Chrześcijaństwo powoduje niszczące i okaleczające choroby psychiczne. Chrońcie dzieci za wszelką cenę

Chrześcijaństwo powoduje niszczące i okaleczające choroby psychiczne. Chrońcie dzieci za wszelką cenę

kosciol katolickiWiększość ludzi uważa, że wychowanie dziecka to zapewnienie mu bytu i „wytresowanie” go, czyli dopasowanie go w idealny sposób do społeczeństwa niewolników. Do tego świetnie nadają się wszelkie kulty judaistyczne, takie jak chrześcijaństwo, judaizm i islam. Są to religie stworzone przed wiekami przez elity polityczne, dla mas – by ich zamieniać w niewolników. Niewolników bezwolnych, z obniżoną samooceną, kompleksami, okaleczonych psychicznie.

Pora to powiedzieć wprost. Chrześcijaństwo i wszelkie inne w/w kulty judaistyczne, powodują potworne spustoszenie w psychice / podświadomości dziecka. To samo dotyczy też racjonalistycznego ateizmu, który jest drugim biegunem tej samej iluzji, inaczej: drugą stroną tego samego kija, którym elity chłoszczą i batożą masy. Naprawdę niewielu psychologów ma odwagę mówić, jak straszną i okrutną krzywdę robi psychice małego, bezbronnego dziecka religijna ciemnota.

Psychologowie, którzy mają odwagę to powiedzieć, najczęściej są niestety ateistami, a na słowa „psychologia głębi” bądź na inne ciekawe metody z pogranicza psychologii i ezoteryki, reagują zabobonnym lękiem i agresją. Mówią oni o tak zwanej „nerwicy eklezjogennej”. Jest to termin umowny, bo objawy mogą być bardzo różne. Od nerwicy lękowej, zaniżonej samooceny, poczucia bycia nikim, aż do ciężkiej nerwicy natręctw, schizofrenii, czy wręcz objawów przypominających opętanie. Gdyż paradoksalnie, jeśli neguje i wypiera się „wewnętrznego demona” (archetypowy cień), to on schodzi do czeluści podświadomości i stamtąd atakuje 10 razy silniej.

Zapraszam teraz do przeczytania artykułu, który opisuje katolicki czy też chrześcijański fundamentalizm w ujęciu psychologicznym. Powinniśmy trzymać nasze dzieci z daleka od tej niszczącej psychiki, okradającej naszą Ojczyznę, pedofilskiej mafii.

Autor wstępu: Jarek Kefir

 

Proszę o podanie dalej tego info!

____________________________________________________________

Chrześcijański fundamentalizm a choroby psychiczne

Cytuję: „„Mam trzydzieści lat i usiłuję odzyskać równowagę psychiczną. Uczęszczanie do szkół chrześcijańskich, edukacja domowa, pobyt w chrześcijańskim domu wspólnotowym (de facto w indoktrynującym obozie pracy) oraz przebywanie w wielu kościołach różnych miast sprawiło, że jestem psychicznym, emocjonalnym i duchowym wrakiem” – słowa byłego członka kościoła ewangelicznych chrześcijan, cytat z książki „Christianity Is Not Great: How Faith Fails”.

Jeśli były wyznawca utrzymuje, że wiara chrześcijańska wpędziła go w depresję, sprawiła, że cierpi na zespół natręctw lub zespół stresu pourazowego, zapewne zarzuci mu się popadanie w przesadę. Chory może doświadczać ataków paniki, oczekując na potencjalne „pochwycenie do nieba”, huśtawki nastrojów – oscylujących pomiędzy ekstazą związaną z wszechogarniającą miłością Boga, a myślami samobójczymi, wskutek nienawiści do samego siebie z powodu popełniania wciąż tych samych grzechów lub też popaść w obsesję na punkcie seksualnej czystości. Tego typu symptomy wyraźnie pokazują, że ich źródło ma związek z religią, lecz wielu instynktownie obwini ofiarę. Powiedzą, że chory emocjonalnie eks-wyznawca już wcześniej miał predyspozycje do zaburzeń depresyjno-lękowych bądź obsesyjno-kompulsywnych i że to one sprawiły, że zaczął postrzegać chrześcijaństwo w wypaczony sposób. Albo dojdą do wniosku, że najwyraźniej nie jest prawdziwym chrześcijaninem. Gdyby jego „modlitwy były przepełnione wiarą” lub gdyby kochał Boga „całym swoim sercem, duszą i umysłem”, gdyby naprawdę czekało go zbawienie – to przecież ogarniałby go wewnętrzny spokój, który przekracza wszelkie zrozumienie.

Tymczasem rzeczywistość jest dalece bardziej złożona. To prawda, że objawy depresji czy ataki paniki dotykają najczęściej najbardziej wrażliwych z nas, albo z powodu uwarunkowań genetycznych, albo wskutek osłabiających nas stresorów środowiskowych. Jednak w gruncie rzeczy, źródłem stresu mogą być również dogmaty wiary chrześcijańskiej i ich ścisłe przestrzeganie, stając się podstawą do pojawienia się wielopokoleniowych wzorców nadużyć, traumy i autodestrukcyjnego zachowania. Niektóre z nich mogą prowadzić z czasem do wykształcenia się nawykowych wzorców myślenia, zmieniających de facto funkcjonowanie mózgu, utrudniając w efekcie powrót do zdrowia i rozwój.

Chrześcijanie lubią mówić o korzyściach, jakie czerpią z wiary. Ich świadectwa są przepełnione relacjami o cudownych przemianach: narkomani przestają ćpać, hazardziści wychodzą z nałogu, samotnych lub obarczonych poczuciem winy przenika uczucie przebaczenia i miłości. W związku z tym, wielu wiernym trudno jest sobie wyobrazić, że chrześcijaństwo może mieć też ciemną stronę. Tj. że niekiedy wpędza w diabelski krąg dręczącego zwątpienia w samego siebie, nadmiernego samokrytycyzmu czy skłonności do masochizmu, doprowadzając co wrażliwsze jednostki – zarówno dzieci, jak i dorosłych – do chorób psychicznych czy samobójstwa. Do takiego sposobu myślenia o sobie przyczyniają się „doprowadzające do obłędu” aspekty wiary, których nie należy lekceważyć.

