Niesamowicie skuteczne metody na depresję: zapomnij o syntetykach!

Szokująco skuteczne metody na depresję: zapomnij o syntetycznych lekach!

leczenie depresji metody naturalneZamieszczam ciekawy artykuł z portalu Akademia Witalności odnośnie naturalnego leczenia depresji. Metod leczenia tej przypadłości jest bardzo dużo, ja sam na pobudzenie funkcji umysłu i na polepszenie nastroju, stosuję kilka metod. Przede wszystkim: zestaw aminokwasów (tyrozyna, ALC, 5-htp), sok noni zawierający kseroninę i witaminy z grupy B.

Uważam, że branie na depresję lekarstw syntetycznych jest głupotą, właśnie z powodu tego, iż ziół, aminokwasów i innych metod podwyższających stężenie neuroprzekaźników (serotonina, dopamina, noradrenalina) jest od groma.

I są to metody skuteczne o ile wie się, skąd wziąć surowiec, jak go przygotować i w jakich proporcjach zmieszać. Epoka „babcinych ziółek” które tak naprawdę nie działały, bo były na przykład w zbyt małym stężeniu, odchodzi do lamusa. O ile jeszcze dekadę temu tematyką ziół interesowały się niemal wyłącznie starsze osoby, o tyle teraz ta wiedza staje się powszechna także u młodszych roczników. Powód jest jeden: to naprawdę działa, trzeba tylko wiedzieć co i jak.

W sprawie depresji, lęków, fobii i innych zaburzeń psychiki, ważny jest także czynnik stricte psychologiczny. To się wszystko ze wszystkim wiąże. O ile rzadko spotyka się depresje związane ze zbyt niskim stężeniem neuroprzekaźników, jako jedyną przyczynę, o tyle zapalnikiem wyzwalającym większość depresji, są w przeważającej większości czynniki psychologiczne i społeczne.

Pamiętajmy o tym, by oprócz suplementacji ziołami i innymi metodami, działać także na płaszczyźnie psychologicznej (terapia, najlepiej psychoanaliza) i duchowej. Bo nie oszukujmy się, ale sprawy ducha są naturalnym przedłużeniem i uzupełnieniem spraw psyche. Wystarczy zaznajomić się z psychologią głębi którą zapoczątkował sam Carl Gustaw Jung, by zrozumieć pewną nierozerwalną więź między zdawałoby się trzema oddzielnymi sprawami: mózg (fizyczność), umysł (świadomość) i duch.

Działajmy zawsze na te trzy sfery. Uważam, że częstym błędem wszelkiego rodzaju ezoteryków jest brak dbałości o tą bazową strukturę – fizyczność – i w konsekwencji, mózg zanieczyszczony toksynami z pożywienia, lekarstw i używek, nie pozwoli się za bardzo wzbić duchowo.

W temacie depresji koniecznie należy dodać to, iż antydepresanty SSRI / SNRI powodują, iż z biegiem lat mózg zaprzestaje praktycznie wydzielać serotoninę. Jej synteza zostaje poważnie ograniczona, bo organizm dąży do homeostazy w warunkach, gdy antydepresant znacznie podwyższa stężenie tego neuroprzekaźnika. Po odstawieniu tego typu lekarstw, organizmowi bardzo trudno jest wrócić do stanu poprzedniego. Nie jest to uzależnienie w klasycznym tego słowa znaczeniu, choć jest do niego bardzo podobne.

Po latach zażywania tego typu lekarstw nie będziesz mógł bez nich funkcjonować. Dodajmy do tego też fakt, iż badania kliniczne wielu antydepresantów (jeśli nie wszystkich), zostały przeprowadzone źle, zafałszowano wiele informacji o skutkach ubocznych. Antydepresanty z czasem powodują, że do depresji dochodzą również zaburzenia charakterologiczne i wyraźne zmiany w osobowości. To niczym eliksir wiedźmy – bierzesz na własną odpowiedzialność z tak naprawdę nieznanym wynikiem końcowym..

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

______________________________________________________________

Naturalne metody leczenia depresji. To nie tylko brak witamin!

Cytuję: „Mam dla Was nową porcję cennej wiedzy. Jestem świeżo po wykładach na temat zdrowia psychicznego jakie prowadził online dr Andrew Saul, współautor książki „Niacin – The Real Story”, napisanej razem z kanadyjskim biochemikiem, doktorem Abramem Hofferem  (1917-2009), psychiatrą, który  z sukcesem przez ponad pół wieku praktyki lekarskiej leczył  swoich pacjentów witaminami m.in. z depresji i uzależnień.  Podawanie pacjentom farmaceutyków może się pochwalić wskaźnikiem sukcesu ok. 10 %, podczas gdy terapia witaminowa opracowana przez dra Hoffera – aż 75-80%. A to już nie są żarty. Co zatem zaleca dr Hoffer?

Dr Hoffer doszedł do wniosku, że to co nazywamy depresją jest de facto spowodowane w większości przypadków brakiem witamin w ustroju, głównie niacyny (wit. B3). Poprawnie przeprowadzona kuracja witaminowa powodowała ustąpienie symptomów. Dr Abram Hoffer skutecznie pomagał pacjentom przez ponad 55 lat, jest autorem ponad 20 książek i ponad 600 prac naukowych, z których bardzo wiele poświęcił właśnie niacynie.

