Idąc naprzód: co jest największą tajemnicą relacji damsko męskich?

Idąc naprzód: co jest największą tajemnicą relacji damsko męskich?

miłość seks i związkiChciałbym napisać coś o sobie. Uważam, że popełniłem pewien błąd, i za bardzo zagalopowałem się w jedną z pułapek. Otóż, zbyt dużo czasu poświęcałem na opisywanie parametrów matrixa, np relacji damsko męskich. Opisywałem to, co jest na ogół spychane do podświadomości, niechciane. Opisywałem ze szczegółami to, do czego ludzie nie przyznają się pod żadnym pozorem i chcieliby to za wszelką cenę ukryć. To fakty o naszej psychice – brutalne, odbierające wszelką nadzieję, mogące spowodować, że człowiek się wręcz załamie. Upadek iluzji zawsze boli, a iluzje, jak wiemy, są kolorowane dla wzmocnienia strachem albo zapierającymi dech w piersiach emocjami. A często i jednym i drugim.

Dobrze, gdzie więc w moich felietonach na spojrzenie z drugiej strony, na próby syntezy, na proponowanie alternatyw i metod wzniesienia się ponad matrix? Tego po części zabrakło, ale jest to do nadrobienia w kolejnych felietonach, których pisanie będzie dla mnie nie lada wyzwaniem. Przecież kobiety są naprawdę różne, są na różnym etapie rozwoju. Pewna siebie, arogancka 20 latka, czuje silne podniecenie na sam widok wytatuowanego, testosteronowego zwierzaka, który traktuje kobiety jak przedmioty. Ta sama kobieta w wieku 30 lat, po przeżyciu swojego własnego piekła, zaczyna dostrzegać sporą wartość u facetów prezentujących zgoła inne cechy. Alternatywa istnieje, jak najbardziej. Ale żeby dotrzeć do alternatywy – do diamentów zagubionych pośród nieociosanych drew i węgli – trzeba najpierw poznać i zrozumieć średnią, zrozumieć matrix. To jest warunek konieczny – by dotrzeć do światłości, musisz na początku poznać i postudiować ciemność.

Opowiem, jak to u mnie drzewiej bywało. Otóż zarówno mistrzowie szkół uwodzenia, jak i ich adepci wiedzą, że tylko 7% mężczyzn jest w stanie zainteresować w mig nawet 90% będących w danym środowisku kobiet. Są to tzw. „samce alfa”, czyli mężczyźni, którzy działają na kobiety jak magnes. A co z pozostałymi 93%? Tu kwestia jest złożona. Owe 93% to mężczyźni mający mniejsze lub większe problemy z nawiązaniem relacji. Mogą oni na przykład być w związkach 2, 3 czy nawet 5 razy. Ale mogą nie potrafić podejść do nowo poznanej kobiety, nie potrafią jej uwieść, w interesujący sposób poprowadzić rozmowę, która zakończy się w łóżku takiego mężczyzny. To spora wada, a dlaczego – powiem za chwilę.

I ja, mając te 20 lat i chodząc jakiś czas na studia, byłem takim chłopaczkiem. Zakompleksionym, wewnętrznie przerażonym, z masą lęków i frustracji. Tak, wcale nie urodziłem się z tą wiedzą. Ba, przeżyłem swoje własne, długoletnie piekło, upadek na samo dno dna. Dzięki temu, że poznałem najgorszą, najpotworniejszą stronę ludzkiej sfery emocjonalnej (w znaczeniu bardzo szerokim, nie tylko związki), dziś mam pewną wiedzę i jestem tym, kim jestem. Już w wieku nastoletnim, a potem na studiach, zauważałem pewne schematy, pewne oczywistości, i tylko się pytałem z przerażeniem: „dlaczego?!”. Odpowiedzi nie było znikąd, bo niby skąd? Od nic nie wiedzących na temat psychologii rodziców, równie przerażonych życiem jak ja?