Dostępne, najlepsze z metodologicznego punktu widzenia, wyniki badań, rozpatrywane całościowo, wskazują na niewielką pozytywną korelację pomiędzy zaangażowaniem religijnym a zdrowiem psychicznym. Niektóre z nich wykazały pozytywną korelację, inne negatywną, a jeszcze inne – żadnej. Być może wynika to z dużej ilości metod badawczych, jakie wykorzystuje się do mierzenia zależności pomiędzy zaangażowaniem religijnym a zdrowiem psychicznym, ale też pewnie z olbrzymich różnic pomiędzy samymi religiami.

Podczas gdy doświadczenie „nowego narodzenia” może prowadzić do całkowitego, a niekiedy natychmiastowego pozbycia się zaburzeń psychicznych lub porzucenia nałogu, podobna przemiana zdarza się w obrębie wielu religii albo też w efekcie udziału w świeckich autoterapiach psychologicznych. O tym zjawisku piszą Flo Conway i Jim Siegelm w klasycznym już dziele Snapping: America’s Epidemic of Sudden Personality Change (Uwolnienie: amerykańska epidemia nagłych zmian osobowości). Opisy przeżyć osób, które wyrwały się z okowów restrykcyjnej religii, brzmią de facto podobnie – jako nagły przypływ wolności, radości i poczucia celu. Niektórzy mówią o uwolnionej, „odkażonej” wersji samego siebie – „ponownie nowo narodzony”. Poniżej jedna z relacji:

„Można zaliczyć mnie do grupy osób, u których objawy depresji, zwątpienia w siebie, nienawiści do samego siebie, etc. ustąpiły, gdy uwolniłem się od ciężaru religijnego ucisku. Dopiero teraz zaczynam doświadczać uczucia „wewnętrznego spokoju, który przekracza wszelkie zrozumienie”, tego, o którym nieustająco mówią chrześcijanie, a którego – zdaje się – jeszcze nigdy nie doświadczyli. Jak na ironię” – Xphish.

Przynależność religijną uznaje się powszechnie za sprawę osobistą. Jednakże przestaje być ona wyłącznie kwestią prywatną, kiedy staje się bodźcem do podejmowania działań oddziałujących na inne jednostki i na sferę publiczną. Wierzenia mogą skłonić poczciwą osobę do haniebnych czynów – unikania przyjaciół, bicia własnych dzieci czy zabijania gejów, gdyż w jej mentalnym świecie, stworzonym w oparciu o system wierzeń, te niegodziwe uczynki są mniejszym złem. Przy czym znacznie częściej krzywda jest natury psychicznej, a jej ofiarami są sami wyznawcy.

Piewcy religii utrzymują, że ich produkt ma moc przemiany życia, przy czym w jakiś magiczny sposób proces ten nie pociąga za sobą żadnego ryzyka. W rzeczywistości, zwykle każde silne lekarstwo jest jednocześnie toksyczne, zwłaszcza w zestawieniu z czymś niewłaściwym lub podane w nieodpowiedniej dawce. A religia jest właśnie takim silnym lekarstwem!

W dalszej części przedyskutujemy dwie kwestie, a mianowicie, dlaczego chrześcijaństwo ma aż taką siłę oddziaływania oraz w jaki sposób dokonuje psychicznych spustoszeń, tj. dlaczego jest w stanie zahamować proces rozwoju u dziecka, dlaczego na jego negatywny wpływ narażone są w szczególności kobiety, jakie są objawy religijnej traumy oraz co mogą zrobić byli wyznawcy, aby odzyskać zdrowie i powrócić do normalnego życia. Skoncentrujemy się głównie na tych odmianach chrześcijaństwa, które są oparte na dosłownej interpretacji zapisów biblijnych. Należą do nich kościoły ewangelickie i fundamentalne, Kościół Świętych Dnia Ostatniego (mormoński) i inne konserwatywne odłamy. Te wspólnoty mają podobne wymagania odnośnie religijnego konformizmu – podzielają pogląd, że ludzie potrzebują zbawienia oraz że należy skoncentrować się na życiu duchowym, bo jest nadrzędny w stosunku do świata natury. Ich podglądy stoją w sprzeczności z zasadami przyjętymi w liberalnych, postępowych kościołach chrześcijańskich, które przyjmują humanistyczny punkt widzenia, tj. ukierunkowanie na życie doczesne oraz nacisk na społeczną sprawiedliwość.

Trzeba zrozumieć, że chrześcijaństwo nie jest po prostu religią. Jest ono niczym szerokokątny obiektyw, przez pryzmat którego jego wyznawcy doświadczają rzeczywistości. Na dodatek, zachodnia cywilizacja jest nim przesiąknięta. To sprawia, że trudno jest je wychwycić, podobnie jak powietrze, którym oddychamy, a które jednocześnie jest dla nas tak niezwykle istotne. Założenia chrześcijaństwa oparte na określonych symbolach, prawach i nomenklaturze są tak wszechobecne w naszej kulturze, że nawet niewierzących czynią ślepymi na krzywdę wyrządzaną w imię Boga.

RELIGIA ŻERUJE NA PROCESACH POZNAWCZYCH CZŁOWIEKA

Aby zrozumieć siłę religii, trzeba mieć chociaż niewielką wiedzę na temat struktury ludzkiego mózgu. Racjonalizm, 350-letnia teoria umysłu, głosi, że istoty ludzkie to jednostki racjonalne, podejmujące intencjonalne działania w efekcie świadomych procesów myślowych. Wyniki badań z zakresu kognitywistyki pokazują, że jest inaczej.

W 2002 roku psycholog Daniel Kahneman otrzymał Nagrodę Nobla za swoją pionierską pracę na temat procesów decyzyjnych. Kiedy rozpoczynał swoją karierę naukową, naukowcy podzielali pogląd, że ludzie to „jednostki racjonalne”, zwłaszcza jako uczestnicy rynku, oraz że z większości motywacji i przekonań, które stoją u podstaw podejmowanych przez nas działań, zdajemy sobie sprawę. Kahneman i jego współpracownik naukowy Amos Tversky wykazali, że jest to dalekie od prawdy. Okazało się bowiem, że większość procesów mentalnych nie ma zbyt wiele wspólnego z myśleniem racjonalnym oraz że są one całkowicie poza zasięgiem naszej świadomości.

Preferencje, zamierzenia i decyzje, które kształtują nasze życie, są z kolei determinowane przez wspomnienia i skojarzenia, które powstają przed wykształceniem się umiejętności przeprowadzania racjonalnych analiz. Daniel Siegel, profesor psychiatrii klinicznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, zajmuje się badaniem traumy i pisze na ten temat publikacje naukowe. Jego zdaniem posiadamy dwa rodzaje pamięci – “jawną” i “ukrytą”, które przechowywane są w mózgu bez względu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Pamięć ukryta dotyczy przeżyć z dzieciństwa – w tym doświadczeń z okresu porodu oraz tworzenia się więzi – które mają wpływ na nasze dalsze życie.

Specjalista w dziedzinie lingwistyki poznawczej George Lakoff stworzył koncepcję ram poznawczych (frames), spopularyzowaną dzięki jego niewielkiej książce pt. „Don’t Think of an Elephant” („Nie myśl o słoniu”): „W celu zrozumienia faktów, ludzie korzystają z ram poznawczych – głęboko osadzonych struktur mentalnych – w których zakodowane zostały informacje o tym, jak działa świat. Znajdują się one w mózgu i kształtują tzw. zdrowy rozsądek. Proces myślenia czy komunikowania się nie jest możliwy bez aktywowania ram, a to, która z nich zostanie uruchomiona, ma rozstrzygające znaczenie”.

Ramy poznawcze powstają nieświadomie, uaktywniają się bez naszej świadomości, a jednak determinują charakter naszych świadomych myśli. Według specjalistów z dziedziny lingwistyki poznawczej, słowa łączą się z obrazami, ze wspomnieniami i z pokrewnymi im pojęciami, wzajemnie splątanymi poprzez sieci neuronowe. W efekcie tego nadajemy sens otaczającej nas rzeczywistości dzięki metaforom, które pozwalają oceniać nam nowe sytuacje w oparciu o te, z którymi już mieliśmy do czynienia. Na przykład, gdy liberał i konserwatysta wyobrażają sobie prawidłowo funkcjonujące społeczeństwo, przychodzi im na myśl koncepcja rodziny jako wzorzec, zgodnie z którym powinien działać rząd. Ale podczas gdy konserwatysta będzie odwoływał się do modelu wychowania w stylu “surowy ojciec” bądź do modelu autorytarnego, liberał skłoni się raczej ku wzorcowi „troskliwego rodzica”. To „głęboko osadzone ramy poznawcze” zadecydują o wyborze społecznych priorytetów. Koncepcja ram poznawczych pomaga nam zrozumieć, dlaczego myślenie religijne wydaje się tak bardzo odległe dla kogoś z zewnątrz, czyli dla osoby, która ma inne ramy poznawcze, myśli w odmienny sposób i w obliczu tych samych faktów dojdzie do innych wniosków.

Przytoczone powyżej aspekty procesów poznawczych determinują sposób, w jaki przemierzamy życie, określają to, co sprawia nam ból, determinują cele, za którymi podążamy, a z których rezygnujemy, implikują sposób, w jaki reagujemy na porażki oraz na cierpienie, jakie zadają nam ludzie – a także warunkują naszą reakcję, kiedy to my krzywdzimy innych. Religia czerpie siłę w dużej mierze z faktu, że ma swój udział w kształtowaniu nieświadomych procesów: ram poznawczych, metafor, przeczuć, emocji, które powstają zanim jeszcze mamy możliwość podjęcia świadomych rozważań.

WIERZENIA I PRAKTYKI RELIGIJNE PROWADZĄCE DO PSYCHICZNYCH SPUSTOSZEŃ

Nauki społeczne dają nam wgląd w uniwersalne procesy poznawcze i społeczne, które w ogólnym zarysie tworzą fundamenty wiary religijnej, lecz na pytanie o korzyści i straty, jakie niesie za sobą to zjawisko, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Konieczne są bardziej rygorystyczne badania, niemniej jednak studia przypadku coraz częściej pokazują, że jeśli chodzi o siłę czynienia spustoszeń w psychice, pewne religijne wierzenia i praktyki górują nad innymi.

Dziennikarz śledczy Janet Heimlich zajmuje się badaniem zjawiska maltretowania dzieci w rodzinach religijnych, tj. nadużyć i zaniedbań, których dopuszczają się rodzice i opiekunowie, kierujący się zaleceniami religii. W książce „Breaking Their Will” („Łamiąc ich wolę”) Heimlich wymienia trzy charakterystyczne aspekty wspólnot religijnych, szczególnie skłonnych do stosowania przemocy wobec dzieci. Obserwacje z terapii klinicznych dla „odzyskanych” (reclaimers), tj. osób, które chcą dojść do siebie po traumatycznych przeżyciach religijnych i powrócić do normalnego życia, pokazują, że dokładnie te same cechy, wraz z określonymi taktykami manipulacji, specyficznymi dla kościołów fundamentalistycznego chrześcijaństwa i wykorzystywanymi w procesie dosłownej biblijnej interpretacji, stanowiły zagrożenie dla dorosłych adeptów religii.

