Media i manipulacja

Ogromne siły milicji na ulicach Kijowa. Czy dojdzie do rewolucji?

Ogromne siły milicji na ulicach Kijowa. „Grupy dresiarzy mają wywoływać bójki”

Ogromne siły milicji, w tym oddziały specjalne Berkut, ściągnięto wieczorem do centrum Kijowa. Z godziny na godzinę pojawia się tam coraz więcej ludzi oburzonych decyzją władz o niepodpisywaniu umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą.

Doszło do pierwszych przepychanek. Konflikt wybuchł na skrzyżowaniu przy Majdanie Niepodległości, gdy milicja zablokowała dwa samochody, wiozące nagłośnienie na protesty zwolenników integracji europejskiej. Ruch samochodowy w centrum Kijowa jest częściowo zablokowany.

Narastające napięcie na Ukrainie

Uczestnicy akcji na Majdanie apelują przez sieci społecznościowe, by ludzie przyłączali się do protestów, aby bronić znajdujących się na placu studentów. Tłumy dołączają do demonstrantów po doniesieniach z Litwy, gdzie prezydent Wiktor Janukowycz ostatecznie odrzucił ofertę stowarzyszenia z UE, nawet po rzekomym zrezygnowaniu przez państwa Unii z wszelkich warunków.

– Europa była drogą wyjścia z bajzlu, w którym teraz jesteśmy, z tej korupcji, która przytłoczyła nasz kraj – powiedział dziennikarzowi agencji Reutera Andrey Dobrolet, 41-letni prawnik. – Teraz ekipa rządząca ostatecznie pokazała swoją prawdziwą twarz – dodał.

Ze sceny w centrum proeuropejskiej demonstracji płyną ostrzeżenia o możliwych prowokacjach wobec uczestników demonstracji. Ludzie ostrzegają przed grupkami „dresiarzy”, których około tysiąca znajdowało się po południu w Parku Maryjskim. Demonstranci są przekonani, że ci młodzi, wysportowani mężczyźni mają wywoływać bójki wśród uczestników akcji opozycji. Według lokalnych mediów pobili już pięciu dziennikarzy.

Jak długo wytrzymają kijowscy protestujący?

Niedaleko demonstracji proeuropejskiej ma miejsce też demonstracja prorządowa. Zebrani tam ludzie radują się po zerwaniu rozmów z UE, ale jak podaje agencja Reutera, nie chcieli rozmawiać z jej dziennikarzem. Nie ma doniesień o ewentualnych starciach pomiędzy uczestnikami obu demonstracji.

Opozycja twierdzi, że prorządowi demonstranci w znacznej mierze są opłaceni przez władze. Jest to standardowa metoda zwiększania liczebności różnego rodzajów wieców na Ukrainie. Władza zaprzecza jednak, jakoby stosowała podobne metody.

Uczestnicy proeuropejskiej demonstracji twierdzą, że nawet po ostatecznym fiasku rozmów w Wilnie nie zaprzestaną wychodzić na ulicę. – Jestem optymistą. Jesteśmy położeni tuż obok Europy i za dwa lata są wybory. Wcześniej czy później dojdzie do integracji – stwierdził 27-letni Roman Daszkakaski.

Autor: mk / jk / Źródło: PAP, Reuters, TVN24.pl
Reklamy

2 odpowiedzi »

  1. Unia jest ostatecznie jeszcze gorszym złem, ale bieda powodowana także przez ten idiotyczny system teraz w Ukrainie tez nie jest wyjsciem. Tak czy owak jest przegrane z obydwu stron, przynajmnej w Unii krótkoterminowo będzie im troche lepiej i mogą wyjechac do Anglii tak samo jak Polacy.

    • Masz racje.Ukraincy nie zdaja sobie sprawy czym jest Eurokolchoz.To najgorsze zlo,gorsze od komuny.Dyktatorskie rzady.
      Ci mlodzi nie zdaja sobie sprawy z powagi sytuacji.Wybory nie rozwiaza ich problemu.Putin juz o to sie postara.Ruskie
      serwery w tym beda pomocne.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.