W naszym kręgu towarzyskim na grupie dziewczyny miało tylko trzech facetów. Pomimo tego, że studia były techniczne, około 40% uczestników to były kobiety. Jeden facet który miał dziewczynę chodzącą do naszej grupy, to typowy „samiec alfa” w skórzanej kurtce, z typową, wręcz komiksową kwadratową szczęką. Drugi facet to człowiek szlachetny, ale nie dający sobie w kaszę dmuchać – taki nowoczesny typ „samca alfa”. Jednak to od niego słyszałem, że poprzednie dziewczyny robiły go w wała i zdradzały. Na studiach on przeżył traumę rozstania. Trzeci mężczyzna będący w związku, to taki typowy mizantrop, z głupkowatym uśmieszkiem, jarający co chwila blanty, a w weekendy – amfetamina i inne „smakowitości”.

Do czego zmierzam. Popatrzcie na komentarze, teraz kobiety same mnie zapraszają „na kawę”. A ja taki biedak, o romantycznym, cebulackim serduszku, wcale nie wiem jak to jest „na kawę” xD Wiem, oberwie mi się za ten fragment, ale nie mam zamiaru w nim nikogo deprecjonować. Chcę pokazać pewien mechanizm i to, że działa on w obie strony. Otóż: na studiach żadna dziewczyna nawet na mnie nie spojrzała. Czemu na studiach nie zapraszano mnie „na kawę”? Przecież byłem tym samym człowiekiem – Jarkiem Kefirem. Jeśli patrzyły na mnie kobiety, to najczęściej obojętnie, a bywało że z pogardą, jakbym pochodził z innej planety czy był chory na stygmatyzującą chorobę. Tak czy owak – interakcji z kobietami było zero. Podobnie mieli inni chłopacy – my graliśmy w gry komputerowe na jakiejś zdezelowanej konsoli w akademiku. A dziewczyny w tym czasie albo zaliczały co bardziej rezolutnych studentów kilka pokoi obok, a te najpiękniejsze – zaliczały biznesmenów, kulturystów, gangsterów, gardząc w duchu biedakami.

Czy mam teraz o to pretensje? Czy załamuję się tym, że wtedy, gdy niby byłem bardziej autentyczny, to byłem niewidoczny dla płci przeciwnej? A teraz, gdy poznałem trochę wiedzy i postrzegają mnie jako „tego, co wszelkie rozumy pozjadał”, dostaję takie propozycje? Bo może moją prawdziwą naturą jest bycie człowiekiem spokojnym, a nie tak jak jest teraz? Który „ja” to prawdziwy Ja? Te i inne dylematy przestały zaprzątać swoim bezproduktywnym kołataniem moją głowę. Zrozumiałem bowiem, że ten sam schemat działa u kobiet. Wyobraź sobie kobietę, która w liceum czy na studiach, jest gruba. Zaczyna ona zauważać pewne rzeczy. Też ma różne nie dające zasnąć dylematy. Ale w pewnym momencie bierze się za siebie. Zmienia dietę na zdrową bezglutenową, po której organizm odzyskuje zachwiane przez ten toksyczny składnik zdrowie, i chudnie. W wieku 29 lat (tyle ja mam teraz) jest piękną, pewną siebie i mądrą kobietą.

I co, ma ona się z tego powodu załamać? Nie. Trzeba po prostu poznać to, co w nas siedzi, okazać zrozumienie, i iść dalej, wyżej. Z powodu tego, że poznałem ludzką sferę związkowo-biologiczną od najgorszej strony, chciałbym to przekazać innym, to, co udało mi się zaobserwować. A teraz mam też inny cel – chciałbym pokazać alternatywę, inne możliwości i opcje. Co wydaje się paradoksalne, niewielu mężczyzn zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest to zawiłe i „niefajne”. Liczą oni na łut szczęścia. Tak samo mogłem zrobić ja. Mogłem wytrwać na tych studiach i je skończyć.

Wtedy zapewne zainteresowałaby się mną jakaś 25-latka, chcąca się „ustatkować”. Która już wyszalała się na wszystkie czasy na Majorkach i Ibizach z niezliczoną ilością kolesi, a teraz zegar biologiczny jej cyka i boi się zostania starą panną. Wykształcenie, rokowania na dobrą pracę, wysoka zdolność kredytowa, sfrustrowanie seksualne. Czy trzeba czegoś więcej, by mężczyzna stał się bankomatem dla takiej kobiety? Pomyślcie, jak by wtedy wyglądało moje życie? Gdybym skończył te studia techniczne, stał się „dostarczycielem zasobów” dla „typowej kobiety”, która rękoma mężczyzny chce spełnić swoje marzenia o rodzinie i dzieciach? Może skończyłoby się rozwodem i nieszczęściem moich dzieci? A może, po samobójstwie, bym już nie żył, a kornik by pisał mój uładzony życiorys, jak w znanym wierszu? Stwórco, dzięki Ci za moje życiowe piekło, dzięki któremu uniknąłem takiego losu!