Jeśli chodzi o pokonanie depresji, to pierwszym wnioskiem do jakiego doszedł dr Abram Hoffer był taki, który ja sama podzielam, ponieważ doświadczyłam tego na własnej skórze:

1. ŻADNEGO CUKRU!

Wyrzuć cukier i wszelkie słodkości ze swojego życia, ponieważ pogarszają one Twój stan, a nie polepszają (choć na pierwszy rzut oka może tak się wydawać, ale to jest złudne: słodki łakoć poprawia humor jedynie na parę minut, za który każe sobie zapłacić kolejnym „dołem”). Pozbycie się z życia cukru jest na serio bardzo ważne. Pamiętać warto o tym, że na cokolwiek byś zresztą nie cierpiał – cukier to jedynie pogarsza. Zawsze! Od tej reguły nie ma wyjątków.

Cukier to złodziej minerałów i witamin oraz  cichy zabójca naszych najlepszych przyjaciół: stojących na straży zdrowia naszych jelit laktobakterii. A zdrowie jelit jest niezbędne by na nic nie chorować. Jelita stanowią bardzo ważną część naszego systemu odpornościowego. W jelitach z aminokwasu egzogennego, tryptofanu, produkowana jest większość „hormonu szczęścia” serotoniny. W jelitach również z tryptofanu nasz organizm jest w stanie wytworzyć sobie też pewne ilości niacyny (wit. B3). Bez zdrowych jelit nie ma zdrowia, a cukier jest wrogiem numer 1 zdrowych jelit. Pożegnaj zatem cukier  na zawsze i bez pardonu, a wkrótce odczujesz jak jakość Twojego życia się zmieni na lepsze.

2. Zmień dietę na naturalne pożywienie – głównie roślinne.

Żadnego śmieciowego jedzenia, napojów gazowanych i „energetycznych”, żadnego pokarmu przetworzonego, (rafinowanego, oczyszczonego, homogenizowanego, smażonego, konserwowanego, polepszanego chemicznie) itd. Tylko naturalne pokarmy: dużo świeżych warzyw i owoców, pełnoziarniste zboża, rozmaite kiełki, oleje nierafinowane tłoczone na zimno (w tym lniany), nasiona i orzechy, soki warzywno-owocowe na świeżo wyciskane (minimum 350 ml dziennie typu marchewka, marchewka-jabłko, marchewka-jabłko-burak itd.), rośliny strączkowe oraz pokarmy fermentowane (kiszone).

Na tyle na ile to możliwe zwiększ spożycie pokarmów roślinnych (zwłaszcza świeżych, nieprzetworzonych termicznie) zamiast tych pochodzenia odzwierzęcego. Zamiast mięsa wybieraj raczej tłuste ryby. Jeśli masz wybór pomiędzy produktem konwencjonalnym a bio – postaraj się wybierać ten drugi.Unikaj przy tym jak ognia alkoholu, który jest takim samym złodziejem witamin i minerałów jak cukier i tak samo (jak nie gorzej) ogałaca system z wszelkich zapasów cennych substancji. Ma też podobnie jak cukier działanie silnie uzależniające. Od wszystkiego tego co może Cię osłabić, ograbić, niszczyć Twoje zasoby lub uzależnić – trzymaj się z daleka.

3. Rozpocznij jak najszybciej suplementację B-complex i niacyny

Niezbędne minimum jeśli chodzi o B-complex zalecane przez dra Hoffera to 1 kapsułka lub tabletka 3-5 razy dziennie przy posiłkach. Najważniejsza i najbardziej fundamentalna dla zdrowia psychicznego jest przy tym niacyna(witamina PP lub inaczej B3), której – jak wykazał dr Hoffer w roku 1953 – osobom z zaburzoną sferą psychiczną zawsze brakuje.

Niektórym mniej, innym więcej, ale zawsze mają niedobory niacyny (plus innych witamin z grupy B), często także magnezu, cynku oraz chromu. Dr Hoffer zalecał pacjentom terapeutyczną dawkę niacyny wynoszącą przeciętnie 3 gramy niacyny dziennie (podzielone na 3 dawki w ciągu dnia po gramie lub częstsze dawki ale mniejsze). Owszem, to dużo w stosunku do RDA, ale z wszelkimi witaminami tak jest jeśli mają działać terapeutycznie: czasem witamina musi być podana w wysokiej dawce aby ustąpiły symptomy.

Tak jak w przypadku witaminy C czy jakiejkolwiek innej witaminy – nie ma bowiem jednej dawki niacyny dobrej dla wszystkich. Twój organizm sam wie ile mu potrzeba aby poczuć się lepiej. U niektórych ludzi poprawa nastroju następowała już przy kilkuset miligramach na dobę, u innych zaś przy dawkach dużo większych niż przeciętnie przepisywane 3 gramy. Dr Hoffer określał to w ten sposób, że ta pierwsza grupa ludzi cierpi na niedobór niacyny, podczas gdy ta druga na „niacynozależność” (ang. niacin dependency), czyli potrzebują o wiele większych dawek przyjmowanych przez czas dłuższy niż grupa pierwsza aby uzyskać ustąpienie symptomów.

Niacyna ma dwie postacie: kwas nikotynowy (nazwa jest myląca, ponieważ nie ma nic wspólnego z nikotyną w papierosach) oraz amid kwasu nikotynowego (nikotynamid). Ten pierwszy związek powoduje przy większych dawkach (szczególnie wziętych na pusty żołądek) tzw. flush (czyt. flasz), czyli uczucie ciepła (podobne do tego jaki odczuwamy gdy wygrzewamy się latem na słonecznej plaży – skóra lekko piecze i robi się czerwona), a ten drugi nie wywołuje go, ale za to jest bardziej obciążający dla wątroby. Generalnie flush jest niegroźny, dla wielu osób nawet przyjemny. Idealnie jest gdy dawka niacyny powoduje lekki flush (zaczerwienienie na buzi, szyi, przedramionach i może ewentualnie gdzieś jeszcze), trwający 15-30 minut, co oznacza chwilowe nasycenie niacyną na dany moment. Jeśli flush trwa dłużej, swędzi Cię lub piecze całe ciało, jesteś czerwony jak burak a do tego czujesz się dziwnie – oznacza to, iż przesadziłeś z dawką.

Niektóre osoby nie lubią flusha, a inne go uwielbiają (szczególnie zimą). Tym którym nie przypadł on do gustu dr Hoffer polecał zmienić kwas nikotynowy na nikotynamid, choć konieczne były wtedy np. raz na 6 miesięcy badania kontrolne funkcji wątroby (czasem trzeba było zrobić chwilową przerwę w podawaniu, wtedy funkcje wątroby wracały do normy). Działanie terapeutyczne w zaburzeniach psychicznych (depresja, schizofrenia) wykazywał zarówno kwas nikotynowy jak i nikotynamid. Jednak ten pierwszy jest nieco zdrowszy niż ten drugi, który nie powoduje co prawda flusha, ale – coś za coś – wymaga od lekarza większej kontroli nad pacjentem  z uwagi na większe obciążenie dla wątroby.

Dr Hoffer badał też bardzo dokładnie wpływ niacyny na inne przewlekłe choroby cywilizacyjne, np. zapobieganie chorobom serca: w tym przypadku genialnie obniżała „zły” cholesterol jedynie niacyna w formie kwasu nikotynowego, natomiast nikotynamid nie miał żadnego terapeutycznego wpływu. Przy leczeniu chorób stawów sprawdzały się zaś obydwie formy.

Aby uniknąć flusha tym, którzy z pewnych względów wolą unikać nikotynamidu, dr Hoffer polecał przyjmować niacynę w oryginalnej formie (czyli kwasu nikotynowego) zawsze na pełny żołądek, po jedzeniu. Równoczesne zażycie witaminy C również redukuje flusha jak też i polepsza wchłanianie niacyny. Na jego intensywność ma zresztą wpływ wiele zmiennych, w tym rodzaj spożytego posiłku, wypitego płynu (zimny czy gorący), przyjmowane równocześnie leki (np. pewne antypsychotyczne lub aspiryna redukują flusha). Skłonność do flusha mija po pewnym czasie przyjmowania zalecanej dawki dziennej (najczęściej była to dawka 3 g/dobę, rozbita na mniejsze), jeśli zaś przyjmowanie niacyny zostanie przerwane, to skłonność do flusha pojawia się z powrotem.

Założyciel AA (Anonimowych Alkoholików) Bill W.  czyli William Griffith Wilson był również pacjentem dra Hoffera. Pozbywszy się choroby alkoholowej cierpiał na głęboką depresję, z której wyleczył go skutecznie dr Hoffer kuracją niacynową. W grupie AA zrobiono taką oto próbę: wybrano 30 ochotników i podawano im 3 gramy niacyny dziennie. Efekty były następujące:

– 10 osób doświadczyło powrotu do zdrowia w około tydzień

– 10 osób na powrót do zdrowia czekało ok. miesiąc

– pozostałe 10 osób nie odczuło wyraźnej poprawy zdrowia.

Podając tanią witaminę aż 2/3 osób odczuło zdecydowaną poprawę bez skutków ubocznych. Jest to odsetek jakim nie może się pochwalić żaden komercyjny farmaceutyk obecnie dostępny na rynku. I przypuszczalnie nigdy nie będzie mógł. Dlaczego? To proste: składnik odżywczy czasem może mieć działanie jak lek, ale żaden lek nigdy nie będzie mieć działania jak składnik odżywczy. A Twój organizm potrzebuje składników odżywczych i sygnalizuje ich braki takim czy innym zaburzeniem. Choroba nie powstaje jednym słowem z braku leku w ustroju, chyba że jest nim składnik odżywczy.

Nota bene Bill W. napisał w latach 1965-1971 trzy niewielkie książeczki opisujące wiele przypadków (już późniejszych) i rozesłał je do wszystkich ośrodków AA z prośbą o propagację tej wiedzy wśród potrzebujących. Ostatecznie jednak współdziałający ze wspólnotami ortodoksyjni lekarze nie mieli na to zbytniej ochoty i pozostano przy metodzie 12 kroków, a o niacynie wie tylko mała grupka wtajemniczonych.

Jak bezpieczna jest niacyna i gdzie ją kupić?

W porównaniu z lekami syntetycznymi jest dużo bezpieczniejsza. W ciągu ostatnich 30 lat nie odnotowano ani jednego przypadku śmierci z powodu niacyny. Trzymając się zalecanych dawek nie sposób wyrządzić sobie niacyną krzywdy. Najlepiej kurację przeprowadzić z lekarzem, pod jego okiem (szczególnie gdy korzystasz z niacynamidu).

A co jeśli nie będzie chciał? Andrew Saul mówi: zwolnij go i zrób to sam. Bardzo powoli wprowadzaj suplement w  postaci kwasu nikotynowego, codziennie stopniowo zwiększając dawki. Dr Saul proponuje schemat następujący: zaczynamy od 25 mg przy każdym posiłku (czyli 3 razy dziennie po 25 mg), każdego dnia powiększając dzienną dawkę o 25 mg. Czyli np.

– pierwszego dnia 25 mg przy śniadaniu, 25 mg przy obiedzie i 25 mg przy kolacji,

– drugiego dnia 25+25=50 mg przy śniadaniu, 25 mg przy obiedzie i 25 mg przy kolacji,

– trzeciego dnia 25+25=50 mg przy śniadaniu, 25+25=50 mg przy obiedzie i 25 mg przy kolacji

i tak dalej.

W ten sposób zanim dojdziesz do dawki na jaką organizm zareaguje polepszeniem samopoczucia minie sporo czasu, jednocześnie jednak jest to sposób bezpieczny i mało kłopotliwy pod kątem flusha.

Na pogorszenie absorpcji witaminy B3 wpływają: alkohol, kawa, herbata, cukier, azotan sodu (saletra, powszechny składnik każdej wędliny), leki (sulfonamidy, tabletki nasenne, estrogeny, antybiotyki, środki antykoncepcyjne),

Na polepszenie wchłaniania witaminy B3 wpływają: kompleks witamin B (szczególnie witamina B1, witamina B2, i B6), witamina C, chrom.

Jak widać na depresję nie ma pojedynczego cudownego sposobu, nie ma monodiety, monoterapii ani magicznej pigułki. Można jednak szeroko pojętą terapią naturalną ( w tym terapią żywieniową i zmianą stylu życia) nakłonić organizm, aby wznowił produkcję neuroprzekaźników. Wtedy nie będzie potrzeby sięgania po sztuczne medykamenty, które blokują lub naśladują naturalne neurotransmitery, wywołując przy tym prędzej czy później szereg efektów ubocznych. Jesteśmy tym co jemy, a nasz system nerwowy pracuje poprawnie jeśli jest poprawnie zasilany dobrym paliwem. I tu właśnie leży olbrzymi potencjał aby móc spowodować ustąpienie symptomów, które są przecież nabyte w ciągu naszego życia. Niemowlęta nie rodzą się  z depresją.

Gdzie kupić niacynę? O ile z dostaniem w aptece witaminy B complex  nie ma nigdy problemu, o tyle samej niacyny nie mają, a jak już zapytacie to najczęściej usłyszycie, że „możemy sprowadzić, ale to i tak tylko na receptę”. Pozostają zatem firmy specjalizujące się w produkcji suplementów: Swanson, Now, Puritan’s Pride itd., sprzedające niacynę (zarówno kwas nikotynowy jak i niacynamid) kapsułkowaną. To jest wersja wygodna, choć nieco kosztowna. Wersja super ekonomiczna: kupujemy kwas nikotynowy 100 g luzem w sklepie z odczynnikami (koszt: dwadzieścia parę zł), do tego wagę jubilerską z dokładnością do 1 mg (koszt: dwadzieścia parę zł) i odmierzamy samodzielnie dawki.

Zrób sobie norepinefrynę.

Wyczerpanie się w ustroju neuroprzekaźnika norepinefryny zwanej inaczej noradrenaliną (znajduje się ona w nadnerczach) powoduje szereg symptomów: osłabienie pamięci, utrata jasności myślenia, kliniczne objawy depresji. Jak nasze ciało produkuje tę substancję? Łańcuch przemian jest następujący:

L-fenyloalanina (z pożywienia wysokobiałkowego) —> L-tyrozyna (produkowana przez wątrobę) —> L-dopa —> dopamina —> norepinefryna —> epinefryna.

Może się to wydawać skomplikowane, ale w istocie tak nie jest, ciało robi to bez większego wysiłku pod warunkiem, że ma wystarczającą ilość witaminy C. A z tą jest dzisiaj w diecie wielu ludzi krucho: podczas gdy na wysokobiałkowe pożywienie typu mięso czy nabiał rzucają się z przyjemnością, i owszem (a co poniektórzy to nawet 3 razy dziennie ), ale cóż z tego, skoro przy jednoczesnym niedostatku spożycia świeżych warzyw i owoców (czyli witaminy C) potencjał dostarczonej L-fenyloalaniny nigdy nie będzie właściwie wykorzystany. Z pustego i Salomon nie naleje.

Z tego powodu lekarze ortomolekularni potrafili osiągać oszałamiające sukcesy w leczeniu depresji podając duże dawki witaminy C (wystarczy 5 g witaminy C aby osiągnąć zadowalający poziom stężenia witaminy C w plazmie czyli ok. 80mg/dl), jako że jest to sposób zarówno bezpieczny i mało toksyczny (w porównaniu z lekami farmaceutycznymi) jak i po prostu tani. Jednak jeśli wraz z kuracją pacjent nie zmieni diety (czyli więcej warzyw i owoców, zero śmieci, zero cukru itd. – patrz wskazania dra Hoffera) i generalnie stylu życia jako takiego, to depresja powróci. Tu nie ma dróg na skróty. Jeśli nie będziesz całe życie uwiązany do farmaceutyków, to będziesz musiał być uwiązany do suplementów witaminowych.

