Lifestyle

Przesłanie na nowy, 2015 rok. Jak podkopać fundamenty systemu?


Przesłanie na nowy, 2015 rok. Jak podkopać fundamenty systemu?

prawdaZrozumiałem, że w rzeczywistości nie bardzo da się podkopać te fundamenty. Po pierwsze, o ile dla nas ten system jest koszmarem dnia codziennego, o tyle dla zwykłych, nic nie wiedzących o życiu ludzi, ten system jest wybawieniem. Gdyby nie on – wyobraźcie sobie, jaka anarchia i przemoc by panowały, już nie mówiąc o jakiejkolwiek szansie na rozwój cywilizacji i technologii. Inaczej: wrócilibyśmy do epoki kamienia łupanego, i niczym nie poskromionych żądz, instynktów i agresji. To, co nas już krępuje, wielu innych ludzi utrzymuje w „jako takiej” stabilizacji. I sprawia, że te wewnętrznie przerażone i zakompleksione jednostki, zamiast kraść, mordować i niszczyć, jako tako funkcjonują, pracują, budują tą cywilizację. Bo mieszkania, jedzenia, wałów przeciwpowodziowych, elektryczności, internetu, autobusu – potrzebujemy tak samo, jak duchowej Nirvany. Taki paradoks – Sacrum powstaje z Profanum i dzięki Profanum.

To, co proponuję w tym felietonie, to założenie własnej strony, czy też własnego bloga, o tych tematach, które są poruszane u mnie. Każda tego typu witryna internetowa, to osobna grupa czytelnicza, mająca swoich fanów jak i antyfanów. Widziałem i czytałem ogrom stron, które są antysystemowe i przeciwne na przykład korporacjom farmaceutycznym. Zauważyłem też fatalne błędy, jakie popełniają autorzy tych stron.

Te strony często są powiązane z religią, co jest wg mnie zupełnym absurdem. Przecież religie i ideologie (w tym racjonalizm, ateizm i sceptyzm) są głównym filarem obecnego systemu, uciskającym ludzi i ograniczającym ich myślenie. To, co ja proponuje, to przede wszystkim odejście od ideologii i religii. Owszem, tym muszą kierować się państwa i masy społeczeństwa, jest to dla nich taki bufor stabilności pośród tego skrajnie niepewnego, nieprzewidywalnego i chaotycznego świata. Ale Ty nie musisz się na nich skupiać. Oni – Ci biedni, zastraszeni przez system ludzie – tak, zaś Ty – nie. Chciałbym, byś był wolny.

Zamiast patrzeć przez różowe okulary ideologii i religii, patrz na fakty. Na to, jak dane rozwiązania działają Tu i Teraz, w chwili obecnej. Nie patrz na to, co obiecuje każda ideologia i religia, czyli na ich wizję utopii, czy nieba. Ta zapowiadana cudowna utopia nigdy nie nadejdzie, bo tak jest skonstruowana ta rzeczywistość. Trzeba analizować i weryfikować wszelkie rozwiązania i ich rezultaty w czasie rzeczywistym, a nie uciekać w lukrowane obietnice „raju na Ziemi” Historia pokazuje, że zamiast raju na Ziemi, tej Ziemi, każda ideologia i religia przyniosła cierpienie, zło i miliony grobów.

Jeśli będziesz związany z jakąś ideologią bądź religią, to przekonasz raczej tylko reprezentantów danej ideologii / religii. A to niefajnie. Bowiem przyjęło już się w internecie, że monopol na „antysystemowość” ma w Polsce skrajna prawica i katolicyzm. Wiele tych stron i blogów z treściami krytykującymi korporacje, szczepienia, GMO, jest związanych właśnie z nurtem konserwatywnym i judeochrześcijańskim. A to nie tędy droga. Powinniśmy w naszej strategii kierować się wiedzą, którą ten system chciałby ukryć. Np wiedzą psychologiczną. Jedną z fajnych zasad, które tutaj ma zastosowanie, jest wzięte z biznesu poszukiwanie nowych nisz, nowych miejsc, gdzie można by wejść z naszymi treściami. Czyli szukania nowych możliwości tam, gdzie większość antysystemowych autorów (czyli tych prawicowców i katolików) widzi jedynie piętrzące się problemy. Ja to właśnie sukcesywnie robię, zaraz powiem Wam, jak.

