Psychologia i pop-psychologia

Nie patrz na życie wyłącznie w kategoriach dobra i zła, bo zwyczajnie przegrasz!

Chyba już kiedyś coś na ten temat pisałem.. Dziś jednak rozwinę swoje przemyślenia.

Zwykliśmy patrzeć na życie wyłącznie w kategoriach czarne-białe, dobro-zło. Czy takie dualne widzenie świata, oddaje jego prawdziwy obraz, i czy daje efekty – szczęście, sukces?

Postawię tutaj tezę, iż większość ludzi zwyczajnie nie patrzy na życie w kategoriach dobra i zła, w kategoriach moralności i niemoralności, itp. Choć społeczny przekaż bombarduje nas z każdej strony, iż istnieje tylko dobro i zło, i nic pomiędzy nimi. Biblia, najbardziej perfidna święta księga, głosi, iż tylko ten, kto mówi „tak tak i nie nie” wejdzie do królestwa niebieskiego.

Przypatrzmy się jednak bliżej sprawie.

Czy kobieta – typowa, statystyczna, normalna – kieruje się kategoriami dobra i zła w wyborze partnera – czy to życiowego, czy na jedną noc? Ależ skąd. Ona po prostu patrzy, analizuje – czy dany facet jest zgodny z wzorcem ewolucyjnym i czy ma pewne cechy. Te cechy nie mają nic wspólnego z naszym oświeconym dylematem: dobro czy zło?

Kobieta wybiera tego, kto jest śmiały, pewny siebie, wygadany, śmiały, dobrze osadzony w społeczeństwie. Analizuje, czy dany facet emanuje siłą, charyzmą i konkretną energią seksualną. Przy okazji, zawsze pada tajemnicze pytanie, którego faceci nijak nie rozumieją – bo w świecie emocji są jak małe dzieci. To pytanie to: „czym się zajmujesz” lub czasem: „gdzie pracujesz”. Pada ono zawsze, choć przecież, wydawałoby się, nie jest istotne – gadacie sobie o pierdołach, jest miło, przyjemnie, i nagle pytanie – „gdzie pracujesz”.

Nie będę tego komentował, ale zrób pewien eksperyment. Powiedz nowo poznanej dziewczynie, która zada to pytanie (a zada na pewno), iż masz własny interes i nieźle na nim wychodzisz. Dodaj małą nutkę tajemnicy, iż nie możesz powiedzieć do końca o jaki interes chodzi.. Po tygodniu, dwóch, powiedz niespodziewanie tej kobiecie, iż zbankrutowałeś, i będziesz musiał sprzedać cały swój majątek, by pokryć zobowiązania względem wierzycieli. Daję słowo, iż poczujesz różnicę.

Czy powyższe rzeczy, jakimi de facto kieruje się kobieta przy wyborze faceta – mają cokolwiek wspólnego z dylematem dobra i zła? Otóż nie, nie mają. Natura – nasza biologia – nie rozumuje w tych kwestiach. Dla niej liczy się przetrwanie, czyli replikacja naszego kodu genetycznego. Nie ważne, czy to rejon polarny, czy dobrze rozwinięty kraj Zachodu, czy afrykańska pustynia Sahelu, gdzie ludzie umierają z głodu i pragnienia. Ty masz powołać do życia jak najwięcej dzieci – i taki jest cel natury. Czyli bezmyślna, ślepa replikacja. Ten mechanizm powstał w czasach, gdy 90% ludzi i tak umierało nie dożywszy nawet 15 roku życia, więc im więcej było ludzi, tym większe statystyczne szanse na przetrwanie gatunku. Nasza biologia, natura, zwierzęcość – to dobry statystyk. Nie interesuje jej Twoje szczęście, zadowolenie, dobro, ani nawet dobro powołanych do życia dzieci.

Idąc dalej w rozważaniach: spójrzcie na polityków, dziennikarzy, menedżerów, muzyków, życiowych liderów. Co sprawia, że są oni na szczycie, mając społeczny poklask i uwielbienie? Czy są to ludzie obiektywnie dobrzy, mądrze, szlachetni? Mający wielki talent, więc wyniesieni na wyżyny światka muzycznego?

