Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Bronimy się » Osoby z borderline zrobią z Twego życia koszmar. Brońmy się!

Osoby z borderline zrobią z Twego życia koszmar. Brońmy się!

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,291,498 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

HEJ! JEŚLI ZALEŻY CI NA PRZEKAZYWANIU DALEJ NIEZALEŻNYCH INFORMACJI, MOŻESZ DOŁOŻYĆ SWOJĄ CEGIEŁKĘ. DZIĘKI DAROWIZNOM JESTEM NIEZALEŻNY OD PARTII, IDEOLOGII, RELIGII, KONCERNÓW. MOJA DZIAŁALNOŚĆ ZALEŻY M.IN. OD WASZEGO WSPARCIA. KLIKNIJ JEDEN Z PONIŻSZYCH OBRAZKÓW:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Osoby z borderline zrobią z Twego życia koszmar. Brońmy się!

Poniżej zamieszczam około 1/3 tekstu o tzw. zaburzeniu osobowości borderline. Cechuje się ono skłonnością do skrajnej manipulacji, relatywizacji i projekcji, a także – generowaniem ogromnej ilości destruktywnych emocji, głównie na inne osoby.

Osoba z borderline przeżywa z Tobą ekstatyczne emocje, by po chwili bić Cię, obrzucać „k**ami” i rzucać w Ciebie w szale nożami. Taki przejaskrawiony obrazek wcale nie jest tak rzadki, jak mogłoby się nam wydawać.

To, co nazywamy patologią, nie rozgrywa się w mrocznych, przerażających sceneriach rodem z horrorów, a w tle nie gra przerażająca muzyka spod batuty wirtuoza dźwięków grozy. Nie, drodzy czytelnicy – to się rozgrywa codziennie, tuż obok nas, za ścianą, na naszej klatce schodowej, w sąsiedniej klatce, w bloku obok naszego, wśród naszych kolegów, znajomych, współpracowników, sąsiadów..

O tym mówi doskonale wiersz „Piosenka o końcu świata”:

„Nie wierzą, że to staje się już.
(…)
Nikt nie wierzy, że to staje się już.
(…)
Innego końca świata nie będzie”

Wszystkie, absolutnie wszystkie patologie o których czytamy w gazetoidach typu: „Fakt” czy „Super Ekspres” nie dzieją się gdzieś na marsie, księżycu, czy nie wiadomo gdzie.. Nie, one dzieją się tuż obok nas, i nie oszukujmy się, że te odgłosy tłukących się mebli, które słychać na całej klatce schodowej, to specyficznie wyrażana radość przez naszego podpitego sąsiada. Nie, nazajutrz jego żona będzie musiała używać grubego podkładu by zatuszować siniaki, a jego dziecko – iść na badania nerek, bo w moczu się pojawiła krew.

Bycie w bliskiej relacji z osobą chorą na borderline to piekło na ziemi, gdyż taka osoba generuje swoje destruktywne emocje na innych (wydala je), czyli czyni odwrotnie niż osoba przewrażliwiona, często chora na nerwice, lęki, depresję itp.

I tutaj dochodzi kolejny stopień wtajemniczenia, drodzy czytelnicy. Zauważyliście, że często jest tak, że osoba wrażliwa, ma swojego „wampira energetycznego” – często osobę z borderline? Jest to bardzo prosty schemat zależności. Emocje są formą energii. Osoba z borderline generuje olbrzymie ilości nadmiaru energii w stronę osoby wrażliwej, z lękami, depresją, itp. Gdy tego typu transfer energii się dokona – osoba z borderline osiąga wreszcie tak kruchą stabilizację (chwilową…) a osoba wrażliwa – przejmuje wszystkie jego negatywne emocje – a więc negatywną energię.

„Nie wierzą, że to staje się już.
(…)
Nikt nie wierzy, że to staje się już”

Poniżej w swoim obszernym artykule „Wiedza tajemna: jak wygrać z człowiekiem który chce Cię psychicznie zniszczyć w sporze? Sposób jest szokująco prosty! (2)” opisałem prostą i skuteczną metodę obrony przed tego typu osobami. Proponowana przeze mnie metoda to tzw. biała magia, działająca tak, by frustrat otrzymał z powrotem dokładnie tyle emocji ile wytworzył, ani cząstki więcej. A Ty – byś tych destruktywnych emocji nie pobrał. Link do tekstu:
https://kefir2010.wordpress.com/2013/12/19/wiedza-tajemna-jak-wygrac-z-czlowiekiem-ktory-chce-cie-psychicznie-zniszczyc-w-sporze-sposob-jest-szokujaco-prosty-2/

-przyp. Jarek Kefir

Osobowość borderline. Tak daleko, tak blisko

Cytuję: „Osoby borderline odrzucają fakt, że najbardziej twórcze jest to, co pojawia się między nimi a innymi ludźmi. Relacje są dla nich źródłem lęku – z psychoterapeutką Danutą Golec rozmawia Grzegorz Sroczyński

„Byłem kiedyś z dziewczyną, która miała osobowość borderline. Nie życzę tego nawet wrogom”. „Borderów powinno się jakoś oznaczać, żeby normalni ludzie ich omijali” – to cytaty z internetu. O co właściwie chodzi?

Moda. Kiedyś popularne było określenie „neurotyk” i każdą trudną osobę tak opisywano w towarzyskich pogawędkach. Teraz mamy modę na osobowość borderline. Od pewnego terapeuty usłyszałam żart: „Jak diagnozujemy pacjenta borderline? Jeśli po jego wyjściu mamy ochotę wbić zęby w futrynę”.

Prawda?

To, czy terapeuta ma ochotę wbić zęby w futrynę, zależy przede wszystkim od jego odporności. Zdarza się – zwłaszcza początkującym – wrzucanie do worka „borderline” każdego pacjenta, który budzi uczucie bezradności i któremu trudno pomóc.

Osoby borderline to rzeczywiście przypadki ekstremalnie trudne. Niewiele w tej konstrukcji jest miejsca na leczenie. Coś taką osobę blokuje, jakaś jej część jest skierowana przeciwko rozumieniu własnych emocji.

Podręcznikowa definicja mówi, że borderline to osobowość lokująca się na pograniczu nerwicy i psychozy. Nie wpada w psychozę, zachowuje kontakt z rzeczywistością. Ale jej nie rozumie.

A gdyby miała pani kogoś takiego opisać?

Wybrałabym Alex z filmu „Fatalne zauroczenie”, którą świetnie zagrała Glenn Close. Poznaje na przyjęciu nowojorskiego prawnika Dana (Michael Douglas), potem przypadkowo zderzają się na ulicy w deszczu, idą na kolację, widać wzajemną fascynację. Uwodzą się, wygląda to jak gra dwojga dorosłych ludzi. Alex pyta Dana: „Czy jesteś dyskretny? Bo ja jestem bardzo dyskretna”. Wie, że on ma żonę i dziecko, daje mu sygnał do niezobowiązującego romansu. Potem jest fantastyczny seks i inne atrakcje, idą tańczyć salsę do jakiegoś klubu, świetnie się rozumieją, lubią te same opery. Na drugi dzień Alex dzwoni do Dana i już coś dziwnego słychać w jej głosie: „Nie podoba mi się, że tak nagle znikasz. Natychmiast przyjedź”. „Nie mogę”. W końcu jednak przyjeżdża, znowu spędzają świetnie czas, biegają razem po Central Parku, kochają się w windzie, gotują wspólnie kolację. Kiedy jednak Dan zbiera się do domu, ona wpada w panikę: „Nie możesz mnie opuścić! Zostań!”. Trzęsie się, krzyczy, drze na nim koszulę, zamyka się w łazience. Po chwili wychodzi uspokojona: „Przepraszam, pogódźmy się”. Wyciąga do niego ręce, ale one krwawią, bo próbowała podciąć sobie żyły.

Co jej się właściwie stało?

Po dwóch wspólnych wieczorach już go do siebie przyłączyła. Podstawowy problem osób borderline ujawnia się w relacjach z ludźmi. Zmagają się ze sprzecznymi lękami – przed całkowitym pochłonięciem przez drugą osobę i przed całkowitym odrzuceniem. Wszyscy to przeżywamy, ale znajdujemy jakiś optymalny dystans w relacjach. Tak jak z ustawianiem ostrości przed zrobieniem zdjęcia – tak jest trochę za blisko, tak trochę za daleko, a teraz jest dobrze. Osoba o strukturze borderline tego nie umie i rzuca się po ekstremach. Gdy się do kogoś zbliży, to chce się z nim złączyć, zlać. Wtedy budzi się potworny lęk przed pochłonięciem, więc się oddala. A gdy już się wycofa – lub druga osoba się oddali – to czuje się porzucona, w czarnej dziurze samotności. U Alex nie widać tego lęku przed pochłonięciem, bo widzimy ją tylko w pierwszej fazie – to Dan próbuje uciekać – ale nietrudno zgadnąć, co by się działo, gdyby scenarzysta zaplanował ich wspólne życie.

Podobne emocje targają dwuletnim dzieckiem – chce być blisko mamy, ale jednocześnie pragnie wolności, bo właśnie nauczyło się chodzić. Kiedy dziecko ogarniają te dwa pragnienia równocześnie, rzuca się na ziemię i ma atak złości.

Alex nie traktuje wyjścia kochanka jako przerwy w romansie, tylko jako straszliwe i niesprawiedliwe porzucenie. Bo sama tak funkcjonuje. W fazie zlania nie doświadcza tego, że on jest odrębny. Osoba psychotyczna może uważać: „Ty jesteś moją ręką”. Osoba borderline tak nie myśli, bo zachowuje kontakt z rzeczywistością, ale w swoim świecie wewnętrznym nie czuje odrębności.

Alex parę dni później przychodzi do biura Dana: „Sorry, nie wiem, co mi się stało, na zgodę kupiłam dwa bilety na » Madame Butterfly «”. Dan nie chce iść, bo już się jej po prostu boi. Alex reaguje spokojnie: „No trudno, rozumiem cię, może się kiedyś jeszcze spotkamy”. Niby wszystko sobie wyjaśnili, ale za chwilę następuje eskalacja. Alex zaczyna Dana nachodzić, porywa mu dziecko, próbuje zabić żonę.

Pamiętam. Regularna wariatka i tyle.

Nie. Ona zachowuje kontakt z rzeczywistością tak jak pan czy ja. Wszyscy mamy w sobie wszystko. Aspekty psychotyczne, neurotyczne i mechanizmy borderline. Na przykład czasem jesteśmy tak podejrzliwi, że to wygląda prawie jak psychoza. Problem pojawia się, gdy ktoś ma konstrukcję usztywnioną i korzysta głównie z jednego mechanizmu. Taka osoba ani nie jest chora, ani zdrowa. Żyje na granicy.

Borderline oscyluje między idealizacją i dewaluacją drugiej osoby. Stąd te opowieści terapeutów o wbijaniu zębów w futrynę. Jednego dnia pacjent chce zamieszkać w gabinecie, przykleić się. „Pani jest najlepszą terapeutką w całej Warszawie, nikt nie potrafi mnie tak zrozumieć”. Następną sesję zaczyna od stwierdzenia: „Pani jest beznadziejna, zrywam tę idiotyczną terapię”. Trwa to naprzemiennie przez wiele miesięcy. Właściwie nie wiesz, kto przyjedzie na następną sesję. Te osoby często same nie wiedzą, kto się z nich wyłoni. „Wieczorem próbuję zgadnąć, kto rano wstanie z mojego własnego łóżka” – mówi taka osoba.

Nie wiedzą, kim są?

Żyją na ziemi niczyjej. Różne fragmenty ich osobowości są trzymane w oddzielnych szufladach wysuwanych dość przypadkowo. Osoba borderline może mieć kilka różnych obrazów siebie – jednego dnia jest homoseksualna, drugiego heteroseksualna. Jednego dnia wierzy w Chrystusa, drugiego w Mahometa, a trzeciego w Sai Babę. Ale nie chodzi tutaj o neurotyczną zmienność, którą każdy czasem w sobie znajdzie, tylko o stan permanentny.

Kiedyś w psychoanalizie przyjmowano, że część neurotyczna jest najbardziej destrukcyjnym obszarem naszej osobowości. Teraz właściwie uważa się, że jest to część w miarę zdrowa. Pacjent neurotyk powie: „Mam problem ze sobą”. Czuje, że coś złego dzieje się na jego własnym terenie, swoje konflikty przeżywa wewnętrznie. Osoba borderline przychodzi i mówi: „Mam problem z matką, to ona jest winna”, „Moja żona jest straszna, proszę coś zrobić”, „Świat jest okropny”.

