Internet i bezpieczeństwo

Kilka szokujących zasad mediów internetowych, których prawdopodobnie nie znasz

Szokujące zasady działania mediów internetowych, których prawdopodobnie nie znasz

Powiem prosto z mostu: od wielu lat prowadzę różne blogi, strony, profile, grupy dyskusyjne. Z niejednego pieca chleb jadłem. Na dyskusjach z wyznawcami różnorakich, nieraz dziwacznych ideologii, straciłem długie godziny, dni, ba! Tygodnie.

Ale do rzeczy, proszę państwa 😉

Cenzura i moderacja komentarzy na forach i blogach

Każdy, ale to każdy internauta musi powtarzać utarty slogan: „liczy się wolność słowa, nie lubię cenzury w internecie”. Nicolas Gomez Davilla powiedział kiedyś: „Od skłonności do demokracji, z którą się rodzi każdy człowiek, wybawić go może jedynie chrzest inteligencji”.

I ja bym chciał, by polscy internauci przeszli taki chrzest inteligencji, będący de facto, wylaniem wiadra lodowatej wody na głowę. Jak? Niech założą: bloga, stronę, forum dyskusyjne, profil -i niech zobaczą, jak to jest.

Przykładowo: jest u mnie komentator, który zgadza się prawie we wszystkim z tym co piszę. Wymieniamy długie komcie, czasami maile. Ale przychodzi taki dzień, iż ja piszę coś w stylu: „cukierki karmelkowe to syf, bo zawierają rafinowany cukier i gluten. Gdybym miał taką moc, to bym wyjebał wszystkie cukierki karmelkowe świata na śmietnisko”.

Ale ów komentator może mieć bardzo miłe wspomnienia z cukierkami karmelkowymi, z dzieciństwa, bo na przykład – dostał takie w prezencie podczas spotkania przed kamerami z Janem Pawłem II. Czy jakiekolwiek inne, miłe wspomnienie xD 😉

Ale nic, ta powyższa wypowiedź, obraziła wrażliwe na cukierki karmelkowe, cebulackie sumienie tego czytelnika. Rozpoczyna on więc kampanię wycelowaną we mnie. Spamuje, obraża, wylewa jad, żółć, nienawiść, zdradza objawy typowego, nowo-purytańskiego „bólu dupy”.

Inni czytelnicy, widząc na moim blogu setki komentarzy, jaki to ja jestem niewiarygodny, że jestem członkiem masonerii, że pracuję dla Mossadu – bo odważyłem się skrytykować te pieprzone cukierki karmelkowe – zaczynają powoli wątpić w to, co ja piszę, zaczynają analizować nie to, co trzeba, np fakt, że oprócz cukierków karmelkowych, nie lubię też kościoła katolickiego. Tacy czytelnicy zaczynają sami prawić mi złośliwości, lub też odchodzić.

I teraz: pomyśl chwilę – w miejsce cukierków karmelkowych, wstaw: przekonania. Na przykład, przy moim obecnym stanie świadomości, kościół katolicki ma takie same znaczenie, jak owe cukierki karmelkowe. Dla mnie jest to coś czego w moim życiu nie ma. Ja nie trenuje również boksu, więc nie będę prowadził emocjonujących dyskusji na 9087 stron o tym, który mistrz bokserski jest najlepszy, albo jakie techniki boksowania trenuję, używam. Tego po prostu w moim życiu nie ma, więc nie potrzebuję o tym rozmawiać, i nie chcę, by ktoś próbował wciągnąć mnie w emocjonujący spór o tym. Kto wie, może gdybym trenował boks, poznałbym, czym jest prawdziwe życie? Może moja forma by wzrosła? Może nabrałbym krzepy, pokory (tej prawdziwej, nie fałszywej), zrozumiał wiele życiowych spraw?

Może. Ale na razie nie chcę trenować boksu, w najbliższym czasie, też nie.

Zrozum, że muszę chronić siebie jak i czytelników jako całość. Nie mogę pozostawić jednej osoby, która robi w komentarzach chlew i bydło, tylko dlatego, bo ktoś wymyślił jakąś iluzoryczną i nie mającą pokrycia w faktach ideę całkowite wolności słowa – de facto anarchii.

W internecie masz tylko dwa ustroje do wyboru: albo zamordyzm oświecony, albo totalna anarchia. W internecie demokracja ani wolność słowa się nie sprawdza. Uwierz, że nie chciałbyś przebywać w miejscu, gdzie nie ma moderacji, a jak trzeba – to i usuwania komentarzy i banowania użytkowników. W internecie czasami stoją różne platformy dyskusyjne gdzie nie ma ani moderacji, ani wymogu logowania. Poszukaj takich miejsc i przekonaj się, jaka tam panuje kultura wypowiedzi, i czy chciałbyś w takim miejscu się wypowiadać.

Cenzura w internecie jest czymś naturalnym, tak, jak naturalne jest oddychanie.

Czytelników należy szanować?

Wobec administratorów stron, blogów i profili, którzy moderują i cenzurują komentarze, wysuwany jest zawsze ten sam argument. O tym, że nie szanują swoich czytelników.

Czy czytelnicy są od tego, aby ich szanować? Proszę, nie zrozumcie mnie źle. Ale szacunek powinien iść także, a może przede wszystkim – w drugą stronę, czyli wobec administratora danej platformy, który redaguje i udostępnia różne treści.

Znalezienie różnych ciekawych materiałów, bądź napisanie felietonu, to nakład czasu i energii. Poza tym, jest to też pewne ryzyko – nie będę tutaj wnikał, jakie, ale myślę, że ten, kto jest kumaty, wie o co chodzi 😉

Zawsze jestem oskarżany o to, iż nie szanuję czytelników, wtedy, gdy nie pozwalam im tutaj robić obory, tudzież chlewu. Mój blog NIE JEST cuchnącą, meksykańską speluną, gdzie bijatyki, gra w pokera na pieniądze czy wymiociny pod stołem, są na porządku dziennym.

Mój blog to raczej cicha, przytulna knajpka, urządzona z gustem, choć nie brak przy tym nutki kontrowersji 😉 Wiecie, co obniża rating każdego bloga, strony, jeśli chodzi o komcie?
-fanatyzm komentujących
-wylewane: jad, nienawiść, żółć, tzw „ból dupy”
-przerzucanie się cytatami z Pisma Świętego, tematy religijne
-korwinizm jak i palikotyzm
-Smoleńsk i komisja Macierewicza
-wklejanie dziesiątek durnych zdjęć, fekaliów, spam, durnych filmów itp
-wulgaryzmy, kłótnie, walki komentatorów

Na stronach onetu (VOD), GW, newsweeka, polityki, rzeczpospolitej – są artykuły, które można przeczytać dopiero, jak się zapłaci np 5 złotych smsem. U mnie tego nie ma, treść jest całkowicie za darmo, zaś ten kto chce i może, ten wspomaga finansowo moje inicjatywy internetowe. I sama treść jest u mnie lepszej jakości, niż np na onecie, gdzie masz powklejane propagandowe „pasty” pisane na jedną i tę samą modłę, dziennikarskim bełkotem.

Jeśli uważasz, że ja nie jestem wiarygodny – idź na onet, idź na rzeczpospolita.pl, idź na gazeta.pl – tam na pewno przeczytasz coś wielce wiarygodnego 🙂 Moja witryna jest jak restauracja. Serwuję to, co uznam za słuszne. Jeśli prowadzę restaurację wegańską, to logiczne jest, że nie będzie w mojej ofercie soczystego, krwistego rostbefu czy pizzy „poczwórne mięcho”. Masz prawo do mnie wejść i wybrać coś dla siebie, ale jeśli u mnie Ci się nie podoba – idź do restauracji, która ma ofertę skrojoną na Twoje potrzeby 🙂

CDN.

Jarek Kefir

Źródło: http://kefir2010.wordpress.com/

Chcesz więcej tego typu artykułów? Wesprzyj niezależne inicjatywy Jarka Kefira!

Przekazuj ten wpis dalej, kopiuj, umieszczaj na profilach społecznościowych.
Możesz też wspomóc finansowo moje świadome inicjatywy i projekty – tutaj link jak to zrobić:
http://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/
Pamiętaj, że każda tego typu kontrowersyjna publikacja to ryzyko!
Tylko działając i wspierając niezależne media mamy cień szansy na zmianę!

Reklamy

6 odpowiedzi »

  1. nie rob ze swojej knajpki takiej weganiny bo mięchem lubisz rzucic ;), twoje artykuly maja conieco przesadnosci poczawszy od wycieku ropy ktory opisales w sposob dramatyczny, tak jak fukushime, a apokalipsy nie ma, wiecej obiektywizmu

  2. Infin
    „apokalipsy nie ma”

    A skąd wiesz? byłeś w Zatoce Meksykańskiej?
    A dlaczego Prąd G zwalnia?
    A stare zasady morskie mówią, że w czasie sztormu przybijając do brzegu wrzuca się beczki z oliwą i morze się uspokaja na chwilę!

    jj

  3. nie musze tam byc, wystarczy ze na zadnym portalu nie ma krzykow ludzi z tego rejonu ze jest u nich syf i mogila. nie rozumiem o co chodzi z ta zasada morska, mozna jasniej ?

  4. Knajpka dobra trzeba przyznać i menu też przyzwoicie dobrane no ale zawsze znajdzie się gość który musi mieć wszystko pod nos podstawione któremu nie chce się zaglądnąć gdzieś głębiej poza horyzont szarej rzeczywistości i otępiających seriali telewizyjnych , żeby poszukać wiadomości i dorzucić coś od siebie samo życie

  5. „Od skłonności do demokracji, z którą się rodzi każdy człowiek, wybawić go może jedynie chrzest inteligencji”
    Piękna słowa. Dokładnie, mamy uwolnić się od demokracji. Demokracja nas niszczy. Dlaczego? No to jest okazja na test inteligencji. Podpowiem tylko, że kryje się to w samym słowie w jego treści.
    Zgadzam się co do kasowania pewnych wpisów i każdy ma prawo to robić. Zależy co się kasuje i jaki jest cel takiego kasowania. Np. jeżeli bioenergoterapeuta, jakiś jasnowidz, lekarz, nauczyciel duchowy, polityk, itd. kasuje wszystkie negatywne opinie o swojej osobie a na ich stronach są tylko pozytywne to takie kasowanie jest zakłamaniem. To ta cenzura służy fałszywemu obrazowi o danej osobie. Potocznie mowiąc jest złem. Jeżeli są kasowane wpisy z wulgaryzmami, w atakiem jednej osoby na drugą, na zasadzie: ja zawsze mam rację bez względu na to czy głoszę prawdę czy fałsz a wszyscy mają mi przyznać rację. To już tyrania.
    Cenzura istnieje i zawsze istniała. Każdy człowiek ją stosuje na co dzień ale wszystko zależy jaki ma ten człowiek cel, ktoremu ta cenzura służy. Może krzywdzić albo chronić.
    Przyglądam się rożnym stroną internetowym, wpisom na facebook, na youtube i dochodzę do wniosku, że wszędzie jest podobnie. Można faktycznie porownać to do restauracji w ktorej podaje się firmowe dania i tylko takie.
    Cenzura, podobnie jak nóż, może służyć do pokrojenia chleba lub do zabicia.
    Każdy człowiek używa cenzury. Różnica polega na tym, że jedni nie mają o tym świadomości a inni tak. Ci świadomi używają cenzury właśnie świadomie do realizacji swojego celu. Można tu dalej ciągnąć temat ale na tym skończę.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.