Ciekawe

Święta Bożego Narodzenia mają pogańskie podłoże

Pogańskie oblicze świąt Bożego Narodzenia

boze narodzenie poganie

Święta Bożego Narodzenia i poprzedzająca je wigilia, są tylko z pozoru świętami będącymi ukoronowaniem chrześcijaństwa. W rzeczywistości wigilijna choinka, prezenty i inne świąteczne zwyczaje, są kontynuacją zwyczajów które mają o wiele dłuższą tradycję niż samo chrześcijaństwo.

Gdy religia chrześcijańska stała się popularna w Europie, były w niej różne religie i wierzenia. Różniły się one od siebie często bardzo zdecydowanie, jednak dla pierwszych inkwizytorów wiary katolickiej wszyscy ludzie, którzy nie wyznawali chrześcijaństwa, to poganie. Nazywając w ten sposób obszerną grupę ludzi, nie odnosi się do jednego systemu wierzeń, ale do całego ich zbioru.

Gdy wczesne formy chrześcijaństwa zdobywały przyczółki w Europie, niszczono wszystko to, co było związane z dawnymi kultami. Czasem działo się tak, że wciąż konstytuująca się religia, przejmowała rozmaite wierzenia i tradycje pogan, legitymizując je i włączając w rama swojej wiary. Tradycja choinki w formie bożonarodzeniowego drzewka ma mieć swój początek w Niemczech w XVII (17) wieku, choć jest to przecież zwyczaj pogański o dużo dłuższej tradycji. Już wcześni poganie przyozdabiali swoje domostwa zielenią w zimie.

Zaś na początku, Święty Mikołaj nie obdarowywał dzieci prezentami, był on normalnym biskupem z okolic dzisiejszej Turcji. Do dziś na niektórych obszarach Polski zachowała się tradycja, iż 6 grudnia prezenty przynosi Mikołaj, a w wigilię Bożego Narodzenia – Gwiazdor. Te dwie postacie, to współczesne emanacje pogańskich duchów, które mają przemierzać nocne niebo w te dni.

Przesilenie zimowe wydaje się być niezbyt dobrym czasem na uroczyste celebracje. Jednak gdy zbadamy to bliżej, okaże się, że ten czas jest niemal idealny ku temu. Na polach uprawnych i w gospodarce nie ma w tym czasie zbyt dużo obowiązków, nawet współczesna gospodarka zwalnia na czas Świąt i Sylwestra. Poza tym, wtedy jest najmniej Słońca w roku, co skutkuje powszechnymi stanami depresyjnymi, znużeniem, zniechęceniem. Nie dziwota, że ludzie chcą się zabawić i choć na jakiś czas oderwać się od męczącej rzeczywistości.

Obdarowywanie się prezentami jest jeszcze młodszą tradycją, ponieważ szacuje się, że pierwsze podarunki w tym okresie ludzie zaczęli sobie wręczać dopiero w XIX wieku. Stało się to popularne w Wielkiej Brytanii. Podwaliny pod rozpowszechnienie tego obyczaju dała nawet sama Królowa Wiktoria, która według kronik wręczała swoim dzieciom prezenty na Wigilię Bożego Narodzenia w 1850 roku.

Obecnie wydaje się, że obdarowywanie prezentami jest na stałe związane z chrześcijańską tradycją, ale okazuje się, że jest to być może coś wręcz odwrotnego. Często zarzuca się współczesnym ludziom, że Boże Narodzenie staje sie swoistą wersją Saturnalii, świąt znanych ze Starożytności.  Coraz większemu zatraceniu ulega mistyczny charakter Świąt i stają się one komercyjną karykaturą pełną bezsensownej konsumpcji.

Źródło: http://innemedium.pl/

Święta Bożego Narodzenia czyli kontynuacja pogańskich tradycji i wierzeń

Czasami jednak bywało tak, że nieokrzepnięta jeszcze religia przyjmowała różne zwyczaje legalizując je i powodując, że na gruncie pokojowym integrowano nowe i stare przyzwyczajenia.

To co opisano powyżej to nic innego jak SYNKRETYZM RELIGIJNY – czyli łączenie ze sobą różnych tradycji religijnych wielu narodów i wyznań, powodujące zderzenia odmiennych poglądów, a także ich przemieszanie. (za Wikipedią)
Ale dlaczego odbywało się to pokojowo a nie „ogniem i mieczem” ?

Bowiem rodząca się potęga pseudochrześcijańskiego Rzymu potrzebowała nowych niewolników, którzy by dobrowolnie płacili podatki i utrzymywali istnienie potęgi Rzymu.
Tam gdzie ludność podbijanych narodów przejawiała tolerancję religijną, można było im wmówić iż nadal wielbią swego boga ale pod inna nazwą. Natomiast tam gdzie nie tolerowano obcych religii i kultów – wybuchały wojny religijne,
które pochłaniały więcej istnień, niż wojny na tle podbojów ekonoimiczno-gospodarczych, – gdyż skoro, koszty wojny przekraczały zyski ewentualnego podboju, – to najczęściej zaniechano dalszej walki.

Sama choinka w formie drzewka pochodzi podobno z Niemiec z XVII wieku, ale pomysł jej stawiania w domu jasno wynika z praktyk pogańskich polegających na dekorowaniu zielenią w środku zimy.

W WIELU krajach choinka to popularny element świąt Bożego Narodzenia i ich komercyjnej otoczki. Co ciekawe, powiązania drzewa z religią sięgają bardzo odległych czasów.
Świadczą o tym odkrycia dokonane w regionie Bohuslän na zachodnim wybrzeżu Szwecji oraz w graniczącym z nim norweskim okręgu Østfold. Natrafiono tam na mniej więcej 5000 stanowisk sztuki naskalnej, w obrębie których odnaleziono przeszło 75 000 oddzielnych reliefów. Według archeologów na ogół pochodzą one z okresu między rokiem 1800 a 500 p.n.e.
Te charakterystyczne ryty rzucają nieco światła na wierzenia ludzi, którzy żyli długo przed narodzinami Jezusa. Zdaniem wielu badaczy w zamierzchłej przeszłości na terenach należących dzisiaj do Szwecji i Norwegii zimozielone drzewa iglaste (na przykład świerki) służyły za święte symbole.
Dlaczego mieszkańcy tych północnych regionów wykuwali w skałach właśnie wyobrażenia świerków? Jednym z powodów przypuszczalnie było to, że w czasach przedchrześcijańskich, z których pochodzą wspomniane ryty, świerki spotykano tam rzadko. Poza tym drzewo, które jest zawsze zielone, a więc żywe, podczas gdy inne w trakcie jesiennych chłodów na pozór umierają, niewątpliwie ma w sobie coś zagadkowego.
W wielu kulturach drzewa są symbolami życia, trwania i nieśmiertelności. Może to w jakimś stopniu tłumaczyć, dlaczego wyobrażenia drzew przypominających świerki wyryto na skałach w Bohuslän i Østfold setki lat przed tym, jak świerk zadomowił się tam na dobre.
Występujący wśród pogańskich narodów Europy kult drzew przetrwał po przyjęciu przez nie chrześcijaństwa. Kult ten zachował się w wielu obrzędach i zwyczajach, między innymi w tradycji ustawiania choinki przy wejściu lub we wnętrzu domu podczas wakacji zimowych.

Czczenie drzew, powszechne wśród pogańskich mieszkańców Europy, zachowało się po ich przejściu na chrystianizm w postaci skandynawskich zwyczajów, polegających na dekorowaniu domu i stodoły zielonymi gałązkami na Nowy Rok w celu odstraszenia złych mocy oraz na przygotowywaniu drzewka dla ptaków z okazji Bożego Narodzenia.
Kolejną rozpowszechnioną tradycją bożonarodzeniową jest robienie wieńców z ostrokrzewu lub innych zielonych gałązek. Również ona bierze początek z religii pogańskiej. Starożytni Rzymianie gałęziami ostrokrzewu ozdabiali świątynie podczas Saturnaliów — siedmiodniowego święta obchodzonego w środku zimy ku czci Saturna, boga rolnictwa. Ta pogańska uroczystość była szczególnie znana z rozpasanych hulanek i rozwiązłości.
Bożonarodzeniowy zwyczaj całowania się pod gałązką jemioły niejednemu może się wydać romantyczny, ale jego korzenie sięgają średniowiecza. Druidzi ze starożytnej Brytanii wierzyli w magiczną moc jemioły, toteż używali jej do ochrony przed demonami, zaklęciami i innymi złymi mocami. Z czasem zrodził się przesąd, że pocałunek pod jemiołą doprowadzi do małżeństwa. Gdzieniegdzie zwyczaj ten jest wciąż popularny w okresie Bożego Narodzenia.
Jeszcze w średniowieczu powszechnie wierzono, że niektóre drzewa i rośliny zapewniają płodność i że wystarczy uderzyć kobietę ułamaną z nich gałązką, by zaszła w ciążę.

Z kolei pierwotnie Święty Mikołaj nie przynosił prezentów, tylko był zwykłym biskupem z terenu dzisiejszej Turcji. Zresztą nawet do dzisiaj w wielu regionach Polski twierdzi się, że Mikołaj przynosi prezent 6 grudnia a 24 grudnia przychodz i”Gwiazdor”. Gwiazdor jak i przemierzający niebo w środku zimy Mikołaj to emanacje tych samych pierwotnych opowieści o starych pogańskich duchach, które podróżują po niebie w te szczególne dni.

Obchody dnia świętego Mikołaja w gronie rodzinnym wzięły początek od święta kościelnego (obejmującego również przygotowywanie niespodzianek dla dzieci), które z kolei wywodziło się z kultów przedchrześcijańskich. Święty Mikołaj, pędzący konno po dachach, to pogański bóg Odyn.
Teutoni – lud germański lub celtycki istotnie wierzyli, że w ciągu „dwunastu złych dni”, między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli (6 stycznia), ich najważniejszy bóg Odyn (Wodan) prowadzi przez pola wściekłą szarżę dusz zmarłych. Rozpętuje ona zawieruchę, która niesie ze sobą nasiona płodów ziemi, zapewniając obfity urodzaj.
Podobieństwa między Odynem a „świętym” Mikołajem:
– Odynowi towarzyszył wierny sługa Eckhard, który tak jak jego następca Czarny Piotruś miał ze sobą rózgę.
– Odyn tak samo napełniał buty i drewniaki ustawione przy kominku — tyle że złotem. Dla jego rumaka też wkładano do drewniaków siano i słomę, a ponadto przeznaczano ostatni snopek z pola.
– Odyn przedstawiany był jako wysoki mężczyzna z białą brodą. Nosił kapelusz z szerokim rondem, nasunięty głęboko na oczy. W ręku trzymał czarodziejską włócznię. Odziany jest w obszerny płaszcz i dosiada wiernego siwego konia, Sleipnira.
– Święty Mikołaj zaś przedstawiany był dawniej jako wysoka, potężna postać na białym koniu. Mał długą białą brodę, w ręce pastorał, a na głowie infułę, ubrany jest w obszerną, fałdzistą szatę biskupią.
– Gdy Odyn pędzi przez powietrze na swym szarym wierzchowcu, to zatrwożeni ludzie ofiarują mu nadziewane ciastka oraz mięso i płody ziemi. Natomiast gdy Święty Mikołaj galopuje po dachach, to dzieci przygotowują siano, marchew i wodę dla jego rumaka.
Zarówno ciasteczka imbirowe, jak i rózga były symbolami płodności, zanim jeszcze zaczęto obchodzić dzień świętego Mikołaja

Osadnicy holenderscy przywieźli zwyczaj obchodzenia dnia „świętego” Mikołaja do Ameryki Północnej. Potem zmieniono mu imię na „Santa Claus”. Dostojny biskup przeobraził się w rumianego, zażywnego poczciwca w jaskrawoczerwonym ubiorze. Zamiast infuły ma czapkę krasnala, a białego wierzchowca zastąpiły sanie zaprzężone w renifera. W dalszym ciągu jednak przynosi prezenty.

Przesilenie zimowe wydaje się dziwnym momentem na huczne zabawy, ale gdy się temu bliżej przyjrzymy okaże się, że jest to niemal idealny czas na zabawę.

Te zabawy także wiążą się z płodnością, do której stale nawiązywano w dawnych kulturach. Mroczna zima napawała lękiem i często uważano, że jest okresem, gdy bóstwo płodności śpi lub nie żyje. Wierzono, iż różnymi sposobami można je ocucić albo przynajmniej trochę mu pomóc. Dary, tańce, hałas, uderzenia rózgą — wszystko to miało odpędzać złe duchy oraz zapewniać płodność ludziom, zwierzętom i roli.

Obdarowywanie się prezentami jest jeszcze młodszą tradycją, ponieważ szacuje się, że pierwsze podarunki w tym okresie ludzie zaczęli sobie wręczać dopiero w XIX wieku.

Dawniej w dniu „świętego Mikołaja” [Odyna] rozdawano jabłka, orzechy i inne jesienne owoce. Były to symbole płodności. Niegdyś uważano, iż podczas mroźnej i mrocznej zimy można sobie zjednać przychylność bogów, składając im dary. Miało to podnosić płodność ludzi, zwierząt i pól.
Saturnalia obchodzone przez starożytnych Rzymian zaczynały się 17, a kończyły 24 grudnia, kiedy to wymieniano się podarunkami. Hucznym zabawom w domach i na ulicach towarzyszyło pijaństwo i wyuzdanie. Po Saturnaliach zwykle przez trzy dni świętowano nadejście pierwszego dnia stycznia. Uroczystości te przypuszczalnie łączono z Saturnaliami w jedno święto.
I dziś szczególną cechą świąt Bożego Narodzenia jest wzajemne obdarowywanie się prezentami, a także zabawy i biesiadowanie. Czyli pogaństwo nadal ma się dobrze.

Źródło: komentarz użytkownika Pulsar w artykule z Inne Medium

Reklamy

1 odpowiedź »

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.