A przecież nie na tym rzecz polega (choć niewątpliwie przyjmowanie witamin jest zdecydowanie mniej toksyczne niż leków). Chcąc na zawsze pożegnać depresję należy zatem działać kompleksowo. Twój organizm pamięta jak  był zdrowy, chce być zdrowy i wie jak to zrobić, ale potrzebuje dobrego surowca do odbudowy i regeneracji tego, co zostało zniszczone od czasu gdy byłeś wesolutkim niemowlęciem bez najmniejszych oznak depresji. Ten surowiec znajduje się w jedzeniu stworzonym przez Matkę Naturę. I stamtąd właśnie najlepiej (docelowo) go czerpać, a nie z suplementów.

Zrób sobie acetylocholinę

Acetylocholina to neuroprzekaźnik Twojego układu parasympatycznego (inaczej przywspółczulnego lub cholinergicznego). Odpowiada między innymi za dobre trawienie i wydalanie, głębokie oddychanie, obniżanie ciśnienia krwi i zwalnianie akcji serca. Czyli określając ogólnie wszystko to, co odczuwamy jako poczucie zrelaksowania, dobrostanu i odprężenia.

Nasze ciało potrafi samo wyprodukować tę substancję mając do dyspozycji cholinę, zawartą np. w lecytynie. Jej źródłem jest nasze pożywienie: ziarna (np. słonecznika, soi) żółtka jaj itp. Mózg człowieka de facto w jednej trzeciej suchej masy składa się z lecytyny. Jeśli tak to słusznym wydaje się karmić go tym, z czego jest zbudowany! Niedobory lecytyny można uzupełniać stosując suplementację. Najtaniej wychodzi zakupić ją luzem, kapsułkowana wychodzi drogo, ponadto aby odczuć efekty należałoby kapsułek zjeść bardzo dużo. Taniej i skuteczniej jest zatem używać lecytyny w płynie, proszku lub granulkach, 3 łyżki dziennie granulowanej lub proszkowanej lecytyny dostarczają średnio 5 g choliny.

Lecytyna generalnie nie jest szkodliwa i nie ma przeciwwskazań ani skutków ubocznych. Jedynym jej mankamentem jest niezbyt ciekawy smak, który jednak można zatuszować mieszając lecytynę z jogurtem czy sokiem i popijając czymś od razu. Kupując lecytynę sojową wybierzmy dobrą markę z soi nie-GMO, ewentualnie można zakupić słonecznikową (należy jedynie patrzeć na skład, aby nie zawierała dodatkowego nośnika w postaci maltodekstryny czy mąki – taka lecytyna przeznaczona jest dla gastronomii i przemysłu spożywczego generalnie). Jeśli jemy jajka to gotujmy je nie na twardo lecz na miękko, aby w pełni wykorzystać bogactwo zawarte w żółtku.

Zrób sobie serotoninę

Serotoninę zwaną „hormonem szczęścia” nasz ustrój albo dostaje czasami w pożywieniu (pokrzywa, banany) albo najczęściej wytwarza ją sobie sam(głównie w jelitach, pod warunkiem, że są zdrowe) z tryptofanu. Tryptofan jest bardzo chętnie przyjmowanym suplementem w przypadku bezsenności. Nasze ciało dostarczony tryptofan umie też przerobić na bardzo kojącą, relaksującą i wyciszającą nas substancję – niacynę, czyli witaminę B3. Generalnie bez tryptofanu ciężko byłoby żyć, bo do wielu rzeczy jest potrzebny. Jest jednym z dziecięciu aminokwasów potrzebnych naszemu systemowi do prawidłowego funkcjonowania. Na szczęście znajduje się on w wielu pokarmach, poniżej najbogatsze źródła tryptofanu (w mg na 100 g produktu):

Orzechy i nasiona:

Orzechy brazylijskie 185
Orzechy nerkowca 470 
Laskowe 210 
Orzeszki ziemne 340 
Nasiona słonecznika 340
Nasiona dyni! 560 
Nasiona sezamu 330 (ale tahina aż 575)

Rośliny strączkowe:

Soczewica 215
Suszony groch 250 
Fasola 200 – 215 (w zależności od odmiany)
Soja 525

Sery
Cheddar 340
Parmezan 490 
Szwajcarski 375

Inne sery wydają się być uboższe w tryptofan, ale nadal są bardzo dobrym źródłem.

Jaja 210

Drób 250

Drożdże piwowarskie 700

Warto zauważyć, że roślinne źródła tryptofanu są przynajmniej tak dobre, a często lepsze niż odzwierzęce.

Aby jednak tryptofan mógł pokonać barierę krew-mózg potrzebne są węglowodany, bez nich ani rusz. To węglowodany pomogą dostarczyć substancję tam, gdzie jest najbardziej potrzebna: do mózgu. Dlatego jeśli sięgamy po pokarm bogaty w tryptofan ale ubogi w węglowodany (np. sery), to uzupełnijmy posiłek np. odrobiną brązowego ryżu.

Można przyjąć, że pięć porcji fasolki, kilka garści nerkowców lub kilka porcji sera dostarczy nam 1.000–2.000 mg tryptofanu, co będzie miało taki sam efekt jak zażycie pigułki antydepresantu (Prozac, Paxil itp.). Jedynym efektem ubocznym przedawkowania mogą być silne wiatry po fasolce, na więcej raczej nie ma co liczyć. I na tym właśnie polega różnica. Nie jest też znany ani jeden przypadek śmierci z powodu przedawkowania sera, nerkowców czy pestek dyni. Natomiast leki używane w psychiatrii są odpowiedzialne za setki przypadków śmierci rocznie.

