Medycyna naturalna i alternatywna

Podróże i wycieczki za granicę: jak się chronić? Czy szczepienie jest skuteczną ochroną?

Cyt. „Zbliża się lato i pomimo kryzysu coraz więcej Polaków realizuje podróże swoich marzeń wyjeżdżając do krajów strefy tropikalnej. Instytut Turystyki podaje, że  co najmniej 300 tysięcy osób wyjechało w 2009 roku tylko do Afryki, głównie Egiptu, Tunezji i Kenii. Czyli jest to liczba znaczna. Właściwa wiedza na temat chorób tropikalnych staje się więc sprawą o dużym znaczeniu społecznym, a jej brak może owocować poważnymi  problemami po powrocie z tak wymarzonej wyprawy.

Niestety większość informacji dotycząca postępowania higieniczno –  zdrowotnego znajdująca się w przewodnikach turystycznych pochodzi z minionej epoki. Publikacje te  nie spełniają podstawowych założeń ochrony zdrowa, a są raczej marketingiem przemysłu szczepionkowego.

dziennikturystyczny.pl/…/polacy-coraz-czesciej-narazeni-na-choroby-tropikalne/

zdrowie-publiczne.com.pl/wiadomosc_polacy-coraz-czesciej-narazeni-na-choroby-tropikalne-77.html

turystyka.interia.pl/…/tropikalne-zagrozenie,1295614,236 –

www.morze24h.pl/polacy-coraz-czesciej-narazeni-na-choroby-tropikalne.html

Rozmaitego rodzaju autorzy próbują, “dawać rady podróżnym” opierając sie nie na naukowych publikacjach, ale administracyjnych  biuletynach wydawanych przez  Światow Organizacj Zdrowia. Powoływanie się na zalecenia WHO po ostatniej “wpadce” tej organizacji, z rzekomą pandemią grypy świńskiej, a poprzednio ptasiej, nie jest najlepszą rekomendacją wartości zaleceń [raport Deborah Cohen z BMJ , sposób finansowania badań]. Nie należy zapominać, że administracja WHO niewiele ma wspólnego z nauką, czy też medycyną praktyczną. Mamy tego sporo przykładów, chociażby katastrofa w Bhopalu,  Czarnobylu, Haiti  czy Fukuszimie gdzie zalecenia WHO były całkowicie oderwane od rzeczywistości i spowodowały powiększanie strat biologicznych.

[http://en.wikipedia.org/wiki/International_Medical_Commission_on_Bhopal]

Tak więc należy podchodzić z niezwykłą ostrożnością do opierania się na rekomendacjach Światowej Organizacji Zdrowia – WHO, szczególnie w świetle decyzji Parlamentu Europejskiego o powołaniu specjalnego trybunału do badania nadużyć WHO w ogłoszeniu pandemii “świńskiej grypy”. Wiadomo bowiem, że WHO specjalnie zmieniła definicję pojęcia pandemii na kilka miesięcy przed ogłoszeniem publicznie zagrożenia wirusem AH1N1.  I wiadomo,że cała sprawa ptasiej grypy była jednym wielkim oszustwem.

Podobnie należy ostrożnie podchodzić do opinii ekspertów  drukowanych w wielonakładowych czasopismach. Jak do tej pory jedyny źródłem wiedzy dla tych osób są wytyczne WHO. Stąd ich częste bywanie na salonach telewizji. Jak do tej pory żaden negatywnie nie skomentował wytycznych WHO dotyczących np. szczepień czy fluoru.

Uwzględniając powyższą sytuację dezinformacyjną  postaram się przybliżyć problem przebywania w tropikach osobom nie mającym czasu na studiowanie zagadnienia. Poniższe wyjaśnienia opieram na w sumie ponad 12 miesięcznym pobycie w krajach tropikalnych, na różnych wysokościach od 0 – do 5200 m n.p.m.

Rozpocznę może trywialnie. Jeśli w danym kraju nie ma właśnie zamieszek zorganizowanych przez służby specjalne znanych krajów, to można spacerować stosunkowo bezpiecznie wszędzie. Moje wędrówki były zawsze z plecakiem i musiałem korzystać z lokalnych środków transportu, z całym dobrodziejstwem takiego układu.  Np. nigdzie nie czułem się tak bezpiecznie jak podczas pobytu w Delhi. Panuje tam prosta zasada: rację ma zawsze mniejszy. Duży musi uważać. Odwrotnie, aniżeli np. w Polsce czy Rosji. Tak więc można się po Delhi [12 milionów mieszkańców czyli 1/3 Polski w jednym miejscu ] spokojnie przechadzać  na drugą stronę ulicy  nie obawiając się wypadków. W czasie trzech miesięcy pobytu [pieszej wędrówki] widziałem dwa wypadki komunikacyjne. Poza tym społeczeństwo jest dużo lepiej zorganizowane i niezależne aniżeli np. w Europie. Po potrąceniu ucznia przez samochód [ Bophal],  następnego dnia kilkaset ludzi usiadło na ulicy tarasując ją całkowicie. Już w południe rozpoczęły się roboty drogowe, budowa “leżących policjantów”. U nas trwałoby to 3-6 miesięcy i projekt zostałby schowany do szuflady pod pretekstem braku środków [ z własnego doświadczenia w Gdańsku]. O wiele gorzej jest w “strefie rosyjskiej”  w  Kalkucie,  tam mogą turystę rozjechać, podobnie jak np. w Moskwie, a więc trzeba  bardzo uważać.