Ja jestem dobry, a świat jest zły?

Często, ale to też może oscylować. Świat jest naprzemiennie idealizowany i dewaluowany, dzielony na dobry i zły. Podstawą funkcjonowania takich osób jest mechanizm rozszczepienia.

Co to jest rozszczepienie?

Pierwotny mechanizm obronny, który znamy wszyscy. Niemowlak od początku życia przeżywa frustracje: czasem czuje głód, bywa mu zimno, miewa kolki. Nie potrafi frustracji „przetrawić”, bo jego psychika jest jeszcze niedojrzała, więc radzi sobie tak, że rozszczepia obraz matki na „matkę dobrą” i „matkę złą”. Głód albo kolka oznaczają, że zjawiła się jakaś „zła mama”, która to powoduje. Z kolei „mama dobra” odpowiada tylko za dobre doznania. Z czasem dziecko rozpoznaje, że to jedna osoba. Robi wtedy ogromny krok rozwojowy, łączą się dwa obrazy świata – bo matka to cały świat na tym etapie – spotykają się uczucia, które były wcześniej rozszczepiane, czyli przeżywane osobno, miłość do „dobrej mamy” i nienawiść do „złej”. Z tej alchemii powstają bardziej złożone emocje, np. troska, współczucie. Obraz świata staje się wielowymiarowy.

A osoba borderline wciąż rozszczepia?

Te osoby żyją w świecie jak z westernu. Proste emocje. Bohater zły, bohater dobry. Często obsadzają osoby wokół siebie w westernowych rolach: jedną jako idealną, drugą jako złą, całkowicie zdewaluowaną. Potrafią doprowadzić do tego, że ci ludzie kłócą się między sobą.

Osoba neurotyczna będzie przeżywać konflikty we własnej głowie, gryźć się tym, może mieć objawy somatyczne, kołatanie serca, napady lęku. A osoba borderline sięgnie po mechanizmy projekcji i identyfikacji projekcyjnej – wyrzuci trudne emocje na zewnątrz, umieści w jakimś „złym obiekcie”, obsadzi teatrzyk i niech inni się kłócą. Rozegra swój konflikt wewnętrzny w świecie zewnętrznym.

Też bym tak chciał

Wszyscy czasem korzystamy z tych mechanizmów. Tyle że osoba borderline sięga po nie nieustannie. To, czego nie chce widzieć w sobie, przypisuje innym. Z poczuciem, że całkowicie się od tej emocji uwalnia. „We mnie nie ma agresji, ona jest w tobie”. Albo: „Może i jestem wściekły, ale to ty mnie celowo wkurzyłeś”. Zupa zawsze jest za słona. Odpowiedzialność -zawsze po drugiej stronie. I rzeczywiście, chce się wbić zęby w ścianę, bo ktoś wpycha ci w brzuch nie twoje emocje.

Jakie?

Najczęściej agresywne i destrukcyjne: złość, zazdrość, poczucie winy. Ale czasem też nudę. Zdarza się, że terapeuta prawie zasypia na sesji, trudno mu utrzymać stan przytomności umysłu. Pacjent próbuje pozbyć się czegoś, co można nazwać stanem śmierci wewnętrznej.

Skąd w nim ta śmierć wewnętrzna?

Przywołam jeszcze jedną scenę z „Fatalnego zauroczenia”. Glenn Close siedzi przy biurku, obok leżą bilety na „Madame Butterfly”, a ona włącza i wyłącza lampę. Ta kobieta ma w oczach kompletną pustkę – genialnie to zostało zagrane – pstryka bezmyślnie i nic więcej się nie dzieje.

Osoba borderline nie jest w stanie pomieścić w sobie złożonych emocji. A to właśnie one meblują nasz świat wewnętrzny. Na przykład poczucie winy – nieprzyjemne, a jednak ważne i rozwijające. Borderline doprowadzi raczej do tego, że to on będzie się czuł skrzywdzony przez osobę, wobec której mógłby czuć się winny.

To nawet wygodne

Tak? Na pewno? Wracamy do stanu śmierci wewnętrznej, o który pan pytał. Jeśli nieustannie wydalasz trudne emocje, to masz w środku pusto. Nudno. Siedzisz z pustym wzrokiem i pstrykasz lampą.

Też tak czasem siedzę

Proponuję, żeby się pan się nie diagnozował na podstawie tej rozmowy. I czytających też przed tym przestrzegam. Wywiady z terapeutami psychoanalitycznymi mają ten niepowtarzalny urok, że każdy znajduje w nich kawałek siebie. Tyle że to urok dość złudny. Powtórzę: wszyscy mamy w sobie wszystko. Na pewno ma pan w sobie elementy borderline, jak każdy. Na pewno czasem stosuje pan proste mechanizmy obronne, jak każdy. Ale to nie znaczy, że jest pan zaburzony. Mówimy o ciężkim zaburzeniu osobowości, a nie o tym, że czasem się pan nudzi.

Proszę jeszcze powiedzieć o tej nudzie

Korzystanie z prymitywnych mechanizmów obronnych – rozszczepienia, projekcji – prowadzi do zastoju. Brytyjski psychoanalityk Wilfred Bion bardzo prosto to ujął: „Umysł potrzebuje prawdy emocjonalnej tak jak organizm pożywienia. Gdy jej brakuje, umysł zaczyna chorować”. A prawda emocjonalna to widzenie rzeczy w złożony sposób.

Funkcja umysłu to nie tylko umiejętność zliczania słupków i kierowania samochodem, ale też trawienia i rozumienia emocji własnych i emocji innych ludzi. Zdolność do tak zwanej mentalizacji. Kiedy tej zdolności brakuje, umysł w pewnym sensie zaczyna działać odwrotnie – nie służy już przyjmowaniu doznań i przeżyć, tylko ich wydalaniu. Usuwa różne niestrawione kawałki rzeczywistości. W efekcie pozostaje na strawie monotonnej i mało pożywnej, jakby ktoś jadł tylko suchary”

Więcej o borderline przeczytasz tutaj:

http://www.wysokieobcasy.pl/

Komentarze internautów o osobach z borderline:

Cyt. „Troszkę bym dodał i zmienił.
Zadziwiony byłem tą kwestią samodoskonalenia -która wielu czytelników z którymi rozmawiałem -zmyliła – zaczęli szukać zachowań BL u swoich całkiem normalnych bliskich…

Powiedzmy sobie to jasno – ktoś kto miał do czynienia z Borderem wie, że TO jest TO i nic innego.
To nie ma nic wspólnego ze zmiennością nastrojów …

A propos opisanego w artykule rysu samodoskonalenia…
Border upatruje źródła problemów i ich przyczyn prawie zawsze poza sobą (choćby był sprawcą) i nie ma żadnej motywacji aby się doskonalić, on nie rozumie relacji przyczynowo skutkowej, on nie rozumie stwierdzenia „uczyć się na błędach”, która napędza samodoskonalenie, bo to nie są dla niego błędy ale kłody rzucane mu pod nogi przez tych innych, „złych”.

UWAGA na jego przewrotną logikę !!!
Ona jest prosta i żelazna i nie jest to kwestia najwyższego IQ aby to rozpoznać.
Broń Boże abyście starali się z nim mierzyć i coś udowadniać – nic nie wskóracie,
jesteście jego krótką grą, etapem w życiu, choćby Wam obiecywał, że jesteście jedyni, niepowtarzalni, jesteście celem jego życia..
Ofiarami BL są ludzie najczęściej o dużej empatii (lub też skrajni narcyzi) – oni w swojej dobroci chcą mu pomóc w jego walce ze złym światem, nawet nie przypuszczają, że są JUŻ jego ofiarą.
Teraz BL będzie tylko zagęszczał sieć intryg.
Tacy ludzie dają z siebie coraz więcej i więcej bo są przekonani, że da się Bordera „wyleczyć” swoją miłością, oddaniem itd. wielokrotnie nie wytrzymują ale wtedy border wraca i LOGICZNIE I SENSOWNIE „przyznaje” się do swoich złych działań i obiecuje zmianę, poprawę i znowu jest sielanka..

Poznacie Bordera po tym, że w dłuższym okresie czasu WSZYSCY są lub byli jego wrogami.
Od rodziców, przez rodzeństwo, nawet dzieci, kolejno wszyscy partnerzy, przyjaciele i przyjaciółki.
Wrogie fronty ciągle się zmieniają. Jednego dnia możesz usłyszeć, że ktoś jest skończoną kanalią, z którą Border nie chce mieć już nigdy nic do czynienia, po jakimś czasie ta osoba jest autorytetem i przyjacielem, który dobrze jej życzy aby za jakiś czas znowu stać się ostatnim wrogiem.

To samo dotyczy wspomnień – raz są one traumatyczne
a później okazuje się że nie, że było całkiem fajnie..
U bordera nie istnieje coś takiego jak nienaruszalne wartości, obiekty szacunku – to tylko kwestia czasu aby o WSZYSTKICH usłyszeć, że są źli, najgorsi, że nigdy więcej nie chcą o nich słyszeć.

I na koniec…
Po bliższym kontakcie z Borderem jesteście psychicznym wrakiem, (znaczna część trafia w końcu do psychologa aby przywrócić własną samoocenę i stabilność świata) jesteście w centrum skłóconego świata, już odcięliście się od swoich dotychczasowych przyjaciół i znajomych, często rodziny. Wspierając bordera, chcąc mu pomóc, walczyliście w jego wojnach wszystkich ze wszystkimi.
W końcu czas przychodzi na Was, w końcu sami stajecie się jego wrogiem i dołączacie do długiej listy znienawidzonych, którzy są winny wszystkich jego krzywd – cokolwiek byście nie zrobili dla niego, jakkolwiek byście mu nieba nie przychylili – ta świadomość dla normalnego człowieka jest nie do zniesienia!

Co przyciąga do Bordera?
Te krótkie chwile, w których wychwala Was pod niebiosa, kiedy jesteście dla niego jedynymi wspaniałymi na tym złym świecie, którzy go rozumiecie, jedynymi którzy KIEDYKOLWIEK go rozumieli.
Ten sam motyw zauważycie nawet w opisie z punktu widzenia terapeuty.

BORDERÓW POWINNO SIĘ OZNACZAĆ!

Niestety piszę to w pełnej świadomości, że to i tak nic to nie da.
Z wewnątrz sieci Bordera nie da się dostrzec realnego świata.
Jakakolwiek próba dotarcia jest traktowana jako przejaw wrogości.

Może PO FAKCIE, komuś to pomoże zidentyfikować z kim mieli do czynienia i że czas zgłosić się do terapeuty po pomoc sobie aby dać się przywrócić do pełni sił psychicznych”

____________________________________

Cyt. „Byłam z mężczyzną chorym na Borderline. Coś strasznego. Z taką osobą nie da się żyć, nie da się funkcjonować, wykańcza psychicznie, niszczy drugą osobę… Chociaż mnie ten związek nauczył 2 ważnych rzeczy: Kochaj najpierw siebie, potem 2 osobę oraz pokazał gdzie jest granica mojej godności”

____________________________________

Cyt. „Jestem dzieckiem kobiety z borderline. Poraniona, samotna, nienawidząca, zagniewana, wyciśnięta jak ściera do podłogi, ze skrzywionym obrazem świata – wszak to matka pokazuje dziecku świat – 25-letnia, ładna, inteligentna, szalenie empatyczna i wrażliwa kobieta, bojąca się wyjść z domu, wegetująca roślina bez godności, bez aspiracji. Dostałam to wszystko i jeszcze wiele więcej od mojej matki. W jednej chwili kocha mnie ponad wszystko, w drugiej wydziedzicza, wypomina, że mnie wykarmiła, w trzeciej znów uwielbia i znów wydziedzicza i wygania „na zawsze” do jutra.

Piszecie Państwo o relacjach borderline-jego partner. Taka miłość nie jest bezwarunkowa. Partner poraniony, ale odchodzi. Kocha i kochać przestaje. Liże rany. Potem borderline może go niestety gnębić jak w historyjce z filmu z Glenn Close, ale generalnie on odcina się. Dziecko odejść nie może, bo ta miłość jest bezwarunkowa. Mało: partner przychodzi jako produkt gotowy do borderline’a. Dziecko JEST PRODUKTEM borderline’a.

W chwilach największego bólu i strachu woła się „mamo” jako idei ciepła i bezpieczeństwa. Matka przytuli do piersi, jej zapach, zupa na stole. Ja też chcę wołać o pomoc, tęsknię do matki i wzywam mojego kata, aby dał mi wsparcie, a ten niesie mi je jako anioł wprost z nieba, by za chwilę posłać na dno piekła, a tam woła się jeszcze głośniej. Jest toksycznym magnesem, alfą i omegą, początkiem i końcem. Kocham i nienawidzę. Los, który moja matka zgotowała sobie i całej rodzinie jest okrutny. Jestem wrakiem na dnie oceanu, pustą wydmuszką bez godności, bez własnego swojego życia, bo ona je zniszczyła. Gdyby chociaż nie dała. Ale nie dała i zabrała. Nie jestem osobą.

Nie mam słów, by opowiedzieć o tej odysei terroru. Jedyne co, to apeluję do Państwa z borderline, bo czytam, że są tu tacy: nie powinniście mieć dzieci. Jesteście chorzy. Skrzywdzicie je tak, że zostanie po nich tyle, ile zostało z Kartaginy – goła ziemia, jeszcze solą posypana. Dziecko nie ma wyboru.
Na dowód opowiem tylko jedną „dykteryjkę”.

Przypomnijmy, że borderline zawsze zrzuca winę na kogoś/coś. Miałam kilka lat, kiedy moja matka strasznie pokłóciła się z tatą (świętym człowiekiem). Ten wyszedł w czarną noc i gdzieś pojechał doprowadzony do granic wytrzymałości jej przeinaczaniem i oskarżeniami (rozmowa na sporny temat z taką osobą doprowadza drugą stronę do skraju rozpaczy, nawet do aktów samookaleczenie, trudno znieść wykrzykiwanie wszystkiego co najgorsze na temat swój i wszystkiego co się kocha. Żaden argument nie działa, bo borderline nie myśli, miesza ze sobą przyczyny, skutki, fakty, pomija, zniekształca, łączy w jedno wydarzenie dwa z różnych okresów – ABSURD – wszystko, aby tylko odepchnąć to, co niewygodne) . Strasznie się bałam, nie rozumiałam co się dzieje. Przyszłam do niej do łóżka z nadzieją, że mama przytuli i będę bezpieczna. A ona zimna powiedziała do swej malutkiej córki: „widzisz co narobiłaś?”. Bardzo płakałam i przepraszałam. Chociaż nie wiedziałam co zrobiłam, wierzyłam, że to moja wina”


90 komentarzy

  1. Sebastian Heart pisze:

    Chyba trafiła mi się znajomość z BORDEREM masakra ……

    Lubię

    • Monika pisze:

      nie mam pytan… sama jestem chora na borderline i to co czytalam to stek bzdur! Jak borderline to przeiwienstwo nerwicy depresji itd? Gownymi objawami border jest depresja nerwica i leki. Osoby z borderline to zwykle wrazliwi ulozeni ludzie. jakby ktos nie byl wrazliwy to by nie chorowal, chyba logiczne. Poczytajcie sobie na innych normalnych stronach co to za choroba. Faktem jest ze potrafimy zatruwac zycie ale na pewno przyznajemy sie do tego i zle jest nam z tym.

      Liked by 1 osoba

      • Jarek Kefir pisze:

        Powielasz w 99% bzdury. Tutaj na mojej stronie nie hołdujemy bzdurom tylko staramy się ujawniać to, co jest ukrywane.
        Borderline to chorzy z nienawiści psychopaci którzy zmieniają w piekło życie wszystkich wokół. Stąd na starość zostają sami.

        Lubię

        • marcin pisze:

          Znam jednego bordera ktory nie został sam na starość..to matka mojej byłej już żony:) gnębi swego „kochanego”meża do końca i zapewne żyje nadzieją że umrze(ONA) poźniej niż jej „kochany” małżonek:)
          Moja EX rowniez „borderek” odziedziczyła całe „dobro” z inwentarzem..

          Lubię

        • Twój komentarz sprawił, że aż się zaśmiałam. Ja i chora z nienawiści psychopatka!?Śmiech na sali 🙂 Zapytaj się mojego chłopaka, czy rodziny, czy życie ze mną to piekło – wspierają mnie bardzo mocno, rozumieją mnie, interesują się tym, a ja się leczę i wiesz co? Mimo, że mam napady wściekłości nikt z tego powodu nie ryje sobie psychiki ani nie panikuje, że jego życie to piekło, a i ja mam więcej siły by się rozwijać i myśleć racjonalnie. Niestety potrzeba dużo wiedzy i zrozumienia żeby dać sobie radę. Możesz w sumie sobie myśleć co chcesz, uznawać pewne fakty za bzdury, ale jeżeli kiedykolwiek miałeś do czynienia z borderem to współczuję ci ślepoty i braku jakiejkolwiek inicjatywy. Pisząc takie rzeczy o osobach, które są chore sam dajesz do zrozumienia, że jesteś „chorym z nienawiści psychopatą”.

          Liked by 1 osoba

        • Karola pisze:

          Nie wiem,jak to jest u Ciebie,ale moja matka ma bordeline.Zniszczyla mnie psychicznie I fizycznie np.biorac moja glowe I uderzajac ja o wanne w swoich furiach,nie wiem,jak bardziej dosadne przyklady podac,uwazasz to za normalne?ja nie

          Lubię

        • zanix pisze:

          na szczescie to tylko Twoja strona a Ty jesteses paskudnym człowiekiem, borderline nie bierze sie zniczego, osoby na to cierpiace prezyly w dziecinstwie piekło, ale co Ty o tym mozesz wiedziec, wolisz pluć jadem.

          Lubię

      • Kinga pisze:

        Zgadzam się z tobą całkowicie
        nie mam jeszcze zdiagnozowanego Borderline ale jest to bardzo prawdopodobne ( na 99 % ) czytając ten artykuł myślę sobie że osoba pisząca to ma złe doświadczenia z osobą chorą , po prosty nie rozumie o co chodzi , i nie zdaje sobie sprawy ile osoba znająca osobę z Borderline może namieszać korzystając tylko z tego tekstu . Gdyby ktoś to powiedział nieleczonemu Borderline mogło by się to tragicznie skończyć ( pocięciem się i nawet morze samobójstwem ) .

        Liked by 1 osoba

        • wyleczony z kochania bordera pisze:

          co znaczy namieszać, odwracanie kota ogonem i tyle. Borderowcy to samo zło, ja walczyłlem 12 lat i efekt jest taki, że właśnie się rozwodze w sądzie i gdzieś mam czy się potnie kolejny raz albo zrobi kolejna probę samobójcza, zniszczyła mnie, nasze dzieci, rodziny i ma wszystko gdzieś, leczenie przerwała i nie interesuje mnie już czy sobie coś robi a wręc żałuje, że wielokrotnie ja z tego ratowałem, byłoby mniej nerwów. Nie zrzucajcie choroby borderowców na barki zdrowych ludzi, pomagać mogą ochotnicy a cała reszta niech się trzyma od nich z daleka, a jak ktoś się chce ciąć to niech to robi albo się leczy. Mnie ta kobieta już nie interesuje, dwanaście lat psu w du…. poszło, teraz niech się kisi w swoim sosie sama a ja zakładam nową rodzinę. Pozdrawiam normalnych, nie czekajcie, tego się nie wyleczy, sami zwariujecie.

          Lubię

        • Maria pisze:

          Byłam borderem 3 lata.Horror….Powinno się ich izolować, Rodzą się aby krzywdzić innych- to ich cel.Wcielenie diabła.

          Lubię

      • maciej pisze:

        Witacie, sam mam bordera , próbowałem sobie pomóc od 2 lat z tym walczę .

        O tym że ze mną jest coś nie tak dozwidziałem się w wieku 28 lat… trochę za późnoale jak macie ochotę poczytajcie o moich zmaganiach samym z sobą i niszczeniu ludzi…

        http://explode.blog.pl/2013/04/05/pan-m/comment-page-1/#comments

        Lubię

      • Wendy pisze:

        Zdecydowanie zgadzam się z Moniką. Dodam jeszcze, że to, że border szuka winy zawsze w innych to jakieś kompletne nieporozumienie.Osoby z borderem tak nienawidzą siebie, że za całe zło zawsze, powtarzam Zawsze! winią siebie. Ciężko zyć z taką osobą, bo trzeba ciągle ja przekonywać, że jest coś warta, że można ją kochać i nie musi się ciągle bać. Tekst bardzo odbiegający od rzeczywistości, kipiący jakąś prywatą i zranieniem. Przykro mi, bo możliwe, że osoba, na którą trafił autor była (oprócz bycia borderem) po prostu złą osobą. Niesprawiedliwe uogólnienie.

        Lubię

      • timi@wp.pl pisze:

        Kurwo jebana wszystko co jest napisane na tej stronie to 100% prawda 7 lat w związku z pierdolonym kurwiszonem. Pewnie takim samym jak ty !

        Lubię

      • endriu pisze:

        do Moniki… sam od 9 lat mam do czynienia z kobietą borel. Masakra! nikomu nie zyczę przeżywania horrory zycia jakie z nią mam.. Wszystko jest dokładnie tak jak opisane powyżej! Nie bedę powielał tekstu! Teraz staram sie odebrać jej 8 letniego synka. Zgotowała mi i dzieciom horror jakich mało. Jedyna nadzieja to zabrać dzieci i oddciąć się od niej.

        Lubię

        • goral pisze:

          masakra przezywam to samo , najgorsze ze ona jest w ciąży . Tego nie idzie wyleczyc? straszne co ja mam zrobic teraz?

          Lubię

        • Borderline. pisze:

          Idzie to wyleczyć.
          Musisz jej pomagać, stworzyć wokół siebie bańkę. Ona bedzie krzyczała, szamotała sie, wyzywała. Ale musisz to przeboleć. Jeśli uświadomisz jej ze nie wszystko jest wina innych ale tylko ona jest winna tego iż jest nieszczęśliwa to brawo, bedziesz miał 70 procent sukcesu. Musi ona nauczyć sie rownież chować emocje w sobie. Wiele osob z tym zaburzeniem stosuje wobec siebie autoagresję, zatrzymuje to emocje.

          Niektóre wplątują sie w relacje BDSM – ale to zrobi z nich większego wraka niż ten którym obecnie są

          Lubię

      • Ania pisze:

        Moniko, jesli mialabys borderline nigdy bys sie do tego nie przyznala i nie czula, ze jest Ci z tym zle, te osoby nie sadza, ze wina jest w nich.

        Lubię

      • Tysiek pisze:

        Ha ha ha dobre sobie…. Waszym ofiarom jest gorzej. Powinni Was zamykać…

        Lubię

  2. izabela pisze:

    mam taką ”koleżankę”.huśtawka ”miłości” i nienawiści trwa.W czymkolwiek pomogę,staję sie wrogiem nr. 1,żeby na drugi dzien być najukochańszą przyjaciółką…najgorsze jest to,że ma córkę,której skutecznie pierze mózg.szanowny małżonek nie wytrzymał.uciekł.
    totalna masakra trwająca od jej dzieciństwa…..

    Lubię

  3. Pokręć pisze:

    Spokojnie, każda kobieta ma bordeline’a. Tylko o okresie równym z grubsza miesiącowi księżycowemu. Niektóre mają to bardzo nieregularne – i tu zaczyna się problem, człowiek nie wie, czego się spodziewać. W poprzednim wypadku – rzut oka w kalendarz i już wiadomo, kiedy brać w pracy nadgodziny a w drugim? Cholera może człowieka wziąć.

    Liked by 1 osoba

  4. tomas pisze:

    Jestem właśnie po rocznym związku z kobietą chorą na Bordreline. Zanim ją poznałem byłem szczęśliwym i zawsze uśmiechniętym człowiekiem. Obecnie jestem wrakiem.

    Lubię

    • doreta pisze:

      Ja mam za soba 11miesiecy. Podobnie jak Ty byłam szczęśliwa wesołą kobietą. Teraz jestem wrakiem. Staram się wyrwac z tego bagna. Wiem, że mnie to zabija. Jestem wykończona. Teraz boje się swojego faceta i nie wiem co zrobić zeby sie od niego uwaolnić. Boje sie jego reakcji, zemsty, agresji

      Lubię

      • Jarek Kefir pisze:

        Witam, czy mieszkasz z nim? Czy jesteś zależna od niego finansowo? Czy łączy Was umowa cywilno-prawna o nazwie „małżeństwo”?

