Ciekawe

Wszystko, co jest źle w twoim życiu, wynika z twojego sposobu myślenia.

Wszystko, co jest źle w twoim życiu, wynika z twojego sposobu myślenia

Twój sposób myślenia został uporządkowany przez twoją podświadomość.
Twoja podświadomość rządzi tym co myślisz, jak się czujesz i co robisz.
Ty możesz przejąć odpowiedzialność za swoje życie.
Możesz nauczyć swoją podświadomość nowych sposobów myślenia.
Czy jesteś na to gotowy?

Jeśli twierdzisz, że tak, to udowodnij to.
Wyprowadzaj się na spacer codziennie rano tuż po wstaniu z łóżka. To będzie symboliczne ćwiczenia twojego ciała i twojej duszy, bo podświadomość zacznie protestować już przy trzecim albo czwartym dniu. To ona chce rządzić. Ona chce wydawać ci polecenia. A teraz chcesz to zmienić? Naprawdę? Na pewno?
Naciskasz klamkę i myślisz:
– Tak, chcę to zmienić. Chcę nauczyć się żyć szczęśliwie. Chcę być wolna od strachu i nienawiści. Chcę kochać. Chcę kochać i być szczęśliwa.
I tak codziennie rano.
Potrafisz to zrobić?…

Wiesz dlaczego to jest takie ważne? I dlaczego to będzie takie trudne?

Bo człowiek może chcieć się zmienić. Ale jego podświadomość nie będzie chciała się na to zgodzić. Będzie robiła uniki. Będzie manipulowała, będzie podsuwała wymówki, a jeśli będzie trzeba, to wywoła ból głowy albo kontuzję kolana, żeby nie dopuścić do naruszenia systemu, który stworzyła i który ochrania.

Ale uwaga, żeby nie było najmniejszej wątpliwości: podświadomość to twój najlepszy przyjaciel i wszystko, co robi, robi dla twojego dobra. Czasem jednak posługuje się przestarzałym zestawem pojęć albo definicji i niechcący wyrządza ci krzywdę. Na przykład wtedy, kiedy namawia cię do zjedzenia czekoladowego tortu, mimo że przysięgłaś sobie, że jesteś na diecie.
Ale jeżeli twoja podświadomość zapisała kiedyś na podstawie wcześniejszych doświadczeń, że słodki smak daje poczucie bezpieczeństwa, to zmusi cię, żebyś zjadła ten tort, bo chce, żebyś czuła się dobrze i bezpiecznie.

Jeżeli chcesz to zmienić, nie możesz walczyć ani ze swoim ciałem, ani ze swoimi myślami. Musisz po prostu:

1. Po pierwsze uświadomić sobie, że słodycze są przez twoją podświadomość utożsamiane z poczuciem bezpieczeństwa (lub może czymś innym – zapytaj samą siebie)

2. Po drugie podjąć decyzję, że chcesz myśleć inaczej i zdecydować jak ma brzmieć nowe przekonanie dotyczące tego tematu. W tym konkretnym przykładzie radziłabym sformułować to następująco: „Lubię siebie. Lubię świat. Świat mnie lubi.” Dlaczego? Bo brak poczucia bezpieczeństwa bierze się z poczucia zagrożenia, a poczucie zagrożenia bierze się stąd, że wszystkich dookoła uważasz za wrogów, a największym swoim wrogiem jesteś ty sama. Możesz mi wierzyć na słowo. Ja byłam kiedyś dokładnie taka sama.

3. Po trzecie rozpocząć trening swoich myśli i być najbardziej upartą, wytrwałą i nieustępliwą zawodniczką na świecie

Twoja podświadomość będzie się bronić, bo z jej punktu widzenia każda zmiana ugruntowanego przekonania może być potencjalnie niebezpieczna. Rozpocznie się więc zmaganie na to kto jest bardziej pewny tego, co wie: czy twoja podświadomość, czy ty. Jeżeli przestaniesz systematycznie ćwiczyć nowy sposób myślenia, podświadomość uzna, że zrezygnowałaś, czyli że akceptujesz to, co ona już wcześniej zdecydowała i zapisała w tobie na całe życie.

Ale jeżeli codziennie rano po śniadaniu wyjdziesz na dwór i będziesz uparcie powtarzała jedno wybrane zdanie, w które chcesz uwierzyć, to po pewnym czasie podświadomość uzna, że skoro jesteś taka uparta i wytrwała, to zapewne masz rację i zgodzi się na twoją wersję. I umieści ją w zestawie najważniejszych przekonań, którymi posługujesz się instynktownie i które decydują o tym jak się czujesz i jak żyjesz.

Rozumiesz?

To jest naprawdę proste.

Ale wymaga trochę pracy. Samo nic się nie zmieni.

Autor: Beata Pawlikowska

Źródło: fragment książki: „W  dżungli podświadomości”

Przygotowała: nika_blue

Reklamy

2 odpowiedzi »

  1. Sprawa oczywista. Ale wg mnie najbardziej potrzebny jest fanatyzm /może i ślepy/ w dążeniu do upragnionego celu. Czyli znowu przekonanie. Bo jest zbyt wiele czynników ,których nie da się kontrolować i niestety trzeba być asertywnym/bo inaczej wywołasz wojnę/ i być przygotowanym na okoliczności życia ,które spychają Cię z tej drogi. Ideał to człowiek bez emocji i uczuć czyli robot. I wtedy osiągasz każdy cel. Dla mnie najważniejsze to posiadanie milionów funtów na moim koncie bankowym. I wtedy mogę być sam w moim luksusowym domu. I kontemplować mój stan posiadania. Bez żadnych hipotez religijnych/omamianie ludzi/. Bez obserwacji problemów innych ludzi albo i reszty świata. Po prostu nie atakuję nikogo ,nikomu nic nie nakazuję,mam spokój i nie poczuwam się do odpowiedzialności za innych. Każdy ma swoje wcielenie i robi z nim co chce. Jeśli doznał krzywdy to albo niech doświadcza swego życia i wzmacnia przez to cokolwiek albo niech szuka zemsty. A ja mam pieniądze, za które kupię to czego potrzebuję /ale ja potrzebuję a nie Ty potrzebujesz/ i reszta nie ma dla mnie znaczenia.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.