Afery

Polska niewolniczą manufakturą. Pracujemy dłużej i ciężej za niższe pensje

Polska niewolniczą manufakturą. Pracujemy dłużej i ciężej za niższe pensje

kapitalizm 1Jak to się dzieje, że Amazon w Niemczech może płacić kilka razy większe wynagrodzenia i funkcjonować z zyskiem, natomiast u nas ten sam Amazon wypłaca pracownikom niewolnicze pensje?

To pytanie zaprząta umysły tęgich głów w Polsce nie od dziś. I jak zawsze, odpowiedzi należy szukać nie tam, gdzie się to podaje oficjalnie. Okazuje się bowiem, że NBP w sposób sztuczny zaniża wartość złotówki do euro tak, by Polska była niewolniczą manufakturą dla producentów i eksporterów. Robi się wszystko, by ułatwiać eksport tego, co jeszcze tutaj się produkuje – czyli jakichś śrubek, nakrętek i innych tego typu gówien, bo przemysłu w sensie stricte nie mamy.

Znakomicie opisuje to pisany nieco na prawicową modłę artykuł który wkleiłem u siebie na początku 2012 roku. Jest to artykuł obowiązkowy dla każdego gimnazjalnego czy licealnego „ekonomiaka” popierającego libertarian czy Janusza Korwina Mikke!
Dlaczego Polska jest pariasem Europy? Skala niewolnictwa w Polsce

janusz korwin mikkeUważam, że ludzie tacy jak Leszek Balcerowicz czy Janusz Korwin Mikke, bądź libertarianie, robią mnóstwo ciemnej roboty. Pod tym względem i Korwin i libertarianie, uzasadniający zwierzęcy darwinizm społeczny i głodowe wynagrodzenia, są trybikami systemu. Najłatwiej oddaje to rola, jaką Korwin Mikke pełnił za komuny. W czasach gdy prawdziwi opozycjoniści byli nieludzko nieraz prześladowani, on bumelował po światowych turniejach pokerowych czy tam brydżowych (nie wiem dokładnie co uprawia ten oszołom) z bolszewickim paszportem. To wszystko są dane historyczne łatwe do sprawdzenia.

Korwin Mikke i libertarianie, choć nie rządzą państwem, rządzą milionami młodych, ogłupionych umysłów. Odbywa się to na specyficznym praniu mózgów tych ludzi. Myślą oni, że popracują te 2 lata, góra 5 lat za małe pensje, po czym zdobędą wiedzę, doświadczenie, i wtedy pracodawca ich doceni. I wtedy przyjdzie haj-lajf (high-life) tak ochoczo zapowiadany przez Korwina („musisz inwestować w siebie, uczyć się, zdobywać propsy, to pracodawca Cię doceni”). A guzik prawda! Życie realne pokazuje, że mija 5, 10, 15 lat, i pracodawca dalej oferuje taką samą stawkę: „1000 złotych bez umowy przez pół roku, a po pół roku umowa na 2500 brutto jeśli się sprawdzisz”.

wolny rynek (2)I nie ma tutaj znaczenia – uczelnia techniczna, humanistyczna, medyczna czy inna. W maku za głodowe stawki pracują ramię w ramię absolwenci humana, polibudy i medyka. Tak się składa, że w kapitalizmie typu XIX-wiecznego cały zysk idzie do góry społecznej piramidy. Te w miarę dobre pensje są przeznaczone dla góra 5% – 10% społeczeństwa, i wcale nie są to stawki wysokie. Kolejny ciekawy argument to ten, że ludzie migrują raczej do krajów gdzie jest ten „przebrzydły socjalizm”, czyli Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Norwegia. A nie do kapitalistycznych Chin czy jeszcze bardziej kapitalistycznego Bangladeszu, gdzie mdlejący z głodu niewolnicy szyją tkaniny dla Europejczyków i Amerykanów.

