Bareizmy

Szokujący raport na temat raka piersi. „Stawiamy fałszywe diagnozy”

Nowy raport wykonany na zlecenie National Cancer Institute burzy mity, że nasza 40-letnia „wojna z rakiem” była prowadzona przeciwko niepoznanemu „wrogowi”, jaki w wielu wypadkach nie stanowił w ogóle żadnego zagrożenia dla zdrowia ludzkiego.

Od dawna wielu lekarzy wzywa do całkowitego przekwalifikowania niektórych rodzajów „raka piersi”, jak zmian łagodnych, np. ductal carcinoma in situ (DCIS), jak również wskazuje wielokrotnie, że rentgenowskie prześwietlenia piersi nie tylko są bardzo rakotwórcze, ale także powodują epidemię „nad-diagnozy ” oraz „uporczywego leczenia” amerykańskich kobiet, w sumie ok. 1,3 mln przypadków w ciągu ostatnich 30 lat.

Na zlecenie National Cancer Institute opracowano raport zespołu opublikowany w JAMA, który potwierdził, że my wszyscy – opinia publiczna i profesjonaliści – powinniśmy przestać nazywać zmiany niskiego ryzyka, jak DCIS czy prostatic intraepithelial neoplasia (HGPIN), „rakiem”.

http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=1722196

Istnieją daleko idące implikacje tego zalecenia, w tym:

Milionom kobiet w tym kraju zdiagnozowano DCIS, a milionom mężczyzn HGPIN, a następnie źle ich leczono. Czy oni teraz mogą być z mocą wsteczną sklasyfikowani jako „ofiary” jatrogenezy, czy będą mieć środki prawne w celu ubiegania się o odszkodowanie?

Każdy zaangażowany w badania przesiewowe powinien na nowo przemyśleć i rozważyć zarówno ryzyko, jak korzyści wynikające z takiej „prewencyjnej” strategii, biorąc pod uwagę, że prawdopodobieństwo postawienia diagnozy na skutek fałszywego alarmu od ponad 10 lat już teraz wynosi ponad 50% u kobiet poddawanych corocznym prześwietleniom.

Rozwijający się przystrojony w różowe wstążki przemysł „Breast Cancer Awareness” będzie zmuszony do przeformułowania swej retoryki, ponieważ jest już teoretycznie winny „nad-diagnozom” oraz „uporczywemu leczeniu” milionom amerykańskich kobiet przez propagowanie całkowicie fałszywej koncepcji „raka”.

Jak zawiadamia Medscape:

Praktyka onkologiczna w Stanach Zjednoczonych wymaga wielu reform i inicjatyw w celu złagodzenia problemu stawiania nad-diagnozy i uporczywego leczenia raka, według grupy roboczej National Cancer Institute.

Co może być najbardziej dramatyczne, mianowicie grupa mówi, że wiele zmian przednowotworowych, w tym ductal carcinoma in situ oraz high-grade prostatic intraepithelial neoplasia, w ogóle nie powinno być nazywane „rakiem”.

Zamiast tego, zmiany te powinny być oznaczone czymś bardziej odpowiednim, jak zmiany leniwe pochodzenia nabłonkowego (IDLE). Raport opublikowano online 29 lipca.

Zasadniczo stawianie nad-diagnozy wynika z faktu, że wykryty podczas prześwietlenia „rak” rozwija się nieproporcjonalnie wolniej, nie ma wcale lub niewiele objawów, i nigdy nie rozwija się do postaci, jaka może szkodzić, gdy jest nierozpoznana i nieleczona.

rak piersi

Jak widać na wykresie powyżej, szybko rosnąca liczba guzów będzie coraz trudniejsza do „wczesnego wykrycia” i będzie się rozwijać na tyle szybko, aby spowodować objawy, a być może nawet śmierć, jeśli nie będą leczone agresywnie. Ale nawet w przypadku znajdowania guza na tyle wcześnie, że można go poddać chirurgii, chemioterapii i/lub radioterapii, dobrze wiadomo, że mniejszość nowotworowych komórek macierzystych w obrębie tych guzów tylko się wzmocni, a w związku z tym stanie się bardziej złośliwa i odporna na konwencjonalne leczenie. Na przykład, odkryto ostatnio przez naukowców z UCLA Jonnsson Comprehensive Cancer Center, że długość fali promieniowania podczas radioterapii dokonuje przekształcenia komórek raka piersi w bardziej złośliwy nowotwór, i wykazują one 30 razy wyższą złośliwość po terapii.

http://www.greenmedinfo.com/blog/study-radiation-therapy-can-make-cancers-30x-more-malignant

Oznacza to, że nie tylko miliony wykrytych nieprawidłowości nie jest żadnym „rakiem”, to po pierwsze, ale nawet te, które można uznać za szybko rozwijające się zmiany często zmieniają się w jeszcze bardziej złośliwe odmiany wskutek konwencjonalnej chemioterapii, napromieniowania i standardowej chirurgii.

Cały nasz pogląd na świat raka musi ulec przekształceniu z widzenia go jako wroga, który „atakuje” nas, a my musimy toczyć z nim wojnę, w coś, co potrafi robić nasz własny organizm, prawdopodobnie dobrze przystosowany do przetrwania w warunkach coraz bardziej nieprzyjaznych, pozbawionych składników odżywczych, w środowisku rakotwórczym i nasyconym różnymi formami promieniowania.

