Globalny hologram oszustwa. Stały dopływ „uspokajaczy” jest konieczny, by uspokoić przerażone masy

Globalny hologram oszustwa. Stały dopływ „uspokajaczy” jest konieczny, by uspokoić przerażone masy

oświecenie duchowePoddajmy analizie to, co nazywamy matrixem albo hologramem oszustwa. Czy istnienie takiego systemu jest usprawiedliwione moralnie? Zgodnie z moralnością współczesną, nie jest. Ja chciałbym jednak spojrzeć na to od innej strony.

Uważam, że wiele zorganizowanych, współczesnych systemów, jest pochodną systemu najbardziej pierwotnego, najstarszego – matki natury. Matka natura to matka wyjątkowo bezwzględna i okrutna z punktu widzenia człowieka cywilizowanego. Ma ona dwa priorytety: przetrwanie gatunku i jak największa replikacja genów tego gatunku. Czyli to, czy jest penis w pochwie, czy nie? Czy będą z tego zdrowe dzieci czy nie? Czy samiec będzie silny i obrotny, i zapewni rodzinie byt, czy nie? Już wiele miesięcy wcześniej pisałem, że teorie romantyków to wciąż ledwie działająca „nakładka” na ten system, nie mająca nawet 200 lat. Czym jest 200 ziemskich lat, do milionów lat procesu ewolucji?

Nietrudno się domyślić, że matki natury nie obchodzą takie sprawy, jak: moralność, szczęście, spełnienie powołanych do życia istot. Ba, natury nie obchodzi nawet przeżycie większości tych istot. Powiedziałbym wręcz, że dla natury wręcz korzystny jest stan, gdy kobieta w ciągu swojego życia urodzi 15 dzieci, z czego przetrwa tylko 5 najsilniejszych, i przekaże swoje zdrowe geny dalej. Reszta umrze albo w wyniku chorób zakaźnych, ran, bądź zostanie zatłuczona przez współplemieńców za „odmienność”. Przypominam, że tak było jeszcze niedawno, zaledwie sto lat temu. Wiem z książek historycznych, iż jeszcze w XVIII (18) wieku zmarłe małe dzieci chowano w anonimowych mogiłach przy wiejskich domkach czy przy polu, w lesie, tak, jak chowa się zmarłe zwierzęta.

Popatrzcie teraz na kapitalizm. Ten twór stworzony przez psychopatów dla psychopatów, doskonale wręcz naśladuje cechy matki natury, tylko w wydaniu XIX wiecznym. W kapitalizmie nie liczy się szczęście, rozwój i doskonalenie człowieka. Ba! Nie liczy się nawet sam człowiek. Liczy się tylko i wyłącznie nieskończone generowanie zysku, ciągłe podwyższanie wzrostu gospodarczego i innych wskaźników. A także produkowanie z roku na rok coraz większych ilości kawałków plastiku, żelastwa, tkanin i betonu. Człowiek, zdehumanizowany, pozbawiony istoty człowieczeństwa i zdegenerowany do roli „zasobu ludzkiego” (human resources) czy „konsumenta”, ma za zadanie być trybikiem w kapitalistycznej machinie. Czyli: przyczyniać się do ciągłego generowania wzrostu gospodarczego, zysku i innych wskaźników. Ma kupować coraz więcej i więcej, ma konsumować coraz więcej i więcej. Czyż to nie jest logika oparta o mechaniczną wręcz replikację DNA jaką zakłada matka natura?

Oba systemy dehumanizują istotę człowieka, sprowadzając jego rolę albo do replikacji DNA (natura), albo do replikacji zysków elit (kapitalizm). Spójrzmy teraz na inny aspekt tej sprawy. Otóż, tego typu systemy, ogólnie zwane matrixem, można klasyfikować pod względem etycznym i moralnym. I to jest poprawne. Ale trzeba mieć w świadomości też drugą stronę medalu. Powiedzcie, jeśli nie ten ogłupiający masy system, to co zamiast niego? Jaki macie pomysł? Bardzo mnie to interesuje.