Ważna witamina B6

Oprócz niacyny jedną z ważniejszych witamin z grupy B dla naszego dobrego humoru  jest pirydoksyna czyli witamina B 6. Jest ona ważnym kofaktorem dla przemian występujących w szlaku metabolicznym tryptofan-serotonina. Na szczęście witamina ta znajduje się zarówno w suplementach (B-complex czy B-complex Forte) jak i w pożywieniu (banany, rośliny strączkowe, ryby).

Co oprócz jedzenia potrzebujesz by mieć dobry nastrój?

Niewątpliwie światła słonecznego! Nawet zdrowi ludzie, nie cierpiący na depresję są weselsi gdy jest piękna pogoda, a przygaszeni gdy jest mglisto, dżdżysto i ciemno. Każdy człowiek dla prawidłowych przemian biochemicznych potrzebuje witaminy D. Dlatego łap słoneczko ile się da (zimą możesz uciec się do suplementu witaminy D, pić tran i korzystać ze światłoterapii) .

Najlepiej po prostu zażyj nieco ruchu na świeżym powietrzu, by połączyć przyjemne z pożytecznym. Nieruchawy tryb życia w zamkniętych i pozbawionych słońca pomieszczeniach to znakomita pożywka dla depresyjnych nastrojów, choćbyś nie wiem jak cudownie się odżywiał. Znajdź sobie taką formę aktywności jaka sprawia Ci autentyczną frajdę: spacery, rower, jogging, wrotki, rolki, pływanie, trampolina – cokolwiek co sprawi przyjemność i nie będzie wymuszane na siłę. Zażywać codziennie do pojawienia się uczucia radości.  Ruch to doskonały antydepresant!

Jedz dobrze, baw się świetnie i zdrowiej szybko!

Autor: Marlena

Źródło: akademiawitalnosci.pl

Przygotowała: nika_blue

30 myśli nt. „Niesamowicie skuteczne metody na depresję: zapomnij o syntetykach!

  1. Witajcie! Mam pytanie do autora artykułu, czy w przypadku zażywania leku antydepresyjnego andepin 20 mg, również mogą pojawić się trwałe skutki uboczne jak np. obniżona zdolność organizmu do wytwarzania serotoniny ? Moja dziewczyna od 2 lat zażywa andepin i obawiam się, że może t wywołać trwalsze uszczerbki na jej zdrowiu lub nawet wpłynąć na zmianę jej osobowości. Chciałbym też wiedzieć czy można w trakcie leczenia andepinem zaczac stosować naturalną suplementację, wspomnianymi w artykule naturalnymi środkami, czy będzie to miało negatywny wpływ na całe leczenie ?

    Lubię

  2. Ogromnie się zawiodłam na tych „metodach”, jakby zażywanie witamin miało nas wyciągnąć z głębokiego dołka. Czasami mam wrażenie, że depresja to raczej zbiór doświadczeń z życia i świadomość wszystkich okropnosci tego świata które uniemożliwiają poczucie szczęścia, spełnienia, nie żadne zaburzenia psychiczne. Lekarze traktują takie osoby jak wyrzutków społecznych. Wydaje mi się, że z tego nie można się wyleczyć, bo to nie jest choroba. Oczywiście ludzie którzy nie mają pojęcia czym jest uczucie bólu z powodu własnego istnienia w tym chorym miejscu wiedzą najlepiej jak się leczyć i zawsze są to jakieś tabletki, jedzenie. Może dlatego, że sami żyją tylko po to żeby żreć i cieszyć się z kasy którą wyciągają przez ich wiedzę z dupy wziętą. Ludzie szukają sposobów na wyjście z tego stanu,sposobu myślenia..sama szukam na to sposobu, chciałabym poczuć to szczęście, chęć życia. To chyba niemożliwe, nie da się usunąć ani wspomnień ani własnych myśli, tym bardziej wiedzy zbudowanej z doświadczenia. Chyba nie ma innego wyjścia jak pogodzić się z własnym smutkiem i samotnością.

    Lubię

    • Dziękuję za wpis.To fakt walka z własną naturą biologiczną mózgu nie należy do najłatwiejszych, ale warto podjąć wyzwanie. Zmiana diety i sposobu życia „ruch na świeżym powietrzu, czytanie komedii, pozytywnych książek,wizualizacje,relacje, odpowiednia suplementacja mogą bardzo pomóc w pokonywaniu własnych „słabości”. To co daje łatwe i szybkie rezultaty tylko szkodzi na dłuższą metę: czy to alkohol, narkotyki itd.

      Lubię

    • Doświadczenia życiowe i wszystkie inne okropności potrafią wywołać smutek i uczucie samotności, ale wcale nie muszą wywoływać depresji. Ja potrafiłam wpaść w depresję kiedy w moim życiu wszystko układało się jak najlepiej. Nie wiedziałam jak mam żyć z dnia na dzień… Miałam myśli samobójcze… To było w trakcie studiów. Nawet nie próbowałam z tym nic robić.
      Po przeprowadzce zmieniłam sposób odżywiania, zaczęłam jeździć na rowerze, po pracy spędzałam trochę czasu w ogródku. Nie zmieniłam trybu życia, bo gdzieś o tym wyczytałam czy ktoś mi powiedział. Zdarzyło się to zupełnie przypadkiem, ale stany depresyjne odeszły w zapomnienie.
      Życie lubi mnie doświadczać i w ostatnich dwóch latach wydarzyło się dużo złych rzeczy: poroniłam ciążę, pochowałam brata (lat 33), później pochowałam córkę (żyła 2 godziny). Depresja nie powróciła…
      Dopiero teraz…. Tydzień temu znów poroniłam i dopiero to sprawiło, że dostałam doła. Wiem, że jest to spowodowane nagłym spadkiem hormonów, które brałam na podtrzymanie ciąży. Wiem, że trochę mobilizacji i pracy nad sobą mogłoby mi pomóc, ale ciężko jest zacząć… Najchętniej schowałabym się w domu i leżała cały dzień w łóżku.
      Pomimo tego wierzę, że właściwe odżywianie, ruch i różne naturalne sposoby potrafią wyciągnąć z depresji. Choć takie „leczenie” trwa dłużej niż farmakologiczne. Ja potrzebowałam kilku miesięcy. Najgorzej jest wykonać pierwszy krok i z tym muszę sobie teraz poradzić…

