Trolle w internecie

Odezwa Jarka Kefira do czytelnieków i komentatorów

Dziś zbanowałem w systemie FB, na swoich profilach, dwie osoby.
Jedna osoba, gdy zobaczyła słowo „duchowość” poradziła mi bym poszedł się spytać proboszcza.
Druga od paru dni robiła mi rozpiździel na fan page bloga Kefir 2010 a dziś ewidentnie przegięła.

Możecie się nie zgadzać z tym, że banuje czytelników, itp.. Ale spróbujcie spojrzeć na to z mojej strony.
U mnie na profilach na FB i na blogu (wordpress) możecie zobaczyć różne dyskusje, czasami przepychanki słowne itp, również krytykę i wyzwiska wobec mojej osoby. Takie coś dopuszczam.
Jednak jako autor nie mogę sobie pozwolić na jedno: na to, żeby ktoś podważał moją wiarygodność, podważał moją dobrą wolę, podważał moją niezależność.
Takie coś to skurwysyństwo pierwszej wody, za co natychmiast, niemal mechanicznie daję trwałego bana. Muszę w pewnym sensie, dbać o swoją reputację.
Dajmy na to, że taki czytelnik, oburzony tym, że jestem sobą, a nie jego klonem – napisze, że ja, jako publicysta i przekaźnik treści, jestem niewiarygodny i nie można mi ufać. Taki czytelnik pisze takie coś, bo np ośmieliłem się skrytykować katolicyzm, racjonalizm czy jedną z partii politycznych. Powodów mogą być tysiące tak naprawdę. Ale dalej: ja wtedy, w naturalny sposób, mam kontrargumentować, przekonywać, kłócić się. Po co?
Po to, żeby taki czytelnik, który ma urażone uczucia polityczne czy tam religijne (i inne tego typu bzdety) a tak naprawdę to nie potrafi przytrzymać swojego ego na smyczy – narobił mi bydła na blogu, powypisywał bzdury, że jestem jakimś masonem, satanistą, że treści na moim blogu są szkodliwe, że nie wolno mi ufać itp?

Jeszcze raz pytam: po co? Przecież tak naprawdę to taki czytelnik ma problem – problem ze swoimi emocjami i ego. Ja jestem spokojny, stabilny, to taki czytelnik pluje jadem, bluzga gównem i rozpoczyna krucjatę religijną z bezbożnikiem i heretykiem Jarkiem Kefirem. To on ma w głowie całe kłębowisko niepoukładanych i destrukcyjnych emocji, a nie ja. I w końcu: to jemu grozi np zawał serca czy udar mózgu, bo wiadomo, że takie ataki emocji zwiększają ciśnienie tętnicze krwi itp itd.
Ja zamknę klapę komputera i taki bluzgający czytelnik dla mnie nie istnieje, jest tak naprawdę tylko zbiorem pikseli na ekranie komputera.

Jakie są tego konsekwencje? Taki czytelnik zmyje ten cały gnój emocjonalny z którym sobie nie umie poradzić (bo najczęściej nie chce) na mojego bloga, na moich czytelników, moim kosztem, i sobie pójdzie spać. Na blogu zostaną jego wypociny, np w ilości 10, 20 komentarzy, a dajmy na to, że jeden komentarz podważający moją wiarygodność, może wystraszyć nawet 1000 nowych czytelników, którzy są na blogu po raz pierwszy.

W imię czego to? W imię ideałów wolności słowa i demokracji? No bardzo proszę.. W kwestii demokracji to niech tacy komentatorzy idą do Obamy, Merkel, Tuska, Hollande, Camerona itp. Oni są tacy demokratyczni, że owa demokracja wychodzi im nie tylko z ust podczas kwiecistych przemów, ale nawet z cewki moczowej czy jelita grubego – zamiast ludzkich wydzielin, oni szczają i srają demokracją.