Moim patentem jest łączenie poglądów i dziedzin wiedzy. Aby to wyjaśnić, przedstawię Wam tych, którzy nazywają mnie „największym oszołomem polskiego internetu”, choć nie jestem ani katolikiem, ani chrześcijaninem, ani nawet zwolennikiem prawicy. Są to zwolennicy nurtu lewicowego, neoliberalnego, którzy w oficjalnej, skorumpowanej nauce działającej przecież na zlecenie korporacji, widzą „ratunek” przed ciemnotą religijną. Ja dokonałem pewnej syntezy. Połączyłem niechęć do korporacji farmaceutycznych i korporacji GMO, z ideami i hasłami lewicowymi. Czyli z anarchizmem, antykapitalizmem i antykorporacjonizmem. Niewielu sztywnie widzących świat zwolenników lewicy dostrzega, że korporacje farmaceutyczne i ich zbrodnicza polityka, to taki sam element zniewalającego glob ziemski kapitalizmu, jak inne korporacje. Wielu tych zwolenników lewicy jedne korporacje potępia, np za niszczenie środowiska, zaś wychwala oficjalną naukę, szczepienia czy GMO. To oczywiście pewna hipokryzja, którą ja celnie demaskuję. Stąd jestem znienawidzony przez tych lewicowców, często będących racjonalistami, ateistami i przeciwnikami „teorii spiskowych”.

Dalej: kolejnym błędem stron alternatywnych jest retoryka i sposób przekazywania wiadomości. Same złe newsy, tylko te okropne, dobijające grafiki, brak innych treści na stronach. Sekretem udanego blogowania na te tematy, jest mieszanie tematów. Czyli: pisanie zarówno o szczepieniach, GMO, korporacjach, jak i o psychologii, kobietach, seksie, „dupie maryni”, lifestyle, związkach, czy np przepisach kulinarnych czy ćwiczeniach. Czyli, w skrócie, 50% strony powinny stanowić treści, które przyciągają inną grupę czytelniczą, która nie zna jeszcze tych zagadnień o spiskach, szczepieniach, GMO itp.

Ważny jest również język, jakim się posługujemy. Slang i inne językowe obrzydliwości, takie jak: „unia jewropejska, „chazarowie”, „usrael”, „big pharma”, itp, są absolutnie niedopuszczalne. My mamy zachęcać innych ludzi do czytania, a nie odstraszać ich slangiem czy radykalnym, naładowanym nienawiścią słownictwem. Ja posługuję się w miarę jak najprostszym, modnym lifestyle’owym językiem. Staram się „tłumaczyć” często nudny i niezrozumiały język ezoteryki, na język, który jest zrozumiały i prosty do odczytania dla większości. Treści ezoteryczne również są najeżone „profesjonalnym” słownictwem i różnorakim slangiem, przez co są trudne do odczytania i czasami komiczne dla przeciętnego zjadacza chleba. Ja staram się temu przeciwdziałać. Można przecież napisać: „egregor„, ale mało kto zna to słowo. Równie dobrze można też napisać: „egregor, czyli duchowa świadomość zbiorowa danej grupy” i wtedy jest to dużo bardziej czytelne.

Jeśli już jesteśmy przy prezentowaniu duchowości i tajemnej doktryny, to tutaj też mam kilka uwag. Otóż, wiele stron gdzie poruszane są zagadnienia duchowe (ezoteryka, wiedza ukrywana, new age itp), popełnia podobne błędy, jak przedstawiane powyżej. Duchowość jest tam przedstawiana w skrajnie przerysowanej, wręcz komicznej dla zwykłego Czytelnika formie. Jakieś channelingi (czy inne bzdury z zakresy new age), jakieś proroctwa dziwnej treści, czy też opinie, że dany bloger w poprzednim życiu był Napoleonem, więc teraz ma przerąbane i musi pracować w budzie z kebabami by odrobić karmę. No ludzie no..