      Lubię

  3. Ja wyciągam moją córkę z depresji i natręctw właśnie po przeczytaniu artykułów na Akademii Witalności. Antydepresanty jeszcze nietknięte leżą na półce. Ludzie :TO DZIAŁA!!!! Tylko trzeba uporu, konsekwencji i pomocy osób trzecich. Bo to ja robię Jej coktaile, surówki, zdrowe jedzenie. To ja pilnuje, żeby brała witaminy. To ja ją wspieram, gdy ma doły. To ja się modlę i wierzę, że Pan Bóg poprzez swe dzieła natury i swego Ducha wyprowadzi Ją z depresji. Skutki diety i witaminoterapii były bardzo szybkie. Choć jeszcze nie jest do końca zdrowa. My też się z całą rodziną suplementujemy i zdrowo odżywiamy . Nie chce się chwalić, ale nikt kto mnie i męża nie zna nie wierzy że mamy po 46, 48 lat. Dziesięć lat nam ubyło jak nic:)
    Szkoda mi tych osób co nie wierzą. Niech spróbują !!!!!! Jesli ktos ma podobne problemy z dziećmi zawsze coś doradzę.

    Lubię

    • Agnieszko,a możesz podać jakie środki stosujesz by pomoc wyjść z tego okropnego stanu u córeczki, jakie diety ( coś co nie jest wyżej opisane ) z którym borykam sie w umiarkowanym jeszcze stopniu.

      Lubię

        • Dziękuję. Pomocy szukam wszędzie. Może ktoś znajdzie sposób na moją przypadłość. Od 4 lat choruje na depresję. 4 miesiące temu odstawiłam leki zgodnie z zasadami. Zaszlam w ciążę. 7 tydzien i powrót „dawnego znajomego” sprawa jest skomplikowana ponieważ choruje także na Hashimoto. Robi się coraz ciemniej…. . Co robić jak przetrwać jak nie zaszkodzić dzieciatku.

          Lubię

          • Hej. Hashimoto to skomplikowana sprawa, bo choroba dotyczy także nadnerczy, żołądka, jelit, trzustki i mózgu. Jeśli bierzesz hormony tarczycy, jak to lekarze dają – to nie wyleczysz do końca choroby.

            -Trzeba odstawić gluten (warunek krytyczny przy tej chorobie) i może też produkty mleczne;
            -depresję (nastrój) możesz leczyć tryptofanem (naturalny prekursor serotoniny) i dopa mucuna (lewodopa – naturalny prekursor dopaminy). Oczywiście za zgodą lekarza;
            -uzupełniać: magnez, witaminę C, witaminę D3 + K2 MK7, jod (płyn lugola);
            -jeśli ujawnia się osłabienie nadnerczy (wyniki kortyzolu z krwi i dobowej zbiórki moczu kortyzolu to pokażą, trzeba zrobić dwa badania), to bierz lukrecję, żeń szeń syberyjski i od 500 mg do 1500 mg witaminy B5 (kwas pantotenowy).
            -zredukuj cukier, słodycze najlepiej do zera, bo przy tej chorobie pojawiają się problemy z trzustką i insuliną;
            -zrób badania na boreliozę i yersenię (choroby zakaźne);

            Czytaj profil na FB: „Tarczyca Hashimoto”. Jeśli mieszkasz w Zachodniopomorskim to mógłbym Cię skierować do kumatego specjalisty który ogarnie leczenie naturalne tego.

            Pozdrawiam ❤

            Lubię

      • @Ewa:
        A witaminy – polecam kilka:
        -witamina D3 w dawce dwa razy 2000 IU rano, plus witaminę K2 MK7 w dawce 300 mcg na wieczór
        -witamina B complex, ale w tej dużej dawce, firmy Swanson lub Now Foods, do zamówienia na Allegro. Te z apteki mają śladowe dawki;
        -aminokwas tryptofan w dawce 1000 mg do 3000 mg. Jest on zupełnie bezpieczny (bo jest powszechny w żywności), ale absolutnie nie wolno go brać razem z lekarstwami antydepresyjnymi bo może skończyć się to bardzo ciężką interakcją (zespół serotoninowy);
        -pić olej konopny i olej lniany (oleje te muszą być przechowywane w lodówce, do kupienia w sklepach ze zdrowymi rzeczami, zielarskich itp);
        -odstawić gluten (pszenica itp itd), polepsza to funkcje psychiczne;
        -więcej świeżych warzyw i owoców, kasz, w różnych formach. Mniej żywności typowo toksycznej – np chipsów, słodyczy, napojów ze słodzikami, coli itp itd;
        -koniecznie (!) zbadać tarczycę pod kątem niedoczynności i choroby hashimoto. TSH, FT3, FT4, anty-TPO, anty-TG, USG tarczycy. Te choroby to prawdziwa pandemia po Czarnobylu i Fukushimie, sam na nią choruję;
        -zbadać poziom żelaza i ferrytyny. Zbadać poziom DHEA, testosteronu i estrogenu, kortyzolu, poziomu witaminy D3 (90% Polaków ma ciężki niedobór w zimie, w lecie gdzieś 60%). Zrobić morfologię z ręcznym rozmazem. Do tego poziom magnezu i jonogram.

