Bareizmy

Przyroda przegrywa z polityką, sytuacja jest dramatyczna. „Najpierw znikną ptaki, a potem nastąpi koniec..”

ptaki

Cyt. ”
Co roku w krajach południowej Europy ginie pół miliarda ptaków przekraczających Morze Śródziemne. 10-15 proc. wszystkich skrzydlatych wędrowców. Znaczna część z nich leci – i nie dolatuje – do Polski.
W tej liczbie corocznie jest zabijanych ok. 100 tys. wędrownych ptaków drapieżnych. Wśród nich licznie gatunki ważne dla Polski – trzmielojad i błotniak stawowy.

Milczenie ptaków
We Włoszech, w Grecji i na Cyprze ich zabijanie stało się narodowym “sportem”. Podobnie jak w Hiszpanii, we Francji i na Malcie. Aby pokonać Morze Śródziemne, polskie ptaki mają do wyboru trzy szlaki: przez Cieśninę Bosfor; Sycylię i Półwysep Apeniński; Gibraltar i Hiszpanię. Niezależnie którędy polecą, są masowo zestrzeliwane, odławiane i maltretowane.
Najwięcej ptaków zabijanych jest w południowej Francji, północnych Włoszech, na Płw. Iberyjskim, Malcie i na Cyprze. Ale ochroniarze ptaków dopiero zaczynają odkrywać rozmiary śmiertelności także w Libanie, Syrii i Egipcie.

ptaki wedrowne

Niedokończona symfonia
Barbarzyństwo Włochów urządzających zorganizowane rzezie ptaków potępiły międzynarodowe stowarzyszenia ekologiczne. Zwyczaj zabijania wszystkiego, co leci, zachował się od wieków na terenach zacofanego włoskiego południa. Bywa, że w ciągu doby zabijanych jest we Włoszech ponad 700 tysięcy ptaków. Każdej minuty – 500. W polowaniach dozwolone są wszelkie, nawet najbardziej odrażające metody.i
Ptaki zabijane są przez bezpośredni odstrzał (duże gatunki) oraz po ich schwytaniu w najróżniejsze pułapki (mniejsze ptaki). Są to z reguły patyki oblepione wyjątkowo lepkim klejem, wystawiane w małych zagajnikach, gdzie przelatujące ptaki są zwabiane nagraniami innych ptaków, odtwarzanymi z magnetofonu. Chętnie wykorzystywane są też duże sieci czy skupiska pętli. Oprócz nagrań magnetofonowych, ptaki są zwabiane w rejon odłowu za pomocą wabików, czyli ptaków trzymanych w klatkach.
Powszechnie stosowana jest metoda tzw. szałasu. Szałas-pułapka przypomina wielką altanę bez dachu, pokrytą cienką siecią. Jej ściany tworzą niskie krzewy, przez które ptaki mogą dostać się do środka. Wewnątrz czeka na nie ptak-wabik, najczęściej drozd albo szpak. Kłusownicy łamią mu nóżki i zmaltretowanego wieszają na sznurku. Oszalały z bólu trzepocze skrzydłami i krzyczy. Na ten zew zlatują się z okolicy setki jego braci. Między gałęziami krzewów przenikają do wnętrza “altany”. Kiedy próbują uciec górą, wpadają w zastawioną sieć. Takim sposobem można złapać jednorazowo parę tysięcy ptaków.
Odstrzał większych ptaków, np. ptaków drapieżnych na Malcie czy w południowych Włoszech, jest obecnie prowadzony z użyciem broni szybkostrzelnej, umożliwiającej oddanie większej ilości strzałów w krótkim okresie, gdy zmęczony przelotem nad Morzem Śródziemnym ptak dolatuje do wybrzeża i mija miejsca zasiadki myśliwych. Samochody terenowe z napędem na 4 koła ułatwiają myśliwym dotarcie w miejsca poprzednio trudno dostępne. Na Malcie myśliwi strzelają również do ptaków z łodzi motorowych, na morzu, zanim te zdołają dolecieć do lądu.
Popularne jest nagłe oślepianie reflektorami lecących kluczy i wybijanie ich co do sztuki. Strzela się z działek szybkostrzelnych, wykorzystuje się helikoptery.
Nasze ptaki leśne – od pokrzewki, trzciniaków, trzciniczek po drozdy i słowiki – giną podczas dalekich wędrówek pod niebem Italii i Grecji – mówi dr Przemysław Chylarewski z Muzeum Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk.
Jest taki gatunek ortolan, bardzo ładny trznadel, rzadki i ginący gatunek w Europie, którego śpiew zaczyna się jak piąta symfonia Beethowena. Mamy trzecią część jego europejskiej populacji. Nie tylko co czwarty bocian jest Polakiem, jak zwykło się mówić. Co trzeci ortolan również jest Polakiem. Każdy, kto był na polu w maju, czerwcu, lipcu, wie, jak pięknie śpiewa. W lipcu, kiedy już większość ptaków milczy, ortolany nie, bo mają jeszcze drugi lęg.
W jednym tylko regionie południowo-zachodniej Francji (Les Landes) zabija się corocznie ok. 50 tys. ortolanów.

ptaki wedrowne Polska

Półmisek skowronków
Na Cyprze zabijanych jest corocznie 8-12 mln ptaków (inne oceny mówią nawet o ok. 20 mln rocznie). W dużej części to pokrzewki i inne drobne ptaki wróblowate.
Na Malcie zabijane są corocznie 2-3 miliony ptaków. Wskutek odstrzału, liczba gatunków ptaków gniazdujących na wyspie spadła z 32 w 1916 r. do ok. 16 obecnie (Maltańczycy w XX wieku wybili połowę własnych gatunków lęgowych!).
Cypr i Malta to rejony, w których od wieków polowano na ptaki. I nic się nie zmieniło. Ongiś potrawa ze śpiewających ptaszków była odświętnym dodatkiem na stół. Teraz na Cyprze każdy może zamówić ją w restauracji. Na przykład półmisek pełen skowronków. Na Cyprze ten lokalny specjał kulinarny, nosi nazwę ambelopoulia.

Maltańczycy lubią strzelać. Celują do dużych ptaków, przede wszystkim, podobnie jak we Włoszech, do ptaków drapieżnych. I choć tak naprawdę strzela się do wszystkiego co leci, to ulubionym obiektem polowań jest nasz rodzimy trzmielojad – ptak o różnych odmianach barwnych, rzadki, drapieżny.
Maltańczycy kolekcjonują jego okazy. Zwykli licytować się: “Mam już jasnego trzemielojada, potrzebuję jeszcze dorosłego, ciemnej odmiany”. Po czym wypychają go i stawiają na telewizorze
W ramach amnestii ogłoszonej przez rząd Malty w 2003 na posiadanie wypchanych ptaków, myśliwi mogli legalizować wypchane (nielegalnie zastrzelone) ptaki. Tylko 20 proc. zarejestrowanych myśliwych zgłosiło swe kolekcje, ale ci, którzy je zgłosili, mieli w swych domach średnio po 100 okazów (270 tys. okazów wypchanych ptaków zgłoszonych przez 2.5 tys. myśliwych)
W Kalabrii wierzy się, że mężczyzna, który nie ustrzeli danej wiosny trzmielojada, nie zdobędzie przez resztę roku żadnej kobiety. Ten przesąd – proszę zwrócić uwagę – wymaga corocznego odstrzału ptaka
Prawdopodobnie jest to jedno z głównych zagrożeń tego gatunku
Kilka tysięcy par trzmielojadów jeszcze gnieździ się w Polsce.

ptaki wedrowne 1

Szpak palony w majestacie prawa
We Francji i w Hiszpanii walczy się ze szpakami. Są wprawdzie plagą okolicznych plantacji winogron, ale walczy się z nimi nadzwyczaj brutalnie. Szpak jest gatunkiem stadnym, przebywa w dużych skupiskach, nocuje gromadnie. Takie skupisko traktuje się miotaczami ognia lub wysokotoksycznymi truciznami w sprayu. Metody te są dozwolone prawem.

Dzięki silnemu lobby myśliwych, we Francji w majestacie prawa strzela się do wszystkiego, co żyje, głównie do ptaków wodnych – kaczek i wszystkich siewkowatych. Siewkowate podejmują wędrówki, w czasie których pokonują wiele tysięcy kilometrów, z tundry syberyjskiej aż do południowej Afryki.
Polowania na ptaki to sposób spędzania wolnego czasu we Francji
Dr Przemysław Chylarewski obrączkuje ptaki od wielu lat i większość informacji o “swoich” ptakach, które zaobrączkował w Polsce, to były ptaki zastrzelone we Francji i w Hiszpanii. – Stamtąd otrzymywałem informacje w takiej postaci “zastrzelony” albo “pozornie znaleziony martwy” co oznacza to samo. Myśliwy wstydzi się przyznać, że zastrzelił trzmielojada, ale ma na tyle poczucia obywatelskiego obowiązku, że odsyła obrączkę do centrali.

Przegrana przyrody z polityką
Dyrektywa unijna o ochronie dzikich ptaków, która służy do tworzenia europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000, wymienia zakazane metody zabijania ptaków. Dla Malty Komisja Europejska odstąpiła od tych reguł na okres przejściowy. Dlaczego? – Bo myśliwych na Malcie jest wielu i stanowią taka siłę polityczną, że nikt nie chciał ryzykować rozwiązania tego problemu z obawy o niepowodzenie referendum – tłumaczy dr Przemysław Chylarewski.

We Włoszech rząd formalnie zobligowany do wprowadzenia zakazu polowania na ptaki obszedł ten przepis, delegując uprawnienia na władze regionalne. Rząd jest więc czysty.

Obecnie wszędzie, wyjąwszy może kraje głodującej Afryki (tu strzela się i do bocianów), myślistwo i chwytanie ptaków nie jest uzasadnione rzeczywistymi potrzebami. Jest to sport, rozrywka, którą uprawiają bogaci na ogół ludzie.
To nie są ich ptaki, ale północnoeuropejskie – polskie, szwedzkie, niemieckie… Rzezi nie możemy więc przyglądać się obojętnie. To jest nasz problem.
– Piszemy listy i petycje dziesiątki lat, ale nasze możliwości są ograniczone. Problem jest wszystkim znany, politykom również – mówi dr Wiesław Nowicki z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN.

Jest jakaś nadzieja. Włosi wydają duże pieniądze na edukację. Jeśli dzieciom będzie się pokazywać, że szybujący na niebie trzmielojad jest wspanialszy od wypchanego na telewizorze, to w przyszłości nie wypali do niego z dubeltówki. Na owoce takiej edukacji trzeba poczekać. Czy ptaki tego doczekają? Dla niektórych gatunków może być za późno.

Po 5 latach zbierania danych o liczebności pospolitych ptaków w Polsce (program Monitoringu Pospolitych Ptaków Lęgowych) wiemy, że liczebność gniazdujących w Polsce szeregu wędrownych ptaków: pokrzewek cierniówek, kukułek, świstunek leśnych, pliszek żółtych, czy drozdów śpiewaków – spada w tempie przekraczającym 30 proc. na 10 lat. Możemy się tylko domyślać, w jakiej mierze jest to wynikiem niekorzystnych zmian w krajobrazie naszego kraju, a w jakim wynika z polowania na te ptaki w czasie ich wędrówek.

ptaki wedrowne 2

Barbarzyńskie przyzwolenie Unii Europejskiej
Pod takim tytułem zamieściliśmy w majowym numerze Przyrody Polskiej z ubiegłego roku notatkę o zalegalizowaniu przez Unię Europejską “polowań” na przelotne ptaki na Malcie.
“Od setek lat Malta jest etapowym punktem odpoczynku milionów ptaków lecących na zimę z Europy do Afryki, a następnie powracających na wiosnę do swoich lęgowisk w Europie. Wiele gatunków ptaków odpoczywających na Malcie teoretycznie podlega ochronie prawnej. Lista tych gatunków jest bardzo długa i powstała we współpracy wielu krajów, także członków Unii Europejskiej.
Malta w trakcie negocjacji swojego wejścia do UE uzyskała oficjalne zezwolenie, sprzeczne z innymi postanowieniami prawa unijnego, na wiosenny odstrzał ptaków odpoczywających w swojej drodze do Europy. Jak się szacuje, co roku około 2 – 3 miliony słowików, skowronków i innego ptasiego drobiazgu pada łupem, pożal się Boże, maltańskich myśliwych, których jest na wyspie 12 000 i do tego 3 000 “traperów” polujących na ptaszki stanowiące “specjalność maltańskiej kuchni”. Zważywszy że Malta liczy 375 000 mieszkańców, to co 25 mieszkaniec tej wyspy poluje na wędrowne ptaki. Jeżeli wyłączymy z tej statystyki kobiety, dzieci i osoby starsze, to okaże się że co 5 – 6 Maltańczyk uprawia ten proceder.”.

ptaki wedrowne 3Autor: Krystyna Forowicz

Źródło: Rzeczpospolita

Za: http://fotoptaki.art.pl/viewtopic.php?t=1765c

Reklamy

10 odpowiedzi »

  1. Jeżeli przegrywa przyroda,to za sprawą polityki?!
    Jednym z czynników stanowiących o naturalnym środowisku jest demografia i czynienie sobie Ziemi poddanej.

    • Czynienie sobie ziemi poddanej, a rozpie*alanie jej bo ma się takie widzi mi się to dwie różne sprawy. Kiedyś człowiek też zabijał zwierzęta, ale za każde upolowane składał hołd czy to matce na turze, czy to bogom lub Bogu, jak i też samemu zwierzęciu. Nigdy nie zabijano dla zabawy, zawsze był to mus. Dziś niestety ludziom się popierdoliło w głowach troszkę i wydaje im się, że zasoby ziemskie są nieskończone. Nie wiem co nimi kieruje, ale wiem na pewno, że nie wyniknie z tego nic dobrego.

      • Ktoś tu się za dużo Avatara naoglądał, i żyje jakimiś mitami i bajkami.
        Zwyczaj oddawania czci naturze(w kontekście polowań) mieli mieszkańcy Ameryk, przed pojawieniem się białych.
        Religie naszych przodków(nie to, co się teraz wmawia ludziom, że jest naszą tradycyjną religią a w rzeczywistości zostało do nas przywleczone z pustyń znad Morza Martwego), obecnie określana pogaństwem – to był kult oparty na cyklach przyrody.
        Wiec to nie „dziś się popierdoliło” tylko wszędzie tam, gdzie nastały religie abrahamowe – dawny etos ludzi jako części ekosystemu został zastąpiony etosem „czynienia sobie ziemi poddanej”. Co oczywiście było i jest interpretoiwane tak, że można wszystko bo jest na to boskie przyzwolenie, a sam Bóg będzie się troszczyć o swoje dzieci więc zasobów im nie zabraknie.
        Nawet przy dużo mniejszych populacjach ludzi – w błyskawicznym tempie wyrżnięto liczne gatunki – bizony w Ameryce, w Europie tury, ale tak naprawdę holokausty zwierząt prowadzone przez „władców świata” liczy się w tysiącach gatunków.
        Do tego człowiek jako gatunek zalicza taką ekspansję, ze porównanie do szarańczy, która mnoży się ponad wszelką miarę, zżera całą łąkę i następnie niemal doszczętnie ginie z głodu – wydaje się uprawnione. Demografia w połączeniu z możliwościami technicznymi powoduje, że o ile nie nastąpi coś naprawdę nieprzewidywalnego, to epoka wielkiego głodu zbliża się coraz szybciej. Połaczenie roznącej demografii z zanieczyszczeniami, globalnym ociepleniem, masowym wymieraniem owadów – a teraz równieź ptaków – nie może skończyć się inaczej jak klęską humanitarną na skalę jakiej jeszcze świat nie widział. Być może wielkim wymieraniem wszystkiego co większe od małej myszki.

  2. Dzięki za ten artykuł, Kefir.Niewiele się pisze i mówi o takich sprawach. Wiedziałam o tym. Nawet swojego czasu podpisywałam petycję w celu zakazu mordowania ptaków w ww. krajach. Na ile była ona skuteczna, nie wiem.
    Smuci i zawstydza mnie brak szacunku człowieka do przyrody, do jej piękna i doskonałości. Nie rozumiem roszczeniowego podejścia do wszystkiego, co na Planecie się znajduje. Krótkowzroczność i brak przewidywania skutków własnych działań cechuje mało inteligentnych ludzi. Kiedyś ktoś mądry powiedział, że Przyroda da sobie radę bez ludzi,ale ludzie bez Przyrody nie.

      • Naród sam wybrał sobie na prezydenta myśliwego, który dorabia ideologię do mordowania zwierząt ( regulacja populacji i odstrzał najsłabszych sztuk, z powodu braku dużych drapieżników, nota bene wytępionych przez ludzi) i ozdabia dom ich wypchanymi i spreparowanymi ciałami ( „trofea” grubych dziadów siedzących w ambonach i strzelających do najokazalszych osobników zwabionych wysypanym ziarnem). Tylko człowiek potrafi tak zgrabnie uzasadnić pozbawiania życia.

  3. Dokładnie. Mocny, trafny artykuł. Prawdziwy. Wystarczy wyjechać za miasto, przyjrzeć się na liczebność bocianów, skowronków, drapieżników niezimujących u nas. Przykład- nasza rodzima, kolorowa sikora bogatka- jedna z 5 stale mieszkających w Polsce sikor. Jest ich dużo, ale w skali ekosystemu na tyle mało, że jest za dużo robactwa. Brak równowagi prowadzi do katastrofy- zawsze i wszędzie.

    I to człowiek jest największym skurwysynem w na tej planecie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.