Prawda jest taka, że to nie kobiety są złe, to nie mężczyźni są dobrzy. Prawda jest taka, że jeśli ktoś tutaj ponosi winę – to winna jest ludzka nieświadomość i niewiedza. Obie płcie zostały oszukane przez system w podobny sposób, poprzez globalny hologram oszustwa. My, mężczyźni, bardzo często sami się aż prosimy o solidnego kopniaka w dupsko, poprzez swoje niepohamowane, zwierzęce chucie i żądze. Które świetnie są wykorzystywane przez płeć przeciwną, bo od tego są na tym świecie słabości – by je wykorzystywać. I często potem takiego kopniaka w dupsko dostajemy, bo zasada jest taka, że jeśli spychamy swój cień do podświadomości, to przyciągamy takie traumatyczne sytuacje, które umożliwiają zrozumienie i przepracowanie tego cienia.

Czy kluczem jest więc zamykanie się na kobiety, gardzenie nimi? Wręcz przeciwnie. Zachęcam Was do zmiany samego siebie. Jest to proces trwający lata, ale warto. Nauka uwodzenia i psychologii, zwiększanie pewności siebie i samooceny, rozwój osobisty i duchowy. I wiele innych. Sztuką jest właśnie wyłapanie tych diamentów pośród całej masy węgli. Ale aby to zrobić, musisz najpierw poznać na czym polega matrix, ta cała niechciana, brutalna ludzka sfera. Choćby z tego powodu, że prawie każda kobieta Ci powie, że „jest inna niż tamte suki„. Ty powinieneś mieć takie umiejętności, by umieć oddzielić ziarna od plew. I w konsekwencji, założyć szczęśliwą relację, i potem dbać o nią, by się nie zepsuła. Bo to Twoja, męska rola.

Chodzi mi też o to, by zasady rządzące Ziemią, tą Ziemią, były bardziej uczciwe (tak, wiem, naiwne). W szkole masz nawet 4 godziny żydowskiej religii (chrześcijaństwa) w tygodniu. Ale próżno szukać zajęć o psychologii, budowaniu zdrowych relacji z innymi, emocjach, o byciu partnerem i rodzicem. Tylko popatrz na to, jaki to absurd. 4 godziny w tygodniu ględzenia o toksycznych dla podświadomości bzdurach spisanych przez żydowskich pastuchów 2000 lat temu. Zero godzin nauki o tym, jak stać się szczęśliwym i zadowolonym z życia człowiekiem. Jesteśmy już nie tyle wychowywani i uczeni, co tresowani na niewolników dla kapitalistów, na „rynek pracy”. Idealny „zasób ludzki” (human resources) wcale nie musi być szczęśliwy. Wie to od milionów lat okrutna matka natura, która dba tylko o przetrwanie gatunku, a nie o jego los i szczęście. Wiedzą to także dzisiejsi kapitaliści, wyzyskujący Ludzi Pracy. Dobro katolickiej bozi i majątek wrogiego mocarstwa – Watykanu – jest ważniejszy, niż szczęście obywatela przenajświętszej III Rzeczpospolitej.

Ale się rozgadałem! Wróćmy do meritum. Co oznaczają „uczciwsze zasady” rządzące społeczeństwem? Oznaczają np szczerość odnośnie ludzkiej sfery biologiczno-związkowej. Pewne sprawy w małżeństwie, np to, że po urodzeniu dziecka, cała uwaga kobiety jest skupiona na nim – są naturalne i oczywiste. Ale tego się po prostu nie mówi młodym chłopakom. Nie mówi się o tym, jak mają postępować z kobietami, swoimi przyszłymi żonami, by nie tylko żonie nie przeszła ochota na seks, ale by po prostu nie spieprzyć życia sobie, żonie i niewinnemu dziecku. Coś tutaj poszło cholernie nie tak. Transformacja ludzkości z pierwotnej, zwierzęcej masy, w boski cud stworzenia, trwa. W bólach i cierpieniach rodzi się Nowy Światowy Porządek.