Światowe jak i lokalne elity zapewniają nieprzerwany, całodobowy dopływ uspokajających przerażone, zakompleksione i wewnętrznie niepewne masy, narkotyków. Te „narkotyki” to oczywiście nie tylko środki zmieniające świadomość. Ale także: telewizja, koncerty, rozrywka która stała się jedynym celem i sensem życia, plotki, seriale, filmy, telenowele, śmieciarska, szkodliwa dla psychiki muzyka. Nie mówię, że od tego trzeba całkowicie stronić – gdyż wtedy uświadomiony człowiek zmieniłby się w przeciwieństwo tego, do czego chce dążyć. Co jest paradoksalne, ale logiczne. Jedne tego typu „uspokajacze” są dobre, inne neutralne, jeszcze inne – bardzo złe. Jedne są bardziej wartościowe, inne mniej wartościowe. Ty wybierasz, po które z nich chcesz sięgnąć. Decyduj świadomie, i miej przede wszystkim wiedzę o tym, że to nie powinno być jedyną treścią w Twoim życiu.

Pisałem kiedyś o tym, iż obecnie życie to jedna wielka impreza z morzem alkoholu, górami białej jak śnieg kokainy, i zaledwie kilkoma sennymi, niekoniecznie trzeźwymi godzinami za dnia. Rozejrzyjmy się wokół. Ten świat jest wiecznie pijany, naćpany, na totalnym haju. Naćpany systemowymi wyciszaczami. Cały czas trwa nieprzerwany dopływ uspokajaczy, system zapewnia całodobową, zbiorową hipnozę ze wszystkich jego stron. Jak już wspominałem w poprzednich felietonach – spróbuj sobie wyobrazić, co by było, gdyby nagle dopływ uspokajaczy się skończył. Jaka anarchia, przemoc i szaleństwo panowałyby wtedy w domach i na ulicach.

Psychika przeciętnego „leminga” szczycącego się np dobrym uspołecznieniem, towarzyskością, brakiem diagnozy typu nerwica bądź depresja ma jedną cechę, o której nikt nie mówi. Jest kruchutka i delikatna, jak śnieg z przypadkowo przywianego polarnego niżu w maju. Tak naprawdę niewiele dzieli typowego, „normalnego” pracownika korporacji, od stania się kryminalnym potworem z najgorszych koszmarów. Jednego dnia jest szanowanym w pracy i w domu ojcem rodziny. Drugiego dnia zaś, gdy mózg już nie wytrzymuje wieloletnich obciążeń, lęków i frustracji – wystarczy iskra, która podpala tę beczkę prochu. Kilka kieliszków za dużo – i np ciężka, nie reagująca na leczenie choroba psychiczna. Szanowany pracownik korporacji z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień staje się psychicznym i fizycznym wrakiem człowieka, roślinką leżącą w rogu szpitalnego pokoju.

Bądź zdarza się co innego – zbrodnia, przestępstwo, wypadek. Oglądałem w latach 90-tych jeden z seriali „Agata Christie” – są to seriale kryminalne. W jednym z odcinków detektyw policyjny, który swój fach zna od dekad i niejedno już widział, powiedział wiele znaczące słowa, które zapamiętałem na zawsze. Powiedział on, że każdy, nawet najbardziej przemiły i szanowany obywatel, może być mordercą, więc w śledztwie podejrzewa on wszystkich. Postarajmy się więc ocenić globalny hologram oszustwa nie tylko z pozycji moralnej i etycznej. Dla nas ten system jest przekleństwem, z czasem okazujemy zrozumienie i wybaczenie, i staramy się go potem konstruktywnie zmienić, w swoim zakresie.

Ale popatrz na tych ludzi wokół. Dla tych wewnętrznie przerażonych, praktycznie nic nie wiedzących o życiu, zagubionych istot, ten system jest niejako błogosławieństwem, hamującym ich najbardziej dzikie zapędy z mrocznych czeluści podświadomości. To są biedni, zastraszeni ludzie, choć na co dzień widzisz miłych, uśmiechniętych i przebojowych obywateli. Tylko potem przychodzi weekend, i co się okazuje? Taka istota nie potrafi się bawić i radować bez upodlenia się alkoholem etylowym, często jak zwierzę.

