Firmy farmaceutyczne

Szokujące pytania o bezpieczeństwo szczepionek.

Pytania o bezpieczeństwo szczepionek

„Drażni mnie chaos w temacie szczepień. A jeszcze bardziej to, że komuś najwyraźniej zależy na tym chaosie. Kiedyś usłyszałam w wiadomościach telewizyjnych, że rodzice, którzy nie szczepią swoich dzieci uważają, że cebula daje wystarczającą odporność. Jak może poczuć się rodzic, którego dziecko odpłynęło w swój świat w pierwszej dobie po szczepieniu, gdy słyszy taką informację? We mnie wszystko wrze, gdy słyszę tego typu wiadomości.

Przysłuchując się dyskusjom na temat szczepień w mediach, zauważam, że najczęściej dyskusje te są niepełne, skrótowe i nastawione na starcie typu „ktoś kontra ktoś”, zamiast  na dążeniu do wyjaśnienia sobie wszelkich wątpliwości i rozwiązania problemów. Przez to postronni słuchacze narażeni są na dezorientację lub wyciąganie błędnych wniosków. Temat szczepień jest tak bardzo poważny (bo dotyczy zdrowia i życia dzieci), że czas mu poświęcony w konkretnej audycji powinien być stosownie długi, a uczestnicy dyskusji powinni skupić się na problemie zapewnienia dzieciom pełnego i trwałego zdrowia, a nie – samoobronie bądź pognębianiu siebie nawzajem. Dziennikarz przeprowadzający wywiad z kolei powinien pozostać neutralny w swojej opinii, zadając wyczerpujące pytania wszystkim stronom, w tym – rodzicom dzieci poszkodowanych przez szczepienia.

Dlaczego tak nie jest? Niestety, nie wszystkim zależy na ukazaniu obiektywnej prawdy. Gdyby wszystkim szczerze zależało na wyczerpującej debacie o skutkach ubocznych szczepień i na wypracowaniu bezpiecznej metody zapobiegania chorobom i ich powikłaniom, wówczas uczestnicy dyskusji z życzliwością słuchaliby siebie nawzajem i zaczęliby współpracować.

Poczucie zagrożenia rodzi agresję. Zagrożeni z pewnością czują się rodzice, których dzieci ewidentnie doznały niepożądanych odczynów lub powikłań poszczepiennych i na których wywierana jest presja, aby dalej szczepili swoje dzieci. Zagrożeni czują się rodzice – ofiary medyczno-farmaceutycznej propagandy, którzy boją się, że ich dzieci zachorują, jeśli nie zostaną zaszczepione przeciwko wszystkim chorobom przewidzianym w kalendarzu szczepień. Wydaje mi się jednak, że agresja (często sprytnie zakamuflowana) przeważa po stronie samych promotorów szczepień. O co drżą lekarze, farmaceuci i naukowcy promujący szczepienia?

Poniżej przedstawiam różne aspekty i pytania w temacie szczepień, które nie powinny być pomijane w jakiejkolwiek dyskusji na ich temat. Z pewnością mój katalog pytań nie jest wyczerpany.

KWALIFIKACJA DZIECKA DO SZCZEPIEŃ

W jaki sposób badane jest dziecko w celu kwalifikacji do szczepień? Czy za każdym razem, przed każdym szczepieniem dokonywana jest analiza krwi, kału i moczu? Czy robione są wymazy z gardła, nosa itp.? Czy za każdym razem dziecko poddane jest badaniu neurologicznemu? Wszak zaburzenia neurologiczne są jednym z głównych przeciwwskazań do szczepienia, a przynajmniej wskazaniem do zachowania szczególnej ostrożności (taką informację otrzymałam osobiście z Ministerstwa Zdrowia).