Warto tutaj przypomnieć losy publicysty Piotra Beina, który w 2009 roku, gdy dopiero nasze blogowe inicjatywy startowały, zapomniał o głoszonych w tym tekście zasadach. Otóż niejaki Szewczyk Dratewka wyprodukował na niego obrzydliwy paszkwil i zamieścił go na portalu pravda.info. Zaraz porobiły się wielkie dyskusje, wklejane były linki, aż w końcu Piotr musiał to oficjalnie zdementować i wytłumaczyć, co i jak. Ale to nic nie dało, bo 80% tych „wiernych czytelników” jego blogów, uwierzyło w kłamstwa oszołoma i awanturnika – Szewczyka Dratewki – i odeszła. Teraz na blogach Piotra są nowi czytelnicy, komentowanie jest wyłączone, i gra gitara.

Na blogu Kefir 2010 jest mieszanka anarchii i tzw. zamordyzmu oświeconego. Wiem, że nie wszystkim to musi pasować.
Jednak chciałbym przypomnieć, iż czytanie i komentowanie bloga Kefir 2010 nie jest obowiązkiem prawnym – ani w konstytucji III RP, ani w kodeksie karnym, ani w innych aktach prawnych, nie ma przymusu czytania i komentowania moich blogów / profili.

Powiem więcej. W kwestii komentowania – komentowanie nie jest nawet prawem, jest raczej przywilejem.

Pozdrawiam, i proszę o opinie.

Jarek Kefir

Reklamy

Kategorie: Trolle w internecie

28 odpowiedzi »

  1. „Ja zamknę klapę komputera i taki bluzgający czytelnik dla mnie nie istnieje, jest tak naprawdę tylko zbiorem pikseli na ekranie komputera.” To zdanie mi się spodobało bo podobnie myślimy. Ja jeszcze dodam od siebie że wielu ma niby przekonania tylko w necie a zapytać ich w realu o to jakie mają argumenty na daną sprawę nie potrafią nic powiedzieć a co dopiero się bronić. Dla wielu komputer, internet, Facebook jest całym ich życiem. Tu się poruszają, tu się wygadują, a w realu mają g… do powiedzenia. Bo to zderzenie z realnością – z rzeczywistością działa na nich rozbrajająco. Na takich nie ma co sobie truć nerwów i swojego spokoju. Podobnie ja podchodzę do komputerowych dialogów – zamknę klapę laptopa i oni dla mnie nie istnieją… Bo po co??? Moje życie od nich zależy? Blog, strona jest po to żeby powiedzieć własne zdanie, przekazać jakąś myśl. A co kto mówi to już jest jego zdanie. Ono dla mnie zostaje jako zlepek milionów px i na tym się kończy. Jednak są osoby, które to bardzo przeżywają i komputer ma duże na nich działanie. Podobnie jak są pokolenia, które żyję nieomylnością TV dla nich argumentem nie do zbicia jest „bo tak powiedzieli w TV.” Mogę się z czymś nie zgadzać również na Twoim blogu Jarek, ale po prostu to czytam i w szumie informacyjnym to gdzieś umyka. Ale żeby od razu rzucać mięsem, czy wyzwiskami to dla mnie bezsensu. Robią to osoby głównie bez argumentów. Życzę owoców z prowadzenia bloga i pozdrawiam.

  2. Zylam w przyciemnionym swiecie.Wstyd przyznac,ale rzeczy ,ktore na Pana stronie czytam daly i daja mi duzo wiadomosci.Byc moze te wszystkie informacje mozna gdzies na internecie wyszukac. Ja osobiscie jestem bardzo wdzieczna ze Pan istnieje i wnosi w moje zycie dziennie cos nowego.Jezeli komus sie strona nie podoba,to po prostu nie wchodz na nia.Nie opluwam radia Maryja,nie pluje na niektore stony polityczne,chociaz doprowadzaja mnie do szalu. Omijam nie czytam.Temu idiocie ktory wypisuje bzdury na Pan temat radze to samo. O D P I E R D O L sie maly czlowieku i pozwol mi dziennie w spokoju sie rozwijac. Pozdrawiam Ewa Kadlubek.

  3. Z całą stanowczością, TAK TRZYMAĆ, od komentarzy to jest forum dyskusyjne, a nie czyjś blog, no chyba, że zostaniemy poproszeni o komentarz. Jak ktoś chce komentować to niech zakłada własny blog i proszę bardzo, droga wolna. Osobiście jestem za udostepnianiem wiedzy dla wiekszości społeczeństwa, które żyje w niewiedzy, dlatego niejednokrotnie cytuję lub wrzucam na swojego fb linki do artykułów. Pozdrawiam serdecznie. Jarek

  4. GNOZIS – pełnia zrozumienia wiedzy dotyczącej nauki chrześcijańskiej.
    Gospodarz swoim komentowaniem portalowi chce narzucić kierunek AGNOSTYCZNY,a więc braku zrozumienia dla wiedzy o naukach chrześcijańskich.To ma bezpośredni związek nawet nie tyle z wiarą światopoglądową,która jest kolejnym etapem życia po urodzeniu sie jako poganin,co brakiem szacunku dla korzeni kultury europejskiej.
    Pasuje to do neojudaizmu,czy „turańszczyzny” wg podziału cywilizacyjnego jaki dokonał polski badacz Feliks Koneczny.

    • Szanowny Panie, nie istnieje doś takiego, jak nauka (nauki) chrześcijańska.
      Bo by byli chrześcijańscy naukowcy i możnaby obalać tezy.
      Tymczasem tezy religijne są nieobalalne.
      Mamy natomiast do czynienia z etyką chrześcijańską, historią chrześcijaństwa, dogmatami chrześcijańskimi itd. Lecz wiary nikt naukowo nie ujmuje.
      Podobnie jest z innymi wyznaniami i religiami.
      Ja nie jestem wojującym laikiem i agnostykiem (do wyboru) pochodzę z katolickiej rodziny udzielałem się w „Opus Dei”. Nie przeszkadza mi. jeśli ktoś w wolnym miejsu na ścianie powiesi sobie krzyż, bo jest to dla niego ważne.
      Nie pozwolę jednak na to by sterroryzował wszystkich użytkowników pomieszczenia i zawłaszczał je urządzjąc w nim kaplicę lub salę modłów.
      To dezorganizuje inne ważne aspekty życia. I jest mi obojętne, jak nazywa swego Boga, byle nie podporządkowywał sobie całego otoczenia i zachowań innych osób. Wiara a nie nauka jest b. ważnym aspektem motywującym człowieka na pewnym etapie rozwoju. Wynikły z niej wspaniałe czyny, znakomite dzieła sztuki, obyczaje itd.
      Niech religie (wiary) takimi pozostaną, bo gdy staną się naukowymi dyscyplinami oznaczać to będzie ich kres a dla wielu katastrofę, gdyż poznawczo mogą nie dorastać i więcej złego z tego wyjść może.

  5. Kefir nie wszyscy muszą zgadzac się z Twoimi poglądami. Każdy ma prawo miec swoje zdanie na dany temat. Sam wybrałeś taką formę wyrażania swoich poglądów, więc mogłeś liczyc się z pewnymi atakami na siebie, mogłeś zrezygnowac z komentarzy, ale to wiąże sięz mniejszą liczbą czytelników. Dlatego przestań marudzic. Jesteś nudziarz,ale lubię tutaj na razie zaglądac.

    • Umiesz czytać ze zrozumieniem? Nie chodzi o to, że wszyscy mają się zgadzać!
      Czy też dziamgolisz byle dziamgolić?
      Przeczytałaś w ogóle tekst? Czy wyrobiłaś sobie zdanie po przeczytaniu tytułu i pierwszego akapitu zaledwie?

      Chodzi o to:

      ” Jednak jako autor nie mogę sobie pozwolić na jedno: na to, żeby ktoś podważał moją wiarygodność, podważał moją dobrą wolę, podważał moją niezależność.
      Takie coś to skurwysyństwo pierwszej wody, za co natychmiast, niemal mechanicznie daję trwałego bana. Muszę w pewnym sensie, dbać o swoją reputację”

      Ciekawe jaki facet nie byłby dla ciebie nudziarzem, dzierlatko xD
      Taki, który pasem zmuszałby dzieci do nauki ile kilometrów sześciennych objętości ma Bałtyk, i jaki jest rok założenia miasta Rio Gallegos w Patagonii? 😀

      • Takiej reakcji w sumie można było się spodziewać. Nie rozumie treści czytanego tekstu, rozumek ma mały, prawdopodobnie przeczytała tylko pierwsze trzy zdania, ale swoje trzy grosze musi powiedzieć i szpilę wbić, niby pod pretekstem wyrażania swojego zdania.
        Czy na pewno? Powyższy komentarz użytkowniczki niezzawinkla wygląda jak typowe „kopiuj + wklej” z dowolnego bloga czy forum, gdzie toczy się podobna dyskusja w stylu „banować czy nie”.

          • (..) Chlew emocjonalny użytkownika niezzawinkla został usunięty przez Jarek_Kefir

            A propo czytania ze zrozumieniem: Kiedy studiowałam i często mieliśmy analize tekstów filozoficznych np. „Traktat o dobrej robocie” Kotarbińskiego otrzymywałam za analize utworu największą ilośc punktów. No, cóż ale to były wartościowe teksty i warto było je czytac i ….Zaznaczam, że studia odbyłam na uczelni za którą nie płaciłam i o kierunku technicznym. Zaczęło Nas 52 osoby a ukończyło 12 jako grupa rektorska

            • ban.
              zapraszam na onet.pl, pudelek.pl i gazeta.pl – one muszą być wiarygodne, skoro Jarek Kefir nie jest.
              nie życzę sobie twoich komentarzy na moim blogu. od wylewania swoich emocjonalnych wymiocin masz ojca, chłopaka, męża lub zięcia, w zależności od tego ile masz lat i jaki jest twój status.
              nie będziesz tego robić kosztem moim i moich czytelników.
              żegnam.

          • Do pozostałych czytelników: powyższa decyzja nie jest dyktowana tym, że użytkowniczka niezzawinkla ma inną opinię niż ja albo rzuca pod moim adresem inwektywy. gdyż tak naprawdę, patrząc z perspektywy świadomości globalnej, opinie innych o nas i poglądy nie mają żadnego znaczenia. znaczenie mają fakty.
            Decyzja ta została podjęta ze względu na:

            „Jednak jako autor nie mogę sobie pozwolić na jedno: na to, żeby ktoś podważał moją wiarygodność, podważał moją dobrą wolę, podważał moją niezależność.
            Takie coś to skurwysyństwo pierwszej wody, za co natychmiast, niemal mechanicznie daję trwałego bana. Muszę w pewnym sensie, dbać o swoją reputację”

        • Czego tak boisz się tak o swoją reputację? I tak dobre zdanie innych o Tobie nie podwyższy Ci inteligencji osobistej.

          • To ostatni twój komentarz który akceptuje.
            Jarek kefir sobie jest gdzieś w jednym z tysięcy miejsc na świecie, ma swoje zalety jak i wady. Jednak musisz wiedzieć, ze:
            To TY masz nieustający ból dupy ze ja jestem taki i taki.
            To TY bombardujesz moj blog dziesiątkami negatywnych komentarzy.
            To TY żywisz wobec mnie skrajne emocje, niekoniecznie te negatywne, ale na pewno nie do końca uświadomione stąd dzika furia z twojej strony.
            Blogów w tym systemie są miliony. Na onet.pl masz 1,5 miliona blogów. Moj blog wcale nie jest by tak poczytny i popularny. Ale nic, ty musiałas wytoczyć wojne jarkowi kefirowi. Jakby od tego zależały losy ziemi.
            W końcu to ty masz problem, bo ja zamkne komputer i ciebie nie ma. Nie odczuwam potrzeby by grać w twoja grę i odpisywać ci dziesiątki komentarzy jak ty to robisz, a ja kasuje.
            Zastanów sie co jest ważne dla ciebie jak i świata. Moze ważniejsze dla ciebie jako jednostki są wybuchy na słońcu? Albo wyścig zbrojeń na świecie? Albo choćby to czy masz pracę czy nie?
            Pamiętaj ze ja moge byc jaki chce. Jednak jeśli cos we moge ci sie nie podoba, wywołuje to w tobie silne negatywne emocje, to znaczy ze to ty masz problem nie ja. Problemem jest była i będzie twoja reakcja na świat.
            Teraz rozumiesz o co chodzi?

  6. „Jakie są tego konsekwencje? Taki czytelnik zmyje ten cały gnój emocjonalny z którym sobie nie umie poradzić (bo najczęściej nie chce) na mojego bloga, na moich czytelników, moim kosztem, i sobie pójdzie spać. Na blogu zostaną jego wypociny, np w ilości 10, 20 komentarzy, a dajmy na to, że jeden komentarz podważający moją wiarygodność, może wystraszyć nawet 1000 nowych czytelników, którzy są na blogu po raz pierwszy.(…) bo 80% tych “wiernych czytelników” jego blogów, uwierzyło w kłamstwa oszołoma i awanturnika ”

    Czyli podsumować można, iż ten 1000 czytelników, czy też 80%, którzy odchodzą czytać gdzieś indziej, są siebie warci, lecz nie warci są zainteresowania, bowiem przysłowie powiada, iż z głupim lepiej zgubić, niż znaleźć.
    Nie podzielam więc twego toku myślenia na tę kwestię, panie Kefir… Moje osobiste określenie tyczące takich ludzi, jak ten 1000/80% czytelników, jest takie, iż DLA FRAJERÓW POGARDA. I wedle mego sposobu myślenia lepszych jest kilku mądrych czytelników, niż tysiące baranów, którzy nie odróżniają oszołoma typu Szewczyk Dratewka i jego rzygowin od wartościowych ludzi i słów, jakie produkują, i którym wmówić można wiele.
    Dlatego też uważam, iż bany podnoszą, bądź utrzymują twą popularność, lecz zamazują szczerość. Tym samym stawiasz się w jednym szeregu ze srającymi demokracją adwersarzami twymi typu Obamy, Merkel, Tuska, Hollande, Camerona itp.

    Jednym słowem podsumuję: SCHIZA!!

  7. Jarq pozdrawiam, czytalam i czytam zarowno ciebie jak i grype powiem po mojemu „mądre chopy z was”
    psy szczekaja a karawana idzie dalej:):)

  8. Popieram takie działania P. Jarku. Na szczęście nie zniżył się Pan do poziomu osób niedojrzałych, które nie widzą różnicy między argumentami a epitetami, tylko je usunął. W takich sytuacjach, to jest jedyne wyjście. Serdecznie pozdrawiam i oczekuję dalszej aktywności.

  9. Ja mam swoje zdanie i się z Tobą zgadzam. Komentowanie jak i dyskusja jest dal ludzi rozumnych, a nie małpek, które jeszcze siedzą na drzewku. Pozdrawiam serdecznie.

  10. teraz wczytalem sie i przyznaje masz racie a swoja droga zrob dzial np.chlewnia i wrzucaj tam wlasnie wszystkich tego typu jegomosci wraz z ich danymi tzn.stronami,blogami itp,itd

  11. Lubisz moje komentarze bo na nie odpowiadasz.
    Dziś kolejny żal.
    Kolejny „wieczór kawalerski” Scenariusz standardzik: piwko, wódeczka, grilek, łowienie rybek (dlaczego one nie biorą), gra paintbalowa, jazda quadami, kąpiel po pijaku w stawie rybnym,moje rybki nie lubią tekstyliów,więc nagusieńko.Obsikane moje kochane rośliny dereń, waigela ekcetera…wystraszone zwierzęta, zioło. Za chwile strptisik i…wdupeczkę.No ale cóż zostawiają niemałą kasę. Jacy oni są wspaniali…. dzięki im czy nim ….?
    Oto znasz już moje frustracje.
    Dlaczego ich dziewczyny to tolerują.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.