O ile Leszek Balcerowicz był wykonawcą planu uczynienia z Polski kapitalistycznej, niewolniczej manufaktury, i to w stylu XIX-wiecznym, o tyle Janusz Korwin Mikke jest jakby to powiedzieć – „utrwalaczem” tego status quo w młodym pokoleniu. Ma kanalizować bunt młodych nie przeciwko kapitalistom czy rządzącym będącym im na posyłki, ale przeciwko choćby bogu ducha winnego ZUSowi. Ma utrwalać on w młodych ludziach przeświadczenie, że tu w Polsce trzeba mało zarabiać, „bo tak i koniec”, i bez zadawania zbędnych pytań. A to błąd! Ja chcę te pytania zadać. Kto w NBP odpowiada za celowe, aż czterokrotne zaniżenie wartości złotówki wobec euro?

niewidzialna reka wolnego rynkuWarto wspomnieć też o współczynniku PKB, który jest tak ekstremalnie zmanipulowany, że.. nie mierzy już niczego. Absolutnie niczego. Chiny mają PKB na poziomie kilku procent dodatnich. Ale gdzie żyje się obiektywnie lepiej? W chińskiej, pustynnej prowincji Urumchi gdzie nie ma nawet szpitali, szkół, dróg, czy raczej w socjalistycznych Niemczech, gdzie są wysokie zarobki, socjal, infrastruktura i poszanowanie prawa? Lepiej żyje się społeczeństwu niemieckiemu z przywilejami, czy chińskiemu, gdzie jest około 100 milionów elity i miliard niewolników? W artykule który wklejam poniżej jest mowa o innym, równie zmanipulowany współczynniku ekonomicznym, a mianowicie poziomie ekonomicznej wydajności. Tym współczynnikiem lubią sobie wycierać gęby rozmaite autorytety, jednak jest on, jak cała ekonomia i wiele innych dziedzin nauki – totalnie przekłamany. Cóż, to pieniądz ustala dziś prawdę w dziedzinie życia chyba dla żartu nazwanej „nauką” – czy to w ekonomii, historii, medycynie czy farmacji..

Polecam też z mojej strony o ekonomii i transformacji gospodarczej / ustrojowej:
Transformacja ustrojowa – największa grabież XX wieku (Stanisław Tymiński)
Polska Afryką Europy. Transformacja ustrojowa to największa pomyłka XX wieku (Witold Kieżun)
10 polskich kłamstw gospodarczych i społecznych (Jarek Kefir)

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Polacy pracują ciężej, dłużej i za mniejsze pieniądze niż większość Europejczyków

Cytuję: „W ciągu 25 lat „transformacji” w Polsce wykształciło się pokolenie ciężko pracujących niewolników, którzy za to, że przeciętnie pracują o 50 proc. dłużej niż ludzie na Zachodzie, dostają na konto jako wynagrodzenie 4-krotnie mniej pieniędzy. To się nazywa nowoczesny kolonializm!

Niemiec pracujący w fabryce akcesoriów biurowych pod Hamburgiem wyprodukuje w ciągu godziny 100 długopisów. Polak, pracujący w należącej do tego samego właściciela fabryce akcesoriów biurowych pod Warszawą, wyprodukuje w ciągu godziny 200 długopisów. Dodatkowo codziennie pracuje o 2 godziny dłużej niż jego koledzy zza Odry. Zgadnij czyja praca jest bardziej „wydajna”?

Nie mylić ekonomicznej wydajności z pracowitością!

Surowe statystyki mówią, że wydajność pracy w Polsce mierzona wartością PKB w cenach stałych na przepracowaną godzinę w 2012 roku była aż o 67,7 proc. niższa niż średnia dla Unii Europejskiej. W tym miejscu należy jednak wyraźnie podkreślić – nie oznacza to wcale, że Polacy są leniwi lub wkładają w pracę mniej wysiłku, jak sugerują co niektórzy publicyści mediów establishmentowych. Słynną „wydajność” pracy mierzy się bowiem przez pryzmat wartości pieniężnej danej czynności czy usługi, która zasili PKB danego kraju. Odwołując się do przykładu – wspomniany Niemiec z fabryki pod Hamburgiem wyprodukuje w ciągu godziny 100 długopisów. Każdy z nich jest w Niemczech warty 1 euro, tj. równowartość około 4,20 zł.