Możesz być pionierem zmian Tu i Teraz, z korzyścią dla siebie i Twojej partnerki. Tylko zrób ten pierwszy krok, odważ się zmienić swoje życie, i zainwestować w siebie. Jeszcze na koniec – bądź nowoczesną, oświeconą wersją „samca alfa”. Takim, który zajmuje się duchowością i praktykuje nauki tajemne, ale nie bredzi o channelingach i o tym, że w poprzednim wcieleniu był królową Sabą. Doktryna tajności się kłania. W pracy masz robić swoje, na imprezie masz się z nimi wygłupiać (byle nie pić toksycznego alkoholu), a w klubie masz szaleć i podrywać dziewczyny. Ale swoje masz wiedzieć, jak i praktykować, bo Duch potrzebuje regularnej praktyki.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

15 myśli nt. „Idąc naprzód: co jest największą tajemnicą relacji damsko męskich?

  1. Witam!
    Ja nie wiem czy byłem samcem alfa, beta, czy gamma. W tamtym okresie mnie to po prostu nie obchodziło, tak jak i nie obchodziło mnie rwanie panienek. Może Kefir w tym tkwi problem? Może po prostu za bardzo chciałeś, a one czuły to z daleka. Wiesz… Ja zawsze stawiałem na szczerość, a nie na patrzenie kobietą na cycki, biodra i nogi, raczej zawsze oceniałem ich stan ducha i piękno wewnętrzne, nie myślisz że to tak powinno wyglądać? Bo ja myślę, że chyba tak. Ten świat jest tak zbudowany, że nie warto kłamać, bo i tak każdy patrzący ci w oczy podświadomie wie jakim ty jesteś człowiekiem, a mówienie o sobie nieprawdy to jak zaproszenie drugiej osoby do „gry”, w której nie liczy się prawda, lecz strategie na wygraną. Ja po prostu odrzuciłem zasady gry i „paradoksalnie wygrałem”. Zawsze było we mnie mnóstwo buntu, ale takiego chamskiego, lecz tyczącego się niesprawiedliwości i fałszu, nie było we mnie też arogancji i szpanu, ot taki sobie przeciętniak. Studia rzuciłem i założyłem rodzinę i powiem Ci że niczego nie żałuje, żałowałbym gdybym oddał cokolwiek ze swojej duszy za srebrniki łatwiejszego i wygodniejszego życia w tym systemie. Ja, My dużo do życia nie potrzebujemy – „nogi mają ziemie, oczy mają niebo, nos ma powietrze, więcej niekonieczne” – Lao Che.
    Powodzenia!

    Liked by 1 osoba

  2. A jaka masz rade drogi Kefirze dla takiej kobiety 30 letniej która przeszła przez toksyczny związek z wampirem energetycznym, samcem alfa (pozornym), o osobowości psychopatycznej.. przez ciągły stres byłam już na granicy wykończenia aż w końcu się obudziłam. Weszlam w taka sama relacje jak moi rodzice… bylam wysoka dlugonoga utalentowana.. wiedzialam czego chce a pomimo tego uwiklalam sie w takie cos… Mam malutkiego zdrowego idealnego synka który mnie uratował.. wiele mogę się też od niego uczyć. .. wracam do dziecinstwa 🙂 i szukam wszędzie jak się wydostać z tego dla niego i dla siebie.. ?? dzięki za Twoje wpisy długo już Cię czytam. Pozdrowienia.

    Lubię

    • Znam temat wampirów energetycznych. Poczytaj moje artykuły o borderline – to choroba bardzo bliska, bliźniacza psychopatii. Przede wszystkim, ważne jest wybaczenie – nie dla niego, a dla samej siebie. W jednym ze swoich artykułów pisałem, co czeka takich ludzi. Ich dusze się rozpadają, z każdym kolejnym wcieleniem będą coraz bardziej zdegenerowani. Już teraz oni muszą kraść energię od innych ludzi, bo inaczej nie potrafią.
      Często jest tak, że ofiara tego typu wampirów przejmuje część zachowań, albo zapada na depresję, nerwicę i inną tego typu chorobę. Czasami potrzebna jest pomoc psychologiczna, możesz to rozważyć. Wiem, że po takim czymś ubytki w samoocenie są duże.

