Apele

Zmiany globalne, ale jakie? Stan serca, umysłu i ducha u ludzi

Zmiany globalne, ale jakie? Stan serca, umysłu i ducha u ludzi

Postaram się skomentować warszawski protest przeciwko żywności GMO i ogólnie, stan polskiego ducha.

Na zachodzie Europy wprowadzenie ustawy legalizującej GMO byłoby niemożliwe. Tam są ludzie zorganizowani, zaraz na demonstrację zwaliłoby się 200.000 luda i byłyby zamieszki, łącznie z podpalaniem banków. Widmo zamachu stanu, przewrotu w takim kraju Europy zachodniej, stałoby się realne – przykładem tego są kryzysy parlamentarne w Grecji, Hiszpanii (Katalonia). U nas na 38-milionowy kraj zwala się na protest 100-osobowa grupka która w TV zostanie pokazana jako egzotyczna zgraja oszołomów, dziwaków, łącznie z Dodą gadającą o niebieskich pomidorach.

A po wiadomościach wyśmieje ich jakaś opłacana dziennikarzyna z podrzędnego, wsiowego uniwersytetu. Np mówiąc, że „50 lat temu też nie było takich fajnych iPodów, telefonów i innych gadżetów, a teraz wszystko jest, również wspaniałe GMO”.

Wniosek: zapewnić Polakom przysłowiową michę modyfikowanego ryżu i telenowelę – i masz gwarancję, że będą siedzieć jak mysz pod miotłą. No, Ci bardziej „wymagający” potrzebują do szczęścia netu i drogich gadżetów. Wniosek ten rozwinął jeden z lepszych polskich myślicieli i strategów, Stanisław Tymiński:
Od dawna jestem zdumiony, że Polacy są tak potulnym i łatwym do manipulowania narodem. Nie winię naszych wrogów za ich podłości. Wina za stan Rzeczpospolitej leży po stronie Polaków, z powodu tchórzostwa i braku poparcia swoich liderów. Od 20 lat nie zauważam u Was realnej wizji przyszłości Kraju i przykładów waleczności.” To cytat sprzed dekady – czy coś się zmieniło?

Polak łyknie każdą szmirę, każde lepsze gówno które ma etykietę „USA” lub „Germany” itp. Kij z tym, że produkowane na zadupiu w jakimś chińskim garażu, ważne, że z markowego sklepu i że ma metkę. Polakowi sprzedasz wszystko co tylko ma znamiona „europejskości” czy „zachodniości”. Typowy przykład to zakup przez rząd F-16, szmelcu made in USA and China, który non stop się psuje i stoi w punktach napraw, zamiast innych samolotów.

Przede wszystkim, należy ostudzić nadmierny optymizm różnych niezależnych autorów. Słyszę często opinie, że ma nastąpić radykalny i „masowy” wzrost świadomości. Że „jedziemy na jednym wózku” – no nie do końca. Aby dokonać zmian, wystarczy poparcie patriotów z armii i innych służb mundurowych, i góra 20% uświadomionego społeczeństwa. Gdyby dobrze się zastanowić, opracować plan, przejąć zawczasu media – to te 80% nawet by się nie zorientowało, że właśnie został zmieniony system polityczny RP..

Żyjemy w świecie gdzie 90% ludzi nie jest w stanie myśleć kreatywnie, abstrakcyjnie, samodzielnie. Nawet jak dokonamy takiej zmiany władzy, rewolucji – to co dalej? Trzeba będzie stworzyć jakiś system (matrix) dla tych 90%, choćby po to, by Ci ludzie nie pozarzynali siebie nawzajem i przy okazji nas. „Na przestrzeni wieków rzesze ludzi nad wolność przenosiło sen, wygodę i dobrą rozrywkę. Nad tłumem trzeba panować„.

Po dokonaniu zmiany „na górze”, trzeba się uporać z całością społeczeństwa. Dać im gotowy schemat, system norm społecznych, praw, nakazów i zakazów, aby Ci ludzie zgodzili się z nim i skopiowali jako swój. Część takich ludzi może psychicznie nie wytrzymać nawału nowych wiadomości, całkowicie sprzecznych z tym, co wbito im do głowy. My się z tym uporaliśmy, ale zajęło nam to lata i nie obyło się bez traumy. Lata spędzone na samodzielnych poszukiwaniach i dojściu do miejsca, w którym teraz jesteśmy. A inni ludzie, którzy na co dzień nie zajmują się sprawami politycznymi i społecznymi, a jedyne co ich interesuje, to towarzyska propaganda, postępowanie według obowiązujących schematów bez tych wszystkich dylematów, czy to jest słuszne czy nie i jaki ma cel? Teraz, gdy taki człowiek spotka w internecie materiały nie pasujące do obowiązującej propagandy, do jego iluzji, postrzegania świata – to albo to wyśmieje (większość), albo zada pytanie w stylu: „ej ludzie, o co chodzi z tym GMO„?

A co będzie, gdy stary system runie? Wtedy trauma dla nieuświadomionych dotąd osób będzie niesamowita. Jak wiemy, rzeczywistość nie znosi próżni.  Z doświadczenia w dyskusjach i z obserwacji wiem, że wystarczyłaby drobna modyfikacja tego co jest dzisiaj, czyli: „micha ryżu + telenowela” jak to mawiał Michalkiewicz, plus zakupy i jakieś fajne gadżety dla każdego. Czyli zrealizować w praktyce hasło: „godna praca i płaca”, a dla tym którzy sami wykażą taką wolę – umożliwić szeroki dostęp do nowej dla nich wiedzy. Można by też zmienić system edukacyjny i uczyć dzieci w szkołach kreatywności, samodzielnego wyciągania wniosków, ale to da rezultaty za kilka dekad – i będzie to nowe pokolenie. Tyle, i tylko tyle!

Dawno porzuciłem naiwna wiarę w pewien mit, którym lubią się karmić niezależni autorzy. Mit ten głosi, że jesteśmy u progu masowego wzrostu poziomu świadomości i wiedzy i że nic tego procesu nie zatrzyma. Masowość to jest podstawowy błąd, którego musimy się wystrzegać. Skoncentrować należy się na tych, którzy sami wykażą ciekawość i głód wiedzy. A i tak rezultat końcowy nie jest pewny.

Pamiętać należy o tzw prawie masowości – czyli zasadzie, że: „jeśli coś staje się masowe, to automatycznie traci na jakości„. Tak jest z kulturą i jej odmianą dla mas, czyli pop-kulturą, szczególnie mam tu na myśli wszystkie subkultury (antykultury). Moja teza jest taka, że tak samo jest z zasadami moralnymi. Te prawdziwe to efekt poszukiwań i pracy jednostek ludzkich. Te fałszywe to to, co dostajemy w pakiecie od rodziców, nauczycieli, kapłanów – czyli system nakazów i zakazów, mylnie nazywany moralnością.

My, czyli jednostki, się od tego uwolniliśmy, niektórzy bardziej, inni mniej. A co z resztą społeczeństwa? Większość, jak pisałem – akceptuje ten system, ba, nawet określa go jako „własny” – i jeszcze jest dumny z tego powodu i wywyższa się np na tle innych kultur i narodów świata. Mniejszość buntuje się i zastanawia nad poszczególnymi elementami tej składanki, ale niewielu dostrzega to jako „całość”.

To, jaki jesteś, w dużej części zależy od tego, co Ci zostało „wgrane” w dzieciństwie, najczęściej na poziomie podświadomości. Pierwszym takim aktem „betonowania” umysłu jest chrzest dziecka w dowolnej religii. Potem jest, wiadomo, przynależność do danej kultury, pozycji rodziny w społeczeństwie, no i od tego co wynieśli z tego wszystkiego rodzice.

W procesie dorastania otrzymujesz pełną „matrycę” wgraną w podświadomość – i możesz na tym poziomie się zatrzymać. Jednak rozwój i uzyskanie świadomości przychodzi przez bunt, wątpliwości, zadawanie pytań i analizowanie – „dlaczego, po co, i jaki to ma sens„. Bez tego nie rozwiniesz się dodatkowo, będziesz funkcjonował na poziomie tego, co dostałeś – ergo – tego, co zostało Ci narzucone w momencie, gdy Twój umysł był najbardziej chłonny i skory do „urabiania”.

Mówią że dzieci i ślub dają spełnienie. Ale nie mówią skąd tyle rozwodów. Nie mówią też, że praktycznie co drugie (moje bardzo nieśmiałe przypuszczenia) dziecko ma syndrom DDA. Skąd tyle zła, cierpień i draństwa jest na świecie? Przecież te potwory, to kiedyś były kochane i słodkie dzidziusie. Kto je nauczył aspołecznych, nacechowanych gniewem i lękiem zachowań jak nie rodzice? Wszystkie przypadki dzieciatych które poznałem, nie osiągnęły szczęścia ani spełnienia; mało tego, są jak łódka w czasie potwornego sztormu, miotana falami w każdą stronę.
~Marek Kotoński

Jeśli chcesz działać lub już działasz – musisz nauczyć się rozpoznawać osoby, które pragną poznawać świat. Zasada jest jedna, że siłą nikomu nic nie narzucisz, a jeśli zastosujesz to w odniesieniu do przekazywania wiedzy – np będziesz zbyt nachalny – skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Trafisz na silne mechanizmy zabezpieczające znajdujące się w umyśle każdego z nas. Manifestują się one w taki sposób:

1. „mam to w dupie„, „a daj spokój Jarek, ja tam wolę zajmować się tym na co mam wpływ” – dlaczego więc zajmujesz się tylko kupowaniem coraz to nowych rzeczy i wklejaniem fotek / memów na FB?

2. „wolę korzystać z życia takiego jakie jest„, „zajmij się chwytaniem życia a nie rozdrabnianiem się i analizowaniem” – mechanizm zabezpieczając działa według zasady: „Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia” – i to jest coś, co każdy w głębi wie, stąd opór i strach przed poznaniem „nowego” manifestujący się w taki sposób.

3. „nie mam czasu” – a czas spędzony na oglądanie telenowel, seriali, przeglądanie obrazków itp?

4. „lepiej się dostosuj„, czyli: „życie jest jakie jest, i tak musisz się dostosować„. Owszem, biologiczne przeżycie jest ważną sprawą, szczególnie w dobie umów śmieciowych i emigracji za chlebem. A reszta życia?

Gdy usłyszysz powyższe słowa, niech to będzie dla Ciebie znak, że dalej nie warto iść. Inaczej jest tylko z bliskimi nam osobami, tu warto działać. Prawda jest taka, że każdy człowiek musi sam wykazać inicjatywę, jeśli chce coś zweryfikować, poznać. To, co mamy własnego – np swoje wnioski odnośnie świata – siłą rzeczy musi zostać wypracowane, nie może być narzucone czy skopiowane. A każda praca, jak wiadomo, to wysiłek. Ludzie zwyczajnie nie chcą się wysilać. Podam przykład: większość słucha pop-kulturowego chłamu z Zetki czy RMF i narzeka na denny poziom muzyki.

Nieliczni szukają w internecie alternatywnych rozgłośni, których na całym globie są dziesiątki tysięcy. Pozostali ludzie wolą siąść na dupie, włączyć jednym przyciskiem Zetkę i narzekać że dzisiejsza muza to dno. Tak samo jest z telewizją – w pracy, szkole i innych miejscach „słyszy się”, że teraz na topie jest  TVP, TVN i Polsat. Ludziska mają po 200 kanałów w kablówce ale już poszukanie odpowiedniej treści wśród tych 200 kanałów to za dużo. Nie mówiąc o telewizjach działających w internecie.

To co napisałem to duże uproszczenie, ale oddaje sam model – w jaki sposób ludzie chłoną treści i jak można nimi manipulować za pomocą tych treści. Do tego wcale nie potrzeba futurystycznych wojskowych technologii które tu opisuję. Dziś wystarcza do tego komputer podłączony do internetu i odpowiednio zdeterminowana grupa ludzi (zjawisko o nazwie Viral). Wiedzą o tym rozmaite trolle i grupy alternatywne, które wykorzystują tę właściwość do robienia chamskich dowcipów. I jeszcze na tym zarabiają.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

7 odpowiedzi »

  1. Ziomek masz racje ale trzeba próbować bo to szambo niedługo sięgnie nam za uszy i się potopimy-zapraszam wszystkich kumatych i nieugiętych mamy forum i czat tu są ludzie świadomi chcący nie tylko zmiany ale wiedzą na co http://www.ruch-demokratyczny.pl -jesteśmy ludźmi w różnym wieku i o statusie społecznym, nie znajdziesz tu betonu tylko dyskusja i i konkretne plany, niedługo zrobi się o nas głośno, dołącz i działaj z nami razem damy rade

    Lubię

  2. To bardzo przykre co napisaleś ale niestety jest to polska rzeczywistość. Jesteśmy zapracowani, stłamszeni, zniewoleni, ogłupieni. Coraz więcej jest ludzi o niskim statusie materialnym, którzy cały dzien cięzko charuja aby wyskrobac na opłaty, kredyty itp, inni ci bardziej zdegradowani mają wszystko w dupie, są zadowoleni jak uda im się wlać coś do ryja, a jeszcze inni, ci, których status materialny jest wysoki cieszą się, że mają to co mają i dobrze im się żyje więc wisi im co się dzieje w ich kraju. Ważne, że oni mają dobrze.

    Lubię

  3. Doda nie ma nawte matury (podobnie ja Nergal) – w pierwszym wypadku to mój kolega jej napisał za określoną sumę (cóż, dał dupy – wciąż czeka na kasę od Dorotki). 🙂

    Lubię

    • A ja jednak swoje: nie trzeba się ich obawiać – nawet parasol bezpieczeństwa ze strony masonerii gówno da. Zresztą jest poniżej mojej godności, aby wchodzić głęboko w dupę możnym tego świata, a potem wyć naokoło jakie tam się widziało piękne kwiatki. Wolę być nieudacznikiem, ale wolnym człowiekiem. Przy okazji – przywołam wiersz Mariana Hemara:

      Po latach rozmyśliwań,
      niemal u schyłku życia,
      dokonałem niezmiernie
      głębokiego odkrycia.

      Moje wielkie odkrycie
      raz na zawsze, niezbicie
      rozwiązuje odwieczną
      zagadkę, mianowicie,

      rozstrzyga nieomylnie,
      ustala niezachwianie
      ostateczną odpowiedź
      na ciekawe pytanie,

      co dręczy nas od wieków
      i wciaż wraca od nowa:
      kto rządzi światem? jaka
      mafia anonimowa?

      Nie wierzcie w bajki. Nie ma
      żadnego synhedrionu
      sekretnych władców. nie ma
      żadnych „mędrców syjonu”.

      Więc to bajka. i bujda,
      że „światem rządzą kobiety”
      i nieprawda, że światem
      rządzą żydzi – niestety.

      Nie my, t.j. nie oni.
      nie żydzi i nie masoni,
      nie mormoni, nie kwakrzy
      nie fabrykanci broni.

      Nie junkrzy, nie sztabowi
      wojskowi kondotierzy,
      nie monopole, kartele,
      bankierzy ni bukmakierzy,

      Nie związki zawodowe,
      nie „standard oil”, nie watykan,
      nie internacjonalka
      kalwinów czy anglikan,

      nie międzynarodówka
      komuny, czy „kapitału” –
      Ktoś inny. kto? – pytacie.
      zaraz, ludzie, pomału.

      Gotowiście na wszystko?
      Ha, dobrze, jam też gotów.
      Słuchajcie: światem rządzi
      wielka zmowa idiotów.

      Światem rządzi sekretna
      pomiędzynarodówka
      agresywnego durnia
      i nadętego półgłówka.

      Trade union grafomanów,
      tajna loża bęcwałów,
      klub ćwierćinteligentów,
      konfederacja cymbałów,

      aeropag jełopów,
      jałowych namaszczeńców,
      pompatycznych ważniaków,
      indyczych napuszeńców.

      To oni, sprzymierzeni
      w powszechnym związku, który
      rozstrzyga o powodzeniu
      teatru, literatury.

      Gramofonowej płyty,
      filmu, obrazu, symfonii.
      to oni decydują
      o kulturze, to oni.

      Przydzielają posady
      stypendia, nagrody, szanse,
      ordery, renumeracje,
      bonusy i awanse.

      Samym instynktem głupoty
      odnajdują się wzajem.
      Rozumieją się wspólnym
      językiem i obyczajem.

      I hasłem, które woła
      z ochotą raźną i raczą:
      kretyni wszystkich krajów
      łączcie się! więc się łączą.

      Przeciw wszelkim ambicjom,
      przeciw wszystkim talentom,
      przeciwko swoim wrogom,
      przeciw nam – inteligentom.

      To oni – pan generał,
      co dziś rozumie bezwiednie,
      jak dziś w cuglach, szach mach, wygrać
      wszystkie wojny poprzednie.
      To cenzor, który skreśla
      wszystkie mądre kawały,
      tak, aby w rękopisie
      same głupie zostały.

      To krytyk, co bełkoce,
      chociaż nikt go nie słucha
      i czepia się cudzego
      pióra, jak wesz kożucha.

      Ekonomista, który
      kosztem ogólnej nędzy
      uzdrowi „wymianę dewiz”
      i „pokrycie pieniędzy”.

      To polityk, maż stanu
      dyplomata, co wkopie
      niewinnych ludzi w azji,
      w afryce i w europie

      w tak trudne sytuacje,
      w tak kręte labirynty,
      w tak polityczne kanty
      i dyplomatyczne finty,

      że z nich jedyne wyjście
      na świat i światło Boże –
      przez wojnę, której nikt nie chce,
      przez morze krwi i morze

      lecz. – oni nas trzymają
      w ryzach, za twarz i pod batem.
      to ONI – i to jest właśnie
      ta mafia, co rządzi światem.

      A jaka na nich rada?
      Bo czuje moi mili,
      że z dziecięcą ufnością
      pytacie mnie w tej chwili,

      muszę prawdę powiedzieć,
      wbrew ufności dziecięcej:
      niestety, nas jest za mało.
      Durniów jest znacznie więcej.

      My skłóceni, więc słabi.
      durnie zgodni, więc silni.
      my się często mylimy.
      durnie są nieomylni.

      My sceptycy, zbłąkani
      na ziemi i na niebie –
      a ONI tak aroganccy
      i tacy pewni siebie

      i tacy energiczni
      że serce z trwogi mdleje.
      Ach, nie znam żadnej rady.
      Mam tylko jedną nadzieję.

      Żyje tylko ta drobna
      otucha i nadzieja
      że my umiemy śmiać się.
      A durnie nie umieją.

      Kto wie… może po wiekach,
      kto wie… może w oddali,
      to jedno przed durniami
      obroni nas i ocali.

      Tym śmiechem was zasłonie
      i do serca przygarnę.
      I może nie pójdziemy
      ze wszystkim na he… marne

      Lubię

  4. Chętnie popolemizowałbym Panie Jarku na temat GMO, bo nie dostrzega Pan wielu kwestii, ale wiem że znowu zostaną usunięte moje komentarze 😉

    Lubię

  5. Ja niestety dopiero od niedawna podnoszę swoją świadomość… Sięga ona nie tylko GMO.
    Łatwe to wszystko nie jest, ale nie zamierzam przestać 🙂
    Myślę, że najtrudniej zacząć i wyłamać się z grupy. Później to już z górki 😀

    ps. Panie Jarku, dziękuję za ten blog. Wiem, że coraz więcej ludzi go czyta.

    Lubię

Skomentuj artykuł:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s