Kiedy patrzymy na raka przez optykę strachu i widzimy go jako zasadniczo chaos, napędzany przez masy rozwijających się komórek, jesteśmy skłonni do irracjonalnych wyborów. Stan fizjologiczny lęku sam w sobie prowadzi do aktywacji białka oporności wielolekowej w komórkach nowotworowych, co wyjaśnia, jak bardzo nasze postrzeganie raka może wpływać na stan fizjologiczny i jego przekształcanie się w organizmie.

Panel raportu NCI zaopiniował:

Słowo „rak” często wywołuje widmo procesu nieuchronnie śmiertelnego, jednak nowotwory są niejednorodne i mogą przebiegać różnymi ścieżkami, nie wszystkie z nich to przerzuty i śmierć, ale również łagodne formy chorób, jakie nie powodują żadnej krzywdy.

Więcej szczegółów na ten temat w filmie poniżej, gdzie omawiane jest zagadnienie „Wzrostu Biomedycyny” oraz kwestia etykiety Big Pharmy „Cancer Malignancy Meme”. Szczególny nacisk kładzie się tu na połączenie ciała i umysłu, a także problemowi nad-diagnozy raka piersi w szczególności.

Musimy pamiętać, że proponowana zmiana definicji raka nie jest małą sprawą akademicką, ale będzie mieć wpływ na życie milionów kobiet. Co roku około 60.000 kobiet w tym kraju ma rozpoznane DCIS, diagnozę tak traumatyczną, że prowadzi do stanu psychiatrycznej depresji przez okres 3 lat, nawet jeśli okaże się, że diagnoza była „fałszywie dodatnia”. Dla milionów mniej szczęśliwych w ciągu ostatnich 30 lat, którym powiedziano, że miały „nowotwór” i musiały poddać się lumpektomii, naświetlaniu, chemioterapii lub mastektomii, rekomendacja panelu NCI jest trudną do przełknięcia pigułką po szkodzie, jaką im już nieodwracalnie wyrządzono.

Więc, jakie jest rozwiązanie? Istnieje coraz większy ruch w kierunku wykorzystania termografii jako podstawowego narzędzia diagnostycznego, ponieważ nie wykorzystuje ona promieniowania jonizującego, a może wykryć podstawowe procesy fizjologiczne, które mogą wskazywać na zapalenie, angiogenezę, zmiany metaboliczne specyficzne dla raka, itp., i to na wiele lat zanim zwapnieniowa zmiana zostanie wykryta podczas mammografii. Ponadto, podstawą każdej prawdziwej strategii prewencyjnej przeciw rakowi jest dieta, odżywianie, ćwiczenia i unikanie wystawiania się na promieniowanie czy oddziaływanie środków chemicznych – a te rzeczy możemy próbować robić w naszym codziennym życiu, aby odzyskać kontrolę i odpowiedzialność za nasze zdrowie.

źródło: http://www.greenmedinfo.com/blog/millions-wrongly-treated-cancer-national-cancer-institute-panel-confirms?page=2

przygotował: stophasbara

Reklamy

3 odpowiedzi »

  1. juz nie pamietam kiedy i gdzie ,ale czytałam ze w angli lekarze usuwaja kobietom w podeszłym wieku macice i jajniki . nie dlatego ze maja zmiany rakowe tylko ze sa juz ,im zbyteczne – po prostu dla kasy.

  2. Mam 53lata ,co dwa lata wykonywałam mammo w ramach skrinningu. W lipcu tego roku w piersi prawej zlokalizowano ognisko mikrozwapnień.Ruszyła karuzela; pogłebiona diagnostyka,tzn. celowana mammo, biopsja mammotomiczna / wynik DCIS/ .Moja onkolog podeszła do tego dosyć lajtowo ,twierdząc ,że gdyby nie mammo, sprawy by nie było.Dodam, że moja zmiana była niewyczuwalna ,bezobjawowa i niewidoczna w obrazie USG.Wspaniały dr chirurg-onkolog wyciął zmianę z szerokim marginesem zdrowej tkanki.Ponowne bad. hist-pat potwierdziło DCIS. Do tego momentu zgadzałam się z tokiem leczenia , ale jak radiolog stwierdził, że powinnam poddać się radioterapii -zaprotestowałam. Zaznaczę ,że nie do końca jestem laikiem, bo z zawodu jestem pielęgniarką. skoro DCIS to 0 stage raka /nieinwazyjny/, to czemu mam być leczona tak agresywnie jak chore z rakiem inwazyjnym?????!!!!! Powiem tylko tyle, że na wiele moich pytań radiolog w kółko odpowiadał, że odniosę korzyść naświetlając pierś przez 6 tyg. , ale o skutkach ubocznych tej terapii nawet się nie zająknął.
    Radioterapii się nie poddałam, zresztą moja onkolog zaleciła jedynie ścisłą kontrolę -usg co 3 mies. , mammo co 6 mies. Postanowiłam podejść do sprawy racjonalnie i wykonywać badania profilaktyczne , a radioterapię zostawmy chorobie inwazyjnej- czego nie życzę ani sobie ani nikomu z was .Pozdrawiam. Wspomnę jeszcze, że do chwili tej cholernej diagnozy byłam energiczną ,radosną osobą , a teraz czuję się CHORA NA RAKA!!!!!!! Mimo, iż wokół zaczyna się trąbić ,że DCIS to jeszcze nie rak „pełną gębą” , ja na wszelkich drukach mam napisane RAK PIERSI albo CA MAMMAE!!!!! No to jak mam się czuć??????!!!!!!!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.