczki na ołtarzu, świeczki na torcie, świeczki na nagrobku – nasza seksualna natura zawsze odbierze to jako orgazm. Tyle, że zamiast nazwać go po imieniu, lubimy kwilić.
      Nie karz wszystkim myśleć, jak ja, dla nich to wyuzdanie. I ci delikatni mają rację.
      Nie dziw się, że póki co, obnażamy swoje chamstwo, czepiając się dopiero co nazwanej niewinnie seksualności. To energia, której nikt nikomu nie jest w stanie odebrać. Ona jest kreacją.
      Gaś świeczki, ale te , które sam zapaliłeś. To tam zapalisz na chwilę, to tam polecisz z pudełkiem zapałek …
      Do innych nie masz prawa. Czyż nie tak?
      Gasić czyjś płomień, to nie mieć samemu nic do powiedzenia.
      Przynajmniej moja seksualność tak to czuje.[ czy hi, hi! – nie wiem]

      Lubię

        • Opanować się to nie obrzezać, ale stać się dla siebie panem.
          Na mojej ścieżce panorealizacji może mi odbijać … – to inni z tego powodu mają problem. Ja po prostu żyję … 🙂
          Kanony, zasady stada? Co to jest? Wytłumacz … Choć nie gwarantuję, że je kiedykolwiek przyjmę …
          A ty, mój drogi, niebezpiecznie zbliżasz się do bezwarunkowej miłości, bo wyznajesz ją wariatowi …
          Życie, Areckir, to żart i wiedz, że będzie jeszcze śmieszniej.
          Też cię kocham i życzę miłego snu.
          Jak się cieszę, że istniejesz. Mało jest ludzi z poczuciem humoru.
          I w ogóle się cieszę, że już ci lepiej …

          Pozdrowionka.

          Lubię

    • No i tradycyjnie musisz doprowadzić mnie do łez! – ze śmiechu!
      To jest dopiero przednie poczucie humoru! Połączone z inteligentnym smakiem wyczucia drugiego dna …
      Czemu tak mało na świecie ludzi takich, jak ty, Areckir?
      Choć pod nogami twardy grunt, to lekko wyżej radość i luz.
      Wczoraj wróciłam z Warmii, z naturalnie zdziczałej działki. Wiesz jak świetnie jest w ,,dziczy” … Z mężem oczywiście …
      Ech! Życie jest piękne … Łabędzie , kormorany [ nie myl z komorem], zapach jeziora niesiony z wiatrem. Bez prądu, wody bieżącej, kompa i betonów …
      Tylko te zawiłości, do których trzeba wracać …
      Ale ,,se” człowiek badziewie w tym betonowym świecie stworzył!
      A może przecież być normalnym.

      Z wielkim szacunkiem. Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

  8. Krysia, ale jesteś z Jarkiem, prawda? Bo tak słodko pierdolisz, że czasem bym Cię zjadł… Mniam! A potem… Nawet nie wiesz. Hihi. Serdecznie pozdrawiam Cię… Mam bardziej lepsze tematy.

    Lubię

    • Te maty jakoś mnie nie kręcą.
      A Jarek? Cóż. Latem proponuje mi miejsce na tarasie, przed swoją knajpką. Wiesz, przy tym drewnie, obok kominka … Ale gdy zbyt wcześnie robi się jesień umysłów, pyta, czy wejdę do środka, czy może kocyk na moje, czasem nie pasujące do pewnego siebie świata, poglądy.
      No pewnie, że jestem z Jarkiem. Jest człowiekiem, który, choć w wirtualu, choć czasem go ponosi, ma wielka ogładę i spojrzenie z dystansu.
      I co ciekawe, a dla mnie nawet dziwne. Zanim się usadowię, na stoliku pojawia się imbryk z herbatą, ciastkiem lub szklaneczka bezalkoholowego piwa.
      Za darmo … Czy ty też tak masz u Jarka?
      Pewnie z biegu, jako kumpel, tak …
      Mały szczegół – przepraszam, że to wtrącam – Jarek nigdy mówienie o warmińskich jeziorach nie nazwał by pierdoleniem. Chociaż tyle tandety wokół, nie oznacza, że jest w nas. Nie prawdaż? …

      Pozdrawiam serdecznie. Spokojnej nocy.