        Jeśli masz pracę i masz gdzie pójść, zamieszkać – zrób to, co jest najprostsze. Po prostu odejdź. Zerwij kontakt na zawsze, numery telefonów, itp itd.

        Pamiętaj też, że osoba z borderline, w tym wypadku facet, dostarcza silnych, skrajnych emocji. Obojętnie czy dobrych czy złych, ale zawsze emocji.

        Większość kobiet jest od takich emocji w mniejszym lub większym stopniu uzależniona. Stąd albo tkwią w destrukcyjnych związkach, albo zdradzają swoich mężów-misiów z takimi facetami.

        Podświadomość kojarzy silne emocje (jakiekolwiek) dobre, lub złe, a najlepiej oba na raz – z wzorcem ewolucyjnym wypracowanym przez setki tysięcy lat. Wzorzec ten głosi, że owłosiony troglodyta który zdradza, pije, bije, a więc zapewnia silne emocje, oznacza także co innego – przetrwanie i ochronę dla potomstwa w pełnym okrucieństwa i śmierci, pierwotnym świecie. Bo taki facet ma największy poziom testosteronu.

        Nasze oświecone umysły chcą jednego – stabilizacji, sielanki, uczuć, szacunku.. zaś nasza barbarzyńska biologia chce czegoś zupełnie odwrotnego. Borderlinowiec zaspokaja sferę biologiczną, ale czyni destrukcję w sferze mentalnej i psychicznej.

        Lubię

        • doreta pisze:

          tak naprawdę nic poza emocjami już nic mnie z nim nie łączy, albo nie powinno łączyć.
          Niestety emocje. Zaczynam się zastanawiać czy to nie wirus 😉 Sama siebie nie poznaję. Miałam już kilka związków i każde rozstanie jest bolesne. Lecz to co dzieje się teraz jest chwilami dla mnie jakimś obłędem. On wraca błaga, przeprasza i kiedy skłoni mnie do wybaczenia, wymyśla jakiś bzdurny pretekst żeby powiedzieć mi „spierd..” po czym ja nie wytrzymuje i mówię ok, to koniec ja mam dość. I wtedy zaczyna się , gierka moimi emocjami. że to ja się rozstałam choć on dawał mi szanse.
          Jestem rozdarta na kawałki. Z jednej strony chcę się uwolnić a z drugiej okropnie się tego boję. Targają mna różne uczucia : złość,żal, czasem nienawiść ale i miłość. Chyba sfiksowałam!
          Facet rani mnie jak nikt dotąd, zdradza, po czym mnie nazywa szmatą i że to moja wina. Staram się go od siebie odsunąć. Kiedy odchodzi powinnam poczuć ulgę. Widzę u jego boku kobietę o której wspominał mi wcześniej i nie miało to mieć wtedy znaczenia. A teraz ta cała chora układanka zaczyna logicznie się składać. To czemu jest mi tak żźe. Przecież chciałam się uwolnić. Odetchnąć. Myślałam nawet, niech sobie znajdzie nową ofiarę. A teraz gdy się nie odzywa ja wariuję, że już nie zabiega, nie przeprasza, że teraz już mu wszystko wolno. Zranił mnie wcześniej jak nikt dotąt, godziłam sie ,idiotka z głupią nadzieją na poprawę, wybaczałam, a teraz zmienił zabawkę. A Ja zamiast cieszyć się tym faktem i wolnością głupieję.
          Czy tak już wsiąkłam ? Stałam się masochistką? Prymitywną małpą uzależnioną od Troglodyty-małpoluda. ?

          Nie daje rady teraz już sobie sama ze sobą.
          Każdej dziewczynie powiedziałabym: daj sobie spokój , zajmij się sobą.
          No dobra a jak mam się zająć sobą, jeśli odsunął ode mnie znajomych, zostałam sama i brakuje mi jego silnych ramion, żeby przytulił mnie i pocieszył.

          Kasowałam jego nr. wiele razy.
          A teraz gdy jest mi źle wypisuję sms : dlaczego mnie tak traktował, czemu tak mocno zranił. Głupieję! Szukam pocieszenia?

          Zmałpiałam do końca, czy jest dla mnie jeszcze szansa?
          p.s.
          Ja tkwiłam prawie rok w tym związku, a zaczęłam mieć wątpliwości po miesiącu.
          Wtedy byłam normalniejsza. Otoczona przyjaciółmi i pełna radości. Nie ma co dawaćć 50-ciu szans z nadzieją, że coś się zmieni. Bo zmieni się, ale jedynie Wasze podejście do życia i Wasza psychika !!

          Lubię

        • Jarek Kefir pisze:

          Hej! 🙂 Wiesz co? Właśnie piszę artykuł o borderline, bo znalazłem bardzo cenne tłumaczenia na język polski artykułów doktor psychologii, która zajmuje się obecnie niemal wyłącznie ofiarami borderline’owców.

          A teraz piszesz Ty ten komentarz. Jednak prawo synchroniczności Junga czy też inne, nie poznane jeszcze prawa Universum, działają 😉 artykuł będzie dostępny rano, zapraszam.

          Lubię

        • Maria pisze:

          Uciekaj,to moja rada.Byłam z borderem 3 lata.Teraz mija rok bez debila.Ciężko mi tak jak Tobie.Wiele dają mi te artykuły.Świetna robota!Są dla mnie balsamem ,kiedy jest mi ciężko.Wściekła jestem na siebie ,że tak się dałam zmanipulować.Wstyd,pustka-ale muszę sobie poradzić…muszę

          Lubię

    • endriu pisze:

      uciekaj jak najdalej. mnie przez 9 lat zniszczyła psychicznie. W domu horror, gdzie nie pojechała to wracała zakochana.. zdrady itp….

      Lubię

  5. lilipo pisze:

    No znam to znam…tatusia mam „bordera” ….. powiem tylko , ze najgorsza jest ta nieprzewidywalnosc atakow ( nigdy nie wiadomo co tatusia sprowokuje i uruchomi zeby sie wyzyc …..( u mnie nawe po meczach pilki noznej w tv nalezalo sie schowac gdyz juz sam widok dziecka byl prowokacja …a po akcjach „kat” …nastepowanie slodzenie …I nadzieja ktora sie mialo za kazdym razem , wiara w te puste slowa i frazesy jak ksiazki…Dziecko oprocz permanentnego strachu jest dodatkowo kompletnie zdezorientowane …i nie dosc ze czuje sie za wszystko odpowiedzialne ( czulam sie beznadziejnie …w wieku 5 lat …ze nie pracuje – bo ojciec w szale darl sie i wyzywal nas od pasozytow nierobow ….myslam ze „inne dobre ” dzieci potajemnie pracuja – naprawde !!) , to jeszcze nie ma swoich granic – bo „border” szacunku zadnego nie ma i granic nie uznaje – ani fizycznych ani psychicznych . „Border ” tez niesamowicie wciaga cala rodzine w „siebie ” , cale zycie kreci sie wokol niego i jego potrzeb, jego pracy, chorob , jego komfortu -badz dyskomfortu . Inne osoby sa jak jakies tlo , mgla , nie wiem jak to nazwac . Oprocz tego to czlowiek niesamowicie inteligentny i inteligentnie maniupulajacy – wszystkimi – na swoja korzysc . Poza tym jeszcze jest bezradna matka , wrazliwa , delikatna , ktora ataki „bordera” tak wykanczaja …ze nie ma sily na obrone dzieci , a dzieci szybko zaczynaja sie taka matka opiekowac – bo kochana , dobra dla nich , wrazliwa , boi sie „tatusia ” jak oni …Zycze kazdemu „owocowi ” borderowemu zeby mialo sile odseparowac sie ( inaczej nie ma szans) , przestac byc odpowiedzialnym za rodzenstwo i drugiego rodzica , zaczelo budowac swoje granice i odkrywac emocje . Powodzenia 🙂
    ps. Przepraszam za dluzyzne ale krocej nie moglam sie wygenerowac , ten tekst o „borderach ” wywolal tyle emocji i wspomnien .

    Lubię

  6. […] Przeczytaj też: -Oblicza psychopatów: osoby z borderline zrobią z Twego życia koszmar. Brońmy się! […]

    Lubię

  7. Ewa pisze:

    Witam
    ja także mam do czynienia z borderem. Kiedyś to była moja koleżanka ale wyjechała i na moje szczęście. Niestety według mnie jest nim także moja siostra.
    Przez lata żyliśmy jej problemami, moja mama tak to przezywała a ona bezlitośnie wydzwaniała i ciągle tylko opowiadała jej o swoich problemach, oczywiście największych i najważniejszych bo przecież nikt inny nie ma takich problemów jak ona.
    Ja przestałam do niej dzwonić instynktownie zaczęłam się od niej izolować ale moja biedna mama ciągle była atakowana problemami a z drugiej strony obwiniana za różne jej niepowodzenia.
    Któregoś dnia zadzwoniła znów atakując moją mamę a jak w końcu mama trochę się postawiła bo już nie wytrzymała to stwierdziła, że już nie ma rodziny i nie odzywa się do nas już pięć miesięcy.
    Szczerze mówiąc to chyba wszyscy odsapnęliśmy.
    Tak jak piszecie winiła wszystkich tylko nie siebie. Z jednej strony była kochająca i szczodra aby za chwilę być pełna pretensji i wszystkich dookoła obwiniać.
    To rzeczywiście jest koszmar. Przykro mi bo to moja siostra ale chyba nasza cierpliwość i wyrozumiałość się skończyła.
    Taki szantaż emocjonalny ze strony borderowca jest okropny, wyniszczający. Człowiek robi się też agresywny i ponury.
    Tak więc jeżeli macie w swoim otoczeniu borderowca uciekajcie gdzie pierz rośnie bo pomóc raczej mu nie zdołacie
    Pozdrawiam

    Lubię

    • Teo pisze:

      Prawdopodobnie moja synowa jest borderem.Mają dwoje dzieci, chłopiec 9 lat a teraz niedawno urodziła dziewczynkę. To kliniczny obraz tej choroby.Ta zdolnośc manipulowania ludźmi, oddzielenia ich od rodziny i przyjaciól jest bardzo znamienna. Szkoda mi dzieci, bo nie bedzie słodko. Była na wywiadówce syna, na której otrzymała karteczkę z piękną ocena psychologiczną syna i na tej wywiadówce zapisała do do psychologa. Wmówila synowi, że i ja powinnam iść na terapię, a ten niby wkształcony filozof i adwokat mi to powtórzył.Zawsze lubił ze mną dyskutować na różne tematy kulturalne, społeczne itp a tu raptem wysyła mnie na terapię.Facet, który prowadzi sprawy rozwodowe i wiele widział jak kobiety manipulują.To są mistrzowie manipulacji.Dlatego zlikwidowałam jej numer z telefonie, nie kontaktuję się i to jest jedyne wyjście. Co zrobi syn nie wiem.Chyba zaczyna to do niego docierać.
      Proszę nie posądzać mnie o typową relację teściowa synowa, bo to nie o to chodzi.Myśmy się nie kłociły, ustępowałam, udawałam ze nie widzę, Przyszedł czas się wycofać.

      Lubię

      • Jarek Kefir pisze:

        Witam na mojej stronie 🙂

        Nie wiem czy dobrze Pani robi ograniczając synowi kontakt. Jednak warto zauważyć jedną ciekawą rzecz. Często jest tak, że człowiek dopiero gdy jest na samym dnie, zaczyna sobie zdawać sprawę z powagi swojej sytuacji. Ten schemat dobrze widać w związkach z borderami. Dopiero gdy człowiek zostaje obdarty z godności, pozbawiony kontaktów towarzyskich i łączności ze światem, zaczyna coś rozumieć.

        Tragedią jest to, że w przypadku Pani rodziny, na świecie są dzieci. To one będą cierpieć najbardziej, gdyby np doszło do rozwodu. Ta kobieta prawie na pewno będzie nastawiać je przeciwko ich ojcu. Ba, wokanda sądowa zna takie przypadki, że matka kazała dziecku powiedzieć, że było molestowane przez ojca, a biegły sądowy przekupiony konkretną kopertówką, to potwierdza.

