Religia jako władza

Samochodowe orgie duchownych. Rydzyk w nowiutkim, wypasionym Audi! [FOTO]

Cyt. ”

Stwierdził, że „boli go widok księdza w najnowszym modelu samochodu”. Trudno byłoby znaleźć inną wypowiedź głowy Kościoła katolickiego, która spotkałaby się z tak jednoznacznym poparciem, nie tylko zresztą ze strony wiernych. Ba, wiele komentarzy towarzyszących informacji na ten temat daleko wykracza poza istotę rzeczy. Można by je zaliczyć do tego, co niektórzy zwykli nazywać „antyklerykalną nagonką”. Czy oburzenie, które wywołują przejawy materialnego dostatku części stanu kapłańskiego, w tym wypadku samochody księży, jest jednak uzasadnione?

rydzyk audi

Znajomy znajomego kupił używane kilkuletnie Audi A6 z… Watykanu. Prawdziwa okazja: full wypas, mnóstwo ekstrasów, mały przebieg, idealny stan techniczny. Wcześniej tą wychuchaną, luksusową limuzyną jeździł podobno jakiś ważny kardynał. Czy to jego miał na myśli papież Franciszek? A może proboszcza wiejskiej parafii, który nabył na wyprzedaży rocznika Opla Astrę Classic, z podstawowym silnikiem i podstawowym wyposażeniem? To tak zwany, za przeproszeniem, golas, jednak fabryczna nówka – w okolicy, gdzie jeździ się leciwymi golfami, passatami i maluchami, istny rarytas. Niby nic specjalnego, ale w oczy kole…

rydzyk

Czy księża w ogóle powinni jeździć samochodami? Papież pół żartem, pół serio wskazał na zalety roweru, dodając, że takim środkiem lokomocji porusza się jego osobisty sekretarz. Jednocześnie przyznał, iż samochód „jest konieczny, mozna dzięki niemu dużo zrobić, dużo podróżować”. I słusznie. Co prawda Chrystus, wysyłając swoich uczniów w świat zalecał, by nie nosili ze sobą „ani trzosa ani torby, ani sandałów”, ale żyjemy w XXI wieku. Księża są katechetami, dojeżdżają do szkół, mają liczne obowiązki „w terenie”. Muszą być mobilni. Kto uważa inaczej, niech postawi się w sytuacji rodziny, która wezwała  kapłana do umierającej najbliższej osoby, lecz duchowny nie zdążył z sakramentami, bo szedł pieszo, zbyt długo czekał na przystanku na tramwaj albo jadąc rowerem wpadł w poślizg na zaśnieżonej jezdni.

Dalsza część tekstu tylko tutaj – polecam, Jarek Kefir:

http://www.poboczem.pl/

Reklamy

12 odpowiedzi »

  1. no ludzie nie najmy się zwariować , to co , Rydzyk ( a przede wszystkim ojciec Rydzyk , a nie jak jest w tytule , nie jestem pobożny ,ale trochę kultury jeszcze sam w sobie ) ma zapiepszać rowerem , potem jako dyrektor wyższej uczelni śmierdzieć potem i mieć mokro w gaciach …. to że polskich głupich chciwusów nie stać nawet na golfa trójkę to trudno , sram na nich i ich krytykę kościoła .

    • …Moze panie ”Maslanka ” teraz wstawilbys jakis tekst o Zydach w Krakowie i nie tylko w Krakowie .Czeka z niecierpliwoscia..Pewnie bedziesz musial wkrotce zamknac swego bloga lub POmoga zamknac. Na Kosciol Katolicki juz chyba wszystkie POmyje wylales…KK obroni sie Sam, tak juz od 2000 tysiecy lat, zapamietaj to sobie…

  2. Czy jest to samochód Ojca Rydzyka czy zakonu? Z pewnością zakonu. Proponuję zainteresować się bogactwem polityków i niektórych tzw. biznesmenów.

    • I interesujemy się.
      Co nie oznacza, że wypasione bryki „sług Boga” mają umykać naszej uwadze. Powiedz mi, jakie zasługi ma kościół katolicki po roku 1989, oczywiście oprócz trzymania społeczeństwa za mordę razem z elitami III RP?

      • ..chyba miales na mysli wladze po 1989 roku .Kosciol Katolicki nie jest od zaslug panie Kefir ,gdyz nie jest instytucja. Zaslugi p.Kefira to przedruki tekstow ktore mozna znalezc na innych stronach, bardziej powaznych. ”Dupy dajesz” i to zbyt czesto na tym blogu z ”Maslanki” . Przedstawiaj Fakty , a nie Fakty z ”Faktow”.Na marginesie, a czy Ty, wierzchem jezdzisz ?

      • Myśle, że nieco upraszczasz. Najwięcej dysydentów względem tej okrągłostołowej sitwy jest właśnie w Kościele.
        Poza tym rola Kościoła nie jest obalanie ustrojów (jakeśmy się do tego przyzwyczaili), tylko zbawianie naszych dusz. Msze Św. odprawione przez księdza, co na nią dojechał Lexusem i takiego, co przyjechał tramwajem – są jednakowo ważne. Mi chodzi nie o to, jak się ksiądz prowadzi, ale o ważność sakramentów. Bo to one moją duszę ratują a nie prowadzenie się księdza.
        A powiedz mi, ile różańców zmówiłeś za tych księży, co ich tak krytykujesz? Może któremuś potrzeba Twojej modlitwy? Tak, właśnie temu, co go najbardziej „objeżdżasz”.

  3. coś Ty się Jarek uwziął na kościół ? To ,że kościół na zachodzie ma woje słabe punkty i w Watykanie byly jakieś incydenty to nie powód by uogólniać na wieki wieków w przyszłosć ,że kościół jest mafią , jedź do Sycylii i tam znajdziesz lepszą mafię .

  4. Ale tu sie wypowiada zdrowo popierdolonych i nawiedzonych obroncow KrK. Tak- takich glupich baranow oni potrzebuja jak Miraz, i pozostali. Widocznie to dyzurni ministranciki

  5. No, w takim samochodzie ks. Rydzyk ma znacznie większe szanse przeżycia nić w jakimś Golfie. A jest w Polsce wiele osób, którzy by zatańczyli z radością na grobie o. Rydzyka…
    Chociaż jak widzę biskupa w Lexusie za kilkaset tysięcy, to wspominam słowa i zachowanie papieża i choć z początku myślałem, że Franciszek się „zgrywa”, to teraz zaczynam sądzić, że on naprawdę jest ubogi w sensie ewangelicznym. I to mi się podoba – na spotkanie do Watykanu można jechać zarówno Fordem Focusem, jak i Maybachem.
    Sorrry, dziś samochody klasy choćby średniej (takie z segmentu 50 – 70 tys za nowy) naprawdę oferują komfort i wygodę porównywalną z samochodami 2 razy droższymi. A w sytuacji, kiedy samochód po prostu jest potrzebny do podróży z punktu „a” do punktu „b”, to nie ma znaczenia, czy to będzie Audi za 250 tys, czy Polo za 40 tys. jak ktoś musi dużo podróżować setki km, to zgadzam się, że potrzebuje np. Passata z klimą, żeby po 500 km wyjść z samochodu żywym i przytomnym, ale od razu Lexusa? Jaka to różnica, czy spędzi się te kilka godzin na fotelu z cielęcej skóry, czy w fotelu pokrytym syntetyczną tkaniną, za to oddychającą i w sumie bardziej kompatybilną z ciałem człowieka niż skóra zwierzęca?
    Złapałem się na tym, że często materiał tańszy (bo – sztuczny) jest lepszy od naturalnego. Dla mnie np. wynalazek tkaniny polarowej (robionej z… butelek PET) to rewelacja! Pod każdym względem bije wełnę w roli odzieży ciepłej (no, garnituru z polara nie bardzo się zrobi). Jak się na polarową bluzę założy np. goreteksową (albo podobną) kurtkę, to mamy komfort nieporównywalny z np. futrem z norek. Odzież ciepła, oddycha, nie krępuje ruchów, nie przemaka, kosztuje w miarę niedrogo (jak nie pójdziemy w markowe goretexy) i w ogóle ma same plusy. lecz tylko jeden minus – ludziom szczęki nie opadają na jej widok.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.