      Lubię

      • Jarku, ale daj jakąś radę tej dziewczynie. Zawsze udostępniasz nam wiedzę i dobrze, bo tak o nią trudno w tym matrix’ie! Myślę, że Twoi czytelnicy szukają rozwiązań… Jak sobie pomóc! Znam Twoje artykuły o bordeline. Wiele takich gnojów wokoło nas. Ale napisz jak ich skutecznie unieszkodliwić… Czy to możliwe?

        Liked by 1 osoba

      • Wiem ze musze się uzbroić, uodpornic. . Na tego typa bo walczy o dziecko (to pretekst tylko zeby ciagle sie szarpac udaje tatusia) Wybaczyć sobie chyba powinnam czy moze dlatego tez bo nie mogę przeboleć tego jak mogłam być tak nie świadoma naiwna ze zdecydowałam sie na niego? Ubytki w samoocenie mam napewno chociaż i przedtem i teraz wiedziałam kim jestem i na co mnie stać co mogę. .. sama chcialabym miec taka dziewczyne jak ja a on z moich zalet zrobił wady utalentowana ale bez mgr, pracuje tu gdzie pracuję kocha to co robi ambitna ale ciągle jakieś ale… witarianka ale wariatka. .. wspaniała matka ale też niewiadomo bo wszystkie inne matki robią inaczej.. Moje dziecko jest cudem nie szczepiony stymulowany rozwija się nieprawdopodobnie nigdy nie płakał a ten typ ślepy od urodzenia dziecka nie akceptowal bo moze za chudy bo moze za maly a ja nie bardzo jakas bo do lekarzy nie biegam a jego rodzina wykształcona sami lekarze… a ja skąd mogę wiedzieć że mam rację oni studia skończyli. … a ja kilka ksiazek przeczytalam i internet… masakra mogłabym opowiadać dużo. . Chodzę na terapię nie wiem jednak czy to wystarczy. On jest doskonałym manipulatorem udawaczem wierzą mu wszyscy chodzi wszędzie i rozpowiada klamstwa. Dla mnoe najwazniejsze jest zeby uchronić synka od tego bo jeśli sąd ustali widzenia…. nie wiemco dalej. Prosze Cię Kefir o kilka słów jesz cz e…. bo czasem myślę że to już obok mnie ale on mnie zastrasza a strach jest destrukcyjny. ..

        Lubię

        • Przede wszystkim, po tym co napisałaś, powinnaś jutro lub ostatecznie pojutrze złożyć na niego doniesienie na policję. Przemoc to nie tylko uderzenie w twarz czy inną część ciała, ale mnóstwo innych, bezprawnych działań. Jest taka zasada, że jeśli on będzie miał nad sobą policję, to spokornieje. Nawet największy kozak typu JP na 100% pokornieje jak cielątko, gdy widzi mundur i policyjną odznakę. Choć on może wtedy twierdzić co innego.

          Możesz jeszcze zgłosić się do organizacji zajmującej się przemocą domową – dostaniesz tam pomoc prawną i prawdopodobnie psychologiczną.

          Lubię

        • Metoda usuwania śmieci z podświadomości co podałeś ostatnio bardzo mi odpowiada ale chcę jeszcze jeszcze…. musze się naładować. Prawda jest po mojej stronie i wierze w to ze wszyetko sie ulozy i trochę sukcesów zawodowych podnoszą mnie na duchu dostaje mi to skrzydeł… dziękuję

          Lubię

          • Sprobuj poszukac pomocy w Centrum Interwencji Kryzysowej.
            Ogranicz rozmowy z wrogiem, tylko dyplomacja, dystans, bo ludzie z talentem mowcy, nawet nie majac racji bedac odwracac kota ogonem i żerowac na slabszym robiac mu wode z mozgu.