        Poza tym, polski sąd woli oddać dziecko nawet psychicznie chorej matce, niż najlepszemu ojcu. Potem taka matka nastawia dziecko przeciwko ojcu, ogranicza mu wszelkimi sposobami kontakty, itp.
        Powinna Pani skorzystać z jakiejś formy pomocy, np psychologicznej. Nie ze względu na prośbę syna, ale dla siebie. Choćby po to, by zrozumieć mechanizmy rządzące tą chorobą, by poznać jej naturę. Nie ma co tutaj mówić,że „jakoś to będzie” i samo się ułoży. Gdyby doszło do rozwodu, będziecie potrzebować pomocy prawnej. I nie bójcie się zwracać o taką pomoc.

        Polecam także uzupełnienie wiedzy teoretycznej, np jeśli chodzi o artykuły dr Tary J. Palmatier czy Shari Schreiber przetłumaczone – opisują w niesamowicie celny sposób to wszystko:

        http://koniectoksycznych.blogspot.com/

        Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego, Jarek

        Lubię

      • synowa pisze:

        Kobito odpuść sobie i daj ludziom żyć ich własnym życiem. Pogódź się z tym,że syn jest dorosły i nie trzyma się twojej spódnicy. Jak sobie wyobrażałaś ,że będziesz tą jedyną kobietą w jego życiu to rzeczywiście terapia jest ci potrzebna.

        Lubię

  8. marzena pisze:

    moja matka jest chyba chora na glowe- .katowała mnie całe dziecinstwo,wielokrotnie nie dawala mi jesc,kazala spac na podlodze w korytarzu ,bila mnie , pozniej wyrzucala z domu. kiedy stalam sie dorosla i odcielam sie, zaczela sie znowu pojawiac w moim zyciu kiedy urodzilam dziecko-najpierw mowila innym ludziom ze to obce dziecko,a mi chciala sie przypodobac zeby poznac moje dziecko, rownoczesnie chodzila po instytucjach klamiac na mnie zeby mi zabrali dziecko- byla konfrontacja w sądzie -wyszlo ze ma cos z glowa .jezdzi po ludziach z rodziny i opowiada klamstwa na mnie i knuje co zrobic zeby mi zycie uprzykrzyc. nie chce jej widziec a ona gra biedna babcie ktorej ograniczam kontakt………………….nie wiem co zrobic mam dosc! wydzwania do przedszkola mojego dziecka, łazi mi koło domu-zbiera informacje zeby mnie załamać,zniszczyć.pomocy.

    Lubię

  9. Emil pisze:

    Uważam że ten artykuł jest tendencyjny i niezgodny z prawdą. Mylisz osobowość typu borderline z osobowością dyssocjalną. Ratuj siebie, czytając książki.

    Lubię

  10. beware pisze:

    napiszcie jak sobie można pomóc! zdiagnoowałam u siebie borderline już dawno, jestem po dwoch nieskutecznych psychoterapiach. niszczę wszystko dokola siebie, przyjaźnie, związki, rodzina ma mnie dość. nie potrafię z tym walczyć, zawsze wszystko psuję. kilka razy wylecialam z pracy, ludzie nie chcą ze mna pracować, boją się mnie. właśnie rozpada mi się kolejny związek. czy można w ogóle coś zrobić???

    Lubię

    • Piotr pisze:

      Byłem z borderką, więc wiem jak to jest. Z leczenia farmakologicznego polecam Lamotryginę. To lek przeciwpadaczkowy, ale ma też silne działanie stabilizujące nastrój.

      Liked by 1 osoba

  11. Ul pisze:

    Przepraszam bardzo są 2 tybp „in” i „out” tak jak „out” rzeczywiście zrzuca winę na innych i się wyżywa tak „in” zostawia wszystko dla siebie i cały ból więzi w sobie. Nie należy tego łączyć, jedyną wspólną cechą jest ciągłą pusta i samotność. Moze i są chory ludzie, ale część woli pozwolić komuś odejsć bojąc sie że to ta osoba ich odrzuci niż walczyć za wszelka cenę.

    Lubię

  12. Adrian pisze:

    Panie Jarku jestem ofiarą kobiety chorej na borderline niedługo urodzi się nam dziecko co robić żeby ratować syna? jak się bronić? Gdzie szukać pomocy?
    Czy mógł by pan się ze mną skontaktować na mejla.

    Pozdrawiam Adrian

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Przede wszystkim, zrobić czym prędzej test DNA na ojcostwo!!! Pamiętaj że to wcale nie musi być Twoje dziecko. Test należy zrobić najlepiej jak najszybciej po porodzie i maksimum 6 miesięcy po porodzie złożyć wniosek do sądu o zaprzeczenie ojcostwa jeśli wyjdzie w teście, że to nie Twoje dziecko. Patologiczne kłamstwa to modus operandi każdego borderline.

      Liked by 1 osoba

      • Adrian pisze:

        Znalazłem wiele ciekawych informacji na blogu http://koniectoksycznych.blogspot.com/
        polecam przeczytać jest tam sporo rad dla ofiar psychopatów z borderline.
        Dziękuje panie Jarku za odpowiedz. Na pewno zrobię test DNA na ojcostwo.
        Nie załamuje się. Co mnie nie zabiło to mnie wzmocni.

        Pozdrawiam.

        Lubię

        • Jarek Kefir pisze:

          Co jeszcze mogę Ci doradzić? Nie komunikuj partnerce o teście DNA, żadna kobita tego nie wytrzyma, mają taki podświadomy mechanizm 😉 Zrób ten tekst DNA całkowicie potajemnie.

          Lubię

        • Borderline. pisze:

          Dorośli ludzie…. Chyba na papierze.
          Myślicie, że osoba z borderline jest do śmiechu? Im także jest cieżko. A jeśli czytają ze są psychopatami, to ich stan sie nie poprawi.
          Co mozna zrobić? Pokochać, dać wiarę. Moze nie wszystko wydaje sie teraz jasne, ale bliskość innej osoby pomoga. Pomimo iż wybuchy gniewu są niekontrolowane, tak samo jak agresji, smutku, euforii i szczęścia, to osoby z borderline odczuwają takie uczucia jak miłość. Często nawet o tym nie wiedząc.
          A terapeuci, psycholodzy i psychiatrzy gowno pomogą.

          Polecam dać osobie tp. Borderline do zrozumienia ze nie cały świat jest przeciw niej, i nie jest ona słaba tylko nieszczęśliwa, a to ze jest nieszczesliwa w tym monecie jej życia to wyłącznie jej wina.

          Poza tym aby osobowość borderline mogła powstać musiało na to wpłynąć zdarzenia w dzieciństwie. Osoby te musiały być odrzucone wiele razy. Teraz boja sie każdego ruchu ze strony osoby do której sie przywiązały. Boja sie obuszczenia przez nie.

          Lubię

    • zuzanna1234 pisze:

      Borderline nie jest genetyczne. Nabywa sie w trakcie, po nieudanych relacjach, przeżytych traumach. Nie róbcie z ludzi z borderline potworów. Mam borerline, zdiagnozowano u mnie 2 miesiące. Nabylam jako młoda osoba, bo urodziłam sie niesamowicie emocjonalna i wrażliwa, i ktos to nadwyrężył. Teraz musze sie leczyc. Ale nie zaciągam mężczyzn do łóżka jak modliszka i nie zachodzę w ciąże
      .
      Raczej to ja jestem osoba, która sie każe zabezpieczać partnerowi.

      Liked by 1 osoba

      • Adrian pisze:

        Pani zuzanno1234 przykro mi że wzmaga się pani z tą straszną chorobą życzę wytrwałości i powodzenia w leczeniu.
        Byłem w związku z chorą na BPD dziewczyną przez dwa lata ,mieszkaliśmy razem
        z doświadczenia wiem że chorzy na borderline to potwory bez empatii ,życie takim człowiekiem to piekło
        próby samobójcze ,samookaleczenie się ,agresja ,manipulacje emocjonalne.
        Wrażliwość o której pani pisze to żadna wrażliwość to tylko fasada maska pod którą kryje się tyrania i manipulacja najbliższymi.

        Lubię

      • Adrian pisze:

        Pani zuzanno1234 przykro mi że wzmaga się pani z tą straszną chorobą życzę wytrwałości i powodzenia w leczeniu.
        Byłem w związku z chorą na BPD dziewczyną przez dwa lata mieszkaliśmy razem
        z doświadczenia wiem że chorzy na borderline to potwory bez empatii ,życie takim człowiekiem to piekło
        próby samobójcze ,samookaleczenie się ,agresja ,manipulacje emocjonalne.
        Wrażliwość o której pani pisze to żadna wrażliwość to tylko fasada pod którą kryje się tyrania i manipulacja najbliższymi.

        Lubię

  13. areckir pisze:

    Jarku, Mój Dobry Mentorze! Dzień Dobry! Ej?? No już obudź się… Czytam Twoje ostatnie komentarze i chyba masz właśnie ten dzień ze znajomymi, o którym kiedyś nam wspominałeś… Pamiętasz? A może się mylę? Czyli na całego. Hihi… Super, wyluzuj! To jest czas dla Ciebie! Ale potem, czekam na Twoje felietony…! Wiesz, sprawia mi to wielką radość, że gdy coś szepnę innym… Wraca to do mnie ze zdwojoną siłą… Litery nie odzwierciedlają tego, co uczucia nasze wewnątrz nas… On jest wszędzie… Słucha, widzi, mówi… Jest…

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Napisałeś: „Wiesz, sprawia mi to wielką radość, że gdy coś szepnę innym… Wraca to do mnie ze zdwojoną siłą”

      -i to jest najcenniejsze, tego typu świadectwa 😉 A w jaki sposób to do Ciebie wraca?
      I pamiętaj że nie wszystkim warto mówić o tym, co tutaj piszemy 😉 Pozdro

      Lubię

  14. zuzanna1234 pisze:

    Jestem osoba z borderline i nikt z czym ta osoba sie musi zmagać. To walka wielu emocji wewnątrz.

    Liked by 1 osoba

  15. me pisze:

    sama prawda. ja byłam 4 lata z borderem. robiłam prawie wsystko, rzuciłam prace, okłamywałam rodzine ze nie jade do niego, znajomych spławiałam, odmawiałam wyjazdów, bo on żądał, że ja bede na jego pstryk i zrezygnuje calkowicie z siebie. dzieki bogu ze znajomych nie zrezygnowałam, i przez to on mnie znienawidził, dwa lata ostatnie zaczął wyzywać , nazywać mnie kur@!, szmata, bo mam znajomych…. ja byłam na każde jego pstryknięcie, ( bo on nawet prawa jazdy nie miał) a każdy mówił: ale ty głupia jestes, a ja myslalam, że swoją miłoscia go zmienie, ze on zobaczy… moje poswiecenie……….. a teraz jestem totalnym wrakiem. czuje ze przegrałam wszystko .byłam fajna i pewna siebie, i trafiłam na feaceta w którym sie zakochalam na zabój a on we mnie ( tak mi wmawiał dwa lata) a potem huśtawki: kocham cie, nie kocham, kocham, nie kocham , spierdala& !! ty kur!!, … co to za mezczyzna ktory tak kobiete traktuje.. ok tez miewam swoje humory, ale ja w uczuciach jestem stała, kocham za wszystko, a on? kazał mi nosić włosy tak a tak.. wręcz prosiłam go o pozwolenie tak mnie zmanipulował. teraz nie wiem co mam zrobić, nie mam już nic dobrego w sobie, on mi zabrał mnie, wszystko, teraz świat to zło konieczne.. zyje bo zyje… stałam się przez niego potworem, nic mnie nie cieszy, chodzę do pracy bo tak trzeba, nikogo nie mam kto by mnie wspierał, on mnie znienawidził a mi zostaje mega żal i ta myśl, ze on sie mna wysłużył i kopnął w dup&. . nie moge sie z tym pogodzic po prostu… wiec ja tu zyc dalej?

