Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Apele » Jak zrobiono z nas nieszczęśliwych niewolników? Kluczem nie polityka i spiski, a psychologia

Jak zrobiono z nas nieszczęśliwych niewolników? Kluczem nie polityka i spiski, a psychologia

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,291,498 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

HEJ! JEŚLI ZALEŻY CI NA PRZEKAZYWANIU DALEJ NIEZALEŻNYCH INFORMACJI, MOŻESZ DOŁOŻYĆ SWOJĄ CEGIEŁKĘ. DZIĘKI DAROWIZNOM JESTEM NIEZALEŻNY OD PARTII, IDEOLOGII, RELIGII, KONCERNÓW. MOJA DZIAŁALNOŚĆ ZALEŻY M.IN. OD WASZEGO WSPARCIA. KLIKNIJ JEDEN Z PONIŻSZYCH OBRAZKÓW:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Jak zrobiono z nas nieszczęśliwych niewolników? Kluczem nie polityka i spiski, a psychologia

swiadomosc i duchowosc (2)Nie przeczytacie tutaj o kolejnych, setnych już spiskach i dilach politycznych. Nie będzie to lektura na temat polityki, korporacji, elit biznesowych, masonów, illuminatów, czy jak oni się tam nazywają. Bowiem to nie polityka jest przyczyną. Polityka i te wszystkie afery, spiski, są skutkiem znacznie szerszego i bardziej złożonego procesu. Przedstawię Wam w tym felietonie swoją modyfikację teorii o „raju utraconym”, czyli inaczej dzieciństwie. I naturalnie, jak potworne konsekwencje dla całej cywilizacji ma odbieranie nam tego raju w procesie wychowania i socjalizacji.

Otóż popatrzmy na to, jak się zachowuje małe dziecko w miarę szczęśliwej rodzinie. Jest radosne, cieszy się praktycznie z niczego, bez powodu. Raduje je sam fakt życia na tym świecie. Jest to stan bardzo bliski duchowej Nirvanie. Przecież będąc dziećmi, byliśmy tu i teraz w prawdziwym raju! A jak wiadomo, zarówno niebo, jak i piekło, to stany umysłu. Ten raj był namacalny w naszym umyśle. Do kilkugodzinnej, beztroskiej zabawy, wystarczyła nam łąka pełna kwiatów, roślin, pszczół, słońca, i kawałek patyka! Wiele rzeczy postrzegaliśmy przez pryzmat magiczny – miały one swoją magię. Dzisiejsza psychologia, natomiast, degraduje pojęcie myślenia magicznego do świata małych dzieci, które z tego muszą wyrosnąć.

dziecinstwo psychologiaPowyższy stan boskiej Nirvany, stan raju, został odebrany każdemu z nas w procesie prania mózgów zwanym wychowaniem bądź socjalizacją. Pisałem kilka razy, iż wychowanie to proces schodzenia do duchowego i mentalnego grobu. Pod wieloma względami, dorosłość to uwstecznienie się do poziomu zwierzęcia, kierowanego bezwładnie przez niezrozumiałe dla niego siły w psychice. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że właściwie nie mamy kogo winić. Owszem, rodziciele dzięki swoim chuciom sprowadzili nas na ten łez padół. Ale to są biedni, zastraszeni przez system ludzie. Do dziś w szkołach, zamiast lekcji psychologii, zamiast przygotowywania młodego człowieka do partnerstwa i rodzicielstwa, jest nauka z jednej strony toksycznej dla psychiki, żydowskiej religii (katolicyzm). A z drugiej strony – wkuwanie na pamięć matematycznych wzorów, które nigdy się w życiu nie przydadzą, czy równie „fascynujące” wkuwanie tego, ile wynosi roczne wydobycie rud bizmutu w Botswanie.

Jesteśmy szkoleni, produkowani niczym maszyny, wprost na rynek pracy i rynek konsumpcji – kapitalizm. Popatrz na tych ludzi, szczycących się mianem „dorosłych i odpowiedzialnych”. Na zewnątrz widzisz szaloną „krejzolkę” na imprezie, wywijająca tyłkiem i pijącą jednego drina za drugim. A w środku? W środku to wrak człowieka, psychiczny i często także fizyczny cmentarz. Dla takiego człowieka jedyna chwila wytchnienia to moment, gdy jest w stanie skrajnego odrętwienia, zezwierzęcenia się alkoholem czy innymi narkotykami. Mózg wtedy wyłącza część obwodów, i to w zasadzie nieliczna chwila, gdy taka przerażona ludzka jednostka nie czuje pustki i dojmującego bólu istnienia. Powiedzcie mi, dlaczego w wieku lat 18 i więcej, żeby poczuć choć nędzną namiastkę tej dziecięcej Nirvany, trzeba się upodlić jakimś środkiem zaburzającym świadomość? Gdzie się podział ten nasz raj utracony i dlaczego nie potrafimy już cieszyć się z samego faktu, że żyjemy?

zycie czlowiekaDlaczego w dorosłości potrzebujemy czynników zewnętrznych, by choć na chwilę zgasić palące w środku piekło? Uknułem taką teorię spiskową na ten temat. Otóż zauważmy, że myślenie magiczne, i ogólnie, dziecięca duchowa Nirvana, zaczyna się kończyć wraz z wiekiem około 12 lat i faktem dojrzewania płciowego. Od tego momentu, zamiast odczuwać nieprzerwaną radość istnienia, na scenę życia wkraczają totalitarne, wszechwładne hormony. Co takiego robią te hormony? Zauważcie, że od tego momentu, ów system hormonalny zaczyna mieć jedyny i wszechwładny monopol na dostarczanie człowiekowi szczęścia. A raczej jego nędznej, krótkotrwałej namiastki.

Zauważmy fakt, że wszystko to, co robimy w dorosłości by się choć na chwilę „uszczęśliwić” – to nic innego, jak ciągłe pobudzanie tego układu hormonalnego, ciągłe drażnienie tych zakończeń nerwowych w mózgu. I tak: chwilę radości daje seks. Chwilę odrętwienia i sztucznej euforii daje alkohol, tytoń czy dowolny inny narkotyk. Chwilę tej jakże znanej, i jakże zgubnej hormonalnej ekscytacji, daje nowy gadżet, samochód, mieszkanie, ciuch. Wszystko to związane jest ze sferą zewnętrzną, a więc stymulacją sztuczną, krótkotrwałą. A co z dziecięcą, bezwarunkową i trwającą całe lata, radością? Nie ma jej, przepadła. Od tej pory jesteśmy na łasce i niełasce naszego układu hormonalnego, który ma monopol na dawanie choćby tych ochłapów, nazywanych przez ludzkość ironicznie „szczęściem”.rozwój duchowy

Bo zauważcie: ten układ hormonalny wcale nie daje prawdziwego szczęścia, prawdziwej Nirvany, prawdziwego raju, jaki znaliśmy z dzieciństwa. On daje nędzną namiastkę – owszem, bardzo efektowny, ale bardzo krótki, emocjonalny fajerwerk. Daje on króciutką chwilę ekscytacji, emocjonalnego nabuzowania, wyładowania. Ale po chwili – pustka, ból istnienia, wewnętrzna, głęboko skrywana rozpacz i lęk – wracają. Tracimy raj, a w zamian niego, dostajemy zaledwie ochłap. Czy owe hormony są więc.. wirusami, które, razem z procesem wychowawczym i socjalizacyjnym, mają za zadanie odebrać nam prawdziwy raj na Ziemi, tej Ziemi? Przypatrzmy się więc temu.

Otóż, większość działalności, którą niejako wymusza na nas układ hormonalny – imprezy, alkohol, dragi, seks, i cała otoczka z tym związana – oscyluje wokół zaledwie jednej sfery. A mianowicie: rozmnażania i przetrwania gatunku. Według mojej teorii spiskowej, hormony, wraz z procesem wychowawczym, są procesem, mającym z człowieka radosnego i szczęśliwego, zrobić maszynę, która wiecznie za czymś dąży, dąży i dąży. Która produkuje, konsumuje, rozmnaża się ku chwale okrutnej i bezwzględnej matki natury, ku chwale systemu – by był większy i potężniejszy. By polityk miał podatników, wyborców i mięso armatnie na wojny, by kapłan miał owieczki do indokrynowania i gwałcenia, by kapitalista miał „zasoby ludzkie” (co za obrzydliwe słowo) do niewolniczej pracy. Matka natura, wbrew temu co twierdzą natchnieni new age’owcy i ekolodzy, jest macochą nie mającą litości i okrutną, nastawioną wyłącznie na mechaniczną prokreację.

smierc przemijanie zycieCel dla natury jest jeden: wprowadzić penisa do pochwy i spowodować jak najszerszą replikację gatunku. Moralność – dla natury się nie liczy. Szczęście – dla natury się nie liczy. Dostatek – dla natury się nie liczy. To potężna, barbarzyńska siła, która ma swoją własną, autonomiczną „świadomość zbiorową”, i która potrafi dbać o swoje interesy. Np poprzez szantaż hormonalny i emocjonalny. Odbiera się człowiekowi prawdziwe szczęście, prawdziwy raj, po to, by był on bezmyślną maszyną do replikacji, konsumpcji, do wiecznego „gonienia za króliczkiem”, gonienia, gonienia, gonienia, nie wiadomo po co i na co. Zamiast po prostu usiąść na tej łące, puścić tego królika wolno (niech sobie biega) i rozkoszować się wiatrem, zapachem kwiatów i promykami Słońca.

Najlepsze jest to, że nie piszę tego wcale jako laik w tej dziedzinie. Myślenie magiczne, w nowej formie, powoli powraca. To widzenie cudu i wyższego, niekoniecznie dla nas zrozumiałego zrozumiałego porządku, we wszystkim co nas otacza. Miewałem już kilka razy w życiu stan powrotu do Nirvany, do radości bezwarunkowej. Były to okresy, gdy byłem blisko do zbliżenia się do praźródła. Uczucie błogości i spokoju jest nie do opisania. Obok mnie mógł startować motocykl z siłą dźwięku przekraczającą 120 decybeli, a mimo to, nie robiło to na mnie żadnego wrażenia. Takie odczucie zmienia człowieka na całe jego życie.

Przede wszystkim uczy ogromnego dystansu – do tego świata ludzi zabieganych, łaknących jak narkoman emocjonalnego nabuzowania, tych całych hormonalnych, acz pustych i płytkich, fajerwerków. Dopiero doświadczenie takiego stanu pomaga w wyrobieniu postawy: „wybaczam Wam, bo nie wiecie co czynicie„. Wokoło wszyscy zlęknieni, przerażeni – czy uda im się złapać te krótkie momenty emocjonalnej ekscytacji, czy uda się im spełnić rosnące coraz bardziej oczekiwania rodziny, znajomych, społeczeństwa. Czy będą na to pieniądze, siły, chęci, czas. A Ty widzisz to niejako z boku.

Zdaję sobie sprawę, że jest to swego rodzaju świadoma emigracja wewnętrzna. Żyjemy na świecie, który jest jedną wielką ironią, na którym wszystkie pojęcia i wartości są odwrócone o 180 stopni. Świadomość tego, że żyjemy w jakimś piekle, kosmicznym psychiatryku, obozie koncentracyjnym bez drutów, na samym początku jest dobijająca. Zrozumienie i pogodzenie się przychodzi dopiero potem. Tak, pomimo tak jawnej niesprawiedliwości, wszystko jest tak, jak być powinno, wszystko jest na swoim miejscu. W końcu musiały być mocne przesłanki do tego, że przybyliśmy w tym życiu na taką, a nie inną planetę – planetę drugiej szansy, planetę odkupienia dawnych win.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 


62 komentarze

  1. Marek Bauer pisze:

    Trudno się z tobą nie zgodzić, też dochodzę do takich wniosków. Szkoda że tak późno. Jeszcze ze 20 lat temu ta wiedza na coś by się przydała, ale wtedy hormony robiły swoje. Dziś mogę tylko obserwować, starać się zrozumieć i żyć w zgodzie z samym sobą. Do młodych pewnie to i tak nie dotrze, hormony są silniejsze. Pozdrawiam

    Liked by 2 people

    • Przemko - 96 pisze:

      Dotrze dotrze 😉

      Lubię

    • Wasp pisze:

      I u młodych znajdą się osoby, które to zrozumieją. Sam fakt, że znam dwie osoby w podobnym do mnie wieku, które myślą podobnie już świadczy o tym, że są wyjątki.
      Mam 21 lat, zgadzam się z tym dużej mierze, częściowo doszedłem do tych samych wniosków… 2 lata temu?
      Wydaje mi się, że największym problem jest tutaj nie skupianiu się na tym co jest, na tym czego doświadczamy tylko na przyszłości. Można być bezgranicznie szczęśliwym spacerując lasem i tylko podziwiając to, co nas otacza. Tak na prawdę, radość można czerpać z każdego doświadczenia, jeśli tylko będziemy patrzeć i wiedzieć, a nie tylko patrzeć.

      Lubię

  2. Edwardo pisze:

    Pięknie cała „prawda” chociaż jak Wiesz, osoby które zapracowały sobie na poznanie Prawdy, już nie należą do tego świata, chociaż cena w tym MATRIX-e jest duża za wolność, ale i nagroda jest wielka! SZCZĘŚCIE, którego nikt nie jest wstanie zabrać, bo płynie ze środka.

    Liked by 1 osoba

    • aga pisze:

      Zebys wiedzial Ewardo to co piszesz jest czysta prawda, jednak pomimo tego ogromnego szczescia istnieje w srodku bol bo czlowiek jest jakby sam, smutny bo on juz nie rozumie tych ludzi a ludzie nie rozumieja jego:(jednak jak w moim przypadku to powrot do dawnego swiata za zadne skarby tego swiata jest niemozliwy:)pzdr

      Lubię

      • Rozsądna Anna pisze:

        Edwardo napisał 100% prawdy.Niewyobrażalne szczęście jakie mnie wypełnia u mnie nie powoduje bólu,wręcz przeciwnie,pragnę Go rozsiewać wokół siebie i przesyłać w eter,a ponieważ wszystko jest energią,więc mam nadzieję,że czerpie z tego cały Wszechświat.Wszystkim,którzy tego nie odczuwają i nie doświadczyli,bardzo współczuję,ale muszą Oni do tego dojść sami we własnym sercu,a można to osiągnąć stosując w życiu cnoty serca ,takie jak współodczuwanie,wdzięczność,skromność,dpcenianie,przebaczenie,zrozumienie,dzielność,odwagę.Pzdr

        Lubię

  3. ola pisze:

    Ostatnio łamią mi głowę idee gnostyków, jak i sekt z nich wynikających, że ten świat jest więzieniem, które trzyma w żelaznym uścisku dusze, zupełnie jak w matriksie, dla swoich własnych korzyści (to tak w dużym skrócie, przecież nie tylko oni się tym zajmowali). Pytań jest kilka. Czy jak wierzyli gnostycy, archonci, czyli fałszywi bogowie/energie/egregory nie stworzyli nas ani nie mają na naszą pierwotną istotę realnego wpływu, ale są w stanie nas oszukać, że tak rzeczywiście jest, a my wywodzimy się z tej planety i połączenie z nią najlepiej nam służy ( patrz np Indianie, Aborygeni, Poganie wszelkiej maści, itp, itd). Wszak sam odwołując się do dzieciństwa jako pierwotnego raju wymieniłeś rzeczy związane z ziemią. Choroba pochodzi więc od rzeczy naturze obcych, jak fałszywi bogowie i egregory, którzy zarażają ludzi swoimi chorymi ideami i zamykają w iluzji. Np, że szczęście jest zależne od jakiegoś boga, że są ludzie kochani przez tych bogów bardziej i mniej, że największe szczęście uzyska się poza tym światem po śmierci, że ludzie powinni skupiać się w wielkich grupach pod wodzą boskich pomazańców i tworzyć stada, cywilizacje i tak dalej. Lub pomysły, że ten świat jest padołem łez i tylko zaprzeczanie mu na wszelkie sposoby i wypieranie się siebie mogą pomóc się z niego uwolnić. Wszystko oczywiście pod patronatem bóstwa. Zapomniałabym o tym, że nas stworzyli lub zmodyfikowali, tak żebyśmy czuli się jeszcze bardziej od nich zależni, ale prawda jest taka, że sami nie potrafią niczego stworzyć. Według wierzeń gnostyków inwazja nastapiła 3000 lat temu, i od tej pory archonci majstruja nam w glowach, w historii, czasie i tak dalej. W zrodlach najczesciej sa to energie Saturna. Tak, wlasnie stamtad pochodza, reptilianie, Jahwe, satanisci, a illuminaci nie czcza wcale Slonca tylko wlasnie Saturna.
    Bajka do rozwazenia :

    Coś w tym jest, że grupy ludzi najczęściej najlepiej funkcjonują do liczby 150 osobników (tyle z iloma 1 człowiek jest w stanie się komunikować w jednym czasie), nieszczęśliwi wyrobnicy kapitalistów odzyskują pradawwny spokój w dziczy, żeby zacytować Benjamina Franklina :
    “Gdy dziecko indiańskie, które zostało wychowane wśród nas, nauczone naszego języka i przyuczone do naszych zwyczajów, uda się w odwiedziny do swoich krewnych i pobędzie nieco z Indianami, to w żaden sposób nie da mu się już wyperswadować, aby powróciło… A gdy osoby białe, obojga płci, pojmane zostaną przez Indian i zamieszkują wśród nich przez pewien czas, to choćby zostały wykupione przez przyjaciół i traktowane przez nich z największą troskliwością, aby skłonić ich do pozostania wśród Anglików, w krótkim czasie zniechęcają się do naszego sposobu życia oraz do wysiłków i starań do tego potrzebnych, i przy pierwszej okazji uciekają do lasów, skąd nie sposób już ich odzyskać.”
    To jest warte zastanowienia. To też zgadza się z pradawną ideą, że wszystko jest takie, jakie być powinno. Znika parcie, znika napięcie, problem rozmnażania przestaje być problemem, bo dzięki niemu powstaje wszelkie życie i ono właśnie w tych chwilach nirvany czy po prostu chwilach wzniosłej zadumy jest po prostu piękne, jeśli żyjemy zgodnie z jego naturalnym rytmem ( o który ciężko w cywilizacji i może to jest właśnie rzeczywisty problem). Wniosek- jesteśmy więźniami swoich umysłów, a nie tej planety. Krolestwo niebieskie jest tu i teraz, a by do niego miec wstep musimy byc na powrot jak dzieci. Jak na górze, tak i na dole.
    Ten punkt widzenia jest niewątpliwie prostszy i łatwiejszy do zaakceptowania. Mozna do tego dodac, ze jestesmy tu po to, zeby sobie przypomniec kim naprade jestesmy, ale to nie jest konieczne.

    Polecam uważnie obejrzeć. W ogole caly Krol Lew jest w gruncie rzeczy duchowa, gnostycka opowiescia, z Prawda ukryta w pozorach.

    Drugi punkt widzenia, to taki, że nawet te ludy poza zasięgiem archontów/egregorów, nawet esencje duchowe porostów na Antarktydzie, są schwytane w pułapkę dusz, czarne żelazne więzienie jak to określał Philip K. Dick ,jakim jest ta planeta, czyli ziemia jest energetyczna farma, której używa demiurg, Władcy Karmy, a może nawet reptilianie lub inne saturiańskie energie. Tak więc Szatan (tez w sumie Saturn, polecam ten watek z wiki do tych rozwazan http://pl.wikipedia.org/wiki/Kronos) jest stworzycielem materii i nie tak daleko od prawdy są ortodoksyjni chrześcijanie, że jest prawdziwym władcą tego świata. Tuż po stworzeniu wszechświata demiurg porwał cząsteczki światła i wchłonął je w siebie, stwarzając materialny świat, bo sam z siebie nie potrafił stworzyć niczego (co w pewien sposób zgadza się z wnioskami z punktu pierwszego). Tutaj rację mają katarzy i manichejczycy, czy wyznawcy Walentyna, którzy uwalniali cząsteczki światła z melonow i ogorkow, buddyści medytujacy nad przerwaniem kola karmy, czy jogini umartwiajac kazda cząstkę swojej fizyczności, by polaczyc sie z atmanem. Wszystko spowijaja zaslony mayi, zgodnie z fizyka kwantowa nic nie jest rzeczywiste, ludzie ktorzy postanowili sie wyprzec dobr doczesnych i zamieszkac na slupie mieli jednak racje, a Jezus jest albo wymyslem slug demiurga, albo faktycznie Logosem ktory przybyl ze Zrodla zbawic ludzkosc, ale niestety zostal przechwycony i przepoczwarzony przez sily archontow. Ten świat jest tylko marnym lustrzanym odbiciem idei, które są prawdziwie Rzeczywiste. Sa ezoterycy ktorzy twierdza, ze w zasadzie to nawet ciezko o ucieczke, bo wladcy karmy pilnuja, zeby na planecie nie ubywalo dusz, ze nawet po smieci oklamuja biedna dusze, zeby w wyniku ich matactw dusza wcielila sie znowu w ziemskie istnienie. Witaj predestynacjo i determinizmie, a Schopenhauer byl prawdziwym prorokiem.
    Jesli wladcy karmy rzeczywiscie kontroluja ta planete i wszystkie na niej przejawy, to czy prorocy i glosiciele dobrej nowiny nie sa tez przypadkiem agentami fals flags( jak w filmie Matrix, w ktorym Wybraniec byl specjalnie generowana anomalia, zeby podtrzymac system)? A moze rzeczywiscie do systemu ziemia wlamuja sie jacys kosmici (jak Logos), ktorzy chca nas wyzwolic? Nasuwa sie pytanie, co ma wspolnego z tym energia ziemi.
    W filmie Matrix (gdzie tez przeciez sie wlamywali mamy Architekta i Wyrocznię, idee męskiej i żeńskiej zasady, którzy nieprzypadkowo reprezentują więc demiurga i matkę ziemię (przypomne, ze to programy ktore zaprojektowaly wspolnie swiat Matrixa). Czyli w gruncie rzeczy są agentami tej samej mafii, a nasza rodzicielka dba o nas o tyle, o ile jej to wychodzi na dobre. Podsumowujac, stworzyciel jest wlascicielem wiezienia ktory nas tu zamknal, a matka ziemia materia ktora rzeczywiscie fizycznie nas wiezi. On jest dyrektorem Auschwitz, a ona kapo, obydwoje tak samo odpowiedzialni, a moze ona nawet bardziej, bo to ona w rzeczywistosci wykonuje rozkazy dyrektora.
    Do tego dochodzi szereg rozwazan: czy portale organiczne faktycznie istnieja (Przypomne: idea, ze tylko polowa istot na ziemi ma niesmiertelna dusze, a reszta ludzi i istot to portale organiczne, ktore maja wspolna, ziemska dusze planety, ktora jest niemozliwa na rozwoj duchowy, milosc, prawde i tak dalej, sa na wskros materialne i ich glownym zadaniem jest hamowanie istot z dusza. Po smierci takiego osobnika jego szczatkowa swiadomosc rozplywa sie w niebycie. Lęki ateistow znajduja w sumie potwierdzenie, a chrzescijanscy zwolennicy predestynacji znowu mieli racje). W jaki sposob demiurg chwyta w swoje szpony niesmiertelne dusze? Jesli Bhadavadghita ma racje i Kryszna/Bog rzeczywiscie nas kocha i chce naszego Powrotu, to po co godzi sie na taki twor, o co tutaj chodzi? Czemu zrodlo ma na nas krotko mowiac wyjebane? Czy znowu wytlumaczenie najprostsze, czyli tutaj syna marnotrawnego jako symbolu Nas, jest wlasciwe? Adam i Ewa mieli umrzec po zjedzeniu owocu z drzewa poznania dobra i zla, a dostapili wiedzy o sobie, czyli demiurg znowu nas oklamal, a raczej idac za biblia demiurgowie (zwroccie uwage na czesto wystepujaca liczbe mnoga). Moim bohaterem zostaje wiec wąż (ale nie ten saturniczny) http://www.pistis.pl/waz-bog-jahwe-i-mit-rajski ,
    który jest niczym Prometeusz, Asklepios i Logos, albo Quezacotl, ktorzy niosa dla nas odwieczna Prawde, bo poza jahwistycznymi religiami węże prezentują się na świecie raczej pozytywnie.