Duchowość trzeba przedstawiać w taki sposób, by z jednej strony nie zostać uznanym za oszołoma, fanatyka, a z drugiej strony, by zachęcić Czytelnika do rozwoju, inwestowania w siebie, czy do sprawdzenia tego, że owa duchowość naprawdę „działa”, Tu i Teraz. Wiem, że to jest pewne lawirowanie, ale cóż.. Trudno też podejmować w tym temacie dialog z wyznawcą ideologii doktrynalnego racjonalizmu / ateizmu. Ludzie ci myślą, że wszystko powstało przez przypadek, że żadnej metafizyki nie ma, a człowiek – wraz z jego talentami, uczuciami, wzruszeniami – to tylko kupka materii organicznej. Stąd ja rzadko z takimi ludźmi podejmuję dialog. Paradoksalnie, z dwóch grup ludzi wyznających tę samą iluzję (wierzący i niewierzący), to wierzący są w ciut lepszej sytuacji. To z wierzących będzie więcej wiedzących, niż z niewierzących. Dogmatyczni ateiści i racjonaliści mają poczucie, że raz na zawsze wyszli ze świata iluzji (religii), ale nie wiedzą oni, że ta iluzja ma znacznie szersze spektrum, i że materializm / racjonalizm / ateizm także należą do tej iluzji.

Staram się swojego bloga prowadzić w klimacie luźnej kafejki, gdzie można pogadać na każdy temat, i gdzie większość coś dla siebie znajdzie. Powinniśmy tak publikować, by przeciętny Czytelnik postrzegał czytanie naszych artykułów jako przygodę, jako odkrywanie czegoś nowego, nieznanego, a nie ciężkie studiowanie profesjonalnych, najeżonych specjalistycznym slangiem i „technicznym” językiem materiałów. Wiem, że jest to trochę pójście w stronę pisania pop-kulturowego, lifestyle’owego, ale tak najłatwiej dotrzeć do niezaznajomionego z naszymi tematami Czytelnika. Wszystko sprowadza się do tego, że forma w jakiej wiedza jest podana, liczy się tak samo, jak merytoryczna zawartość tej wiedzy.

Zachęcam Was więc do zakładania swoich własnych stron, blogów, profili na portalach społecznościowych itp. Możecie stosować te porady, które zawarłem w tym felietonie. One się sprawdziły u mnie, dały dobry rezultat i dość duże czytelnictwo. Jak na razie, niewielu autorów niezależnych poza mną i kilkoma innymi, idzie tą drogą. Potrzeba więcej stron, które by dokonywały specyficznego, atrakcyjnego dla Czytelnika połączenia Sacrum z Profanum. Wiele z tych stron antysystemowych jak i duchowych, to strony specjalistyczne, z mnóstwem zaawansowanej wiedzy. Wciąż mało jest stron, które byłyby takimi „szkołami średnimi”, łączącymi wiele zagadnień. Po co bowiem zakładać kolejną stronę dla już uświadomionych? Wg mnie, warto eksplorować nowe, nieprzebyte jeszcze tereny.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Reklamy

11 odpowiedzi »

  1. Prawda jest inna ateizm i racjonalizm rozprzestrzenił racjonalista.pl gdyby wyszło na jaw kim jest taki Tabisz czy Agnosiewicz wszystko by się zmieniło ciebie nienawidzą płatni trolle którzy udają ateistów lub racjonalistów za pieniądze

    Polubienie

  2. Jarek. Gdy czytam twoje posty to brakuje mi troche profesjonalnej redakcji tych tekstów. To by było ogromne ułatwienie przekazu gdybys sie o to pokusił. Treści są czasami takie ze mi „Dxxx” urywa ale czyta sie to dość cieżko szczegolnie dla kogoś początkującego w tej tematyce.

    Polubienie

  3. Ja zaś uważam, że dla wielu ludzi, którzy mocno tkwią w religii, jedynym impulsem , który wypchnie ich z iluzji np. katolicyzmu czy islamu jest skrajny ateizm i zanurzenie się w materialiźmie.
    Osoba zanurzona w materialiźmie prędzej czy później dostanie perfidnego kopa od życia, i tu już od niej zależy , co z tym fantem zrobi. Czy postanowi całe życie wegetować w pustce duchowej, czy pójdzie w stronę rozwoju duchowego.
    Rozwój przebiega mniej więcej tak: religia-> ateizm -> poluzowanie zwieraczy… Czasami faza zetknięcia się z nawiedzonym ateizmem jest konieczna, zwłaszcza dla osób, które tkwią w tradycyjnej religii bardzo mocno. Tylko wtedy takie osoby zaczną się zastanawiać, jeśli ideologię ateistyczną przedstawi im się mocno, wyraziście i zdecydowanie, wzbudzając w nich odpowiednie emocje…

    Polubienie

  4. @nieustraszona
    Sam tytuł CZYM MOŻNA USPRAWIEDLIWIĆ PODATKI? Tomasz Sommera skłania do przeczytania tej książki.
    Z nie można wyczytać kto chce je likwidować,co pokrywa się z portalem promującym ateizm.