    Lubię

  16. Pawel pisze:

    taak…sama prawda szkoda że tak póżno zdajemy sobie sprawę iz osoba z która jestesmy jest chora na na borderline. Mogło by to nam oszczędzić wielu klopotow. Powodzenia…

    Lubię

  17. Zatruta pisze:

    Zacytuję, bo to idealny opis:
    „UWAGA na jego przewrotną logikę !!!
    Ona jest prosta i żelazna i nie jest to kwestia najwyższego IQ aby to rozpoznać.
    Broń Boże abyście starali się z nim mierzyć i coś udowadniać – nic nie wskóracie,
    jesteście jego krótką grą, etapem w życiu, choćby Wam obiecywał, że jesteście jedyni, niepowtarzalni, jesteście celem jego życia..
    Ofiarami BL są ludzie najczęściej o dużej empatii (lub też skrajni narcyzi) – oni w swojej dobroci chcą mu pomóc w jego walce ze złym światem, nawet nie przypuszczają, że są JUŻ jego ofiarą.
    Teraz BL będzie tylko zagęszczał sieć intryg.
    Tacy ludzie dają z siebie coraz więcej i więcej bo są przekonani, że da się Bordera „wyleczyć” swoją miłością, oddaniem itd. wielokrotnie nie wytrzymują ale wtedy border wraca i LOGICZNIE I SENSOWNIE „przyznaje” się do swoich złych działań i obiecuje zmianę, poprawę i znowu jest sielanka..”

    Dokładnie tak było u mnie. Mam ogromną empatię, było dokładnie tak jak opisano powyżej. Od końca tej chorej, niszczącej mnie relacji minęło już kilka miesięcy ( zero kontaktu w tym czasie) a ja wciąż mam taki uraz, że nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Ten syf mnie zniszczył, wypalił, zatruł… Dopiero po czasie widzę jak bardzo jego zachowanie było CHORE. Jestem wykończona nerwowo i psychicznie. Prawie się zabił- i też mi wmawiał, że to niby moja wina… Choć ja NIC złego nie zrobiłam. Coś sobie uroił, jak zwykłe. I wieczne pretensje, że gdybym była dobra to bym zrobiła to, to i tamto. Raz byłam aniołem idealnym, a za chwilę złym człowiekiem. Każde słowo potrafił przekręcić na negatywny sens. Długo bym mogła opowiadać. Ale nie chce o tym pamiętać ani myśleć.
    Czuję się zatruta. Widzę w ludziach jakieś skrawki jego zaburzeń i chcę uciekać od wszystkich.
    Jak ktoś zna odtrutkę lub sposób na powrót do spokoju po syfie relacji z borderem to proszę piszcie…

    Lubię

    • Adrian pisze:

      Przeżyłem to samo co ty tylko że mam dziecko z psychopatką więc będę musiał utrzymywać kontakty.
      Cóż ci mogę powiedzieć trudno wrócić do normalnego życia po tym syfie i praniu mózgu sam ledwo sobie radze. Czuje się jak bym stracił z 10lat życia w mgnieniu oka.
      Łatwo mówić ludziom jak sobie radzić jak się tego nie przeżyło ,ale to tylko słowa rany pozostawione w duszy i sercu goją się długo a może nigdy się nie zagoją.
      Po tak trudnych przeżyciach zmienia się człowiekowi optyka i spojrzenie na świat ciężko komuś zaufać. Smutek i samotność wypełnia serce.
      Rozumiem cię aż za dobrze.
      Wstając rano nie chce mi się żyć ,męczą koszmary ,nic nie sprawia przyjemność.
      Sam bym chciał wiedzieć co robić żeby sobie poradzić z tym całym szambem znajomość z borderlainem ale szczerze ci powiem nie wiem.
      Mam nadzieję że czas uleczy rany. No bo wszystko co ma swój początek musi mieć i swój koniec.

      Lubię

    • Adrian pisze:

      Jak pisze klasyk :

      „Daremne żale – próżny trud,

      Bezsilne złorzeczenia!

      Przeżytych kształtów żaden cud

      Nie wróci do istnienia.

      Świat wam nie odda, idąc wstecz,

      Znikomych mar szeregu –

      Nie zdoła ogień ani miecz

      Powstrzymać myśli w biegu.

      Trzeba z żywymi naprzód iść,

      Po życie sięgać nowe…

      A nie w uwiędłych laurów liść

      Z uporem stroić głowę.

      Wy nie cofniecie życia fal!

      Nic skargi nie pomogą –

      Bezsilne gniewy, próżny żal!

      Świat pójdzie swoją drogą.”

      Lubię

  18. doreta pisze:

    Mogę Ci podać rękę. Nie jesteś sama 🙂 Trzymam kciuki za Ciebie i inne ofiary. Jesteś cudowną kobietą i nie trać wiary w siebie. Zajmij się sobą i nie daj wiecej zmanipulować 🙂

    Lubię

  19. Adrian pisze:

    Pozdrawiam wszystkie ofiary psychopatów z BPD trzymajcie się mocno i nie tracicie wiary w siebie.
    Ludzie chorzy nie mają żadnych granic moralnych ,przyzwoitości ani skrupułów zniszczą wam życie bez mrugnięcia okiem tak ja mi się to przytrafiło.
    Moja walka dopiero się zaczęła jak na razie przegrywam w tym kraju psychopata ma 10 razy więcej praw niż zdrowy człowiek sądy są sfeminizowane i traktują ojców jak skarbonki i jeleni.
    Założyłem sprawę o ustalenie ojcostwa i badania DNA po tym jak moja ex partnerka chora na BPD zaczęła mnie szantażować że: „nie zobaczę syna ,nie jestem i nie będę ojcem ,nie wpisze mnie do aktu urodzenia ,a jak pójdę do sądu to mnie zniszczy” co oczywiście uczyniła do dziś nie widziałem syna na oczy nie mam żadnego kontaktu i nie jestem zgodnie z prawem ojcem. Nie poinformowała mnie nawet o tym że urodziła dowiedziałem się przypadkiem miesiąc po porodzie po prostu piekło na ziemi.
    Sąd po pierwszej sprawie przyznał „zabezpieczenie alimentów” na dziecko ,choć nie jestem oficjalnie ojcem sic! Czekam na następną sprawę i wykonanie badań DNA.
    Ex przyznała na sprawie że jestem ojcem w 100% i nie zgadza się na badania nie umiała wytłumaczyć dlaczego nie wpisała mnie do aktu urodzenia jak ojca dziecka.
    Wtedy zaczęły się pomówienia mnie o straszne czyny że mianowicie jestem bandytą ,sadystą ,psychopatą ,ćpunem i terrorystą islamskim itp. no 10 stron tekstu i wygląda na to że będę musiał udowadniać przed sądem że nie jestem wielbłądem sic!
    Nasłała kontrole na firmę w której pracuje.
    Policja przeszukała mi mieszkanie szukając narkotyków.
    Muszę przyznać że nie wygląda to wesoło takiej jazdy się nie spodziewałem a powinienem.
    Ja się muszę tłumaczyć ze wszystkiego choć jestem bogu ducha winnym człowiekiem.
    Z perspektywy czasu widzę ta całą sieć kłamstw manipulacji jak mogłem być taki naiwny.

    Pamiętajcie nie wierzcie w żadne słowo osoby z BPD to patologiczni kłamcy i manipulatorzy
    przygotujcie się na obrzydliwe pomówienia i wszystko co najgorsze.
    Spróbujcie zrozumieć co was trafiło i nie tracicie wiary w siebie.

    Jak macie dziecko z chorą osobą ważne żebyście:
    – nagrywali wszystkie rozmowy i zapisywali sms emaile.
    – nagrywali na video wszystkie kontakty osobiste z chorą.
    – zbierali wszystkie rachunki. (jeżeli nie chcecie zapłacić z to dwa razy)
    – wynajęli dobrego adwokata.
    – zabezpieczyli wszystkie ważne dokumenty komputery i telefony. (bo mogą zniknąć)

    PS: „Zrozumienie umożliwia zastąpienie irracjonalnych działań lub bezradności działaniami racjonalnymi” Marian Mazur

    Lubię

    • blizna77 pisze:

      Adi nie badz cipa

      Lubię

    • wyobcowana pisze:

      Borderem może być potęcjalnie chyba każdy,w mniejszym czy większym stopniu.Dużo zależy od wewnętrznych cech człowieka i jego świadomości.A koszmar z życia może nam robić nie tylko pojedyncza osoba,ale i grupa ludzi,działająca jak zorganizowany oddział psychopatów.Psychopatia jest ogólnie tolerowana ,nawet wykorzystywana przez niektóre grupy społeczne do osiągania swoich celów.

      Lubię

    • endriu pisze:

      witaj. i trzymaj sie! ja dokładnie przerabiam to samo! sądy itd. Widzę ,że muszę zrobić badania DNA

      Lubię

    • Zaburzenia osobowości nie określają charakteru i wartości osoby. Ja nikomu takiej krzywdy nie zrobiłam, wręcz przeciwnie pomagam ile się da innym, a mam borderline. Generalizowanie jest krzywdzące i to bardzo. Mówicie, że takich jak my powinno się zamykać tymczasem, gdyby was tak zamknąć sami byście dostali na głowę. Nie jesteśmy jakimiś ewenementami, wielu z nas to bardzo inteligentni ludzie z wykształceniem. Nigdy nikogo nie okłamałam, jedynie mam lęki i napady wściekłości – rozumiem je i moi bliscy też, jakoś sobie z tym wspólnie radzimy, rozmawiamy, tłumaczymy – da się jednym słowem. Ty widocznie też popełniłeś wiele błędów, bo nie wyobrażam sobie żeby ja czy ktokolwiek z bpd kogo znam postąpił z kimś w taki sposób. My zazwyczaj jesteśmy pełni strachu i uciekamy od złych bodźców jak najdalej. Dziwne, że np. moi byli mają bardzo dobre zdanie na mój temat. Trochę mnie przeraża to co niektórzy tu wypisują. 🙂 Może borderzy są ironiczni, może niekiedy nawet manipulują, ale z reguły nie są tego nawet świadomi i po to jest im psychoterapia. Osobiście musiałam dużo się tłumaczyć i powtarzać „to nie twoja wina”, gdy coś się działo. To jest mój obowiązek, ale jeżeli druga strona nie chce tego brać pod uwagę to nic ze zdrowej relacji też nie wyjdzie.

      Liked by 1 osoba

  20. blizna77 pisze:

    Zapomnialem dodac- nie pisz o kims kogo zapewne nie znasz… to nieladnie, niedojrzale… ty i reszta ludzi z tego blogu nic o nas nie wiecie i boicie sie… czlowiek boji sie tego czego nie zna… czy rozmawiales kiedys z borderlinem? Co ty o nas wiesz glupku? Twoj poziom inteligencji nie moze rownac sie z naszym… chaotycznosc to nie choroba- to uczucia… zal mi cie… mam z ciebie lache Kefir

    Liked by 1 osoba

    • Jarek Kefir pisze:

      O, czyżby znowu ktoś umieścił moje artykuły na jakimś forum skupiającym borderline? xD Prawda boli? Dobrze, ma boleć. Jeśli wierzyć ezoterykom i okultystom, to właśnie teraz spadają różne maski a to, co było ukrywane, ujawnia się. Coraz więcej jest stron w internecie które demaskują ukrywaną nawet przez psychologów (ze strachu) prawdę o borderline.

      Liked by 1 osoba

  21. Grazzi pisze:

    piszecie o partnerach z borderline,- od partnera zawsze można odejść, a co zrobić kiedy dotyczy to nastolatka? /17/w rodzinie zastępczej czytam i wszystko przerabiałam kłamstwa nawet bardzo oczywiste byłoże to kłamstwo ale patrząc zimno w oczy mówiła te kłamstwa, kradzieże, ucieczki, niszczenie rzeczy, ryzykowne znajomości. Były pobyty w „psychiatryku”, samookaleczenia, zaburzenia odżywiania. Czuję się wypluta, zmasakrowana jeszcze po drodze bardzo „mądre” psycholożki, mam dość, ta dziewczyna to zło w czystej postaci, manipulantka – chociaż coraz rzadziej jej się to udaje…
    obiecanki już nie będę… a poprawy żadnej celowe ranienie narażanie na koszty i straty jak to wszystko czytam to ogarnia mnie beznadzieja nie ma szans na jakiekolwiek normalne relacje, najpierw myślałam że to zespół zaburzenia więzi ale ona ma skłonności do balansowania na linie… sama powiedziała że „lubi tę adrenalinę” kiedy wszystko stawia na jedną kartę…przychodzi mi do głowy tylko jedno : natychmiast rozwiązać rodzinę zastępczą i nigdy już nie kontaktować się z nią …. to naprawdę jedyne wyjście?????