    Slodki Jezu, Kefir, moze masz racje. Ale ci Indianie nadal mi nie daja spokoju.

    Lubię

    • Rozsądna Anna pisze:

      Do Oli – choćbyś przeczytala wszystkie mądre księgi świata,oglądnęła wszystkie pouczjące filmy,poznała wszystkie mądrości filozofów to i tak mądrości Pierwszego Żródła nie osiągniesz albowiem ONA jest w Twoim sercu.I tylko Ty sama musisz Ją odnaleźć a zwie się Ona :BEZWARUNKOWA MILOŚĆ.Powodzenia.

      Lubię

      • ola pisze:

        To bardzo ladnie z twojej strony ze mi tego zyczysz, ale wybacz,brzmi to trochę wywyzszajaco się, tak jakbys ty już tam była a inni nie. Otoz tak się sklada ze już bylam tam wiele razy i owszem, jest to wspaniale i każdemu tego zycze, ale w tym miejscu wszechświata istnienie oznacza , ze nie da się w tej bezwarunkowej milosci być caly czas. Nie jest to stan permanentny. Przede wszystkim to jest stan, a nie jakas odwieczna pierwotna i jedyna zasada.No po prostu nie da się i koniec, czy tego chcemy czy nie, wszelkie stworzenie jest dualistyczne, choćby duchowe bieguny Milosc-Strach. Jak już tam trafiasz, to oczywiście jest potem latwiej i zupełnie inaczej patrzysz na wszystko, dystans o którym pisze Kefir jest bezcenny, ale zycie przynosi rozne wyzwania, np. zyjesz w dżungli i postanawiasz nie zabijac zadnych zwierzat, przyjdzie jednak kiedyś dzień ze produkcja roslinna przestanie ci wystarczać, bo w promieniu kilku mil naprawdę nie będzie zadnej rosliny, która będzie zdatna do jedzenia i co wtedy? Umrzesz z głodu czy postanowisz zgodnie z prawem dżungli cos upolować? (ja sama jestem wege jak cos). Nie wydaje mi się, żeby to miało wiele wspólnego z miloscia, to sa raczej PRAWA ŻYCIA,ktore raczej dominują na tej planecie. Już nie mowie o tym, ze cos cie postanowi zaatakować, w gre wchodzą tylko ucieczka albo walka.
        Szczerze mowiac nie wiem jak długo ludzie i wszelkie systemy będą wycierać sobie buzie tym określeniem. Ono absolutnie nic nie wyjasnia i każdy może go sobie uzywac ile chce, a i tak potem robic swoje. Niech ludzie się miluja, a wlasciciele stada i tak będą je strzygli i przerabiali na swoja pasze. Ten znikomy procent ludzi budzących się na swiecie (dzięki bogu ze nie maja tylko tej milosci) ze swoja bezwarunkowa miloscia jakos swiata na razie nie ratuje i w zasadzie możemy to uznac za obiecujący początek. Albo za jego białoswiatelkowa ulude.

        Co innego wiedza o sobie, a wiec o innych i swiecie, czyli Prawda. Ona pozwala uzyc ludziom (nie wiem czy wladcy tego swiata sa w istocie ludzmi) najpotężniejszego słowa, które brzmi „Nie”, ona pozwala ludziom Dzialac, i ksztaltowac rzeczywistość z pożytkiem,prawdziwa wiedza pozwala się wynieść ponad pyche,glupote i egoizm, bo wie, ze wszystko się ze sobą laczy i jednym z podstawowych praw jest prawo przyczyny i skutku, które absolutnie wszysto obejmuje. „Poznaj siebie”. I mysle, ze to ukryte siebie to dużo więcej niż po prostu bezwarunkowa milosc, nieważne ile pojec pod tym by się krylo.

        Dlatego moralom i frazesom mowie „Nie”.

        Lubię

        • tiriri pisze:

          „No po prostu nie da się i koniec, czy tego chcemy czy nie”

          To poczytaj sobie o niedualności, non-duality, skoro lubisz czytasz i uważasz, że nie ma nic poza dualizmem. Bo to nie jest prawdą.

          Lubię

        • infin pisze:

          To slynne nonduality to zwykla zabawa semantyczna w opisywanie rzeczywistosci i tym samym zaprzeczanie jej.

          Lubię

        • ola pisze:

          ohoho, co to za wyrywanie cytatow z kontekstu, nie da sie i koniec odnosi sie do tego , ze milosc jest odpowiedzia na wszystko. ale skoro lubie czytac i nie uwazam ze nie ma nic poza dualizmem, to poczytam sobie chetnie o nieudalnosci

          Lubię

        • Mieczysław S.Kazimierzak pisze:

          @nieustraszona
          Moja aktywność ma tą dobra stronę,że potwierdza obecność KULTU HOLOCAUSTU,który ma na celu ograniczyć oceny krytyczne żydowskiego etnocentryzmu.Stad nadużywanie pojęcia ANTYSEMITYZMU.
          Konsekwencje wybraństwa opisał polski badacz Feliks Koneczny w CYWILIZACJA ŻYDOWSKA.Natomiast aktualną ŻYDOWSKĄ EWOLUCYJNIE UKSZTAŁTOWANĄ STRATEGIĘ GRUPOWĄ opisał Kevin MacDonald w KULTURA KRYTYKI.
          Jest problem PUŁAPKI,z której korzystają również bezbożni wojownicy,jak w ramach nauczania wiary jest odniesienie do TEOLOGII JUDEOCHRZEŚCIJAŃSKIEJ.

          Lubię

        • areckir pisze:

          Mietek, nie pij za dużo wina mszalnego z wodą… Wiem, jak kościelny przyrządzał „te odlotowe mieszanki”… I ja je Kurwa podawałem… O Matko Boska Nienajświętsza!!! Hihi…

          Lubię

        • Krystyna pisze:

          Oj, Areckir, grabisz ty sobie, grabisz u zacnego Mieczysława, imię jego wymieniając i na ten czas kurwy jakieś przywołując …
          Znikąd dla ciebie obrony, a juści jeno banicja wybawieniem twoim!

          Ktoś się kiedyś zlał ze śmiechu! Ze mną chyba gorzej będzie!!!

          Lubię

        • Krystyna pisze:

          Panie Mieczysławie najdroższy, kochany!
          Toż to największą jawiłabym się wszetecznicą – nie mylić z wszechnicą – gdybym orzekła, że ty serca nie masz, choć w imieniu twoim czcigodnym miecz się sławi.
          Na tysiąc lat przed JUDEOCHRZEŚCIJAŃSTWEM ja żem już u KEFIRA była i już na ten czas słyszałam twoje doboszowe bębny i głos twój napominający do uczonych w piśmie, aby czytali proroctwa Feliksa Konecznego o nadejściu CYWILIZACJI ŻYDOWSKIEJ oraz długie rozprawy MacDonalda o takowm że krytykowaniu, co by nikomu krwi nie napsuć, a jeno trochę upuścić …
          A i tez zacnego Tadzia Zielińskiego [zbieżność nazwiska z braćmi Zielińskimi z zespołu Skaldowie, zupełnie przypadkowa …] zawartych w HELLENIZMIE A JUDAIZMIE cobyśmy nijak nie pominęli.
          My prości od cepa i sochy ludzie, a ty nam miłości nie żałujesz i czytać każesz. Ani w jednym tygodniu o nas nie zapominasz.
          Jeno mnie się wydaje, co podstępem niegodnym, nas dukających, przed księgi sadzasz, a sam z FAKIREM – oj! o wybaczenie proszę, co by skazy na honorze nie uczynić! – a sam z czcigodnie nam panującym KEFIREM do dysputy chcesz zasiąść.
          Nie wypowie z nas żaden ani słowa, ani jeden przy podnóżku nam panującego nie siądzie.
          Czasu na to i sposobności nijak nie znajdzie, bo w czytaniu i dukaniu się pogrąży.
          Księgi grube i opasłe, wiedza w nich nieprzenikniona i niepojęta dla prostych.
          A korzyść z tych ksiąg to my ciemni Słowianie jeno jedną widzimy.
          Skóra, co w nią oprawili, mocna, zdobiona, z okuciami – oj, piękne by z niej zrobił trzewiki.
          A w nich nawet przed obliczem pana naszego KEFIRA nie wstydno było by stanąć …

          Żartem skromnym na koniec zapytam.
          Czy ten zacny MacDonald od KULTURY KRYTYKI, to rodzina jakowaś z właścicielem karczm, z których jadło świnie nasze z daleka obchodzą i nijak nie chcą skosztować?

          Czapkę zdejmuję i uniżony pokłon aż do ziemi czynię!

          Lubię

    • szymon wiejkowski pisze:

      Witam!
      Dzięki za to co napisałaś, Właśnie po to czytam komentarze, bo co jakiś czas pojawi się coś, aż tak wartościowego. Widzę, że nie przyjmujesz „prawd oświeconych” od tzw. Góru, a sama musisz przemyśleć wszystko – ja myślę podobnie i uważam że nie istnieje tzw. mądrość Pierwotnego Źródła i wcale nie jest miłością, lecz kapitulacją w drodze do poznawania świata, który toczy się wokół nas, no i może nic Ci nie da przeczytanie wszystkich mądrych ksiąg świata, ale to nie znaczy, że mamy je wszystkie odrzucić z czystego lenistwa. Może w tym właśnie tkwi sekret uwolnienia swojej duszy? Może jak nasza dusza będzie wystarczająco bogata, to po śmierci nikt nie będzie już w stanie jej porwać, a z naszego doświadczenia i wiedzy uda się ulepić coś odrobinkę lepszego?
      Pozdrawiam!