      Lubię

        • No widzisz, Jarku. Okazuje się, że przyjaciół poznaje się nie tylko w biedzie, ale też w knajpie:). Pod warunkiem, że to porządna knajpa, a właściciel nie serwuje byle czego.
          My z Areckirem lubimy się poprzekomarzać, aby życie nie było cały czas takie poważne, smutaskie i bez wyrazu.
          Jedną z moich dewiz jest ,,trzeba wariować, żeby nie zwariować”.

          Słuchać nie znaczy usłyszeć, patrzeć nie znaczy zobaczyć. A już całkiem dobrze się dzieje, gdy potrafimy dostrzec energię; tę, którą ktoś nam daje lub pozbawia jej nas. To bardzo ciekawe doświadczenie w relacjach nie tylko z ludźmi, ale też z wszystkim co ma na nas wpływ.
          Już samo słowo ,,wpływ” podpowiada, że człowiek nie jest akumulatorem, gromadzącym jedynie energię, lecz potężną, zasilaną elektrownią, która generuje różne energie, a dokładniej o różnych wibracjach [częstotliwościach].
          Na jakość i ilość przetwarzanej i wysyłanej energii ma wpływ zasilanie.
          To od nas zależy czy do elektrowni dopływać będzie rynsztok, czy górski czysty, wartki potok, czy może spokojna lecz z potężną siłą wielka rzeka.
          W tym ostatnim przypadku ludzie ,,wysysający” z nas energię nie mają większego znaczenia.
          Z takimi ludźmi zawsze będziemy się spotykać. To nie obrona przed nimi lecz poczucie potężnej własnej siły definiuje wielkość, celowość i istotę człowieka.

          Serdecznie pozdrawiam.

          Lubię

          • Dziękuję Krysiu! Byłem wczoraj na Rysach, o ja pierdziele! Wszystko mnie dziś boli 🙂 Nie było Cię… Była tylko Mgła 🙂 Jarku, czasem sobie myślę, że Krystyna, to taki Twój Słodki, Użyteczny Aniołek, Pani Stróż…Hmm… Takie podpowiadacze, to są bardzo niebezpieczne… Nie chodzę do żadnej knajpy!!!

            Lubię

              • Uff, to dobrze. Ale i tak Ci nie wierze… Tylko troszkę… A Potem się zagłębiam do innej wiedzy. O matko, darknet’u nawet nie dotykam. 🙂

                Lubię

              • Widzisz, Jarku, co może zrobić Natura z człowiekiem, gdy tylko człowiek jej się podda?
                Mnie jeziora robią wodę z mózgu, a Areckiemu ,,jakaś góra” robi pozytywną ,,rysę” na duszy.
                Wiem, że solidaryzując się z wszystkimi, którzy, póki co, mogą po obowiązkach odpływać lub zdobywać szczyty wirtualnie, chcesz być z nimi, ale przyznasz, że warto wychwalać i przeżywać piękno naszego kraju.

                I wcale nie trzeba wyjeżdżać z domu …

                Oto co wczoraj, w deszczowy, szary wieczór widziałam, a raczej usłyszałam:
                [ trochę mi trudno, bo z kartki przemoczonej]

                Deszcz

                ,, Taras, fotel, filiżanka kawy
                jakże proste, widzę zmysłem dziecka
                Ale deszczu już malutkie rączki
                nie ogarną swą mądrością – to symfonia

                Zakole rynny spojrzało na batutę
                posłusznie dało wyśpiewać się drodze
                Niech wypełni dźwiękiem wszystkie zagłębienia
                przeleje tony mocne w spokój mojej duszy

                Dyrygent w pół tonie uniósł lewe ramię
                w ostatnich rzędach dały ucztę śpiewną
                Drżące od kropel liście drzew i trawy
                by cienkim głosem zagrał okap dachu

                Ucichły akordy, koncertowi goście
                składają dłonie dla podziwu ciszy
                Gdy z lekka smukłe palce wierzby
                uderzą w harfę spływającej wody

                By stać się preludium dla pierwszego głosu
                skrzypiec to czy kropli grających na oknie
                Zatańczyła ćma na szklanej granicy
                chcąc się przypodobać promieniowi światła

                I znów pozwolono przemoczonej rynnie
                studziennym głosem zagrać kilka tonów
                By w całej orkiestrze, wszystkie instrumenty
                wyciszając dźwięki, zakończyły dzieło

                Jakże często można w koncertowej sali
                wsłuchać się i przeżyć dźwięki tej symfonii
                Tak wiele pracy włożył w to dyrygent
                szkoda, że tak mało biletów sprzedano …

                A to przecież tylko deszcz …
                Nie zbadane są wyroki niebios i ,,odchyły” twoich czytelników …

                Serdecznie pozdrawiam.
                PS. Areckir też cię kocha. Nie zdziwię się, jak napisze ci o mgle. Wszak wyżej, niż on był, w Polsce wejść się nie da!:)

                Lubię

                  • Jarku, to tylko żarty 🙂 Zwalę na Areckiego! On też się czasem ociupinkę zapomina, że to internet …
                    Przepraszam.

                    Serdecznie pozdrawiam. Miłego dnia!
                    A zapowiada się piękny …

                    Lubię

                    • U mnie dzień był raczej pochmurny… Mało słońca, choć do mnie nawet takie małe, obce zadzwoniło… I przez chwilkę było miło 🙂 A potem się uciszyło. I dobrze!!! Ja Ci dam, że na mnie zwalasz Krystyna..

                      Lubię

  9. Siedzisz sobie, tam pewnie gdzieś … No po prostu nie opisze się tego słowami …
    Cudownie. Wiesz na czym polega ten cud? Przynajmniej ja tak myślę …
    Ludzie cię bombardują telefonami i myślami. Centrują ciebie z obrazem twojej chaty.
    A ciebie tam nie ma! Ich energie nie są w stanie cię dosięgnąć!
    Jesteś wolny, możesz znów zrobić jakieś głupstwo , ale nie musisz tłumaczyć się przed … no właśnie, nie ma przed kim! [granice, granice 🙂 ]

    Jak ja się cieszę, że tam jesteś! Czuję, choć Szrenica zimą to też cud zapierający dech w piersiach!
    Jakie małe są problemy, gdy się z góry na nie patrzy. Nieprawdaż?

    Bądź tam, gdzie jesteś, jak najdłużej, bo tu na dole niema czego szukać 🙂

    Powiem ci po cichu. Wiesz, że nasz Jarek, Admin, zestrofował mnie odnośnie słowa kochać?
    Przecież lubić to można co najwyżej psa.
    Oj! Chyba sobie nabruździłam!

    Przyznasz, że Jarek musi być ponad. Nam wolno się wygłupiać i żartować …

    Pozdrawiam.

    Obce, małe? Ale twoja chwila. Jakby to było cudownie, gdyby życie miało takiego admina. Upomniałby, a człowiek uczyłby się, z czego zbaczać nie wolno …

    Lubię

  10. Niedawno w pewnym sklepie z towarami z drugiej ręki zakupiłam za 4 euro dwa tomy podręczników podstawowych pojęć teologicznych w porządku alfabetycznym.

    Tom pierwszy od A do K czyli od Adama do Kultu , tom drugi od L do Z czyli od Laika do Swiadectwa (niem. Zeugnis ). Księgi te były przeznaczone dla studentów teologii i oczywiście dla klechów do pogłębiania „wiedzy” w oparciu o „pismo święte” czyli nakazów literackiego jahwe do bezwzględnego podporządkowania się „wiernych” temu „jedynemu bogowi” poprzez jego kolejnych pośredników wymagających ślepego posłuszeństwa i służalczej „pokory” przez całe „wierne” życie z oczekiwaniem na „zbawiciela” czy „nagrodę” w niebie.

