Niewyjaśnione zjawiska

Ojciec Pio wiódł podwójne życie z kobietami? Papież Jan XXIII: „To ogromne oszustwo”

Czy ojciec Pio, święty katolicki, wiódł podwójne życie?

Cyt. ”
Czy najpopularniejszy katolicki święty wiódł podwójne życie? Słynny stygmatyk, któremu przypisywano dar uzdrawiania, jasnowidzenia, a nawet bilokacji miał wielu wysoko postawionych wrogów. Do jego „teczki” w Watykanie trafiały donosy zarzucające mnichom z San Giovanni Rotondo tworzenie wokół Ojca Pio sztucznej legendy. Oskarżenia kierowane przeciwko niemu m.in. przez ojca Gemellego i Jana XXIII dotyczyły nie tylko fałszowania stygmatów, ale też niemoralnego prowadzenia się. Jednak kult, którym otoczono kapucyna za życia sprawił, że był on dosłownie „nietykalny”…

(…)

Makabryczne i dziwaczne historie o żywym świętym silnie oddziaływały na masową wyobraźnię. Kult Ojca Pio szerzył się głównie wśród ludności wiejskiej i katolickiego proletariatu. Dla chorych kapucyn był ostatnią deską ratunku, dla innych pocieszeniem w czasach wojen i dyktatury. To, jak stygmatyk odnosił się do Mussoliniego, jest nie do końca jasne, choć Luzzatto wspominał o jego profaszystowskich sympatiach. Po II wojnie światowej zakonnik stał się z kolei prawdziwym „celebrytą” i ulubieńcem paparazzi. Ale legendy o uzdrowieniach i walce z diabłami nie wystarczały; niektórzy żądali dowodów naukowych.

Tu pojawił się kolejny problem. Lekarze dziwili się, że stygmaty Ojca Pio nigdy nie były zakażone i obrzęknięte. Badający je medycy uznawali je albo za cud, albo – jak Giuseppe Bastianelli – lekarz Benedykta XV czy Amico Bignami z Uniwersytetu Rzymskiego – twierdzili, że „nie umieją postawić diagnozy”. Nie wiadomo jednak, na ile miarodajne były opinie specjalistów, którzy oceniali stygmaty Ojca Pio in plus. Część z nich bezsprzecznie była związana z Kościołem, inni mogli bać się konsekwencji rzucenia podejrzeń na człowieka-legendę. Co ciekawe, wykonane w latach 50. prześwietlenia jego stygmatów na dłoniach nie wykazały uszkodzenia kości. W książce „Ojciec Pio: Cuda i stygmaty w świeckiej epoce” Luzzatto zwraca uwagę na jeszcze jeden kontrowersyjny trop…

Jak twierdzi, w dokumentach zachowała się relacja farmaceutki, Marii De Vito, która wyznała, że Ojciec Pio zamówił u niej potajemnie cztery gramy silnie drażniącego fenolu (kwasu karbolowego), którego – według sceptyków – mógł używać do rozjątrzania ran. De Vito oświadczyła: „Byłam kiedyś zwolenniczką Ojca Pio. Po raz pierwszy spotkałam go 31 lipca 1919 r. Osobiście wręczył mi raz pustą buteleczkę i poprosił, czy mogłabym przewieźć ją z Foggi do San Giovanni Rotondo. Miały ją wypełniać 4 gramy czystego kwasu karbolowego. Mówił, że potrzebuje go do dezynfekcji strzykawek”.

Joe Nickell – badacz zjawisk paranormalnych – dodaje: „Pio z czasem zaczął nosić rękawiczki bez palców, rzekomo by zakrywać swoje stygmaty z powodu wielkiej skromności. Wydaje mi się jednak, że praktyka ta miała na celu wyeliminowanie konieczności ciągłego rozjątrzania ran”. Czy możliwe, że zakonnik, który od dziecka wykazywał tendencje do samoumartwiania, sam tworzył stygmaty? Czy zatrucie fenolem – wywołujące halucynacje – mogło odpowiadać za jego codzienne potyczki z demonami? Dziś niewiele mówi się również o tym, że Ojciec Pio nie budził zaufania wśród hierarchów, którzy na jakiś czas odsunęli go od sprawowania mszy. Jakie mieli ku temu powody?

W San Giovanni Rotondo u stygmatyka, który miał ponoć dar zaglądania w ludzkie dusze, gościli liczni dygnitarze, jak i przyszli sternicy Kościoła. Do legendy przeszła opowieść o Karolu Wojtyle, który w 1947 r. miał odwiedzić kapucyna i uzyskać od niego proroctwo o wstąpieniu na tron Piotrowy. Ale wśród kleru byli też liczni przeciwnicy Ojca Pio. Za jednego z największych uchodził ojciec Agostino Gemelli (1878-1959) – franciszkanin, lekarz i uczony, pomysłodawca słynnej kliniki i twórca Uniwersytetu Katolickiego w Mediolanie. Kapucyńskiego stygmatyka nazywał on „ignorantem i samookaleczającym się psychopatą, który żeruje na ludzkiej łatwowierności”. Gemelli sądził, że Ojciec Pio rozjątrza swe rany przy pomocy środków chemicznych, a ponadto łamie śluby czystości, posłuszeństwa i ubóstwa.

Z czasem Watykan zaczął dostrzegać ogromny potencjał tkwiący w kulcie stygmatyka, dlatego Piusowie XI i XII roztoczyli nad nim ochronny płaszcz. Jan XXIII (1881-1963) pisał jednak w 1960 r. o „ogromnym oszustwie” Ojca Pio. W tym samym roku pojawił się krytyczny raport sporządzony przez przyszłego biskupa Ankony, Carlo Maccariego (1913-97) – papieskiego wizytatora z Kongregacji ds. Duchowieństwa, który poważnie potraktował pogłoski o rozwiązłości mistyka i jego regularnych kontaktach z kobietami (Miał to potwierdzić jeden ze współbraci, umieszczając w celi stygmatyka podsłuch).

(…)

Czytaj resztę tekstu tutaj:

http://strefatajemnic.onet.pl/

Reklamy

42 odpowiedzi »

  1. bardzo możliwe, już jedna katolicka „święta’ matka Teresa okazała się potworem-psychopatką, więc nic mnie nie zdziwi, zaś sam KK potrzebuje choćby i fałszywych cudów, by przyciągać nowych niewolników wiary, zresztą ten kult chrześcijański od dawna jest jakiś niezdrowy : cierpienie, krzyże, stygmaty, męczennicy, wyrzeczenie się siebie na rzecz wymagań i dogmatów rzekomo podanych przez jahwe -azjatyckiego tyrana

      • Nie z „matką”, a z matką. Nawet nie będąc osobą wierzącą odpowiednio tytułujemy kapłanów wszystkich religii – tak mówi savoir-vivre, a zatem szkoła dobrego wychowania i smaku.

        • a ja „savoir-vivre” mam w dupie, ot taki ze mnie cham i prostak. ta kobieta nie jest moją matką i nie będe jej tak nazywał.

          • Rolewski@

            To świadczy nie o panu poglądach, ale o pańskiej osobie w ogóle. Nie najlepiej, dodam. W ten sposób odrzucamy opracowane na przestrzeni wieków zasady kultury i dobrego wychowania, poznać to też można po sformułowaniu „mam w du…ie”. Bez cienia kultury możemy zwracać się np. do bankierów-psychopatów, spekulantów, złodziei, handlarzy narkotykami, dilerów, do zdrajców i do sabotażystów, a nie do kapłanów jakiejś, choćby i obcej nam, religii. No ale co ja tam wiem… Na co jakaś kultura… Niech „kurwa” będzie najczęściej używanym słowem w Parlamencie, niech każdy na siebie warczy i mięsem rzuca, a za byle uśmiech do obcego człowieka należy dawać w gębę.

          • popełniasz manipulację. zwykły ludzki odruch jak usmiech utożsamiasz z kulturowa normą jak nazywanie obcych ludzi matkami i ojcami.

            dla mnie kapłan dowolnej religii stoi właśnie na takim samym poziomie co bankier, poborca podatków, oficer w wojsku itd.

            jako zdrajców i sabotażystów natomiast większość czytelników tego bloga zostało by uznanych przez „ludzi honoru” jakby nie chcieli iść na jakąś wojenkę w powszechnym poborze w imię boga, jakby wyrzekli się „wiary ojców” itd

  2. Zgadzam, się z przedmówcą ,że niezdrowe jest „cierpienie, krzyże, stygmaty, męczennicy, wyrzeczenie się siebie na rzecz wymagań i dogmatów” ale to wynika z chęci zagłuszania poczucia winy naszego ego. Bóg tego nie wymyślił, tylko ludzka fałszywa tożsamość – ego. Bóg powiedział do Adama „Kto ci powiedział, że jesteś nagi?” i nie Bóg wypędził ludzi z raju, tylko oni sami to zrobili

    • Przyszło nam żyć w arcyciekawych czasach, czasami ze zgrozą obserwuję szarganie świętości wszelakich, najsmutniejsze jest jedno – nikt szargany nie ma możliwości obrony.
      Upadają wszystkie fundamenty zaufania. Ciekawi mnie co będzie dalej?
      Zastanawiające jest – kiedyś upadek oznaczało osiągnąć poziom zerowy, czy w dzisiejszych czasach zero też jest relatywne???

    • W takim razie przepraszam, wydawało mi się, że tak o sobie Pan pisał, a to był pewnie niewyraźnie zaznaczony cytat.

  3. Ika – popieram oczywiście nie będąc gorącym katolikiem, choć w takim domu zostałem wychowany.
    Dodam, że w przedziwnych okolicznościach mego życia poznałem owoce pracy Jana Bosco zwanego Don Bosco, dopiero później poznałem kto to był i co robił, oraz jak był zwalczany przez kościół katolicki, który w swoim czasie ogłosił Go Świętym.
    Admin próbuje różne tematy, które mogą zwiększyć odwiedziny stron jak mniemam?

    • Nie, szuwax, po prostu nie jestem katolikiem. I to od dawna.
      Temat religii pojawia się u mnie, bo religia to inaczej: WŁADZA. Bądź też, jak mawiał guru scjentologów: „jeśli chcesz zarobić naprawdę duże pieniądze – załóż własną religię”. A ja staram się patrzeć na ręce instytucjom władzy i biznesu.
      Jednak z wiadomych powodów, na razie wstrzymuję się od częstego publikowania na temat religii katolickiej. Bardziej koncentruje się na religii w sensie ogólnym, czasami daję też coś o islamie.

        • Nie wiara, ale wiedza.
          Wiara w sensie religii, opiera się na dogmatach ustanowionych przez ludzi, którzy żyli kiedyś tam i ustanowili je, bo takie były czasy. Nie widzę nic nadprzyrodzonego ani tym bardziej „boskiego” w decyzjach papieża, który na przykład dawał dyspensę na cały sylwester dla ludu Rzymu, a gdy zachlał i napalił się jakichś ziół, dyspensa trwała jeszcze parę dni po nowym roku.
          Ty masz wiedzieć, że Bóg istnieje, a nie wierzyć w jakieś systemy wymyślone przez ludzi, którzy nadawali ludzkie (swoje?) cechy Bogu: okrutny, bezwzględny, wszystko widzi, wszystko rozliczy itp..

        • @Nie wiara, ale wiedza.

          Jarku, prosze o wyjasnienie: Jak mam WIEDZIEC ze Bog istnieje.
          Czy masz na mysli wiedzę oparta o mierzalność parametrów?
          Bo właśnie WIEDZA sprowadza się do tego, a WIARA nie …

          • Nie chodzi o mierzalność parametrów.
            Chodzi o dobrą komunikację z prawą półkulą mózgu i uduchowienie.
            Wytłumaczyłem to w powyższym komentarzu wyczerpująco.
            Wiara w sensie religijnym = postrzeganie Boga przez typowo ludzkie parametry, ustanowione przez ludzi parę epok temu.

        • Ty masz wiedzieć, że Bóg istnieje – dla mnie jest to jednoznaczne z wejściem do ciemnej jaskini z małym ,światłem – jaskinia zmienia się nieprawdaż?
          Zaciekawia mnie jak postrzegają ludzie ciemność w kontekście światła w najciemniejszej grocie.
          Co dla dzisiejszych ludzi z jasnej groty jest przeciwieństwem światła?

  4. @Chodzi o dobrą komunikację z prawą półkulą mózgu i uduchowienie.

    Komunikacje „kogo” z prawą półkulą” i co ta optymalna komunikacja wniesie do tematu?
    Znam ludzi, którzy są uduchowienie, a wiara jest im obca.
    WIEDZA -to sprawdzalność, weryfikowalność w oparciu o parametry.
    WIARA zaś to przekonanie, przeświadczenie o czymś ….

    @Wytłumaczyłem to w powyższym komentarzu wyczerpująco.
    Wybacz, ale niczego nie wytłumaczyłeś, a jedynie rzuciłeś kilkoma niedopowiedzeniami 🙂

  5. Redaktor z onetu nie ocenia. On przedstawia FAKTY. 😉
    Fakty to coś innego niż ocena faktów, prawda?
    To właśnie z rozróżnieniem między tymi dwoma (fakty a ocena faktów) ludzkość ma największy problem.

  6. Szanowna pani,

    1. Zabronione jest podważanie dobrej woli właściciela, lub działania których efektem będzie nadszarpnięcie dobrego imienia i wizerunku właściciela witryny http://kefir2010.wordpress.com/, jak i poszczególnych właścicieli witryny http://hipokrates2012.wordpress.com/, we wszelkiej możliwej formie. Takie osoby będą trwale wyrzucane z obu blogów.

    -Powyższy cytat to wycinek z regulaminu dyskusji na bogu Kefir 2010. Jego całość dostępna jest pod poniższym linkiem:
    http://kefir2010.wordpress.com/regulamin-bloga-jarka-kefira/
    Zachęcam do przestrzegania zasad u mnie panujących, i dalszej dyskusji zgodnej z regulaminem 🙂

    Pozdrawiam serdecznie, Jarek Kefir

    • Nie miałaś nigdy moderacji na mojej stronie.
      Ale z tego co widzę, twoje ego nie rozwala ci przyznać się do błędu. Przykre.
      P.S. chyba nie chcesz wiedzieć co spece od social media sądzą o relacji admin-komentator? 🙂 To INTERNET, pamiętaj. A ja nie dopuszczę do tego, by jeden napuszony komentator rozwalił mi całego bloga.

  7. Chciałbym, odnieść się do wypowiedzi Masterjm o tych cytatach z biblii w których dowodzi on o okrucieństwie Jahwe. Myślę, ze w tamtych czasach, poziom świadomości ludzi był taki. ze nic wyższego by nie przeszło. To oczywiście projekcja ludzka na Boga, tak jak z wypędzeniem z raju, konieczności ofiar ze zwierząt itp. Dziś to już mało nadaje się do czytania . Chyba, że między wierszami. Zauważ, ze żaden prorok, czy inny pisarz biblijny nie odnosił się do poprzedników. Amos nie cytuje Jeremiasza, Jeremiasz Izajasza itd. Każdy miał swoje własne słowo, które było na dany czas I tu jest klucz. My też musimy mieć coś własnego potrzebnego do życia a nie religie ze świętymi księgami, Religia to władza i gdzie tu duchowość. Ludzie chodzą do kościoła na ten sam teatrzyk i klepią słowa w które nie wierzą. Oczywiście są wyjątki. Mówię tu o tendencji. Ci, którzy powinni uczyć ludzi duchowości raczej pilnują jedności stadka (choćby pozornej).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.