W jaki sposób kwalifikuje się noworodka do pierwszego szczepienia? Na jakiej podstawie stwierdza się, że jest całkowicie zdrowy przed szczepieniem? Przecież warunkiem zaszczepienia jest pełne zdrowie, uczyłam się o tym w szkole podstawowej…

Jak wykrywana jest ewentualna obecność chorobotwórczych mikroorganizmów w organizmie dziecka, gdy u dziecka nie występują objawy choroby (np. w okresie wylęgania się ospy wietrznej; ospa może rozwijać się bezobjawowo do dwóch tygodni)?

Jak wykrywane są ewentualne nieprawidłowości w funkcjonowaniu mózgu dziecka (np. przy padaczkowych wyładowaniach bioelektrycznych w komórkach mózgu, jeśli nie występują zauważalne symptomy epilepsji, np. drgawki, dłuższe wyłączenia świadomości)? Enecefalopatia jest przeciwwskazaniem do szczepienia. Jak może stwierdzić ją pediatra kwalifikujący dziecko (wcześniej niediagnozowane neurologicznie) do szczepienia w czasie piętnastominutowego badania pediatrycznego?

BEZPIECZEŃSTWO PREPARATÓW SZCZEPIONKOWYCH

W jaki sposób zbadano bezpieczeństwo dopuszczonych do stosowania szczepionek dla niemowląt i dzieci? Czy bezpieczeństwo tych szczepionek badano na jakichś niemowlętach i dzieciach? Jeśli tak, to czy takie badania są etyczne? Jeśli nie, to czy etyczne jest dopuszczenie do stosowania szczepionek, których oddziaływanie na organizm niemowlęcia lub dziecka nie jest znany? W przypadku leków dla dorosłych, o ile się nie mylę, lek przed wprowadzeniem do użytku, po badaniach na zwierzętach, przechodzi jeszcze etap badania na dorosłych ochotnikach. Czy istnieją rodzice, którzy zgłosiliby swoje nowo narodzone maleństwo na ochotnika do badań farmaceutycznych?

Thiomersal (inaczej: timerosal, tiomersal lub mertiolat) to konserwant wciąż oficjalnie stosowany w niektórych szczepionkach lub mniej oficjalnie obecny w starszych partiach, które nie zostały wycofane z rynku i pozostaną w użytku do wyczerpania. Tak jest np. w przypadku szczepionki Euvax B; oficjalnie wiadomo, że obecnie ta szczepionka nie zawiera thiomersalu, jednak nie podaje się do publicznej wiadomości informacji, że starsze partie szczepionki Euvax B, zawierające thiomersal, wciąż mogą być jeszcze w obiegu. Innymi słowy nie wycofano ich z rynku. Informacje te uzyskałam bezpośrednio z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w grudniu 2012 r.

Niektórzy lekarze i naukowcy uważają, że thiomersal w minimalnych ilościach zawartych we wstrzykiwanych domięśniowo preparatach nie jest szkodliwy dla organizmu dziecka. Na jakiej podstawie można powiedzieć, że szczepionkowy thiomersal nie szkodzi? Thiomersal zawiera 49,6% etylortęci, czyli organicznego związku rtęci, składającego się z atomów rtęci, węgla i wodoru. Czy jakiś naukowiec jest w stanie wyjaśnić mi, co się dzieje z etylortęcią wstrzykniętą do tkanki mięśniowej niemowlęcia? Czy rozkłada się do atomów rtęci, czy pozostaje nienaruszona? Jakie dokładnie procesy biochemiczne zachodzą od momentu wstrzyknięcia i gdzie przechodzi dalej etylen rtęci, względnie rtęć po rozkładzie cząsteczek etylortęci? W jaki sposób rtęć (lub etylortęć, jeśli nie dochodzi do jej rozkładu) jest wydalana z organizmu? Skąd wiadomo, że rtęć (lub etylortęć) nie przenika bariery krew-mózg? Czy robiono pod tym kątem jakieś badania? Kto je robił? Kiedy? W jaki sposób?

Interesuje mnie też biochemia metabolizmu neurotoksycznego glinu (aluminium), zawartego w szczepionkach w postaci fosforanu lub wodorotlenku. Związek glinu jako tzw. adjuwant służy do wzmocnienia odpowiedzi immunologicznej i jest stosowany w większości szczepionek dla niemowląt i dzieci. Pytania mam takie same, jak w przypadku thiomersalu.

Istnieje też coś takiego jak synergiczna toksyczność aluminium i rtęci, czyli wzajemne nasilanie toksycznych skutków obu substancji (więcej o tym: Szczepienia w pytaniach i odpowiedziach dla myślących rodziców, autorstwa dr Aleksandra Kotoka, Wydawnictwo Lekarskie Similimum, rok wyd. 2011, str. 52). I tutaj chętnie posłuchałabym biochemicznego wykładu naukowca promującego szczepienia…

Gdy Chłopczyk (któremu trzykrotnie wstrzyknięto thiomersal, w okresie noworodkowym i wczesnoniemowlęcym) zachorował neurologicznie, rozmawiałam z najlepszymi lekarzami, nie szczędząc na to pieniędzy. Jednak ani ich sława, ani tytuły nie pomogły w udzieleniu jednoznacznej odpowiedzi na podstawowe pytania: jakie są przyczyny choroby mojego Dziecka i jakie rokowanie. Profesor neurologii dziecięcej i ordynator oddziału neurologicznego dla dzieci powiedział mi: „Mózg ludzki wciąż jest dla nas tajemnicą”. Skąd więc ta pewność w oficjalnej medycynie akademickiej, że szczepionkowa rtęć i aluminium nie mają związku z chorobami tego organu?

KUMULACJA SZCZEPIONEK I STOSOWANIE LEKÓW

Być może, pojedyncza dawka MMR czy DTP podana dziecku trzyletniemu, które nigdy wcześniej nie było szczepione nie wyrządziłaby mu szkody (tj. jego organizm sprawnie poradziłby sobie z usunięciem toksyn, a układ immunologiczny nie byłby nadwerężony, pomimo, że w szczepieniu omijane są naturalne bariery ochronne typu skóra czy śluzówki). Problem natomiast tkwi w kumulacji szczepień. Do tego dochodzi stosowanie innych preparatów farmakologicznych (antybiotyków, leków przeciwbólowych, przeciwzapalnych i przeciwgorączkowych, sterydów, leków antyhistaminowych itp.) w pierwszych kilku latach życia dziecka.

Czy ktoś zbadał wpływ kumulacji szczepień i leków na zdrowie dziecka?

ALERGIA A SZCZEPIENIA

Alergia i szczepienia powiązane są z funkcjonowaniem układu odpornościowego (immunologicznego). Alergia to patologiczna, nadmierna reakcja tego układu. Szczepienia natomiast pobudzają system immunologiczny, stymulując wytwarzanie przeciwciał. Czy więc alergia nie ma nic wspólnego ze szczepieniami, czy szczepienia nie przyczyniają się do rozwoju alergii? Dlaczego alergia nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia wg prof. Janiny Piotrowskiej-Jastrzębskiej, choć ta sama pani profesor twierdzi, że „nie należy szczepić dzieci w okresie zaostrzenia choroby alergicznej”  ( http://szczepienia.pzh.gov.pl/main.php?p=2&id=84&sz=271 )?. Alergolodzy (np. dr Danuta Myłek) również zwracają uwagę na związek między szczepieniami i alergiami.

„Często reakcja antygen – przeciwciało wywołuje w ustroju duże zaburzenia, dające znane objawy chorób uczuleniowych, czyli alergicznych” („Anatomia i fizjologia człowieka”, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich 1990, str. 404).

I znów stajemy przed potrzebą przeprowadzenia rzetelnych badań porównawczych na populacji dzieci w ogóle nieszczepionych (i zdrowych, tj. nie tych zwolnionych ze szczepień ze względów zdrowotnych) i populacji dzieci szczepionych zgodnie z obowiązującym polskim kalendarzem szczepień. Gwałtowny wzrost przypadków alergii wśród dzieci idzie w parze z rozrastającym się kalendarzem szczepień. Czy to tylko korelacja czasowa, przypadkowa? Dlaczego żadna z oficjalnych instytucji ds. zdrowia nie podejmuje konkretnych badań w tym względzie i nie informuje całego społeczeństwa? Wyjaśnienie ze strony PZH jest dla mnie niejasne i niepełne, a więc niewiarygodne: „Polskie badania z Łódzkiej Akademii Medycznej nie wykazały istotnych różnic w częstości występowania niepożądanych odczynów poszczepiennych u dzieci zdrowych i z chorobami alergicznymi po szczepieniu przeciwko ospie wietrznej. Dane z piśmiennictwa światowego dowodzą, że choroby alergiczne nie stanowią także przeciwwskazań do pozostałych szczepień ochronnych”.

CHOROBA JELIT I ZABURZENIA W FUNKCJONOWANIU MÓZGU

Mówi się o związku szczepionki MMR (przeciwko odrze, śwince i różyczce) z chorobą jelit i o wpływie choroby jelit na funkcjonowanie mózgu. Tymczasem pod lupę (a raczej mikroskop) wzięłabym wszystkie preparaty szczepionkowe, jak również inne leki podawane dziecku (np. antybiotyki), które nie są obojętne dla jelit. Ktoś, kto pracuje w służbie zdrowia powiedział mi, że zna przypadek czteroletniego dziecka, które po intensywnej kuracji antybiotykowej dostało autyzmu. Wiem z książek, że toksyny zawarte w szczepionkach (np. w postaci konserwantów) wydalane są m.in. do przewodu pokarmowego, przez co dochodzi do uszkodzenia tkanki nabłonkowej jelit u niemowlęcia.

ZABURZENIA NEUROLOGICZNE A SZCZEPIENIA

Zaburzenia neurologiczne jako nop-y wymienione są we wspomnianym rozporządzeniu Ministra Zdrowia o nop-ach, w piśmie, które otrzymałam od Sanepidu (w odpowiedzi na moje pytania), jak również w ulotkach załączonych do szczepionek. Zaburzenia neurologiczne u dzieci mogą mieć przeróżne objawy, takie, jak: zaburzenia mowy, opóźniony rozwój mowy, zaburzenia w słyszeniu niespowodowane wadliwością układu słuchu, moczenie się u starszych dzieci (w nocy i w ciągu dnia), nadpobudliwość, agresja lub apatia, zaburzenia w kontaktach społecznych, drgawki padaczkowe, wyłączenia świadomości, lęki i fobie, rozmaite inne zaburzenia w zachowaniu, tiki nerwowe, nadwrażliwość na bodźce (dźwięki, światło, dotyk), brak wrażliwości na bodźce (ból, zimno, ciepło). Tych zaburzeń jest coraz więcej, wystarczy wejść na dowolną salę przedszkolną czy porozmawiać ze znajomymi, którzy mają dzieci. Szczepień jest też coraz więcej. Dlaczego bez wahania wstrzykuje się naszym dzieciom związki neurotoksycznego glinu i wciąż jeszcze – rtęci? Jakim prawem?

Przyczyny zaburzeń neurologicznych nie są jasne dla największych autorytetów medycznych. Nie można wszystkiego wyjaśniać genami. Bo przecież choroba neurologiczna nie musi ujawniać się przy predyspozycjach genetycznych!

(NIE)WIEDZA RODZICÓW, SYSTEM ZGŁASZANIA NOP-ÓW I (NIE)RZETELNA STATYSTYKA

U jakiego odsetka dzieci w Polsce dochodzi do alergii, powiększenia węzłów chłonnych lub gorączki powyżej 390C w okresie do 4 tygodni po szczepieniu? Czy za każdym razem dolegliwości te i inne (określone jako niepożądane odczyny poszczepienne w rozporządzeniu Ministra Zdrowia) zgłaszane są przez lekarza do Sanepidu? Jaki odsetek rodziców zdaje sobie sprawę, że wszelkie dolegliwości występujące do 4 tygodni po szczepieniu lekarz ma obowiązek zgłosić do Sanepidu? Kto i jak kontroluje lekarzy z wywiązywania się z tego obowiązku? Jaki odsetek rodziców zapoznaje się z urzędowo sporządzoną listą niepożądanych odczynów poszczepiennych przed podjęciem decyzji o szczepieniu?

Propagatorzy szczepień powołują się na dane statystyczne, z których ma wynikać, że odczyny i powikłania poszczepienne występują bardzo rzadko. Z jakich lat pochodzą te dane statystyczne? Jakiego kalendarza szczepień dotyczą? Jakiego kraju dotyczą? Kto jest autorem tych badań? Kto je finansuje? Kto i w jaki sposób na bieżąco aktualizuje statystykę występowania odczynów i powikłań poszczepiennych u polskich dzieci? W jaki sposób zachęca się pediatrów i rodziców do zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych? Zakładam, że taka zachęta jest niezbędna dla tworzenia rzetelnej statystyki.

W jaki sposób rodzice są edukowani o możliwych niepożądanych odczynach poszczepiennych w całej ich rozpiętości (począwszy od niewinnego obrzęku w miejscu wkłucia, skończywszy na zgonie dziecka)? Gdy szczepiłam moje Dzieci, dostałam informację od pediatry, że może wystąpić obrzęk w miejscu wkłucia lub / i gorączka, do trzech dni po szczepieniu. Wtedy, gdyby lekarz zapytał mnie, czy zauważyłam jakieś nop-y, odpowiedziałabym, że u moich Dzieci nie wystąpiły jakiekolwiek niepożądane odczyny poszczepienne. Jednak na podstawie informacji z Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych oraz kryteriów ich rozpoznawania, ulotek dołączonych do preparatów szczepionkowych, literatury, mojej pamięci i skrupulatnych prywatnych notatek, książeczek zdrowia moich Dzieci i dodatkowej, olbrzymiej dokumentacji medycznej mogę teraz stwierdzić, że u moich Dzieci wystąpiła cała gama nop-ów, takich, jak: alergia, powiększone węzły chłonne, chroniczne infekcje dróg oddechowych, nawracające bóle uszu, problemy jelitowe, zaburzenia w ośrodkowym układzie nerwowym. W okresie intensywnych szczepień moich Dzieci nie przyszło mi nawet do głowy, żeby gdziekolwiek zgłosić wystąpienie nop-ów. I tak jest w przypadku większości rodziców. Wątpię więc w rzetelność statystyki odpowiadającej polskiemu kalendarzowi szczepień.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA NOP-Y I OBOWIĄZKI USTAWOWE LEKARZA

W prawie przewidziane są dwa rodzaje odpowiedzialności za wystąpienie niepożądanych odczynów poszczepiennych: odpowiedzialność karna i odpowiedzialność cywilna. Odpowiedzialność karną ponosi personel medyczny w przypadku popełnienia błędu przy kwalifikacji do szczepienia lub przy dokonywaniu szczepienia oraz producent szczepionki w przypadku dopuszczenia do obrotu wadliwej szczepionki. Jeśli nie wystąpił błąd po stronie personelu medycznego lub producenta, a dziecko ucierpiało wskutek nop-ów, wówczas rodzic ma prawo dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia w trybie cywilnym, pozywając… firmę farmaceutyczną. Informacje te uzyskałam z Sanepidu, który… nakłada kary za nieszczepienie.

Czy w interesie lekarza jest więc zgłaszanie nop-ów u dziecka, które wcześniej sam zakwalifikował do szczepienia? Jak rodzic może dochodzić swoich praw, jeśli zawinił lekarz, ale nie zarejestrował nop-u? Formalnie, tylko lekarz może stwierdzić i zarejestrować wystąpienie nop-u. Bez formalnej rejestracji zdarzenie nie wystąpiło, z prawnego punktu widzenia.