    Lubię

    • Borderline. pisze:

      Osoba zaburzona ma problemy. Nie potrafi ogarnąć myśli, manipuluje w taki sposób aby uzyskać to co chce, nie zdarza przy tym na uczucia innych. Jednak gdy widzi ze komuś sprawiła ból, czesc jej jednak przyznaje sie przed soba sama do błędu. Jednak nie powie tego głośno bo jest na to zbyt dumna. Poza tym tych prawdziwych problemów które skrywa w sobie nigdy nie wypowie. Uważa ze nikt jej nie zrozumie.
      Polecam nie posyłać nastolatki do psychologa, nic to nie da. Nic mu nie powie, bedzie udawać polepszona stan. A tak naprawdę ona sama bedzie coraz bardziej zamykać sie w samej sobie, tworzyć mur wokół siebie. Boi sie porzucenia, realnego i wyimaginowanego.
      TrEba trwać przy takiej osobie. Jednak stworzyć wokół siebie bańkę. Nie wszystko co mówi i robi ta osoba jest robione świadomie. Emocje rządzą taka osoba. Ona często nie wie ze zaczyna krzyczeć lub obrażać kogos

      Lubię

  22. Martucha pisze:

    A ja zylam 17 lat w zwiazku z borderem i dopiero rok temu, czyli dwa lata po rozstaniu odkrylam,ze ma te chorobe. Nie wiem jakim cudem udalo mi sie wykaraskac z paronastoletniej depresji i tak samo dlugiego okresu atakow paniki. Owszem, nie obylo sie bez lekow bo doszlo do tego,ze nie wiedzialam gdzie lewa a gdzie prawa strona. To jest pieklo, wrazenie,ze partner chce zrobic z ciebie psychola, pieprzy takie bzdury,ze zastanawiasz sie czy kpi czy mysli tak naprawde i z kim tym wlasciwie zyjesz, co moze mu jeszcze do lba wpasc….wszelkie leki, fobie, wycofanie….oczywiscie to scalenie, ktore dla niego powinno byc norma-czyli nie potrzebujemy nikogo oprocz siebie, reszta swiata moze nie istniec.Po co Ci jakas twoja przestrzen? znaczy,ze cos chcesz ukryc.
    Podejrzewanie, wieczne podejrzewaniem jak Wielki Brat, ktory obserwuje kazdy ruch. Doszlo do tego,ze juz nie myslalam jak ja ale jak on-jak zinterpretuje kazdy moj ruch czy sytuacje. Chore!!!! Klatka, skrepowanie, duchota, scisk….Ale to na szczescie juzprzeszlosc 🙂

    Lubię

  23. jovisionglam pisze:

    Ja zylem w związku z kobietą która mógłbym dopasować w ramy tego opisu. Pisząc tu pozbywam się złych myśli z głowy które każdego ranka pojawiają się i musze się bronic przed nimi.
    Od wigilii nie jesteśmy razem, ale nie są to nasze decyzje tylko instytucje które nadzorują porządek w społeczeństwie zmusiły nas do tego.
    Od wielu godzin czytam różne poradniki czy strony jak sobie pomóc czy też jak z soba skończyć. To narazie trzyma mnie przy życiu.
    Zostałem bezdomny w obcym kraju bo niestety nie umiem tak porozumieć się jak moja partnerka i nie umiem poprosić o pomoc.
    Najgorsze ze przez wiele miesięcy odsunelem wszystkich znajomych czy rodzinę od siebie. Ten związek był dla nich tak destrukcyjny dla mojej osoby ze każdy posuwal się do szantażu aby mnie z tego wyciagnac. Niestety nie udało się nikomu.
    Ja nie wiem już jak patrzeć na świat. Wiem ze w każdej chwili mogę to zakonczyc i chyba to jest najlepsza myśl w mojej głowie. Bylem bity wyzwany opluwano mnie, przeganiano z domu, straszono w różny sposób a w innej chwili chwalony pod niebiosa. Nie czuje się nawet mężczyzna. Miałem namiastkę szczęścia kiedy mogłem ja przytulic lub pobawić się z synem. Nie stać mnie na pomoc psychologiczna. Jestem z tym sam. Kocham ale nie wiem czy to jest lub byla milosc. Nie chciałem jej krzywdy, tak naprawdę boje się o nia o syna. Nie wiem już co zrobić żeby pozbierać się jakoś. Współczuję wszystkim co maja podobnie. Każdy niech otworzy oczy oby nie popaść w skraj nędzy i rozpaczy.

    Lubię

  24. To są chyba jakieś jaja. Border cierpi o wiele bardziej od otoczenia i nie ma o czym gadać. Po pierwsze żyje od kryzysu do kryzysu, praktycznie nic go nie zadowala i choćby bardzo chciał nie umie się szczerze cieszyć. Po co pisać, że borderzy praktycznie zawsze widzą winę w innych, skoro ja i inne osoby z bpd które znam przekierowują agresję głównie na siebie, No jasne, że rzucamy się z pięściami w szale na innych, ale mamy z tego powodu ogromne poczucie winy i wbrew pozorom bardzo nam zależy na bliskich i dobrych relacjach z nimi. Mamy bardzo zaniżone poczucie własnej wartości i staramy się skutecznie maskować żeby nie wybuchnąć. Czy tego chcecie czy nie – ważne jest wsparcie, umiejętność postępowania z taką osobą i jej własne zaangażowanie w leczenie. Ja osobiście mam bpd z powodu tasiemca w mózgu z którym żyję od dziecka (dopiero go wykryto) i jestem bardzo zawiedziona w jaki jednolity sposób opisuje się osoby z takim zaburzeniem. Nie chcielibyście się tak męczyć, ale cóż… ja moi border znajomi rozwijamy się intelektualnie, część z nas dobrze rozumie, że kierują nami pewne mechanizmy, jednak biologicznego podłoża nie da się oszukać. Nie każdy nadaje się do związku z borderem – to fakt, ale Ci którzy potrafią komunikować się z nimi na neutralnym emocjonalnie podłożu i rozumieją co się dzieje w ich głowie (polecam lekturę „Borderline. Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach.”) mają u mnie wielki szacun. Tylko osobie której naprawdę zależy na szczęściu bordera uda się znaleźć złoty środek, bo TAK SIĘ DA. Pozdrawiam, studentka psychologii i borderka.

    Lubię

  25. takasobie pisze:

    Mój były już mąż zniszczył mi życie i mojemu synkowi…a może powinnam napisać, że wkońcu będziemy szczęśliwi bez niego…podziękować mu za to , że zostawił nas… a teraz co parę miesięcy jest ” szaleńczo zakochany” w jakiejś nowej partnerce… może znajdzie się ktoś kto zechce pogadać, ponieważ przeżywał życie z kimś takim…
    Mail: diabelek230@wp.pl

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Witam, czy możesz opisać swoją historię tu, na blogu, w formie komentarza?
      Współczuję Ci, znajomość z taką osobą zawsze kończy się tak samo. Trzeba się wystrzegać wampirów (drapieżników). Potwory w ludzkiej skórze istnieją.

      Lubię

    • areckir pisze:

      Bądź Dzielną Kobietą!!! Dasz sobie radę!!! POWODZENIA!!! I myśl pozytywnie każdego dnia, jak tylko otworzysz oczy. Ciesz się każdą chwilą życia. Tego Ci serdecznie życzę! A ten kutas pożałuje… Ciesz się swoim synkiem i dbaj o niego… Serdecznie Cię Pozdrawiam.

      Lubię

  26. Borderline. pisze:

    Nie zgadzam sie z niektórymi stwierdzeniami!
    Osoby z borderline wcale nie są potworami. Prawda maja w swej naturze to iż idealizują partnera a potem twierdza ze jest totalnym dnem. Maja napady agresji i złości. Przechodzą od radości przez euforię, irytację, smutek i często kończą na agresji lub autoagresji. Lecz nie są manipulantami, są nimi socjopaci, chodź zdarza sie ze socjopata jest osoba z borderline.

    Osoby z borderline maja labilarny obraz samych siebie, nie wyciągają wniosków z własnych doświadczeń. Emocje biorą nad nimi górę, to one nimi kierują w czasie gdy ludzie bez tego zaburzenia potrafią na wodzy utrzymać emocje. Jednak borderline nie staje sie bez powodu. Maja na to wpływ zdarzenia z dzieciństwa, np. Ojca nie było w czasie dorastania, któryś z rodziców był/jest alkoholikiem. Rodzina stawia dziecko na drugi plan, tak samo bliscy. Dziecko to zostaje porzucone wiele razy np. przez przyjaciół lub jest wykorzystane przez inne dzieci. Wtedy tworzy sie nietrwały wzorzec zaufania. Dzieci te zamykają sie w sobie i przechodzi przez nie wiele emocji naraz.

    Osoby z bodderline jednak potrafią kochać.
    Zdziwię właśnie wszystkich psychologów, da sie , osoby te dają radę. Pomimo ze ich miłość jest dosyć kulawa to potrafią pokochać inna osobe.

    Lubię

    • gap.kids pisze:

      Cóż, marne pocieszenie dla ofiar borderek/ów, że nie robią tego specjalnie. Ja jestem w trakcie rozstania z borderką po 5 latach. Niestety mamy kilkumiesięczne dziecko. Najgorszemu wrogowi nie życzę związku z osobą, która ma te zaburzenia.

      Lubię

  27. Byłem z borderką w związku ponad 2 lata. Były to bardzo intensywne relacje, spędzaliśmy każdą chwilę razem. W pewien sposób mnie osaczyła, przejawiała mi swoją zazdrość nawet gdy rozmawiałem przez telefon z siostrą. Twierdziła ,że ma problemy bo jest adoptowana i przez to przejawiała te cechy (jak się później okazało borderline). Byłem głupi bo dawałem jej wszystko, tolerowałem kłamstwa i manipulacje. W pewnym momencie miałem możliwość wyjazdu na delegację za granicę na 4 miesiące, 1 miesiąc przerwy i kolejne 4 miesiące- wahałem się ale moja była przekonała mnie do tego żeby odłożyć trochę kasy na nas. Zaczęło się, humory, roszczenia przez to , że chodzę do pracy ,a nie ślęczę z nią na skype, rozmawiałem kiedy tylko mogłem. Na pewno tym nie ułatwiała mi funkcjonowania za granicą ale uważałem, że chcę byc przy niej bo jest jedyna kobietą , która była ze mną w ciąży (poroniła w 5 miesiącu) W pewnym momencie przestało sie układać i nagle smsem oznajmiła mi, że zrywa ze mną. Robiłem wiele żeby to odkręcić. Przez 5 miesięcy kontaktowaliśmy się na przemian z awanturami ale wciąz wydawało mi się, że ją kocham pomimo tylu krzywd. Jak się jednak później okazało poszła do pierwszego lepszego typa, który ją wtedy adorował . w międzyczasie dostawałem bardzo dużo jej intymnych zdjęć i tysiące kłamstw. Dopiero gdy wszedłem na jej konto fb co było ostatecznością zobaczyłem prawdę. Powiedziałem jej ,że nie chcę jej znać bo się brzydzę tymi kłamstwami, manipulacją itp. Mściła się na mnie ,że doszedłem do prawdy i w pewnym momencie moja samoocena była juz tak niska, że zastanawiałem się czy to ja jestem chory. Poszedłem do psychologa , który stwierdził u mnie skłonność ratownika tj pomaganie innym, słabszym. Wziąłem się w garść, odciąłem się od mojej eks i przestałem się interesować co u niej. Przez 10 miesięcy poświęciłem czas sobie, odnowiłem znajomości, na nowo poświęciłem się pasjom, zapisałem na siłownię. Zmieniłem pracę na lepszą. Ta historia dała mi motywację do działania i w pewnym sensie udowodnienia samemu sobie, że nie jestem tak beznadziejny jak mi to wmawiano. Krótko mówiąc pozbierałem się, odbudowałem, stałem sie mocniejszy i ostrożniejszy. W tym okresie kilkukrotnie moja eks starała się ze mną kontaktować jak gdyby nigdy nic sie nie stało, zadając pytania w stylu co słychać. Ignorowałem ją jak tylko mogłem co spotkało się z tekstami, że jestem chory, uroiłem sobie ciąże i nie kochała mnie tylko była z przyzwyczajenia. Po 10 miesiącach powracania do rzeczywistości nadeszły moje urodziny i ku mojemu zdziwieniu eks z kolejnego konta na internecie złożyła mi życzenia, wysała pół nagie zdjęcia i chciała porozmawiać, jako, że chciałem byc kulturalny zgodziłem się na rozmowę przez telefon. Mam do siebie straszny żal, że to zrobiłem bo rozmowa znowu wdeptała mnie w ziemię i zniszczyła psychicznie. Dowiedziałem się, że chłopak z którym była bił ją,przyznała, że mnie oszukiwała i , opowiadała o tym jak to współżyła z tym po mnie. Byłem wściekły i przybity dałem jej do zrozumienia, że mam ją za szmatę i nie chcę mieć z nią nic wspólnego – niech mi da wreszcie święty spokój. Po oznajmieniu tego zostałem zablokowany, i męczony smsami o treści ” spierdalaj człowieku” nic sie nie zmieniłeś. Teraz jestem o tyle mądrzejszy, że wiem kto jest moim przeciwnikiem. Nie szczypie się juz, mówię w prost. Ile można tkwić w tym samym? dlaczego ci chorzy ludzie tak natrętnie szukają kontaktu z kims kto był dla nich dobry? co zrobic żeby nigdy to juz nie wróciło. Przez te historie nawet nie mam ochoty na kolejne związki, boje się i obawam, że znowu trafię na taką wariatkę. Jednak co cię nie zabije to cię wzmocni, trzeba być silnym.

