Szczepionki i szczepienia

Dzieci chorują po szczepieniach! Wywiad z dr Sienkiewicz

Dzieci szczepione ciężej przechodzą choroby zakaźne

Zapraszam do wysłuchania audycji z Polskiego Radia Białystok:

http://www.radio.bialystok.pl/news/index/k/30/n/98488

Gośćmi audycji są pediatra, specjalista rehabilitacji doktor Dorota Sienkiewicz i doktor Joanna Siemienkowicz z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białymstoku. Panie rozmawiają o szczepieniach i wydaje się, że tym razem nikt z nikim nie walczy, że zaistniała wola zrozumienia drugiej strony i wypracowania wspólnych wniosków…

Cytuję fragmenty wypowiedzi pani dr Sienkiewicz:

„Ten kalendarz szczepień, np. dla wcześniaków… Ja jestem lekarzem. Ja analizowałam… nie widziałam problemu, zobaczyłam problem, zaczęłam analizować. […] Uczymy się immunologii. Uczymy się tego, że układ immunologiczny dojrzewa. Nie można takiej ilości szczepień dawać niedojrzałemu układowi immunologicznemu. Odsunąć trochę. Nie w pierwszej dobie życia. Tak, jak to jest w krajach zachodnich. Na jakiejś podstawie naukowcy, lekarze, gremia naukowe krajów zachodnich rozwiniętych, bogatych stwierdziły: >>Nie, nie będziemy szczepić w pierwszej dobie życia, tylko w grupach ryzyka<<. Na to zwróciłabym uwagę, że tutaj jest coś, co wymaga, wydaje mi się, zmiany.

[…]

Mówmy otwarcie o niepożądanych odczynach poszczepiennych, żeby nasze dzieci, nasze polskie dzieci nie chorowały. Przecież, jeżeli my obciążymy układ immunologiczny, to on sobie nie poradzi z różnymi innymi szczepieniami.

Są badania dotyczące szczepień, dopuszczające do obrotu. Badania dotyczą jednej szczepionki. Natomiast, w tej chwili, to, co jest zalecane to jest 6 szczepionek w jednym. W jaki sposób, ja pytam, niedojrzały układ immunologiczny dziecka ma zareagować na 6 patogenów jednocześnie i to co 6 tygodni? Czyli, w sumie, jeśli dobrze policzyć i rodzice zatroszczą się o wszystko, co jest zalecane, ma dziecko do zareagowania na 26 różnych szczepionek. Mnie, jako lekarzowi […] – nie mogę tego zaakceptować.

[…]

Potem są choroby alergiczne tak, jak alergolodzy mówią, są choroby immunologiczne, są choroby układu nerwowego”.

Pytanie pani redaktor:

„A czy szczepionka daje nam gwarancję, że nie zachorujemy?”

Odpowiedź pani dr Siemienkowicz:

„Nie ma nigdy takiej gwarancji. Nie ma nigdy i nikt… jest błędem w sztuce, jeśli ktoś powie >>Zaszczep się i nie zachorujesz<<”

I jeszcze pani dr Sienkiewicz:

„Dzieci szczepione chorują na krztusiec”.

Dr Siemienkowicz:

„Oczywiście”.

Dr Sienkiewicz:

„Czyli nie wytworzyły pełnej odporności. Dzieci szczepione na ospę chorują na ospę, i to ciężej, bo ospa w wieku wcześniejszym, w pierwszych latach jest chorobą lekką, chorobą, na którą wszyscy chyba chorowaliśmy. […] W wieku nastu lat może mieć przebieg cięższy”.

A oto nasza historia z ospą:

Tuż przed trzecimi urodzinami Chłopczyka (w 2007 r.) wybrałam się do przychodni mieszczącej się w znanym, dużym szpitalu dziecięcym, w celu dodatkowego „uodpornienia” Chłopczyka. Wkrótce miał pójść do przedszkola i obawiałam się potencjalnych chorób przedszkolnych. Zapytałam naszą lekarkę o szczepienia zalecane, czyli te dodatkowe, niewymagane w kalendarzu szczepień obowiązkowych. Zapytałam m.in. o szczepienie przeciwko ospie. Usłyszałam następującą odpowiedź:

„My – lekarze w tym szpitalu stoimy na stanowisku, że naturalne przechorowanie ospy daje lepszą odporność, niż szczepionka. Odporność ta dotyczy nie tylko ospy, ale też innych chorób”.

Przynajmniej w tym przypadku mój Chłopczyk miał szczęście. Nie został zaszczepiony na ospę i poszedł do przedszkola. W przedszkolu była ospa, Chłopczyk tańczył nawet z dziewczynką, która miała objawy ospy. U niego nie wystąpiły żadne objawy.

W maju tego roku wysypało za to moją Dziewczynkę. Nie było objawów wstępnych typu gorączka czy ból głowy. W pierwszym dniu wykwitów skórnych na całym ciele jedyną uciążliwością był świąd skóry, poza tym Dziewczynka była trochę przygaszona, ale bawiła się i jadła normalnie. W nocy świąd nasilił się do tego stopnia, że nie mogła spać. Zastosowałam w ciągu drugiego dnia olej kokosowy (trochę eksperymentalnie, bo nie jest to typowy środek wysuszający, ma za to właściwości antyseptyczne), a przed snem kąpiel w mocnym naparze z kory dębu. Na noc wysmarowałam bąble maścią cynkową. Dziewczynka natychmiast zasnęła i przespała całą bez jakichkolwiek przerw. W kolejnym dniu nadal stosowałam maść cynkową, ale potem Dziewczynka wybrała jednak olej kokosowy. Już ją nie swędziało, ale masaż z użyciem oleju był bardzo przyjemny… Bąbelki wyraźnie przygasły, nie były już tak zaognione, jak w pierwszym dniu. Na trzeci dzień Dziecko tryskało energią, a na ciele zaczęły powstawać strupki. Kąpiel w korze dębu kontynuowałam jeszcze przez 3 doby, dla przyspieszenia procesu gojenia się skóry.

Chłopczyk miał kontakt z Siostrą cały czas. I tym razem nie wystąpiły objawy choroby. ”

Autor(ka): mamazdrowychdzieci
Czas publikacji: sobota, 08 czerwca 2013 20:13
Źródło: http://zdrowedzieci.blox.pl/2013/06/O-SZCZEPIENIACH-WYWIAD-Z-DR-SIENKIEWICZ-I-DR.html#Cuk
Reklamy

1 odpowiedź »

  1. bo ta cala teoria ktora na sie wciska o zarazaniu sie nie jest udowodniona .wymyslili ja zeby nam wciskac szczepionki i tego typu rzeczy oni dobrze wiedza ze takiego czegos nie ma jak zarazanie.ale wszystko bizness i walka o wladze kosztem zabijania ludzi.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.