Kategoria domyślna

Poznańskie sklepy nabijają klientów w butelkę, uwaga na cwanych oszustów!

Relacja użytkownika FB:

Cyt. „Chciałbym dziś napisać o sprawie nabijania w butelkę klientów poznańskich sklepów spożywczych. Chodzi tutaj szczególnie o sklepy Chaty Polskiej.

Niedawno przeczytałem paragon który otrzymałem po zakupach. Okazało się, że cena za zakupiony pasztet była aż o 1 złoty wyższa niż cena deklarowana na półce sklepowej.

Na truskawki były trzy ceny – dwie widoczne (3,99 zł i 5,99 zł) i jedna przy kasie – 5,69 zł.

Poirytowany traktowaniem klienta, poszedłem sprawdzić ponownie cenę która była na półce w sklepie. Cena faktycznie była inna niż na paragonie. Poinformowałem kasjerkę o tym, jednak zwróciła mi pieniądza tylko za pasztet, za truskawki znowu skasowała 5,69 złotych.

Potem wróciłem znowu do sklepu, i stwierdziłem, że nieprawidłowa cena za pasztet, ściągnięta poprzednio przeze mnie i pokazana kasjerce, znowu jest na półce. Z czystą złośliwością znowu wziąłem pasztet do koszyka. Dodatkowo włożyłem do koszyka produkt Lisnera, na który miała być promocja 1,99 zł. Nawet upewniłem się, czy wszystkie produkty Lisnera są w promocji.

Potem, udałem się do kasy, uśmiechając się do ekspedientki, której zgłosiłem fakt oszukiwania klientów. Przy kasie już przy nabijaniu cen widziałem, że są różne od tych na półkach, tak jak poprzednio. Pastella Lisnera zamiast 1,99 zł, kosztowała 2,99 zł. Zaraz po zapłaceniu za zakupy, poprosiłem o rozmowę z kierownikiem. Oczywiście ceny zostały sprawdzone, a ja nabity w butelkę tym razem na 2 złote.

Kiedy już wyszedłem ze sklepu, wybiegła za mną ekspedientka z bombonierką i przeprosinami. Informuję o tym opinię publiczną w trosce o nasze portfele 😉

Zacząłem się przyglądać sprawie od kiedy zauważyłem jak w tym sklepie ważono na nie wyskalowanej wadze i np. za pomidora za którego ostatecznie skasowano mnie 80 groszy miałem wcześniej zapłacić prawie 3 złote. Rozmawiałem również w tej sprawie ze swoimi znajomymi którzy podobnie jak ja też spotkali się z takimi praktykami”

Reklamy

3 odpowiedzi »

  1. PIOTR I PAWEŁ w tych sklepach to prawdziwa plaga: dziś po raz n-ty zwracałam uwagę kasjerce, że NA WADZE NIE MA ZERA, ale np. raz 30g, raz 20g, najwięcej widziałam 60g. Zwracajcie na to uwagę i nie pozwalajcie się kantować OSZUSTOM
    ze sklepów PIOTR I PAWEŁ. Żenada. To samo spotkało mnie w LIDLU.

  2. Podobną akcję miałam w „Piotrze i Pawle” w Poznaniu. Po wydrukowaniu rachunku zaczęłam sprawdzać ceny i reklamacja była dosyć duża.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.