        Lubię

          • Jarku! Dziękuję za to morze! Za przestrzeń! (siedzę na co dzień w leśnym kociołku 🙂 ) I za to światło, tam na horyzoncie!
            Las jest wspaniały ( można w nim również uprawiać obecną partyzantkę 😀 )
            Kocham cię za ten drobiazg. Miłość warunkowa? I też, bo za twoją przyczyną bardzo się cieszę….

            Lubię

    • Najzdrowsza witamina D to ta naturalna ze słońca, natomiast z apteki to tylko z firmy Solgar naturalna. tak twierdzi moja córka ,która jest „pigularą” w aptece.

      Liked by 1 osoba

  4. Witam serdecznie. Właśnie zaczynam leczenie tym systemem .zakupiłem witaminę B complex,nicyna,magnez,plus centrum men .wchodzę na dietę lecz tylko cukier redukuje do 90procent.napisze wam że przeszedłem 2 depresję. Pierwsza ciężka wraz z nerwica natrectw .wyszedłem z tego choć nie do końca. Druga określamy na umiarkowana czyli średnia ale i tak nie było łatwo. Teraz mam trzecia i myślę że najsłabsza z tych trzech .brałem tylko jeden lek seratline czy jakoś tak .nie będę się tutaj rozpisywał o swojej chorobie ale jeśli ktoś ma czas lub ochotę proszę domnie napisać. Mieszkam poza granicami kraju i nie jest mi łatwo. ferdas2007@interia.eu pozdrawiam serdecznie

    Lubię

    • Mam pytanie czy mogę zażywać dodatkowo dziurawiec zwyczajny?mam coś takiego zakupione lecz na opakowaniu napisane jest ze nie zażywać jeśli zdiagnozowano depresję ?

      Lubię

  5. Witam .zakupiłem również laminine i tutaj zapragne dodać swój opis po miesięcznym okresie dawkowania .na wszystkich forum dodawanie opisów jest wyłączone. Mam nadzieję że ta strona będzie bez obiektywna .!!!!zobaczymy czego jest warta .

    Lubię

  6. Cześć jarek mamy do ciebie pytanie lub prośbę. Czy jesteś w stanie mi pomóc podpowiedzieć sposób dawkowania witaminy C, D3 oraz magnezu .chodzi mi o dawki lecznicze . Na jednym z forum wyczytałem o bardzo dużych ilościach oczywiście tyle tego nie wezmę ale chciał bym ci przestawić to co ja sobie ułożyłem .nicyna 900mg trzy razy dziennie po 300mg. Witamina B complex 3razy po sto .witamina C na początku choroby około 9000tys mg w cyklach co dwie godziny po 1000mg.Witamina D3 15000iu w cyklach co trzy godz po 3000iu .nie chodzi mi o branie odpowiedzialności na ten temat,lecz ty posiadasz wieksze doświadczenie i jesteś bardziej oczytany niż ja .co do lamininy narazie jej nie biorę. Staram się skupić na leczeniu witaminowy ponieważ jest tego dużo więcej w sieci i podobno w czasie to pomaga … jeśli był byś łaskawy mi pomóc daj znać…pozdrawiam serdecznie

    Lubię

  7. Witam, przechodzę po raz drugi taki ciężki okres nie wiem czy to depresja czy cos innego ale mam już drugi tak miesiac.
    W listopadzie po obejrzeniu wiadomości usłyszałem o sliniance gdzie zauważyłem u siebie podobne może nie objawy ale napuchniete miejsce. Udałem się do laryngologia i nic nie stwierdzono ale zalecił usg. Po badaniu usg okazało się ze mam jakiegoś guza pod zuchowa. Zrobiono mi biopsje. Wynik wykluczył wszysto co zle.
    I od tego momentu nie moge się pozbierać. Wiem ze jest ok ale mój mózg przejął kontrolę nad każdym milimetrem mego ciała kontrole. Każdy ból kojarzy mi się tylko z chorobą i rakiem. Zastanawiam się ile będę żył jak umrę i jak będę cierpiał. Każdego dnia coś mnie boli tak mi się wydaje. Najpierw to miejsce Ci guz bolało mnie miesiąc, potem klatka piersiowa, potem gardło, szyja, coś mnie dusilo. I każdego dnia wstajac zastanawiam się co mnie będzie boleć. Ostatnio zauważyłem ze mam powiększone jądro i w tym momencie nic mnie nie bolało a zaczęło boleć jądro. Dziś już wiem ze wszystko jest ok z jądrem ale co zauwaze jutro? Wszyscy mówią ze mam dziury w głowie i sobie to wmawiam. Pewnie mają racje ale co mam zrobić jak to zwalczyć???????
    I jeszcze jedno nikt z was nie opisuje jak stosować I co dokładnie jeżeli chodzi i odżywianie dla wytworzenia witamin. Może ktoś opiszę taki system dla każdego dnia

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s