    Polubienie

    • Mój portal nie promuje ateizmu 🙂 ateizm, katolicyzm, i wszelkie inne -izmy i -yzmy, to poziom piwnicy, a mówiąc dosadniej – poziom kloaki. Nas nie interesuje kwestia, któremu -izmowi czy -yzmowi mamy być poddani. „Non serviam” – „Nie będę służył” ziemskim ideologiom i innym tego typu wymysłom ludzkim. Wolę sam sprawdzić jak „działa” świat niż ślepo komuś wierzyć i ślepo kopiować czyjąś wizję świata.

      Polubienie

  5. @nieustraszona
    Jeżeli chodzi o straszenie to raczej to płynie od tych uczestników,którzy przechodzą na pozycje bezbożnych wojowników.
    Podałem pozycję literaturową,w której można znaleźć uzasadnienie usprawiedliwiające podatki,w tym i takie,które nie naruszają praw człowieka.
    W rozdziale „Heurystyka ekonomiczna” jest również mowa o dobrowolności podatków.
    Zatem wiedzę trzeba uzupełniać nim wystąpi się w roli „szatana” (z hebrajskiego „oskarżyciela”.

    Polubienie

    • Mieczysławie, wiedza twoja głęboka i obszerna. Nie rozsądkiem byłoby z niej nie skorzystać.
      Zadam zatem kilka [ z bardzo wielu] nurtujących mnie pytań.
      Dlaczego i w jakim celu w dwadzieścia dziewięć lat po Grunwaldzie, na który Watykan przeciwko Polsce i Litwie swoich rycerzy krzyżackich wystawił, w 1439 roku na soborze florenckim zatwierdzono w dokumentach istnienie wymyślonego przez papieża i jego namiestników miejsca przejściowego, czyli czyśćca? [ o którym mowy nie ma w Biblii]
      Za jakie pieniądze i w jaki sposób zdobyte wybudowano Bazylikę św. Piotra w Rzymie?
      Paradoksalnie, papiescy uczeni w piśmie wszystko skrzętnie zapisywali i są dokumenty.
      Co miał na myśli reformator Marcin Luter [1483-1546] pisząc po powrocie z miasta na siedmiu wzgórzach?
      Cyt.[E. G. White ,,Wielki bój”, wyd. Znaki czasu.]
      ,, Kto nie zobaczy, nie usłyszy i nie doświadczy – nie uwierzy, jakie łotrostwa, straszne grzechy i bezwstyd panują w Rzymie. Dlatego mówię: jeżeli jest piekło, to z pewnością Rzym jest na nim zbudowany, gdyż w nim panują grzechy najobficiej”
      Dlaczego do dzisiejszego dnia wykupuje się w Kościele Katolickim zbawienie dla dusz zmarłych, dając kasę w kopertach – ,,za-duszki”, ,,wypominki” [ czemu nie wspominki, chyba lepiej jest wspominać niż wypominać]
      Znałam młodego kleryka, który, chodząc po kolędzie, brał koperty z kasą od bogatszych i zostawiał je u biednych.
      Jeżeli w jakichś parafiach zagrzewał miejsce, to tylko do następnej kolędy.
      Słuchy chodziły, że go w końcu w jakimś zakonie zamknęli.
      Mieczysławie, powiedz mi, jaki ten ksiądz grzech szatański wobec świętego kościoła popełniał? Czyż nie była to prawdziwa, czysta miłość wobec bliźniego?
      Z pewnością bez trudu odpowiesz mi na moje pytania, tylko proszę nie odsyłaj mnie do książek! Słów swoich mądrych użyj, bo wiedzę masz przednią.

      A co do literatury, do której na tym blogu odsyłałeś, mam przeczytaną od dechy do dechy.

      Serdecznie pozdrawiam.

      PS. Mamy styczeń, czas kolęd. Co roku zastanawiam się ile włożyć w kopertę, aby nie było za mało.
      A może dać na buty dla jednego z sześciorga dzieci u bezrobotnych znajomych? [nie ma tam patologii pijaństwa i przemocy]
      Nie wiem, co mam zrobić. Czy kupić te buty dziecku [ chodzi w dziurawych półbutach]?
      A jak mnie ksiądz wychrzci?!
      Doradź mi, proszę, Mieczysławie.

      Polubienie

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s