            Lubię

  3. Przypadek 2
    lan ma trzydzieści osiem lat i odsiaduje wyrok dożywocia za morderstwo. Pewnego wieczoru zajechał do motelu, żeby coś zjeść. Zastrzelił z bliskiej odległości recepcjonistkę, po czym ukradł pieniądze z kasy. W więzieniu zaangażował się w handel narkotykami. Sam też bierze. I wiadomo, że nie tylko to ma na sumieniu. Jest czarujący i pełen optymizmu. Ale rozmowy z nim zwykle kończą się aktami przemocy lub zachowaniami seksualnymi, co utrudnia pracę damskiemu personelowi. Odkąd został skazany, imał się wielu zajęć, ale jest niesolidny, co w połączeniu z jego wybuchowym, agresywnym charakterem (eksploduje najczęściej wtedy, kiedy nie może działać tak, jak chce) powoduje ciągłe zmiany przydziału. Jeśli zapytać innych więźniów, co o nim myślą, większość przyzna, że budzi w nich lęk i szacunek, łanowi odpowiada taka reputacja. Karierę kryminalną rozpoczął w wieku dziewięciu lat. Wtedy ukradł komputer z lokalnego klubu dla młodzieży. Mając jedenaście lat, próbował w łazience zamordować kolegę z klasy, bo ten nie chciał mu oddać swoich pieniędzy na lunch. Założył chłopakowi na głowę plastikową torebkę i próbował go udusić. Po interwencji jednego z nauczycieli oświadczył, że chciał, „żeby ten tłusty drań nigdy więcej nie potrzebował kasy na lunch”. Gdy ktoś przypomina mu ten incydent, tylko uśmiecha się i kręci głową. Po odejściu ze szkoły większość czasu spędził w dozorowanych placówkach. Miał skłonności do rozmaitych przestępstw, takich jak oszustwa, kradzieże w sklepach, włamania, napady na ulicy, poważne uszkodzenia ciała, podpalenia, handel narkotykami i stręczycielstwo. Nie potrafił utrzymać posady dłużej niż przez dwa tygodnie, więc albo pasożytował na znajomych, albo żył z dochodów z przestępstw. Przenosił się z kanapy u jednego kumpla na kanapę u drugiego, z jednego hostelu do drugiego. Lubił życie w ruchu, nie miał ochoty nigdzie zapuszczać korzeni. Ponieważ był pewny siebie i czarujący, zawsze ktoś zgodził się użyczyć mu dachu nad głową – zwykle jakaś kobieta, którą poderwał w barze. Ale nieodmiennie kończyło się to łzami. Nigdy się nie ożenił, mimo że mieszkał z wieloma dziewczynami. Jego najdłuższy
    związek przetrwał sześć miesięcy, ale i w nim dochodziło często do kłótni i przemocy. Zawsze to lan wprowadzał się do mieszkania partnerki, nigdy odwrotnie. I zawsze „zwalał ją z nóg”. Zdrady były na porządku dziennym. Prawdę powiedziawszy, nie potrafi przypomnieć sobie czasów, kiedy, jak to ujął,
    „nie miał więcej niż jednej kici na widelcu”. Choć twierdzi, że nigdy nie bywał niewierny. „Zwykle wracałem do nich na noc”, wyjaśnia. „Czego jeszcze mogły chcieć?”. W trakcie procesu przedstawiono mu niepodważalne dowody winy, on jednak nadal twierdził, że jest niewinny. Do dziś dnia nie zmienił zdania. Kiedy odczytano wyrok, uśmiechnął się do rodziny ofiary i pokazał sędziemu palec. W trakcie pobytu w więzieniu złożył dwie apelacje. Jest przekonany, wbrew opinii adwokata, że dojdzie do ponownego procesu i anulowania wyroku. Jak twierdzi, szampan już się chłodzi w lodówce.
    * * *

    Czytam teraz „Mądrość psychopatów” Kevina Duttona. Co Wam to przypomina? Czy Znacie Komedianata serii Strażnicy? Czy przypadkiem nie drzemie w większości z nas psychopata? A sama ofiara nie szuka oprawcy? Bo niby sprawa jest niby prosta, ale dlaczego ludzie zachowują się jakby byli programowalnymi robotami, dlaczego w niektórych sytuacjach, z dobrych ludzi zamieniamy się w zwykłego pasożyta, który ssie korzyść z tragedii i naiwności ofiary? I Zasadnicze pytanie – co uprawnia mnie do pisania tego i czy to odpowiednie miejsce na ten temat tutaj?