– Autorytaryzm – tworzy sztywną hierarchię władzy i domaga się bezwarunkowego posłuszeństwa. W głównych religiach teistycznych na szczycie hierarchii jest bóg lub bogowie, reprezentowani przez wpływowych liderów kościoła, posiadających władzę nad mężczyznami, którzy z kolei sprawują kontrolę na kobietami i dziećmi. Autorytarne wspólnoty chrześcijańskie niejednokrotnie nauczają, że „męskie zwierzchnictwo” jest z woli Boga. Rodzice, z upoważnienia religijnych przywódców, mogą posuwać się do stosowania kar cielesnych i głodzenia swych dzieci. Książka „To Train Up a Child” („Wytrenować dziecko”), autorstwa pastora Michaela Pearla i jego żony Debi, została znaleziona w domach trzech chrześcijańskich rodzin adopcyjnych, które zakatowały oddane im pod opiekę dzieci.

– Izolacja i odseparowanie – jako sposób na osiągnięcie duchowej czystości. Ewangeliccy chrześcijanie ostrzegają swych wiernych przed „asymetrycznymi relacjami” małżeńskimi i przyjacielskimi z niewierzącymi. Nowych adeptów niejednokrotnie namawia się do nieutrzymywania kontaktu z dalszą rodziną i dotychczasowymi przyjaciółmi, z wyjątkiem tych, których potencjalnie można nawrócić. Niektóre kościoły zachęcają swoich starszych członków do brania pod opiekę młodych dorosłych stanu wolnego i urabiania ich do służenia bogu – czyli do „wypasania”, jak określają ten proces niektórzy znawcy religii – do czasu, aż znajdą odpowiednich partnerów. Domowi nauczyciele i chrześcijańskie odpowiedniki muzułmańskich szkół medres odcinają dzieci od zewnętrznych źródeł informacji i zamiast rozbudzania ciekawości, uczą przeważnie wiedzy pamięciowej oraz bezwzględnego posłuszeństwa.

– Strach przed grzechem, piekłem i czającą się apokalipsą „końca czasów” tudzież niemoralnymi poganami – jako sposób na uzależnienie od grupy, która jest jedyną bezpieczną ostoją, dającą schronienie przed przerażającymi niebezpieczeństwami zewnętrznego świata. W ewangelicznych „piekielnych domach” obchody święta Halloween wykorzystuje się jako okazję do wzbudzania lęku w dzieciach i nastolatkach przed torturami, które czekają potępionych. W cyklu książek „Left Behind” („Pozostawieni”) świat bez wierzących, którzy zapewnialiby stabilizację, zamienia się w krwawą łaźnię. Skoro przynależność do wspólnoty religijnej to jedyna ochrona przed okropnościami świata zewnętrznego, wszystko to, co zagraża istnieniu wspólnoty, jak słowa krytyki pod jej adresem, podatki, odkrycia naukowe lub przepisy prawa, również staje się źródłem lęku.

Psycholog Margaret Thaler Singer, autorka klasycznego już dzieła „Cults in Our Midst” („Kulty pośród nas”), przez wiele lat analizowała mechanizmy działania wspólnot, które nieprzerwanie manipulują społeczeństwem, w tym sekty religijne i grupy samopomocowe. Każdy były ewangelik, zapoznawszy się z tą lekturą, bez problemu odnajdzie w niej cechy kościoła, którego był członkiem. Singer, tak jak Heimlich, pisze o autorytaryzmie i odseparowaniu jako głównych aspektach funkcjonowania wspólnot, które wyrządzają największą krzywdę. Wspólnoty utrzymują, że „poszukujący” po prostu do nich lgną. Natomiast w rzeczywistości wykorzystują one wyszukane metody rekrutacyjne, co pozwala im zwerbować osoby nierzadko inteligentne, wykształcone, w każdym razie zdrowe psychicznie.

Przynależący do wspólnoty członkowie nabywają to, co Singer nazywa, „pseudo-osobowością”. Kiedy odchodzą, mogą być zdezorientowani, mieć poczucie winy, odczuwać niepokój, cierpieć na depresję, a nawet na ataki paniki. Stopniowo ich pierwotna tożsamość, poznawcza ciekawość oraz radość życia powracają. Setki wpisów zamieszczanych na stronach internetowych, takich jak ExChristian.net, dają świadectwo tego procesu i wyraźnie pokazują, że nie tylko „kulty” czy wspólnoty spoza głównego nurtu uciekają się do skutecznych taktyk kontroli umysłu. W istocie, spośród tysięcy wiernych, którzy w chwili obecnej odchodzą z dominujących kościołów chrześcijańskich, wielu szuka pomocy w walce z tymi samymi problemami, z jakimi borykają się byli członkowie „kultów”.

Pół wieku temu psychiatra Robert Lifton badał polityczne reżimy totalitarne, zwłaszcza w komunistycznych Chinach i Korei Północnej, które zajmowały się formowaniem umysłów obywateli. Określił on osiem taktyk psychologicznych, powiązanych z procesem destruktywnej kontroli umysłu. Jego następcy wykazali, że sięgają po nie również sekty religijne:

– Kontrola środowiskowa zaleca komunikowanie się z członkami wspólnoty, a odradza – ze światem zewnętrznym.

– Stosowanie wzniosłego języka prowadzi do wykształcenie się „mowy wspólnotowej” i ograniczenia swobody myślenia. Uspakajające mantry predestynują do porzucenia krytycznego myślenia i wątpliwości.

– Oczekiwanie czystości oznacza, że myśli i zachowania ocenianie są w odniesieniu do ideologicznego wzorca, Jedynej Słusznej Drogi.

– Rytuały spowiedzi wzbudzają moralne emocje, takie jak wstyd i poczucie winy, oraz wzmacniają wrażenie bycia nieustająco obserwowanym.

– Mistyczne manipulacje sprawiają, że nowe uczucia i myśli odbierane są jako spontaniczne, co tworzy iluzję, że członkowie wspólnoty są w niej z własnej woli.