Odpowiedź na te pytania brzmi: NIE. W zdecydowanej większości, są to po prosto dobrzy i zręczni mówcy, a więc znakomici kłamcy. Mają oni wysokie umiejętności społeczne, znajomości, władzę. Mówią to, co prostactwo chce usłyszeć. Polityk obieca zieloną wyspę, lider religijny obieca Ci raj po śmierci i powie, że jesteś dobrym człowiekiem. Mega-gwiazda rocka, metalu czy muzyki pop, powie na koncercie, że publiczność jest wspaniała, najlepsza z dotychczasowych. A mówi to na każdym koncercie, po standardowym „dialogu”:
Wokalista: eee ooo!
Publiczność: eee ooo!
Wokalista: ee ee oo!
Publiczność: ee ee oo!

Czy taki wokalista znanego zespołu, jest obiektywnie dobrą osobą? Najczęściej nie, swoje smutki i frustracje zapija alkoholem etylowym i dwumetrowymi ścieżkami kokainy, jego muzyka to albo dysharmonijny jazgot (metal) który inni uważają z niewiadomych powodów za piękno, albo kilka nut wystukiwanych na syntezatorze (muzyka pop).

Podsumowując: kierowanie się kategoriami dobra i zła bywa złudne i często prowadzi na manowce, z tego prostego powodu, iż tłum – zwykli ludzie – często w ogóle nie kierują się tymi kategoriami. Zaś wymuszają na nas, byśmy my to robili.

Wmówiono nam, że pewne cechy są dobre – jednak nie mają one nic wspólnego z realnym dobrem, nawet tym rozumianym z znaczeniu dobre dla ego. Umiejętność erystyki, przemawiania, piękny wygląd, umiejętności społeczne – może mieć każdy, zarówno osoba starająca się być dobra, rozwijająca się, jak i ta do szpiku kości zła. Te umiejętności są poza dylematem dobra i zła.

Jarek Kefir

Źródło: http://kefir2010.wordpress.com/

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Podobał Ci się ten artykuł? Wspomóż świadome projekty i inicjatywy Jarka Kefira! :)

Link opisujący, jak to zrobić:
http://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

Reklamy

10 odpowiedzi »

