Nowe Czasy

Chrześcijaństwo zniszczyło prawdziwą duchowość!

„Tak mają wszystkie religie wywodzące się z pnia żydowskiego, czyli jeszcze judaizm i islam”

Komentarz Jarek Kefir: zachęcam do dyskusji.

Cyt: „Chrześcijaństwo zabiło w kobietach ich kobiecość. Zabiło ich seksualność, powab a także naturalne zdolności do kontaktu z intuicją, zarówno tą indywidualną, jak i globalną. Ten pokrętny ustrój, wprowadził pojęcie grzechu i ustalił co tym grzechem jest. Ostatnio czytałam, że „kobiety walczą o prawo do wielokrotnych orgazmów”. Miał to być, jak sądzę żart, ale… jak można walczyć o coś, co jest prawem natury?

Chrześcijaństwo oszpeciło kobietę. Miała ona, według ich planu, być na wzór matki Boga. Pokorna, cicha i wsłuchana w mężczyznę. Notabene, rzekomo święte pisma (???) zajmują się matką boga tylko do pewnego momentu. Do momentu, kiedy jest ona związana z mężczyzną, swoim synem. Jej odejście (niby wniebowzięcie) jest pominięte. Taka ma być kobieta chrześcijanka! Bogobojna, cicha i pokorna.. wynaturzona.

Chrześcijaństwo spowodowało, ze kobieta musi walczyć o naturę, która jest w niej. Feminizm to krzyk uwięzionej w niej boskości. On chce wolności, ale „walczy” w nieświadomej do końca kobiecie, dlatego narażony jest na błędy, które ona popełnia. Przez lata odeszła od swojej natury i teraz odbiera od niej impulsy, które pomieszane z emocjami rodzą coś, nie do końca wyrazistego. To jednak nabierać będzie bardziej klarownej formy. Wraz z Matką Ziemią, budzi się też żeńska energia i to nie tylko w kobietach.

Krzysztof Orłowski:
„Co do chrześcijaństwa, to wykończyło ono oprócz Kobiecości: sensowną energię seksualną w ogóle a przede wszystkim jej moc i piękno, wykończyło też przynajmniej dwie wielkie kultury o niesamowitej głębi wiedzy czyli Majów i Słowian, prawdziwą duchowość, prawdę o tym kim jesteśmy, prawdziwe nauki Jezusa i przy okazji kilkaset milionów ludzi. No i cywilizacja z niego się wywodząca wykańcza Ziemię i nas wszystkich dość szybko i systematycznie. „Tak mają” wszystkie religie wywodzące się z pnia żydowskiego, czyli jeszcze judaizm i islam. Czy czuję do chrześcijaństwa nienawiść? Nieeee. Nie czuję nienawiści do nikogo ani niczego. Wszystko co się pojawia jest nam po coś dane, do czegoś potrzebne. Ale czuję po prostu niezgodę! Niezgodę na dalsze panoszenie się tych kultów, bo może grozić nam to totalnym unicestwieniem. A jak z nimi sobie poradzić? Wg. mnie uświadamianiem tego ludziom i energią, której oni mają pełne usta (ale tylko usta) czyli energią Miłości. I sprzeciwiać się im stanowczo ale bez agresji. Szczególnie teraz w ten niesamowity Czas Zmian.”

Reklamy

16 odpowiedzi »

  1. Kultura Majów zniknęła na kilka stuleci przed pojawieniem się Hiszpanów w Ameryce. Azteków i Inków (bo o te ludy autorowi zapewne chodziło) zniszczyło nie chrześcijaństwo, a zwykła ludzka chciwość. Poza tym, zanim chrześcijaństwo się pojawiło się na świecie, na wszystkich kontynentach; za wyjątkiem Australii; wyżynano w pień całe plemiona i narody. Jeżeli zaś chodzi o Polaków, to chrześcijaństwo nas nie zniszczyło, a uratowało przed losem jaki spotkał Prusów oraz liczne plemiona słowiańskie, zamieszkujące ziemie pomiędzy Odrą, a Łabą. Współcześnie, największym zagrożeniem dla naszego narodu jest to, co nie Pan jeden z taką pasją promuje, czyli upadek chrześcijaństwa, a ściślej rzecz ujmując, upadek etyki chrześcijańskiej.
    Podobnie jak Pan jestem ateistą, ale w zyciu codziennym kieruję się właśnie chrześcijańską etyką.

    I na zakończenie.
    Ignorancja w prezentowaniu wiedzy i poglądów jest równie szkodliwa, jak ich brak.

    • „Podobnie jak Pan jestem ateistą, ale w zyciu codziennym kieruję się właśnie chrześcijańską etyką.” – to proszę kierować raczej do autora tekstu, nie do mnie – ja ateistą nie jestem i nigdy nie byłem 😉
      powyższy tekst który wkleiłem na blog, traktuje właśnie o duchowości, skąd przeświadczenie, że można być albo katolikiem albo ateistą?

      • zapytam jeszcze dla formalności: co pan sądzi o racjonalizmie, Dawkinsie, humanizmie?
        bo jeśli mamy się bawić w szufladkowanie ludzi, to przyporządkował bym ciebie właśnie do tych szufladek.

  2. Ateista niczym nie rozni sie od tzw. wierzacego. Pierwszy wierzy w to, ze Bog nie istnieje a drugi wierzy, ze istnieje. Obaj wierza w COS….
    Jedno i drugie to sa wierzenia. Czy nasze zycie na wierzeniach ma polegac? Sadze, ze Pan Jarek nie jest ateista.

    • Nie neguję. Ta myśl jest mi nieobca od paru dziesiątek lat. Pozwolę sobie zacytować niejakiego pana Michalkiewicza, pod którego twierdzeniem podpisuję się obu rękami:
      ” Człowiek, który nie wierzy w Boga, wierzy w cokolwiek, na przykład w demokrację.”

    • Zagadkowe spostrzeżenie. Jedna wiara zaprzecza drugiej. Doszliśmy do absurdu. Powinniśmy opierać naszą egzystencję na wiedzy o Bogu, łatwiej by nam było rozróżnić co jest dobre a co złe. Może nie umiemy rozpoznawać znaków z Nieba. Pozostaje intuicja – kobiety to mają. Słuchajcie nas, panowie 🙂

      • Nie widzę w tym nic zagadkowego, ani sprzecznego. Natura ;Bóg, jak kto woli; mie znosi próżni. Jeśli wyleje Pani wodę ze szklanki, jej miejsce zajmie powietrze.

        Jest mi strasznie przykro (naprawdę) ale intuicja kobieca, to mit. Według moich doświadczeń i obserwacji, to mężczyźni mają ten „zmysł” bardziej rozwinięty. Inną sprawą jest to, jak często intuicji słuchają.

        • dałem tekst o fizyce kwantowej, poczytaj. to, co pan pisze to bzdura straszna. typowe widzenie świata podług Kartezjusza i później Newtona, który rozwinął jego szkodliwe nauki. Kartezjusz mówił, że człowiek jest maszyną, automatem. i jego widzenie świata, wzbogacone przez Newtona, funkcjonuje po dziś dzień – jesteśmy w jego niewoli. cywilizacje azjatyckie, które nie są wychowywane w duchu kartezjańskim, nie ulegają złudzeniom optycznym które tak często są zamieszczane w necie, np na stronach popularnonaukowych.

          z filozofii Newtona rozwinęły się inne poronione ideologie, np: racjonalizm, materializm, „świecki humanizm”, ateizm, darwinizm, eugenika, a potem – nazizm i komunizm.. patrz, komu służysz, Piotr.

          • Witam ponownie

            Odpisałem Panu dość obszernie na poprzedni wątek, ale przy publikacji wyskoczył mi error i całość diabli wzięli. Aktualnie tekst próbuję zrekonstruowac.

            Zdaje się, że podobnie jak ja Pana, Pan mnie źle postrzega.
            To nie pusta ciekawość spowodowała moje rozważania o tym, kim Pan jest i ;co ważniejsze; jakie są Panskie intencje. Od dawna zastanawiam się nad Pańskimi mocnymi, antyklerykalnymi poglądami.i ich usilnym propagowaniem. Pedofilia, homoseksualizm, czy materializm wśród księży nie są niczym nowym. Zawsze istniały na marginesie stanu kapłańskiego, podobnie, jak ma i miało to miejsce w przypadku innych profesji (de facto ksiądz, to nie tylko powołanie, ale i zawód).
            Uważam, że należało i należy je piętnować, a sprzeniewierzonych księzy karać tak, jak innych ludzi i usuwać ze stanu kapłańskiego. Ale nie o to chodzi. Od kilku lat mamy do czynienia z bezpredecensową nagonką na chrześcijaństwo, a w szczególnosci na katolicyzm. Intencje obrazoburców są jasne i przejrzyste. Wszystko to, co koliduje z panującymm wszechobecnym materializmem lub stanowi konkurencję w biegu po ludzkie dusze i umysły należy według nich zniszczyć. Zniszczyć bez względu na straty etykę, straty moralne i inne nieracjonalne względy. Wzorem Jakobinów i bolszewików uważają, że nie da się zbudować niczego nowego, bez zniszczenia starego systemu wartości. Ot, jeszcze jedna rewolucja, wbrew pozorom wcale nie bezkrwawa. Efektem tych zabiegów są: upadek moralny i etyczny, upadek wartości rodzinnych, upadek autorytetów. W zamian otrzymujemy chłam, który można przyrównać (lużne porównanie) do wyrobów czekoladopodobnych, znanych nam z lat 80-tych.

            I w tym kontekscie zadam Panu bezpośrednie pytanie.
            Jaki cel Panu przyświeca w dołączaniu się do tego parszywego chóru?

            P.S.
            Mieszanka pana i Piotra jest ciężkostrawna. Ponieważ jesteśmy prawdopodobnie w zbliżonym wieku, nie widzę przeszkód w tym, byśmy pisali do siebie po imieniu.

            Pozdrawiam
            P.A.N.

          • Tekst o fizyce kwantowej przeczytam jutro. W przeciwienstwie do beletrystyki, materiały naukowe wymagają świeżego unysłu i koncenmtracji. Szczerze mówiąc jestem dość ciekaw nowosci, bo z fizyką kwantową nie miałem do czynienia od czasu, kiedy zaprzestano wydawania miesięcznika „Problemy”.

          • De facto nie odpowiedział Pan na moje pytanie. Jako amator i pasjonat historii mogę zrozumieć (częściowo się z Panem zgadzając) Pańską niechęć do Kościoła Katolickiego oraz innych kościołów około judaistycznych, ale we mnie – zwykłym szarym człowieku – aktywne ich zwalczanie budzi sprzeciw i podejrzliwość. W obliczu wprowadzanych gwałtownie i na siłę zmian, w obliczu destrukcji obejmującej niemal każdą dziedzinę życia, Kościół Katolicki (jako całość) wspiera duchowo miliony ludzi i jest jedną z ostatnich ostoi, jakże potrzebnych, humanitarnych idei. Tendencje globalistyczne, które Pan wspiera (wynika to z niektórych tekstów i wyeksponowanych przez Pana cytatów) doprowadziły jedynie do powstania super molochów ekonomicznych, skoncentrowanych w rękach topniejącej w oczach garstki finansistów i do zrujnowania setek milionów ludzi . Naiwni Globaliści (ta kwestia nie dotyczy ich mocodawców) sądzą, że dzięki zniszczeniu wszelkich religii i dzięki przewartościowaniu postaw moralnych możliwe jest zjednoczenie ludzkości. To błędny pogląd. Ludzi dzielą nie tylko religie i wartości moralne, ale również różnice mentalne i kulturowe i językowe. Przekuwanie plemion w narody trwało setki lat i trwa nadal. Irlandczycy walczyli o niepodległość przez 600 lat, a Wietnamczycy przez 900. Hiszpanii, Belgii i Wielkiej Brytanii grozi rozpad. Niemniej jednak zjednoczenie ludzkości jest możliwe, ale wymaga czasu i nie może być przeprowadzane na siłę. Co do tego, że kościół nie jest jedynym strażnikiem wartości etycznych i moralnych, całkowicie się zgadzam. Ale w przeciwieństwie do mnie, do Pana, czy do dowolnej instytucji, ma on tak wielkie wpływy i dociera do tak wielkiej rzeszy ludzi, że my możemy tylko o tym pomarzyć. I jest to jedna z przyczyn, dla których świadome niszczenie KK mogę przyrównać (bez urazy) do najazdu Hunów na Rzym.
            Ale wróćmy na chwilę do meritum sprawy. Uprzejmie proszę o odpowiedź na dwa, tym razem, pytania.
            Co naprawdę napędza Pana do walki z Kościołem Katolickim?
            Argument, że jego historia do mnie nie przemawia. Zapewne jest paru ludzi i kilka instytucji, których Pan nie lubi, ale przecież ich Pan nie zabija, bomb Pan nie podkłada, nie piętnuje ich Pan publiczne, nie dąży do ich zagłady.
            Czy czyni Pan to jedynie na własny rachunek, czy jest to współdziałanie?

            Pytał mnie pan wczoraj o Dawkinsa. Zapewne chodziło Panu o jego wypowiedź, dotyczącą płodów ludzkich. Otóż wypowiedź ta mną nie wstrząsnęła.. Dlaczego? Parę miesięcy temu obejrzałem film pod tytułem „Eugenika” (jest dostępny na Youtube). Jeśli Pan ten film obejrzy, to zrozumie Pan moją reakcję. A co sądzę o tym „wybitnym naukowcu”? To trzeciorzędna postać, ewolucjonista i antyteista, autor dwóch czy trzech nic nie znaczących teoryjek. Jako naukowiec skompromitował się ponieważ wie doskonale, ze płody ludzkie posiadają układ nerwowy i choćby z tej racji zdolne są do odczuwania nie tylko bólu, ale i emocji. Przecież nie od dziś wiemy, że stan emocjonalny brzemiennej matki ma bezpośredni wpływ na przyszłe zdrowie fizyczne i psychiczne dziecka. Jako człowiek, też nie jest godny naśladowania. Z jednej strony, starzejący się naukowiec, wykopany z racji wieku na emeryturę, za wszelka cenę ponownie stara się wejść w światła jupiterów, przy czym im więcej szumu zrobimy wokół jego wypowiedzi, tym bardziej będzie szczęśliwy. Z drugiej strony, to antyteista – człowiek aktywnie zwalczający (coś mi to przypomina) religie i wszelkie przejawy wiary w Boga. To fanatyk i dlatego jest mi obcy. Mój ateizm ma znacznie łagodniejszą formę. Oscyluje pomiędzy niewiarą w istnienie Boga, a postrzeganie Go, jako (trochę masońskie, lecz autentycznie moje własne przemyślenia) Wielkiego Mechanika i Konstruktora, który pogrążony w pracach nad kolejnymi projektami, zapomniał o nas.

            Pytał mnie Pan również o to, co sądzę o materializmie i racjonalizmie. Cóż, do szufladki (na usta ciśnie się okrzyk: Szuflandio – ojczyzno moja!) z plakietką o nazwie ateistyczny materialista już mnie Pan wpakował. Trochę mi w niej ciasno, bo uważam się (tylko intelektualnie niestety) za człowieka niezależnego i w miarę odpornego na wpływy innych. Prawdę mówiąc etap fascynacji filozofią przechodziłem pomiędzy 17-stym, a 20-stym rokiem życia i poza „wyostrzeniem” umysłu i języka, nic wartościowego do mojego życia on nie wniósł. Rozważania nad wyższością materii nad umysłem (lub odwrotnie) pozbawione są głębszego sensu. Jak każdy z nas, z punktu widzenia biologiczno-ekonomicznego prądu filozofii materialistycznej, jestem po trosze materialistą. Żyjemy wszak wśród innych ludzi i chcąc nie chcąc podlegamy prawom rządzącym społecznościami ludzkimi. Od materializmu bliższy mi jest racjonalizm, ale nie w czystej formie. Uważam, że czysta logika, wyprana z uczuć i emocji, niebezpiecznie bliska jest socjopatii. Dowodów na prawdziwość tego stwierdzenia, nie trzeba szukać ani długo, ani daleko. Wśród nas (w przenośni oczywiście) żyje wielu wpływowych ludzi pozbawionych większości ludzkich uczuć. Tkwią w polityce, finansach i w nauce. Tak naprawdę od materializmu czy racjonalizmu, bliższe mi są idealizm, humanizm i (nieco z innej beczki) romantyzm, dość mocno nadwyrężone niestety przez życie.
            Reasumując: po trosze materialista, racjonalista, humanista, idealista i do tego romantyk. Kundel po prostu. Lecz, jak wiedzą to dobrze właściciele psów, kundle są zdrowsze i z reguły żyją dłużej, od psów rasowych. Jedno jest pewne ( i tu się całkowicie z Panem zgadzam) – mistykiem na pewno nie jestem.
            P.S
            Numer z karaluchem i fizyką kwantowa jest przedni. Doceniam jakość i siłę dowcipu. Bo był to dowcip, jak sądzę. Gdybym się jednak mylił, i chciał mnie Pan obrazić, to proszę wskazać czas i miejsce (broń, jako obrażony wybiorę ja) gdzie mam pojawić się z sekundantami.

            Pozdrawiam
            P.A.N.

  3. Prawdziwe, duchowe piękno jest w nas. Dzieci to mają, zwłaszcza malutkie dzieci, są jak aniołki. Dopiero z upływem czasu, gdy stykamy się z wszechobecnym złem ulegamy zepsuciu. Kiedy byłam dzieckiem więcej wiedziałam o Bogu i Jezusie niż teraz. Pozostało mi tylko, że wiem, że jest Jezus i Ojciec. Od ludzi niczego się nie nauczyłam o Bogu.
    Nie wiedzą czy nie chcą nam ujawnić prawdy?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.