    Lubię

  4. Empatia, daleka od jednolitości, posiada cechy schizofreniczne. Istnieją tak naprawdę dwie jej odmiany: gorąca i zimna.
    [Psychopata] nie zna podstawowych faktów lub danych na temat wartości osobistych i jest absolutnie
    niezdolny do rozumienia tego typu spraw. Nie potrafi w najmniejszym stopniu zainteresować się tragediami, radością czy dążeniami ludzkości, jakie ukazuje wybitna literatura i sztuka. Jest też obojętny na te kwestie w codziennym życiu. Piękno i brzydota – chyba że w bardzo powierzchownym sensie – dobro, zło, miłość, groza i humor nic dla niego nie znaczą, nie są w stanie go poruszyć. Co więcej, nie potrafi dostrzec, że inni są nimi poruszeni. To tak, jakby mimo wysokiej inteligencji był ślepy na te aspekty ludzkiego istnienia. Nie można mu ich objaśnić, bo w orbicie jego świadomości nie ma nic, co przybliżyłoby mu je za pomocą porównania. Będzie powtarzał usłyszane słowa i gładko
    zapewniał o swoim zrozumieniu, i żadnym sposobem nie pojmie, że wcale nie rozumie.

    Można by powiedzieć, że psychopata chwyta słowa, ale nie muzykę uczuć.

    Dlaczego to tu piszę? Bo wydaje mi się, że to tylko „internety”, gdzie tak naprawdę nikt nikogo nie słuch, a „czarujących” słów używa się po to aby ugrać coś, na ogół bardzo mało i to w sferze niematerialnej, na tragediach innych, a ofiary tragedii też święte nie są, bo tak jak rządzący szukają kogoś kto za nich pobrudzi sobie ręce i utopi sumienie.

    Lubię

  5. Może komentarz nie na miejscu, ale STOP ISLAM !!!
    Muzlimy brudne na pustynie, tam ich miejsce !!

    Długie ale wymowne:

    Poniższy artykuł pochodzi z książki dr. Petera Hammonda: Slavery, Terrorism and Islam: The Historical Roots and Contemporary Threat:

    Islam nie jest ani religią, ani kultem – jest pełnym, kompletnym ustrojem.

    Islam ma religijne, polityczne, ekonomiczne oraz militarne komponenty. Komponent religijny jest podstawą dla wszystkich innych komponentów. Islamizacja następuje, kiedy w danym kraje jest wystarczająco dużo muzułmanów, aby zaczęli się domagać swoich tak zwanych „praw religijnych”. Kiedy poprawne politycznie i multikulturalne społeczeństwa zgadzają się na „rozsądne” muzułmańskie żądania o ich „prawa religijne”, po cichu przechodzą także pozostałe komponenty. Tak właśnie to działa: (Źródło danych procentowych – CIA: The World Fact Book (2007)).

    Dopóki populacja muzułmanów pozostaje w okolicach 1%, są oni postrzegani jako miłująca pokój mniejszość. W artykułach prasowych, filmach podkreślana jest ich barwna odmienność:

    USA — muzułmanów 1.0%
    Australia — muzułmanów 1.5%
    Kanada — muzułmanów 1.9%
    Chiny — muzułmanów 1% -2%
    Włochy — muzułmanów 1.5%
    Norwegia — muzułmanów 1.8%

    W zakresie 2% do 3% muzułmanie zaczynają odróżniać się od innych mniejszości. Zaczynają być widoczni jako członkowie gangów ulicznych iw więzieniach. Pojawiają się pierwsze symptomy nadużywania środków z pomocy społecznej.

    Dania — muzułmanów 2%
    Niemcy — muzułmanów 3.7%
    Wlk. Brytania — muzułmanów 2.7%
    Hiszpania — muzułmanów 4%
    Tajlandia — muzułmanów 4.6%

    Powyżej 5% zaczyna być zauważalny silny (nieproporcjonalny do ich liczebności) wpływ na społeczeństwo. Naciskają na wprowadzenie żywności halal (czystego wg. islamskich standardów), dzięki czemu wymuszają pojawienie się dużej liczby miejsc pracy dla muzułmanów. Pojawia się seria żądań do sieci handlowych o wprowadzenie tej żywności na rynek, często wzmocniona groźbami.

