Banki i tajna władza

Zróbmy coś zanim przeklną nas nasze dzieci

Zróbmy coś zanim przeklną nas nasze dzieci

ochrona srodowiska i ekologiaArtykuł, krótki, z blogu Ex ignorant. Opowiada on o tym, że czasy cywilizacyjnej prosperity dobiegają końca, a zarówno nasze, jak i przyszłe pokolenia zapłacą straszliwą cenę za obecne życie na ekonomiczny i ekologiczny kredyt.

Pomijam tutaj kwestie sporne takie jak globalne ocieplenie, czy raczej: zmiany klimatu, które do mnie bardziej przemawiają. Chodzi o to, że pewnych faktów nie da się już ignorować. A że banda kapitalistów popierana przez agendy ONZ, postanowiła zbić na ekologii kolejny biznes, typu handel limitami CO2? To już nie ma znaczenia, świadczy to jedynie o tym, jak nisko upadła nasza cywilizacja. W obliczu zagłady już nie tylko cywilizacyjnej, jak to było wiele razy, np Imperium Rzymskie, ale także biologicznej – oni wzięli się za robienie na tym biznesów.

Przyroda nie podoła takiemu trybowi życia współczesnego człowieka. Gdy wszelkie patenty na technologie nie szkodzące środowisku są blokowane. Popatrzmy na to od strony praktycznej. Od początku XXI wieku jest patent na baterię do telefonów komórkowych, która swoim zaawansowaniem o lata świetlne wyprzedza przestarzałe i szkodliwe dla środowiska baterie litowe. Jednak żadna korporacja produkująca telefony / smartfony nie chce tego patentu wprowadzić w życie, bo to zaprzeczałoby ich polityce wymieniania telefonu na nowy co 2, 3 lata. A takich przykładów jest znacznie więcej..

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Na koszt naszych dzieci

Cytuję: „Czy chciałbyś wiedzieć, jak dalece zbankrutowane są nasze społeczeństwa? Finansowo i moralnie. Zanim odpowiesz twierdząco, przyznaj proszę, że masz swój udział w tym bankructwie. Nawet jeśli dysponujesz środkami, nie jesteś zadłużony lub nie przekroczyłeś 25 roku życia, pozwalasz, aby postępowało. Możesz mieć całe mnóstwo powodów i usprawiedliwień, lecz nadal na to pozwalasz.

Nasze bankructwo finansowe i moralne prawdopodobnie najlepiej demonstruje sposób, w jaki traktujemy swoje dzieci. Moją ulubioną kwestią jest to, że każdy zapytany rodzic powie – klnąc się na wyznawane przez siebie bóstwo – że kocha swoje dzieci nad życie, ale fakty mówią inaczej. Miłość ta nie wykracza poza czubki naszych nosów lub poza najbliższy krawężnik.

Podczas gdy przysięgamy na groby swoich matek, że tak bezgranicznie je miłujemy, wprowadzamy je w świat, który utracił połowę dzikiej przyrody w ciągu 40 lat; którego obszary przybrzeżne staną się niemożliwe do zamieszkania za ich życia – świat tonący w długach, abyśmy mogli trzymać się kurczowo naszych marzeń o willach, samochodach i gadżetach; aby im pozostały jedynie koszmary.

„Ale ja zawsze chciałem tego, co dla nich najlepsze!” Tak, cóż, zawsze wybierałeś [rodzicu] brak zainteresowania tym, co się dzieje, wolałeś tyrać w znienawidzonej pracy, aby dotrzymać kroku Kowalskim i wmawiałeś sobie, że i tak nic na to nie poradzisz, zatem ograniczałeś się do corocznego datku na cele dobroczynne, przekazanego popularnym organizacjom charytatywnym spółkującym z korporacjami. (Nie wiedziałeś? A próbowałeś się dowiedzieć?)

Wybierałeś przywódców, którzy obiecywali, że pozwolą Ci zachować to, co masz i zaserwują dokładkę. Głosowałeś na osoby, które obiecywały Ci wzrost, ale nigdy nie kwestionowałeś tej obietnicy. Nigdy nie zastanawiałeś się – siedząc w swoim domu, którego gabaryty zaledwie 100 lat temu wprawiłyby w kompleksy arystokrację – jaką cenę przyjdzie zapłacić za Twoją zamożność.

I z pewnością nigdy nie zadałeś sobie pytania, czy to przypadkiem nie Twoje własne dzieci zapłacą tę cenę. Cóż, deklaracja Ich hab es nicht gewüsst od czasu procesów norymberskich nie jest uznawana za obronę uzasadnioną; wspominam na wypadek, gdybyś po nią sięgnął.

Faktem jest, że kontynuujemy nasz styl życia – z całych sił – ponieważ możemy zmusić nasze dzieci do uregulowania rachunku. Możemy sobie pozwolić na dalsze zabijanie gatunków – lokalnie, a przede wszystkim za granicą – bo i tak nie mamy kontaktu z żadnym z nich. Poza komarami, które likwidujemy pacnięciem. Możemy prowadzić nasze 3 rodzinne auta, gdyż topniejący lód Arktyki oglądamy wyłącznie w telewizji.

Pozwalamy sobie, i naszym rządom, codziennie zwiększać zadłużenie, ponieważ powiedziano nam, że bez stale i zawsze rosnącego długu wszyscy poumieramy; że dług to życiodajna krew naszej egzystencji. Nie rozumiemy, co oznacza wzrost poziomu zadłużenia o miliardy i biliony rocznie, i nie chcemy się dowiedzieć.

Sprawą zajmie się następne pokolenie; nam wystarczą multi-calowe, płaskie ekrany TV, centralne ogrzewanie zasilane węglem i cała reszta. Powodzi nam się lepiej niż naszym rodzicom. Czy nie takie powinno być życie?

Tak oto powróciliśmy do tematu naszych dzieci. Nie, życie nie musi takie być. Nie każdemu pokoleniu może powodzić się lepiej niż poprzednikom. W rzeczywistości jesteśmy ostatnią generacją, która tego doświadcza. Był to krótki rozbłysk w historii ludzkości, tym bardziej w historii Ziemi, a teraz wygasa. I musisz wykombinować, co masz zamiar w związku z tym zrobić, wiedząc, że bierność uczyni niewesołą już przyszłość Twoich synów i córek jeszcze bardziej ponurą.”

Autor: Raúl Ilargi Meijer (wersja oryginalna)
Data publikacji: 8 października 2014
Tłumaczenie: exignorant

Reklamy

5 odpowiedzi »

  1. Nie chce nikogo straszyc, ale nieplodzenie dzieci to tez biernosc i brak odpowiedzialnosci, najgorszy z mozliwych.Nieposiadanie dzieci to tylko wymowka by nie ograniczacc swoich potrzeb konsumpcyjnych.Z wlasnego przykladu, bez dzieci wydawalam wiecej pieniedzy niz posiadajac potomstwo….na bzdury.Teraz wlasnie staram sie zyc bardziej swiadomie, dzieci przenosza nas na wyzszy poziom swiadomosci;))Takze w tym wzgledzie, apeluje, nie ograniczajcie sie ludziska…..

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.