Jesteś facetem, więc musisz zarabiać

Jesteś facetem, więc musisz zarabiać

Czas napisać tekst o samej podstawie – czyli pojęciu takim jak materializm. To słowo-slogan jest dziś odmieniane na wszelkie sposoby, a rozmowy o tym są zazwyczaj jednotorowe: padają praktycznie te same argumenty. Najczęściej strony w dyskusji są dwie: osoba wyznająca racjonalistyczno-ateistyczną wizję świata, chętna materializmowi, kontra osoba bez kasy, która oczywiście wypowiada powtarzaną miliony razy sentencję: „ważniejsze niż kasa jest wnętrze człowieka”. To oczywiście truizm, a wszelkie truizmy są raczej ślepymi zaułkami.. Ja postaram się dodać do „debaty publicznej” swoje trzy grosze.

Po pierwsze, stron w dyskusji jest więcej niż dwie. Dziś poprzez to, że ten „klasyczny” materializm jest już passe, materialiści dokonali swoistego przeobrażenia się. Dziś, jak dziewczyna powie w towarzystwie, że dla niej bardzo ważne są zarobki partnera – to zostanie „zgaszona”, i potem obgadana „za plecami”. Nie można już wypowiadać takich deklaracji, gdyż od razu zostanie takiej osobie przyczepiona łatka: „ona leci na kasę”.

Jak więc w tych trudnych czasach kamuflują się materialiści? Dzisiejszy materializm jest przeintelektualizowany, w dodatku nasączony klasycznym bełkotem pseudo-naukowym – głównie z pogranicza pop-psychologii czy amatorskiej psychoanalizy. Materialiści dzisiejszego dnia muszą uciekać się do argumentów niemal żywcem wziętych z kozetki amerykańskiego psychoanalityka. Coś w stylu „amerykańscy naukowcy odkryli”.
Jest to specyficzne usprawiedliwienie się rzekomą psychologią czy argumentami intelektualnymi, gdyż dziś otwartym materialistą być nie wypada.

W argumenty uzasadniające materializm należy wpleść także kilka wstawek-pustych sloganów o tym, że wnętrze człowieka jest równie ważne, ale wiadomo, liczy się także standard życia, zarobki, tzw „obycie towarzyskie”, dobre widoki na przyszłość. Przecież dzięki pieniądzom spełnia się marzenia, są one może nie najważniejsze, ale potrzebne, nie? To kolejny slogan dzisiejszych materialistów. Szkoda, że nie definiują, jakie to są „marzenia”.

Ręczę, że 99% tych marzeń rozbija się o dwie sfery: sferę posiadania (obrabiane w fabrykach kawałki żelastwa, drewna, plastiku, tkanin, żywności) czy sferę towarzyską (club, pub, kino, impreza). Współczesny system wytwarza zupełnie abstrakcyjne, wręcz dewiacyjne „potrzeby” i żądania – i ludzie, którzy nie mogą ich zaspokoić lub nie chcą, są skazywani na co najmniej presję otoczenia jak i poczucie winy, czy poczucie własnej bezwartościowości. I to tylko dlatego, że taki młody człowiek, po studiach, nie może dostać kredytu hipotecznego na mieszkanko w najlepszej dzielnicy, bo zarobki jakie są takie są w Polsce.

Jakie argumenty są dziś przedstawiane? Podstawowym argumentem jest: „zobacz jak jest ciężko w kraju i na świecie„. O co naprawdę chodzi osobom tak argumentującym? Najczęściej o to, aby: mieć pracę w korporacji i jakiś własny mały biznesik, własne mieszkanie (nie na wynajem i oczywiście nie w kamienicy), do tego jakiś elegancki samochód. I wiadomo – „po godzinach” trzeba bywać – zagraniczne wakacje, czy piątkowe i sobotnie wieczory w modnej knajpce czy klubie.

Kobiety jako argumentów używają, że ich partner musi być:
-zaradny (taki nowoczesny synonim słowa: „bogaty”);
-pewny siebie (czyli przebojowy w pracy, szybko awansujący, nie bojący się wyzwań, np inwestowania czy założenia własnego biznesu)
-obyty w towarzystwie, szerokie grono znajomych (znajomości pomagają załatwić pracę, poza tym facet mający szerokie grono znajomych gwarantuje to, że będzie w pracy wzorowym konformistą i nawet pocałuje szefa w dupę by awansować);
-własna tożsamość, „musi być sobą” (pod warunkiem, że spełnia wszystkie wymienione tu punkty i że to „bycie sobą” nie wykracza poza ściśle określone przez społeczeństwo ramy. Poza tym z obserwacji wiem, że ludzie mylą „bycie sobą” ze.. zwykłą przebojowością, wygadaniem);
-umocowanie w społeczeństwie (tu chyba nie muszę nic dodawać..);
-często pod pojęciem „zaradny” kobiety mówią, że facet może zarabiać nawet te 1500 złotych brutto, byle był tylko zaradny.. ale zaraz potem dodają, że ta „zaradność” oznacza dla nich to, że niebawem rzuci tę robotę za 1500 brutto i znajdzie lepiej płatną, potem jeszcze lepiej płatną..

Wynika to z tego, że dziś lud ma potrzeby bardziej intelektualne, więc musi usprawiedliwiać swoje słabości i niecne postępki intelektualnie, by dopasować się do schematu „inteligenta”. Dzisiejszy model społeczeństw to „społeczeństwa niedoboru”. Zdecydowana większość bogactw świata jest skupiona w rękach nielicznych. Te bogactwa leżą odłogiem – nie są inwestowane, nie przyczyniają się do dobra ludzkości, nie pracują w realnej gospodarce, i w końcu – służą do produkcji „niczego”. Jest to swoisty paradoks – w dobie, gdy zdecydowana większość ludzkości cierpi niedobory – zamiast produkować realne dobra / usługi, produkuje się owo „nic”.

Aby produkować to „nic” – trzeba najpierw wykreować w ludziach zupełnie absurdalne i nie przystające do rzeczywistości „społeczeństwa niedoborów” potrzeby. To dodatkowy czynnik trzymający ludzi za mordy. Z  jednej strony – zaspokojenie podstawowych potrzeb – jedzenie, woda, dach nad głową – jest ponad siły mnóstwa ludzi. A z drugiej strony – wykreowano tyle absurdalnych i drogich potrzeb, że to podwyższa pułap „zadowolenia z życia” jeszcze bardziej. Dziś nie tylko musisz zarobić na chleb, opłaty, i raty kredytu hipotecznego, ale także zapewnić rodzinie drogie zabawki elektroniczne i gadżety.

To, że większość społeczeństwa jest materialistami i ocenia Cię po stanie posiadania, jest faktem, a nad faktami się nie powinno dyskutować. Z tym, że to, co oni nazywają „realnym życiem”… jest tak naprawdę jedną wielką iluzją, połączoną niezliczonymi mniejszymi iluzjami. Iluzja posiadania domu, podczas gdy powódź czy pożar mogą Ci go odebrać w każdej chwili. Iluzja posiadania pieniędzy w banku – aż do bankructwa tego banku czy bankructwa państwa. Iluzja życia towarzyskiego – do momentu, aż zachorujesz. O tym także mówi saga filmowa „Matrix”.

Jarek Kefir

Źródło: https://kefir2010.wordpress.com/

Chcesz więcej takich artykułów? Wspomóż niezależne inicjatywy Jarka Kefira!

Jeśli rozumiesz, że publikowanie, zdobywanie i weryfikowanie informacji to pewna praca i koszta, a ujawnianie ukrywanej wiedzy to konkretne ryzyko – możesz wspomóc finansowo mnie i to, co robię.
W poniższym linku napisałem, jak można to zrobić. Dzięki! :)
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

4 myśli nt. „Jesteś facetem, więc musisz zarabiać

  1. Tu też się zgodzę. Konsumpcjonizm dzisiejszych czasów jest przerażający i, niestety, podsycany przez koncerny za pomocą tzw. „planowego starzenia” („planned obsolence” – o tym też mógłbyś napisać, bo to temat-rzeka). Samemu mogę przytoczyć przykład z dziedziny, która jest moim (tradycyjnie męskim, przepraszam) hobby, czyli z motoryzacji: koncerny wciskają nam coraz to nowe rozwiązania, tłumacząc, że są „ekologiczne”, „bezpieczne” czy po prostu modne (wymyślając przy tym koszmary będące odpowiedziami na pytania, których nikt nie zadał – np. BMW X6, Nissan Juke – i sztucznie kreując popyt na nie), a potem te wszystkie wynalazki rozsypują się zaraz po gwarancji (chociażby silniki 1.4 TSI tak uwielbianego przez nas Volkswagena). Wyliczono, że w przypadku starego Mercedesa „beczki” (W123) pierwsza poważna, unieruchamiająca samochód awaria następowała po… 800 tys. kilometrów. PO OŚMIUSET TYSIĄCACH!!! A teraz? Współczesny Mercedes za straszliwe pieniądze będzie nadawał się na złom po przejechaniu 1/3 tego dystansu, gdyż nadmiernie skomplikowana elektronika i celowo przekombinowane rozwiązania mechaniczne będą zbyt drogie w naprawie, by się to opłacało. Na mnie ci wszyscy „zaradni” i „umocowani” mogą patrzeć jak na nieudacznika, gdy wsiadam do swej 16-letniej Mazdy. Tyle, że ona – pod warunkiem oczywistego dbania o sprawy eksploatacyjne – będzie jeszcze jeździć, gdy ich „multiinterfejsowe SUVy premium” dawno wylecą z drugiej strony zgniatarki.

    A że przez to nie poleci na mnie jedna z drugą tępa dupeczka? Jakoś mnie to nie boli. Ja już znalazłem 🙂

    Lubię

  2. Seks to najdroższy sport, jaki istnieje. Tak, jak nie ma darmowych obiadków w ekonomii, tak w życiu nie ma darmowego seksu. Wcześniej, czy później przyjdzie za niego drogo zapłacić.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s