To znaczy, że w ciągu tylko jednej godziny pracy niemiecki robotnik jest w stanie powiększyć PKB swojego kraju o 100 euro (tj. ok. 420 zł). Polski robotnik spod Warszawy jest w tym samym czasie wyprodukować, aż 200 długopisów. Problem w tym, że każdy z nich jest w naszym kraju warty tylko 0,80 zł, a to oznacza, że jego „wydajność” pracy mierzona wartością dodaną PKB wnosi tylko 160 zł na godzinę. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że bardziej produktywny jest Polak spod Warszawy. Wszak jest w stanie wyprodukować, aż 200 długopisów na godzinę. I to jest prawda – pracownik fabryki w Polsce wyprodukuje więcej, ale to pracownik fabryki za naszą zachodnią granicą będzie uznany w oficjalnych statystykach ekonomicznych jako ten bardziej „wydajny”, mimo że w rzeczywistości potrafi wyprodukować w ciągu godziny dwa razy mniej niż Polak.

Owoce polskiego wzrostu trafiają za granicę

W tym kontekście warto jeszcze zwrócić uwagę na dwie inne statystyki, po części związane z kwestią „wydajności” pracy. Pierwsza z nich mówi o udziale płac otrzymywanych przez Polaków w relacji do PKB wytwarzanego przez nasz kraj. Wskaźnik ten pokazuje, jaka część wytworzonego PKB została przeznaczona na potrzeby ludzi w formie wynagrodzeń za pracę, składek emerytalno-rentowych i zdrowotnych oraz podatków na sfinansowanie tzw. konsumpcji zbiorowej, np. szkolnictwa i transportu publicznego, przychodni i szpitali itp.

Generalnie zasada jest prosta: im wyższy udział kosztów związanych z zatrudnieniem w relacji do PKB danego kraju, tym większy panuje dobrobyt. Okazuje się, że wskaźnik ‚płace do PKB’ w naszym kraju jest na dramatycznie niskim poziomie. W Szwajcarii do pracowniczych kieszeni i fiskusa trafia prawie 60 proc. PKB. W USA – ponad 55 proc. PKB, w Niemczech i większości państw Europy Zachodniej od 42 do 55 proc. PKB. W Polsce w 2008 r. wskaźnik ten wynosił 37,1 proc., a w ciągu kolejnych kilku lat obniżył się do zaledwie 36 procent, co daje nam zaszczytne przedostatnie miejsce w Unii Europejskiej. Tak niski poziom wskaźnika oznacza, że ogromna część owoców wzrostu gospodarczego z ostatnich lat w ogóle nie trafia do portfeli Polaków.

Polacy najbardziej zapracowanym narodem w UE?

Z uwagi na niskie płace oraz słabą „wydajność” pracy mierzoną wartością wytworzonego PKB, Polacy – aby wiązać koniec z końcem – muszą pracować o wiele dłużej i intensywniej niż inne nacje w Europie. W tym miejscu należy odwołać się do drugiej statystyki autorstwa OECD, która mierzy liczbę godzin spędzonych w pracy przez obywateli poszczególnych państw. Okazuje się, że Polacy w tym zestawieniu są wice-liderami Unii Europejskiej. W 2012 roku statystyczny Polak spędził w pracy 1929 godzin. Dla porównania – statystyczny Brytyjczyk w pracy spędził 1654 godziny, Francuz – 1479 godzin, Niemiec – 1397 godzin, a Holender jedynie 1381 godzin.

Czytaj więcej: Polacy przepracowanym narodem (Niewygodne.info.pl)
Czytaj więcej:
Naczelna zasada kolonializmu XXI wieku: drenować ile się da kapitał państw podległych (Niewygodne.info.pl)

Źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/01682-Polacy-pracuja-wiecej-ciezej-i-za-mniejsze-pieniadze.htm