      Lubię

      • ola pisze:

        Dzieki, to mile.
        Podobny wątek z porwaniem znalazłam u Castanedy, szczerze mowiac średnio orientuje się w wierzeniach czarownikowi szamanow tamtej części Ameryki, ale tam czarownik po to stawal się czarownikiem, aby jego dusza po śmierci stala się całkowicie niezalezna, rowna bogom, bo reszta dusz była spowrotem wchlaniana w esencje wszechświata. Smutna sprawa. Teoretycznie bardzo prawdopodobne ze Castaneda sobie wszystkie spotkania z don Juanem wymyslil, ale nie da się zaprzeczyć, ze jest tam dużo rzeczy wartościowych.
        Z ta miloscia, no to na gorze cos skrobnęłam na ten temat, to jest mimo wszystko wąskie pojecie, może i boskie,ale wąskie.
        Pozdro : )

        Lubię

    • tiriri pisze:

      Zbyt to rozkminiasz i racjonalizujesz, dużo pytań, wątpliwości, żadnych odpowiedzi.
      Bądź jak dziecko wpierw.
      Po drugie rozumowo nie odkryje się prawdy, bo to tak jakby z wnętrza pudełka starać się zrozumieć to co na zewnątrz, niewidoczne, niezbadane.
      Żyj, zbieraj dobrą karmę, dobre uczynki, rozwijaj się duchowo, a nie rozkminiaj setki teorii, które nic nie wnoszą prócz wątpliwości 😛 Jak sens rozkminiać coś, czego się nie pozna tylko wątpliwości nasuwa, zaśmieca umysł pseudo-prawdami?

      Lubię

      • Ola pisze:

        Jeszcze dodaj „Nie mysl za wiele”, to juz w ogole bedzie megapakiet prawd objawionych 😀
        Wiesz dlaczego? Bo gdy medrzec bedzie dlonia wskazywal niebo, nie chce byc wsrod tych, ktorzy beda patrzec na palec.
        Jakos nie moge sobie przypomniec mistyka lub proroka, albo czlowieka po prostu madrego z historii, ktory bez wyksztalcenia i lat dochodzenia do pewnych kwestii stal sie tym, kim sie stal. A, pamietam jednego, Jakub Boehme, ale on nie doznal nagle wizji szyjac buty i to odmienilo jego zycie. Wpierw sam szukal na wlasna reke i sie doksztalcal.
        Powiedz mi, dlaczego wszystkie grupy powaznie zajmujacej sie rozwojem duchowym przyjmowaly do siebie ludzi tylko z predyspozycjami, z pewnymi cnotami charakteru, lub ludzi ktorzy musieli miec albo wiedze, albo byli gotowi ją przyjmowac. Czemu kabalisci spedzaja lata nad poszukiwaniem swietego imienia, czemu mnisi buddyjscy od malego sa umieszczani w klasztorach, czemu Pitagoras i masoni przyjmowali w swoje szeregi tylko tych, ktorzy byli tego godni, a przede wszystkim stawiali na wiedze i goraczkowe poszukiwanie jej? Powiem ci, bo nie ma nic za darmo, i oni wiedzieli, ze rozwoj duchowy nie polega tylko na zyciu, dobrych uczynkach i zbieraniu dobrej karmy, takie „prawdy” glosi sie ludziom umyslowo leniwym. Nie mysl za wiele, nie zadawaj pytan, wszystko sie jakos ulozy. Ci ludzie zadajacy sobie i innym pytania (o rany, Sokrates) wiedzieli, ze to przychodzi nagle i bez udzialu rozumu, tylko jakos tak sie sklada, ze swiatlo nie przychodzi do kmiotkow, a koniec koncow szczesliwi wlasnie staja sie ci, ktorzy mieli odwage stanac w twarz ze swoim cieniem i przede wszystkim, szukac.
        Nawet Osho czy Tolle chwalacy gietkosc i miekkosc trzciny, lamali sobie glowy, zadawali sobie setki pytan, ladowali do glowy tysiace stron Wed czy Biblii, czy filozofie na uniwersytetach.
        Z drugiej strony sa takie ugrupowania religijne, ktorzy niczego od ciebie nie wymagaja, ba, oni sami wrecz szukaja ciebie i obiecuja ci zlote gory, zalewaja miloscia i zrozumieniem, nie trzeba juz nic bo krolestwo jest tu i teraz, badz dobry, medytuj sobie czasem, nie mysl za wiele bo od tego zle trawienie i glowa boli. Wiesz kim oni sa? To sa sekty 🙂
        Nie, dziekuje, postoje pare metrow dalej.

        Lubię

        • szymon wiejkowski pisze:

          Witam.
          Dodam jeszcze, że już Sokrates uważał iż nie ma tak naprawdę dobra i zła, bo jest wyłącznie wiedza, a całe zło bierze się z niewiedzy, jakby człowiek wiedział wszystko to wiedziałby co jest złe i przez to nigdy by niczego złego nie czynił, nawet pod groźbą utraty życia, opinii na swój temat iż jest szalony, lub niemoralny, a nawet opinii, że jest się potworem najgorszym z ludzi, gdyż przecież i te opinie biorą się z niewiedzy. Także najbardziej moralnym zachowaniem jest dążenie człowieka do wiedzy, a nie do wygłaszania niepewnych opinii iż to ja jestem najmądrzejszy/a bo potrafię kochać, kochać? A przedstaw swoją definicje kochania, bo zaprawdę trudno znaleźć dwie osoby z tą samą definicją danego zjawiska i czasami można dojść do bardzo przerażającego wniosku, iż biorąc pod uwagę obiektywne fakty, to wcale nie kochamy, bo nie wiemy w istocie czym jest miłość, a to nasz naiwny, emocjonalny umysł narzucił nam taką wizję siebie, bo jakbyśmy przyznali szczerze, iż w gruncie rzeczy jesteśmy potworami – to nasza świadomość nie wytrzymałaby z nami długo i zapewne uśmierciłaby tego potwora poprzez używki, niebezpieczne życie lub po prostu samobójstwo.

          Lubię

    • IvanKruk pisze:

      Ola, w tobie takie zamieszanie panuje – chyba od nadmiaru informacji. Przydałaby ci się sito do odsiania tego co wartościowe, co jak piszą mądrzy ludzie już mamy w sercu. Dla mnie takim sitem jest obserwacja własnych emocji podczas poznawania nowych wieści. Dzięki temu czuję co mnie nudzi i śmieszy, a co wkręca. Niestety ktoś nam robi wodę z mózgu abyśmy nie mogli sami osądzić co jest ważne i zarzuca nas mieszanką bredni, ścieków i wartościowych przekazów. Robi to dzięki telewizji, radiu, internetowi. Dlatego ci nieskalani w dżungli, oddaleni od źródła dezinformacji są tacy spełnieni.

      Lubię

      • Mieczysław S.Kazimierzak pisze:

        Dyskusja światopoglądowa prowadzi do wiary,że :
        -Bóg jest
        -Boga nie ma.
        Próba przekonywania aby wiarę podważyć,czy nawet zmienić przybiera charakter groteski.Brylują w tym bezbożni wojownicy.

        Lubię

  4. Mieczysław S.Kazimierzak pisze:

    Jarek Kefir jest na dobrej drodze do autorskiej PRAWDY ABSOLUTNEJ.Rewolucyjnie zapoda w całym kompleksie prawo o stworzeniu i naturze i to nie tylko na Ziemi.

    Lubię

    • Andzia pisze:

      Mieczysławie S. Kazimierczaku stworzyłeś podwaliny pod krytykę treści umieszczanych na tym blogu. „Czy to teatr jest?, czy knajpa?”. Podziwiam za trafne słowa odziane w subtelną szatę z prawdy, przyozdobioną finezyjnie kpiną.

      Lubię

      • Jarek Kefir pisze:

        No, Andzia, niestety, przeczuwam u Ciebie bana 🙂 Nie potrzebujemy złośliwych, ironicznych, kpiących i rozsiewających złe energie krytyków. 🙂 Jeśli się ze mną nie zgadzasz, to idź się nie zgadzaj gdzie indziej 🙂 Np załóż Międzynarodowe Stowarzyszenie Osób Wielce Poszkodowanych Przez Jarka Kefira (M.S.O.W.P.P.J.K.) i zrób coś konstruktywnego, np złóż wniosek o ściganie mnie w Międzynarodowym Trybunale Karnym w Hadze 🙂 Albo nie, lepiej nie! 🙂 Zawołaj na świadka tego całego swojego żydowskiego boga jahwe, jeśli w ogóle jego cokolwiek na tej planecie obchodzi 🙂 Niestety, ale: BAN! 😀

        Lubię

    • Krystyna pisze:

      Mieczysławie, siedzimy przy stole i rozmawiamy. Ja znam tylko jeden rodzaj ludzi, którzy wyrażając swoją myśl nie wierzą w jej prawdziwość do końca. To są ludzie świadomi swojej rozdwojonej jaźni. Każdy swoją wypowiedź uznaje za b. ważną. Ponadto, zauważ, drogi Mieczysławie, że postawa Jarka, jako Admina nie musi i nie zawsze jest odzwierciedleniem jego prywatnych poglądów.
      Pikanteria, zamierzona dezaprobata lub przekorna akceptacja są środkami do pobudzenia ludzi, do dyskusji, której nie podjąłbyś, gdyby ,,coś ciebie nie ruszyło”. Sprzeciwiaj się, akceptuj, argumentuj. Przecież logiczne, że dyskusję, aby zaistniała, należy sprowokować i z pewnością nie mdłym kremem na ciastku.
      A jaka jest twoja PRAWDA na temat stworzenia i natury? Bez przekąsu i nie żartuję.
      Ola podała swój wnikliwy [ do mnie trafiony i zastanawiający] przekaz.
      W dyskusji chyba nie chodzi o wyrażenie swojej myśli na zasadzie ,,nie, bo nie”.
      Miło będzie, gdy uargumentujesz swoje stanowisko …

      Pozdrawiam.

      Lubię

  5. Shatsoo pisze:

    (…)

    Lubię

  6. Mieczysław S.Kazimierzak pisze:

    @Andzia.
    Najbardziej poważnie bronię wartości wynikających z ewolucyjnych osiągnięć CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ.Można powiedzieć,że to w ramach teatru światopoglądowego z bohaterami wierzącymi,że bóg jest i bohaterami wierzącymi,że boga nie ma.
    @Krystyna
    Prawda o prawach stworzenia i natury jest taka na ile aktualnie ludzkość interdyscyplinarnie potrafi je opisać.Tym większa precyzja opisu im bardziej przemawia język matematyki.Nawet biologowie zaczynają używać tego języka w ramach odkrywanego prawa o przekazie informacji.
    Moją wiarę,że był WIELKI WYBUCH potwierdza obecność promieniowania reliktowego.Jest jednak granica opisu całego procesu jak to było od początku.Dla podkreślenie,że wiem,że nic nie wiem posługuję się tezami Tadeusza Zielińskiego zamieszczonymi w HELLENIZM A JUDAIZM,a więc opisie listu rozwodowego :
    I.Badania naukowe pochodzenia religii tak samo ,jak i badania naukowe pochodzenia życia,są z góry skazane na jałowość ignoramus et ignorabimu.
    II.Jak nie może zrozumieć sztuki antycznej człowiek,pozbawiony poczucia artystycznego,tak samo nie zrozumie antycznej religii ten komu brak uczucia religijnego.
    III.Zapal w sercu swoim jasną pochodnię uczucia religijnego,ale zostaw w domu mdły kaganek wyznaniowości,jeśli chcesz ,żeby świątynia religii antycznej pokazała swoje cuda.
    IV.Bóg się objawił w Pięknie,Prawdzie i w Dobru i doskonała jest tylko ta religia,która uwzględnia wszystkie te trzy objawienia w ich całości.
    V.Szczytem dążeń religijnych ludzkości jest chrześcijaństwo w swej najbardziej rozwiniętej postaci.
    VI.RELIGIA ANTYCZNA jest właściwym STARYM TESTAMENTEM tego chrześcijaństwa.