  1. Jarku, wierzysz w życie pozagrobowe? Bo np. mnie wygrana w kategoriach ziemskich za cenę pójścia na kompromis ze złem nie interesuje. Co z tego zabiorę do grobu? A co poza grób?
    Mam wrażenie, że bardzo byś chciał, ale frustruje Cię to, że metodami „czystymi”, uczciwymi i zgodnymi z ludzkim poczuciem dobra – nie jesteś w stanie. Pocieszę Cię, nikt nie jest w stanie. Tak działa ten świat. Już kiedyś Ci napisałem, że nie da się poderwać kobiety niebezpiecznie pięknej, zmysłowej, inteligentnej, wrażliwej, wiernej, gotowej do poświęceń i zakochanej w Tobie, bo w przyrodzie SPRZECZNOŚCI NIE WYSTĘPUJĄ. A ideały – tylko w świecie idei np. w matematyce. Zdecyduj się – albo chcesz „blacharę” ubierającą się jak dziwka, zmysłową i rozpalającą żądze, albo kogoś zdecydowanie mniej podniecającego, za to wiernego przyjaciela. Znasz prawo przyrody, że kobieta patrzy na mężczyznę przez pryzmat jego portfela i się przeciw temu buntujesz? Dlaczego nie buntujesz się więc przeciwko prawom fizyki, które zabraniają istnienia perpetuum mobile?
    Jarku, dobro i zło istnieją na tej samej zasadzie, jak istnieje wyłącznie prawda albo fałsz. Bo to, co dobre opiera się o prawdę, to, co złe – o fałsz. Nie może coś być trochę prawdziwe a trochę fałszywe jednocześnie.
    Masz, jak widzę, pretensje do samego Boga za to, że jest, jak jest. Ja tez miałem, przez długi czas. To samo przechodziłem, nawet otarłem się o granice obłędu i choroby psychicznej.
    To nie Biblia jest „be”, to ludzka kondycja skażona grzechem pierworodnym jest „be”. Owszem, możesz olać ideę i pojęcie grzechu pierworodnego, ale co Ci to pomoże, co zmieni? Nagle znajdziesz ideał kobiety? Grzech pierworodny polega na tym, że jesteśmy dziećmi rodziców, którzy sami nim byli obciążeni. To jest jak z dziedziczeniem np. biedy. Urodzisz się Billowi Gatesowi – będziesz miliarderem i nie będzie takiej d…y, która by Ci odmówiła nocy za samą możliwość przespania się z panem dziedzicem jedynie dla (znikomej) szansy, że właśnie w niej zasmakujesz. I będzie tak wyuzdana, jak tylko będzie mogła sobie to wyobrazić. Pójdzie na całość we wszystkim. Jak urodzisz się w rodzinie patologicznej – blacharze i dresiarzowi, kiedy matka z Tobą w ciąży dodatkowo paliła papierosy, chlała wódę i ćpała – to niestety… Nie Twoja zasługa w pierwszym wypadku ani nie Twoja wina w drugim, ale konsekwencji nie zmienisz. Tak samo jest z konsekwencjami grzechu pierworodnego.
    Nie rozpaczaj tak bardzo, że kobieta, którą już – już miałeś „na talerzu” odeszła z jakimś brudnym, zarośniętym troglodytą na motorze za kilkadziesiąt tysięcy – ona i od niego odejdzie jak zobaczy następnego, jeszcze bardziej zarośniętego na motocyklu za kilkaset tys. I to właśnie konsekwencje grzechu pierworodnego powodują, że na świecie nie ma ideałów a w celu otrzymania czegokolwiek trzeba się napracować (czyli – nie ma perpetuum mobile), tak, jak zostało w Księdze Rodzaju napisane – w pocie czoła będziecie spożywać wasze pożywienie… Gdyby istniało perpetuum mobile, to mielibyśmy dość energii, żeby utrzymać nasz standard życia, dodatkowo niezależnie od kogokolwiek. I zniknęłyby wojny – po co komu wojna, skoro to, co mogę zrabować bliźniemu – mam i tak z własnego perpetuum mobile? A problemy z tym, że kobieta, zwłaszcza ładna i ponętna leci na kasę – to pochodna tego prawa fizyki, które zakazuje istnienia perpetuum mobile. Bo utrzymanie rodziny kosztuje wysiłek i pot z czoła. Jeśli mężczyzna nie ma swoistego perpetuum mobile, czyli kasiory, za którą bez wysiłku dostanie to, co mógłby mieć dzięki perpetuum mobile, to jak ma utrzymać rodzinę?
    Wszystko rozbija się o prawa fizyki, i to najbardziej fundamentalne ze wszystkich.
    Zresztą nieistnienie perpetuum mobile jest zgodne z Biblią – stwarzać może tylko Bóg. A ponieważ nasz kolega Albert E. udowodnił, że materia i energia to jest jedno i to samo (co w świetle odkrycia bozonu Higgsa staje się już ostatecznie potwierdzone), to perpetuum mobile byłoby urządzeniem, które stwarza energię-materię z niczego, a to może tylko Bóg.
    Ja ten problem rozwiązałem bardzo prosto – dałem sobie spokój z babami. Bez seksu da się żyć, naprawdę. I to nawet całkiem fajnie.
    Jarku, póki nie zrozumiesz, że usiłujesz walczyć z naturą i domagasz się istnienia w realnym świecie ideału (i to wg. Twoich arbitralnych reguł), to będziesz się miotał.
    No, tak z babami jest i nic z tym nie zrobisz. Masz niefart, bo dla Ciebie (podobnie jak dla mnie) sfera fizyczna jest równie ważna jak sfera duchowa. Nie potrafimy, jak większość mężczyzn, skupić się na „dziurze” a urody i zmysłowości szukać w internecie (za moich czasów mówiło się: „położy się „Playboya” na twarz i da się zrobić”). Jednocześnie zdradzę Ci jeden sekret (a jestem w tej dziedzinie wybitnym teoretykiem – słowo „wybitny” rozumieć należy dosłownie i w przenośni) – po kilku latach, nawet wiernego związku ważniejsze się stanie dopasowanie psychiczne, mentalne, wspólne wartości, podobne poglądy, wspólny język, przyjaźń, wygląd się opatrzy, tak, czy siak. Niemniej jednak biada (albo raczej fart) tym, którzy mają bardzo wysoki „próg” na start. Bo nie zastartują. I będą mieli św. spokój – mój ukochany święty, swoja drogą.