Wpis z dnia: 26/09/2014

janusz korwin mikke bekaPolecam też inne artykuły o kapitalizmie i jego prawdziwej naturze:
Kapitalizm i polityka: systemy stworzone przez psychopatów
Umierająca przyroda, kapitalizm i opowieści kultury śmierci
Kapitalizm zawsze prowadzi do niewolnictwa, rewolucji i zagłady cywilizacyjnej
Kapitalizm to oszukańczy system, który prowadzi do powszechnej biedy
Kapitalizm: szaleńcza ideologia prowadząca do cywilizacyjnej zagłady
Obłąkańcza kapitalistyczna eksploatacja planety doprowadzi do zagłady biosfery
Producenci AGD i elektroniki tak projektują sprzęt, by szybko się zepsuł! Oto rezultaty „wolnego rynku” czyli kapitalizmu korporacyjnego
Oblicza liberalizmu i wolnego rynku: cywilizacyjny kanibalizm w Grecji [+18]
ZUS wcale nie musi upaść! Korwinistyczne brednie zdemaskowane

Polecam też artykuły o zbrodniczej ideologii liberalizmu / korwinizmu:
Religia Korwina Mikke (liberalizm) to ludobójstwo dokonywane na Polakach
Zwolennicy Janusza Korwina Mikke, nie dajcie się ogłupić! To wszystko już było!
Liberałowie! Wyborcy Korwina, PO, itp! Jesteście w ciemnej dupie! [+18]
Czy Janusz Korwin-Mikke popiera ludobójstwo Polaków?! “Za Hitlera podatki były niższe”
Korwinizm: szokujące fakty. Jest po to, by bogaci mieli więcej, a biedni mniej
“Ekonomiactwo” Korwina-Mikke i Balcerowicza w REALNYM życiu
Zwolennicy Korwina: co z nimi nie tak? Szokująca teoria!
Janusz Korwin Mikke popiera faszystowską i ludobójczą ideologię. „To będzie koniec dla państwa”
Neoliberalna filozofia Janusza Korwina Mikke to faszyzm. „Nie zamierzamy tego tolerować, stawimy czynny opór”
Janusz Korwin Mikke wychowa pokolenie gwałcicieli i psychopatów?

Reklamy

4 odpowiedzi »

  1. co racja to racja. Jakby zmierzyć pracę polaka przy kursie zł do euro 1 do 1 to praca Polaka będzie wydajniejsza. Wóczas zresztą falę emigracji szlag by trafił. Bo pracować za granicą za 1200 euro czy w Polsce za 1200 zł przy kursie euro 1 do 1 nikt by nie wyjechał tam do pracy. Druga sprawa że przy zakupie euro czy dolara nasze firmy importujące czy rząd wydawali by znacznie mniej złotówek na zakup euro w celach rozliczeniowych. A to np spowodowałoby że np benzyna kosztowałaby w Polsce 1,5 zł. Obecnie baryłka ropy (159 l) kosztuje 97 $ jakby przelicznik był 1 do 1 to baryłka ropy kosztowała by 97 zł co daje 0,61 zł za litr. Doliczając zysk stacji jak i akcyze, VAT doszli byśmy do 1,5 zł jak nic. Wóczas nawet przy zarobkach najniższej krajowej żyło by się znacznie lżej bo zauważmy że cena benzyny ma wpływ praktycznie na każdy prodkt leżący na sklepowej półce. Nawet zwykłe bilety PKP, MKS MPK itp były by znacznie w niższej cenie.

  2. Jarku, Polska nie eksportuje śrubek ani nakrętek. Nie widziałem ani jednego pudełka ze śrubkami w sklepie, czy markecie z napisem „Made in Poland”. Wszystkie są „Made in… Germany”.

  3. Aha, podnoszenie pensji (albo wyrównywanie kursu złotówki do euro na 1:1) skończy się bezrobociem. W korpo, gdzie pracuję w macierzystym kraju zachodnim są masowe zwolnienia, u nas nadal są plany rozwoju. Bo tam taki ja kosztowałbym korporację 4 razy tyle, co w Polsce. Wole pracować za prawie 2 średnie krajowe w Polsce niż za zero w kraju, gdzie średnia płaca to 5000 euro.
    Inna sprawa, że taki proces szybko doprowadzi do dewaluacji waluty kraju zbyt drogiego i w ten sposób za 5 zł. kupię 5 euro a nie za jednego euro – złotówkę.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.