Ale generalnie, posługiwanie się terminem Azja, Afryka , Ameryka Południowa czy też Indie w wędrówce turystycznej jest nieusprawiedliwione. Podobnie jak istnieje ewidentna różnica pomiędzy Włochami, a Norwegią. Powierzchnia np. Tajlandii wynosi 514 000 km2, a więc  jest prawie 2 razy większa  od Polski, Indii 3287 000 km 2, a więc prawie 10 razy więc od Polski. Są to tak rozległe obszary, że w jednym końcu,  tego samego kraju, możemy spotkać się np. z malarią, a w drugim  końcu absolutnie nie.

Należy więc, przed wyjazdem poszukiwać  zaleceń  zdrowotnych dla poszczególnych państw, czy regionów, miast, a nie obszarów geograficznych. Nawet w tym samym państwie mogą być obszary na których istnieje potencjalne niebezpieczeństwo zarażenia się daną chorobą oraz inne, na których jest to wykluczone.  Informacje zwarte w polskiej witrynie Ministerstwa Spraw Zagranicznych są nieistotne i mało przydatne w praktyce.

A więc ad rem.

Szczepienia.

Obecnie jedynym szczepieniem wymaganym przez Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne Światowej Organizacji Zdrowia (International Health Regulations) jest szczepienie przeciwko żółtej gorączce, chorobie wirusowej o potencjalnie śmiertelnym przebiegu, przenoszonej przez komary w części krajów Afryki i Ameryki Południowej.  Jest to wymóg formalny więc bez zaświadczenia o zaszczepieniu mogą do danego kraju nie wpuścić.

patrz mapa

 http://pl.wikipedia.org/wiki/Żółta_febra#Epidemiologia

http://www.medycynatropikalna.pl/info/66/zolta-febra

http://www.loswiaheros.pl/profilaktyka-podroznika/240-zolta-febra-szczepienia

http://www.healthanddisease.com/english/diseases/infections—parasitic/infections/yellow-fever-(febris-flava)/

Link do mapy  państwa afrykańskie, w których posiadanie książeczki szczepień przeciwko żółtej febrze jest konieczne.

http://www.wydzialszczepien.pl/156-w-zolta-goraczka.html

Mapa poniżej przedstawia państwa Ameryki Południowej do których wjazd jest uzależniony od posiadania książeczki szczepień przeciwko żółtej febrze. W pozostałych krajach nie są wymagane żadne szczepienia. W związku z powyższym, bez sensu jest szczepienie się i wprowadzanie wirusa do swojego organizmu. Wypada przypomnieć, że w każdej szczepionce znajduje się kilka. x … żywych wirusów w celu wzmocnienia reakcji odpornościowej nie wspominając o całej masie szkodliwych dodatków.

http://www.wydzialszczepien.pl/157-w-szczepionka-przeciw-zoltej-goraczce.html

http://www.klimatazdrowie.pl/index.php?strona=zagrozenia&artykul=25

Szczepić się powinniśmy na co najmniej 8 – 13 tygodni przed planowanym wyjazdem. Przyjmowanie szczepionki na tydzień czy też dwa przed wyjazdem nie tylko mija się z celem, ale jest bezmyślnością, ponieważ przeciwciała jeszcze się nie rozwiną, a możemy mieć powikłania poszczepienne po przybyciu na miejsce i zamiast zwiedzania zafundujemy sobie łóżko. Takim  zupełnym nieporozumieniem  graniczącym z głupotą było np. szczepienie w Polsce ludzi w trakcie powodzi w 1997 roku. Nie dosyć, że musieli walczyć z przeciwnościami losu, to dodatkowo osłabiano  ich organizm poprzez szczepienie. Ale atmosferę strachu wśród niedoinformowanych można bardzo łatwo zasiać i zapewnić sobie zysk ze sprzedaży szczepionek.

http://www.kontestacja.com/?p=episode&e=1782

http://www.google.com/imgres?imgurl=http://img.youtube.com/vi/j2GlnN_n8n0/0.jpg&imgrefurl=http://www.obnie.pl/index.php?option%3Dcom_videoflow%26task%3Dplay%26id%3D6535&h=360&w=480&sz=17&tbnid=QzH-dMJbxvO47M:&tbnh=90&tbnw=120&prev=/search%3Fq%3Dja%25C5%259Bkowski%2Bjerzy%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=jaśkowski+jerzy&usg=__8WXl-aJrdTPCG2OughRThXD6TW8=&docid=LtI_W6DhWEToLM&sa=X&ei=58OjUcjkGanE7AbXv4HQAQ&ved=0CEoQ9QEwBg&dur=343

http://www.youtube.com/watch?v=b3Wd2_vCOKU

I ten akapit wyczerpuje sprawę szczepień.

Najczęstszą dolegliwością w czasie podróży do tropików jest biegunka. Zupełnie nie wiadomo na jakiej podstawie podaje się” biegunka infekcyjna stanowi najczęstszą przyczynę dolegliwości w podróży”. Biegunka tak, infekcyjna absolutnie nie. Ponad 90 % biegunek ma charakter osmolarny – inny rodzaj wody  lub diety, np. za tłuste pokarmy. Tzw. jedno czy dwudniowe biegunki, bez podwyższonej temperatury nie wymagają żadnego medycznego podejścia. Jest to oczywiste dla każdego podróżnika.

Oczywiście w starych, szczególnie angielskojęzycznych przewodnikach [ masowo tłumaczonych obecnie i wydawanych w Polsce] znajduje się sporo przestarzałych informacji, ale wiedza, także medyczna, idzie do przodu. W dużych miastach tropikalnych : Delhi, Kalkuta, Bangkok. Lima itd.  woda wodociągowa spełnia wszelkie kryteria wody pitnej i namawianie do picia wody butelkowej jest pozbawione podstaw.  Jest to po prostu reklama firm “produkujących” wodę zawarta w kosztach wydania przewodnika.

Podobnie zresztą wygląda problem wody butelkowanej w tropiku jak w Polsce, gdzie wytwórnie sprzedają o 3-4 razy więcej butelek wody aniżeli wynosi wydajność posiadanego ujęcia. Dlaczego polski turysta ma nabijać kabzę zagranicznym międzynarodowym koncernom? Nie wiem!!!

Podobnie ostrożnie należy podchodzić do picia piwa. Większość taniego piwa jest przygotowywana na”proszku chińskim”   z dodatkiem  spirytusu. Taki napój nie ma nic wspólnego z chmielowym piwem.

Picie wody [płynów] także musi być kontrolowane, W przypadku przebywania na terenie o dużym nasłonecznieniu koniecznie trzeba wypić ok. 3-, 3,5 litra wody, Ale już na wysokości ponad 4000 – 5000 metrów n.p.m. może to być nawet 5-6 litrów. Opiekowałem się 80 latkami na wysokości 4000 – 5 000 m i ŻADEN NIE MIAŁ PROBLEMÓW zdrowotnych z odwodnieniem, czy też sercem [ przyjmowali swoje stale leki takie jak blokery kanału wapniowego, Iso, moczopędne. Od godziny 8.00 – 9.00 do zmierzchu to jest 18.00 byli na nogach.  Bez problemów zdrowotnych!

Pamiętać należy, szczególnie u  osób starszych,  aby uzupełniać płyny  mniej więcej  co godzinę. W związku z “bardziej sztywnymi” naczyniami  osób starszych, ubytki wody mogą objawiać się omdleniami. Uzupełnianie w ilości ok 100-150 ml co godzinę zapobiegnie tego rodzaju problemom. Niestety w czasie wycieczek osoby starsze , z powodu zwiększonej częstotliwości oddawania moczu, ograniczają uzupełnianie wody. Jest to ewidentny błąd.

Wymaga podkreślenia fakt, że w okolicach,  w których panują silne wiatry utrata wody jest większa. Tak więc pomimo, że nie odczuwamy upału może dojść do odwodnienia i przegrzania organizmu, łącznie z udarem cieplnym. Występuje to dosyć często np. w trakcie spacerów brzegiem morza czy oceanu. Wiatr daje złudne poczucie chłodu i zapomina się o konieczności uzupełnienia wody. Trzeba taką sytuację uwzględnić i odpowiednio często uzupełnić płyny, aby uniknąć udaru cieplnego.

W przypadku wystąpienia udaru cieplnego tj wzrostu temperatury nawet do 39C, dreszczy należy stosunkowo szybko wypić, nawet na siłę,  ok. 2 litrów zimnej wody. Kontrolować puls i temperaturę. Można spożyć lody. Zastosować zimne okłady na głowę.  Dobre nawodnienie i oziębienie powoduje powrót do dobrego samopoczucia po ok. 6-10 godzinach. Następny dzień lepiej przesiedzieć w hotelu z powodu występującego najczęściej osłabienia. Podniesienie temperatury i dreszcze zużywają duże ilości energii,  a u osób starszych mogą być trudności z szybkim uzyskaniem glukozy niezbędnej do prawidłowej pracy mózgu i serca. Metabolizm w takich sytuacjach jest wolniejszy. Stąd odczuwalne następnego dnia osłabienie.

Jedyne, na co trzeba zwracać uwagę to tętno [ powinno być w granicach 80 – 90 /min] i jasny kolor oddawanego moczu.  Stan taki nie wymaga żadnego podawania leków.

Sprawa biegunek. Nasz przewód pokarmowy posiada liczne kosmki, które zwiększają jego powierzchnię wchłaniania. Kosmki są “dostosowane” do jakości konsumowanego pokarmu. Jeżeli jemy raczej chudo, to kosmki  tłuszczowe uległy zanikowi.  W takiej sytuacji spożycie w kraju docelowym tłustego posiłku kończy się biegunką. Jeżeli natomiast  zamiast całego obiadu zjemy dwie łyżki  takiego miejscowego jedzenia to po 3-4 dniach potrzebne kosmki odbudują się i potem możemy objadać się do woli. W przypadku wystąpienia biegunki, bez temperatury i bez specjalnych dolegliwości bólowych brzucha, wystarczy wypić jedną czy też dwie butelki pepsi -coli i sprawa ustępuje. Dopiero przy dłużej utrzymujących się dolegliwościach trzeba sięgnąć po tabletki.

Poza tym jedzenie przynajmniej jednego posiłku  dziennie z ryżem eliminuje większość problemów. Wypada podkreślić, że ryż jest podstawowym produktem w tropiku, tak jak u nas ziemniaki. Ryż posiada doskonałe właściwości stopowania biegunek, wiedzą o tym doskonale pediatrzy i matki [lub odwrotnie].

Tak więc w przypadku biegunek bez temperatury powyżej 38 C wystarczy wypić 2 -3 litry pepsi i zjeść kilka porcji ryżu, dostępnego na każdym roku ulicy. Absolutnie proszę się nie obawiać sposobu przygotowywania tego posiłku. Jest tak długo gotowany, że wszelkiego rodzaju zarazki giną.

W żadnym przypadku nie należy brać w opisanej sytuacji antybiotyków!!!

Wędrując po lasach należy pamiętać o tym, że jagody i leśne poziomki mogą być źródłem zakażenia bąblowicą – występującą na całym świecie chorobą odzwierzęcą spowodowaną przez larwalną postać tasiemca wieńcogłowego. Jednymi z głównych nosicieli pasożyta są lisy.  Istnieje więc spore niebezpieczeństwo zanieczyszczenia owoców leśnych jajami tasiemca wydalonymi przez te zwierzęta. Przed chorobą ustrzec może staranne mycie leśnych owoców oraz bardzo częste mycie rąk, ewentualne przecieranie chusteczkami nasączonymi spirytusem oczywiście rąk.

http://www.pulsmedycyny.com.pl/im/pm_logo_org.gif
Pulsmedycyny Medicine Today

Generalnie “antybiotyk” przyjmujemy dopiero wtedy, jeżeli łącznie  z biegunką występuje temperatura i to powyżej 38 C.

Bez obawy można jeść produkty przygotowywane na tzw. ulicznych straganach na oczach kupującego. Te dania , czy to pieczone czy gotowane nie powodują żadnych problemów jelitowych chyba, że uwierzyliśmy tzw. kuchni śródziemnomorskiej i zapychaliśmy się przez ostatnie miesiące przed wyjazdem różnym zielskiem w rodzaju sałatek itd, a tutaj w tropiku dostajemy kawały tłustego mięsa.

Należy pamiętać o powszechnie występujących w wilgotnych, ciepłych krajach amebach. W czasie kąpieli w ciepłych wodach np. w okolicach Kalkuty należy o tym myśleć , szczególnie w związku z poniższą publikacją poniższą:

“Na całym świecie miliony ludzi choruje na biegunkę wywołaną przecinkowcem cholery. Mimo intensywnych badań naukowych, długo pozostawało zagadką, w jaki sposób bakterie cholery namnażają się w ciekach wodnych do poziomu wywołującego chorobę u ludzi pijących zakażoną wodę. Kilka lat temu grupa szwedzkich badaczy pod kierunkiem profesora Gunnara Sandströma z Instytutu Chorób Zakaźnych (Smittskyddsinstitutet) odkryła, że przecinkowce cholery mogą rozwijać się wewnątrz ameb. W opublikowanych niedawno wynikach badań naukowcy wykazali również, że ameby mogą funkcjonować jako swego rodzaju inkubatory, które sprawiają, że przecinkowce namnażają się masowo” (FEMS Microbiol. Ecol. 2007, 60: 33-9). ALe kto będzie się kompał w tej rzece?

Jedynym zapobieganiem jest częste mycie rąk. Profilaktycznie żadnych tabletek  wcześniej nie należy przyjmować.

Bez sensu jest branie w podróż wszelkiego rodzaju doustnych preparatów glukozo -elektrolitowych płynów nawadniających  w rodzaju Floridal, Gastrolil, Orsalit. Jednym z dobrodziejstw globalizacji jest możliwość kupowania pepsi-coli na całym świecie nawet w najmniejszych dziurach w tropiku. Po co więc obciążać się niepotrzebnie masą leków i zbędnymi wydatkami na zapas.

Komary.

Istotnym problemem w tropiku są komary , ale nie wszędzie. Tak więc trzeba dokładnie sprawdzić czy na terenie do którego się udajemy w ogóle ktoś słyszał o komarach. Np. Lima , Paracas Nasca –  komary w porze suchej nie występują.

Należy pamiętać, że:

Po pierwsze: komary reagują głównie na podwyższoną temperaturę, czyli na falę elektromagnetyczną, a nie na zapach. Jeżeli więc ubierzemy się zgodnie z sugestią autorów przewodników, czyli długie rękawy koszul,  to temperatura naszego ciała ulegnie podwyższeniu i będziemy bardziej “widoczni” dla komarzycy [ tak, tak, wszystko co złe to płeć żeńska]. Jak wiadomo tylko komarzyce kłują i to najbardziej wieczorami. W tropiku należy oziębić skórę, czyli chodzić rozebranym. Skóra owiewana wieczornym wiaterkiem traci więcej wody i jest relatywnie zimna. Komar atakuje tylko ciepłokrwiste zwierzęta. Tak więc młodzi ludzie czy  kobiety w czasie okresu mają większe szanse na ataki komarzyc.  I pomimo szczelnego owinięcia się w ubranie, komarzyca zawsze dotrze do miejsca chwilowo nieosłoniętego.

http://www.komary.com.pl/

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114885,13903745,Co_pomaga_odstraszac_komary__Rozmowa_z_ekspertem__FAKTY.html

Po drugie: pomimo 20 lat szukania nie znalazłem ŻADNEJ publikacji stricte naukowej udowadniającej, że  rzeczywiście jest jakiś środek chemiczny zapobiegający ukłuciom komarów. Wręcz przeciwnie z mojej wiedzy wynika, że smarowanie skóry utrudnia jej oziębienie , a tym samym zwiększa możliwości ataku komarzyc. Wielokrotnie obserwowałem, u turystów anglosaskich, szczególnie turystki smarujące się co chwila jakimś paskudztwem a pomimo tego  pokąsane z porozdrapywanymi do krwi  śladami ukłuć.

Po trzecie: największa ilość informacji o tzw. repelentach znajduje się w starych przewodnikach angielskich tłumaczonych obecnie na język polski. Niestety większość informacji medycznych i sanitarnych opiera się na wiedzy sprzed półwiecza z kolonii angielskich np. popularne przewodniki Gazety Wyborczej.

Po czwarte: komarzyce atakują tuż przed zachodem słońca i ok. 2 godziny po nim. Potem robi się chłodno i problem komarów znika. Większość turystów właśnie w tym czasie, przed zachodem słońca, wraca do hoteli i zaczyna spożywać posiłek. Oczywiście w czasie posiłku uzupełniają niedobory płynów najczęściej zimnym piwem lub winem, zapominając przy tym, że alkohol rozszerza naczynia krwionośne. Tym samym staje się taki delikwent bardziej widoczny dla komarzyc i bardziej atrakcyjny ponieważ jest ciepły. Tak więc popijanie alkoholu w każdej postaci, przed i 2-3 godziny po zachodzie słońca jest absurdem, ponieważ sami się dopraszamy kąsania.

Jedyny skuteczny przenośny odstraszacz komarów projektu Johannesa Vogla przedstawia zdjęcie obok “http://gadgets.boingboing.net/gadgets.boingboing.net

http://en.wikipedia.org/wiki/Johannes_Vogel

http://www.google.com/imgres?imgurl=http://www.xn--fpi-spa3g.pl/uploads/media_items/johannes-vogl-2.557.402.s.png&imgrefurl=http://www.xn--fpi-spa3g.pl/post/2010/06/13/na-komary&h=402&w=559&sz=279&tbnid=s12RtfYAuVBsuM:&tbnh=90&tbnw=125&prev=/search%3Fq%3DJohannesa%2BVogla%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=Johannesa+Vogla&usg=__yEZPwamES4RowjMBO2SUA1DO4vE=&docid=CBxigEfnfVVRLM&itg=1&sa=X&ei=ccWjUe5Uoa_gBKLEgdgG&ved=0CDkQ9QEwAg&dur=28

jest to zwykły kawałek ramy rowerowej z przymocowaną butelką lakieru do włosów. Wystarczy podpalić w kierunku komara. Potraktowana ogniem komarzyca nie ma szans. Z pewnością nie jest to gadżet bezpieczny ale w 100% skuteczny.

Jedną z najczęściej opisywanych chorób przenoszonych przez komary jet choroba Denga, na ogół niestanowi żadnego poważnego problemu dla turysty. Poniższa mapa pokazuje obszary jej występowania – kolor czerwony. Kolor niebieski zaznacza obszary występowania komara Aedes Aegyptu. [dane za rok 2006]. Choroby zakaźne i pasożytnicze pod redakcją Zdzisława Dziubka

http://pl.wikipedia.org/wiki/Denga

http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Dengue06.png

http://zdrowiewpodrozy.mp.pl/problemy/show.html?id=65384

I znowu musimy wrócić do tematu obszaru. Mapa, niestety tylko orientacyjnie, określa obszar możliwości zetknięcia się z tą chorobą. Podaje się, np. że występuje ona w Argentynie, Brazylii i Paragwaju. Nie podaje się natomiast, że tylko na granicy tych państw, a dokładnie w rejonie wodospadu Iguazu istnieje endogenne siedlisko zakażeń.

Widok wodospadu Iguaza

Choroba Denga swoim przebiegiem przypomina zwykłą grypę i w 99 % przypadków przebiega prawie bezobjawowo. Po kilku dniach następuje wyzdrowienie. Statystycznie wg raportu OPS [Panamerykańska Organizacja Zdrowia] w 2007 roku na Denga zachorowało 146 000 osób, a zmarło 79 czyli zdecydowanie mniej aniżeli na zwykłą grypę w Polsce. W roku 2008 w Brazyli zachorowało 108 tysięcy a zmarło 21 osób, w Kolumbii zmarły 22 osoby na 28 000 zachorowań .

Przebieg ciężki tzw. krwotoczny obserwuje się u ludzi chorujący po raz kolejny na tą samą chorobę. U turystów praktycznie to się nie zdarza.

http://www.przezswiat.pl/artykul,172,Wodospady_Iguaçu

http://www.youtube.com/watch?v=CVm7GT3VIH4

http://www.youtube.com/watch?v=MQEiPkmBSV0

http://www.youtube.com/watch?v=wZ7zF5wc5Ww

Malaria

Malaria jest najlepszym dowodem bezskuteczności działań zarówno WHO jak i przemysłu szczepionkowego. Malaria jest to choroba, która zabijając  corocznie od 1 do 2 milionów ludzi nie “doprosiła” się ŻADNEJ szczepionki. Prawdopodobnie społeczeństwa, na terenie których ona występuje, są za biedne aby płacić koncernom farmaceutycznym olbrzymie prowizje- vide świńska grypa. [ Podobno już przed 80 – laty Polak opracował szczepionkę przeciwko malarii, ale w związku z zastrzeżeniem bezpłatnego jej stosowania nie znalazł się żaden rząd, ani koncern gotowy do produkcji].

Profilaktyka jest taka sama jak w walce z komarami. Trzeba pamiętać, że czasy się zmieniły i tereny wokół turystycznych hoteli są wielokrotnie w ciągu roku spryskiwane środkami chemicznymi, przez co praktycznie komary zostały wybite. Tak więc jeżeli bierzemy udział w zorganizowanej wycieczce prawdopodobieństwo kontaktu z malarią jest pomijalne. Jest to kilka – kilkanaście przypadków w roku przy kilkuset tysiącach turystów. “Zaletą” malarii jest to, że nie można się zarazić od chorego człowieka.

Jeżeli chcemy się poruszać po terenie naprawdę dzikim [ ale gdzie on jest] to można rozważyć profilaktyczną chemioterapię przeciwmalaryczną, pamiętając wszak, że profilaktyka farmakologiczna nie chroni w pełni przed zachorowaniem na malarię, ale może prawdopodobnie zmniejszyć ryzyko jej ciężkiego przebiegu.

http://en.wikipedia.org/wiki/Malaria

http://www.medicinenet.com/malaria/article.htm

Wirusowe Zapalenie Wątroby – WZW

Jest to jedna z najczęściej opisywanych chorób we wszelkiego rodzaju przewodnikach, na którą są narażeni ‘tropikalni” turyści. Prawdopodobieństwo zachorowania jest jednak dużo mniejsze aniżeli się podaje.  Choroba wirusowa zapalenie wątroby typu B jest uważana na zachodzie jako choroba weneryczna. Tak więc prawdziwy turysta nie ma szans jej “złapania”.

W celu przypomnienia przebiegu zachorowań na tą chorobę w ostatni okresie przytoczę dane polskie.

Wyraźny brak zależności pomiędzy wprowadzeniem szczepień przeciwko WZW,  a spadkiem zachorowań jest widoczny  w danych statystycznych. W 1977 roku w województwie gdańskim było aż ok.  2000 zachorowań , a rok później tylko ok 750 przypadków, czyli prawie 3 razy mniej. A jak wiadomo szczepionki jeszcze w ogóle na świecie nie było. Za to w 1983 roku notowano ponownie wzrost do ok 2000 zachorowań [ brak środków czystości w otwartej sprzedaży. Znam osobiście profesora Politechniki Gdańskiej, który jak sam opowiadał, podobnie jak w czasie wojny w latach 1940 – 1945,  także w latach 1981-1988 produkował mydło dla siebie i znajomych. Nie umiał chodzić brudny, a kartkowy przydział mu nie wystarczał]. Dopiero w 1994 roku zanotowano spadek zachorowań na WZW do ok. 500 przypadków i w 1997 roku ok. 50 przypadków .[PRZEGL EPIDEMIOL 2003;57:471–80 ]. Szczepienia niemowląt wprowadzono dopiero w 1977 roku, czyli po praktycznie po   zminimalizowaniu samoistnych zachorowań. Od tego czasu pomimo szczepień liczba przypadków utrzymuje się na tym samym poziomie.  Trudno nawet  sugerować, że szczepienia niemowląt mają na tą chorobę weneryczną jakikolwiek wpływ.

http://www.polishclub.org/2013/02/12/dr-jerzy-jaskowski-wzw-b-a-korupcja-zamwienia-rzadowe/

http://www.polishclub.org/2013/02/04/dr-jerzy-jaskowski-list-otwarty-do-prof-dr-hab-andrzeja-tretyna-rektora-uniwersytetu-mikolaja-kopernika-w-toruniu/

Innymi słowy nie ma ŻADNEGO związku pomiędzy wprowadzenie szczepień, a spadkiem zachorowań na WZW.

Przeciwwskazaniem do szczepień jest  także branie udziału w zorganizowanej wycieczce przez biuro podróży do dużych miast w tropiku. Prawdopodobieństwo zachorowania jest minimalne. Możliwości powikłań poszczepiennych przeważają.

Tak więc należy bardzo ostrożnie podchodzić do sformułowania cyt. “niski poziom higieny”. Zarówno w Meksyku jak i w Peru jedynymi ludźmi wydzielającymi przykre zapachy byli turyści najczęściej anglojęzyczni. Podobnie było w Indiach i Tajlandii. Proszę nie zapominać, że w Azji podmywa się najpierw pupę po defekacji, a nie rozsmarowuje  g….  papierem jak w Europie. Papierowe ręczniki służą do wycierania umytej pupy. Europa. pomimo ponad 500 letnich kontaktów z Azją [ Vasco da Gamma] jeszcze się tego nie nauczyła.

Reasumując to turysta musi przestrzegać podstawowych zasad higieny, mycia rąk, o wiele częstszego aniżeli w kraju. Kobiety natomiast muszą o wiele częściej się podmywać aniżeli używać dezodorantów.

Pisanie o tężcu czy też wściekliźnie jest nieporozumieniem. Możliwość spotkania się z tymi chorobami jest mało prawdopodobne.

Zdziwienie budzi natomiast fakt zupełnego przemilczenia takich problemów medycznych jak nicienie

http://www.smog.pl/wideo/10391/usuwanie_nicienia/http://www.smog.pl/wideo/10391/usuwanie_nicienia/

http://www.youtube.com/watch?v=IjBx3IXCLzwhttp://www.youtube.com/watch?v=IjBx3IXCLzw

http://www.youtube.com/watch?v=-mul_D8KdtQ&NR=1http://www.youtube.com/watch?v=-mul_D8KdtQ&NR=1http://www.youtube.com/watch?v=se4JC-AejBI&feature=related

Warto zapoznać się także z poniższym filmikiem to tylko 3 minuty 54 sekundy–”

http://www.youtube.com/watch?v=se4JC-AejBI&feature=related“-

http://www.youtube.com/watch?v=se4JC-AejBI&feature=related

A ten film powinien być obowiązkowy w czasie szkoleń lekarskich, pielęgniarskich i wręcz szkolnych

http://www.youtube.com/watch?v=Kz0l6thCP7Ehttp://www.youtube.com/watch?v=Kz0l6thCP7E

Problemem może być w czasie wędrówki ukąszenie przez zwykłą pszczołę.

“W żądle pszczoły znajduje się ok. 1 miligram jadu. Głównym sprawcą alergicznych odpowiedzi jest obecna w nim fosfolipaza A2 oraz wyzwalany przez ten enzym ciąg reakcji, w których uczestniczą swoiste IgE, cytokiny, mediatory uwalniane z mastocytów i bazofilów, jak histamina, proteoglikany, różne enzymy i czynniki chemotaktyczne – mówi prof. Danuta Prokopowicz, kierownik Kliniki Obserwacyjno-Zakaźnej Akademii Medycznej w Białymstoku.  U osoby uczulonej na jad pszczoły może nawet po ukłuciu przez jednego owada wystąpić reakcja alergiczna miejscowa lub układowa . Autor: Urszula Ludwiczak, Białystok

Artykuł opublikowany w numerze: 16 (113)Pulsmedycyny Medicine Today

Nieprzyjemne bywają też kontakty z mrówkami, których jad zawiera przede wszystkim kwas mrówkowy. Reakcją na ukąszenie mrówki jest krótkotrwałe, bolesne pieczenie bez zmian skórnych, wykwity typu pokrzywki lub pęcherzyk z zaczerwienieniem wokół, pieczenie bolesne i gwałtowne, czasem świąd. Zmiany te znikają w ciągu 45 minut. Pęcherzyk może zmienić się w krostę, pozostającą na ciele 30-70 godzin.  Warto mieć,  udając się w tereny leśne kilka chusteczek nasączonych amoniakiem. Przyłożenie takiej chusteczki  do miejsca ukłucia znacznie szybciej likwiduje przykre pieczenie.

O wiele poważniejszym problemem zdrowotnym dla turysty aniżeli żywność jest tzw klimatyzacja.  Otóż wbrew zdrowemu rozsądkowi i faktom, turystów najczęściej wozi się w klimatyzowanych autokarach i przywozi do klimatyzowanych hoteli. Wiadomo powszechnie, przynajmniej specjalistom, że system ten już dawno przestał być dobrodziejstwem dla człowieka, a stał się jego przekleństwem. W zaniedbanych systemach wentylacyjnych może się rozwijać mnóstwo mikroorganizmów – głównie pleśnie, ale też bakterie, grzyby itp.

http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/10520“//www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/10520

Wiadomo, zmiana filtrów i ich czyszczenie kosztuje. W dobie szukania oszczędności nieraz przez 10 – 20 lat nikt nie czyści ani nie wymienia filtrów w takim urządzeniu. Efektem jest sianie zarazkami po całym pomieszczeniu. Szczególnie w hotelach arabskich włączenie klimatyzacji jest zsynchronizowane z zapaleniem światła [ taniej jeden wyłącznik]. Tak, że turysta, chcąc nie chcąc musi przez własne płuca takie powietrze filtrować  oczywiście większość bakterii czy wirusów zostaje w organizmie. Z własnego doświadczenia:  już druga noc w takim hotelu zaowocowała ropnym zapaleniem płuc z temp 39C i odpluwaniem ropnej ,zbitej plwociny.

Apteczka

Obowiązkowo trzeba zaopatrzyć się w :

krople do oczu i uszu na bazie antybiotyku i sterydu.

Środki przeciwbólowe i przeciwzapalne; ibuprom, diclofenac

Przynajmniej jeden rodzaj antybiotyku. np ampicylina plus planując dłuższy pobyt vibramycyna,

codeina

leki zmniejszające kwasowość żołądka np. omeprazol

leki rozkurczowe szczególnie panie np. buscopan, scopolaminę

Serwetki nasączone spirytusem oraz chlorhexidiną. Wygodne, nie tłuką się i zajmują mało miejsca

Plastry i co najmniej jeden bandaż elastyczny i jeden zwykły, paczkę gazy jałowej- grubszą.

Leki p. biegunce.

Leki p. uczuleniowe.

pęsetę, osoby starsze i z nadciśnieniem- aparat do pomiarów ciśnienia

oraz swoje normalne leki w przypadku chorób przewlekłych .

Leki najlepiej podzielić na dwie paczki wzajemnie się dublujące.

http://www.youtube.com/watch?v=b3Wd2_vCOKU

http://www.youtube.com/watch?v=Ul4z-rFpomo

http://www.youtube.com/watch?v=MZCJuQQ3K28

Zwiedzaj świat cały,

Pracuj na wspomnienia”

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.