Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Bareizmy » Totalne obrzydlistwo! Czym szprycują mięso? Przeczytaj, jeśli dasz radę…

Totalne obrzydlistwo! Czym szprycują mięso? Przeczytaj, jeśli dasz radę…

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,291,498 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

HEJ! JEŚLI ZALEŻY CI NA PRZEKAZYWANIU DALEJ NIEZALEŻNYCH INFORMACJI, MOŻESZ DOŁOŻYĆ SWOJĄ CEGIEŁKĘ. DZIĘKI DAROWIZNOM JESTEM NIEZALEŻNY OD PARTII, IDEOLOGII, RELIGII, KONCERNÓW. MOJA DZIAŁALNOŚĆ ZALEŻY M.IN. OD WASZEGO WSPARCIA. KLIKNIJ JEDEN Z PONIŻSZYCH OBRAZKÓW:

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Cyt. ”
Różowiutkie, jędrne, soczyste, połyskujące złotawą skórką i do tego całkiem niedrogie – na widok takich wędlin aż ślinka cieknie. Nic, tylko kupić. O to właśnie chodzi sprzedawcom i producentom wędlin. Wszystko ma wyglądać jak z reklamowego obrazka. Jakość się nie liczy, tylko cena – by klient zapakował je do koszyka i zapłacił! Ale w takiej kiełbasie czy szynce zamiast mięsa są głównie skrawki, odpady, skóra czy tłuszcz…

Kiedy tylko wybieramy się na zakupy, za każdym razem jesteśmy poddawani sprytnym sztuczkom speców sprzedaży. Bo wiadomo – klient patrzy najpierw na wygląd, a potem na cenę. Dlatego wędliny mają atrakcyjnie wyglądające opakowania, lady chłodnicze są podświetlone odpowiedniego koloru światłem, a personel zachwala. Nic tylko kupować.

Czy jednak aby wszystko, co jest w atrakcyjnych cenach, jest dobre dla naszego zdrowia? Postanowiliśmy to sprawdzić. Reporterzy Faktu kupili kilka rodzajów popularnych wędlin i udali się do masarni, która słynie z naturalnych wyrobów.

Masarz Piotr Kreczkowski (32 l.) z Miłakowa na Warmii nie zostawił suchej nitki na wyrobach, które mu pokazaliśmy. Dla porównania przyniósł swoje z magazynu. Różnicę widać już choćby po wyglądzie.

Kiełbasa śląska niby z wieprzowiny to troszkę mięsa, a reszta to sama woda, chrząstki, odpady drobiowe i skrawane kości okraszone E-dodatkami. Pasztet to niemal sama żelatyna, a szynka parzona to mielonka konserwowa.

– W tych wędlinach, nie liczy się jakość i surowiec, a tylko najniższa cena – ocenia Piotr Kreczkowski. – Tanie wędliny robi się ze śladowej ilości mięsa, rozdrobnionych chrząstek, skór, wymion itp. Miesza się je z wodą i dodatkami. Uzyskuje się wówczas z tony surowca dwie tony produktu. Wystarczy zobaczyć skład, jak ma więcej niż kilkanaście pozycji i dużo z symbolem E, nie kupujmy tego!

Zobacz, co kryje się w tanich wędlinach:

Salceson

To rozpuszczona w wodzie żelatyna, z kawałkami wkrojonej wędliny pochodzącej najczęściej ze skrawków poprodukcyjnych lub zwrotów. Warzywa to konserwowa marchewka lub groszek. Do tego dodane odpady poubojowe z drobiu. A wszystko okraszone konserwantami, wzmacniaczami smaku. Prawdziwy salceson robi się z dobrego mięsa pierwszego gatunku z warzywami i wygotowanym z nóżek wieprzowych naturalnym klejem.

Szynka

Powinna być wyprodukowana z szynki wieprzowej, a w rzeczywistości jest to mielonka różnego rodzaju mięsa – nawet drobiowego – z dodatkiem skrawanych kości (tzw. MOM). Do tego jest nafaszerowana chemiczną solanką, która zwiększa wagę i ją konserwuje.

Pasztetowa

Mieszanina mielonek skór, odpadów poubojowych, łoju skrawanego mięsa oraz mąki, wody, bułki tartej i sztucznych aromatów. Żeby taka pasztetowa się nie rozpadła, producenci pakują ją w plastikowe osłonki i dodają żelatyny i konserwantów. Prawdziwa pasztetowa jest produkowana ze zmielonego mięsa, gotowanych skórek i warzyw.

Kiełbasa śląska

Jej skład to zmielone maszynowo kości, chrząstki, ścięgna, odpady poubojowe, zasolona woda, żelatyna, troszkę różnego rodzaju mięsa w tym drobiowego i syntetyczne E dodatki. Nieuczciwi producenci z jednej tony mięsa robią 2,5 tony kiełbasy. Prawdziwa dobra kiełbasa powinna składać się z mięsa wieprzowego niekiedy z dodatkiem wołowiny i niewielkim wody.

Mielonka

Najczęściej powstaje z odpadów po uboju: zmielonych skór, ścięgien, chrząstek, wymion, skrawanych kości i solanki oraz żelatyny. Do mielonek nawet nie używa się naturalnych przyprawa jak pieprz, tylko sztuczne aromaty, wzmacniacze smaku i zapachu. Prawdziwa mielonka powstaje z tłuściejszego mięsa, obgotowanych skórek. Jeżeli mielonka jest dobra gatunkowo nie wymaga dodania stabilizatora jak żelatyna, bo naturalnie będzie się żelowała”

Źródło: http://pieniadze.fakt.pl/


4 komentarze

  1. Elżbieta pisze:

    Przecież można kupić sobie czasem królika albo kurczaka z domowego howu i zobaczyć jak smakuje. jest zupełnie inny i czasem nawet dziwnie się to mięso gryzie:) Ja sobie robię fajną mielonkę z piersi indyka i sądzę, że to jest dobre rozwiązanie. A jeżeli bardzo mi się chce innego mięsa to kupuję ogon wołowy. Dla mnie jest to rarytas. Wędliny poszły w zapomnienie i nie mogę się nadziwić jak mi się to udało zrobić:)

    Lubię

  2. 44 pisze:

    Już nie dziwi mnie epidemia nowotworów coraz młodszych ludzi, bo żremy ze śmietnika. Markety to punkty chemiczne z produktami z gówna w ładnym opakowaniu. Najczęściej preziem takiego reklamowanego w telavizji punktu jest psychopatyczny pejs z talmudem pod pachą. Te chemiczne punkty z tym rodzajem ‚pożywienia’ ściśle współpracują z bigpharmą i interes się kręci. Wodę też przejmuje pejsate nestle i… będzie zatruwać gojom studnie. Choroby, szczepionki to megabiznes… robiony na gojach.

    Lubię

  3. erpeem pisze:

    Nie widziałem jak to cholerstwo produkują, ale znam siebie. Żyję już trochę lat i pamiętam smaki prawdziwych wędlin. Ponieważ żywność w tym okresie była (wbrew temu co dziś pieprzą) ogólnie dostępna, nie miałem problemów z jej spożywaniem w ilościach na jakie miałem ochotę.
    Ale do rzeczy – od jakiegoś już czasu (od kilkunastu lat) paluszki – chodzi o serdelki w plastykowych osłonkach – przestały mi smakować. Najpierw po obgotowaniu, bo na zimno były jeszcze zjadliwe, a obecnie… Udałem się mianowicie po przeczytaniu artykułu Pana Kefira do marketu Biedronka. Kupiłem atrakcyjne cenowo „wędzone parówki drobiowe”. Cena 5,99 za kg. W opakowaniu 15 parówek. Po spożyciu 5-ej poczułem odruch wymiotny. W trakcie jedzenia 6-tej wyplułem zawartość jamy ustnej do kosza na odpadki. Pozostałą resztę wyrzuciłem do śmietnika. Nie zaryzykowałem zaserwowania ich swojemu psu, bo bardzo go lubię.
    Na tym nie koniec. Prócz parówek kupiłem w wspomnianej Biedronce opakowanie kiełbasy śląskiej. Jej cena nie należała już co prawda do atrakcyjnych, ale co mi tam… tanie mięso ponoć psy tylko jedzą. No więc po nieudanej degustacji parówek drobiowych postanowiłem poprawić sobie smak śląską. W paczce było kurwa 6 pierdolonych kiełbasek „śląskich”. Wyrzuciłem do kosza 5. Już po pierwszej miałem dość.
    Podsumowując – na to gorsze od psiego (choć śmiem wątpić) żarcie – wywaliłem w błoto 12,98 zł. Nie wiadomo czy to wszystko – być może pojawią się następne wydatki na ratowanie zdrowia lub nawet życia.
    Dlatego wierzę w każde słowo komentarza autorstwa Kefira. A nawet jestem pewien, że to co pisze to sama prawda i tylko prawda, Przynajmniej w tym temacie.

    Lubię

    • szubinka pisze:

      Moj maz za to pracowal jakis czas w Holandi w „fabryce parówek”, byl ich wielkim fanem wiec pierwszego dnia (jeszcze nie widzial procesu produkcji) caly szczesliwy wpadl i oznajmil, ze dzis to chyba z 3kg parowek zjadl 🙂 nastepnego dnia przyszedl juz zielony, bo widzial jak sie je robi (dwa worki chemii + woda) nigdy wiecej juz na pewno nie zje parowek. A juz najgorsze co moze byc to kupowanie miesa w marketach. Niestety czasem jestem zmuszona, bo maz pracuje do pozna a nie wszedzie moge sie dostac z 4 miesiecznym dzieckiem, jednak ostatnio juz miarka sie przebrala, kupilam piers z kurczaka w Kauflandzie i w domu podczas krojenia ZWYMIOTOWAM tak ona śmierdziala obrzydliwie, od tej pory powiedzialam albo swojskie ze wsi a w ostatecznosci z jakiegos dobrego sklepu typowo miesnego. Albo wcale.

      Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 114 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: