Niewyjaśnione zjawiska

Czy boisz się śmierci?! Wyjdź naprzeciw nieznanemu..

Zawsze zastanawiało mnie jedno. Śmierć jest jedną ze stron rządzących tym wszechświatem. Życie jest jedną stroną, natomiast stroną przeciwną jest śmierć. Śmierć jest naturalna, jest jak wykopki, żniwa i zima następująca po upalnym lecie, jest jak noc zapadająca po aktywnym dniu, jest jak sen po dniu pracy. Zima, noc i sen mają zresztą wiele wspólnego ze śmiercią, a najbardziej sen – zwolnienie obrotów mózgu i aktywności organizmu..

new age świadomość

Dodam, że po zimie zawsze następuje wiosna i lato, po nocy zapada brzask i dzień, zaś po śnie następuje przebudzenie i aktywność codzienna. Tak samo jest ze sprawą naszego życia i śmierci. Są one cykliczne – po śmierci odradzamy się gdzie indziej, w innym ciele, by nabywać kolejne doświadczenia.

Skąd więc tak szeroko zakorzeniona w naszej cywilizacji rozpacz po stracie bliskiej osoby? Dodam, że według różnych nauk wiedzy tajemnej, zbytnie rozpaczanie podczas pogrzebu, bardzo utrudnia zmarłej osoby ostateczne przejście na tę „drugą stronę”.

Bierze się to z dwóch powodów. Powód pierwszy to judaistyczna, jahwistyczna wizja nieba i piekła po śmierci, obecna w religiach wywodzących się z pnia mojżeszowego – judaizmu, chrześcijaństwa, islamu. Ta chora według mnie koncepcja infekuje umysły ludzi i przede wszystkim powoduje ogromny strach za życia. Niezliczone rzesze ludzi, aby pokonać ten strach, zrzeszają się w religie, sekty, wyznania, odprawiają różne rytuały, nieraz krwawe, albo okultystyczne (tzw. tajemnica przemienienia w katolickiej eucharystii). To nie wszystko. Bowiem płacą też duże pieniądze na kapłanów tych wyznań, którzy żyją w luksusach i od tych luksusów hołdują swoim dewiacjom – np pedofilii. Która jest powszechna wśród kapłanów wyznań mojżeszowych – judaizmu, chrześcijaństwa, islamu.

Jesteśmy odcięci od źródeł Wiedzy Uniwersalnej (Logosu), jesteśmy karmieni bajkami o tym, że jak nie będziemy słuchać kapłanów, to czekają nas męki piekielne. Nie mamy tej świadomości, że życie i śmierć są cykliczne, że są jak noc i następujący po niej dzień. Mamy wbijane od maleńkości w podświadomość, że śmierć jest ostatecznym końcem, po którym jakiś okrutny sędzia rozliczy nas za to, czy słuchaliśmy kapłanów na tym łez padole. I kto wie, być może trafimy na wieki wieków w odmęty czeluści piekielnych, gdzie powszechne są duszący dym, ognista siarka, parząca smoła, i belzebub kujący w dupsko widłami! Takie brednie, wciskane maleńkiemu dziecku, nie tylko niszczą jego psychikę, ale też zaburzają postrzeganie podstawowych pojęć i odseparowują takiego człowieka od praw naturalnych.

To powoduje też inne efekty. Takie, jak i ogromny strach typu – „co z bliską mi osobą, która właśnie umarła? A co jak po tej drugiej stronie nic nie ma i ona przestała istnieć? A co, jeśli trafiła do piekła? „.
Nie wiemy co jest po drugiej stronie. Dodatkowo, została nam odcięta świadomość, iż ponowne narodziny po śmierci są faktem. Martwimy się więc, że bliska nam osoba nie tylko umarła tu na Ziemi, ale że przestała istnieć już na zawsze. A jeśli już jesteśmy religijni i dopuszczamy jakąś formę życia po śmierci – boimy się jaki los spotka tę osobę: piekło, czyściec, czy niebo?

Katolicyzm, jak wiele religii, przemyca pewne małe fragmenty Wiedzy Uniwersalnej (Logosu). Popatrzcie, jaka jest katolicka, religijna definicja piekła. Kościół katolicki trochę ją „przypudrował” i zamiast straszyć diabłami, widłami, kotłami ze słomą – straszy nas tym, że piekło to „czas wiecznej rozłąki z Bogiem, czas braku kontaktu z Bogiem”.
Teraz zastanów się, i postaraj się odpowiedzieć szczerze na pytanie: czy dziś masz prawdziwy, autentyczny kontakt z Bogiem? Fakty są takie, że tych którzy uważają, że mają kontakt z Bogiem. lub tych, którzy uważają że Bóg do nich przemawia, leczy się psychiatrycznie.

Zapewne doszedłeś teraz do pewnego przerażającego wniosku.. Tak, masz rację – Ziemia jest jedną z wielu „planet piekła”. Obecnie żyjemy w piekle, a różne religie i ścieżki duchowe, przedstawiają, często w wykoślawiony przez czas i ludzką interpretację sposób, jak z tego piekła się wyzwolić. Najpierw jako człowiek, jednostka, osiągając oświecenie, a potem, jako planeta Ziemia – jako jedna, Globalna Wspólnota. Która poprzez upowszechnienie pewnych treści, nauk, ścieżek rozwoju – wygeneruje pewną Nową Rzeczywistość. Brzmi fantastycznie, niewiarygodnie? Jednak właśnie to opisuje choćby księga apokalipsy (z greckiego: apokalipsa = ujawnienie prawdy).
Każdy człowiek, każde pokolenie, każdy naród, ma swoją apokalipsę – a przynajmniej dobrze by było, gdyby miał..

Jarek Kefir

Możesz mnie wspomóc. Dotacje są całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe, w przeciwieństwie do różnych gadzinówek typu GW czy Rzeczpospolita, gdzie za dostęp do artykułów w internecie trzeba wykupić abonament.
Szczegóły są podane poniżej. Serdeczne dzięki!

http://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Reklamy

30 odpowiedzi »

  1. niema smierci jako takiej zrozumialem to gdy mosialem swoim dzieciom tlumaczyc . Przychodza chwile w zyciu dziecka-kazdego czlowieka ze zaczyna myslec o smierci swojej i czuje zal zwlaszcza gdy jest mlody ze jak to bedzie co to sie stanie zal za utrata kazdej chwili zlej czy dobrej i wtedy uswiadomilem sobie ze przeciez jestesmy zbiorowiskiem atomow (prochu)itak tlumaczylem dziecia ze nieumra tylko beda atomami ktore po jakims czasie? moga znow sie polaczyc. nie mowilem o swiadomosci(bycie istnienia)tylko o postaci fizycznej bardziej to przemawia do swiadomosci dziecka na reszte przyjdzie czas…

  2. Jarku odpowiem Tobie na to fundamentalne pytanie kawałem, wszak dotyka nas wszystkich ten humor przez łzy!

    Lucyfer w piekle przeprowadza inspekcje. Podchodzi do pierwszego kotła, którego pilnuje aż 10 diabłów i pyta:
    -dlaczego aż 10 diabłów pilnuje tego kotła?
    -bo w tym kotle gotują się Amerykanie, oni są ambitni i każdy co chwilę usiłuje wyskoczyć
    Lucyfer idzie dalej i zauważa kocioł, a przy nim 5 diabłów. Podchodzi i pyta:
    -czy tu tylko 5 diabłów wystarczy?
    -tak, w kotle gotują się Anglicy, są ambitni, ale przy tym trochę flegmatyczni więc 5 wystarczy
    Następnie lucyfer podchodzi do kotła przy którym stoi jeden diabeł i zadaje mu pytanie:
    -czy Ty tu sam wystarczysz, aby przypilnować kotła?
    -tak bo w kotle gotują się Niemcy, to zdyscyplinowany naród, więc jeden diabeł wystarczy
    Lucyfer idąc dalej zauważa kocioł, którego nikt nie pilnuje. Chodzi i szuka jakiegoś diabła, który by mu wyjaśnił zaistniałą sytuację, aż w końcu znajduje gdzieś odpoczywającego diabła, więc podchodzi i pyta:
    -dlaczego nikt nie pilnuje tego kotła?
    -bo w nim znajdują się Polacy
    -Czy Ci ludzie nie chcą wydostać się z tego kotła?
    -ależ chcą, tylko jak już jeden próbuje się wydostać i wspina się na ściankę, to reszta go łapie i ściąga z powrotem na

      • Maria J-V – naprawdę nie wiem jak zareagować na taki wpis, ponieważ wg. MJ-V jest to bardzo głupie i absolutnie nie do tematu?
        Gdybyś choć dodała tak myślę, nie zrobiłaś tego – więc tym bardziej zmuszony jestem odpisać.

        Napisałem humorystyczny tekst jako odpowiedź z tytułem Jarka! Jeśli nie zauważyłaś, to smutno mnie bardzo!
        Oczywiście, że wpis mimo, że humorystyczny – to bardzo na temat!
        Polski kociołek bez obstawy, chyba każdemu znany więc bez komentarza. Ale cała reszta jak widać konieczna do ponownego przeczytania i przeanalizowania!
        Nie bądź taka poważna – poważnie to zakonnica w ciąży wygląda!

  3. rozkręcasz się widze 🙂 tak 3maj 🙂

    jednak ludzie sie nie zjednoczą ot tak, nawet po mocnym kopniaku, odbiją się od dna i wrócą na ścieżkę po której do tej pory szli… tak czy siak, dobrze piszesz, bez ograniczeń

  4. Wszystko pięknie ale jakoś brak dowodów na istnienie duszy. Nie wykluczam jej istnienia ale jakie mamy dowody na jej istnienie jeśli nic nie pamiętamy z poprzedniego życia. Słyszałem że są dzieci które coś tam pamiętają ale to w sumie może też być telepatia a one nie potrafią jej odróżnić od wspomnień. A wy znacie jakieś inne dowody na istnienie duszy po za wróżeniem z fusów?

  5. sa narody ktore sie wesela podczas pogrzebu,a to dlatego ze uwazaja ze dla czlowieka ktory opuscil swoje bolace chore czasem juz stare cialo,to ogromna ulga.Z relacji ludzi ktorzy przezyli tzw.smierc kliniczna wynika ze ,kazdy ,ale to absolutnie prawie kazdy czul niesamowita ulge lekkosc i blogostan podczas opuszczenia swojego ciala,ciekawe co?Akurat pracuje w takim zawodzie(nie na terenie naszego kraju),gdzie musze sie liczyc ze smiercia kazdego dnia,malo tego,kiedy widze biednego zbolalego,cierpiacego starszego czlowieka prawie w agonii,szepcze mu w jego jezyku spokojnie IDZ NIE BOJ SIE IDZ ,bo wiem ze tam gdzie pojdzie bedzie mu lepiej niz tu gdzie jest teraz.Nie wszyscy to rozumieja,BA!!!bardzo nie wiele to rozumie,no coz……….

    • Ostatnio były wiadomości o jakiś badaniach, po ustaniu akcji serca i oddechu mózg jakiś czas jest aktywny, i w pewnym momencie ta aktywność bardzo wzrasta, może to po prostu wszysto halucynacje?

  6. Autor artykułu wypowiada się w sprawie o której ma niewielkie pojęcie. Naturalny instynkt strachu przed śmiercią (nagłą śmiercią) jest jak najbardziej uzasadniony. Człowiek ,który przeżył odpowiednio długi okres życia przeznaczony dla niego ,łatwiej godzi się z tym ,że trzeba odejść z tego ,,padołu łez,, Człowiek ma wyznaczony czas na życie w którym powinien poddać się procesowi naprawy i regeneracji i musi to przejść chociaż byłoby mu bardzo trudno żyć .Przedwczesna śmierć przerywa ten proces i wcielenie traci sens ,a ponad to skazuje taką osobę na powtórne przyjście na świat. Nie ma czegoś takiego jak automatyczne przejście po śmierci do lepszego świata i lepszej egzystencji. Piekło i czyściec a także otchłań są jak najbardziej realne . Zależy to od postępów danej osoby w realizacji wyznaczonych dla niej zadań . Odłączenie od Boga i męczarnie z tym związane są autentycznym udziałem ludzi ,którzy żyją nie zgodnie z własnym sumieniem, którzy lekceważą sobie normy społeczne ,którzy rażąco nadużywają swojej wolnej woli oraz depczą prawa drugiego człowieka. Po śmierci otwierają się oczy i wszystko to co człowiek doświadczył na ziemi przedstawia się jemu w wyraźnym obrazie jego działań .Ukazują się zniszczenia ,których dokonał ,krzywdy które uczynił ,własny egoizm który kazał danej osobie dbać tylko o swoje sprawy ,a nawet łzy i cierpienia osób przez niego poszkodowanych. Żyjąc na Ziemi widzimy wszystko tak jakby w zadymionym zwierciadle czyli niewyraźnie ,lecz po śmierci objawi nam się wszystko w prawidłowym obrazie i nie zawsze jest to obraz piękny . Budzi to wielkie wyrzuty sumienia jakich egoiści w zasadzie nie doświadczają podczas bytności na Ziemi. Cała gama uczuć jakie towarzyszą człowiekowi po śmierci ,od wstydu począwszy ,aż po żal za utraconym kontaktem ze źródłem miłości ,który jest samym Bogiem stwarza piekło i wielkie cierpienie .Tacy ludzie chętnie godzą się na powtórny pobyt na Ziemi i zanurzenie się w życie ,które jest snem i zapomnieniem ,ponieważ w przeciwnym wypadku musieliby znosić piekło stanów emocjonalnych, które są męczarnią nie do pozazdroszczenia.

    • Można eksperymentalnie udowodnić istnienie świadomości(czy duszy)poza ciałem fizycznym…osoby uśpione w czasie operacji opisują ze zdumiewającą dokładnością przebieg wypadków,niedostępnych wówczas fizycznemu postrzeganiu…To samo dotyczyło osób niewidomych od urodzenia…Tak naprawdę to jesteśmy duszą nieśmiertelną wcielającą się w różne ciała w wielu światach i wymiarach…A to w celu zbierania doświadczeń i rozwoju duchowego(moralnego i intelektualnego).Duszę można porównać do kierowcy,a ciało do samochodu…kierowca jeździ samochodem…ale może też z niego wysiąść i iść piechotą…Tak samo dusza może funkcjonować w ciele(w stanie czuwania),albo poza ciałem…(czasowo we śnie,na stałe po tzw.”śmierci”)…

    • Cholera. Przeczytalem post p. Anny 3 razy i nie mogę się pozbierać.
      Nie wiem dlaczego, ale mam niesamowite wrażenie, że ja kiedyś przeżylem coś takiego.
      Jestem przerażony a i zafascynowany zarazem.
      Dzięki za tekst.

  7. Przede wszystkim to, ze jesteśmy oddzieleni od Boga, ( i od siebie nawzajem ) to iluzja. I ta iluzja jest źródłem wszystkich cierpień. Z tego pierwotnego lęku, biorą się wszystkie negatywne emocje, które są motorem do negatywnych działań. I to jest śmierć.
    To co widzimy w przyrodzie, że jedna forma przechodzi w drugą, łańcuch pokarmowy, rozwój i rozkład to normalne i choć ciało „umiera” to nie jest to śmierć. Czy byłby dla nas problem ze śmiercią ciała, gdybyśmy zaraz potem wzięli sobie drugie i żyli dalej? Ale z powodu ciała jesteśmy trochę przymuleni i nie widzimy tego wyraźnie. Nie pamiętamy poprzednich żyć, bo najczęściej ta wiedza by nam się nie przydała. Mamy dosyć traumy z tego życia. Na pewnym poziomie świadomości poznamy to i to nam nie zaszkodzi, ale mamy opiekę rożnych istot ze świata duchowego, które patrzą kiedy będziemy na to gotowi. W świecie emocjonalnym – astralnym, który przechodzimy zaraz po wyjściu z ciała mogą być dla niektórych okresowe cierpienia, z powodu uświadomienia sobie zła, które zrobiliśmy i żal ze zmarnowaliśmy życie ( okazję). Ponieważ inaczej odczuwa się czas, może to być podobne do piekła „wiecznego”. Np lata taki gość i krzyczy „przebacz mi Brunchildo”
    Ale to mija dzięki aniołom opiekuńczym, którzy przyniosą trochę światła by zobaczyć, że Brunchilda mu już przebaczyła i ma lepsze rzeczy niż chować urazy
    Syn marnotrawny z ewangelii wyobrażał sobie, że zostanie ostatnim z parobków, kiedy wróci do domu, a ojciec przyjął go jak syna, bez wyrzutów, jakby nic się nie stało. I tak to wygląda od strony Boga. Nic się nie stało. Wróć tylko jeśli chcesz. Wszystkie problemy na Ziemi tworzymy my i do nas należy rozwiązanie.

    • I w tej ILUZJI utrzymują ludzi wszelacy kapłani, mający z niej wygodne i dostatnie życie na cudzy koszt, którzy zamiast uczyć ludzi kontaktu z Bogiem robią wszystko by zarówno wierni go nie znali ale także by się bali samodzielnie do niego zwracać.

  8. A tu pozwolę sobie przytoczyć pewną wcześniejszą wymianę zdań:
    Cytuj:
    > K: Pytanie czy rzeczywiście boją się śmiercią… czy raczej jest to strach przed utratą życia… Są wszak ludzie, którzy odchodzą z tego świata z poczuciem spełnienia, pogodzeni ze światem i z samymi sobą, wręcz pogodnie, z uśmiechem… bowiem jeśli ich życie było pełne i prawe to nie mają powodów by czegokolwiek żałować. Właśnie dla tego przesłanie rodzimowierstwa jest tak istotne – by żyć pełnią nie krzywdząc przy tym innych. By na końcu drogi w tym świecie, nie musieć przejmować się żalem za niespełnionymi pragnieniami i zmarnowanymi szansami.

    >> D: Być może boją się utraty życia, ale śmierci na pewno też. Nie wiesz co jest po niej i boisz się nieznanego – to wszystko (a zarazem nic)

    >>> K: Moim zdaniem to o czym piszesz, to tylko taki skrót myślowy… To co nieznane często wiąże się z obawami ale jednocześnie wzbudza ciekawość (zazwyczaj pozwalającą owe lęki przezwyciężyć – to jedna z podstawowych cech nie tylko naszego gatunku, powszechna w ewolucji). Inna sprawa, że wielu rzeczy się boimy i z pewnością strach przed nieznanym nie jest tu najsilniejszy ani najistotniejszy (inaczej przez całe życie siedzielibyśmy w piwnicy swojego domu, bojąc się wychylić nosa choćby na milimetr). Moim zdaniem bardziej boimy się właśnie utraty tego co już znamy (szczególnie jeśli brak temu – opisanej prze zemnie wcześniej – pełni, lub dopiero gdy jest się na początku drogi do jej osiągnięcia) niż wkroczenia w to co nie znane, coś nowego… Właśnie dla tego wspomniałem o ludziach którzy odchodzą z tego świata z uśmiechem, pełni wewnętrznego spokoju… Wierzą oni, że to co im było dane osiągnąć na tym życiu, już osiągnęli… a teraz czas ruszać dalej, sprawdzić się w czymś nowym, może lepszym, wyższym… Ci natomiast, którzy takiego poczucia nie mają (sądzą, że mogli osiągnąć więcej, swoje życie mogli przeżyć pełniej, lepiej) z naturalnych względów nie są gotowi na takie przejście, bronią się, walczą… skoro bowiem nie najlepiej poradzili sobie „na tym etapie” czemu mieliby przypuszczać, że w tym nowym i nieznanym pójdzie im lepiej?

    >>>> D: Nie no, na pewno przy okazji śmierci człowiek po prostu nie chce zostawiać tego, do czego był przyzwyczajony, ale myślę że śmierć jest na tyle mało pewną sprawą, że nikt (oprócz zagorzale wierzącego w pośmiertne dobre życie duszy bądź w reinkarnację) nie przyjmuje swojego zgonu z ciekawością.

    >>>>> K:Możesz nie mieć racji – ja odczuwam taką ciekawość, choć zasadniczo nie zaliczyłbym się do żadnej z wymienionych przez ciebie grup.

    >>>>> A: To się nazywa materializm. Nie należy się do niczego przywiązywać zbytnio, gdyż wszystko, jak pokazuje wśród pór roku – jesień, przemija.
    Jest też inna odmiana strachu – strach z kary jakie czekają niektórych po śmierci (w zależności od wyznania).
    A jestem ciekaw dnia i rodzaju swej śmierci i z radością i dumą stanę przez Przodkami, nawet jeśli mam być ukarany, to z godnością to zniosę.

    >>>>>> K: …Albo strach powodowany z faktu, że śmierć zazwyczaj kojarzy nam się z chorobą, cierpieniem, bólem… Może więc tak naprawdę to ich się boimy, a nie znów samej śmierci?
    Jak dotąd mamy więc, że zamiast śmierci i niewiadomej po niej, bardziej boimy się raczej:
    – cierpienia i bólu z nią zazwyczaj kojarzonych;
    – utraty niespełnionego życia doczesnego, znanego;
    – domniemanych kar które w zależności od wyznania mogą spotkać nas po śmierci…

    >>>>>> D:No cóż, może to moja ułomność, ale przywiązuję się do ludzi, miejsc itd. Jestem świadomy tego, że nie uniknę śmierci, ale jak na ten dzień nie jestem na nią gotowy. Młody jeszcze jestem, nie mam zamiaru patrzeć na wszystko dokoła przez pryzmat marności. Mozecie to nazywać materializmem, ja wiem tylko że nie jestem wielkim kozakiem który mówi „haha, dawajcie duchy, mogę się do was dołączyć, bo życie jest marne i mnie mało obchodzi”.
    I osobiście nie chcę znać daty swojej śmierci.

    >>>>>>> K:Obawiam się, że znów nie do końca się rozumiemy… życie wcale nie jest marne, wręcz przeciwnie – jest największym darem jaki mogliśmy otrzymać, a przynajmniej może takim być jeśli przeżyjemy je godnie. Chodzi natomiast o to, że owo życie to swego rodzaju, pewien etap – jeden z wielu chodzących w skład większej całości, celowości (tylko fragment drogi którą podążamy)… I kiedy przyjdzie czas, powinniśmy być gotowi by ów etap równie godnie zakończyć, przed rozpoczęciem kolejnego.

    >>>>>> D:Spoko, oczywiście że też bym chciał wiedzieć jak to właściwie jest po śmierci, ale nie na tyle, żeby z zadowoleniem opuszczać ten świat „bo tamten może być ciekawszy”. W innym wypadku w sumie czemu bym nie miał popełnić samobójstwa?

    >>>>>>> K: To ty napisałeś… Od ciekawości do owego „zadowolenia” jest raczej jeszcze dość długa droga, szczególnie uwzględniając owo „może” (o ile ciekawość wynika z niepewności, o tyle raczej trudno by prowadziła bezpośrednio do zadowolenia wynikającego nieomal z pewności). Owa ciekawość wcale od razu nie będzie więc prowadzić do sytuacji gdy z „zadowoleniem będziemy chcieli opuścić ten świat”, podobnie jak nieznajomość czegoś – nieznane – nie musi od razu wzbudzać w nas staruchu (choć wiązać się może z pewnymi obawami)… Oprócz białego i czarnego są jeszcze inne kolory, nie wspominając o odcieniach szarości… Odnosnie zaś samobójstwa – owa ciekawość nie musi od razu prowadzić do tego rodzaju skrajnych rozwiązań. Po drugie chyba dość napisałem wcześniej, że tego rodzaju odejście – w zgodzie z samym sobą najczęściej ma miejsce, gdy w pełni przeżyło się swoje dotychczasowe życie… Po trzecie – po co przyspieszać to co i tak nieuniknione? I jak wcześniej, bo życie […] jest największym darem jaki mogliśmy otrzymać, a przynajmniej może takim być jeśli przeżyjemy je godnie. Chodzi natomiast o to, że owo życie to swego rodzaju, pewien etap – jeden z wielu chodzących w skład większej całości, celowości (tylko fragment drogi którą podążamy)… I kiedy przyjdzie czas, powinniśmy być gotowi by ów etap równie godnie zakończyć, przed rozpoczęciem kolejnego…. A teraz kontynuując owo rozumowanie… przeskakując – umyślnie skracając – pewien etap swojej drogi, być może nie będziesz w pełni gotowy by przystąpić do kolejnego. Być może, skracając sobie ten etap, wydłużasz sobie drogę w przyszłym? Być może, nie wykorzystując wszystkiego co w tym życiu przygotował dla ciebie Rod (los), trudniej ci będzie w kolejnym? Bo czym innym jest tzw. szukanie śmierci (np. bo nie radzimy sobie z trudnościami dotychczasowego życia), a czymś zupełnie innym powitanie śmierci gdy rzeczywiście przyjdzie na nas pora.

  9. Ludzie , kto Was karmi , co Wy jecie , skąd takie natchnienie ?. Życie należy godnie przeżyć , a nie usprawiedliwiać wiarą i zabobonami . Obojętność na innych ludzi coraz większa , a sprawcą jest bezduszna TV i inne czasopisma .

  10. Nikt z TAMTEJ strony nie wrócił.To wszystko dywagacje na temat.Ludzie ogarnijcie się i żyjcie tym co macie teraz bo potem …będzie potem…i już

  11. Gadają sobie dwie świnki .. Wierzysz w życie po Rzeźni?
    – Jasne. Coś tam musi być. Mnie się wydaje, że odprowadzenie świni do Rzeźni to początek jej nowego życia. Nasze życie w chlewie jest po to, żeby się przygotować na to, co będzie potem.
    – Głupoty. Nikt nigdy nie widział żeby świnia odprowadzona do Rzeźni pojawiła się kiedykolwiek ponownie. To proste, w Rzeźni życie świni się kończy. Pogódź się z tym.
    – Nieprawda. W Rzeźni życie dopiero się zaczyna! Rzeźnia to miejsce gdzie koryta są zawsze pełne. W Rzeźni jest czysto, nie tak jak w chlewie, gdzie robimy pod siebie. W Rzeźni świnie nie muszą tłoczyć się tak jak tu, w chlewie, bo w Rzeźni jest mnóstwo miejsca dla każdej świni. Po prostu, życie po Rzeźni to spełnienie wszystkich świńskich pragnień.
    – Ale skąd ty to wszystko wiesz? Mówisz to z takim przekonaniem, jakbyś sam kiedyś widział Rzeźnię na własne oczy! A przecież żadnej świni nie udało się stamtąd wrócić.
    – Wiem, bo usłyszałem to od Czarnego Wieprza.
    – A kto to taki?
    – Czarny Wieprz jest najmądrzejszą świnią w całym naszym chlewie. Pięknie mówi i zna odpowiedzi na wszystkie pytania.
    – Czy to czasem nie jest ten wieprz, który nigdy nie był z żadną maciorą? Ten, co ciągle wtrąca się, kiedy widzi młodego wieprza i młodą świnkę przebywających razem, mówiąc im, że wolno to robić jedynie w celu hodowli prosiąt?
    – Tak, to on. Przyznaję, on jest trochę inny… Ale to nieistotne, bo Czarny Wieprz cieszy się naprawdę wielkim szacunkiem wśród większości świń. Wiele z nich, w dowód szacunku, regularnie oddaje mu część zawartości swojego koryta.
    — Niesamowite.
    – Czemu się tak dziwisz? Świnia o takiej pozycji w chlewie nie może tak po prostu żyć jak zwykła świnia. Czy to takie złe oddać mu niewielką część swojej dziennej paszy? Nie samym korytem świnia żyje.
    – Założę się, że to też słowa Czarnego Wieprza… Ale cóż, jak uważasz. Mam inne pytanie. Skąd Czarny Wieprz wie to wszystko o Rzeźni? Przecież on również nigdy tam nie był?
    – Usłyszał to od innego Czarnego Wieprza, starszego niż nasz.
    – A ten starszy Czarny Wieprz, to skąd wiedział?
    – Niestety, nie możemy go spytać, bo on już dawno odszedł do Rzeźni. Ale, o ile pamiętam, Czarni Wieprze od wieków przekazują sobie z pokolenia na pokolenie wiedzę o Rzeźni z przykazaniem, aby nauczały ją w całym chlewie.
    – Rozumiem, ich też nie możemy zapytać. Czy zatem, poza opowieściami, są jakieś dowody na istnienie tego życia po Rzeźni?
    – Oczywiście. To, że ty, ja i cały chlew istniejemy. To musi mieć jakiś sens. Pomyśl sam, czym by było nasze życie, gdyby jego celem nie było przygotowanie się do życia po Rzeźni?
    – Chyba żartujesz. To nie jest żaden dowód. Z tego, że istnieje chlew wcale nie wynika to, że istnieje jakiekolwiek życie po Rzeźni, ani tym bardziej to, że wygląda ono akurat tak jak to opisuje Czarny Wieprz. Może Rzeźnia to coś zupełnie innego? Nie rozumiem, jak można wierzyć w takie rzeczy, nie mając do tego żadnych podstaw?
    – Ty nic nie rozumiesz. Dowody nie są nam potrzebne. Czarny Wieprz mówi – ”Dobra Świnia” wierzy na słowo. Świnia wątpiąca to ”Zła Świnia”. Wiesz co? Im dłużej z tobą rozmawiam, tym bardziej widzę, że Czarny Wieprz ma rację. Jesteś Złą Świnią. Tylko ci w głowie koryto i maciory. Ale poczekaj, jeszcze się przekonasz. Życie w chlewie trwa krótko. Zobaczymy jak ciebie będą odprowadzać do Rzeźni. Jeszcze sobie przypomnisz o Czarnym Wieprzu!

    • Luna – gratulacje za alegoryczną powieść satyryczno-utopijną! Rozbawiłaś mnie do łez 😀 LOL
      Zabrakło jednej świnki imieniem Moody 😉 mający kolorowe sny.

  12. —————Zapewne doszedłeś teraz do pewnego przerażającego wniosku.. Tak, masz rację – Ziemia jest jedną z wielu “planet piekła”. Obecnie żyjemy w piekle, a różne religie i ścieżki duchowe, przedstawiają, często w wykoślawiony przez czas i ludzką interpretację sposób, jak z tego piekła się wyzwolić. Najpierw jako człowiek, jednostka, osiągając oświecenie, a potem, jako planeta Ziemia – jako jedna, Globalna Wspólnota. Która poprzez upowszechnienie pewnych treści, nauk, ścieżek rozwoju – wygeneruje pewną Nową Rzeczywistość. Brzmi fantastycznie, niewiarygodnie? Jednak właśnie to opisuje choćby księga apokalipsy (z greckiego: apokalipsa = ujawnienie prawdy).
    Każdy człowiek, każde pokolenie, każdy naród, ma swoją apokalipsę – a przynajmniej dobrze by było, gdyby miał..

    Jarek Kefir ——-

    Zapwne to jest to o czym mam pełną PEWNOŚĆ , czyli ja …..

    gonisz w piętkę Kefir Jarek , tekst poniżej krytyki , wiele manipulacji i dywagacji 🙂

  13. Nie rozumiem w tym tylko jednego cyt: ” Reinkarnacja dotyczy tylko ludzi, kobiet i mężczyzn…” A to niby dlaczego ? Czy zwierzęta nie są żyjącymi istotami ? Skąd wiadomo ? W czym są gorsze od tzw. LUDZI? Bo wg mnie większość ludzi nie zasłużyła sobie na obcowanie z tzw. Bogiem ( obojętnie z jakiej religii by pochodził) Zwierzęta to chodząca dobroć, bez uprzedzeń złośliwości, itp. To tzw. ludzie powinni po śmierci zamieniać się w zwierzeta i doznać tego cierpienia, którego doświadczały krzywdzone w jakikolwiek sposób te istoty winne tylko tyle, że bytowały wśród ludzi. Dlaczego zwierzęta nie mają duszy ? Dlaczego nie mogą się odrodzić ?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.