Nie piszę tego po to, by Was zdołować czy przerazić. Chcę tutaj zaproponować konkretne rozwiązanie, które na chwilę obecną – Tu i Teraz – bardzo często działa. Pamiętajmy, że każdy człowiek na Ziemi ma w psychice taką prastarą, zwierzęcą część nazywaną podświadomością. Warto nieco wznieść się ponad nią. Czyli przeprogramować ją, przepracować tkwiące w jej piekielnych otchłaniach traumy i konflikty. Tak, by upychanych pod dywan podświadomości „brudów” nie było tak dużo, że zaczynają one rządzić naszym życiem, często wbrew nam. Na tym polega rozwój – na choć częściowym opuszczeniu świata zwierząt, którego 50% mamy wciąż wewnątrz nas, i zrealizowaniu naszej potencjalnej, boskiej istoty.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

10 myśli nt. „Globalny hologram oszustwa. Stały dopływ „uspokajaczy” jest konieczny, by uspokoić przerażone masy

  1. Witam!
    Bardzo dobrze napisany felieton. Jednakże z tym, że natura troszczy się o przekazanie jaka największej liczby genów poszczególnych gatunków i że najsilniejszy przeżyje, to już nie jest to takie pewne i oczywiste, bo nie mamy na to racjonalnych dowodów, wszystko to opiera się na domysłach. Dinozaury były potężne i bardzo zaawansowane, łańcuch żywieniowy domknięty, a system wzajemnych powiązań między gatunkami stabilny, ale jednak wszystko się rozleciało i wydawałoby się, że mało znaczące ssaki nie miały większych szans na przetrwanie – powiecie, że to przez meteoryt? No nie jest to takie oczywiste, były też miniaturowe dinozaury i powinny przetrwać. Ale mniejsza o to. Ziemia miała wiele okresów wielkich wymierań gatunków, czy te wszech mądre geny nie mogły już się tego nauczyć, że po latach stabilności, bywają lata chaosu? Ja myślę, że chodzi tutaj o coś więcej, uważam, że w system życia wpisana jest bioróżnorodność i twórcze podejście do problemu, a system daje przeżyć jedynie wtedy gdy Ci zależy na wykorzystaniu swojego potencjału. Ostatnią moją myślą jest to, że w chwili przejścia fazowego układ otrzymuje informacje z przyszłości i dlatego zawsze wybiera tą drogę, która zagwarantuje mu przetrwanie i wytworzenia bogatszego i bardziej skomplikowanego środowiska do przetwarzania informacji i tworzenia nowych struktur i klas organizmów. To taki skrót, bo powinienem napisać więcej o tym, że systemy dzielą się na dynamiczne (okresowe) i chaotyczne, które wytrącają system z ich okresowości poprzez tworzenie czegoś nowego. Polecam książkę Gleick J. – Chaos narodziny nowej nauki. Bardzo twórczo i dobrze wyjaśnione zagadnienie. Na koniec wstawiam kilka cytatów:

    „Ewolucja jest to chaos ze sprzężeniem zwrotnym”’ – Joseph Ford.

    „Bóg gra w kości ze wszechświatem – ale kości są fałszywe. I główne zadanie
    fizyki polega obecnie na odkryciu, jak zostały one sfałszowane i jak
    możemy ich użyć do naszych celów” – Joseph Ford.

    „Z filozoficznego punktu widzenia chaos mógłby być operacyjnym sposobem określenia wolnej woli w sposób, który pozwala na jej pogodzenie z determinizmem. Układ jest deterministyczny, ale nie możesz powiedzieć, co się stanie za chwilę. Jednocześnie zawsze miałem wrażenie, że ważne problemy tam w święcie muszą mieć coś wspólnego z organizowaniem się życia czy inteligencji. Ale jak to się bada? To, co robili biologowie, wydaje się zbyt praktycystyczne i specyficzne; chemicy z pewnością nie uczynili nic w tym kierunku; matematycy podobnie, a fizycy po prostu ignorowali
    problem. Zawsze miałem wrażenie, że spontaniczne wynurzanie się samoorganizacji powinno być częścią fizyki. Oto obie strony medalu. Tutaj porządek z pojawiającą się przypadkowością, a krok dalej – przypadkowość ze swoim własnym porządkiem”. – Farmer

    Za jakiś czas wstawię może więcej cytatów z tej książki.

