Ciekawe

Ten napój to toksyczna bomba, wystarczy puszka by wystąpił zawał! Jest w każdym sklepie w Polsce

Napoje energetyczne to toksyczny koktail

Naukowcy przestrzegają, że napoje energetyzujące zagrażają nie tylko zdrowiu, ale i życiu. Wystarczy tylko jedna puszka, żeby dostać zawału. Dotyczy to zarówno starszych, jak i całkiem młodych osób. Napój zawierający kofeinę powoduje zwiększenie się lepkości krwi, czynnika przyczyniającego się do problemów sercowo naczyniowych, takich jak wylew.

energy drink kofeina

W wielu amerykańskich szkołach zakazano sprzedaży i spożywania napojów energetyzujących po tym, jak zaobserwowano, że uczniowie po ich spożyciu odczuwali kołatanie serca, mieli nudności i inne objawy typowe dla zawału.

Godzinę po wypiciu energetyka system krwionośny wykazuje anomalie takie, jakie występują u pacjentów chorych na serce. Wystarczy jedna puszka napoju energetyzującego, by w ich zapisie elektrokardiograficznym pojawiły się niepokojące zmiany. To wnioski płynące z badań zaprezentowanych przez  Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne.

Badaczy zaniepokoił zwłaszcza jeden parametr pracy serca osób spożywających napoje energetyzujące, a mianowicie tzw. odstęp QT. Jest to odcinek w zapisie EKG odzwierciedlający czas pełnego cyklu pobudzenia i powrotu do stanu wyjściowego mięśniówki komór serca. Jeśli odstęp QT ulega wydłużeniu o 30 milisekund , to już powód do niepokoju i świadectwo arytmii, która może prowadzić nawet do śmierci.

U 93 zdrowych ochotników w wieku 18 -45 lat wypicie jednego tylko napoju energetyzującego zaowocowało wydłużeniem odstępu QT średnio o 10 milisekund. A to zdaniem naukowców oznacza, że częste picie takich napojów albo picie jednego po drugim może już stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia serca.

– Badania te pozwalają zrozumieć w jaki sposób mogło dojść do, nagłaśnianych przez media, nagłych zgonów młodych osób pijących przed śmiercią napoje energetyzujące – przekonuje Ian Roddock z Centrum Medycznego Davida Granta, jeden ze współautorów badań.

Wyniki nowych badań są tym bardziej niepokojące, że – jak wykazały inne testy – napoje energetyzujące negatywnie wpływają też na ciśnienie krwi. Wypicie jednego podnosi ciśnienie skurczowe średnio o 3,5 punktu.

Pierwszy pozew przeciwko Red Bullowi

Czy wyniki tych badań pomogą w uzyskaniu odszkodowania rodzinie Amerykanina, który wypił puszkę popularnego energetyka i zmarł na zawał?  Rodzina nieżyjącego 33-letniego Terry’ego Cory  żąda 85 milionów dolarów od producenta napoju. Jest to pierwszy pozew skierowany przeciwko producentowi napoju Red Bull.

Terry Corry przez 45 minut grał w koszykówkę, a potem, by dodać sobie energii, wypił puszkę Red Bulla. Poczuł zawroty głowy… i za chwilę już nie żył. Jak wykazała sekcja zwłok, zmarł na zawał serca. Babcia mężczyzny przekonuje, że jej wnuk był okazem zdrowia. Pił jednak bardzo dużo napojów energetycznych. – Mówił, że to go nakręca – tłumaczy kobieta na łamach „New York Daily News” .

Rodzina zmarłego pozwała producenta napoju, uważając, że to właśnie on zabił Terry’ego. Wynajęty przez nią prawnik, uważa, że napój zawiera nie tylko kofeinę, ale także inne substancje, które mogą być szkodliwe i mieć działanie uzależaniające.

Amerykańska Agencja Żywności i Leków podejrzewa, że w USA zmarło już co najmniej 18 osób po wypiciu napoju energetycznego.

Red Bull odmówił zajęcia stanowiska w tym szczególnym przypadku. Rzecznik mówi, że firma sprzedała około 35 miliardów puszek w 165 krajach, w ciągu ostatnich 25 lat , ponieważ władze służby zdrowia na całym świecie uznały, że Red Bull Energy Drink jest bezpieczna do spożycia.

Niepożądane działanie

Napoje energetyczne, energetyzujące, energetyzery – to najbardziej popularne nazwy napojów energetyzujących. Z nazwy wynika, że ich zadaniem jest dostarczenie organizmowi energii, która ma być łatwo i szybko przyswajalna. Ma na celu błyskawiczną poprawę psychicznej i fizycznej kondycji człowieka. Tymczasem, jak twierdzą specjaliści z Instytutu Żywności i Żywienia, to nie tak. Organizm człowieka czerpie energię ze spalania węglowodanów, białek i tłuszczów pobieranych z pożywienia. W napojach energetyzujących z tych składników znajduje się jedynie glukoza (z węglowodanów), w dodatku wcale nie w takich ilościach, aby mogła mieć znaczący wpływ na pobudzenie organizmu.

To, co ma pobudzać w energetyzerach, pochodzi z kofeiny (w dużych ilościach) i tauryny, będącej aminokwasem. Są też jeszcze syntetyczne witaminy, głównie z grupy B. To jednak nie wszystko. W zależności od producenta i rodzaju takie napoje mogą zawierać wiele innych pobudzających substancji, głównie pochodzenia roślinnego. Ryzyko dla zdrowia mogą stwarzać nie tylko same te substancje, ale proporcje, w jakich zostały skomponowane.

Niektórzy amatorzy tych napojów uważają, że mogą być wręcz doskonałym źródłem witamin z grupy B. Jest to jednak nieprawda. Witaminy w tego rodzaju napojach absolutnie nie mogą zastąpić tych, jakie występują w naturalnym pożywieniu, poza tym są słabo wchłaniane.

Zabroniony napój

Niektóre kraje, np. Dania i Norwegia i Urugwaj, zabroniły sprzedaży energetyków. We Francji na etykiecie muszą być widoczne informacje, komu mogą tego typu napoje mogą szkodzić.

W Niemczech powstaje projekt zakazu sprzedaży napojów energetycznych poniżej 18. roku życia. O podobnym ograniczeniu myśli się poważnie w USA, a swoje własne regulacje wprowadziła już Kanada.

Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne ma równie surowe stanowisko, co Niemcy i opowiada się za zakazem sprzedaży napojów energetycznych dla ludzi poniżej 18 roku życia. Stowarzyszenie alarmuje, że napoje energetyczne mogą powodować problemy z sercem wśród młodych ludzi. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków bada przypadek serii pięciu zgonów młodych ludzi, które mogły być powiązane ze spożywaniem przez nich napojów energetycznych.

Amerykańscy lekarze zauważają coraz więcej przypadków zgłaszania się na izbę przyjęć studentów z palpitacjami serca, odwodnieniem, odczuciem niepokoju, a nawet na skraju niewydolności nerek. To efekt spożywania energetyków oraz mieszania ich z alkoholem.

– Pięć lat temu miałbym jeden czy dwa takie przypadki na trzy miesiące, teraz widzimy stałą tendencję około dwóch przypadków miesięcznie – powiedział Associated Press – Steve Sun, dyrektor oddziału ratunkowego ze szpitala Św. Marii w San Francisco.

Małe też groźne

Niemiecka organizacja konsumencka „Foodwatch” chce wprowadzić kompletny zakaz tzw. energy shotów (napojów energetycznych w małych opakowaniach), ponieważ w 60 ml buteleczce jest tyle samo kofeiny, co w standardowej 250 ml puszce. Niemiecki Federalny Instytut Oceny Ryzyka ocenił energy shoty jako “niebezpieczne” i zalecił wprowadzenie zakazu sprzedaży, zauważając, że nie pomaga obecny system ostrzeżeń na opakowaniach. Organizacja zaznacza, że napoje energetyzujące powinny mieć wyraźnie widoczne ostrzeżenia i nie powinny być sprzedawane dla kupujących poniżej 18. roku życia.

W Polsce ponad dwa lata temu za zakazem sprzedaży energetyków dzieciom i młodzieży opowiadały się niezależnie – Główny Inspektorat Sanitarny oraz SLD, przy okazji głośnej sprawy dopalaczy. Dziś Główny Inspektorat Sanitarny nie jest już tak stanowczy w swoim stanowisku. Przygotował zalecenia dla producentów napojów energetyzujących, aby na opakowaniach zamieszczali ostrzeżenia, np. “nie spożywać z alkoholem”, “nie przekraczać zalecanej do spożycia dziennej porcji produktu” czy “niewskazane dla dzieci, młodzieży poniżej 16. roku życia, kobiet w ciąży, kobiet karmiących, diabetyków, osób wrażliwych na kofeinę oraz osób z nadciśnieniem i innymi chorobami układu krążenia”. To ostatnie sformułowanie jest chyba najczęściej stosowane.

Źródło: fitness.wp.pl

Przygotowała: nika_blue

napoje_energetyczne

Reklamy

2 odpowiedzi »

  1. Jakby sprzedawali czystą taurynę i kofeinę w postaci chlorowodorku, czy wolnej zasady, to zaraz by był wrzask na cały świat, że narkotyki, że dopalacze…
    A taki sam efekt daje wypicie kilku redbulli.
    Energetyki są szkodliwe. A z alkoholem… No, ale kto głupi, niech to pije.
    Kofeina w iloci zupełnie wystarczającej znajduje się w kawie, której filiżanka czy dwie dziennie nie zaszkodzi nawet ciśnieniowcom (niemniej lepiej poradzić się lekarza, jeśli się ma nadciśnienie), kawa zawiera ponadto sporo antyoksydantów, które mają zbawienny wpływ na zwalczanie wolnych rodników, które z kolei powodują raka.
    Lepiej zdrowo się odżywiać a zamiast energetyka po wysiłku wypić czysty sok owocowy i zjeść kilka herbatników (albo miseczkę ryżu – dla glutenofobów). O wiele to zdrowsze.

  2. To ryż ma gluten?
    Redbulle nie działają identycznie jak dopalacze. Jeśli ktoś tak uważa to raczej sam się tylko nakręca i dodatkowo pobudza go efekt placebo.

    A zdrowy człowiek nie potrzebuje nawet pół filiżanki kawy dziennie.

    Zauważyłem w kawie coś bardzo, że tak powiem, chujowego. A mianowicie: owszem, stymuluje ona układ nerwowy, dając poczucie dodatkowej energii. Owszem, wporządku jest czasem sobie wypić kawkę. Czasem nawet jak się pracuje od rana do wieczora (fizycznie) dobrze jest sobie wypić nawet z litr kawy. Dlaczego w nawiasie napisałem „fizycznie”? Bo zdrowego człowieka fizyczna praca pobudza wystarczająco, żeby nie musiał pić kawy, ale czasem tej pracy jest jednak za dużo i wtedy dobrze jest sobie pomóc.
    Ale nie do tego zmierzam ;p
    Kawa, stymulując układ nerwowy pomaga nam, bo układ nerwowy nie potrzebuje już wtedy takiej świadomej stymulacji. Np. kiedy cały dzień stoimy na nogach to zaczynamy w świadomości myśleć, że nam ciężko. No i musimy w pewnym sensie walczyć z tym. Kawa przejmuje tę część na siebie. My sobie pracujemy nie myśląc o tym jak nam ciężko bo nam łatwiej i możemy sobie wtedy myśleć np. o tym jak to będzie fajnie wrócić do domu i poruchać żonkę. To taki przykład.
    I ok, jeśli ktoś ma dużo (fizycznej) pracy to wszystko jest dobrze (ci co siedzą za biurkiem mogą porobić serie pompek co 30-60 minut. Efekt będzie raczej jak po kokainie, a nie po kawie – po prostu w chuj lepszy jednak trochę oddalony w czasie (coś za coś).
    Ale też nie do tego zmierzam!
    Otóż trzeba umieć rozróżnić, kiedy jest nam kawa potrzebna, a kiedy nie. Głupotą jest uzależniać się od kawy (co jest raczej powszechnie lubiane i akceptowane, a więc bardzo często praktykowane. Człowiek uzależniony od kawy jest „fajny”). A na pewno uzależnimy się od niej, kiedy będziemy pić ją regularnie.
    I tutaj jest bardzo ważny fragment.
    Jak już wcześniej zauważyłem, kiedy człowiek stymuluje się kawą w pewnym sensie oddaje jej część swojej świadomości. Układ nerwowy zaczyna działać niezależnie od tego, czy my świadomie wyrazimy taką chęć. Co to oznacza? Najporściej: oznacza to, że po prostu przestajemy się w jakimś zakresie kontrolować. Nie mówię, że całkowicie tracimy taką zdolność. Jednak zauważmy pewną rzecz. To co robimy – wszystkie nasze działania – dzielą się na te światome i automatyczne. Kiedy uczymy się grać na gitarze robimy to świadomie, ale jak już umiemy – automatycznie.
    Sedno sprawy jest w dalszej części tekstu.
    Kiedy uzależniamy się od papierosów – robimy to świadomie. Kiedy jesteśmy uzależnieni – palimy automatycznie i to wyjątkowo bardzo automatycznie, bo nie mamy już nad tym żadnej kontroli. Analogicznie: kiedy chcemy popracować nad sobą: nad swoim charakterem, osobowością, zachowaniem… whatever.. 😛 w świadomy sposób musimy zmusić nasz układ nerwowy do zrobienia czegoś, do czego nie jest przyzwyczajony (czyli co nie jest automatyczne, tak?).
    Więc jeśli kawa, która nie jest przecież duchem świętym – nie posiada świadomości – bierze się za nasz układ nerwowy to co robi? Stymuluje go, aby robił to, co jest już w nim zapisane.

    Wnioski pozostawiam do własnej analizy. I polecam zwrócić uwagę na tę kwestie w dalszym życiu.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.