– Przedkładanie doktryny ponad człowieka oznacza, że ten postrzega swoją osobistą historię przez pryzmat ideologii. Z czasem może zyskać przekonanie, że zanim trafił do wspólnoty, był zły, uzależniony, a nawet psychicznie chory, pomimo dowodów, że jest na odwrót.

– Święte nauczanie to mechanizm, który pozwala wspólnotom uzasadniać i racjonalizować ich wierzenia, łącząc je luźno z wiedzą na temat świata przyrody, filozofii i nauk społecznych.

– Egzystencja wspólnoty daje jej poczucie władzy nad życiem i śmiercią – czy też życie wieczne. Wierni są zwykle przekonani, że stanowią część wybranej elity, a osoby z zewnątrz są mniej wartościowe.

Każdą z tych psychologicznych taktyk można wykorzystać zarówno dla celów świeckich, jak i religijnych. Siły ich oddziaływania nie można lekceważyć, zwłaszcza w zestawieniu z sylwetką charyzmatycznego przywódcy, odpowiednio uwierzytelnionymi starożytnymi pismami i zaakceptowaną społecznie religijną strukturą.
Wierzenia biblijne tworzą model rzeczywistości, w którym dominuje autorytaryzm, odizolowanie i poczucie zagrożenia

Chrześcijaństwo oparte na wierze w zapisy biblijne sięga po psychologiczne mechanizmy kontroli umysłu w połączeniu z poglądami rodem z Epoki Żelaza, włączając w to przeświadczenie, że kobiety i dzieci są własnością mężczyzn, że niekarcone dzieci stają się rozpieszczone, że każdy z nas rodzi się „całkowicie zdeprawowany” oraz że Bóg wymaga bezwzględnego posłuszeństwa. W świetle tego typu poglądów zbawieniu i nieomylności wiernych nieustannie zagraża świat zewnętrzny oraz ciemne siły duchowe. W związku z tym chrześcijanie powinni odseparować się od tego świata emocjonalnie, duchowo i społecznie. Takie przekonanie stoi u podstaw modelu rzeczywistości przyjętego przez chrześcijan lub – jak by powiedział Lakoff – stanowi fundament ich „silnie zakorzenionych ram poznawczych”. Nic dziwnego, że wielu chrześcijan doznaje psychicznych okaleczeń.

Należy pamiętać, że taki sposób myślenia przenika do głębokich warstw podświadomości. Do obszaru wyobraźni, symboli, metafor, emocji, instynktu i podstawowych potrzeb. Natura i wychowanie tworzą wzorzec postrzegania świata, który filtruje każde doświadczenie. Selekcjonuje on napływające informacje i przepuszcza tylko te, które są spójne z chrześcijańskim modelem rzeczywistości, tworząc w efekcie subiektywne poczucie jego prawdziwości.

Przez wieki ludzkość przechodziła proces potężnej transformacji w postrzeganiu rzeczywistości, wychodząc od nadprzyrodzonego modelu widzenia świata, zdominowanego przez siły dobra i zła, zmierzając ku modelowi wszechświata rozpatrywanego przez pryzmat praw przyrody. Wspólnoty chrześcijańskie, wierzące ślepo w biblijne zapisy, można traktować jako podzbiór ogółu populacji, który nadal tkwi w starym ramach, tj. trzyma się kurczowo nadprzyrodzonej wersji widzenia świata.

Poniżej zestawienie kilku podstawowych założeń nadprzyrodzonego, chrześcijańskiego modelu widzenia rzeczywistości:

– Ludzie żyją w świecie grzechu i zagrożeń, który wraz z Upadkiem Człowieka został zdominowany przez Szatana.

– Życie na ziemi jest elementem “walki duchowej”, przy współudziale realnych, duchowych istot, dobrych i złych.

– Egzystencja jest ograniczona zakresem czasowym, ustanowionym przez Boga, począwszy od Stworzenia, a skończywszy na zagładzie ziemi w czasach Sądu Ostatecznego.

– Wartości, dylematy moralne i inne ważne kwestie są wieczne i niezmienne, stworzone przez Boga, który nie odpowiada na żadne pytania.

– Ludzie są grzeszni z natury i pełni win, w związku z czym potrzebują zbawienia. Ale jako że sami nie są zdolni tego uczynić, pozostaje im okazanie skruchy i poddanie się woli Boga.

– Życie ludzkie na ziemi w ramach kosmicznego schematu istnienia nie ma żadnego znaczenia. Przyjemność będzie po śmierci. „Ciało” jest grzeszne. Celem życia jest służenie Bogu.

– Ostateczną kontrolę nad wszystkim sprawuje Bóg i będzie on sądził sprawiedliwie. Nie ma potrzeby, aby ludzie pojmowali jego skryte zamysły, mają wyłącznie wierzyć i nie zadawać pytań. Wszelkie próby przejęcia kontroli nad swoim życiem wbrew woli Boga są grzechem.

Chrześcijański model postrzegania rzeczywistości opiera się na mechanizmach, które zapewniają mu żywotność: na wzbudzaniu strachu i tworzeniu zależności, pokrętnym rozumowaniu, groźbach za porzucenie wspólnoty, na zapewnianiu społecznego wsparcia dla członków, na blokowaniu dopływu informacji z zewnątrz, zwłaszcza w przypadku dzieci. W rezultacie wierni doznają krzywd, a dodatkowo tkwią w ślepym zaułku.”