    Niech by mi tylko jakiś klecha wszedł w drogę albo jakiś moher próbujący mnie na chama sloganami „nawracać” na „wiarę” w „miłościwego jahwe” z czekaniem na „wybawcę” , no to mam taki arsenał dowodowy, że mogę nim zmiażdżyć każdego klechę ze wszystkich jahwistycznych odłamów religijnych i każdego dewota usiłującego mi wejść do duszy z kopytami.

    Lubię

  11. Droga Nieustraszona, Warto ludziom przekazywać wiedzę, a nawet czuć, że się im oczy otwiera.
    Twoje informacje są cenne, pomocne. Nie należy jednak zapominać o sobie.
    Świadomość ukrywanej prawdy i przekazywanej innym nie może dla nas samych zakończyć się tylko na tym.
    Myślę, że należy zauważyć fałsz, odkryć i wskazać winowajców.
    Ale też równolegle okazać, co jest prawdą i podążając w jej kierunku, mówić ludziom o jasnej stronie mocy, o istocie i sile, jaka drzemie w każdym z nas.

    ,,Możni” tego świata nie zabraniają się buntować i widzieć w czarnych kolorach.
    Nie mają jednak mocy nad pozytywnym i twórczym myśleniem.

    Komuś w ostatnich latach bardzo zależy, aby na ustach coraz większej ilości ludzi istniało słowo ,,wojna”. To nastawianie społeczeństw przeciwko sobie.
    ,, Oni” , rezydując w bezpiecznych bazach, absolutnie nie mają na myśli dobra ludzkości.
    Nam, jeśli powinno zależeć na czymś najbardziej, to na POKOJU. A zatem o myślach o nim.
    Rozmawiajmy i myślmy o pokoju, a destruktorom nigdy nie uda się włożyć nam do ręki broni, od której sami zginiemy, nie wiedząc nawet za kogo i w imię jakich ideałów.
    Doskonale wiemy jak ludzkość nastawiana była przeciwko sobie i wiemy kto na tym cierpiał najbardziej.
    Jeśli z historii nie są wyciągane lekcje, potrafi się ona powtarzać do skutku.

    Serdecznie pozdrawiam.

    Lubię

  12. Witam
    na szczescie nie wszyscy chrzescijanie wierza w boga jahwe. Okazuje sie wiec, ze chrzescijan chrzescijanowi nierowny. To bardzo przykre, ze jahwe, uzurpator I zlodziej boskiego tytulu „psuje reputacje” Jezusowi Chrystusowi /chociaz slowo „przykre” nie oddaje istoty tego kosmicznego skandalu/. Wszystko, co napisal Pan o jahwe to prawda; to szatan przebrany za boga ze wszystkimi ulomnosciami jego charakteru, wlacznie, a moze przed wszystkim, z nietrzymaniem afektu:). Co to ma wspolnego z Jezusem? NIC. Wbrew temu, co Pan napisal o Jezusie, jest On prawdziwym wcielonym Bogiem, bez Jego nauk trudno byloby zrozumiec „szalenstwo tego swiata”. Jezus wielokrotnie dawal do zrozumienia, ze jahwe nie jest Jego Ojcem, ktory Go poslal, czyli ze nie jest Bogiem Najwyzszym (wystarczy tylko wnikliwie czytac Nowy Testament). Niestety jest to prawda z tej najwyzszej polki, nie do zaakceptowania dla wiekszosci chrzescijan..

    Lubię

    • tylko krotkie sprostowanie formalne – do mojego komentarza wdarl sie blad, oczywiscie powinno byc „chrzescijanin chrzescijaninowi nierowny” (moj telefon cos pokrecil)

      Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s