Bareizmy

Transplantacyjny horror: to może spotkać Ciebie! Prof. Talar: śmierć mózgowa to fikcja, lekarze pobierają narządy od żywych ludzi [+18] Przeczytaj, o ile dasz radę

Transplantolodzy pobierają narządy od żywych osób! Afera z prof. Janem Talarem

Przy rozcinaniu ciała „zmarłego” i w czasie pobierania narządów odnotowuje się skok ciśnienia, przyspieszony puls oraz reakcje bólowe. Z tego powodu 1/3 brytyjskich lekarzy podaje „zwłokom” środki przeciwbólowe.
W latach 90 prof. Keith Andrews udowodnił, że „wegetatywni” pacjenci są świadomi, wiedzą jak się nazywają, ile mają dzieci, jaką muzykę lubią, a jakiej nie, a mimo to są lekarze, którzy twierdzą, że ci ludzie nie żyją lub że są „warzywami”. Takich ludzi są tysiące, tysiące narządów się „marnują”, więc rodzi się pokusa, żeby uznać „trwałą utratę ŚWIADOMOŚCI” jako nowe kryterium orzeczenia śmierci”

Link do Centralnego Rejestru Sprzeciwów:
http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html
Większość Polaków jak i czytających ten tekst i tak nie zgłosi się do CSR, bo mają gdzieś przyszłość i to, co dzieje się dalej niż kilometr od ich domu.
Ale Ty nie musisz tak postępować! Wydrukuj dokument, wypełnij go i wyślij pocztą do CSR już dziś!

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Profesor Jan Talar: śmierć mózgowa nie istnieje, lekarze pobierają organy od żywych pacjentów

Cyt. ”
Wielkie oburzenie – to główna reakcja po wystąpieniu znanego z wybudzania chorych ze śpiączki profesora Jana Talara. Talar rzucił oskarżenia pod adresem kolegów po fachu. Powiedział, że nie istnieje coś takiego jak śmierć pnia mózgu i lekarze pobierają organy od żywych pacjentów.

To na pewno nie była kolejna nudna konferencja anestezjologów. Według niektórych lekarzy, profesor Jan Talar, lekarz wybudzający chorych ze śpiączki, oskarżył kolegów po fachu o zabijanie.

Jak podaje „TVN24”, lekarz stwierdził, że nie istnieje coś takiego jak śmierć pnia mózgu, a to jej stwierdzenie staje się podstawą do pobrania narządów od chorego.

– Nie udało się w XXI wieku pobrać narządów od osoby zmarłej, a więc co robimy? Pobieramy narządy od osoby żyjącej – mówił prof. Jan Talar.

Oburzenie wśród lekarzy

Wykład profesora Talara wywołał oburzenie wśród obecnych na sympozjum.

– Pacjent, który ma podejrzenie śmierci pnia mózgu, jest leczony z zastosowaniem wszystkich dostępnych udokumentowanych medycznie metod – tłumaczył prof. Tomasz Trojanowski z Katedry i Kliniki Neurochirurgii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie w rozmowie dla „TVN24”.

Zgromadzeni na sympozjum specjaliści nie byli zachwyceni tezami profesora Talara. Część poczuła się dotknięta, a część przyznała, że jego stwierdzenia wyrządzają więcej szkody niż pożytku.

– Jego wypowiedzi, półprawdy na temat naszej pracy, robią dużo krzywdy naszej specjalizacji – ocenił dr Piotr Kowalski, konsultant ds. anestezjologii i intensywnej terapii w województwie kujawsko-pomorskim dla „TVN24”.

Profesor Jan Talar rzeczywiście chciał oskarżyć swoich kolegów lekarzy?

Źródło: http://www.se.pl/

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Afera z organami i implantami z ludzkiej tkanki

Cyt. ”
Dostawcy czołowego producenta implantów z ludzkiej tkanki w pogoni za zyskiem stosują nieetyczne metody – ujawniło dziennikarskie śledztwo prowadzone w 11 krajach.

Recykling zwłok ratuje żywych: ścięgna pozwalają chodzić sportowcom po kontuzji, rogówka przywraca wzrok, skóra leczy rany, z kości wyrabia się implanty oraz klej chirurgiczny. Tylko w USA co roku sprzedaje się ok. 2 mln takich produktów. Przy okazji dochodzi do nadużyć.

Firmy komercyjne powołują spółki non-profit zajmujące się pozyskiwaniem tkanki, która po obróbce staje się rynkowym wyrobem medycznym. Ponieważ ludzkie ciało jest cenne, i może przynieść od 80 tys. do 200 tys. dol. zysku, firmy te posuwają się do nielegalnych “zakupów”. W 2005 r. np. firma Biomedical Tissue Services kupiła od nowojorskich grabarzy tysiąc ciał, z których po cichu wymontowywała cenne fragmenty.

Podobne wydarzenia miały miejsce na Ukrainie, w Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Estonii, na Łotwie. Ludzkie “produkty” trafiały do RTI Biologics, czołowego amerykańskiego producenta implantów przygotowywanych z ludzkiej tkanki.

Do nadużyć dopuszczają się głównie firmy amerykańskie: kontrola jest słaba, a oprócz możliwości nadużyć, istnieje ryzyko przeniesienia z dawcy na biorcę infekcji bakteryjnych, żółtaczki, wścieklizny czy HIV. Od 2002 r. FDA udokumentowała 1,3 tys. infekcji i 40 zgonów po wszczepieniu produktów z ludzkiej tkanki.

Jak zapewnia wicedyrektorka Krajowego Centrum Bankowania Tkanek i Komórek, Izabela Tyszkiewicz w Polsce do takich nadużyć nie doszło, a podejrzane w śledztwie firmy nie współpracują z żadnym z banków tkanek i komórek w Polsce”

Źródło nieznane

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Szokująca transplantologia: większość pacjentów jeszcze żyje, gdy pobiera się od nich organy:

Cyt. „Znany lekarz z Melbourne napisał ostatnio, że wbrew powszechnemu przekonaniu, większość operacji pobrania organów dokonuje się jeszcze przed śmiercią dawcy. Argumentuje on, że niejasne kryterium „śmierci mózgu” wprowadza w błąd potencjalnych dawców, którzy nie zdają sobie sprawy, że ich organy zostaną pobrane, kiedy jeszcze będą żyli – donosi portal LifeSiteNews.com.

Dr James Tibballs, specjalista w zakresie intensywnej opieki pediatrycznej opublikował w tym miesiącu artykuł w piśmie branżowym „The Journal of Law and Medicine”, wzywając instytucje medyczne do rewizji wytycznych dotyczących pobierania organów, w taki sposób, by zapewnić potencjalnych dawców, że będzie się walczyć w pierwszej kolejności o ich życie.

Tibballs zauważa, że obecnie przeprowadza się praktyki, które są niezgodne z prawem. Stanowi ono, iż zanim dojdzie do pobrania organów, u dawcy musi nastąpić nieodwracalne ustanie funkcji życiowych mózgu lub ustanie krążenia krwi. Tymczasem – jego zdaniem – australijscy lekarze czekają przed pobraniem organów zwykle tylko dwie minuty od zatrzymania akcji serca.

Tibballs zaznacza, że dwie minuty to za mało, by ustalić, czy ustanie krążenia jest nieodwracalne. Te dwie minuty były określone ze względów utylitarnych, gdyż dłuższe czekanie może doprowadzić do uszkodzenia tkanek – twierdzi lekarz.

„Społeczeństwo może być zaniepokojone, gdy zda sobie sprawę z tego, że lekarze poszukując dawców są często tymi, którzy jednocześnie określają wytyczne na podstawie których orzeka się o śmierci w celu transplantacji organów” – zauważa Tibballs. „Z tego powodu – pisze dalej – w komisjach powinni zasiadać ludzie z wykształceniem prawniczym, by tworzyć wytyczne kliniczne wykorzystywane do orzekania, że ktoś jest martwy”.

Grupa lekarzy zajmujących się transplantologią skrytykowała artykuł Tibballsa, obawiając, się, ze potencjalni dawcy nie będą godzić się na ewentualne pobranie narządów. Dr Bill Silvester uważa, że z powodu zamieszania wokół definicji śmierci mózgu potencjalni dawcy mogą odmówić zgody na pobranie organów po ich śmierci.

Z kolei dr Gerry O’Callaghan zapewnia, że potencjalni dawcy powinni zdać sobie sprawę, że śmierć mózgu, to jest prawdziwa śmierć. – Nie ma takiej możliwości, aby byli oni świadomi, aby mieli zdolność do odczuwania bólu, aby byli zdolni do samodzielnego życia – twierdzi lekarz.

Dr Tibballs stwierdził, że wie, iż należy do mniejszości, jednak nic nie zmieni faktu, że wciąż rośnie grupa medyków, którzy wyrażają swoje zaniepokojenie z powodu agresywnej polityki pobierania organów na podstawie wytycznych, które nie dają pewności, że pacjent jest martwy.

Kryterium tzw. śmierci mózgu, na podstawie którego orzeka się o definitywnej śmierci pacjenta, budzi coraz powszechniejsze zaniepokojenie. W Watykanie ma się zebrać w listopadzie specjalna komisja, która będzie tę kwestię badać.

Samo kryterium śmierci mózgu zostało wprowadzone 40 lat temu przez naukowców z uniwersytetu Harvarda, którzy obawiali się, że zbyt długie czekanie może doprowadzić do uszkodzenia tzw. tkanek miękkich, jak serce, płuca, nerki itp., które później nie będą się nadawały do przeszczepu.

Portal LifeSiteNews.com informował wielokrotnie o przypadkach, kiedy stwierdzono u pacjenta śmierć mózgu, poczym budził się on po jakimś czasie ze śpiączki. Znana jest m.in. sprawa Francuza, u którego w czerwcu tego roku doszło do ataku serca i przerwania akcji serca na przynajmniej 90 minut. Pacjent był już przygotowany do zabiegu pobrania organów, jednak na stole operacyjnym lekarze zauważyli, że puls jest wyczuwalny, a mężczyzna oddycha i reaguje na ból. W ciągu kilku tygodni chory, u którego stwierdzono śmierć mózgu, wrócił do zdrowia. Chodził i rozmawiał.

W innym przypadku – 21-letniego Zacka Dunlapa, przygotowanego do operacji pobrania narządów – krewni zauważyli, że mężczyzna reaguje na dotyk. Lekarze zakwalifikowali go do zabiegu, gdyż stwierdzili, że ustało krążenie i krew nie dochodzi do mózgu. Zack, kiedy obudził się powiedział, że słyszał lekarzy, gdy orzekali o jego śmierci, kiedy leżał pozornie nieprzytomny.

Specjalista dr John Shea w artykule zatytułowanym „Dawstwo organów: niewygodna prawda” napisał, że często podaje się dawcy znieczulenie, by nie ruszał się na stole operacyjnym w czasie pobierania organów. Zauważono bowiem, że wielu dawców ruszało się w czasie pobierania organów i w dodatku wzrastało u nich ciśnienie krwi, co było reakcją na nacięcie skóry. Zawsze tak się dzieje u żywych pacjentów, którym poda się niewystarczającą dawkę znieczulenia anastezjologicznego. Jest to reakcja na ból wywołana nacięciem skóry. Dlatego dr Shea uważa, że jest to powód wystarczający, by uznać, że pacjent jeszcze żyje, bo odczuwa ból. Obecnie jego zdaniem bardzo często podaje się jakąś formę znieczulenia, by unieruchomić mięśnie, gdyż jest to stresujące dla lekarzy i pielęgniarek przeprowadzających zabieg pobrania organów od potencjalnego dawcy, który się rusza”

Źródło: LifeSiteNews.com, AS

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Transplantacja narządów: Chcesz wiedzieć więcej?

Przeczytaj także tekst:

Ujawniam prawdę o transplantacjach: materiał mrożący krew w żyłach! [+18] Zgłoś się do Centralnego Rejestru Sprzeciwów, inaczej pobiorą Twoje narządy na żywca! (kliknij tutaj)

Cytat z tego tekstu:

„Lekarz, zamiast czytać foldery reklamowe firm farmaceutycznych i słuchać sprawozdań szpitalnych ekonomistów, powinien dokształcać się na własną rękę, dzięki czemu dowiedziałby się, że np. hipotermia pozwala uratować 60% pacjentów z orzeczeniem śmierci pnia mózgu, a tromboliza zapobiega obrzękowi mózgu spowodowanemu zatorami w tętniczkach. Zamiast tego, bez wiedzy i zgody rodziny, na 2 do 10 minut wyłącza się respirator, żeby sprawdzić, czy pacjent podejmie samodzielne oddychanie. Jeśli nie podejmie, następuje nieodwracalne uszkodzenie mózgu”

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Skandalizujące nagranie „O dawcach organów” – to może spotkać Ciebie!

Reklamy

7 odpowiedzi »

    • Znajdź w internecie „Centralny Rejestr Sprzeciwów” – tam trzeba pobrać wzór dokumentu, wydrukować go i potem odesłać tradycyjną pocztą do siedziby poltransplant.

  1. USA: pozew za pobieranie narządów od żyjących pacjentów

    Sieć zajmująca się pobieraniem organów od rzekomo zmarłych pacjentów – New York Organ Donor Network (NYODN)– zmuszała szpitale do wydawania oświadczeń o rzekomej śmierci mózgu, chociaż pacjenci wciąż żyli. Barbarzyńska procedura służyła pozyskiwaniu narządów nadających się do przeszczepu. Sieć została pozwana do sądu.

    Pozew przeciw NYODN złożył weteran wojenny Patrick McMahon, służący wcześniej m.in. w siłach powietrznych amerykańskiej armii w Iraku i Afganistanie, swego czasu zatrudniony w organizacji jako wolontariusz. Został wyrzucony z pracy, gdy zaczął protestować przeciwko „bezprawnym i nielegalnym procedurom.”

    W środę w wywiadzie McMahon mówił, że chce powstrzymać nielegalne praktyki sieci, bo nie mogą tego zrobić pacjenci rzekomo będący w stanie śmierci mózgowej, ani ich krewni, którzy nie są ekspertami.

    McMahon pracował dla NYODN przez cztery miesiące jako koordynator transplantacji. Zarzucił instytucji, która jest organizacją non-profit, że wymusza na lekarzach – w porozumieniu z prawnikami szpitalnymi – wydawanie deklaracji o śmierci mózgu pacjentów, mimo że wykazują oni oznaki życia. Wg McMahona pracownicy sieci również nagabują krewnych chorych, jeszcze przed oficjalnym orzeczeniem śmierci mózgowej, by wyrazili zgodę na pobranie narządów.

    Zgodnie z prawem procedura pobrania narządów do transplantacji może nastąpić dopiero po orzeczeniu przez szpital śmierci mózgu pacjenta oraz po uzyskaniu formalnej zgody krewnych na pobranie organów od zmarłego.

    McMahon w pozwie przeciwko nowojorskiej instytucji udokumentował cztery przypadki, w których naruszono prawo. Jeden znich miał miejsce 13 listopada 2011 r. w szpitalu RUMC, w West Brighton. McMahon był zaniepokojony widząc pacjentkę reagującą paraliżem mięśniowym podczas operacji pobierania narządów. Chirurg nakazał anestezjologowi znieczulić kobietę, która ruszała się i szarpała podczas nacinania klatki piersiowej.

    Zdaniem skarżącego, to oczywiste, że w czasie operacji pobierania narządów kobieta nie była w stanie śmierci mózgowej. Co więcej, jak wykazano w dokumentach sądowych, jeden z pracowników sieci uzyskał od krewnych pacjentki w sposób niezgodny z prawem pozwolenie na pobranie organów.

    Mimo zastrzeżeń podnoszonych przez McMahona, lekarze kontynuowali operację, która była powodem przedwczesnej śmierci kobiety. Dokumenty sądowe nie podają tożsamości pacjentki, zaś rzeczniczka szpitala w Brighton odmówiła komentarza na ten temat.

    Z pozwu McMahona wynika także, że sieć zatrudniła akwizytorów, którzy przechodzą szkolenia w zakresie wywierania emocjonalnego szantażu na krewnych ciężko chorych pacjentów, by podpisali dokumenty dotyczące zgody na pobór organów. Mają oni wyznaczone specjalne plany, określające ile pozwoleń muszą uzyskać w danym czasie. Jeśli nie wywiążą się z nich są zwalniani.

    Pozew złożony został w SN na Manhattanie. Julia E. Rivera, rzeczniczka sieci stanowczo zaprzeczyła oskarżeniom byłego pracownika, twierdząc, że szkodzi on dobremu imieniu instytucji, która od lat „stara się poprawić życie nowojorczyków”.

    Pozostałe trzy przypadki opisane w pozwie McMahona miały miejsce w okresie od września do października ubiegłego roku.

    Jeden z nich dotyczył zdarzenia w klinice Nassau University Medical Center, gdzie pracownicy sieci wywierali naciski na lekarza, by uznał 19-letniego pacjenta za martwego. Lekarz odmówił. Skontaktował się z nim dyrektor sieci Michael Goldstein, który miał powiedzieć: „Ten dzieciak jest martwy. Zrozumiałeś? Podpisz dokument”.

    Kolejny przypadek dotyczył nieprzeprowadzenia przez lekarzy z St. Barnabas Medical Center w Bronx standardowych testów, badających aktywność mózgu u chorej pacjentki. Nie pomogły nalegania McMahona, by takie testy przeprowadzić.

    Z kolei w Kings County Hospital Center w Brooklynie, pracownicy sieci sfałszowali dokumenty i zdecydowali się na operację pobrania organów od pacjenta, który reagował na bodźce bólowe, przeprowadzone przez McMahona i jego współpracownika.

    McMahon został zwolniony z pracy 15 listopada zeszłego roku, w dwa dni po incydencie w szpitalu w Brightin i około 10 dni po zgłoszeniu swoich zastrzeżeń dyrektorowi generalnemu sieci.

    http://radio.radiopomost.com/ze-swiata/713-usa-pozew-za-pobieranie-narzadow-od-zyjacych-pacjentow

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.