Autorstwo: Marlene Winell, Valerie Tarico
Fragment książki: „Christianity Is Not Great: How Faith Fails”
Źródła oryginalne: Salon.com, SOTT
Tłumaczenie i źródło polskie: PRACowniA
Za: Wolne Media

31 myśli nt. „Chrześcijaństwo powoduje niszczące i okaleczające choroby psychiczne. Chrońcie dzieci za wszelką cenę

  1. zawsze powtarzam że największym ukrytym wrogiem Polski i Polaków jest kościół rzymsko katolicki – bo to on trzyma nas w ciemnocie i zabobonach dzięki którym nie możemy się wyzwolić spod władzy pookrągłostołowego żydowskiego talmudycznego układu wyzyskującego i zniewalającego słowian między odrą a bugiem

    Lubię

    • wszystkie religie tak maja nawet new age zadna nie jest wyjatkiem, slowianie wierzyli w prawa kosmiczne natury i to im wychodzilo na dobre, przed xstianami populacja slowian wynosila 500 milionow czystych jasnowlosych jasnookich okraglych buzi mowiacych jednym hellenskim jezykiem, po zainstalowaniu koscielnych przyczolkow pozmieniano jezyki utworzono granice celem lepszej kontroli i latwiejszego upodlenia i zniewolenia umyslow slowian tj gojow, dzisiaj spotkac cycasta dupiasta jasnoka jasnowlosa z okragloa pelna buzia graniczy prawie z cudem, no coz 7000 plan wybijania slowianskich gojow ma sie dobrze
      wiecej tu
      hellenandchaos.blogspot.com

      Lubię

  2. Taka uwaga… Dlaczego stosujesz zamiennie wyrażeń chrześcijaństwo i katolicyzm? Jedno nie ma z drugim nic wspólnego. Nie zgadzam się z tym wpisem. Mam do tego prawo – nadała mi je konstytucja 🙂 Pozdrawiam!

    Lubię

  3. Co do kościoła rzymskokatolickiego jak i innych nurtów religijnych np. judaizmu czy islamu mam podobne zdanie, ale Twoja opozycja i całkowita niechęć do ateistów jest dla mnie całkowicie nie zrozumiała. Nie wspominając o tym, iż takie podejście rozczarowuje a to już mały krok do dyskredytacji twoich głoszonych opinii, które nie ukrywam lubię bardzo czytać.

    Lubię

      • Masz wolna wole! Czyz to nie jest wspaniale? mozesz pluc na Boga, nienawidziec Go, a On Cie dalej kocha! Naprawde Cie Kocha i bedzie walczyl o Ciebie do konca. Pozdrawiam Cie Bracie

        Lubię

        • Proszę powiedziec to pomordowanym w Katyniu, zołnierzom z Wizny, dzieciom w sierocincach prowadzonych przez wredne zakonnice w Irlandii, oraz dzieciom gwałconym przez księzy pedofili, kobietom bitym i upokarzanym przez swoich męzow ….. jak ten „bog” walczył o nich do konca.
          Doprawdy ignorancja i głupota są błogie.

          Lubię

          • kazda z sekt judo chrzescijanskich ,islamskich i innych pseudo religi musi caly czas indoktrynowac i hipnotyzowac .Hasla Bog,honor,ojczyzna to czesc tej indoktrynacji.Dobry katolik pojdzie walczyc za ojczyzne(za politykow i ich interesy) ,w obronie religi( za ksiezy manipulatorow) i bogow ,ktorych nigdy nie zobaczy i nigdy nikt nie zrozumie dlaczego musial siedziec w okopie z granatem lub dostac kule w glowe od zydobolszewi lub straci glowe z rak islamisty,ktory tez bedzie spelnial swoj religijny obowiazek wobec niewidzialnego Dobry katolik przymknie oko gdy ksiadz zmolestuje 11 latka lub wciety maz bluzga na zone ,bo to wszystko dopusty niewidzialnego boga.

            Lubię

  4. „Chrzescijanstwo” i inne sekty wymagaja wystawienia dla swojego „kapitalu humanitarnego” tak zwanej metryki urodzenia i mowiac o tym poetycznie jest to wlasciwie „pakt z diablem” czyli zastaw , fant, albo „cyrograf” do dalszego robienia z tym swistkiem pieniedzy przez bank centralny powiazany „prawem” stosowanym przez „pelnomocnictwo” nie – rzadowe.

    Brzmi na pierwszy rzut oka skomplikowanie, ale tym bardziej polecam bliskie zajecie sie tym dowodem w zniewalaniu ludzkosci i ktorego to zrozumienie daje „cudowny klucz” do uwolnienia sie z niewolnictwa czyli pozbycia sie na zawsze „opiekunow” administracji nie – rzadowo – koscielnej !!!

    Sprytnie to sobie ulozyl „kosciol” z „panstwem” i nalozyl na ludzi lancuchy „prawa” , a na pocieche obrabowanych z dorobku i zycia potulnych niewolnikow pozostawiajac nadzieje „zbawienia”, z ta uwaga, ze stalo sie to bez wiedzy i przyzwolenia calych pokolen bydla roboczego, co w praktyce oznacza NIEWAZNOSC tych wszystkich papierowych lancuchow zniewolenia nadajacych sie co najwyzej na podpalke w piecu.

    Lubię

  5. Miecio …, wytrwaly trubadurze smiercionosnej antycywilizacji lacinskiej !

    ” Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi ” ! , dlatego podpisuje sie „Nieustraszona” !!!

    W kazdym chaosie jest poczatek porzadku, bo zeby zrobic porzadek w szafie duszy, to najpierw trzeba najpierw zrobic „chaos” wskutek wyrzucenia z niej znoszonych, niemodnych, sfilcowanych czy przegryzionych przez mole starych lumpow nawykow myslowych czyli wszystkich starych szmat ze strachow na Lachy narzucanych od wiekow „lacinska” literatura, do curvy nedzy !!!

    Po sciagnieciu tych lumpow zrzuconych chaotycznie burza Historii ostaja sie tylko dwie sprochniale skrzyzowane deski wyjasniajace jednoznacznie caly trik psychologicznego zniewolenia :

    „Tylko pod tym krzyzem, tylko pod tym znakiem Polak stracil wszystko i zostal zebrakiem” w krzyzowym ogniu babilonskiej nierzadnicy i jej alfonsow – purpuratow :

    http://nie.com.pl/test/kurwajegomac-pl/#more-25540

    Starzy gorale, ktorzy najdluzej odpierali ataki tej curva – krzywej „cywilizacji” filozofuja w ten sposob o „nicosci” : Pytanie filozoficzne : Co to jest „nic” ?
    Odpowiedz filozoficzna : „Nic” to jest pol litra na dwoch !!!

    Lubię

    • Dlatego Nieustraszona ludzkosc tkwi w tym bagnie ,bo jest wystraszona,wszystko sie opiera na strachu i zastraszaniu,najczesciej pieklem ,czyscem a jak nie pomaga to komornikiem,wiezieniem lub odebraniem dzieci.Dlatego tych nieustraszonych jest malo.Dlatego w koncu wprowadzi sie islam na zasadzie delegalizacji chrzescijanstwa,by zdobyc polsuch i zastraszac mocniej.Metody zastraszania chrzescijanskiego sa juz nieskuteczne.

      Lubię

  6. Najgorszy problem u chorych na psychozę religijną jest ich śmiertelna powaga widoczna na „fachowo” wystraszonych obliczach szczególnie w czasie „mszy ś(n)więtej !

    Dlatego też szczególnie chorym na psychozę katolickiego ponuractwa ze strachem przed śmiercią polecam zaznajomienie się ze szczegółami pracy w zawodzie księdza z jego pochodnymi funkcjami na wyższych stanowiskach pastewnych :

    http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Ksi%C4%85dz

    Lubię

  7. Jak ktos nie wierzy to jedyne co sie dla niego liczy to kasa, wyglad i to zeby sie naruchac. W koncu zycie ma sie tylko jedno, wiec „nie bede sie poswiecal” i pomagal innym (chodzi mi o wieksza pomoc niz podniesienie ciezkiej torby). Tylko osoby wierzace sa zdolne do prawdziwej, glebokiej milosci bedacej czyms wiecej niz przyjemnym dup…niem. Np. takiej ktora sprawi, ze gdy osoba z ktora jestes ciezko zachoruje, bedziesz z nia do konca zycia mimo trudow. Ktos kto wierzy jest przeswiadczony ze cierpienie nalezy znosic z godnoscia, tymczasem ktos kto nie wierzy uwaza, ze najwazniejsza jest jego wlasna wygoda i wszystko co powoduje cierpienie, w tym chorego bliskiego, nalezy po prostu usunac z drogi. Dlatego porzuca sie chora zone/meza albo odchodzi gdy dziecko jest ciezko chore. Mniejsza o to czy Bog istnieje czy nie, ale zycie tak jak by go nie bylo to prosta droga do sk…nia obyczajow. Ja nie mowie, ze wszyscywierzacy to swietoszki, ale na pewno bardziej sie pilnuja i wiecej od siebie wymagaja.

    Lubię

    • Mam taki cytat ” Nie potrzebujesz religii, aby postępować moralnie. Jeśli nie umiesz odróżnić dobra od zła, oznacza to że brak ci empatii a nie religii. ” Swoją drogą najwięcej skurwysyństw popełniają właśnie wierzący ; )

      Lubię

    • Eve”Tylko osoby wierzace sa zdolne do prawdziwej, glebokiej milosci bedacej czyms wiecej niz przyjemnym dup…niem.” a to ciekawa teoria. TO osoby wierzace maja patent na gleboka milosc?To w co wierzyc nalezy Eve?Skonczylas KUL czy kurs rozancowy?

      Lubię

  8. Widać tu dwa błędy w ocenie i w ogóle podejściu do chrześcijaństwa.
    1. Postrzeganie chrześcijaństwa przez katolicyzm – świadczy nie tyle o niewiedzy w temacie co wręcz o ignorancji.
    2. Obserwacja i ocena chrześcijaństwa z perspektywy życia na ziemi – faktycznie grozi problemami psychicznymi bo samo w sobie jest sprzeczne.

    Lubię

  9. O ile dobrze zrozumiałem, Pan Kefir, nie jest osobą wierzącą, nie jest też ateistą. A może jest agnostykiem? Mam książeczkę, w której 77 osób + „księżycowi astronauci” (zostawili na księżycu słowa Pisma Św.), dają wyraz temu, że wierzą w Boga. Są to takie głupki, jak np. Galileusz, Kepler, Pascal, Newton, Linneusz, Lamarc, Laplace, Darwin j., Mendel, Roentgen, Bergson, Gandhi, niejaki Einstein, de Chardin, inni nobliści, niż ww. A wg Karola Bartha, to Bóg szuka człowieka, a nie odwrotnie, i „chrześcijaństwo rozpoczyna się właśnie tam, gdzie kończy się religia, gdzie religia zostaje istotnie prze zwyciężona”… A Russel, gdy go spytano, czy oddałby głowę czas swoje poglądy, stwierdził, „że przecież mogłem się mylić”…-cytat z pamięci. Bertrand Russell, był już wtedy wiekowy. (Błąd- wino być: „za swoje poglądy”).

    Lubię

    • Sceptyk a odpowiedz mi kolego na pytanie;czy kazdy czlowiek musi nalezec do jakiejs sekty religijnej?a jesli nie nalezy to musi miec etykiete ateisty? albo agnstyka?Czy czlowiek wtedy jest sklasyfikowany jakos ,w zaleznosci w co wierzy lub nie?Huj z tym wszystkim kolego,bo kazdy czlowiek jest jednostka wolna ,niezalezna ,zalezna jak juz jedynie od kosmosu i natury i nie musi nalezec do zadnych sekt religijnych,ideolgicznych.

      Lubię

    • ,, O ile dobrze zrozumiałem, Pan Kefir, nie jest osobą wierzącą, nie jest też ateistą. A może jest agnostykiem?… ”

      Z pełnym szacunkiem, ale jak słyszę, że człowiek jest ,,wierzący” i to słowo ma oznaczać już jakąś przynależność, to w kieszeni otwierają mi się wszystkie religie, ideologie i myśli tych, którzy dwa powyższe aspekty mają w głębokim poważaniu.
      Samo słowo ,,wierzący” nie ma prawa oznaczać ani wyznawcy religii, ani tego, który jej nie wyznaje, ani również tego, który stoi z boku.

      KAŻDY CZŁOWIEK JEST WIERZĄCY, BO KAŻDY W COŚ WIERZY.
      Jeden w raj po śmierci, drugi w lepsze jutro, a trzeci w swoje możliwości.
      Optymista wierzy, że da radę, że mu się powiedzie więc wierzy w powodzenie. Swoimi myślami przyciąga energie zasilające realizację zamierzonego celu.
      Pesymista wierzy, że nie da rady, więc wierzy w niepowodzenie. Też to otrzymuje. Na własne życzenie – wierzenie – znajdzie się w czarnej dupie, do której z takim pietyzmem dążył.

      Teista(poli, mono) wierzy, że istnieje Bóg i wszelkimi sposobami próbuje przekonać do tego resztę świata, któremu, póki co, bardzo współczuje. Przekonanie potrafi być tak silne, że wyznawca tego wierzenia jest w stanie grozić wszystkim ,,niewyznawcom” wymyślonym przez siebie piekłem, czy inną czarna dupą (róznie w różnych religiach nazywaną), byle by tylko przekonać do swojej i tylko swojej prawdy, której uniwersalność i ostateczność definiuje samo wierzenie.

      Ateista wierzy, że wierzenia wyznawcy religijnego są nieprawdziwe i jest w stanie z identycznym fanatyzmem, podkreślam identycznym fanatyzmem, często nie przebierając w środkach, walczyć o prawdziwość swoich przekonań. Tak, tak, ludzie stojący w opozycji do jakichkolwiek wierzeń religijnych robią czasem ze SWOJEJ WIARY W NIEWIARĘ fanatyczny, nadgorliwy, w konsekwencji wyniszczający cel życia. Nie wiedzą, że też przejawiają fanatyczną wiarę, niczym nie różniącą się w swej duchowej sile od wiary swoich ,,przeciwników”, którzy muszą istnieć jako niezbędny obiekt dla umacniania przekonań ateisty. Dla wyznawcy religijnego ateizm jest z resztą takim samym kołem napędowym.

      KAŻDY WIĘC W COŚ WIERZY. Mówiąc : ,,nie wierzę w lepsze jutro”, nie robię nic innego jak właśnie wierzę, że lepszego jutra nie będzie.
      Nie istnieje stan niewiary! Zawsze ma miejsce wiara, przekonanie. Nie wierząc w coś, wierzy się w negację tego czegoś. Akceptacja czy dezaprobata potrzebują dowodów swej prawdziwości, w które wierzymy, przejawiając przy tym tolerancję lub waleczny fanatyzm.

      Słońce, plaża, morze.
      ,, Dzięki ci Boże, żeś stworzył dla mnie tak cudowny świat!” – westchnie wyznawca religijny.
      ,, Natura nie potrzebuje bogów i religii, aby zachwycać swym pięknem!” – stwierdzi ateista, koniecznie podkreślając niedorzeczność wierzeń religijnych. W przeciwnym razie nie mógłby być ateistą.
      ,, Jakże wspaniale się czuję, gdy odbieram moimi zmysłami otaczające mnie piękno!” – zauważy ktoś trzeci, któremu nie dane było poznać pojęcia boga, wiary i niewiary.

      ,, Jak długo jeszcze człowiek nie będzie przejawiał sobą prawdziwej istoty życia?” – czy to fale zaszeptały, czy wiatr przesypując piasek? A może mi się tylko zdawało.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Lubię

  10. ZŁOTE MYŚLI:
    Człowiek powinien bać się najbardziej NIE tego, czego nie wie, ale tego, co wie że jest prawdą, a tak NIE jest w rzeczywistości.
    .
    Nie ma większej niewoli nad tą, kiedy ktoś jest niewolnikiem, a uważa, że jest wolny.
    .
    Aby być obiektywnym, najpierw należy być bezstronnym.
    .
    Żaden Polak i żadna Polka nie ma obowiązku być katolikiem, natomiast każdy Polak i każda Polka ma obowiązek być Patriotą oraz Dobrym Człowiekiem.

    Bądzmy bardzo uważni kiedy oferują nam niewidzialne krolestwo na ktorego niewidzialnym tronie siedzi niewidzialny krol.
    .
    „Dzienniczek” rzekomej siostry faustyny – tak, tej od rzekomego milosierdzia – to oszustwo i manipulacja religijna, podobnie jak lourdes oraz fatyma, calun turynski oraz stygmaty.

    Lubię

    • Wiesławo!
      Nie do końca rozumiem co chciałas powiedzieć!
      Chciałaś powiedzieć, ze nie ma Boga? Tez tak myslałem dopuki go nie poznałem
      Chcesz powiedzieć ze praktyki religijne sa nie wlasciwe – fakt – na pewno nie prowadza do Boga! Powoduja tylko uległość wobec kapłanów.
      Chcesz powiedzieć ze religia nie daje wolności – fakt – daje tylko zniewolenie i zaklamanie
      Wyraźniej napisz co chcesz powiedzieć

      Lubię

  11. Bogdan a czy kurwa kazdy musi wierzyc w Twojego Boga?jest jakis jebany nakaz z KK czy z obyczajow wynikajacych ze zniewolenia ze kazdy musi wyznawac cos ?jakas przynaleznosc do czegos?.Porzadny wyznawca jakiego boga pilnuje drugiego aby ten ideologicznie nie odstawal?Dajcie ludzia wierzyc w co chca i zyc jak chca. Problem niewolnictwa Polakow polega na przynaleznosci obowiazkowej do sekty i cichym kontrolowaniu sasiada ,syna,corki ,kolegi aby ci rowniez nie odstawali od ogolu i aby sie nigdy nie ockneli z hipnozy.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s