    Lubię

  2. Gra w Chaos – obraz zapisany w regułach:
    Aby grać szybko w chaos, potrzeba komputera z ekranem graficznym i generatorem liczb losowych, ale w zasadzie wystarczą też kartka papieru i moneta. Wybierasz początkowy punkt gdzieś na papierze. Obojętnie gdzie. Wymyślasz dwie reguły: regułę orła i regułę reszki.
    Reguła mówi ci, jak przechodzić od punktu do punktu: „Przesuń pięć centymetrów na północny wschód” albo „Przesuń 25% bliżej środka”. Teraz zaczynasz rzucać monetę i zaznaczasz punkt, używając reguły reszki, gdy wypadnie reszka, i reguły orła, jeśli wypadnie orzeł. Jeśli wyrzucisz pierwszych pięćdziesiąt punktów , stwierdzisz, że gra w chaos generuje nie przypadkowy rozkład kropek, ale kształt, który ujawnia z coraz większą ostrością w miarę przebiegu gry.

    Gra w chaos wykorzystywała fraktalną własność pewnych obrazów, własność polegającą na tym, że są one zbudowane z małych kopii głównego obrazu. Akt zapisywania zbioru reguł, które mają być iterowane losowo, przechwytuje pewną globalną informację o kształcie, a iteracja reguł na nowo kotłuje informacje bez względu na skalę. W tym sensie im bardziej fraktalny kształt, tym prostsze byłyby odpowiednie reguły. Barnsley szybko stwierdził, że mógłby odtworzyć wszystkie uznane za klasyczne fraktale z książki Mandeibrota. Technika Mandelbrota polegała na nieskończonym następstwie konstruowania i uszczegółowiania. W przypadku płatka śniegu Kocha albo uszczelki Sierpińskiego usuwa się segmenty liniowe i zastępuje je
    określonymi figurami. Używając gry w chaos, Barnsley wykonał obrazy, które zaczynały się jako nieścisłe parodie i stawały się stopniowo coraz ostrzejsze. Żaden proces uszczegółowiania nie był konieczny: tylko pojedynczy zbiór reguł, który jakoś zawiera w sobie ostateczny kształt.

    W jakimś sensie – twierdził Barnsley – przyroda musi grać w swoją wersję gry w chaos. „Jest tylko tyle informacji w jednym zarodku, ile potrzeba do zakodowania paproci. Więc istnieje granica drobiazgowości, z którą paproć może rosnąć. Nie jest zaskakujące, że możemy znaleźć ekwiwalent zwięzłej informacji do opisywania paproci. Byłoby dziwne, gdyby było inaczej”. Ale czy przypadek był konieczny? Hubbard również myślał o paralelach pomiędzy zbiorem Mandelbrota i biologicznym kodowaniem informacji, ale jeżył się na samą myśl, że taki proces mógłby zależeć od
    prawdopodobieństwa. „Nie ma żadnej przypadkowości w zbiorze Mandelbrota – powiedział. Nie ma żadnej przypadkowości w niczym, czym się zajmuję. Nie myślę również, że możliwość przypadkowości ma jakiekolwiek bezpośrednie zastosowanie w biologii. W biologii przypadkowość oznacza śmierć, chaos to śmierć. Wszystko jest wysoce ustruktualizowane. Jeśli klonujesz rośliny, kolejność, w jakiej wyrastają gałęzie, jest dokładnie taka sama. Zbiór Mandelbrota wypełnia pewien niezwykle precyzyjny plan, nie pozostawiając niczego przypadkowi. Mocno podejrzewam, że w dniu, w którym ktoś rzeczywiście wyliczy, jak jest zorganizowany mózg, odkryje, ku swojemu zdziwieniu, że istnieje nadzwyczaj precyzyjny schemat budowy mózgu.
    Idea przypadkowości w biologii jest tylko pozorna” .
    W technice Bamsleya jednak przypadkowość służy tylko jako narzędzie. Wyniki są deterministyczne i przewidywalne. Gdy punkty błyskają na ekranie komputera, nikt nie jest w stanie przewidzieć, gdzie pojawi się następny; zależy to od tego, jak spada w maszynie jej wewnętrzna moneta. Jednak jakoś strumień światła zawsze pozostaje wewnątrz granic niezbędnych do wyrzeźbienia kształtu wyrytego w fosforze. W tej mierze rola przypadku jest iluzją. „Przypadkowość to mylny trop
    powiedział Barnsley – Jest ważna przy otrzymywaniu obrazów posiadających pewną niezmienniczą miarę skoncentrowaną na obiekcie fraktalnym, ale sam obiekt nie zależy od przypadku. Z prawdopodobieństwem równym jednemu zawsze wykreślasz ten sam obraz.

    Tu chodzi prawdopodobnie o to, że natura w pewien sposób wie na 100% co zostanie stworzone w ostateczności i nie ryzykuje, że coś pójdzie nie tak, i ostateczny obraz rzeczy będzie różnił się od jej założonego planu – ja tu widzę albo błędne założenie, bo może jednak natura specjalnie pozwala sobie na pewien rodzaj różnorodności, albo jakimś cudem zna przyszłość, co też nie jest, aż tak bardzo niedorzeczne, ja sądzę jednak, że pozwala sobie na różnorodność – co w sumie nie wyklucza też założenia, że wie z przyszłości, iż różnorodność jej się opłaca. Z tego powodu kwestia wydaje się bardzo otwartą na przemyślenia.- dopisał Szymon Wiejkowski.

    „Na ewolucje zmiennej wpływa każda inna zmienna, na którą ona oddziałuje. Ich wartości muszą się jakoś zawierać w historii tej ewolucji. W jakiś sposób pozostawiają tam swoje ślady”. – Farmer.
    Prawdziwie przypadkowe dane pozostają rozproszone w nieokreślonym nieładzie ale chaos deterministyczny i ustrukturalizowany – układa dane w widzialne kształty. Ze wszystkich możliwych dróg nieporządku natura faworyzuje tylko kilka. – Farmer.

    Shaw wyciągnął z cienia kilka założeń mechaniki klasycznej. Energia w układach naturalnych istnieje na dwóch poziomach: na poziomie makroskali, gdzie pospolite obiekty mogą być liczone i mierzone, oraz na poziomie mikroskali, gdzie niezliczone atomy poruszają się bezładnym ruchem, dla których można wyznaczyć tylko wielkości średnie, takie jak temperatura. Jak zauważył Shaw, sumaryczna energia występująca w mikroskali może przewyższać energię makroskali, ale w układach klasycznych ten ruch termiczny nie był brany pod uwagę – był izolowany i bezużyteczny. Skale nie komunikują się ze sobą, „Nie trzeba znać temperatury ciała, aby rozwiązać jakiś problem z zakresu mechaniki klasycznej” – powiedział. Jednak według poglądu Shawa chaotyczne i ąuasi-chaotyczne układy kładą pomost pomiędzy makro i mikroskalą. Chaos był tworzeniem się informacji.
    Skąd bierze się ta informacja? Z gorącej kąpieli w mikroskali, gdzie miliardy molekuł tańczą w przypadkowym termodynamicznym korowodzie. Tak samo jak turbulencja transmituje energię z wielkiej skali przez łańcuch wirów w dół, gdzie rozprasza się ona poprzez działanie sił lepkości, informacja jest transmitowana z powrotem z malej skali do wielkiej; tak właśnie Shaw i jego koledzy zaczęli opisywać to zjawisko. Kanałem transmitującym informacje w górę jest dziwny traktor zwielokrotniający początkową przypadkowość, dokładnie tak jak efekt motyla zwielokrotnia małe niepewności w wielkoskalowy układ pogody.
    Kiedy mówili o informacji produkowanej przez układy, myśleli o spontanicznej generacji struktury w świecie. „Na szczycie skomplikowanej dynamiki są procesy biologicznej ewolucji albo procesy myślenia – powiedział Packard – Intuicyjnie wydaje się rozsądne, że te krańcowo złożone układy wytwarzają informację. Miliardy lat temu były tylko kropelki protoplazmy: teraz, miliardy lat później, jesteśmy my. Informacja więc była wytwarzana i przechowywana w naszej strukturze. W rozwoju umysłu od dzieciństwa jest ona nie tylko gromadzona, ale również tworzona – tworzona z połączeń, których tam nie było wcześniej”. Był to rodzaj rozmowy, który mógłby trzeźwego fizyka przyprawić o zawrót głowy.