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Napisałeś: „Najbardziej poważnie bronię wartości wynikających z ewolucyjnych osiągnięć CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ”

      -bronisz tworu, który jest martwy. Jest mądre zdanie: „po owocach ich poznacie”. Ta ziemska cywilizacja wydaje prawie zawsze zgniłe owoce.

      Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      P.S.:

      Cytuję: „Bóg się objawił w Pięknie,Prawdzie i w Dobru i doskonała jest tylko ta religia,która uwzględnia wszystkie te trzy objawienia w ich całości.”

      -Czyli doskonała jest tylko ezoteryka! Bo zgodnie ze zdaniem: „czyny, nie słowa” no i: „po owocach ich poznacie” – to cywilizacja chrześcijańska przedstawia się skrajnie negatywnie. Założenia są świetlane, ale w praktyce realizowana jest ich LUSTRZANA ODWROTNOŚĆ – materializm, cynizm, okrucieństwo, wojny, nienawiść, podziały, kłótnie, zło. To są właśnie owoce chrześcijaństwa – a ja po owocach oceniam, a nie po obietnicach i utopiach, które są możliwe do zrealizowania tylko i wyłącznie na papierze 😉

      Lubię

  7. nieustraszona pisze:

    Z uporem maniaka pan Miecio kwestuje w kolko ze swoja literacka krucjata oparta na biblijnych bredniach pomimo ich jasnego zdemaskowania .
    Jesli chodzi o „religie” antyczne, to sluzyly one temu samemu celowi , co dzisiaj czyli utrzymywania niewolnikow w duchowej ciemnocie, slepego posluszenstwa i w strachu przed „kara” .

    Nikt jednak nie moze czlowiekowi tak zaszkodzic, jak on sam sobie !

    Szczegolnie po tym, jak zostal „psychologicznie” od wczesnego dziecinstwa tak wytresowany religijno – szkolnie w niewolniczych rodzinach, zeby nie odwazyl sie samodzielnie myslec, zadawac krytycznych pytan czy kierowac sie glosem intuicji.

    Nic dziwnego wiec, ze wiele ludzi znajdujac sie w slepym zaulku rozwoju duchowego zaczyna wczesniej czy pozniej sie buntowac po tym, jak tlumione latami pytania typu, kto i po co za tym stoi pozostaja bez konkretnej odpowiedzi.

    Wielu ludzi niestety zbyt szybko sie poddaje i szuka ukojenia w alkoholu czy w masowych rozrywkach typu antycznych igrzysk.

    Cale wczesniejsze wychowanie na tym wlasnie bazuje, ze jak juz bedziesz „dorosly” , to bedziesz mogl chlac, palic, cpac i uzywac „zycia” z takimi do siebie podobnymi.

    Niestety, ale „Zegar tyka … wszystkich” (Mysli nieuczesane – Lec), bo po takim zyciowym „doroslym” samooszukiwaniu sie musi sie wczesniej czy pozniej dostac poteznego kopa czy to w postaci ciezkiej depresji czy tez zaburzen cielesnych, a najczesniej to pierwsze wywoluje to drugie i rozpoczyna sie spirala degradacji duchowo – cielesnej.

    Jesli w tym decydujacym etapie czlowiek sie nie chce przebudzic, no to krzyzyk mu na droge. Tylko dla tych wobec samych siebie uczciwych „kryzys” zmanipulowanej duszy oznacza poczatek nowego zycia na nowej drodze bez kamieni psychomanipulacji i cierni strachu.

    Rozpoczyna sie wielkie duchowe porzadkowanie, bo odwrocona „miotla” PRAWDY ukazuje odwrotnosc tego, co od tysiacleci trabia „kaplani smierci, truciciele,handlarze przyszlosci” (F.Nietsche) .

    Nie trzeba sie dlugo rozwodzic, zeby widziec, ze swiat stoi na glowie za pomoca psychomanipulacji czyli „inzynierii spolecznej” , gdzie klamstwo powtarzane tysiackrotnie „opinia publiczna” uznaje za prawde.

    O ile w dzisiejszych czasach wspolczesne media z przemyslem poligraficznym dolaczyly do dzwonow koscielnych i „spowiedzi swietej”, to antyczna technika tez poslugiwala sie swoimi wynalazkami do umocnienia „wiary” w owczesnych „bogow”.

    W zadnym oficjalnym programie szkolnym czy na lekcjach religii nie wspomina sie o geniuszu inzynierskim Herona z Aleksandrii, ktory to do celow „religijnych” czyli trzymania niewolnikow w ciemnocie skontruowal tez „cudowne drzwi swiatyni” dla „wiernych”,bo otwierajace sie same, no bo skad mieli sie dowiedziec o ich sprytnie zamontowanym mechanizmie dzwigni podziemnych przesuwajacych sie pod wplywem pary wodnej powstalej przy paleniu „swietego ognia” przy budowli swiatynnej :

    http://www.wundersamessammelsurium.info/heron/tempel_tuer/index.html

    Ponizej „cudowna”, bo jakoby samoistnie ruchoma „swiatynia Bachusa” i jak znalazl dla tych bezboznikow, ktorzy tego „boga wina” czcza do dzisiaj nie wylewajac za kolnierz :

    http://www.wundersamessammelsurium.info/heron/automaton/index.html

    O wybuchowych efektach specjalnych stosowanych przez biblijnego Mojzesza w celu umocnienia „wiary” w „jedynego Jahwe” napisze wkrotce.

    Lubię

    • Mieczysław S.Kazimierzak pisze:

      @nieustraszona
      Tym się różnimy,że nie odwzajemniam się przymiotnikowym deprecjonowaniem wiary,że boga nie ma i z tego rodzących się konsekwencji. konsekwencji.
      Co do „bredni” zapisów biblijnych to po :
      1.Mamy do czynienia ze STARYM i NOWYM TESTAMENTEM.
      2.Tymi problemami zajmują się naukowcy,bibliści,
      Ja przyłączam się do ogólnej oceny,że żydowska monolatria to wzorzec rasizmu i był prawdziwy cud w dziejach historii ludzkości,który podzielił ją na dwie epoki.

      Lubię

      • Jarek Kefir pisze:

        Biblię należy interpretować tak, jak kazał Jezus Chrystus – który dziś, gdyby przyszedł na Ziemię, odrzuciłby chrześcijaństwo i.. zostałby ezoterykiem. Czyli Biblię interpretujemy nie dosłownie, jak katolicy, chrześcijanie i inni judaiści. Ale ALEGORIAMI I METAFORAMI. Więcej mądrości biblijnej przekaże Ci człowiek z oświeconym i czującym sercem, niż zimny i martwy w środku biblista-naukowiec, który umie interpretować ją tylko dosłownie.

        Ja zaś uważam, że po śmierci Jezusa postanowiono zmodyfikować judaizm, by przyjął go cały świat.
        I tak: chrześcijaństwo, z źle interpretowanymi fragmentami nauk Jezusa – to modyfikacja judaizmu dla Europejczyków, w tym ludów Cesarstwa Rzymskiego, Słowian i Germanów.
        Islam zaś to modyfikacja judaizmu przeznaczona dla Saracenów z Afryki i Azji.
        Plan się udał. Obecnie praktycznie cały świat, z wyjątkiem Chin, Japonii, Indii – wyznaje różne wersje judaizmu.

        Lubię

  8. nieustraszona pisze:

    Panie Miecio ! Doszly mnie niedawno sluchy, ze Pan molestujesz religijnie zawsze z ta sama spiewka wiele blogow, chociaz niestety zapomniane jedenaste przykazanie mowi : NIE FANZOL !

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Hahaha! Czyli Mieczysław działa też na innych stronach? 😀 U mnie ma prawo do wypowiedzi jak każdy inny, bo nikogo nie obraża i przestrzega netykiety.

      Lubię

      • Krystyna pisze:

        Nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego nasz Ojciec Święty Jan Paweł Drugi [ słowo drugi zawiera w sobie, być może, jeszcze ten aspekt, że mamy dwóch Ojców Świętych, gdzie ten pierwszy Ojciec Święty, uznający siebie za jedynego, jest w Niebie] nie doczekał się spotkania z jednym z najwyższych namiestników cerkiewnej WszechRosii?
        Czy Prawosławie było na tyle niegościnne i nie miłe, czy raczej broniło w ten sposób pradawnych wierzeń Słowian?[o których właśnie ostatnio dowiadujemy się, że mieli własną, wysoką kulturę, sięgającą kilku, a nawet kilkunastu tysięcy lat wstecz]
        Dlaczego przez wieki zostało to przed nami, Słowianami ukrywane?
        Najstarsze osady Słowian na polskich ziemiach to Biskupin? Tak mnie uczono, a przecież to nie prawda!
        Czy jest tak, że dopiero, gdy jedni zaczęli wątpić w uczciwość i prawdziwość obecnej instytucji kościelnej, to drudzy teraz mogą pokazywać nam prawdziwe korzenie słowiańskie, sięgające ojców kultury greckiej i rzymskiej? [ na przykład pismo Słowian w 80% zgadzające się ze znakami na dysku z kreteńskiego Festos, datowanego w czasy
        Et – rusków ]
        Dlaczego aż tyle ruin, budowli zachowało się z kultur greckich i rzymskich, a ze słowiańskiej stosunkowo niewiele?
        Zgadzam się z tobą, Jarku, że Jezus absolutnie nie zamierzał zakładać żadnej religii, a już na pewno nie opartej na wyżynaniu w imię Boga, zabijaniu odkrywców i myślicieli [ot choćby Giordano Bruno] i utrzymywaniu ludzi w ciemnocie.
        Ale na szczęście budzi się myśl skierowana do wnętrza człowieka, do jego materialnej i boskiej natury. O tym mówił Jezus. Nie mówił o gipsie, żelazie, drewnie i kamieniu, przed którymi ludzie klęczą i się do nich modlą, zatrzymując swoje energie w tych substancjach.
        Jest takie określenie: SZCZERE POLE.
        Dlaczego otwartą, wolną, pozbawioną budowli, rzeźb i obrazów przestrzeń nazywa się SZCZERĄ?

        Lubię

        • Rozsądna Anna pisze:

          Bardzo lubię czytać Twoje komentarze,zawierają bowiem dużo mądrości w formie zapytania,są wyważone wciągające do przemyśleń.Oby było więcej takich ludzi,a byłoby i piękniej i lepiej.Mnie już od dziecka nurtowały problemy tego świata,ale zawsze byłam z tym sama,wdomu i w środowisku byłam odbierana „nie z tego świata” i nie miałam z kim porozmawiać,dużo czytałam /Mama prowadziła bibliotekę ,trochę pisałam do szuflady / no ale teraz to nieważne,mamy już możliwości dyskusji poprzez internet i to jest bardzo dobre.Ponieważ wyrosłam w domu gdzie wstępu nie miała żadna religia,ani kościół dlatego mój pogląd na te sprawy został ugruntowany jak pewnie już wiesz.Dla mnie Bóg,Żródło,czy jakbyśmy TO nienazwali jest wszystkim co widzę,słyszę,dotykam,smakuję,wącham,czuję i w co wierzę.Jest pierwszą przyczyną i ostatnim skutkiem złączonym w niepodzielnym łańcuchu.Dla mnie Bóg przebywa na ziemi jako moje światło naprowadzające mnie na moich ścieżkach życia,wiem,że urzeczywistnia się tylko w jedności,harmonii icałości – nigdzie gdzieindziej nie jest znajdywalny lub odkrywalny.Ale się rozpisałam,przepraszam,już kończę i serdecznie pozdrawiam Anna.

          Lubię

        • Krystyna pisze:

          Do ,,Rozsądna Anna pisze:
          2 Styczeń 2015 o 23:19″

          Jeśli to do mnie, to dzięki za miłe słowa. Bycie przydatnym to bardzo przyjemne uczucie.