    Francja — muzułmanów 8%
    Filipiny — muzułmanów 5%
    Szwecja — muzułmanów 5%
    Szwajcaria — muzułmanów 4.3%
    Holandia — muzułmanów 5.5%
    Trynidad & Tobago — muzułmanów 5.8%

    Powyżej 10% rząd państwa zmuszany jest do uznania ich prawa do sądów Sharii czyli wg. prawa islamskiego. Docelowo Islam dąży do tego, aby cały świat był sadzony wg. prawa Sharii. Wyraźny wzrost bezprawia, pojawiają się muzułmańskie getta, gdzie nawet uzbrojone patrole policji boją się zapuszczać. Rząd zaczyna tracić kontrolę nad sytuacja. Jakikolwiek pretekst może doprowadzić do rozruchów, palenia samochodów i napaści na nie-muzułmanów.

    Gujana — muzułmanów 10%
    Indie — muzułmanów 13.4%
    Izrael — muzułmanów 16%
    Kenia — muzułmanów 10%
    Rosja — muzułmanów 10-15%

    Powyżej 20% zaczynają się demonstracje siły, podpalenia szkół, szpitali, samochodów, synagog i kościołów. Większość osadzonych w więzieniach to muzułmanie. Dotychczas sporadyczne grupy para-militarne dżihadystów zaczynają działać w świetle dnia, często wypierając na terenach zamieszkania muzułmanów lokalne siły porządkowe.

    Etiopia — muzułmanów 32.8%

    Powyżej 40% można się spodziewać regularnych masakr i ataków terrorystycznych. Organizacje para-militarne rządzą niektórymi terenami wg. własnego widzimisię. Trwają także uprowadzenia niewiernych kobiet, gwałty oraz utajone jeszcze niewolnictwo.

    Bośnia — muzułmanów 40%
    Czad — muzułmanów 53.1%
    Liban — muzułmanów 59.7%

    Powyżej 60% następują niczym nie ograniczane prześladowania niewiernych, sporadyczne masowe mordy, wprowadza się prawo Sharii w skali całego kraju. Niewierni są zmuszani do płacenia podatku „za ochronę” tzw. Jizja, często rekwirowany jest ich majątek. Masowy exodus nie-muzułmanów z kraju.

    Albania — muzułmanów 70%
    Malezja — muzułmanów 60.4%
    Katar — muzułmanów 77.5%
    Sudan — muzułmanów 70%

    Powyżej 80% pojawiają się czystki i mordy kierowane z poziomu państwowego.

    Bangladesz — muzułmanów 83%
    Egipt — muzułmanów 90%
    Gaza — muzułmanów 98.7%
    Indonezja — muzułmanów 86.1%
    Iran — muzułmanów 98%
    Irak — muzułmanów 97%
    Jordania — muzułmanów 92%
    Maroko — muzułmanów 98.7%
    Pakistan — muzułmanów 97%
    Syria — muzułmanów 90%
    Tadżykistan — muzułmanów 90%
    Turcja — muzułmanów 99.8%
    Zjednoczone Emiraty Arabskie — muzułmanów 96%

    W pobliżu 100% następuje tzw. muzułmański Pokój (stad Islam jest znany jako „Religia Pokoju”) czyli „Dar-es-Salaam”, co znaczy „Islamski Dom Pokoju”. Wg. wojennej doktryny islamu powinien być wtedy pokój, gdyż wszyscy są już muzułmanami i nie ma powodów do walki.

    Afganistan — muzułmanów 100%
    Arabia Saudyjska — muzułmanów 100%
    Somalia — muzułmanów 100%
    Jemen — muzułmanów 99.9%”

    Oczywiście tak się nie dzieje. Aby spełnić swoją rządzę krwi, muzułmanie zaczynają mordować siebie na wzajem z różnych powodów.

    „Zanim miałem 9 lat, nauczyłem się podstawowego kanonu życia Araba. Ja przeciwko mojemu bratu; ja i mój brat przeciwko naszemu ojcu; moje rodzina przeciwko naszym kuzynom i klanowi; klan przeciwko plemieniu; plemię przeciwko światu, i wszyscy spośród nas przeciwko niewiernym. Leon Uris, The Haj”

    Dobrze jest pamiętać, że w wielu, wielu krajach, takich jak Francja, populacja muzułmańska skoncentrowana jest w gettach, określonych przez ich pochodzenie etniczne. Muzułmanie nie integrują się ze społeczeństwem w ogólności. Tym samym, uzyskują miejscami znacznie większe wpływy niż ich krajowy odsetek mógłby wskazywać.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s