    Na dziś już chyba wystarczy.

    Lubię

  3. Podstawy:
    Każdy system może zachowywać się zarówno stabilnie, jak i niestabilnie. Równania rządzące ołówkiem stojącym na końcu zaostrzonego grafitu mają dobre matematyczne rozwiązanie, gdy środek ciężkości znajduje się dokładnie nad ostrym końcem – ale nie możesz postawić ołówka na nim, ponieważ rozwiązanie jest niestabilne. Niewielkie zaburzenie wytrąca system z tego rozwiązania. Z drugiej strony kulka leżąca na dnie czaszy pozostaje tam, ponieważ – jeśli zostanie nieco wytrącona z tego położenia – wraca. Fizycy zakładali, że każde zachowanie, które mogli regularnie obserwować, musi być stabilne, gdyż w rzeczywistym systemie drobne zakłócenia i niepewności są nie do uniknięcia. Nigdy nie znasz dokładnie parametrów. Jeśli wymaga się, aby model był fizycznie realistyczny i odporny na małe zaburzenia, musi to być z pewnością – zdaniem fizyków – model stabilny.

    Jeśli możesz zobrazować kształt to możesz zrozumieć system.

    Jego jedynym oscyloskopem był umysł, ale był to umysł ukształtowany przez lata badań wszechświata topologicznego. Smale wyobrażał sobie cały zakres możliwości oscylatora, całą przestrzeń fazową -jak to nazywają fizycy. Każdy stan układu w danym momencie był reprezentowany przez punkt w przestrzeni fazowej; wszystkie informacje o jego położeniu albo prędkości były zawarte we współrzędnych tego punktu. Kiedy system zmienia się w jakiś sposób, punkt przesuwa się na nowe miejsce w przestrzeni fazowej. Kiedy system zmienia się w sposób ciągły, punkt podąża po trajektorii.

    Topologia opisuje skomplikowaną i niepoliczalną rzeczywistość w sposób dający ogólny, wyobrażalny i policzalny zespół jego właściwości.

    Układy rozwiązywalne przedstawia się w podręcznikach. One się porządnie zachowują. W przypadku układów nieliniowych, naukowcy zastępują je liniowymi przybliżeniami albo znajdują jakieś „tylne wyjście”. Podręczniki pokazują studentom tylko te rzadkie układy nieliniowe, które dają się rozwiązać takimi technikami. Nie wykazują one wrażliwości na warunki początkowe. O układach równań nieliniowych z realnym chaosem rzadko nauczano i rzadko się uczono. Kiedy ludzie potykają się o takie rzeczy – a tak się zdarza – całe ich wykształcenie przemawia za pozbyciem się ich jak o anormalnych. Tylko nieliczni pamiętali, że to rozwiązywalne, uporządkowane układy liniowe są anormalne. Tylko kilku rozumiało, jak nieliniowa jest dusza przyrody. Enrico Fermi wykrzyknął pewnego razu: „Nie jest powiedziane w Biblii, że wszystkie praw a przyrody są wyrażalne równaniami liniowymi!”

    Zatem, jaki jest wymiar kłębka szpagatu? Mandelbrot odpowiedział na to: „To zależy od twojego punktu widzenia. Z wielkiej odległości kłębek jest tylko punktem z zerowym wymiarem. Z mniejszej odległości, kłębek wydaje się wypełniać sferyczną przestrzeń, ma trzy wymiary. Z jeszcze mniejszej zauważamy sznurek i obiekt staje się efektywnie jednowymiarowy, chociaż ten jeden wymiar jest z pewnością poplątany wokół siebie w ten sposób, że wypełnia trójwymiarowy przestrzeń. Pojęcie liczby współrzędnych potrzebnych do określenia położenia punktu w obrębie tego obiektu pozostaje użyteczne. Z dużej odległości nie potrzeba żadnej- punkt jest tam, gdzie jest. Z mniejszej odległości potrzeba trzech. Z jeszcze mniejszej wystarczy tylko jeden – dana pozycja wzdłuż długości sznurka jest unikatowa niezależnie od tego, czy sznurek jest rozciągnięty czy poplątany w kłębek. I z perspektywy mikroskopowej: sznurek przekształca się w trójwymiarowe kolumny, kolumny rozwiązują się w jednowymiarowe włókna, lity materiał rozpada się na zerowymiarowe punkty. Mandelbrot odwołał się niematematycznie do teorii względności: „Pogląd, że numeryczny powinien zależeć od relacji obiektu do obserwatora odpowiada duchowi fizyki tego stulecia i jest nawet jego wzorcową ilustracją”.