Jakie natomiast szanse ma rodzic w starciu na sali sądowej z dużą firmą farmaceutyczną? Na to pytanie można znaleźć odpowiedź w książce Johna Virapena „Skutek uboczny śmierć”.

CZAS ODPORNOŚCI POSZCZEPIENNEJ

Jak długo trwa odporność poszczepienna?

Jaki jest sens szczepienia małych dzieci przeciwko różyczce, z punktu widzenia tych dzieci, a szczególnie – dziewczynek? Trwałą odporność na różyczkę daje tylko naturalne przechorowanie różyczki. Szczepionki aplikowane w dzieciństwie zmniejszają szansę na przechorowanie różyczki w dzieciństwie i szansę na nabycie trwałej odporności. Narażają tym samym przyszłe dorosłe osoby, w tym kobiety w ciąży na zachorowanie na tę chorobę.

CHOROBY I POWIKŁANIA PO CHOROBACH, SZCZEPIENIA I NOP-Y – JAKIE SĄ PROPORCJE?

Ile jest groźnych chorób lub chorób z możliwymi groźnymi powikłaniami, na które narażone jest przeciętne polskie dziecko i przeciwko którym nie stosuje się szczepień? Jaka jest zapadalność na te choroby  i jaka jest skala występowania powikłań po tych chorobach?

Ile jest chorób, przeciwko którym przeciętne polskie dziecko jest szczepione?

Jaka jest faktyczna skala nop-ów i powikłań poszczepiennych w Polsce?

ODPORNOŚĆ NA KONKRETNE CHOROBY, A ODPORNOŚĆ W OGÓLE

Kolejna kwestia, która umyka w chaosie dyskusji o szczepionkach:

O jaką odporność nam chodzi? Czy chodzi o to tylko, aby nie zachorować na konkretną chorobę? A co z ogólną kondycją organizmu i jego odpornością lub podatnością na inne schorzenia, w tym – chroniczne, będące obciążeniem na całe życie lub skracającymi życie? Wiele wskazuje na to, że szczepienie przeciwko konkretnej chorobie osłabia organizm w innej sferze.

Przeprowadzane są badania porównawcze dzieci szczepionych przeciwko konkretnej chorobie i dzieci nieszczepionych przeciwko tej chorobie. Wyniki w pełni zadowalają zwolenników szczepionki, bo (ponoć) choroba przestaje występować w grupie dzieci szczepionych. Zakładając, że to jest prawda, wciąż jednak nie wiemy, jaka jest ogólna kondycja zdrowotna dzieci szczepionych.

Oczekiwałabym innego rodzaju badań dla określenia sensowności użycia konkretnej szczepionki przeciwko konkretnej chorobie; brakuje mi porównania stanu zdrowia dzieci w ogóle nieszczepionych (bez zdrowotnych przeciwwskazań do szczepienia) i ich zapadalności na chorobę, przeciwko której stosuje się tę konkretną szczepionkę ze stanem zdrowia dzieci szczepionych wg kalendarza szczepień, u których zastosowano szczepionkę będącą przedmiotem badań.

ALTERNATYWNE METODY ZAPOBIEGANIA CHOROBOM

Dlaczego pediatrzy nie zachęcają rodziców do alternatywnych (do szczepionek) metod budowania odporności dziecka?

Te metody istnieją i łatwo sprawdzić ich działanie. W przypadku moich niegdyś bardzo schorowanych Dzieci metody te przerosły moje oczekiwania. W skrócie: podstawą budowania odporności u dziecka jest jak najdłuższe karmienie piersią, naturalne i urozmaicone, smaczne jedzenie, emocjonalna i fizyczna bliskość rodziców, ruch i świeże powietrze, właściwy ubiór, a najważniejsze –  unikanie trucizn (zawartych w jedzeniu, lekach, szczepionkach, środkach czystości, kosmetykach oraz w wodzie i w powietrzu).

Źródł0: http://zdrowedzieci.blox.pl/html

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.