    Lubię

    • Ja pisze:

      Niestety z takiego związku ciężko się wydostać. Jedyną okazją jest moment, w którym bordel obiera inny cel, zaczyna zdradzać. Kiedy zaczynamy orientować się w całej sytuacji, odkrywamy prawdę, powinniśmy szybko się ewakuować bo za chwilę border obróci wszystko przeciwko nam i tak nas zmanipuluje, że będziemy czuli się winni, że go zdemaskowaliśmy i zraniliśmy oskarżeniami. Jeśli nie uda nam się w tym momencie uciec od niego czeka nas ciężkie życie.

      Lubię

  28. Mariola23 pisze:

    Takim osobom potrzebna jest pomoc – polecam Krzysztofa Wierzbickiego z psychologgia-plus. Zajmuje się moją siostrą i zdecydowanie służą jej te wizyty.

    Lubię

  29. piotr pisze:

    pomoc? raczej kulka w leb

    Lubię

  30. zanix pisze:

    kula w łeb? kazdy z nas byl kiedys dzieckiem i nie kazdemu z nas było dane wychowywac sie w zdrowje rodzinie. Wyobraz sobie male dziecko, bite, ponizane, zaniedbywane, odtracane emocjonalnie przez rodziców, małe niewinne dziecko. To male dziecko dorasta, okazuj sie, ze deprywacja z jaka miało stycznosc w dziecinstwie, ciągnie się za nim, bo gdzie ma dziecko szukac pomocy? Dziecko ma sobie samo pomoc? Ma sobie psychologa znalezc? Nie, dziecko jest uzalenione całkowicie od rodzica, jak rodzic nim nie pokieruje, to dziecko tego nie uczyni, bo uczy sie zyc, wchodzi dopiero w społecznosc, a z czym ma wejsc? a z ty, w co zostało wyposazone przez rodziców. Osoba, ktora napisala ten artykuł, to osoba, ktora ie posiada fundamentalnej wiedzy z zakresu BPD. Borderline to doorsłe dziecko, ktore nigdy nie wyszło ze swiata zwiazanego z jego dziecinstwem. Kluczowa role w regulacji emocji odgrywaja rodzice, wiec jak mozna obiwniac dorosłe dziecko tego, ze nie nauczono go reguacji emocji? Taka dorosła osoba, jesli ma duzo szczescia, to zauwazy u siebie problem i zacznie szukac pomocy, ale ciezko nawet nie wie, ze z nia jest cos nie ok, ze reaguje nieadekwatnie, ze nie wykształciła sie u niej przewaga hamowania nad pobudzeniem, bo niestety wychowąła sie w sordowisku destrukcyjnym. Osoba z borderline to ofiara deprywacji ze strony rodziców, dziecko nie jest niczemu winne i nawet gdy dorasta, to nie ma wykształocnych w sobe mechanizmów samoregulacji emocj, których powinni nauczyc rodzice, wiec obwinianie dziecka, ktore nie mialo dziecinstwa i cierpiało katusze ze strony najblizszych, jest po prostu brakiem wiedzy. Nikt, kto z wass sie tu wypowiediał, nie posiada nawet elementarnej wiedzy w tym zakresie, dlatego piszecie bez ładu i składu. Gdybyscie fakyczni erozumieli funkcjonowanie zaburzenia emocjonalnego, jakim jest borderline, to byscie tak powierzchownych tresci tu nie umieszczali, za autorek tekstu na czele, ktory wykazał sie jedynie brakiem proofesjonalizmu i podstaw wiedzy w omawianym zakresie. Polecam zapoznac sie z fachowa literatura.

    Lubię

  31. Matka mojej eks chyba to miała

    Lubię

  32. Ryszard z pisze:

    Jestem 2 tyg po rozstaniu z borderka. 3,5 roku zwiazku. Najpierw najlepsxy okres w moim życiu. Bylem doceniany, chwalony. 8 lat mlodsza bardzo atrakcyjna partnerka. Poprostu aniol. Zaczelo sie od bicia mnie po twarzy i wyzwiskach od kurew i szmat. Zarowno po trzezwemu jak i po paru drinkach. Najczesciej oskarzany bylem o,, lampienie” się na inne kobiety. Jadac autem musialem uwazac na pasach zeby nie zatrzymac sie przed atrakcyjna kobieta co wedlug mojej pani oznaczalo chec lampienia sie. Awantury w sklepach, galeriach, urzędach o doslownie wszystko ale głównie zazdrosc. Potem zaczely sie uwagi typu nie mówisz mi ze mnie kochasz lub nie dbasz o mnie. Przez caly czas zwiazku nie pracowala a ja spelnialem kazda zachcianke, od rzeczy po wyjazdy i urlopy. Kosztowała mnie okolo 80 tysiecy zl. Bylem wyzywany ja, moja rodxina oraz moi synowie z poprzedniego zwiazku. Rozstawalismy sie kilkanascie razy. Potem zgoda i kilka dni raju do kolejnej awantury. Wytworzyla we mnie poczucie winy pomimo ze przez caly czas byla dla mnie wsxystkim. Podczas szkolen firmowych czy chwilowych nieobecnosci bylem bpmbardowany ogromna iloxcia rozbieranych zdjec, uzaleznilem sie od jej seksualnosci. W jednej chwili potrafila z delikatnej dziewczyny zmienić sie w potwora. Zdarzyla sie proba podciecia zyl, dopiero wtedy zaciekawily mnie znaki sznitow na jej rekach. Rozbita rodzina, ojciec agresywny alkoholik, wiele lat nieobecny. Od kilku dni czytam strony jarka i nie moge uwierzyc, ze w 100 procentach wsxystko sie zgadza. Wchodzac do sklepu czy urzedu zmieniala glos na dziecinny. Wszystkie dawne kolezanki odwrocily sie od niej a ja glupi nie widxislem winy w niej. Teraz jej kłamstwa zaczynaja wychodzic na jaw. Najgorszr ze zamieszkala 50 m ode mnie. Z dnia na dzien ma nowego faceta. A ja glupi tesknie i jestem w totalnej rozsypce.

    Lubię

    • Jarek Kefir pisze:

      Hej Ryszard. Tak jak napisałeś – z dnia na dzień ma nowego faceta. Wampir znalazł sobie nową ofiarę 😉 Daj sobie czas na lizanie ran. Weź życie bardziej na luzie. I rada, która jest trywialna, ale zawsze działa – staraj się robić jak najwięcej. By cały dzień był wypełniony przez hobby, pasje, spotkania ze znajomymi, imprezy, pracę, i… seks. Ta rada jest dawana każdemu kto jest nieszczęśliwie zakochany lub się rozstał, ale to naprawdę działa. Rzuć się w wir życia i aktywności, to będzie mniej czasu na głupie rozmyślania prowadzące do rozpaczy.

      I chyba najważniejsza rada… Nie zamykaj swojego serca, nie daj się ponosić nienawiści do ludzi, w tym do kobiet. To najgorsze co można zrobić. Możliwe że spotkasz teraz kobietę która będzie „balsamem” na Twoje złamane serce – tak często się dzieje w życiu. Bo życie lubi ironię. Jeśli taką spotkasz – nie przenoś dawnej traumy i dawnych uprzedzeń na nową relację.

      A Wy, czytelnicy, co byście doradzili?

      Lubię

      • Piotr pisze:

        Właśnie dlatego, że „życie lubi ironię” odradzałbym podejmowanie poważniejszych decyzji przez jakiś czas. Rozchwianie emocjonalne nie sprzyja racjonalnej ocenie sytuacji, a człowiek w takim stanie lubi podejmować (za) duże ryzyko. Wiara, że trafi się kobieta będąca „balsamem na rany” jest podobna do wiary w wygraną w lotka. Natomiast prawdopodobieństwo wpadnięcia „z deszczu pod rynnę” jest bardzo wysokie. Zamiast tego doradzam dystans i wzmożoną ostrożność we wszystkich relacja i na każdym gruncie. Do czasu, aż emocje się wyciszą i gość się pozbiera po byłej. Pozdrawiam 🙂

        Lubię

        • Chrestomata pisze:

          Racja, trzebaby się wstrzymać przez jakiś czas z kolejnym związkiem, bo jak emanujesz takimi emocjami załamania, rozżalenia itd. to podobne osoby przyciągasz. Podobnie jak ktoś ma zablokowane pewne czakry to w jego otoczeniu znajdą się osoby z takimi samymi zablokowanymi czakrami.
          Pozdrawiam

          Lubię

      • Random Unstable pisze:

        Ej! Tu był mój wpis! Kto go ukradł! Jak go nie znajdziesz, bądź nie istnieje napisze jeszcze raz. 😛

        Lubię

  33. Tomasz pisze:

    Przestrzegam Was szczególnie panowie. Byłem z BORDER + DDA (nie leczone ani to ani to) przez zaledwie pół roku i zmasakrowała mi głowę. Wyimaginowany, posrany świat. Po pierwsze nie miałbym żalu do niej gdyby nie fakt iż na koniec pluła mi w twarz i śmiała się jak potwory z waszych najgorszych snów, gdy ja zacząłem chorować na ciężką depresję. Każdy jej krok był interesowny. Wszystko zaplanowane. Nie byłem pomimo, tylko zawsze po coś. A jak się skończyłem psychicznie nosząc jej wszystkie najtrudniejsze problemy gdy już zauważyła, że więcej się nie da ze mnie wysysać poszła do innego „frajera”. Nie wiem czy to jej chory mózg czy wrodzona perfidia, a może połączenie. Podobno border to nie choroba. To powinno się was oznaczać jakoś. Wcale, nie żartuję prawie zapłaciłem za to życiem. Dajesz wszystko nie wiedząc, że jesteś w grze psychopaty. Jesteś marionetką. Myślisz, że byłeś z ideałem i nie potrafisz wstać? Nie byłeś. Słyszałeś to co chciałeś usłyszeć. Miłość istnieje, ale bajki nie istnieją. To jak w jednym z artykułów pewnego psychologa border jednego dnia jest katolikiem drugiego buddystą. Jednego dnia w GREENPEACE drugiego w CARITAS… Tym, którzy przeżyli taki syf – Idź do terapeuty. Przepracuj to. Daj sobie czas. Nie rób głupot i po pierwsze totalnie odetnij kontakt. Jak będziesz tęsknił szybo znajdź zajęcie z czasem minie. Z czasem wylogujesz się z jej gry do normalnego świata. Może to ptrwa pare lat moze rok jak u mnie, ale wstaniesz.

    Lubię

  34. Arnika pisze:

    Moj „niby byly partner” to osobowosc histrioniczna, osobowość chwiejna typ impulsywny. Po kilkunastu latach walki, zaczęło do mnie docierać, że to nie ja jestem chora ciężko na głowę, ale że oboje mamy problemy…. bo oczywiste że ja również je mam skoro z nim żyje. Nie bede opowiadać historii, bo szkoda miejsca, ale po terapii i przeczytaniu kilku piblikacji, zauważyłam absolutna sprzeczność. Z jednej strony syndrom sztokholmski w zwiazku, bezradność itp. Z drugiej chory czlowiek, ktoremu trzeba pomóc. Gdzie tu sens. W takim razie powinno sie trwac i pomagac byc cierpliwym, bo juz nie ma drani sa ludzie zaburzeni. Faktycznie mozna oszalec.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 114 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: