Bareizmy

Czy upadek polskich stoczni to celowy sabotaż?!

Upadek polskich stoczni: czy to był sabotaż?

Cyt. „Jednym z filarów stabilnej gospodarki państw z dostępem do morza jest przemysł stoczniowy – rozumieją to doskonale chociażby nasi sąsiedzi, Niemcy. Rządowa fundacja Wirtschaftsfonds Deutschland przyznała więc ponad 240 mld euro częściowo bezzwrotnego kredytu.

Polski przemysł stoczniowy cieszy się szerokim uznaniem w świecie, stanowiąc poważne zagrożenie rynkowe dla Niemców. Polska Żegluga Morska to 3. w Europie, a 10. przewoźnik na świecie. Rząd Polski, pod dyktando Unii Europejskiej (zdominowanej przez Niemców), zamiast wspierać polski przemysł stoczniowy zamówieniami, blokuje go. PŻM został zmuszony zamówić 58 statków, z czego ponad połowa to masowce, w chińskich i japońskich stoczniach. Tymczasem w kraju, starannie zaplanowana strategia „pomocy” dla polskiego sektora stoczniowego oparła się na doprowadzaniu latami, przez wszystkie rządy, do upadku krajowych stoczni, co w konsekwencji poskutkowało przejęciem ich za niewielkie pieniądze przez kapitał zagraniczny.

W myśl biznesowej zasady: jeśli nie możesz kupić konkurenta, taniej go zniszczyć, niż usprawniać swój produkt.

Odpowiedzialnych za ten stan rzeczy dałoby się odszukać, po podpisach pod decyzjami i zezwoleniami na realizację ogromnych kontraktów dla państwowego przedsiębiorstwa nie w kraju, a za granicą. Przecież choćby stocznia Gdynia to jedna z najnowocześniejszych w świecie, gdzie buduje się statki niemal każdego typu. Blokowanie tych zamówień mogło być pretekstem do odsprzedania stoczni kapitałowi zagranicznemu, tłumacząc się brakiem rentowności. Jak po nitce do kłębka, można by ustalić motywy działania i kapitał finansujący. Ale to ustanowiłoby precedens, który w kraju układów i kolesiostwa, wspólnego krycia swoich brudów i filmowania się z ukrycia, nigdy nie nastąpi, gdyż to zburzyłoby misternie tworzoną iluzję niezależnego rządu.

Wszystko wskazuje na to, że upadek jednego z silniejszych, bardzo konkurencyjnego pod względem jakości i ceny produktów przemysłu stoczniowego na świecie, był zaplanowany”

Autor: Rafał Jędrasik

Historia Stoczni Gdańskiej: czyli jak zlikwidować konkurenta dla niemieckiego przemysłu?

Cyt. „Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP), jako współwłaściciel 25 proc. akcji Stoczni Gdańskiej, odrzuciła biznesplan przewidujący jej restrukturyzację i dalsze funkcjonowanie, przez co widmo całkowitej likwidacji dawnej kolebki ‚Solidarności’ znacznie się przybliżyło. Zamiast jednak publicznie to ujawnić Agencja wynajęła firmę public relations, która przygotowała schemat kampanii medialno- informacyjnej zdejmującej z niej odpowiedzialność za negatywne konsekwencje tej decyzji.

O sprawie doniósł kilka dni temu serwis trojmiasto.pl. W artykule pt.: „Agencja Rozwoju Przemysłu manipuluje. Niekontrolowany wyciek w sprawie Stoczni Gdańsk” możemy przeczytać o treści przygotowanej przez firmę PR „PROFILE” instrukcji w jaki sposób ARP powinna działać i komu dawać odpowiednio skrojone „przecieki”, aby przekaz medialny decyzji o niezaakceptowaniu biznesplanu ratującego Stocznie Gdańską został pozytywnie dla Agencji ukierunkowany przez media. Chodziło głównie o to, aby nikt nie zarzucił ARP, że jest odpowiedzialna za upadek czy groźbę upadku Stoczni Gdańsk.

Materiał dla GW, materiał dla TVN…
Instrukcja przygotowana dla ARP bardzo szczegółowo precyzowała jak wspomniana powyżej komunikacja miałaby wyglądać. Spece z firmy PR przewidywali, że: „obecnie trwająca cisza komunikacyjna zostanie zerwana po podjęciu przez ARP decyzji odmownej i poinformowaniu o tym drugiego udziałowca”. Zaproponowali więc działania mające na celu „przejęcie inicjatywy i kontroli nad komunikacją”, które miałyby polegać na wypuszczeniu „kontrolowanego przecieku” z informacjami o ocenie przez ARP biznesplanu i realizacji założeń restrukturyzacyjnych. Wydźwięk miał być taki, że angażowanie kolejnych publicznych pieniędzy dla ratowania stoczni nie ma sensu. Materiały miałyby się pojawić w trójmiejskim wydaniu „Gazety Wyborczej” oraz w „Pulsie Biznesu”. Kolejnym etapem „kontrolowanego przekazu informacji” są organizowane przez prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu briefingi prasowe, oświadczenia i wywiady dla PAP oraz odpowiednio skrojone materiały „w wiadomościach TVN”. Wszystko po to, aby zdjąć z ARP odpowiedzialność za potencjalny upadek stoczni.

Silna stocznia w Gdańsku byłaby problemem dla stoczni niemieckich?

Powyższa historia pokazuje, że dla zarządzających majątkiem naszego kraju (ARP jest spółką Skarbu Państwa) priorytetem nie jest to, aby w Polsce nadal istniał silnie rozwinięty przemysł, dający pracę tysiącom ludzi. Ważne jest to, aby przekaz medialny w „zaprzyjaźnionych” gazetach i telewizjach był korzystny, aby nikt przypadkiem nie śmiał ich posądzać o jakiekolwiek zaniedbania czy nieumiejętność w zarządzaniu państwowym majątkiem. Historia ta jest także kontynuacją elegii polskiego przemysłu stoczniowego, który nazbyt silny byłby śmiertelną konkurencją dla stoczni zlokalizowanych w Niemczech. Czy po stoczni w Szczecinie i Gdyni przyszedł czas na likwidację stoczni w Gdańsku?

Na marginesie całej sprawy – ciekawe ile publicznych pieniędzy przytuliła ta firma PR, która doradzała ARP…

Źródło: http://www.niewygodne.info.pl/

Czytaj więcej: Agencja Rozwoju Przemysłu manipuluje. Niekontrolowany wyciek w sprawie Stoczni Gdańsk (Trojmiasto.pl)

Reklamy

3 odpowiedzi »

  1. Zanim przeczytałem ten artykuł sam od jakiegoś czasu uważałem że Przemysł Stoczniowy (Stocznie, Zakłady Produkujące silniki okrętowe), Hutnictwo, Górnictwo zostało specjalnie zarżnięte bo kraje zachodu miały w tym interes. To co piszesz na swoim blogu tylko to potwierdza i pokazuje jaki był mechanizm. Czy w Naszym kraju znajduje się instytucja która mogłaby to wszystko zbadać – wątpię. Chyba po kolejnych wyborach najlepiej byłoby taką powołać aby rozliczyła te 25 lat rządów z lewa i prawa.

Odpowiedz na „cezar1963Anuluj pisanie odpowiedzi

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.