          Człowiek w zasadzie, próbując wyrazić coś wewnętrznego, czyni to dla siebie.
          To pierwsza korzyść.
          W swym poszukiwaniu wylewa słowa, myśli, na które aktualnie go stać; przygląda się im, próbuje stworzyć z tych przemyśleń, wątpliwości, pytań logiczną dla siebie konstrukcję całościową, pojmowalną, która już jutro traci sklepienie, część ścian by stać się jedynie płaskim, rozległym fundamentem dla nowej większej, szerszej budowli.
          Przyjmuje ona kształt odwróconej piramidy, gdzie na samym dole mieści się wąski jeszcze percepcjonizm człowieka.
          Z biegiem czasu ugruntowany światopogląd odwraca piramidę, czyniąc ją stabilną i wydawałoby się pewną. Nic bardziej mylnego.
          Bo i ta budowla kruszeje, żądając nowego budulca i kształtu.

          Oto tak, moim zdaniem, wyglądają poszukiwania, osiągi i znów poszukiwania.

          Cel jest jedynie półśrodkiem. Prawdziwym celem jest sama droga, bo ONA przejawia człowieka TU I TERAZ. Wiedza, chaos, mądrość, euforia, wzlot i upadek, wiedza, chaos, mądrość, eu …
          Na podstawie koślawych wniosków z przeszłości tworzymy nie mniej pokrzywioną przyszłość. 99% energii zużywamy na takie właśnie zabiegi.
          Dobrze, że wsuwamy głowę za kurtynę przeszłości – czerpiemy wiedzę lub się jej pozbywamy.
          Z wprzódy ułożonymi teoriami zaglądamy za kurtynę przyszłości.
          Gdzie zatem jesteśmy?
          Nieświadomi rzeczywistej sceny i prawdziwego spektaklu całkowicie nie zdajemy sobie sprawy z CUDU ŻYCIA.

          Ot, takie moje przemyślenia.
          Ale jeżeli komuś stają się przydatne – i tu nie ważne czy jako akceptowalne, czy wyprowadzające z jego równowagi – to wspaniale.

          I tu jest ta druga korzyść z mowy. Już mówiący nie ma jej tylko dla siebie.

          Serdecznie pozdrawiam

          Lubię

  9. nieustraszona pisze:

    Moje tez bardzo dlugo oczekiwane przebudzenie z wyjsciem z koszmaru ciezkiej depresji, poczucia „winy”, „grzechu” czy niespelnionego „obowiazku” musialo nastapic jak poszlam na calosc w poszukiwaniu niezbitych dowodow na istnienie i metody podstepnej dzialalnosci pasozyda czlekosztaltnego i moze tak dlugo nieuchwytnego i nie do powstrzymania, bo wlasciwie nieukrywajacego sie, tylko wlasnie zawsze przyciagajacego uwage czy to dzwonami koscielnymi czy na wszystkich kanalach TV, w szczekaczkach radiowych i na stronach swoich gazet czy ksiazek dla ludu. Siec pocztowa ma tez duzo do roboty w przesylaniu anonimowych pogrozek z wyludzaniem roznych „prawnych” podatkow wraz z pozostalymi haraczami na „ochrone” mafii panstwowo-religijnej.

    Ten urywek przesylam jako zachete do zglebienia tematu w dlugiej historii pasozyda dwunoznego, bo to tym razem dzieki internetowi my musimy byc szybsi w jego nieodwracalnym pozbyciu sie na zawsze !!!

    „Groźba odrzucenia zawsze wzbudza w pasożycie lawinę strachu. Ten autor spotkał się z tym kilka razy kiedy nabył używany materac w Jersey City. Późno tej samej nocy obudziła go niepożądana obecność. Zapalił światło i na brzuchu miał małą pluskwę, napuchniętą od jedzenia, i nie chciała opuścić swojego żywiciela nawet kiedy ja zobaczył. Kiedy zapaliło się światło, pluskwa wydała wściekły okrzyk gniewu, i zniknęła z widoku. Jednocześnie autor nie skojarzył tego epizodu z teorią o biologicznym pasożycie, ale później zastanowił się, że ten gniew pluskwy, która dalej pracowała, był zrozumiały. Nie możemy oczekiwać by Żyd doceniał wysiłki gojowskiego gospodarza by go odsunąć od pokarmu i się go pozbyć. To dlatego pracuje w dzień i w nocy by temu zapobiec.

    Konieczność kontroli

    To dlatego Żyd MUSI kontrolować nasze komunikowanie się, to dlatego Żyd MUSI kontrolować naszą edukację, to dlatego Żyd MUSI kontrolować nasz rząd, i najważniejsze, dlatego MUSI kontrolować nasza religię. Jeśli tego nie będzie robił, narazi na niebezpieczeństwo swoją dalszą egzystencję jako biologicznego pasożyta. Nawet w Związku Sowieckim, z jego idealistycznym sloganem „Od każdego według możliwości, każdemu według potrzeb”, pasożyt zdobywa kontrolę nad gojowskimi robotnikami i każe im wytwarzać towary które on sprzedaje, i osiąga zyski. Grubi Żydzi i ich blond kochanki wychodzą na spacery ze swoich luksusowych willi nad M Czarnym, kiedy dogmatyczni gojowscy komisarze tacy jak Michail Suslow siedzą na Kremlu próbując desperacko wymyślić system, którego Żyd nie będzie mógł przekręcić na swoją korzyść. Im nie może się to udać, bo pasożyt zawsze był krok przed nimi.”

    Calosc na : http://wolna-polska.pl/wiadomosci/biologiczny-zyd-rozdzial-ii-2015-01

    Lubię

    • Ola pisze:

      Z tymi Zydami to jest troche ciezka sprawa, bo wiekszosc z nich tez jest zwyczajnymi ludzmi jak my i nie ma pojecia o machlojkach tych bogatych i ich manipulacjach, chce prostego zycia bez zerowania na innych. Oni tez zostali oszukani. Jestesmy pionkami. Spojrzmy na starozytne Chiny, gdzie od paru tysiecy lat panuje wyzysyk feudalny, czy na Ameryke Poludniowa gdzie jeszcze do niedawna panowaly rownie krwiozercze egregory jak u nas.

      Lubię

  10. nieustraszona pisze:

    Ola ! Zydzi najlepiej wiedza o co chodzi pomimo tego, ze sprawiaja wrazenie „normalnych” ludzi.

    Tu kolejny artykul o tym, co sie z nimi dzieje po tym, jak odkryja swoje „wybranstwo” !

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/che-guevara-byl-zydem-o-nazwisku-sheinerman-2015-01

    Jesli chodzi o Chiny, to ten w nich „wyzysk feudalny” zostal jednak tez zniszczony przez czerwona zaraze Mao.

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/nie-chinscy-chinczycy-2015-01

    Cale szczescie, ze nie udalo sie jej zniszczyc w nich tradycyjnej medycyny chinskiej i ktorej to poznanie przed kilkunastoma laty pozwolilo mi dokladnie poznac jej lecznicze dzialanie oparte na zalozeniu chinskich wladcow, ze tylko zdrowi obywatele buduja swoje dostatnie i silne zycie w calym panstwie, ktore tez przez to bylo silne i moglo odpierac ataki jego wrogow .

    Chinski lekarz dlatego otrzymywal swoje honorarium za to, jak powierzeni jego opiece ludzie byli zdrowi !!! W przeciwnym wypadku nakladano na niego kary !!!!

    Dlugo tez nie moglam zrozumiec, dlaczego system „zdrowotny” w EU zamiast leczyc zabija, chociaz ludzie w dobrej wierze placa na niego przymusowe ! skladki ubezpieczeniowe !!!

    Wyjasnienie dla jeszcze wierzacych w „sluzbe zdrowia” chociaz szokujace moze im uratowac ZYCIE przed podstepnie wprowadzona talmudyczna „medycyna” czyli do dzisiejszego dnia przeprowadzana „niewidzialna” WOJNA CHEMICZNO – BIOLOGICZNA !!!! i na ktorej czele stoi Netanjahu zarzadzajacy faszystowskimi korporacjami !

    Tak, zyjemy w ZYDOWSKIM FASZYZMIE z dwunastogwiazdkowa flaga wybrancow EU, stworzonym tylko i wylacznie przez dwanascie plemion „narodu wybranego” !!!- tego najzjadliwszego wampira czlekoksztaltnego czy tez najniebezpieczniejszego „egregora” na swiecie, bo kto wpadnie oslepiony ” medyczna nowoczesnoscia” w jego sieci, no to po nim , jak po cmie lecacej do ognia swiecy !!!!

    https://astromaria.wordpress.com/zdrowotny-hyde-park/

    Lubię

  11. IvanKruk pisze:

    Zadajesz Jarku sporo pytań w swoim artykule, choć dla osoby, która dotykała nieznanego, powinny to być pytania retoryczne.
    Ludzie, zwłaszcza młodzi, pragną poczuć coś mocnego, prawdziwego, coś, co pozwoli im być sobą, za czym tak bardzo tęsknią. Dlaczego wóda i ostry seks i narkotyki są tobie wstrętne? Bo poczułeś coś więcej, co mocno wykracza swoją treścią poza wrażenia z dobrej imprezy. Ci, na których psy wieszasz, nie mieli tyle szczęścia, siły woli, cierpliwości, charakteru i szukają spełnienia w rynsztoku, zwłaszcza, ze media im mówią że to właśnie jest istota życia (!?).
    Myślę że takie gadanie jakie uprawiasz w tym artykule, niczego na dobrą sprawę nie wnosi. Zawsze istniała nieliczna grupa szukająca szczęścia w za horyzontem i reszta – pod własnymi stopami. Nie zmienimy tego.
    Co możemy zmienić? Możemy prowadzić swobodne dyskusje we własnym gronie aby nasze widzenie świata wyprostować przyjmując słuszną krytykę i wzmocnić przekonując innych do własnego zdania.

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      „Gadanie” które uprawiam w tym artykule jest przeznaczone dla tych, których oczy widzą, uszy słyszą a serca czują. Zdaję sobie sprawę, że tych, którzy upodobali sobie rynsztok i nazywają to „szczęściem” czy „spełnieniem”, raczej się nie zmieni. Zmienić można tych, którzy już mają jakiś potencjał. Taki artykuł albo pomoże im coś zrozumieć, albo będzie treścią, która zapadnie im w podświadomość. I taka treść, która zapadła w podświadomość, da owoce po wielu latach. Gdy taka młoda osoba nagle stwierdzi, że cotygodniowe chlanie, branie kokainy i seks z kim popadnie – to w istocie żałosne i bardzo rozpaczliwe zagłuszanie wewnętrznej pustki, wewnętrznego cmentarzyska, bólu istnienia.

      Lubię

  12. nieustraszona pisze:

    Widze Jarku, ze jakis „sluszny krytyk” wzial Twoje „gadanie” pod lupe i smierdzi mi to na odleglosc zydowskim prowokatorem, ktory wlasnie mlodych ludzi chce doprowadzic mendialnie propagowanym sposobem na krecenie sie w miejscu, na „imprezowe” zycie w rynsztoku, cos w stylu „sex, drags and rock and roll” rozrzuconego niegdys przez glownego jego „artyste” z ksywa Elvis Presley.

    Niestety stary jak swiat pejsaty wrog normalnych ludzi truciznami dla ducha uderza wlasnie tel-awizyjnie w mlodziez, czyniac z niej kolejne „slepe i gluche” pokolenia potulnych niewolnikow zyjacych z dnia na dzien zabawowo, w rauszu roznych „imprez” i tak znieczulonych pozostawajac latwym lupem dla zlodziei dusz i wszelkiego dobytku materialno – kulturowego gojow :

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/poznaj-wroga-odbitka-z-odczytu-ks-kotyllo-1925-r-2015-01

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Nieustraszona – z drugiej strony, często jest tak, że dopiero gdy człowiek sięgnie rynsztoka i zauważy, w jak głębokiej dupie się znalazł – to zaczyna on coś zmieniać.

      Lubię

      • IvanKruk pisze:

        Przy okazji. Czy mógłbyś mi wytłumaczyć, dlaczego nie mogłem (3 próby) wstawić komentarza do artykułu o genezie Jahwe. Czy system wyrzuca komentarze zawierające linki do innych źródeł? Czy tez są założone inne filtry?

        Lubię

    • IvanKruk pisze:

      Odpowiem wam obydwojgu, bo w zasadzie oboje nadajecie na podobnej fali.
      Po pierwsze do zarazy żydowskiej jest mi równie daleko (a może i dalej) niż wam. Widzę mizerię egzystencji naszych czasów i też chciałbym coś w tej materii poprawić, ale chyba diametralnie różnimy się sposobami poprawy sytuacji.
      Podejrzewam, że i ty Nieustraszona i ty Jarku przebywacie w strefie marzeń o idealnym świecie w którym WSZYSCY reprezentują podobny poziom świadomości. Jednak wystarczy spojrzeć w dowolnym kierunku i w dowolnej skali zbliżenia, aby dostrzec że rzeczywistość nie jest jednorodna, że zawiera w sobie elementy w końcowym etapie rozwoju obok tych zupełnie raczkujących. Podejrzewam też że nie było wam dane żyć lub pracować w środowisku ludzi o niewyrafinowanych gustach i nie wiecie że propozycje rozwoju duchowego, rozwoju świadomości czy pracy z emocjami są przez nich gaszone pustym śmiechem okraszonym haustem z butelki piwa. Pozostaje też kwestia wolnej woli. Co z tego że my czujemy potrzebę wzrastania duchowego i działania takie jawią się nam jako naturalne, skoro dla znakomitej większości populacji globu takie nie są. Ich wola idzie w zupełnie innym kierunku.
      No dobrze, skoro mamy już zdiagnozowany obraz sytuacji, można pokusić się o ocenę skutków publicystyki uprawianej tutaj (piszę o tym artykule). Chyba to już jest truizm, że energia podąża za uwagą. Rozpisywanie się o „rynsztoku” powoduje, że ładujemy te miejsca. Chyba że ideą przewodnią jest abyśmy się tam wszyscy znaleźli i przerazili się swym stanem i dopiero wtedy uzyskali odpowiednią motywację do działania. Co z tego wyniknie dobrego, że będziemy taplać się świadomości jak źle jest na świecie? Czy ktokolwiek dzięki temu dostrzeże swoją własną niedolę? Wolne żarty – prędzej pomyśli że nie jest jeszcze z nim tak źle. Natomiast ci którzy mają jakąś tam motywację i mogliby pracować nad lepszą świadomością własnej natury, pływają w fałszywym współczuciu (satysfakcji że mi się udało). Jarku, skoro przeżyłeś dotknięcie absolutu, dlaczego nie opiszesz tych doświadczeń i wniosków jakie z nich wypłynęły dla ciebie? Może akurat ktoś pomyśli że zamiast tępo wpatrywać się w ekran, może lepiej poświęcić 1/2 godz dziennie na medytacje albo taniec albo tai chi? Osobiście gwarantuję, że przy takim obciążeniu, po roku każdy będzie miał już zupełnie zdrowe podejście do życia.

      Jeżeli teorie o powszechnym polu świadomości sa prawdziwe (jestem o tym przekonany), podążanie świadomością w kierunku harmonii, pokonywania trudności w pracy z emocjami, daje istotny wpływ na powszechną świadomość wszystkich ludzi. Z kolei podążanie uwagą za niedolą rodu ludzkiego odwodzi nas od zdobyczy ducha.

      Lubię

  13. nieustraszona pisze:

    Oczywiscie zawsze podaje reke temu, ktory „lezy” tez psychicznie albo wystaje mu glowa z rynsztoka depresji, bo nigdy nie wiadomo, czy dobrowolnie sie na to zgodzill czy tez mu ktos albo cos w tym „pomoglo” i jeszcze dokopalo mowiac, ze to jego „wina” typu „grzechu pierworodnego”, „karmy”, „tradycji” z odwieczna moda na nadstawianie drugiego policzka i odkupienie „win”.

    W ten sposob mozna kazdego czlowieka, ktory sie masochistycznie samobiczuje wybudzic i zachecic do powstania z kleczek przed falszywymi „prorokami”, co to obiecujac niebo kradna ziemie pozostawiajac na kleczkach ludzi bijacych sie w piersi z haslem – moja wina, moja bardzo wielka wina czy z lacinska – mea culpa !!! wraz z innymi tego typu kruchtowymi zaspiewkami.

    Cale pokolenia gojow w ten sposob „przepraszaly” za to, ze zyja i maja bezczelnosc chodzic po ziemi „obiecanej” biblijnie ludowi „wybrakowanemu” ,a ktory tak rzeczywiscie najbardziej obawia sie tego, ze ich najwiekszy atut w postaci niepospolitego talentu aktorskiego straci na sile razenia gojskiego ducha i rozumu.

    Ta aktorska technologie „braci strasznych w wierze” i ich wewnetrznej „duszy” przedstawia humorystycznie Friedrich Nietzsche w swoich pismach, miedzy innymi w „Tako rzecze Zaratustra” i ktora to lekture wbrew obiegowym opiniom rozsiewanych celowo przez zydowska cenzure o tym filozofie goraco polecam, bo przybrala ona wlasnie szczegolnie teraz na aktualnosci !!!

    Kto jeszcze nie ma okazji zapoznania sie z literatura tego „antysemity” i ktorego brak (!) w programie studiow filozoficznych na Polske, to proponuje jeszcze bardziej lzejsze wybudzenie z tego koszmarnego teatru dla gojow „winy, grzechow i odkupienia”, bo naprawde warto zaczac natychmiast wyrzucac wszelkie dolujace i oslabiajace smieci ze swojego ducha, no i ciala tez !!!

    Lubię

    • Mieczysław S.Kazimierzak pisze:

      ” bo naprawde warto zaczac natychmiast wyrzucac wszelkie dolujace i oslabiajace smieci ze swojego ducha, no i ciala tez !!!”

      Tak się widzi,że samej „nieustraszonej” to dotyczy.

      Lubię

  14. nieustraszona pisze:

    Pies, ktory raz sie urwal z lancucha juz drugiego unika !

    Lubię

    • Mieczysław S.Kazimierzak pisze:

      @nieustraszona
      Ewolucja ludzkiego myślenia prowadzi do wzrostu świadomości,że WOLNOŚĆ to KONIECZNOŚĆ.
      Od tego trzeba zacząć,że człowiek ma już świadomość,że jest niewolnikiem praw stworzenia i natury.W takim kontekście co to znaczy bycie wolnym?!
      Kiedy kończyło się rycerstwo zaczynało prawnictwo i odkryto Prawo Parkinsona.

      Lubię

  15. ola pisze:

    Oglądam sobie właśnie film pt Władza Prawdy, mozna go znalezc tutaj :
    http://treborok.wordpress.com/2014/12/13/wladza-prawdy/
    opowiada o sile obrazów w życiu człowieka i jaką przemożną mają władzę nad naszym życiem.

    Pojawiły się pewne fragmenty o Żydach i bardzo one mi pasują do dyskusji tutaj, jak i artykułu, który napisał Kefir.
    „W ósmym dniu swojego życia mały człowieczek dochodzi wreszcie do siebie po stresie narodzin, jego skóra całkowicie odzyskuje czucie, które w czasie porodu było przytępione. On jest, on kocha i gotów poznawać świat, i nagle, wgryzając się w świadomość sprawiają mu nieznośny ból w najbardziej czułym miejscu jego ciała, obnażając najbardziej wrażliwą śluzówkę na ciele chłopaka, która obcierając o tkaninę będzie bolała przez kilka pierwszych tygodni życia. Proszę sobie wyobrazić przerażenie noworodka u którego bez przerwy w ciągu kilku pierwszych tygodni boli gdzieś tam z dołu a on nic z tym nie jest w stanie zrobić, każdy instynktowny ruch, każda inicjatywa, by uwolnić się od niesprawiedliwego cierpienia sprawia jeszcze większy ból. Jakim potworem trzeba być, aby zrobić coś takiego z całym narodem? Człowiek, który przyszedł na ten świat dla wielkich czynów, władca wszechświata, syn Boga, czuje niemoc i przygnębienie. Jego psychika zmienia się na zawsze, on naprawdę w rzeczywistości odrobinę traci rozum, ponieważ jego naturalne instynkty, założone przez Boga działają na odwrót, on nigdy nie przypomni sobie tego bólu i cierpienia, ale w podświadomości od najwcześniejszych lat dzieciństwa ukorzeni się obraz, że „Świat jest okrutny, tutaj trzeba mniej się wychylać i ponieważ świat mógł mi coś takiego zrobić, to mam absolutne wewnętrzne prawo postępować ze światem w ten sam sposób, tylko pokażcie mi, kto jest wrogiem”.

    Czy też :

    „Gdyby pół-Żydowi bez przerwy i z uzasadnieniem powtarzać, że jest Żydem, w końcu będzie się zachowywał zgodnie ze stworzonym i podtrzymywanym w społeczeństwie obrazem o Żydach. W każdym człowieku ukryta jest boska przyroda, jednak tradycja oraz stereotypy społeczne, zwyczaje rodzinne mogą otworzyć tę przyrodę lub głęboko ją ukryć. Dużo zależy od środowiska w jakim wychowuje się dziecko. Np. będzie śpiewał, jeżeli mamie podobał się śpiew. Dziecko, które wychowuje się w cudzej rodzinie uczy się i przejmuję reakcje i zachowania otaczających go ludzi i nie jest mu łatwo wykreślić dziedzictwo wad ludzi, którzy go wychowali.”

    Ale idzmy dalej, pozwole przytoczyc sobie wiekszosc zydowskiego watku w tym filmie (transkrypcja z bloga treborok)

    Opowiada Diegin Illarion Łazariewicz: „Co czuł 16-stoletni Illarion Diegin, gdy zabił swego pierwszego wroga? Radość. Gdy zobaczyłem, jak po moim strzale upadł zabity przeze mnie Niemiec, ucieszyłem się. Potem często zabijałem ludzi, robiłem to spokojnie, bez emocji i sentymentów szła wojna na zniszczenie.”

    Drugi powód, dla którego robione jest obrzezanie, to pozbawienie czucia przez męski narząd płciowy, niepełna rozkosz przy stosunku, niepełne zadowolenie z procesu na fizycznym, sensorycznym poziomie. Kierowanie się rozumem, a raczej stereotypami myślenia plemienia, a nie naturalnymi ludzkimi uczuciami. I trzeci powód wiadomy, wyróżnienie się spośród innych. Przynależność do określonej grupy społecznej. „Jesteś nasz”. Bardzo trudno jest walczyć z kodem wprowadzonym przez Mojżesza, prawie nie da się. Skoro np. misja Jezusa nie powiodła się, to jak my mamy sobie z tym poradzić? Ale jego obraz może pokonać tylko inny obraz. Władze radzieckie próbowały wykorzenić judaizm od środka, radziecko-żydowska szkoła była przewodnikiem ideologii komunistycznej i dogmatów stalinowskich, prowadziła zaciętą walkę z żydowską religijną tradycją, co spowodowało niechęć u tradycyjnych Żydów. Radziecko-żydowska szkoła prowadziła walkę z judaizmem, dążyła to zniszczenia żydowskiej nacjonalnej świadomości. Gdy w zwykłej szkole nieobecność dziecka w sobotę czy inne święta była niezauważona, to w żydowskiej było to piętnowane. Celem radziecko-żydowskiej kultury było zerwanie powiązań ze zwyczajową żydowską tradycją.