    Fraktal jest sposobem widzenia nieskończoności okiem duszy.

    Naczynia krwionośne, od aorty do naczyń włosowatych, tworzą inny rodzaj kontinuum. Rozgałęziają się i dzielą, i znowu rozgałęziają, aż stają się tak wąskie, że komórki krwi są zmuszone prześlizgiwać się gęsiego. Natura ich rozgałęziania jest fraktalna. Ich struktura przypomina jeden z monstrualnych, urojonych obiektów wymyślonych przez mandelbrotowskich matematyków z przełomu wieku. Zgodnie z fizjologiczną koniecznością, naczynia krwionośne muszą wykonywać rodzaj sztuczki z wymiarem. Tak jak, na przykład, krzywa Kocha ściska linię o nieskończonej długości do małego obszaru, układ krwionośny musi ścisnąć potężną powierzchnię w ograniczonej objętości. Krew jako źródło zaopatrzenia ciała jest droga, a przestrzeń jest ceniona. Struktura fraktalna przyrody wymyśliła to tak skutecznie, że- w większości tkanek – żadna komórka nie jest dalej od naczynia krwionośnego niż o trzy, cztery komórki. Przy tym naczynia i krew zajmują niewielką przestrzeń, nie więcej niż pięć procent ciała. Jest to, jak przedstawił Mandelbrot, syndrom kupca z Wenecji: nie tylko nie możesz wziąć pół kilograma ciała bez rozlewu krwi, nie możesz wziąć nawet miligrama.

    Dla tych co chce się czytać.
    Jeszcze Kilka ciekawych informacji tam było min. o szczepionkach i wojenkach między naukowcami, ale tego dowiecie się jak sięgniecie po tą książeczkę sami.

    Acha! Czytam teraz jego nowszą książkę „Informacja, bit, wszechświat” i puki co to na głębszą uwagę zasługuje rozdział 12 ( W grzechu). O przypadkowości, które tak jak czas nie ma jednostki, a definicja przypadkowości ma podwójną i wykluczającą się wzajemnie naturę.

    DOBREJNOCKI.

    Lubię

  4. Kefir a jak byś nazwał ten nasz matrix przed filmem braci wachowskich? Ja po twoich felietonach jestem juz przekonana – ludzkość jest wirusem zrzerającym matkę naturę. Tylko lekarstwa nie ma.

    Lubię

    • matka natura pozwala zzerac jednego przez drugiego i nie ma z tym problemem wiec mamusia bym tego nie nazwal nawet chyba nie macocha, wlasnie ludzie sa pierwszym ogniwem ktore wie ze to jest be, ziemska natura jest b agresywna, dopiero ludzie musieli przybyc z andromedy zeby powoli zmieniac swiadomosc wszystkim takze zwierzetom

      Lubię

    • Dramatem ludzi jest to, że większość z nich ma podświadomość, czyli sferę emocjonalną, na poziomie kilkuletniego dziecka. Za to umysł – sięgamy tutaj wyżej. Intelekt bez przepracowanej sfery emocji i serca, musi rodzić potwory. Technologicznie jesteśmy na poziomie słabej cywilizacji kosmicznej. Mentalnie i duchowo jesteśmy na poziomie głębokiego neolitu.

      Liked by 1 osoba

  5. co do artykulu, na swiecie jest tyle samo dobra co zla, jak sie probuje wyeliminowac zlo i zamyka co 100go obywatela w wiezieniu momentalnie powstaje paru seryjnych mordercoe bo rownowaga musi byc zachowana

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s