Psychologia i pop-psychologia

Szczęście jest w Tobie, nie goń go bo ucieknie..

Cyt. „Coraz trudniej o szczęśliwych ludzi. Dlaczego? Bo w codziennym zabieganiu zapominamy o tym, co tak naprawdę znaczy szczęście. Zapewniamy sobie jego namiastkę przemierzając sklepy i kupując setną parę kolczyków lub piąty z kolei sweter w odcieniu błękitu.

Pamiętacie jeszcze swoje dzieciństwo? Jeśli nie, warto poświęcić chwilę i powrócić myślami do czasów, gdy mieliście po te kilka lat. Podzielcie wspomnienia i na jeden stosik wrzućcie wszystkie te, które dały wam najwięcej radości. Spacer z mamą, dbanie o kotka, wyczekiwanie na Mikołaja, robienie laurek dla babci i ozdób na choinkę, zabawa w domek albo wojnę, chodzenie „na kwiatki”. A może coś jeszcze zupełnie innego? Pomyślcie, jakie to były „małe” rzeczy… zupełnie niewspółmierne do tej ogromniej dawki szczęścia, która wyryła się waszej pamięci. Wtedy potrafiliście się cieszyć, można powiedzieć z „niczego”. Oczywiście nowa lalka, samochodzik czy rower to było coś, jednak nie były głównym wyznacznikiem szczęścia w waszym życiu.

Czas na dorosłość – w konflikcie ze sobą

A co się stało później? Patrząc na świat dostrzegliście straszną rzecz. Okazało się, że dla wielu osób miarą wartości człowieka jest grubość jego portfela. Fajne ciuchy, imprezy, odpowiednia edukacja i kariera – to się liczy, to daje „przyjaciół”, zapewnia szacunek, możliwość realizacji swoich pasji „kiedyś” – jednym słowem szczęście.

Ideały poszły w kąt… razem ze sloganową „Prawdą, dobrem i pięknem”. Wymarzone, ale mało perspektywiczne studia, musiały ustąpić miejsca bardziej renomowanym – medycynie, prawu lub ekonomii. Przecież trzeba twardo stąpać po ziemi… Odrzucić mrzonki, lęki i słabości. Trzeba walczyć o przetrwanie i o profity z życia. Czyż nie tak?

Mijają lata… Dawno po studiach, dawno po kolejnych specjalizacjach i kursach… Jest mieszkanie, stanowisko, odpowiednia suma na koncie… Tylko gdzie jest to szczęście?

Jedni narzekają, bo mąż czy żona okazało się egoistą myślącym tylko o pieniądzach i czerpaniu przyjemności z życia. Drudzy mówią – „Praca zniszczyła mi rodzinę”. Kolejni, nie mają chęci albo zdrowia na ten „rozwój pasji”, który zaplanowali na „po 40”. Nie wspominając już o rzeszach „szczęśliwców” leczących się na depresję, po ciężkich rozwodach albo nadużywających alkoholu, żeby zapić dziwne poczucie niespełnienia (siedząc w domu za setki tys. zł.). Czasem cierpią dzieci, bo rodzice nie mieli czasu na ich wychowanie, w innych przypadkach płaczą kobiety, bo nagle się okazało, że już za późno na potomstwo i tylko kot może dać im namiastkę bycia rodzicem. Życie pisze wiele przedziwnych scenariuszy…  Szczęście ma w nim wiele imion… Zastanów się, jakie imię ma Twoje szczęście?

Co jest z tym szczęściem?

Phil Bosmans powiedział – „Ze szczęściem czasami bywa tak, jak z okularami, szuka się ich, a one siedzą na nosie”. Wielu osób dotyka ten problem.

Z pozoru mają wszystko…. Dom, rodzinę, karierę, urodę, super samochód i szafę modnych ciuchów. Czego chcieć więcej? Jedno wielkie szczęście…. A jednak… Ciągle szukają, ciągle za czymś gonią, coraz mocniejsze wrażenia, coraz więcej potrzeb i zalegających wszędzie przedmiotów.

Nosimy w sobie wielką pustkę… Jest ona niczym pragnienie, którego nie potrafimy zaspokoić żadnym napojem. Kierujemy się w stronę konsumpcyjnego stylu życia i zagłuszamy to, czego w sobie nie potrafimy nazwać. Wydaje nam się, że kolejne rzeczy uczynią nasze życie lepszym, wartościowszym i w końcowym efekcie szczęśliwszym. „Do biegu… gotowi… i START… gdzieś tam czeka szczęście” – ciągle sobie tłumaczymy. Trochę więcej pieniędzy, lepsze wczasy za granicą, najnowszy model telewizora… I kolejne “pudło”… I znowu to, nie to…

Nie twierdzę, że pieniądze są w życiu mało istotne, bo to nieprawda. Są ważne, ułatwiają wiele spraw. Jeśli jednak w ich gromadzeniu nie potrafimy wyznaczyć sobie granicy – nigdy tak naprawdę nie osiągniemy szczęścia. Pieniądze mogą nam życie uprościć, uatrakcyjnić; sprawić, że będzie wygodne, ale nie można za nie kupić szczęścia. Człowiek szczęśliwy jest wolny – ludzie opętani manią posiadania, nigdy nie będą wolni…

Jeśli proces zdobywania coraz większych i większych pieniędzy związany jest z koniecznością rezygnacji z samego siebie, ze swojego Ja, z uczuć, wartości – to, jest to bardzo nieopłacalna transakcja. Obudzimy się bowiem kiedyś i patrząc w sufit stwierdzimy „Nie mam nic, mimo ogromnego majątku… nie mam nic…”. Nie identyfikujmy szczęścia z ilością dóbr materialnych, bo możemy się srodze zawieść, gdy już je zdobędziemy.

Musimy zafundować sobie odwyk od „gromadzenia”, pogoni za substytutami szczęścia, jakimi próbujemy zapełnić pustkę powstałą, gdy wmówiliśmy sobie, że marzenia to mrzonki, że liczy się rozsądek.  Zrezygnowaliśmy z siebie uważając, że to mało istotne, czego tak naprawdę chcemy. W rzeczywistości jednak, jeśli postępujemy wbrew sobie uważając, że tak będzie lepiej albo bardziej się opłaca – nigdy nie będziemy szczęśliwi.

Szczęście nosisz w sobie

Dążymy do szczęścia myśląc, że przełoży się na nie ilość posiadanego majątku. Na bok odstawiamy to, co nosimy w sobie. Codzienne problemy,stres porażki, życie w napięciu, w ciągłym dążeniu – więcej, lepiej, szybciej….  Marginalizujemy własne negatywne uczucia – zamykamy je gdzieś na dnie szafy. Udajemy, że ich nie ma, gdy tymczasem one miarka po miarce odbierają nam radość, nie pozwalają być szczęśliwymi.

Dalsza część tekstu tylko na portalu Stress Free:

http://stressfree.pl/dazenie-do-szczescia-bieg-za-cieniem/

Autor: Joanna Wilgucka

Przygotowała: nika blue:

http://hipokrates2012.wordpress.com/2013/11/06/dazenie-do-szczescia-bieg-za-cieniem/

Reklamy

3 odpowiedzi »

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.