    • Zgadzam się z przedmówcą…prawidłowe decyzje w kategorii moralności,czyli wyboru między dobrem a złem nie dają sukcesu tutaj,w naszym fizycznym świecie,w doczesności…Powodują natomiast,że rozwijamy się duchowo…stajemy się coraz lepsi,mądrzejsi…a więc zdobywamy „kapitał’prawdziwie wartościowy,który zabieramy ze sobą do wieczności…Natomiast ci,którzy idą drogą doczesnego zysku,korzyści osiąganej często kosztem innych osiągają sukcesy doczesne…bardzo nietrwałe przecież,bo przerwane wcześniejszą lub późniejszą śmiercią(fizyczną)…O dylemacie wyboru między dobrami wiecznymi a doczesnymi mówił Chrystus namawiając nas do „zbierania”wartości duchowych…gdyż tylko takie mają nieprzemijającą wartość…

  2. Eckhart Tolle – Bądź obecny. Sobą jesteś naprawdę wtedy, gdy jesteś uważny. Gdy w każdej chwili może się coś wydarzyć. Nie ma wtedy marzeń, wspominków, myśli, i spodziewań oraz lęku. Jest tylko baczna obecność. –„Badź jak sługa czekający, aż wróci jego pan” – powiedział Jezus. Służący nie wie o której godzinie pan wróci do domu. Czuwa więc, gotowy, nieruchomy. W innej przypowieści Jezus wspomina o pięciu głupich ( nieświadomych ) pannach, które mają za mało oliwy (świadomości ), żeby podtrzymać ogień w lampach (wytrwać w stanie obecności) toteż nie są gotowe na spotkanie oblubieńca ( Teraźniejszości ) i nie dostają się na ucztę weselną ( nie doznają oświecenia ). Znaczenie tych przypowieści umknęło ewangelistom. Ich tematem jest wzniesienie się ponad egotyczny umysł oraz szansa zmiany stanu świadomości.

    Eckhart Tolle jest współczesnym nauczycielem duchowym i autorem książek z dziedziny duchowości. Nie jest związany z żadną konkretną religią ani tradycją.
    W dzisiejszym temacie jak znalazł 😉

  3. DOBRO to CYWILIZACJA ŁACIŃSKA.
    ZŁO to cywilizacyjna mieszanka,której doświadczamy.
    Zakonnik Józef M.Bocheński w SZKICE O NACJONALIZMIE I KATOLICYZMIE POLSKIM podkreśla narodowy charakter katolicyzmu.Jest polski:przypominając jego istotę,że : „KRZYŻ I MIECZ PROWADZIŁY POLSKĘ PRZEZ DZIEJE..”
    Można się zastanowić kto oprócz Francuzów i Niemców,również katolików tego jeszcze nie rozumie???!!!.
    Oczywiście jak twierdzi zakonnik jest niebezpieczeństwo szowinizmu,ale to pod względem szkodliwości nie umywa się do tego międzynarodowego bez Boga i bez Ojczyzny.

  4. Moj komentarz do ANTY-cywilizacji, czyli tego, do czego pcha nas juz calkiem jawnie, odwieczny zamysl garstki pewnych krzywonosych ? 🙂 …
    Ano badzmy poprawni politycznie, czytajmy gazete Zydorcza i w ogole – jedzmy wszyscy goowno – miliony much przeciez nie moga sie mylic ! 🙂 …
    Czuwaj ! 🙂

  5. Tylko kto tak wychował kobiety ? Same matki uczą córki aby zadawały się z bogatymi chłopakami. A jeszcze jak się którejś uda z takim zaciążyć to jak wygrana na loterii. Mało jest niestety dziewczyn które patrząc na człowieka nie przeliczając go na pieniądze. A będzie coraz gorzej. Społeczeństwo biednieje i ludzie starają się dobrze ułożyć życie. Z ciekawości zrobię taki eksperyment jak mówisz. Tylko może nie aż tak dramatycznie że muszę wszystko wyprzedać wliczając w to nawet nerkę 😉 Ogłupiająca telewizja ( seriale o bogatych Wenezuelczykach które serwowane są od dekad) ogłupiające czasopisma typu cosmopolitan, glamur itd produkują stada chciwych panienek. Może ktoś wie czemu nie mała część lasek lubi nie grzecznych chłopaków? Więc jaka rada dla przeciętniaka ? Udawać tego kim się nie jest? Kupić sobie modne okulary i iphone’a?

    • Żeby wejść w SATYSFAKCJONUJĄCĄ relację z kobietą, musisz udawać kimś kogo nie jesteś i kłamać. W przeciwnym wypadku albo zostaniesz tzw „przyjacielem”, albo mężem.

  6. Jarek.. Spoko masz czasem te rozkminy. Ale ostatnio w twoich wpisach widze coraz wiecej wplywu twojego otoczenia. Nie jestes wcale taki oswiecony jak ci sie wydaje.

    Ciegle piszesz ostatnio o kobietach, traktujac je jak zaprogramowane roboty. I masz po czesci racje, ludzie sa zaprogramowani na jakies okreslone zachowania, ale.. nie sa robotami.Twoje przekonani ze kobiety patrza wylacznie na hajs jest prawdziwe, ale niestety tylko dla ciebie. Myslisz tak, bo twoje doswiadczenie z kobietami tak ci wlasnie podpowiada i tak sie w tym nakrecasz, ze nie dostrzegasz juz w kobiecie nic, poza kupa miesa, ktore dazy tylko do zaspokajania swoich pragnien i rzadz kosztem mezczyzn. Stary, zrozum, ze ok, sa takie kobiety na swiecie. I tyle. Jak ci one nie pasuja to odsun je ze swojego zycia, znajdz jakas jedna co taka nie bedzie i sie ciesz i skoncz sie tak nakrecac w kazdym wpisie ze baby sa chujowe. Wiesz dlaczego one sa takie chujowe? Bo TY masz juz zryta banie na tym punkcie. I twoj mozg na potwierdzenie twoich chujowych mysli zaczyna dostrzegac tylko te chujowe cechy w kobietach. To nie jest ich problem, ani twoich czytelnikow.. tylko twoj.
    Przeprowadzasz jakies eksperymenty na dziewczynach? Klamiesz im, ze masz duza firme a potem mowisz ze zbankrutowales? Myslisz ze sa glupie i nie widza ze cos tu jest nie tak? Zamiast byc soba to ty klamiesz, wciskasz kit, udajesz cos. Wtedy madry czlowiek wie, ze cos pierdolisz… Czuje to. Wiec nie dziw sie, ze taka babka zmienia swoje podejscie do takiego dziwaka, ktory cos kreci caly czas.. Ale ty i tak bedziesz widzial tylko to co chcesz – ze baby sa chujowe. Nawet ci przez mysl nie przejdzie, ze to moze ty jestes ten chujowy.

    dalej.. Czy „sukces” w postaci bycia gwiazda albo bogatym oszustem, ktory dyma innych jest aby na pewno prawdziwym sukcesem? Moim zdaniem nie. Widzisz, to jest kwestia subiektywna. Kazdy ma na to swoje zdanie. Jednak prosta logika mowi nam, ze nie wazne kto kim jest, tylko JAKIM jest. Dobry bogacz bedzie dobrym, wartowciowym czlowiekiem. Zly bogacz bedzie zlym. To jest wlasnie ta roznica. Niech ci zli zyja sobie w swoim swiecie, a ci dobrzy w swoim. I znowu.. myslac o tym, jak to ci zli ludzie maja lepiej w zyciu.. zaczynasz dostrzegac ze tak wlasnie jest. Mozg ma do wyboru nieograniczona liczbe przekonan i punktow widzenia i to, o czym swiadomie myslimy wplywa na to, jaki swiat widzimy. Myslac tak jak ty teraz sprawiamy, ze nasze mozgi zaczynaja chciec byc „lepsi”. Zaczynamy dazyc do kasy.. fajniosci.. przebojowosci.. i ciagle widzimy wtedy ludzi lepszych od nas. Bogatszych, fajniejszych.. i zaczynamy czuc frustracje na to, jaki ten swiat jest zly. Ale zrozum, ze to, ze ty tak wlasnie widzisz ten swiat to jest tylko i wylacznie twoja wina, a nie genow, swiata, ewolucji.. Swiat nie jest dobry albo zly. Swiat jest po prostu nieograniczony. Wiec jest i dobry i zly. Mamy wolna wole wiec to my sami decydujemy jaki swiat widzimy.

    Kobieta wcale nie wybiera tego, ktory jest smialy czy pewny siebie… nie wybieraja tez dobrego czy zlego.. one po prostu wybieraja najlepszego. W twoim mniemaniu najlepszy to ten, ktory jest typem macho, dlatego myslisz ze wszystkie kobiety tak wlasnie mysla. Kazda z nich ma swoj wlasny model na „najlepszego”, ktory w dodatku ciagle zmienia sie przez nowe doswiadczenia. To jest zupelnie normalne, nie ma w tym nic zlego, wiec przestan tak te kobiety tepic bo jedyne co ci to daje, to nakrecanie sie. Zaczynasz widziec swiat w krzywym zwierciadle i przekazujesz to czytelnikom. Zalecam troche odetchnac, wyjecac w gory i przemyslec troche swoje zycie ;p

    Dodam jeszcze jedno.. kobiety szukaja najlepszego. Piszesz ciagle, ze albo ruchamy, albo jestesmy „przyjaciolmi”. Dlaczego uzywasz tego slowa? Zakrzywiasz tylko jego znaczenie. Napisz wprost: albo ruchasz, albo jestes cipa bo sie boisz ruchac. Ale to odniesienie tez jest wlasciwe tylko do tego, kto CHCE ruchac, ale sie boi. Bo sa tez tacy, ktorzy wcale ruchac sie nie chca. Czy sa cipami? Niekoniecznie. Czy moga miec kochajace zony? Oczywiscie! Seks to jest prymitywny sposob na zaspokajanie swojej „potrzeby zabawy”. Dotyk, na ktorym opiera sie seks jest bardzo prosty – przyjemnie – nieprzyjemnie. Takie samo „przyjemnie” mozna osiagnac rowniez poprzez zmysl sluchu np. w czasie rozmowy. Tylko trzeba umiec. A zeby umiec to trzeba sie nauczyc. A trudno sie bedzie nauczyc jesli sie mysli tylko o ruchaniu!
    „Żeby wejść w SATYSFAKCJONUJĄCĄ relację z kobietą, musisz udawać kimś kogo nie jesteś i kłamać. W przeciwnym wypadku albo zostaniesz tzw “przyjacielem”, albo mężem.”
    Klasyczny przyklad przekonania, ktore wplywa na twoja percepcje rzeczywistosci. Nie chce mi sie juz rozpisywac nad tym. To jest gowno prawda i tyle. Ogarnij sie, a zobaczysz jak swiat wokol ciebie rowniez sie ogarnia. Nie szukaj gowna tam gdzie go nie ma. Zamiast tego wez sie w garsc i zmien troche nastawienie.

    • Poza słownictwem, którego używasz masz bardzo słuszne spojrzenie na procesy wewnątrz psychiczne. jestem mile zaskoczony, ponieważ ten poziom świadomości na ogół się nie osiąga operując wulgarnościami w komunikacji. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.