    J.I. Muchin: W latach 30-tych polityczny rząd Radziecki zniszczył wszystkie żydowskie organizacje na terenie ZSRR, wsadzając do więzień lub deportując ich aktywistów. W przeciwieństwie do Żydów, którzy nienawidzą każdego rodzaju pracy fizycznej, Żydzi-komuniści zaczęli oswajać się z taką pracą, w tych latach nawet zaczęły się tworzyć żydowskie PGR-y, być może jako przeciwwaga dla kibuców Palestyny.

    Radzieccy Żydzi, być może pod wpływem braku nacisku ideologicznego „przynależności do wybranych przez Boga” nie wiedzieli co mają robić ze swym żydostwem, wielu z nich starało się, aby „broń Boże” nie być gorszymi, lecz lepszymi, znacznie lepszymi od innych. I co najważniejsze, byli lepsi. Pracowali w fabrykach i PGR-ach zdzierając koszule, jako pierwsi szli do boju, do wywiadu, na pierwsze linie, na których, jeżeli przeżywali po pierwszej walce, nazywano szczęściarzami.

    Opowiada Diegin Illarion Łazariewicz: Wzrastałem w duchu fanatyzmu, bez reszty oddany ideom komunizmu, przybiegłem do Komsomołu a stamtąd do biura rekrutacji, nigdzie ze mną nie chcieli rozmawiać, wypełniałem powietrze okrzykami o obowiązku komsomolca, o obronie ojczyzny, o bohaterach wojny, nasz pluton składał się z dziewięcioklasistów, wszyscy 1924 rok urodzenia, 31 osób w plutonie, ochotnicy, 27 z nich to Żydzi, powiem, że z naszego plutonu wojnę przeżyły tylko 4 osoby.

    Brytyjskie wsparcie syjonizmu nie miało nic wspólnego z troską o Żydów, przeważały tu jedynie cele geopolityczne.

    Izraelska Palestyna, zajmuje unikatowe geograficzne położenie, dosłownie rozrywa świat Islamski na dwie części. Stworzeniem Izraelskiej Palestyny Brytyjczycy wbili klin w trupa Imperium Osmańskiego. Tak to właśnie miało być i do tej pory pozostaje kością w gardle dla muzułmanów.

    Muchsin Muchammad Salich profesor historii Palestyny i najnowszej Arabskiej historii 2003r: W ten sposób najważniejszym celem dla stworzenia „buforowego państwa” w samym sercu świata muzułmańskiego stała się izolacja Azjatyckiej i Afrykańskiej części islamskiej Ummy i uniemożliwienie, a jeżeli będzie taka potrzeba to przeszkadzanie połączenia się.

    Deklaracja Balfoura z 1917 roku o pozwoleniu żydowskiej emigracji do Palestyny, jest ideą, realizacja której stworzy narzędzie przeciwko Osmańskiemu światu, a raczej Panislamizmu na Bliskim Wschodzie. Izrael to nóż wbity w serce Islamskiej wspólnoty. W sumie, na samym początku i później, twórców tej idei mało obchodził los samego noża.

    5 października 1938 roku ogłoszono, że paszporty Żydów w Niemczech są nieważne, celem takiej polityki było zmuszenie wszystkich Żydów do opuszczenia Rzeszy, do tego czasu z Niemiec wyjechało już 78 000 osób. Wielu pozostało, uważając Niemcy za swą ojczyznę, oni uważali się za część społeczeństwa i nie uważali za możliwe pozostawienie swojego kraju.

    Trzeba wiedzieć, dobrze zrozumieć i zapamiętać, że radzieccy faszyści niszczyli Żydów naprawdę, krwawo i na poważne, celowo. Ilość zabitych radzieckich Żydów to setki tysięcy, a może i miliony. Było kilka powodów dla tak odmiennego stosunku do radzieckich Żydów. Masowe niszczenie radzieckich Żydów było potrzebne dla podtrzymywania pewnego stopnia strachu u bardziej „cennych” dla CUP zachodnio-europejskich Żydów. Po drugie, ich centrala zarządzania uważała radzieckich Żydów za zepsutych przez ideologię władzy radzieckiej. Poza tym, po udanych reformach ekonomicznych w Związku Radzieckim, które po wojnie zaczęły przynosić bardzo korzystne rezultaty, gwałtownie wzrósł poziom życia obywateli ZSSR, obywateli państwa, którego podstawą ekonomiki nie były odsetki od kredytów. Dlatego należy dobrze wiedzieć, że tę część żydowskiego ludu faszyści niszczyli celowo i sukcesywnie. I takie krwawe rozprawy z żydowskim narodem balansiści CUP-u urządzali regularnie. Strasznym jest nie samo żydostwo, nie nacjonalność, a światopogląd, judaizm i wmówienie, że są pochodzenia „przez Boga wybranego narodem”, pycha, wewnętrzna zgoda z tym, że można oszukać i okraść człowieka innej narodowości. Gdy człowiekowi, który z pochodzenia jest Żydem uda się wyrwać spod nacisku kodowania, przestaje mieć dla swoich zwierzchników jakąkolwiek cenę.

    Aleksander Djukow: W stosunku do radzieckich Żydów liderzy syjonistów stwierdzili, że mają dla nich taką samą wartość jak Goje, to znaczy zerową, jeżeli nawet nie negatywną, ponieważ są „zepsuci” komunizmem.

    Anastazja: To nie różne narodowości bez przerwy walczą ze sobą, tylko różne ideologię, które wykorzystują narodowości.

    Obywatele nie-żydowskiej narodowości, nie pozwólcie na przelanie nowej krwi, nie poddajcie się manipulacjom tych, dla których najbardziej niekorzystna jest asymilacja Żydów, to znaczy osiadłość, wspólne z innymi nacjami dzieci, zmieszanie kultur i całkowite rozkodowanie i nabieranie ludzkich cech.
    Prowokatorami żydowskich pogromów są ZAWSZE komisarze żydowskich Judaistów. Głoszący „wybranie przez Boga”, dumy i pychy nacjonalistycznej. I nieważne, czym oni to maskują, nacjonalizmem, czy też podrobionymi słowiano-aryjskimi Wedami. Oni chcą, żeby z powodu zemsty i strachu naród żydowski zawsze był odosobniony, pozostając kapłańskim wojskiem, to właśnie oni chcą nadal usypiać wszystko, co ludzkie w tych zakodowanych żołnierzach-bio-robotach, pobudzając złość innych narodowości dla najnieszczęśliwszego na Ziemi narodu.

    To nie jest tak, że neguję wpływ syjonizmu na obecną sytuację na świecie, bo zdaję sobie z tego wpływu sprawę, ciężko tego nie wiedzieć jak się czyta Jarka czy inne media wolnościowe. Ale nienawidzac ich i dostrzegajac nawet w postaci zydowskiego chlopa ktory zajmowal sie w zyciu dojeniem krow agenta szatana, to ja mysle, ze do niczego nie dojdziemy. W zasadzie, to mysle, ze karmimy tym hejtem tylko jahwistyczny egregor, a nawet stajemy sie gorsi, bo glupiejemy opetani negatywnymi emocjami i jestesmy sklonni do powtarzania ich bledow bo czujemy sie lepsi. Co innego informowanie o tym innych i nie zgadzanie sie na zlo, i przede wszystkim odmowa zycia w sztucznym, nienaturalnym modelu spoleczno-gospodarczym, ktory wciaz pozera kolejne pokolenia niewolnikow. Bo to ludzie sa podwalina tego systemu i na samym szczycie moze byc sobie jakakolwiek agentura, nawet pod postacia latajacego potwora spaghetti, dopoki beda ludzie ktorzy ten twor beda podtrzymywac, dopoty bedzie trwal.
    JUST SAY NO.

    Lubię

  16. nieustraszona pisze:

    ” Obrzezanie” stosowane nadal wedlug „woli boskiej” ujetej w „swietym pismie” jest bestialstwem potwierdzajacym niewolniczy status „ludu wybranego” do slepego posluszenstwa w wykonywaniu „rozkazow” plynacych od rabinicznych przewodnikow stada „wybrancow” – psychopatow dazacych do przejecia ziemi biblijnie obiecanej i jej bogactw na swoja prywatna wlasnosc.Dlatego tez wszelkie poufalosci czy zbratanie sie z ludzmi na okupowanych juz przez zydostwo terenach bylo biblijnie zakazywane pod grozba kary, ktorej najlagodniejsza forma jest do tej pory „wyklecie” !

    Lubię

  17. margaretq pisze:

    Twój artykuł to samo sedno. Mam całkiem podobne spostrzeżenia w tym temacie.
    Co gorsza, tego ukierunkowania się na „przyszłość” uczy się nas bardzo wcześnie. Świadczy o tym zadawanie dziecku pytań „Kim BĘDZIESZ jak dorośniesz?”, bądź właśnie wychowywanie go na jednostkę taką a taką, pomijając fakt, że dziecko już ma jakiś określony zestaw cech i nie jest dopiero materiałem do obróbki. A że chłonie świat dorosłych jak gąbka, łaknąć przy tym akceptacji, to naśladuje dorosłych i staje się taki jak oni – nieszczęśliwy, niespełniony, wiecznie za czymś goniący, a przy tym od jakiegoś momentu programuje swój umysł na starzenie się, choroby i umieranie.
    Ludzie stwarzają sobie piekło na Ziemi sami, a zarazem zajmują się „walką” z problemami. Walką z chorobami które sami stworzyli, walką z ubóstwem do którego sami doprowadzili poprzez systemy polityczne i społeczne, walką z wojnami które sami wywołują, a zwykłym ludziom też wmawiają, że muszą przez całe dorosłe życie o coś walczyć. Swoje własne organizmy też zaczyna się taktować jako pole bitewne, zwalczając choroby, cechy których nie akceptujemy, czy wszystko to, co przyjęło się postrzegać jako fizyczne objawy starzenia.
    Czasem się zastanawiam, jak rozwijałby się człowiek bez wychowania i to bardzo oddziałuje na moją wyobraźnię.

    Lubię

  18. Anna pisze:

    Lubię seks, ale widocznie moje hormony działają trochę inaczej niż pisze autor. Finalnie seks przypadkowy nie daje mi radości, a długotrwałe przybicie. To nie dla mnie. Nie szukałam nigdy pocieszenia w seksie, alkoholu czy dragach. Wolę powygłupiać się ze znajomymi, iść na spacer lub zrobić sobie małą niespodziankę książką z filiżanką kawy. Nie czuję się nędznie nieszczęśliwa. Mimo problemów jestem szczęśliwa. Jako młoda kobieta, bardzo atrakcyjna, bez dopasowanego mężczyzny i bez seksu. I jestem szczęśliwa. Dlaczego miałabym nie być? Bo tak mówi mi jakaś teoria? Akceptuję to, co mam w życiu. Druga połówka to miłość świadoma, a nie przypadek. Na cholerę ( za przeproszeniem) mi chwilowy seks i upijanie się w rynsztoku np. :))))

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 114 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: