Kategoria domyślna

Prowadziła pojazd będąc pijana w sztok, ale uniknie procesu bo jest znaną neoliberalną dziennikarką!

Oburzająca, skandaliczna… Można byłoby jeszcze dosadniej nazwać decyzję warszawskiej prokuratury o „warunkowym umorzeniu” sprawy znanej dziennikarki Ewy Wanat, którą policjanci złapali pijaną podczas jazdy na rowerze. Uznano, że „społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna”.

Przypomnijmy: Ewa Wanat, była szefowa TOK FM, a dzisiaj kierująca radiem Bliżej dla Ciebie, sama „pochwaliła się” na Facebooku, że została zatrzymana przez policję.
„Jest 1.00. Wypiłam 1 piwo. Zatrzymały mnie 2 suki policyjne, jechałam rowerem, o 0,1 promila przekroczyłam normę. Jadę na komendę na Wilcza 21. I co mam teraz zrobić?” – napisała na swoim profilu.

Jej relację następnego dnia prostował rzecznik stołecznej policji ASP. Mariusz Mrozek. Portal niezalezna.pl już cytował jego oświadczenie, które całkiem inaczej przedstawiały wydarzenia tamtej nocy.

Ewa Wanat kierowała rowerem w sposób potocznie określany „slalomem”, niestabilnie, zagrażając zarówno swojemu bezpieczeństwu, jak i innych uczestników ruchu – tłumaczył asp. Mrozek. – W trakcie pobytu w jednostce policji Pani Ewa Wanat utrudniała sporządzenie stosownej dokumentacji. Twierdziła, że jako dziennikarka nie powinna zostać zatrzymana, powołując się również na szereg znajomości, które dla policjantów będą oznaczać zwolnienie z pracy – informował rzecznik stołecznej policji.

Sprawą zajęła się prokuratura, a dziennikarka usłyszała dwa zarzuty: za jazdę rowerem pod wpływem alkoholu (art. 178a Kodeksu karnego), a także dotyczący stosowania groźby bezprawnej mającej na celu zmuszenie funkcjonariusza publicznego do zaniechania czynności służbowej (art. 224 kk).

Długo trwało, zanim prokuratura podjęła decyzję. I to połowiczną. Sprawa grożenia policjantom zwolnieniem z pracy została wyłączona do odrębnego postępowania i będzie toczyć się dalej. Zakończono natomiast watek dotyczący jazdy rowerem: zdumiewającym wnioskiem do sądu o warunkowe umorzenie. Najbardziej jednak oburza uzasadnienie, które dziennikarzom przedstawił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie: „Podejrzana jest osobą dotąd niekaraną, a jej czyn nie budzi wątpliwości, zaś wina i (TERAZ UWAGA!) społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna”.

Wczoraj, w trakcie długiej rozmowy z prokuratorem Ślepokurą, reporter niezalezna.pl wielokrotnie pytał, jakim cudem jazda po pijanemu rowerem w wykonaniu mainstreamowej dziennikarki nie jest „znacznie szkodliwa społecznie”, skoro w Polsce już ponad 200 tys. osób zostało skazanych na karę więzienia za to przestępstwo. Nie doczekaliśmy się jednoznacznej odpowiedzi.

O decyzji warszawskiej prokuratury, w praktyce oznaczającej bezkarność dziennikarki po pijanemu jeżdżącej rowerem, rozmawialiśmy z wieloma prawnikami i politykami. Żaden nasz rozmówca nie mógł zrozumieć, skąd taka wyrozumiałość akurat wobec Ewy Wanat. Niektórzy mówili wprost, że wniosek o umorzenie jest spowodowany jedynie nazwiskiem podejrzanej.

– Jestem przekonany, że gdyby chodziło o rolnika, który zmęczony po żniwach wypił piwo i wsiadł na rower, prokuratura sporządziłaby akt oskarżenia. A w tej sprawie słyszymy: „społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna”. To wręcz przyzwolenie do popełniania przestępstwa – twierdzi poseł Tomasz Kaczmarek, były policjant i funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego. – Stanowisko prokuratury jest niezrozumiałe – dodaje.

Stanowiskiem prokuratury zaskoczony jest również znany karnista prof. Piotr Kruszyński.

– Nie mam żadnych wątpliwości, że prokuratura powinna skierować akt oskarżenia, a dopiero sąd podjąłby decyzję o słuszności stawianych zarzutów. Tym bardziej, że podejrzana próbowała wpływać na służbowe czynności policjantów. Niezrozumiałe jest również rozdzielenie dwóch wątków: jazdy po pijanemu i gróźb wobec policjantów. Przecież one są ze sobą bezpośrednio powiązane – mówi niezalezna.pl prof. Kruszyński.

Dlaczego więc prokuratura tak się zachowała?

– Niestety, najwyraźniej mamy w Polsce równych i równiejszych – tłumaczy poseł Kaczmarek.

Źródło: http://niezalezna.pl/

Reklamy

Kategorie: Kategoria domyślna

1 odpowiedź »

  1. Może ona tym policjantom nie groziła, tylko stwierdzała fakt? Bo po takim wyroku na miejscu tych gliniarzy już bym szukał nowego zajęcia, zanim mnie dyscyplinarnie wywalą.
    No, cóż, jest w Polsce układ…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.