Bareizmy

Co czwarty Polak ma zaburzenia psychiczne. „Sytuacja jest katastrofalna, jesteśmy w czołówce Europy..”

Co czwarty Polak cierpi na zaburzenia psychiczne!

Potwierdzają się statystyki i prognozy sprzed lat. Coraz więcej Polaków choruje psychicznie. Według psychiatrów, dotyczy to co czwartej osoby. Według innych szacunków – co trzeciej. Ponad 1,5 miliona Polaków jest co roku leczona psychiatrycznie w szpitalach. Jeśli chodzi o te zachorowania, to jesteśmy w samej czołówce Europy. Przodują u nas chorujący, ale nie leczący się, bo nie zdiagnozowani.
Problem dotyczy 8 milionów dorosłych i 4 milionów w grupie dzieci, młodzieży i osób starszych. Pierwsze doniesienia o tej epidemii pojawiały się już przed 2006-7 rokiem, ale były lekceważone.
Sytuacja pod tym względem jest katastrofalna. Choć muszę przyznać, że system opieki i kontroli psychiatrycznej jest bardzo rozbudowany w Polsce. Dla przykładu w Wielkiej Brytanii nie ma tylu ośrodków, szpitali, świetlic, gabinetów lekarskich itp – a jeśli są, to są bardzo drogie i nie refundowane. Osoba mieszkająca w Wielkiej Brytanii ma duże trudności ze znalezieniem leczenia dla siebie. Wiem to od osoby, która od dawna mieszka w UK i nie może znaleźć odpowiedniego leczenia psychologicznego.
Jednak medal ma dwie strony. Każdemu państwu na którego terenie występuje epidemia zachorowań psychicznych, opłaca się inwestycja w psychiatrię. Warto pamiętać, że psychiatria jest jednym z elementów kontroli społeczeństwa. Gdy w narodzie 25% ludzi, zamiast mieć pracę i godnie zarabiać, jest zamulona lekami psychotropowymi – jest dużo mniejsza szansa na wywołanie rewolucji. W Polsce sytuacja wygląda tak: jeden pracuje w Anglii, drugi w Holandii, trzeci od jeździ na fuchy do Niemiec, czwarty znowu żyje na kredyt i wyłudza zasiłki.. I tak ten kurwidół się jakoś toczy. Ale to się skończy, prędzej czy później.. Jarek Kefir

___________________________________________________________________________________________________

Cyt. „Już co czwarty Polak cierpi na zaburzenia psychiczne: omamy, fobie, ataki paniki. I panicznie boi się o tym głośno mówić.

Rodzinę zamieniliśmy na kolegów z korporacji, przyjaciół na wirtualnych znajomych z Facebooka.

– Pracujemy do upadłego, zatracamy się w firmach, które wysysają z nas siły witalne, zaniedbujemy jednocześnie to, co wspiera higienę psychiczną człowieka – dobre, bezinteresowne relacje z ludźmi – wylicza psychiatra dr Dariusz Wasilewski, dyrektor ośrodka Psychomedica w Warszawie.

Efekt? Z najnowszej, tegorocznej publikacji Instytutu Psychiatrii i Neurologii na temat kondycji psychicznej mieszkańców Polski w wieku od 18 do 64 lat wynika, że prawie 8 milionów z nas boryka się z mniejszymi lub większymi problemami psychicznymi. Te większe to zaburzenia schizofreniczne, depresje o dużym natężeniu i silne neurozy. Ale to również nawracające stany lękowe i ataki paniki.

– Sytuacja jest katastrofalna. A gdyby jeszcze w te badania włączyć dzieci, młodzież i osoby starsze to liczba mogłaby wzrosnąć nawet o kolejne 4 miliony osób – uważa prof. Aleksander Araszkiewicz, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Collegium Medicum UMK w Toruniu.

Psychiatrzy mówią wprost: zżera nas stres i wyścig szczurów.  – Nie dajemy rady – zauważa prof. Janusz Heitzman, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Problem w tym, że swoje kłopoty ze zdrowiem psychicznym najchętniej zamiatamy pod dywan. O tym, że 25-letni inżynier Jakub z Gdańska od lat cierpi na fobie, które zatruwają mu życie nie wie nawet jego ojciec. Bo kryzys psychiczny w Polsce traktowany jest jak wstyd i hańba. Bo od „psychicznych” rzeczywiście odsuwa się często rodzina i znajomi, bo „świr”, zwłaszcza jeśli trafi do psychiatryka, nie znajdzie w Polsce pracy. Tymczasem rocznie do szpitali psychiatrycznych trafia już 1,5 miliona osób – jesteśmy już w czołówce szpitalnych psychoz Europy”

(NZ, onet.pl)

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.