Nauka wszechświat i wojsko

Makro sprzedaje całe zafoliowane prosięta. Klienci w szoku! Ja pytam: dlaczego?

Sieć sklepów Makro sprzedaje całe, zafoliowane prosięta. Klienci w szoku

Sklep Marko wprowadził „szokujące” produkty do swojej oferty. W sklepach tych pojawiły się całe zafoliowane prosięta. Zdjęcia są wstrząsające, możecie je zobaczyć pod następującymi linkami:

http://jarek-kefir.org/wp-content/uploads/2013/10/cale-prosieta-makro.jpg

http://jarek-kefir.org/wp-content/uploads/2013/10/cale-prosieta-makro1.jpg

http://jarek-kefir.org/wp-content/uploads/2013/10/cale-prosieta-makro2.jpg

Jaka jest moja skromna opinia? Według mnie to pokazuje jak duży jest poziom hipokryzji w społeczeństwie. Kiedyś pisałem, iż hipokryzja i paranoja to naturalne elementy życia w społeczeństwie. I że tak naprawdę zaburzonym (według większości) jest ten, kto tę hipokryzję zauważa i stara się poznać jej oblicze. Gdyż standard jest taki, iż człowiek zdobywa umiejętności społeczne, w tym umiejętność nurkowania w oceanie hipokryzji i paranoi jak ryba w wodzie, i robi to, nie zadając niewygodnych dla ludzi pytań. A ten, kto te pytania zadaje – prędzej czy później skończy z jakąś etykietką, najczęściej: „wyznawca new age”. No jak on śmiał, burzyć spokój typowej kowalskiej, purytańskiej rodziny na przedmieściu!

A jednak śmiał, i robi to dalej, obserwując tzw. „pyszny ból dupy” (określenie slangowe) nowych purytan. Co ciekawe, zjawisko „nowego purytanizmu” nie wiąże się z ideologią stricte konserwatywną, wiąże się raczej z konserwatyzmem poznawczym.

Tak więc uważam, że histeryczna reakcja matek i ciotek na to, co się urodzi w głowach ich dzieci jak zobaczą takie martwe prosiaczki w sklepie – jest wręcz szczytem hipokryzji, jej szkolnym, modelowym przykładem.

Dlaczego?

Już tłumaczę. Wszyscy pamiętamy niedawną awanturę z ubojem rytualnym, czyli barbarzyńską ciemnotą uprawianą przez prymitywnych ludzi, tj. wyznawców religii. Do zwolenników uboju rytualnego dołączył przedwczoraj (13 października) także polski episkopat, popierając braci żydów i muzułmanów w ich żądaniach do bestialskiego dręczenia żywych istot. Ubój rytualny ma porównanie właściwie tylko z jednym zjawiskiem – z Holocaustem żydów, Słowian i innych narodowości podczas II Wojny Światowej.

Dobrze, ale co to ma wspólnego z ubojem rytualnym? Chodzi o to, że ten „katolicki” ubój wcale nie jest humanitarny. Powiedziałbym wręcz, że niewiele on się różni od tego uboju rytualnego. Żaden ubój zwierząt nigdy i nigdzie nie był i nie będzie humanitarny! Zapamiętajcie to raz na zawsze!

Dalej: wszyscy się już przyzwyczaili, że w każdym sklepie można kupić martwe zwłoki zwierząt zamęczonych w zakładach przetwórstwa. Nikogo nie razi kotlet, mielone, kiełbasa, itp. na półkach sklepowych. A to przecież taka sama materia organiczna, jak te prosięta z Marko, która kiedyś była żyjącą i czującą istotą.

Powiem więcej: już wiem, dlaczego ludzi tak oburzają te prosięta w Makro. Otóż jest to książkowy wręcz przykład dulszczyzny! Gdyż takie prosięta pokazują, unaoczniają tym ludziom, co tak naprawdę kryje się za przemysłem mięsnym. Kryje się za nim zabijanie rozumnych istot (ssaków) na masową, przemysłową skalę – czyli Holocaust. Zwierzęta rozumne, czyli ssaki, mają taką samą duszę jak człowiek i ich dusza tak samo podlega reinkarnacji. Uderzające są również podobieństwa w kodzie genetycznym (DNA) i samej budowie mózgu.

Więc nowi purytanie z przedmieść wielkich miast, przemierzający wzdłuż i wszerz hipermarkety, nie chcą znać prawdy na temat poczciwego kawałka kotleta czy innej formy mięsa, którą codziennie kupują „dla krzepy” swojej rodzinie. Oni, jak zawsze, nie chcą znać prawdy. Ludzie mają bardzo różne mechanizmy obronne przed poznaniem szokującej prawdy. Są one częścią naszej psychiki.

Szczytem hipokryzji jest żądanie, by te prosięta znikły ze sklepów, tylko dlatego, bo naruszają uczucia estetyczne nowych purytan. Co, wreszcie dotarła prawda o tym, czym tak naprawdę jest przemysł mięsny, i jaki koszmar kryje się za nim? I teraz tę prawdę chcecie ukryć?

Przedstawiciele organizacji Viva wykazali się dobrym zrozumieniem tematu. Nie podejmują oni żadnych działań, gdyż dobrze wiedzą, że to i tak nic nie da, że na półkach sklepowych w Polsce i tak leżą setki tysięcy ton zwłok zwierząt. Uważają oni, że to może wręcz uwrażliwić ludzi na to, co się dzieje w zakładach „produkcji” mięsa, czyli zwłok zwierząt.

Jeśli człowiek jest myśliwym – to niech najpierw sam upoluje zwierzę (za pomocą swoich dłoni i nóg) a potem je zje, tak, jak to robią drapieżnicy – czyli rozszarpując je kłami, bez udziału: zakładu mięsnego, sklepu, ognia, przypraw, ziół, garnków, sztućców.
Człowiek drapieżcą nie jest z natury.

Jarek Kefir

Źródło: http://kefir2010.wordpress.com/

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Chcesz by takich artykułów było na blogu Kefir 2010 więcej?

Wspomóż świadome projekty i inicjatywy Jarka Kefira! :)
Link opisujący, jak to zrobić:
http://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

Reklamy

11 odpowiedzi »

  1. Życie oparte jest na zabijaniu roślin i zwierząt. Taki jest ten okrutny świat. Jeśli człowiek nie jest drapieżnikiem to po co mu pazury? Jak sama nazwa wskazuje drapieżnik pochodzi od drapania. A nie kopania kopytami 🙂 To że już nie polujemy to nie znaczy że przestaliśmy być drapieżnikami, po prostu nasz intelekt pozwolił hodować nasze ofiary w obozach i gdy zajdzie taka potrzeba to je zabijamy.

  2. Panie Kefir przetlumacz Pan lwom zeby jadly trawe .Wnaszej szerokosci geograficznej nigdy nie bylismy nawet w 20 procentach roslinozerni poprostu klimat na to nie pozwalal.Nasi przodkowie polowali powtarzam polowali a nie uprawiali ziemie to przyszlo duzo pozniej.A zreszta to rolnik Kein zabil mysliwego Abla to rolnik mial wypaczony umysl a nie mysliwy.

  3. Jeśli człowiek jest myśliwym – to niech najpierw sam upoluje zwierzę (za pomocą swoich dłoni i nóg) a potem je zje, tak, jak to robią drapieżnicy – czyli rozszarpując je kłami, bez udziału: zakładu mięsnego, sklepu, ognia, przypraw, ziół, garnków, sztućców.
    Człowiek drapieżcą nie jest znatury. ad.To moze mamy tak jak zwierzeta sie zalatwiac najlepiej na dywan w domu.Czlowiek jest niestety a moze stety inteligentny po co jesc na surowo jak mozna szybciej strawic po upieczeniu poprostu czysta logika.

  4. Jarek ,czytałeś pewnie o toksynach strachu , które powodują niekorzystne zmiany w jakości mięsa zwierząt , które ZDĄŻĄ SIĘ PANICZNIE bać przed śmiercią . Zawsze myślałam, że koszerny ubój polega na tym ,że zwierzę jest zabijane w taki sposób ,że ” nie zorientuje się ” że umiera . To znaczy : delikatne przecięcie tętnicy powodujące „spokojny” odpływ krwi > a zwierzę nie czuje bólu tylko powoli odchodzi w nieświadomość i umiera.
    Nasza technika zabijania np. świni polegała / na wsi / na błyskawicznym uderzeniu obuchem w głowę z natychmiastową utratą przytomności . Potem następowało chyba uderzenie nożem w serce. No i ciąg dalszy „oprawiania”. Żaden ze sposobów nie może być obiektywnie HUMANITARNY ale może ograniczyć czas przebywania w strachu, przerażeniu – danego zwierzęcia. Zarówno chyba koszerna metoda , jak i „nasza” daje szansę na minimalizację / lub eliminację / strachu zwierzęcia skazanego na ubicie.
    Natomiast sam sposób zabijania w praktyce już wcale nie uwzględnia wspomnianych aspektów „humanitarnych”. Zabija się ohydnie , powolnie , nieludzko a wręcz sadystycznie . Podobnie ohydnie w koszernym ,jak i „naszym”. Chociaż nie musiałoby to tak wyglądać .
    Przy okazji , jeśli toksyny strachu faktycznie uszkadzają, zatruwają mięso to ludzie sami sobie kopią gola . Nie jedynego zresztą .

    • Jeżeli te „toksyny strachu” są wytwarzane przez mózg w chwili zagrożenia, to poderżnięcie gardła sprawia, że nie trafiają one z krwią do reszty ciała, tylko uchodzą z nią przez ranę.
      Dlatego ważne jest żeby zwierzęcia niepotrzebnie nie straszyć przed ubojem, np. nie odwracać do góry nogami w klatce obrotowej, nie zarzynać poprzedników na jego oczach, stosując wentylację sprawić żeby nie czuło zapachu ich krwi.
      Co czuje w trakcie samego uboju halal już jest nieistotne z punktu widzenia jakości mięsa z w.w. powodu.
      A zwierzę może być przytomne przez wiele minut trwania tej egzekucji!

  5. Co do antylopy, to człowiek o dobrej kondycji (a tacy tylko żyli na sawannie) ma tą przewagę że się mniej od niej męczy i przegrzewa gdy ją uparcie goni w afrykańskim upale. Jest to wrodzona ludziom strategia uporczywego, grupowego dręczenia wybranej ofiary.
    Po kilku godzinach zwierzę pada ze zmęczenia i jest dobijane. Ta strategia polowania została zademonstrowana przez tubylców.
    Szympansy natomiast są wszystkożerne, nie owocożerne, jedzą także mięso (ptaki, małe ssaki, owady), potrafią być agresywne i okrutne wobec pobratymców a nawet atakować ludzi!
    A człowiek nie ma kłów i pazurów, ale ma ręce, narząd mowy i duży mózg (chociaż np. słoń ma większy). Ta unikalna kombinacja wzajemnie wspierających się cech okazała się znacznie potężniejszą bronią gdyż zadziałał efekt synergiczny, który doprowadził do powstania cywilizacji technicznej. Nakazywanie człowiekowi atakowania zwierzęcia gołymi rękami zamiast pozwolić mu użyć rąk zgodnie z przeznaczeniem – do trzymania w nich broni, jest właśnie zmuszaniem go do nienaturalnego zachowania. Jesteśmy istotami, które potrafią grupowo rzucać kamieniami w ofiarę i wymyślać nowe metody zabijania.

    • No to juz jest akurat glos rozsadku. Nie kaze rzucac sie na zwierzeta z golymi rekami, bo rozumiem ze to nienaturalne i nienormalne. Raczej chodzilo mi o to, ze szukanie usprawiedliwienia w etymologii jest w sumie smieszne. O szympansach nie wiedzialam, doedukuje sie.

  6. Jak się pierwszy raz dowiedziałam o prosiaczkach w Makro i ”szoku” jaki wywołałby to opadły mi ręce. Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać.. Ludzie jedzący mięso nie powinni być w żaden sposób oburzeni z takiego widoku w ogóle. Jarosze owszem, na pewno poczuli się dotknięci takim widokiem, podobnie jak widokiem innych partii ciał różnych zwierząt, ale ktoś kto na co dzień jada mięso moim zdaniem nie powinien czuć się w jakikolwiek sposób urażony, wszak koniec końcem jada mięso a ono nie wyrasta z doniczki czy grządki.. Każde mięso miało też ”twarz” i niestety albo się mięso jada albo nie a ktoś kto jada powinien być w stanie sam zabić zwierzę i je sobie przygotować do zjedzenia, sam spojrzeć mu w oczy i pozbawić życia a nie liczyć na masarnie i sklepy. Nie potwierdziłabym osobiście teorii o zjadaniu przez ludzi zwierząt bez uźycia narzędzi itp bo to moim zdaniem nie idzie w parze z ludzką naturą. Po to człowiek ma rozum żeby go używać i używamy różnych narzędzi do różnych celów więc nie uważam że użycie noża czy innych wynalazków nie powinno być niejako wliczane w narzędzia do ewentualnego uboju przyszłego posiłku. Zapewne większość z ludzi gotuje swoje warzywa i inne składniki diety ”bez twarzy” np kasza itp więc to że człowiek przygotowuje sobie mięso jako posiłek nie jest dla mnie nienaturalne. W przeciwnym przypadku ludzie jedliby tylko surowe produkty. Nie byłoby pieczywa czy kaszy. Człowiek ma rozum jaki ma po to żeby go użyć jak należy. Jeśli ktoś uważa że nie wyobraża sobie życia be mięsa, proszę bardzo, iść do lasu czy na łąki i upolować ptaka lub sarnę, albo nad wodę złowić ryby. Samemu stawić czoła zwierzęciu i zabić je gdy ono tego nie oczekuje i szybko. Wtedy człowiek może się nazwać mięsożercą. Jednak jeśli człowiek idzie sobie do Makro, Biedronki, czy innego sklepu gdzie mięso pochodzi nawet dokładnie nie wiadomo skąd i ile tam leży, z ”hodowli” gdzie zwierzęta są masowo hodowane w nienaturalnych dla nich warunkach, w procesie hodowli są nierzadko torturowane i żyją w warunkach urągających każdemu żyjącemu zwierzęciu tylko po to żeby trafić do ubojni a potem na półki sklepowe.. to jest główny problem ludzkości. Ograniczanie zwierzętom ich naturalnego środowiska, niszczenie tego środowiska. One nie mają gdzie uciec i w miarę rozrostu ”cywilizacji” giną naturalne tereny dla tych zwierząt a za czym maleje ich liczba i dostępność. Jeśli człowiek chce jeść mięso, ja nie mam z tym problemu o tyle o ile zabije szybko dzikie zwierzę tak żeby zminimalizować jego cierpienie i następnie je sam sobie rozprawi i przygotuje. Mam problem z ubojem masowym gdzie zwierzęta czują krew swoich towarzyszy, są hodowane tak a nie inaczej, są masowo ładowane do przyczep i transportowane w strasznych warunkach do ubojni gdzie czeka na nie kat i zabija jedno za drugim. Jeżeli ktoś obwołuje się mięsożercą to proszę bardzo droga wolna idź i sam(a) zabij w naturalnych dla tego zwierzęcia warunkach. Takie zwierzę zawsze ma jakieś szanse na przeżycie i nie jest doprowadzane za łeb pod nóż po tym jak spędziło swoje krótkie życie w strasznych warunkach, nierzadko wysłużyło się człowiekowi a on je po prostu sprzedaje i woli nie myśleć co się z tym zwierzęciem stanie. Tak są masowo sprzedawane konie, po latach cieżkiej pracy, gdy się już starzeją lub nie są dłużej potrzebne, po prostu sprzedaje się do handlarza a chyba lepszym wyjściem byłoby dla tego konia żeby go zabić w domu a nie narażać na takie dodatkowe stresy. Ludzie niestety są ”100 lat za zwierzętami” i to jest tylko i wyłącznie sprawa osobista i po tym można poznać człowieka jaki ma stosunek do zwierząt. Zwierzęta nie pastwią się nad swoimi ofiarami godzinami a nawet dniami i tygodniami jak nie miesiącami i latami zanim je w końcu zabiją w celu zjedzenia. Tylko ludzie mają jakieś zacięte mózgi i kompletny brak współczucia do żywych istot. Mięso z hodowli to mięso z hodowli, zawsze będzie naznaczone cierpieniem i rozpaczą tych zwierząt (hormon stresu wydzielany przez zwierzęta w sytuacjach zagrożenia i strachu) i to wcześniej czy później odbija się na tych którzy to mięso konsumują.

  7. W testamencie jezusa jest sporo o tym zeby nie zabijac i nie jesc miesa, warto poczytac gdyz wiadomo jaki chorobliwy wplyw ma jedzenie zwierzecych trupow. A w dodatku to grzech…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.